Drodzy forumowicze i goście!

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Umysł - Świadomość -Dusza

Awatar użytkownika
blueray21
Administrator
Posty: 8023
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 23:45
x 44
x 234
Podziękował: 451 razy
Otrzymał podziękowanie: 10974 razy

Re: Umysł Świadomość

Nieprzeczytany post autor: blueray21 » piątek 14 mar 2014, 12:02

Nie Lady - odbiornik jest już "obserwatorem" - tak się nie da. Bardziej adekwatne jest wyjaśnienie baby, ale obserwacje efektów pośrednich - to tylko domniemanie - a nie bezpośredni dowód.
Widzę, że będą schody z udowodnieniem tego.
0 x


Wiedza ochrania, ignorancja zagraża.

ex-east
Posty: 997
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 20:57
x 2
x 57
Podziękował: 333 razy
Otrzymał podziękowanie: 1159 razy

Re: Umysł Świadomość

Nieprzeczytany post autor: ex-east » piątek 14 mar 2014, 12:29

Pytanie o istnienie elektronow kiedy nie ma ich, kwantowka wyjasnia tak, ze te elektony sa potencjalem zaistnienia, czyli sa w stanie kwantowym, wszedzie i nigdzie. Problemem jest to sobie wyobrazicm gdyz umysl nie obejmuje takiego poziomu abstrakcji. Dla umyslu albo cos jest albo tego nie ma. Jak gleboko jest to wpojone w umysl mozecie sie przekonac w temacie iluzji JA. Kiedy umysl nie potrafi czegos udowodnic, to po prostu przyjmuje zalozenie i szafa gra ;-) .

Natomiast jest jescze inne wyjasnienie tego fenomenu "nieistnienia elektronu". Jest nia teoria WSM , Milo Wilfa wg ktorej istnieja tylko fale energii na poziomie ponizej skali plancka i to zaleznosci pomiedzy tymi falami generuja elektrony, lub je "znikaja". Istnienie czastek, wg tej falowej teorii materii, jest stanem szczegolnym nalozenia sie okreslonych fal w wezle. Kiedy fale sie rozchodza to wezel znika. Ta teoria mowi, ze w ogole nie ma sensu zajmowac sie kwantowka, ani ciemna energia, tylko stsnami i relacjami wzajemnymi .... FAL. W tym ujeciu tego elektronu po prostu .... nie ma. Natura rzeczy jest pusta, jak o tym mowia buddysci. :-D
0 x



baba
x 66

Re: Umysł Świadomość

Nieprzeczytany post autor: baba » piątek 14 mar 2014, 12:32

Widzę, że będą schody z udowodnieniem tego.
:mrgreen:
Mam nadzieję!!!
Co to by była za przyjemność gdyby wszystko było na talerzu. :lol:
Zazwyczaj najpierw są domysły, pośrednie i w końcu twarde dowody. :D

Tyle tylko że gdzieś czytałam East iż to nie zupełnie tak - nie ma. To jest migotanie na poziomie jakichś częstotliwości, pewnie osiągalnych dla człowieka, budda podobno w czasie głębokiej medytacji stawał się przezroczysty. :)
0 x



ex-east
Posty: 997
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 20:57
x 2
x 57
Podziękował: 333 razy
Otrzymał podziękowanie: 1159 razy

Re: Umysł Świadomość

Nieprzeczytany post autor: ex-east » piątek 14 mar 2014, 14:36

Jesli migotanie, czyli pojawianie sie i znikanie, to CZEGO ? To jest caly czas dażenie do znalezienia tego "CZEGOS" . Budujemy ogromne urzadzenia do znalezienia tego CZEGOS, i ciagle nic. No, ale zalozenie TRZEBA UDOWODNIC, wiec zabawa za miliardy euro sie nie skonczy. Natomiast koncza sie pomysly teoretykom na zalatanie dziurawych teorii, ale nikt nie wyrzuci ich do kosza, bo juz za duzo kosztowaly i kolko sie zapetla.
Teorie nowe nie pasuja do tamtych przeinwestowanych, bo zagrazaja paradygmatowi rozdzielenia na ktorym opiera sie polityka, gospodarka i w ogole caly system. Ale ten domek z kart musi runac w koncu i wtedy zmieni sie postrzeganie rzeczywistosci, zmienisie paradygmat i w szkolach beda moze wykladac buddyzm , czyli jak stac sie przezroczystym. Bo natura rzeczy jest pusta, a to my sprawiamy, ze postrzegamy ja, jak twarde, zderzajace sie kuleczki, bo nie potrafimy wyjsc poza WIARE na temat tego, jak ma byc. I ludzie wciaz tej WIARY sie trzymaja. Zadziwiajace. I donikad nie mozemy dojsc bo nie jestesmy w stanie przekroczyc narzuconych sobie granic postrzegania
0 x



baba
x 66

Re: Umysł Świadomość

Nieprzeczytany post autor: baba » piątek 14 mar 2014, 14:51

hmm, bo trochę jestem zdezorientowana teraz East. Kiedy ostatnio aktualizowałeś swoje info? Czy to co mówisz obejmuję też tą najnowszą teorię superstrun, M-teorię? :?
0 x



quetzalcoatl888
Posty: 835
Rejestracja: środa 17 kwie 2013, 21:21
x 1
x 3
Podziękował: 242 razy
Otrzymał podziękowanie: 633 razy

Re: Umysł Świadomość

Nieprzeczytany post autor: quetzalcoatl888 » piątek 14 mar 2014, 15:10

wiara jest wszystkim, ale wlasnie nie o to chodzi jak ma byc tylko jak moze byc.. :)
0 x



Awatar użytkownika
Przebiśnieg
Posty: 1207
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 16:41
x 2
x 16
Podziękował: 790 razy
Otrzymał podziękowanie: 1297 razy

Re: Umysł Świadomość

Nieprzeczytany post autor: Przebiśnieg » piątek 14 mar 2014, 16:41

Pozwolę sobie dodać szacowni, że przecież nauka ta oficjalna w trakcie badań nad najmniejszą cząsteczką materii z przerażeniem stwierdziła że no jak to nazwali :, w środku jest pusta". :D
Ponieważ leniwym więc szukać tego w sieci nie będę ale jak ktoś z tych co umieją to profesjonalnie czynić się postara to znajdzie i wklei więc będzie można doczytać ,,dokładnie" 8-)
Dodam też, że problem występuje wtedy gdy szuka się tak jak pisze w programie np autorytet.
Pamiętam jak kiedyś jeden z wiedzących opisując swoje doznania w relaksacji - medytacji napisał, że miał wrażenie jak by umysł obserwował umysł. :D
Później czytałem z nim wywiad więc opowiedział, że nie miał na to innej lepszej nazwy.
W trakcie tzw wędrówki poza ciałem odczuwa się prawie dokładnie tak jakby się w tym ciele było, są emocje np zachwyt czy niepokój, co by nie pisał odczucia są bardzo podobne jeżeli chodzi o tożsamość cały czas jest to odczucie zespojenia.
Myśli są tylko czystsze bo nie ma tych kombinacji tylko biel to biel ... :D

quetzalcoatl888 pisze:wiara jest wszystkim


:D
O tak doświadczenia tych tzw wierzących są bardzo ciekawe w czasie opuszczenia ciała 8-)
Np szok to jest pierwsze i to 10 na 10
No i drugi szok -choć może to nie najlepsze określenie jak ,,świecąca istota" która się pojawia ,,gniewa się" słysząc pytanie czy jest np aniołem :D
Oczywiście najlepiej sprawdzić samemu ;)
Piszecie o rozpoznaniu i fajnie.
Ja też staram się rozpoznać 8-)
Rozpoznać zasadność i potrzebę mojego tu i teraz ;)
to może pozdrawiam :D
0 x



quetzalcoatl888
Posty: 835
Rejestracja: środa 17 kwie 2013, 21:21
x 1
x 3
Podziękował: 242 razy
Otrzymał podziękowanie: 633 razy

Re: Umysł Świadomość

Nieprzeczytany post autor: quetzalcoatl888 » piątek 14 mar 2014, 17:10

to proces alchemiczny..no niestety ludzie nie potrafia sie pogodzic z byciem tu i teraz..wiec wszystko sprowadza sie do procecesu alchemicznego-(niestety uwiklany jest w to caly swiat bo chca znalezc boga CERN itd, doprowadzic do wojny ostatecznej itd).. sam musisz sobie odpowiedziec co jest iluzja i dokad zmierzasz..:)

w razie czego obejrzyj sobie te bajke..:) (w bajkach jest duzo madrosci zwlaszcza w tych z ostatnich lat..:)

http://www.filmweb.pl/film/Stra%C5%BCni ... 012-597224
0 x



Awatar użytkownika
Przebiśnieg
Posty: 1207
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 16:41
x 2
x 16
Podziękował: 790 razy
Otrzymał podziękowanie: 1297 razy

Re: Umysł Świadomość

Nieprzeczytany post autor: Przebiśnieg » piątek 14 mar 2014, 19:16

quetzalcoatl888 pisze:niestety ludzie nie potrafia sie pogodzic z byciem tu


Pozwolę sobie choć zwykle nie tego nie czynię byś zechciał szacowny zwrócić uwagę na to co sam potrafisz. :D
Każdy kowalem swojego losu więc doradzam skupienie się na sobie. :D
Za rady dziękuje skorzystać nie omieszkam :D
to może pozdrawiam :D
0 x



quetzalcoatl888
Posty: 835
Rejestracja: środa 17 kwie 2013, 21:21
x 1
x 3
Podziękował: 242 razy
Otrzymał podziękowanie: 633 razy

Re: Umysł Świadomość

Nieprzeczytany post autor: quetzalcoatl888 » sobota 15 mar 2014, 01:01

najlepszego :)
0 x



Awatar użytkownika
Przebiśnieg
Posty: 1207
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 16:41
x 2
x 16
Podziękował: 790 razy
Otrzymał podziękowanie: 1297 razy

Re: Umysł Świadomość

Nieprzeczytany post autor: Przebiśnieg » sobota 15 mar 2014, 20:50

Tak dla rozluźnieni pośladków stary ale jary wywiad czy aby nie dwóch wiedźm :D ?

Wsłuchaj się w ciszę
- Gdybyś miała przedstawić się nieznajomym, co byś powiedziała o sobie?
- Kim jesteś w tym świecie, jaki wykonujesz zawód, jaka jest Twoja historia. Odpowiedź na to pytanie jest dla umysłu niezwykle istotna. W zależności od niej już na samym wstępie wyrabia sobie opinię i ocenia: czy warto słuchać, czy to co słyszę jest wiarygodne? Przyzwyczailiśmy się opowiadać o swoich sukcesach, porażkach, historii swojego życia. Utożsamiliśmy się z osobą, za jaką się uważamy, czyli z fizycznym przejawem. A to jest jedynie maleńka cząstka nas. Dlatego odpowiem na pytanie: kim jesteś? Jestem Tobą, tak jak Ty jesteś mną. Wszystko jest jednym. Można powiedzieć, rozmawiasz sama ze sobą, tak jak każda osoba czytająca ten wywiad czyta słowa, które napisała. Jak to możliwe? Podczas procesu poznawania siebie wychodzimy od punktu: ja, końcowym efektem jest dojście do rozumienia, że wszyscy stanowimy jedno, a podział, który postrzegamy, czy który wmontowany jest w nasze rozumienie świata jest fikcją. Dlaczego tak trudno jest to zrozumieć? Bo większość z nas utożsamia się ze zbudowanym przez lata wyobrażeniem o sobie. Gdy uwolnimy się od tego i otworzymy swój umysł na całość istnienia znika utożsamienie z „ja”. Pojawia się stan: jestem – istnienie w czystej postaci, którego nie zakłóca żadne wyobrażenie, ani przekonanie. W pełni otwieramy się na całość. A wówczas zauważamy, że ty i ja – to jedno, choć mamy do czynienia z różnymi formami przejawu.
- Kim w rzeczywistości jesteśmy?
- Pomyśl o swoim ciele – jako o całości. Twoja świadomość obejmuje całe ciało. Dokładnie wiesz, co dzieje się w każdej jego cząstce, każdej jesteś świadoma. W pewnej chwili całkowicie skupiasz uwagę na małym palcu nogi i zaczynasz odczuwać tylko tę część swojego ciała. Zapominasz o reszcie, czyli o całości siebie. Czy znaczy, że ona nie istnieje? Czy chwilowe przeniesienie uwagi czyni z Ciebie palec? Czy reszta, o której zapomniałaś nie jest Tobą? Czy jest Bogiem? Niestety większość ludzi tak uważa. Odcięcie się od całości siebie i utożsamienie z maleńką cząstką – swoją fizycznością, sprawia, że z punktu widzenia tej fizyczności – całość – to Bóg, a człowiek – to jego część lub twór. I tak oto istota ludzka staje się na własne życzenie małym palcem, rezygnując z bycia całością. Dlatego niełatwo dzisiaj zrozumieć, że nasze myśli, uczucia, stany psychiczne tworzą świat. Wszystko, co w tym świecie się znajduje – powstało w Tobie, w nas wszystkich i z nas się wyłoniło. Ziemia, kosmos, Wszechświat. Nie mówię jednak o naszych ciałach, ani osobach z jakimi się utożsamiamy, ale o bezgranicznej świadomości, jaką jesteśmy. Jest wiersz Dżalaluddina Rumiego, opisujący w sposób prosty nasz brak rozumienia siebie.
„Żyłem na krawędzi szaleństwa, poszukując powodów.
Jak opętany waliłem do drzwi.
Otwierają się.
Pukałem od środka”.
Cały czas jesteśmy „wewnątrz”. Jesteśmy źródłem i do źródła nie musimy dążyć. Chodzi tylko o zmianę punktu widzenia: z „ja” – wyodrębnionego z formy przejawu na całość, jaką jesteśmy. Wtedy łatwo spostrzeżemy, że świat, w którym żyjemy, stworzyliśmy po to, by doświadczać i się w nim uczyć. Niestety większość z nas utożsamiła się ze swoim fizycznym przejawem i się zagubiła w tym świecie. Zatraciła się w odgrywanych rolach i zapomniała o swojej pierwotnej naturze. Dzisiaj sobie ją przypominamy.
- Ludzie jednak mówią, że mają kontakt z Bogiem

