Drodzy forumowicze i goście!

Przeżyliśmy przestój związany z migracją z serwera na serwer i zmianą istotnych danych adresowych dla hostingu. Teraz forum powinno działać szybko, bez długiego oczekiwania na odpowiedź serwera. Zależy to też od szybkości waszych łącz, ale do któregoś września serwer był trudny do zaakceptowania.
Niestety technicznie wielkość naszego forum się mocno powiększyła i musimy zwracać większą uwagę na wykorzystanie przestrzeni dyskowej, nie duplikować postów (dawać linki) itp., bo nie utrzymamy baz danych w limitach dostawcy hostingu, a upgrade jest finansowo nieopłacalny.

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Wybaczanie

baba
x 115

Wybaczanie

Nieprzeczytany post autor: baba » poniedziałek 29 wrz 2014, 10:23

Sporo ostatnio mówimy w tym temacie więc warto taki założyć i podyskutować jak sądzę.
Tak nawiasem mówiąc szukałam działu w którym go umieścić i doszłam do wniosku że brakuje nam działu "Rozwój". :D
Mam nadzieję, że jeśli się kilka takich jak ten tematów uzbiera pojawi się potrzeba żeby powstał. ;)

O tym, że wybaczanie jest potrzebne mówią wszyscy bez wyjątku. Cały proces psychoterapeutyczny do niego zmierza i go kończy, co światlejsi ludzie wewnątrz każdej znanej mi religii do niego zachęcają, wszelacy trenerzy rozwoju osobistego najróżniejszych opcji też. Istnieje sporo sposobów na przebycie tego procesu, odpowiednich do przekonań różnych ludzi wierzących w coś mniej lub bardziej konkretnego a także niewierzących całkiem ateistów więc będę je systematycznie w miarę wolnego czasu tu wklejać. 8-)

Na razie zapodam z głowy co mi się w tym temacie uzbierało w miarę lat zgłębiania onegoż. :D

Wybaczenie nas uwalnia i wbrew pozorom jest bardziej potrzebne/uwalniające dla wybaczającego niż potrzebne temu, któremu wybaczamy, bo trzymanie w sobie jakiejkolwiek urazy szkodzi duuuużo bardziej nam samym niż naszemu krzywdzicielowi. Tworzy blokady energetyczne, jest ciągle jątrzącą bolesną raną, utrudnia nam relacje z innymi nie mającymi o niczym pojęcia ludźmi, zaburza naszą zdolność właściwego rozpoznawania sytuacji, zatrzymuje nas w rozwoju jak łańcuch na uwięzi sprawy, od której nie możemy odejść i jej zapomnieć, zostawić jako przeszłość nie posiadająca na nasze dalsze życie już żadnego szkodliwego wpływu. Wybaczenie zawsze przywraca nam naszą naturalną moc, sprawia że stajemy się dojrzałymi ludźmi, którzy biorą na siebie odpowiedzialność za wszystko w czym uczestniczą coraz bardziej spokojnie, świadomie, łagodnie ale we właściwy sposób i z mocą adekwatną do każdej sytuacji.

Są ogólnie ujmując trzy "grupy", którym po kolei należy wybaczyć. To są:

1. Wszyscy nasi krzywdziciele, którzy nam coś złego zrobili świadomie bądź nieświadomie.
2. To coś co nazywamy Bogiem albo Losem wymaga wybaczenia żalu że na to "pozwoliło" i do tego dopuściło.
3. My sami.

Jest kilka etapów każdego wybaczania a jeśli mamy dużo krzywdzicieli/skrzywdzonych możemy być z każdym z nich na innym etapie swojego własnego procesu. Z grubsza biorąc te etapy tak wyglądają:

1. Zauważenie, uświadomienie sobie tego że zostaliśmy bądź jesteśmy krzywdzeni/skrzywdziliśmy kogoś
2. Gniew, nienawiść, dopuszczenie do siebie wszelkich negatywnych uczuć bez akcji odwetowych/żalu i wstydu za siebie i swoje postępowanie bez obwiniania się.
3. Przeciwstawienie się, obrona we wszystkich dziejących się nam aktualnie procesach krzywdy/zmiana zachowań na odpowiedzialne wobec innych i siebie.
4. Różne fazy samego wybaczania i pojmowania rozumem i współczuciem naszych krzywdzicieli i siebie jako krzywdziciela, dobre traktowanie siebie i innych jednocześnie.
5. Zauważenie korzyści (nauki rozwojowej) jakie przyniosło nam to doświadczenie.
6. Ogarnięcie czuciem i zrozumieniem, że tak naprawdę nic złego nikomu się nie stało i nie ma niczego do wybaczenia.
7. Głęboka ulga i wdzięczność za to doświadczenie wyrażona do tzw Losu bądź inaczej pojmowanej siły wyższej.
8. Wszechogarniająca Miłość.

