Drodzy forumowicze i goście!

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Ciekawostki

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 13808
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 736
Podziękował: 26350 razy
Otrzymał podziękowanie: 21589 razy

Re: Ciekawostki

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 19 lut 2020, 22:57

Przerażające odkrycie. Ściana w katedrze z ludzkich kości

https://www.youtube.com/watch?v=E-2jKtQVQKE

Opublikowany 18 lut 2020
Makabrycznego odkrycia dokonano w belgijskiej katedrze - jedna ściana w całości jest wykonana z kości i czaszek. Na 500-letnią przegrodę natrafiono w katedrze św. Bawona w Gandawie. Budynek ukończono w XVI w. Eksperci twierdzą, że kości mogły mieć wtedy już nawet 200 lat. Użyto ich jako materiału budowlanego. Eksperci twierdzą, że pochodzą one z usuniętego przy katedrze cmentarza. Zgodnie z wierzeniem o zmartwychwstaniu ciała, szkieletów nie można było wyrzucić. Budowniczy katedry, postanowili wykorzystać je do stworzenia osobliwej ściany.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 13808
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 736
Podziękował: 26350 razy
Otrzymał podziękowanie: 21589 razy

Re: Ciekawostki

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 22 lut 2020, 18:21

0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6130
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 915
x 293
Podziękował: 10777 razy
Otrzymał podziękowanie: 11353 razy

Re: Ciekawostki

Nieprzeczytany post autor: chanell » niedziela 23 lut 2020, 18:19

janusz pisze :
Przerażające odkrycie. Ściana w katedrze z ludzkich kości
Janusz ,nie tylko w Belgii użyto ludzkich kości do budowy .Parę lat temu w drodze z Pragi Czeskiej do Krakowa ,zwiedziłam Czeskie miasteczko Kutna Hora ,gdzie jest kaplica ozdobiona ludzkimi czaszkami i kośćmi . Nie mogę znaleźć zdjęcia ale na szczęście jest wikipedia ,wstawiam linki:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Kaplica_C ... tnej_Horze
https://podroze.se.pl/swiat/europa/czec ... etych/639/
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 11358
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 813
x 250
Podziękował: 10981 razy
Otrzymał podziękowanie: 17169 razy

Re: Ciekawostki

Nieprzeczytany post autor: songo70 » niedziela 23 lut 2020, 18:25

biznes na czaszkach w Kudowie Zdrój od 1784..
Obrazek
1 x


panta rhei

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 13808
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 736
Podziękował: 26350 razy
Otrzymał podziękowanie: 21589 razy

Re: Ciekawostki

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 23 lut 2020, 20:04

Kaplica Czaszek – zabytek sakralny znajdujący się w Kudowie-Zdroju, w dzielnicy Czermna. Kaplica położona jest w odległości ok. 1 km od centrum Kudowy, w dolinie rzeki Czermnicy.

Obrazek

Historia
Kaplicę zbudował w latach 1776–1784 ksiądz Wacław Tomaszek (czes. Václav Tomášek), z pochodzenia Czech, proboszcz parafii w Czermnej. Pewnego dnia w 1776 r. w skarpie koło dzwonnicy w pobliżu kościoła ksiądz Tomaszek zauważył ludzkie czaszki i kości. Wezwał grabarza J. Langera i kościelnego J. Schmidta. Razem zaczęli wygrzebywać znajdujące się płytko pod ziemią szczątki. Nie spodziewali się, że natrafią na tak dużą ilość ludzkich kości. Były to kości ofiar wojen na ziemi kłodzkiej, prawdopodobnie z czasów wojny trzydziestoletniej, prusko-austriackiej i szerzących się po niej epidemiach cholery w XVII i XVIII w. oraz z wojny siedmioletniej (1756–1763). Ksiądz Tomaszek postanowił wydobyć wszystkie szczątki. Polecił grabarzowi i kościelnemu oczyścić, wybielić kości wraz z czaszkami i zgromadzić w kaplicy. Ten fakt oraz doznany wstrząs podczas zwiedzania w 1775 r. katakumb w Rzymie zrodził pomysł wybudowania kaplicy ossuarium. Budowę kaplicy wspomaganą przez Leopolda von Leslie rozpoczęto w 1776 r. Po wybudowaniu kaplicy ks. Tomaszek z grabarzem Langerem przez blisko 20 lat zbierali w rejonie Kudowy, Dusznik i Polanicy ludzkie szczątki i gromadzili je. Prace przy wystroju kaplicy trwały do 1804 r. Przejęci spotkaniem z przemijalnością świata i śmierci, ks. Tomaszek i grabarz Langer postanowili, aby 20 lat po śmierci ich szczątki też spoczęły w tym miejscu. Ks. Tomaszek zmarł w 1804 r.