- W tym świecie wszystko zostało postawione do góry nogami. Wmówiono nam, a my to zaakceptowaliśmy, że jesteśmy jedynie słabymi, ograniczonymi istotami, które muszą być prowadzone przez pasterzy, nauczycieli duchowych itp., bo inaczej czeka nas zagłada. Tak utraciliśmy świadomość siebie. Gdy poznajesz siebie i uświadamiasz sobie swoją prawdziwą naturę – Bóg znika. Bóg pojawia się w momencie, gdy człowiek traci kontakt z sobą, a gdy tak się dzieje – traci wiedzę o sobie i całości. Większość z nas żyje w tym świecie, nie wiedząc skąd ten świat się wziął. Tu jest luka, którą trzeba zapełnić. I powstaje wiele teorii na temat stworzenia. Tak pojawia się postać Boga – stwórcy. To istota ludzka stworzyła Boga, a nie odwrotnie. Człowiek tak daleko odszedł od siebie, że zatracił pamięć, że to on stwarza siebie i świat. Dlatego gdy słyszę: rozmawiam z Bogiem, odczuwam jego moc, jestem myślą Boga, itp. NIE – mówię, odczuwasz całość istnienia – odczuwasz siebie, rozmawiasz ze sobą. Uświadom sobie, że jesteś całością, zawierasz w sobie wszelkie istnienie. Nie mam na myśli Twojej formy fizycznej, ani nawet Twojej duszy, bo są to jedynie narzędzia Twojego przejawu, mówię o Tobie jako o świadomości, którą jesteś, z której wyłaniają się wszelkie formy życia.
- Wielu tę wypowiedź może uznać za fantazję. Przywiązanie do pojęcia Boga jest niezwykle silne. Toteż koncepcja istnienia bez Boga jest trudna do przyjęcia.
- To największa ze wszystkich iluzji, jaka kiedykolwiek została stworzona. Na niej oparte zostały wszystkie systemy wierzeń, zniewalające istotę ludzką. Ta iluzja służyła i służy do wzbudzania lęku i utrzymywania ludzkości w stanie niewolnictwa, przesłania prawdziwy obraz nas samych. Oczywiście ile osób, tyle wersji świata. I każdy ma prawo mieć swoją. Jednak dla wszystkich przychodzi moment, gdy zasłony wyobrażeń, przekonań spadają i każdy zostaje sam ze sobą, a wtedy rozpada się cała nabudowana przez umysł iluzja. To bardzo trudny moment dla umysłu i dla ego. Gdy okazuje się, że wszystko co do tej pory myśleliśmy na temat siebie i świata – to fikcja.
- Ale zdarza się, że gdy człowiek uświadamia sobie swoją naturę odzywa się ego. „Ach! Jestem wszystkim. Jestem stwórcą!!! „
- To kolejna pułapka. Dlatego, by ego nie przejęło nad nami kontroli, najważniejsza jest codzienna praca nad sobą i nieutożsamianie się z niczym. Obserwacja myśli, wyciszenie umysłu, wypracowanie umiejętności kontroli emocji. Bądź obserwatorem myśli, które płyną przez umysł, emocji, które odczuwasz, reakcji, jakie się w Tobie pojawiają, ale się z nimi nie utożsamiaj, bo to nie jesteś Ty. Jesteś ciszą, a cały ten harmider w Tobie, to przeróżne wyobrażenia, przekonania, które zapełniają przestrzeń mentalną planety. Przepływają przez umysł. Pojawią się i znikają. Gdy zatrzymasz się na którejś, skupisz na niej swoją uwagę, często się z nią utożsamiasz i zaczynasz według niej żyć. Jeżeli jesteś obserwatorem, tego, co dzieje się w umyśle, to zauważysz, że z czasem myśli jest coraz mniej i łatwiej utrzymać ciszę. Przestajesz przywiązywać się do swoich poglądów. Dzisiaj myślisz tak, jutro inaczej. Wszelkie poglądy traktuj jako chwilowe „zauroczenia”, którym uległeś, ale które z łatwością możesz porzucić. Bądź otwarty na nową jakość w swoim życiu, pozwól sobie na zgłębianie siebie, bo wtedy zgłębiasz całość. Wszystko jest zmienne. Jedyna stała rzecz – to cisza, której zawsze możesz się w sobie doszukać. Istniejąca poza wszelkimi myślami i emocjami i w niej zanurzaj się jak najczęściej, a wówczas dotkniesz prawdziwej istoty, jaką jesteś.
- Uzyskanie poszerzonej świadomości nie jest takie proste
.
- Gdy chcemy zrozumieć siebie, czy świat za pomocą intelektu, rzeczywiście nie jest to proste. Gdy kierujemy się słowami autorytetu, czy podłączamy się pod wizją świata, utworzoną przez kogoś, łatwo się w tym wszystkim pogubić. Możemy czytać wiele książek o energiach, rozwoju, poszerzaniu świadomości, gromadzić na ten temat wiedzę, ale będziemy błądzić, dopóki nie dotkniemy swojej pierwotnej natury. A to dokonuje się tylko poprzez osobiste doświadczenie. Inaczej tworzymy kolejne teorie. Dlatego trzeba przede wszystkim zatrzymać umysł i uruchomić energię serca, a wraz z nią intuicję i odczuwanie. Wówczas okazuje się, że wszystko jest niezwykle proste. Zmienia się nasze widzenie świata, bo poszerza się percepcja i rozumienie. Znika ocena, bo zaczynamy zauważać celowość wszystkiego.
- Umysł współczesnego człowieka zdominował serce, wyeliminował intuicję. Serce w powszechnym odczuciu kojarzy się ze światem emocji. Czy nie ma paradoksu w tym, że w pracy nad sobą główny nacisk kładzie się na wyciszanie emocji.
- Dopiero po wyciszeniu emocji możesz w pełni odbierać Wszechświat. W ciszy odnajdziesz siebie. A serce ma niewiele wspólnego z emocjami. Te są częścią oprogramowania naszej podświadomości. My jesteśmy ciszą, w której rozgrywa się ta cała gra. Serce to brama do samego siebie i tym samym całości. Nie dotrzemy tam poprzez ciągłe analizy, tworzenie kolejnych, choćby najpiękniejszych teorii, gromadzenie wiedzy. Tę bramę trzeba najzwyczajniej w świecie przekroczyć. A dzieje się to wtedy, kiedy zostawiamy za sobą labirynt umysłu i zanurzamy się w ciszy. Wówczas zaczynamy całym sobą odbierać świat, dostrzegając jego rzeczywistą naturę i piękno istot, które są wokół nas.
- Czy poleciłabyś jakieś techniki medytacyjne?
- Najlepiej jest zdać się na własną intuicję. Jedno jest pewne. Dzisiaj już nie potrzebujemy wymyślnych technik medytacyjnych. Im metoda prostsza, tym skuteczniejsza np. obserwacja myśli i emocji, wyciszenie umysłu poprzez skupienie się na oddechu, przenoszenie uwagi z przestrzeni umysłu na ciało, szczególnie w chwilach, gdy nasila się chaos myślowy. Wyciszenie poprzez kontakt z przyrodą, co dodatkowo otwiera energię serca. Bycie w tu i teraz, czyli skupianie się na wykonywanych czynnościach, na tym, co w chwili obecnej robię. Jak najczęstsze odnajdywanie ciszy w sobie i trwanie w niej. Jest to niezwykle pomocne. Samodzielna zmiana zapisów w podświadomości. Np.: wszystko jest przeciwko mnie na wszystko mi sprzyja. Kolejna rzecz to nauka pozbywania się automatyzmu reakcji. Nie musimy reagować na każdą słowną zaczepkę, ocenę, uwagę. Wystarczy w tym momencie skupić się na sobie, na oddechu, wziąć spokojny oddech i np. w myślach uśmiechnąć się. W ten prosty sposób przerywamy automatyzm: akcja – reakcja, a nasze reakcje stają się świadome. To samo dotyczy myśli, które przepływają przez nasz umysł. Obserwuję je, a nie rozpoczynam z nimi dialogu. Praca nad sobą nie odbywa się tylko, gdy medytuję, czy wykonuję ćwiczenia, ale przez cały czas. Nawet wtedy, gdy oglądam film, czytam książkę, słucham muzyki, odczuwam stan obecności, stan: jestem.
- Jaką rolę w pracy nad sobą pełnią channelingi?
- Przede wszystkim słuchaj siebie. Zwracaj się do siebie, bo zawierasz w sobie wszystkie odpowiedzi. Nie daj się naciągać na channelingi od astralnych mistrzów, kosmitów itp. Zdarzają się wśród nich pomocne informacje, ale jest także wiele pogłębiających chaos myślowy. Wielu osobom się zdaje, że kosmici, czy istoty zgłaszające się do Ziemian są wszechwiedzące. Zapominamy, że oni podobnie jak Ziemianie są pod wpływem programów manipulacyjnych i często wprowadzają dezinformację. Np. przekazy od Asztara odbierane w latach siedemdziesiątych. Już wówczas zapowiadano ewakuację na szeroką skalę. W latach dziewięćdziesiątych podobna sytuacja. Mamy rok 2010 i znów pojawia się Asztar i zapowiada ewakuacje Ziemian. To, tak jak odtwarzanie wciąż tego samego nagrania. W pamięci Wszechświata istnieją wszelkie możliwe programy i możemy się podłączyć do dowolnego. Nasz mózg działa jak urządzenie nadawczo odbiorcze i może odbierać informacje na różnych częstotliwościach. W zależności do czego się dostroimy, taką odbierzemy stację. A stacji tych jest bez liku. I nie znaczy to, że każda nadaje informacje zgodne ze stanem rzeczywistym. Często istota przekazująca ma wąski zakres wiedzy. To do których stacji się dostroimy w dużej mierze jest zależne od zapisów zgromadzonych w naszej podświadomości. Jeżeli mamy kody religijne – to będziemy kontaktować się z aniołami i rozmawiać z Bogiem, jeżeli wierzymy w życie we Wszechświecie – pojawią się nam kosmici itd. Dobrze jest zdawać sobie sprawę, że istoty zgłaszające się do Ziemian wiele się od nas uczą. A wszelkie kontakty powinny opierać się na wymianie wiedzy i energii, a nie na poddaństwie i bezkrytycznym słuchaniu przekazów. Podstawą we wszystkich kontaktach – to wyciąganie wniosków i zdanie się na własną intuicję.
– Ziemianie mają kompleks niższości
.
– I kompleks człowieka. Tak nas zaprogramowano. Ludzie często powtarzają: „człowiek nie jest doskonały, jesteśmy tylko ludźmi. Zaufajmy istotom światła, aniołom, energiom, Bogu. One są inteligentniejsze od nas, więcej wiedzą i czują”. Człowiek z takim przekonaniem zawsze pozostanie istotą niedoskonałą, niepełną, która musi się podporządkować siłom wyższym. Z tej pozycji nie pozostaje nic innego jak poszukiwanie sił, które nas będą prowadzić, boga, który roztoczy nad nami opiekę, kosmitów, którzy nas uratują.
– Trwa proces transformacji, co powiesz na ten temat?
– Przychodzi mi na myśl sen mojej przyjaciółki, obrazujący sedno procesu, w jakim obecnie się znajdujemy: Kwadrat, w nim uwięzieni ludzie. Wokół niego woda. Poza wodą nie ma nic. Bezkresna przestrzeń. Ludzie wewnątrz kwadratu skupieni są na różnych sprawach, stale zabiegani. Każdy żyje w świecie, który sam stworzył myślami. Im bardziej zagłębiają się w te światy, angażując swoją uwagę, tym woda bardziej na nich napiera i przymusza by się zatrzymali. Z góry na to, co dzieje się w kwadracie patrzą energetyczne istoty. Uśmiechają się. Ciała tych istot – to właśnie ci, którzy biegają w kółko w kwadracie. Trwa eksperyment, a istoty z góry spokojnie obserwują, jak długo ci na dole będą się jeszcze tak szamotać i zrozumieją, co się dzieje. Wyjście z tego eksperymentu, tym samym z kwadratu, możliwe jest tylko w jeden sposób. Poprzez wyciszenie, skupienie się na sobie i wejście w siebie. Innej drogi nie ma. Tylko poprzez ciszę dokonuje się połączenie ze sobą. Wtedy eksperyment się skończy”.
Dopóki będziemy poszukiwać na zewnątrz, ten świat będzie trwał, bo cały czas podtrzymujemy jego trwanie. Będą pojawiały się nowe prądy myślowe, nowe daty kończące stary proces, nowi nauczyciele, kosmici ratujący ludzkość i ci, którzy chcą ją zgładzić. Możemy mieć nadzieję, że to kiedyś się skończy. Ale to my mamy z tym skończyć, czyli zanurzyć się w sobie – w ciszy i w pełni doświadczyć siebie. I tylko wtedy zacznie się dla nas nowy proces i nowy świat. Bo nowy świat istnieje w nas.
- W Twoim poznawaniu świata postać kobiety zajmuje szczególne miejsce