Żadnego etapu nie da się ominąć i nie należy tego robić bo przeskakiwanie jest spowodowane oszukiwaniem siebie w wyniku trudności z którą sobie nie radzimy, nie znaleźliśmy sposobu na możliwe do przyjęcia jej zrealizowanie. Ten możliwy do przyjęcia sposób zawsze istnieje i wystarczy go znaleźć, choćby zapytać innych, których wiedzy i rozsądkowi ufamy czy jakiś sposób na tą konkretną sytuację znają. Można też zadać pytanie w tzw przestrzeń ale una nierychliwa jest i czasem trzeba długo czekać na odpowiedź, nie mówiąc o tym że trzeba też tą odpowiedź umieć zauważyć kiedy do nas dotrze. Ale można się tego nauczyć też będę zapodawać. :D


Pierwsza grupa - nasi zewnętrzni krzywdziciele. Na ogół są po prostu ludźmi nieświadomymi siebie i tego co nam zrobili bądź robią. Mogą też być sami tak mocno uszkodzeni, że nie posiadają zdolności odczuwania empatii więc "nie czują" że robią nam coś co nas boli i krzywdzi. Bo prawda jest taka, że wszyscy jesteśmy ofiarami innych ofiar. Nie ma winnych, są wyłącznie przyczyny i skutki a zazwyczaj pierwotną przyczyną jest jakieś nieszczęśliwe, traumatyczne zdarzenie losowe.

Więc temu losowi bądź inaczej pojmowanej sile wyższej trzeba wybaczyć i ogarnąć - po co, dlaczego?

Najtrudniej jest wybaczyć sobie. Kiedy wybaczymy innym "zewnętrznym" ludziom i tzw sile wyższej następstwem jest to że zauważamy swój własny udział w zdarzeniu. Każda ofiara ma taki udział bo np nie zaprotestowała stanowczo kiedy ktoś ją samą lub kogoś w jej otoczeniu krzywdził, albo będąc słabą jeszcze (dzieckiem) nie miała na to siły, świadomości własnej, odpowiednich możliwości, czuła miłość do swojego krzywdziciela i wzięła winę na siebie (dała sobie tą winę wmówić) sama będąc nieświadomą lub nie czującą kogoś innego bądź siebie skrzywdziła, często też bardziej lub mniej nieświadomie takie zdarzenia przywołała i sprowokowała, wyszukała ludzi odpowiedniego typu (po co tam poszłaś durnoto? przecież wiedziałaś, przeczuwałaś jacy oni są i co mogą Ci zrobić ;) ) :mrgreen: .

Jest sporo sposobów odwracania krzywdy.

Na pewno dobrze jest nie pozwalać się krzywdzić nikomu - im spokojniej tym lepiej, bo wszelkiego typu oddawanie też potem trzeba będzie sobie wybaczyć. W tym celu dobrze jest nabywać coraz większej świadomości wszystkich procesów w których bierzemy udział oby tylko się na tym etapie protestowania, gniewu czy słusznej obrony i walki nie zatrzymać ale też przejść do odpowiedzialnego współuczestniczenia w nich zgodnie z naszym sumieniem i możliwościami.

Wszędzie gdzie jest to możliwe i ma sens należy przeprosić (bez nalegania na wybaczenie) wszystkich tych, których czujemy, że skrzywdziliśmy świadomie lub w chwilowej nieświadomości w sposób czynny, błędną oceną lub pojmowaniem - w tym również siebie samych. Należy wyrazić szczery żal za to i jeśli sytuacja pozwala (bo nie zawsze tak jest) najlepiej skierować go konkretnie a jeśli się nie da symbolicznie.

Jeśli np nasza ofiara sama sobie ze swoją traumą poradziła i nawet wyniosła z niej korzyści rozwojowe dla siebie czasem nie należy jej fundować "traumy przypominającej" przykre dla niej zdarzenie tylko po to żeby sobie sprawić ulgę. Uporczywe wielokrotne przepraszanie za to samo najczęściej jest czymś w rodzaju dalszej agresji i obłudnego fundowania przykrej sytuacji przypominającej i przywołującej niemiłe uczucia w osobie przepraszanej. Zazwyczaj zdarza się kiedy nie mamy dość siły żeby spokojnie poczekać na skutki procesu w drugiej osobie.

Nie chce nam wybaczyć? OK, naprawdę nie ma takiego obowiązku kiedy nie czuje się gotowa, wystarczy że usłyszy przeprosiny i poczuje nasz szczery żal. Również wielokrotne domaganie się przeprosin takie jest, przeprosić i podziękować wystarczy jeden raz, jeśli robi się to szczerze z głębi serca. Jeśli czujemy, że ktoś nas przeprasza obłudnie wystarczy powiedzieć - słyszę i potrzebuję czasu, nie mamy obowiązku od razu wybaczać, kiedy nie robimy tego będąc w zgodzie z sobą krzywdzimy siebie. Mamy też prawo ustalić wymaganą do wybaczenia rekompensatę która nas usatysfakcjonuje.

Należy zapytać czy skrzywdzona przez nas osoba oczekuje jakiejś rekompensaty i jeśli tak, a ta rekompensata jest w naszych możliwościach należy ją dać - to też nie musi być nic materialnego, może być po prostu zrobienie czegoś na czym naszej ofierze zależy i wystarczy zapytać albo się uważnie przyjrzeć i zastanowić co by to mogło być. Ta rzecz jest delikatna bo zawsze wymaga negocjacji, żeby z kolei nie uruchomiła w naszej ofierze, jeśli jest nieświadoma chęci odwetowych a w nas samych nadmiernego poczucia winy, którego następstwem zawsze będzie złość i poczucie krzywdy. Również zgłaszanie swojej winy na wprost i otwarcie jak zaznaczyłam należy rozważyć starannie a czasem omówić z kimś rozsądnym i dojrzałym bo ważniejsze jest to czy nasza ofiara go w ogóle potrzebuje niż nasza własna potrzeba odpuszczenia sobie.

