Drodzy forumowicze i goście!

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Świadome niszczenie Słowiańszczyzny

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 15
Podziękował: 5087 razy
Otrzymał podziękowanie: 1609 razy

Świadome niszczenie Słowiańszczyzny

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » poniedziałek 21 kwie 2014, 18:40

Pozwoliłem sobie na śmiałość i utworzyłem osobny dział, w którym będziemy zamieszczać wszelkie informacje dotyczące Słowian i nie koniecznie tylko polskich.
Przeniosłem tu kilka tematów, ale istnieje jeszcze kilka innych, które w swym tytule nie nawiązują bezpośrednio do tematu, a o naszych korzeniach traktują. Nie mam za dużo czasu na przeglądanie każdego z osobna, proszę więc każdego, by wskazał nam takie wątki, a umieścimy je w tym dziale.
Z góry dziękuję.
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 15
Podziękował: 5087 razy
Otrzymał podziękowanie: 1609 razy

Re: Świadome niszczenie Słowiańszczyzny

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » poniedziałek 21 kwie 2014, 19:06

Jak się okazuje, istnieje w naszym kraju grupa zapaleńców (w pozytywnym tego słowa znaczeniu), którzy robią bardzo dużo na rzecz krzewienia Słowiaństwa i przywracania jego praktyk, zwyczajów. Chwała im za to.
Niestety, istnieje też bardzo duże lobby, którego celem jest dezawuowanie naszej prawdziwej przeszłości, a że z reguły są to "tytułowane" persony więc ich "naukowe" twierdzenia dość skutecznie padają na grunt ogłupianego wciąż społeczeństwa.
Pozwolę sobie zamieścić artykuł, który uwidacznia takie niechlubne praktyki, jednocześnie od razu zaznaczam, że nie do końca zgadzam się ze słownictwem i niekiedy skrajnym nastawieniem autora tegoż artykułu.
Całość jednak warta zaznajomienia:

opolczyk pisze:Programowe niszczenie Słowiańszczyzny

Obrazek

Incydent usunięcia posągu Świętowita w Domu Turysty na Ślęży połączony z nagonką na pogan, którzy rzekomo mieliby z zemsty próbować podpalić żydłacki kościół w Sulisławicach nie jest czynem odosobnionym. Jest to ogólnopolska akcja niszczenia wszelkich artefaktów mających przypominać o słowiańskiej, pogańskiej tradycji naszych ziem. Pisze o tym Czesław Białczyński w ostatnich tekstach:

http://bialczynski.wordpress.com/slowianie-tradycje-kultura-dzieje/tradycje/dokumentacja-dzialan-przeciw-wierze-przyrodzonej-slowian-w-polsce-i-na-slowianszczyznie/joscie-pod-glupianka-o-tym-jak-proboszcz-zniszczyl-odwieczny-kamien-ofiarny-wiary-przyrodzonej-slowian/

http://bialczynski.wordpress.com/2013/10/30/w-augustowie-usunieto-kolejnego-swietowita-czyli-co-sie-naprawde-dzieje-na-slezy/

Usuwane lub niszczone są posągi słowiańskich bogów, palone prastare słowiańskie dęby (podaję za CB):

1. Atak katolickiego kleru na Świętowita na Ślęży! – Usunięto rzeźbę!!!

2. Atak kleru katolickiego na Świętowita na Ślęży – Niezależna Telewizja Wrocław (zobacz!)

3. Joście pod Głupianką – o tym jak proboszcz zniszczył odwieczny kamień ofiarny Wiary Przyrodzonej Słowian

4. Nie ma końca barbarzyństwu: 900 letni Dąb Cygański spalony – nagroda za wskazanie sprawcy 1000 złotych – Kpina?!!!

5. Świętowit w Choroszczy zniszczony! Obcięto mu głowę.

6. Czy Świętowit z Częstochowy znajdzie kiedyś należne mu miejsce?

7.Światowid z Bytowa do rozbiórki.

8. Spalono Dąb Napoleon

Nie jest to oczywiście pełna lista wyczynów fanatycznego żydłactwa.

.

Ale i nie jest to operacja prowadzona tylko przez “watykańską korporację” jak uważa Cz. Białczyński.
Przypomnę w tym miejscu fakt likwidacji Pracowni Źródeł Orientalnych i Numizmatyki na Uniwersytecie Jagiellońskim – i to w momencie, gdy dr Urszula Lewicka-Rajewska opracowała już przekład dzieł arabskiego historyka Al-Masudiego mający ukazać się w serii Źródła arabskie do dziejów Słowiańszczyzny.

Pisałem o tym tutaj:

“Można, i owszem, powątpiewać w niektóre opisy znajdujące sią w arabskich źródłach z powoływaniem się na arabską fantazję widoczną w “Baśniach tysiąca i jednej nocy”. Niemniej obowiązkiem uniwersytetu jest krzewienie oświaty, szukanie źródłowych przekazów, badanie ich, analizowanie i ubogacanie nimi naszej wiedzy – w tym i tej o naszej słowiańskiej przeszłości i kulturze. A tymczasem szacowna krakowska Alma Mater zamyka Pracownię Źródeł Orientalnych w momencie, gdy gotowy jest już do publikacji przekład pism arabskiego historyka opisujący słowiańską kulturę, słowiańskie budownictwo i słowiańskie świątynie.

Jest to oczywisty sabotaż wymierzony w nasze dziedzictwo kulturowe, jest to oczywiste i świadome okradanie nas z wiedzy o tym, jak arabscy historycy i podróżnicy widzieli i opisywali Słowiańszczyznę przed podbiciem jej przez niszczycielski buldożer jahwizmu.

http://opolczykpl.wordpress.com/2013/07/02/programowe-niszczenie-wiedzy-o-slowianszczyznie-w-slowianskim-kraju/

i tutaj:

“Decyzja zamknięcia Pracowni Źródeł Orientalnych i Numizmatyki przy Uniwersytecie Jagiellońskim nosi znamiona świadomego i dokonanego z premedytacją zablokowania publikacji dr Urszuli Lewickiej-Rajewskiej oraz uniemożliwienia jej dalszych badań dotyczących informacji o Słowiańszczyźnie zawartych w arabskich źródłach.

http://opolczykpl.wordpress.com/2013/07/02/list-otwarty-do-wladz-uniwersytetu-jagielonskiego/

Do tego samego typu posunięć śmiało można zaliczyć także np. organizowane w Lądzie haniebne “odpusty cysterskie”, podczas których palone są posągi słowiańskich bogów, a naszych przodków przedstawia się jako barbarzyńską dzicz.





I te haniebne inscenizacje noszą nazwę “Festiwalu kultury słowiańskiej i cysterskiej”. A patronami i organizatorami ich są: Starostwo Powiatowe w Słupcy, Muzeum Archeologiczne w Poznaniu, Stowarzyszenie Naukowe Archeologów Polskich Oddział w Poznaniu, Urząd Gminy w Lądku, Urząd Miasta i Gminy w Zagórowie, Wyższe Seminarium Duchowne Towarzystwa Salezjańskiego Ląd nad Wartą 101, Fundacja „Patrymonium” i Stowarzyszenie „Unia Nadwarciańska”.
http://opolczykpl.wordpress.com/2012/07/15/katolicki-szacunek-dla-slowianskiej-kultury/

Także telawiwzornia wpisuje się często w plugawienie Słowiańszczyzny, stawiając ją np. w jednym szeregu z Hitlerem i przedstawiając Słowian jako krwiożerczą dzicz:



http://opolczykpl.wordpress.com/2013/05/10/protest-w-sprawie-spotwarzenia-i-plugawienia-polskich-rodzimowiercow-i-pogan/

Tępienie śladów naszej pogańskiej przeszłości, jak i wiedzy o Słowiańszczyźnie oraz utrudnianie badań o niej na uniwersytetach, oraz przedstawianie Słowian jako barbarzyńskiej dziczy jest długoterminową operacją prowadzoną przez okupanta Polski. Przy czym fanatycznego żydłactwa nie trzeba nawet do tej operacji zachęcać – ono robi to już od ponad tysiąclecia. Pogaństwo, słowiańska kultura naszych przodków jest dla tych najeźdźców i uzurpatorów największym zagrożeniem – grozi obudzeniem się Polaków z żydłackiego amoku, odrzuceniem nadjordańskiej dżumy i powrotem do tożsamości i kultury słowiańskiej.
Istotne jest to, że w tej operacji biorą udział instytucje świeckie jak UJ czy instytucje państwowe i samorządowe (haniebne “odpusty cysterskie”). I robią to na zamówienie okupanta – agentury banksterów rządzącej Polską. Agenturze tej równie jak “watykańczykom” zależy na tym, aby Polacy czuli się związani z żydo-anty-cywilizacją zachodu a nie z żywiołem słowiańskim. Bo obudzenie tożsamości słowiańskiej przyniosłoby odrzucenie związków z zachodem, z “wartościami” anty-cywilizacji łacińskiej i szukanie sojuszy ze Słowianami – w tym z tymi na wschodzie – Białorusią i Rosją. Co banksterzy po prostu chcą uniemożliwić. Dlatego zależy im, aby Polacy czuli się duchowo i kulturowo związani z tzw. “cywilizacją zachodu”.

W tym konkretnym przypadku “watykańska korporacja” tępiąca Słowiańszczyznę pełni w planach banksterów rolę pomagiera i nieświadomego usłużnego idioty. Bo gdy banksterzy osiągną ich cel i zawładną całą planetą to “watykańska korporacja” pójdzie na śmietnik – gdzie i tak jest jej miejsce.
Dlatego wywalmy ją na śmietnik my sami – i powróćmy do słowiańskich korzeni i tradycji.
Odrzućmy też banksterski żydo-kapitalizm i banksterską poprawność polityczną tego samego żydowskiego chowu.

Obrazek

Bądźmy Słowianami.
.
opolczyk
.

ps. Nie zapominajmy o wandaliźmie żydłactwa na Ukrainie, gdzie też niszczone są posągi słowiańskich bogów. A tam łapska Watykanu nie sięgają
http://opolczykpl.wordpress.com/2012/11/05/drewniany-posag-peruna-sprofanowany-i-sciety-na-ukrainie/

Obrazek Obrazek
http://opolczykpl.wordpress.com/2013/10 ... nszczyzny/
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 7327
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 24
x 225
Podziękował: 5667 razy
Otrzymał podziękowanie: 11345 razy

Re: Świadome niszczenie Słowiańszczyzny

Nieprzeczytany post autor: Thotal » poniedziałek 21 kwie 2014, 20:41

W Wilnie jest ogromne miejsce mocy... w okolicach "OSTREJ BRAMY".

Mój przyjaciel, będąc na MIEJSCU, opowiadał mi jak z całego terenu (kilku kościołów i cerkwi) wyciągane były korzenie gigantycznych dębów (ponad tysiącletnich), które tworzyły krąg i miejsce kultu miejscowych "pogańskich" BÓSTW.

Miejsce MOCY działało ZAWSZE!!!, ale teraz są tam kościoły i cerkwie skupione w tak nieproporcjonalny sposób, jakby ideologie chrześcijańskie ścigały się nawzajem, kto pierwszy doleci do naiwnego odbiorcy.
W cerkwi leżą trzej święci, których zwłoki nie rozkładają się od kilkuset lat, "nasza" MATKA BOSKA OSTROBRAMSKA" też daje wielu pokoleniom "nadzieję"...

Tylko że to już działało w POGAŃSTWIE, żona mojego przyjaciela przychodziła po pracy do jego pracowni i w ciągu dziesięciu minut "odzyskiwała" siły, mogła z powrotem lecieć do roboty :D
JA :D wrażliwy na "takie" energie często bywałem i badałem całą okolicę... może Matka Boska dobre wybrała sobie miejsce na swój kult, ale przed nią byli też inni święci ... i celowo zostali zapomniani.


To o czym piszę dotyczy wielu miejsc w Polsce i nie tylko, Gniezno, Poznań, Wawel, Wrocław, Ślęża, itd, itp...


Wracajmy do SIEBIE, do korzeni słowiańskiego obcowania z naturą / energią ŚWIATOWIDA, czyli PRAŹRÓDŁA WSZELKIEGO ISTNIENIA...




Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 5725
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 768
x 263
Podziękował: 9799 razy
Otrzymał podziękowanie: 10422 razy

Re: Świadome niszczenie Słowiańszczyzny

Nieprzeczytany post autor: chanell » poniedziałek 21 kwie 2014, 20:49

Darku ok mogę poszukać ,ale tego jest bardo duzo np .w temacie " My Słowianie " Ślęza i inne miejsca mocy " i wiele ,wiele innych .Nie wiem czy jest sens.Mozemy tu kontynuować.
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 9812
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 688
x 195
Podziękował: 8826 razy
Otrzymał podziękowanie: 14519 razy

Re: Świadome niszczenie Słowiańszczyzny

Nieprzeczytany post autor: songo70 » czwartek 24 kwie 2014, 13:43


PS. wystarczy włączyć napisy!
0 x


panta rhei

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 15
Podziękował: 5087 razy
Otrzymał podziękowanie: 1609 razy

Re: Świadome niszczenie Słowiańszczyzny

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » czwartek 24 kwie 2014, 21:38

Drewniany posąg Peruna sprofanowany i ścięty na Ukrainie

Obrazek Obrazek

24 sierpnia 2009 na Górze Starokijewskiej ukraińscy rodzimowiercy ustawili piękny drewniany posąg Peruna.

Obrazek

Według starych podań na tym samym miejscu kniaź Włodzimierz ustanowił kult Peruna. Kilka lat później zdradził on pogaństwo i pogańskie miejsce kultu zjahwizował. Jest to informacja nie do końca poprawna. Jahwizm dotarł pierwotnie na Ruś ponad wiek wcześniej (ok. 860 roku). Istniejącą tam od tysiącleci wiarę pogańską zdrajcy chcieli zastąpić jahwizmem. Na pewno zaś już w czasach regentki Olgi Kijowskiej Ruś poddana była wzmożonej jahwizacji. To zapewne ta jahwistka zniszczyła pogański kult na Górze Starokijewskiej, który następnie na kilka lat przywrócił późniejszy renegat Włodzimierz – za zdradę pogaństwa nazwany przez jahwistów “wielkim”.

Zniszczony 1 listopada posąg Peruna, prezentowany nawet w wikipedii padł ofiarą ataku “nieznanych sprawców” – czytaj – ukraińskich prawosławnych fanatyków.

Dlaczego sądzę, że zrobili to prawosławni fanatycy. Otóż gdyby zniszczenie posągu Peruna miało być dziełem wandali czy wojujących ateistów, to na okrągło słyszelibyśmy meldunki o niszczeniu przez tych samych nieznanych sprawców cerkwi, kapliczek przydrożnych i prawosławnych krzyży. A tymczasem owi niszczyciele wśród tysięcy obiektów poświęconych plemiennemu Jahwe wyszukują sobie akurat obiekty kultu pogańskiego. Ta wybiórczość owych nieznanych sprawców nie jest zapewne przypadkowa.

Mściwość jahwistów ukraińskich wobec rodzimowierców i ich miejsc oraz obiektów kultu wypływa z ich fanatyzmu, mściwości i wściekłości.
Przekonani o tym, że są religijnym monopolistą na Ukrainie prawosławni nie są w stanie pogodzić się z odradzającym się tam rodzimowierstwem. Przypomina im ono o tym, że są oni wyznawcami obcej religijnej przybłędy znad Jordanu, która niszczyła i prześladowała prawowierną i prastarą słowiańską wiarę.

Historia ta zadaje też kłam propagandzie prawosławnej, w której prawosławie prezentuje samo siebie jako “łagodną”, wręcz “słowiańską” religię. W sytuacji gdy rzecz idzie o utrzymanie monopolu na wiarę prawosławni niczym nie różnią się od watykańczyków – jest to taka sama fanatyczna dzicz wyznawców plugawego Jahwe i obrzezanego cieśli.

Przeraża ich oraz wprawia we wściekłość fakt, że prastara wiara słowiańska, którą uważali za bezpowrotnie pokonaną i zapomnianą odradza się na Ukrainie.

Nie był to pierwszy tego typu atak na odradzającą się na Ukrainie słowiańską wiarę, słowiańskie miejsca kultu oraz posągi słowiańskich bogów. Poniższa lista (w języku ukraińskim) wylicza szereg podobych ataków i profanacji od roku 2007.

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

W oświadczeniu Przewodniczącej Zjednoczenia Rodzimowierców Ukrainy, Haliny Łozko uderzyła mnie jeszcze jedna rzecz.
Pisze ona, że odradzające się tam rodzimowierstwo jest jedną z najstarszych konfesji Ukrainy. A przecież jest to podwójna nieprawda.
Rodzimowierstwo jest jedyną i najstarszą prawowitą wiarą na tych terenach. Wszystkie pozostałe religie to obce przybłędy. Ponadto rodzimowierstwo nie jest konfesją – czyli wyznaniem/odpryskiem w łonie jakiejkolwiek religii. Wiara pogan, pomimo lokalnych różnic była jedna i ta sama. Konfesje zaś to “wynalazek” skłóconego o jedynie słuszne dogmaty jahwizmu, w którego łonie mamy setki konfesji – czyli konkurujących ze sobą odprysków.

Bez względu na to nieszczęśliwe sformułowanie z całego serca przyłączam się do apelu rodzimowierców z Ukrainy.

Zdecydowanie potępiam haniebny eksces zniszczenia posągu słowiańskiego boga Peruna.

Potępiam nikczemne szykany i wandalizm wobec rodzimej słowiańskiej wiary na Ukrainie stosowane przez fanatycznych jahwistów.

Potępiam haniebne przyzwalanie na to ze strony ukraińskich władz.


.

opolczyk
http://opolczykpl.wordpress.com/2012/11 ... -ukrainie/
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 15
Podziękował: 5087 razy
Otrzymał podziękowanie: 1609 razy

Re: Świadome niszczenie Słowiańszczyzny

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » sobota 26 kwie 2014, 22:03

Trzeba przyznać, że autor poniższego artykułu ma nieco niecenzuralny i bezpośredni, by nie powiedzieć chamski styl, ale ma odwagę pisać o tematach, które wielu innym sprawiłyby niemałą zagwozdkę.

opolczyk pisze:Żydłacki fanatyk ks. Ryszard Staszak tępi słowiańskie symbole na Ślęży

Obrazek Posąg Świętowita błędnie nazywanego Światowidem tuż przed usunięciem go z “widoku” w Domu Turysty na Ślęży

Obrazek
Pod naciskiem fanatyka nadjordańskiej dżumy ks. Ryszarda Staszaka w Domu Turysty PTTK na Ślęży usunięto z miejsca widocznego dla turystów replikę posągu Świętowita. Posąg został tam umieszczony 27 września 2010 roku. Przypominał on turystom i pracownikom Domu Turysty pogańską tradycję Świętej Góry Ślęży.
.
Przez tysiąclecia Ślęża była jednym z najważniejszych miejsc pogańskiego kultu Słowian Zachodnich. Po sprowadzeniu na nasze ziemie nadjordańskiej dżumy mściwy buldożer jahwizmu niszczył święte słowiańskie miejsca kultu. Już na początku XII wieku żydłactwo na Ślęży wybudowało klasztor augustianów, który na szczęście błyskawicznie podupadał i przeniesiono go do Wrocławia. W połowie XIX wieku żydłacy postawili na szczycie Ślęży żydo-katolicki kościół pw “nawiedzenia” żydówki Miriam. Od tego czasu Święta Słowiańska Góra jest non stop okupowana przez żydłactwo. Lokalizacja żydłackiego kościoła na Ślęży okazała się przy tym zwyczajną klapą. Zbyt wielu chętnych do wspinania się na Ślężę w celu celebracji żydłackich guseł nie było. Z tego powodu żydo-katolicki kościół podupadł i stał się nieomal ruiną.

Obrazek

Na nieszczęście żydo-katolicki fanatyk ks. Ryszard Staszak postanowił uaktywnić żydłactwo, aby na Ślęży utrwalić nadjordańskie piętno. Zamierza on odremontować żydłacki kościół łżąc przy tym, że pogańska Ślęża to “góra maryjna”.

http://www.sleza.info/odbudowa/napisali-o-nas/72-gosc-niedzielny-28-lipca-2013

Ten fanatyk naciąga naiwne owieczki – renegatów słowiańszczyzny – na kupowanie “cegiełek” na remont żydłackiego domu guseł i symbolicznego kanibalizmu. Organizuje też noce sylwestrowe i noce “św Jana” (żydłacka parodia podszywająca się pod słowiańską Kupalnockę), aby intensyfikować żydłacką okupację i profanację Ślęży.

.
Żydokatolicki fanatyku – nasza Święta Ślęża jest górą pogańską, słowiańską, a nie żydłacką. Nigdy nie będzie ona górą jakiejś żydówki.

Aby zażydzanie nadjordańskimi gusłami Ślęży zintensyfikować żydłactwo wynalazło nowy rodzaj żydo-katolicyzmu – żydo-katolicyzm wyczynowy. Jedną z jego dyscyplin jest wyczynowa “droga krzyżowa” z Wrocławia na Ślężę.
http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/790207,szli-cala-noc-w-ekstremalnej-drodze-krzyzowej-z-wroclawia-na-sleze-zdjecia,id,t.html?cookie=1
W tym miejscu proponuję żydo-katolickim fanatykom ustanowienie rekordu świata w wyczynowej drodze krzyżowej – idźcie do Jerozolimy. Na piechotę. I nie wracajcie


Rzymska szubienica okupuje naszą Świętą Ślężą. Zhańbiła ją symboliką obcych żydowskich guseł i zabobonów. I uzurpuje sobie wyłączne prawo własności nad naszą Świętą Górą. Choć nadal na Ślęży znaleźć można pozostałości prastarego słowiańskiego kultu.

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Okupacja Ślęży przez watykański odprysk nadjordańskiej dżumy nasiliła się do tego stopnia, że jej urzędnik, żydłacki klecha Ryszard Staszak narzuca Domowi Turysty, jakie symbole mogą tam stać, a jakie nie. Symbole żydowskie mu nie przeszkadzają. Wręcz przeciwnie. Te czci i szanuje. A nasze własne, słowiańskie symbole są przez niego tępione.

Ryszardzie Staszaku, mściwy żydłaku, fanatyku rzymskiej szubienicy – won ze Ślęży. Nie masz do niej, renegacie i zaprzańcu żadnego prawa. To jest nasza pogańska Święta Góra. Wy macie wasze “święte” miejsca nad Jordanem. I tam się wynoście. Przestańcie plugawić naszą Świętą Słowiańską Ziemię jakimiś obskurnymi gusłami rodem znad Jordanu.
.
opolczyk

.

ps. Na adres parafii fanatyka Ryszarda Staszaka (kancelaria@parafiasulistrowice.pl) wysłałem maila zatytułowanego “Łapska precz od naszej Ślęży!“

Treść maila stanowił ostatni akapit powyższego tekstu oraz dołączony link.

“Ryszardzie Staszaku, mściwy żydłaku, fanatyku rzymskiej szubienicy – won ze Ślęży. Nie masz do niej, renegacie i zaprzańcu żadnego prawa. To jest nasza pogańska Święta Góra. Wy macie wasze “święte” miejsca nad Jordanem. I tam się wynoście. Przestańcie plugawić naszą Świętą Słowiańską Ziemię jakimiś obskurnymi gusłami rodem znad Jordanu.”

http://opolczykpl.wordpress.com/2013/10/26/zydlacki-fanatyk-ks-ryszard-staszak-tepi-slowianskie-symbole-na-slezy/


ps 2.

W komentarzu Maciej zamieścił poniższy film z wypowiedzią pani sołtys gminy Sulistrowice Ewy Jankowiak. Wypowiada się ona m.in o księdzu Staszaku (od 11:18 do 19 min.)



Jeszcze ostrzej w kilku krótkich zdaniach ocenia fanatyka Staszaka siedząca obok pani sołtys kobieta. Wypowiedzi obu pań nie pozostawiają żadnych wątpliwości – ten żydłacki fanatyk Staszak postawił sobie za cel zniszczenie wszelkich śladów pogaństwa na naszej Świętej Ślęży i totalne jej skatoliczenie. Tak więc nie ma najmniejszej wątpliwości co do tego, kto stał za usunięciem posągu Świętowita.

A przy okazji – obu paniom należą się słowa szacunku za ich odwagę – nie będą miały one teraz łatwego życia pośród tej sfanatyzowanej przez Staszaka katolackiej dziczy w Sulistrowicach.


Obrazek Obrazek
http://opolczykpl.wordpress.com/2013/10 ... -na-slezy/
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Kiara
Posty: 3834
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 15:10
x 202
Podziękował: 1740 razy
Otrzymał podziękowanie: 3967 razy

Re: Świadome niszczenie Słowiańszczyzny

Nieprzeczytany post autor: Kiara » sobota 26 kwie 2014, 22:22

Po pierwsze nalezy sprawdzić czy ten pan w czarnej kiecce ma prawo do podejmowania i egzekwowania takich decyzji poza terenem kościoła.
Jeżeli nie ma to nalezy wszcząć postępowanie karne przeciw niszczeniu dóbr historii i kultury ludowej, pójść ich śladem i oskarżyć o bezczeszczenie uczuć związanych z dawną tradycją , o odcinanie dzieci i przyszłych pokoleń od śladów historii.O prześladowania na tle wolności związanej z osobistym poznawaniem kultury i tradycji przodków. Można znaleźć nie jeden argument, ale nie należy używać kontrargumentów poniżających inne grupy etniczne czy religijne.
Kultura obowiązuje nas bardziej niż innych , mamy bowiem dawać pozytywny nie negatywny przykład. Zatem hamujemy emocje , stawiamy mocne atuty , poznając swoje prawa i egzekwujemy je.
Ten czy inny pan w sutannie niech ustala sobie prawa w granicach mu dozwolonych czyli za murami kościoła.


Obrazek
0 x


Miłość jest szczęściem!

ex-east
Posty: 997
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 20:57
x 2
x 64
Podziękował: 333 razy
Otrzymał podziękowanie: 1163 razy

Re: Świadome niszczenie Słowiańszczyzny

Nieprzeczytany post autor: ex-east » niedziela 27 kwie 2014, 01:25

Kiara pisze:Ten czy inny pan w sutannie niech ustala sobie prawa w granicach mu dozwolonych czyli za murami kościoła.

No i ustala niestety , właśnie w granicach kościoła - na samym szczycie Ślęży. To przykre ale niestety wiedzieli co robią wznosząc swoje czarne pieczęcie na miejsach świętych dla pogan. Zasiedzieli je i teraz nie można ich wywalić .
0 x



Awatar użytkownika
Kiara
Posty: 3834
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 15:10
x 202
Podziękował: 1740 razy
Otrzymał podziękowanie: 3967 razy

Re: Świadome niszczenie Słowiańszczyzny

Nieprzeczytany post autor: Kiara » niedziela 27 kwie 2014, 01:47

Schronisko i wieża widokowa nie są w granicach kościoła i nie należą do kleru o ile dobrze mi wiadomo, kościół , niestety postawiono i jest ale nie muszą tam bywać ludzie.

Cywilne postępowanie karne przeciw niszczeniu dóbr społecznych i blokowaniu dostępu do nich można rozpocząć, już dawno zakończyło się absolutne władztwo krk. My tez mamy prawa.

Obrazek
0 x


Miłość jest szczęściem!

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 15
Podziękował: 5087 razy
Otrzymał podziękowanie: 1609 razy

Re: Świadome niszczenie Słowiańszczyzny

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » niedziela 27 kwie 2014, 14:11

Jeśli dobrze rozumiem tę informację, którą @songo zapodał w Prawdziwe oblicze kościoła >> i pod warunkiem, że jest ona prawdziwa, to od 20 IV 2014 r. ten i żaden inny klecha nie ma już prawa tak się szarogęsić.
Poprawcie mnie, jeśli się mylę. :D

PUBLICZNE WEZWANIE LUDZKOŚCI DO WYKONANIA I DZIAŁANIA!

Do wiadomości wszystkich mężczyzn i kobiet, samodzielnych osób i autorytetów podaje się, że pod wpływem najwyższego Prawa Boskiego, któremu Międzynarodowe Zwyczajowe Prawo Naturalne i Natury ludzkiej, od dnia dzisiejszego instytucja kościoła rzymsko-katolickiego w Watykanie nie istnieje. Oficerowie, agenci, klerycy i inni w dotychczasowej służbie byłej organizacji zwanej Kościołem są obecnie i na zawsze zwolnieni. Obraz kościoła jako korporacji światowej został na zawsze anulowany.

Były Kościół w Watykanie pracował na takie zakończenie przez wieki historii, stosując przemoc, strach, śmierć, fałszywe doktryny i niewolnictwo i nie jest już honorowym przedstawicielem wolnej ludzkości i godności człowieka na Niebie i Ziemi.