Wśród piszczeli i czaszek ułożonych warstwami przy ścianach kaplicy znajdują się dwie drewniane rzeźby aniołów, jeden z trąbką i napisem łacińskim „Powstańcie z martwych”, drugi z wagą i napisem łacińskim „Pójdźcie pod sąd”. Przed wejściem stoi pomnik z trójjęzycznym napisem po niemiecku, czesku i polsku: „Ofiarom wojen ku upamiętnieniu, a żywym ku przestrodze 1914.

W kaplicy eksponowane są czaszki: grabarza Langera, sołtysa Czermnej i jego żony, czaszka Tatara (świadczy o tym jej anatomia), czaszka ze zmianami chorobowymi oraz kość udowa człowieka wzrostu ok. 2 metry (prawdopodobnie Szweda), źle zrośnięta kość kończyny. Ślady kul nosi czaszka sołtysa Martinca, który w czasie wojny siedmioletniej (1756–63) został rozstrzelany przez Prusaków za to, że przeprowadzał wojska austriackie przez Błędne Skały. Jego żona zginęła od ciosu ostrym narzędziem (ślad na czaszce), próbując zasłonić męża własnym ciałem.
Wiele szczątków ludzkich ukrytych jest w podziemiach tej kaplicy. Niekiedy klapa do piwnic jest podnoszona i zaduch powoduje omdlenia wśród zwiedzających.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Kaplica_C ... wie-Zdroju
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%9Bc ... w_Mielniku
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 13808
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 736
Podziękował: 26350 razy
Otrzymał podziękowanie: 21589 razy

Re: Ciekawostki

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 27 lut 2020, 23:59

PRASKI ZEGAR ASTRONOMICZNY – PRECYZJA I NIEZWYKŁY POKAZ
26 lutego 2020

Obrazek

Praski zegar astronomiczny jest jednym z najcenniejszych, ale też najpopularniejszych symboli Pragi w Czechach. Znany jest też jako praski Orloj, znajduje się on na południowej ścianie Ratusza Staromiejskiego. Każdego dnia przed pokazem gromadzą się tłumy ludzi z różnych części świata, aby obejrzeć fascynujące przedstawienie tego urządzenia.

Zegar astronomiczny i jego budowa

Praski zegar astronomiczny to najstarszy, ale też najbardziej misternie wykonany zegar, który kiedykolwiek powstał.
Jest wiele opowieści na temat powstania praskiego zegara, ale najbardziej znana jest ta, która opowiada, że został on zbudowany przez Mistrza Hanuša.

Żyjący w tamtych czasach rajcy miasta tak bardzo byli zachwyceni zegarem i zaczęli się obawiać, aby Mistrz Hanuš nie zbudował takiej samej kopii w innym kraju.

W związku z tym pewnego dnia wydali rozkaz, zgodnie z którym pewnej ciemnej nocy Mistrz Hanuš został oślepiony i dzięki temu taki zegar jest tylko w Pradze.

Jednak nie wiadomo, czy ta opowieść jest prawdziwa.

Hanuš żył naprawdę i był zegarmistrzem w Pradze w latach 1475 – 1497 i przez długi czas to właśnie on uchodził za twórcę zegara astronomicznego.

Z kolei ostatnie ekspertyzy ujawniły, że zegar ten skonstruował Mikuláš z Kadania, który skonstruował zegar już w 1410 roku, a Hanuš go tylko przebudował w 1490 roku.

Mechanizm odmierzający czas od XVI wieku kilka razy reperowano i poprawiano, ale od przerobienia go w 1865 roku większość części pozostaje ta sama.

Jednak pod koniec II wojny światowej z Pragi wycofywali się Hitlerowcy, którzy podpalili Ratusz Staromiejski i wtedy zegar został poważnie uszkodzony.

Po wojnie myślano nad dwiema koncepcjami rekonstrukcji, czyli powrotu do pierwotnego wyglądu albo dodania nowych tarcz oraz figur o zupełnie innej symbolice.

Wtedy w Pradze szerzył się ateizm i postacie apostołów nie były odpowiednie dla władz komunistycznych.

Jednak wtedy trzej bardzo dobrzy zegarmistrzowie dowiedli, że zegar można naprawić i przywrócono mu przedwojenny wygląd.