Należy niekiedy zapytać delikatnie po wynagrodzeniu krzywdy czy wina została nam wybaczona i czy możemy coś jeszcze zrobić jeśli czujemy taką potrzebę albo po prostu zdać się na własne rozeznanie jeśli jesteśmy sami ze sobą szerzy. Jeśli nie mamy sposobu żeby wynagrodzić komuś wyrządzoną krzywdę bezpośrednio należy to zrobić w sposób symboliczny albo po prostu zrobić coś dla kogoś innego, potrzebującego akurat pomocy. Jest to potrzebne po to żebyśmy sami sobie mogli łatwiej wybaczyć ale nie należy z tym przesadzać coby się na Matkę Teresę nie przerobić, jedna za wzór niedościgniony w tej materii całkowicie wystarczy. :D

cdn
0 x



Awatar użytkownika
belfanior
Posty: 379
Rejestracja: niedziela 28 wrz 2014, 19:58
x 8
x 22
Podziękował: 1238 razy
Otrzymał podziękowanie: 876 razy

Re: Wybaczanie

Nieprzeczytany post autor: belfanior » poniedziałek 29 wrz 2014, 22:29

W Hunie jest taka technika uzdrawiania-Metoda calkowitego wybaczania... :D
Kiedys w wieku...moim...probowalem kierowany mlodziencza fantazja,podniesc cosik ciezkiego.
Co,cholerka...ja...nie podniose???
...Dalem rade,ale potem przez 4 tygodnie nie moglem sie ruszac,zgiac,itp.
Lampy masarze...sex :oops: nie pomagaly.
Przypadkiem trafilem na ta metode i haha,hihi...sprobujemy...zastosowalem ja...
Trwa to 5 minut...przestalo bolec,a mnie szczeka opadla!
Wiem jak potezny wplyw na nasze cialo ma umysl...ale doswiadczylem tego...i szok!!! :idea:
Pozdrowil wszystkich
1 x



baba
x 115

Re: Wybaczanie

Nieprzeczytany post autor: baba » wtorek 30 wrz 2014, 05:17

Opisz proszę tą technikę Belfi, po to ten temat powstał właśnie. 8-)

Niby śmiesznie to brzmi, taka duchowa rzecz jak wybaczanie a tu "techniczne" przepisy. Ale naprawdę wszystko jest ze wszystkim powiązane i te całkiem "śmieszne" rytuały też mają ogromną moc wyzwalania i przywoływania tych naszych mocy których chcemy i potrzebujemy w danym momencie. Np w depresji, no może w przygnębieniu wystarczy wyprostować plecy żeby lepiej się poczuć, bardziej pewnie, odważnie i stanowczo. Również uśmiech uaktywnia jakiś ośrodek w mózgu nad prawą brwią w płacie czołowym, który wydziela endorfiny bodajże albo cuś nie pamiętam dokładnie. I wystarczy do tego mechaniczne skrzywienie twarzy nawet, radość się nam automatycznie powiększa pod wpływem zmian biochemicznych zachodzących w mózgu. Nie tylko chemiczne procesy zachodzące w mózgu mają wpływ na ciało, również odwrotnie, konkretne pozycje ciała wyzwalają konkretną biochemię w mózgu. 8-)

Jest fantastyczna wręcz ilość tych narzędzi, którymi możemy operować na swojej psychice i emocjach po to żeby nas dowiozła do punktu, w którym wszystkie polecenia będziemy wydawać samą myślą i wolą. :D

Joga śmiechu, metoda radykalnego wybaczania, szczera rozmowa z Wszechświatem stosowana w magii itdp, opisujcie co kto zna i mu pomogło, zapraszam. 8-)
0 x



baba
x 115

Re: Wybaczanie

Nieprzeczytany post autor: baba » czwartek 16 paź 2014, 07:42

A to jeszcze dopowiem w temacie, że odkryłam stopień dziewiąty. :lol:

Z wyrażaniem tej wszechogarniającej miłości to tak za bardzo przesadzać nie należy, można ją w drodze łaskawości tu i ówdzie wyrazić ale spoko, coby innych w zakłopotanie albo pomieszanie czy zażenowanie nie wprawiać. :D

9. Faza dziewiąta to głęboki spokój.
Nie ma dokąd iść, nic już nie trzeba robić. Wszystko jest OK. Świat jest OK, ludzie są OK i ja jestem OK. Koniec walki. Wszystko jest doskonałe, dokładnie takie jakie powinno być na tym etapie. I to tzw szczęśliwe zakończenie jest tylko kwestią czasu w naszym linearnym spostrzeganiu bo czas jest iluzją, wszystko do czego dążymy już się stało. Już istnieje. Więc żeby tam "dojść" wystarczy po prostu reagować na bieżąco na to co się w naszym życiu przejawia, niczego nie trzeba szukać, samo przychodzi w odpowiednim momencie i odpowiedniej postaci jako zadanie do rozwiązania. To jest to sławetne życie w teraźniejszości - dialog z Wszechświatem, który czuje że jest rozumiany i rozmawia z nami coraz "głośniej" im więcej zauważamy. 8-)

