Drodzy forumowicze i goście!

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Objawy przebudzenia

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5605
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 343
x 193
Podziękował: 29397 razy
Otrzymał podziękowanie: 8712 razy

Re: Objawy przebudzenia

Nieprzeczytany post autor: abcd » piątek 22 lip 2016, 10:33

zjawiskaniewyjasnione.pl pisze:Kilka cech, które świadczą o posiadaniu niezwykłych mocy przez człowieka!

Zdolności paranormalne są bez wątpienia, czymś czego człowiek pragnie od dawna: Nie ma się czemu dziwić, kto z nas w końcu nie chciałby latać, czy manipulować czynami szefa, żony, czy oczywiście wroga! Tymczasem według wielu przepowiedni wchodzimy w zupełnie nowy etap świata, a nawet zupełnie nową erę, która ma nie tylko zmieniać nasz sposób myślenia i postrzegania świata, ale nawet rzekomo obdarzyć nas wyjątkowymi zdolnościami. Dziś przedstawimy Wam kilka znaków, które mają świadczyć o tym, że nasza dusza zaczyna się budzić i otwierać na zupełnie nowe energie i wyjątkowe dary:

-Czas przebudzenia jest niezwykle trudny – nie tylko dla naszej duszy, ale nawet ciała, które będzie wtedy przeżywało ogromne katusze i dolegliwości, które nie sposób jest wytłumaczyć. Stąd mają się podobno brać bóle głowy z naciskiem na uczucie rozpadania się czaszki i ucisk, zaburzenia w funkcjonowaniu różnego rodzaju układów naszego ciała, szybkie bicie serca i bóle w klatce, problemy z kręgosłupem, napady gorąca, ogromny dostatek energii lub wręcz przeciwnie brak sił, a także liczne problemy z popędem.

-Oczywiście stan otwierania się na różne energie wiąże się przede wszystkim z psychiką człowieka, który zaczyna objawiać się dosłownie jako osoba chora psychicznie. W jednej chwili potrafi On zachowywać się, jakby był najszczęśliwszy na świecie, podczas gdy chwilę później nie ma już ochoty żyć i marzy o zostawieniu wszystkiego. Zaczynają się Mu, także przypominać dziwne sytuacje, które jednak nie wydarzyły się w Jego życiu, bo pochodzić mogą albo z poprzednich wcieleń albo też być efektem rodzącego się daru jasnowidzenia, czy to w postaci proroczych snów lub wizji.

-Może pojawić się zimny powiew z wnętrza naszych dłoni lub też szczytu głowy. Zauważa się, także wibracje wzdłuż kręgosłupa.

– Zaczynamy zupełnie inaczej odbierać rzeczywistość, która nas otacza: Czujemy inne zapachy, zaczynamy dostrzegać dziwne kształty, czy słyszeć tajemnicze głosy niewiadomego pochodzenia przede wszystkim odgłosy natury jak śpiew ptaków, czy dźwięk wodospadu.

– Często pojawiają się, także dziwne i wręcz niekontrolowane ruchy ciała, przez które czujemy jakbyśmy byli otoczeni dosłownym prądem, który sam panuje nad naszym ciałem. Nasze ciało wydaje się zupełnie naelektryzowane.
http://www.zjawiskaniewyjasnione.pl/201 ... czlowieka/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

AgaJaga
Posty: 141
Rejestracja: niedziela 21 lut 2016, 14:44
x 2
x 13
Podziękował: 291 razy
Otrzymał podziękowanie: 254 razy

Re: Objawy przebudzenia

Nieprzeczytany post autor: AgaJaga » piątek 22 lip 2016, 12:07

Jakby uproszczony opis budzenia się kundalini ;)
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5605
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 343
x 193
Podziękował: 29397 razy
Otrzymał podziękowanie: 8712 razy

Re: Objawy przebudzenia

Nieprzeczytany post autor: abcd » środa 12 paź 2016, 10:37

jarek-kefir pisze:Ziemia nie jest rajem, ale czyśćcem. Więc się nie przywiązuj i nie emocjonuj
10 Październik 2016

Obrazek

Swego czasu wpadł mi w ręce cytat, który wklejam dla Was poniżej:

Cytuję: „Człowiekiem ten się staje, kto pokonuje swoje ziemskie wychowanie, a nie ten kto mu ulega. Łatwo jest bowiem systemowi uchować bydlę, ale człowiek może narodzić się tylko z buntu.” ~Sebastian Dama

No tak, grunt to bunt, chciałoby się powiedzieć, prawda? Bunt, jak powiedział powyżej Sebastian, przydaje się na początku, przy narodzinach. Nie chodzi o te narodziny ziemskie, gdzie już po dwóch latach nauczyciele, kapłani, społeczeństwo i wyrodni ziemscy rodzice biorą nas w swoje obroty. Chodzi o ponowne, drugie narodziny, gdy z bezkształtnej bryły mięsa i gówna powstaje człowiek. Narodziny człowieka według tej definicji to wydarzenie wciąż bardzo rzadkie, pomimo tego, że Ziemię zamieszkuje już 7 miliardów przedstawicieli Homo Sapiens.

Artykuł ten możecie odebrać na trzy sposoby. Tak jak wszystko to, co przekazujemy. Zasada jest taka, że albo rozśmieszysz bądź rozwścieczysz ludzi którym przekazujesz wiedzę, albo utwierdzisz ich w ich błędnych przekonaniach, albo zainspirujesz do zmiany ich życia. Jeśli masz już jakąś wiedzę, niekoniecznie dużą, i ją przekazujesz – bądź spokojny. Nie martw się dwoma pierwszymi przypadkami. Ty przekazujesz wiedzę nie po to, by uratować świat, ale by zainspirować tych nielicznych i wybranych do zmiany życia.

I tu właśnie pojawia się pewna rzecz, która bywa trudna do zaakceptowania dla moich czytelników. Otóż część z Was może odebrać ten artykuł jako odbierający nadzieję. Część z Was przeciwnie – po jego przeczytaniu może wyluzować, odetchnąć z ulgą i przemyśleć kilka kolejnych spraw. Ja nie będę się bawił w konwencję new age ani udawał, że mi zależy na systemowej, światowej dobrej zmianie. Bo nie zależy mi. Jedyne na czym mi zależy to mój rozwój i pomyślność, w dalszej kolejności – bliskich mi ludzi, a w dalszej – zainspirowanie tym tych, którzy są gotowi.

Buntownik żyje w ciągłym stresie i przerażeniu. Wie on bowiem, świadomie lub podświadomie, że ludzie nie są gotowi na zmiany, nie są gotowi na wiedzę, na nowości. Buntownik wie, że nowo proponowane wartości które mogą zmienić świat, są do przyswojenia dla niewielkiej liczby ludzi. Dla tej garstki która wie, która rozumie, która jest gotowa. Obserwowałem to środowisko dawniej przez dwa lata. Z jednej strony ogromny lęk i gorycz że lemingi nie chcą ich wiedzy, że wolą swoją stabilizację i swoje cierpienie. Z drugiej strony, ogromny egoizm, buta i tupet, polegający na tym że taki buntownik wklei jeden czy dwa manifesty w internecie i już czuje się wielkim wojownikiem walczącym z systemem.

Ja proponuje jedno. Zostawmy tę walkę. Wolność i luz przychodzi wtedy, gdy zdasz sobie z tego sprawę i to zaakceptujesz. Gdy zdasz sobie sprawę że tak jest dobrze, że wcale nie musisz zmieniać całej reszty. Że nie ma nic złego w tym, że wtajemniczani i przebudzani są nieliczni.

Cytuję: „Ja zauważyłem że bezpośredni opór zasila coś z czym chcemy walczyć, dużo łatwiejsze jest stanie się częścią tego i nadanie temu innego kierunku, pod warunkiem że mamy wystarczająco dużo silnej woli
To jest taki cichy bunt, mało inwazyjny i wymagający większej ilości czasu, ale jest warty chwili w której czara goryczy się przelewa.”
~Sergiusz Wolski

Nie wykluczam że jakaś reforma systemu światowego jest możliwa. Biorę to pod uwagę jako jedną z opcji. Jednak wolałbym by nie robili tego owi buntownicy o gorących sercach, ale przepełnionych lękami, kompleksami i innym złem. Historia uczy że to właśnie oni po chwili rewolucyjnej gorączki, sprawiali że świat spływał krwią i łzami. Ideologie, religie i rewolucje przyniosły Ziemi nienawiść, podziały, gorycz, wypaczenie ideałów które głoszą, i miliony trupów. Buntownicy mają jedną, najważniejszą wadę – nie mają wizji przyszłości. System ulega potem destabilizacji co objawia się poprzez przelew krwi.

No i najważniejsze. Zastanów się dla kogo tak naprawdę chcesz ten świat zmieniać. Ludzie są idiotami i im dobrze jest z takim cierpieniem, jakie mają. A gdy go nie mają i ich życiu zagraża zbyt duży spokój, to celowo sobie to cierpienie wybierają. Popatrz na tych wszystkich lemingów, wiernych ideologii, religii, tradycji. Ty chcesz dla nich dobrze, wychodzisz do nich z sercem i z wiedzą. A oni tego zwyczajnie nie rozumieją, bo nie dorośli do tego, tak jak dwulatek nie dorósł do poznania matematyki wyższej. I gotowi są Ciebie zwyzywać, wyśmiać, zmarginalizować poza nawias, i wcale nie tak rzadko – pobić, skatować lub zamordować za wiedzę. A za dobre serce – wykorzystać.

Powiesz korpo-lemingowi popierającego Petru, że system jest zły, że ludzkość cierpi i trzeba to zmienić? Wyśmieje Cię, zrobi Ci odpowiednią opinię wśród kolegów, np z pracy, i nie odezwie się więcej. Będziesz chciał uświadomić prawilnego chłopaka słuchającego Gangu Albanii o tym, że któryś tam współczesny papież jebał dzieci, albo że religia to zło? Ryzykujesz zdrowie, a jeśli jest pijany – to i życie.

Dla kogo więc chcesz to robić? Ach, dla bliskich, rodziny, miasta, dla Polski? Powiem Ci jedną ciekawą zasadę, dla których osób warto robić cokolwiek więcej niż skinięcie kciukiem. Pamiętasz chwile gdy Ci było źle, bardzo źle? Gdy praktycznie wszyscy się od Ciebie odwrócili lub gdzieś znikli? Było przy Tobie kilka osób, które na przestrzeni lat Ci podawały pomocną dłoń, gdy wszystko się waliło. I tylko i wyłącznie tym osobom jesteś cokolwiek winny, choć „winny” to oczywiście niezbyt właściwe słowo. Najczęściej są to osoby, z którymi łączy Cię relacja trwająca od tysięcy lub milionów lat, od wielu wcieleń.

Często jest wręcz tak, że gdy było Ci źle, to rzekomo bliska osoba z rodziny nie tylko Ci nie pomogła, ale deptała butem Twoją głowę leżącą na Ziemi, na dnie. A tymczasem teoretycznie „obca” osoba np gdzieś z drugiego końca kraju ratowała to, co jeszcze dało się uratować i dzięki niej teraz żyjesz i rozwijasz się. I to jest ta rozbieżność. Owo „odcięcie pępowiny” od ludzi którzy nas niszczą, jest jednym z najboleśniejszych ludzkich doświadczeń. Więc ta bliska osoba z rodziny zasługuje co najwyżej na nafaszerowanie kilkoma gramami ołowiu, a ta teoretycznie „obca” osoba z daleka która Ci pomogła – zasługuje na to co najcenniejsze.

Nie hołduję tutaj do końca filozofii wybaczania ZA WSZELKĄ CENĘ, bo uważam ją trochę za filozofię dla słabych. Więc gadki o tym że bliscy dali nam to, co uważali za cenne, nie przekonują mnie. Ale Glock kaliber 9 mm w mojej dłoni – już tak. Te new age’owe filozofie nie biorą pod uwagę tego, że czyste, pierwotne zło, zło dla samego zła, istnieje naprawdę. Że dusze-niszczyciele, które ja nazywam „dementorami„, istnieją. Podróżują one przez najdalsze zakątki wszechświata być może już od bilionów lat. Biorą za cel trudne planety takie jak Ziemia, i niszczą co tylko się da. Spotkałem kilka takich ludzi na swojej drodze. Trzech z nich miało tyle odwagi, że oficjalnie przyznało to, co ja tutaj napisałem.

Największym ludzkim grzechem, i chyba w zasadzie jedynym grzechem, jest nieświadomość. To ona prowadzi do tego, co opisałem powyżej – do odrzucenia wiedzy. I do agresji w kierunku tych którzy wiedzę posiadają i nieostrożnie ją głoszą. Osoba nieświadoma może być dobrotliwa, może wykazywać pewną empatię. Ale to właśnie tacy nieświadomi ludzie sprawiają, że system w obecnym kształcie istnieje. Gdybyście chcieli naprawdę być wolni, to nic nie musielibyście zmieniać. Wykorzystalibyście to, co jest (np procedury demokratyczne) i w ciągu miesięcy lub lat byście zdobyli upragnioną wolność. Nieświadomi są więc sami sobie winni, podług prawdy z poniższego cytatu – czyli wywiadu który Jan van Helsing przeprowadził
. sam z sobą:

Cytat: „To nie tak, mój młody przyjacielu. Czyż pan sam nie dotarł do prawdy? Czyż nie otrzymał pan wszystkich książek i innych tekstów , których pan poszukiwał? I czy nie znalazł pan w nich potwierdzenia tego, co pan przeczytał albo może przeżył wcześniej? Czyżby nie odkrył pan samodzielnie niejednej tajemnicy tego świata? Kto szuka ten znajduje! Ale większość ludzi wcale nie chce szukać.

Dlatego właśnie nie traktujemy ich inaczej niż zwierzęta, bydło, bo te również niczego innego nie szukają. Czy to jasne? Kto nie korzysta ze swego rozumu i nie walczy o wolność osobistą, ten nie odczuwa jej braku. Wiedza jest przecież dostępna! Jest wszędzie. Ale kto tego nie chce dostrzegać, ten widzieć nie będzie. Pan przecież wie, że my się nie ukrywamy, Właściwie nigdy się nie ukrywaliśmy.”
~Jan van Helsing (wywiad z Illuminatą)

Po raz pierwszy w historii Ziemi zostało złamane najbardziej strzeżone tabu, które obowiązywało przez całe eony czasu. To tabu dotyczy wiedzy, w szczególności wiedzy zwanej tajemną bądź ukrywaną. Została ona ujawniona ludzkości i w każdej chwili każdy mieszkaniec Ziemi może z niej skorzystać. No ale ludzie po prostu nie chcą. I to też trzeba uszanować. Oprócz całej wiedzy tego świata – w bibliotekach i w internecie, jest też miejsce na ogrom filmów, seriali i książek uświadamiających ludzkość. Ale w systemie musi być też miejsce i dla tych lemingów i nieświadomych. Bo w systemie wszystko ma swoje należne i uprawnione miejsce i nie nam to zmieniać. To przede wszystkim planeta tych lemingów – ziemskich dusz dziecięcych.

