Drodzy forumowicze i goście!

Przeżyliśmy przestój związany z migracją z serwera na serwer i zmianą istotnych danych adresowych dla hostingu. Teraz forum powinno działać szybko, bez długiego oczekiwania na odpowiedź serwera. Zależy to też od szybkości waszych łącz, ale do któregoś września serwer był trudny do zaakceptowania.
Niestety technicznie wielkość naszego forum się mocno powiększyła i musimy zwracać większą uwagę na wykorzystanie przestrzeni dyskowej, nie duplikować postów (dawać linki) itp., bo nie utrzymamy baz danych w limitach dostawcy hostingu, a upgrade jest finansowo nieopłacalny.

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Ciało Świetliste

baba
x 117

Ciało Świetliste

Nieprzeczytany post autor: baba » wtorek 15 kwie 2014, 11:00

To co tutaj wkleję pochodzi z channelingu ale dotyczy Człowieka Energetycznego dlatego do tego działu wklejam temat. Potraktujmy to jako początek dyskusji o czymś nad czym dopiero pracujemy i tworzymy, dlatego nasze informacje pochodzą właśnie z channelingów - wyprzedzają fakty. Te są stare, na razie nie znam innych. Znam osobiście jedną osobę, która kierując się również nimi (ale głównie bezpośrednim "kontaktem") "pracuje" i mówi o sobie że jej aktualnym zadaniem jest "siedź i świeć w sieć". :lol:

Więc jest z "tych", z którymi ciężko pogadać, choć ja akurat nie mam z tym problemu bo nie przeszkadza mi kiedy "odlatuje" i mnie to nie miesza jak "normalnych ludzi". Wygląda i zachowuje się w porządku, nawet trochę pracuje, więc bardzo jej nie zaszkodziło. Ma też uzdrawiający wpływ na ludzi z którymi wchodzi w bezpośrednie kontakty. Energię faktycznie ma dużą bo już często nie potrzebuje jeść ani pić nawet po dziesięć dni. Czyli włącza jej się odżywianie komórkowe światłem. Mówi, że światło jest neutralne, pozbawione uczuć. :D

Tyle, że takie podnoszenie energii może się wiązać i przyczynić do pośrednich (za pomocą innych ludzi) i bezpośrednich (energetycznych) ataków z grupy archontów. Ale tego i tak nie da się uniknąć pewnie na drodze własnego rozwoju. :D

Okropnie to długie jest i bardzo przegadane jak dla mnie ale wklejam wszystko bo nie wiadomo co komu potrzebne. Są tu też opisy nowego wyglądu czakramów i różne inne info. Jak zwykle w channelingach różnie to może być więc trzeba na to wziąć poprawkę. ;)
Podkreślenia i wyróżnienia są moje, pismem pochyłym dodałam własne komentarze, które mi się w trakcie czytania nasunęły - baba. :)
TRANSFORMACJA 2012

CO TO JEST ŚWIETLANE CIAŁO

Tashira Tachi-ren

Przełom czasu w naszych komórkach.

Podniesienie wibracji Ziemi i jej mieszkańców oddziaływuje nie tylko na świadomość ludzi, lecz przyczynia się również do transformacji ich ciała. W tej książce Archanioł Ariel opisuje dwanaście stopni procesu przejścia do Świetlanego Ciała i wyjaśnia różnorodne symptomy, które mogą temu towarzyszyć. Ariel daje nam również rady i pełne mocy narzędzia, które mają nam pomóc w Czasie Przejścia.

Ty, ponieważ czytasz te słowa, jesteś również w służbie Światła (you are Lightworker) (nooo, "załóżmy, na chwilę.. :lol: i masz tu zadanie do spełnienia. Przybyłeś tutaj, by pomóc planecie Ziemi w przejściu do Światła. Książka opisuje to, co dzieje się podczas tego procesu, na tej planecie i w twoim ciele. Ważne jest, żeby te informacje były propagowane, bo obserwujemy obecnie silny strach, szczególnie w ciałach fizycznym i mentalnym. Jeśli zrozumiesz to, co się z Tobą dzieje i pojmiesz to jako część tego procesu, nie będziesz się już więcej czuł "jakbyś wariował".

Ta książka poświęcona jest wszystkim, którzy służą Światłu, tym którzy każdym swoim oddechem i krokiem podążają za Duchem, którzy uosabiają sobą boskość i chcą stworzyć Niebo na Ziemi, tym którzy poświęcają się pełnej radości służbie - w imię ogromnej Całości, doskonałości i kosmicznego humoru, tym którzy angażują się dla wizji kosmicznego, ekstatycznego rozwoju, który jest niesamowitą zabawą. Hurra!


Przedmowa Tashiry

Informacje zawarte w tej książce należy traktować wyłącznie jako model, bądź też punkt widzenia. Nie jest możliwe, by oddać Prawdę w ziemskim języku. Można tylko opisywać rzeczywistości. Rzeczywistość absolutna nie istnieje i dlatego ja pojmuję rzeczywistość bardziej jako czasownik niż rzeczownik. Jest ona ciągle poruszającą się i zmieniającą się Ko-kreacją składającą się z krzyżujących się, indywidualnych, niepowtarzalnych rzeczywistości. Ja postanawiam żyć w rzeczywistości, w której planeta Ziemia, poprzez radość i śmiech wstąpi w wymiary Światła.

Żaden channel nie jest stuprocentowo dokładny, dlatego że odbierane wiadomości muszą przejść przez filtr ludzkiej zdolności pojmowania. Jeśli czujesz, że niektóre wypowiedzi tej książki przemawiają do Ciebie, to znaczy, że trafiły one w Twoją prawdę. Jeśli tak nie jest, potraktuj to jako inny punkt widzenia, który możesz odesłać z powrotem do Uniwersum.

Moja grupa i ja, prosimy Ciebie abyś nie traktował mnie, Ariela, czy innych channelowanych istot jako autorytety. To Ty jesteś jedynym autorytetem, który decyduje, co w Twoim życiu jest "realne" i "prawdziwe".

Jest 383 wznoszących się planet w pięciu lokalnych Uniwersach. Jedną z nich jest Ziemia. Jako niosący Światło, inkarnowałeś prawdopodobnie na wszystkich tych planetach. Nasze inkarnacje tworzą tkankę łączną pomiędzy Uniwersami, gwiazdami i planetami. Pomagamy koordynować programy rozwoju rożnych planet i wspomagamy proces stapiania się Światów w jedno Uniwersum.

Jestem channelem wyższych istot świetlnych i świadomie się z nimi stopiłam.(czyli nie jest jeszcze w pełni świadoma tego że jest ich stwórcą ;) ) Rozciągam swoją świadomość wielowymiarowo i staję się jednym z wielkością własnego Ducha. Stamtąd stapiam się z moją grupą, która składa się z dwudziestu czterech istot i channelujemy informacje przez moje fizyczne ciało. Możesz sobie pewnie wyobrazić, ze jest to bardzo szczególne doświadczenie.

Mój związek z "Załogą" (tak nazywam moją grupę), oparty jest na poczuciu równości. Jesteśmy ko-kreatywnymi Mistrzami i Świetlanymi Istotami i Ciebie również traktujemy jak takiego Mistrza (Lightmaster).

Archanioł Ariel jest tu teoretykiem procesu Świetlanego Ciała. Projektuje on modele, technologie i medytacje, które mają wspomóc proces przejścia na wszystkich poziomach. Ja, jako ucieleśniony aspekt grupy, channeluję jej energię.

Informacje w tej książce to model Ariela. Ten materiał powstał w latach 1987-1990 podczas niewielkich warsztatów. W 1990 został on zapisany, opracowany i wydrukowany, a w 1993 roku zaktualizowany. Mam nadzieję, że ta książka stanie się dla Was pożyteczną mapą na drodze do Świetlanego Ciała.

Życzę Ci, aby Twoja droga do Światła była drogą radości! ( ja też! :D )

Od Źródła i w służbie dla Źródła

Tashira Tachi-ren





Przedmowa do drugiego wydania amerykańskiego.

30 maja 1994r doszło do dramatycznych zmian w Boskim Planie dla planety Ziemi. Całkowity plan czasu planetarnej ewolucji został znacznie przyśpieszony. Na początku lipca 1994 roku wielu z Was odczuło wzmaganie się lęków, negatywnych wzorców i starych obrazów rzeczywistości. Te energie przyszły z Waszego genetycznego kodu. Było to tak, jakby Bóg sięgnął do Waszych ciał i wyrwał z nich z korzeniami strach i uczucie oddzielenia. Przez to mogło dojść do krótkotrwałego powrotu starych traum i chorób.

Czas został przyśpieszony i wielu z Was czuje pewnie frustrację na myśl o niedokończonych projektach.

Wszystkie poziomy, opisane w tym modelu Świetlanego Ciała są nadal aktualne. Przechodzenie kolejnych faz mutacji może trwać lata bądź minuty, zależnie od woli Ducha. Te poziomy nie są miarą osobistego rozwoju duchowego. Twój duch decyduje, który poziom Świetlanego Ciała, w danym momencie, najlepiej odpowiada Twojej siatce inkarnacyjnej w obrębie hologramu, a także rozwojowi tej planety. W rzeczywistości, w tym procesie, chodzi o rozwój całego gatunku i o kolektywną służbę dla Całości Życia.

Gdybyś mógł spojrzeć na tę planetę z perspektywy twojej Nadduszy, ogarnąłbyś cały cykl alfy-omegi, od samego początku do jego końca w "przyszłości". Poza tym mógłbyś zobaczyć biliony równoległych rzeczywistości, bez zważania na przestrzeń. Jesteście inkarnowanymi częściami Nadduszy i macie wiele symultanicznych żyć w tkance czasu i przestrzeni. Nazywamy to holograficzną siatką waszych inkarnacji. Z perspektywy Nadduszy te wszystkie inkarnacje trwają Teraz. To są punkty koordynacji, które pozwalają rekonstruować hologram planetarnej Gry Oddzielenia. Cała konstrukcja czasu i przestrzeni zawiera się w membranie, którą nazywamy holograficzną bańką. Ta bańka trójwymiarowych rzeczywistości ma obecnie za sobą dwie trzecie drogi poprzez czwarty wymiar i wznosi się w szybkim tempie dalej. Przez to ulega stopniowemu rozpadowi, co wywołuje u ludzi rozmaite reakcje.

Wyobraź sobie kuliste, zamknięte akwarium, które stoi w środku dużo większego akwarium. Ryby w dużym akwarium mogą zaglądać do środka kuli, ale ryby w środku kuli nie widzą, co dzieje się na zewnątrz. Szklana kula akwarium to ich jedyna rzeczywistość. Duże akwarium napełnione jest słoną wodą i pływają w nim przeróżne rodzaje ryb, krabów i meduz. Zamknięte, okrągłe akwarium jest napełnione słodką wodą i pływają w nim złote rybki. Niespodziewanie ściana małego akwarium robi się coraz to cieńsza. Zaczynają do niego przeciekać niewielkie ilości słonej wody i żyjące tam ryby muszą się szybko rozwinąć, by dostosować się do nowych warunków. Przez coraz cieńsze szkło akwarium, złotym rybkom udaje się niekiedy dostrzec stworzenia w dużym akwarium. Niektóre ze złotych rybek traktują je jako wrogów i usiłują chronić swoją kulę przed ich inwazją. Uważają, że szczególnie meduzy są złe i oskarżają niektóre złote rybki o to, że są pod ich wpływem. (hmmmmm sorek East :lol: ) Te złote rybki ukrywają swój strach i przenoszą go na swoje otoczenie.

Inne złote rybki uważają, że ryby w dużym akwarium już od dłuższego czasu kontrolują szklaną kulę i jej mieszkańców. Uważają siebie i inne rybki za bezsilne ofiary. Są przekonane, że stwory z drugiej strony szkła trzymają je tu tylko po to, żeby je później pożreć. Przez to, że kula rozpuszcza się coraz bardziej, każdego dnia towarzyszy im coraz większy strach.

Niektóre rybki uważają ryby z drugiej strony szkła za świętych, wszechmocnych Bogów. Pozbawione przez to całkowicie swojego własnego, wewnętrznego autorytetu, przeżywają huśtawkę nastrojów. Niekiedy czują się wybrane, innym razem niegodne i bez wartości. Usiłują one zinterpretować ukryte przesłania swoich "Mistrzów" i kierują się nimi w swoich działaniach i wierzeniach. Pływają w akwarium w tę i z powrotem, i wytwarzają tylko bańki powietrza, ich działania nie dają trwałych efektów.

Niektóre złote rybki traktują te inne stworzenia jak braci i są zadziwione bogactwem i różnorodnością środków, jakich używa "Wielka Ryba" by wyrazić siebie. Podążają za duchem Wielkiej Ryby i z każdym ruchem płetw i skrzeli odczuwają coraz większą ekstazę, bo nie mogą się już doczekać, kiedy będą mogły pływać na większych wodach.

Holograficzna kula rozpada się więc i wywołuje w tym czasie wielkie równoległe stapianie się. Także linearny czas rozpada się stopniowo i rozwija się w kierunku symultanicznej struktury czasowej (nieskończonego TERAZ). Linearna przestrzeń rozwija się w symultaniczną przestrzeń (nieskończoną obecność).

To stapianie się równoległych czaso-przestrzeni jest niejednokrotnie irytujące, czujemy się skołowani, jest nam niedobrze, mamy napady dreszczy, mogą też występować załamania w kontinuum czasoprzestrzennym. Gdy okazało się, około połowy października 1994 roku, że to stapianie się mogłoby zmienić poziomy Świetlanego Ciała człowieka tak intensywnie, ze mogłoby to doprowadzić do rozpadu kuli, zaczęliśmy nasz eksperyment. Stymulujemy złożone fale struktur subatomowych tak, żeby były w stanie przyjąć fale z wyższych wymiarów. Dzięki temu mogliśmy zsynchronizować subatomowe ruchy falowe w oddzielonych równoległych rzeczywistościach tak, żeby tworzyły kontrolowane wzory interferencji (przenikania). Wynikiem tego była delikatna intensyfikacja manifestującego się światła i eliminacja zakłóceń. Holograficzna kula nie uległa destabilizacji, lecz została wzmocniona. Oznacza to, że nieunikniony przełom, rozpad, będzie o wiele delikatniejszy. Będziemy synchronizować fale Waszej rzeczywistości najpierw z poziomem astralnym, a później z poziomami wyższych wymiarów. Przejścia pomiędzy poszczególnymi wymiarami nie będą dzięki temu szokującym doświadczeniem, lecz będą raczej przypominać sen. Sądzimy, ze wszyscy ludzie odczują tę przemianę

W październiku większość osób służących światłu weszła na dziesiąty poziom Świetlanego Ciała, a reszta społeczeństwa na ósmy. Wielu ludzi (w tym również Tachi-ren) skarżyło się, że odbyło się to bez "fajerwerków".

My również pragniemy, by ludzie poczuli, gdy coś się zmienia. Naszym celem jest co prawda nie dopuścić przedwcześnie do destabilizacji kuli, ale będziemy próbować uczynić przyszłe procesy stapiania się silniej odczuwalnymi.

Duch umieszcza Was w nowym ewolucyjnym położeniu, dlatego wielu z Was ma uczucie, że ich praca na obecnej płaszczyźnie jest już skończona. Jeśli dopuścicie do tego, żeby stare formy i modele powoli od Was odeszły, rozwiną się nowe formy. Możliwe, że stwierdzicie, że potraficie teraz lepiej i pełniej wyrażać siebie i że staliście się kreatywniejsi. Można wyrazić za pomocą dwóch zdań to, co wielu z Was teraz czuje: "Ja pragnę czerpać radość z życia, cieszyć się i nie jestem na pewno jedyny/jedyna" oraz "Nie czekaj do jutra z tym, co chcesz zrobić".

Jaką rybą jesteś Ty? Czy poświęcasz swój czas na walkę z "wrogiem"? Czy wyciągnąłeś swój świetlany miecz przeciwko tajemnym rządom, Szarym, czy ciemnym mocom? Zadaj sobie pytanie, czy to rzeczywiście pasuje do Twojej wizji Nieba na Ziemi? Czy koncentrujesz się na Obcych, którzy chcą kontrolować Ziemię? Czy nosisz w sobie obraz ludzkości jako ofiar, jako oszukanych, czy jako skolonizowane źródło pożywienia? Jak to się ma do punktu widzenia, że człowiek jest wielkim, wielowymiarowym Mistrzem? (i faktycznym kreatorem rzeczywistości "materialnej i niematerialnej" ;) ) Czy zamieniłeś Twoje połączenie ze swym własnym Duchem na połączenie z jakimś Guru, Mistrzem, czy channelowaną istotą? Całe Uniwersum nastraja się do Twojego obrazu rzeczywistości. Czego więc pragniesz naprawdę? Twój Duch umieszcza Cię w nowym ewolucyjnym położeniu. (aby na pewno w MOIM interesie?? ;) Pozwól, by słodycz tej przemiany wypełniła Twoją duszę. Podążaj za swoim Duchem w każdym oddechu i za każdym krokiem. Żyj Niebem!(to zapraszam na Ziemię! :D )

Od Źródła i w służbie dla Źródła

Rada z Ain Soph



Wprowadzenie Archanioła Ariela.

Gdy spoglądamy na Ciebie, widzimy ogromną, wielowymiarową Istotę. Tylko mała cząstka Ciebie znajduje się w tym ciele i ta mała cząstka myśli, że jest całością. Ale wielu ludzi zdaje sobie już sprawę, że tak nie jest. My widzimy Ciebie we wszystkich wymiarach i w całej Twojej wielkości.

Ty, który to czytasz, jesteś również w służbie światła i masz tu zadanie do wypełnienia. Przyszedłeś tu, by pomóc planecie Ziemi w Przejściu. Jesteś w tym prawdziwym specjalistą, bo robiłeś to już niezliczoną ilość razy.

Ta książka przedstawia model tego, co dzieje się podczas tego procesu na planecie Ziemi, a także, co dzieje się z Tobą. Ale nie jest to ?prawda", nie jest to ?rzeczywistość". Nie da się opisać w ziemskim języku wielowymiarowego, nie linearnego modelu. Ale my staramy się, jak tylko to możliwe. Dlatego proszę o wyrozumiałość gdy to, co mówię będzie trochę nieudolne, gdyż tego procesu nie da się przedstawić liniowo. On jest raczej podobny do muzyki.

Niestety możemy przedstawić go tylko linearnie. Próbowaliśmy to zrobić inaczej, nie linearnie, ale wtedy jeszcze ciężej jest Wam to zrozumieć. Mam nadzieję, ze czujesz zmiany jakie przechodzisz. Gdy Twoje ciało mentalne powie "Aha, to związane jest z ósmym poziomem Świetlanego Ciała", zmniejszy to Twój lęk. Dlatego ważne jest by te informacje były rozpowszechniane, bo obecnie strach jest bardzo silny, zwłaszcza na poziomie ciała fizycznego i mentalnego. Gdy zrozumiesz co się dzieje i będziesz wiedzieć, że to część procesu, nie będziesz się już czuł aż tak zagubiony.

Za każdym razem, gdy planeta zmierza do Światła, ten powrót do domu, z oddzielenia, to niepowtarzalne zjawisko. Ten proces przebiega inaczej dla każdej planety i cywilizacji. Ten model, który tu opisuję, dotyczy planety Ziemi i ludzkiego gatunku.

Jest jeszcze 383 innych planet, które równocześnie z Ziemią zmierzają ku Światłu. Większość z Was inkarnowała również na tych planetach. Jednak Ziemia jest czymś szczególnym. Doświadczyła największego z możliwych oddzielenia od Źródła i powraca teraz do domu. I uda jej się to. Nie dojdzie do żadnej Apokalipsy w tej rzeczywistości.

Był co prawda czas, gdy nie byliśmy całkowicie pewni, czy uda się tej planecie powrócić do domu. Lecz teraz świętujemy, bo jesteśmy całkowicie przekonani, że do tego dojdzie.

Gatunki mogą wznosić się, ewoluować, podczas gdy ich planeta nie rozwija się razem z nimi. Wasz gatunek nie jest pierwszym, który dąży do rozwoju na tej planecie. Przed wami były już cztery takie rasy. Tym, co czyni obecny proces tak cudownym, jest fakt, że planeta Ziemia również się rozwija. Ziemia jest świadomą, żyjącą istotą. Zgodziła się na tę grę oddzielenia pod warunkiem, że też będzie mogła ewoluować.

Chcieliśmy zwrócić Wam uwagę na wyjątkowość tego powrotu do Źródła. To jest niesamowite, obserwować piękno Waszego boskiego wyrazu podczas tego powrotu. Choć z naszego punktu widzenia tylko przez krótki moment byliście oddzieleni od Źródła, to Wasze zjednoczenie jest jedną z piękniejszych energii w Uniwersum. Z niecierpliwością oczekujemy momentu, kiedy będziecie mogli tego całkiem świadomie doświadczyć. Egzystujemy symultanicznie, więc my już widzieliśmy Wasze ponowne zjednoczenie. Teraz cieszymy się z tego, że możemy dzielić Waszą radość, podczas gdy Wy doganiacie samych siebie.