Dzięki temu dzisiaj można go podziwiać w takiej samej postaci.

Codzienne pokazy

Codziennie gromadzą się tam tłumy, gdyż każdego dnia od 9:00 do 21:00 odbywa się co godzinę pokaz.

O każdej pełnej godzinie w dwóch okienkach pod daszkiem można zobaczyć dwunastu Apostołów, którzy jednocześnie ożywiają figurki, które są umieszczone po bokach.

Jest tam również Kościotrup, który bije w dzwon, Turek, który kręci głową, a także Skąpiec z mieszkiem pieniędzy oraz Próżniak, przeglądający się w lustrze.

Przedstawienie kończy się pianiem złotego koguta oraz biciem wielkiego dzwonu na szczycie wieży.

Obrazek

Niektórzy opowiadają, że przy pierwszym porannym pianiu koguta z Pragi uciekają wszystkie duchy i diabły.

Na zegar ten składają się trzy części:
astronomiczna, która pokazuje położenie ciał niebieskich;
kalendarzowa z medalionami, które reprezentują miesiące;
animacyjna z ruchomymi figurkami dwunastu Apostołów, a także z wyobrażeniami Śmierci, Turka, Marności oraz Chciwości.

Cztery rodzaje czasu

Praski zegar astronomiczny odmierza:

czas środkowoeuropejski, czyli staroniemiecki, który oznaczony jest cyframi rzymskimi, a pokazuje go wskazówka słoneczna;

czas staroczeski, zgodnie z którym nowy dzień zaczyna się o zachodzie słońca, a jest oznaczony złotymi cyframi gotyckimi na odrębnym pierścieniu;

czas babiloński, czyli nierówny, a zgodnie z nim dzień trwa od wschodu do zachodu słońca, dlatego latem godziny są dłuższe niż zimą i tylko ten zegar jako jedyny na całym świecie potrafi mierzyć czas w ten sposób;

czas kosmiczny, który przedstawiają cyfry rzymskie, a jego dolnej części fasady jest tarcza kalendarzowa, która pokazuje dzień oraz jego miejsce w tygodniu, miesiącu oraz roku.

https://www.youtube.com/watch?time_continue=4&v=TEsGhR1ux90&feature=emb_logo

https://www.tajemnice-swiata.pl/praski- ... U4EZHhn61c
1 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 13808
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 736
Podziękował: 26350 razy
Otrzymał podziękowanie: 21589 razy

Re: Ciekawostki

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 14 maja 2020, 21:51

Kulturalny Pejzaż Podlasia: Drewniane rowery Sławomira Weremkowicza
12 maja 2020.

Mieszkaniec Białej Podlaskiej mógłby z powodzeniem być bohaterem książki o nietypowych wynalazcach albo trafić do Księgi Guinnesa. Wykonuje bowiem przedmioty użytkowe, o jakich nikomu się nie śniło. Nikt przed nim nie próbował budować oryginalnych rowerów z drewna. Dla twórcy nie liczy się czas, tylko ostateczny efekt. Tych było niemało.

Obrazek

Wyjątkowe zdolności kreacyjne Sławomira Weremkowicza zna prawie cała Polska. Najpierw podziwiano go na Podlasiu, potem za sprawą popularnego programu telewizyjnego „MdM” uznano go za człowieka pozytywnie zakręconego. Był nim naprawdę, skoro jako pierwszemu z miasta nad Krzną, udało mu się wystawić swoje dzieła w warszawskim Muzeum Etnograficznym. Nadal coś projektuje, udoskonala, wyznacza nowe happeningi. Takimi są też pokazy jego niecodziennych produkcji.

Bialski konstruktor od kilkunastu lat tworzy nietypowe pojazdy z drewna. Poświęca temu zajęciu moc czasu, ale efekty są imponujące. Wehikuł Czasu, Tyranozaur, Tryceratops i Stregosaurus zaskakiwały obserwatorów drobiazgowym doborem elementów. Żaden z dotychczasowych modeli nie może się równać z trójkołowcem Sławomira Weremkowicza.