Na ogól wydaje się nam że najważniejsze są wielkie sprawy o ogromnym globalnym zasięgu. No coś w tym jest - myśl globalnie, działaj lokalnie. Ale w moim życiu jakoś się sprawdza właśnie ogromne znaczenie spraw najmniejszych. Akcja - reakcja, którą sumienie mi podpowiada. Upadł mi papierek, trzeba go podnieść i do kosza wyrzucić, stoi bezdomny głodny pies pod sklepem, mam 3 zł żeby mu kawałek kaszanki kupić, robię to. Widzę/czuję jakąś potrzebę swoją lub cudzą - odpowiadam. Wszystkie nasze działania mają moc "magiczną" i naprawdę nie wiemy które jaką, bo jesteśmy zakręceni "ważnościami" a prawda jest taka, że sposób zawiązania sznurówek łączy się z resztą Wszechświata i wywiera na niego wpływ o którym nie wiemy. Bo jesteśmy nieświadomi siebie i mocy, które posiadamy ale one cały czas działają czy zdajemy sobie z tego sprawę czy nie. 8-)
0 x



baba
x 115

Re: Wybaczanie

Nieprzeczytany post autor: baba » sobota 25 paź 2014, 09:48

Znalazłam arkusz do metody Radykalnego Wybaczania, można wypełniać albo sobie skopiować czy wydrukować. Najpierw chyba warto trochę przeczytać o metodzie, nie chce mi się tam szukać bo to już "nie moja bajka" ale na pewno jakieś info tam jest. Z tego co pamiętam można to robić dowolną ilość razy nawet stosunku do tej samej osoby czy grupy osób (typu wyznaniowa, rządzący itd.). Polecam. 8-)

http://radykalnewybaczanie.com.pl/arkusz.htm
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 14841
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 782
Podziękował: 27971 razy
Otrzymał podziękowanie: 22492 razy

Re: Wybaczanie

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 03 sty 2016, 23:16

Obrazek Podążaj za swoim sercem z ufnością, ono zawsze pokaże Ci drogę, pokaże Tobie Twoją Misję na tym świecie. :D
0 x



baba
x 115

Re: Wybaczanie

Nieprzeczytany post autor: baba » środa 06 sty 2016, 06:34

Ach te wszystkie "misje"... dopóki serduszko na zewnątrz pika nigdy się nie skończą. Podążanie za miłością jest takie samo jak za każdą inną religią, dopóki szukasz jej w innych zawsze będzie tylko marchewką na kiju. Toteż ja sobie swoją "misję" wyraźnie sprecyzowałam - chcę być szczęśliwa. I będę do tego dążyć. Nawet gdybym miała świat do góry nogami wywrócić żeby mi w tym nie przeszkadzał. W końcu to mój świat, niech się do mnie przystosuje. :D

Absolutnym końcem wybaczania jest wdzięczność i rozumna miłość "od". W ten sposób koło się zamyka i nasz krzywdziciel (który naszą miłość "do" zawiódł) staje się naszym najlepszym nauczycielem dojrzałej miłości. 8-)
0 x



baba
x 115

Re: Wybaczanie

Nieprzeczytany post autor: baba » środa 03 lut 2016, 08:09

Wpadłam umieścić w temacie info z warsztatu Biologii Totalnej. Dotyczy etapów wybaczania, które są jednocześnie procesem samouzdrawiania. W trakcie swojego życia od dzieciństwa doświadczamy różnych krzywd (traum), które się za nami ciągną w postaci emocjonalnych niedoborów i różnych oczekiwań. Niestety już w samym słowie "oczekiwanie" jest ukryta destrukcja bo to jest to coś czego nigdy nie dogonimy. Więc warto proces wybaczania przejść żeby się od nich uwolnić. W sumie to samo co wszystkie inne trendy zalecają tylko dość precyzyjnie i krótko ujęte dlatego umieszczam.

1. Należy odbyć żałobę. Odżałować to czego nasze Wewnętrzne Dziecko nie dostało i już NIGDY nie dostanie.

Od siebie dodam że to krok najtrudniejszy, trzeba porzucić nadzieję "że może jednak" a ułatwić to troszeczkę może świadomość i znajomość etapów następnych byle tylko zbyt szybko do nich nie przechodzić.

2. Należy zauważyć i poczuć wdzięczność że Świat zewnętrzny DAJE nam to czego nasze Wewnętrzne Dziecko nie dostało.

Trudnością tego etapu jest niezakończona żałoba etapu pierwszego. Bo dopóki nasza uwaga (świadomie lub nie) jest skoncentrowana na deficycie nie jesteśmy w stanie zauważyć tego, że tak się naprawdę dzieje. Świat daje nam pełny wybór i również to czego nam kiedyś brakowało, wystarczy to przestać odrzucać. Im więcej tego zauważymy tym więcej będzie się pojawiać. "Wdzięczność - najsilniejsze ćwiczenie magiczne".