Autorytet Boga, jako przedstawiony w prawie Zwyczajowym – De Jure – jest obecnie reprezentowany przez sprawiedliwych mężczyzn i kobiety świata i całkowicie neguje istnienie organizacji Watykanu, jego apostolskie dziedzictwo i tzw. Prawo kanoniczne.

Tak więc, od dzisiaj i już na zawsze takie prawa, statusy, biura kościelne i ich urzędnicy przestały istnieć. Nie posiadają autorytetu i głosu na całej Ziemi.

Wszyscy uczestnicy byłej organizacji kościoła, począwszy od Jorge Bergoglio, zwanego papieżem, po kardynałów Kurii i głowę banku w Watykanie, aż po generała zakonu Jezuitów są wzywani do ustąpienia.

Całe bogactwo byłego kościoła jest od dziś uważane za własność wolnych ludzi i mogą oni, i powinni pokojowo odbierać i okupować.

Każdy członek i pracownik byłego kościoła rzymsko-katolickiego jest zwolniony ze służby i przysięgi, i może uczestniczyć w wyznaniach i zgrupowaniach, nienarzuconych przez kościół.

Szeryfowie i oficerowie pokojowi Sądu i Prawa Zwyczajowego, przy pomocy wolnych obywateli świata są autoryzowani i zachęcani do wprowadzania i wykonania wołania Proklamacji wszędzie, gdzie to możliwe, w imię najwyższego autorytetu – Boga i jego wykonawców – Prawa międzynarodowego.

Zaginione istoty boskie oraz ciemiężone dotychczas przez kościół, fałszywie i przestępczo narzucający swe kryminalne doktryny, są już wolne i mają prawo do indywidualnego wyboru wiary i wierzeń.

Długa Noc duchowej tyranii Watykanu skończyła się. Niech wolni ludzie na Ziemi działają teraz tylko w imieniu swojego Boga i Chrystusa, odzyskując prawdę i integrację!

PODAŁ Międzynarodowy Sąd Zwyczajowy we współpracy z” Konwentem Wolnych Chrześcijan”

(the Covenanters).

Śladem powyższej Proklamacji odbędzie się w Rzymie i na całym świecie ceremonia trzeciego i ostatniego egzorcyzmu, i duchowej odnowy w wielkanocną Niedzielę 20 kwietnia 2014.
„In Coram Deo”: Zgodnie z wolą Boga.

Publié par ITCCS France
Wyślij pocztą e-mail
Wrzuć na bloga
Udostępnij w usłudze Twitter
Udostępnij w usłudze Facebook
Udostępnij w serwisie Pinterest

Libellés : itccs polski, kevin annett polski[/size]

http://itccs-polski.blogspot.com/2014/0 ... mosci.html
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Kiara
Posty: 3834
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 15:10
x 202
Podziękował: 1740 razy
Otrzymał podziękowanie: 3967 razy

Re: Świadome niszczenie Słowiańszczyzny

Nieprzeczytany post autor: Kiara » niedziela 27 kwie 2014, 16:30

Popieram rozwiązanie tej przestępczej organizacji , której ideologia było dobro własnych interesów kosztem władzy , korzyści materialnych , śmierci wielu istnień Ludzkich i manipulacji wiedzą oraz świadomością wielu pokoleń.


Obrazek
0 x


Miłość jest szczęściem!

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 15
Podziękował: 5087 razy
Otrzymał podziękowanie: 1609 razy

Re: Świadome niszczenie Słowiańszczyzny

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » niedziela 27 kwie 2014, 16:46

opolczyk pisze:Tysiącletnie niszczenie Słowiańszczyzny zakończone porażką

Obrazek

Mająca na naszych ziemiach tysiące lat tradycji Słowiańszczyzna pod wszystkimi względami była inna i lepsza, niż przywleczone tutaj nieco ponad tysiąc lat temu żydo-chrześcijaństwo.

Słowianie czcili przyrodę, jako boską Matkę Naturę, żyli na jej łonie i w takt jej rytmów. Czcili Ziemię wyobrażaną jako bogini Mokosz. Im nawet do głowy by nie przyszło, aby dewastować ziemię zgodnie z biblijnym nakazem – czyńcie ziemię sobie poddaną. Czcili też niebo, słońce, różne siły przyrody, a ich panteon znał wielu bogów, którzy łączyli się w jednego najwyższego boga.
Przyroda była dla nich uduchowiona, żywa, a oni sami byli jedynie jej częścią – a nie jej właścicielami.

Słowianie nigdy nie stworzyli dogmatycznego kanonu. Nigdy nie prowadzili nawracania na siłę. Nigdy nie prowadzili wojen religijnych. Nigdy nie zwalczali “herezji”, bo w ich kulturze herezja była niemożliwa. Słynęli z tolerancji wyznaniowej. Ich tolerancja kończyła się dopiero tam, gdzie narzucano im obcą religię i odbierano ich własną wiarę.
Przy czym w zależności od lokalnych temperamentów albo podejmowali oni zdecydowaną walkę zakończoną klęską i wynarodowieniem (Ranowie, Redarowie, Obodryci) albo pozornie godzili się na panowanie żydowskiej religii, po cichu wiekami pozostając przy wierze praojców (Polanie, Mazowszanie, Wiślanie, Ślężanie i inni).
Czcili też przodków i kultywowali ich tradycje i pamięć o nich.
U Słowian nie było biedy i głodu obok bogactwa i sytości, ani podziału na rządzących i rządzonych. Owszem, Słowianie wybierali sobie kniazia/księcia, ale jego rola i funkcja była inna niż w krajach zjahwizowanych. Kniaź był bardziej opiekunem plemienia i strażnikiem tradycji niż despotą narzucającym poddanym siłą własną wolę.

Obrazek

Na co dzień każda lokalna wspólnota była w sprawach dotyczących jej życia w pełni autonomiczna. Nie narzucali naszym przodkom ich woli ani książęta, ani cesarze, ani biskupi czy papieże. Ani komisarze unijni.
U Słowian nie było zbytniej różnicy w statusie materialnym. W ich życiu wspólnotowych dobra materialne (ziemia, plony, zwierzęta hodowlane) były wspólną własnością rodu, osady, opola czyli lokalnej wspólnoty.
Słowianie potrafili być waleczni, choć plemiona otoczone żywiołem słowiańskim, przez wieki żyjące w pokoju, były ludem typowo pokojowym i rolniczym. Plemiona na obrzeżach Słowiańszczyzny, pod naporem obcych musiały być z konieczności bardziej wojownicze. Ale zapędów do tworzenia imperiów bazujących na podbojach i zniewalaniu innych ludów także i u nich nie było. Tradycja życia w harmonii z Naturą, rozciągała się na harmonię i z sąsiadami.
Słowianie bronili swojego, obcego nie chcieli. Woleli współpracę i harmonię z sąsiadami, aniżeli wojny, zabory i zniewalanie innych.

Chrześcijaństwo jako głównego czci wymyślonego przez kapłanów żydowskich bożka, który na kartach ST jest mściwy, zazdrosny, podejrzliwy, ciągle nękający karami, plagami i śmiercią. Wybrał on sobie też rzekomo jednych i pomagał im rabować i mordować innych. Dodatkowo czci chrześcijaństwo wędrownego samozwańczego rabbiego, reformatora judaizmu, którego wykreowano na “Chrystusa” i syna mściwego Jahwe. Chrześcijaństwo było i jest fanatyczne, dogmatyczne i od samego początku zwalczało i prześladowało jakiekolwiek odchylenia od obowiązującego kanonu. Swoją doktrynę narzucało najczęściej siłą i przemocą. Dało ludzkości prześladowania, fanatyzm, wojny religijne, inkwizycję i przymusowe “nawracanie” na żydowskie wymysły.

Obrazek

Chrześcijaństwo uprzedmiotowiło Matkę Naturę, było fanatyczne i pełne hipokryzji. Jego ideologia głosiła miłość bliźniego i przebaczanie win, a w praktyce chrześcijanie mordowali, torturowali, okaleczali, uciskali i zniewalali. Toczyli nawet krwawe wojny pomiędzy sobą w imię tego samego plemiennego Jahwe i obrzezanego cieśli. Ta nadjordańska ideologia zniszczyła naszą wspaniałą kulturę pogańską, zaburzyła zdrowe i naturalne stosunki międzyludzkie, a duchowo przyniosła podbitym plemionom słowiańskim nienawiść, fanatyzm, tępotę a przede wszystkim zażydzenie i upadek wolnego słowiańskiego Ducha.

Mimo to żydo-chrześcijanie uważają się za nosicieli postępu i cywilizacji.

Tępota i zaślepienie jahwistów są wręcz niepojęte. Zamiast wstydzić się ich własnego fanatyzmu, prymitywizmu i własnej zbrodniczej historii żydłactwo kłóci się między sobą o to, który odprysk (katolicyzm czy prawosławie) pierwszy zaczął zażydzać Ducha naszych przodków.
I tak katolicy chcą, aby najstarszym na naszych obecnych ziemiach kościołem żydo-chrześcijańskim była ichnia katolicka kaplica w Poznaniu.
Ale bizantyjczycy upierają się, że do Polski przypałętało się jako pierwsze prawosławie, zwane obrządkiem wschodnim.
Na wielu religijnych wątkach bizantyjczycy próbują wysunąć się przed watykańczyków w sporze o to, skąd jako pierwszy przywleczony został do nas jahwizm (zwalczający na przestrzeni wielu wieków Słowiańszczyznę) – z Rzymu czy z Konstantynopola. Przy czym obie strony sporu o palmę pierwszeństwa w niszczeniu własnych korzeni stosują prymitywny anachronizm bredząc o chrzcie Polski lub o chrześcijaństwie w Polsce w czasach, gdy Polski jeszcze nie było. Mieszko, gdy dał się ochrzcić, był księciem Polan, a jego księstwo było niewielkich jeszcze rozmiarów.

Obrazek

Jego domniemany chrzest (kroniki jahwistów nie podają ani daty, ani miejsca owego “wiekopomnego” wydarzenia) był chrztem Mieszka a nie chrztem “Polski”. A ewentualny jahwizm bizantyjski pojawić się mógł u Wiślan czy Ślężan, ale nie w Polsce, której jeszcze nie było. I dotyczyć mógł pojedynczych ludzi, renegatów i odszczepieńców, którzy jahwizm przyjęli, a nie całego plemienia czy regionu.
Inną sprawą jest to, że gdy bizantyjczycy docierali na nasze ziemie, to formalnie obrządki wschodni i łaciński nadal były jednym kościołem. Schizma pomiędzy nimi nastąpiła w roku 1054. Tak więc prawosławni i katoliccy jahwiści wiodą spór (o ich domniemaną zasługę w pierwszeństwie zażydzania Polski) dotyczący okresu, gdy oba owe odpryski jahwizmu oficjalnie były nadal jeszcze jednością.

Obrazek

Mnie osobiście obrzydzeniem i przerażeniem napełnia ów spór. Czy rzeczywiście powodem do dumy i zaszczytu może być to, który z tych odprysków żydzizmu ma większe “zasługi” w zażydzaniu Ducha Słowiańszczyzny? Tych tępaków-fanatyków-renegatów należałoby wyekspediować na półwysep Synaj i/lub nad Jordan. Tam jest ich miejsce.

Od miesięcy trzymam w “archiwum” pewien obrzydliwy tekst wynoszący pod niebiosa “zasługi” prawosławia w niszczeniu Słowiańszczyzny:

Proszę zwrócić uwagę na te parszywe, załgane, poniżające Słowiańszczyznę propagandowe sformułowania:

“Jednym z najważniejszych wydarzeń, które należy przypisać wpływowi Bizancjum, jest nawrócenie Słowian i ludów z nimi spokrewnionych. Wydarzenie to ma tym większe znaczenie, że zbiega się z wyjściem tych ludów z pierwotnego barbarzyństwa i z wejściem ich do cywilizacji.”

“Jest rzeczą zupełnie naturalną, że Kościół zainteresował się tymi jeszcze barbarzyńskimi ludami.”


Otóż żydłacy-jahwiści sami byli prymitywną, odmóżdżoną i barbarzyńską dziczą, niszczyli przepiękną kulturę, nieśli śmierć, ucisk, wyzysk i fanatyzm i uważają to jeszcze za wielką zasługę! I na dodatek za misję cywilizacyjną!

Albo to załgane sformułowanie:

“Pierwszym krajem zdobytym dla Chrystusa było państwo Wielkomorawskie”

Obrazek

To państwo było zdobytym dla żydowskiej ideologii słowiańskim przyczółkiem, oddanym w łapska kleru obdzierającego ludzi z ich Ducha, tożsamości, praw, wolności i owoców pracy ich rąk. Bo tym była w rzeczywistości “cywilizacja” żydo-chrześcijańska.

Niedopuszczalną propagandową bzdurą i oszustwem jest przy tym nazywanie żydzizmu spod znaku Cyryla i Metodego “obrządkiem słowiańskim”.
Tak robi np. “Władysław IV Waza” i inni w dyskusji na portalu Historycy.org.

To co ci żydłacy (Cyryl i Metody) propagowali był to słowiańskojęzyczny obrządek żydowski i nic poza tym. Obrządek słowiański to cześć oddawana Mokoszy, Swarożycowi, Świętowitowi, Jaryle, Kupale i innym słowiańskim bogom, bóstwom i duchom.
Cześć oddawana plemiennemu Jahwe czy obrzezanemu cieśli nie była i nie będzie “obrządkiem słowiańskim”. Była, jest i pozostanie żydowskimi gusłami.

Cyryl i Metody byli to podstępni zażydzacze Słowiańszczyzny. Ich metodą był zwykły szantaż – albo przyjmiecie żydzizm od nas “dobrowolnie”, albo przyjdą po nas inni, z mieczami. I wtedy zostaniecie “nawróceni” wbrew waszej woli. Jeszcze gorszym ich podstępem było werbowanie do żydo-chrześcijaństwa po słowiańsku, co tę dżumę miało czynić dla “nawracanych” bardziej swojską.

Załganą propagandę żydo-chrześcijańską w sprawie domniemanych zasług Cyryla i Metodego uprawia także zakłamana Wikipedia:

“Działalność świętych okazała się niezwykle ważna dla kultury Słowian, zapoczątkowując rozwój języka i piśmiennictwa.”

W rzeczywistości ich działalność niszczyła kulturę Słowian, język Słowian był już od tysiącleci rozwinięty – bez ich pomocy; Cyryl i Metody jedynie ten język zażydzili biblizmem i katechizmem. A piśmiennictwo słowiańskie – runy – były niszczone. Zastępowano je żydłackim katechizmem pisanym wymyśloną cyrylicą.

Czy to są rzeczywiście “zasługi”?

Albo ten cytat z wiki:

“Działalność Cyryla i Metodego uważana jest za wzór wolnej od partykularyzmu, wyłączności etnicznej, uprzedzeń rasowych, czy narodowej pychy działalności misyjnej Kościoła odwołującej się do naturalnych uczuć ludzkiego serca.”

Obrazek

Same bzdury. Działalność wszystkich jahwistów niszczyła strukturę rodową i plemienną pogan, zastępując ją odmóżdżoną amorficzną “owczarnią” wyznawców Jahwe i scentralizowanymi państwami opartymi o ucisk i wyzysk poddanych. Chrześcijaństwo samo siebie obwołało nowym narodem wybranym szerząc “rasizm religijny”. Z pogardą patrzało na pogańskich nie-żydłaków. Z nienawiścią zwalczało “heretyków”. Wzmagało i podsycało fanatyzm i nienawiść.
Przede wszystkim zaś chrześcijaństwo – także to w wydaniu Cyryla i Metodego – niszczyło wiarę, kulturę i tożsamość Słowian, czyniąc z nich fanatycznych i odmóżdżonych żydłaków.

Tak więc ani watykańczycy, ani bizantyjczycy nie mają się czym chwalić.
Inna sprawa to kompletnie fałszowany w oficjalnej propagandzie jahwistów fakt, że Słowiańszczyzna przez długie wieki na naszych ziemiach stawiała zdecydowany opór jahwizmowi – najczęściej bierny. A co najważniejsze – że nigdy nie skatoliczono-zjahwizowano Polski całkowicie.

Najdłużej opierała się katoliczeniu polska wieś. Zapiski kościelne – te do “użytku wewnętrznego” – pełne są informacji o tym, że jeszcze w wiekach XVIII i XIX lud miejscami był w całości pogański. Najlepszym tego przykładem jest raport z 1793 roku opisujący lustrację biskupią we wsi Kałdus na Ziemi Chełmińskiej.


nieliczni mają zwyczaj uczestniczyć w [...] nabożeństwie, cały zaś lud, w tych najwięcej prawowierną religię obrażających czasach, częściowo składa ofiary Bachusowi w dolinie wsi Kałdus, a częściowo Wenerze w sąsiednim gaju. Dlatego z takiego też powodu, jak i zniszczenia niniejszej kaplicy, musiał kult zostać przeniesiony do chełmińskiego kościoła parafialnego.”


Ale i na Ziemi Kaliskiej nie było dużo lepiej. Jeden z księży odnotował tam w roku 1720:


nastawszy do kościoła godzieskiego (koło Kalisza) zastałem ludzi tak bezbożnych jak w Sodomie i Gomorze (ledwo) się tak wieś z nimi nie zapadła. Nie spowiadali się po lat dziesięciu, dwudziestu. O pacierzu trudno było pytać i o przykazaniu boskim, bo go nie umieli
.


Obrazek

Także Wiślanie w Małopolsce pamiętali o ich prastarych bogach. W Kazimierzu nad Wisłą koniecznością okazało się w roku 1708 skatoliczenie Góry Trygława poprzez umieszczenie na niej trzech rzymskich szubienic i przechrzczeniu jej na “Górę trzech krzyży”. A i górale w Zakopanem oddawali pod koniec XVIII wieku cześć świętym drzewom.

Dlatego nie może dziwić fakt odnalezienia przez Zoriana Dołęgę Chodakowskiego żywej wiary pogańskiej na polskiej wsi na początku XIX wieku. Dziwić natomiast powinien obraz litewskiej wsi, jaki w “Panu Tadeuszu” przedstawił Mickiewicz. Trudno jest tam znaleźć wzmianki o nadal żywym pogaństwie na Litwie. Zamiast tego mamy bohatera-patriotę-zakonnika/bernardyna – Jacka Soplicę. I inwokację do żydówki na początku tej “epopei narodowej”:

Panno Święta, co jasnej bronisz Częstochowy
I w Ostrej świecisz Bramie! Ty, co gród zamkowy
Nowogródzki ochraniasz z jego wiernym ludem!


Trzeba w tym miejscu uczciwie przyznać, że jakoś tak nieszczególnie ochraniała żydowska “święta panienka” jej lud, skoro oddała go pod obce zabory.
Przy czym w stosunku do Litwy można śmiało założyć, że jako skatoliczona (“ochrzczona”) wieki później niż Korona, Litwa dłużej trwała w pogaństwie. Ale w Panu Tadeuszu tego nie widać.

Znacznie szybciej katoliczono miasta. Już w czasach piastowskich do lokowanych na niemieckich prawach miast ściągali Piastowie niemieckich katolików. To oni na czele wójta Alberta/Albrechta wywołali w roku 1311 bunt przeciwko Władysławowi Łokietkowi. W Krakowie od co najmniej roku 1000 znajdowała się siedziba biskupstwa. Ale jeszcze XIII wieczna bulla papieska potępiała pogańskie praktyki utrzymujące się w Krakowie. Po reformacji miasta polskie stały się miejscem tzw. tumultów. Były one najczęściej inspirowane przez polskich katolików. Ludność niemiecka polskich miast w tym czasie przeszła już na protestantyzm.
Haniebnym był tzw. tumult cmentarny, połączony z wykopywaniem trumien i profanacją zwłok.
Jeszcze głośniejszy był tumult toruński. Rozpoczęli go katolicy. Wyrokami śmierci ukarano wyłącznie ich “braci w obrzezanym cieśli” – protestantów.

Obrazek

ednak najbardziej haniebnie w niszczeniu słowiańskiego Ducha na naszych ziemiach (pomijając kler) zapisała się polska szlachta. Jest to o tyle ważniejsze, że to właśnie szlachta będąca suwerenem politycznym wspominana i opisywana jest w literaturze kształtującej naszą współczesną świadomość. Jesteśmy chcąc nie chcąc jej “spadkobiercami”.

Szlachta wytworzyła się ze stanu rycerskiego. Warte jest pamięci to, że jeszcze w XV wieku polskie rycerstwo ślubowało na słońce a nie na rzymską szubienicę. Dopiero wiek XVI, reformacja w Niemczech i przywleczenie do Polski jezuitów miało katastrofalny wpływ na szlachtę.

Schizofrenicznie szlachta polska odwoływała się do sarmackich korzeni. Ale ten jej “sarmatyzm” był pokracznym dziwolągiem – był mieszaniną niektórych cech sarmatyzmu i fanatycznego katolicyzmu. Sarmaci byli wszak poganami. A szlachta odwołując się do sarmackich korzeni była fanatycznie katolicka. Uważała się nawet za “przedmurze chrześcijaństwa”. Czyli hołdowała ideologii, która zabiła w niej samej pogaństwo – czyli fundament sarmackiego Ducha.

Nie można odmówić szlachcie innej sarmackiej cechy – wojowniczości. Tylko, że ta jej wojowniczość nie zawsze była z korzyścią dla Rzeczypospolitej. “Sarmackie” rokosze Zebrzydowskiego czy Lubomirskiego, wojna domowa w Polsce w latach 1704-1706, czy krwawa wojna religijna znana jako Konfederacja barska przynosiły Polsce wyłącznie szkody. Szkodliwa zwłaszcza była konfederacja barska. Była ona wojną religijną wymierzoną przeciwko równouprawnieniu z katolickimi konfederatami ich prawosławnych i protestanckich braci w wierze w obrzezanego cieślę. Dała ona rzekę wylanej polskiej krwi i I rozbiór Rzeczypospolitej.

Z sarmacką walecznością, i owszem, tłumiono np. bunty kozackie. Tylko gdyby Kozaków i ogólniej Rusinów (Ukraińców) traktowano po sarmacku (braterstwo, pogański solidaryzm i tolerancja) – to tychże buntów kozackich wcale by nie było. Jednakże skatoliczona szlachta polska chciała skatoliczyć i Rusinów, a ponadto chciała z Kozaków uczynić chłopów pańszczyźnianych. I stąd były owe bunty.

Obrazek

Natomiast na początku szwedzkiego potopu zabrakło szlachcie sarmackiego animuszu. Gremialnie przechodzili oni na stronę Karola Gustawa. Co jest tym bardziej zastanawiające, że na stronę tego protestanckiego Szweda przechodzili i katolicy, zdradzając Szweda katolickiego, którego wcześniej sami sobie na króla wybrali. Dopiero gwałty i rozboje oraz łupiestwo Szwedów ocuciło katolickich sarmatów z amoku zdrady.

Jest jeszcze jedno podobieństwo pomiędzy “sarmacką” szlachtą a pogańską tradycją. Była to wolna elekcja wprowadzona po wygaśnięciu dynastii jagiellońskiej. Wolna elekcja mogłaby jako żywo przypominać wybór księcia/kniazia na słowiańskim wiecu.
Tylko, że Słowianie wybierali na kniaziów swoich. Natomiast w wyniku wolnych elekcji częściej oddawano tron obcokrajowcom. Ponadto udział zagranicznych kandydatów sprawiał, że wolne elekcje dawały możliwość mieszania się obcych monarchów i obcych państw oraz Watykanu w wybór polskiego króla.

Za to w traktowaniu chłopstwa i mieszczaństwa postępowanie polskiej szlachty było zaprzeczeniem i sprzeniewierzeniem się tradycji Słowiańszczyzny. Wcześniejsza troska o wspólne dobro wszystkich członków całej wspólnoty u szlachty wyrodziła się w zazdrosne dbanie o interesy wyłącznie własnego stanu kosztem stanów niższych. Nie należały do rzadkości nawet przypadki sprzedaży chłopów pańszczyźnianych. Chłopi harowali, żywili i utrzymywali szlachtę posesyjną, a darzeni byli za to przez nią pogardą. Nawet podczas powstań w czasie zaborów szlachta nie zdecydowała się na rezygnację z pańszczyzny, co mogłoby zachęcić chłopów do masowego poparcia tychże powstań.

Na temat polskich tradycji sarmackich także i Wikipedia pisze propagandowe bzdury:

“Jako jeden z mitów narodowych – polskie tradycje sarmackie początkami tkwią w późnym średniowieczu. Fakt ten miał niebagatelny wpływ na spójność i solidarność narodu polskiego.”

Obrazek

A przecież jeszcze w XIX wieku, pod zaborami, szlachta nie wykazywała żadnej spójności i solidarności z resztą narodu polskiego. Chciała odbudowy Rzeczypospolitej katolickiej, szlacheckiej z dominacją katolicyzmu i stanu szlacheckiego.

Najbardziej zgubnym wpływem szlachty na dzisiejszą świadomość milionów Polaków było utożsamienie przez nią katolicyzmu z polskością, patriotyzmem i polską racją stanu. Do dzisiaj hołdujący temu absurdowi katolicy uważają tę dżumę za synonim patriotyzmu i polskości. A przecież katolicyzm i ogólniej chrześcijaństwo jest to hołdowanie żydowskiej ideologii narodu wybranego, czczenie żydowskich mitów jako słowa bożego i prawdy objawionej, kult żydowskiego bożka Jahwe i żydowskich idoli (Joszue, Miriam, apostołowie, prorocy). Jest to po prostu odrzucenie i zdrada własnej tożsamości, własnej kultury i własnej prastarej wiary przyrody – wiary naszych ojców. Którzy trwali przy niej przez tysiąclecia.

Na szczęście katoliczenie Polski, nazywane eufemistycznie “chrystianizacją” nigdy nie zakończyło się pełnym sukcesem jahwistów. Już w Polsce międzywojennej powstała odwołująca się do rodzimej wiary pogańskiej Zadruga.

Jeszcze lepsza jest dla rodzimowierstwa sytuacja obecnie. Mamy w Polsce kilka oficjalnych związków rodzimowierczych i dodatkowo wielu niezrzeszonych sympatyków pogaństwa oraz pogan. Ich liczba wciąż wzrasta.

Do tych ostatnich mam zaszczyt i ja się zaliczać.
Jestem poganinem, Słowianinem, Polakiem


.

opolczyk

Obrazek Obrazek
http://opolczykpl.wordpress.com/2012/10 ... e-porazka/
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 15
Podziękował: 5087 razy
Otrzymał podziękowanie: 1609 razy

Re: Świadome niszczenie Słowiańszczyzny

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » wtorek 29 kwie 2014, 21:18

Dla rozluźnienia zamieszczę bardzo wymowny tekst pana Stefana Króla, w którym uwypukla nasz osobisty wkład w unicestwianie słowiańskości i polskości; poczytajcie, bo warto:

Stefan Król pisze:Słowo w obronie kultury słowiańskiej
---------------------------------------------------

Слово в защиту славянской культуры

Chodząc po ulicach Warszawy, spostrzegłem że architektura miasta jest ka-
rykaturą architektury Ameryki. Te ogromne maszkary przytłoczyły całe miasto
swoją brzydotą. Władze miasta nie zatroszczyły się o to, aby stolica Polski za-
chowała także swoją architektoniczną polskość. Przezostatnie 15 lat każdy za-
graniczny inwestor budował co chciał, jak chciał i gdzie chciał. Zapomniano
o architekturze przestrzennej i o ogólnym wyglądzie miasta.
Firmy zagraniczne zajęły nie tylko centrum, ale także jego obrzeża. Nazwy
firm i reklamy krzyczą swoją angielszczyzną–co mnie nie dziwi. Ale co mnie
dziwi, to to, że nawet polskie firmy, coraz bardziej zmniejszająca się ich liczba:
sklepy, restauracje, hotele, zakłady rzemieślnicze – przyjmują nazwy zaczerp-
nięte z języka angielskiego. Włączam Radio, bądź Telewizor –słyszę zespoły
polskie, które śpiewają dla Polaków po angielsku. Przecież nie tylko język an-
gielski jest na świecie. Ogromny zasób twórczości artystycznej mają języki sło-
wiańskie, a w zachodniej Europie języki romańskie. Kinematografia, tak w sa-
lach kinowych, jak również filmy telewizyjne – przedstawiają nam niemal wy-
łącznie filmotekę amerykańską. Filmy gatunkowo reprezentują akademię Ojca
chrzestnego
, uczą jak kraść i zabijać.

Tego rodzaju zjawiska w kulturze oraz w gospodarce powodują u mnie po-
czucie, jakbym był w obcym kraju. Telewizja, Radio, Gazety tworzą dziwny
żargon polsko-angielski. Mam wrażenie, że Polska znika, zamienia się w kolonię
niemiecko-francuską i anglo-amerykańską.