Słoneczny duet to rower wykonany z różnych gatunków drewna (buk, jesion i dąb). Przypomina uskrzydlonego dinozaura, bo szalonemu konstruktorowi (jak sam siebie nazywa) zawsze imponowały kopalne gady, a film Stevena Spielberga dodatkowi pobudził wyobraźnię. Słoneczny duet łączy w sobie trzy pojazdy: rower, samochód i helikopter. Stąd też zaskakujące widza detale- obracające się śmigło, centralny zegar Patek, tablica rejestracyjna BPA, dwa serca dzwonu z imionami dzieci Marin i Marta, bidon, gwizdawka oraz rogi muflona imitujące kierownicę. Wszystko zaś starannie wystrugane z drewna bez użycia choćby jednej metalowej śrubki.

Pomysł zbudowania olbrzymiego wehikułu narodził się przed czterema laty, a urzeczywistnienie planów trwało w domowej pracowni dwa lata.
– W przeszłości nie zajmowałem się obróbką drewna – wyjaśnia pan Sławomir. – Nie bawiłem się też w konstruowanie mechanizmów poruszanych siłą mięśni. Miałem jednak sporo pomysłów, które z braku czasu były odkładane na później. Kiedy przeszedłem na emeryturę, powiedziałem sobie, że nadszedł czas realizacji wcześniejszych planów. Przez prawie rok nikogo nie wpuszczałem do warsztatu. Dopiero, gdy połączyłem wszystkie elementy i model ekologicznego roweru był gotowy do prób, pokazałem go siostrze, a później sąsiadom. Mało kto wierzył, że drewniane dzieło ruszy z miejsca. A jednak się udało.

Rowery pasjonowały go od dziecka. Chętnie przy nich majstrował, rozbierał na części, potem składał. Były to jednak rowery zwyczajne, produkowane masowo w fabryce, z metalową ramą, zębatką i metalowymi mechanizmami. Na pomysł zbudowania odmiennego, pierwszego w kraju roweru, wpadł po rozstaniu się z ZPW „Biawena”, gdzie obsługiwał wózki mechaniczne. Postanowił wypełnić wolny czas czymś pożytecznym.
Wtedy zajął się majsterkowaniem i kreśleniem planów.

Obrazek

Najpierw gromadził potrzebne drewno. Potem mozolnie je obrabiał na domowej tokarce, a trudniejsze elementy cyzelował dłutem. Tylko dzieci mogły przyglądać się, nad czym pracuje tata. Efektem ponad rocznej dłubaniny był dość wysoki rower wykonany w całości z drewna, a nazwany Wehikułem Czasu. Rower pana Sławomira, na który można wsiąść z pomocą dwóch osób, był po trosze dziełem sztuki. Kierownicę uformowaną na kształt poroża jelenia zdobiła oryginalna gwizdawka. Z tyłu konstruktor umieścił sygnalizator w kształcie dzwonu. Zamiast błotników wokół kół zwisały sopelki. Ciekawostką był fakt, że wehikułem pana Sławomira dało się jeździć po ulicy, choć wymagało to nieco wprawy i siły mięśni kierowcy.

Sławomir Weremkowicz wielokrotnie udowadniał, że chcieć znaczy móc. Zrobił coś, o czym marzył od lat. Dwukrotnie pokazywał się w telewizji. Być może wkrótce uda się zgłosić dzieło do Księgi rekordów Guinnessa. Niezwykłość starań konstruktora na to zasługuje. Planuje już następne dwa rowery z drzew owocowych. Znając zapał twórcy można być pewnym powodzenia zamiaru. Mieszkańcy Białej Podlaskiej podziwiają go za upór i wytrwałość? Komu chciałoby się robić podobne konstrukcje? Chyba tylko jemu.

tekst i zdjęcia: Istvan Grabowski

https://www.radiobiper.info/2020/05/12/ ... _tU8buHR2w
0 x



Awatar użytkownika
św.anna
Posty: 1180
Rejestracja: środa 24 sie 2016, 12:41
x 76
x 81
Podziękował: 2277 razy
Otrzymał podziękowanie: 2717 razy

Re: Ciekawostki

Nieprzeczytany post autor: św.anna » środa 03 cze 2020, 21:57

Polski inżynier stworzył gaśnicę tłumiącą pożar za pomocą... dźwięku

Doktor inżynier Jacek Wilk-Jakubowski z Politechniki Świętokrzyskiej jest autorem innowacyjnej gaśnicy, która gasi pożar... falami dźwiękowymi. Jego urządzenie nie tylko tłumi ogień, ale ma i tę kolosalną zaletę, że nie niszczy otoczenia w takim stopniu jak gaśnice wodne czy pianowe. Ponadto jest tańsze w eksploatacji.