3. Należy samemu dać SOBIE to czego nasze Wewnętrzne Dziecko nie dostało.
To etap dojrzewania i rosnącej siły. Kiedy już nie "musimy" przyjmować z zewnątrz bo rozumiemy i doświadczamy tego że sami potrafimy sobie to zapewnić. Stajemy się "samowystarczalni" więc również zyskujemy wolność i niezależność.

4. Należy DAĆ światu to czego nasze Wewnętrzne Dziecko nie dostało.
Właściwie nie wymaga komentarza. Cel naszego życia i końcowe rozwiązanie wszystkich "programów. 8-)
1 x



baba
x 115

Re: Wybaczanie

Nieprzeczytany post autor: baba » środa 03 lut 2016, 10:00

A właściwie to zmieniłam zdanie troszkę. Mianowicie w kwestii tego "przechodzenia" od jednego etapu do kolejnego "dopiero po zakończeniu poprzedniego". Ten proces może się odbywać równolegle (jak z mojego doświadczenia i paru innych widzę) i można "na kilku frontach" z różnymi krzywdami pracować. Można te "krzywdy" również podzielić na fragmenty (zwłaszcza jeśli urazy były głębokie) i każdy z nich "odrabiać" po kawałeczku a nawet tak by było wskazane bo nie można zbyt długiego czasu spędzać na żadnym z etapów. Bolesne byłyby zbyt ciężkie a przyjemne zbyt przywiązujące i uzależniające. 8-)
0 x



baba
x 115

Re: Wybaczanie

Nieprzeczytany post autor: baba » piątek 26 lut 2016, 04:42

Jak uzdrowić swoje drzewo genealogiczne – Dorota Haładyn-Biel

https://www.youtube.com/watch?v=zGFDpg9bpz4&feature=youtu.be
0 x



baba
x 115

Re: Wybaczanie

Nieprzeczytany post autor: baba » piątek 26 lut 2016, 09:32

Zapomniałam o jednej ważnej rzeczy o której nikt nigdzie nie mówi, nawet Pani Dorota.
Oczywiście, że do uzdrowienia wszelkiej przeszłości potrzebne jest wybaczenie i wdzięczność. I mamy w sobie ten potencjał bo jesteśmy "biologicznym rozwiązaniem" problemów naszych przodków, jesteśmy "zwycięzcami" czyli tą linią/formą, która znalazła sposób na przetrwanie do czasu kiedy rozwiązanie problemu będzie możliwe.

I dobrze kiedy umiemy wybaczyć i tą wdzięczność odczuwamy ale to jest czasami bardzo trudne. Gniew i żal się kotłuje bo ktoś nas skrzywdził a my mamy czuć wdzięczność?! No nie da się i już. Na szczęście nie jest to absolutnie konieczne. Ponieważ wybaczenie jest Aktem Woli. Wystarczy więc zrozumieć taką konieczność, podjąć decyzję i zgodne z nią działania, wyrazić swoją wolę wybaczenia/wdzięczności i to uruchomi w nas cały proces. Sprawdzone wypraktykowane. Choć czasami długo trwa i ma swoje etapy. Ciekawe ile mi jeszcze zostało.. :roll: :lol: 8-)
0 x



AgaJaga
Posty: 141
Rejestracja: niedziela 21 lut 2016, 14:44
x 2
x 16
Podziękował: 291 razy
Otrzymał podziękowanie: 254 razy

Re: Wybaczanie

Nieprzeczytany post autor: AgaJaga » piątek 26 lut 2016, 21:21

Temat bardzo mi bliski i bardzo ważny, całkiem niedawno doszłam do tego, ze bez wybaczenia nie ma szczęścia, oraz ze wybaczyć nie znaczy wymazać z pamięci. Dzieki przebaczeniu moje życie jest dużo lżejsze
0 x



baba
x 115

Re: Wybaczanie

Nieprzeczytany post autor: baba » wtorek 01 mar 2016, 12:50

Myślę, że ogólnie "rzecz biorąc" wybaczenie jest uwolnieniem. Dla wybaczającego. Nie ma nic wspólnego z tym komu wybaczamy bo on ma swój proces do przebycia i czasem swoje konsekwencje swoich decyzji do poniesienia. I w naszym wybaczeniu mieści się rozumna zgoda na te konsekwencje. Nasze wybaczenie wiąże się z tym, że tego nie oczekujemy bo nie ma w nas już żadnej chęci odwetu. A o procesie "krzywdziciela" to nie my decydujemy tylko on sam. 8-)

A mnie Pani Dorota bardzo pozytywnie natchnęła i robię studniowy proces wybaczania za spokój ducha wszystkich przodków wszystkich moich dzieci. :D
0 x



baba
x 115

Re: Wybaczanie

Nieprzeczytany post autor: baba » niedziela 03 kwie 2016, 16:40

Proces mi się zatrzymał. Trudno mi powiedzieć czy niestety czy na szczęście. Bo doszłam do wniosku że jednak wybaczenie może być szkodliwe dla wybaczającego. Wtedy kiedy "krzywdziciel" nie przeprosił ani nie poniósł sam konsekwencji swoich wyborów. Co to za jakiś dziwaczny "zwyczaj", żeby dzieci spłacały długi swoich przodków? Bzdura kompletna.