- Człowiek zajmuje szczególne miejsce. Kobiecie w swoich tekstach poświęcam więcej uwagi, ponieważ dzisiaj istnieje ogromna potrzeba przebudzenia energii żeńskiej, nie tylko u kobiet, ale także w mężczyznach. Każdy z nas posiada obydwa pierwiastki i istotne jest to, by były one w równowadze. To samo dotyczy całości. W świecie, w którym istniejemy, czy w którym uczymy się, pierwiastek żeński został zdominowany przez męski. Serce przez umysł. Kobieta przez mężczyznę, intuicja przez intelekt. Dzisiaj najważniejsze jest, by być człowiekiem świadomym, niezależnie, czy jesteśmy w ciele kobiety, czy mężczyzny, bo to tylko nasze „ubranie”. Ważne jest przypomnienie pierwotnej natury każdego z nas, a tu nie ma rozróżnienia na płeć. Element żeński i męski istnieją ze sobą w pełnej harmonii i są jednym.
- Sporo powiedziałaś o kobiecie, o jej roli wcześniejszej dla dziejów Wszechświata i o jej funkcji w nowych uwarunkowaniach. Jaki zatem powinien być mężczyzna, by mógł być równoprawnym partnerem takiej kobiety i mógł stanowić z nią jedno?
- Przede wszystkim świadomą w każdym momencie istotą, zdającą sobie sprawę, że czas jakiejkolwiek dominacji dobiegł końca. Teraz jest czas zgodnej współpracy, a nie czyjejkolwiek racji. Jesteśmy różni i wszyscy niepowtarzalni. Mamy siebie wspierać, a nie walczyć ze sobą, czy narzucać swoje widzenie świata. Zrozumiemy to, gdy przestaniemy mieć wobec siebie oczekiwania, tworzyć na swój temat wyobrażenia. Przede wszystkim trzeba skupić się na sobie, a nie na drugiej osobie. I pamiętać, że ta osoba jest odbiciem mnie samego. I to, co denerwuje, drażni mnie w niej, istnieje we mnie, czyli zostawić wszelką ocenę, a popracować nad sobą.
- Prowadząc blog „Jedność” zyskałaś spore grono internetowych przyjaciół. Chociaż teksty zamieszczane na nim, niejednokrotnie były kontrowersyjne, burzyły standardy myślowe. Ukazując miałkość autorytetów, podkreślałaś potrzebę sięgania do wewnętrznej wiedzy każdego z nas – jako jedynej drogi w sięganiu po Nowe. Czy teksty te są kwestią osobistych przemyśleń, czy wsłuchiwania się w mądrość Wszechświata?
- Nie ma podziału pomiędzy osobistymi przemyśleniami, a mądrością Wszechświata. Wszystko jest jednym. Oddzielamy siebie od całości – mówimy”moje przemyślenia, moje myśli, czy wnioski”. I dzielimy: moja mądrość i mądrość Wszechświata. Czy można uważać, że cokolwiek jest moje, gdy jesteś świadoma całości istnienia? Tu dotykamy drażliwej dla wielu kwestii własności intelektualnej czy materialnej. To też iluzja, z którą ludzkie umysły się utożsamiły. Prawo własności wykorzystano do manipulacji naszym myśleniem i naszym ciałem, tworzenia przywiązań, podsycania walki, czy konkurencji. Ile dzisiaj osób potrafi żyć bez własności? A przecież to jeden z fundamentów nowego świata. Po Nowe nie musimy sięgać. Tu właśnie jest największy paradoks, który trudno pojąć. Nowe – to świadoma i odpowiedzialna istota ludzka, kierująca się w życiu energią serca, świadomie stwarzająca świat. Tacy w rzeczywistości jesteśmy. Naszym zadaniem jest jedynie uświadomienie sobie tego. Mamy tylko pozbyć się sztucznego oprogramowania, które więzi nasze umysły w świecie iluzji i dostroić do siebie samych – do swojej pierwotnej natury. To wszystko. Zwróć uwagę, że od lat mówi się o Nowym. Oczekujemy Nowego, zamiast wprowadzić nowe w swoje życie. Mówimy kiedyś to nastąpi i w międzyczasie skupiamy uwagę np. na zagrożeniach, jakie na nas czyhają np.. ze strony rządców świata, kataklizmów, jakie mają nawiedzić Ziemię itp. A ponieważ myśl stwarza – to stwarzamy i zasilamy istniejący świat. Kierujemy się więc w życiu lękiem, a nie świadomością. Mówimy o Nowym, a dalej tkwimy w starych strukturach społecznych: religiach, tradycji, powielamy stare wzorce zachowań. Tworzymy nowe, ale są to najczęściej kolejne iluzje.
- W tej rozmowie, chyba najczęściej artykułowaną koniecznością jest: praca nad sobą. Ta często jest rozumiana jako potrzeba zmagania się z własnymi wadami, przywarami. A w praktyce, częstokroć oznacza konieczność rezygnacji z tzw. zalet, które dotąd wyznaczały nas jako indywidualności w społeczności.
- Dobrze, że zadałaś to pytanie. Zacznę od jego drugiej części. Dla wielu osób pojęcie jedności kojarzy się właśnie z unifikacją, utratą swojej indywidualności. I czasami rzeczywiście tak się dzieje, gdy człowiek podąża za autorytetem, szuka guru, stara się kogoś naśladować. Wtedy przestaje być sobą, bo zaczyna wzorować się na drugiej osobie. Zdarza się także, że podchodzimy do pracy nad sobą w sposób zbyt fanatyczny, bo kojarzy się ona często z dyscypliną, reżimem dla ciała i surowością względem siebie i innych. Nie na tym polega praca nad sobą. Oczywiście dyscyplina jest potrzebna, chociażby w utrzymaniu stanu bycia świadomym i ograniczania ekspansji ego, ale to nie wszystko. To często powoduje, że nasze uczucia, czy emocje zostają stłumione i zepchnięte w głąb podświadomości, bo nie potrafimy sobie z nimi poradzić. I zamiast stawać się istotą świadomą, stajemy się automatem, o zablokowanej energii serca. A nie o to nam chodzi. Tu, tak jak we wszystkim co robimy, potrzebny jest dystans do siebie samego. Każdy fanatyzm prowadzi do wynaturzeń, choćby najpiękniejszej myśli, czy idei. Dlatego tak ważne jest otwarcie energii serca, która rozmiękcza ego, gdy te, utożsamione z misją, jaką sobie wyznaczyło, usztywnia się i zdarza się, że nawet śmiech zdaje mu się być czymś niestosownym. Gdy podejmujesz decyzję o byciu świadomym – całe życie staje się pracą nad sobą. Jednym z jej podstawowych elementów jest odnalezienie radości istnienia i dzielenia się nią z innymi. Bez tego nie pójdziemy dalej. Wracając do jedności. Bycie jednością z innymi nie jest rezygnacją ze swojego indywidualizmu. Wręcz przeciwnie, gdy człowiek staje się świadomy, rozszerza się wachlarz jego możliwości, pojawiają się nowe predyspozycje, poszerza wiedza. Łatwiej mu wyrazić siebie, łatwiej dzielić się tym wszystkim z innymi. Dlatego nie ma tu mowy o utracie czegokolwiek. To osobowość (ego) tak uważa, bo boi się, że przestanie istnieć. I tak w istocie jest, bo w stanie jedności nie ma miejsca na ego i problemu, które ono tworzy: czy jestem indywidualny?
- Czy istnieje jedna prawda?
- Przytoczę słowa Krishnamurtiego „Prawda to kraina bez dróg. Żadna organizacja, żadna religia, żaden nauczyciel nie mogą do niej doprowadzić. Ludzie patrzą na świat przez pryzmat swoich myśli i swojej przeszłości. Tym samym jesteśmy niewolnikami myśli i czasu. Myśl jest zawsze ograniczona i nigdy nie odpowiada całkowicie rzeczywistości, prowadzi więc do cierpienia. Świadomość uczy odróżniania tego, co rzeczywiście jest, od tego co na ten temat myślimy i w konsekwencji do prawdziwej wewnętrznej wolności. Wszelkie autorytety, religie, ideologie powodują jedynie budowanie kolejnych fałszywych konstrukcji myślowych. Tylko świadomość i obserwacja pozwalają dostrzec ich iluzję”.
- Fotografujesz przyrodę. Twoje zdjęcia są magiczne. Pokazują to, co jest nieuchwytne dla oka. Kropla wody, owad, liść są niczym przeniesione z innych wymiarów. Czy to wynik twoich konszachtów z kosmosem?
- To prawdziwa magia, gdy zatrzymuje się cały świat i widzisz tylko ten jeden moment. Pszczoła zbierająca nektar, nóżki trzmiela oblepione pyłkiem, liść spadający z drzewa, kropla wody odbijająca słońce. Zaglądanie do wnętrza kwiatów – jest dla mnie zaglądaniem w ich duszę, a zarazem w duszę Ziemi. To chwile, w których stapiam się w jedno z cudownościami tego świata. Wielką radość sprawia mi dzielenie się tymi chwilami z innymi. Fotografia, szczególnie makro pozwala uchwycić to, co często jest niedostępne naszym oczom, obok czego najczęściej przechodzimy, nie zauważając piękna wokół siebie. Przyroda jest niezwykle pomocna w wyciszeniu, złapaniu równowagi. Dlatego ważne jest byśmy jak najczęściej przebywali w naturze, przytulali się do drzew, wchłaniali promienie słońca, odczuwali dotyk Ziemi, wylegując się na trawie. W bliskim kontakcie z naturą łatwo zregenerować siły, pozbyć się napięć, bo przyroda jest częścią na, a my jej.
- Przywołam tekst z blogu Jedność „Przytul się do drzewa i usłysz jego głos. Powędruj wraz z jego sokami, wypływającymi z głębin ziemi i płynącymi w kosmos. Połóż się na trawie i odczuj Ziemię. Sięgnij do samego serca planety i połącz swoje serce z jej. Zanurz się w chmurach i błękicie nieba. A potem sięgnij jeszcze wyżej i uleć w przestrzeń Wszechświata. Pobiegaj po deszczu na bosaka i ciesz się jak dziecko. Zostaw na chwilę te wszystkie poważne sprawy, cały ciężar, który dźwigasz na swoich barkach. Zostaw wszelkie zmartwienia, codzienne troski, szaleństwa umysłu. Jednym wydechem usuń je z siebie. Gdy nie chcą odejść, przyłóż dłonie do Ziemi i poproś, by zdjęła z ciebie ciężar. A potem posłuchaj szumu drzew, śpiewu ptaków, nawoływania pisklaków. Usiądź w cieniu drzewa i oddychaj – razem z całym światem. Wsłuchaj się w ten oddech, w istotę, która oddycha. Masz chwilę tylko dla siebie. Spotkaj się z sobą i z całością istnienia. Nie ma nic cenniejszego, niż ta chwila trwania, gdy coraz więcej wokół chaosu, gdy rozpada się znany nam świat. Zatrzymaj się i odczuj siebie. Nie swoje ciało, nie myśli, nie słowa – a czyste bycie. Bez określania, nadawania znaczeń
.„
z Ewą Mielnik rozmawiała Anna

http://prawdaxlxpl.wordpress.com/2010/1 ... e-w-cisze/
0 x



ex-east
Posty: 997
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 20:57
x 2
x 57
Podziękował: 333 razy
Otrzymał podziękowanie: 1159 razy

Re: Umysł Świadomość

Nieprzeczytany post autor: ex-east » niedziela 16 mar 2014, 10:54

ŚWIETNY tekst Przebiśniegu, dzięki .

Postaram się odnieść do niektórych części bo nie do końca rezonują one ze mną, ale generalnie to świetne rozpoznanie.

Człowiek tak daleko odszedł od siebie, że zatracił pamięć, że to on stwarza siebie i świat. Dlatego gdy słyszę: rozmawiam z Bogiem, odczuwam jego moc, jestem myślą Boga, itp. NIE – mówię, odczuwasz całość istnienia – odczuwasz siebie, rozmawiasz ze sobą. Uświadom sobie, że jesteś całością, zawierasz w sobie wszelkie istnienie. Nie mam na myśli Twojej formy fizycznej, ani nawet Twojej duszy, bo są to jedynie narzędzia Twojego przejawu, mówię o Tobie jako o świadomości, którą jesteś, z której wyłaniają się wszelkie formy życia
.
Na pierwszy rzut oka wszystko cacy. Przychodzi jednak odczucie wewnętrzne, że znowu Osoba zaczyna się utożsamiać z Całą Świadomością, pragnąc ją ogarnąć , zaanektować. Zawieranie w sobie wszelkiego istnienia jest kuszącą perspektywą , czyż nie ?
Rzecz jasna mowa o Świadomości z której wyłaniają się wszelkie formy życia. Jesteś nią - mówi przekaz, ciesz się, raduj się , zjednocz SIĘ , NASYĆ SIĘ .
Cud, miód i orzeszki, ale ... to niczego nie zmienia. Nie zmienia, bo wciąż ta cała Moc zostaje zamknięta w pudełku jakiegoś większego JA. Pojawia się zdanie TO JA STWARZAM, a ponieważ stwarzam to mam rację, JA to wiem, inni się mylą ( inni czyli Ci ,którzy tego co JA WIEM nie czują , a więc nie są Jednością bo oddzielają sie iluzją ). To wydaje się częstym problemem ,który dotyka Przebudzonych. To mianowicie, że próbują opisać .. SIEBIE ( tego Nowego, wielkiego JA , boską wszystkość ). Człowiek stwarza siebie i świat - och jakie to przyjemne , prawda ? No teraz to sobie porządzę , teraz to zmienię fizyczność, zmienię świat na lepszy, no i przede wszystkim, stanę się szczęśliwy i nieśmiertelny ... i bogaty :lol: No czemu nie, prawda ? Przecież to JA STWARZAM, więc nikt MI niczego nie zabroni :lol:



Oczywiście ile osób, tyle wersji świata. I każdy ma prawo mieć swoją. Jednak dla wszystkich przychodzi moment, gdy zasłony wyobrażeń, przekonań spadają i każdy zostaje sam ze sobą, a wtedy rozpada się cała nabudowana przez umysł iluzja. To bardzo trudny moment dla umysłu i dla ego. Gdy okazuje się, że wszystko co do tej pory myśleliśmy na temat siebie i świata – to fikcja.

Tutaj pełna zgoda. I utrzymanie tego rozpoznania uwalnia od wielu uwarunkowań.

- Ale zdarza się, że gdy człowiek uświadamia sobie swoją naturę odzywa się ego. „Ach! Jestem wszystkim. Jestem stwórcą!!! „
- To kolejna pułapka. Dlatego, by ego nie przejęło nad nami kontroli, najważniejsza jest codzienna praca nad sobą i nieutożsamianie się z niczym. Obserwacja myśli, wyciszenie umysłu, wypracowanie umiejętności kontroli emocji. Bądź obserwatorem myśli, które płyną przez umysł, emocji, które odczuwasz, reakcji, jakie się w Tobie pojawiają, ale się z nimi nie utożsamiaj, bo to nie jesteś Ty. Jesteś ciszą, a cały ten harmider w Tobie, to przeróżne wyobrażenia, przekonania, które zapełniają przestrzeń mentalną planety. Przepływają przez umysł. Pojawią się i znikają. Gdy zatrzymasz się na którejś, skupisz na niej swoją uwagę, często się z nią utożsamiasz i zaczynasz według niej żyć. Jeżeli jesteś obserwatorem, tego, co dzieje się w umyśle, to zauważysz, że z czasem myśli jest coraz mniej i łatwiej utrzymać ciszę. Przestajesz przywiązywać się do swoich poglądów. Dzisiaj myślisz tak, jutro inaczej. Wszelkie poglądy traktuj jako chwilowe „zauroczenia”, którym uległeś, ale które z łatwością możesz porzucić.