Kiedyś czytałem ciekawą opinię rodzica, że wychowanie dwuletniego dziecka polega na ratowaniu go po kilkadziesiąt razy dziennie przed niechybnym zgonem. Np czyhającym na rogu stołu, w kontakcie i w milionie milionów takich miejsc i sytuacji. I ludzkość jako zbiorowość jest na etapie takiego głupiutkiego, ale już wrzeszczącego, dąsającego się i agresywnego dwulatka. Tak jak dziecko uczy się życia przez ból, upadki, wypadki i traumy, tak uczy się też ludzkość. I dlatego ten system musi być taki a nie inny. Moja rada, nieśmiała propozycja.. Zostaw tych cholernych dwulatków w spokoju w tej piaskownicy, niech się okładają łopatkami i sypią piaskiem. I nie wciskaj mu na chama tej grubaśnej knigi o fizyce kwantowej, którą lubisz taszczyć ze sobą.

Zostaw w ogóle świat dwulatków dwulatkom, i lekcje dwulatków do przeżywania i doświadczania dwulatkom. Ty masz swój świat i swoje lekcje. Też często nie są one zbyt przyjemne, ale są po prostu inne. Ze światem i z systemem można zawrzeć pewien.. pokój. No nie chciałem używać słowa „Pakt” ze względu na negatywne konotacje. No ale jest to coś w rodzaju paktu – paktu o wzajemnej nieagresji. Zawrzyj go, wyjdź światowi naprzeciw, a on odpłaci się tym samym. Nie zniechęcaj się i nie wstydź się tego, czego aktualnie doświadczasz w życiu. Bo Twój czas właśnie nadchodzi. To, gdzie jesteś tu, nie jest tym, do czego właśnie zmierzasz.

Cytuję: „Ta planeta nie jest rajem. To czyściec. Dlatego nie staraj się tu o pobyt stały. Zaprzyjaźnij się ze Śmiercią. Ona jest Twoim najlepszym przyjacielem. Nigdy Cię nie zawiedzie. Zawsze możesz na nią liczyć. Wie czego potrzebujesz. Czuwa przy Tobie, strzeże Cię od złego, tuli do snu. Kocha bardziej niż ktokolwiek inny. Bo Śmierć to prawdziwa miłość. Na razie tego nie rozumiesz i boisz się jej, gdyż wydaje Ci się, że wszystko zabiera. Ona nie zabiera niczego oprócz złudzeń, a daje w zamian prawdę.

– Czy w takim razie powinienem popełnić samobójstwo?
– Nie, ona przyjdzie sama. Wie kiedy ma Cię zabrać. Wypełnij swoje dni do końca, bo gdybyś się zabił, to znowu musiałbyś powtarzać tę samą bolesną lekcję.
– Czym więc jest śmierć? Co się dzieje gdy umieramy?
– Nic, oprócz tego, że nasze receptory, które dotychczas funkcjonowały w wymiarze czasoprzestrzennym wyłączają się. A ponieważ nie mamy ich w żadnym innym wymiarze to może się nam wydawać, że tracimy wszystko. To tak jakbyś siedział w kinie, oglądał film i nagle ekran by zniknął. Po prostu film wyświetlany jest dalej, ale przestajesz go widzieć. Rozglądasz się i dostrzegasz tylko światło padające z projektora, czyli tunel, na końcu którego jest jasność.
– Co dzieje się dalej?
– Ponieważ Twój świat (ekran) nie funkcjonuje, więc jesteś w stanie zbliżonym do snu. Pojawiają się majaki. Potem dostajesz nowy ekran.

– Czy również dostaję nowy film?
– Nie, film jest ten sam. Bo film to Ty.
– Czemu więc moje życie nie jest kontynuowane od momentu urwania się filmu, tylko od niemowlęcia?
– Czasem jest. Wtedy nazywa się to śmiercią kliniczną. W przeciwnym wypadku otrzymujesz nowy ekran, bo tamten się zużył.
– Czy ciało to ekran?
– Ekranem jest cały materialny świat.
– To w jaki sposób mogły zużyć się góry, lasy, rzeki, morza i niebo?
Zużyły się dla Twojej świadomości. Po prostu przestały już być elementem stymulującym rozwój. Twój świat stworzony jest dla Twojego rozwoju. Gdy przestaje spełniać swoją funkcję wtedy staje się niepotrzebny.
Tak naprawdę to nie Ty umierasz, to umiera Twój świat. Ty jesteś wieczny. A że fizyczne ciało jest jego elementem, więc również musi umrzeć.

– Jak to, przecież świat jest obiektywny i nie umiera. Inni pozostają w nim i widzą moje martwe ciało.
– Świat nie jest obiektywny. Każdy ma swój własny. Zazębiają się tylko. A więc śmierć Twojego świata nie wpływa na światy innych. Ty byłeś ich elementem, więc w swoim świecie ujrzeli tylko Twoje matrwe ciało.
– To ile jest światów?
– Tyle ile egoświadomości. Każdy człowiek, zwierzę, roślina czy bakcyl ma swój. Jest ich nieskończona ilość. Analogicznie jak na sześcian składa się nieskończona ilość płaszczyzn.
– Co jest powodem tego, że świat się zużywa?
– To, że tracisz nim zainteresowanie. Poznałeś już wszystko, co wydaje Ci się godne poznania i przestałeś szukać. Stałeś się zgorzkniały i apatyczny.
– Czy jeśli coś takiego się dzieje to jest moja wina czy świata?
– Twoja. Świat został stworzony dla Ciebie, a nie Ty dla świata. Zostało powiedziane: „Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa niebieskiego” (Mt 18, 3)

Dzieci są szczere, patrzą z zachwytem, wszystko ich ciekawi i mają wielkie marzenia.
– A jeśli świat znudził się komuś to czy można go za to winić?
Świat nie powinien Cię nigdy znudzić gdyż poprzez niego dotrzeć można do wymiarów wyższych, a w końcu do Boga.
Normalną rzeczą jest, że gdy poznajesz coś nowego, to początkowo intesuje Cię to, a potem przestaje. Wtedy szukasz czegoś następnego. Do takiego modelu funkcjonowania zostaliśmy stworzeni. Stagnacja natomiast, to stan umysłu przy którym przestajesz czegokolwiek szukać i zadowalasz się jednym, najczęściej ogłupiającym aspektem świata. Na przykład alkoholem, czy telewizją. Wtedy Siła Rozwoju daje Ci cierpienie lub decyduje o śmierci Twojego świata.
Do czego potrzebna jest śmierć?

To zrestartowanie komputera. Oczyszczenie pamięci ze zbędnych śmieci, jak również do zaktualizowania software i hardware.
– Czy po śmierci spotkam moich bliskich?
– Nigdy ich nie stracisz. Jesteście zawsze razem jak rzeki, które wpadły do jednego oceanu.
– Dlaczego nie pamiętam poprzednich wcieleń?
– Niektórzy pamiętają, ale Twój umysł na razie jest na to za słaby. Nawet nie pamiętasz wszystkiego co przeżyłeś w tym życiu, a co dopiero mówić o poprzednich. Powiem więcej: nie pamiętasz wszystkiego co robiłeś dzisiaj. Nie pamiętasz swoich snów. A jeśli już, to czy w czasie gdy śnisz, uświadamiasz sobie, że to jest tylko sen?
Na ogół nie, i wcale Ci to nie przeszkadza. We śnie jest Ci wszystko jedno gdzie jesteś, z kim jesteś. Nawet się nad tym nie zastanawiasz.
– A więc kolejne życie nie będzie dla Ciebie niczym dziwnym ani niecodziennym.

Mówisz, że szkoda Ci tego życia. To dlaczego gdy zasypiasz, to Ci go nie szkoda? Śmierć niewiele różni się od snu. Tylko przebudzenie jest trochę inne. Ale za to ciekawsze. Czy powracamy jako „tabula rasa”? Nie, wszelkie doświadczenia i umiejętności jakie nabyliśmy pozostają. Odbieramy je neuroprzekaźnikami, które uprzenio rozwinęliśmy. One mają swoje zakończenia w wymiarach wyższych i otrzymujemy je spowrotem, wraz z nowym ciałem, jako element układu nerwowego. To dzięki nim przekazywana jest informacja do wymiaru trzeciego o tym kto, gdzie i kiedy ma się urodzić i jakie posiadać uzdolnienia.

To, co nigdy nie umiera, to świadomość, która doskonali się na przestrzeni kolejnych żyć. Śmierć nie jest niczym istotnym. Nie jest końcem ani początkiem niczego. Życie trwa nadal. Ważniejszą rzeczą od śmierci jest zrozumienie, czyli oświecenie. Wtedy łączysz się z wymiarem wyższym. To jest koniec jednego etapu i początek następnego. A śmierć to tylko sen po którym następuje przebudzenie do kolejnego życia. Jeśli przywiążesz się do czegoś, na przykład do pieniędzy, to po śmierci będziesz nieszczęśliwy, bo do trumny ich nie zabierzesz. Dlatego nie przywiązuj się do nich, ale ucz się je zarabiać, bo do trumny zabierzesz tę umiejętność.

Twórz dzieła, tylko nie przywiązuj się do nich, bo ich nie zabierzesz, ale zabierzesz umiejętność tworzenia. Nie zabierzesz ludzi, których kochasz, ale zabierzesz umiejętność kochania. Pracuj więc wytrwale nad obranym przez siebie kierunkiem, działaj, walcz i zwyciężaj. Nie angażuj się jednak emocjonalnie. Traktuj świat i życie jak komputerową grę. Jeśli przywiążesz sie do czegokolwiek, wtedy śmierć będzie dla Ciebie tragedią. Jeśli nie – wspaniałą przygodą.”
~Witek Wojtowicz

Autor: Jarek Kefir
https://jarek-kefir.org/2016/10/10/ziem ... emocjonuj/
1 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5605
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 343
x 193
Podziękował: 29397 razy
Otrzymał podziękowanie: 8712 razy

Re: Objawy przebudzenia

Nieprzeczytany post autor: abcd » poniedziałek 07 lis 2016, 18:04

Jarek Kefir pisze:Jeśli żyjesz radośnie i pogodnie w dniu powszednim, jesteś oświecony. O nic innego nie chodzi
6 Listopad 2016

Obrazek

Wklejam dziś trzy inspirujące cytaty, jeden optymistyczny i ukazujący drogę, a dwa nieco pesymistyczne, ale dające do myślenia.

Przede wszystkim zaobserwuj jaka jest ludzka natura. Ludzie tacy jak my mogą się dogadać między sobą już za pierwszym razem. Inaczej jest w przypadku większości ludzi. Mówisz takiej osobie by czegoś nie robiła – a ona na drugi dzień czy tydzień robi dokładnie to samo. Musisz wtedy powiedzieć swoją rację dużo bardziej stanowczo. Za kolejnym razem musisz wręcz krzyknąć. To się nazywa asertywnością.

Wg psychologii asertywność jest czymś bardzo cennym, pożądanym. Wg mnie często jest wręcz przeciwnie. Czym jest ta asertywność? To przygotowanie do życia na planecie małp. Nosz kurwa mać, czemu mam tak postępować wobec tych innych? Czemu nie możemy dogadać się jak ludzie – za pierwszym razem, z empatią i poszanowaniem obu stron? Asertywność i przymus jej stosowania więc tak często jest świadectwem straszliwego upadku i degeneracji rodzaju ludzkiego.

Ci ludzie są jak małe, dwuletnie dziecko. Głupiutcy i nic nie wiedzący o świecie. Ale już umieją chodzić, broić, i mogą wyrządzić spore szkody i krzywdy. Powiesz po dobroci – nie działa. Krzykniesz – nie działa. Czasami tylko groźba kary, np nie oglądania bajek, może podziałać. Wychowanie dwuletniego dziecka polega w skrócie na ratowaniu go przed niechybnym zgonem, np w wyniku upadku czy elektryczności, i to kilkadziesiąt razy każdej doby. To są słowa jednego z rodziców. I są to jedne z tych słów – kamieni milowych – które będę pamiętał do końca mych dni. Ludzkość tak samo, jako wspólnota, jest na poziomie takiego dwuletniego dziecka.

Mądra elita musi zdawać sobie z tego sprawę i nie może dopuścić do tego, by politycy wybierani przez ziemskie dusze dziecięce, puścili planetę z dymem. Wyobraź sobie sytuację. Niemcy chcą od Polski Gdańsk, Szczecin i Śląsk. Polska chce od Niemiec Saksonię, powołując się na naród Serbołużyczan. No i żąda od Ukrainy oddania Kresów. Zaś Ukraina powołując się na zaszłości sprzed 1000 lat, chce od Polski Rzeszowa, Lublina, Krakowa i Białegostoku. Bo tak kreślą oni swoje mapy. I wyobraź sobie, że każdy z tych trzech krajów ma ustrój faszystowski, swojego konserwatywnego fuhrera z wielkim ego, program nuklearny i miliony zmobilizowanych żołnierzy. Nasza planeta w ciągu mniej niż miesiąca stałaby się nuklearnym pustkowiem. Narzekamy na mechanizmy systemowe, ale jakże często to one trzymają w ryzach tę planetę małp, i to one ratują nas od niewyobrażalnej anarchii i rzezi. I.. to one umożliwiają nam np medytację, rozwój, uduchowienie. I sprawiają, że nie musimy latać z karabinem i nie umieramy od byle infekcji czy wyrostka w wieku 25 lat.

To samo dotyczy związków. Zasady szczęśliwego związku są dość proste. No i jednocześnie są też
bardzo trudne. Te kilka zasad – by wyjść poza system (społeczeństwo, rodzina) i poza patriarchat (konserwatyzm, zaborczość, chęć posiadania drugiej osoby na własność, chęć zmieniania jej). No jest to bardzo proste, ale dla tych zagubionych w świecie istotek, jest to bardzo trudne. Nie ułatwia tego zadania psychologia, która interesuje się tylko powierzchownością – czyli objawami choroby, a nie jej przyczyną.

Wiele razy porównywałem rzeczywistość do.. cebuli, naszego warzywa narodowego. I do jej wielu warstw. Na wierzchu – skórka nie nadająca się do niczego. Czyli: polityka, religie, tematy zastępcze, oklepane frazesy, psychologia memowa, i głupio-mądre „mundrości” społeczeństwa. Głębiej są już warstwy zielone i białe, czyli objawy choroby, jaka toczy rodzaj ludzki od zarania dziejów. Tym się zajmuje np psychologia, coaching, new age. Jednak nie wyleczysz objawów bez wyleczenia przyczyny. Jeszcze głębiej i głębiej są warstwy które stanowią rdzeń, fundament, przyczynę, i w końcu – praprzyczynę obecnej sytuacji na Ziemi.