Język – to zewnętrzna dusza każdego narodu, to sposób przekazania swojej
osobowości innym, to cały świat narodowej kultury i tożsamości społecznej.
Czy można przekazać żargonem polsko-angielskim sekrety swoich uczuć,
swoich myśli twórczych, swoich myśli filozoficznych? Te dwa języki mają dwie
odmienne dusze, każda z nich powinna się wypowiadać po swojemu –piękną
angielszczyzną lub pięknym literackim językiem polskim. Ale nie można się
w pełni wypowiedzieć żargonem polsko-angielskim. Tylko papugi telewizyjne,
radiowe i gazetowe podjęły się zadania niszczenia języka i polskiej kultury.
W bieżącym roku Telewizja zapragnęła wzbogacić żargon polsko-angielski do-
dając słowa z języka niemieckiego. Pod przemożnym wpływem Telewizji po-

wstaje nowomowa polska. Myślę, że wszystkie Narody Słowiańskie mają lub
będą przeżywały napór amerykański na ich języki i na ich kulturę.
Niech te papugi znajdą chociaż jedno słowo polskie, czeskie, rosyjskie,
chorwackie czy serbskie w słownictwie angielskim, francuskim bądź hiszpań-
skim.
Nie znajdziemy chociażby takich powszechnie używanych w słownictwie:
polskie „Na zdrowie”, rosyjskie „Zdrastwujtie” bądź czeskie „Na zdar”.

Inne narody szanują swój język i szczycą się swoją kulturą. A My, Polacy?
Gazeta Polska nr 29 (574) Warszawa, 21 lipca 2004 r. podaje następującą wia-
domość – cytuję:

Usłużność
Dwudziestu rektorów polskich uczelni podpisało – na prośbę Francuzów – list, w którym
domagają się, aby język polski nie był w Unii Europejskiej językiem urzędowym, a francuski był.


Nikt nas współcześnie nie przymusza do wyrzekania się języka narodowe-
go, do niszczenia piękna mowy polskiej i polskiej kultury. Czynimy to sami –
tracimy swoją narodową godność; sami się poniżamy i powodujemy, że tracimy
szacunek u innych narodów. A przecież obywatel Polski – Polak, potomek wiel-
kiego rodu słowiańskiego – to brzmi dumnie!

A jednak:

Cudze chwalimy,
Swego nie znamy.
Nie szanujemy.
Sami nie wiemy,
Co posiadamy.
Wszystko co obce,
To małpujemy.


Znajomość języków obcych to zdobycie ogromnej wiedzy o życiu i kulturze
innych narodów. Jest także niezbędną potrzebą we współczesnej globalizacji,
współpracy państw i narodów na całej naszej kuli ziemskiej. Natomiast obrona
naszych słowiańskich języków i samodzielności kultury jest koniecznością
i powinnością każdego państwa dla utrzymania swojej niezależności i tożsamo-
ści narodowej.

Uważając za nieodzowne podjęcie obrony przed zaśmiecaniem słowami an-
gielskimi i niemieckimi języka polskiego, młodzieżowe Stowarzyszenie „Zlot”
i „Placówka Ochrony Polskości” zwróciły się do Rady Języka Polskiego przy
Prezydium Polskiej Akademii Nauk z prośbą o zajęcie stanowiska celem zaha-
mowania niszczenia mowy polskiej. Poprosiliśmy również listownie Jego Świą-
tobliwość Papieża Jana Pawła II o jego wypowiedź w obronie piękna mowy
polskiej, ostoi kultury narodowej.

Oto odpowiedź Rady Języka Polskiego przy Prezydium Polskiej Akademii
Nauk, która to odpowiedź jest zawarta w liście z dnia 2 lutego 2004 roku:

Szanowni Państwo!
Serdecznie dziękuję za przesłanie do Rady Języka Polskiego informacji o ustanowieniu przez
Stowarzyszenie „Zlot” swoistej antynagrody „Papugi” za „skuteczne niszczenie mowy polskiej”
oraz o powołaniu „Placówki Ochrony Polskości”. Obie informacje przedstawię na najbliższym,
wiosennym, posiedzeniu plenarnym Rady Języka Polskiego, a o wynikach dyskusji tego gremium
powiadomimy Państwa.

Z poważaniem

PRZEWODNICZĄCY
RADY JĘZYKA POLSKIEGO
przy PREZYDIUM PAN
prof. dr hab. Andrzej Markowski


O wynikach dyskusji na wiosennym posiedzeniu plenarnym Rady Języka
Polskiego do tej pory nie powiadomiono Stowarzyszenia „Zlot” ani „Placówki
Ochrony Polskości” mimo upływu już 18 miesięcy. Widocznie odpowiedź zo-
stała wysłana do krainy milczenia. Domniemywam, że Rada Języka Polskiego
nie zamierza prowadzić, w dalszym ciągu, dzieła tworzenia i obrony Języka
narodowego, tak jak to w przeszłości czynili Jan Kochanowski, Mikołaj Rej,
Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki, Zygmunt Krasiński, Cyprian Norwid, Sta-
nisław Wyspiański, który wspólnie z innymi twórcami z kręgu Młodej Polski
wydobyli Język polski z żargonu polsko-niemieckiego.

Obecna Rada Języka Polskiego, nie broniąc piękna mowy polskiej, daje ci-
che zezwolenie Telewizji i Gazetom na niszczenie języka polskiego i tworzenie
polsko-angielskiego żargonu z domieszką słów niemieckich. Nie dziwię się,
bowiem specjaliści od Języka Polskiego mają swoje programy w Telewizji, po-
dobno dobrze płatne, więc nie chcą się narażać telewizyjnym pracodawcom
zwalczaniem rozpowszechnianego przez Telewizję żargonu.

Druga odpowiedź nadeszła z Watykanu na list obu organizacji wysłany do
Papieża Jana Pawła II:

Watykan, 31 stycznia 2004 r.
Szanowni Państwo,
W imieniu Jego Świątobliwości Jana Pawła II dziękuję za list z dnia 15 stycznia br.
W odpowiedzi na jego treść, zapewniam Państwa, iż Ojciec Święty w sposób szczególny dba
o piękno mowy polskiej i kultury narodowej.
Ojciec Święty w modlitwie Bogu poleca Państwa, uprasza wszelkie potrzebne łaski do dawa-
nia chrześcijańskiego świadectwa w życiu codziennym i z serca błogosławi.

Z wyrazami szacunku
Mons. Gabriele Caccia
Asesor


List Papieża jest wystarczającą i ostateczną odpowiedzią. Bowiem Naród,
który traci język ojczysty, przestaje istnieć.

Jacek Breczko

AM Białystok


U źródeł idei
---------------------------------------------

У источников идеи

Dziecko widzi nieznajomego i chowa się za spódnicę mamy, ale, uwaga,
wystawia głowę. Otóż, kiedy spotykamy się z innością (na przykład kulturową),
zachowujemy się nieraz jak to dziecko. Mamy mieszane uczucia. Walczy w nas
poczucie zagrożenia z zaciekawieniem. Inaczej mówiąc, walczy w nas potrzeba
bezpieczeństwa z potrzebą ekspansji, poznawanianieznanego, co można uogól-
nić i nazwać „potrzebą wolności”. Wydaje mi się, że absolutne zwycięstwo jed-
nej z tych potrzeb w nas, a zatem zupełna klęska drugiej, byłaby również naszą
klęską, stalibyśmy się kalecy, jednoręcy. Spróbuję to krótko wyjaśnić. Są, jak
sądzę, dwa zagrożenia, gdy mamy do czynienia ze stykiem kultur. Pierwsze to
skrajne odgrodzenie, zamknięcie się w sobie, chowanie się za nieprzenikalnymi
granicami. Przychodzi mi na myśl przedwojenne hasło endecji: „Swój do swego
po swoje” (kojarzy mi się to z hemofilią). Drugie to bezgraniczna otwartość,
brak barier, absolutny kulturowy relatywizm. To zaś prowadzi do tego, że skoro
wszystkie kultury są nam bliskie, to żadna nie jest nam bliska. Jesteśmy gotowi
przystać do każdej, ale tracimy własną. Jesteśmy gotowi nakładać różne maski,
ale nie mamy twarzy. To z kolei kojarzy mi się z kameleonowym bohaterem
filmu Woody’ego Allena „Zelig”. Mimo z pozoru zasadniczych różnic owe dwie
postawy coś łączy, mianowicie jedność, monolityczność. Kto bowiem kocha
tylko jedną kulturę i kto jednakowo kocha wszystkie kultury, ten w istocie kocha
coś jednego. Nacjonalista próbuje oddzielić wszystko co obce od jedynej swoj-
skości, kosmopolita próbuje łączyć wszystko ze wszystkim. Twierdzę więc, że
skrajny nacjonalista iskrajny kosmopolita mają rys wspólny: boją się zmierzyć
z realną wielością, różnorodnością i, uwaga, hierarchią ludzkiego świata.

Jak uniknąć tych zagrożeń? Monokształtu i monobezkształtu. Pierwsze co
przychodzi na myśl, to szukanie „złotego środka”. W tym wypadku jednak, jak
sądzę, złoto nie jest po środku. Potrzebny jest tutaj subtelniejszy pomiar. Propo-
nuję „złote cięcie”, czyli „złotą proporcję”. Proponuję szukać gdzieś, mniej wię-
cej w jednej trzeciej drogi między skrajnym otwarciem i skrajnym zamknięciem.
http://www.sofia.sfks.org.pl/38_Sofia_nr6_Krol.pdf
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 15
Podziękował: 5087 razy
Otrzymał podziękowanie: 1609 razy

Re: Świadome niszczenie Słowiańszczyzny

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » środa 30 kwie 2014, 21:18

Post zawierający scenariusz obchodu święta Jarych Godów przeniosłem do odpowiedniejszego tematu >>.
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 15
Podziękował: 5087 razy
Otrzymał podziękowanie: 1609 razy

Re: Świadome niszczenie Słowiańszczyzny

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » sobota 03 maja 2014, 14:55

Andrzej Szubert pisze:Katolicki „szacunek” dla słowiańskiej kultury

List otwarty do organizatorów „Festiwalu kultury słowiańskiej i cysterskiej”.

Od kilku lat organizowany jest przez przeróżne instytucje „Festiwal kultury słowiańskiej i cysterskiej” w Lądzie nad Wartą.
Dwa lata temu doszło podczas niego do haniebnego aktu spalenia drewnianej figury słowiańskiego Boga (prawdopodobnie Świętowita). Akt ten jest tym bardziej haniebny i oburzający, że działo się to podczas festiwalu kultury m.in i słowiańskiej.


.
To tak, jakby podczas festiwalu „kultury” katolickiej spalono katolicki krzyż z figurą Joszue/Jezusa.

Już sam pomysł organizacji festiwalu kultury słowiańskiej i cysterskiej jest pomysłem poronionym. Cystersi byli katolickim zakonem i brali aktywny udział w niszczeniu i pacyfikacji kultury słowiańskiej. Nie można jednocześnie promować prześladowanego i prześladowcy, ofiary i jej kata.

Kultura słowiańska to wiele tysięcy lat naturalnej wiary Przyrody. To cześć okazywana Boskiej Matce Naturze i symbolizującym ją i różne jej aspekty, Bogom. Kultura słowiańska to szacunek dla przodków i ich wiary, to poczucie wspólnoty i poczucie wspólnej odpowiedzialności za jej dobro. Kultura słowiańska to demokracja rodowa, równość wszystkich jej członków, oraz brak pasożytów żrerujących na uciskanych poddanych.
Jedynie u schyłku pierwszej ery słowiańskiej ta harmonia pod naciskiem hord wyznawców Jahwe została zaburzona.
Hordy wyznawców Jahwe przyszły do Polski z hasłami miłości na ustach i z nienawiścią w sercach. Głosili miłość bliźniego, a palili, prześladowali, tępili, zniewalali i mordowali. Mówili o królestwie bożym, a czynili piekło na ziemi.

Nasi przodkowie długie wieki opierali się tej zarazie znad Jordanu. Za wyjątkiem garstki renegatów gremialnie trwali przy słowiańskiej tradycji. Pierwszy bunt przeciwko nowej, nienawistnej wierze, miał miejsce w czasach Chrobrego w 1022 roku. Kolejny, znacznie silniejszy bunt przeszedł do historii jako „reakcja pogańska”. Krwawo stłumiony przez sprzymierzonych Czechów, Niemców i Rusinów oraz zdrajcy Kazimierza, nazwanego przez katolików „odnowicielem”. Przy tej okazji załgani katoliccy kronikarze wymazali z historii Polski króla Bolesława II. Za to, że stanął on na czele antykościelnego, antyjahwistycznego buntu:
http://interia360.pl/artykul/zapomniany-krol-polski,45188
Po stłumieniu tego buntu, mimo surowach kar i zaciekłości jahwistów pogaństwo nadal było wiarą Polaków.

- XIII wiek – bulla papieska potępia praktyki pogańskie w Krakowie.

- XV wiek – polscy rycerze nadal ślubują na Słońce.
http://www.bogowiepolscy.net/bogowie-polakow.html

- XV wiek – synod biskupów w Poznaniu potępia pogańskie praktyki Polaków.

- XV wiek – kronikarz- jahwiata-katolik Długosz “szaty darł na sobie” ubolewając, że “odprawiano [święto Kupały] przez bezwstydne i lubieżne przyśpiewki i ruchy, przez klaskanie w dłonie i podnietliwe zginanie się, oraz inne miłosne pienia

http://www.taraka.pl/kupala.htm
http://opolczykpl.wordpress.com/2012/06/21/swieto-kupaly/

- XVI i XVII wiek – kler próbuje obrzędy topienia Marzanny zastąpić zrzucaniem kukły Judasza z kościelnych wież. Bezskutecznie. Polacy trwają przy pogańskiej Marzannie.

- XIX wiek – prekursor badań Słowiańszczyzny, Adam Czarnocki znany bardziej jako Zorian Dołęga Chodakowski napisał jego znamienne słowa:

„Trzeba pójść i zniżyć się pod strzechę wieśniaka w różnych odległych stronach, trzeba śpieszyć na jego uczty, zabawy i różne przygody. Tam, w dymie wznoszącym się nad głowami, snują się jeszcze stare obrzędy, nucą się dawne śpiewy i wśród pląsów prostoty odzywają się imiona bogów zapomnianych. W tym gorzkim zmroku dostrzec można świecące im trzy księżyce, trzy zorze dziewicze, siedem gwiazd wozowych.”

http://pl.wikipedia.org/wiki/Zorian_Do%C5%82%C4%99ga-Chodakowski

A to dobitnie pokazuje, że polska wieś w XIX wieku nadal trwała przy pogańskiej tradycji, przy pogańskich Bogach.

Ale nie tylko polska wieś trwała przy pogańskich obrzędach tak długo!

- XIX wiek – zaborca austriacki zakazuje obchodów pogańskiego obrzędu Rękawki.

„W okresie zaboru austriackiego, w 1897 roku obchody zostały zakazane. Zamknięto nawet dojście na kopiec. Władze planowały w tej okolicy budowę fortu artyleryjskiego, a ponadto chciały zlikwidować tumult i przejawy agresji wśród zgromadzonych pod kopcem.”
http://pl.wikipedia.org/wiki/R%C4%99kawka

Ale „Rękawka” odrodziła się!
http://opolczykpl.wordpress.com/2012/04/18/swieto-rekawki-przy-kopcu-krakusa-w-krakowie/



.

Tak naprawdę Polska była i jest pogańska, pociągnięta jedynie z wierzchu jahwistycznym pokostem.
Jest to stwierdzenie jak najbardziej uzasadnione. Katolicyzm i ogólniej chrześcijaństwo nie było w stanie wytępić wszystkich pogańskich tradycji. Zaczęło więc podstępnie je sobie przywłaszczać i dorabiać im chrześcijańską ideologię. „Wigilijne” zwyczaje – 12 potraw, siano pod obrusem, snopek słomy w rogu – to zwyczaje pogańskie, słowiańskie, a nie katolickie. „Wielkanocne” pisanki, bazie, dyngus, wiosenne porządki „przedświąteczne” to zwyczaje pogańskie – a nie katolickie. Katolicy jedynie sobie je przywłaszczyli. Tak jak Kupalnockę chcieli zjahwizować na „noc świętojańską”, a pogańskie „Dziady” na „dzień zadusznych”.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Dziady_%28zwyczaj%29#Dziady_a_chrze.C5.9Bcija.C5.84stwo

Nawet „kolędowanie” to pogańska tradycja. A także daty świąt „bożego narodzenia” i „wielkanocy” dopasowane zostały do pogańskich świąt solarnych.
Zresztą, nawet pogański krzyż solarny chrześcijaństwo sobie przywłaszczyło w IV wieku, przerabiając go na „rzymską szubienicę”.
http://opolczykpl.wordpress.com/2012/04/06/tylko-pod-krzyzem-tylko-pod-tym-znakiem/

Fanatyzm kilku procent mieszkańców Rz’plitej, czyli skatoliczonej pod wpływem jezuitów na fali kontrreformacji szlachty i ich walka o supremację katolicyzmu w państwie doprowadziły Rz’plitą w XVIII wieku do upadku.
http://opolczykpl.wordpress.com/2012/05/03/co-nam-dala-konstytucja-3-maja/

Odrzucam chrześcijaństwo z przyczyn pryncypialnych.

Powód pierwszy:


Nie będę wyznawcą wyssanego z palca przez żydowskich kapłanów psychopaty Jahwe.
Dlaczego tego żydowskiego bożka nazywam psychopatą?

Wyobraźmy sobie ojca wielodzietnej rodziny. Z niewiadomych powodów upodobał on sobie jedno dziecko i pozwala mu, a nawet mu pomaga okradać, przepędzać, a nawet mordować rodzeństwo.
Czy ktoś o zdrowych zmysłach nazwałby takiego ojca dobrym i sprawiedliwym?
Czy raczej uznano by go za zwyrodnialca i psychopatę.

A tak właśnie w „Starym Testamencie” postąpił plemienny Jahwe. Wybrał sobie rzekomo (jest to oczywisty wymysł żydowskich kapłanów) Izraelitów jako swój „naród wybrany”. No i pomógł mu np. ograbić Egipcjan, a ścigający grabieżców pościg egipski zabił. Pomógł Żydom zdobyć Jerycho i wymordować wszystkich mieszkańców, łącznie z niemowlętami i kobietami w ciąży (za wyjątkiem nierządnicy Rachab – ją oszczędzono w nagrodę za to, że zdradziła swoich).

To samo miało miejsce w Aj. Wymordowano tam z pomocą Jahwe całą ludność. A dzisiaj katolicy, powołując się na psychopatę Jahwe walczą o życie nienarodzone, które Jahwe niejednokrotnie tępił bez litości.
Jahwe bezlitośnie mordował i swój „naród wybrany” za byle uchybienia. Synów Aarona np. spalił żywcem tylko dlatego, że pomyłkowo wzięli niewłaściwe kadzidło.
I tego plemiennego psychopatę przejęła judaistyczna sekta Joszue/Jezusa jako swojego boga.

Powód drugi:

Chrześcijaństwo powstało jako mała sekta w łonie judaizmu. była żydowską ideologią udrapowaną w religię, wykorzystaną jako broń ideologiczna przeciwko Rzymowi. Później ta zaraza rozniosła się na cały świat.
http://toporzel.pl/teksty/swiatof.html
http://opolczykpl.wordpress.com/2012/07/11/katolicyzm-cywilizacja-lacinska-globalizm-dzumy-ludzkosci/

Powód trzeci:

Ta fanatyczna ideologia, która ma łapska po pachy ubabrane w ludzkiej krwi, zniszczyła nieomal doszczętnie naszą słowiańską kulturę, tradycję i cywilizację.
http://opolczykpl.wordpress.com/2012/04/13/niszczycielski-buldozer-wyznawcow-boga-jawhe/
http://opolczykpl.wordpress.com/2012/04/14/moj-ulubiony-bog-slowianski-swarozyc/

Dlatego jako świadomy Polak i Słowianin odrzucam tę fanatyczną, niszczycielską, dogmatyczną ideologię religijną rodem znad Jordanu jako coś obcego i wrogiego Słowiańszczyźnie.

Uważam za szczyt głupoty lub celową prowokację łączenie kultury słowiańskiej z „cysterską”, czyli katolicką.
Kto wie, być może zaniepokojenie wśród kleru wzbudza renesan pogaństwa w Polsce i dlatego podstępnie zainicjowali (podpowiedzieli komu trzeba) festiwal łączący kulturę słowiańską z „kulturą” nadjordańską reprezentowaną przez cystersów. Po to, aby Polakom katolicki zakon kojarzył się ze Słowiańszczyzną.

A przecież cystersi brali czynny udział w niszczeniu kultury słowiańskiej. Ich rozkwit zawdzięczali jedynie uprzywilejowanej pozycji KK w Polsce. Z surowego początkowo zakonu stali się zamożnym narzędziem do wyzysku chłopów.

„Wkrótce cystersi uzyskali prawo pobierania dziesięcin, korzystania z pracy chłopów, konwersów, mogli też czerpać zyski z dzierżawy ziemi i innych swoich przywilejów.”
http://pl.wikipedia.org/wiki/Cystersi#Zak.C5.82adanie_filii

Z głosicieli rzekomo dobrej żydowskiej nowiny stali się pijawkami i pasożytami.

Domagam się od organizatorów rozłączenia obchodów kultury słowiańskiej i „kultury” cysterskiej. Przestańcie hańbić pamięć o Słowiańszczyźnie urządzając obchody jej kultury razem z obchodami „kultury” jej prześladowców.

Domagam się tym bardziej niedopuszczenia kiedykolwiek w przyszłości aktów palenia figur słowiańskich Bogów.

Bo w ten sposób hańbicie i profanujecie kulturę, którą rzekomo „obchodzicie”.


Jeszcze jedna uwaga na marginesie

Akurat dzisiaj przypada 602 rocznica bitwy pod Grunwaldem. 602 lata temu niemieccy katolicy, wyznawcy żydowskiego Jahwe, rycerze spod znaku krzyża , Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie, głoszący dobrą nowinę, z hasłami miłości bliźniego, głoszący konieczność przebaczania „naszym winowajcom” stanął do walki na śmierć i życie z innym „katolickim” monarchą (w duszy poganinem), Jagiełłą.
Całe szczęście, że Polska znalazła sojusznika w postaci pogańskiej Litwy. Bo inaczej kto wie, czy nie podzililibyśmy losów zgermanizowanych Słowian Połabskich.
Inna sprawa, że zarazę katolickiego krzyżactwa sprowadził do Polski katolik Konrad Mazowiecki. Pragnął przy ich pomocy przyśpieszyć „nawracanie” – czyli zniewalanie jahwizmem – nadal pogańskich plemion Pruskich.
Przez 300 lat ten katolicki zakon zagrażał potem Polsce. A zlaicyzowany i przeobrażony w państwo pruskie po okresie lenna stał się jednym z zaborców.

To była kara dla Polski za nadgorliwą pomoc zdrajców Słowiańszczyzny, polskich Piastów, w zniewalaniu innych pogańskich plemion katolicyzmem.

Andrzej Szubert.

Polak, Słowianin, Poganin

Otrzymują:

Starostwo Powiatowe w Słupcy
joanna.slowinska@powiat-slupca.pl

Muzeum Archeologiczne w Poznaniu
michbrz@man.poznan.pl

Stowarzyszenie Naukowe Archeologów Polskich Oddział w Poznaniu
zarzad@snap.poznan.pl

Urząd Gminy w Lądku
gmina@gmina-ladek.pl

Urząd Miasta i Gminy w Zagórowie
e-mail umg@zagorow.pl
w.radniecki@zagorow.pl

Wyższe Seminarium Duchowne Towarzystwa Salezjańskiego Ląd nad Wartą 101
kontakt@wsdts.pl

Fundacja „Patrymonium”
biuro@patrimonium.pl

Stowarzyszenie „Unia Nadwarciańska”
biuro@unianadwarcianska.pl

ps.

Pozwolę sobie jeszcze przytoczyć opinię Lwa Tołstoja (za którą został wyklęty), o chrześcijaństwie:

„Historia święta zaczyna się od opisu, jak to Bóg, istniejący wiecznie, stworzył z niczego przed sześcioma tysiącami lat niebo i ziemię, jak potem stworzył zwierzęta, ryby, rośliny i wreszcie człowieka Adama i żonę jego Ewę, uczynioną z jego żebra. Mamy następnie podane, jak to Bóg, bojąc się, aby Adam z żoną nie jedli jabłek z drzewa, mającego czarodziejską siłę obdarzania potęgą, zabronił im jeść tych jabłek; jak to, nie bacząc na ten zakaz, pierwsi ludzie zjedli jabłko i zostali za to wypędzeni z raju i jak za to samo zostało następnie przeklęte całe ich potomstwo, przeklęta ziemia, która odtąd zaczęła wydawać trujące rośliny. Mamy potem opisane życie potomków Adama, którzy tak znikczemnieli, iż Bóg zmuszony był ich potopić i to nie tylko ludzi, ale i zwierzęta, a zostawił tylko jednego Noego z rodziną i z zabranymi do arki zwierzętami. Mamy dalej opisane, jak to ze wszystkich ludzi, którzy się po potopie rozrodzili, Bóg wybrał Abrahama i zawarł z nim przymierze, według którego Abraham zobowiązał się uznawać Boga za Boga i na dowód tego zaprowadzić obrzezanie, a w zamian za to Bóg zobowiązał się obdarzyć Abrahama licznym potomstwem i popierać go i jego potomków. Potem mamy opowiedziane, jak to Bóg, protegując Abrahama i jego potomków, czynił w ich Interesie same nadzwyczajne rzeczy, zwane cudami i popełniał zarazem najbardziej wyszukane okrucieństwa.

W ten sposób cała ta historia, z wyjątkiem naiwnych (jak odwiedziny Abrahama przez Boga i dwóch aniołów, ożenek Izaaka i inne), niekiedy niewinnych, lecz częściej nieetycznych opowieści (jak oszustwo umiłowanego przez Boga Jakuba, okrucieństwa Samsona, przebiegłość Józefa), cała ta historia, począwszy od klęsk zesłanych przez Mojżesza na Egipcjan i wymordowanie przez anioła wszystkich ich pierworodnych, do ognia, który zniszczył 250 buntowników, do zapadłych w ziemię Kore, Datana i Abirona, do zniszczenia w ciągu kilkunastu minut 14.700 ludzi, do rżniętych piłami wrogów tępionych przez Eliasza (wziętego na ognistym wozie do nieba) ofiarników i Elizeusza, przeklinającego wyśmiewających się z niego malców – oto szereg cudownych wydarzeń i przeraźliwych przestępstw, dokonanych przez naród żydowski, jego wodzów i samego Boga.

Jeżeliby cała ta historia Starego i Nowego Testamentu była wykładana jako zwykła powiastka, wtedy mało który z wychowawców odważyłby się opowiadać ją dzieciom lub dorosłym, których, chciałby oświecić. Powiastka ta jednak uważana jest za nie nadającą się do roztrząsania przez ludzi, jako zawierająca jedynie prawdziwe opisanie świata i jego praw, jako najbardziej wierne odtworzenie życia dawniej żyjących ludzi i tego, co należy uważać za dobre, a co za złe, o istocie i własnościach Boga i obowiązkach człowieka. Mówi się o książkach szkodliwych. Lecz czyż jest w chrześcijańskim świecie książka, która by przyniosła więcej szkody ludziom niż ta okropna książka, zwana „Historią świętą starego i nowego przymierza”?


Dla człowieka, któremu wtłoczono do głowy jako najświętszą prawdę, wiarę w stworzenie świata z niczego przed sześcioma tysiącami lat, a następnie w arkę Noego, która pomieściła wszystkie zwierzęta, w upadek Adama, w niepokalane poczęcie, w cuda Chrystusa i poniesioną przezeń ofiarę na krzyżu dla ludzkiego zbawienia – dla takiego człowieka wymagania rozumu nie są obowiązujące i taki człowiek nie może potem uwierzyć w żadną inną prawdę. Jeżeli możliwą jest trójca, niepokalane poczęcie, odkupienie ludzkości przez krew Chrystusa, staje się możliwym wszystko i potrzeby rozumu są zbyteczne.

Wbijcie klin pomiędzy deski podłogi spichlerza. Choćbyście potem nie wiem ile sypali weń zboża wszystko wyleci. Podobnie jest z głową, w którą wbito klin trójcy, czyli Boga, który stał się człowiekiem i swoim cierpieniem odkupił ludzkość, a następnie znowu wrócił do nieba – w głowie tej nie utrzyma się potem żadne rozsądne, trzeźwe pojmowanie życia.

Syp ile chcesz ziarna do spichlerza z dziurawą podłogą, wszystko ci wyleci. Kładź, co chcesz w głowę, która raz przyjęła na wiarę rzeczy bezsensowne, nic się w niej nie ostoi.”


http://wiernipolsce.wordpress.com/2012/07/07/5564/

.