Chciałbym jeszcze dodać, że nasz model rozwoju Świetlanego Ciała bazuje na ilości adezynotrójfosforanu (ATP) w komórkach. Mierzymy poziomy Świetlanego Ciała na podstawie stopnia mutacji Waszego ciała fizycznego. Do Tashiry zadzwoniło kilka osób, które twierdziły, że są już na dwunastym poziomie Świetlanego Ciała. My mówimy, że to jest w ramach tego modelu niemożliwe. Gdybyś był na dwunastym poziomie w ramach tego modelu, nie mógłbyś nawet podnieść słuchawki telefonu, bo byłbyś tylko Światłem i nie znajdowałbyś się w tym wymiarze. Twoja świadomość posiada wiele wymiarów. Twój umysł i świadomość mogą podróżować do wielu miejsc. Jednak rozwój, o którym tu jest mowa, ma na myśli ciało fizyczne i dlatego mierzymy go na podstawie fizycznego poziomu. Gdybym opisał ten rozwój linearnie, na poziomach, na których obraca się wiele ludzkich ego, spowodowałoby to tylko grę w "Ja jestem bardziej rozwinięty niż ty (bądź bardziej niż wszyscy)".

Proszę pamiętajcie o tym, że każdy poziom jest inny i każdy jest ważny. Żaden poziom nie jest "lepszy" niż inne. Chcę jeszcze zaznaczyć, że do 1995 roku nikt na tej planecie i w tej równoległej rzeczywistości nie znajduje się na jedenastym i dwunastym poziomie Świetlanego Ciała.

Na koniec pragnę Wam podziękować, że jesteście teraz na tej planecie. Przyszliście tu wiedząc, że musicie zasnąć. Musieliście zaprzeczyć wszystkiemu, czym kiedykolwiek byliście, zapomnieć wszystko, co wiedzieliście i stać się dla siebie i innych całkowicie nierozpoznawalni. Nasza praca jest łatwiejsza. Nigdy nic opuszczamy Źródła i nigdy nie oddzielamy się od Ducha. Dlatego składamy Wam cześć za to, co robicie.(wielkie dzięki, już czuję się "wybrana i pomazana" :lol: ) Czujemy się zachwyceni, mogąc z Wami pracować.

Ariel



Co to jest Świetlane Ciało?

Jak już pewnie wiesz, Twoja planeta przechodzi obecnie przemianę. Jej wibracja gwałtownie się podnosi i traci ona na gęstości. Materia, jaką znasz w trzecim wymiarze, to zagęszczona postać Światła. Ta gęstość teraz zmniejsza się, wibracja planety i żyjących na niej ludzi rośnie. To bardzo ciekawy proces.

Proces zagęszczenia w Twoim Uniwersum doszedł do punktu maksymalnego oddalenia od czystego Światła. Teraz ten proces się odwraca. To oznacza, ze może rozpocząć się powrót do domu, do punktu jedności. Obecnie na Ziemi jest siedem do ośmiu milionów osób, które mają za zadanie wspomóc ten proces. Oni są, jak mówią niektórzy, "zespołem planetarnego przejścia". Każdy z Was służących Światłu przyszedł tu z konkretnym zadaniem, upodobaniami i zdolnościami. Wielu z Was jest specjalistami w pomaganiu planetom na drodze do rozwoju. Robiliście to już tysiące razy. Za każdym razem, gdy jakaś planeta ewoluuje, jej ponowne zjednoczenie to niepowtarzalne zjawisko. Także radość z tego powodu bywa rozmaicie wyrażana, w zależności od tego, według jakich reguł toczyła się gra. TA gra zakładała osiągnięcie największego z możliwych oddzielenia od Światła. I zakończyła się ona sukcesem.

W 1988 roku gra została odwrócona. Większość z ludzi służących Światłu doznała czegoś co nazywamy "Aktywacją pierwszego poziomu Świetlanego Ciała". To było jak dzwon, który zabrzmiał w strukturze DNA - "Hurra, czas wracać do domu!". Wtedy rozpoczął się proces mutacji i przemiany. Chociaż ta przemiana przebiega najczęściej radośnie, czasami może się ona wiązać też z pewnymi trudnościami.

To, co czyni tę grę, tak interesującą, to pytanie : "Jak mam to zrobić tym razem? Jakie energie, emocje i ile radości będę wyrażać na tej drodze do ponownego zjednoczenia?". To co nazywamy wdechem i wydechem Źródła, działo się już wiele razy. Niepowtarzalna ekspresja tego właśnie wdechu uwieńczona zostanie powrotem Waszej planety i innych planet do punktu jedności.

Ta planeta zmierza ku światłu, innymi słowy wstępuje na wyższy poziom. Ten proces przebiega stopniowo. To nie jest tak, że jeszcze dzisiaj jesteś materią, a już jutro światłem. Każdy człowiek podlega temu procesowi i większość z Was ma już połowę drogi za sobą.



Wymiary

Chciałbym Wam najpierw objaśnić różne wymiary, poziomy Istnienia. My posłujemy się dwunastowymiarowym modelem. Ta część Ciebie, która znajduje się w Twoim fizycznym ciele, istnieje w trzecim wymiarze. Ten wymiar bazuje na materii. Czwarty poziom nazywany też jest poziomem astralnym. Te dwa poziomy składają się na to, co nazywamy dolnym Światem Stworzenia. To są poziomy, w których rozgrywa się gra w oddzielenie. To jedyne poziomy, w których można utrzymać iluzję zła i dobra i w których można się czuć oddzielonym od Ducha i od innych. Jesteście w tym świetni. To była bardzo udana gra w oddzielenie, ale ona już się kończy.

Ta planeta rozwija się i wibruje obecnie na poziomie niższego poziomu astralnego. To jest odczuwalne jak coś w rodzaju snu i wielu z Was nie jest często do końca pewnym, czy jesteście przebudzeni czy śnicie. To jest tak, jakby obiekty zaczynały się zmieniać, podczas gdy trzymacie je w dłoniach. Pióro, którym piszesz, zmienia się nagle w młotek. Jednak niedługo, te załamania w kontinuum przestaną dziwić i przeszkadzać - dokładnie jak we śnie. Zdacie sobie też sprawę z tego, ze Wasz stan we śnie się zmienia. Będziecie się budzić i nie będziecie pewni, czy naprawdę się obudziliście. Będziecie mieli świadome sny, co znaczy, ze będziecie mieli pełną świadomość tego, że śnicie. Będziecie świadomi samych siebie, gdy poruszacie się pomiędzy rzeczywistościami i wszystkie te rzeczywistości będą się wydawać tak samo realne. Już nie będzie się wam wydawać, ze istnieje tylko jedna prawdziwa rzeczywistość

Piąty, do dziewiątego poziomu, stanowią w naszym modelu średni Poziom Stworzenia.

Piąty wymiar jest wymiarem Świetlanego Ciała, w którym jesteś świadomy samego siebie. Jako Mistrza i istoty wielowymiarowej. Na tym poziomie jesteś bez reszty oddany Duchowi. Wielu z Was przyszło tu z tego poziomu by służyć Światłu.

Szósty wymiar zawiera szablony, wzory DNA wszystkich gatunków, w tym również ludzkiego. Są tam również zapisane języki Światła. W większości są one zbudowane z barw i dźwięków. To jest poziom, w którym świadomość tworzy poprzez myśli. Jest to jedno z miejsc, gdzie pracujesz podczas snu. Na tym poziomie nie posiadasz ciała chyba, że sobie jakieś stworzysz. Jeśli pracujesz sześciowymiarowo, jesteś bardziej czymś w rodzaju "żyjącej myśli". Twoja świadomość stwarza, lecz niekoniecznie posiada jakiś ?wehikuł".

Siódmy poziom to czysta kreatywność, to czyste światło, czysta geometria i czysta ekspresja. Jest to poziom nieskończonego wysublimowania. To także ostatni poziom, na którym możesz doświadczać siebie jako indywiduum.

Ósmy poziom, to poziom grupowego Ducha, czy też duszy zbiorowej. Jest to miejsce, gdzie spotykasz większą część samego siebie. Ósmy wymiar charakteryzuje się utratą świadomości indywidualnej. Jeśli podróżujesz pomiędzy wymiarami, na tym poziomie będziesz miał największą trudność w utrzymaniu Twojej świadomości, gdyż tutaj jesteś czystą Wspólnotą i pracujesz w imię celów grupy. Dlatego może Ci się wydawać jakbyś zasnął, bądź jakbyś został zgaszony, czy wymazany.

Dziewiąty poziom to, w ramach naszego modelu, poziom kolektywnej świadomości planet, gwiazd, galaktyk i wymiarów rzeczywistości. Gdy odwiedzasz ten poziom będziesz miał problem, by zachować swą świadomość. Tutaj także trudno jest mieć świadomość własnego JA, bo jesteś przecież tak olbrzymi, że wszystko jest tylko "Tobą". Wyobraź sobie bycie świadomością galaktyki. Każda forma życia, każda gwiazda, planeta i dusze zbiorowe każdego gatunku zawierają się w Tobie!

Wymiary dziesiąty i jedenasty stanowią wyższy Poziom Stworzenia. Dziesiąty jest źródłem promieni i domem tych, którzy są zwani Elohim. Tu projektowane są nowe plany tworzenia, które wysyłane są do średniego Poziomu Stworzenia. Na tym poziomie może istnieć świadomość JA, lecz nie w taki sposób, jak w wymiarze trzecim.

Jedenasty wymiar to poziom lekko uformowanego Światła. Jest to punkt przed Stworzeniem, stan wybornego oczekiwania, podobnie jak tuż na moment przed kichnięciem, albo przed orgazmem. Jest to poziom stworzenia zwanego Metatronem, poziom Archaniołów i innych Akashów. Istnieją planetarne kroniki Akashy, galaktyczni Akashowie i Akashowie całego systemu Źródła. Znajdujesz się w jednym z takich systemów Źródła. Dlatego opisujemy tutaj ten system. Jeśli odwiedziłbyś jakiś inny system, doświadczyłbyś czego innego. Moim domem, jako Archanioła, jest wymiar jedenasty.

Wymiar dwunasty jest poziomem Jedni, w którym cała świadomość rozpoznaje siebie, jako jedność ze Wszystkim-Co-Jest. Nie ma tu żadnych podziałów. Gdy wkraczasz w ten poziom, pojmujesz siebie jako doskonałą jedność ze Wszystkim-Co-Jest, z Twórczą Siłą. Gdy wkraczasz w ten poziom, nigdy nie będziesz już taki, jakim byłeś/byłaś. Nie możesz już utrzymać tego poziomu oddzielenia, gdy choć raz doświadczyłeś doskonałości Jedności.



Twoje ciała

Posiadasz w tym świecie ciało fizyczne. Wielu ludzi traktuje własne ciało jak wroga. Poprzez to ciało doświadczasz karmicznych ograniczeń. Wiele osób myśli sobie : "Gdybym nie miał ciała, nie musiałbym przeżywać tych wszystkich ograniczeń". Nie akceptują oni faktu, że ciało też posiada świadomość i że celem tej świadomości jest służenie im oraz Duchowi. Fizyczne ciało czuje się przez to męczone i odrzucone. Mówisz : "Nie mam ochoty doświadczać przez ciebie karmy, więc nie będę słuchał tego, co do mnie mówisz. Nie będę ci dostarczał, tego co chcesz jeść. Nie pozwolę ci się tak bawić, jakbyś chciało". Te wszystkie szalone rzeczy czynisz swojemu ciału. "Jest za duże, za grube, za małe, za wysokie, za bardzo owłosione lub za mało owłosione". Większość z Was ma taki stosunek do fizyczności.

Posiadacie także coś, co nazywamy eterycznym wzorcem. Większość z ludzi, którzy postrzegają poziom eteryczny, widzą go w odległości około jednego centymetra od skóry. On istnieje również wewnątrz Was. To ciało podtrzymuje struktury siedmio-, sześcio-, pięcio- i czterowymiarowe. Wyjaśnimy to na podstawę naszego modelu wymiarów.

Obecnie znajdujesz się w trzecim wymiarze. Czwarty wymiar to poziom astralny. Tam, w ciele astralnym, jest zapisana większość waszych karmicznych wzorów. One wywołują ruchy, które przechodzą przez inne ciała energetyczne i wywołują karmiczne doświadczenia. Sprawiają, że Wasze DNĄ działa w sposób ograniczony, ukierunkowany na przeżycie. Robią to przez ograniczanie ilośći Światła, które może przyjąć Wasze fizyczne ciało.

Posiadacie również, jeszcze uśpioną, pieciowymiarową strukturę Świetlanego Ciała. Ta struktura zawiera w sobie to, co nazywamy eterycznymi kryształami. Te kryształy blokują konkretne pasma energii, aby zapobiec zbyt szybkiej aktywacji ciała. Pięciowymiarowy, eteryczny Wzorzec składa się z axiotonalnego systemu meridian. Z osiowego systemu wirowania i z punktów, osi obrotów, które łączą te systemy i struktury ze sobą.

Częścią gry oddzielenia było odcięcie bezpośredniego połączenia ludzkich axialnych meridian z wyższym JA i z innymi gwiezdnymi narodami. To spowodowało zaniknięcie części mózgu, jak również starość i śmierć. Axiotonalne linie odpowiadają meridianom znanym w akupunkturze. Mogą się one połączyć z Nadduszą i rezonującymi systemami gwiezdnymi. Właśnie przez te linie, ludzkie ciało zostaje przeprogramowywane przez wyższe JA w nowe ciało ze Światła. Axiotonalne linie istnieją niezależnie od wszystkich fizycznych ciał i form biologicznych. Wychodzą one z rożnych systemów gwiezdnych i galaktyczne ciało kontroluje przez nie swój mechanizm odnawiania się. Wyobraź sobie drogę mleczną jako ciało żywego organizmu. Rożne gatunki na gwiazdach i planetach to jego organy, które odnawiają energie swoich komórek i organów. By gra w oddzielenie mogła się toczyć. Ziemia i jej mieszkańcy zostali odcięci od galaktycznego ciała i od Nadduszy. Ale teraz znowu się z nimi łączą.

Axiotonalne linie składają się ze światła i dźwięku. Konieczne jest przekształcenie ludzkiego ciała odpowiednio do tych linii. Gdy do tego dojdzie wyższe JA będzie mogło przesłać odpowiednie frekwencje Światła i dźwięku, które przemienią ciało fizyczne w Świetlane Ciało. Linie axialne przebiegają wzdłuż meridian znanych w akupunkturze i łączą się z nimi poprzez "osie, punkty wirowania". Punkty wirowania to małe wiry elektromagnetycznej energii w kształcie kuli, które znajdują się na powierzchni skóry. Również w każdej komórce ciała znajdują się takie punkty krążenia. Te wewnątrzkomórkowe punkty wydzielają określone frekwencje Światła i dźwięku, które powodują, ze atomy komórek zaczynają się szybciej poruszać. Poprzez zwiększone obroty molekularne, tworzą się świetlne nici, które budują sieć służącą regeneracji komórek.

Przez toczoną do tej pory grę, te nici nie były z niczym połączone. To spowodowało, że axiotonalny system wirowania ludzkiego gatunku całkowicie zanikł. Obecnie punkty krążenia na powierzchni skóry są podłączane przez energie z piątego wymiaru z punktami krążenia w każdej komórce. To jest model fizycznej transmutacji, która dokonuje się przez to, że teraz axiotonalne linie są znowu połączone. Ten system axialny, tak jak system nerwowy, ma bardziej naturę elektryczną i powoduje pulsowanie energii, tak jak krew pulsuje w Waszym systemie krążenia. Wyższe JA przesyła energię do linii axiotonalnych, z których płynie ona do punktów krążenia na skórze i fizycznych meridian, i odżywia w ten sposób cały axiotonalny system. Gdy system axiatonalny otrzymuje energię od wyższego JA, przetwarza on barwę i dźwięk po to, by ukształtować krew, limfę i system nerwowy, zgodnie z boskim wzorem Adama Kadmona. System axialny transportuje także energię wyższego JA do punktów wirowania w komórkach. To pobudza je do wydzielania Światła i dźwięku, i tworzenia w ten sposób siatki dla ewolucji ludzkości.

Struktura szóstego wymiaru zawiera szablony i wzory, które służą formowaniu materii i świetlanych ciał. To tu są zapisane wszystkie informacje zawarte w kodzie DNA. To szablony z szóstego wymiaru decydują o tym, co zawiera DNA i jak uformowane jest ciało fizyczne. Ludzie służący światłu noszą w swoim DNA części genetycznego materiału różnych gatunków z 383 innych, ewoluujących planet. (a co to znowu za podział ludzi?? ;)

Struktury z siódmego wymiaru są po to, by uosabiać boskość. Są one punktem przecięcia pomiędzy poziomem fizycznym i astralnym, i ich boskim wzorcem. Adam Kadmom jest boską formą, z której wywodzą się wszystkie czujące istoty, dlatego zawiera ona w sobie miriady form. Struktury siódmego wymiaru są bardzo różnorodne i elastyczne, dlatego są one u różnych osób inne. Specjalne ?progi" w strukturze ciał trój- i czterowymiarowych stanowią granice określające, w jakim stopniu Naddusza może się połączyć z gatunkiem i w nim przejawiać.

Jeszcze przed aktywacją Twojego ciała do Światła, będziesz świadomy czterowymiarowych wzorców w Twoich ciałach.

Kolejne ciało w tym modelu, nazwiemy ciałem emocjonalnym. Patrząc z punktu widzenia piątego poziomu, ciała emocjonalne, mentalne i duchowe zbudowane są z podwójnych tetrad(?), które obracają się z określoną szybkością. W ciele emocjonalnym znajdują się te wszystkie cudowne, zablokowane miejsca, które są niczym innym, niż niespójnie poruszającymi się figurami geometrycznymi. Te niespójne ruchy spowodowane są czterowymiarowymi strukturami w eterycznym Wzorcu. Jest to częścią gry karmy. W tej grze nauczono Cię nie wyrażać siebie. "Wyrażanie siebie jest niebezpieczne". A gdy nie potrafisz się wyrazić, zamykasz w sobie te piękne formy geometryczne. I tak idziesz przez życie, dopóki nie spotkasz kogoś, kto ma blokadę, dokładnie pasującą do Twojej. Wasze małe geometrie zazębiają się i nagle musisz borykać się z karmą. Jesteś tak długo zablokowany, aż te geometrie się po pewnym czasie od siebie nie uwolnią. Odbierasz to jako "nic przyjemnego", jako ograniczenie i pytasz samego siebie : "Dlaczego do diabła tutaj jestem?"uwaga na przekaz podprogowy! Jesteśmy tu dla siebie a "diabeeeł" niech sam się za siebie martwi :D

Ciało mentalne też składa się z figur geometrycznych. Jego funkcją jest decydowanie, co jest Twoją rzeczywistością. Ciało mentalne wierzy, że ma kontrolę. Myśli, że jest managerem Twojego ?Show". Ale wcale tak nie jest. Jego jedynym zadaniem jest decydowanie o tym, co jest ?realne". To ono decyduje o tym, jak Uniwersum dopasuje się do Twoich planów. Przez to, że ciało mentalne decyduje, co jest rzeczywistością, a co nie, trzyma cię ono w więzach gry karmy. Ciało mentalne, ponad wszystko, nienawidzi zmian. (figa z makiem, moje uwielbia :D ) Mówi Ci, ze gdybyś zaczął robić coś innego niż do tej pory, mogłoby to być dla Ciebie niebezpieczne, mogłoby to zagrozić Twojej dotychczasowej egzystencji. Ciało mentalne podtrzymuje wizję rzeczywistości, która, jak twierdzi, utrzymuje Cię przy życiu. Niezależnie od tego, czy to prawda, czy nie. Jest mu obojętne, czy to Ciebie czyni szczęśliwym. Ciało mentalne chce za wszelką cenę utrzymać stan obecny.

Bycie zjednoczonym ze sobą, jest naturalnym stanem Wszystkiego-Co-Jest. Ilość energii, która potrzebna jest na utrzymanie iluzji bycia oddzielonym, jest przeogromna. Ta iluzja potrzebuje o wiele więcej energii, niż uwolnienie się od niej. I z tego powodu ciało mentalne rozwinęło aż taką siłę. By utrzymać iluzję bycia oddzielonym, najprościej było postanowić, aby ciało mentalne uznało wszystko to, czego nie widzi, za nierealne. To dlatego nie chce ono słyszeć i zauważać impulsów, które pochodzą od Ducha.

Ciało duchowe jest zbudowane z takich samych geometrycznych struktur. Ono nie podlega grze karmy. Jego rola polega na tym, żeby połączyć Cię z twoją Naddusza, Twoją świadomością Chrystusową i ze Świadomością JAM - JEST. Ciało duchowe nie podlega prawom gry karmy, jest ponad nią i nie krępują go jej powiązania.

Ciało emocjonalne przewodzi impulsy i informacje od Twojego Ducha do ciała mentalnego, które Ci mówi : "To nie jest prawda". Gdy potem ciało emocjonalne dostaje impulsy od Ducha, zamyka się, zamiast się wyrażać. I w ten sposób powtarza się ten cały cykl ograniczenia i oddzielenia, no bo w końcu ta gra do tej pory na tym polegała.