I ponownie, świetne rozpoznanie na temat "Zauroczeń" i utożsamień, ale znowu pojawia się jakiś JA, obserwator , jakiś kolo, który ROZPOZNAJE , zauważa, utrzymuje ciszę , przestaje się przywiązywać do swoich poglądów ... . Tworzy się jakiś potworek-schizofrenik , który JEST OBSERWATOREM i obserwuje tego drugiego "Siebie" , to małe "ja" , "ego" , iluzję.

Otóż w świetle rozpoznania .. przestajesz całkowicie mieć znaczenie TY ...
To Co Jest po prostu JEST , przejawia się. Nie musisz UTRZYMYWAĆ ciszy, ona sama się utrzymuje, z niej pochodzi każda wibracja. Złudne poczucie utrzymywania czegoś automatycznie buduje kolejną tożsamość ,ale tym razem , no lepszą przecież, bo OŚWIECONĄ.
I ta Oświecona Tożsamość zajęta jest bardzo ... porzucaniem chwilowych utożsamień i "zauroczeń" . Stara się nie wchodzić w żadną rolę, być ponad to, nie używać zaimków jeśli nie dotyczą one JA OŚWIECONEGO.

Bądź otwarty na nową jakość w swoim życiu, pozwól sobie na zgłębianie siebie, bo wtedy zgłębiasz całość. Wszystko jest zmienne. Jedyna stała rzecz – to cisza, której zawsze możesz się w sobie doszukać. Istniejąca poza wszelkimi myślami i emocjami i w niej zanurzaj się jak najczęściej, a wówczas dotkniesz prawdziwej istoty, jaką jesteś.

Łatwość z jaką ufasz , bezwarunkowo, tej Ciszy Która Jest , nie gadając o niej, nie rozmyślając , nie stawiając rozgraniczeń pomiędzy myślami, emocjami , a ciszą, świadczy o byciu w niej .. bezwysiłkowym. Nie musisz na to pozwalać SOBIE, ani pamiętać o DOSZUKIWANIU SIĘ ciszy w sobie . Nie musisz, ponieważ każda wibracja z niej pochodzi. Są ludzie naturalnie radośni, pełni światła , którzy w ogóle nie poruszają takich kwestii, nie rozkminiają ich, bo nawet nie potrafiliby tego ująć w słowa, a po prostu w ich obecności dzieje się "magia" .

To na przykład tzw "głupie blondynki " ( dotyczy to równiez mentalności męskiej - szczęśliwego idioty ) :lol:
Tym osobom wszystko uchodzi i się udaje wyjść z najgorszej opresji z uśmiechem na ustach. Obserwator zauważy, że takie osoby nawet nie wiedzą o tym, że były o włos od tragedii , a kiedy takim osobom o tym mówisz, to robią wielkie oczy. Przecież im nic się stać NIE MOGŁO, one to wiedziały, czuły. Taka osoba wyraża energię wszechświata, która ją prowadzi, ale O TYM NIE WIE. Nie wie, bo jest to dla niej zupełnie naturalny stan. I tu jest ta właśnie różnica pomiędzy OŚWIECONYM JA - dążącym, obserwującym, nazywającym, a naturalnym stanem istnienia.


Wyjście z tego eksperymentu, tym samym z kwadratu, możliwe jest tylko w jeden sposób. Poprzez wyciszenie, skupienie się na sobie i wejście w siebie. Innej drogi nie ma. Tylko poprzez ciszę dokonuje się połączenie ze sobą

Można tony słów napisać i blogi nieziemskie o Jedności (warsztaty ciszy by połączyć się ze sobą ) prowadzić, ale kiedy nie ma to przełożenia na życie w praktyce , na doświadczenie życiowe w relacji z otoczeniem nie-oświeconym, to psu na budę się zdaje. Jeśli coś się dokonuje ,to będzie zauważone to dokonanie. Nie Ty łączysz . Połączenie było jest i będzie. Nie jesteś odłączony. Proces rozpoznania to po prostu utrzymywanie uważności , świadomość tego, co zakłóca nieodłączenie. I to wszystko.

Choć trzeba przyznać jako poradnia psychologiczna, to takie Oświecone Ja zdaje egzamin celnymi rozpoznaniami takimi , jak to :

Przede wszystkim trzeba skupić się na sobie, a nie na drugiej osobie. I pamiętać, że ta osoba jest odbiciem mnie samego. I to, co denerwuje, drażni mnie w niej, istnieje we mnie, czyli zostawić wszelką ocenę, a popracować nad sobą.


Mamy tylko pozbyć się sztucznego oprogramowania, które więzi nasze umysły w świecie iluzji i dostroić do siebie samych – do swojej pierwotnej natury.
Kto pozbywa się oprogramowania ? Działając , pozbywając się czegoś, ograniczając to , wikłasz się w skomplikowany system zależności aż do mikroruchów , próbujesz kontrolować każdą pojawiającą się więź , stajesz się tym samym tożsamością kontrolera zajmującą się oddzielaniem , wyłuskiwaniem ciszy pośród iluzji. I zaczynasz Ciszę traktować jak nowego Boga , jako CEL do którego chcesz dążyć, chcesz to MIEĆ, POSIĄŚĆ - tą pierwotną naturę, stać się nią . Oto Nowy Cel i ... przy okazji nowa tożsamosć, składająca się z zaprzeczeń tego, co właśnie odrzuciłeś.
To nie tędy droga.
Oprogramowanie sztuczne w świetle się samo rozpuszcza. Ono się zaczyna zjadać jak Urobos. Iluzje pryskają jak bańki bo jedyną energią jaka je zasila jest wiara w nie.

Tu, tak jak we wszystkim co robimy, potrzebny jest dystans do siebie samego. Każdy fanatyzm prowadzi do wynaturzeń, choćby najpiękniejszej myśli, czy idei.

I tu piękne zdanie. Dystans do samego siebie. Nawet tego Nowego Siebie, nieskończonego.

A tu nici z dystansu. Pojawia się WAŻNOŚĆ :
Dlatego tak ważne jest otwarcie energii serca, która rozmiękcza ego, gdy te, utożsamione z misją, jaką sobie wyznaczyło, usztywnia się i zdarza się, że nawet śmiech zdaje mu się być czymś niestosownym. Gdy podejmujesz decyzję o byciu świadomym – całe życie staje się pracą nad sobą.

To jest właśnie to kolejne zapętlenie - że całe życie staje sie pracą nad sobą. Nad jakimkolwiek sobą . Wówczas możesz łatwo przeoczyć po prostu radość życia , radość tego, co przynosi dzień i samo nieoddzielenie. Przy okazji , praca nad sobą pochłania ogromne pokłady energii, bo całe życie staje się tylko tym - pracowaniem nad sobą. I gdzieś umyka dystans, to proste, czytelne i błogie robienie nic. :D

Ale generalnie tekst jest świetnym początkiem.
0 x



Awatar użytkownika
Przebiśnieg
Posty: 1207
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 16:41
x 2
x 16
Podziękował: 790 razy
Otrzymał podziękowanie: 1297 razy

Re: Umysł Świadomość

Nieprzeczytany post autor: Przebiśnieg » niedziela 23 mar 2014, 18:07

Co z tą Świadomością :D
Nieraz słyszę czy widzę jak ktoś się obrusza na stwierdzenie - syntetyk, pustaczek...oczywiście, nie odrodna córa lub syn tego naszego narodu, takie określenia są często odbierane jako naruszenie tej cieniuteńkiej granicy między stwierdzeniem faktu, a oceną.
Nasuwa mi się wtedy na myśl pytanie do takiego oburzonego czy Człowiek to tylko ciało ludzkie?
Zadałem nawet kiedyś dawno temu pytanie jednemu z nas znaczy ezoteryków dlaczego informacje o świecie energii puszczamy w obieg -chodziło mi o zasadność.
Należałem do tych, którym od maleńka ci tzw normalni dali odczuć swoją inność.
Jak dziecko widzące świat energii, a więc i istoty poruszające się w tym świecie, procesy zachodzące w tym świecie może znaleźć wspólny język z tymi, którzy tego nie widzą, a jeszcze nie czują.
Cóż bywa i tak, ze jak się trafi do w miarę przygotowanych starszych to chociaż takiemu dzieciakowi poczytają bajkę o brzydkim kaczątku z naciskiem na inny nie na lepszy :D
Cóż zaczyna się doświadczać od małego, wyjścia z ciała i nie dzieje się to np po trenowaniu metody np OOBE tylko spontanicznie.
Przygotowania do np kontaktów astralnych rozpoczynają się w snach i to co na poczatku budziło lek czy niepokój później normalnieje tak jak np praca na konstrukcji na dużych wysokościach.
Niewiadoma zostaje oswojona.
Dochodzi się do pewnego etapu i nauka formy zostaje przerwana dla intelektu, gdyż pojemność tej składowej jest ograniczona, a w starym procesie na planie fizycznym czeto bywa tak, że miejsce człowieka na ziemi tłumaczy wykształcenie.
Trzeba skupić się na wypracowaniu warunków funkcjonowania ciała.
Hm wnętrze jak to się potocznie mówi trzyma ,,rękę na pulsie"
Takie a nie inne doświadczenia takie a nie inne wnioski i co najważniejsze tacy a nie inni ludzie.
Doświadczając Człowiek dostaje odpowiedzi na zadane pytania.
Doświadczając Człowiek tak zwyczajnie ma o co zapytać.
Doświadczając Człowiek się zmienia.
Zmieniają się też i inni ludzie w otoczeniu i coraz więcej jest takich z którymi można wymienić się wnioskami, z tego co się doświadczyło.
Słucha się tez tego co doświadczyli Inni.
Nie ma to nic wspólnego z wiarą bo samemu doświadczając poznaje się, doznaje się i odczuwa.
Jeżeli ja doświadczam - wiem to inny tak samo może i nawet jak nazywa to inaczej to bardzo łatwo jest sprawdzić czy to są jego doświadczenia osobiste czy zdobyte w inny sposób.
Jeżeli obaj jesteśmy specjalistami w modelarstwie to bardzo łatwo łapiemy wspólny język wymieniamy się doświadczeniami wiedzą i obaj rozpoznamy kogoś kto jest teoretykiem lub hm początkującym lub obserwatorem lub po prostu ciekawskim.
Składanie modelu nie jest łatwe i na początku różne elementy nie są wykonane tak wzorowo dokładnie i precyzyjnie jak powinny być.
Pojawia się pytanie czy Drugi fachowiec w tej samej dziedzinie skrytykuje, obrzuci błotem, powie, że to nie możliwe, ewentualnie jeszcze jakąś swoją bajeczkę skleci?
Czy może samemu pamiętając swoje doświadczenia podzieli się swoimi wnioskami.
Oczywiście wiadomo, że skrytykować nawet najlepiej udany model może i ten przysłowiowy gapiu co się na wystawę lub do pracowni przypałętał.
Doświadczając Człowiek poznaje nie tylko swoje ciało fizyczne i dotyka nie tylko świata materii.
Cały ten myk jak mawia szacowny Dariusz pojawia się gdy dzieli się z innymi, a słyszą to i przysłowiowi gapie.
Co wtedy?
Nie bójmy się stwierdzić, że z całym szacunkiem i z za przeproszeniem ktoś taki nazwijmy go gapiu jest nieodrodnym dzieckiem analizy, której wierchuszka jeszcze nie tak dawno kazała mu wierzyć w to że ziemia jest płaska.
Nie bójmy się powiedzieć, że w najlepszym razie jest to gapiu, który stojąc w tłumie oglądał biernie stos na którym płonęła wiedźma albo ktoś kto mógłby nią być.
Co wtedy.?
Proszę chodzi mi tylko o to, że taki program musi się rozładować.
Zanim taki program się rozładuje nie ma mowy o tym by wgrać drugi.
Co za tym idzie każda i informacja nie zgodna z zapisami tego programu będzie odrzucona.
Co za tym idzie wyrównanie poziomów i to nie na korzyść Człowieka tylko z całym szacunkiem i za przeproszeniem gapia.
Oczywiście inne warunki życia, inne otoczenia czy nawet inny kraj mogą uruchomić doznania emocjonalne wcześniej gapiowi nie znane np wrażliwość na cierpienie innych...
Co z tego program musi zostać rozładowany.
Ostatnio coraz częściej ja przynajmniej słyszę o wypchniecie takiego programu przez inny.
Skutkuje to zmianą funkcjonowania takiego człowieka zauważalną jeżeli nie przez wszystkich to przez większość.
Oczywiście jest to objęcie formy przez inny program przeważnie lepszej jakości.
Dodam też, ze w 10 na 10 w czasie rozładowania programu pogarsza się jakość postrzegania takiego człowieka przez innych z jego otoczenia.
Komunikatywność takiego człowieka maleje i na dłuższą metę nie jest on w stanie darzyć kogoś sympatią co oczywiście skutkuje zgodnie z prawem odbicia.
Dodam też, że u kogoś takiego impulsem do kontaktów ze świata energii zawsze jest kontakt z adeptem wiedzy o energiach.
Energie potrafią wciąga jak hm słodycze, no w każdym razie coś dobrego.
W momencie w którym kontakt ze źródłem się kończy lub coraz rzadziej następuje wraca się tam skąd się przyszło.
Czasem tylko taki z całym szacunkiem gapiu modyfikuje nieco swoje postrzeganie ale i tak jest to jego historia utworzona przez niego samego w oparciu o zapisy w jego podświadomości, a intelekt już dopilnuje by to odpowiednio poukładać i w razie potrzeby obronić ba nawet uczynić z nich prawdę objawioną.
Człowiek spotykając Człowieka wymieni się i nie koniecznie wiedzą o energiach bo wielu z tych co spokojnie zasługuje na miano Człowiek może by nie zrozumiało o czym mowa na forum ezoterycznym.
Wystarczy kontakt.
Wszystko co później się dzieje w czasie takiego kontaktu jest to czas kontaktu z własną świadomością wewnętrzna jest to rozpoznanie siebie.
Odwrotnie jest to bronienie swoich zapisów za pomocą intelektu.
Taka mała różnica :D
Dlatego moim skromnym zdaniem nie warto energetycznie też 8-)
Oczywiście dla każdego co innego :D
to może pozdrawiam :D
0 x



baba
x 66

Re: Umysł Świadomość

Nieprzeczytany post autor: baba » poniedziałek 24 mar 2014, 15:13

Uch, przekopałam się nareszcie przez te długie teksty. Nie wiem czy dam radę ogarnąć wszystko co mi się pojawiło. To może zacznę od końca.
Przebiśnieg: Jak dziecko widzące świat energii, a więc i istoty poruszające się w tym świecie, procesy zachodzące w tym świecie może znaleźć wspólny język z tymi, którzy tego nie widzą, a jeszcze nie czują.