Analizując wszystkie systemy (ekonomiczne, moralne, społeczne, polityczne, ideologiczne, religijne, filozoficzne i inne) prawie zawsze znajdziesz te kilkanaście zasad głównych, wspólnych. Czyli właśnie ów rdzeń. Zawsze powtarzam, byście analizowali ich cechy wspólne. Podam jeden z wielu przykładów. Cechą wspólną kapitalizmu, patriarchatu i purytanizmu, zdawałoby się trzech odrębnych płaszczyzn – jest na przykład drapieżna, ludzka natura i wynikająca z niej nieświadomość.

Zaobserwowałem, że są dwa rodzaje ludzi na świecie. Ludzie „łagodni” jak i ludzie „ostrzy„. Ostrych jest większość. Nie wiem od czego to zależy. Geny? Wychowanie? System? Traumy? A może od tego że są trzy rodzaje dusz – świadomie dobre, nieświadome (większość) i
świadomie złe? Nigdy nie przyjmujcie za dobrą monetę powiedzonka wziętego z new age, że każdy człowiek rodzi się dobry. Dusze złe do szpiku kości – tzw dementorzy, odporni na prawo karmy i na wszystkie inne mechanizmy, istnieją. Przemierzają one najdalsze możliwe zakątki wszystkich istniejących wszechświatów od być może bilionów lat. Wcielają się na takie trudne planety jak ta, i niszczą.

Ich celem jest maksymalizacja chaosu i zniszczenia tak jak celem wielu z nas jest wzniesienie. Spotkałem dwie lub trzy takie osoby. Były one w pełni świadome swojej „misji” i mówiły o tym otwarcie, bez ogródek. Podejrzewam że byli jej świadomi od bardzo, bardzo wczesnego dzieciństwa, choć nikomu wtedy nie mówili, bo wiedzieli że nie mogą. Unikali mnie, choć przebywałem w tej samej przestrzeni co oni. Ile setek, tysięcy, milionów takich ludzi – dementorów – jest wśród nas? Ile z nich gra role naszych znajomych, bliskich, rodziny, tak naprawdę niszcząc nas i depcząc?

Zauważyłem, że większość ludzi narzeka na swoje życie rodzinne. Jak nie na bestialskich rodziców, to na dzieci które zaczynają się oddalać i nienawidzić. Ile z tych relacji zostało „obsadzonych” przez system dementorami? Jakże często jest bowiem schemat – dziewczyna ma te 25 lat, zarabia te grosze u prywaciarza. Nie ma mieszkania, ani pieniędzy na wynajem. I jej rodzice z uporem maniaka to wykorzystują – by narzucać swoje chore, konserwatywne zasady, by zabraniać wyjść, spotkań, by wręcz żądać: „kiedy się ustatkujesz i zrobisz nam wnuki?”. Rodzina stanowi prawie że fundament, rdzeń tego, co nazywamy systemem. Wg mnie jest to najgorsze, co mogło ludzkość spotkać. Ale znowu: jest to mechanizm konieczny by cywilizacja trwała, by nie było jakiejś trudnej do wyobrażenia anarchii, byśmy to minimum minimum mieli jednak zapewnione.

Jeden z cytatów mówi o oświeceniu. Jest to sprawa najprostsza z możliwych i jednocześnie najtrudniejsza. Cała rzecz polega na tym, by nie robić tego, co nie trzeba, a co ludzie robią z taką pasją i zawzięciem. Wcale nie chodzi tylko o te wszystkie systemowe, społeczno-rodzinno-karierowe rzeczy. Bo to jeden z pierwszych kroków. Nie należy nadawać zbyt dużego znaczenia rozmaitym życiowym sprawom, rzeczom. Nawet swojemu partnerowi. Nie powinniśmy kontrolować – należy po prostu zwolnić uchwyt kontroli umysłu, wyluzować. I chyba najważniejsze – nie walczyć z systemem, nie buntować się przeciwko światu. Wszystko ma na nim ponoć swoje miejsce i zmian można dokonywać z umiarem, gdy świat / człowiek nie stawia oporu. Jesteśmy dziećmi tego świata, żyjemy, doświadczamy, radujemy i uczymy się dzięki niemu.

A teraz dam Wam coś pod rozwagę – jedna z wielu teorii..

Czy brał ktoś z Was pod uwagę opcję, że niedługo będzie powtórka z Atlantydy (zagłada cywilizacji i biosfery)? Że my umrzemy, tak jak 99,999999% ludzkości? I że większość z nas będzie gotowa by przejść do lepszego świata, planety? Niczym przez to okno na końcu, jak w filmie The Cube? Które to okno otwiera się raz na kilka tysięcy lat, a potem następuje coś w rodzaju Atlantydy? Czy braliście pod uwagę to, że nie będzie żadnej globalnej świadomości i że to, co napisałem, to jedyna droga i jedyny sens tego całego oświecenia?

To tylko teoria, niemożliwa do udowodnienia. Nie wiem jaka jest prawda i prawdopodobnie się nie dowiem. Proponuję jednak wyluzować, przestać tak interesować się tym światem. Przestać chcieć go zmieniać, może nawet trochę odpieprzyć się od tego świata. Weź od świata, od tego systemu to, co chcesz i to, co jesteś w stanie unieść (np finansowo, psychicznie). Nigdy nie bierz tego, co nakazuje Ci ktoś inny – to droga do życiowej tragedii i przedwczesnej śmierci. Podziękuj za to, co masz, a masz wbrew pozorom wiele.

Ja też mam wiele, i też często tego nie doceniałem. Obejrzyjcie film „Dzień Świra” – klasykę polskiego, czarnego humoru. Ludzie w moim wieku (25, 30, 35 lat) często oglądają ten film z goryczą i ze łzami w oczach. Jeszcze w wieku tych 20 lat mieli plany, pomysły, wigor, optymizm. Wtedy oglądali ten film śmiejąc się z tych głupich „poważniaków„. Teraz gdy go oglądają – płaczą, bo ten filmowy, surrealistyczny koszmar stał się udziałem ich życia.

Wyniszczeni tysiącem obowiązków, kredytami, dwoma etatami, szarością i burością dnia codziennego, podświadomie wiedzą że nic fajnego, cudownego, ekstatycznego ich już nie zaskoczy. Podświadomie wiedzą, że teraz tylko czekać na.. śmierć. Ja pomimo tego, że mam chorobę Hashimoto i depresję której nie wiem czym leczyć – to daleko mi do scenariusza z Dnia Świra. Oglądam ten film z ogromnym współczuciem dla tych ludzi. I z jeszcze większą ulgą i radością, że świat mi tego oszczędził. Kocham Matkę Ziemię za to, że mnie przed tym uratowała. Świat troszczy się wbrew pozorom o wszystkie swoje dzieci, te dobre i złe, choć często tego zupełnie nie widać.

Poniżej zapraszam na te cytaty:

Cytuję: „Gdy Bodhidharma został oświecony, nie mógł przez siedem dni powstrzymać się od śmiechu. Kiedy zadawano mu pytania, odpowiadał tylko” “Śmieję się, bo to wszystko jest takie śmieszne. Cały trud jaki sobie zadałem jest kompletnie absurdalny. Śmieję się sam z siebie, śmieję się z całego świata, ponieważ ludzie starają się dokonać czegoś, co w ogóle nie jest konieczne. Ludzie zadają sobie wielki trud, a im bardziej się wysilają, tym to wszystko jest trudniejsze. Akurat ich wysiłki stanowią tutaj przeszkodę.” W jaki sposób chcecie rozstrzygać, kto jest oświecony, a kto nie? Świat roi się od takich idiotów. Z uporem maniaka popisują się swoimi uprzedzeniami, swoimi przesądami. Jedna rzecz jest absolutnie pewna: żaden sado-masochista nie ma szans na oświecenie. Kto zadręcza siebie samego i innych; kto się tym delektuje, ten nie może być oświecony. Oświecenie jest stanem pełnym radości, stanem niczym nie zmąconej pogody ducha. Oświecenie może być dostojne, ale nie może być poważne. Jest samą radością!

Jeśli słyszałeś o człowieku poważnym i smutnym, który został oświecony, to albo nie był w rzeczywistości taki poważny i smutny, albo się przesłyszałeś. Ludzie poważni i smutni stają się papieżami, matkami Teresami, mahatmami Gandhimi, rabinami, kapłanami. Kościoły, synagogi, świątynie, meczety – wszystko to jest pełne takich właśnie poważnych i smutnych ludzi. Czasami gromadzą się oni wokół jakiegoś oświeconego człowieka i zaczynają wszystko psuć, co ten dokonał. Zaczynają tworzyć martwą tradycję – a tradycja musi być przecież poważna. Człowiek oświecony jest zawsze pogodny, radosny, ale żadna tradycja, żadna konwencja nie może być właśnie taka. Cała natura tradycji jest do cna polityczna. Tradycja jest po to, żeby panować; jest po to, żeby tłamsić jednostkę; jest po to, żeby jednostkę wyzyskiwać. A przecież nie da się z uśmiechem na twarzy wyzyskiwać człowieka, żartując i figlując. Nie, trzeba być przy tym śmiertelnie poważnym. Trzeba uczynić ludzi smutnymi, trzeba ich zastraszyć, trzeba zastraszyć ich samym życiem, trzeba ich dusze wprawić w drżenie. Wówczas sami wpadną w zastawione sidła. I tak właśnie ludzie stają się bezwolnymi obiektami całkowicie podatnymi na manipulację.

Gdyby Bóg rzeczywiście chciał, żebyście stali na głowach, to już dawno by się o to postarał. Aby zostać oświeconym, trzeba lekkości kwiecia, lekkości piórka, trzeba wielokolorowości tęczy, radości ptaków o poranku, wolności chmur. Mówiąc inaczej: trzeba serca wypełnionego ekstazą – nie chodzi tutaj o jakąś tam ekstazę absolutem, o jakąś tam rajską ekstazę, ale o ekstazę tym, co jest akurat tutaj i teraz – o ekstazę tej właśnie chwili. Żyjesz faktami. Nie ma tutaj miejsca na nic innego, na żadną przeszłość, na żadną przyszłość. Ta chwila przenika cię całkowicie – tak intensywnie, tak namiętnie, że nie ma w tobie miejsca na nic innego. To właśnie jest zgodna z naturą postawa wobec egzystencji. Dlatego powiadam: skoro tylko żyjesz radośnie i pogodnie w tak zwanym dniu powszednim – już jesteś oświecony. Wszelkie duchowe i ezoteryczne wygłupy prowadzą jedynie na manowce”

____


Cytuję: „Wszyscy mają źle pod kopułą, od Boga począwszy. Po co stworzył człowieka? Do czego on był Jemu potrzebny? Dla własnej chwały? Dla własnego zadowolenia? Dla pokazania się na co go stać? Nie wiadomo! W każdym bądź razie ludzkości to na dobre nie wyszło i wątpię czy wyjdzie. Już przed nami kilka Wielkich Cywilizacji nie osiągnęło zamierzonego przez Boga efektu. Zginęli wszyscy i dobrzy i źli, ale co to Boga obchodzi. Przecież Jego nic nie boli, jak kogoś nie boli to jemu powoli. Bóg ma w nosie cierpienie ludzkie, tak jak ludzie mają w nosie cierpienie zwierząt. Robią doświadczenia na biednych zwierzakach i nawet serce im nie drgnie a nie robią przecież tego dla dobra tych zwierząt tylko dla wyższych idei.

Bóg też żąda dla siebie najwyższej chwały i miłości a przecież to nie On ponosi koszty cierpienia i bólu istnienia tylko ten biedny człowiek, który nie wie po co żyje. Jeżeli sam Bóg nie lituje się nad cierpieniem człowieka, to przecież człowiek nie będzie się litował nad cierpieniem bliźnich swoich. Widać wyraźną analogię działań Boga i ziemskich przywódców. Oni też nad nikim się nie litują, organizują walki wojenne i też im brew nie drgnie na myśl ile ludzi poniesie koszty ich bzdurnych napaści i wypraw wojennych. Nie mają dla nikogo litości, ani dla swoich żołnierzy, ani dla przeciwników, ani dla ludności, która w wyniku ich morderczych poczynań ponosi największy bo nie zawiniony koszt ich bzdurnych rojeń.

Następni w kolejce są rodzice, którzy nie wiadomo z jakiej przyczyny sprowadzają na świat nieszczęśników. Po co sprowadzają? Tego nie wiadomo. Widocznie chcą mieć kogoś do kochania i do tego aby ich też ktoś kochał, czyli z wielkiego egoizmu. Co z tymi dziećmi będzie w przyszłości? Co to kogo obchodzi. Przynajmniej tak wygląda sytuacja na dzisiaj.W dobie tak wielkich zagrożeń, że człowiekowi włos się jeży, od wiadomości o wojnach, pedofilach o handlu dziećmi, o braku pracy, o nędznych emeryturach, o braku mieszkań, o ogólnej ruinie świata, o zagrożeniach wypadkami, katastrofami naturalnymi, zbrodniami i jeszcze wieloma innymi niebezpieczeństwami – ludzie planują sobie dzieci jak kupno samochodu lub lodówki. Są całkowicie bezmyślni. Często sprowadzone na świat dziecko nawet nie zazna ciepła rodzinnego, bo mamusia musi robić karierę, albo podróżować, lub pracować zagranicą. Że ludzie są całkowicie bezmyślni to można jeszcze zrozumieć, ale o co Bogu chodzi? To już trudniej.”

____


Cytuję: „Piękne to wszystko. Założenie organizacji Zeitgeist, żeby nie tworzyć utopii a stworzyć system, który działa. 10 lat zmian i jesteśmy zdrowym, ogólnoziemskim społeczeństwem, które ma wszystko. Ale ale
toż to kolejna utopia. Co zrobić z ludźmi, który nie chcą się dostosować, nie chcą oddać swoich dóbr? Rozstrzelać i użyźnić nimi glebę? Przecież to nie ich wina, że nie chcą oddać, system ich takimi stworzył. Co z tymi, którym się nie będzie chciało pracować dla dobra wspólnego? Jak rozwiązać problemy ludzkiej natury? Rozumiem, że nad materią potrafią zapanować maszyny, komputery. Zarządzanie zasobami jest dość jasne, ale zarządzanie ludźmi? Wydaje się, że kwestia pomijana w tej wspaniałej wizji.”


Autor: Jarek Kefir
https://jarek-kefir.org/2016/11/06/jesl ... ie-chodzi/
1 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 6128
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 22
x 167
Podziękował: 4610 razy
Otrzymał podziękowanie: 9427 razy

Re: Objawy przebudzenia

Nieprzeczytany post autor: Thotal » wtorek 08 lis 2016, 08:47

Czyżby Jarek cytował mojego ulubionego OSHO?
Polecam jego książki, tam znajdziecie wiele odpowiedzi na pytania zawarte w tym felietonie.



Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



gogo
Posty: 65
Rejestracja: niedziela 15 lut 2015, 11:17
x 5
Podziękował: 51 razy
Otrzymał podziękowanie: 110 razy

Re: Objawy przebudzenia

Nieprzeczytany post autor: gogo » wtorek 08 lis 2016, 13:17

Thotal pisze:Czyżby Jarek cytował mojego ulubionego OSHO?
Polecam jego książki, tam znajdziecie wiele odpowiedzi na pytania zawarte w tym felietonie.