Twoje czakry

Również system Waszych czakr zmienia swoją funkcję. Większość z Was wie, czym są czakry. Każdy człowiek posiada czternaście. czakr, które istnieją wielowymiarowo. Są to: siedem czakr ciała fizycznego i siedem czakr poza ciałem. Do tego dochodzą czakra - alfa i czakra - omega. Większość ludzi dostrzega, bądź czuje czakry jako promieniujące, obracające się źródła energii, jednak czakry posiadają również sześciowymiarową strukturę wewnętrzną. W grze Karmy, struktura siedmiu czakr ciała była celowo ograniczona tak, że mogły one przekazywać tylko energię z poziomu astralnego. Były one "zapieczętowane". Według tego ograniczonego wzorca, czakra podobna jest do dwu stożków. Jeden z nich otwiera się do przodu ciała, drugi otwiera się w kierunku pleców. Miejsce, gdzie te dwa stożki stykają się ze sobą w ciele, jest zapieczętowane, po to, by pozostały one w tym położeniu. Ta wąska część w środku, jest zablokowana przez pozostałości emocjonalnych, bądź mentalnych struktur. Te blokady sprawiają, że stożki obracają się coraz wolniej, a to z kolei powoduje braki energii w systemie meridian. Mogą one prowadzić do chorób, a nawet do śmierci. Taki system czakr może tylko przewodzić energię z przodu do tyłu i na odwrót, ale nie jest zdolny do przyjęcia wibracji z wyższych wymiarów.(co chciał nie chciał zmusza nas do bycia "pasożytami" i czerpania energii z otoczenia na wszelkie sposoby.. :D )

Gdy zacznie się proces aktywacji Świetlanego Ciała, blokady w centrum stożka zostaną przełamane. Czakra zaczyna się wtedy powoli otwierać w swoim centrum, dopóki nie przyjmie formy kuli. To pozwoli jej wypromieniowywać energię we wszystkich kierunkach oraz przyjmować częstotliwości z wyższych wymiarów.

Ósma i jedenasta czakra zawierają płaskie kryształowe szablony, przez które przechodzą galaktyczne linie axiotonalne. Gdy axialne meridiany będą znów podłączone, Naddusza będzie mogła przez te szablony regulować wpływy gwiazd na ludzkie ciało. Wtedy axiotonalne meridiany i axiotonalny system ludzkiego ciała zostanie przez Ósmą czakrę na nowo dopasowany. Ósma czakra przejmie w ten sposób kontrolę nad mutacją ciała fizycznego i nad stopieniem się ze sobą ciał energetycznych.

Do niedawna czakry alfa i omega istniały w ludzkim ciele praktycznie w stanie uśpienia. Choć te czakry również są centrami energetycznymi, zbudowane są one według całkiem innego wzorca niż pozostałe czakry. Są one bardzo wrażliwymi regulatorami energii różnego rodzaju fal i służą również jako zakotwiczenie dla siedmiowymiarowego, eterycznego Wzorca. Czakra alfa znajduje się ok. 15-20 cm ponad i 5 cm przed środkiem głowy. Łączy Cię ona z Twoim nieśmiertelnym ciałem ze Światła, z piątego wymiaru. Czakra omega znajduje się ok. 20 cm poniżej kości ogonowej. Łączy cię ona z holograficznym poziomem planety, jak również z holograficzną siatką twoich inkarnacji. W odróżnieniu od czterowymiarowego karmicznego Matrixa, jest to połączenie natury nie karmicznej. Ósma czakra znajduje się 17- 22 cm dokładnie ponad środkiem głowy. Z ósmej czakry wychodzi świetlny słup o około 10 cm średnicy. Przechodzi on przez środek ciała aż do punktu około 20 cm pod stopami. Ten słup ma w środku rdzeń światła o średnicy 4 cm, który przechodzi przez całą jego długość.

Gdy czakry alfa i omega są otwarte i prawidłowo funkcjonują, doświadczysz wtedy czegoś, co nazywamy "falami Metatronu". Przepływają one przez wewnętrzny słup światła. Fale magnetyczne, elektryczne i grawitacyjne przepływają wtedy pomiędzy czakrą alfa i czakrą omega, które regulują amplitudę i częstotliwość tych fal. Fale te stymulują i pomagają w przepływie energii prany przez mniejszy świetlny rdzeń. Fale Metatronu pomagają ciału fizycznemu w koordynowaniu mutacji na wzór zawartych w Ciele Świetlanym szablonów. Gdy czakry w ciele fizycznym otworzą się i przybiorą formę kuli, powstaną struktury łączące je z punktami wirowania na powierzchni skóry. Dzięki temu czakry zostaną połączone z nowymi systemami axialnymi i axiotonalnymi. Poprzez połączenie struktur czakr z liniami axiotonalnymi dochodzi do podłączenia ich pod wyższe, uniwersalne sieci rezonansu i ruchy falowe. Pomoże to czakrom w połączeniu ciała emocjonalnego, mentalnego i duchowego w jedno, zjednoczone pole energii. To połączone pole może wtedy odbierać impulsy od ciał Nadduszy i poruszać się zgodnie z uniwersalnymi falami i pulsowaniem. Ten nowy system przekazuje wtedy owe fale i pulsowania poprzez punkty wirowania do axialnego systemu krążenia i dostraja na nowo krążenie płynów w ciele.

Obecnie znajdujesz się jeszcze w obszarze gry Karmy. Przez to, że żyjesz w stanie ograniczenia i oddzielenia od Ducha, i że masz taki, a nie inny stosunek do swojego fizycznego ciała, nie jesteś tak naprawdę w nim obecny. ( :roll: no ja od lat nad tym właśnie pracuję żeby zaistnieć i jeszcze się do końca nie wcieliłam :( :roll: ) A gdy nie jesteś w swoim ciele, nie możesz też aktywować swojej czakry serca. (bzdura! prawdziwa miłość przejawia się w materii i bezpośrednim działaniu i dopiero ona może uzdrowić "ducha" nie na odwrót)Gdy nie jest ona aktywowana, dominującymi czakrami są czakra sakralna i czakra splotu słonecznego, a Twoje interakcje z otoczeniem bazują na instynktownych obawach, karmicznych wzorach, na sile, pożądaniu, zazdrości i egocentrycznych grach o władzę z innymi ludźmi. Nie przebywając w pełni w swoim ciele, nie możesz też doświadczyć wyższych poziomów i wchodzić z nimi w interakcje. W tej sytuacji Twoje górne czakry, znajdujące się poza ciałem, również nie są aktywne.





Aktywacja

W marcu 1988r., większość ludzi służących niesieniu Światła na te planetę, została aktywowana do pierwszego poziomu Świetlanego Ciała. W kwietniu 1989 roku cała kryształowa struktura materii i każdy mieszkaniec tej planety, został aktywowany do trzeciego poziomu Świetlanego Ciała. Nie jest to proces, w którym sami wybieramy, czy chcemy doznać tych przemian. Każdy je przechodzi. Jednak wielu ludzi opuszcza teraz te planetę, bo nie chcą oni doświadczyć przemiany w tym życiu. Każdy człowiek może zdecydować, w którym życiu i w której równoległej rzeczywistości zechce przejść ten proces. Ci, którzy zdecydowali się teraz tego nie robić, nie są po prostu jeszcze do tego gotowi, w tej inkarnacji.



Pierwszy poziom Świetlanego Ciała

Gdy miał miejsce pierwszy etap aktywacji, wielu z Was poczuło się jakby w waszym DNA zapaliła się żarówka : "Czas wracać do domu". I tak samo można było to odczuć w ciele. Tryskał z niego entuzjazm. Jednocześnie ciało stwierdziło, że nadszedł czas by zredukować swoją gęstość i większość z Was przechodziło wtedy "grypę". To, co większość ludzi określa jako grypę, my nazywamy "symptomami mutacji". Gdy Wasze ciała tracą na gęstości, mają one tendencje do bóli głowy, wymiotów, rozwolnienia, trądziku oraz do podobnych do grypy bóli mięśni i kończyn. (wielkie dzięki za te kilkudziesięcioletnie męki :lol: ) Jeśli sobie przypominacie, w marcu 1988r., doszło do takiej epidemii grypy, która była właściwie epidemią Światła.

Nowoczesna wiedza o genetyce nie potrafi określić prawdziwego przeznaczenia ok. 99 % DNA i dlatego zupełnie je lekceważy. W rzeczywistości ludzkie DNA zawiera elementy materiału genetycznego wszystkich żyjących na Ziemi gatunków oraz materiał genetyczny, który jest holograficznie zakodowany razem ze wszystkimi doświadczeniami ludzkości, oraz siatką Waszych inkarnacji. Do tego dochodzi jeszcze materiał genetyczny 383 czujących gatunków w pięciu sąsiednich wszechświatach. (smoki! :D Poza tym Wasze DNA zawiera ukryte kody, które pozwalają na mutacje ciała fizycznego w Świetlane Ciało. Przed marcem 1988r. zaledwie siedem procent tych kodów działało aktywnie. Później Duch aktywował na pierwszym poziomie Świetlanego Ciała dalszy szereg kodów, dzięki przepuszczeniu przez nie odpowiednich częstotliwości dźwięku i światła. Te, na nowo aktywowane kody, dały ciału sygnał, który spowodował mutacje DNA i gruntowne zmiany w przetwarzaniu energii w komórkach.

Pierwszy poziom Świetlanego Ciała mierzymy na podstawie zdolności Waszych komórek do przetwarzania Światła. Wyznacznikiem tej nowej aktywności komórek jest ilość ATP (adezynotrójfosforanu). Energia, która była potrzebna do funkcjonowania komórek przed aktywacją Świetlanego Ciała pochodziła z przetworzenia energii z pożywienia i ze zgromadzonych zapasów, co powodowało wahania energii pomiędzy ADP (adezynodwufosforan) i ATP. ATP jest sposobem powiązania energii, która jest magazynowana w komórkach. W mitochondriach komórek dokonuje się przemiana pożywienia na energię, która zostaje zmagazynowana jako ATP. ATP posiada łańcuch trzech grup fosfatów. Kiedy ATP straci swoją zewnętrzną grupę fosfatów, staje się molekułą ADP. Przełamanie tej struktury chemicznej powoduje wytworzenie energii, dzięki której komórka może wypełniać swoje funkcje, np. budować proteiny. Przez przyjęcie dodatkowej energii, ADP może znowu przejść w ATP. W ten sposób ATP i ADP tracą, bądź zyskują, grupę fosfatów, aby komórki w razie potrzeby dysponowały energią niezbędną do spełnianych przez nie funkcji. Jest to zamknięty system biologicznej energii, który prowadzi w następstwie do starzenia się i śmierci.

Gdy doszło do uruchomienia procesu mutacji, szereg kodów DNA rozświetliło się i dało komórkom nowe polecenia. Jednym z pierwszych poleceń, było danie znaku komórce, by zaakceptowała Światło jako nowe źródło energii. Początkowo komórki nie wiedziały, co począć z tą informacją. Ale gdy zostały one skąpane w świetle, ich mitochondria, (które są bardzo wrażliwe na światło) poddały się tej nowej świetlno-dźwiękowej aktywacji i zaczęły wytwarzać ogromne ilości ATP. Jednak komórki nie wchłonęły wystarczającej ilości Światła, by móc ustabilizować ten związek fosfatu, przez co ATP zaczęło się znowu redukować do ADP, na skutek czego metabolizm komórkowy uległ znacznemu przyśpieszeniu. Wszystkie złogi, trucizny, traumy, myśli i emocje, które się tam do tej pory zmagazynowały, zaczęły się uwalniać z ciała fizycznego, co spowodowało symptomy podobne do grypy.(i wielu innych albo i wszystkich przynajmniej moich "chorób" :( :roll: )

Fizyczna forma, według starej metody, podzieliła funkcje mózgu na prawą i lewą hemisferę. Także szyszynka i przysadka mózgowa zmalały do wielkości groszku, zamiast mieć rozmiar orzecha włoskiego. Dzięki procesowi aktywacji, chemia mózgu zaczęła się zmieniać i zaczęły tworzyć się nowe synapsy.(też Wam w głowach "strzela" energią??? :D



Drugi poziom Świetlanego Ciała.

Na drugim etapie sześciowymiarowy, eteryczny Wzorzec zaczyna być zalewany Światłem. Dzięki temu zaczyna on uwalniać wszystkie czterowymiarowe struktury, które wiążą Was z karmicznymi doświadczeniami wyższych inkarnacji. Rezultatem tego jest fakt, ze możesz się czuć trochę zdezorientowany i że częściej przechodzisz "grypę".

Pewnie leżysz w łóżku i pytasz : "Dlaczego tutaj jestem?" i " Kim ja właściwie jestem?". Możliwe, że doznajesz przy tym przeczucia, że w Twoim życiu może istnieć coś takiego, jak "Duch".

W tym miejscu chcielibyśmy zdefiniować kolejne pojęcie. Gdy używamy terminu "dusza", mamy na myśli zróżnicowaną część Ducha, która doznaje doświadczeń przez Twoje ciało fizyczne. Gdy zaś mówimy o Duchu, myślimy o nie zróżnicowanej części, która jest w pełni połączona ze Źródłem.

W drugiej fazie aktywowania Świetlanego Ciała, dochodzi więc do uwolnienia czterowymiarowych struktur, które zmieniają liczbę obrotów geometrycznych form w ciele emocjonalnym, mentalnym i duchowym. Teraz zmieniasz się bardzo szybko. Dlatego często możesz doświadczać jakichś fizycznych dolegliwości, bądź też czuć się zmęczony.(kpiny sobie robią nazywając to "dolegliwościami i zmęczeniem" :lol: )



Trzeci poziom Świetlanego Ciała

W tej fazie Twoje fizyczne zmysły stają się niezwykle silne. I tak na przykład może Cię bardzo drażnić zapach jakiegoś śmiecia dwa piętra niżej. Wszystko odczuwasz o wiele silniej, krzesło, na którym siedzisz, albo ubranie, które nosisz, zwracają Twoja uwagę. Wielu ludzi na trzecim poziomie Świetlanego Ciała zaczyna znów odczuwać przyjemność płynącą z seksu. Dlatego właśnie, po aktywacji trzeciego poziomu w kwietniu 1989 roku, doszło do wzrostu liczby urodzeń.

Wszystko to, co się dzieje, ześrodkowane jest w ciele fizycznym. Zaczyna się ono rozwijać w coś, co nazywamy "bio-transduktorem". Twoje ciało zostało stworzone by dekodować i wykorzystywać wyższą energię Światła i aby móc przekazywać ją planecie. Ta jego funkcja zanikła jednak podczas gry w oddzielenie. Zaostrzenie zmysłów jest pierwszą oznaką tego, że Twoje ciało budzi się, by stać się "bio-transduktorem".

Z Nadduszy wypływa jednorodne Światło do pięciowymiarowych linii axiotonalnych. Z łączących się z nimi punktów wirowania na powierzchni skóry tworzy się axiotonalny system krążenia. Ten axialny system rozszerza się później aż do wszystkich komórek i aktywuje znajdujące się w nich punkty wirowania. Na pierwszym i drugim etapie ciało było tylko skąpane w Świetle, natomiast teraz, poprzez system axialny, Światło trafia już do każdej pojedynczej komórki.

Mitochondria rozpoznają w nim swoje nowe "źródło pożywienia" i produkują więcej ATP. (a z upodobania do smaków jedząc dalej tyjemy na potęgę! :lol: ) Przez to, że komórki otrzymują energię Światła, którą mogą wykorzystywać, mniej ATP przemienia się w ADP. System axialny karmi punkty wirowania w komórkach energią z Nadduszy, przez co zaczynają one produkować częstotliwości światła i dźwięku, które zmieniają częstotliwość ruchów atomowych (szczególnie atomów wodoru). Gdy zwiększa się ruchliwość molekuł ATP, zaczynają one odgrywać nową rolę. Trzy grupy fosfatu, które składają się na molekuły ATP, stają się antenami, które odbierają jednorodne, niezróżnicowane Światła. Symetryczny czubek tych molekuł staje się czymś w rodzaju pryzmatu, który rozszczepia czyste Światło dając pełne, barwne spektrum. Wtedy może ono zostać wykorzystane przez uśpione jeszcze kody DNA. Przed aktywowaniem Świetlanego Ciała, RNA funkcjonował w ciele jako posłaniec, ale tylko w jednym kierunku. Niósł on polecenia, aktywnych siedmiu procent DNA, do innych części komórki, zawierające np. to, jaki rodzaj białka ma być syntetyzowany.

Na trzecim poziomie Świetlanego Ciała, RNA staje się posłańcem w obu kierunkach. Może on teraz dostarczać Światło, które zostało załamane przez pryzmat anteny ATP w możliwe do wykorzystania częstotliwości, z powrotem do pasm DNA. Z każdym kolejnym poziomem budzą się uśpione genetyczne kody i przekazują informacje do RNA, który dostarcza je do całości komórki.

To bardzo przypomina Waszą technikę płyt kompaktowych. Na każdym kompakcie mogą być zapisane bardzo duże ilości informacji. Wyobraź sobie, że olbrzymia ilość informacji zapisana jest w czerwonym spektrum i następna ogromna ilość informacji zapisana jest w niebieskim spektrum. Czerwone światło lasera dotyka powierzchni i odczytuje wszystkie czerwone informacje. Ale Ty nie wiesz jeszcze nic o tym, że jest tam jeszcze niebieskie spektrum. Ale gdy skierujesz na powierzchnię niebieski promień lasera, wszystkie niebieskie dane są do Twojej dyspozycji. Światło, a właściwie różne częstotliwości jego barw, w podobny sposób "odczytują" informacje DNA. Dopóki nie skierujesz na dane właściwego, dekodującego, spektrum barwnego, nie możesz wiedzieć, co się tam znajduje. Każdy poziom Świetlanego Ciała posiada właściwe sobie frekwencje barwy i dźwięku. Tak właśnie Duch powoduje powolną przemianę fizycznego ciała.

Jednotorowy przepływ informacji między RNA a DNA i krążenie energii pomiędzy ATP i ATD, tworzyły zamknięte systemy, które prowadziły do stopniowej degeneracji. Właściwie jedyną z możliwych wtedy przemian, był rozkład. Poprzez aktywowanie Świetlanego Ciała, mogą się rozwinąć zupełnie nowe, otwarte systemy, które udostępniają ciału nieskończoną ilość energii i nieskończoną ilość informacji. Teraz może się rozpocząć dialog pomiędzy ciałem fizycznym i Duchem.przypomnij sobie że to ty jesteś dla mnie kotku :D

Na pierwszych dwóch etapach można dokonać jeszcze odwrócenia procesu, bo ATP i DNA nie rozwinęły tam jeszcze swoich nowych funkcji. Na trzecim poziomie dochodzi jednak do zaawansowanej mutacji, która nie może już zostać zatrzymana. To jest właśnie powód, dla którego mieszkańcy tej planety i sama planeta zostali aktywowani. Aktywacja do trzeciego poziomu Świetlanego Ciała została przeprowadzona z prostego powodu ? by nikt nie mógł zakłócić tego procesu.

Razem z tą aktywacją, zostało też stworzone połączenie pomiędzy tą planetą i innymi dążącymi do przemiany planetami. To połączenie utrzymuje je w synchroniczności. Bo nie tylko ta planeta przechodzi na wyższy poziom, ale cały ten wymiar i cały poziom astralny! Gdy ten proces zostanie zakończony, nie będzie już istniał żaden poziom fizyczny i astralny. Cały ten proces nazywamy "wdechem" Źródła.(a widzisz East! jednak po mojemu "patetycznie" Wszechświat zawraca.. :lol: )

W naszym modelu Źródło (Wszystko-Co-Jest, Punkt jedności, Bóg) manifestuje się poprzez wdychanie i wydychanie twórczej siły. Jest to bardzo powolny wydech i bardzo szybki wdech. Ktoś nas kiedyś zapytał, dlaczego trwa to miliardy lat, by zagęścić tę grę do poziomu oddzielenia, tylko po to, żeby później odwrócić ją w ciągu dwudziestu lat. Wyobraź sobie, że jesteś Jednym i że postanawiasz doświadczyć miriad możliwych niuansów tego, czym możesz być poprzez poziomy postępującej indywidualizacji. To jest podobne do rozciągającej się gumki. Osiągasz coraz to więcej indywidualizacji, a gumka coraz bardziej i bardziej się napina, aż do momentu, gdy dojdzie do punktu maksymalnego rozciągnięcia. Oddaliłeś się tak, jak jest to tylko możliwe, od twojej jedności i napięcie jest ogromne. Odwracasz się więc i puszczasz gumkę - czyli twoje oddzielenie. I co się dzieje? Bardzo szybko osiągasz znów swoją jedność. Na tej planecie, gra oddzielenia przeszła już przez wszystkie możliwe zamiany ról i interakcje. Każdy karmiczny związek, jaki mógł zostać zbadany, został już poznany. Dlatego teraz rozpoczyna się "wdech". Czas wracać do domu.(na ZIEMIĘ!!) :D

Ludzie, których nazywamy "Lightworker", tworzą tu "załogi Przejścia", aby asystować przy tym procesie Światła. To dlatego się tu znaleźliście. Niektórzy z Was byli tu podczas całego cyklu. Niektórzy pomagali w tworzeniu tej gry i zdecydowali się pozostać tutaj, aby zobaczyć, jak ona funkcjonuje. Gdybyś nie postrzegał czasu linearnie, znalazłbyś się poza nim i poza wszystkimi równoległymi czasami i byłbyś Światłem. Planeta nie wznosi się na wyższy poziom w jednym momencie, lecz już od samego momentu jej stworzenia. To dlatego przeżyliście tu już tak wiele żywotów. Inni z Was, przychodzą dopiero teraz, żeby pomóc i to też jest w porządku.


