Drodzy forumowicze i goście!

25.11.2021
Wszystko wskazuje na to, że nasze forum działa już na nowym hostingu, tu nie powinniśmy już minutami oczekiwać na załadowanie się strony. Jest to nowoczesny hosting, gdzie zasoby są skalowalne, więc nie będzie blokad i zahamowań. Ponoć nie ma też limitów dla baz danych, więc możemy znów spokojnie wszystko pisać i wstawiać, ale kopiowanie poprzednich postów i blisko z góry nie będzie tolerowane, bo szkoda czasu czytających.
Będziemy jeszcze robić upgrade skryptu forum, więc jakieś przerwy będą, jeszcze nie wiem kiedy.
Życzę forumowiczom i gościom przyjemnego surfowania i odnalezienia tego, co was interesuje. No i zdrówka dla wszystkich!

/blueray21

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Agharta - Wewnętrzna Ziemia - prawda czy mit ?

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6949
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1279
x 355
Podziękował: 12807 razy
Otrzymał podziękowanie: 13108 razy

Re: Agharta - Wewnętrzna Ziemia - prawda czy mit ?

Nieprzeczytany post autor: chanell » piątek 06 cze 2014, 10:28

Tysiące kilometrów tajemniczych tuneli w Rumunii

Gigantyczna, trudna do wyobrażania sieć tuneli, zagadkowe hologramy, pieczary oraz grobowce, w których znajdować się mają szczątki olbrzymów. Położone w Rumunii góry mogą skrywać jedną z największych zagadek archeologicznych w dziejach. Sęk w tym, że władze nie chcą oficjalnie potwierdzić ich istnienia, a tajemnicze, podziemne korytarze są jednym z najbardziej strzeżonych miejsc w Rumunii.

Obrazek

Rok 2004 okazał się bardzo ważny dla historii Rumunii. Właśnie wtedy ten położony w południowo-wschodniej Europie kraj został przyjęty do NATO. Dziś pojawiają się teorie, że stało się to w dużej mierze dzięki Stanom Zjednoczonym, które lobbowały za jej przyjęciem do Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego w zamian za to, że Rumunia zatrzyma w tajemnicy wszystkie informacje na temat niezwykłego obiektu, który ukryty jest pod górami Bucegi w środkowej części kraju. Właśnie tam ma brać swój początek rozległa, sięgająca nawet tysięcy kilometrów siatka tuneli.

Tunele miały zostać odkryte w 2003 r. Od tamtej pory Stany Zjednoczone i - co bardzo ciekawe - Watykan zaczęły realizować zabiegi dyplomatyczne, które miały powstrzymać władze Rumunii przed ujawnieniem informacji. Presja ta w krótkim czasie miała przynieść oczekiwane rezultaty.

Dlaczego Amerykanom oraz Watykanowi miało tak bardzo zależeć na tym, by sprawa tuneli pozostała w ukryciu? Dlaczego - zgodnie z pojawiającymi się informacjami - Watykan przekazał Rumunii ważne, nieznane wcześniej dokumenty dotyczące przeszłości kraju w zamian za to, że tamtejszy rząd będzie trzymał język za zębami? Czym tak naprawdę są zagadkowe tunele?

Na ich ślad mieli trafić Amerykanie. Przy wykorzystaniu urządzeń satelitarnych odkryli oni dekadę temu komnatę, która ukryta jest pod ziemią, pod posągiem Sfinksa z Bucegi. To jednak nie koniec. Amerykańscy geodeci mieli ustalić, że w tym samym miejscu występują także zapory, które blokują dostęp do tuneli, a które określone zostały mianem bloków energetycznych. Co ciekawe, Pentagon miał ustalić, że bardzo podobne bariery energetyczne występują w rejonie struktur, które wcześniej, także przez Amerykanów, zostały odkryte w Iraku, a o których Irakijczycy także nie mieli pojęcia.

Zgodnie z informacjami, które pojawiły się w wielu publikacjach poświęconych zagadce tuneli pod górami Bucegi, Amerykanie mieli wielki problem, by przedostać się do podziemnych struktur. Każdy z naukowców, który znalazł się zbyt blisko zapory energetycznej, miał doznać... zawału serca. Ostatecznie ekipa dostała się do wnętrza, które określane jest mianem Wielkiej Galerii. Wędrując poprzez komnatę naukowcy mieli zarejestrować liczne anomalie, w tym intensywne, niebieskie światła.