MAM CIĘ!!! :P
Ciągle się zastanawiałam gdzieś Ty utknął dobry człowieku. Tak słabiutko Cię czuć. Zamknąłeś się i otorbiłeś humorem jak murem, który odgradza Cię od świata. To smutek samotności i braku zrozumienia jest może Przebiśniegu? I wciąż szukasz tych "podobnych do siebie" z różnym skutkiem chyba... A jakbyś to dziecko przytulił, pocieszył? Kiedy ostatnio płakałeś? To bardzo oczyszczające doznanie. Uwalniające. 8-)

Ta Wiedźma to trochę pomieszana jeszcze jest w moim odczuciu. Sama sobie przeczy w kilku miejscach. Niby OK ale coś nie tak.
Człowiek tak daleko odszedł od siebie, że zatracił pamięć, że to on stwarza siebie i świat. Dlatego gdy słyszę: rozmawiam z Bogiem, odczuwam jego moc, jestem myślą Boga, itp. NIE – mówię, odczuwasz całość istnienia – odczuwasz siebie, rozmawiasz ze sobą. Uświadom sobie, że jesteś całością, zawierasz w sobie wszelkie istnienie.

A w innym miejscu
- Ale zdarza się, że gdy człowiek uświadamia sobie swoją naturę odzywa się ego. „Ach! Jestem wszystkim. Jestem stwórcą!!! „
- To kolejna pułapka.
Dlatego, by ego nie przejęło nad nami kontroli, najważniejsza jest codzienna praca nad sobą i nieutożsamianie się z niczym.

I znowu
Nowe – to świadoma i odpowiedzialna istota ludzka, kierująca się w życiu energią serca, świadomie stwarzająca świat. Tacy w rzeczywistości jesteśmy.

A po chwili
gdy człowiek staje się świadomy, rozszerza się wachlarz jego możliwości, pojawiają się nowe predyspozycje, poszerza wiedza. Łatwiej mu wyrazić siebie, łatwiej dzielić się tym wszystkim z innymi. Dlatego nie ma tu mowy o utracie czegokolwiek. To osobowość (ego) tak uważa, bo boi się, że przestanie istnieć. I tak w istocie jest, bo w stanie jedności nie ma miejsca na ego i problemu, które ono tworzy: czy jestem indywidualny?

No to coś tracimy jednak... I w drugą mańkę
W pamięci Wszechświata istnieją wszelkie możliwe programy i możemy się podłączyć do dowolnego. Nasz mózg działa jak urządzenie nadawczo odbiorcze i może odbierać informacje na różnych częstotliwościach. W zależności do czego się dostroimy, taką odbierzemy stację. A stacji tych jest bez liku.

I to
Ale to my mamy z tym skończyć, czyli zanurzyć się w sobie – w ciszy i w pełni doświadczyć siebie. I tylko wtedy zacznie się dla nas nowy proces i nowy świat. Bo nowy świat istnieje w nas.

Jednakże
Zatrzymaj się i odczuj siebie. Nie swoje ciało, nie myśli, nie słowa – a czyste bycie. Bez określania, nadawania znaczeń
.„


Fajne to "czyste bycie" - tak jakby znowu oddaję prowadzenie komuś kto wie lepiej i lepiej umie. ;)

No to jajakoko ten zajadły obrońca ego uważam że. :mrgreen:

Jak to słusznie FL zapodała są focusy. Ja je spostrzegam jako nasze wewnętrzne poziomy istnienia. Osadzamy naszą główną bazę - świadomość na tym, na którym czujemy się najlepiej, najbezpieczniej. Według mnie lista podana przez FL nie jest pełna jeszcze. Tam kończy się na poziomie morze świadomości JA-TAM.
Z całą pewnością powinien jeszcze istnieć poziom JA.
Tylko JA i nic innego. Jestem wszystkim co istnieje, nie istnieje nic oprócz mnie.
Dość niewygodny poziom jak się pomyśli, że jestem również tym co mi się nie podoba, np ludobójcą, gwałcicielem dzieci, demonem zła. Ale jak się to "przełknie" i ogarnie to i owoce są. Bo można siebie zmienić w tym kawałku który mi się nie podoba, prawda? :P
Bo istnieje jeszcze głębszy focus - ta sławetna PUSTKA/PEŁNIA czyli wszystkie potencjalne możliwości zaistnienia wszystkiego. I tylko JA = STWÓRCA mogę z niej zaczerpnąć możliwość innego przejawienia siebie samego.

Więc ja uważam że do nawiązania kontaktu z tym focusem potrzebne jest JA = EGO.
Podobne przyciąga podobne. Oczywiście ego musi spełnić odpowiednie warunki.
Człowiek powinien mieć zharmonizowane wszystkie poziomy pośrednie i spełnić wymagania "stwórcy" żeby dostać ten złoty strzał potwierdzający. Ale na pewno go nie dostanie rezygnując z ego. Trzeba je przekształcić w to co będzie "naczyniem w którym bóg chce zamieszkać" a raczej nie zechce w człowieku który sam siebie nie szanuje i pomniejsza jakikolwiek przejaw swojego istnienia. Kto by chciał? :lol:

W pamięci Wszechświata istnieją wszelkie możliwe programy i możemy się podłączyć do dowolnego.

– Ziemianie mają kompleks niższości
. I kompleks człowieka. Tak nas zaprogramowano.

Ego = zło to moim zdaniem też jest taki program. I OK programy są po to żeby nas sprawdzać, naszą gotowość, odwagę, niezależność myślenia itdp. :D
0 x



baba
x 66

Re: Umysł Świadomość

Nieprzeczytany post autor: baba » poniedziałek 24 mar 2014, 23:33

Zmieniłam zdanie. Ten focus JA - TAM to może być ten Ja/Stwórca - Tam/Pustka. :D
0 x



ex-east
Posty: 997
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 20:57
x 2
x 57
Podziękował: 333 razy
Otrzymał podziękowanie: 1159 razy

Re: Umysł Świadomość

Nieprzeczytany post autor: ex-east » wtorek 25 mar 2014, 00:43

Baba napisałaś
Więc ja uważam że do nawiązania kontaktu z tym focusem potrzebne jest JA = EGO.
Podobne przyciąga podobne. Oczywiście ego musi spełnić odpowiednie warunki.

Uwarunkowane ego :D
Pięknie, pięknie, niezależna i wolna babo :D
Dokładnie grasz do tej samej bramki do której "grają focusy" ;) . Kontakt z focusem możliwy jedynie poprzez ego ? Oczywiście, że tak. Pragnienie osiągania coraz wyższych poziomów to też programik do odegrania. I focusy Tobie to umożliwią, ale tylko TOBIE.

Do odbierania przepływu energii życia nie jest potrzebne żadne uwarunkowanie. Przebiśnieg pięknie napisał o SWOJEJ pracy z energiami, o tym jak był predystynowany do tej pracy już od dziecka. Nie każdy jest kowalem , nie każdy szlaja się po astralu , nie każdy będzie lekarzem. Modelarza sobie kiedyś znajdziejsz do pogadania Przebiśniegu :lol:

Jednakże każdy może się przebudzić jako Świadomość. Uczucia przejawia każdy człowiek. Emocje również. Są to narzędzia do kontaktu z nieoddzieleniem i to bez żadnego przygotowania , czy nauki latami. Nie trzeba mieć do tego talentu :D
Taki gapiu , za przeproszeniem , też odczuwa i na temat dzieła modelarza przyjść może do gapia genialna myśl, albo genialne wrażenie. Masa gapiów nie znających rozwiązania zagadki, tylko strzelając "z pały" odpowiedzi ( słynny eksperyment pt " ile na oko kuleczek znajduje się w naczyniu " ) trafia idealnie w wynik jako średnia wyników odpowiedzi masy. Dlaczego nie niepokoją ludzi niektóre oczywiste machlojki u władzy, a na przykład przeciwko ACTA wykazaliśmy zadziwiającą solidarność ? Dokonali tego gapie, za przeproszeniem oczywiście. Nie ma co ich przepraszać za ich (naszą) zbiorową mądrość, tylko w pokorze schylić swoją ezoteryczną łepetynę i może zechcieć wniknąć DLACZEGO tak się dzieje ? hmmm ? ( no chyba, że ma się analizowstręt :lol: )

Człowiek powinien mieć zharmonizowane wszystkie poziomy pośrednie i spełnić wymagania "stwórcy" żeby dostać ten złoty strzał potwierdzający. Ale na pewno go nie dostanie rezygnując z ego.

Ejże, przecież Ty baba , jesteś orędowniczką kontrolującEGO JA . A tu nagle chcesz spełniać wymagania jakiegoś bliżej nieokreślonego stwórcy , aby dostać złoty strzał. Czyli Twoje parcie na JA-EGO miałoby być jedynie po to, aby przypodobać się stwórcy i otrzymać nagrodę ?
Hahahaha .. no to pięknie, jak już otrzymasz "złoty strzał" , to się pochwal :D

Trzeba je przekształcić w to co będzie "naczyniem w którym bóg chce zamieszkać" a raczej nie zechce w człowieku który sam siebie nie szanuje i pomniejsza jakikolwiek przejaw swojego istnienia. Kto by chciał?
KTOŚ by na pewno wyraził nie chcenie :D Bo ktosie tak mają. Nie lubią i już :D. Bo tak :D
I bardzo dobrze, że nie chce zamieszkać żaden boski koleś w człowieku utrzymującym rozpoznanie iluzji JA. Dopiero co poszła sobie z głowy cała banda kolorowego bractwa, a tu miałby się KTOŚ wprowadzić znowu ??
Po kiego ?
Niezmącony spokój i czyste istnienie nie wymagają specjalnego kogoś do tego, aby je odczuwać mógł, nadawać specjalne względy, szacuneczek i robić im ikonki na ołtarzach . Są niepodzielne i wypełniają przejawy wszelkie na szczęście w sposób, w jaki nie jest w stanie nikt podstępnie ich wykorzystać bezpośrednio. Jednakże pośrednie filtry mogą próbować. Stąd pomysły na fokusy, poziomy, etapy , specjalne względy i szanowanie siebie. No bo bez tych atrybutów to co ? Ubędzie czegoś Istnieniu ?
0 x



baba
x 66

Re: Umysł Świadomość

Nieprzeczytany post autor: baba » wtorek 25 mar 2014, 01:49

Hahahaha .. no to pięknie, jak już otrzymasz "złoty strzał" , to się pochwal

Cóż East.. Ja też "sieję" swoje pomysły po prostu. A jeśli ktoś faktycznie taki strzał dostanie to na pewno wszyscy to zauważymy bez potrzeby samochwalstwa tej osoby. :D
Moja "pokora" na tym polega że to akurat wcale nie muszę być JA. 8-)

Rozumiem, że Ty spostrzegasz focusy jako coś zewnętrznego, oddzielonego od Ciebie East?
Jakoś w ogóle u Ciebie dużo tego oddzielenia jak na bliskie kontakty z Więzią jest.
Taka "owca" co się od stada oderwała... tacy "inni" którzy z Tobą rezonują albo nie... :roll:

Ups sorek, to przecież nie u "Ciebie" to wszystko z Więzi idzie, takiej co WIE. :D

Ja kobietą jestem East. Jest we mnie taka tęsknota czysto kobieca coby się "oddać" bez reszty. Ale, nooo, szanującą się kobietą jestem to byle patałachowi się przecież nie oddam. To ten "mój" stwórca jest jak najbardziej określony. Przeze mnie samą, nie przez żadną ideologię. Mam prawo stawiać własne warunki. I mężczyźnie i Wszechświatowi. Bo jak to mówią "w niebie jak i na ziemi" czyli na górze podobnie jak na dole. I osobiście podejrzewam że naprawiając dół mam większą możliwość oddziaływania na "górę" niż odlatując w niebyt. Siła i moc kreacji jest tutaj na samym dnie istnienia. Góra nie ma wyjścia, musi się dostosowywać jeśli chce się przejawić. :lol:
No to co robić dostosowuje się do naszych o niej wyobrażeń i mamy takich bogów/mistrzów/nauczycieli/wychowawców/ideologów jakich sobie wybierzemy.
Od jutra porządki. Howk. :D
0 x



ex-east
Posty: 997
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 20:57
x 2
x 57
Podziękował: 333 razy
Otrzymał podziękowanie: 1159 razy

Re: Umysł Świadomość

Nieprzeczytany post autor: ex-east » wtorek 25 mar 2014, 03:14

baba pisze:
Rozumiem, że Ty spostrzegasz focusy jako coś zewnętrznego, oddzielonego od Ciebie East?
Zbytnio mi pochlebiasz. W ogóle ich nie postrzegam :D

Jakoś w ogóle u Ciebie dużo tego oddzielenia jak na bliskie kontakty z Więzią jest.
Taka "owca" co się od stada oderwała... tacy "inni" którzy z Tobą rezonują albo nie... :roll:
No pewnie , a jak :D
Owca sie nie oderwała, owcę wyrzucono ze stada. Bo za dużo wie :lol: A rezonans jest ... albo go nie ma. I tyle.

I osobiście podejrzewam że naprawiając dół mam większą możliwość oddziaływania na "górę" niż odlatując w niebyt. Siła i moc kreacji jest tutaj na samym dnie istnienia.