Muszę podzielić na dwa posty bo za długi tekst. ;)
Ale ogólnie faktycznie widzę dużo niedoskonałości w tym "linearnym przekazie" bo w moim odczuciu wszystko dzieje się jednocześnie. :roll:
W moim odczuciu trochę pomieszany ten przekaz ale jaki ma być skoro te wszystkie "pośrednie" poziomy są niedoskonałe? Do "swojego" ciągną i o swoje interesy dbają. :roll:
Dobra, puszczam bo jak jeszcze kilka razy przeczytam to całkiem wszystko poprzekręcam.. :lol:
0 x



baba
x 117

Re: Ciało Świetliste

Nieprzeczytany post autor: baba » wtorek 15 kwie 2014, 11:58

Wklejam cd bez komentarzy bo nie mam teraz czasu się w to zagłębiać. :D
Czwarty poziom Świetlanego Ciała

Na tym etapie wkraczasz w tak zwane fazy mentalne. To wywołuje ogromne zmiany w chemii i magnetyzmie Twojego mózgu. Gdy w tym punkcie posiadasz jeszcze "kryształy regulujące" w Twoim ciele eterycznym, możesz doświadczać bardzo nieprzyjemnych skutków, takich jak: bóle głowy, zaburzenia wzroku i słuchu albo bóle w klatce piersiowej. Bowiem kryształy nie dopuszczają, aby linie światła, w obrębie pięciowymiarowego Wzorca, mogły stworzyć połączenie. Bóle w klatce piersiowej powstają na skutek tego, że Twoje serce, poprzez odbywający się proces, coraz bardziej się otwiera. Gdy otwierają się również pewne części Twojego mózgu, Twój wzrok i słuch zaczynają się przestawiać. Od czwartego poziomu zaczyna się zupełnie inne ich funkcjonowanie. Większość ludzi czuje, że coś elektryzującego dzieje się w ich mózgu. Możesz dosłownie poczuć prądy płynące przez skórę głowy albo przez kręgosłup. Otrzymujesz pierwszą próbkę nie linearnego myślenia, co może być zarówno radosnym, jak i napędzającym strachu, doświadczeniem. Przechodzisz przez mentalną przemianę. Twoje ciało mentalne mówi do siebie: "Coś takiego! Widocznie jednak nie jestem tu szefem".

Przeważnie na czwartym poziomie pojawia się ktoś w Twoim życiu, kto mówi Ci: "Najważniejszym w życiu jest to, aby bez wahania podążać za swoim Duchem". Twoje ciało mentalne czuje, że może coś innego sprawuje kontrolę. Zaczyna ono całkiem inaczej na siebie spoglądać i nie jest już pewne, co jest realne, a co nie. Twój Duch przesyła coraz bardziej obszerne, ogromne obrazy rzeczywistości i wzory, do twoich ciał energetycznych.

Na czwartym poziomie zaczynasz sobie zdawać sprawę z istnienia Ducha. Zaczynasz odbierać impulsy z dotąd nieznanych obszarów i sądzisz, że być może powinieneś podążyć za tymi impulsami. Twoje ciało mentalne wykrzykuje: ''Chwileczkę, co to ma znaczyć?". Chce ono koniecznie zachować kontrolę nad światem, bo boi się, że coś się może zmienić. Wszystko, co do tej pory odbierało jako realne, teraz się zmienia.

Być może masz przebłyski telepatii, bądź jasnowidzenia. 0d tego punktu w każdym człowieku rozwija się większa wrażliwość. Ale ciało mentalne chce to wszystko stłumić. Czuje, że to niebezpieczne, gdy ciało emocjonalne się otwiera. Z punktu widzenia ciała mentalnego, Twoje ciało emocjonalne wpędza Cię w śmiertelne niebezpieczeństwo. Fale wzmożonej wrażliwości mogą być nieprzyjemne, ale jednocześnie mogą Cię też przepełniać radością. " Jestem ze wszystkim połączony. Są ludzie, których być może znałem już wcześniej. Skądś Cię już znam. Wydajesz mi się bardzo znajomy". Być może zaczynasz sobie zdawać sprawę, że Twój pobyt tutaj ma sens.





Piąty poziom Świetlanego Ciała

Na tym poziomie ciało mentalne mówi : ?Może spróbuję jednak iść za Duchem. Jeszcze nie wiem, czy mogę w to wszystko wierzyć, ale spróbuję". I odtąd zaczyna się ono rozglądać za punktami zaczepienia.

Często ludzie doświadczają nowych wizji siebie, podczas wykonywania innych czynności. Fazy snu zmieniają się. Możesz teraz przypomnieć sobie więcej swoich snów. Niektórzy ludzie na piątym poziomie zaczynają mieć świadome sny.

Pewni ludzie myślą nagle, że powariowali, bo doświadczają nie linearnych procesów myślowych. Spontanicznie, bez zważania na detale, postrzegają nagle całość. Ale wtedy ciało mentalne mówi : "Moment, ja już nie potrafię tego kontrolować. Czy my to przeżyjemy?". Zaczyna więc wątpić we wszystko, co się dzieje: "Czy istnieje coś takiego jak Duch? Myślę, że tak. Muszę się co do tego upewnić, bo w przeciwnym razie doprowadzi nas to do zguby". Z ciała mentalnego będzie się wydobywać wiele wzorów przetrwania. Zaczyna ono zmieniać swoje ruchy i wyrzucać niepotrzebne mu rzeczy za burtę.

Inna część Ciebie jest jak szczęśliwe małe dziecko: "Hurra, idziemy do Światła". Ale ciało mentalne ma kwaśną minę. A ty obserwujesz te obie części siebie i widzisz, ze musisz podjąć jakąś decyzję.

Powoli zdajesz sobie sprawę, że jesteś czymś więcej, niż do tej pory myślałeś, że jesteś. Ale ciało mentalne upiera się, że to nieprawda i próbuje znowu zatrzasnąć Ci drzwi. Jednak te drzwi znowu się otwierają. Przechodzisz przez proces, w którym wszystko się otwiera i zamyka na nowo, to może być bardzo deprymujące. Tym, czego jednak potrzebuje Twój Duch jest to, aby ciało mentalne oddało swoją kontrolę. Tylko w ten sposób możesz się stać aktywnie ucieleśnionym Duchem, który jest świadomy swojego wielowymiarowego istnienia.

Na piątym etapie uświadomisz sobie, że wiele z Twoich obrazów rzeczywistości, tak naprawdę nie pochodzi od Ciebie. Nagle zauważysz : ? Zachowuję się podobnie jak mój ojciec. On był marudny i ja jestem taki sam. To nie jest moja energia". Albo: ? O, moje dziecko właśnie potrąciło butelkę i ja wrzasnęłam na nie dokładnie tak, jak moja matka na mnie krzyczała. To nie jest moja energia. To nie jest to, czego ja naprawdę chcę". Uświadomisz sobie, że nosisz w sobie wiele takich "nie Twoich" obrazów rzeczywistości. Zaczynasz je teraz mentalnie sortować i pytać siebie: "Kim naprawdę jestem?". Każdy człowiek gromadzi w swoim polu energetycznym obrazy tego, jak się rzeczy mają. Pochodzą one od naszych rodziców, dziadków, rodzeństwa i od naszych partnerów. Ten obraz całości jest ciągle aktualizowany. Gdy uświadomisz sobie, jak wiele obcych obrazów i wzorców masz swoim polu energii, możesz się tym poczuć bardzo ograniczony.

Właśnie czujesz, że tyle cudownych rzeczy dzieje się w Twoim ciele, a jednocześnie czujesz jakby te obrazy więziły Cię w szklanej klatce. Zaczynasz więc nad tym pracować i decydujesz się : "Wezmę z tego coś, z tamtego nic, a z czego innego tylko trochę". Przez to uświadamiasz sobie coraz bardziej, co jest Twoją energią i co naprawdę należy do Ciebie. I gdy pojawi się w Tobie jakiś obraz, czy myśl, zastanawiasz się wtedy: "Czy kopiuję teraz mojego ojca, czy to rzeczywiście jestem ja?". Na początku niektórym osobom może to się wydawać straszne, że naśladują zachowania rodziców, chociaż przyrzekli sobie, ze sami nigdy tacy nie będą. Ale te obrazy będą się stopniowo uwalniać z Waszych pól energetycznych.



Szósty poziom Świetlanego Ciała

Na tym poziomie możesz już aktywnie i świadomie uwalniać obrazy rzeczywistości z własnych pól energetycznych. Odtąd Duch kontaktuje Cię z ludźmi, którzy również pracują nad procesem Świetlanego Ciała. Może się zdarzyć, że Duch dosłownie rzuca w Ciebie książkami. Zdarzyło Ci się już gdy byłeś w księgarni, że spadały jakieś książki z półek? Podobne doświadczenia mogą Cię teraz często spotykać. To ulubiona metoda Ducha, by polecić Ci jakąś lekturę. W ten sposób otrzymujesz inne obrazy rzeczywistości i nowe informacje. Zyskujesz głębsze zrozumienie otaczającej Cię rzeczywistości i Twojego w niej funkcjonowania.

Na piątym, lub szóstym etapie zaczynasz postrzegać rzeczy jako przenikalne. Być może podczas medytacji poczujesz, że Twoja ręka jest przenikalna. A może masz inne, dziwne doświadczenia np. gdy dotykasz ściany, ona zdaje się lekko uginać pod Twoją ręką. Może przeżywasz momenty wielowymiarowych doświadczeń, nielinearnego myślenia i masz uczucie, że już nic nie jest realne. To może być ogromny szok, zwłaszcza dla typów mentalnych, którzy lubią by wszystko zawsze było uporządkowane. Nagle zaczynacie widzieć całość obrazu. Później musicie wrócić i spojrzeć, jak właściwie tam dotarliście. Niektórzy z Was doznają przy tym niezwykle intensywnych doświadczeń. Ciało mentalne zaczyna teraz poznawać w zupełnie inny sposób.

Szósty poziom jest dla wielu osób bardzo nieprzyjemny, dlatego decydują się one opuścić tę planetę. "Czy ja naprawdę muszę tu być? Czy rzeczywiście muszę się temu wszystkiemu przyglądać? Czy naprawdę chcę uczestniczyć w tym procesie?". Wielu ludzi decyduje, że tak nie jest. I to jest również w porządku. Przejdą oni przez ten proces w innym życiu. Gdy uda się nam przeprawić kogoś żywym przez piąty i szósty poziom, to reszta jest już prosta.

Bądź miłym dla innych. To bardzo bolesne stadium, bo dochodzi w nim do całkowitego przekonstruowania poczucia własnej tożsamości. Gdy spotykasz osoby, które mówią Ci : "Jak Ty to robisz, że tak świetnie wyglądasz?", poinformuj je, że planeta idzie w kierunku światła i wznosicie się na wyższy poziom. Poleć im jakąś książkę, lub kogoś, kto mógłby im to przybliżyć. Albo daj tej osobie Twój telefon, żeby mogła z Tobą pogadać, kiedy zechce. Wesprzyj ludzi dookoła.

Na szóstym poziomie przeważnie przeżywasz fazę przewartościowania. "Czy chcę tutaj być? Czy chcę żyć i uczestniczyć w tej grze?". To może sięgać bardzo głęboko. Możesz nienawidzieć swojego zawodu, nienawidzieć swojego życia. Nienawidzisz wszystkiego i wszystkich.

Na szóstym poziomie zauważasz, że wielu ludzi opuszcza Twoje życie. Być może zmieniasz zawód, wychodzisz za mąż, bądź rozwodzisz się. Grono Twoich przyjaciół zmienia się całkowicie, sens Twojego całego życia zmienia się zupełnie i uczysz się nie bać się już tej zmiany. Jeśli w tym punkcie będziesz się czegoś kurczowo trzymał, ten proces może potrwać do roku i Twoje życie będzie dosyć marne. Jednak większość ludzi szybko uczy się odprężać i pozwalać rzeczom dookoła siebie płynąć.

Nowi ludzie wkraczają w Twoje życie. Są oni dużo lepiej przygotowani do zadania (które jest też Twoim zadaniem), niż Ty kiedykolwiek byłeś. Wspólnie tworzycie grupy pracujące na tej planecie i są to ludzie, z którymi powinieneś współpracować. Znikanie osób, które znalazły się w Twoim życiu z powodu Karmy lub innych zobowiązań, może być nieco niepokojące. Jednak gdy weźmiesz głęboki oddech i powiesz: "Życzę Ci wszystkiego dobrego, miej wspaniałe życie. Na pewno się jeszcze zobaczymy", zobaczysz, że w Twoim życiu bardzo szybko pojawią się ludzie, z którymi powinieneś tutaj być. To przyśpiesza całą sprawę i jest też powodem dużej radości.

Pomiędzy szóstym i siódmym poziomem zazwyczaj doświadczasz czegoś, co nazywamy "zejściem Ducha". To oznacza, że większa, egzystująca na wyższych poziomach część Ciebie schodzi do Twojego ciała. Przez to zmienia się całe Twoje otoczenie.

Czujesz się jak po przejściu przez tunel. Wcześniej myślałeś: "Być może jest coś takiego, jak Duch, może spróbuję za nim pójść". Teraz zmieniłeś swoje przekonanie w: "Jestem przekonany, wraz z każdą komórką mojego ciała, że jestem Duchem, działającym na tej planecie". Zaczynasz się teraz uczyć, co to znaczy być ogromnym Duchem. Do tej pory około jednej trzeciej struktury Świetlanego Ciała zostało już aktywowane w eterycznym Wzorcu. Często czujesz się jak błyszczące Światło, co jest bardzo ekscytujące. Na szóstym poziomie zmieniają się oczy ludzi. Możesz zauważyć jak świecą one głębszym światłem.

Ty i ludzie z Twojego otoczenia, zaczynacie postrzegać w sposób nielinearny. Zaczynacie mieć przebłyski telepatii i łączności z nieuświadomionymi dotąd poziomami. Co prawda od zawsze byłeś telepatą, jasnowidzem i wielowymiarową istotą, lecz Twoje ciało mentalne i twój mózg nie przepuszczały tego przez ich filter i tłumiły tego typu doznania. Żaluzje zostają podniesione i zauważasz teraz to, co zawsze tam było. Przychodzi czas, że to wszystko staje się znowu normalne i nie ma już tak wielkich momentów zadziwienia. Już nie będą się zapalały żadne żarówki. Będzie tylko: ?Jestem tu. Ja jestem. Jestem tu w pełni. Teraz". Twoje życie stanie się radosnym tańcem z Duchem.

Cała planeta i jej mieszkańcy przechodzą obecnie głęboką fazę przewartościowania. Polaryzacja energii odbywa się na coraz wyższych poziomach, tak jakby ktoś rozkręcił głośność na maksimum. Polaryzacja planetarna staje się coraz intensywniejsza. Zobaczycie, że Wy, żyjący Niebem na Ziemi, będziecie stać obok ludzi, przeżywających Piekło na Ziemi.

Chcemy tu przypomnieć, że wszystkie istoty są wielkimi, wielowymiarowymi, boskimi Mistrzami.

Prosimy Was byście nauczyli się współczucia, co nie znaczy, że macie być współuzależnieni i mówić: "Pozwólcie mi się Wami zaopiekować!". Współczucie, to znaczy, zrobić wszystko, by ktoś mógł zrobić następny krok do przodu. To może też czasem oznaczać usunięcie komuś gruntu spod nóg, albo obudzenie go, czy przypomnienie mu jego odpowiedzialności. Często oznacza to kochanie kogoś w całości, razem z jego wszystkimi przebudzonymi i uśpionymi jeszcze częściami. Pomyśl o tym, że ci ludzie zasnęli w pierwszym etapie swojej misji. I miej respekt dla tych, którzy dobrze spali. Wiele osób na drodze duchowej boi się uśpionych jeszcze ludzi. Spróbuj pozbyć się tego strachu i nie traktuj ich jak swoich wrogów. Będziesz mógł wtedy, całkiem naturalnie, rozwinąć zrozumienie sensu Twojej służby dla Ducha i całości istnienia. To będzie ekstatyczne. Nie zapominaj jednak jak trudny jest, bądź był, ten okres dla wielu ludzi. Spójrz na ten etap nowej orientacji, wtedy zrozumiesz, dlaczego ten poziom jest decydujący w kwestii, czy ktoś będzie chciał przechodzić przez ten proces, czy też nie. Jest to moment, w którym wielu ludzi odpada, bądź też bez reszty włącza się do programu.



Siódmy poziom Świetlanego Ciała

Na tym etapie wkraczasz w emocjonalny poziom Świetlanego Ciała i koncentrujesz się na coraz większym otwarciu czakry serca. Kiedy otwierasz swoje serce, będziesz miał uczucie coraz głębszego związku z Ziemią, tak jakbyś się w niej zakochiwał: "Jeśli nie obejmę tego drzewa, to chyba zwariuję. Po prostu muszę je objąć". Na siódmym poziomie rozwiniesz w sobie większą skłonność do zabawy i Twoje działania będą trochę bardziej podobne do działań dziecka.

Jeśli masz blokady w swoim ciele emocjonalnym, dadzą one teraz znać o sobie. Bo kiedy zaczynasz wyrażać swoją wielkość i boskość, musisz porzucić wszystko, co je blokuje. Niekiedy sprawia to radość, innym razem nie. Zależy to od tego, jak silny jest duszący ścisk Twojego ciała mentalnego. Gdy Twoje ciało mentalne pracuje synchronicznie, o wiele łatwiej i szybciej przebiega to uwalnianie.

Stwierdzisz, że jesteś o wiele bardziej emocjonalny niż wcześniej. Płaczesz, kiedy czytasz, krzyczysz, gdy jesteś wściekły i śmiejesz się, gdy jesteś radosny. Wyrażasz sobą ekstazę. Wyrażasz każde uczucie, jakie przepływa przez Twoje ciało emocjonalne. Coraz bardziej zaczynasz działać w chwili obecnej. Widzisz, ze Twoje ciało mentalne żyje grą Karmy, że żyje przyszłością i tym, "co by było, gdyby...". Natomiast Twoje ciało emocjonalne karmi się przeszłością i Twoimi byłymi doświadczeniami. Tak więc bardzo rzadko doświadczasz bezpośredniej teraźniejszości. Na siódmym poziomie Świetlanego Ciała zaczynasz częściej doświadczać tej chwili. Możesz coraz częściej przebywać w Teraz. I to jest świetne uczucie.

Gdy Twoje ciało emocjonalne odrzuca stare wzory, oznacza to, że musisz wyklarować i zamknąć związki z wieloma ludźmi. Przez to, że odrzuciłeś swoje stare obrazy rzeczywistości z ciała mentalnego i zaczynasz się właśnie uwalniać z dawnych, trzymających się Twojego ciała emocjonalnego uczuć, może to spowodować, że Twoje związki z innymi ludźmi zaczną się zmieniać. Na siódmym, ósmym i dziewiątym poziomie Twoje związki zaczynają być "trans personalne". To znaczy, że nie opierają się już na osobistym przywiązaniu, lecz na prowadzeniu Ducha, by w konkretnym czasie być z pewną osobą. Jest to zupełnie inna forma związku.

Gdy znajdziesz się na dziewiątym poziomie będziesz na ogół już żyć w ten sposób. Niektórym ludziom możesz się wydać zimnym, bo nie posiadasz już swoich emocjonalnych haków i zarazem też tej intensywności. "Nie mogę Tobą manipulować. Nie mogę Cię przywiązać do siebie". Niektórzy mogą być tym oburzeni. Ale to jest naturalny proces Świetlanego Ciała - zamiana karmicznych związków w związki nie-karmiczne, opierające się na Duchu.

Na siódmym poziomie Świetlanego Ciała czakra serca otwiera się do tak głębokiego funkcjonowania, jak nigdy dotąd. Wiele osób odczuwa bóle w klatce piersiowej i nie chodzi tu prawdopodobnie o zmiany miażdżycowe. Ten ból nie jest podobny do bólu ataku serca, bo rozchodzi się on ze środka ciała na zewnątrz. Chodzi tu o otwarcie bramy do czakry serca. Gdy jesteś w medytacji i chcesz poczuć siebie w wyższych wymiarach, wystarczy jak przejdziesz przez swoją czakrę serca.

Na tej planecie czakra serca zaopatrzona jest w membranę, którą my nazywamy "bramą do raju". Zapewne znacie historię Adama i Ewy, którzy zostali wypędzeni z raju. W bramach raju stał anioł z mieczem z ognia, po to by nie mogli oni wejść z powrotem do środka. Membrana w czakrze serca jest tą brama, która zapobiega temu, byś stał się wielowymiarowy. To oznacza, że gra może się toczyć dalej. Nic, z tego, co się dzieje na poziomie fizycznym nie może wykroczyć poza poziom astralny i wywrzeć wpływu na wyższe poziomy. Dzieje się tak dlatego, że część czakry serca jest zamknięta i uniemożliwia odczucie wielowymiarowych doświadczeń. Teraz ta membrana została u wszystkich ludzi otwarta. Czakra serca zmienia swoją funkcję i coraz głębiej się otwiera. Przez czakrę serca możesz podróżować miedzy wymiarami, bo one wszystkie istnieją w Tobie. Czakra serca zmienia swoją funkcję i obejmuje główną rolę wobec innych czakr.

Najczęściej czakry są opisywane jak wirujące stożki, które zwężają się w kierunku centrum. Ale i one ulegają przemianie. Najpierw stają się podobne do kuli i promieniują jednocześnie we wszystkich kierunkach. A gdy czakra serca obejmie główną rolę, wszystko otworzy się i czakry stopią się w jedną połączoną czakrę, w zjednoczone pole energii. Jest to wspaniałe uczucie. Możesz wspomóc Twój proces Świetlanego Ciała wykonując ćwiczenie połączonej czakry.

Dzięki wsparciu połączonej czakry ułatwiony zostanie też proces stapiania się ciał emocjonalnego, mentalnego i duchowego. Na siódmym poziomie czakry dochodzą do nieznanego do tej pory, stanu zjednoczenia. Gdy nachodzi Cię wielki strach, bądź czujesz zablokowane emocje, jest wtedy jasne, że pola energii rozpadły się. Lęki są jedynie iluzją, choć wydają się być prawdziwe. W takich wypadkach, jedyne co musisz zrobić, to stopić ze sobą z powrotem te pola i czakry i wtedy strach zniknie.