Kiedy wychowujemy dzieci i nie pozwalamy im ponosić konsekwencji ich błędów, tuszujemy je albo sami spłacamy nawet kiedy już są dorosłe.. To co się dzieje? Wyrastają na jeszcze bardziej nieodpowiedzialnych, roszczeniowych i lekkomyślnych dorosłych, którzy wiecznie żyją ponad stan i na kredyt. I niestety myślę, że podobnie dzieje się z naszymi przodkami. Nie oszukujmy się że popełnili swoje błędy "dla naszego dobra". Z różnych to zrobili powodów, czasem faktycznie sytuacja była zbyt ciężka ale najczęściej po prostu z jakiejś tam swojej głupoty, ślepoty czy chciwości.

Nie obwinianie ich owszem, ale zrozumienie nie jest jednoznaczne z wybaczeniem, które zwalnia z poniesienia konsekwencji. Wystarczy umiarkowana wdzięczność bez jakiegoś tam bałwochwalstwa i spłacania ich długów. Swoje długi każdy powinien spłacać sam, również w najbliższej rodzinie. Dobrze mieć zdroworozsądkowy krytycyzm wobec swoich dzieci i podobnie z naszymi protoplastami. Doskonali na pewno nie byli. A skoro nie byli to znaczy, że mają jeszcze jakieś lekcje do odrobienia, prawda?

I co się dzieje? Może to, że kiedy następne pokolenia w pocie czoła spłacą długi swoich przodków ci radośnie wracają z "czystym kontem" i od nowa zaciągają kolejne. Hulaj dusza - piekła nie ma i wszystko nam wolno. I chyba coś w tym stylu tutaj mamy teraz. Jakieś tam Matki Teresy robiące bokami za wszystkich i różne lekkomyślne latawce z niczym nieuzasadnionym nadmiernie dobrym mniemaniem o sobie. Plus tacy, którym, się wydaje że już wszystko im się "należy".

Jeszcze nie wiem jak to w formułkę ułożę, bo na razie zrobiłam dwie i obie mi się nie bardzo podobają. Obie mi zaszkodziły, tzn że za dużo na siebie odpowiedzialności wzięłam. 8-)
0 x



Awatar użytkownika
sandra
Posty: 2334
Rejestracja: sobota 27 gru 2014, 19:20
x 98
x 175
Podziękował: 1387 razy
Otrzymał podziękowanie: 4902 razy

Re: Wybaczanie

Nieprzeczytany post autor: sandra » niedziela 03 kwie 2016, 18:21

@babo, wystarczy abyś zwolniła. Nie biegnij....
0 x



baba
x 115

Re: Wybaczanie

Nieprzeczytany post autor: baba » niedziela 03 kwie 2016, 20:57

Tak jest szefowo. Zwalniam. Się sama... z tej dziwacznej nad odpowiedzialności za wszystko i wszystkich których widzę. :lol:
Kto to słyszał, żeby kopniaki nazywać pomocą? Ja sobie durna już nawet jakieś kryształowo czyste dusze wymyślam co to mają "prawo" odgrywać czarne charaktery. Bo im to nie "szkodzi". No nie. To co się robi w realu jest najważniejsze. I żadnymi bajkami tego usprawiedliwiać nie można. I konsekwencje swoich wyborów trzeba ponieść. Kropka.

Mam "zbuntowany" moment bo kolejnego lekkoducha, który moich warunków nie przyjmuje musiałam czasowo autować... :mrgreen:
A licho wie czy nie "na zawsze" (jak dla mnie z mojej płaszczakowej perspektywy oczywiście). I już następnego planuję... rety ale porządki... :lol:
0 x



Awatar użytkownika
blueray21
Administrator
Posty: 9206
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 23:45
x 44
x 387
Podziękował: 452 razy
Otrzymał podziękowanie: 13241 razy

Re: Wybaczanie

Nieprzeczytany post autor: blueray21 » niedziela 03 kwie 2016, 21:15

Wiosna, panie sierżancie... Porządki czas zacząć.
Jednak wybaczanie, zwłaszcza na dłuższą metę pełni bardzo istotną rolę. Zwłaszcza wtedy, gdy już nie mamy możliwości być egzekutorem wyborów kogoś innego, bo nauka już dawno poszła sobie w las. Wtedy to jedyna droga zrównoważenia. Natomiast na bieżąco można porobić sobie nieco za drogowskaz. Jak np. "Ludwiku, Sabo - nie idźcie tą drogą".
0 x


Wiedza ochrania, ignorancja zagraża.

baba
x 115

Re: Wybaczanie

Nieprzeczytany post autor: baba » niedziela 03 kwie 2016, 21:41

Ja to teraz widzę tak Blu. Terapeutycznie można w sobie odbyć proces wybaczania i to jest ok bo pomaga się pozbyć bolaków, zrozumieć przyczyny wszelkich krzywd i nie powielać dzięki temu błędów popełnionych przez naszych protoplastów. Ale w tzw realu proces wybaczania zaczyna się zawsze od przeprosin i rekompensaty za doznane krzywdy. Np. mam ojca alkoholika, który się nie leczy, może nawet i nie ma na to siły bo trzeźwienie i branie odpowiedzialności za siebie nie jest łatwe ani przyjemne. Więc ja swój proces przeszłam a on nie bo się miga. Kiedy tego kroku z jego strony brakuje to "krzywdziciel" nie ma żadnego powodu by uznać że jakiś błąd popełnił, prawda? I nie zmieni swoich zachowań, tylko się w nich jeszcze bardziej utwierdzi bo skoro zostało mu wybaczone, no to znaczy że wszystko z nim było i jest w porządku. No raczej nie o to chodzi, żeby go w tym utwierdzać, prawda? 8-)