Tak OSHO ma ciekawe książki mnie jednak jakoś odbiło jak przeczytałam, że jest za scentralizowaniem władzy w jednych rękach - zaleciało takim NWO.
0 x



Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 6128
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 22
x 167
Podziękował: 4610 razy
Otrzymał podziękowanie: 9427 razy

Re: Objawy przebudzenia

Nieprzeczytany post autor: Thotal » wtorek 08 lis 2016, 17:19

Scentrowalizowanie władzy może być bardzo mądre, zastosowali to słowianie, ale ktoś wpadł na pomysł żeby to zniszczyć. Demokracja bezpośrednia, WIEC to droga do powrotu WIELKIEJ LECHII!!


Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
devi
Posty: 1308
Rejestracja: wtorek 02 lut 2016, 14:17
x 1
x 58
Podziękował: 646 razy
Otrzymał podziękowanie: 2294 razy

Re: Objawy przebudzenia

Nieprzeczytany post autor: devi » piątek 11 lis 2016, 23:54

Tak OSHO ma ciekawe książki mnie jednak jakoś odbiło jak przeczytałam, że *jest za scentralizowaniem władzy w jednych rękach* - zaleciało takim NWO.


*Potrzebne źródło.. (a najlepiej cytat ;) )

PS. I chyba "był" ;(
0 x


Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty będziesz nazywał to przeznaczeniem. /C.G. Jung

Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 6128
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 22
x 167
Podziękował: 4610 razy
Otrzymał podziękowanie: 9427 razy

Re: Objawy przebudzenia

Nieprzeczytany post autor: Thotal » sobota 12 lis 2016, 00:19

Proszę sobie wyobrazić świadome i UDUCHOWIONE społeczeństwo, które wybiera RADĘ, a z pośród nich najlepszego z najlepszych.
Miernikiem do badania każdego poddanego takiemu zabiegowi byłby jego poziom energetyczny poszczególnych czakr, oraz analizę możliwości i pokładanych nadziei.
W dzisiejszych czasach to bardzo proste zabiegi, a zweryfikowało by całą salę sejmową ;)



Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



gogo
Posty: 65
Rejestracja: niedziela 15 lut 2015, 11:17
x 5
Podziękował: 51 razy
Otrzymał podziękowanie: 110 razy

Re: Objawy przebudzenia

Nieprzeczytany post autor: gogo » sobota 12 lis 2016, 00:45

devi pisze:
Tak OSHO ma ciekawe książki mnie jednak jakoś odbiło jak przeczytałam, że *jest za scentralizowaniem władzy w jednych rękach* - zaleciało takim NWO.


*Potrzebne źródło.. (a najlepiej cytat ;) )

PS. I chyba "był" ;(


OK. tak wiec

OSHO
Inteligencja. Twórcza odpowiedź na nasze czasy.
Warszawa 2007

" ... Moja sugestia jest taka: nie zezwólmy na rozwój inteligencji, dopóki nie stworzymy światowego rządu. Nadszedł czas na światowy rząd. Rządy narodowe nie są już potrzebne: one należą do przeszłości, są częścią naszej głupiej przeszłości. Narody nie są już potrzebne, tylko rząd światowy. Gdyby istniał rząd światowy, stworzyłby on inną jakość." - Str 48

a następnie:

"Jeśli ludzkość ma ocaleć, rząd światowy jest absolutnie niezbędny. Będzie on miał zupełnie inną jakość, ponieważ nie będzie potrzebował wielkich armii, wystarczą tylko niewielkie siły policyjne, które będą dbały o wszystko począwszy od poczty po kolej, lotnictwo itd - ale nie będą destruktywne, będą służyły ludziom". - Str 48

a następnie:
"Manipulacja nie potrzebuje zrozumienia." - Str 49

Mój komentarz:
książka fajna, można wyłuskać z niej wiele dla siebie.
Jednak przyznam, że ten wpis mnie tak odbił, że ach.
Chodź rozumiem obawę pisarza.
Ale czy trzeba się zgodzić na niewolę pod nazwą "rząd światowy" aby doświadczyć rozwoju wielkiej inteligencji i swobodnego myślenia? :mrgreen:
0 x



Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 6128
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 22
x 167
Podziękował: 4610 razy
Otrzymał podziękowanie: 9427 razy

Re: Objawy przebudzenia

Nieprzeczytany post autor: Thotal » sobota 12 lis 2016, 13:00

Sprawa jest bardzo prosta, granice powodują chęć ich obrony, bez granic wielkie wojska stają się bezużyteczne...
W Łomży nikt nie wpadnie na pomysł zakupu łodzi podwodnej wartej kilka miliardów dolarów.
Społeczeństwa zbudowane na lokalnych strukturach poradzą sobie z każdym "odmieńcem" a policja bez wychodzenia z posterunku poradzi sobie z delikwentem. Rząd światowy składający się z kilku mądrych, poukładanych duchowo przedstawicieli nikomu krzywdy nie zrobi.
Zasadniczą sprawą jest konstrukcja, fundamenty na jakich to wszystko ma być usadowione.
Wystarczy wprowadzić kilka zasad;
- każda społeczność ma prawo do emisji własnego pieniądza.
- lichwa jest karalna w stopniu porównywalnym do morderstwa.
- wszystkie rozliczenia są jawne
- religia jest osobistym wyborem każdego DOROSŁEGO człowieka
- nauka, szkolnictwo powinno opierać się na swobodnym wspieraniu talentów bez potrzeby walki i konkurencji.
- zdrowie trzeba zaliczyć do podstawowych nauk, takich jak pisanie i liczenie, zapobieganie, odżywianie, ekologiczny styl życia..itd, itp

To co nam uczyniła CYWILIZACJA ŚMIERCI jest najlepszym dowodem na to, że musi nastąpić jej koniec....



Pozdrawiam - Thotal :)
1 x



Awatar użytkownika
sandra
Posty: 1818
Rejestracja: sobota 27 gru 2014, 19:20
x 98
x 113
Podziękował: 1022 razy
Otrzymał podziękowanie: 3894 razy

Re: Objawy przebudzenia

Nieprzeczytany post autor: sandra » sobota 12 lis 2016, 14:54

Thotal pisze:- lichwa jest karalna w stopniu porównywalnym do morderstwa.

...i dlaczego tylko lichwa ?
Ponoć pycha jest matką wszelkich grzechów.
0 x



Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 6128
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 22
x 167
Podziękował: 4610 razy
Otrzymał podziękowanie: 9427 razy

Re: Objawy przebudzenia

Nieprzeczytany post autor: Thotal » sobota 12 lis 2016, 15:18

odpowiedź jest bardzo prosta;
PYCHĘ - CZYTAJ EGO, przelicza się na oprocentowane pieniądze...



Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
devi
Posty: 1308
Rejestracja: wtorek 02 lut 2016, 14:17
x 1
x 58
Podziękował: 646 razy
Otrzymał podziękowanie: 2294 razy

Re: Objawy przebudzenia

Nieprzeczytany post autor: devi » sobota 12 lis 2016, 20:40

gogo pisze:OK. tak wiec

OSHO
Inteligencja. Twórcza odpowiedź na nasze czasy.
Warszawa 2007

(...)

Mój komentarz:

książka fajna, można wyłuskać z niej wiele dla siebie.

Jednak przyznam, że ten wpis mnie tak odbił, że ach.

Chodź rozumiem obawę pisarza.

Ale czy trzeba się zgodzić na niewolę pod nazwą "rząd światowy" aby doświadczyć rozwoju wielkiej inteligencji i swobodnego myślenia? :mrgreen:


Kontekst wypowiedzi Osho poniżej..

Nie przypisywałabym mu złych intencji, jakkolwiek sama jestem przeciwko rządom wszelakim (przynajmniej w ich obecnej formie), a już na pewno scentralizowanym. Jak dla mnie ludzie mogliby żyć w mniejszych od obecnych państw wspólnotach, które rządziłyby się własnymi (zdroworozsądkowymi) zasadami (lubię różnorodność ;) )

Osho zakłada tutaj, że połączenie narodów pod jednym przywództwem spowoduje, że automatycznie przestaną ze sobą walczyć.

Tymczasem to, czy ludzie będą się zabijać i ze sobą walczyć, czy nie, zależy od ich poziomu świadomości i empatii, a nie tego, w jaki sposób będą „zarządzani”. To ludzie stwarzają rządy (i je akceptują), a nie odwrotnie.

Jak widać z tekstu (oraz całego dorobku Osho), utożsamienie „światowego rządu”, który proponuje Osho, z niewolą, jest Twoją nadinterpretacją, Osho niczego takiego nawet mgliście nie sugeruje. To wielki nauczyciel wolności i radości życia.

Inną sprawą jest, że nauczyciele duchowi nie interesują się raczej (niestety) „teoriami spiskowymi”, więc pewnie czasem zdarzy im się powiedzieć coś, co wtajemniczeni mogą skojarzyć z niekorzystnymi (dla większości) trendami ideowymi.

Poza tym, sam Osho nie pisał książek, są to zebrane i wydane przez jego uczniów wykłady, więc również myślę, że są one dużo mniej przemyślane, niż gdyby były prezentowane przez niego w formie książkowej.

I wreszcie sama śmierć Osho świadczy o tym, że był on niewygodny dla władzy i z pewnością nie był trybikiem systemu:
https://dakinka.wordpress.com/2014/04/14/o-osho/

PS. Dla zainteresowanych - dużo książek Osho można znaleźć na gryzoniu ;)
Załączniki
O1.jpg
O1.jpg (226.99 KiB) Przejrzano 1319 razy
O2.jpg
O2.jpg (251.8 KiB) Przejrzano 1319 razy
0 x


Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty będziesz nazywał to przeznaczeniem. /C.G. Jung

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5605
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 343
x 193
Podziękował: 29397 razy
Otrzymał podziękowanie: 8712 razy

Re: Objawy przebudzenia

Nieprzeczytany post autor: abcd » czwartek 24 lis 2016, 22:31

Ciekawy i wart przedyskutowania artykuł:

Jarek Kefir pisze:System chce Cię zniewolić, wykorzystać i zniszczyć. Nie daj się, bądź sobą i żyj dla siebie!
24 Listopad 2016

Obrazek

A ja do reszty wyleczyłem się ze słowianofilstwa i jeszcze bardziej zamierzam skoncentrować się na sobie. Mój wujek z Niemiec, zwykły robotnik, był niedawno tydzień w Holandii – 4 lub 5 raz w tym roku na takim urlopie. Tymczasem pracownik w Polsce pracuje za równowartość 300 euro. Oczywiście, można się oburzać, drzeć szaty, ale to tylko jedna strona medalu.

Z drugiej strony, zauważyłem coś interesującego. Im więcej konserwatyzmu i takiej „twardości”, i im mniej empatii i ucywilizowania – tym gorsza sytuacja ekonomiczna takiego kraju. Innymi słowy: jaka mentalność narodu, taka elita i taka sytuacja ekonomiczna. Polacy są 150 lat opóźnieni w progresie, stąd taka a nie inna sytuacja. Jest to pewnie jakieś ezoteryczne, duchowe prawo rządzące naszym światem. Już raz z tego powodu straciliśmy państwo. Islamiści są opóźnieni o 1000 lat stąd mają krwawicę, szariat i jeszcze większą biedę biedę.

Zaczynają mnie coraz bardziej dziwić te wstawki o wyższości Lechitów, o dawnym imperium Słowian itp. Według jednego z badań naukowych przeprowadzonych na kilkudziesięciu narodach, Polacy są narodem o jednej z najniższej empatii na kuli ziemskiej. Widzi to każdy Polak, który umęczony obozem koncentracyjnym o nazwie Polska, wyjedzie na Zachód i doświadcza tamtejszej otwartości, pogodności i serdeczności. Jest tym wręcz zszokowany, że jednak można inaczej, że nie trzeba nienawidzić każdego i pluć jadem jak w Polsce. Przedsiębiorca nie jest tam psychopatą i oprawcą, i płaci godne pieniądze.

Pracuję na magazynie z prostymi chłopakami w dresach słuchającymi gangu albanii, tłukącymi żony i niewinne dzieci, jak i biurowymi, cynicznymi i wyrachowanymi lemingami. To są właśnie Ci obrońcy tradycji, wartości, polskości. I widzę tę całą „wyższość Lechitów” w pełnej krasie. Toporny i bezmózgi, pełen agresji i przymuszania, ale pełen hipokryzji konserwatyzm to standard. Na Zachodzie nawet w agresywnie i dynamicznie funkcjonującej korporacji nie ma takiej nienawiści, cynizmu, donosicielstwa, mobbingu, molestowania.

Nie żyję dla innych, ale dla siebie. I tym bardziej nie żyję dla tego państwa. Już nic, absolutnie nic mnie z nim nie łączy. Moimi bliźnimi są moje bratnie dusze, ludzie dobrej woli, wrażliwi, empatyczni. Jest to naprawdę malutka mniejszość Polaków. Cała reszta mnie nie interesuje i ich los mnie nie obchodzi. Przychodzisz na ten świat i żyjesz dla siebie, a w dalszej kolejności dla swoich bratnich dusz, dla ludzi dobrych.

Państwo, społeczeństwo, religia, czy zwolennicy idei wielkiej Lechii – każą płodzić dzieci, służyć systemowi. I to pomimo tych zarobków 1350 zł netto, pomimo tego całego skurwysyństwa, nienawiści i agresji, której doświadczasz na każdym kroku. Wystarczy że nie tak spojrzysz się na kogoś na ulicy i możesz dostać w mordę. Nawet na mojej stronie jedna z czynnych komentatorek przekonywała mnie, że pensja 1200 zł netto to nie powód do nie zakładania rodziny.

A ja nie chcę takiego życia. Moje pokolenie (poniżej 35 lat) jest pierwszym pokoleniem w Polsce, które widzi więcej i które chciałoby czegoś więcej od życia. Czegoś więcej niż przewijania obsranych pieluch. Czegoś więcej niż morderczej pracy na 2 etaty bez hobby, czasu wolnego, seksu, za najniższą krajową, u kapitalisty-psychopaty, który kupuje dzieła sztuki za miliony. Ale robotnikowi nie zapłaci nawet złotówki więcej niż najniższa krajowa, bo na to pozwala mu rząd. Czegoś więcej niż obrońcę pedofilów, Karola Wojtyłę, czy agenta SB Lecha Wałęsy i jego przeklętej solidarności. Czegoś więcej niż pozytywnego artykułu w szwabskiej gazecie czy poklepania Tuska przez Merkel po ramieniu. Czegoś więcej niż życia od pierwszego do pierwszego i minimalnej krajowej.

My nie chcemy Waszego świata. Mamy gdzieś Wasze groby, Waszych bohaterów z przeklętej solidarności, czyli zbrodniarzy i zdrajców którzy doprowadzili ten kraj do zagłady. Mamy gdzieś Waszą religię, Wasz konserwatyzm i Waszą tradycję. Mamy gdzieś robienie dzieci i niszczenie życia naszego i im.