Obrazek Obrazek
http://opolczykpl.wordpress.com/2012/07 ... j-kultury/
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 5725
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 768
x 263
Podziękował: 9799 razy
Otrzymał podziękowanie: 10422 razy

Re: Świadome niszczenie Słowiańszczyzny

Nieprzeczytany post autor: chanell » sobota 03 maja 2014, 19:15

Czy iluminacki plan zrealizuje się na Ukrainie? C.B. „Do Wolności przez Ogień”; R. Orlicki „Od niewoli do Radosławi” (Mapa Gomberga 1942)

Obrazek

Albin Polaszek (1879-1965) – Strażnik Wiary Słowian; Svantevit
Czesław Białczyński
„Do WOLNOŚCI przez OGIEŃ”
NARODZINY. ŻYCIE.

Do życia przechodzi się zawsze przez ogień! W OGNIU DUCHA (AGNI, Sitdeh – Osidło Duszy-Tchnienia, ANU-son -Łuna, SouRAg-Swarag) kształtuje się spOR (SPOR – Prasłowiański Bóg Powodzenia i Dostatku)- zaRODek (ROD – Pan Rodu i Narodu, Ludu Słowa), spor i zarodek NOVEGO [Lekcja 6 - Narodziny, Życie].
Dzisiaj przyśnił mi się Ognisty Skrzysty Wojownik w zbroi na Białym Wierzchowcu! Grzywa Świchrza była skłębiona, bił z nozdrzy parą, a z pyska tryskała mu piana. Świetlisty Woj dzierżył wzniesione nad Światem Miecze Pożogi – Anioł Wojny? NIE! Słowiański Duch – ZNICZ – Ptak/z-Wierz(chowiec) Wolności przybywający ze wschodu; „LACKI OŻIL – ORZEŁ, RUSKO-SARMACKI – RARÓG (ORJEŁ-Орел), SCYTYJSKO – EGIPSKI HORUS, ARIO-INDYJSKI GARUDA, PTAK KULTURY VINCZI, ETRUSKO-RZYMSKI FENIKS, SŁOWIAŃSKI/ROSYJSKI ŻAR PTICA”!
Odradza się dzisiaj na naszych oczach do Wielkiej Sławy, do Jedności Słowian i ich wolności i budzi do Prawdy Wszystkie Narody Matki Ziemi – SKRZYSTY ZNICZ WIJ-NIKS, Wysłannik Boga Wida-Wija – PANA PRZYSZŁOŚCI, Wydawcy Prawdy i Praw.

Obrazek

Jest 3 maja 2014 roku. Ten dzień po wieki poświęcony będzie WOLNOŚCI LUDZI i ZIEMI. Ten dzień właśnie stanie się Światowym Dniem Wyzwolenia. Ten dzień miał dać początek zaprojektowanej przez planistów NWO III Wojnie Światowej i podziałowi globu Ziemskiego na strefy wpływów. Lecz Wij-Nyks, Bóg Jasnowidzący Przyszłość, Emanacja i Inkarnacja Światowida-Świętowita pokrzyżuje/pokrzyżował plan tajnego sprzysiężenia. Dokonuje się i dokonało się, i dokona się owo pokrzyżowanie przez SPLOT, przez Iskrę, która Skończyła Porządek Starego Świata. Ta ISK-RA_IS-KON zabłysła w Kijowie, w odwiecznej Słowiańskiej Ziemi – ISKRAINIE (Ukrainie-Skrajinie).

Obrazek

Polska Droga 1791-1981 oraz Wojna Wewnętrzna 1981-1989 wypowiedziana Narodowi Polskiemu pokazała, że innej drogi niż Droga Przez Ogień, Droga Przez Ofiarę Krwi, Droga Przez najwyższe Poświęcenie, po prostu nie ma. Kto zna Słowiańską Baję ten wie że Wij należący do Tynu Mokoszów, Panów Wyroków Niebieskich – Jest „Tym Który Widzi”, którego Jedyne OKO nie zamyka się nigdy, a według prastarych podań Rusi, kudłate, rogate Dobre Duchy podtrzymują Trójwidłami-TRYZUBEM Powiekę Wida-Wija, aby się nigdy, przenigdy nie zamknęła. Gdyby to się zdarzyło i powieka opadła, wtedy grozić będzie Światu Zagłada. Dzisiaj, 3 maja 2014 roku, to MY, Wszyscy Walczący o Wolność, Tutaj, w Polsce i na Ukrainie, jesteśmy owymi Dobrymi Duchami dzierżącymi Tryzub. W naszych i tylko naszych rękach, Ludzi – Nosicieli Iskry Bożej, znajdują się narzędzia ocalenia MIRU – Świata, Sławy i Pokoju.

Obrazek

SPOR – Senatus Populusque Romanus (w skrócie SPQR) – łacińska formuła oznaczająca „senat i lud/naród rzymski”. Formuła ta stanowiła w starożytności oficjalną nazwę Imperium Rzymskiego, a skrót SPQR, do czasu rozpowszechnienia się na to miejsce wizerunku orła, spełniał funkcję godła państwowego. Skrót SPQR był tatuowany na ramionach rzymskich legionistów. Pojawiał się na monetach okresu republiki, na sztandarach legionów senackich oraz monumentach i pomnikach fundowanych przez senat rzymski.

Coraz to z ciebie jako z drzazgi smolnej
Wokoło lecą szmaty zapalone
Gorejąc nie wiesz czy stawasz się wolny
Czy to co twoje ma być zatracone
Czy popiół tylko zostanie i zamęt
Co idzie w przepaść z burzą.
Czy zostanie
Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament
Wiekuistego zwycięstwa zaranie?

Cyprian Kamil Norwid (1821-1883) – Strażnik Wiary Słowian

Źródło: Tyrteja
Zobacz też: Popiół i diament


Obrazek

Przejdziemy ten czas zwycięsko i nastanie Nowe Życie !
Jak ORZEŁ – OŻIL – ORieł (Orgieł-Wijnyks) – powstanie z ognia i prochu WOLNOŚĆ budząc do życia słowiańskie narody i zakończy niewolę Ukrainy i Rosji oraz całego Świata! Wielki Słowiański Plan Przebudzenia do Wolności rodzi się w Ogniu Iskonu (IskRA I Skonu) i niesie wyzwolenie Słowa, wyzwolenie Rodów, wyzwolenie NARODÓW, wyzwolenie Kultury, wyzwolenie Przyrody (natury), wolność pracy i wolność całości Ludzkiego Życia! Jest to wyzwolenie z Pęt Przeszłości, z Systemu Pan – Niewolnik, z Okresu Ciemności i Barbarzyństwa, Wyzwolenie do PRAWDY. WYZWOLENIE NIEODWRACALNE I OSTATECZNE!


Obrazek

Rafał Orlicki – Od niewoli do Radosławi
Rzecz o iluminacko-masońskich planach wobec Europy, przedwojenna mapa podziału świata, w tym dzisiejszej Ukrainy!

Środowiskom naukowym, znana jest „Mapa Gomberga z 1942r”, opracowana przypuszczalnie przez planujące NWO (nowy porządek świata) środowiska iluminatów stojących na najwyższych szczeblach struktur masońskich. Spotykające się dawno, jeszcze przed II wojną światową na terenie USA w prywatnym parku Bohemian Grove, (http://www.zbawienie.com/bohemian_grove.htm) gdzie prezydenckie i bankowe głowy z całego świata, potajemnie deliberują o strefach wpływów i systemie terytorialno-organizacyjnym NWO, przy okazji przywracając do życia staro celtyckie obrzędy.

Obrazek

Link do pobrania mapy: http://upload.wikimedia.org/wikipedia/c ... rg_map.jpg

Poniżej zamieszczam artykuł na temat tej mapy ze strony: http://abelikain.blogspot.com/2014/03/n ... owego.html



Mapa ta, (co świadczy o wielkim wpływie owych planistów), przedstawia Polskę w kształcie dzisiejszym (mniejszą nieco o fragment Szczecina i reszty Pomorza oraz Śląska ale powiększoną wyraźnie o zawsze silnie propolską Wielkopolskę, oraz wschodnie ziemie przedwojenne, które po roku 90-tym były naszym rządzącym ofiarowywane co najmniej dwukrotnie – niegdyś przez przedstawicieli Gorbaczowa a niedawno Żyrynowskiego), zaś Ukrainę, podzieloną na niezależny Krym i republiki wschodnie; Rostowską Oblast obejmującą wyraźną wypukłością Donieck, prawdopodobnie również Charków – chociaż jest mało precyzyjna. Powyższe kraje oraz szereg innych, nie są na niej jednak suwerenne i leżą w wyraźnej strefie wpływów Rosji. Zauważalna jest podległość Rosji ze strony Iranu, a przecież właśnie dzisiaj, Iran znajduje się w sojuszu militarno-politycznym z Rosją. Izrael oraz Irlandia i Islandia zaznaczone są jako grupa państw suwerennych, do których należy również Grecja – jakby wyrwana z bloku UE którego granica będzie na Renie. Wszystko dziwnie się zbiega z dzisiejszą rzeczywistością i kierunkiem zmian politycznych. Nie patrzmy na to, że strefa wpływów Rosyjskich nazwana jest na niej „Union of Soviet Socjalist Republik”. Zwał jak zwał. Te nazwy mogą być inne. Ważne jest, że pierwsze skrzypce w tym bloku grać ma Rosja, co nawet widać po tym, że będzie miała największy region do dyspozycji. Obecna polityka W. Putina, zmierza zresztą i do tego, aby odbudować Rosję pod dawną nazwą, bo nie wstydzi się ani bandyty Lenina ani innych oprawców ludzkości i jej lud oraz władza, kochają wielkość oraz siłę dawnego ZSRR. Stąd oburzenie w Rosji obaleniem pomnika Lenina w Kijowie, stąd chętnie w Rosji wracają do symboliki tamtego państwa, w swoim hymnie, sztandarach z sierpem i młotem oraz na setki innych sposobów.

W Polsce natomiast oraz szeregu innych państw, prowadzony jest model ustrojowy nazywany „demokracją” z którą prawdziwa demokracja nie ma w rzeczywistości nic wspólnego, czy „kapitalizm” który z uczciwie wolnorynkową, odbiurokratyzowaną, o niskich podatkach gospodarką też nic wspólnego nie ma, zaś do władzy zostali dopuszczeni dawni zdrajcy spod czerwonych sztandarów, dzieci i wnuki oprawców, ich nierozliczone do końca tajne służby wykańczają co bardziej chętnych do zbudowania wolnej Polski, ich konfidenci (TW) występują w mediach jako szanowani publicyści, wydawcy prasowi a nawet ministrowie czy Prezydenci, gdy w normalnym kraju zostaliby pozbawieni praw publicznych do końca życia. Po co? To nie przypadek. Ano po to, aby się temu Narodowi cały ten „kapitalizm” oraz cała ta „demokracja” zohydziły do końca i aby lud zatęsknił do ruskiego socjalizmu bądź sojal-pseudo demokracji (model zachodnioeuropejskich lewaków), która kiedyś do niego ma w planie powrócić. Elity masońsko-iluminackie, od dawna skazują Polskę na życie w strefie wpływów rosyjskich bo stamtąd jeszcze od czasów carskich zyskiwały istotną pomoc (pamiętają o niej), jak spore sumy od Carycy dla Woltera kraczącego fałszywie o Polsce. Później, podobnie wychwalały one Stalina a dzisiaj nie pozwalają zanadto zaatakować medialnie Putina.

Jak wiadomo, bez planowania nie ma realizacji, żadnych dalekosiężnych celów. Niniejsza mapa, pokazuje nam naocznie, że są środowiska, które grają suwerennością narodów, udając za pomocą fasadowych demokracji, że mają coś do gadania, podczas gdy w rzeczywistości wszystkie systemy polityczne, religijne i gospodarcze, za wyjątkami – są złudzeniem. Przekształcone w jeden wielki plan, słowem – spisek. Daje się ludziom to, co chcą otrzymać, do czego przywykła ich kultura, pozorując, że mają taki system jakiego pragnęli. Prawdziwie „wielcy” tego świata, szare eminencje najwyższego stopnia wtajemniczenia, od wieków pociągają za sznurki sterując; religiami, rządami i całymi, oficjalnie wysoko wynagradzanymi a faktycznie przekupywanymi uposażeniami ponad standard życia reszty obywateli, (poza Szwajcarią!) parlamentami, strasząc lub szantażując ich dodatkowo tajnymi służbami. Eliminujac co oporniejszych.

Zauważmy, że jeden z twórców Platformy Obywatelskiej, były współpracownik wywiadu PRL, który musiał swoje informacje przekazywać do Moskwy lub robili to za niego jego szefowie (doskonale więc wiedział dla kogo w rzeczywistości pracuje), nagle odsunął się od PO i wskoczył jako znany mason do grupy Bildberga, jednego z wielu, tajnie obradujących, (a to co tajne w polityce, przeważnie jest szkodliwe dla suwerenności narodu i państwa!), ważniejszych organów struktury iluminackiej szykującej NWO. Jak to się dzieje, że zupełnie nie przeszkadza amerykańskim i europejskim iluminatom, mieć w swoich szeregach ruskiego agenta? Nie, bo tak jak pierwsza czy druga wojna była przez to środowisko sprowokowana, sponsorowana i w końcu wymuszona określonym wpływem politycznym (np. podpuszczenie Hitlera osłabieniem Polski, wymuszeniem cofnięcia naszej mobilizacji, przyzwoleniem na aneksję Czech, nie dostarczeniem zakupionego już sprzętu, wpuszczeniem w maliny pozorowanym sojuszem), tak dzieje się i obecnie z zaplanowaną III wojną światową i podziałem globu na widoczne na powyższej mapie, dziesięć stref wpływów; 1) Stany Amerykańskie (kolor niebieski, w tym Kanada i Meksyk oraz odebrana Danii Grenlandia z uwagi na jej coraz lepiej znane bogactwa i dostępne przez ocieplenie klimatu), 2) Soviecka czyli Rosyjska (kolor różowy), 3) Brytyjsko-Australijska plus Madagaskar i Oceania (kolor czerwony, zauważmy ze Kanada została przewidziana do wyrwania spod wpływów brytyjskich gdyż posiada niezwykle ważne dla USA surowce naturalne jak nikiel oraz umożliwi polaczenie z Alaską i Grenlandią a już zawarła ponad narodowy pakt polityczny ze Stanami i Meksykiem), 4) Europa zachodnia (kolor czarny, zapisana już wtedy jako UE czyli Stany Zjednoczone Europy), 5) Turecko – Chińska (kolor żółty, aby Turcji nie wchłonęła Rosja), 6) Brazylia i reszta Ameryki Południowej (kolor pomarańczowy), 7) Indie (kolor fioletowy), 8) Arabia (Kolor jasno brązowy), 9) kraje suwerenne (kolor zielony), 10) Japonia (kolor jasno pomarańczowy). Ciekawe że Biblia widzi jako ostatni etap panowania nad światem władzy zła, powstanie dziesięciu królestw. (http://messiahiscoming.pl/czy-biblia-rz ... tychrysta/, http://www.chrystus.com.pl/lekcje/tem_d02.htm, http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=759&werset=22#W22,)

Obrazek

Mapa+podziału+Świata+10



A oto zbliżona do mapy masońskiej z 1942r, mapa polityczno-ekonomicznych stref wpływu opracowana przez Klub Rzymski, współtwórcę obecnej UE

Potem chciałem się upewnić co do czwartej bestii, odmiennej od pozostałych i nader strasznej, która miała zęby z żelaza i miedziane pazury, a pożerała, kruszyła i deptała nogami resztę; 20 oraz co do dziesięciu rogów na jej głowie, i co do innego, przed którym, gdy wyrósł, upadły trzy tamte. Róg ten miał oczy i usta, wypowiadające wielkie rzeczy, i wydawał się większy od swoich towarzyszy. 21 Patrzałem i róg ten rozpoczął wojnę ze świętymi, i zwyciężał ich, 22 aż przybył Przedwieczny i sąd zasiadł, a władzę7 dano świętym Najwyższego, i aż nadszedł czas, by święci otrzymali królestwo. 23 Powiedział tak:
„Czwarta bestia -
to czwarte królestwo, które będzie na ziemi,
różne od wszystkich królestw;
pochłonie ono całą ziemię,
podepce ją i zetrze.
24 Dziesięć zaś rogów -
z tego królestwa powstanie dziesięciu królów,
po nich zaś inny powstanie,
odmienny od poprzednich,
i obali trzech królów.
25 Będzie wypowiadał słowa przeciw Najwyższemu
i wytracał świętych Najwyższego,
będzie zamierzał zmienić
czasy8 i Prawo,
a [święci] będą wydani w jego ręce
aż do czasu, czasów i połowy czasu8.
26 Wtedy odbędzie się sąd i odbiorą mu władzę,
by go zniszczyć i zniweczyć doszczętnie.
27 A panowanie i władzę,
i wielkość królestw
pod całym niebem
otrzyma lud święty Najwyższego.
Królestwo Jego będzie wiecznym królestwem;
będą Mu służyły wszystkie moce
i będą Mu uległe”.


Obrazek

Bardziej współczesna mapa stref wpływów, również niezwykle zbliżona do masońskiej mapy docelowej z 1942r

Oczywiście, nawet najpotężniejsze siły, czasami nie są w stanie zrealizować swoich najbardziej przemyślanych planów. Coś w nich ulega koniecznej zmianie. Tak może być i teraz, jeśli szczególnie liczni Słowianie i inne narody środkowo – wschodniej Europy, włącznie z Turcją, obudzą się i ustanowią własną siłę zdolną powstrzymać tych diabelskich „planistów” przed ich niecnymi zamiarami, tworząc blok terytorialno – polityczny.

Obrazek

Bandyta Anders Behring Breivik, jako mason w stroju rytualnym. Niczego dobrego go nie nauczyły, rzekomo światłe idee masonerii. Istnieją też przypuszczenia, że był agentem Rosji mającym na celu zdyskredytowania Norwegii i uniemożliwienie jej wspierania Europy w tworzeniu energetycznej niezależność od Rosji. Norwegia posiada bogate złoża gazu i ropy.

( http://www.fakt.pl/Morderca-z-Norwegii- ... 022,1.html)



Patrząc w każdym razie na tą mapę, widzimy, że W. Putin dawno wie o przyzwoleniu dla jego agresji na Ukrainie lub sam tkwi w tego rodzaju niejawnym układzie. Przecież nie przypadkowo wyrwały się Obamie szczere słowa skierowane do Miediewiewa, że „w przyszłej kadencji będzie bardziej elastyczny”. Brak prawdziwych sankcji polityczno-gospodarczych dla Rosji to nie jest więc tylko obawa przed utratą korzyści gospodarczych ale i iluminacki układ ponad rządowy, podobny do tego, jakim było sponsorowanie wyniszczonych wilelkim kryzysem koncernów niemieckich aby mogły sponsorować A. Hitlera, przez finansistów z Wall Street. Jakie banki tam działają od lat, doskonale wiemy. Dlaczego więc, naród Żydowski żyjący w Europie spotkała tak okropna, masowa gehenna? Czyż ktoś tego nie zaplanował jeszcze ponad A. Hitlerem, tym bardziej, że nie udzielono im żadnej pomocy w czasie wojny, choćby bombardując linie transportowe prowadzące do obozów zagłady. To tez nam niech daje do myślenia i uzmysłowi co niektórym, że to nie Żydzi kierują światem i jego spiskami, tylko rozmaite złowrogie elity, mające siebie za światłe i upoważnione do jego układania ponad wolną wolą narodów.

A My, obserwujemy cala ta szopkę, pozory walki o wolność Ukrainy ze strony zachodnich pseudo demokracji oraz pozory jej własnej, wewnętrznej obrony. Co nie znaczy, że owe pozory nie mogą się przekształcić w poważną, lokalną wojnę. Pozornie wyrwać spod kontroli i Zamienic z kolei w wojnę światową, która będzie też przewidziana.

Obrazek

Mapa przyszłej „RadoSławi”? Obecnego Rodu/Rodziny Słowian.

Wyraz ‘ród’ pochodzi od starosłowiańskiego słowa ‘raatti’w postaci skróconej, pozbawionej w morfemach sąsiednich fonemów o podobnym brzmieniu, jako 1)‘rati’ a istniejącego jeszcze w zbliżonej formie w j. rosyjskim jako ‘rad’czy w znaczeniu morfemu ‘ra’ w wyrazach 2)‘rag/rah/róg’ bądź 3)‘ramie/ramja’, 4)’rada’, 5)’Radom’, 6)’Rawa’, 7)’rapt’ 8) ‘kora’, 9) ‘góra, gara, kara, hora’, 10)’rak’, 11) ‘kara’, 12)’rodzi/c’, 13) ’radość’ 14) ‘Radosław’ i wielu innych indosłowiańskich pra terminów, ktore odpowiednio oznaczały; 1)‘ra-at-ti’ czyli ‘moc-ta-tu/twoja’, 2) ‘ra-ha/ra-ga’; ‘moc/twardość-żywa/oddech’, 3) ‘ra-mja’; ‘moc-moja/ma’, 4)’ra-da’; ‘moc-daje’, 5)’Ra-dom’ ; ‘mocny-dom’, 6) ‘Ra-wa’; ‘moc-ta/tu’, 7) ‘ra-pi-at’; moc-zimna/zła-to’, 8)’ko-ra’; ‘kolista-twardość/moc’, 9)’ha/ga/ka-ra’; ‘krzywa, wypukła, kolista-moc, wielka’, 10) ‘ra-at’ ; ‘mocne, twarde-to’, 11) ‘ka-ra’ ; ‘kolista, powracająca – moc, siła’, 12)’ro-dzij’; ‘mocą-czyni, dzieje’, 13) ’ra-dość’; ‘mocy, siły-wiele’, 14) ‘Ra-do-sław’; ‘moc/ą-do-sławy’, w domyśle ‘moc prowadzi do sławy’ . W ukutym przeze mnie wyrazie ‘Radosławia’, zawiera się wiec wiele znaczeń. Jest tam ‘moc gospodarcza, siła narodów, twardość charakterów ludzkich, odwaga i męstwo’ a za nia bezpieczeństwo ale też i ‘radość’, ‘sława’, ‘słowo’ czyli wiedza, „Słowianie’ (Sławeni).

A przecież, jeśli będziemy mądrzy, może kiedyś być tak ja na tej mapce! Silna, połączona i wolna słowiańszczyzna. Odporna na zewnętrzne ataki, bo wielka i zamożna, w granicach tylko istniejących państw słowiańskich – a jeśli jakieś inne się do niej dołączą to jeszcze silniejsza. Odporna na banksterskie, masońskie, niemieckie czy rosyjskie knowania. Bez żadnej lewicowej pseudo demokracji tylko prawdziwie demokratyczna. Z tym, że brakuje mi na mapce zaznaczenia wszystkich narodów słowiańskich. W końcu jesteśmy piękni też przez swoje różnice kulturowe i narodowe zdolności.



RAFAŁ ORLICKI

to tylko część materiału ,reszta w tym linku :
http://bialczynski.wordpress.com/2014/0 ... radoslawi/
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 15
Podziękował: 5087 razy
Otrzymał podziękowanie: 1609 razy

Re: Świadome niszczenie Słowiańszczyzny

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » sobota 03 maja 2014, 20:01

opolczyk pisze:Niszczycielski buldożer wyznawców boga Jawhe

Obrazek

Szkałem w internecie informacji na temat świątyni słowiańskiej na Śląskiej Górze Chełmskiej, przywłaszczonej przez katolików i przechrzczonej początkowo na Górę św. Jakuba, później na Górę św. Jerzego, a na końcu na Górę św. Anny. Niestety, poza lakonicznymi wzmiankami, że na Śląskim Chełmie mieściła się „pogańska świątynia”, nie znalazłem absolutnie żadnych szczegółów, jak choćby imienia słowiańskiego boga, któremu ta świątynia była poświęcona. W zapiekłym zapale zacierania śladów religii Słowian katolicyzm zniszczył na Śląskim Chełmie wszystkie ślady pogańskiej świątyni. Być może mieli w tym swoją „zasługę” Austriacy i Prusacy. Gdy przejęli oni Śląsk (najpierw Habsburgowie, potem Hohenzollernowie), niszczyli słowiańskie ślady tych ziem w myśl zasady – raz germańskie - od zawsze germańskie. Ale nie tylko Niemcy tak robili. To była metoda działania wszystkich katolików, także i polskich. Raz katolickie – od zawsze katolickie.
Wymazywanie pamięci o przeszłości u podbijanych i zniewalanych (w nomenklaturze wyznawców Jahwe – „nawracanych„) ludów to była ich podstawowa metoda budowy „bożego porządku”.
Zwróciłem uwagę na to, że wspominający zdawkowo o pogańskiej świątyni na Śląskim Chełmie katolicy w sposób lekceważący mówią o „bożkach” (
niegdyś poganie w tym miejscu oddawali cześć bożkom
),
http://www.goraswanny.yoyo.pl/historia_gory_sw_anny.htm
czy o „bałwochwalczych” ofiarach (W czasach pogańskich miejsce składania bałwochwalczych ofiar).
http://www.poznaj.zobaczslask.pl/?id=jsswietagora

Podejrzewam, że Śląska Góra Chełmska była ważnym ośrodkiem słowiańskiego kultu. Może świadczyć o tym „ranga” czczonej tam obecnie „świętej” (katolickiej i prawosławnej) Anny. Gdyby słowiańska świątynia była podrzędna to i katolicki patron góry byłby drugorzędny. A tymczasem patronką góry jest sama babka Jezusa/Joszue (ciekawe, dlaczego ona nie została „wniebowzięta” – być może należałoby zwrócić uwagę panu na Watykanie – B16 – na to niedopatrzenie).
Sam ten kult jest o tyle obskurny, bo tzw. „kanoniczne księgi” NT o babce Joszue nie piszą nic. Zmitologizowane „informacje” o niej zawierają jedynie apokryfy. A te zgodnie z jedynie słuszną wykładnią nie są „natchnione” przez Jahwe czy jego trzeci segment – ducha świętego. No i mamy sytuację, że w przeszłości tłumaczenia na języki narodowe „kanonicznych ksiąg” lądowały na indeksie ksiąg zakazanych (a nuż owieczki czytając samodzielnie niewłaściwie coś zinterpretują), a kult kolejnej „świętej” znad Jordanu budowano w oparciu o „niekanoniczne” apokryfy.
I kto tutaj się kłania „świętym bożkom”?

Słowiańską świątynię na Śląskim Chełmie całkiem „skasowano”.

Jeszcze gorszy los spotkał z germańskich rąk Serbołużyczan. Podbito ich, „nawrócono”, odbierając im siłą ich wiarę, i na dodatek jeszcze odbiera się im ich język. Pierwsze zakazy używania własnego języka spotkały ich w roku 1327. Ich język był zwalczany przez cesarstwo niemieckie, przez Prusaków i III Rzeszę. Po wojnie byli germanizowani nadal w NRD. Zjednoczone Niemcy też traktują ich jak „ciało obce”.
Serbołużyczanie byli i fizycznie mordowani. Margrabia Geron w roku 939 zamordował podstępnie 30 książąt Serbskopołabskich, zaproszonych na ucztę. Równo tysiąc lat później III Rzesza prowadziła ich fizyczną eksterminację.
A jednak Serbołużyczanie przetrwali. Skatoliczeni, lub zluteranizowani, ale przetrwali. Dopiero dzisiaj, na naszych oczach ich językowi grozi faktyczne unicestwienie.

Obrazek

Jednak jeszcze gorszy los spotkał Ranów. Byli oni najdłużej broniącym się przed buldożerem chrześcijaństwa bastionem Słowian Zachodnich. Być może dlatego później byli tak niemiłosiernie tępieni i katoliczeni. Ich świątynia na Arkonie poświęcona Świętowitowi była szeroko znana z wyroczni, do której przybywali nawet nie-Słowianie. Ostatecznie świątynia padła i została kompletnie zniszczona przez Duńczyków w połowie czerwca 1168 roku.

Tak więc Ranowie opierali się obcej wierze jeszcze przez dwa wieki po tym, gdy nasz Mieszko I dał się „ochrzcić”.

A bronili się Ranowie zaciekle. Niestety nawet bogowie słowiańscy odwrócili się od nich. Ich wyprawę 1500 łodzi przeciwko Duńczykom w roku 1157 rozbił sztorm u wybrzeży Norwegii. To ostatecznie osłabiło ich siły. Duński Waldemar po czterotygodniowym oblężeniu zdobył obronną świątynię i kompletnie zniszczył sanktuarium. Na oczach Ranów zbeszcześcił i spalił święty posąg Świętowita. Bogaty skarbiec świątyni zagrabił dla siebie.