Jednoczenie czakr jest bardzo ważne dla rozwoju Twojego Świetlanego Ciała, ponieważ umożliwia to Tobie posługiwanie się o wiele większą ilością energii bez żadnych szkód. W momentach, gdy doświadczasz większych części samego siebie i gdy nie znajdujesz się w połączonym polu, będzie to doświadczenie podobne do tego, jakbyś włożył palce do gniazdka i oberwał prądem z siłą 400 Volt, chociaż możesz znieść tylko 20 Volt. Gdy zastosujesz połączenie czakr, nie dojdzie już do tego. Możesz znieść każdą ilość energii, na każdym poziomie.

Przysadka mózgowa i szyszynka otwierają się na siódmym poziomie i być może odczuwasz wtedy nacisk w okolicy czoła i z tylu głowy. Gdy przysadka mózgowa zacznie pracować na najwyższym poziomie, na pełnych obrotach, nie będziesz już starzeć się i umierać. Dlatego ludzie od siódmego poziomu wyglądają bardzo młodo. Energia wokół ich twarzy zmienia się i znikają zmarszczki. Gdy szyszynka pracuje w sposób wielowymiarowy, jednym z opisywanych symptomów jest ostry ból w górnej części głowy. Większość z Was słyszała o trzecim oku. Ale istnieje też czwarte oko na czubku głowy, które odpowiedzialne jest za wielowymiarowe widzenie. Znajduje się ono w tym miejscu, które u większości z Was nigdy całkiem do końca nie stwardniało. U niektórych z Was oko to otworzy się łatwo, gdy nadejdzie na to odpowiedni czas. Inni mogą mieć wrażenie jakby chciało się ono otworzyć, lecz napotykało na pewną barierę. Jest to pewna struktura w ciele eterycznym i gdy zostanie ona usunięta, oko otworzy się wtedy bez problemów.

Zaczynasz doznawać niezwykłych doświadczeń. Możesz uświadomić sobie Twoją obecność w innych wymiarach, bądź poczuć, ze znajdujesz się jednocześnie w innych ciałach, na innych planetach. Nazywamy to "okolicznościami towarzyszącymi". Staniesz się więc bardziej świadomy swojego życia w innych ciałach. Gdy będzie się to działo, większość z Was będzie myślało, że przypomina sobie swoje przeszłe życia i to się częściowo zgadza. Ale wielu będzie też świadomych swojego istnienia w tej równoległej rzeczywistości. Wielu z Was inkarnowało w ciałach wielorybów i delfinów. Być może masz wizje tego, że jesteś w wodzie albo czujesz jej przepływ przez swoje ciało, którego w ludzkiej formie nigdy nie mógłbyś w ten sposób przeżyć. Oczywiście wieloryby i delfiny są innymi, zamieszkanymi przez Ducha gatunkami, lecz one też służą Światłu. Manifestują one siatkę grupowego Ducha tej planety.

Na siódmym etapie Świetlanego Ciała ludzie w swojej świadomości działają najczęściej na poziomie czwartego wymiaru. "Jutro nie tylko wzniosę się na wyższy poziom, ale uzdrowię również całą planetę i wszystkich tych głuptasów. Zrobię to bez wysiłku! Wszystkich Was przeciągnę do Światła i będę Was chronić przed Wami samymi, przed Waszą Karmą i ciemnymi siłami!". Ludzie na siódmym poziomie uważają często, że są uzdrowicielami, tymi którzy mają zbudzić innych, lub że są tymi, którzy ratują siebie samych, innych, albo planetę. W rzeczywistości są oni działającymi karmicznymi monadami. Trochę to trwa zanim uświadomią oni sobie, że liczne części ich samych nadal żyją dualnością. Trzeba bowiem zakładać, że planeta lub ludzie są chorzy, żeby móc kogoś uzdrowić. Albo, że są zagubieni, po to byś mógł ich ratować, lub że są nieświadomi, żebyś mógł ich obudzić. Na siódmym poziomie uczysz się, że wszyscy ludzie są wielkimi, wielowymiarowymi Mistrzami. Mogą być Mistrzami badającymi boskość, lub Mistrzami badającymi ograniczenie. Jednak w każdym przypadku pozostają oni Mistrzami. Każda osoba robi dokładnie to, czego sobie życzy. Dla człowieka, który zorganizował sobie życie tak, by każdego wokół chronić i nim się opiekować, ta wiedza może oznaczać wyzwolenie. Wiedząc to, zdajesz sobie sprawę, że w porządku jest pozwolić innym kształtować ich własne procesy.

Jest to czas, w którym ludzie często przypisują sobie jakieś szczególne duchowe znaczenie, bądź też rozwijają w sobie dużą duchową ambicję. Obraz oddzielenia od Boga jest uwięziony w ciele fizycznym w głębokim uczuciu wstydu, poczuciu winy i wyrzutach sumienia. Gdy ludzie zaczynają sobie zdawać sprawę z tego, kim naprawdę są na poziomie wielowymiarowym, lecz nie są jeszcze w pełni zintegrowani na poziomie ciała fizycznego, próbują oni zaprzeczać tym obrazom rzeczywistości. Ludzie często zaczynają się stosować do jakichś "duchowych" reguł i form. Usiłują mówić i robić wszystko w sposób "prawdziwie" duchowy, jeść i nosić "właściwe" rzeczy. Przy tym tłumią oni te części siebie lub innych, które nie odpowiadają tym ideałom. Ciało mentalne jest przyzwyczajone do tego, by podporządkowywać się jakimś regułom i formom i będzie ono szukało jakiejś formy, w której mogłoby ono podążać za Duchem.

Duchowa wyniosłość jest rodzajem reakcji obronnej na poczucie wstydu i bycia niegodnym, które się utrzymują w ciele fizycznym. "Jestem duchowo zaawansowany (a Ty nie). Jestem jednym z 144.000 Wojowników Tęczy (a Ty nie). Następnej soboty wstąpię w wyższy wymiar (a Ty nie). Ja pójdę do nieba (a Ty nie)". Duchowa pycha wyklucza innych z samej swojej natury.

Duchowa ambicja jest reakcją obronną ciała mentalnego na tkwiące w nim poczucie winy i poczucie bycia niedoskonałym. Ludzie, którzy się nią kierują doprowadzają się często do wyczerpania i w podobny sposób chcą też wpłynąć na innych. Wszystko musi być "najlepsze", "najwyższe" i "najbardziej zaawansowane". Często takie osoby traktują czyjeś inne zdanie lub sugestie, że być może czegoś nie wiedzą, jako zamach na własne mistrzostwo. Wyraża się to w zrzędzącym niezadowoleniu i przypisywaniu winy innym: "Ja mam taką cudowną wizję, gdybyś tylko mnie posłuchał, mógłbym spełnić moje boskie przeznaczenie. To tylko Twoja wina, że nie żyjemy w Niebie na Ziemi". "Twoja ograniczona świadomość blokuje przepływ boskiej energii, to dlatego brakuje nam pieniędzy". "Dlaczego stworzyłeś to w swojej rzeczywistości? (Proszę wyprzyj się tego, co się tu dzieje, żebym mógł mieć spokojne sumienie. Sam jesteś sobie winny)".

Duchowa wyniosłość i ambicja są silnymi reakcjami obronnymi ego. Gdy Duch odkrywa przed Tobą coraz wyraźniej kim, jako boski i wielowymiarowy Mistrz, naprawdę jesteś, ciało mentalne i duchowe mocno się tego trzymają, chcąc uczynić to swoją prawdą. Ale ciało fizyczne nie wierzy w te odkrycia i nie zwraca na nie większej uwagi. Każdy na siódmym, ósmym i dziewiątym poziomie przechodzi co jakiś czas przez podobne, obronne reakcje.

Na siódmym poziomie wielu ludzi wpada w coś na wzór depresji maniakalnej. Najpierw mówią sobie: ?Jestem wielowymiarową, boską istotą!", a w następnej chwili dają świadectwo swego poczucia niedoskonałości: "Zupełnie nic mi nie wychodzi!". Przechodzą oni przez huśtawkę nastrojów pomiędzy uczuciem wielowymiarowej jedności a uczuciem oddzielenia, które zakorzeniło się w ich ciele fizycznym. Paradoks bycia z jednej strony czymś aż tak wielkim, a z drugiej fakt znajdowania się w ograniczonym ciele fizycznym, jest cudem. Huśtawka nastrojów pomiędzy tymi dwoma stanami stanowi próbę rozwiązania tego paradoksu. Ale jego nie da się w ten sposób rozwiązać. Spróbuj jednocześnie utrzymywać oba bieguny. Pozwól im obu być obecnym. Pod koniec siódmego etapu, najpóźniej jednak w dziewiątym, ludzie zaczynają już rozumieć ten proces, zaczynają pojmować jako ekstazę, życie w centrum paradoksu.

Zacząłeś iść za Duchem. Na siódmym poziomie zaczynasz zauważać, ze Go doganiasz. W Twoim codziennym życiu, zaczynasz kierować się Duchem. Przyglądasz się jak Twoje lęki pojawiają się i odchodzą. Są dni, gdy jesteś jak dziecko i ze wszystkim sobie radzisz, natomiast w inne dni poddajesz się lękowi i walce o przetrwanie. Czujesz się rozdwojony. Gdy będziesz dalej przesuwać się przez kolejne etapy Świetlanego Ciała, zauważysz że ta dualność znika i że coraz więcej czasu żyjesz w ekstazie. I zrozumiesz, że potrafisz w tym stanie funkcjonować.

Jednym z największych lęków ciała mentalnego jest: "Gdy zacznę działać wielowymiarowe, nie będę mógł już funkcjonować na poziomie fizycznym". Czujesz, że momenty, gdy jesteś świadomy Twojego prawdziwego JA w innych wymiarach i w innych ciałach na tej planecie stają się coraz dłuższe. I to jest O.K. Możesz w tym stanie dobrze funkcjonować. Może potrzeba w tym tylko trochę wprawy.

Stajesz się coraz bardziej aktywowany. Twoja zdolność postrzegania zmienia się i w medytacji czujesz swą obecność w innych wymiarach. Być może odczuwasz nawet swoją obecność w innych ciałach na tej planecie. Może się zdarzyć, że miewasz fale silnej obecności w TERAZ, poczucie, że w tej właśnie chwili znajdujesz się we wszystkich TERAZ jednocześnie, że przebywasz w symultanicznym czasie. Jeśli przeżywasz coś takiego, to jest to bardzo ekscytujące, bo dzięki temu stajesz się świadomy wszystkich prawdopodobieństw i możliwości tego, co robisz. Widzisz jak te wszystkie linie mocy wychodzą od Ciebie. Stajesz się bardziej świadomy połączenia z innymi ludźmi i uświadamiasz sobie jak głębokie jest w każdej chwili twoje połączenie z Duchem.

Wielokrotnie mówiliśmy już o tym, że dominującym uczuciem na siódmym poziomie jest: "Jutro wzniosę się na wyższy poziom i odejdę stąd". Teraz jesteś podłączony do tych części Ciebie, które już wstąpiły w wyższe wymiary. Są to części Twojego przyszłego JA. To sprawia, że łatwiej jest Ci się posuwać do przodu. Przyglądasz się wszystkim rzeczom w Twoim życiu i widzisz, co jest naprawdę dla Ciebie ważne: "Jeśli i tak wkrótce stąd odejdę, mogę robić to, na co mam ochotę. Mogę równie dobrze robić rzeczy, które sprawiają mi przyjemność. Mogę robić to, co sprawia, że moje serce śpiewa".

Uczysz się, co sprawia, że śpiewa Twoje serce i co chciałbyś naprawdę robić. Gdy przejdziesz na ósmy poziom zrozumiesz, ze to wszystko ma powiązanie z Twoim boskim zadaniem na tej planecie i zobaczysz, że jesteś częścią większego planu. Na ósmym poziomie zrozumiesz: "Jednak muszę tu zostać jeszcze przez jakiś czas, przede mną jest jeszcze długa droga". Wtedy zdobędziesz głębsze zrozumienie Twojej służby i zadania na tej planecie i będziesz chciał zrobić wszystko, by pomóc jej w przejściu do Światła.



Ósmy poziom Świetlanego Ciała

Na tym etapie przysadka mózgowa i szyszynka, które do tej pory miały rozmiar groszku, rosną i zmieniają swoją formę. W tym czasie możesz odczuwać w głowie coś w rodzaju nacisku. Gdy boli Cię głowa, pomyśl o tym, że Twoje wyższe JA, które wspomaga Cię w tym procesie mutacji, nie może odczuwać żadnych bólów. Powiedz samemu sobie w piątym i szóstym wymiarze: ? Hej, to mnie boli, nie moglibyśmy troszkę zwolnić tempa?". A później powiedz: "Proszę wytworzyć i wydzielić endorfiny!". Endorfiny są naturalnymi opiatami mózgu, które łagodzą ból. Niektórzy z Was będą odczuwać przez około miesiąc do półtora, lekkie bóle głowy. Inni przejdą za to przez dwudziestoczerogodzinny silny ból głowy. Ale po tym będą to już mieć za sobą. Znajdź coś, co Ci pomoże, bo w tym momencie Twój mózg naprawdę rośnie. Być może poczujesz nawet to rozszerzenie. Widzieliśmy już ludzi, u których po otwarciu i urośnięciu przysadki i szyszynki całkiem zmieniła się forma czaszki. Gdy Twoja szyszynka rośnie, niekiedy można to odczuć, jakby ktoś naciskał od środka głowy palcem punkt pomiędzy brwiami. Kiedy rośnie przysadka mózgowa, może być to odczuwalne jako nacisk w tylnej części głowy.

Gdy posuwasz się w kierunku ósmego poziomu, aktywowane zostają tzw. kryształy zasiewu. Te trzy małe kryształy odbierają języki Światła z wyższych wymiarów. Dwa z nich znajdują się nad brwiami, na linii prostej od Twoich źrenic, w pozycji kiedy spoglądasz przed siebie. Trzeci znajduje się tuż pod nasadą włosów na lini prostej idącej od nosa.

Oprócz tego, zostaje też aktywowany kryształ odbiorczy Komory zapisu położony około trzech centymetrów nad uchem. W wyższych wymiarach istnieje struktura, zwana Komorą zapisu. Zawiera ona ogromne ilości informacji, które są zbierane przez dusze podczas wielu inkarnacji na różnych gwiazdach i planetach. Od czasu do czasu Komora zapisu wysyła do kryształu odbiorczego część danych o tych doświadczeniach. W takich chwilach wielu ludzi odczuwa coś w rodzaju dreszczy, pieczenia lub "ciekłego" uczucia w tym obszarze, gdzie znajduje się kryształ. Nagle otrzymujesz te wszystkie informacje i nawet nie wiesz, jak one do Ciebie trafiły.

Ósma, dziewiąta i dziesiąta czakra zostają aktywowane. Trzy do pięciu kryształowych szablonów w ósmej czakrze zostaje na nowo skoordynowanych, przez co ruch Twoich ciał energetycznych zmienia się na spiralny. Podłączasz się do wielowymiarowej świadomości i odbierasz to, co nazywamy "świetlnymi językami".

Przysadka i szyszynka pracują razem i tworzą coś, co znane jest jako "Arka przymierza". Chodzi tu o światło tęczy, które tworzy łuk ponad głową, wychodzący z trzeciego do czwartego oka. To jest jeden z mechanizmów rozszyfrowujących języki wyższych wymiarów.

Zmienia się funkcjonowanie Twojego mózgu i zaczynasz myśleć pojęciami geometrii i dźwiękami. Twoje spostrzeżenia zmieniają się. To może być trochę irytujące, bo najczęściej nie ma dostępu do tłumaczenia. Być może czujesz, że nie jesteś już w stanie porozumieć się z ludźmi z Twojego otoczenia, bo nie znajdujesz słów na określenie tego, co czujesz.

To całkiem normalne, że wielu ludzi na ósmym poziomie troszkę obawia się, że mają chorobę Alzheimera. Nie pamiętają na przykład, co jedli na śniadanie. Może to przybierać dość niepokojący obrót. Kolejnym, normalnym fenomenem może być to, że masz trudności w skleceniu jakiegoś normalnego zdania, bądź sądzisz, że inni mówią do Ciebie w jakimś obcym języku. Niezły dowcip o ósmym poziomie to: "Dlaczego musiałem stracić działające 5% mojego mózgu, zanim odzyskałem pozostałe 95% ?".

Tak długo, jak w Twoim mózgu tworzą się nowe ścieżki, te, których do tej pory używałeś mogą być całkiem niedostępne. Może się zdarzyć, że słyszysz w głowie dźwięki, odbierasz barwy, światło, formy geometryczne i ruchy. Widzisz może płonące hebrajskie litery, hieroglify lub coś, co wygląda jak matematyczne równania. Są to kody, komunikacja Ducha. Na początku może nie masz pojęcia, co jest Ci przekazywane. Czujesz tylko, że otrzymujesz jakieś wiadomości. Gdy tak się dzieje, połącz swoje czakry i poproś o pomoc przy tłumaczeniu tych informacji. Może się zdarzyć, że wielokrotnie będziesz musiał o nią prosić, ale to nie szkodzi. Tłumaczenie powstanie na krótko przed przejściem w dziewiąty poziom. I wtedy otrzymasz nagle dostęp do tych wszystkich informacji, które w tym okresie zostały Ci przekazane przez Ducha.

Jest to punkt powrotu do domu. Tak najlepiej daje się to opisać. Podłączasz się do Twojej wielowymiarowej świadomości. Faktowi, że jesteś ogromną, wielowymiarową istotą nie da się już zaprzeczyć i staje się to realne na wszystkich poziomach. Stajesz się świadomy swojej wielkości. Wielu ludzi porusza się przez wymiary Świetlanego Ciała i mówi: "Ojej, mam nadzieję, że to wszystko jest rzeczywiste". Na tym poziomie cudowne jest odkrycie, że ten proces ma naprawdę miejsce.

Teraz uświadamiasz sobie, że możesz być wszędzie, gdzie tylko zechcesz i że możesz robić to, czego zapragniesz. Ostatnie założenia i zobowiązania odchodzą. Wszystko to, co robisz, robisz dlatego, że jesteś prowadzony przez Ducha. Działasz nie potrzebując do tego powodów i zrozumienia. Z każdym oddechem i z każdym krokiem podążasz we wskazanym przez Ducha kierunku. Mówisz: "Robię to, bo właśnie tego chcę", a nie : "Robię to, bo muszę, bo tego się ode mnie oczekuje, bądź, bo powiedziałem, że to zrobię". Twoja komunikacja z innymi osiąga zupełnie nowy poziom. Nazywamy go "transpersonalnym". Utrzymujesz z określonymi ludźmi kontakt, bo Duch Cię do tego poprowadził. Rozmawiasz z kimś, a słowa wychodzą od Ducha.

Na tym poziomie wiele osób nie wie, jak się ma wobec Ciebie zachować. Twoje pola energetyczne całkiem się zmieniły. Wszystkie tetrady, których inni mogli się wcześniej uczepić, zniknęły. Ludzie, którzy chcą się z Tobą związać za pomocą przymusu, manipulacji, czy też współuzależnienia, znikają więc bardzo szybko z Twojego życia. Taki związek z Tobą nie jest już możliwy, dzięki temu, ze już nie działasz na tych poziomach. Żyjesz w związku ze swoim Duchem. Przepływa przez Ciebie głęboki wewnętrzny spokój i opanowanie, i czujesz się ekstatycznie. Pozostajesz w swoim ciele i manifestujesz w nim swoją wielowymiarowość.

Na ósmym poziomie otwierasz swoją świadomość nie tylko na inne wymiary, ale i na istniejące równoległe rzeczywistości. Potrafisz koordynować swoją energię w obszarze multirzeczywistości. Na początku jest to może trochę dziwne, lecz później zaczyna Ci to sprawiać radość.

Wszystko, co mówisz i robisz wypływa z Ducha. To zupełnie zmienia sposób, w jaki reagujesz na swoje otoczenie, a Twoje związki z ludźmi bardzo szybko się zmieniają. Pojawiają się zupełnie nowe lęki: "Czy będę kiedyś jeszcze uprawiał seks?" lub "Czy będę kiedyś znowu mógł wykonywać mój zawód?". Odpowiedzią na te pytania jest niekiedy wyraźne "nie".

Ósmy poziom jest to poziom największej transformacji. Wielu z Was przechodzi przez niego bardzo szybko i przez to ma może niekiedy uczucie, że wariuje. Możecie się łapać na tym, że nagle mówicie rymem, albo od końca, a być może, że w ogóle nie możecie mówić. Gdy otworzycie się na nowe języki i gdy będą one mogły działać na Wasze pola energetyczne, i Wasze komórki, będziecie potrafili je tłumaczyć. Te nowe języki wkroczą dosłownie w Wasze DNA. Od tego punktu Duch obejmuje kodowanie. Dochodzi do mutacji systemu nerwowego. System nerwowy ulega "odświeżeniu", aby móc posługiwać się nowymi poziomami informacji. Wasz wzrok może niekiedy ulegać zamgleniu, a w uszach możecie słyszeć ogłuszające dźwięki. Nerwy oczu i uszu i wszystkie inne zmysły muszą przyswajać teraz tak wielkie ilości informacji, jak nigdy dotąd. To powoduje, że mózg jest w tym nieco zagubiony. Miejcie wiele cierpliwości dla siebie samych i również w stosunku do innych. Nie traćcie poczucia humoru, bo będą to niekiedy bardzo zabawne dni.