Według relacji osób zajmujących się zagadnieniem, w olbrzymim holu położone są wielkie płyty kamienne - każda z nich ma ponad dwa metry. Na wszystkich znajdują się znaki oraz inskrypcje, które zostały zapisane za pomocą nieznanych symboli. Znaleziono na nich także holografy, które obrazują zagadnienia z zakresu takich dziedzin, jak: biologia, medycyna, kosmologia, astronomia, fizyka, a nawet genetyka. Niektóre z projekcji mają dokumentować teorię ewolucji Darwina, a jeszcze inne męczeńską śmierć Chrystusa.

Po każdej stronie komnaty znaleziono pięć takich obiektów, które - według hipotez - należały do rasy olbrzymów. To o tyle ciekawe, że już wcześniej mieszkańcy jednej z lokalnych wiosek wskazywali na istnienie w pobliżu miejsca ich zamieszkania cmentarzysk, na jakich znajdują się szkielety olbrzymów, którzy wzrostem zbliżali się do trzech metrów.

Najbardziej intrygujące wydają się jednak informacje na temat tuneli, które biorą swój początek właśnie pod górami Bucegi. Rozległe struktury mają obejmować swoim zasięgiem tysiące kilometrów. Według doniesień, każdy z trzech tuneli biegnie w innym kierunku - pierwszy w kierunku Egiptu, drugi w stronę Tybetu, a kolejny w stronę... jądra Ziemi

Kiedy w 2009 r. sprawą tuneli zainteresował się jeden z dziennikarzy lokalnej stacji telewizyjnej, dano mu do zrozumienia, by jak najszybciej porzucił temat. Kwestia podziemnych ciągów oraz zjawisk, które mają miejsce w rejonie gór Bucegi, wielokrotnie poruszany był w książkach. O niezwykłości miejsca wielokrotnie zaświadczali okoliczni mieszkańcy, którzy twierdzą, że w rejonie ich domów często dochodziło w przeszłości do zjawisk paranormalnych - bywało, że ludzie nawet przez kilka tygodni nie mogli zasnąć; regularnie dochodziło też do drgań ziemi.



za: niewiarygodne.pl
http://alexjones.pl/pl/aj/aj-inne/aj-ci ... w-rumunii#

wstawiam na prośbę FL
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Fair Lady
Posty: 1542
Rejestracja: czwartek 25 kwie 2013, 10:12
x 1
x 11
Podziękował: 579 razy
Otrzymał podziękowanie: 957 razy

Re: Agharta - Wewnętrzna Ziemia - prawda czy mit ?

Nieprzeczytany post autor: Fair Lady » piątek 06 cze 2014, 11:05

chanell -

połączyłam dwa wątki," Agharta " i "Wewnętrzna ziemia" ,ponieważ mają identyczną tematykę . Usunełam powielone posty i filmiki które nie działały.Oczywiście najpierw sprawdziłam na YT



Teraz jest o wiele lepiej, dzieki za szybka reakcje. Co do filmiku, ktory nie chodzi... to juz jakis czas temu niezle zdziwilam sie, ze zostal zdjety, czyzby temat zbyt niewygodny do publicznego uswiadamiania?

Agharta to swiat, w ktorym zyjemy, dzieli sie na rozne poziomy stad te poszukiwania wejscia w glab "Ziemi". Aby lepiej zrozumiec trzeba przestac myslec wylacznie materialnie.
Istnieje teoria ukazujaca zycie nie na powierzchni wypuklej kuli, lecz wkleslej.

Obrazek
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6949
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1279
x 355
Podziękował: 12807 razy
Otrzymał podziękowanie: 13108 razy

Re: Agharta - Wewnętrzna Ziemia - prawda czy mit ?

Nieprzeczytany post autor: chanell » niedziela 06 lip 2014, 22:06

Bardzo ciekawy artykuł ,można go potraktować jako uzupełnienie postu Darka z 13 kwietnia 2014

Czego naziści szukali w Himalajach?