To sie napinaj do bólu. Jak coś osiągniesz to daj znać 8-)
Naprawiaczy było już bez liku i co ? I NIC :twisted:

Góra nie ma wyjścia, musi się dostosowywać jeśli chce się przejawić. :lol:
Zawracanie kijem Wisły. Zawróć Wszechświat, jeśli potrafisz. Może się do Ciebie dostosuje , bo taka ważna jesteś ,że ho ho ho..
0 x



baba
x 66

Re: Umysł Świadomość

Nieprzeczytany post autor: baba » wtorek 25 mar 2014, 05:33

Odpowiem w Twoim wątku East. Bo aż mnie rozsadza z nadmiaru myśli i wniosków to nie chcę topiku zaśmiecać, to nie na temat przeważnie. 8-)
Nasze dyskusje to ciągle od tematu odbiegają... :roll:
0 x



Awatar użytkownika
Przebiśnieg
Posty: 1207
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 16:41
x 2
x 16
Podziękował: 790 razy
Otrzymał podziękowanie: 1297 razy

Re: Umysł Świadomość

Nieprzeczytany post autor: Przebiśnieg » środa 26 mar 2014, 18:56

baba pisze: Zamknąłeś się i otorbiłeś humorem jak murem, który odgradza Cię od świata. To smutek samotności i braku zrozumienia jest może Przebiśniegu? I wciąż szukasz tych "podobnych do siebie" z różnym skutkiem chyba... A jakbyś to dziecko przytulił, pocieszył? Kiedy ostatnio płakałeś? To bardzo oczyszczające doznanie. Uwalniające.


Szacowna to nie humor to alkohol :D
Alkohol nie przewodzi więc i czuć słabiutko :D
No i przebiegunowanie ze wzrokowca stałem się czuciowcem ;)
Zdarza się, że geje myślą żem jeden z nich :D :D
Zdarza się, że korespondencyjnie Kobieta która ma w miarę dobry odbiór odbiera mnie jak kobietę i jest wyraźnie zaskoczona, że jestem facio :D
Ponieważ jakiś czas Pracuję i spotkałem podobnych, więc wiem że wyjątkiem nie jestem ;)
Co do samotności to objąłem ciało w rodzinie w której pół roku później objął drugi po kilku latach trzeci, babcia w miarę przygotowana wujek, nie było tak źle doszło jeszcze kilkoro z dalszej rodziny. :D
Inność dali mi odczuć przede wszystkim tzw normalni w okresie podstawówki i liceum :)
Choć w liceum tylko pierwsze dwa lata później się przyzwyczaili :D
W pracy poszło już lepiej
Choć przytulać się lubię szczególnie witając się na słowiańskiego misia :D
Kontaktu zaś z Drugim Człowiekiem doświadczyłem Całym Sobą.
Zresztą od jakiegoś czasu doświadczam stale :D
Jeżeli szacowna jesteś praktykiem to Wiesz, że wtedy już nie ma pragnień.
Pragnienia wypełniają pustkę
Nie ma pustki więc nie ma co ją wypełniać.
Ano Jestem :D
Tu i Teraz :D
baba pisze:Kiedy ostatnio płakałeś? To bardzo oczyszczające doznanie. Uwalniające.


Wiem szacowna stosuje nie zgrywam ,,twardziela" ;)

baba pisze:Ta Wiedźma to trochę pomieszana jeszcze jest w moim odczuciu. Sama sobie przeczy w kilku miejscach. Niby OK ale coś nie tak.


Szacowna pełna zgoda niby ok ale coś nie tak ;)

baba pisze:Człowiek tak daleko odszedł od siebie, że zatracił pamięć, że to on stwarza siebie i świat. Dlatego gdy słyszę: rozmawiam z Bogiem, odczuwam jego moc, jestem myślą Boga, itp. NIE – mówię, odczuwasz całość istnienia – odczuwasz siebie, rozmawiasz ze sobą. Uświadom sobie, że jesteś całością, zawierasz w sobie wszelkie istnienie.


Pozwoliłem sobie wkleić bo ja wole dostrzec co mnie z drugim łączy a nie dzieli.
Jednak w przeciwieństwie do autorki tego postu ja zwyczajnie wolę dzielić się własnym doświadczeniem/niami niż nauczać.
Nauczając innych łatwo można się pogubić, przekroczyć granicę nieingerencji, a rozwój indywidualny własnej świadomości zostaje zastąpiony przez misję. :D
Wtedy łatwo z Człowieka zamienić się w Misjonarza
Wtedy Wiedzę zastępują ,,prawdy objawione"
Wiedzący staje się Przekonanym...hm na początku przekonanym o własnej wyjątkowości :D
Dlatego ja staram się nie pisać jak daleko odszedł Człowiek tylko jak ja daleko odszedłem :D
Uczę siebie nie innych i jak wielokrotnie powtarzam kontakt z drugim Człowiekiem traktuje jak kontakt ze sobą.
W momencie pracy nad polepszeniem Słuchania zrezygnowałem z wcześniejszych podpórek jakie stosowałem tzn wahadełko, różdżka...
Teraz z całym szacunkiem i z za przeproszeniem ,,podpórką" dla mnie jest drugi Człowiek. :)
Kontakt z nim skutkuje, nawiązaniem łączności ze sobą również.
Słysząc uczę się, sprawdzam i hm staram się dodać.
Synteza. :D
to może pozdrawiam :D
0 x



baba
x 66

Re: Umysł Świadomość

Nieprzeczytany post autor: baba » środa 26 mar 2014, 20:18

Szacowna to nie humor to alkohol :D

Aaaaaa, to mnie uspokoiłeś całkiem. :lol:
Na zdrowie! :D
A co do reszty całkowicie się z Tobą zgadzam. 8-)

Też zaraz piwko wypiję. :P
0 x



Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 7285
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 502
x 118
Podziękował: 5775 razy
Otrzymał podziękowanie: 10330 razy