Obrazek

Ze wspaniałego miejsca kultu Świętowita pozostał do dzisiaj jedynie wał ziemny. Musiał być 8 wieków temu rzeczywiście imponujący i dobrze zrobiony, skoro wiatry i deszcze do dzisiaj go nie rozmyły. Na terenie samego sanktuarium nigdy nie przeprowadzono gruntownych prac wykopaliskowych. Jest to zrozumiałe. W czasach podboju pogan katolicy nie zajmowali się archeologią i upamiętnianiem pogańskiej przeszłości. Zajęci byli jedynie niszczeniem i łupieniem pogan. A w czasach współczesnych Niemcom też wyraźnie nie zależy na szczegółowym i pieczołowitym badaniu kultury słowiańskiej na ich od zawsze germańskich terenach.
Mściwość katolików uwidoczniła się przy okazji zniszczenia Arkony w jeszcze jeden sposób. W kościele katolickim zbudowanym w pobliżu słowiańskiej zniszczonej świątyni do budowy wykorzystano najprawdopodobniej święty kamień z reliefem przedstawiającym Świętowita.
Tak wygląda murowana ściana kościoła z wbudowanym w nią kamieniem.
.

Obrazek
.
A tak wygląda relief na kamieniu.

.

Obrazek

13/04/2012 by opolczykpl
Niszczycielski buldożer wyznawców boga Jawhe

.
Szkałem w internecie informacji na temat świątyni słowiańskiej na Śląskiej Górze Chełmskiej, przywłaszczonej przez katolików i przechrzczonej początkowo na Górę św. Jakuba, później na Górę św. Jerzego, a na końcu na Górę św. Anny. Niestety, poza lakonicznymi wzmiankami, że na Śląskim Chełmie mieściła się „pogańska świątynia”, nie znalazłem absolutnie żadnych szczegółów, jak choćby imienia słowiańskiego boga, któremu ta świątynia była poświęcona. W zapiekłym zapale zacierania śladów religii Słowian katolicyzm zniszczył na Śląskim Chełmie wszystkie ślady pogańskiej świątyni. Być może mieli w tym swoją „zasługę” Austriacy i Prusacy. Gdy przejęli oni Śląsk (najpierw Habsburgowie, potem Hohenzollernowie), niszczyli słowiańskie ślady tych ziem w myśl zasady – raz germańskie - od zawsze germańskie. Ale nie tylko Niemcy tak robili. To była metoda działania wszystkich katolików, także i polskich. Raz katolickie – od zawsze katolickie.
Wymazywanie pamięci o przeszłości u podbijanych i zniewalanych (w nomenklaturze wyznawców Jahwe – „nawracanych„) ludów to była ich podstawowa metoda budowy „bożego porządku”.
Zwróciłem uwagę na to, że wspominający zdawkowo o pogańskiej świątyni na Śląskim Chełmie katolicy w sposób lekceważący mówią o „bożkach” (
niegdyś poganie w tym miejscu oddawali cześć bożkom),
http://www.goraswanny.yoyo.pl/historia_gory_sw_anny.htm
czy o „bałwochwalczych” ofiarach (W czasach pogańskich miejsce składania bałwochwalczych ofiar).
http://www.poznaj.zobaczslask.pl/?id=jsswietagora

Podejrzewam, że Śląska Góra Chełmska była ważnym ośrodkiem słowiańskiego kultu. Może świadczyć o tym „ranga” czczonej tam obecnie „świętej” (katolickiej i prawosławnej) Anny. Gdyby słowiańska świątynia była podrzędna to i katolicki patron góry byłby drugorzędny. A tymczasem patronką góry jest sama babka Jezusa/Joszue (ciekawe, dlaczego ona nie została „wniebowzięta” – być może należałoby zwrócić uwagę panu na Watykanie – B16 – na to niedopatrzenie).
Sam ten kult jest o tyle obskurny, bo tzw. „kanoniczne księgi” NT o babce Joszue nie piszą nic. Zmitologizowane „informacje” o niej zawierają jedynie apokryfy. A te zgodnie z jedynie słuszną wykładnią nie są „natchnione” przez Jahwe czy jego trzeci segment – ducha świętego. No i mamy sytuację, że w przeszłości tłumaczenia na języki narodowe „kanonicznych ksiąg” lądowały na indeksie ksiąg zakazanych (a nuż owieczki czytając samodzielnie niewłaściwie coś zinterpretują), a kult kolejnej „świętej” znad Jordanu budowano w oparciu o „niekanoniczne” apokryfy.
I kto tutaj się kłania „świętym bożkom”?

Słowiańską świątynię na Śląskim Chełmie całkiem „skasowano”.

Jeszcze gorszy los spotkał z germańskich rąk Serbołużyczan. Podbito ich, „nawrócono”, odbierając im siłą ich wiarę, i na dodatek jeszcze odbiera się im ich język. Pierwsze zakazy używania własnego języka spotkały ich w roku 1327. Ich język był zwalczany przez cesarstwo niemieckie, przez Prusaków i III Rzeszę. Po wojnie byli germanizowani nadal w NRD. Zjednoczone Niemcy też traktują ich jak „ciało obce”.
Serbołużyczanie byli i fizycznie mordowani. Margrabia Geron w roku 939 zamordował podstępnie 30 książąt Serbskopołabskich, zaproszonych na ucztę. Równo tysiąc lat później III Rzesza prowadziła ich fizyczną eksterminację.
A jednak Serbołużyczanie przetrwali. Skatoliczeni, lub zluteranizowani, ale przetrwali. Dopiero dzisiaj, na naszych oczach ich językowi grozi faktyczne unicestwienie.

Jednak jeszcze gorszy los spotkał Ranów. Byli oni najdłużej broniącym się przed buldożerem chrześcijaństwa bastionem Słowian Zachodnich. Być może dlatego później byli tak niemiłosiernie tępieni i katoliczeni. Ich świątynia na Arkonie poświęcona Świętowitowi była szeroko znana z wyroczni, do której przybywali nawet nie-Słowianie. Ostatecznie świątynia padła i została kompletnie zniszczona przez Duńczyków w połowie czerwca 1168 roku.

Tak więc Ranowie opierali się obcej wierze jeszcze przez dwa wieki po tym, gdy nasz Mieszko I dał się „ochrzcić”.

A bronili się Ranowie zaciekle. Niestety nawet bogowie słowiańscy odwrócili się od nich. Ich wyprawę 1500 łodzi przeciwko Duńczykom w roku 1157 rozbił sztorm u wybrzeży Norwegii. To ostatecznie osłabiło ich siły. Duński Waldemar po czterotygodniowym oblężeniu zdobył obronną świątynię i kompletnie zniszczył sanktuarium. Na oczach Ranów zbeszcześcił i spalił święty posąg Świętowita. Bogaty skarbiec świątyni zagrabił dla siebie.
Ze wspaniałego miejsca kultu Świętowita pozostał do dzisiaj jedynie wał ziemny. Musiał być 8 wieków temu rzeczywiście imponujący i dobrze zrobiony, skoro wiatry i deszcze do dzisiaj go nie rozmyły. Na terenie samego sanktuarium nigdy nie przeprowadzono gruntownych prac wykopaliskowych. Jest to zrozumiałe. W czasach podboju pogan katolicy nie zajmowali się archeologią i upamiętnianiem pogańskiej przeszłości. Zajęci byli jedynie niszczeniem i łupieniem pogan. A w czasach współczesnych Niemcom też wyraźnie nie zależy na szczegółowym i pieczołowitym badaniu kultury słowiańskiej na ich od zawsze germańskich terenach.
Mściwość katolików uwidoczniła się przy okazji zniszczenia Arkony w jeszcze jeden sposób. W kościele katolickim zbudowanym w pobliżu słowiańskiej zniszczonej świątyni do budowy wykorzystano najprawdopodobniej święty kamień z reliefem przedstawiającym Świętowita.
Tak wygląda murowana ściana kościoła z wbudowanym w nią kamieniem.

.
.
A tak wygląda relief na kamieniu.

.

Obszerniej o zniszczeniu świątyni na Arkonie pisze tutaj:
http://www.tryglaw.org/bogowie_slowian_swietowit

Arkonie grozi dzisiaj całkowita zagłada z całkiem innej strony. Wybrzeże morskie od wieków kruszeje od fal, deszczu, śniegu i wiatru. Co jakiś czas dochodzi od obsuwania się terenu byłej świątyni i twierdzy słowiańskiej do morza. Prawdopodobnie już ok. 2/3 jej zostało w ostatnich wiekach w ten sposób unicestwione. Ostatnie duże obsunięcie ziemi miało miejsce w 2008 roku.

.
Obrazek
Jak przypuszczają specjaliści, za 2 -3 wieki po Arkonie nie pozostanie ani śladu.
Przypuszczam, że gdyby niszczejący od erozii przylądek nie był miejscem kultu słowiańskiego, a na przykład germańskiego, zapewne podjęte byłyby próby ratowania go przed dalszą erozją.

http://nachrichten.t-online.de/teile-der-beruehmten-jaromarsburg-stuerzen-ins-meer/id_14017822/index

Religię i język Ranów starto na zawsze z powierzchni Ziemi. Ostatnia kobieta władająca ich językiem, Hulicina, mieszkająca na Rugii, zmarła w 1404 roku.

Obrazek

Ale jeszcze gorszy los spotkał Redarów. Ich kompletnie zniszczonej przez katolików w roku 1125 świątyni Radogosta-Swarożyca do dzisiaj nie udało się nawet zlokalizować. W grę wchodzą zdaniem historyków nawet trzy różne miejsca: Groß Raden, Alt Rehse, a nawet Berlin.
Tak opisał to słowiańskie sanktuarium niemiecki kronikarz Tiethmar:

Jest w kraju Redarów pewien gród o trójkątnym kształcie i trzech bramach doń wiodących, zwany Radogoszcz, który otacza zewsząd wielka puszcza, ręką tubylców nie tknięta i jak świętość czczona. Dwie bramy tego grodu stoją otworem dla wszystkich wchodzących, trzecia od strony wschodniej jest najmniejsza i wychodzi na ścieżkę, która prowadzi do położonego obok i strasznie wyglądającego jeziora. W grodzie znajduje się tylko jedna świątynia, zbudowana misternie z drzewa i spoczywająca na fundamencie z rogów dzikich zwierząt. Jej ściany zewnętrzne zdobią różne wizerunki bogów i bogiń – jak można zauważyć, patrząc z bliska – w przedziwny rzeźbione sposób, wewnątrz zaś stoją bogowie zrobieni ludzką ręką w straszliwych hełmach i pancerzach, każdy z wyrytym u spodu imieniem. Pierwszy spośród nich nazywa się Swarożyc i szczególnej doznaje czci u wszystkich pogan. Znajdują się tam również sztandary (stanice), których nigdzie stąd nie zabierają, chyba że są potrzebne na wyprawę wojenną i wówczas niosą je piesi wojownicy. Do strzeżenia tego wszystkiego z należytą pieczołowitością ustanowili tubylcy osobnych kapłanów.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Radogoszcz_%28gr%C3%B3d%29

Niemieckojęzyczna wiki zamieszcza jeszcze szerszy opis tej świątyni, łącznie z opisem mających tam miejsce wyroczni i innych wierzeń Redarów (tekst kursywą).
http://de.wikipedia.org/wiki/Rethra

Nieszczęściem Słowian wówczas było to, że nie tylko sami walczyli pomiędzy sobą, to jeszcze pomagali Niemcom w walkach z innymi Słowianami. I tak nasz Mieszko I brał udział w wyprawie Ottona III przeciwko Wiletom. Krótko później Redarowie pomagali Heinrichowi II w wyprawie przeciwko Chrobremu. Szczególnie haniebnie wypadł Bolesław Krzywousty, który wsparł „podbojowo-chrystianizacyjną” wyprawę Warcisława I przeciwko Wiletom. Zachował się jak oswojony (skatoliczony) pies, który pomaga w polowaniu na żyjące nadal na wolności wilki.

Redarów po podboju ich ziem do tego stopnia prześladowano, a ich kulturę niszczono, że do dzisiaj nie wiadomo, gdzie była ich świątynia Swarożyca.

Polscy Piastowie brali też udział w haniebnej „krucjacie” ogłoszonej przez papieża Innocentego III przeciwko plemionom Pruskim. Współdziałali w tym procederze z krzyżakami i z prawosławnymi Rusinami. Skatoliczenia Prus dokonali ostatecznie rycerze Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie, znani nam lepiej jako krzyżacy. W pasji „nawracania” na jedynie świętą i prawdziwą wiarę o mało nie wytrzebili wszystkich Prusaków. A ci bronili się zaciekle, zorganizowali kilka powstań przeciwko krzyżakom, ale byli bez szans. Przeżyli wprawdzie fizycznie to „nawracanie”, ale zostali najpierw skatoliczeni, a na koniec wynarodowieni. Mniej (a może więcej – kto wie?) szczęścia mieli Jaćwingowie. Ich prawie doszczętnie wytrzebiono połączonymi siłami krzyżaków, Polaków i Rusinów. Odeszli do Nawii nieskatoliczenii.
Pozostały po nich tylko kurhany.

Obrazek

.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ja%C4%87wingowie

Przy okazji poruszę jeszcze jeden temat. Idzie mi o prawosławnych wyznawców plemiennego Jahwe. Mają oni opinię łagodnych baranków w porównaniu z watykańskimi wściekłymi psami – krzyżakami. Ale w podboju i „nawracaniu” Prusaków czy Jaćwingów działali oni ręka w rękę z katolikami.
Jeszcze bardziej gorliwie wykazali się oni w wierności wobec Jahwe podczas zwalczania słowiańskiej rewolty przeciwko katolicyzmowi, do jakiej doszło w latach 30-tych XI w. w Polsce. Jednym z epizodów owej „pogańskiej reakcji” było utworzenie przez Miecława (cześnika Mieszka II) samodzielnego księstwa pogańskiego na terenia Mazowsza. Miecław sprzymierzył się z Jaćwingami i Pomorzanami. Ostateczny cios zadał jemu sojusz katolików pod wodzą Kazimierza „Odnowiciela” i prawosławnego księcia kijowskiego Jarosława I „Mądrego”.

To pokazuje, że prawosławni, gdy trzeba było, w szerzeniu chrześcijaństwa także łapali za miecz. Czyli „nawracali” nie tylko perswazją i dobrym słowem.

Zakrawa na cud, że mimo tylu wysiłków i zabiegów katolików (i ogólniej chrześcijan), aby wymazać z pamięci ludzkiej i zetrzeć z powierzchni ziemi wszalkie ślady pogańskich wierzeń naszych przodków, aż tyle wiedzy o naszych przodkach w pamięci ludzkiej się zachowało. Ten fenomen można wytłumaczyć tylko tym, że wbrew wysiłkom jahwistów część naszych przodków przez wszystkie te wieki wiernie trwała przy świętej wierze ich ojców.

Za ich postawę zasługują oni na najwyższy szacunek.

opolczyk

ps.
Znalazłem przy okazji kilka innych fotografii pokazujących wandalizm katolików, którzy słowiańskie kamienie ze świętych miejsc nagminnie bezsześcili wykorzystując je jako budulec przy stawianiu ich kościołów ku czci mściwego i zazdrosnego plemiennego Jahwe.
W (obecnie niemieckiej) Wołogoszczy najprawdopodobniej na miejscu pogańskiej świątyni katolicy postawili sobie ich kościół. Wykorzystali do jego budowy dwa słowiańskie kamienie. Oba prawdopodobnie przedstawiają boga Jarowita.
Jeden z nich wygląda tak:
.

Obrazek
.

Drugi z nich jest do połowy wkopany jest w ziemię.
.

Obrazek
.
W roku 1957 odkopano ziemię przysypującą ten kamień w celu jego sfotografowania, po czym ponownie połowę kamienia zasypano.

.

Obrazek
.
A to kamień wmurowany w innym kościele, w Bergen na Rugii:

.

Obrazek
.

Przyjdzie czas, że nasze kamienie odbierzemy


.


Więcej podobnych ciekawostek i fotek, także z Arkony, jest w poniższym linku.
http://www.lucivo.pl/2010_08_01_archive.html
http://opolczykpl.wordpress.com/2012/04 ... oga-jawhe/
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 15
Podziękował: 5087 razy
Otrzymał podziękowanie: 1609 razy

Re: Świadome niszczenie Słowiańszczyzny

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » sobota 03 maja 2014, 21:26

0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 15
Podziękował: 5087 razy
Otrzymał podziękowanie: 1609 razy

Re: Świadome niszczenie Słowiańszczyzny

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » niedziela 04 maja 2014, 07:25

opolczyk pisze:12 czerwca – Słowiański Dzień Pamięci o Arkonie

Obrazek

Blisko osiem i pół wieku temu, 12 czerwca 1168 roku hordy wyznawców Jahwe zdobyły i zniszczyły grodzisko Arkony wraz ze świątynią Świętowita. Arkona była najważniejszym pogańskim miejscem kultu Ranów należących do grupy zachodniosłowiańskich plemion połabskich. Ich świątynia Świętowita nieprzerwanie funkcjonowała co najmniej 6 wieków. Na pewno istniała już w VI wieku.
Przez pierwsze wieki jej istnienia nie była Arkona silnie umocnionym grodem obronnym. Była otwarta dla pogan – cudzoziemców. Była ona bowiem miejscem kultu nie tylko dla Ranów. Sława jej wyroczni sięgała daleko poza granice Słowiańszczyzny. Do Arkony przybywali nie-słowiańscy poganie z całej Europy Zachodniej i Północnej. Arkonę bez przesady można nazwać słowiańskimi Delfami.
Tutaj nasuwa się smutna refleksja. W polskich szkołach na lekcjach historii wspominało się o greckich Delfach. O słowiańskiej, a więc i naszej Arkonie milczano.
To, że z wyroczni Arkony korzystali poganie niesłowiańscy pokazuje też ważną cechę pogaństwa. Zarówno pogańscy Ranowie, jak i przybywający do Arkony poganie nie-Słowianie nie toczyli pomiędzy sobą wojen religijnych. Od przybywających do Arkony Ranowie nie wymagali „konwersji” na ich własną wiarę. Przyjezdnych witano gościnnie. Naturalnie pod warunkiem, że okazywali oni szacunek gospodarzom i ich bogom.
Sytuację tę można by przyrównać do pielgrzymowania katolików do meczetu czy do synagogi, gdzie katolicy szukaliby odpowiedzi na nurtujące ich pytania, nie zamierzając przy tym muzułmanów czy judaistów „nawracać”. I gdzie muzułmanie czy judaiści serdecznie witają katolików udzielając im gościny i pozwalając im korzystać z własnej wiedzy.

Niestety, jak wiemy, w świecie fanatycznych dogmatolubców wszystkich trzech religii abrahamicznych przyjazne stosunki pomiędzy wyznawcami (na różną modłę) tego samego starotestamentowego Jahwe wzajemny szacunek i tolerancja są u jahwistów praktycznie nie do pomyślenia.

Sytuacja polityczna Ranów w połowie XII wieku była krytyczna. Wcześniej otoczeni morzem Słowiańszczyzny żyli oni w systemie demokracji rodowej. Od X wieku zaczęła powoli zbliżać się do ich granic nawała wyznawców rzymskiej szubienicy. To wymusiło na nich odstępstwa od wcześniejszej demokracji i doprowadziło do powstania państwa rządzonego przez książęcą władzę centralną. Już dwa stulecia przed upadkiem Arkony słowiańskich bogów zdradzili sąsiedzi Ranów zza Odry – Piastowie. A równo wiek wcześniej germańscy jahwiści splądrowali inny ważny ośrodek kultu Słowian Połabskich – Radogoszcz i świątynię Swarożyca. Ostatecznie zniszczono ją w 1125 roku. Nawet świetne zwycięstwo Wieletów w wielkiej bitwie pod Przecławą w 1056 roku nie przyniosło Ranom i innym Słowianom poprawy sytuacji. Byli oni często skłóceni pomiędzy sobą – a to bezwzględnie wykorzystywały siły wyznawców żydowskiego Jahwe.

Pętla na szyi Ranów zaciskała się coraz mocniej. Było oczywiste, że fanatyczni katolicy nie pozwolą na funkcjonowanie u ich boku pogańskiego państwa.

Po upadku Radogoszczy znaczenie wyroczni w Arkonie jeszcze bardziej wzrosło. Wcześniej oba ośrodki kultu były równorzędne i równie znane w pogańskim świecie.

Obrazek

Narastające zagrożenie ze strony fanatyków spod znaku rzymskiej szubienicy spowodowało przeobrażenie Arkony w ostatnim okresie jej istnienia w silny gród obronny.

Obrazek
.

Blisko osiem i pół wieku temu, 12 czerwca 1168 roku hordy wyznawców Jahwe zdobyły i zniszczyły grodzisko Arkony wraz ze świątynią Świętowita. Arkona była najważniejszym pogańskim miejscem kultu Ranów należących do grupy zachodniosłowiańskich plemion połabskich. Ich świątynia Świętowita nieprzerwanie funkcjonowała co najmniej 6 wieków. Na pewno istniała już w VI wieku.
Przez pierwsze wieki jej istnienia nie była Arkona silnie umocnionym grodem obronnym. Była otwarta dla pogan – cudzoziemców. Była ona bowiem miejscem kultu nie tylko dla Ranów. Sława jej wyroczni sięgała daleko poza granice Słowiańszczyzny. Do Arkony przybywali nie-słowiańscy poganie z całej Europy Zachodniej i Północnej. Arkonę bez przesady można nazwać słowiańskimi Delfami.
Tutaj nasuwa się smutna refleksja. W polskich szkołach na lekcjach historii wspominało się o greckich Delfach. O słowiańskiej, a więc i naszej Arkonie milczano.
To, że z wyroczni Arkony korzystali poganie niesłowiańscy pokazuje też ważną cechę pogaństwa. Zarówno pogańscy Ranowie, jak i przybywający do Arkony poganie nie-Słowianie nie toczyli pomiędzy sobą wojen religijnych. Od przybywających do Arkony Ranowie nie wymagali „konwersji” na ich własną wiarę. Przyjezdnych witano gościnnie. Naturalnie pod warunkiem, że okazywali oni szacunek gospodarzom i ich bogom.
Sytuację tę można by przyrównać do pielgrzymowania katolików do meczetu czy do synagogi, gdzie katolicy szukaliby odpowiedzi na nurtujące ich pytania, nie zamierzając przy tym muzułmanów czy judaistów „nawracać”. I gdzie muzułmanie czy judaiści serdecznie witają katolików udzielając im gościny i pozwalając im korzystać z własnej wiedzy.

Niestety, jak wiemy, w świecie fanatycznych dogmatolubców wszystkich trzech religii abrahamicznych przyjazne stosunki pomiędzy wyznawcami (na różną modłę) tego samego starotestamentowego Jahwe wzajemny szacunek i tolerancja są u jahwistów praktycznie nie do pomyślenia.

Sytuacja polityczna Ranów w połowie XII wieku była krytyczna. Wcześniej otoczeni morzem Słowiańszczyzny żyli oni w systemie demokracji rodowej. Od X wieku zaczęła powoli zbliżać się do ich granic nawała wyznawców rzymskiej szubienicy. To wymusiło na nich odstępstwa od wcześniejszej demokracji i doprowadziło do powstania państwa rządzonego przez książęcą władzę centralną. Już dwa stulecia przed upadkiem Arkony słowiańskich bogów zdradzili sąsiedzi Ranów zza Odry – Piastowie. A równo wiek wcześniej germańscy jahwiści splądrowali inny ważny ośrodek kultu Słowian Połabskich – Radogoszcz i świątynię Swarożyca. Ostatecznie zniszczono ją w 1125 roku. Nawet świetne zwycięstwo Wieletów w wielkiej bitwie pod Przecławą w 1056 roku nie przyniosło Ranom i innym Słowianom poprawy sytuacji. Byli oni często skłóceni pomiędzy sobą – a to bezwzględnie wykorzystywały siły wyznawców żydowskiego Jahwe.

Pętla na szyi Ranów zaciskała się coraz mocniej. Było oczywiste, że fanatyczni katolicy nie pozwolą na funkcjonowanie u ich boku pogańskiego państwa.

Po upadku Radogoszczy znaczenie wyroczni w Arkonie jeszcze bardziej wzrosło. Wcześniej oba ośrodki kultu były równorzędne i równie znane w pogańskim świecie.

Narastające zagrożenie ze strony fanatyków spod znaku rzymskiej szubienicy spowodowało przeobrażenie Arkony w ostatnim okresie jej istnienia w silny gród obronny.

.
Ranowie gardzili jahwistami. Dostrzegali ich obłudę i hipokryzję. Wyznawcy żydowskiego boga na ustach mieli „dobrą nowinę”, miłość i przebaczanie. W sercach nosili zaś nienawiść, mściwość i chciwość. Umysły mieli zaczadzone dogmatami i każdego nie-jahwistę chcieli zmusić do przyjęcia ich chorej ideologii „nowego narodu wybranego”.

O Arkonie i Świętowicie tak pisał Saxo Gramatyk:

„W środku miasta [Arkony] znajdował się plac, na którym stała świątynia drewniana o misternej budowie, wzbudzająca cześć nie tylko wspaniałością nabożeństw, lecz boskością posągu w niej umieszczonego. Zewnętrzny jej obwód dokładną płaskorzeźbą się odznaczał, przedstawiając prostą i niewydoskonaloną sztuką malarską postacie najrozmaitszych rzeczy. Jedno tylko było wejście. Samą świątynię podwójny rząd ogrodzenia otaczał, z których zewnętrzne, ze ścian złożone, dach czerwony pokrywał, wewnętrzne czterema słupami podparte zamiast ścian świeciło czerwonymi zawieszonymi zasłonami z zewnętrznymi ścianami było połączone tylko kilku poprzecznymi tramami. W świątyni stał posąg ogromny, wielkością przewyższający postać ciała ludzkiego, czterema głowami i tyluż karkami wzbudzający zdziwienie, z których dwie w stronę piersi a dwie w stronę pleców zdawały się patrzeć. Zresztą wzrok umieszczonych z przodu czy z tyłu [głów], jedna w prawo, druga w lewo zdawały się zwracać. Brody były podgolone, włosy postrzyżone tak, że widoczny był zamiar artysty, aby przedstawić sposób, w jaki Rugianie pielęgnowali swe głowy. W prawej trzymał róg z rozmaitego kruszcu zrobiony, który kapłan znający się na ofiarach co rok napełniał miodem, aby ze samego stanu napoju mógł wywnioskować o obfitości roku przyszłego. Lewa ręka na boku wsparta tworzyła łuk. Szata dochodząca aż do goleni kończyła się w tym miejscu, w którym, dzięki zastosowaniu rozmaitości drzewa, były połączone z kolanami tak niewidocznie, że miejsce ich spojenia tylko przy bacznej uwadze można było dostrzec. Opodal widziało się uzdę i siodło bóstwa i kilka innych odznak boskości. A podziw dla nich zwiększał się z uwagi na miecz znacznej wielkości, którego pochwa i rękojeść rzucały się w oczy zewnętrznym wyglądem srebra i znakomitej ozdoby rzeźbiarskiej.”

Trzeba przyznać w tym miejscu, że jak na sekretarza fanatycznego biskupa Absalona kroniki Saxo Gramatyka są nadzwyczaj obiektywne. Inny „kronikarz”, niemiecki proboszcz Helmold był już typowym załganym propagandystą. W jego kronikach np. żydowski Jahwe stał zawsze po stronie niemieckiej.

Helmold tak pisał, a raczej łgał o domniemanym składaniu chrześcijan w ofierze Świętowitowi:


wśród wielorakich bóstw Słowian wybija się nad innymi bóg ziemi Rugian, Świętowit, mianowicie jako skuteczny w wyroczniach; w porównaniu z nim innych uważają oni tylko za półbogów. Stąd też zwykle co roku składają w darze na jego cześć ofiarę z chrześcijanina, na którego wskaże los. Tam też kierowano składane ze wszystkich krajów sumy przeznaczone na ofiary. Ze szczególnym zaś szacunkiem odnoszą się do służby przy bóstwie; bowiem ani nie zezwalają na złożenie przysięgi, ani też nie dopuszczają do bezczeszczenia świątyni czy też profanacji wobec wrogów.”

http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awi%C4%99towit

Ta „kronika” to oczywiste katolickie propagandowe bzdury, mające usprawiedliwić napaść i zniszczenie Arkony.
Cecha ta – pomawianie o zbrodnie i następnie napadanie na domniemanego zbrodniarza – jest wspólną cechą katolików i ich starszych braci w wierze, żydowskich przywódców Kliki Globalnych Banksterów. Globaliści skarżali o zbrodnie Serbów, Talibów i przebywającego w Afganistanie Bin Ladena, Saddama Husajna i Muammara Kadaffiego, aby napadać na opierające się im kraje. Dzisiaj podobne kłamstwa opowiadają o Łukaszence, Assadzie i Ahmadineżadzie.

Tenże oszust Helmold próbował też przedstawić Świętowita jako jahwistycznego św. Wita, którego po buncie naszych polskich przodków przeciwko jahwizmowi mieli rzekomo Ranowie przerobić na pogańskiego Świętowita.