Obrazek

75 lat temu pod patronatem Heinricha Himmlera wyruszyła do Tybetu ekspedycja SS-mana Ernsta Schäfera. Oficjalnie miała badać przyrodę i kulturę kraju na "dachu świata". Jej nieformalny cel był dużo bardziej enigmatyczny. Odkrywcy mieli przyjrzeć się doniesieniom o mitycznej podziemnej krainie Agartha leżącej pod Himalajami, gdzie rezydować miał "Pan świata" znający wielkie sekrety, w tym ten, jak zdobyć władzę absolutną


Ferdynand Ossendowski (1876-1945) - polski pisarz, uczony i dziennikarz w bestsellerze "Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów", opisał swą tułaczkę po Azji, kiedy uciekał przed bolszewikami. Autor - zwolennik antykomunistycznej frakcji "Białych" i doradca słynnego gen. Kołczaka - przebywając wśród buddystów słyszał co rusz o tajemniczej Aharcie - podziemnym królestwie ludu znającego wszystkie tajemnice kosmosu. Rządził tam "Pan świata", który wprowadził swe plemię pod ziemię, gdzie żyje ono do dziś bez kontaktu z ludźmi.
Od lamów, książąt oraz zwykłych ludzi Ossendowski słyszał relacje o panditach - uczonych z Aharty, którzy posiedli sekret wielkiej mocy goro mogącej "wysadzić w powietrze połowę planety, osuszyć morze, stepy zmienić w ocean, a góry rozsypać w piasek pustyni" - pisał. W swojej podziemnej bibliotece panditowie mieli trzymać całą wiedzę dostępną na Ziemi oraz "dalekich gwiazdach". Co więcej, Polak usłyszał "proroctwo". zgodnie z którym lud Aharty ponownie wyjdzie na powierzchnię, gdy ludzkość przetrzebią wielkie wojny.

Ossendowski twierdził, że Azjaci uznawali Ahartę - czy raczej Agarthę, jak brzmi jej popularniejsza nazwa - za miejsce zupełnie realne. W literaturze europejskiej wątek tej nadprzyrodzonej krainy ukrytej gdzieś pod Himalajami pojawił się pod koniec XIX w. Nie dziwi, że zafascynowani mistyką i okultyzmem naziści postanowili dotrzeć do "Pana świata", by wydrzeć mu tajemnicę goro. Mówi się, że śladów Agarthy na rozkaz szefa SS, Heinricha Himmlera (1900-45), miała szukać podczas rozpoczętej wiosną 1938 r. wyprawy do Tybetu grupa Ernsta Schäfera (1910-92).

Tajemnica Thule

Schäfer był zoologiem, synem kolońskiego przemysłowca. W 1933 r. wstąpił do NSDAP i SS, gdzie doszedł do stopnia Sturmbannführera. Ten "hitlerowski Indiana Jones" na początku lat 30. wziął udział w dwóch amerykańskich wyprawach do Tybetu, z których przywiózł cenne informacje o tamtejszej przyrodzie. Pod koniec dekady nadarzyła mu się okazja do zorganizowania własnej ekspedycji na "dach świata" pod patronatem Heinricha Himmlera - szefa Eskadr Ochronnych NSDAP (SS), a także ideologa organizacji Ahnenerbe (niem. Dziedzictwo przodków), która szukała naukowego uzasadnienia nazistowskich teorii rasowych.

Zadania założonej w 1935 r. instytucji były zróżnicowane. Ahnenerbe organizowała m.in. ekspedycje do miejsc związanych z prahistorią oraz kulturą ludów germańskich (m.in. na Krym, do Francji czy Karelii). Jej wysłannicy w 1938 r. dotarli nawet na Antarktydę, a w planach mieli zbadanie Ameryki Południowej, wierząc, że wielkie cywilizacje prekolumbijskie były dziełem aryjskich imigrantów.

Korzenie filozofii Ahnenerbe tkwiły w przekonaniu, że rasa nordycka panowała kiedyś nad planetą i jest predysponowana do światowej hegemonii pod wodzą Führera. Nieoficjalnie organizacja była "przedłużeniem" okultystycznego Towarzystwa Thule założonego pod koniec I wojny w Monachium. Z niego wywodził się Karl Harrer - współzałożyciel Niemieckiej Partii Robotników - poprzedniczki NSDAP, a także grono wysokich rangą hitlerowców jak Himmler, Rudolf Hess, Alfred Rosenberg czy kat Polaków, Hans Frank. Łączyła ich tajemna wiedza o zaginionej cywilizacji i wiara, że przy pomocy jej dziedzictwa uda się zaprowadzić nowy porządek świata.