Na ósmym poziomie Świetlanego Ciała dochodzi też często do przyśpieszonego bicia serca i zaburzeń jego rytmu. Powodem tego jest wewnętrzny, pięciowymiarowy układ krążenia (system axialny), który przez swoje działanie może przesyłać sercu impulsy elektryczne. Trochę to trwa zanim system axialny i system nerwowy zgrają się i stopią się ze sobą tak, że serce będzie mogło pracować według sygnałów systemu axialnego. Ósmy poziom jest rzeczywiście bardzo ekscytujący. Gdyby 95% osób służących Światłu było na tym etapie, podłączyliby się oni do duszy zbiorowej i mogliby stworzyć zupełnie inne programy służby dla planety. Wyglądałoby to tak, jakby zbudowano dla całego gatunku autostradę prowadzącą do Źródła.



Dziewiąty poziom Świetlanego Ciała

Gdy zbliżasz się do dziewiątego poziomu, zaczynasz rozumieć języki dźwięków, bo masz teraz dostęp do ich tłumaczenia. Geometryczne formy i wzory, z którymi twój Duch już wcześniej pracował, stają się spójniejsze, zamieniają się w język. Niektórzy z Was odbierają jakieś hieroglify, bądź kody podobne do języka Morse'a. Są to świetlane języki szóstego wymiaru. Duch wykorzystuje je po to, by przetworzyć sześciowymiarową strukturę twego Wzorca w nowy szablon dla pięciowymiarowego Świetlanego Ciała.

Zaczynasz uosabiać boskość. Siedmiowymiarowa podstawa zostaje aktywowana, co może wywoływać bóle pleców i bioder, bądź uczucie gęstości w okolicach miednicy. Siedmiowymiarowe struktury kierują się w stronę Twojej Nadduszy. Nowe struktury alfa/omega otwierają się wokół ciała fizycznego, dzięki czemu może do niego płynąć większa ilość energii. Dzięki temu, że siódmy wymiar kieruje się ku Nadduszy, pięcio- i sześciowymiarowe struktury zostają skoordynowane tak, by mogły odbierać nowy, boski wzorzec Adama Kadmona. Od tego punktu zauważysz z pewnością przemianę Twojego ciała. Możesz spostrzec, że jesteś większy, albo chudszy, bądź grubszy, lub że wyrastają Ci skrzydła. Zauważysz, że Twój rytm biologiczny jest różny od ludzkiego i zaczynasz integrować własne nie-ludzkie tożsamości z Twoją ludzką tożsamością. Jest to bardzo ważny punkt dla wszystkich poziomów Twojego istnienia.

Tłumaczysz już bezpośrednio języki Światła i jesteś świadomy siebie w innych wymiarach, niezależnie od ich modelu. Stajesz się również świadomy kryształowych struktur, które wszystko ze sobą łączą. Jest Ci teraz już obojętne, co sądzą o Tobie inni. Ważne jest tylko to, że z każdym oddechem i krokiem wyrażasz sobą Ducha. Kogo interesuje to, co myślą inni? Oni obudzą się, bo także przechodzą przez ten proces. Pamiętaj, że nie ma tu właściwie wyboru, kto inkarnował, ten mutuje.

Przysadka mózgowa otwiera się coraz bardziej i produkuje coraz więcej hormonów wzrostu. Gospodarka estrogenowa u niektórych kobiet może przez to ulec zaburzeniu. Mogą się one czuć zmęczone, miewać stany depresyjne i czuć się dziwnie. Miesiączka może być nieregularna i zmieniona.

Dziewiąty poziom jest silną przemianą w kierunku Twojego wielowymiarowego JA. Mistrz, którym jesteś, manifestuje się na tej planecie. My w Was wszystkich, widzimy Mistrzów. Każdy jest Mistrzem. Przyszliście na tę planetę, by wyrazić swoje mistrzostwo w grze oddzielenia i ograniczeń. Ta gra doszła teraz do fazy, w której stajecie się ogromnymi istotami, którymi w istocie jesteście. Gdy my na Was patrzymy, znamy każdy poziom Waszej egzystencji. Nawet nie wyobrażacie sobie, ile kosztuje energii i siły to, by utrzymać Was w takim ograniczeniu i oddzieleniu. Lecz teraz nikt nie musi już niczego udawać. Dostaliście pozwolenie oraz wsparcie, by w pełni zamanifestować Waszą boskość.

Od początku do końca dziewiątego etapu, zachodzi intensywne zejście Ducha do niższych poziomów. Na trzecim, szóstym i dziewiątym etapie, przechodzicie przez intensywne przewartościowania. Na dziewiątym poziomie jest to najtrudniejsze, bo teraz ma miejsce najsilniejsze oddanie Duchowi. Odkryjesz, że w Twoim życiu osobistym absolutnie nad niczym nie sprawujesz kontroli. Rozumiesz teraz, że od zawsze byłeś "boskim instrumentem". Jesteś Duchem w działaniu. Twój Duch decyduje o Twoich zarobkach, kierunku, w którym zmierza Twoja praca i o tym, czy w ogóle pracujesz. Duch projektuje dla Ciebie to wszystko: jesteś boskim instrumentem. To właśnie jest uwolnienie się od ego, przekroczenie bramy przebudzenia.

To może być zarazem najbardziej ekstatyczne i najbardziej bolesne doświadczenie. Większość z Was pracowała na ten moment przez wiele żywotów. Jednak gdy stoisz tuż przed bramą, nagle opanowuje Cię strach. Ekstazy, która czeka Cię po drugiej stronie, nie da się opisać słowami. Ja sam, chociaż w tej chwili jestem channelowany przez ludzkie ciało, żyję w stanie wiecznej ekstazy. Nigdy nie jestem oddzielony od Źródła - Ja jestem Źródłem! To jest właśnie to, co proponowane jest każdemu z Was. Wymaga to jednak, byście się temu poddali na każdym poziomie Waszej egzystencji. To właśnie dzieje się na dziewiątym poziomie.

Patrząc z innej perspektywy, tzw. "wolna wola" jest właściwie iluzją. Pozbycie się tej iluzji jest również częścią procesu Świetlanego Ciała, bo oznacza to ostateczne pozbycie się własnego JA (tak jak Ty je pojmujesz). Z naszego punktu widzenia Twoje ciała mentalne, emocjonalne i duchowe są wyłącznie narzędziami Ducha i nie posiadają własnej świadomości. To, że ego posiada kontrolę, jest częścią iluzji bycia oddzielonym. To jest nasz punkt widzenia i masz prawo się z nim nie zgadzać. Obecnie większość z Was znajduje się na dziewiątym poziomie i Duch kieruje Was coraz bliżej bramy przebudzenia. Przeżywacie już uwolnienie się od własnej tożsamości i od kontekstu, do którego się przyzwyczailiście. Dopuście do tego. Poddajcie się temu. Tylko sprzeciw jest bolesny.

Idź za Duchem z każdym Twym oddechem i krokiem. Żyj swoją własną wielkością, a będziesz zawsze tam, gdzie powinieneś być, będziesz z tymi, z którymi właśnie teraz powinieneś być i będziesz robić to, co w tym momencie powinieneś robić. Pozbywasz się wszystkich lęków, stają się one nieważne. Gdy manifestujesz to, czym naprawdę jesteś i to, co masz tutaj do zrobienia, wszystkie iluzje tracą swoją realność i swoje znaczenie. Strach może się, co prawda, niekiedy jeszcze pojawiać, bo przecież wciąż żyjesz w tym świecie, lecz Ty nie zwracasz już na niego uwagi. Na trzecim, szóstym i dziewiątym poziomie odłączasz się stopniowo od panującej tu rzeczywistości. I gdybyś się znowu do niej podłączył, odczujesz to jako bolesne doświadczenie.

Na trzecim, szóstym i dziewiątym poziomie zauważasz, że w zupełnie nowy sposób promieniujesz Światłem. Twoje oczy stają się bardzo przejrzyste i różnią się od oczu innych ludzi. Inni będą do Ciebie mówić: ?Wyglądasz tak radośnie". Pomyśl wtedy o tym, ze ludzie bardzo boją się poddać prowadzeniu Ducha. Odpowiedz im: ?Podążam za moim duchem nie wahając się. To dlatego jestem przepełniony tak wielką radością. Radziłbym Ci, żebyś również poszedł tą drogą". To naprawdę najprostsze, co możesz powiedzieć.

Niektórzy z Was są być może otoczeni ludźmi, którzy tkwią w syndromie: "Co będzie, jeśli...?", "Co stanie się, gdy Ziemia wyskoczy ze swoich biegunów i będziemy się musieli ewakuować na Plutona?", albo "Co będzie, gdy Frankfurt stanie się miastem na wybrzeżu?", bądź też "Co, jeśli jesteśmy kontrolowani przez pozaziemskie jaszczurki i służymy im jako źródło pokarmu?". Jesteś otoczony przez te szalone: "Co będzie, jeśli...?". Pozostań w swoim centrum i będziesz wtedy wiedział, co tym ludziom odpowiedzieć.

Na siódmym poziomie, wielu ludzi ma wrażenie, jakby już jutro mieli wznieść się w wyższy wymiar. Myślą ?Ashtar przyjdzie, weźmie mnie na swój statek i zabierze stąd". Jest to spowodowane stworzeniem połączenia pomiędzy "Tobą" w ciele i "Tobą" w Świetlanym Ciele. Patrząc na to linearnie, Świetlane Ciało jest Twoim przyszłym "ja". Dlatego masz potrzebę, aby uporządkować wszystko w Twoim życiu. Mówisz to, co zawsze chciałeś powiedzieć i robisz to, co zawsze chciałeś zrobić.

Na ósmym poziomie zaczynasz jednak rozumieć, ze zostajesz tutaj. Ogarnia Cię zupełnie nowe poczucie sensu Twojego życia. Rozumiesz, że masz tu coś do zrobienia i cieszysz się na myśl o tym. Na siódmym poziomie przestajesz już wchodzić i wychodzić ze swojego ciała. Obserwujemy wiele osób będących w służbie Światła, które mają dostęp do wielowymiarowości, ale nigdy do końca nie przebywają w ciele. Na ósmym etapie powracasz do swojego ciała. Czujesz się dużo spokojniejszy i bardziej ześrodkowany, i wiesz już, że nie zwariowałeś. Przez to, że uosabiasz coraz więcej swojej wielkości, stajesz się "wyższym człowiekiem". Na dziewiątym poziomie manifestujesz sobą tyle swojej wielkości, że stajesz się człowiekiem godnym uwagi.

Na ósmym poziomie, Twoje górne czakry są otwarte i funkcjonują prawidłowo. Ciało duchowe, razem z ciałem emocjonalnym i mentalnym, stopiły się w jedno połączone pole. Szablony w ósmej czaksze są na nowo ukierunkowane i Twoje pola zaczynają zupełnie inaczej pracować. Przyłączasz się do Nadduszy i czujesz się przez cały czas połączony z Duchem.

Gdy dziewiąta i dziesiąta czakra coraz bardziej się otwierają, zaczynają się również otwierać czakry jedenasta i dwunasta, i wtedy łączysz się ze Świadomością Chrystusową. Zaczynasz działać z poziomu swojej Świadomości Chrystusowej. Początkowo nie będzie to jeszcze stan stabilny, więc będziesz przeżywał huśtawkę uczuć pomiędzy byciem prawdą i miłością a małym, głupim ważniakiem. Ale to wkrótce przechodzi. Jakiś czas po Twoim przejściu przez bramę przebudzenia, zaczniesz działać już zawsze z poziomu Świadomości Chrystusowej. I właśnie to jest Twoją drogą. Niektórzy z Was połączą się ze Świadomością JAM-JEST. I gdy wreszcie, na dziesiątym lub jedenastym etapie, zaczniesz działać z poziomu własnej boskości, będzie Ci już trudno utrzymać ludzki wygląd.

Na dziewiątym poziomie doświadczasz stanów, których jeszcze nigdy dotąd nie przeżyłeś. Doświadczasz stanu bycia swoją własną prawdą, stanu bycia bezwarunkową miłością. Doświadczasz swojego Światła i swojej mocy. Ten stan jest nazywany "potrójnym płomieniem". Ten płomień istnieje w sercu każdego człowieka. Rezonuje on z wszystkimi wymiarami.

Około dziewiątego poziomu rozpoczyna się coraz silniejsze zejście Ducha. Pozbyłeś się już własnego ego. To zejście jest bardzo mocno transformujące, zaczynasz teraz prawdopodobnie promienieć światłem. Ostatnie trzy poziomy Świetlanego Ciała nazywamy "poziomami duchowym". Twoje pola są już całkowicie połączone. Wszystkie Twoje czakry, aż do czternastej, są otwarte i jesteś, na każdym poziomie swojego istnienia, podłączony do Świadomości Chrystusowej. Poza tym posiadasz już teraz połączenia ze Świadomością JAM-JEST.



Dziesiąty poziom Świetlanego Ciała

Na tym poziomie zaczynasz rozwijać zdolności typowe dla awatarów. Oznacza to, że możesz być, kiedy i gdzie zechcesz. Na tym etapie masz już pełną świadomość jedności ze Źródłem i rozwijasz zdolności teleportacji i telekinezy oraz zdolność manifestowania rzeczy. Jeśli jesteś Wszystkim-Co-Jest, czymże więc nie jesteś? Jesteś Uniwersum, które stwarza się na nowo, według Twoich obrazów rzeczywistości. Na dziesiątym poziomie działasz z punktu widzenia własnej wielkości, z tego, co nazywamy Twoim boskim JA. Czujesz się ze wszystkim połączony. Nie istnieje, żaden spadający z drzewa liść, którego nie byłbyś świadomy, bowiem to Ty jesteś planetarną świadomością. Chcielibyśmy, byś dokładnie zrozumiał, co to oznacza: ten poziom postrzegania jest drogą do najgłębszej ludzkiej świadomości i drogą do ludzkiej świadomości genetycznej. Wszystko to musi zostać zintegrowane z fizycznością. Nikt nie będzie fruwał, gdzieś w eterze, musicie to wszystko przynieść tutaj.

Gdy łączysz się z Nadduszą, podwójne tetrady zamieniają się stronami i działasz wtedy w połączonym polu. Te figury geometryczne poruszają się w formie podwójnej helisy. W obecnej grze Karmy posiadasz tylko dwa pasma DNA. Ale w Twoim Świetlanym Ciele masz jeszcze wyższe pasmo DNA. Twoje ciało formuje teraz w centrum, pięciowymiarowe pasmo i zaczynasz budować tzw. Merkabah. To słowo po hebrajsku oznacza pojazd. Merkabah jest kryształową, świetlaną strukturą, z którą możesz podróżować przez przestrzeń, czas i wymiary. Posiada ona własną świadomość. Być może podróżujesz z nią do systemów innych Źródeł. Z naszej perspektywy, proces Świetlanego Ciała jest tylko częścią większego procesu. Widzimy jak wszystkie poziomy i wymiary łączą się ze Źródłem tego Uniwersum, które z kolei stapia się z systemami innych Źródeł i tak dalej aż do punktu, gdy wszystko staje się jednym. Jest to niesamowity proces.

Z naszego punktu widzenia, nie ma nic piękniejszego i wspanialszego od boskiej ekspresji podczas Waszego powrotu do Źródła. Dla jednych z Was będzie to powrót do tego Źródła, dla innych powrót do systemu jakiegoś innego Źródła. Istoty te są tu po to, aby tworzyć powiązania na czas, gdy wszystko się ze sobą połączy. Niektórzy z Was są tu po to, aby pomóc planecie w jej procesie Świetlanego Ciała. Inni pomogą jej w podniesieniu się na jeszcze wyższy poziom. To, o czym tu mówimy, to ewolucja całych wymiarów.

Kryształową strukturę Merkabah budujecie z własnych pól energetycznych, pod kierownictwem wyższego Ducha. Powiemy teraz o trzech różnych osiach: o funkcji anielskiej, o Bractwie kosmicznym, bądź funkcji istot pozaziemskich i o funkcji oświeconego mistrza. Wszystkie one się uzupełniają. Gdy przyjdzie czas wzniesienia się na wyższy poziom, Bractwo kosmiczne połączy ze sobą wszystkie Merkabah, które zbuduje w swoich polach, aby połączyć całą planetę i dzięki temu zbudować Świetlane Ciało planetarne. Ziemia zostanie wyjęta z trzeciego wymiaru i on się rozpadnie.

Oś oświeconych mistrzów obejmie prowadzenie i nawigację. Ich zadaniem jest praca nad koordynacją przeniesienia tego systemu słonecznego do systemu wielogwiezdnego.

Wiele aniołów wchodzi w Świetlane Ciała, lecz inne powracają do formy czystej energii. Nasza energia jest paliwem dla tego procesu.

Na dziesiątym poziomie zaczynasz pracować odpowiednio do Twojej osi. Wszyscy posiadacie kody DNA pozwalające na wykonywanie odpowiedniej funkcji. Twój Duch zadecyduje o tym, w której części procesu powinieneś uczestniczyć. Żadna z osi nie jest "ważniejsza", "lepsza" lub "bardziej zaawansowana". Odegraj swoją rolę pełnią Twojej energii.



Jedenasty poziom Świetlanego Ciała

Zbudowałeś już strukturę swojego Merkabah i teraz osiągasz jedenasty poziom. Jest to punkt, w którym musisz zdecydować, czy chcesz pozostać w Świetlanym Ciele i przechodzić proces wznoszenia się razem z planetą, czy też chcesz dokonać tego przed nią i niejako utorować jej drogę, bądź czy chcesz przemienić się w czystą energię. Ta decyzja musi zostać podjęta teraz, bo jesteś połączony liniami axiatonalnymi z Merkabah wyższych wymiarów. Linie axiatonalne są częścią struktury Twojego Świetlanego Ciała, które łączą Cię z innymi systemami gwiezdnymi i z innymi wszechświatami. Te linie przechodzą wzdłuż znanych w akupunkturze meridian i łączą się z ciałem fizycznym w tzw. punktach wirowania. Struktura Twojego Świetlanego Ciała składa się z wielu świetlnych linii, które się ze sobą krzyżują, tworząc przepiękne geometryczne formy. W trakcie procesu mutacji dochodzi do stworzenia zupełnie nowego systemu krążenia energii. Poprzez axialne punkty wirowania dochodzi do odnowy komórek i ich przestrukturowania na poziomie molekularnym. Twój Duch stwarzał te struktury na wszystkich etapach Świetlanego Ciała i dzięki temu przygotował Twoje ciało fizyczne do odbioru większego Merkabah. Na jedenastym poziomie wszystkie te struktury są już trwale zakotwiczone i w pełni aktywne.

Zauważyłeś może, że czas upływa szybciej. Przyspiesza on aż do punktu, gdy stanie się symultaniczny. Będziesz więc doświadczał na przemian bycia wszędzie jednocześnie (bycia w symultaniczności), po czym bycia znów w czasie, do którego jesteś teraz przyzwyczajony. Stanie się to dla Ciebie normalne. Przyzwyczaisz się do tego wchodzenia i wychodzenia. Gdy większość ludzi znajdzie się na jedenastym poziomie, ta planeta nie będzie już istnieć w czasie linearnym, lecz w czasie symultanicznym. Jest to niezła zabawa, gdy widzisz, że Twoje "przeszłe życia", były wielkim żartem - masz tylko życia, które rezonują.

Za każdym razem, gdy w którejś z równoległych rzeczywistości zdecydujesz się iść drogą Światła, wpływa to na każdy z żywotów, jakie kiedykolwiek miałeś. Na każdy! Jedna osoba, która decyduje się iść drogą Światła, wywiera wpływ na całą planetę, ponad czasem i równoległymi rzeczywistościami. W tej równoległej rzeczywistości znajduje się obecnie od siedmiu do ośmiu milionów, inkarnowanych w służbie dla Światła, osób. Jak myślicie, jaki duży mogą osiągnąć sukces? Jak Wam się wydaje, co mogą osiągnąć? Wszystko. Tak długo, jak długo idziecie za Duchem.

Działacie z poziomu Waszego boskiego JA i tam nie ma żadnych podziałów, tam nie ma oddzielenia. Przypomnij sobie jak na niższych poziomach podążałeś za Duchem całym swoim ciałem i duszą. Już go dogoniłeś. Po drodze było co prawda trochę bólów głowy i jakieś grypy, ale teraz wszystko zostaje wynagrodzone.

To, co najbardziej chciałbyś robić, to Twój klucz do manifestacji boskiego planu. Wielu z Was posiada jakieś szczególne umiejętności i zdolności, by pomóc tej planecie. Być może jesteś specjalistą w intergalaktycznej dyplomacji, w nowych strukturach rodzinnych lub nowych formach rządu, być może potrafisz szczególnie dobrze, na poziomie globalnym, rozdzielać pokarm i inne surowce. Być może Twoje serce cieszy się na myśl o rozwijaniu nowych form wspólnoty, nowych rytuałów przebudzonej duchowości, albo, bazujących na Świetle, nowych technologii, bądź nowych form wyrazu w sztuce.

Na jedenastym poziomie manifestujesz swoją wizję Nieba na Ziemi i wyrażasz ekstazę swojego Ducha.



Dwunasty poziom Świetlanego Ciała

Na tym poziomie działasz zgodnie ze swoją decyzją o tym, co jest do zrobienia. Może to oznaczać, że przyłączysz się do innych ludzi, by wspólnie z nimi działać, bądź też zdecydujesz się na coś innego. Przed ostatecznym wzniesieniem się planety na wyższy poziom, trzeba stworzyć wiele struktur: nowe rządy, rady i wszystko, co jest możliwe. To wszystko dzieje się poprzez samo bycie tutaj. Nie zapominaj o tym, działasz przecież w symultaniczności i jesteś jej coraz bardziej świadomy. To dzieje się w tym momencie! To stało się już i będzie się jeszcze dziać. Planeta wznosi się na wyższy poziom już od momentu swoich narodzin. Nic się nie gubi. Cała historia tej planety zapisana jest w kronice Akashy. Nie musisz więc magazynować swoich wspomnień w ciele.