Liczy się nasza przyjemność, rozwój, szczęście. chcemy by nasze życie było imprezą, a nie kieratem. I to jest jak najbardziej normalne. Hedonizm jest jak najbardziej dobry, pod warunkiem że nie krzywdzisz innych (empatia). Wg Vadima Zelanda, autora książek opisujących jak działa świat – urodziliśmy się po to, by się radować, bawić, doznawać szczęścia. Niestety, ale system zmusza nas do różnych typów działalności, które mocno ograniczają i wolność, i szczęście.

A naszym zadaniem powinno być sprzeciwianie się temu. Jak najmniej cierpień i obowiązków. Obowiązki – te, które są konieczne i te, które świadomie sam wybierasz. Np ja wybrałem sobie obowiązek inspirowania i przekazywania wiedzy tym nielicznym którzy chcą. Jest to jednocześnie moja pasja, więc robię to przede wszystkim dla siebie. Jeśli dziewczyna, teściowie, rodzina, miauczą Ci że pora być „dorosłym i odpowiedzialnym mężczyzną„, a Ty nie chcesz pakować się w ten ślubno-dzieciowo-kredytowy koszmar, to odejdź.

Śmiem twierdzić, że jesteśmy na ostatnim miejscu na Ziemi pod względem świadomości. To dlatego akcja finałowa rozegra się w naszym kraju – znowu. Przy wznoszeniu się na wyższe poziomy świadomości, tam, gdzie ludzie tkwią w patologicznych układach – politycznych lub religijnych – zawsze jest ciężej niż w innych obszarach.

Rozróżnijcie pomiędzy jednostką a społeczeństwem. Nie sądźcie po tym, że na forach, blogach, portalach – jest dużo ludzi świadomych, mających chęć zmienić system. Internet ma w Polsce mniej niż 50% społeczeństwa. Jaki procent internautów jest świadoma? 50% społeczeństwa posiadającego internet, ma konkurencję w postaci 50% tych, którzy internetu nie mają, a wolą obejrzeć mecz, telenowelę czy inną tego typu rzecz.

Pamiętajcie: narzeka jednostka, w wyborach głosuje społeczeństwo. Poznaje wady i zalety jednostka, kupuje społeczeństwo. Komentuje i dyskutuje jednostka, czyta – społeczeństwo. Pozostaje pytanie: co robić? Jestem zdania, że niedawno osiągnęliśmy szczyt świadomości w skali planety, który był możliwy do uzyskania dzięki nowoczesnym technologiom przesyłu informacji. Więcej nie osiągniemy posługując się tylko techniką. Ale jest pewien wytrych w tym systemie.

Teraz należy zwrócić się bardziej „ku sobie” – w kierunku rozwoju duchowego. Zmieniając siebie, zmienimy świat. Zmieniając siebie, spowodujemy dalsze poszerzanie świadomości.. Dbając o siebie, o swoją przyjemność, pasje, duchowość – będziemy mieli co dać innym. Bo Ci którzy żyją dla innych (dla rodziny, dzieci, narodu, religii) tak naprawdę nie żyją ani dla siebie ani dla tych innych. Ludzie widząc pozytywną zmianę w nas samych, chętniej będą wstępować na tę samą ścieżkę co my – czyli ścieżkę rozwoju. Nic więcej nie uzyskamy posługując się jedynie techniką i informacją. Powiem więcej: teraz możemy jedynie zniechęcić nieświadome osoby, jeśli będziemy dyskutować nieumiejętnie, czyli bez rozwoju własnego, głównie duchowego.

Nie sztuką zmienić partię polityczną u władzy, czy obalić rząd. Sztuką jest stworzyć rząd który będzie miał konstruktywne pomysły na rządzenie. Nie jest sztuką obalić istniejący system, sztuka to zbudowanie nowego systemu, takiego, który zaakceptuje naród, takiego systemu, który nie zmieni się w totalitaryzm. Jak sami się domyślacie, bez gruntownej rewolucji w świadomości i duchowości, powyższe postulaty – postulaty zmiany rządu, zmiany systemu – są niemożliwe do wykonania.

Bez rewolucji w świadomości i duchowości, każda rewolucja polityczna skończy się tym samym: tyranią i ludobójstwem. W historii takich przypadków była niezliczona ilość. Lub w najlepszym wypadku – skończy się tym co mamy teraz, czyli rządami Tusków, Kaczyńskich, Palikotów, Kwaśniewskich itp itd. Bez rewolucji w duchowości i świadomości, każdy Twój związek będzie się kończył na tym samym: na rozstaniu, kłótniach, pretensjach.

Tylko pytanie, na ile realne jest to, co przedstawiłem w ostatnich akapitach?

Jeszcze krótki wpis i cytat o tym, co jest przyczyną takiej opłakanej sytuacji na Ziemi. Kolejny raz czytałem tezę, że ludzkość dostała zbyt wiele niż jest w stanie unieść. Dostaliśmy umysł racjonalny (logiczny), ale nie potrafimy się nim posługiwać. Bo jest on w wiecznym konflikcie z dwiema innymi strukturami naszego ja – podświadomością i nadświadomością. Księga Rodzaju (Genesis) zdaje się właśnie o tym opowiadać, w metaforach i przenośniach.

Zerwanie owocu z drzewa poznania było symbolem pojawienia się w naszym jestestwie tego nieszczęsnego umysłu, który utożsamiany jest przez niektórych okultystów z antychrystem. Umysł nastawiony jest na lęk, nienawiść, niepewność, ignorancję. Jest bardzo słaby, nie potrafi ogarnąć nawet ułamku procenta z całości. Często ulega ideologiom, religiom, chorym doktrynom. Często widzi tylko jedną stronę jakiegoś zjawiska i jej się kurczowo trzyma. To z umysłu pochodzą kompleksy, traumy, cierpienia, i wszelkie złe emocje i czyny.

Co było przed erą umysłu, przed Genesis, przed zerwaniem owocu z drzewa poznania? Być może ludzkość prowadziła pół-zwierzęcy, jeszcze bardziej nieświadomy, ale dość szczęśliwy żywot. A może nawet bardzo szczęśliwy żywot. Co zostało określone w mitologii żydowskiej jako raj utracony – Eden. No i ludzie wtedy żyli nawet 1000 lat. Dziś żyjemy maksimum 120 lat. Już w wieku tych 30 lat pojawiają się pierwsze niedomagania, spadek formy, energii, witalności. 40 letni człowiek, wciąż bardzo młody – zaczyna powoli chorować. 60 letni człowiek to często już wrak.

Nie mamy absolutnie na nic czasu. Jedyne co możemy, to te kilka lat się wybawić, zaznać rozkoszy życia, o ile apodyktyczni rodzice i finanse pozwolą (wiek 15 – 25 lat). A do tego społeczeństwo każe nam poświęcić najlepsze lata (20 – 40 rok życia) na niańczenie dzieci i wypruwanie sobie żył na dwa etaty by miały to najtańsze jedzenie. Bo o kinie czy wakacjach można sobie pomarzyć przy tych zarobkach.

Ludzkość wg mitologii żydowskiej nie zerwała owocu z drzewa życia. Czyli przestała żyć te 1000 lat, i w praktyce żyje 50, 60, 70 lat. Popatrz na cmentarzu na nowszych kwaterach, jak wielu ludzi umarło przed 60 rokiem życia. Pomyśl jak wiele osiągnęliby ludzie tacy jak da Vinci, Einstein, Tesla, gdyby żyli do dziś, gdyby ciągle zdobywali wiedzę i konstruowali wynalazki, obmyślali teorie. Jak ciekawe byłoby życie, gdybyśmy mieli czas na wszystko – na studiowanie choćby 20 kierunków, na wybawienie się za wszystkie czasy, i nawet na posiadanie tych dzieci. W wieku tych 200, 300 lat para zdecydowałaby się na dziecko. 30 lat mija, dziecko jest odchowane, i można żyć, szaleć, uczyć się, bawić dalej.

Jedna z teorii mówi, że to szaleństwa i paranoje umysłu, jego cierpienia, degenerują nas fizycznie i doprowadzają do przedwczesnej śmierci. W pewnym momencie, dusza człowieka, zmęczona znęcaniem się przez psychopatyczny umysł, zapędzona do narożnika codziennym kieratem – podejmuje decyzję o ewakuacji. Generuje ona w ciele jakąś chorobę. Diagnoza jak grom z jasnego nieba – rak wzięty nie wiadomo skąd. 4 miesiące i tego nieszczęsnego człowieka nie ma na Ziemi. A jego dusza już czeka na kolejne, być może lepsze wcielenie, bo w tym dotychczasowym już nic by nie osiągnęła, nic się nie nauczyła. Inna teoria mówi z kolei, że przebudzenie i oświecenie to położenie kresu szaleństwom umysłu, jak i zerwanie owocu z drzewa życia.

Cutuję: „Bóg, którego czczą religie, którego wielbi się w kościołach nie jest Bogiem Prawdziwym,
To Demiurg, który ma wiele imion – Saklas, Samael, Jaldaboath [jahwe, allah, szatan, pan bóg]. On jest twórcą „tego świata”, fałszu materii, świata ludzi przepełnionego cierpieniem i bezsensem. On to każe nazywać siebie Bogiem i Panem, chociaż nim nie jest. W ten sposób bluźni wobec Pełni, wobec Boga Prawdy. On nakazuje ofiar, krwawych i bezkrwawych, wymaga służby, poddaństwa i czci. Jest największym z władców układu słonecznego.

Jego dziełem są religie i ku niemu one kierują. Jego pragnieniem są krwawe ofiary z ludzi i dla niego są składane; On inspiruje wojny, katastrofy i nieszczęścia, w jego imię są przywoływane. Nikt inny, tylko on jest prawdziwym Szatanem, gdyż nie ma poza nim przeciwnika i wroga. Brak mu jednak rzeczywistego istnienia, ponieważ nie zanurzył się w tym co nieskończone. To tylko projekcja waszego umysłu i jego odbicie. Demiurg pozostaje więc w relacji zwierciadlanej z umysłem. Ludzki umysł odpowiada Demiurgowi, a Demiurg umysłowi. Z umysłu powstaje obraz Demiurga, a z obrazu Demiurga umysł.”

~Evangelium Aquarius

Autor: Jarek Kefir
https://jarek-kefir.org/2016/11/24/syst ... la-siebie/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
Przebiśnieg
Posty: 1207
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 16:41
x 2
x 16
Podziękował: 790 razy
Otrzymał podziękowanie: 1297 razy

Re: Objawy przebudzenia

Nieprzeczytany post autor: Przebiśnieg » piątek 25 lis 2016, 11:10

Szacowni :D
No czy to jest objaw przebudzenie??? :lol:
Zostawiam to do decyzji administracji zacnego forum namawiam wszak by obejrzeć do końca bo może początek jest standardowy aleeeeee...koniec jest fajny oczywiście moim skromnym zadniem :lol:
Oczywiście jak ktoś z administracji zechce zamienić link na filmik to wdzięczność zachowam bo dla mnie to czarna magia :D
https://www.youtube.com/watch?v=g6qAz13hT8w
Dlaczego nie mówią nam prawdy? Żyjemy na płaskiej ziemi - cz.2.
to moze pozdrawiam :D
0 x



AgaJaga
Posty: 141
Rejestracja: niedziela 21 lut 2016, 14:44
x 2
x 13
Podziękował: 291 razy
Otrzymał podziękowanie: 254 razy

Re: Objawy przebudzenia

Nieprzeczytany post autor: AgaJaga » piątek 25 lis 2016, 13:51

http://www.cda.pl/video/539876fc 200 dowodów na to, że Ziemia jest płaska
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5605
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 343
x 193
Podziękował: 29397 razy
Otrzymał podziękowanie: 8712 razy

Re: Objawy przebudzenia

Nieprzeczytany post autor: abcd » wtorek 29 lis 2016, 12:58

MIKROMUSIC Niemiłość 2 ( W dupie to mam )
https://www.youtube.com/watch?list=PLTf ... yDTA464Mdw
1 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5605
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 343
x 193
Podziękował: 29397 razy
Otrzymał podziękowanie: 8712 razy

Re: Objawy przebudzenia

Nieprzeczytany post autor: abcd » poniedziałek 05 gru 2016, 12:41

Jarek Kefir pisze:Życie jest za krótkie by martwić się o głupie rzeczy. Idź w pokoju, nie krzywdź innych i czyń swoją wolę
4 Grudzień 2016

Obrazek

Przez te kilka lat przeanalizowałem działanie systemów stworzonych przez naturę jak i przez ludzi. Nie twierdzę, że odnalazłem prawdę absolutną. Jedyne co odnalazłem to szereg zależności jak i mechanizmów, które są wspólne. Te punkty wspólne to być może podpis czy też „odcisk palca” projektanta systemu. Ja używam swojej nazwy – „Rdzeń„. Staram się patrzeć na świat całościowo.

Przeczytałem dużo koncepcji starających się wytłumaczyć, jak działa nasz świat. Doświadczyłem także wielu rzeczy które były w tych koncepcjach opisywane. Co mogę więc powiedzieć jako pewnik? To wszystko czym się interesujemy, określane terminami duchowość czy metafizyka, nie powinno dotyczyć wcale czegoś oderwanego od życia i z nim nie związanego. A wręcz przeciwnie – są to sprawy proste i jak najbardziej życiowe. Od dawna sprzeciwiam się metafizyce, która jest oderwana od Ziemi. Która każe rezygnować z ziemskich przyjemności i pokus. I tym samym niszczy i okalecza człowieka, często jeszcze mocniej niż tradycyjne, monoteistyczne religie.

Psychologia, relacje, seksualność i świadomość związana z miłością, związkami, rolami płciowymi, stosunek do pieniędzy, społeczeństwa i jego rygorystycznych norm. To wszystko są sprawy proste i codzienne, wręcz przyziemne, o których traktuje metafizyka. Kilka razy polecałem Wam raz na zawsze zapomnieć o koncepcji przebudzenia i oświecenia, i nigdy już do niej nie wracać. Podtrzymuję to i polecam to Wam wszystkim. Myślę, że nie potrzebujemy już „duchowości guru lewitujących z dupą w chmurkach„, oderwanych od życia i codziennych problemów.

Są to teoretycy, bywa że dziwacy, którzy nie zrozumieją co to znaczy wstawać o 6 rano, iść na etat do pracy i zarabiać 1850 zł brutto. Dlatego polecałem Wam by zapomnieć o idei przebudzenia i oświecenia, znanej z książek guru. Gdyż jest to idea nie do wcielenia w życie. No dobrze, poprawka – może kilkanaście, kilkadziesiąt, kilkuset ludzi na świecie go zaznało, na tych prawie 8 miliardów. Może kilka tysięcy. Przy czym większość to np Illuminaci, którzy tym światem zarządzają. A reszta to zupełnie oderwani od cywilizacji i codziennego kieratu mnisi czy guru. Którzy gdzieś na pustkowiach medytują sobie, zrywają o 5 rano zielsko, i żyją spokojnie.