Re: Umysł Świadomość

Nieprzeczytany post autor: songo70 » czwartek 17 kwie 2014, 13:22

Świadomość – niezwykła postać energii

Obrazek

Jesteśmy żywym układem, ale myślącym, posiadającym świadomość i uczucia. Jak to potraktować?
Czy świadomość jest dostrzegalna? Czy można ją zmierzyć, zważyć, zarejestrować? Oczywiście, że
nie – przynajmniej dostępnymi nam metodami i w naszym wymiarze. W innych wymiarach –
owszem, być może jest to możliwe.
Prof. David Bohm, słynny angielski fizyk, na podstawie precyzyjnych obliczeń potwierdził
istnienie we Wszechświecie 12 wymiarów, w jakich rozgrywa się nasza rzeczywistość. Drzwi do
innych, równoległych światów mogą otwierać – według niektórych naukowców – potężne pola
magnetyczne tworząc swoiste „szczeliny” w czasie i przestrzeni.Tezę o istnieniu równoległych
światów (teoria wielości światów we Wszechświecie) przedstawił również w końcu XVI (!) wieku
genialny filozof Giordano Bruno (dominikanin zresztą), spalony w 1600 r. na stosie za tę herezję. A
już na marginesie naszego zasadniczego tematu: liczba „12” jawi się jako liczba w pewnym sensie
mistyczna – 12 godzin na zegarze, 12 miesięcy, 12 znaków Zodiaku, 12 czakramów (centrów
energii), 12 ciał niebieskich w naszym Układzie Słonecznym (włącznie z planetą „X” –
Transplutonem, zwanym przez starożytnych Sumerów Mardukiem), a z tematów biblijnych (w tym
apokaliptycznych) – 12 apostołów, 12 tysięcy opieczętowanych z 12 plemion Izraela, 12 bram w
Świętym Mieście, a na bramach 12 aniołów, 12 warstw fundamentów murów miasta o długości 12
tysięcy stadiów itd. Dodajmy do tego dwanaście królestw dla dwunastu oświeconych, dwunastu
władców przemawiających do dwunastu aniołów – to już z „Ewangelii Judasza”... Uff! Wracajmy do
tematu.
Fizjolog mózgu, noblista sir John C.Ecless przeprowadzał badania nad zjawiskiem tzw. „wędrującej
świadomości”. Opierając się na podstawowym w fizyce prawie zachowania masy i energii doszedł do
wniosku, że bioenergia człowieka nie może zniknąć nawet po śmierci. Zagadką jest tylko, czy
energia świadomości po śmierci ustroju pozostaje całością, czy też zostaje rozbita na drobne
cząstki? Energia jest równoważna materii (i na odwrót - przynajmniej tak dzis uważamy na
podstawie znanych praw fizyki przyjętych za słuszne...), więc materia podobnie jak energia może
pojawiać się w każdym wymiarze, choć niekoniecznie musimy ją dostrzegać.
Wyobraź sobie łopaty śmigłowca. Widzisz je doskonale, kiedy są nieruchome. Po wprowadzeniu w
ruch wirowy nie widzimy ich, nie potrafimy wykryć zmysłami ich obecności. Jedynie nasza
świadomość oparta na wiedzy i doświadczeniu mówi, że one istnieją i nie należy zbliżać się do nich.
Dla człowieka nieświadomego takie spotkanie z niewidoczną dla niego energią może skończyć się
tragicznie.W tym sensie wirujące łopaty wirnika są dla nas w innym wymiarze. Są dostępne dla
naszych zmysłów pod warunkiem, że znajdziemy sposób na przywrócenie ich do naszego
dostrzegalnego świata. Wystarczy więc zatrzymać wirnik.
Można ównież wejść w „inny wymiar”. Jak? Po prostu usiąść na wirujące łopaty wirnika (technicznie
jest to trochę trudne, prawda?). Względem łopat nasze ciało będzie nieruchome – wszakże
poruszamy się z jednakowymi prędkościami. Będziemy wówczas widzieli każdy szczegół budowy
wirnika. Jednak jednocześnie stracimy z oczu cały świat – znajdziemy się w innym wymiarze.
Zatrzymanie łopat wirnika– to powrót do naszego wymiaru. Typowe dla teorii względności – jeśli
chcemy powiedzieć, że poruszamy się (lub nie poruszamy się), to zawsze należy dodać: „A
względem czego?” I inna jeszcze ilustracja teorii względności Einsteina. Trzymasz w rękach gorący
garnek przez sekundę – wydaje Ci się, że to godzina; trzymasz w ramionach gorącą kobietę przez
godzinę – wydaje się, że upłynęła sekunda ...
Przykład śmigłowca – z pewnością niesłychanie uproszczony – jest ilustracją ruchu materii poza
granicę naszego postrzegania i jej powrotu do świata ludzkich zmysłów. Czy w takim razie nasza
świadomość nie może zachowywać się podobnie? Okazuje się, że świadomość to również forma
energii. Energia jest niewidoczna, niewyobrażalna. Dostrzegalne są jedynie jej skutki. Świadomość
człowieka wykazuje działanie - jest w stanie spowodować ujemne, względnie dodatnie skutki w
tkance łącznej i nerwowej, ba! - w całym ustroju człowieka. Świadomość nie odgrywa li-tylko roli
poznawczej, świadomość jest stwórcza - nie tylko od-twórcza. Warto tu przypomnieć
przedstawianą wcześniej hipotezę przyczynowości formatywnej Ruperta Sheldrake’a i wizję
Pierre’a Teilharda de Chardin. Jest więc tak, że:
MYŚL STWARZA.
Myśl jest energią, a my sami zmaterializowaną, czyli bardzo gęstą postacią energii obdarzoną
świadomością. Świadomość jest więc stanem energetycznym (W. Sedlak), a nie tylko poznawczym,
nosi więc cechy materii. Energetyczna strona materii to dynamika i działanie, to siły oraz ich
zależności.To z kolei powoduje, że świadomość bezustannie komunikuje się. Bowiem świadomość
wibruje lub można ją zmusić do wibracji. Kluczem tej komunikacji i wibracji jest spektrum
elektromagnetyczne działające na bioelektroniczny układ naszego organizmu (będziemy do tego
jeszcze kilkakrotnie wracać).
ŚWIADOMOŚĆ JEST BYĆ MOŻE NAJSUBTELNIEJSZĄ FORMĄ MATERII I RUCHU,
BARDZIEJ SUBTELNYM ASPEKTEM RUCHU CAŁOŚCIOWEGO.
David Bohm
Ponieważ myśl jest energią, więc myślą (a także uświadomieniem sobie źródła naszej mocy, tj.
obecności Boga w człowieku – „JAM JEST...” – przecież jeśli zostaliśmy stworzeni przez Boga, to
jesteśmy Jego dziećmi, a więc posiadamy boski pierwiastek...) - możemy zmieniać i tworzyć naszą
rzeczywistość, nasz świat zgodnie z naszymi potrzebami i intencjami (ale w zgodzie z Najwyższym
Dobrem wszystkich istot – inaczej negatywne intencje i działania obrócą się wcześniej czy później
przeciw ich twórcom).Mówi o tym m.in. G.I. Szypow, według którego materia powstaje z
wcześniejszych planów, pierwotnej idei, pomysłu, intencji, które dokładnie przetworzone w naszym
umyśle, ułożone w mentalny projekt zamieniają się w projekt rysunkowy, aby później przeobrazić
się w konkretny materialny kształt.
W celu realizacji takich marzeń czy idei potrzebna jest jednak do tego myśl – gorąca, pełna
pozytywnej emocji (o negatywnej nawet nie wspominajmy...), pozbawiona niezdrowego egoizmu,
samolubstwa, myśl pełna niezachwianej wiary. Efektem będzie podporządkowanie energii naszej
woli, co umożliwi stworzenie tego, co pragniemy. Jedna uwaga jednak – nie może to być myśl stricte
rozumowa, „zimna”, wykalkulowana.
I te wynurzenia autora nie są czystą, myślową spekulacją – to wnioski z fizyki kwantowej, wg której
cząstki elementarne, np. fotony zachowują się tak, jakby były obdarzone świadomością, potrafią
przekazywać sobie informacje – nawet na olbrzymie odległości i są w stanie podporządkować się
naszej woli.Już David Bohm wskazywał na to niesamowite, niepojęte wprost zjawisko nazywając je
NIELOKALNOŚCIĄ.Oznacza ono po prostu fakt, że na taki obiekt kwantowy jak np. elektron wpływa
nie tylko to, co dzieje się w jego bezpośrednim otoczeniu (w tzw. „lokalności” obiektu). Okazuje się,
że nawet zdarzenia w miejscach położonych daleko od obiektu („nielokalność”) mają na jego
zachowania zasadniczy wpływ. Dodajmy dodatkowo – o czym wcześniej wszakże już mówiliśmy, że
takie wpływy nielokalne rozchodzą się natychmiastowo, nieskończenie szybko (co wykazano
również eksperymentalnie). „Pewne «wiadomości» między obiektami kwantowymi podróżują
nie tylko szybciej niż światło, lecz w istocie natychmiastowo. Einstein nazwał to zjawisko
«niesamowitym działaniem na odległość».” („Encyklopedia fizyki kwantowej”, John Gribbin).
Nielokalność jest integralną cechą świata kwantów. To, co się dzieje w jednej jego części ma
natychmiastowy wpływ na cały świat. Potwierdza to również kwantowa teoria tzw. zmiennych
ukrytych.
Fizyk Brian Josephson, noblista („złącze Josephsona”) powiedział swego czasu, że: „Wygląda na
to, że jedna część Wszechświata wie o innej części.”, zaś inny fizyk – Jack Sarfatti z Centrum
Fizyki Teoretycznej Trieście (Włochy) stwierdził: „Jeśli informacja jest gdzieś w systemie
reprezentowana, musi w tym systemie występować wszędzie!”. Warto więc teraz uzmysłowić
sobie, że my, ludzie, jako istoty elektromagnetyczne o świetlistych ciałach, należymy do świata
kwantów. To sprawia, że zarówno na nas jest wywierany natychmiastowy wpływ całego szeregu
zjawisk, w tym elektromagnetycznych, jak również i my sami wywieramy kolosalny
natychmiastowy wpływ na otaczający świat. W jaki sposób? Otóż poprzez wymianę informacji –
zarówno wysyłanej przez nas w przestrzeń, jak i odbieranej przez nas z przestrzeni – o czym
wcześniej już była mowa. Wymaga więc to szczególnej odpowiedzialności z naszej strony za nasze
postępowanie, za każde wypowiedziane słowo i każdą powziętą myśl. Rozważ: „Mowa jest
srebrem, milczenie – złotem”. Następny więc wniosek wypływający z kwantowego postrzegania
świata jest prosty:
CZYŃ INNYM TAK, JAKBYŚ CHCIAŁ, ŻEBY INNI CZYNILI TOBIE...
Złota Reguła
W dodatku - jak wspomniałem - mamy wpływ na zachowania cząstek elementarnych, ponieważ
mogą się one zachowywać zgodnie z naszą wolą. Jest to szokujące nawet dla naukowców
zajmujących się fizyką kwantową.Powiedzieliśmy wcześniej za Einsteinem, że materia jest jakby
zamrożonym, zestalonym światłem. Światło zaś jest podstawowym budulcem wszechświata.
Prześledź teraz pewną logikę rozumowania.
Wiesz, że cała materia zbudowana jest z różnorodnych pierwiastków, a te z atomów. Wibrujące
ciągle atomy nie są „pełne” – są puste w środku – o czym już mówiliśmy. Wokół ich jąder krążą
elektrony dokonując przeskoków kwantowych (określenie Erwina Schrödingera). Krążące po danej
orbicie elektrony posiadają energię charakterystyczną dla tej właśnie orbity, czyli tzw. stan
kwantowy, poziom energetyczny. Ciekawe jest, że te przeskoki między poziomami dokonują się
NATYCHMIASTOWO, nie wymagają czasu (!). Elektrony dokonując przeskoków między stanami
energetycznymi emitują lub pochłaniają energię, czyli wymieniają się informacjami – jak
wspomnieliśmy – natychmiastowo. Wypromieniowana w postaci fali elektromagnetycznej energia
ma ścisłe parametry – m.in. długość, częstotliwość. Od parametrów tych zależy ściśle
charakterystyka promieniowania – np. barwa wypromieniowanego w postaci kwantów światła.
Promieniują wszelkie substancje. W przypadku żywych komórek jest to promieniowanie
mitogeniczne, zbliżone do promieniowania nadfioletowego. Takie promieniowanie kwasów
nukleinowyh i białek badał m.in. prof. Fritz-Albert Popp, czołowy ekspert od biologicznie
emitowanych fotonów z Międzynarodowego Instytutu Biofizyki w Niemczech. Ogłosił on w 1974 r.
teorię, wg której „
biologiczna materia konfiguruje się w świetle słonecznym w takim
wymiarze, który umożliwia wzrastanie zdolności jego gromadzenia, służącego nadrzędnym
celom.” [czyżby wyższym?! – przyp. autora]. Postrzegał człowieka nie jako zjadacza kalorii, lecz
jako żywy organizm „pobierający ze środowiska światło” („Czwarty Wymiar nr 4/2006, „Spirale
życia i energii”, Ilona Słojewska) oraz emitujący światło. W dodatku „(...)Popp i jego zespół
uważają, że światło z czoła i rąk pulsuje w tych samych podstawowych rytmach, które u
ludzi chorych ulegają zakłóceniu.” („Nexus” nr 3/2006, „Wieści z globalnej wioski” – „Emitujące
światło palce”).
Najnowsze badania potwierdzają twierdzenia prof. Poppa. „Mitsuo Hiramatsu, naukowiec z
Centralnego Laboratorium Badawczego przy Hamamatsu Photonics w Japonii, który
prowadził badania, oświadczył przedstawicielom Discovery News, że ręce nie są jedyną
częścią ciała, która emituje światło, uwalniając światło, uwalniając fotony, czyli
maciupeńkie naergetyzowane porcje światła. – Nie tylko ręce, ale również czoło i
podeszwy naszych stóp emitują światło – oznajmił. – Obecność fotonów oznacza, że nasze
ręce cały czas wytwarzają światło”.
Wszelkie niedomagania organizmu mają bezsprzecznie wpływ na charakterystykę emisji tego
światła, w związku z czym pojawiają się nowe możliwości diagnozowania pacjentów, jak też nowe
metody leczenia (np. stosowanie tzw. „przeszczepów informacyjnych”) oraz potrzeba powrotu do
metod zapomnianych (np. leczenia światłem). Czy fakt istnienia promieniowania żywych
organizmów oznacza automatycznie, że musimy każdy rodzaj promieniowania dostrzec naszymi
zmysłami? Oczywiście nie, bowiem cały typowy układ optyczny człowieka, tj. wzrok, funkcjonuje
jedynie w zakresie pasma widzialnego, tj. światła białego składającego się z tęczowych barw (po
rozszczepieniu światła białego w pryzmacie – czyli dyspersji).
Każdy z pierwiastków danej substancji promieniuje inaczej, ma inną charakterystykę, ma własny
zestaw linii widmowych. Na tej podstawie łatwo zidentyfikować skład substancji tworzących np.
gwiazdy odległe od Ziemi o niewyobrażalne dla nas odległości. Wykorzystuje się to zjawisko w tzw.
widmowej analizie spektroskopowej (badanie widma promieniowania elektromagnetycznego, a
zwłaszcza linii widmowych). Innych rodzajów promieniowania, np. nadfioletowego lub
podczerwonego oko ludzkie nie jest w stanie dostrzec. Co nie oznacza, że promieniowania tego nie
odbieramy. Wypromieniowywane w postaci niewyobrażalnie małych porcji – kwantów – światło
(energia) jest więc ściśle związane z elektronami i atomami.
I właśnie dlatego światło stanowi podstawowy budulec Wszechświata. Podobnie jak ziarenka
piasku są podstawowym budulcem potężnego budynku, a nie tworzące go cegły czy betonowe płyty.
Piasek w stanie luźnym przesypuje się między palcami. Jeśli jednak dodasz do tego spoiwo lub
odpowiednio silnie go ściśniesz zamieni się w stały kształt zgodnie z życzeniami
budującego.Podobnie woda. Nie widzisz cząsteczek pary wodnej. Jednak zdajesz sobie sprawę, że
one istnieją. Wystarczy stworzyć odpowiednie warunki (odbierając energię) i cząsteczki pary zaczną
zbliżać się do siebie. Kiedy będzie ich już wystarczająco dużo utworzą kroplę. Wiele kropel utworzy
kałużę, wiele kałuż utworzy zaś jezioro, rzekę czy ocean.
Kiedy posuniesz się z procesami fizycznymi jeszcze dalej, to możesz spowodować, że woda jeziora
zamarznie. Jeśli wlałbyś wodę do odpowiedniej formy i zamroził, to zamarzłaby tworząc żądany
przez Ciebie kształt. Nie zmienia to wszystko jednak pewnego podstawowego faktu - kształt ten
tworzą niezliczone ilości pojedynczych cząsteczek wody, które zmusiłeś do tego, aby zbliżyły się do
siebie, aby nie pozostawały w dotychczasowym rozproszeniu. Ty zagęściłeś te krople tak bardzo,
że stworzyły widoczną, zestaloną (ale jednak ciągle dziurawą!) materię.
Przypominasz sobie zabawę w śnieżki? Zbierasz śnieżny puch, ugniatasz go zbliżając do siebie
płatki śniegu tak bardzo, aż utworzy się twarda, śnieżna kula. Pojedyncze kule toczysz po lepiącym
się śniegu zwiększając ich masę, rozmiary i budujesz śnieżny dom.I znów – nie zmienia to faktu, że
podstawową cząstką budulcową tego śnieżnego pałacu jest pojedynczy płatek śniegu, a w zasadzie
cząsteczka H2O – cząsteczka wody, a w zasadzie dwa atomy wodoru i atom tlenu, a w zasadzie
tworzące atomy jądra atomowe i krążące po orbitach wokół nich elektrony połączone
elektromagnetycznym i grawitacyjnym spoiwem. Co to wszystko ma wspólnego ze światłem? A otóż
ma.
Podobnie jak zagęszczałeś cząsteczki i krople wody, podobnie jak lepiłeś płatki śniegu, tak możesz
zagęścić fotony światła (jakie to proste...), te mikroskopijne cząsteczki. Wcześniej rozproszone
mogą teraz utworzyć gaz fotonowy, później chmurę fotonową, następnie fotonowe jezioro, by dalej
przybrać zestalony kształt. Pojmujesz już teraz zupełnie łatwo, jaki jest sens stwierdzenia, że
„materia jest uwięzionym (zamrożonym) światłem”. Uświadomienie tego ma głębszy sens.
Okazuje się w takim razie, że każdy z nas ma pod ręką niewyobrażalne ilości podstawowego
surowca, z którego zbudowany jest cały Wszechświat, wszelkie substancje tworzące niezliczone
przedmioty, nasz codzienny pokarm i nasze ciała.
Czy rozumiesz już, że siłą swojej woli mógłbyś w każdym momencie sięgać do tego niewyobrażalnie
wielkiego i zaopatrzonego w niezmierzone ilości zapasów specjalnie przygotowanego dla Ciebie
spichrza?Czy pojmujesz już, że również siłą Twojej woli mógłbyś ukształtować dane Ci pierwotne
tworzywo w wyrób, jaki jest Ci niezbędny do życia lub jakiego pragniesz?
Ciekawe tylko, że ponad 2000 lat temu pojawił się na Ziemi człowiek, o którym zwykle sądzimy, że
absolutnie nie mógł mieć pojęcia o fizyce kwantowej, a czynił cuda, materializował pragnienia i
twierdził, że my jeszcze większe cuda będziemy czynili... Tyle tylko, że Ten Człowiek odkrył, że jest
dzieckiem Boga Doskonałego, które posiada w takim razie wszelkie atrybuty Boga pochodzące
bezpośrednio z Boskiego Źródła i pozwalające stawać się stwórcą. Niezbędny był jednak do tego
bezpośredni kontakt z Najwyższym Stwórcą, rezonans z Boską Energią, jedność z Bogiem. Z kolei
warunkiem podstawowym nawiązania bezpośredniego kontaktu ze Źródłem Mocy i korzystania z
Jego zasobów miała być niezachwiana wiara w Dziecięctwo (Synostwo) Boże (czyli dziedziczenie
możliwości stwórczych Boga), absolutna czystość intencji i krystalicznie czysta świadomość
przepełniona i promieniująca Uniwersalną Miłością.
I swoim odkryciem człowiek ten – Jezus z Nazaretu – dzielił się z innymi pragnąc, aby – podobnie
jak On – i inni mieli możliwość zbliżenia się, powrotu do Boga, stania się Jednią ze Stwórcą. W
dodatku wiedział doskonale, że większość Go nie zrozumie, wielu przeinaczy jego myśl i działanie,
a będą również tacy, dla których stanie się kamieniem obrazy. Wiedział jednak również, że raz
posiane ziarno skiełkuje i da odpowiedni plon we właściwym czasie. Miał także świadomość, że
skończy się to wszystko Ostateczną Próbą możliwości i mocy (dodajmy – zwycięską próbą), jakie
posiadał będąc w jedności z Bogiem. Posiadał więc świadomość mocy, która umożliwi Mu
odbudowanie ciała w każdej chwili - nawet wtedy, kiedy uległoby zupełnemu rozkładowi. Przecież
odpowiedni surowiec miał do swojej dyspozycji we Wszechświecie w niewyczerpalnych wprost
ilościach. Próba ta miała udowodnić wszystkim, że możliwe jest „odbudowanie zburzonej świątyni”,
w dodatku w ciągu trzech dni (choć mógł zrobić to szybciej) – co też nie było przypadkowe...
Czy i ten dowód mocy woli stał się dowodem wystarczająco przekonującym dla większości z nas? I
na koniec słowa: „Przebacz im, Panie, bo nie wiedzą, co czynią...”. Nic nowego pod słońcem -
ignorancja, nieświadomość powodują zwykle straszne skutki.Tymczasem jaka jest nasza
świadomość dzisiaj?
Przypuszcza się, że masa świadomości stanowiąca sumę świadomości wszystkich istot, ich myśli,
uczynków wchodzi w rezonans z wiedzą kosmiczną albo jej fragmentami (rezonans morficzny) i
stamtąd odbiera informacje (wrócimy do tego tematu przy tzw. Gaiamind Project).Ta zbiorowa
świadomość tworzy swoiste „pole pamięciowe” (pole morfogenetyczne wg R. Sheldrake’a)
otaczające kulę ziemską, w którym przechowywane jest w postaci impulsów myślowych wszystko to,
co ludzkość (i nie tylko ludzkość) kiedykolwiek czuła, myślała, czyniła. Trudno więc mówić jedynie o
polu grawitacyjnym czy magnetycznym naszej planety.
Gustaw Fechner, niemiecki fizyk, ma pewnie rację twierdząc, że musi istnieć coś, co jest
świadomością planety: „Tak jak mózg człowieka składa się z milionów komórek, tak
świadomość planety składa się ze świadomości zamieszkujących ją organizmów.”
Wszystkie więc stworzenia mają wkład w intelekt naszej planety i jej biosfery, a ten z kolei jest
częścią mądrości całego Kosmosu.
WSZYSTKO WE WSZECHŚWIECIE POSIADA - MNIEJ LUB BARDZIEJ ROZWINIĘTĄ -
WŁASNĄ ŚWIADOMOŚĆ.
G.I. Szypow
Każdy z nas wysyła wibracje - i Ty, i ja i cała reszta naszych sióstr i braci – również „braci
mniejszych”. Wibracje te ciągle zmieniają swoje parametry zgodnie ze zmianami, jakie zachodzą w
naszych nastrojach, uczuciach, myślach, słowach, działaniach w końcu. Przypomnijmy wniosek z
kwantowej teorii zmiennych ukrytych – każda zmiana w jednym punkcie Wszechświata natychmiast
wpływa na zdarzenia w każdym innym jego punkcie. Czy można w takim razie wyobrazić sobie
bardziej skomplikowaną strukturę przestrzenną tych fal i wibracji? Połączone ze sobą tworzą pole
energetyczne – obszar, wewnątrz którego żyjemy i który zawiera wielki zasób informacji. Moc tego
pola oddziałuje w subtelny sposób na wszystko, co dzieje się na Ziemi - zwłaszcza na naszą
świadfomość i przypuszczalnie na zdrowie każdego z nas.
A przestrzeń kosmiczna? Przecież cała ona jawi się jako potężna biblioteka zawierająca całą wiedzę
Wszechświata – o czym wcześniej już mówiliśmy. Trzeba tylko umieć z niej skorzystać. Przypomina
to nieco internet – elektroniczną bibliotekę. Jeśli ktoś wie, jak się nim posłużyć – otwiera bank
informacji (powiemy o tym jeszcze w dalszej części). Już Albert Einstein zauważył: „Jesteśmy w
sytuacji małego dziecka wchodzącego do olbrzymiej biblioteki wypełnionej książkami w
wielu językach. Dziecko wie, ze ktoś musiał napisać te książki. Ale nie wie jak.” Dodajmy:
najczęściej nie wie również, jak z tej wiedzy skorzystać.Dostęp do takiego „pola pamięciowego”, do
banku informacji Wszechświata umożliwiają każdemu komórki nerwowe stanowiące swoiste anteny
nadawczo-odbiorcze reagujące na zmiany pola elektromagnetycznego. Rzecz jasna, nie u każdego
anteny te pracują idealnie. Podstawowym warunkiem ich nienagannej pracy jest osobista
wrażliwość, a ta uzależniona jest z kolei od poziomu świadomości, poziomu rozwoju duchowego. I
jest to całkiem zrozumiałe, zwłaszcza w kontekście tego, jak ludzkość wykorzystuje swoje mózgi.
Może i dobrze jest, że ogromny obszar naszego mózgu jest uśpiony. W przeciwnym wypadku
wykorzystalibyśmy pewnie całą daną nam inteligencję, by siebie zniszczyć.
Być może cała wiedza Kosmosu jest umieszczona bliżej, niż nam się wydaje – właśnie w komórkach
naszego ciała, a przede wszystkim w naszych mózgach. Bo dlaczego ta wspomniana olbrzymia
część jego pojemności nie jest przez nas wykorzystywana? A dlaczego spotykamy nieraz przypadki
niesamowitej wprost genialności wśród ludzi – żeby wspomnieć tu chociażby Leonarda da Vinci,
Wolfganga Amadeusza Mozarta, Alberta Einsteina? Dlaczego np. dzieła Mozarta specyficznie
harmonizują z częstotliwością pracy ludzkich umysłów i wspaniale oddziałują na żywe struktury?
Fragmentem całej wiedzy kosmicznej jesteśmy również my – pojedynczy ludzie. Jesteśmy jak
miliardy komputerów połączonych w sieć z ogromnym serwerem – Wszechświatem. Możemy
dokonywać połączeń między sobą i komunikować się, ale zwykle robimy to tylko z najbliższymi nam
osobami – rodziną, przyjaciółmi, znajomymi. Dowodzą tego doświadczenia prowadzone m.in. w
Instytucie Pasteura wykazujące, że istnieją bardzo silne, ścisłe, niewidzialne związki między
członkami jednej rodziny. I nikt nie potrafi wytłumaczyć logicznie, dlaczego tak jest. Możliwe, że
chodzi o pewien rodzaj specyficznego rezonansu.
Udowodniły to badania angielskiego fizyka I.M. Kogana (emigranta z Rosji) nad właściwościami
elektromagnetycznymi ludzkiego mózgu.Kogan stwierdził, że bardzo często podczas rozmowy
dwojga osób ich mózgi wchodzą ze sobą w pewien rezonans zwany rezonansem morficznym. I wtedy
możliwa jest – chociażby częściowa – komunikacja „bez słów”. Czy nigdy tego nie doświadczyłeś?
Angielski badacz odkrył przy okazji, że fale elektromagnetyczne, które przez cały czas przepływają
przez cały układ nerwowy człowieka, bardzo łatwo dostrajają się do niskich częstotliwości w
zakresie 4-15Hz mających ogromny wpływ na ludzki mózg (będzie jeszcze o tym mowa). Już Nikola
Tesla, genialny chorwacki naukowiec i wynalazca był twórcą pomysłu wykorzystania fal
elektromagnetycznych o niskich częstotliwościach, by wpływać na ludzki mózg i naszą świadomość.
Na podstawie jego teorii prowadzili eksperymenty Rosjanie i Amerykanie w końcu lat 70-tych XX
wieku i dalej je kontynuują. Celem tych eksperymentów było i jest sprawdzenie, czy za pomocą
sztucznie nadawanych sygnałów nie da się w ludzkich umysłach utworzyć swego rodzaju „tuneli”,
przez które odpowiednio wyszkoleni manipulatorzy mogliby wprowadzać własne myśli i sterować
świadomością i emocjami innych ludzi poprzez zdalne pobudzanie centralnego układu nerwowego.
Jest to już dzisiaj możliwe dzięki wykorzystaniu m.in. współczesnej teorii rozpraszania fal
elektromagnetycznych. Oczywiście, nad stroną etyczną całego tego zagadnienia trudno jest
dyskutować. Jeżeli mamy jednak „przeprogramować” naszą świadomość (a nasz mózg jest do tego
zdolny), to może raczej „przeprogramować” się na miłość, radość, dobro, współczucie (ale nie
litość!) – czyli na najlepsze z pozytywnych uczuć?
MIŁOŚĆ JEST DROGĄ DO POZNANIA
NAJPIĘKNIEJSZYCH WIBRACJI WSZECHŚWIATA.
Wyrzućmy w końcu z siebie nasze lęki, poczucie winy, strach, ponieważ wibracje takich stanów są
wybitnie negatywne, a przecież takie uczucia „wbija” się nam do głowy bez przerwy. Posłuchaj tylko
naszych rządzących, zwróć uwagę na wiadomości serwowane w mediach. Przecież ciągle nas się
straszy. A to trzęsieniami Ziemi, a to ptasią grypą, a to zagrożeniami wynikającymi ze zmian
klimatycznych, a to chorobą „wściekłych krów”, a to terroryzmem. Media ciągle powielają kody
strachu, a my przyjmujemy je, przetwarzamy i wysyłamy dalej w przestrzeń w postaci fal
elektromagnetycznych – sygnałów, które po odbiciu od jonosfery powracają do naszych mózgów.
Jesteśmy w ten sposób bombardowani mikrofalowymi impulsami powodującymi zaburzenia w
tkankach (m.in. zaburzenia cieplne), co skutkuje powstawaniem wewnętrznego, słyszalnego dla
konkretnego odbiorcy pola akustycznego tworzącego i przekazującego negatywne emocje i
negatywne myślokształty (patrz:„Nexus” nr 4/2006, „Kontrola umysłów – nowy wspaniały świat”, dr
Nick Begich, tłum. Jerzy Florczykowski). I mało kto zastanawia się nad dalekosiężnymi (a może
coraz bardziej bliskosiężnymi?) skutkami takich działań.
Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego prezentowane są przede wszystkim wiadomości katastroficzne?
To proste: zła wiadomość to najlepsza wiadomość, najlepszy „news” przyciągający największą
widownię przed ekrany TV, największe grono słuchaczy przed radioodbiorniki i najwięcej
czytelników sensacji przedstawianych w tabloidach.Takie działania mają konkretną motywację.
Chodzi w niej o to, abyśmy byli jedynie bezrefleksyjnymi konsumentami i bezwolnymi najemnikami
wykonującymi polecenia w procesach produkcji, aby lepiej nas kontrolować, abyśmy stali się
bezwolnymi narzędziami w rękach różnych „władców i zbawców” świata, abyśmy dali im więcej
władzy, aby - w końcu - więcej na naszym strachu zarobić. Dzięki temu koncerny farmaceutyczne
zarobią więcej, i koncerny zbrojeniowe zarobią więcej, i producenci wszelkiego rodzaju
zabezpieczeń zarobią więcej i eksperci od..., od..., od... również zarobią więcej. Skończy się to
pewnie próbami przeforsowania pomysłu wszczepiania w każdego z nas elektronicznych chipów,
dzięki którym można będzie sprawować nad nami nieograniczoną kontrolę uzasadniając ją
różnorodnymi zagrożeniami.
A może istnieją formy życia funkcjonujące dzięki negatywnym emocjom przez nas wytwarzanym i
które to formy celowo sterują nami w taki sposób, abyśmy negatywne emocje jako „pożywienie” dla
nich produkowali? Może sami te byty powołaliśmy do życia? Więc może tym bardziej powinniśmy
być twórcami pozytywnych wartości i emocji?
Wybacz te dygresje. Powracamy już do właściwego tematu. Mówiliśmy, że świadomość jest stanem
energetycznym. W układzie elektronicznym, jaki stanowi człowiek, działaniu temu najbardziej
odpowiada pole elektromagnetyczne. Człowiek posiada więc własne biopole energetyczne