Za każdym razem, gdy podejmujesz decyzję, która nie jest zgodna z wolą Ducha, wola Ducha, mimo to, zostaje zrealizowana. Dochodzi jednak do otwarcia równoległej rzeczywistości, aby umożliwić realizację Twojej decyzji. Istnieją więc kwadryliony, kwadryliardy takich rzeczywistości. Ale one znowu się ze sobą łączą, gdy Wy, ludzie służący Światłu, porozrzucani we wszystkich przedziałach czasowych, budzicie się i podążacie za Duchem. Dojdzie wiec do punktu, w którym wszystkie te rzeczywistości stopią się w jedno i będzie wtedy istnieć tylko droga Ducha. Gry Karmy nie będzie nigdzie poza kronikami. Nie będzie jej też w Tobie. Nie musisz jej dźwigać ze sobą, ani w ciele, ani w duchu, ani w swoim sercu. To jest bardzo emocjonujące! W ten sposób prowadzisz do rozwoju planety. Splatasz ją na nowo. Każdy z "punktów teraz" jest "materiałem", z którego zrobione są tzw. czas i przestrzeń. Z naszej perspektywy widzimy tylko linie mocy, które płyną przez wszystkie paralelne rzeczywistości do każdego punktu teraz i łączą, zazębiają się ze sobą. W ten sposób wymiar zostaje rozciągnięty ponad czasem.

Twój rozwój, od jedenastego do dwunastego poziomu, jest ostatnią aktywacją boskiego planu dla planety Ziemi. Ta planeta zdąża ku Światłu. Przemieszcza się z tego wymiaru do systemu wielogwiezdnego. Teraz każdy człowiek jest w swoim Świetlanym Ciele i podąża pełen suwerenności i mistrzostwa za swoim Duchem. Gdy jesteś w drodze do Źródła, wyrażasz już, na każdym poziomie swej tożsamości i Twej istoty, swoje doświadczenie i swoje połączenie ze Źródłem.


http://www.epokaserca.pl/joomla/index.p ... lane-cialo

Uczciwie mówię, że nie przeczytałam tej części, jak znajdę czas to do tego wrócę. :D
1 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 17610
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 29
x 930
Podziękował: 32112 razy
Otrzymał podziękowanie: 25741 razy

Re: Ciało Świetliste

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 26 lut 2021, 17:45

Obrazek

SA LIGRAMKI
PRAWDZIWA HISTORIA O ISTOTACH ZNACZNIE INTELIGENTNIEJSZYCH NIŻ MY.
Myśl stwarza rzeczywistość
Dom

Obrazek

Było to dawno temu, dawno temu, przed 5000 lat, w przeszłości, a może w przyszłości, w innym wszechświecie. Tam, w innym wymiarze, żyła cywilizacja istot niezwykle czystych i mądrych. Pozostawały one w stanie całkowitego spokoju. Ich świat różnił się bardzo od naszego. Był to
ŚWIAT ZE ŚWIATŁA.
Istoty te nazywały się Sa Ligramki i żyły w Oceanie Złotoczerwonego Światła. Pływały w tym świetle jak ryby w wodzie - morzu spokoju. Istoty te osiągnęły tak wysoki stan
HARMONII I PEŁNI,
że nie odczuwały zupełnie potrzeby poruszania się. Nie były one jak my utworzone z ciała, lecz całkowicie ze światła.

Obrazek

Sa Ligramki były tak malusieńkie, że moglibyśmy je zobaczyć tylko jako małe punkciki światła, mikrogwiazdy. A mimo to dysponowały wszystkimi potęgami intelektu, umysłu i osobowości, rozwiniętymi do absolutnej doskonałości. A więc były w stanie najwyższej pełni. Cywilizacja Sa Ligramków unosiła się z wdziękiem w swoim spokojnym morzu światła jak niebiańska konstelacja.
Nie wszystkie te punkty światła świeciły z jednakową siłą. Jedne rozsiewały wokół siebie niezwykłą energię i jasność, inne tylko lekko się jarzyły. Te silniejsze tworzyły coś w rodzaju różańca stanowiącego delikatny, cudowny wzór. Wyglądało to jak migocący naszyjnik z diamentów.
Najsilniejsze Sa Ligramki znajdowały się w środku i rozsiewały tak wiele pokoju i tak wiele niezwykłej harmonii, że wszystkie inne istoty spontanicznie otaczały te źródła energii jakby przyciągane siłą magnetyczną.

Obrazek

A w samym środku, na szczycie całej cywilizacji Sa Ligramków zamieszkiwała najpiękniejsza, najpotężniejsza i najjaśniejsza ze wszystkich saligramkowych istot. Była tak promienna i pogrążona w pokoju, że wszystkie inne istoty chciały przebywać tylko blisko niej. Posiadała wiedzę absolutną o całym wszechświecie, mówiąc dokładniej - o każdym wszechświecie, więc i o naszym także. Rozumiała najgłębsze tajemnice czasu. Mogła w jednej chwili przenieść się do najbardziej odległego zakątka jakiegokolwiek z wszechświatów, a nawet poza nie. Znała przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Mogła rzeczywiście czynić co tylko chciała. Cywilizacja Sa Ligramków była najpotężniejszą ze wszystkich. W porównaniu z nimi ludzkie istoty przypominały małpy.
Przywódca Sa Ligramków był uosobieniem łagodności i dobroci, nie miał nawet śladu myśli wyrządzenia najmniejszej krzywdy nikomu. Jego jedynym celem było, aby wszechświat funkcjonował w harmonii i pokoju, i gdyby kiedykolwiek wypadł z równowagi, aby go natychmiast przywrócić do pierwotnego stanu. Imię tej najdoskonalszej spośród wszystkich istot brzmiało SHI VAH. Wszystkie inne Sa Ligramki uważały Go za swego Ojca.
W tym Świecie Światła wszystko przebiegało spokojnie, w pokoju i doskonałym porządku. Aż przyszedł czas, kiedy najpierw jeden Sa Ligramek, a potem inne doszły do wniosku, że Świat Pokoju - Dom już im nie wystarcza. W tym czystym Duchowym Świecie, gdzie Sa Ligramki mogły porozumiewać się ze sobą nawet poza myślą, zaczęło brakować jednego:
ZABAWY, ZMIENNOŚCI I SZCZĘŚCIA!
Jeden z najsilniejszych Sa Ligramków nawiązał kontakt z Ojcem.
- Chcę odkryć inny świat - oświadczyło dziecko. - Pozwól mi zabrać ze sobą kilku braci w inny wymiar. Pragniemy tego doświadczyć!
- Kochane dziecko, dokąd chcesz iść? - zapytał Shi Vah uśmiechając się.
- Nie wiem, ale musi istnieć jakiś inny świat wart, aby go odkryć. Mamy tu spokój, ale zapomnieliśmy jak to jest, kiedy zaczyna się coś, kiedy się coś przeżywa! I to jest to, za czym tęsknimy. Powiedz Ojcze, czy gdzieś jest tak piękne miejsce?
Ojciec pomyślał chwilę, a wiedział już co nastąpi. W czasie tego namysłu trwającego ledwie sekundę, swoim nieograniczonym intelektem przemierzył najodleglejsze obszary wieczności i odpowiedział.
TAK.
Następnie rzekł do swoich dzieci:
-Wasze życzenia spełnić się mogą tylko w fizycznym świecie z gwiazdami i planetami. Większość światów nie będzie dla was interesująca. Są puste i służą jedynemu celowi: wytwarzają siły grawitacyjne dla utrzymania wszechświata w równowadze. Ale jest pewne miejsce, pewna planeta w najbardziej odległym zakątku czterowymiarowego świata fizycznego. To
KLEJNOT
wszystkich planet.

Obrazek

Posiada takie piękno o jakim marzycie. Ta planeta stanie się waszym
ŚWIATEM SZCZĘŚCIA.
Idźcie więc z moim błogosławieństwem. Zamieszkajcie tam, moje kochane dzieci! Kiedy tam przybędziecie, zbudujecie wszystko, co będzie wam potrzebne. Niezbędne będą dla was skafandry kosmiczne, pomogę wam we wszystkim. Idźcie i doświadczajcie
SZCZĘŚCIA!
Zasłużyliście na nie. A gdybyście mieli trudności, zawołajcie mnie, a pomogę wam najlepiej jak tylko umiem.
Dzieci będące najbliżej Ojca zajaśniały z radości. Utworzyły natychmiast pierwszą grupę 900 000 podróżników, aby zamieszkać na tej, tak bardzo odległej planecie. Grupę prowadził Sa Ligramek, który pierwszy zwrócił się do Ojca, oraz inna istota obok niego świecąca jasno i odważnie.
Powinniście wiedzieć, że Sa Ligramki były tak doskonałe, że nie potrzebowały statków międzygwiezdnych, aby poruszać się po wszechświecie. Jedynie poprzez swoją wysoko rozwiniętą potęgę myśli przeniosły się ze Świata Światła do innego, nowego wymiaru. Był to początek długiej i bogatej odysei. Przez długi, długi czas podróżnicy mieli nie powrócić do swego Domu Spokoju.

Królestwo
Sa Ligramki - podróżnicy utworzyli szyk znaku zwycięstwa w kształcie litery V i polecieli przez Ocean Złotoczerwonego Światła do Morza Białej Mgły, nasyconego tajemniczymi kształtami i kolorami. Było to niezwykłe morze, o którym wiedzieli, że stanowiło bramę pomiędzy dwoma wszechświatami.
Lecieli dalej i dalej, aż weszli w strefę świata przestrzeni. Stąd było już tylko kilka bilionów mil do celu, do odległej, średniej wielkości planety, bardzo podobnej do naszej. Planeta ta była w stanie nieskażonej czystości. Jeziora i morza miały głęboki kolor szafiru, a wyspy były cudownie zielone. Planeta była pełna wielkich, niewyobrażalnie pięknych kwiatów. Istniał tu tylko jeden kontynent otoczony oceanem. Oś planety ułożona była tak do słońca, że zawsze była tam wiosna.
Kiedy Sa Ligramki znalazły się na orbicie Nowego Świata i przyglądały mu się badawczo, zrozumiały, że był on nawet piękniejszy niż śnili w swoich najśmielszych marzeniach. Był to
PRAWDZIWY RAJ!
Złoto wydawało się być tu najzwyczajniejszym ze wszystkich bogactw, a diamenty leżały wszędzie skrząc się wszystkimi barwami światła. Przejrzyste rzeki i potoki płynęły przez ten ląd. Planeta obracała się i dlatego następowała zmiana dnia i nocy.
Wszystko zapraszało na tę planetę. Sa Ligramki postanowiły natychmiast lądować. Był problem przeżycia na tej planecie, ponieważ istnienie czasu i przestrzeni, a więc i atmosfery przeszkadzałoby Sa Ligramkom przecież tak funkcjonować jak w Domu - Świecie Światła. Porozumiewanie telepatyczne było tu bardziej utrudnione jak również przemieszczanie się z miejsca na miejsce potęgą teleportacji. Aby tutaj żyć, konieczne były odpowiednie skafandry. Ale skąd mieli je wziąć? Wydawało się to rzeczą absolutnie niemożliwą. Aby móc stworzyć skafander, trzeba było samemu być w skafandrze. Był to pierwszy z wielu problemów, które należało rozwiązać. Dlaczego nie pomyśleli o tym zanim wyruszyli w podróż? Naturalnie wiedzieli, że mogą polegać na swoim Ojcu i czekać na Jego pomoc. Postanowili więc wylądować i zobaczyć, co można będzie zrobić w naturalnym środowisku Błękitnej Planety.
Przewodnik wyprawy - Kri Shnah zaczął lądować jako pierwszy. Zanim wszedł w atmosferę wypełnioną powietrzem, poczuł delikatne przyciąganie, to jest duchowe zaproszenie, znane mu z czasu, kiedy ze swoimi braćmi przebywał w Domu - Świecie Światła. Kiedy myśli jego biegły do źródła przyciągania, tam na powierzchni planety zobaczył dwa Sa Ligramki wysyłające w jego kierunku promienie światła. Sa Ligramki były w skafandrach. Najpiękniejszym było jednak to, że dla niego miały już również przygotowany skafander.
Kri Shnah - podróżnik założył go i zaczął zadawać wiele pytań.
Co tu robicie? - było pierwszym pytaniem Kri.
Nasz Ociec Shi Vah pamiętał, że będziecie potrzebowali skafandrów i wysłał nas jako pierwszych, aby je dla was przygotować. My wkrótce wrócimy do Domu. Wybraliście bardzo dobre miejsce do lądowania i zamieszkania, jak to sam widzisz. Wybudowaliśmy też kilka domów. Użyliśmy do tego czystego złota i diamentów - materiału, którego jest tutaj wszędzie pełno.
Kiedy Kri Shnah przyzwyczaił się do swojego nowego ubrania, obejrzał sobie jego odbicie w lustrze czystej wody jeziora. Skafander podobny do robota, był jednak o wiele piękniejszy i jak żywy. Jego kształt przypominał ciało bardzo podobne do naszego. Różnił się tylko tym, że wykonany był z najbardziej czystych pierwiastków i działał bez najmniejszego błędu.
Miał dwoje oczu, tak jak nasze ciało i obrotową wieżę kontrolną, w której teraz siedział Kri, dokładnie w środku czoła, pomiędzy brwiami. Był tam także wspaniały komputer, przy pomocy którego Kri mógł poruszać swoim kostiumem jak tylko zapragnął. Nauczył się bardzo szybko sterować nim z elegancją i wdziękiem.
Gdy to zobaczyli inni podróżnicy, wylądowali natychmiast i również otrzymali na tej nowej planecie do swojej dyspozycji takie same, wzbudzające zachwyt skafandry - pojazdy, aby mogli w nich podróżować i działać. W świecie przestrzeni i czasu było koniecznym dla Sa Ligramków pozostawanie w tych pojazdach tak długo, jak długo przebywali w grawitacyjnym polu planety.
Pojazdy były wygodne i fascynujące. Posiadanie skafandrów okazało się tym, co było najpiękniejsze w całej wyprawie, ponieważ te cielesne kostiumy umożliwiały im taki rodzaj doznań, jakich nie znali nigdy przedtem.
Kri zwrócił się teraz do Sa Ligramka o imieniu Laak Shmih i powiedział:
Pozostaniemy tutaj. To prawdziwe niebo, ten Nowy Świat. Nauczymy się jak sporządzać coraz więcej takich pojazdów używając potęgi naszych myśli. Wtedy będziemy mogli zaprosić wielu naszych braci i żyć tu z nimi. Powstanie tu wielka cywilizacja!
Jak nazwiemy ten nasz nowy ląd? - zapytała Laak Shmih, która była drugim dowódcą.
Nazwijmy ten świat Ba Haa Rat! - odpowiedział Kri.
Nazwa ta była słodka jak miód i lekka jak powietrze. Kri ucieszył się, kiedy usłyszał ten dźwięk wydany przez swój kostium.
Wszyscy zgodzili się, że będzie to doskonałe imię dla ich lądu. Kri i Laak byli najpotężniejszymi i najszlachetniejszymi ze wszystkich Sa Ligramków, dlatego też otrzymali cesarskie trony i rządzili wspólnie.
Ponieważ wszystkie Sa Ligramki nosiły w sobie pokój i harmonię wyniesione ze swojego Domu - Świata Światła, wzięły się do pracy w szczęściu i zachwycie. Budowali pałace oraz latające statki sterowane siłą myśli. Techniczne wyposażenie wszelkiego rodzaju, które było im potrzebne, tworzyli w sekundę - tak bardzo super - inteligentne były te istoty. Bawiły je możliwości komputerów. Przez cały dzień Sa Ligramki układały gry słowne, które nazywały poezją, gry różnych tonów, które nazywały muzyką, a także gry ruchu, które nazywały tańcem. Wkrótce całe ich życie wypełniały tylko te gry.
Kiedy w dzień patrzyli w słońce, przypominali sobie swego Ojca Shi, a nocą, zwracając się ku gwiazdom, myśleli o swoich braciach pozostających jeszcze w Świecie Światła. W tym czarownym towarzystwie nigdy nie czuli się samotni. Byli jak kwiaty pośród piękna, wspaniałości i doskonałości życia. Znaleźli rzeczywiście to, czego szukali -
SZCZĘŚCIE!
Kri Shnah i Laak Shmih troszczyli się o wszystkich tak, aby każdy robił czego pragnie i co powinien. Sami zaś zajmowali się sporządzaniem skafandrów, by móc zaprosić jeszcze innych braci z Domu - Świata Światła. A ponieważ byli niezwykle szczęśliwi, postanowili stworzyć nowy skafander kosmiczny, żeby móc zaprosić jeszcze jednego brata z Domu Światła, aby i on mógł doświadczyć szczęścia, którym oni tu żyli. Spostrzegli, że potęga myśli ich obojga była konieczna do stworzenia nowego skafandra i że kształtował się on powoli wewnątrz skafandra brata Laak, który nazwał swój kostium żeńskim. Kiedy nowy kostium był prawie gotowy, wysyłali falę myśli o wielkiej sile do swojego Domu - Świata Światła i wkrótce pojawiał się jeden z ich braci, bardzo ciekawy życia u nich, i wślizgnął się w nowe ciało - skafander. Malutki brat popatrzył ze zdumieniem dookoła i powiedział:
Przecież to pałac, do którego przybyłem!
Laak uśmiechała się wesoło.
To nie jest jeszcze ten właściwy pałac. Jesteś wewnątrz mego skafandra. Kiedy wyjdziesz na zewnątrz, zobaczysz pałace, które wybudowaliśmy tutaj. Ale nie śpiesz się, pozostań trochę w moim pojeździe, w moim towarzystwie.
Kri urządzał wesołe zabawy na pobliskich wyspach. Mogli unosić się w powietrzu na pojazdach skonstruowanych na podobieństwo latających łabędzi i odkrywać cały ten wspaniały świat, którego byli władcami.
Kri otrzymał imię Na Rah Yan, to znaczy cesarz. Laak została cesarzową. A kiedy około sto lat później kostiumy cesarza i cesarzowej zużyły się, wymienili je na nowe i władali nimi w tak doskonały sposób jak poprzednimi.
Także bracia piastowali stanowiska cesarza i cesarzowej, ponieważ w międzyczasie pojawiło się wielu bardzo uzdolnionych w tym kierunku braci.
Kiedy jedno z ciał - kostiumów zaczynało tracić swoją zdolność funkcjonowania, co zazwyczaj następowało po 150 latach, Sa Ligramek zamieszkujący je spokojnie siadał i potęgą swojej myśli przeskakiwał do nowego kostiumu - pojazdu. Ten stary, opuszczony, był palony. A ponieważ nowy pojazd - ciało był lepszy od zużytego, nikt nie tęsknił za starym, nikt nie był smutny, że musi go porzucić.
I tak płynęło życie w szczęściu rok za rokiem, stulecie za stuleciem, tysiąclecie za tysiącleciem. Coraz więcej Sa Ligramów w Domu - Świecie Światła odbierało zapraszające fale myśli swoich braci przebywających w Królestwie Szczęścia. I przybywali na planetę, aby włączyć się do kolorowego życia tutaj.
Populacja rosła stopniowo, od początkowych 900 tysięcy do prawie 10 milionów. Pałace budowano już trochę mniej rozrzutnie. Zaczęto używać srebra zamiast złota. Pojawiło się wiele małych królestw, zamiast jednego wielkiego. Mimo to wszyscy żyli jeszcze w pokoju, pod dobrotliwym panowaniem cesarza. Nikt nie przywiązywał szczególnej uwagi do pojazdów - ciał innych braci. Kiedy spotykali się, również nie zwracali uwagi na kostiumy, ponieważ tkwiło w nich jeszcze silne poczucie bycia Sa Ligramkami - nawet wtedy, kiedy nie mogli już spostrzegać siebie w czystej formie światła, którą posiadali dawniej w Domu - Świecie Światła. Noszenie skafandrów stało się dla nich drugą naturą. Było to wprawdzie jeszcze przyjemne, ale już nie zachwycające. Nie towarzyszyło im teraz tak wielkie upojenie własnym kostiumem jak na początku. Stał się on po prostu czymś zwyczajnym i codziennym.