Dźwiękowa gaśnica działa z odległości nienal 2 metrów i może być obsługiwana zdalnie. Człowiek nie musi więc znajdować się blisko ognia. Działanie gaśnicy polega na wykorzystaniu fali akustycznej, które zwiększa ruch powietrza na krawędzi płomieni. Tym samym zmniejsza się obszar, na którym następuje proces spalania, cząsteczki tlenu pod wpływem fali dźwiękowej zagęszczają się i rozrzedzają. W wyniku tego falującego ruchu odchylone płomienie rozrywają się na części i przestają na siebie oddziaływać, gdyż tlenu jest coraz mniej w miejscu, w którym zachodzi proces spalania. W efekcie, po zaledwie kilkunastu sekundach od uruchomienia urządzenia ogień udaje się ugasić, czytamy na stronach Politechniki Świętokrzyskiej.

Ponadto w przeciwieństwie do tradycyjnych gaśnic, ta akustyczna może działać przez długi czas, gdyż nie występuje tutaj problem wyczerpania się środka gaśniczego, nie musi być cykliczne sprawdzania pod kątem występowania odpowiedniego ciśnienia. Mankamentem jest zaś konieczność zapewnienia źródła zasilania.

Z eksperymentów przeprowadzonych przez doktora Wilka-Jakubowskiego wynika, że do gaszenia ognia najlepiej nadają się niskie dźwięki, znajdujące się na granicy słyszalności ludzkiego ucha. Wynalazca, we współpracy z Pawłem Stawczykiem i naukowcami z Uniwersytetu Technicznego w Bułgarii przeprowadził już pierwsze próby polowe prototypu. Gaśnica skutecznie tłumiła palące się ciecze i gazy.

Naukowcy przeprowadzili już wstępne rozmowy z ekspertami ds. pożarnictwa. Wynika z nich, że nowatorska gaśnica najlepiej sprawdziłaby się jako wbudowany element systemu przeciwpożarowego budynku. Mogłaby w tej roli zastąpić tradycyjne spryskiwacze.
https://kopalniawiedzy.pl/gasnica-dzwie ... yska,32142
0 x



Awatar użytkownika
św.anna
Posty: 1180
Rejestracja: środa 24 sie 2016, 12:41
x 76
x 81
Podziękował: 2277 razy
Otrzymał podziękowanie: 2717 razy

Re: Ciekawostki

Nieprzeczytany post autor: św.anna » środa 10 cze 2020, 16:00

Po 10 latach poszukiwań znaleziono skarb Fenna

Gdy Forrest Fenn, właściciel galerii sztuki w Santa Fe i były pilot myśliwców dowiedział się, że ma potencjalnie śmiertelnego raka nerki postanowił przed śmiercią zrobić coś dla ludzi. Wpadł na niezwykły pomysł. Jego celem było skłonienie Amerykanów, by wstali z foteli i więcej się ruszali. Ukrył więc skrzynię ze skarbem wartym 2 miliony dolarów, poinformował o tym publicznie, a autobiografii The Thrill of the Chase, opublikował wiersz zawierający wskazówki, mające ułatwić dotarcie do skarbu.

As I have gone alone in there
And with my treasures bold,
I can keep my secret where,
And hint of riches new and old.

Begin it where warm waters halt
And take it in the canyon down,
Not far, but too far to walk.
Put in below the home of Brown.

From there it’s no place for the meek,
The end is drawing ever nigh;
There’ll be no paddle up your creek,
Just heavy loads and water high.

If you’ve been wise and found the blaze,
Look quickly down, your quest to cease,
But tarry scant with marvel gaze,
Just take the chest and go in peace.

So why is it that I must go
And leave my trove for all to seek?
The answer I already know
I’ve done it tired, and now I’m weak.

So hear me all and listen good,
Your effort will be worth the cold.
If you are brave and in the wood
I give you title to the gold.

W wierszu znajduje się 9 wskazówek, a pierwsza z nich jest w wersie rozpoczynającym się od słowa „begin”.

Fenn opublikował autobiografię w 2010 roku i osiągnął swój cel. Skarb właśnie został znaleziony, a w ciągu tych 10 lat szukało go około 350 000 osób. Niektórzy rzucili pracę i sprzedali dom, by go odnaleźć. Wiemy też, że 5 osób zginęło poszukując skarbu. W czerwcu 2017 roku, po śmierci drugiej osoby, władze zaapelowały do Fenna, by odwołał poszukiwania. Ten jednak próbował przekonać ludzi, by nie ryzykowali życiem. Skarb nie jest ukryty w miejscu niebezpiecznym, trudno dostępnym. Gdy go chowałem miałem niemal 80 lat, poinformował.