Ogólnie mam focha rodzinnego ostatnio. Na szczęście - jak to się mówi "rodziny sobie nie wybieramy ale przyjaciół możemy". 8-)

A co do tych dalekich protoplasów to jak dla mnie jasna sprawa. Nie ma po co zajmować się historią bo nie warto tej "energii" przywoływać. Nie muszę znać całej swojej historii, żeby tu i teraz podejmować decyzje zgodne z sobą, swoim rozumem i wiedzą prawda? Skoro jestem "końcówką" tego całego łańcucha to moje decyzje są dla mnie najważniejsze. 8-)
0 x



Awatar użytkownika
Basia7
Posty: 978
Rejestracja: niedziela 15 mar 2015, 01:06
x 41
x 88
Podziękował: 2211 razy
Otrzymał podziękowanie: 2171 razy

Re: Wybaczanie

Nieprzeczytany post autor: Basia7 » niedziela 03 kwie 2016, 22:18

baba, myślę że z tym wybaczaniem to nie jest tak jak piszesz. Jeśli komuś coś wybaczamy to dla nas jest lepiej, ponieważ odzyskujemy "spokój ducha" tzn jest nam lżej, czujemy się wspaniałomyślni i staramy się zapomnieć o przebytych problemach aby dalej żyć. Natomiast osoba której się wybacza niekoniecznie musi się czuć że ma znowu "czystą kartotekę".
Wszystko zależy od charakteru osoby której wybaczamy, bo albo jej też jest lżej bo ją dręczyło że np Ciebie skrzywdziła, albo i nie. My nigdy nie wiemy jakie będą efekty wybaczenia dla drugiej strony konfliktu.
Uważam że wybaczanie najbardziej przynosi ulgę osobie wybaczającej i o to chodzi ;)
1 x



baba
x 115

Re: Wybaczanie

Nieprzeczytany post autor: baba » poniedziałek 04 kwie 2016, 06:09

To coś ze mną jest nie halo Basiu. Bo im więcej wybaczam tym gorzej się czuję i jest mi coraz ciężej. Być może po prostu mam źle zdefiniowane słowo "wybaczenie". Według dotychczasowego zakręcenia wydawało mi się, że wybaczenie zawiera w sobie wdzięczność. To zdecydowane przegięcie bo wdzięczność jest tym co wysyła zaproszenie i tzw świat zewnętrzny daje nam tego coraz więcej. No bez przesady jednak - krzywdy to krzywdy i czuć wdzięczność za kopniaki i szturchańce oraz złe traktowanie... jakaś bzdura kompletna. Więc zdefiniowałam sobie to słowo teraz jako "brak żalu i pretensji" bo to oznacza brak oczekiwań, które gwarantują że sama tych błędów już nie powielę, że się odhaczyłam i swoje lekcje odrobiłam. A wdzięczność to ja mogę czuć do siebie (że sobie poradziłam), do losu (że mi sprzyjał), do opiekunów duchowych (że mnie dobrze poprowadzili) itdp. Do samego krzywdziciela.. no bez przesady, wystarczy brak urazy. W każdym razie w moim przypadku bo mój "główny i pierwotny krzywdziciel" (a właściwie krzywdzicielka) poszedł w tzw zaparte i nigdy się do błędu nie przyznał nawet już nie wspominając o jakichkolwiek przeprosinach. Więc płaszczyzny do spotkania się w zgodzie nie mamy. Jak to mówią - do tanga trzeba dwojga. 8-)

Ale jest możliwe, że to tylko jakiś etap dla mnie bo chyba ciągle mam jeszcze jakiś zapomniany uraz a takie rzeczy są niestety siejące jak głęboko ukryty cierń. 8-)
0 x



Awatar użytkownika
Basia7
Posty: 978
Rejestracja: niedziela 15 mar 2015, 01:06
x 41
x 88
Podziękował: 2211 razy
Otrzymał podziękowanie: 2171 razy

Re: Wybaczanie

Nieprzeczytany post autor: Basia7 » poniedziałek 04 kwie 2016, 08:33

Rozumiem baba o co Ci chodzi. Myślę że jeśli nie ma płaszczyzny do zgody/wybaczenia tym bardziej jeśli druga strona się nie poczuwa to sobie odpuść. Inaczej będziesz się z tym źle czuła.
Nie można wybaczać na siłę bo to daje odwrotny skutek, będziesz czuła się z tym jeszcze gorzej (wiem z doświadczenia). Osoba konfliktu może faktycznie tego nie docenić i nawet wykorzystać. Dlatego to jest tak jak piszesz do "tanga trzeba dwojga". Czyli wybaczenie = przeprosiny. Wtedy dopiero może być "czysta kartoteka".
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5772
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32229 razy
Otrzymał podziękowanie: 9243 razy

Re: Wybaczanie

Nieprzeczytany post autor: abcd » poniedziałek 04 kwie 2016, 09:28

basia7 pisze:piszesz do "tanga trzeba dwojga". Czyli wybaczenie = przeprosiny. Wtedy dopiero może być "czysta kartoteka".