Oblegana w 1168 roku Arkona opierała się hordom jahwistów przez 4 tygodnie. Wojskiem dowodził biskup Absalon. W najeździe na Arkonę wspomagali go książeta pomorscy Bogusław I oraz jego brat Kazimierz I.

Kolejnym słowiańskim zdrajcą pomagającym jahwistom w zdobyciu Arkony był Przybysław – wyrodny syn bohatera SłowiańszczyznyNiklota.

Niklot pokonał jako jedyny władca słowiański wyprawę krzyżową przeciwko Połabianom i powstrzymał przymusową jahwizację jego ziem.

Zginął – jak na wojownika przystało – na polu bitwy.

Natychmiast po zdobyciu Arkony pod osobitym nadzorem biskupa Absalona zbeszczeszczono i spalono posąg Świętowita.

Obrazek

Zrabowano też skarbiec świątynny. Polityczna stolica ranów – Charenza – sparaliżowana upadkiem Arkony, bez walki poddała się kilka dni później. Podbitych Ranów natychmiast przymusowo ochrzczono, a Rugię włączono do duńskiej diecezji Roskilde.
W celu pełnego skatoliczenia Ranów tuż po zniszczeniu świątyni Świętowita w Arkonie Rugię zaczęto pokrywać kościołami ku czci biblijnego Jahwe i różnymi klasztorami. Teren świątyni słowiańskiej oddano na własność watykańskiej sekcie. Jahwizowano nazwy zakładanych na świętych miejscach miejscowości. Np. w pobliżu zniszczonej Arkony powstała miejscowość Altenkirchen (Stare kościoły). W wybudowanym w niej w roku 1185 kościele jahwiści wmurowali w ścianę ofiarny kamien ze świątyni Świętowita. Aby podkreślić własną przewagę nad pogańskim kultem święty kamień wmurowano celowo w pozycji poziomej: „leżący” Świętowit miał symbolizować upadek pogaństwa.

Obrazek

Ranów po podbiciu ich państwa poddano przymusowej germanizacji. Ostatnią osobą władającą językiem Ranów była Hulicina, która zmarła w 1404 roku.

Ranom odebrano wolność, świątynię, bogów i ich państwo. Gorzej jeszcze – zrabowano im i zniewolono ich dusze pogańskie i zabrano im ich język. Ostatecznie całkowicie ich wynarodowiono. Dzisiaj mało kto z ich potomków wie o tym, że jest potomkiem Słowian. Uważa się taki za Niemca.

Ale jednej rzeczy fanatykom żydowskiego Jahwe nie udało się osiągnąć. Mimo iż świątynię Świętowita całkowicie zniszczono natychmiast po zdobyciu Arkony, pamięci o Świętowicie nie udało się jahwistom całkowicie wymazać z pamięci ludzkiej.
Dzisiaj o Świętowicie pamięta coraz więcej Słowian (i nie-Słowian) – nie tylko w Polsce.

Na przykład Niemcy.

http://www.wizlaw.de/html/1__gardvogteien.html

Ta niemiecka strona nadal bagatelizuje totalne zniemczenie Ranów i zrabowanie im ich Ducha i języka.

A na pewnym polskim blogu znalazłem przepiękną i pełną czci wobec Arkony i jej obrońców wypowiedź:

„Ostatnio bardzo często śni mi się Arkona i zniszczenie świątyni. Nigdy nie byłam na wyspie Ranie, zwanej obecnie Rugią, ale chciałabym tam kiedyś pojechać, oddać cześć uświęconemu miejscu tych zgliszcz, ostatniemu – i tak w swoim czasie ważnemu – bastionowi Starej Wiary, uczcić i jego obrońców i cały długi szereg, całe pokolenia tych, którzy chram na ostrowiu nawiedzali z modlitwą i ofiarą.

Śni mi się walka, ostatnia, beznadziejna, właściwie już tylko o chwałę i godną śmierć. Śni mi się pożoga i zgliszcza. Śnią mi się uderzenia toporów w drewniane posągi. Śnią mi się krzyki, jęki, modlitwy i klątwy, gniew, żal i ból.”

http://swietoslawa.blogspot.de/2010/09/arkona.html

Jest tam też pieśń o Arkonie:



Znalazłem także (w innym miejscu) wiersz o upadku Arkony:

Upadek Arkony

Po raz ostatni ozwał się dzwon,
Zwiastun pradawnej chwały końca.
Tchnięte od władcy niebiańskich stron
Promienie wieczornego słońca
Na dach świątyni w sercu grodu
Padają, życie chcąc dać wojom,
Co wśród zaświatów już ogrodów.
Koniec już ich chwalebnym bojom.
.

Wielki Świętowit zwalił się z nóg
Przez cudzoziemca porażony.
Dziś pokonany prastary Bóg,
Strażnik drewnianych bram Arkony,
Lecz znów powstanie Wenedów Pan,
Aby królować nieprzerwanie,
A każdy zboża złoty łan
Obwieści Jego panowanie.
.

I każdy bór, i każdy gaj
Święty się stanie jak przed wieki.
Upadnie Krysta złudny raj,
Zahuczą gromko wszystkie rzeki,
Bo stare Bogi wrócą na tron,
Zyszcze Arkona sługi nowe,
Zabrzmi ponownie potężny dzwon,
Wzniesie Słowianin dumnie głowę.
http://wojciechswietobormytnik.blogspot.de/2009/09/upadek-arkony.html

A tutaj jest ten sam wiersz w formie muzycznej.



Znany jest też rosyjski zespół muzyczny Arkona.





Tamta historyczna Arkona i jej obrońcy walczący o własnych słowiańskich bogów nie popadli w zapomnienie. Mimo zmasowanych wysiłków niszczycielskiego buldożera jahwizmu.

Krew obrońców Arkony zobowiązuje nas, aby przywrócić świetność naszej słowiańskiej tradycji. Niepotrzebni są nam bogowie i idole znad Jordanu.

Mamy naszych własnych bogów.

opolczyk


Obrazek Obrazek
http://opolczykpl.wordpress.com/2012/06 ... o-arkonie/
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 15
Podziękował: 5087 razy
Otrzymał podziękowanie: 1609 razy

Re: Świadome niszczenie Słowiańszczyzny

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » niedziela 04 maja 2014, 21:01

TheWordWatcher pisze:Jak to było z Cyrylem i Metodym

Źródło - http://my.opera.com/bbc-poland/blog/2013/01/23/jak-to-bylo-z-cyrylem-i-metodym (niestety, wskazana strona już nie istnieje -Darek)
Bardzo ciekawy i obszerny artykuł na temat pra Słowian, o których oficjalna historia niewiele wspomina.
.........................................................................
Jak to było z Cyrylem i Metodym


Wednesday, January 23, 2013 11:32:27 PM
Ostatnio robi się coraz głośniej o chrystianizacji Słowian. Cały więc polega na tym, że świat nauki prawie od początku chrześcijaństwa jako instytucji z siedzibom w Watykanie sprowadził słowiaństwo do poziomu człowieka dzikiego, krwiożerczego barbarzyńcy. Dzieci w naszych szkołach uczy się, że słowiaństwo za czasów Imperium Rzymskiego było jeszcze na etapie leśnego życia w szałasie, zaś okres około 1000 roku n.e. to wspólnoty plemienne na półdzikie. Taki też mamy podawane w szkołach opis wczesnego słowiaństwa, jak to biskupstwo niemieckie ze swoim żołdactwem wkraczało na ziemie Słowian przynosząc im cywilizację, pismo i wiarę w Boga. Tego typu bzdury możemy przeczytać prawie wszędzie a pod tym wszystkim podpisują się wielkie autorytety historii i archeologii.
Jak sprawa wygląda w rzeczywistości? – całkiem odwrotnie i to na korzyść Słowiaństwa. Powiedział bym nawet, że mamy rewolucję prawdy. Systematycznie odkrywana szczególnie na terenach rosyjskich (kościoła prawosławnego) tam gdzie macki Watykańskie nie dały rady wszystkiego zniszczyć co słowiańskie.

O słowiaństwie napiszę jeszcze nie jeden artykuł.

Dzisiaj zajmiemy się sprawą wielkiego sukcesu Watykanu w sprawie chrystianizacji Słowian. Mianowicie chodzi tutaj o największe kłamstwo ówczesnych hierarchów kościelnych i ich podwładnych tamtego okresu.
Sprawa dotyczy Cyryla i Metodego. Każdemu chyba w szkole wbito do głowy, że Cyryl i Metody dwaj braciszkowie zakonni wprowadzając chrześcijaństwo na terenach wschodniej Europy (dzisiejsza Rosja i Ukraina) musieli dla prymitywnych Słowian stworzyć pismo dla ich rodzimego języka, bo Słowianie coś tam mówić potrafili ale byli nie piśmienni. Jak wiemy z podstawówki Cyryl stworzył pismo i tym pismem napisał Biblię w słowiańskim języku.
Oczywiście był to największe kłamstwo kultywowane przez Watykan i współczesną naukę.

Jak to było z Cyrylem i Metodym naprawdę.
Aby ruszyć ten temat należy najpierw przedstawić tło historyczne tamtego okresu.
W księgach kościelnych już od czasów średniowiecza po dzień dzisiejszy, można znaleźć poglądy, że słowiaństwo nagminnie krytykuje stolicę apostolską czyli papieża, za nierówne traktowanie ich w stosunku do innych nacji. Ten problem stał się stałym elementem wielu homilii wygłaszanych do wiernych z kościelnych ambon. Zagadnienie to, od tysiąca lat nie straciło na swojej ważności, uzyskując wręcz formę „prawa kanonicznego”.
Na czym to prawo polega? A no na tym, że przynajmniej raz w roku w każdym kościele na ziemiach słowiańskich ogłasza się, że chrześcijaństwo obrządku rzymsko-katolickiego uważa Słowian za „braci równych w wierze” w stosunku do innych nacji, oraz że już nigdy nie będzie stosować wobec nich szykan, jakich doznawali w wiekach poprzednich.
Mimo że minęło tysiąc lat słowa są wciąż takie same. Jeśli w tych homiliach wciąż podkreśla się słowo „szykany” to czego one dotyczyły i wciąż dotyczą pomimo upływu tysiąca lat?
Odpowiedź na to pytanie nie jest trudna. Większość hierarchów kościelnych (zwłaszcza obrządku rzymsko-katolickiego) pochodzących z Europy zachodniej, - powiedzmy wprost - traktuje Słowian jak chrześcijan drugiej kategorii (w najlepszym razie!), a część nawet dzisiaj, uważa Słowian, za społeczność niegodna by traktować ich jak chrześcijan.
Ci hierarchowie dopiero od XIV-XV wieku oficjalnie uznali część słowiańskich możnowładców za godnych miana „chrześcijanina”, natomiast nigdy nie zaakceptowano, a zwłaszcza nie dopuścili w sensie prawnym, by tym mianem określać całą ludność takich krajów jak Polska, Czechy czy Węgry itd. Tę prawdę ukrywa się nawet dzisiaj, kiedy obserwujemy kompletny upadek chrześcijaństwa zachodniego a papiestwo funkcjonuje jedynie dzięki żarliwej religijności wyżej wymienionych społeczeństw słowiańskich.
Pogląd sprowadzający Słowian do społeczności drugiej kategorii wyznawany jest nie tylko przez elity ale także przez większość społeczeństw Europy Zachodniej.
Jak powstała taka niechęć. Aby dowiedzieć się jak narodziła się ta niechęć do narodu słowiańskiego trzeba cofnąć się do V-VI wieku. Papiestwo tego okresu z rezydencją w Rzymie posiadało tylko lokalnych reprezentantów oddziałujące jedynie na „prymitywnych barbarzyńców” na zachodzie Europy. Po rozpadzie Imperium Rzymskiego na poszczególne terytoria podległe ówczesnym zarządcom, powstały nowe „księstwa”. Ich władcy na fundamentach istniejących strukturach administracyjnych tworzyli własne struktury nowej państwowości. Rzymski fundament powstałej zachodniej społeczności był dobrą glebą pod wiarę chrześcijańską która bardzo szybko zaczęła rozprzestrzeniać się na tamtym terenie.
Tutaj należy zauważyć konsekwentnie przemilczaną historię ekspansji terytorialnej Imperium Rzymskiego. Poszczególni Rzymscy władcy bez problemu zdobyli tereny z narodami ponoć o wyższej kulturze niż te znajdujące się za Łabą i Dunajem (początkowo za Renem i Dunajem). Nasuwa się jedno pytanie: Dlaczego Imperium Rzymskie nigdy nie zajęło terenów na wschód od Łaby i północ od Dunaju skoro w szkołach uczy się młodzież, że te tereny zajmowały niezorganizowane prymitywne ludy słowiańskie.
Imprium Rzymskie

Z tego co wiemy, Rzymianie wielokrotnie próbowali zająć te tereny. Takowe próby kończyły się dla najeźdźców tragicznie gdzie byli wybijani prawie w „pień”. Słowianie byli mistrzami w prowadzeniu wojen na terenach leśnych organizowaniu zasadzek oraz w prowadzenia walk nocnych. Tereny te budziły postrach i były omijane przez wojska rzymskie. Niemniej trzeba zauważyć, że pomiędzy Rzymianami i Słowianami dochodziło do kontaktów handlowych czego przykładem mogą być znajdowane na terenach Polski, monety i inne wyroby pochodzące z cesarstwa rzymskiego. Świadczy to o tym, że obie kultury musiały być na podobnym stopniu cywilizacyjnym. Odmienność kultury słowiańskiej oraz innych charakter ustroju społecznego w którym każdy był wolnym człowiekiem a społeczność była zorganizowana na bazie poszczególnych samodzielnych plemion. Wcześniej schrystianizowane terytoria zachodnie oparte na ustroju pan-niewolnik w słowiańszczyźnie opartej przede wszystkim na rolnictwie widziały tylko niewolniczą siłę roboczą. Słowiaństwo spostrzegano jako ludy barbarzyńskie. W tych czasach status Słowianina był opłakany. Krew słowiańska nie miała w swoich genach zła, przemocy, grabieży, czy mordu dlatego też była uległa w stosunku do najemców. W ksenofobicznym społeczeństwie bizantyjskim panowała powszechny pogląd że lepszy od Słowianina jest każdy barbarzyńca a nawet prymitywny koczownik. Podboje ościennych słowiańskich plemion zachodnich i południowych zaczynały przybierać na sile. W VI-VII wieku cała rolnicza ludność zachodniej części imperium bizantyjskiego składała się już z niewolników słowiańskich. W kodeksach prawnych tamtego okresu a przede wszystkim w prawie wojennym pojawił się punkt mówiący jasno, że Słowiańskich wojowników nie można traktować honorowo tak jak innych jeńców wojennych.
Armia bizantyjska skrupulatnie przestrzegała tego punktu nawet wtedy gdy w jej składzie służyło wielu Słowian. Ze szczególnym okrucieństwem obchodzono się ze Słowianami którzy w jakiś sposób zbuntowali się. Wszelkie regulaminy wojskowe nakazywał w tamtych czasach takich Słowian bezwzględnie zgładzić nawet z całymi rodzinami. Były to czasy niezwykle brutalne. Wielu żołnierzy wiary chrześcijańskiej miało opory moralne co do takiego traktowania Słowian. Twórcy regulaminu przewidzieli to ujmując w regulaminach zapis, że Słowianie to nie ludzie, wobec czego nie ma grzechu w ich zabijaniu. Hierarchia kościelna musiała się jakoś do tego problemu ustosunkować. Szybko dopracowano się wzorca postępowania ze Słowianami. W skrócie brzmiał on mniej więcej tak:
Słowianie poganie nie są ludźmi wobec czego zabijający ich żołnierze nie narażają się na grzech. Zapis ten dotyczył zarówno ludności cywilnej jak i Słowian wojowników. Było to bardzo ważne ponieważ w myśl ortodoksyjnego Kościoła Prawosławnego każde zabójstwo nawet wroga na wojnie nie było grzechem. Idąc dalej należy przytoczyć inne zasady:
- Słowianie żyjący w cesarstwie nawet jeśli przyjęli chrześcijaństwo nie mogą być traktowani jako równi bracia w wierze.
- W śród Słowian nie prowadzi się w zasadzie akcji misyjnej. Kościół nie obchodzi czy są oni poganami czy też wyznają wiarę chrześcijańską ( nawet jeśli są to osoby pracujące w ich dobrach)
- W zasadzie Słowianom-poddanym nie udziela się sakramentów. ( Robili to tylko nieliczni członkowie Kościoła Prawosławnego)
- Słowianie –chrześcijanie nawet jeśli byli nawet jednostkami wybitnymi nie mieli prawa zajmować jakichkolwiek urzędów kościelnych.
Działania zaczepne cesarstwa spowodowały, że wokół wyrosły silne państwa słowiańskie.
Nie zmieniło to wcale stosunku do Słowian a kościół dodał do swojego „kanonu” kolejne punkty:
- Państwo słowiańskie należy ochrzcić (jeśli nie można go zniszczyć) lecz hierarchię kościelna powinni Stanowic wyłącznie duchowni bizantyjscy.
- W słowiańskim państwie hierarchia kościelna powinna ze szczególną troską dbać o to aby do jej grona nie wniknęli Słowianie( nawet na najniższe stanowiska)
- W państwach takich należy zwalczać idee powstania niezależnego Kościoła, a jeszcze bardziej próby wytworzenia się niezależnych słowiańskich elit intelektualnych.
Kanon ten stosowany przez wieki, Kościół Rzymsko-katolicki dobrze znał i akceptował w pełni.
Karol Wielki traktował słowiaństwo bardzo instrumentalnie jako sojuszników w walce ze wschodnimi wrogami. To że byli poganami nie miało znaczenia. Oczywiście po pokonaniu wrogów ( głównie Sasów i Longobardów) Słowianie przestali być potrzebni. Karol był przebiegłym i cynicznym politykiem nie miał zamiaru wszczynać ze Słowianami „wojny za wiarę”. Wykorzystał Słowian w kolejnym podboju – zniszczeniu chanatu awarskiego.
Karol zapędzał się coraz bardziej na wschód i mimo nalegań papieża próbował przy pomocy miecza rozszerzyć dalej religie rzymskokatolicką. Boje ze Słowianami toczył sporadycznie.
Pod koniec jego życia Kościół namawiał go aby rozszerzył swoje imperium na wschód w „imię wiary chrześcijańskiej” lecz on odmówił wiedząc że taki wyczyn przerasta jego możliwości militarne.
Państwo słowiańskie z którym graniczył było zbyt ogromne by schrystianizować je mieczem.
Oczywiście w sferze ideologicznej traktował Słowian w myśl kościelnego kanonu wypracowanego wieki temu. Ciekawą rzeczą jest to, że Karol Wielki do końca życia wyznawał pogląd że kraje słowiańskie w dziedzinie polityczno-religinej leżą w sferze bizantyjskiej i nigdy tego zdania nie zmienił. Dla Kościoła Rzymsko-katolickiego miało to doniosłe konsekwencje szczególnie po śmierci Karola Wielkiego. Słowian w miarę możliwości należało chrystianizować i w tym celu wytypowano z diecezji bawarskiej leżącej najdalej na wschód cesarstwa trzy zespoły misyjne: salzburską, passawską i ratyzbońską.
Ich działalność jednak przyniosła mierne efekty gdyż ich akcja nie była wspierana przez biskupstwa siłą militarną. Po śmierci Karola pozostawione same sobie marchie, graniczące ze słowianami były zbyt słabe militarnie aby poszerzyć swoje władztwo. Naddatek papiestwo tego okresu ( IX wiek) zazdrosne o korzyści jakie chrystianizacji Słowian może przynieść arcybiskupstwo bawarskie odebrało mu przywilej misyjny i ustanowiło sobie dla siebie zależną misję zwaną „scytyjską”. Plany te pokrzyżowały wewnętrzne kłótnie i wzmocnienie państwowości Słowiańskiej i odrodzenie Awarskiej. Papiestwo traciło swoje przyczółki misyjne co było dla Rzymu bolesnym ciosem moralnym, natomiast na tym polu coraz większe sukcesy odnosiło biskupstwo bawarskie którego działalność misyjna była wiek wcześniej zablokowana. Bawarczycy bowiem nigdy decyzji papieskich nie przyjęli do wiadomości a w praktyce nawet je sabotowali. W IX wieku wśród niemieckich biskupów wykrystalizował się zupełnie nowy pogląd filozoficzno-religijny dotyczący samej istoty funkcjonowania kościoła. Po śmierci Karola jego imperium rozpadło się najpierw na trzy części później na jeszcze więcej. Nacja Niemiecka stanowiła w tym rozpadzie zdecydowaną większość zarówno pod względem demograficznym, terytorialnym oraz militarnym. W tym właśnie chaosie pojawił się pogląd polityczno-filozoficzny mający zapewnić mu supremacje co w praktyce oznaczało wybranie ze swojego grona „cesarza” najważniejszego władcy świeckiego panującego nad wszystkimi chrześcijanami. Pogląd ten był akceptowany nie tylko przez szerokie grono ówczesnych możnowładców ale i kler. Dla tych ludzi wywodzących się nie do końca z cywilizowanych społeczeństw germańskich, już poprzednia władza świecka była ważniejsza niż duchowa władza papieża. Biskupa na dany teren powoływał papież lecz od czasów Karola Wielkiego w praktyce był nim kandydat przez niego zaproponowany.
Także wybór hierarchy był uzależniony całkowicie od władcy danego terytorium. Tak wiec po śmierci Karola kler na terenach germańskich składał się praktycznie z osób najbliższych władcy. Czasy te były niespokojne elity germańskie dążyły do uniwersalistycznego cesarstwa centralizującego całe chrześcijaństwo. Cesarstwo Karola rozpadło się właściwie na trzy państwa Niemcy, Francję i Italię. W X wieku Niemcy cała swoja strukturę państwową opierali na strukturze kościelnej. Oznaczało to w praktyce ze poszczególnymi terytoriami władali biskupi a nadgranicznymi duchowni najbardziej zaprawieni w potyczkach militarnych. W tych czasach powszechnej anarchii taka polityka niemieckich możnowładców miała aprobatę całego społeczeństwa. Pograniczne starcia ze Słowianami były udręka niemieckiej ludności dlatego też wraz z biskupem i proboszczem na takie terytorium wkraczali zawodowi wojskowi chroniąc ją przed napadami sąsiadów. Należy tutaj dodać, że w ówczesnych Niemczech biskupami zostawali możnowładcy mający za sobą owocną karierę wojskowa. W Bawarii jak wynika z tamtejszego spisu kościelnego z IX wieku wszyscy rycerze wystawiający na wyprawę wojenną więcej niż jednego konia byli duchownymi. Były oczywiście tez swoiste przetargi na stolec biskupi kiedy władca nie miał swojego kandydata na ten stołek. Kandydata wybierano na zasadzie wygrywa ten kto na wyprawę wystawił więcej zbrojnych. Oczywiście poziom intelektualny takich kandydatów był porażająco niski.
Dopiero ok. 860-865 roku papież Hadrian II nakazał aby ci niemieccy biskupi wyuczyli się na pamięć pacierza i liturgii mszy świętej. Osób umiejących pisać i czytać w tym gronie praktycznie nie było (tacy pojawili się dopiero w X wieku i to bardzo nielicznej ilości). Dopiero na przełomie XII-XIII wieku zaczęła obowiązywać zasada, że biskupem może zostać tylko piśmienna osoba. Słowianie przed kapłanami ubranymi w purpury i obwieszonymi dewocjonaliami żywili wyraźny lęk i unikali ich jak mogli. Ten fakt był wykorzystywany w wyprawach wojennych na Słowian gdzie znaczna część wojskowych była obwieszona słowiańskimi dewocjonaliami. Biskupi niemieccy w pełni posługiwali się kanonem bizantyjskim w postępowaniu ze Słowianami czyli zasada ze Słowianie nie są w stanie zrozumieć założeń wiary chrześcijańskiej wobec czego należy ich fizycznie zniszczyć w celu przejęcia ich ziemi dla własnych poddanych. Niestety mając odczynienia z silniejszymi militarnie i politycznie organizmami państwowości słowiańskiej (państwo Samona, Kocela czy Wielkomorawskie) nie mogli otwarcie zwalczać słowiańszczyzny. Akcja eksterminacji Słowian przebiegała dwuetapowo.
Najpierw na ich terytorium kierowano misjonarzy aby przeciągnąć na stronę chrześcijańska słowiańskich władców. Wielka role w tej misji odgrywały mariaże. Słowiańskim władcom celowo podsyłano księżniczki germańskie, aby dzięki temu uzyskać silny przyczółek na tamtejszych dworach. Jeszcze za czasów imperium Karola Wielkiego pojawiły się specjalne „szkoły zakonne” w których szkolono dziewczęta do wykonywania tego typu zadań u pogan. Dopiero niedawno otwarte archiwa Watykanu pokazują nam jak wielka wagę przywiązywał do niej kościelny episkopat i jak wielkie łożono na to sumy.
„Szkoły zakonne” były wręcz „modelowymi zakładami indoktrynacji propagandowej” w których szkolono starannie wyselekcjonowany „materiał kobiecy”. Uczono tam nie tylko wiary stosując iście drakońskie metody powodując, że szkolenie nie wytrzymywało ok. 50% adeptek kończąc w ten sposób swój żywot. Szkołę taka opuszczały tyko kobiety po całkowitym „praniu mózgu” które w istocie były już automatami bez reszty oddanymi narzuconej im ideologii.
Słowiańskim władcom zawsze chodziło o poślubienie nie pierwszej z brzegu Niemki, lecz ściśle określonej księżniczki. – małżeństwa były tez swego rodzaju aktem politycznym.
Małżeństwa w tym okresie były koligacone także słowiański książę nie widział swojej przyszłej żony. Archiwa Watykanu udowadniają podejrzewany już przed wiekami przez Słowian fakt, że wiele podsyłanych im „księżniczek” takowymi nie były, lecz dawano im najbardziej „zdolne w fachu szpiegowskim”. Z archiwów Watykańskich także wiemy ze w szkołach tych oprócz zasad wiary uczono szyfrowania korespondencji , metod wywiadu agenturalnego, a także trucicielstwa i skrytobójczych mordów. Jak twierdza niektórzy badacze szkoły te przetrwały nawet do dziś.
Kobiety w destrukcji narodu słowiańskiego odgrywały ogromna role ponieważ to one przygotowywały grunt do akcji misyjnej której ukoronowaniem miło być przyjęcie przez dana społeczność słowiańską chrześcijaństwa. Po takiej udanej misji od razu na danym terytorium pojawiała się siatka administracji kościelnej, której zawsze należało się 10% dochodów. Już za czasów Karola Wielkiego wypracowano wzorzec pobierania dziesięciny.
Przelicznik dziesięciny tak był skonstruowany , że Słowianin płacący podatek w rzeczywistości musiał oddać 10x więcej. Zachowane kroniki z Połabia pochodzące z IX wieku niedwuznacznie wskazują, że Słowianin poddany takiej taksacji, oddawszy nawet cały swój majątek, często był jeszcze zadłużony za co groziło mu niewolnictwo.
Jak opisują księgi kościelne do X wieku takie akcje chrystianizacyjne dawały niewielki rezultat. Słowianie częściowo je przejrzeli a ponadto byli zbyt silni militarnie a siłową ekspansję. Marchie posuwały się w głąb ziem słowiańskich bardzo wolno. Do takiego chrześcijaństwa w wydaniu niemieckim Słowianie byli wrogo nastawieni – choć zapewne nie zdawali sobie sprawy jak perfidną i zakrojona na ogromną skalę akcje skierowano przeciwko nim.
Skorzystali na tym Bizantyjczycy wprowadzając odmienna politykę misyjną stwierdzając, że należy zerwać z dotychczasową akcją misyjna na rzecz masowej chrystianizacji Słowian.
Wcześniejsza polityka misyjna doprowadziła do katastrofy na ziemiach zamieszkałych przez Arabów. Arabowie dzięki stworzeniu własnej religii pozbawili Bizancjum połowy ziemi.
Niewielu było ludzi mogących podjąć się takiego zadania misyjnego (masowej ewangelizacji)
Tego typu misjonarzami byli dwaj bracia Konstantyn i Metody, którzy w 855 roku z polecenia cesarza Michała III udali się do państwa Chazarów. Oczywiście misja zakończyła się fiaskiem ponieważ ten koczowniczy lud sprzyjał bardziej judaizmowi. Natomiast zanotowali sukces wśród Słowian zamieszkujących przyległe do Chazarów tereny. Zapewne do takowego sukcesu przyczyniła się przez Metodego znajomość języka słowiańskiego.
W Konstantynopolu znajomością języka słowiańskiego oprócz Konstantego i Metodego mogło się poszczycić zaledwie kilka osób.
Tutaj mamy kilka zbiegów okoliczności które ze zwykłych misyjnych braci zrobiły wręcz gwiazdy tamtejszego chrześcijaństwa. Pierwsza rzecz to fakt znalezienia przez braci bezcennej dla chrześcijan relikwii - grobu papieża Klemensa. Relikwie znaleziono w 861 roku na jednej z wysp Morza Czarnego. Następny zbieg okoliczności to taki, że 863 roku na dwór konstantynopolski przybyło poselstwo od Rościsława władcy państwa Wielkomorawskiego, będącego najsilniejszym organizmem politycznym pogańskiej jeszcze słowiańszczyzny.
Posłowie chcą przyjazdu chrześcijańskich misjonarzy znających słowiańską mowę oraz by przywiozły oni ze sobą księgi pisane w słowiańskim języku.
Chodzi tu o księgi zapisane pismem słowiańskim zwanym obecnie pismem runicznym.
Oczywiście walka o wpływy kościelne pomiędzy Rzymem a biskupstwem niemieckim doprowadziła do sytuacji że ówczesne europejskie chrześcijaństwo przypominało bardziej piekło niż Królestwo Boże o jakim nauczał Isus. biskupi niemieccy zgotowali gehennę nie tylko Rościsławowi ale prawie całemu słowiaństwu.
Więcej można przeczytać w książce Andrzeja Michałka „Słowianie Zachodni- Początki państwowości”

Oczywiście cała opowieść o Cyrylu (Konstantyn) i Metodym jak to stworzyli dla Słowian pismo jest ideologicznym kłamstwem jakie nam zaserwowano ponad 1000 lat temu.