Dla zwykłego człowieka jest to niemal zupełnie nieosiągalne. Znam może dwie lub trzy osoby przebudzone tak, jak to głosili guru duchowi. I rzeczywiście, żyją oni sobie spokojnie, pogodzeni, czasami pomagając czy przekazując różne informacje takim jak my. Robią to oczywiście w bardzo dyskretny sposób, nie afiszują się, nie piszą o tym książek. Znam za to ogromne rzesze ludzi, którym ta idea oświecenia zaszkodziła. Albo stali się ezo-zjebami, z którymi nie można pogadać o niczym fajnym i życiowym. Albo stali się psychopatami praktykującymi czarną magię na szkodę innym i przy okazji sobie. Już nie mówię o takich przypadkach jak opętanie lub choroba psychiczna.

Podstawowym założeniem „duchowości guru„, nazywanej czasami new age jest to, że masz zrezygnować z ziemskich przyjemności, rozrywek, grzeszków i pokus, na rzecz duchowości. Na rzecz przebudzenia i oświecenia. Jest to tak koszmarny i przy okazji groźny nonsens, że aż słów mi brakuje, by to komentować i ripostować. Ale spróbuję, dla Was.

Doktryna ta każe rezygnować z pieniędzy, seksu, radości, zabawy, rozrywki, alkoholu, czasami takich rzeczy jak jedzenie. Pół biedy jeśli rezygnujesz z takich wspaniałych rzeczy jak bogactwo czy seks. Ale jeśli rezygnujesz z jedzenia, bo jakiś jogin namówił Cię do bretarianizmu.. To kończy się to, w optymistycznym wariancie, na OIOMie, gdzie kroplówka z glukozy, forsowna dieta i zastrzyk z nandrolonu ratuje Ci życie. Ach ta bezbożna i nie-eko nauka!

Ja uważam wręcz przeciwnie. Akceptuję większość przyjemności i pokus świata materialnego. Uwielbiam miłość i seks. Ubóstwiam pieniądze, gotówkę, szmal, geld – najlepiej w bardzo dużej ilości. Lubię jeść, spotykać się z ludźmi, pić alkohol i jarać zioło. Staje odważnie przed tym światem, przed tym systemem, i mówię: „Ja jestem, wiem że zasługuję na wszystko to, co najlepsze, i biorę to, co chcę i co jednocześnie jestem w stanie udźwignąć, np finansowo czy emocjonalnie„. Z tym że istnieją pewne zastrzeżenia. Bo z drugiej strony, egzystencja korpo-leminga, czyli druga skrajność obok „duchowości guru„, nie jest mi w smak.

Te zastrzeżenia to:

-jestem hedonistą łasym na pokusy świata materialnego, ale staram się nie krzywdzić innych i nie iść po trupach do celu;
-akceptuję wszelkie radości świata materialnego, ale znam też świat ducha jak i wiem, jak działa system, jakie jest jego BHP, czego się wystrzegać i czego nie robić.

To pierwsze wytłumaczyłem w poprzednich felietonach. Dusza przychodzi na świat po to, by ewoluować, uczyć się. Ale ta nauka nie polega tylko na medytacji, duchowości, na metafizyce, ale także na realizowaniu najróżniejszych zadań związanych ze światem materii. Chodzi także o wszelkie przyjemności, grzeszki i pokusy. Jakże często służąc albo systemowi i społeczeństwu, albo doktrynie new age, zapominamy, że to życie trzeba po prostu przeżyć. Na maksa, czerpiąc z niego tyle, ile tylko można.

Z pełną odpowiedzialnością mogą powiedzieć, że sensem życia nie jest poświęcanie się, cierpienie i służba społeczeństwu, narodowi, wartościom, systemowi. Nie jest nim też, wbrew pozorom, jakieś głębokie uduchowienie czy oświecenie. Sensem życia jest szczęście, radość, rozrywka, zabawa, doświadczanie. Być może taki był pierwotny zamysł projektanta naszego ziemskiego systemu, ale coś poszło cholernie nie tak. Jak głosi jedna z teorii. Bo kłopot polega na tym, że tego jest tak mało. System i społeczeństwo wraz z ich drapieżnym zbiorem nakazów, zakazów, praw i zasad, często to uniemożliwia, ogranicza.

I tu dochodzimy do punktu kolejnego. Powinieneś wiedzieć, jak działa system, jak obejść jego rozmaite mechanizmy zabezpieczające. Bo walka z nim prowadzi praktycznie zawsze do nieszczęścia. Powinieneś wiedzieć, czego unikać, czego nie robić. Kiedy powiedzieć społeczeństwu, narodowi, religii, rodzinie słowo: „nie„. Kiedy postawić na swoim.

Pamiętam to uczucie, gdy około tydzień temu, w listopadzie 2016 roku czytałem artykuł na jednym z katolickich portali: „Wspólne zamieszkanie przed ślubem? Porażka!„. Tutaj jest link do tego artykułu. Moja koleżanka przesłała mi ten link dla beki, bym przeczytał, jakie to ludzie mają problemy. Gdy czytałem ten artykuł, to doświadczyłem odczucia, które można porównać do uczucia katharsis, ogromnej ulgi. Uświadomiłem sobie, jak wiele problemów, traum i rozpaczy Ziemi, tej Ziemi, mnie ominęło.

Te problemy, które dla mnie są nonsensem, które dla mnie nie istnieją, które dla mnie są wręcz nie do wyobrażenia – dla milionów Polaków są problemami ważnymi, dramatycznymi, traumatycznymi. Gdy czytałem ten artykuł, to chciało mi się płakać, przy czym byłyby to łzy szczęścia i radości, gdybym się rozpłakał. No ale wiadomo, chłopaki nie płaczą. Dziękowałem wtedy światu, Bogu jak i swojej roztropności, że przed wieloma tego typu dramatycznymi problemami zostałem uchroniony. Chciałem w podziękowaniu unieść ręce ku niebu.

Popatrz tylko na to, na ten artykuł. Młodzi, zakochani, pragnący lubieżnego seksu ludzie. Nie ma w tym nic złego, wręcz przeciwnie. No ale oni są katolikami. Więc katują się dylematami, rozmyślaniami i problemami, których ja w ogóle nie mam. Nie chcą kochać się przed ślubem, więc doświadczają najróżniejszych rozpaczy, goryczy i traum, których ja nie doświadczam. W tej kwestii my, uświadomieni, możemy robić co chcemy. Tam gdzie ja widzę radość, spełnienie, boskość – oni widzą problemy, grzech, brud, dylematy. Czy to nie jest wspaniałe?

I wcale nie chodzi tylko o to, czy przed ślubem możesz kochać się z partnerką, czy nie. Czy przed ślubem możesz ją głębiej i namiętniej pocałować, czy może to będzie grzechem. Tutaj chodzi o olbrzymią ilość tego typu życiowych spraw – jest ich cały ogrom. Spraw, które dla społeczeństwa są priorytetowe, ważne, dramatyczne, traumatyczne, a dla Ciebie – nie. Które społeczeństwo każe robić, ale Ty nie musisz. Które inni za wszelką cenę chcą, ale Ty traktujesz je tylko jako jedną z opcji. Możesz, owszem, i bywa że z radością po te doświadczenia sięgasz, ale tylko wtedy, jeśli sam z siebie chcesz.

Ale wcale nie musisz. Nie istnieje żadna siła, która by Cię zmusiła do tego, czego naprawdę nie chcesz. Społeczeństwo, naród, tradycja, wartości, religia – nie mają na Ciebie wpływu pod tym względem. Doszedłem tutaj do kolejnego, niezwykle cennego wniosku. Otóż wolność jest wtedy, gdy zdajesz sobie sprawę, że wcale nie musisz robić tego, co za wszelką cenę chcą robić inni. Wolność jest wtedy, gdy zdajesz sobie sprawę, że to, co jest ogromnym problemem dla innych, dla Ciebie wcale nim nie jest. A często wręcz przeciwnie – dla Ciebie jest źródłem radości i spełnienia. Bodaj Arystoteles Onasis, jeden z multimiliarderów, powiedział, że sukces osiągają Ci, którzy widzą szanse i możliwości tam, gdzie inni widza problemy.

Możesz nie wiedzieć, czego chcesz – masz na to czas do 30, a niektórzy mówią że do 40 roku życia. Ale już w wieku tych 18 lat powinieneś wiedzieć, czego za wszelką cenę nie chcesz. Jest to baza wyjściowa dla Twojej wolności, jej podwalina. Ludzie są po prostu skurwiali, i zawsze będą Ci wchodzić w paradę. Przez całe Twoje życie będą Ci starali się narzucać coś, czego Ty nie chcesz. Będą posługiwać się argumentami o tradycji, honorze, wartościach. Że wszyscy tak robią. Że trzeba być dorosłym i odpowiedzialnym członkiem społeczeństwa. Że religia, że naród, że Bóg tak chce.

Będą próbować Cię kontrolować, ograniczać, ściągać w dół. Jakże często zauważysz wtedy, że tych haniebnych czynów dopuszczają się osoby rzekomo bliskie. Pierdol to. Oni tak naprawdę nie są Twoimi bliskimi – bo więzy krwi, więzy małżeńskie itp, to nie wszystko. Człowiek bliski to ktoś, komu zależy na Twoim rozwoju, szczęściu i dobru – prosta definicja, której prawie nikt nie zna. Jeśli pracujesz u kogoś – rób to, co do Ciebie należy, dbaj o swoje miejsce pracy, byle tylko Tobą nie pomiatano.

W końcu musisz mieć co do gara włożyć, prawda? I dalej: jeśli coś służy Twojemu szczęściu i rozwojowi – rób to, byle nie krzywdzić innych. Jeśli coś jest dobre dla Twoich bratnich dusz, Twoich prawdziwych i szczerych bliskich – rób to. Nawet jeśli miałbyś trochę poświęcić się i pocierpieć dla nich – bo to też jest element życia. Całą resztę pierdol, cała reszta się nie liczy. Ja podobną filozofię stosuję względem swojego pisania na mojej stronie. Wiem, że moje przesłanie trafi do tych, którzy są gotowi i którzy rozumieją. I to jest okej, oni dla mnie się liczą.

Autor: Jarek Kefir


https://jarek-kefir.org/2016/12/04/zyci ... woja-wole/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
grzegorzadam
Moderator
Posty: 9603
Rejestracja: czwartek 26 cze 2014, 17:02
x 25
x 358
Podziękował: 17779 razy
Otrzymał podziękowanie: 13597 razy

Re: Objawy przebudzenia

Nieprzeczytany post autor: grzegorzadam » środa 07 gru 2016, 14:06

Sonda – Towarzystwo płaskiej Ziemi

https://youtu.be/asZ1ZyUnbEQ

https://radtrap.wordpress.com/2016/12/0 ... iej-ziemi/

I podobne:

Teoria płaskiej Ziemi rozbita w 2 minuty
Komentarz Radtrapa:

Całkowicie zgadzam się z autorem poniższego nagrania – czyste szaleństwo w postaci rozrastającej się (ale tylko w sieci) wiary w płaską Ziemię, doskonale wpasowuje się w schemat działania opłacanych grup dezinformatorów. Celem jest zamienić internet w bezużyteczne medium, pełne odwracającego uwagę od ważnych spraw śmiecia, jednocześnie wrzucając wszystkich odważnych ludzi, tych kwestionujących oficjalną historię świata do jednego worka z tymi, którzy wierzą np. w płaską Ziemię, pustą Ziemię, zmiennokształtnych reptilian czy w Elvisa wiecznie żywego.

Zwróćmy uwagę na timing – kilka lat temu zaczęła rozwijać się dyskusja na temat geocentryzmu, powoli, nieśmiało, ale nawet ja stwierdziłem, że nie jest to taka głupia sprawa, krytycznie podejść do teorii kopernikańskiej, zwłaszcza że można by w ten sposób wyjaśnić kilka problemów natury naukowej.

https://youtu.be/W5lHUcZQyLE



https://radtrap.wordpress.com/2016/11/2 ... iej-ziemi/
0 x


czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5605
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 343
x 193
Podziękował: 29397 razy
Otrzymał podziękowanie: 8712 razy

Re: Objawy przebudzenia

Nieprzeczytany post autor: abcd » czwartek 08 gru 2016, 12:33

Pluszowy Miś pisze:10 stopni przemiany z zombie w pełnoprawnego głosiciela prawdy
Grudzień 6, 2016

Obrazek

Na pewno to trudne, żeby spowodować wyjście prawdy na jaw, a jeszcze trudniejsze, aby sprawić, żeby ktoś, kto utkwił w znieczulonym typie myślenia członka ludzkiego stada, wyszedł z tej skorupy i stał się pełnoprawnym, aktywnym członkiem ruchu prawdy.

Wszyscy popełniamy ten sam błąd raz po raz, błąd arogancji, że gdy tacy ludzie również otrzymają te informacje, to ruszą do przodu. Oczywiście wiemy już, że tak się nie dzieje. Naprawdę, zrobili znakomitą robotę w „obrabianiu” nas. My naprawdę żyjemy w masowym projekcie sterowania i kontroli umysłowej.

Oto niektóre filtry, przez które ludzie muszą przejść, jeśli mają się kiedyś stać częścią zespołu, częścią walki.

Większość ludzi, z którymi się stykamy, niestety zostało całkowicie zjudaizowanych. Na ogół są otumanieni, znieczuleni, zahipnotyzowani, zaprogramowani, są uwarunkowanymi zombie – trzeba sobie z tego jasno zdawać sprawę. Zajmują się oni powtarzaniem bez krztyny własnego myślenia tego, czym byli karmieni. Wielu z nas do pewnego stopnia, była kiedyś taka sama, w tym samym miejscu – musimy sobie to przypomnieć. Zatem mimo tego, że to frustrujące, jest w nich potencjał.

Jednak są pewne poziomy, które muszą przejść, zanim naprawdę złapią piłkę w ręce i będą umieli z nią pobiec.

Część problemu

Poziom 1 Obojętność

Większość ludzi, którym przedstawiasz prawdę, natychmiast reaguje odrzuceniem. To reakcja zaprogramowana. Znaczna część jest również zbyt zajęta zajmowaniem się swoimi egoistycznymi pobudkami, aby to do nich dotarło. Oni po prostu nie potrafią zwrócić na to uwagi, mają to gdzieś. Są również obojętni na cokolwiek innego, co znajduje się poza ich normą. Po prostu nie chcą zmienić swoich rutynowych działań i niczego nie chcą dostrzegać.

To jest wspólne połączenie lęku i apatii. Ale na tym poziomie, to jest coś więcej niż apatia/ lenistwo.

Poziom 2 Przeczenie

Te osoby wykazują pewne zainteresowanie, ale od razu przechodzą do defensywy. Do tego stopnia, że wykazują zainteresowanie tym, co dzieje się poza ich własnym życiem, ale proces warunkowania przeniknął tak bardzo głęboko. Trzeba uważnie przyjrzeć się tym ludziom; oni nigdy nie chcą sytuacji, gdy zostaje dowiedzione, że są w błędzie.