Z czasem mężczyzna zdradzał kolejne wskazówki, których nie było w wierszu. Poinformował, że skarb znajduje się w Górach Skalistych pomiędzy Santa Fe a granicą z Kanadą, że umieścił go na wysokości około 1500 metrów nad poziomem morza. Zapewnił też, że skarb nie znajduje się wewnątrz kopalni, grobu, ani w żadnym tunelu. Nie jest też na szczycie żadnej z gór, chociaż może być blisko szczytu.

Nie wiemy, czy Fenn spodziewał się dożyć chwili, gdy ktoś odnajdzie skrzynię ze skarbem. Ale dożył. Pomimo sędziwego wieku i nowotworu nerki mężczyzna mógł potwierdzić, że skarb został znaleziony. Znalazca przysłał mu bowiem właśnie zdjęcie zawartości skrzyni.

Szczęśliwiec stał się właścicielem nie tylko ważącej 9 kilogramów zdobionej skrzyni z brązu, ale również skarbu o wadze 10 kilogramów. Składa się on m.in. z 265 złotych monet, setek samorodków złota, bransolety z setek rubinów, szafirów, diamentów i szmaragdów, złotego pyłu, prehiszpańskich figurek przedstawiających zwierzęta czy starożytnych chińskich rzeźb z jadeitu.

Forrest Fenn, informując o odnalezieniu skarbu, pogratulował tysiącom osób, które wzięły udział w poszukiwaniach i stwierdził, że ma nadzieję, iż świat nie będzie ustawał w wysiłkach dokonywania nowych odkryć. Pytany przez media, jak się czuje odpowiedział, że częściowo jest zadowolony, a częściowo smutny, gdyż jego wyzwanie dobiegło końca.
https://kopalniawiedzy.pl/Forrest-Fenn- ... ania,32171
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 13808
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 736
Podziękował: 26350 razy
Otrzymał podziękowanie: 21589 razy

Re: Ciekawostki

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 29 cze 2020, 16:06

Drwale nie wierzyli w to, co znaleźli w środku drzewa!
Cuda Świata

https://www.youtube.com/watch?v=1MIKYZJoibM

Opublikowany 11 kwi 2020
Zawód drwala potrafi być niebezpieczny. Dlatego podczas ścinania drzew należy przestrzegać konkretnych zasad. Praca najczęściej przebiega spokojnie i zgodnie z planem – drzewo po ścięciu przewraca się, jest dzielone na kłody i wysyłane dalej do odbiorców. W kilku przypadkach nic jednak nie poszło tak, jak powinno. Drwale po prostu nie mogli uwierzyć własnym oczom, gdy drzewa upadły.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 13808
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 736
Podziękował: 26350 razy
Otrzymał podziękowanie: 21589 razy

Re: Ciekawostki

Nieprzeczytany post autor: janusz » wtorek 30 cze 2020, 19:57

Inwazja jadowitych pająków w mieście. Ludzie boją się pogryzienia
FA, MNIE 30.06.2020

Obrazek
Trwa ustalanie, skąd mogły się wziąć (fot. Ian Waldie/Getty Images, zdjęcie ilustracyjne)

Na niedawno wybudowanym osiedlu we Wrocławiu masowo pojawiły się jadowite pająki. Nie wiadomo, skąd się wzięły. Ugryzienie tego rodzaju pająka może spowodować zatrucie organizmu.

O sprawie informuje Radio Wrocław. Chodzi o nowe osiedle u zbiegu ulic Brzoskwiniowej i Orzechowej. To właśnie tam pojawiły się kolczaki zbrojne. Według relacji mieszkańców pająki włażą do domów, panoszą się na klatkach schodowych i w garażach.

Mieszkańcy o sprawie zaalarmowali zarządcę budynku. Okazało się, że ta odmiana jest jadowita. Zdezynfekowane zostały wszystkie miejsca, gdzie mogły schować się te pajęczaki.

Jednak za dezynfekcję samych mieszkań mieszkańcy płacić musieli z własnej kieszeni. Według służb porządkowych pająki mogły uciec z hodowli.

Rozgłośnia przypomina, że kolczaki zbrojne są jadowite, lecz ich jad nie jest śmiertelny. Jednak ugryzienie może spowodować zatrucie organizmu i silne bóle głowy.

https://www.tvp.info/48757194/inwazja-j ... AyXS3Mm20U
0 x



ODPOWIEDZ