W poszukiwaniu ojców

Towarzystwo Thule, którego symbolem była swastyka, wzięło nazwę od legendarnej wyspy opisanej w IV w. p.n.e. przez greckiego podróżnika Pyteasza z Massalii. Miała ona leżeć na Atlantyku, na północ od Brytanii. W średniowieczu uznawano ją za synonim krańca świata. Choć współcześnie historycy uznają, że pod tą nazwą kryje się Północna Skandynawia lub Szetlandy, niemieccy okultyści okresu międzywojennego utożsamiali Thule z Atlantydą. Wierzyli, że była ona centrum dawno zaginionej rozwiniętej cywilizacji stworzonej przez nadludzi - przodków Aryjczyków, którzy po jej upadku wywędrowali do Azji Środkowej.

W bestsellerze "Poranek magików" polsko-francuski chemik, dziennikarz i szpieg, Jacques Bergier (1912-78) i Louis Pauwels (1920-97) wspominają, że członkowie Thule uznawali Aryjczyków za pierwotnych mieszkańców Ziemi. "Członkowie tej organizacji pragnęli zostać panami świata, a ich rządy miały trwać 1000 lat, aż do następnego potopu" - pisali. Nie dziwi, że Himmler i towarzysze uznali pogłoski o Agarcie i jej sekretach za godne rozpatrzenia, tym bardziej, że - jak dodają Pauwels i Bergier - w tym czasie żył w Berlinie buddyjski mnich, który twierdził, że wie coś o kluczu do tajemnej krainy.

Ponieważ Hitler nie patrzył przychylnie na działalność lóż masońskich i innych sekretnych organizacji, Towarzystwo Thule rozwiązano. Podobny los spotkał prawdopodobnie inną okultystyczną grupę wspomnianą przez autorów "Poranka magików" - berlińskie towarzystwo Vril, którego członkowie próbowali "podpiąć się" do elementarnej siły kosmicznej. Himmler i inni wysoko postawieni hitlerowcy swoje okultystyczne zainteresowania rozwijali jednak w nowej formie. Jedną z nich była właśnie Ahnenerbe.

Co znalazł Schäfer?

Organizowana pod auspicjami SS ekspedycja do Tybetu napotykała różne przeciwności. Główną okazał się stan psychiczny wyznaczonego na jej kierownika Ernsta Schäfera, który kilka miesięcy przed wyprawą śmiertelnie postrzelił na polowaniu swoją młodą żonę. Zdoławszy się otrząsnąć, wyruszył 21 kwietnia 1938 r. z Genui wraz z grupą młodych i wysportowanych, specjalnie dobranych SS-manów. Ich celem był Cejlon, skąd przedostali się do Kalkuty, a potem królestwa Sikkim w Himalajach. Pozwolenie na wjazd do Tybetu otrzymali w grudniu (zobowiązano ich jednak do poszanowania buddyjskiego prawa i zabroniono m.in. zabijania zwierząt). W styczniu 1939 r. Niemcy dotarli do Lhasy, gdzie spotkali lokalne elity.

Dr Nicholas Goodrick-Clarke (1953-2012) - specjalista od europejskiego okultyzmu, tak pisał o wynikach ekspedycji: "Choć oficjalnie nie wspominano o ezoterycznych zainteresowaniach Himmlera związanych z pochodzeniem Aryjczyków, uczestnicy wyprawy dokonali pomiaru twarzy tybetańskich nomadów. Zachowała się bogata dokumentacja na temat świąt religijnych i ludowych, życia mieszkańców Tybetu oraz [
] wykorzystywania przez lamów dziwnych dźwięków do inwokacji bóstw. Schäfer przybył do Berlina z wieloma zwierzętami i 108 tomami świętych pism tybetańskich, które dostał od Dalajlamy".

Podróżnicy wrócili w sierpniu 1939 r. Na lotnisku Tempelhof czekał na nich podekscytowany szef SS. Przywieźli ze sobą podarki dla Hitlera oraz bogaty zbiór informacji o faunie i florze Himalajów, a nawet zwyczajach seksualnych Tybetańczyków, które ich mocno szokowały. Ale co z konkretami na temat Agarthy? Tu niestety urywa się wszelki ślad. Istnieje wiele domniemań i hipotez. Prawdopodobnie mnisi nie mieli zamiaru ujawniać Niemcom swoich sekretów, tym bardziej, że nie byli to pierwsi poszukiwacze bram do podziemnej krainy. Opowieści o ludziach, którzy odwiedzili Agarthę zainteresowały kilkanaście lat wcześniej jednego z twórców sowieckiego aparatu represji, Gleba Bokija (1879-1937), który na własną rękę chciał poszukiwać Szambali, jak brzmi nazwa tej krainy w kulturach Azji Centralnej.