Ich monolog na temat różnych wydarzeń, jakim byli karmieni kropla po kropli, jest JEDYNĄ wersją opowieści, inne są fałszywe. Będą się angażować w dyskusję, ale zawsze w trybie przeczenia.

Zawsze trzeba z nimi walczyć, starając się pokazać im samym, jakimi dźwiękami i odpowiedziami ich zaprogramowano. Trudna orka i prawie nadaremna. To, na co możesz liczyć najwyżej, to tyle, że może właśnie zasiałeś ziarno na jakimś poziomie podświadomości
.. pod warunkiem, że byłeś cierpliwy i nie uraziłeś ich cennej dumy.

Poziom 3 Rozrywka

Ci ludzie jakoś prześliznęli się przez te dwa etapy i przynajmniej wzięli do ręki literaturę/ DVD i faktycznie się z tym zapoznali. Jednak nie ma z ich strony zwrotnej odpowiedzi. Dla nich to była po prostu rozrywka.Równie dobrze możesz dać im zwykłe płyty DVD ze sklepu wideo. Nigdy nie będą potrzebować więcej lub śledzić informacje, aby wniknąć w to głębiej.

To prawie strata energii. Nigdy nie będą dzielić się informacjami z innymi. Oni nie mają więcej zainteresowania tym tematem, gdy już się czegoś dowiedzieli, i po prostu osuwają się z powrotem do świata matriksu.

Poziom 4 Pobieżne zainteresowanie

Ci ludzie mają lekkie zainteresowania większością spraw, spędzą trochę czasu, aby obejrzeć witryny lub filmy, jakie im pokażesz, ale mają umiarkowanie łagodny entuzjazm. Są dobrymi słuchaczami i często kiwają głowami, wyrażając zgodę. Będą nawet oglądać jeszcze więcej rzeczy, JAKIE TO TY IM POKAŻESZ, ale nie wykazują żadnego zainteresowania własnego, aby samodzielnie wyjść poza materiał, jaki im pokazałeś. Są niemal stratą czasu i energii.

Poziom 5 Dekoncentracja

Ci ludzie okazują większy poziom ciekawości. Zaczynają śledzić nieco więcej informacji, niż ty sam im dałeś, co jest zachęcające, ale tworzą z nich papkę, łączą te informacje z kręgami w zbożu, z UFO, z potworami z Loch Ness, itp. Są oślepieni całą mnogością teorii spiskowych.

Człowieka dusza boli, gdy widzi, jak bardzo są oderwani od rzeczywistych problemów. Dali się złapać i wciągnąć w rozumienie rozrywkowe tego całego bajzlu. To jest po prostu alternatywa dla telewizji. Jest jakaś nadzieja, że za jakiś czas mogą dojrzeć do tego, żeby wrócić na tor. Ale czas działa przeciwko nam i to może być za późno.

Poziom 6 Przeglądanie bez końca

Ci ludzie są naprawdę bardzo ciekawscy i są bardziej skoncentrowani na poznaniu prawdy. Są dostatecznie wymagający, aby umieć odfiltrować śmieci i mają dość intuicji, żeby uświadomić sobie, że poprowadziłeś ich po właściwej ścieżce. Angażują się w inteligentną rozmowę i zadają odpowiednie dokładne pytania. Oni też czytają podobne, dostarczające wiedzy o żydach, witryny i filmy. Mają wiedzę, o co chodzi. Niestety, przekształcili się w „przeglądarki prawdy” (Truth browsers). Nie są wiele bardziej przydatni dla Prawdy, niż ci na poziomie 3, bo to wszystko jest samolubną rozrywką dla nich.

Przeglądanie, przeglądanie, przeglądanie, tak bez końca. To wszystko, na co ich stać, są zaledwie poszukiwaczami prawdy. Mogą opowiedzieć o tym bratniej duszy w pubie czy w pracy, czy komuś na siłowni, mogą świsnąć kilka e-maili do jednego lub dwóch swoich przyjaciół, ale to wszystko, co leży w zakresie ich działań dotyczących Prawdy. To wstyd widzieć, jak zastygli na poziomie hobbystów Prawdy.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Część rozwiązania

To jest tak, że dopóki ludzie nie przebrną przez ten poziom 6 filtrowania, to sprawy nie pójdą naprzód. To naprawdę jest linia decydującego podziału. To zdecyduje, jakimi są charakterami. Tylko ten, kto osiąga ten etap, staje po stronie prawdy. Ponieważ na tym poziomie podejmuje świadomą decyzję, aby zrobić coś z problemem, a przestać być tylko wiecznym obserwatorem.

Poziom 7 Aktywność

Ci ludzie mają ten ogień w trzewiach, że po prostu nie potrafią stać z boku i być widzem. W chwili pożaru, złapią wiadro i pomogą gasić, robią, co się da.

To naprawdę pierwszy etap bycia aktywnym głosicielem prawdy i choć nie są one poziomami dynamicznymi, to ten stanowi dopiero początek. Oni wychodzą z siebie i na swój sposób dzielą się informacjami. Rozpowszechniają wokół wiele wątków i nic nie poradzą na to, lecz entuzjastycznie opowiadają to wszystko każdemu.

Poziom 8 Stawianie oporu

Jak na poziomie 7, ale tym razem ludzie dorastający do tego poziomu zaczynają tworzyć jakieś ulotki, naklejki, nagrywają płyty CD/DVD z informacjami. Ci ludzie również angażują się na niektórych poziomach oporu, by nie płacić podatków albo nie przestrzegać wszystkich narzuconych nam przepisów. Mają znacznie więcej ducha walki. Aktywnie korzystają z każdego znanego im sposobu, aby nieść słowo się w każdych warunkach. Spędzają swój wolny czas i wydają pieniądze, aby sprawić, żeby inni się obudzili.

Poziom 9 Wielbiciel/poświęcenie Prawdzie

Kolejny stopień w górę po drabinie Prawdy. Ci ludzie idą krok dalej z propagowaniem Prawdy. Zakładają blogi, lokalne koła dyskusyjne, piszą artykuły, tworzą małe grupy prawdy. Głowią się nad najbardziej wydajnymi sposobami na to, by Prawda wyszła na jaw. Prawda to duży kawał ich życia i naprawdę oni są wielbicielami Prawdy. Mają tendencję do wspięcia się na poziom 10.

Poziom 10 Przywódca

Cóż, ci ludzie pokonali wszystkie przystanki na swojej drodze. Umieli ocenić swoje życie i uświadomić sobie, jak ważne jest, aby dojść do Prawdy, ponad niemal wszystkie przeszkody. Ci ludzie mają w sobie o wiele mniej strachu i są niezwykle społecznie świadomi, są osobami bezinteresownymi. Są bardzo produktywni w propagowaniu Prawdy. Założyli swoje audycje, robią wywiady, piszą książki, dają wykłady i seminaria, robią gruntowne badania i prezentują Prawdę w profesjonalny sposób. Są to silne postacie i naturalni przywódcy. Są błyskotliwym przykładem dla nas wszystkich. Co byśmy zrobili bez tych ludzi (?)

źródło: http://diggerfortruth.wordpress.com/201 ... h-filters/

przygotował: Pluszowy Miś
https://www.nwo.report/nwo/filtry-prawdy.html
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5605
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 343
x 193
Podziękował: 29397 razy
Otrzymał podziękowanie: 8712 razy

Re: Objawy przebudzenia

Nieprzeczytany post autor: abcd » czwartek 15 gru 2016, 09:46

Jarek Kefir pisze:Oczywista wiedza o której ludzkość zapomniała. „Prawda ignorowana nie przestaje istnieć”
25 Sierpień 2014

Obrazek

Dziś 10 oczywistych ale często zapominanych prawd przez współczesnych ludzi. Często mówi się, że najlepszą pozycją jaką można osiągnąć na świecie, to pozycja dystansu, pozycja obserwatora, kiedy nie zależy Ci za bardzo na ziemskich sprawach. Z drugiej strony, mówi się i zachęca na stronach takich jak moja, do rozwoju, do zmiany swojego życia, do bogacenia się i pod kątem duchowym, i materialnym.

To swoisty, wydawałoby się – nierozwiązywalny paradoks, jednak śmiało można go pogodzić. Kluczem jest Twoje nastawienie do matrixa, do którego należy rozwój materialny, emocjonalny (psychologia) i duchowy. Jak Ty byś ten dylemat, paradoks rozwiązał? Zapraszam do skomentowania.

Jedną z podstawowych iluzji człowieka jest tak zwana iluzja nieśmiertelności. Zauważmy, że cenne wnioski, cenna wiedza, doświadczenie życiowe, przychodzi często na starość, gdy śmierć puka coraz bardziej nieuchronnie do bram naszego życia. Ludzie wtedy mają czas by przemyśleć, mają także doświadczenia. Np doświadczenie 30 lat małżeństwa z partnerem / partnerką, którego się nie kochało i zdradzało.

Niestety, starsi ludzie wolą, z różnych powodów – np religia, koneksje rodzinne, omerta sąsiedzka – milczeć i zabierać swoją bezcenną wiedzę do grobu. A jeśli już, to tylko niewielka część z nich odważa się pisać na forach internetowych, np o tym jak zostali oszukani przez świat gdy za młodu brali ślub z nieodpowiednią osobą.

Iluzja nieśmiertelności to sprytny wybieg matki natury. Polega ona na tym, iż młody człowiek odsuwa od siebie poczucie ulotności życia, jego kruchości i nieuchronności śmierci. Jest to potrzebne by zakochiwać się, płodzić dzieci, budować domy, powiększać opanowane terytoria. Tak ustaliła matka natura.

Z punktu widzenia osoby przebudzonej, kolejny paradoks. Z jednej strony, zauważmy i doceńmy śmierć i fakt tego, że po prostu jest z nami na co dzień. Że jest odpoczynkiem po ciemnej nocy ziemskiego życia, przecinkiem kończącym jeden człon zdania i zaczynający drugi. Z drugiej zaś strony – błogosławmy życie i jego radosne owoce, odcinajmy się od kultów śmierci typu chrześcijaństwo i jego ideologiczne wariancje. Jeśli nie zauważymy wszechpotęgi śmierci, nigdy tak naprawdę nie docenimy życia. Jeśli nie zauważymy tego, jak jest na Ziemi źle, nigdy tak naprawdę nie docenimy dobra.

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!


__________________________________________________________


10 prawd tak oczywistych, że często o nich zapominamy

Cytuję: „Wiesz jak to jest słyszeć o czymś setki razy, na sto różnych sposobów zanim dotrze to do ciebie? Dziesięć poniższych prawd idealnie mieści się w tej kategorii. Życiowe nauki, od dawna znane i zapamiętane, ale z jakiegoś powodu nie przyswojone.

Niniejszym, drodzy przyjaciele próbuję pomóc zarówno wam, jak i samemu sobie w ich ostatecznym zrozumieniu i zapamiętaniu


1. Średni czas życia człowieka jest stosunkowo krótki.

W głębi duszy każdy wie, że życie jest dość krótkie i wszystkich nas czeka śmierć. Jednakże bywamy bardzo zaskoczeni, gdy umiera ktoś kogo znamy. Podobnie jak nieuważnie idąc po schodach nieoczekiwanie wchodzisz na ostatni stopień. Byłeś pewien że jest tam jeszcze jeden schodek – i zanim umysł wróci do teraźniejszego, realnego świata – chwilowo tracisz równowagę.

ŻYJ DZISIAJ! Nie lekceważ śmierci ani się jej nie obawiaj. Bój się życia jakiego chciałeś, lecz nie ośmieliłeś się tak żyć. Największą stratą nie jest śmierć, lecz to co umiera w tobie za życia. Bądź odważny i rób następny krok, nawet gdy śmiertelnie się boisz.

2. Twoje życie należy wyłącznie do ciebie.

Inni mogą tylko nakłaniać, perswadować – lecz nie podejmą za ciebie decyzji. Mogą iść z tobą, ale nie w twoich butach. Upewnij się, czy podążasz ścieżką zgodną z twoimi pragnieniami, podpowiedziami intuicji. Nie obawiaj się pójść inną lub wytyczyć nową ścieżkę, gdy ma to sens.

Pamiętaj że zawsze lepiej być na dole drabiny po której chcesz się wspinać, niż na szczycie niechcianej. Bądź produktywny i cierpliwy. Wiedz, że cierpliwość to wcale nie jest czekanie, tylko umiejętność bycia dobrej myśli oraz nie zniechęcanie się podczas wytrwałej pracy nad tym w co wierzysz. Swoje życie budujesz wyłącznie z własnych wyborów. Niech twoje uczynki mówią głośniej od słów, a życie donośniej niż usta i w końcu, żebyś nie ty, tylko twój sukces narobił szumu. Życie uczy że warto wkładać serce w to co robisz. Możesz nawet nie wiedzieć dokąd zajdziesz, lecz miej odwagę podejść na skraj nieznanego i posłuchać serca.

3. Zapracowany nie znaczy: produktywny.

Stan ciągłego zabiegania nie zasługuje na podziw ani szacunek. Chociaż mamy mnóstwo spraw do załatwienia, mało kto ma uzasadnione powody, by być nieustannie zajętym. Zwyczajnie przekraczamy nasze możliwości, źle ustalamy priorytety, a gdy trzeba, nie potrafimy powiedzieć: nie. W dzisiejszych czasach zapracowanie nie idzie w parze z produktywnością. Ludzi zabieganych jest znacznie więcej niż produktywnych. Gnają bez wytchnienia do pracy, na narady, konferencje, spotkania towarzyskie itp. przegrywając wyścig z czasem.

Żeby pobyć razem z rodziną, móc się wyspać: na to trzeba mieć czas którego im brakuje. Oprócz tego ich smartfony strzelają e-mailami niczym karabiny maszynowe, a kalendarze mają wypchane po brzegi zobowiązaniami. Pełne terminarze dają złudne przekonanie o własnej ważności, lecz oni są jak chomiki biegające wewnątrz kołowrotka. Zapracowanie, jak nic innego, może dać krótkotrwałe uczucie pełni życia. Lecz prędzej czy później, jutro bądź na łożu śmierci będziesz żałował czasu zmarnowanego na bezcelowe uganianie się za sprawami odległymi od prawdziwego życia.

4. Każdy sukces poprzedzają rożne niepowodzenia.

Opanuj sztukę wybaczania sobie, bo większości błędów nie sposób uniknąć, a prawdziwym problemem jest to, gdy niczego się na nich nie uczysz. Kluczowe jest zaprzyjaźnienie się z błędami. Wiesz jaka jest różnica między mistrzem a początkującym? Mistrz zaliczył więcej niepowodzeń niż początkujący w ogóle próbował. Tysiące nieudanych prób, towarzyszące powstawaniu każdego wielkiego dzieła sztuki po prostu nie są pokazywane.

Wniosek: gdy nie udaje się teraz, wcale nie znaczy że nigdy tak nie będzie. Nieraz sprawy muszą najpierw pójść wyjątkowo źle zanim będzie dobrze.