Czy głagolica a później cyrylica została stworzona do zapisu słowiańskiej mowy przez Metodego i Cyryla?

Cyryl z pochodzenia Grek prawdopodobnie znał język słowiański za sprawą słowiańskiej niani( inne źródła mówią że jego matka była Słowianką) Sprawa ta jest mało istotna. Faktem jest to ze taki język był mu znany. Znajomość filozofii stawiała go w szeregu uczonych. Jak wiemy w 855 r został oddelegowany do państwa Chazarów by zaszczepić tam chrześcijaństwo. W jakim języku rozmawiał z Chazarami historia milczy. Jak wiemy nic z tej misji nie wyszło. Ponieważ ten koczowniczy lud przyjął już judaizm. Wracając do cesarstwa przez kraje słowiańskie dowiaduje się, że ludność miejscowa zna prawdziwego Boga. Wnioski jakie wyciągnął to takie, że są to chrześcijanie kroczący złą drogą. Zapewne zaczął nauczać i był chętnie słuchany a nawet uwielbiany. Przetłumaczył „Biblię” na język słowiański używając pisma słowiańskiego i udał się do papieża. Biblia była napisana nieznanym alfabetem. ( dzisiaj wiemy że było to upiększone pismo runiczne) Problem pojawił ponieważ bliski kler papieżowi uznał tę księgę dzieło szatana. Wizja odniesienia sukcesu na terenach słowiańskich oraz przywiezione relikwie św. Klemensa były dla papież argumentem odparcia zarzutów co do pisma jakimi zapisano Pismo Święte.
Papież wysłał Cyryla i Metodego na misję do Słowian. Bracia nawet otrzymują przydomek „Apostołów Słowian”. Więcej w książce Z. Kossak-Szczuckiej „Troja Północy”.

Wydawać by się mogło, że pierwszym biskupami Słowian byli Metody i Cyryl. Okazuje się, że długo wcześniej przed naszymi braćmi takim biskupem był ktoś inny a mianowicie Ulfilas.

Co wiemy o Ulfilasie i jego pracy.
Ulfilas - ariański biskup (goc. Ulfilas, łac. Vulfila), żyjący w latach 311-383, zwany Apostołem [color=#FF0000]Gotów?, dokonał zapisu mowy gockiej (Goci posługiwali się pismem runicznym). Przełożył on na gocki Nowy Testament. Opracowując logiczny system 27 znaków wzorował się on częściowo na alfabecie greckim. Wpływy pisma runicznego jest bardzo widoczny bo ponad połowa znaków pochodzi z tego pisma. Obok run (którymi posługiwano się od ok. III wieku po Chrystusie na Półwyspie Jutlandzkim) pismo Ulfilasa stanowi ciekawy przykład najstarszej próby zapisu głosek zwanych niefortunnie dzisiaj germańskimi. Do dziś zachowało się niewiele gockich zabytków rękopiśmiennych, a najsławniejszy z nich to Codex Argenteus. Według książki Wilhelma Streitberga Gotisches Elementarbuch, alfabet ten przedstawia się następująco (pod wartościami fonetycznymi podałem wartości liczbowe, bo alfabet gocki służył też do zapisu cyfr):

Należy się jeszcze kilka uwag na temat wymowy gockich głosek. Czytanie gockich
tekstów nie powinno sprawiać wam większych trudności, bo najogólniej wymowa ta jest
zbliżona do polskiej. Uwadze nie powinny jednak ujść pewne różnice w wymowie liter:

Ulfilas, zmarł ok. 382 w Konstantynopolu, Chrześcijański biskup i misjonarz, który ewangelizował Gotów, rzekomo stworzył Gocki alfabet, i napisał najwcześniejsze tłumaczenie Biblii na język źle dzisiaj określany jako germański. Mimo, wielu fragmentów pochodzących z zapisów kościelnych historyków z IV-tego i V-tego wieku jego życie nie można w całości odtworzyć.
Poniżej pismo runiczne wystarczy porównać z twórczością Ulfilasa aby stwierdzić, że właściwie po za kosmetyką nie dokonał żadnych rewolucyjnych działań.[/color]

Pismo runiczne

Słowo Goci zostało zakreślone na czerwono ponieważ Ulfilas tak naprawdę nie ewangelizował Gotów tylko powstały już na obecnych terenach etnos jako mieszankę haplogrupy R1a1, R1b1 i I2 czyli Słowian, Celtów i ludów staroeuropejskich którzy zajmowali północne tereny środkowej części Cesarstwa Rzymskiego. Goci (ludy germańskie w tym czasie znajdowały się na terenach dzisiejszej Skandynawii. Mit ewangelizacji Gotów( germanów) powstał chyba na potrzeby dorobienia Niemcom rodowodu germańskiego. Niestety Niemcy nie posiadają rodowodu ani Aryjskiego (Słowiańskiego), ani Celtyckiego (Francja) ani Germańskiego (Skandynawowie) . Także Ulfilas ewangelizował mieszankę Celtycko-Słowiańską z dodatkiem etosu Staroeuropejskiego. Mieszanka zasiedlająca dzisiejsze tereny państw niemiecko i anglojęzycznych to nierasowa mieszanka Celtycko-Słowiańsko–Germańska.

Źródło: http://bialczynski.wordpress.com/slowianie-tradycje-kultura-dzieje/dzieje/o-pangermanskim-szowinizmie-i-nacjonalizmie-o-nieustannych-probach-naciagania-faktow-i-anglo-niemieckich-manipulacjach-przy-y-dna/

Więcej o Ulfilasie w linkach:
Źródło: http://www.britannica.com/EBchecked/topic/613200/Ulfilas
Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Ulfilas

Tak naprawdę to Ulfilas nie stworzył ani języka Gockiego, ani pisma Gockiego bo takowe Goci już posiadali. Pismo Gockie zostało przez Ulfilasa tak zmodyfikowane aby jak najbardziej przypominało pismo łacińskie co pozwoliło na akceptacje kościoła na dokonanie przekładu biblijnego w tym piśmie.

Cyrylowi i Metodemu działalność Ulfilasa była znana, więc próba dokonania podobnego przekładu lecz już trochę różniącego się pisma słowian północno-wschodnich miała duże szanse powodzenia. Bracia Cyryl i Metody zastosowano praktycznie tę samom metodę działania przepisując biblie na istniejący język korzystając z pisma słowiańskiego.


W tym miejscu pojawia się pytanie: Czy alfabet słowiański, zwany Głagolicą, był dziełem Cyryla, czy nie?

Jeżeli był jego dziełem, czemu litery tak skomplikował?

Jeżeli był jego dziełem, czemu niektórzy biskupi uznali to za płód Szatana?

Spróbujcie zapamiętać ten alfabet i za chwilę go zapisać.

Jest to niemożliwe w przeciwieństwie do run polskich.
Po jednym wykładzie większość słuchaczy potrafi zapisać około sześćdziesięciu znaków, jedynie dlatego, że zapoznała się z zasadą budowy run. (Niektóre runy są rysowane w różnych ujęciach, stąd ich wielość).
Dopóki nie poznamy zasady budowy głagolicy, będziemy mieli zawsze ten problem.
Przypuszczam, że wykorzystano „sposób” egipski. Litery są rysunkami po rozpoznaniu których, czytamy jedynie pierwszą głoskę. Musimy poznać, jaką nazwę noszą rysunki i w jakim języku. Wątpię by to było możliwe, ale warto spróbować.
Należy sobie uświadomić jeszcze jedno.
Celem każdej ideologii jest zapanowanie nad światem i wszystkimi ludami.
Podstawą ideologii jest zapanowanie nad ludzkimi myślami, a właściwie zastąpienie ich odczuciami. Odczucia mają zdominować rozum, do tego stopnia, że człowiek walczy i ginie jako sterowalny cyborg.
Ideologię dobiera się w zależności od zastanej kultury narodu, który chcemy opanować.
Takim czynnikiem w średniowieczu, była religia. Nieważnym było bóstwo i zasady. Jeżeli potrzeba tego wymagała, ideologia potrafiła dostosować się do zastanych wierzeń, przejąć je jako własne razem z miejscami kultu.
Podstawą każdej ideologii jest niszczenie zastanej kultury. Podstawowym wrogiem chrześcijaństwa było pismo i historia narodu. Tam, gdzie wchodziła inkwizycja narodowe pismo, jako „płód szatana”, szło na stos. Doszło do tego, że wytępiono znajomość pisma i wśród narodów Europy. Pismo stało się orężem ideologii. Największy rezun chrześcijański, Karol Wielki, nigdy nie nauczył się pisać.
Po ideologii chrześcijańskiej nastało panowanie ideologii Karbonariuszy, które rozpoczęto od wyrżnięcia księży, akcjonariuszy chrześcijaństwa i niszczenia osiągnięć kultury Chrześcijan. Palono i wysadzano kościoły i cerkwie w Rosji opanowanej przez ideologię komunistyczną.
Wraz z niszczeniem zabytków i kultury niszczy się historię i pamięć narodu.
W tej chwili świat jest podbijany przez nową ideologię, która jak to zwykle bywa, neguje zastaną. Zasady jednak pozostają.
Przed kamerami telewizji w czasie wizyty na UJ w Krakowie, wypowiedział się jeden z „prezydentów zaprzyjaźnionego kraju”: „Polaków nie należy uczyć historii”. W innej pracy „zaprzyjaźnionego” wyczytałem myśl: „Polaków nie należy uczyć czytania i pisania. Wystarczy im telewizja”.
Te same zasady panowały tysiąc lat temu. Zniszczono polskie pismo do tego stopnia, że tzw. „uczeni” zastanawiają się , czy w ogóle istniało.
Głagolica ocalała jedynie dlatego, że tym alfabetem zapisano ówczesny fetysz, który nie spłonął ponieważ zaakceptował go ówczesny papież. Dzięki pracy, wymowie i zabiegom Metodego i Cyryla ocalała część dziedzictwa słowiańskiego. Gdy nie udało się zniszczyć słowiańskiego pisma, wymyślono nową bajeczkę na użytek podbitych
. „Wy byliście dzikimi barbarzyńcami, odzianymi w skóry zwierząt, ganiającymi po lasach za zwierzyną. Kulturę i pismo przyniosło wam chrześcijaństwo. To święty Cyryl stworzył wam alfabet i pismo. Bądźcie wdzięczni za niesienie kultury i oświaty.”


1. велесовица http://ole82467200.ya.ru/replies.xml?item_no=181
2. кириллица X-XI в.
3. византийский унициал IX-X в.
4. глаголица болгарская

Źródła:
http://bialczynski.wordpress.com/2011/05/26/winicjusz-kossakowski-glagolica-ideologiczne-klamstwo-sprzed-tysiaca-lat/
http://bialczynski.wordpress.com/tag/runy-slowianskie/
http://opolczykpl.wordpress.com/2012/10/28/


PODSUMOWANIE

Cyryl i Metody nie musieli tworzyć pisma Słowian ponieważ Słowianie posiadali pismo.
Misje Cyryla i Metodego ciężko też nazwać ewangelizacją ponieważ wiara Słowian była wiarą podobną do chrześcijańskiej wiara w jednego Boga. Tak naprawdę to kościołowi Rzymskokatolickiemu chodziło przede wszystkim o nowe źródła zasilania kasy watykańskiej ponieważ do dzisiaj Słowianie traktowani są przez narody europy zachodniej jako nacja drugiej kategorii - nawet pomimo posiadania tej samej wiary chrześcijańskiej.

BBC-POLAND

Autor: TheWordWatcher o 15:30
http://thewordwatcher.blogspot.com/2013 ... todym.html
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 15
Podziękował: 5087 razy
Otrzymał podziękowanie: 1609 razy

Re: Świadome niszczenie Słowiańszczyzny

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » środa 07 maja 2014, 19:36

Bardzo wymowny tekst o nawracaniu na chrześcijaństwo przez Bizancjum Słowian Wschodnich, czyli niszczenie słowiaństwa przez Bizancjum:

Daniel Rops pisze:NAWRÓCENIE SŁOWIAN

Jednym z najważniejszych wydarzeń, które należy przypisać wpływowi Bizancjum, jest nawrócenie Słowian i ludów z nimi spokrewnionych. Wydarzenie to ma tym większe znaczenie, że zbiega się z wyjściem tych ludów z pierwotnego barbarzyństwa i z wejściem ich do cywilizacji. Fala Słowian, która od III wieku zalała wielką równinę nazywaną dziś Rosją, zakreśliła na przestrzeni pięciu wieków olbrzymi i podwójny kierunek najazdów: na zachodzie doszła do Łaby, Sali i zajęła Czechy, na południu wchłonęła prawie całkowicie azjatycką ludność bułgarską i wysuwała forpoczty na Bałkany; a tuż za nimi zbita masa Słowian posuwała się od Wałdaju po Dniepr i od Wołgi po Dźwinę. W ostatnich trzydziestu latach IX wieku istniały trzy ważne państwa słowiańskie: Bułgaria rywalizująca z Bizancjum, Państwo Wielkomorawskie, które najazd Węgrów podzielił na dwie części: Czechy i Słowian południowych, i wreszcie Ruś, która zaczynała szybko się rozwijać. W ciągu X wieku książęta kijowscy, wzbogaceni przez handel zręcznie prowadzony od Bałtyku po Wschód bizantyński, zdobyli wielkie znaczenie i uczynili swe posiadłości jednym z wielkich ośrodków cy­wilizacji na kontynencie.

Jest rzeczą zupełnie naturalną, że Kościół zainteresował się tymi jeszcze barbarzyńskimi ludami. Indywidualne wysiłki ewangelizacyjne były tam już od dawna podejmowane; teren był przygotowany przez stosunki handlowe oraz przez powracających żołnierzy wojsk pomocniczych i zwolnionych jeńców. Ale penetracja ziem słowiańskich znalazła się naprawdę w planach Kościoła dopiero od czasów Karola Wielkiego i jego następców. Ludami słowiańskimi zainteresował się zarówno Wschód, jak i Zachód. Karol Wielki, zdobywszy Panonię i Chorwację, sprowadził tam od razu misjonarzy; zachęcał także do wysyłania ich na rubieże ziem, na których powstanie Polska. Z drugiej strony Bizancjum, którego stosunki wojskowe, dyplomatyczne, a także i handlowe z krajami słowiańskimi ożywiały się coraz bardziej, rzuciło tam swych kapłanów i mnichów. W niektórych okolicach rywalizacja Wschodu i Zachodu chrześcijańskiego doprowadziła do zgubnych rezultatów, które dziś jeszcze dają się odczuć: na przykład u Słowian południowych, gdzie część chorwacko-dalmacka związała się z Rzymem, a część serbsko-czarnogórska weszła w sferę wpływów Bizancjum. Chociaż rezultaty tej rywalizacji były niekiedy szkodliwe, to trzeba przyznać, że wywołała ona również i święte współzawodnictwo.

Pierwszym krajem zdobytym dla Chrystusa było państwo Wielkomorawskie, dzisiejsze Czechy i Słowacja, które w początkach IX wieku było w pełni rozkwitu. Kupcy greccy i weneccy przynieśli doń ziarna Ewangelii, podobnie jak misjonarze frankijscy przybyli z Ratyzbony i Passawy. W 845 roku czternastu książąt czeskich przyjęło chrzest z rąk kapłanów zachodnich. W 852 roku na synodzie w Moguncji mówiono o „społeczności chrześcijańskiej jeszcze na pół dzikiej na Morawach"; ale jednocześnie zapuszczali się tam mnisi greccy: to już było dużo. W 846 roku zasiadł na tronie Czech, Rościsław, poparty przez Ludwika Niemieckiego, który miał nadzieję, że w ten sposób uzyska kontrolę nad tym groźnym sąsiadem. Ale młody książę myślał tylko o jednym: o uwolnieniu się od cesarza germańskiego. A ponieważ sam był ochrzczony, słusznie uważał, że sposób, w jaki dokonane zostanie nawrócenie jego ludu, będzie miał wielkie znaczenie dla jego polityki. Zwrócił się więc najpierw do Rzymu z prośbą o przysłanie misjonarzy mówiących językiem słowiańskim; kiedy mu odmówiono, zwrócił się do Bizancjum. W 862 roku posłowie z Moraw przybyli do pałacu basileusa, którym wówczas był pożałowania godny Michał III, ale na szczęście znajdował się przy nim bardzo inteligentny patriarcha, Focjusz. Ten ostatni od razu zrozumiał, że jest to wielka okazja zdobycia przewagi nad Rzymem, z którym stosunki właśnie coraz bardziej się pogarszały. Postarał się o to, by książę czeski otrzymał odpowiedź przychylną.

Obowiązek głoszenia Ewangelii na Morawach spadł na dwóch braci: Konstantyna (który przyjął imię Cyryla) i Metodego; zwłaszcza pierwszy z nich odznaczał się wybitną inteligencją. Urodzeni w Tesalonice, gdzie było bardzo wielu Słowian, obaj mówili płynnie ich językiem. Konstantyn, chociaż był jeszcze młody, wykazał już swe zalety, spełniając delikatną misję, na pół polityczną, na pół religijną u Chazarów nad dolną Wołgą i Dnieprem. A czyż fakt, że przechodząc przez Chersonez miał szczęście odnaleźć szczątki wielkiego papieża, św. Klemensa zmarłego na wygnaniu, nie był widocznym znakiem błogosławieństwa Bożego? Wybitne swe zalety wykazał w starannym przygotowaniu wyprawy misyjnej. Morawianie nie mieli własnego alfabetu, przy pomocy którego mogliby wyrazić swój język. Cyryl stworzył więc ten alfabet, tak zwaną głagolicę, łącząc alfabet grecki z elementami hebrajskimi i koptyjskimi; był to pierwowzór alfabetu rosyjskiego. Przygotował też tłumaczenie głównych tekstów liturgicznych, pragnąc, by zrozumieli je ci, do któ­rych będzie się zwracał.

Gdy w 893 roku dwaj bracia przybyli na Morawy, nie mieli łatwego zadania. Misjonarze łacińscy, to znaczy ger­mańscy, bynajmniej nie byli skłonni do ułatwiania im pracy; a ponieważ Karolingowie niemieccy interweniowali wciąż zbrojnie w kraju, następstwa tych interwencji były bardzo niebezpieczne dla Cyryla i Metodego. Mimo wszystko dzięki znajomości języka bardzo szybko osiągnęli sukcesy: ludność masowo zaczęła przyjmować chrzest. To wywołało wśród chrześcijan zachodnich niepokój; używanie w liturgii języka słowiańskiego wydawało się im czymś bluźnierczym, oskarżyli więc swych rywali przed papieżem, jako heretyków. W 868 roku, kiedy dwaj bracia czekali w Wenecji na statek, który miał zawieźć kilku ich uczniów do Bizancjum, by tam otrzymali święcenia - ponieważ Cyryl i Metody nie byli biskupami - papież Mikołaj I wezwał ich w celu złożenia wyjaśnień. Gdy jednak przybyli do Wiecznego Miasta, mając wśród swych bagaży najcenniejszy prezent, jaki można było zrobić papieżowi - relikwie św. Klemensa - wszystko zakończyło się jak najlepiej. Hadrian II udzielił im zezwolenia na odprawianie mszy w języku słowiańskim; Konstantyn zmarł w Rzymie w opinii świętości, a Metody powrócił sam, otrzymawszy tytuł arcybiskupa i władzę nad ogromną diecezją obejmującą całą dzisiejszą Czechosłowację i prawie całą Jugosławię.

Mimo to ostatnie jego lata nie były spokojniejsze. Był znów gwałtownie krytykowany przez dostojników niemieckich, nawet więziony i bity rózgami, stale oskarżany w Rzymie jako heretyk i omal nie został potępiony przez papieża Jana VIII, który, źle poinformowany, kazał mu używać języka słowiańskiego tylko w kazaniach, a nie w liturgii; odważny misjonarz jednak trzymał się dzielnie. Kiedy zmarł w 884 roku, całe Morawy były już chrześcijańskie. Gdy jego zabrakło, wpływ germański wziął górę, wygnani uczniowie Metodego szukali schronienia w Bułgarii, a społeczności chrześcijańskie, które założyli dwaj apostołowie, zwróciły się ku Zachodowi i definitywnie związały się z Rzymem. Sprawiedliwość wymaga, by oddać cześć ich świętej pamięci: jeżeli później Czechy odegrały rolę bastionu chrześcijańskiego w Europie Środkowej, to przede wszystkim było to zasługą Cyryla i Metodego, dwóch świętych bizantyńskich.

Przybywszy do Bułgarii, uczniowie dwóch apostołów Moraw zastali tam społeczność chrześcijańską już żywotną. Mniej więcej przed dwudziestu laty król Borys widząc, że Ewangelia szerzy się wśród jego ludów i że wpływ Bizancjum przenika do jego narodu, zrozumiał, że jego państwo otoczone ludami chrześcijańskimi nie może pozostać pogańską wysepką. W 863 czy 864 roku przyjął chrzest i w swym zapale neofity, stosując bardzo wiele wyroków śmierci, zmusił możnych do pójścia jego śladem. Ale jako wnikliwy polityk obawiał się, by nawrócenie nie poddało jego państwa kontroli Bizancjum, zwrócił się więc do patriarchy - którym był wówczas Focjusz - o stworzenie z Bułgarii niezależnego patriarchatu. Sprytny patriarcha odpowiedział wymijająco i zamiast oczekiwanej obietnicy przysłał całe strony metafizycznych spekulacji. Wówczas Borys zwrócił się do papieża Mikołaja I, prosząc go o ten sam przywilej i stawiając mu szereg pytań w sprawach, które go niepokoiły: na przykład, czy chrześcijaństwo zabrania mu noszenia narodowych spodni, wywieszania końskiego ogona, który stanowi jego sztandar narodo­wy, oraz posiadania kilku żon. Mikołaj I odpowiedział z taką zręcznością, tak przekonywająco obiecał utworzenie arcybiskupstwa, przysłał tyle dobrych łacińskich książek, że Borys od razu wypędził ze swego kraju misjonarzy bizantyńskich.

Niestety, ta polityka, która mogła związać Bułgarów z Rzymem, nie była kontynuowana: Hadrian II nie zgodził się na stworzenie patriarchatu. Rozgniewany Borys wysłał do Bizancjum posłów, ofiarując związanie się Bułgarii z tam­tejszą siedzibą; stało się to w 870 roku, a kiedy po dziewięciu latach Focjusz, chcąc zdobyć uznanie papieża Jana VIII, zaproponował oddanie Bułgarów, Borys sprzeciwił się: kapłani łacińscy zostali wypędzeni, a miejsce ich zajęli Grecy. Nowa społeczność chrześcijańska była więc pod względem religijnym i kulturalnym bizantyńska, ale wynikł problem języka liturgicznego. Uczniowie Cyryla i Metodego, którzy tam przybyli, zastosowali również w tym kraju metodę swych mistrzów, głosili kazania i odprawiali nabożeństwa w języku słowiańskim; stworzyli nowy alfabet, tak zwaną cyrylicę, prototyp alfabetu bułgarskiego. Borys rozumiejąc, że był to dla niego sposób pogodzenia swej przynależności ducho­wej do Bizancjum ze swymi dążeniami do niezależności, poparł to przedsięwzięcie, które doprowadziło do całkowitego zeslawizowania pierwotnego elementu azjatyckiego. Jego młodszy syn, Symeon, prowadził w dalszym ciągu tę politykę; gdy został carem, wystarał się o przyznanie autokefalii swemu Kościołowi, którego głową został arcybiskup Ochrydy. Nawet wówczas, gdy u progu IX wieku wielkie zwycięstwa Bazylego uzależniły Bułgarię od cesarstwa, ta niezależność pod względem religijnym została przynajmniej nominalnie utrzymana. Przesiąknięta kulturą bizantyńską, ale słowiańska w swej liturgii, bułgarska społeczność chrześcijańska będzie odgrywała od tego czasu rolę łącznika między Bizancjum a innymi ludami słowiańskimi: Serbami, nawróconymi między 870 a 890 rokiem, oraz plemionami ruskimi, wśród których Ewangelia zatriumfowała około roku 1000.

Pierwsze kontakty Bizancjum z plemionami ruskimi nie były szczęśliwe. W 861 roku flota złożona z barek ruskich zaatakowała stolicę, stosując taktykę Normanów, i potrzeba było całej energii patriarchy Focjusza oraz cudu Matki Bożej z Blachernos, by dać sobie z nimi radę. Chociaż ten pierwszy kontakt był tak pełen wrogości, pozwolił jednak nawiązać jakieś stosunki i nawet została wyprawiona do Kijowa misja, aby tam utworzyć ośrodek chrześcijański. W początkach X wieku stosunki między cesarstwem wschodnim a plemionami ruskimi były bardzo skomplikowane: z jednej strony prowadzono z nimi stały handel, wykorzystując w pełni ich wielkie drogi wodne; z drugiej zaś strony dochodziło do zajść zbrojnych, jak na przykład nieudane zresztą uderzenie księcia Igora na Konstantynopol w 941 roku. Wszystko to nie mogło przeszkodzić przenikaniu wpływów chrześcijańskich do różnych miast ruskich, przy czym miało to miejsce - tak jak na Morawach - za pośrednictwem misjonarzy zarówno łacińskich, jak greckich.

W 945 roku wdowa po księciu Igorze, księżna Olga, przy­jęła otwarcie wiarę chrześcijańską. Nie wiemy na pewno, czy została ochrzczona według obrządku łacińskiego, czy greckiego. Żywiąc podobne intencje, jak niegdyś król bułgarski Borys, prawdopodobnie prowadziła również politykę dwutorową: przyjęła chrzest w Bizancjum, a o misjonarzy prosiła cesarza niemieckiego Ottona III. W tym ogromnym kraju, gdzie pogaństwo było jeszcze bardzo żywotne, przenikanie chrześcijaństwa nie było łatwe. Co najmniej przez pół wieku ludność stawiała zacięty opór: nadal składano ofiary z ludzi, a misjonarze nieraz musieli uciekać. Dopiero około roku 1000 zaczęto prowadzić chrystianizację w sposób syste­matyczny, a to dzięki wielkiej i budzącej postrach sile wnuka Olgi, Włodzimierza.

Ciekawa była postać tego apostoła Ewangelii. Ten lubieżny olbrzym, nieokrzesany żołnierz, który zmarł w zgrzebnej szacie pokutnika i wsławił się miłosierdziem i łagodnością, jest w pewnym sensie reprezentatywny dla chrześcijaństwa rosyjskiego, pełnego najprzeróżniejszych sprzeczności, w któ­rym współistnieć zawsze będzie w swej krańcowej formie żywa wiara i upodobanie do grzechu. Włodzimierz jeszcze wówczas, gdy był poganinem i bardziej zajmował się wojną i kobietami niż modlitwą, otrzymał od swej babki św. Olgi wspaniałą naukę: że trzeba koniecznie stać się chrześcijaninem, by nawiązać pożyteczne stosunki z „państwem strzeżonym przez Boga". Słynna legenda zapewnia, że zwołał na swój dwór przedstawicieli wszystkich religii, nawet muzułmanów, a potem wszędzie wysłał swych posłów, by zobaczyli na miejscu różne rodzaje kościołów. Największą siłą przekonywania wykazali Grecy, a wysłannicy skierowani do Bizancjum okazali się największymi entuzjastami: „Myśleliśmy, że jesteśmy w raju". Oczywiście jest to legenda, ale przedstawia współczesny typ umysłowości. Po nawróceniu w 987 roku Włodzimierz nie spoczął, dopóki nie poślubił księżniczki „porfirogenetki" Anny, siostry basileusa. Wraz z nią wpływ Bizancjum ostatecznie ustalił się na Rusi. Kościoły o złotych kopułach, naśladujące Wschód grecki, wznosiły się w miastach otoczonych ziemnymi wałami. Duchowieństwo bizantyńskie dało pierwsze kadry dla nowych społeczności chrześcijańskich. Sprowadzone pisma religijne były niemal w całości greckie - głównie pisma św. Jana Damasceńskiego. W tym czasie kiedy miało nastąpić ostateczne zerwanie Bizancjum z Rzymem, związanie duchowe Rusi z Kościołem „prawosławnym" wschodnim, dysydenckim, musiało mieć ogromne znaczenie: wycisnęło ono piętno na całej historii chrześcijaństwa.