Fragment ksiązki z cyklu "Barwy Twojego Zdrowia" - "Biomagnetyzm: cudowna moc w zyciu - Jak wykorzystać
lecznicze właściwości pól magnetyczncyh?"
Autor: Janusz Dąbrowski

Inne artykuły tego typu – autor: Janusz Dąbrowski
http://www.eioba.pl/a78744/o_tobie_lust ... h_sprawach
http://www.eioba.pl/a78362/o_chrztach
http://www.eioba.pl/a78137/o_autorytetach
http://www.eioba.pl/a78129/szczegolny_list
http://www.eioba.pl/a78127/krzyz_i_zbawienie
http://www.eioba.pl/a78109/esej_o_zlotym_cielcu
http://www.eioba.pl/a78087/cialo_i_krew
http://www.eioba.pl/a78081/o_stwarzaniu
Autor: Janusz Dąbrowski
Artykuł pobrano ze strony eioba.pl
1 x


panta rhei

Awatar użytkownika
Przebiśnieg
Posty: 1207
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 16:41
x 2
x 16
Podziękował: 790 razy
Otrzymał podziękowanie: 1297 razy

Re: Umysł Świadomość

Nieprzeczytany post autor: Przebiśnieg » wtorek 22 kwie 2014, 19:15

songo70 pisze:Czy świadomość jest dostrzegalna? Czy można ją zmierzyć, zważyć, zarejestrować? Oczywiście, że
nie – przynajmniej dostępnymi nam metodami i w naszym wymiarze. W innych wymiarach –
owszem, być może jest to możliwe.
Prof. David Bohm, słynny angielski fizyk, na podstawie precyzyjnych obliczeń potwierdził


Najmocniej przepraszam z całym szacunkiem i z za przeproszeniem, ale opadły mi gacie bo ręce załamałem.
to może jakiś wishacz bo pifko za słabe na takie odkrycia... :D :D :D
0 x



Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 7285
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 502
x 118
Podziękował: 5775 razy
Otrzymał podziękowanie: 10330 razy

Re: Umysł Świadomość

Nieprzeczytany post autor: songo70 » poniedziałek 05 maja 2014, 14:02

0 x


panta rhei

ex-east
Posty: 997
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 20:57
x 2
x 57
Podziękował: 333 razy
Otrzymał podziękowanie: 1159 razy

Re: Umysł Świadomość

Nieprzeczytany post autor: ex-east » poniedziałek 05 maja 2014, 15:49

baba pisze:
Człowiek tak daleko odszedł od siebie, że zatracił pamięć, że to on
stwarza siebie i świat. Dlatego gdy słyszę: rozmawiam z Bogiem,
odczuwam jego moc, jestem myślą Boga, itp. NIE – mówię,
odczuwasz całość istnienia – odczuwasz siebie, rozmawiasz ze sobą.
Uświadom sobie, że jesteś całością, zawierasz w sobie wszelkie
istnienie.

Pezebisnieg :
ja staram się nie pisać jak daleko odszedł Człowiek tylko jak
ja daleko odszedłem

Bywa,ze to Istnienie odnajduje siebie (czyli Ciebie, mnie, jego, ją ) poprzez zbiegi okolicznosci i przypadki, ktore nimi nie sa . Na przyklad poprzez spotkanie w pociagu. Wracajac z wyprawy na puffiny (do ktorych strzelalem aparatem foto) w drodze powrotnej przysiadla sie do mnie bardzo rozgarnieta mloda dama w wieku lat 6 ( towarzystwo mamy sie jej juz znudzilo ;-) ) i zaczelismy rozmawiac . W pewnym momencie za oknem pociagu mignal cmentarz,a mala mowi takim powaznym glosem, ze tam leza ciala umarlych, ale oni zyja dalej w gorze - w Heaven, wiesz o czym mowie, stwierdzila - " bo ja mam 5 siostr z ktorych jedna umarla przy porodzie, ale z nia i z dziadkiem tez rozmawiam czasem, a moja mama to nie jest ta prawdziwa, bo ja mam dwie mamy".
Czasami, kiedy spotyka czlowiek taka madra, stara dusze, to sie tylko w sluch zamienia, bo oto spotkal Mistrza, z ktorym czuje sie wiez nieoddzielenia, tak naturalnie, jakby spotkal kogos z dawno nie widzianej rodziny. To tyle w temacie Wiedzm ;-)
0 x



ODPOWIEDZ