5. Myślenie to zupełnie co innego niż działanie.

Gdy oczekując nań rozmyślasz o sukcesie – on nigdy do ciebie nie przyjdzie. Jesteś tym co czynisz, nie tym, co mówisz że zrobisz. Wiedza bez działania jest właściwie bezużyteczna. Dobre rzeczy nie przychodzą do czekających: przychodzą do tych co mają wyraźne cele i pracują. Więc zadaj sobie pytanie: co jest dla mnie ważne? – i śmiało buduj twe życie wokół uzyskanej odpowiedzi. Pamiętaj, że czekając na chwilę gdy poczujesz się w 100% gotowy do działania – prawdopodobnie resztę życia spędzisz na czekaniu.

6. Przebaczaj nie czekając na przeprosiny.

Życie staje się wiele łatwiejsze – gdy pogodzisz się z tym że w wielu przypadkach nie doczekasz się przeprosin. Wdzięczność za każde doświadczenie, pozytywne lub negatywne, jest kluczem. Cofnij się o krok mówiąc: dziękuję za lekcję. Urazy z przeszłości skutecznie przeszkadzają czuć się szczęśliwym dzisiaj. Trzymanie ich jest jak pozwalanie niechcianemu towarzystwu bezpłatnie mieszkać w twojej głowie. Przebaczenie jest obietnicą której chcesz dotrzymać. Wybaczając komuś – obiecujesz zaprzestać używać nie dającej zmienić się przeszłości przeciwko dzisiejszemu tobie. I nie jest to żadne pobłażanie sprawcom przestępstw, lecz o wiele bardziej, uwalnianie się od ciężaru bycia wieczną ofiarą.

7. Niektórzy ludzie są dla ciebie po prostu nieodpowiedni.

Zawsze będziesz tylko tak wielki, jak ludzie którymi się otaczasz. Więc miej odwagę opuścić tych ściągających ciebie w dół. Nie podtrzymuj na siłę kontaktów z ludźmi, przy których nigdy nie jest ci dobrze. Gdy w ich towarzystwie nie czujesz się bezpiecznie, jest ci nieswojo, to znaczy że oni nie nadają się na przyjaciół. Nie pielęgnuj kontaktów z osobami wywyższającymi się lub gdy czujesz że nie możesz przy nich być w pełni sobą. Jeżeli spotkania z nimi powodują że czujesz się potem rozbity, a na samo ich wspomnienie ogarnia cię lęk – posłuchaj intuicji. Po co robić to z tymi nieodpowiednimi, gdy tak wielu jest ludzi „właściwych” dla ciebie: oni dadzą ci siłę i inspirację byś był jak tylko możesz być najlepszy.

8. Kochać ciebie to twoje zadanie, a nie innych.

To ważne by być dobrym dla innych, ale ważniejsze jest być dobrym dla siebie. Żeby czegokolwiek dokonać na tym świecie musisz naprawdę kochać samego siebie. Upewnij się że nie patrzysz na siebie oczami tych, którzy ciebie nie cenią. Znaj twoją wartość – nawet gdy oni jej nie znają.

Daj komuś pokochać ciebie takim jaki jesteś: z twoimi wadami, nieatrakcyjnym, jak czasem się czujesz i niepełnym, tak jak o sobie myślisz. Tak! Pozwól komuś kochać ciebie mimo tego wszystkiego – i tym kimś bądź TY sam.

9. Nie jesteś tym co posiadasz.

Rzeczy są tylko rzeczami i nie mają najmniejszego wpływu na to jakim jesteś człowiekiem. Większości z nas mogłaby wystarczyć o wiele mniejsza, niż nam się wydaje, ilość rzeczy. Warto o tym pamiętać, a szczególnie w czasach kultu konsumpcji, który zamiast istotnym doświadczeniom i powiązaniom – największe znaczenie przypisuje rzeczom materialnym. Musisz stworzyć swoją własną kulturę. Nie oglądaj telewizji, nie czytaj tych wszystkich kolorowych czasopism i nie poświęcaj zbyt wiele uwagi codziennym wiadomościom. Odnajdź moc wypełniającą twój czas istotnymi, znaczącymi doświadczeniami. Życie to miejsce zajmowane przez ciebie w czasie i w przestrzeni, a przejmując się Kim Kardashian, Lebron’em James’em, czy innymi znanymi osobami pozbawiasz siebie mocy.

Oddajesz swoje życie tworzonemu przez wielkie korporacje marketingowemu i medialnemu kuglarstwu, którego celem jest zmotywowanie ciebie żebyś w końcu chciał ubierać, wyglądać i zachowywać się w taki a nie inny sposób. Ten rodzaj myślenia jest tragiczny. Hollywoodzkie pranie mózgu. Prawdziwy jesteś TY i twoja rodzina, twoi przyjaciele, twoje upodobania, twoje wzloty, twoje nadzieje, twoje plany, twoje obawy itd. Za często mówi się nam, że jako jednostki nie jesteśmy ważni, zupełnie nieznaczący wobec tego co jest. „Zdobądź wykształcenie, znajdź pracę, kup auto, kup dom i nie przestawaj kupować”. Smutne to, bo któregoś dnia obudzisz się i stwierdzisz że zostałeś oszukany. Wtedy zapragniesz odzyskać swój umysł z rąk praczy mózgu którzy chcą uczynić z ciebie zdalnie sterowanego robota kupującego zbędne rzeczy tylko po to, by imponować innym ofiarom systemu.

10. Wszystko się zmienia, w każdej sekundzie.

Radź sobie ze zmianami i wiedz że nie następują one bez powodu. Chociaż nie od razu jest to oczywiste, ostatecznie wiodą one w dobrym kierunku. Co masz dzisiaj – może jutro być tym co miałeś. Nie wiesz tego, bo zmiany nieraz następują spontanicznie. Ludzie i sytuacje przychodzą i odchodzą. Niczyje życie nie stoi w miejscu. W przeciągu sekundy przeskakuje znienacka od spokoju do chaosu i to zdarza się ludziom codziennie. I właśnie teraz, gdzieś blisko dzieje się to w czyimś życiu.

Czasami maleńki ułamek sekundy zmienia kierunek życia, a pozornie pozbawiona znaczenia decyzja wstrząsa całym naszym światem niczym uderzenie meteorytu. W każdej chwili może nastąpić nieprzewidywalne zdarzenie o mocy zdolnej przewrócić całe życie do góry nogami, zarówno na lepsze jak i na gorsze.

Obecna sytuacja, jakakolwiek by nie była, dobra czy zła – ulegnie zmianie. Tego możesz być pewien. Więc ciesz się gdy jest dobrze. Nie szukaj bez przerwy czegoś lepszego. Szczęście nigdy nie przychodzi do tych, którzy nie cenią tego co mają.

Teraz Twoja kolej..

Co jeszcze dodałbyś do tej listy? O jakiej ważnej lekcji życia często zapominasz?
Zostaw swój komentarz i podziel się przemyśleniami.

Tłumaczył: Adam Czarnocki
Tłumaczenie ze strony: Mark and Angel Hack Life
Data publikacji: 22 sierpnia 2014 o 11:34
Źródło polskie: Kronika Akaszy


https://jarek-kefir.org/2014/08/25/oczy ... e-istniec/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

quetzalcoatl888
Posty: 802
Rejestracja: środa 17 kwie 2013, 21:21
x 1
x 3
Podziękował: 218 razy
Otrzymał podziękowanie: 606 razy

Re: Objawy przebudzenia

Nieprzeczytany post autor: quetzalcoatl888 » czwartek 15 gru 2016, 15:54

napewno ziemia nie wyglada jak taka okragla kulka..przeciez oceany by sie tak nie utrzymaly rozlaloby sie to wszystko mimo grawitacji..

Obrazek




podobno jest geoida..

http://wiadomosci.radiozet.pl/Wiadomosc ... a-00011008

Obrazek


w biblii jest plaska i kopula nad tym wszystkim jakto normalnie wyglada..

Obrazek


ogolnie cala rzeczywistosc to hologram..jak kwadratura kola czy liczba pi..:) wiec wydaje mi sie ze nas oszukuja jak ze wszysrtkim zreszta..:)
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 8136
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 403
Podziękował: 16297 razy
Otrzymał podziękowanie: 14208 razy

Re: Objawy przebudzenia

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 15 gru 2016, 17:44

Obrazek
Można i tak :lol:

W starożytnych pismach jest wiele opisów podróży w kosmos, poza kulę ziemską. Obliczenia matematyczne starożytnych i współczesnych naukowców potwierdziły kulistość naszej planety. Egipcjanie, mieszkańcy Sumeru, Indii wiedzieli co najmniej o siedmiu planetach naszego układu słonecznego. Chrześcijaństwo kiedyś walczyło z pogańską astrologią i astronomią czyżby znowu powrócił czas wieków ciemnoty. Internet nie jest jedynym miejscem, gdzie możemy poznać prawdę, a wręcz przeciwnie służy także do dezinformacji. W dzisiejszych czasach, każdy kto ma kamerę, dobrą prezencję i tzw. ''gadane'' może zaistnieć i opowiadać niestworzone rzeczy. Dlatego bierzmy poprawkę na każde ''nowości'' z youtube i nie tylko ;)

Bogowie przybyli z kosmosu, z innych galaktyk, planet, a nawet wszechświatów. Nie dajmy się znowu zamknąć w ograniczonym rezerwacie informacji, że tylko tutaj istnieje życie a wpływ na nas mają anioły i diabeł. ;)

Kiedy odkryto, że Ziemia nie jest płaska
30 listopada 2012

Aż trudno uwierzyć, że wiedza o tym iż Ziemia jest okrągła stanowi zaledwie okruch czasu w którym sądzono, że jest płaska. Poglądy niektórych mimo postępu techniki się nie zmieniły. Po dziś dzień Ziemia jest plackiem m.in. dla członków Towarzystwa Płaskiej Ziemi.

Od kiedy tylko człowiek stał się istotą myślącą, panowało wśród niego przekonanie, że Ziemia jest płaska. Wówczas otaczający świat odbierano bardzo dosłownie.

Pogląd ten szczególnie rozpowszechnił się w starożytności, kiedy znajdowano mnóstwo dowodów na jego poparcie.

Dla najstarszych ludów Mezopotamii świat był płaskim dyskiem otoczonym przez ocean. Jeszcze bardziej pomysłowi byli Egipcjanie, którzy byli przekonani, że świat jest kwadratowy.

Chińczycy myśleli podobnie z tą różnicą, że dla nich okrągłe niebo było nasadzone na Ziemi za pomocą filarów. Jednak w "płaskim" świecie pojawiali się tacy, którzy mieli swoje własne poglądy, tępione na każdym kroku przez ogół społeczności.

Najwcześniejsze sugestie o kulistości Ziemi odnotowano około 600 lat przed Chrystusem i były one rozpowszechniane przez wyznawców doktryny Pitagorasa. Poszli oni jeszcze dalej i sądzili, że Ziemia wcale nie stanowi centrum Wszechświata, co do czasów Kopernika było nie do pomyślenia.

300 lat przed naszą erą pogląd, że Ziemia jest okrągła wyznawali już wszyscy Grecy i Rzymianie. Najważniejszym wydarzeniem związanym z kulistością Ziemi było obliczenie przez Eratostenesa obwodu naszej planety. Mimo powszechnego przekonania o kulistości Ziemi w kolejnych stuleciach nie można było zdobyć żelaznego dowodu z prostej przyczyny.

Ludzkość ostatecznie przekonała się o tym, że Ziemia nie jest płaska dopiero w 1959 roku, kiedy pierwsze zdjęcie błękitnej bańki (choć wtedy jeszcze w kolorze prawie czarno-białym) wykonał satelita Explorer-6. Pierwszym człowiekiem, który na własne oczy potwierdził kulistość Ziemi był z kolei rosyjski astronauta Jurij Gagarin w 1961 roku.

Aż trudno uwierzyć, że po upływie półwiecza nadal są wśród nas tacy, którzy uważają, że Ziemia jest płaska. To członkowie Towarzystwa Płaskiej Ziemi, które założone zostało w dziewiętnastym wieku przez angielskiego wynalazcę Samuela Birley'a Rowbothama.

Według niego biblijne opisy należy rozumieć dosłownie, a więc Ziemia jest dyskiem otoczonym ścianą lodu. Nawet po pierwszych zdjęciach satelitarnych do stowarzyszenia należało około 3 tysięcy członków, nie tylko z Anglii i Stanów Zjednoczonych, lecz również z Indii, Iranu i Arabii Saudyjskiej.

Dziś towarzystwo ma się tak samo dobrze, jak wieki temu prowadzone od 2004 roku przez Daniela Shentona. Członkowie mają zróżnicowane wizje płaskości Ziemi. Według niektórych Ziemia jest dyskiem o skończonym obszarze, otoczonym Antarktydą.

Antarktyda posiada krawędź, z której można spaść w przestrzeń kosmiczną. Grawitacja nie istnieje, a iluzja przyciągania ziemskiego powodowana jest przez jednostajny ruch Ziemi w górę.

Inni uważają z kolei, że Ziemia jest dyskiem o nieskończonym obszarze. Okazuje się, że tak niemal niezaprzeczalna rzecz, jak kulistość Ziemi, również może być brana za jedną ze spiskowych teorii dziejów. http://www.twojapogoda.pl

http://www.twojapogoda.pl/wiadomosci/11 ... est-plaska
0 x



quetzalcoatl888
Posty: 802
Rejestracja: środa 17 kwie 2013, 21:21
x 1
x 3
Podziękował: 218 razy
Otrzymał podziękowanie: 606 razy

Re: Objawy przebudzenia

Nieprzeczytany post autor: quetzalcoatl888 » czwartek 15 gru 2016, 18:23

http://damgrath.blogspot.com/2015_07_01_archive.html

moze sa inne swiaty wymiary, itd..ale tez moze w jakis sposob ziemia jest wyjatkowa, wg mnie tak samo ziemia jest okragal tak jak to przedstawia nasa
jak to ze amerykanie bylli na ksiezycu albo ze samoloty rozwalily wtc ,albo kenediego zabil przypadkowy koles...kazdy wierzy w co innego, jezeli mialbym juz wybierac to na zdrowy rozsadek ziemia nie moze byc taka kulka ze wzgledu na oceany..tak jak to przedsawiaja no i podobno jest geoida..ogolnie wszystko co sie obecnie dzieje jest wielkim zwiedzeniem tak to bylo w biblii..

w kazdym razie Ziemia , wszystko jest hologramem (ze swiatla, energii) i w pewnym momencie jest tylko taki horyzont zdarzen..

Obrazek


zyjemy w takiej kwantowej rzeczywistosci wg mnie skrzywionej przez saturna, archontow (kult saturna, satana) czas..ktory kiedys ma przestac istniec.. w ktorej jednoczesnie jestesmy zywi i martwi, kwestia wiary jest czy tylko Jezus potrafil przekroczyc te rzeczywistosc..ogolnie w calej historii chodzi o pozbywanie sie ego i szukanie zrodla no i pozostanie zywym..

Obrazek
0 x



ODPOWIEDZ