A jednak ten związek nie przybrał formy zależności feudalnej. Chrześcijańskie społeczności ruskie, utrzymujące stałe kontakty ze społecznościami chrześcijańskimi na Morawach i w Bułgarii, zdawały sobie sprawę z korzyści, jakie dawała liturgia słowiańska. Gdy Państwo Wielkomorawskie upadło pokonane przez Węgrów, a wielka Bułgaria - przez Bazylego II, na ziemiach ruskich osiadło wielu uchodźców, wprowadzając swą liturgię słowiańską. Kiedy w latach 1019-1054 wielki książę Jarosław zjednoczył ostatecznie ziemie ruskie, popierał to dążenie. Od tego czasu chrześcijaństwo ruskie przybrało definitywną formę, pozostało bizantyńskie pod względem powiązań duchowych, słowiańskie ze względu na cechy zewnętrzne.

Około 1054 roku, kiedy zmarł Jarosław, a cała Europa prze­żywała moment zwrotny będący zapowiedzią średniowiecza, Ruś chrześcijańska ujawniła dwie podstawowe cechy: „Kościół przyciągający wiernych mistyczną okazałością obrzędów religijnych, ale nie dający innej nauki niż ta, jaką dawały rytualne formuły w swej wspaniałej wersji słowiańskiej, oraz ideał monastyczny wyniesiony ponad codzienne życie", to znaczy pozbawiony siły oddziaływania. Ale mimo tych zastrzeżeń prawdą jest, że chrzcząc Słowian, Bizancjum spełniło zadanie o doniosłym znaczeniu. Nie należy zapominać, że od trzech wieków, od najazdu muzułmanów, chrześcijaństwo straciło ogromne tereny, że w tym czasie kiedy misjonarze greccy prowadzili swe dzieło, chrześcijańska Hiszpania ję­czała pod panowaniem Abd-er-Rahmana III, a potem wezyra Al-Mansura, ponieważ wolność zachowały jedynie małe pań­stewka położone w górach; że w Afryce północnej dogorywały dawne pełne chwały kościoły; że w Syrii pozostali przy życiu członkowie hierarchii chrześcijańskiej praktycznie byli uzależnieni od urzędników muzułmańskich, a chrześcijanie wolni musieli się ukrywać. Zdobycie nowych ziem było więc dla chrześcijaństwa opatrznościową rekompensatą: nie jest bez znaczenia, że równocześnie z tyloma upadkami i zniszczeniami nastąpiło wywyższenie chrześcijańskich książąt kijowskich; toteż o połączeniu ich krwi ze swoją będą marzyli wszyscy królowie Europy. Rozdarty, okrojony w poprzedniej epoce Wschód chrześcijański, dźwignął się dzięki tej ekspansji, i to jest zasługą Bizancjum! (Z Kościół wczesnego Średniowiecza, Daniel Rops, Warszawa 1969, s. 546-553).
http://www.cyrylimetody.marianie.pl/nawrocenie.htm
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 15
Podziękował: 5087 razy
Otrzymał podziękowanie: 1609 razy

Re: Świadome niszczenie Słowiańszczyzny

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » sobota 17 maja 2014, 17:27

Czy Świętowit z Częstochowy znajdzie kiedyś należne mu miejsce?

Straszna rzecz- może dojść do pogańskich modłów u podnóża Jasnej Góry. Niby nic, ale ogólnie rzecz biorąc kpina. Ktoś przestawia sobie rzeźbę – symbol religijny oficjalny – pod drzwi nocnego lokalu. Czy po to, żeby pijani goście w nocy mogli się na nią wysikać?! Żadnego zabezpieczenia. A artykuł wesolutki- No się chyba „głupki Rodzimowiercy” nie będą mdliły to atrapy z fabryki Rondelków. Tak postępują katolicy w Polsce z symbolami kultu innej Wiary Słowian – Polaków. I nic ich nie razi, ani nie dziwi we własnym postępowaniu. Tak działa wdruk od urodzenia, wzmacniany zabobonnymi zabiegami magicznymi piorącymi mózg regularnie co jakiś czas – najlepiej co niedzielę. – przeczytajcie – Myślicie, że oddano rzeźbę pod opiekę RKP? Typowy przykład prześmiewczego, poniżającego godność Rodzimowierców podejścia do tematu przez media. Sugerują, że nie każdy Świętowit jest święty – tylko ten ze Zbrucza – Inne można rąbać i przetapiać. Przygłup ten dziennikarz? Nie. To premedytacja Gazety Wyborczej – Ateiści – przejaw „czerwonego faszyzmu”.
http://bialczynski.wordpress.com/slowia ... u-miejsce/

Marek Maroń pisze:Rodzimy Kościół Polski chce szacunku dla Światowita

Obrazek
Cały tekst: http://czestochowa.gazeta.pl/czestochow ... z2izwrgiz7

Kilkumetrowy starosłowiański Światowit stał przez lata w Myszkowie jako symbol fabryki naczyń. Tam nikt nie odprawiał obrzędów i modłów. Teraz, gdy posąg trafił w III Aleję, może do nich dojść. I to w pobliżu Jasnej Góry i siedziby częstochowskiego metropolity.

Posag z metalowych tłoczonych płyt stał w Myszkowie u zbiegu ulic Partyzantów i 1 Maja. Latem Piotr Kowalczyk, prezes spółki Remo-Świat – która w części kontynuuje tradycje dawnej Myfany – sprzedał figurę właścicielowi częstochowskiego klubu muzycznego Don Kichot. Teraz Światowit patrzy na cztery strony świata ze skwerku przed lokalem w III Alei.Nieoczekiwanie o Światowita upomniał się Rodzimy Kościół Polski. To legalnie działający od 1995 roku związek wyznaniowy, uznający słowiańskiego Świętowita (Światowida vel Światowita) za uosobienie boga. Do tej pory głównymi symbolami w Rodzimym Kościele Polskim były: słup ze Zbrucza (czterotwarzowy posąg Świętowita przechowywany w Muzeum Archeologicznym w Krakowie), drewniana figurka Świętowita z Wolina oraz Ręce Boga (graficzny motyw obecny na naczyniu znalezionym w Białej koło Łodzi). Czy teraz dołączy do nich myszkowski posąg?
- Przed symbolami religijnymi – podobnie jak nasi praprzodkowie – obnażamy głowy i pochylamy je. Modląc się składamy lewą dłoń na sercu, prawą na brzuchu – tak, jak uczą płaskorzeźby na słupie ze Zbrucza. Dotykając przedmiotów kultu – jak dawni Słowianie – mówimy zawsze: „to jest Twoje” – można przeczytać w broszurce Kościoła.W sprawie pomnika z Myszkowa Rodzimy Kościół Polski napisał do właściciela Don Kichota oraz częstochowskiego magistratu. Upomina się o „nowe, godne miejsce jego ustawienia, uniemożliwiając jego profanację lub uszkodzenie”. Chce, aby pomnik był obudowany barierami ochronnym i objęty monitoringiem. Gdyby tych warunków nie udało się spełnić, wyznawcy Świętowita są gotowi nieodpłatnie przejąć figurę.”Bezpośrednia bliskość najbardziej nawet ekskluzywnego klubu nocnego, bez uwzględnienia stosownych zabezpieczeń nie gwarantuje bowiem dostatecznego bezpieczeństwa pomnika, w swej formie będącego nawiązanie nie tylko do etnicznej wiary Słowian czy historii myszkowskiego zakładu produkcyjnego, lecz przede wszystkim będące świadectwem pamięci wczesnośredniowiecznej historii, która coraz częściej ulega zapomnieniu” – czytamy w piśmie.Z właścicielem Don Kichota nie udało się nam się w piątek skontaktować. Za to magistraccy urzędnicy są w kłopocie. Bo oficjalnie nie wiedzą, że na miejskim skwerze przed Don Kichotem stoi jakiś posąg. Zgodnie z prawem budowlanym postawienie tzw. małej architektury wymaga formalnego zgłoszenia do urzędu.

- Nie posiadamy takiego zgłoszenia, więc prawdopodobnie mamy do czynienia z samowolą budowlaną – mówi Tomasz Jamroziński z biura prasowego magistratu. Zapowiada: – Weryfikujemy legalność zainstalowania tego obiektu i sprawdzamy, czy mieści się on w pojęciu „mała architektura”. Odpowiednie wydziały: administracji architektoniczno-budowlanej oraz mienia i nadzoru właścicielskiego przygotowują stanowiska w tej sprawie. Opinię przygotuje także zespół ds. estetyki miasta.

W tej sytuacji niewykluczone, że Światowitem w pierwszej kolejności będzie musiał się zająć Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego.

Co do obaw o akty wandalizmu, magistrat uspokaja członków Rodzimego Kościoła Polskiego: – Cały teren przed Miejską Galerią Sztuki, a więc i klubem muzycznym, jest monitorowany – informuje Jamroziński.

Święta obchodzone przez Rodzimy Kościół Polski:

* Godowe Święto – przesilenie zimowe (21-22 grudnia), odbywa się wtedy rytualna uczta (tryzna) na cześć zmarłych, a w domu stawia się drzewo życia;

* Święto Ognia i Wody – przesilenie letnie (21-22 czerwca), podczas którego pali się ognie sobótkowe, chodzi po żarze, odbywa rytualne kąpiele

* Jare Święto – wiosenne zrównanie dnia z nocą (21 marca), kiedy roznieca się święty ogień wiosenny, topi Marzannę i maluje jajka

* Święto Plonów – jesienne zrównanie dnia z nocą (23 września)

Istnieją także szczegółowo opracowane rytuały – m.in. pogrzebowy, zaślubin, postrzyżyny

Cały tekst: http://czestochowa.gazeta.pl/czestochow ... z2izxZoUEU

Obrazek
http://bialczynski.wordpress.com/slowia ... u-miejsce/

A oto jak to wyglądało w Myszkowie.

Fenris77 pisze:Obrazek

Swiatowit in Czestochowa by Fenris77
Za Gazeta Myszkowska:
MYSZKOWSKI ŚWIATOWID W CZĘSTOCHOWIE


(Myszków) Jeszcze do niedawna w Myszkowie na ulicy Partyzantów można było oglądać Pomnik Światowida – Pogańskiego Boga. Kamienny posąg, który swoje cztery twarze miał ustawione w cztery strony świata został przeniesiony do Częstochowy.

Idąc ulicą 1 Maja i skręcając na końcu w ulicę Partyzantów, naprzeciwko biurowca Myfany stał dumnie pomnik Światowida, od którego pochodzi nazwa zakładu MFNE „Światowit”. Budynek zakładu został sprzedany, a nowy właściciel Piotr Kowalczyk zadecydował o dalszym losie pomnika, który jak twierdzi, był w opłakanym stanie. – Pomnik groził zawalaniem. Przesyłałem pismo do burmistrza Myszkowa z prośbą o pomoc finansową na remont pomnika, ale dostałem odpowiedź negatywną. Ja nie będę inwestował w coś, co się rozsypuje, ten pomnik zagrażał bezpieczeństwu ludzi – bawiły się tam dzieci. To jest mój teren i jak stanie się coś, to ja będę ponosił odpowiedzialność, a tego chciałbym uniknąć. To nie był pomnik tylko symbol MFNE – opowiada Kowalczyk. Jak się okazuje obiekt nie był też wpisany do rejestru zabytków, więc nadzorowanie rozbiórki nie było konieczne. – Pomnik nie był zabytkiem. Inspektor nadzoru budowlanego nie musiał w tym przypadku interweniować, bo nie było to w żadnym rejestrze. Co dalej? – Teren będzie teraz zrównany z ziemią, będzie zasiana trawa. Pomnik przekazałem bezpłatnie do Częstochowy w Aleje Najświętszej Marii Panny – 3 Aleja. Słowa te potwierdza rzecznik prasowy Starostwa Powiatowego, Matylda Wawrzyniak: – Informuję, że na podstawie art. 31 ust. 1 ustawy Prawo budowlane, pozwoleniania nie wymaga rozbiórka budynków i budowli – niewpisanych do rejestru zabytków, oraz nieobjętych ochroną konserwatorską – o wysokości poniżej 8 m, jeżeli ich odległość od granicy działki jest nie mniejsza niż połowa wysokości. Właściciel obiektu powinien był jednak fakt rozbiórki pomnika starostwu zgłosić, jednak jak zaznacza M. Wawrzyniak: – Do Starostwa Powiatowego nie wpłynęło żadne pismo w tej sprawie. Kowalczyk nie chciał dokładnie powiedzieć, gdzie pomnik będzie przeniesiony, a dalsze pytania skwitował krótko: – dajcie mi już spokój. Jednak nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że figura wylądowała w Cepelii – firmowym centrum sztuki i rękodzieła. Zapytani przez nas na miejscu mieszkańcy Myszkowa przyjęli wiadomość o przenosinach pomnika raczej bez większych emocji. Próbowaliśmy się dowiedzieć od przedstawicieli miasta Myszkowa, dlaczego nie próbowano pomnika uratować, jednak rzecznik Urzędu, Małgorzata Kitala – Miroszewska jest na urlopie, natomiast burmistrz Włodzimierz Żak, który nic o prośbach Kowalczyka o pomoc finansową nie słyszał, obiecał o sprawie „dowiedzieć się więcej wkrótce”.

Rozumiecie ten prosty mechanizm kradzieży?

Chciałbym się mylić i może się mylę , ale coś mi mówi że nie mylę się wcale!

Z relacji wynika, że człowiek który jest właścicielem nocnego klubu w Częstochowie kupił po prostu rzeźbę od Cepelii. Ale właściwie w takim razie jak to było – że zapytam jak ktoś naiwny – Podobno wyrzucono tę rzeźbę z Myszkowa bo była w opłakanym, stanie, tak opłakanym że zagrażała przechodniom !

Zwracam uwagę na identyczną argumentację władz Bytowa – na Facebooku można cały czas wziąć udział w grupie Ratujmy Światowida z Bytowa”, założonej przez Ratomira Wilkowskiego!

Powiem wam jak przypuszczalnie wyglądał ten „szwindelek”.
Urzędasy z Myszkowa (jak tak nazywam urzędników III RP – bo tym właśnie są – nadal sługami Państwa które jest wrogiem swoich obywateli, a nie państwem Obywatelskim – więc zasługują tylko na taką nazwę), a więc urzędasy dogadały się – nie wiem na jakim szczeblu – burmistrza? (może!), że można figurę opędzlować za spory grosz. Zrobili protokół złomowania, kupił to ktoś z nimi związany za grosze, odnowił i sprzedał via Cepelia chętnemu. A była to własność wszystkich Polaków, jak wszystko co stawiano w PRL za nasze wspólne pieniądze, pieniądze Wszystkich Obywateli. Sumką za sprzedaż gość z Cepelii czy ten, który do Cepelii rzeźbę wstawił podzielił się z urzędasami, którzy załatwili „złomowanie”. No i mamy wyjaśnienie dlaczego zmurszały pomnik tak łatwo dało się jednak odremontować i dlaczego oczywiście odradzano postronnym osobom remontowanie go, a także pośrednio wyjaśnia się dlaczego RKP (Rodzimy Kościół Polski) nie mógł się zająć ochroną, ani dostać w pieczę tej figury.

Wyjaśnia ta hipoteza także dlaczego figura nie mogła zostać w Myszkowie. Bo tam łańcuszek pośredników byłby za krótki i od razu wyszłoby na jaw, że nagle pomnik – Własność Wszystkich Polaków – bo fabryka Rondelków też była własnością Wszystkich Polaków, więc Figura też (i na pewno zapłacono za nią słono bo to nie jest dziełko amatorskie tylko dzieło sztuki rzeźbiarskiej w metalu), więc tam w Myszkowie szybko ktoś by pokojarzył, że własność wspólna jest nagle prywatna i zapytałby jak to się stało, że ruina odzyskała tak łatwo „zdrowie”, i jest teraz prywatną własnością, skoro była „nieuleczalnie chora”, zagrażająca życiu innych obywateli .

A tak poszło toto do Częstochowy i słuch po TYM, to jest po rzeźbie i „całej sprawie” zaginął. Tylko że w Częstochowie RKP się zainteresował! gdyby nie ten wszawy, parszywy RKP (Rodzimy Kościół Polski) byłoby cicho sza!

I stałaby sobie rzeźba obsikiwana przez pijanych klientów nocnej knajpy. Nasza rzeźba! Rzeźba Wszystkich Polaków! A dla nas Rodzimowierców Polskich dodatkowo symbol religijny – postaci Boga Bogów – Najwyższego – tego który wszędzie jest po kościołach katolickich dobrotliwym siwym staruszkiem. Nie mówię, że spróbowalibyście w ich kościołach na tego „Staruszka” napluć! A wyobraźcie sobie co by było gdybyście go obsikali . A tak się właśnie dzieje w Częstochowie. I co ? I Nic!

Nie przeszkadza to Klechom ani ich WIERNYM. Zresztą w 99% co oni tam wiedzą o symbolach religijnych innych – według katolickiego kleru który raz na tydzień robi im pranie mózgu w kamiennych świątyniach, jest tylko jeden symbol godny uwagi, a inni wszyscy to sataniści. Kto myśli że przesadzam otrzyma dowody w jutrzejszym artykule o Świętowicie usuniętym z Augustowa.

Od razu zaznaczę, tak na wszelki wypadek, bo mnie już oskarżyli „Wierni Parafianie” (oczywiście przez nikogo nie kierowani na nasze strony internetowe, żadnych impulsów z parafii Parafianie nie dostawali, żeby było jasne!) o zabicie proboszcza w Sulistrowicach, podpalenie go, spalenie kościoła, podżeganie do morderstwa, do rozprawy z „ludem katolickim” i tak dalej, że nie namawiam tym artykułem nikogo do sikania na portrety Boga Ojca w kościołach katolickich w Polsce, Rosji, na Ukrainie ani nigdzie indziej na świecie.


Obrazek
Foto : Fenris 77 ze strony: http://fenris77.deviantart.com/art/Swia ... -365418273
http://bialczynski.wordpress.com/slowia ... u-miejsce/
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 15
Podziękował: 5087 razy
Otrzymał podziękowanie: 1609 razy

Re: Świadome niszczenie Słowiańszczyzny

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » niedziela 18 maja 2014, 19:15

Światowid z Bytowa do rozbiórki.

Pomnik podobno zagraża mieszkańcom. Akcja podjęta przez Ratomitra Wilkowskiego spotkała się z wymijającą odpowiedzią władz. Jednak z wypowiedzi tej wynika, że władze zamierzają się pozbyć Światowida z Bytowa raz na zawsze.

Radni chcą zburzenia pomnika Światowida
11 września 2013 w

Obrazek „Mamut” jednak do rozbiórki.
fot. KW

„Byliśmy, Jesteśmy, Będziemy” – pomnik Światowida stojący od lat na placu Szymona Krofeya, ufundowany przez bytowskich rzemieślników zgodnie z wolą samorządowców i radnych zostanie zburzony.

Pomnik Światowida poświęcono pamięci poległych w walkach o wyzwolenie Bytowa. Niestety, ufundowany ponad pół wieku temu przez bytowski Cech Rzemiosł Różnych pomnik ulega zniszczeniu i wymaga kosztownego remontu. Według ekspertyzy technicznej specjalistów z Politechniki Gdańskiej monument może się rozpaść. Powodem mają być złej jakości materiały użyte do budowy, sposób realizacji budowy pomnika oraz korozje. To doprowadziło do spadku wytrzymałości konstrukcji.

Opinia ekspertów trafiła pod obrady Rady Miejskiej w Bytowie, która 11 września przyjęła stanowisko, iż ze względów bezpieczeństwa „Światowid” powinien zostać zburzony.

- Opinia fachowców była jednoznaczna. Stan techniczny pozwalał tylko na rozbiórkę – mówi radny Bogdan Adamczyk – Zapewne taka ocena nie jest optymistyczna, ale takie są realia. Nie ma technicznej możliwości na trwały remont więc z tą kwestią trudno polemizować. Głosowałem za wypracowaniem porozumienia burmistrza z Cechem Rzemiosł Różnych. Wygląda na to, że znajdą wspólne rozwiązanie co postawić w zamian, bo to nie ulega wątpliwości, że ta kwestia nie może pójść w zapomnienie. W zasadzie strony są już po pierwszych rozmowach i wydaje się, że consensus jest bliski. Możliwości jest wiele łącznie z tym, że powstanie w tym miejscu solidniej wykonana kopia, jednak bardziej prawdopodobne wydaje się postawienie czegoś bardziej skromnego. Czy to będzie obelisk, tablica czy pomnik? Tego nie wiemy. Lokalizacja nowego miejsca upamiętniającego Bojowników Walki o Polskość i ludności napływowej, czy jak kto woli powrotu na ziemie słowiańskie może ulec zmianie w takim sensie, że może stanąć kilkanaście albo nawet kilkadziesiąt metrów bliżej w stronę centrum. Ważną kwestią jest też to, że burmistrz nie dokona rozbiórki zanim nie zostanie opracowany nowy plan zagospodarowania placu Krofeya z formą upamiętnienia tego, co obecny pomnik „byliśmy, jesteśmy, będziemy”.


„Elementy zagrażają przechodniom”
18 września 2013, 7:13

Obrazek Foto: Urząd Miejski w Bytowie Elewacja frontowa pomnika, widok od wschodu

Spękania, zasolenia i odpadające fragmenty lica. Światowid z Bytowa (woj. pomorskie) lata świetności ma już zdecydowanie za sobą. Miasto postanowiło sprawdzić jego stan techniczny. Z ekspertyzy wynika, że pomnik zagraża mieszkańcom i należy go zburzyć.

Ekspertyzę dotyczącą stanu pomnika przeprowadzili pracownicy Politechniki Gdańskiej. Dokument wykonano w oparciu o oględziny, które odbyły się w listopadzie 2012 i w czerwcu tego roku. Te ostatnie wykazały, że proces niszczenia pomnika postępuje.

Jak napisano w ekspertyzie „obecny stan przedmiotowego pomnika, bez wykonania jego gruntownej naprawy, nie gwarantuje dalszej bezpiecznej eksploatacji”.

- Renowacja pomnika właściwiepolegałaby na zbudowaniu go od początku – przyznaje Andrzej Kraweczyński, zastępca burmistrza Bytowa.

Zamienią na „lepszy model”?

Dlatego w przyszłym roku zastąpi go nowy monument, choć jeszcze nie wiadomo, jak będzie wyglądał i ile będzie kosztował. Szczegóły zostaną ustalone podczas konsultacjiz Cechem Rzemiosł Różnych,który był fundatorem budowli.Rozmowy mają potrwać do końca roku.

Nieznany jest też termin rozbiórki Światowida.- Czekamy na wycenę możliwości zabezpieczenia, bo eksperci twierdzą, że są elementy, które zagrażają przechodniom i zaparkowanym samochodom – wyjaśnia Kraweczyński.

Stoi od pół wieku

Pomnik stoi w Bytowie na placu Szymona Krofeya od ponad 50 lat.Światowid jest symbolem powrotu miasta do Polski. Budowlę w całości wykonano z betonu. Największy element monumentumierzy prawie siedem metrów.
http://bialczynski.wordpress.com/slowia ... rozbiorki/
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 15
Podziękował: 5087 razy
Otrzymał podziękowanie: 1609 razy

Re: Świadome niszczenie Słowiańszczyzny

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » wtorek 20 maja 2014, 19:47

Świętowit w Choroszczy zniszczony! Obcięto mu głowę.
02 lip, 2009

Obrazek
http://gazeta.choroszcz.pl/?tag=swiatowid

Światowidowi podcięto głowę

Rzeźba pogańskiego boga Światowida stojąca na Babiej Górze nieopodal wsi Kościuki została uszkodzona. W miejscu styku głównej kolumny z wizerunkiem czterech głów widnieje ślad po użyciu piły. Sprawca wandalizmu nie przeciął drewna do końca, dlatego głowa bożka trzyma się jeszcze na czubku figury.

Oprócz głowy naruszono także podstawę rzeźby: specjalne kamienne zabezpieczenie chroniące drewno przed gniciem zostało wydłubane z podłoża. Wygląda to tak, jakby ktoś chciał wyrwać Światowida z ziemi. Teraz figura narażona jest na bezpośrednie działanie wilgoci.

Obrazek

„To bezmyślny wandalizm” – mówi Jan Adamski, znawca i miłośnik lokalnej historii – „Światowid był ważnym symbolem, pamiątką po naszych przodkach, świadczył o ich duchowości. To od Światowida pochodzi nazwa „Światkowizna”, która później przekształciła się w „Sieśkowiznę”, a ta – w dzisiejszą „Szyszkowiznę”. Przede wszystkim jednak Światowid stanowi unikalną atrakcję turystyczną. Nie rozumiem, komu mogłoby zależeć na jego zdewastowaniu.”

Figura Światowida stoi na Babiej Górze w pobliżu wsi Kościuki. Jest to kopia posągu słowiańskiego bóstwa znalezionego w Zbruczu na Ukrainie. Babia Góra była według historyków miejscem dawnych kultów pogańskich. Rzeźbę postawiono tu w 1998 r. Pomysłodawcą przedsięwzięcia był Sławomir Halicki, ówczesny dyrektor Centrum Kultury w Choroszczy, obecnie – burmistrz Suraża. Początkowo rzeźba stała krótko w siedzibie Centrum Kultury, była też ozdobą Jarmarku Dominikańskiego. (IH)

Obrazek

W tym artykule pani Hukałowicz starała się pisać o posągu w sposób godny, ale cóż . indoktrynacja robi swoje i kościółkowe wdruki co tydzień powtarzane na mszy – Napisała „głowa bożka” mimo, że nazwała go wcześniej Bogiem.

Galeria zdjęć uszkodzonego Światowida fot. Izolda Hukałowicz. (także zdjęcia powyżej)

Obrazek
Ta rzeźba została postawiona za pieniądze Wszystkich Polaków, a kilku ultrasów katolickich, oszołomów całkowitych ją zniszczyło.

Obrazek
W artykule jest mowa o uszkodzeniu. Za to ledwo osmalony krzyż z Jezusem w Sulistrowiczkach – to jest podpalenie. ta rzeźba jest bezpowrotnie zniszczona. Była takim samym dziełem sztuki jak Jezusik ze Sulistrowiczek. Jedno i drugie działanie jest zbrodnicze. Tylko pytam się dlaczego – tamto jest akceptowane. Ktoś z Wiernych Parafian napisał na naszym forum – I nie dziwię się że Waszą Figurę usunęli, dobrze zrobiło, Nie będzie pogaństwa! Jak mam go nazwać? A kto go do tego inspiruje? Czyżby sam to wymyślił?!

Nie! inspiruje go postawa kleru katolickiego! Konkretnych osób. A jedna z takich osób działająca podstępnie, niczym Wilk w Owczej Skórze, prowadzi parafię w Sulistrowicach.


Obrazek

Pomnik był podpalany, przewracany – działanie to było systematyczne, nie wandalskie a przemyślane. Ludzie mieli piłę. Co Was opętało Średniowieczne Klechy? Macie 100.000 kościołów w Polsce, postawiliście je używając OGNIA i MIECZA na naszych Świętych Górach, takich jak Ślęża, nie pytaliście nas o zgodę, wasze bezprawie sankcjonował bat i stos inkwizycji, a przeszkadza wam 100 Świętowitów. Wszystkie chcecie zniszczyć?! Nie doczekanie wasze!

Te zdjęcia z Panoramio:

Obrazek
Pewnie jakiś klecha albo katolicki fanatyk zauważył że ktoś się tutaj modli! To wystarczy, żeby palić i ciąć, kiedy się jest pod wpływem takiej formy ekumenizmu jaka jest głoszona w kościołach polskich.

Obrazek
Czy ludzie którzy „pracowali” nad tą rzeźbą parę godzin – zostali zauważeni, ujęci? Mija 4 lata od rozpoczęcia „śledztwa”. No ale kto nie potrafi złapać zabójców swojego szefa, Policjanta Policjantów, generała Papały, to chyba w ogóle nie powinien dostawać kasy z naszych kieszeni.

Jak myślicie – czy został naprawiony? To raczej niemożliwe. A może usunięto go, bo jego głowa mogła spaść komuś na głowę?!
http://bialczynski.wordpress.com/slowia ... -mu-glowe/
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

ODPOWIEDZ