Chyba nie o to w tym wybaczaniu biega.
Moim skromnym zdaniem wybaczam komuś coś ale wcale nie musi być to równoznaczne z przeprosinami.
Ja temu komuś wybaczyłem/am co nie znaczy, że on czuje się usprawiedliwiony. Jego jarzmo jest jego i to jak on się z tym upora to tylko i wyłącznie jego broszka, natomiast ja pozbyłem/am się obciążenia wynikającego z ciągłego poczucia wyrządzonej mi krzywdy, a często i poniżenia, ujmy itpd.
Zwaliłem/am z siebie te "brudy" i idę dalej, a jak jest z drugą "stroną" to już jego/jej sprawa.
Rzecz w tym, że swoją "kartotekę" oczyszczam i za żadną inną nie odpowiadam.
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
Basia7
Posty: 978
Rejestracja: niedziela 15 mar 2015, 01:06
x 41
x 88
Podziękował: 2211 razy
Otrzymał podziękowanie: 2171 razy

Re: Wybaczanie

Nieprzeczytany post autor: Basia7 » poniedziałek 04 kwie 2016, 10:22

abcd, zgadzam się z Tobą w 100% ale...
w życiu tak się nie zawsze da. Wybaczyć krzywdzicielowi a nieraz nawet oprawcy z którym się np. nadal mieszka a on/ona nadal krzywdzi to jest mistrzostwo świata!!!
W tym kontekście pisałam wybaczanie = przeprosiny, inaczej się nie da. Takiej osobie można wybaczyć dopiero po jej śmierci lub po jakieś izolacji. Piszę to z własnego doświadczenia.
Łatwiej wybaczyć krzywdzicielowi kiedy potem nie masz z nim do czynienia jak np. JPII wybaczył swojemu zamachowcowi.
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5772
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32229 razy
Otrzymał podziękowanie: 9243 razy

Re: Wybaczanie

Nieprzeczytany post autor: abcd » poniedziałek 04 kwie 2016, 10:38

Również z "nie jednego pieca chleb jadłem" i potrafię zrozumieć najróżniejsze rzeczy, choć nie ze wszystkimi będę się zgadzał czy też utożsamiał, a wynika to ze zwykłej różnorodności charakterów, podejścia do zagadnienia/problemu itp.
Dość długo żyłem w dość "toksycznym" związku i (nijak nie mogę odnieść się do tematu o "syntetykach" ale to już zupełnie inna kwestia) potrafiłem się z tym uporać, choć przyznam, nie było łatwo.
Nie istotne.
Przezwyciężyłem albo może słuszniejszym byłoby stwierdzenie, życie pomogło mi to przetrwać.
Jak zwał tak zwał, dałem radę. :)
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

baba
x 115

Re: Wybaczanie

Nieprzeczytany post autor: baba » poniedziałek 04 kwie 2016, 12:52

Wybaczenie nie wymagające przeprosin jest w porządku w momencie kiedy już nie dajemy się więcej krzywdzić w żaden sposób. Rozstajemy się z taką osobą fizycznie lub emocjonalnie. Wtedy rzeczywiście mój proces i mojego "oprawcy" są oddzielone. Ale dokładnie jak Basia mówi, kiedy się razem mieszka i do tego ma różne obowiązki wynikające z normalnej, zdrowej odpowiedzialności, a nie daj boh i nienasycenia..... nooo, to faktycznie robi się z tego niezła ekwilibrystyka. :D

Ja się po prostu najzwyczajniej chyba wkręciłam w to "nadstawianie drugiego policzka".
Co to sobie ludzie wmówić nie dadzą jak się to systematycznie praktykuje na nich od najwcześniejszych lat. :roll: :lol:
Ale ze wszystkiego można wybrnąć, wystarczy zauważyć - co się ze mną dzieje "kiedy" robię to czy tamto. I przestać robić to co mi szkodzi i z czym się źle czuję. Ewidentnie aż taką masochistką jednak nie jestem żeby wysyłać "zaproszenie" na więcej policzków w postaci wdzięczności za nie. Wdzięczność = najsilniejsze ćwiczenie magiczne, bo Wszechświat daje nam coraz więcej tego za co dziękujemy. 8-)

A ja się nad syntetykami nie zamierzam dłużej zastanawiać ABCD. Szkoda na to czasu. Jak Ex słusznie prawi wszyscy tu jesteśmy tylko iluzjami. Chociaż jednak nie sądzę żeby to miało rozwiązywać wszystkie nasze problemy jak on uparcie twierdzi.... i co innego praktykuje. Na rozstrój kiszek i żylaki np raczej kiepsko pomaga. A i w relacjach też chyba nie za bardzo. Jakaś kłótliwa i nieco nachalna ta nasza "iluzja" prawda? :lol: 8-)
0 x



ODPOWIEDZ