Koncepcja Szambali - podziemnego królestwa pod Himalajami, wywodzi się z tradycji hindusko-buddyjskiej i jest obecna w podaniach wielu azjatyckich ludów. Do Europy przesiąkła w końcu XIX w., pojawiając się w literaturze okultystycznej, m.in. w dziełach rosyjskich mistyków - Heleny Bławatskiej i Nikołaja Rericha.

Dla członków Thule wojna III Rzeszy z ZSRR była jak palec opatrzności, gdyż uznawali, że pozwoli ona odzyskać świętą ojczyznę Aryjczyków. Wehrmacht połamał sobie jednak zęby na wielkiej Rosji. Po wojnie Ahnenerbe została uznana przez Trybunał Norymberski za organizację zbrodniczą. Oprócz archeologii i historii jej członkowie zajmowali się bestialskimi testami na więźniach obozów zagłady. Ofiary zamrażali, umieszczali w komorach próżniowych, a nawet poddawali amputacji bez znieczulenia. Dyrektora Ahnenerbe, Wolframa Sieversa, znanego z kolekcjonowania czaszek Żydów, powieszono w 1948 r. Nad jego zwłokami odśpiewano tybetańską pieśń


________________

Cytaty pochodzą z:

F. Ossendowski, Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów, Gdańsk 2002.

J. Bergier, L. Pauwels, The Morning of the Magicians, Rochester 2009.

N. Goodrick-Clarke, Black Sun: Aryan Cults, Esoteric Nazism and the Politics of Identity, Nowy Jork 2003.

http://strefatajemnic.onet.pl/extra/cze ... jach/jbnct
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Fair Lady
Posty: 1542
Rejestracja: czwartek 25 kwie 2013, 10:12
x 1
x 11
Podziękował: 579 razy
Otrzymał podziękowanie: 957 razy

Re: Agharta - Wewnętrzna Ziemia - prawda czy mit ?

Nieprzeczytany post autor: Fair Lady » poniedziałek 15 wrz 2014, 09:37

0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6949
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1279
x 355
Podziękował: 12807 razy
Otrzymał podziękowanie: 13108 razy

Re: Agharta - Wewnętrzna Ziemia - prawda czy mit ?

Nieprzeczytany post autor: chanell » poniedziałek 15 wrz 2014, 15:04

Dzięki Lady ,wspaniały ten filmik !!
Zastanawiam się ,czy my żyjemy wewnątrz ,czy na zewnątrz Ziemi i dlaczego nic nam na ten temat nie mówią ,nie uczą ,po co ta cała tajemnica ?
Muzyka do tego filmu jest niesamowita ,odsłuchiwałam ją przez słuchawki i czułam jak mnie przenika ,aż miałam gęsią skórkę.Jeszcze raz dzięki :)

ps: mała prośba ,jak wstawiasz film na forum ,to podaj też proszę adres YT lub innej na której był zamieszczony ,bo czasem znikają :)
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Fair Lady
Posty: 1542
Rejestracja: czwartek 25 kwie 2013, 10:12
x 1
x 11
Podziękował: 579 razy
Otrzymał podziękowanie: 957 razy

Re: Agharta - Wewnętrzna Ziemia - prawda czy mit ?

Nieprzeczytany post autor: Fair Lady » wtorek 16 wrz 2014, 09:25

chanell -

Zastanawiam się ,czy my żyjemy wewnątrz ,czy na zewnątrz Ziemi i dlaczego nic nam na ten temat nie mówią ,nie uczą ,po co ta cała tajemnica ?


Gdybysmy poznali prawde bylby chaos, to tak jakby nagle pokazali sie ci wszyscy "obcy" w swoich prawdziwych obliczach, bylby szok, a co jeszcze lepsze, gdy my sami ujrzelibysmy jak naprawde wygladamy, bez tych ziemskich masek. Niektorzy dostepuja tego stopnia wtajemniczenia i wiedza co czeka po drugiej stronie... ale boja sie o tym mowic.
Co do Agharty, to jestem pewna, ze zyjemy we wnetrzu zamknietego systemu, nie nieskonczonego. W wytlumaczeniu tego zjawiska pomaga wiedza o falach, teoria materii falowej, nie czasteczkowej.
Aby wejsc na tory zrozumienia tego obrazu nalezy odejsc od stereotypu wyobrazen Agharty jako swiata wewnatrz kulistej planety, nie to nie tak. Jest swiat (sfera) zamkniety System, a my jestesmy w srodku niego, czyli po stronie wewnetrznej.