Punkt zwrotny.
Pewnego dnia roku 2500 historii cywilizacji, na Błękitnej Planecie wydarzyło się coś niezwykłego. Nastąpiła wielka zmiana, która wstrząsnęła całym porządkiem opartym na pokoju i szczęściu panującym dotąd niepodzielnie!
Vi Karam, jeden z pierwszych władców tego czasu, któregoś dnia zawołał do siebie jednego ze swoich braci:
To jest piękny pojazd, w którym jeździsz! - powiedział do brata, którego pojazd był rodzaju żeńskiego. - Chciałbym go dotknąć.
Brat roześmiał się:
W jaki sposób chcesz go dotknąć? Czy chcesz wysiąść ze swego pojazdu, aby to uczynić?
Vi Karam odpowiedział z uśmiechem
Nie, oczywiście nie! Pozwól mi go dotknąć rękami mego pojazdu - skafandra!
Po tym zdarzeniu Vi Karam zwracał swoją uwagę coraz częściej w kierunku pojazdu brata. Ten był coraz mniej szczęśliwy, ponieważ Vi Karam podziwiał tylko styl, kontury, siłę i ruchliwość, kolor i ozdoby jego pojazdu, a jemu samemu okazywał coraz mniej uznania i poświęcał coraz mniej uwagi. Chciał rozmawiać tylko o pojazdach. Chciał dowiedzieć się jak pojazd funkcjonuje oraz czy jest ciepły czy zimny, miękki czy twardy.
Jakie to śmieszne - zdziwił się brat.
To było na pozór nic nie znaczące stwierdzenie, jednak o zabarwieniu ujemnym - były to pierwsze negatywne słowa wypowiedziane przez jakiegokolwiek Sa Ligramka w całej historii życia w Ba Haa Racie.
Nie ważne- odpowiedział na to Vi Karam. -W każdym razie mój pojazd jest lepszy i ważniejszy od twego. - To z kolei świadczyło o pierwszej arogancji jaka kiedykolwiek zdarzyła się w Królestwie Szczęścia na Błękitnej Planecie.
Vi Karam ukrywał obawę przed wymianą swego pojazdu na inny. Stracił bowiem potęgę, która dawała możliwość ujrzenia swego nowego pojazdu przed opuszczeniem starego. Nie mógł wiec wiedzieć jaki będzie jego nowy kostium, a nawet z czasem stracił pewność czy w ogóle otrzyma jakikolwiek nowy pojazd.
-Po raz pierwszy pojawiło się więc przywiązanie do pojazdu - ciała.
Wolę doświadczyć wszystkiego, co tylko możliwe w tym ciele, jak długo jeszcze je posiadam - powiedział pewnego dnia Vi Karam zatroskany o przyszłość. - I tak powstał strach i lęk przed opuszczeniem kostiumu. I to był początek chciwości!
Vi Karam jednakże nie był niestety jedynym, który zaczął mieć takie dziwne i okropne myśli. Sa Ligramki były teraz często zmęczone i nie bawiły się już ze sobą jak dawniej. zajmowały się coraz bardziej i bardziej swoimi skafandrami. Nauczyły się nawet nastawiać je na automatyczne sterowanie, podczas gdy same drzemały słodko w ich środku.
Wkrótce zabawa kostiumami innych stała się najmodniejszą grą Sa Ligramków. Uczucia jakich doznawano podczas tej gry były zapisywane w pamięci komputera i mogły być odtwarzane.
W sposób bezpośredni, bez pośrednictwa pojazdów - ciał, bawili się coraz mniej. Sa Ligramki zapominały całkowicie swoich zdolności telepatycznych. I oto któregoś dnia zdarzyło się co następuje:
Pewien pojazd, nastawiony właśnie na automatyczne sterowanie, zaczął rozmawiać z innym pojazdem bez pozwolenia Sa Ligramka drzemiącego w jego środku. - Był to pierwszy moment, kiedy komputer uzyskał przewagę nad bezradnym Sa Ligramkiem, który został uwieziony w jego środku, a nie był on już jedynym, którego kontrolował jego własny komputer.
Pojazdy szybko zmieniały porządek społeczny panujący do tej pory. Zdobywały władzę jeden po drugim nad swoimi osłabionymi władcami, ponieważ ci przebywali już zbyt długo poza swoim Domem i nie mieli wystarczająco silnej koncentracji, niezbędnej do odzyskania władzy nad materią. Pojazdy - ciała odebrały im siłę.
Mózgi - komputery miały teraz tylko jedno życzenie: wzmocnić przyjemne doznania, które umiały zapisywać w pamięci. Dlatego kontakty z innymi ciałami stały się dla nich najważniejsze. Sa Ligramki były zbyt zaskoczone, aby reagować na to masowe przejmowanie władzy nad nimi. Kiedy próbowały odzyskać utracony autorytet, pojawiły się:
AROGANCJA, ŻĄDZA I GNIEW.
Wynikały z tego konflikty łamiące poczucie braterstwa. Królestwo Szczęścia rozpadło się. Eksplozja niszczycielskiej siły negatywnych myśli była tak potężna, że ląd na którym żyli rozpadł się na sześć czy siedem części. Pałace zostały zburzone wskutek klęsk żywiołowych, naukowe i techniczne wyposażenie zostało zniszczone. Mieszkańcy Błękitnej Planety stracili swoje bogactwa, z wyjątkiem niewielkiej pozostałości w pierwotnym miejscu założenia cywilizacji. Przypominały sobie teraz te uwięzione w ciałach istoty swego dawno zapomnianego Ojca - Wszechpotężnego, Nieśmiertelnego Shi Vah, żyjącego gdzieś daleko, w innym wymiarze. Zaczęli Go wzywać. Shi Vah skierował więc do nich swego posłannika.
Czy chcecie wrócić do Domu? - zapytał ten, gdy przybył na Błękitną Planetę.
Właściwie podoba nam się tutaj - padła odpowiedz.
Zabierz od nas tylko cierpienie, Jedynie ono jest tym, czego nie chcemy.
Sa Ligramki zapomniały własnej tożsamości. Nie pamiętały już nawet, że były Sa Ligramkami! Identyfikowały się całkowicie z ciałami, w których mieszkały. Stały się wędrującymi lunatykami.
Narastające ciemności.

Obrazek

Z biegiem czasu coraz więcej Sa Ligramków lądowało na Błękitnej Planecie. Coraz bardziej rozchodziła się w Świecie Światła wieść o wielu przyjemnościach tam na dole. Nie wiedzieli o kłopotach wiszących jak ciemne chmury nad planetą. Ciała - skafandry wprawdzie w dalszym ciągu były tworzone, ale już nie potęgą myśli, lecz przez kontakt fizyczny, ponieważ siła myśli zanikła. Wielu z nowo przybyłych stało się wkrótce sławnymi - mieli jeszcze świeże siły, podczas gdy ci przebywający tutaj dłużej zużyli już większość swojej energii. Wielu nowych przypominało osiadłym tu wcześniej braciom o ich Domu Światła, większość z nich trwała jednak niezmiennie w dotychczasowych przyzwyczajeniach. Byli zbyt długo na planecie i zbyt mocno przywykli do tej formy życia. Czegoś innego nie mogli już sobie w ogóle wyobrazić.
Nowo przybyli byli przerażeni życiem tutaj. Nauka oraz technika zostały zapomniane i zanikły. Mieszkańcy planety zubożeli. Przyroda stała się dla nich surowa. Zamiast stale trwającej wiosny pojawiły się także inne pory roku - zimne zimy i gorące lata. Z jednego Królestwa Szczęścia powstało wiele odizolowanych społeczeństw i kultur. Możliwości komunikacyjne stały się bardzo ograniczone. nie można było już tak łatwo jak dawniej przenosić się z miejsca na miejsce dzięki potędze myśli. Nie wiedziano więc o istnieniu innych kultur na planecie. Ale każda społeczność zachowała w pamięci, także przez pisma - jak to było w dawnych złotych czasach. Legendy tych różnych kultur były podobne do siebie. Nigdy jednak nie doszło do spotkania, aby dokonać porównań. I tak proces izolacji postępował naprzód.
Zawsze, ilekroć szczególnie silne Sa Ligramki schodziły z innego wymiaru z posłannictwem od Shi, mieszkańcy planety emocjonalnie byli bardzo poruszeni.
Pojawiło się wiele idei o dalekim Ojcu. Nazywali Go i Shu Var lub Ja Hu Bah i czcili Go na różne sposoby, Byli pewni, że On wszystko widzi i słyszy. Jeszcze rozumieli, że nie ma On ciała tak jak oni, ale gdzie żyje i jak jest to możliwe bez ciała, tego już nie byli w stanie pojąć. Stało się to tajemnicą.
Wkrótce społeczność zamieszkująca terytorium pierwszego cesarstwa zaczęła wznosić pomniki przedstawiające ciała pierwszych cesarzy i mniej znaczących władców. Wierzyli oni bowiem teraz, że ci władcy należeli do wyższej i potężniejszej cywilizacji niż oni sami, i że kiedyś rządzili planetą przy użyciu sił nadprzyrodzonych. Myśleli też, że władcy ci przebywają na odległych planetach i gwiazdach, i do tej pory wciąż decydują w sposób telepatyczny o zdarzeniach tego świata. Mają oni kiedyś podobno także tutaj powrócić. należy więc tam, gdzie te pomniki zostały wzniesione - a przeważnie znajdowały się one w dużych budowlach - śpiewać chwałę ich wysokości oraz dawać im dowody czci, aby chciały ludziom pomagać.
Imię Pierwszej Cesarskiej Wysokości - Kri Shnah stało się bardzo sławne; wszędzie je wymawiano i o nim śpiewano. Nikt nie przypominał sobie już Sa Ligramka - dziecka o imieniu Kri, żyjącego kiedyś w tym dużym skafandrze kosmicznym. Zapomniano o punktach światła - mikrogwiazdach, jako Sa Ligramach. Niektórzy, najbardziej przerażeni obrotem spraw ziemskich, rozpoczęli samotne życie w dżunglach i grotach. Tam spędzali swoje życie w spokoju. Miewali wiele pomysłów oraz sporo wiedzy.
Mam duszę - mówili sobie.
Nie jesteśmy tylko ciałami!
Co to jest dusza?
Nie jestem pewien, ale to nie jest ani to, ani tamto.
Tak toczyły się rozmowy, aż wreszcie ktoś powiedział:
A może dusza jest tym samym, co Najwyższa Istota o imieniu I Shu Var?
Naturalnie! - zgodzili się inni. - Tak być musi!
Dusza, to I Shu Var. Szukajmy Najwyższego.
Kiedy pojawiła się jedna koncepcja, zaraz narodziły się inne. Idee zaczęły się szybko zmieniać. Wielu zaczęło uważać, że są blisko I Shu Vara i że znają Jego wolę. Twierdzili, że to właśnie życzeniem I Shu Vara jest, aby ich społeczność zdobyła tę, czy inną posiadłość sąsiadów.
I Shu Var cieszy się, kiedy umiera się w walce przeciwko złym sąsiadom.
I Shu Var nienawidzi niewierzących.
Wielu osiadłych na Błękitnej Planecie dawało się przekonać tym, którzy to mówili. W imieniu Ojca Sa Ligramów zostali nawet powołani pierwsi żołnierze do wojska! Nie wiedziano nic o prawdziwych zamiarach Najwyższego.
Wielki Ojciec potrzebuje ciebie - mówiono.
W miarę rozpowszechniania się tych fałszywych przekonań wzrastała ilość wojen. Ponieważ osiadli tu podróżnicy niszczyli wzajemnie coraz więcej swoich kostiumów w bratobójczych wojnach, kostiumy zaczęły rozmnażać się same z coraz większą szybkością, aby uzupełnić straty. Dopiero kiedy jakiś Sa Ligramek był zmuszony opuścić swój kostium, rozpoznawał swoje prawdziwe " JA" jako punkt światła. Był on jednak tak bardzo przeniknięty swoją cielesną formą życia, że ponownie, szybko zapomniał siebie jako świetlną istotę, kiedy przybierał inny, nowy, młodszy kostium. Było nawet dosyć zabawnie obserwować te małe punkty światła uwięzione w swoich kostiumach i dlatego wierzące, że są dużymi pojazdami z materii, spędzającymi prawie cały swój czas na zabawach kostiumami.
W swojej świadomości ciała Sa Ligramki coraz bardziej i bardziej pragnęły zmysłowych, cielesnych uciech! Stawały się coraz gniewniejsze, kiedy nie mogły ich osiągnąć. Coraz bardziej pożądały bogactwa i władzy. Dzięki temu ich społeczeństwa i kultury upadały. Tymczasem ci, którzy przybywali ze Świata Światła, powiększali coraz bardziej liczebność populacji. I wszyscy oni chcieli też zagrać swoją rolę w tym wielkim dramacie mającym się wkrótce skończyć na tej wielkiej scenie świata.
Świat Światła wkrótce więc opustoszał całkowicie. Wszyscy jego mieszkańcy opuścili go, z wyjątkiem Najwyższego i Najpiękniejszego Sa Ligrama o imieniu Shi Vah. Tylko On pozostał nieporuszony, chociaż wiedział o wszystkim co się działo. Czekał na swój czas, aby wkroczyć do akcji.

Koniec sztuki.
Planeta była teraz strasznie przeludniona. Blisko 5,5 miliarda Sa Ligramków zeszło tutaj i żyło w ciałach sporządzanych coraz gorzej. Wystarczały one na krótszy czas oraz miały wciąż większe skłonności do chorób, Były także często źle ukształtowane.
Mieszkańcy planety, głównie ci nowo przybyli, zaczęli zbierać utracone materiały naukowe i techniczne i przy ich pomocy stworzyli wiele możliwości komunikacyjnych. Wielu osiadłych tu Podróżników wyszło z izolacji. Ala zamiast przyjaźni, rozwijała się coraz większa rywalizacja.
Prowadzono wielkie wojny zdobywcze. Nowe odkrycia naukowe wykorzystywano do produkcji strasznych broni, mogących łatwo niszczyć pojazdy - ciała innych Sa Ligramków. Nikt już nie mówił o istnieniu duszy. Sądzono, że przez uniemożliwienie funkcjonowania ciała, można "zabić" całą istotę. Nie wiedziano już, że w ciałach mieszkały żywe punkty światła Sa Ligramki - tak nierozsądne stały się te małe istoty. I kiedy środki do życia dla tak wielkiej populacji stały się niewystarczające, zaczęto się nawzajem coraz bardziej nienawidzieć.
Kurczyły się zasoby bogactw naturalnych, zaczęło brakować paliw do napędzania wynalezionych maszyn latających oraz dość szybko jeżdżących na kołach transporterów fotelowych. Przyroda odmawiała posłuszeństwa. Samolubne uciechy mieszkańców planety, ich egoizm i arogancja, były coraz większe. I dlatego zabijali. Nie widzieli już innego rozwiązania na przeludnionej planecie, Wynaleziono straszliwą broń, która umożliwiała niezwykle skuteczne niszczenie wielu ciał naraz. Życie stało się nie do zniesienia.
Zwolennicy jednego posłannika Shi nienawidzili zwolenników innego posłannika. A ponieważ ciała - pojazdy były różnego rodzaju, posiadający jaśniejsze pojazdy nienawidzili tych, którzy mieli ciemniejsze i odwrotnie. Pojazdy męskiego rodzaju uciskały braci rodzaju żeńskiego. Mieszkańcy jednej społeczności nienawidzili mieszkańców innej. Każdy dążył jedynie do zaspokojenia swoich pragnień, bezwzględnie i brutalnie. Planeta zmieniła się z ogrodu kwiatów w dżunglę kolców.
Pozostała tylko niewielka grupa Sa Ligramków, która miała zachowane głęboko w pamięci pojęcie o tym, jak wyglądała sytuacja na początku. Tym wspomnieniom byli wierni w ciężkich czasach. Podświadomie pamiętali Ojca i że istniał kiedyś całkowity pokój i doskonała harmonia. Wiedzieli intuicyjnie, że istnieje ktoś, kto ten brudny świat może oczyścić i przywrócić do pierwotnego stanu najwyższego szczęścia. Ale któż to był ten KTOŚ? I gdzie przebywa teraz?
Dziecko - Sa Ligramek, pierwszy cesarz dawno zapomnianego Złotego Wieku, przeszedł w międzyczasie przez 84 wcielenia i zapomniał o swym pierwotnym stanie. Spędzał większą część swego czasu przed obrazami Nah Rah Yana, pierwszego cesarza, którym sam był w swojej pierwszej inkarnacji i o czym już zupełnie nie pamiętał. Modlił się do tego obrazu i wierzył, że jest to Najwyższa Istota. Żył życiem szlachetnym i pełnym współczucia, poświęcając się modlitwie oraz pomagając innym, aby mogli żyć szczęśliwie. Myślał stale o Najwyższym Ojcu. Zastanawiał się, kiedy On przyjdzie. Jak długo jeszcze będzie trwał ten brudny świat? Na pewno przecież nie zawsze. Na pewno nie sto dalszych lat, nie mówiąc już o tysiącu, czy o czterdziestu tysiącach.
Gdy sytuacja pogarszała się coraz bardziej, a wojny i głód stawały się coraz częstsze, przyroda straszniejsza, kiedy pojawiły się trzęsienia ziemi i potopy - zemsta zanieczyszczonych elementów natury, mieszkańcy planety głośno zaczęli wzywać Ojca, aby ich ratował.
Wezwania ich zostały wysłuchane. Shi Vah wiedział, że nadszedł czas, aby wkroczyć do akcji. Sa Ligramki - Podróżnicy mieli dosyć. Chcieli powrócić do Domu, ale tkwili w pułapce swoich własnych kostiumów. Ojciec zdecydował się więc zejść i pomóc im, nauczyć ich znowu latania i zabrać do Oceanu Pokoju. Jak rakieta Shi Vah przybył na Błękitną Planetę. Wszedł w ciało dziecka, które pozostało mu wierne i które w czasie swego długiego pobytu na planecie utrzymywało największą czystość. Usiadł obok tego dziecka w wieży kontrolnej w środku czoła pomiędzy brwiami.
- Halo! Jestem Shi Vah - powiedział.
I Najwyższy wydobył małego Sa Ligramka z jego ciała pokazując mu jego prawdziwą postać iskry światła.
Shi Vah zaczął uczyć dziecko latać i tego jak może się stać ponownie tak czyste jak Ojciec.
- Myśl tylko o mnie, a uzyskasz swoją doskonałość i odlecisz zwycięski do twego Domu Światła! - Tak powiedział Ojciec Shi Vah do tego dziecka.
Wkrótce rozeszła się wieść, żę Shi Vah przybył na planetę.
Wielu przybyło, aby się z nim spotkać. Ponieważ Shi Vah nie miał ciała, wypożyczył sobie ciało tego pierwszego dziecka, któremu nadał imię Brah Ma i którego usta wykorzystywał aby mówić! Jeden za drugim Sa Ligramki powracały do swojej świadomości. w ciągu kilku lat wieść rozeszła się po całej planecie, że przyszedł Ojciec, aby zabrać każdego do Domu. Było wielu, którzy w to nie wierzyli, ponieważ zbyt mocno tkwili w pułapce świadomości ciała. Inni narodzili się po prostu na nowo, kiedy usłyszeli o swoim prawdziwym " JA " . W tym samym czasie, kiedy planeta otrzymała ustne posłannictwo, obudzone dzieci zaczęły doznawać różnych wizji - pojawił się w ich umysłach starożytny raj, ich prawdziwa postać jako malutkie punkty światła z innego świata, wyzwolenie z ciała przez Shi oraz pełny cykl czasu.
Ja już tu kiedyś byłem - powiedział Shi Vah do swoich dzieci. Byłem przed 5000 lat, aby przywrócić Raj na tej planecie i pojawiam się na nowo, gdy zgodnie z moją rolą przychodzi mój czas w tym niekończącym się dramacie świata. Teraz jest czas, by zdjąć kostiumy i powrócić do Domu. Sztuka się skończyła.
ZŁO osiągnęło swój punkt szczytowy. Rozpoczęła się Wielka Planetarna Wojna dokładnie wtedy, kiedy mieszkańcy poznali, że Ojciec faktycznie przyszedł. Metaliczne latające obiekty spadały na przeludnione miasta i osiedla zamieniając je w pył i popiół. Wojny domowe wyniszczały społeczeństwa. Wielkie potopy, trzęsienia ziemi i inne katastrofy naturalne dokończyły dzieła. Pozostał tylko malutki nienaruszony skrawek lądu. Wszystkie Sa Ligramki zostały uwolnione ze swoich ciał. Postępując za Shi Vah poleciały razem do swojego pierwszego Domu Światła. były wreszcie wolne.
Epilog - pokój to nie wszystko
Sa Ligramki żyły ponownie w swojej promieniującej świetlistej formie, w bezruchu Oceanu Pokoju - w Domu Światła. Świeciły bardzo jasno gromadząc się wokół Ojca zadowolonego, że wszyscy ponownie są w Domu. Wkrótce zapomniały o burzliwych wydarzeniach przeszłości. wydawało im się, że przebywają wiecznie i niezmiennie w tym oceanie spokoju.
Aż przyszedł czas, dokładnie jak przed 5 000 lat, w przeszłości, a może w przyszłości, kiedy najpierw jeden Sa Ligramek, potem inne, doszły do wniosku, że Świat Pokoju - Dom już im nie wystarczy. W tym Czystym Duchowym Świecie, gdzie Sa Ligramki mogły porozumiewać się ze sobą nawet poza myślą zaczęło brakować im
ZABAWY, ZMIENNOŚCI I SZCZĘŚCIA!
Jeden z najsilniejszych Sa Ligramków nawiązał kontakt z Ojcem.
- Chcę odkryć inny świat- oświadczyło dziecko. - Pozwól mi zabrać ze sobą kilku braci w inny wymiar. Tęsknimy, aby tego doświadczyć!
- Kochane dziecko, dokąd chcesz iść? - zapytał Shi Vah uśmiechając się.
- Nie wiem, ale musi istnieć jakiś inny świat wart, aby go odkryć. Mamy tu pokój, ale zapomnieliśmy jak to jest, kiedy zaczyna się coś, kiedy się coś przeżywa! I to jest to, za czym tęsknimy. Powiedz Ojcze, czy gdzieś jest tak piękne miejsce?
Ojciec pomyślał chwilę, a wiedział już przecież co nastąpi. W czasie tego namysłu trwającego ledwie sekundę, swoim nieskończonym intelektem przemierzył najodleglejsze obszary wieczności i odpowiedział:
Tak.
Koniec
i początek...




Tytuł orginału: The Voyagers.
Brahma Kumaris London 1981.
0 x



ODPOWIEDZ