Zachecam do zainteresowania sie powstawaniem hologramu.

P.S. Wczoraj po wstawieniu film dzialal, sprawdzilam pare razy, ale potem byc moze nastapil konflikt z kodem (skryptem) forumowym i "zniknal" ;). Wstawiajac korzystalam z przycisku "youtube", a nie uproszczonej wersji linku.
Ten problem wystepuje na innych forach tez ... i to jest absolutny dowod na istnienie swiata fraktalnego :lol: :lol: :lol: ... ktory korzysta z ... jednego zrodla ;)
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6949
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1279
x 355
Podziękował: 12807 razy
Otrzymał podziękowanie: 13108 razy

Re: Agharta - Wewnętrzna Ziemia - prawda czy mit ?

Nieprzeczytany post autor: chanell » poniedziałek 10 lis 2014, 22:03

Pusta ziemia - Piotr Pol









Lady ,całkiem sensowne ,czyż nie ? co ty na to ?
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Fair Lady
Posty: 1542
Rejestracja: czwartek 25 kwie 2013, 10:12
x 1
x 11
Podziękował: 579 razy
Otrzymał podziękowanie: 957 razy

Re: Agharta - Wewnętrzna Ziemia - prawda czy mit ?

Nieprzeczytany post autor: Fair Lady » wtorek 11 lis 2014, 11:38

Kazdy ma prawo przemawiac do kamery. Niespecjalnie przekonal mnie model sejsmologiczny P. Pola, dorabial do swej teorii. Troche mieszal pojecia i wogole dosc nudnie to prezentowal. Pusta Ziemie nie tak nalezy pojmowac. Bledem w mysleniu jest od lat zakodowany wyglad kosmosu. Ziemia jako trzecia planeta okrazajaca Slonce. I taka jest oficjalna nauka, aby odwrocic uwage od istoty zagadnienia. Ziemia to nie tylko materialna Gaja, planeta Terra, to rowniez kraina dla bytow z innych wymiarow (czesto mylonych z innymi planetami). Niestety poza ta baza nie ma nic innego. Ciekawy jest uklad geocentryczny z "ziemia" w Centrum.
Ziemia to w istocie Agharta - inaczej kraina Bogow. To pojecie o znaczeniach i materialnym i duchowym.
Mowic i pisac mozna wiele, dowodow na to nie ma prawie zadnych oprocz kolorowo ilustrowanych fantazji galaktycznych autorow. Sama nabylam wielki Atlas pt. "Kosmos" - przegladalam ilustracje i wtedy cos we mnie poruszylo sie, ze przeciez wlasciwie ogladam impresjonistyczne wizje jakiegos grafika, a nie zadne inne realne swiaty.
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6949
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1279
x 355
Podziękował: 12807 razy
Otrzymał podziękowanie: 13108 razy

Re: Agharta - Wewnętrzna Ziemia - prawda czy mit ?

Nieprzeczytany post autor: chanell » wtorek 11 lis 2014, 23:30

Masz rację Lady ,każdy ma prawo mówić co chce do kamery ;) Podobało to co mówił ,choć nie przekonało ,ale wydaje mi się że jest blisko .
Może kiedyś poznamy prawdę ,a na razie błądzimy po omacku ,szukamy i fantazjujemy. Fantazja to wspaniała rzecz ! Bo fantazja jest od tego aby bawić się na całego ;)
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Fair Lady
Posty: 1542
Rejestracja: czwartek 25 kwie 2013, 10:12
x 1
x 11
Podziękował: 579 razy
Otrzymał podziękowanie: 957 razy

Re: Agharta - Wewnętrzna Ziemia - prawda czy mit ?

Nieprzeczytany post autor: Fair Lady » środa 12 lis 2014, 11:29

chanell -

Może kiedyś poznamy prawdę ,a na razie błądzimy po omacku ,szukamy i fantazjujemy. Fantazja to wspaniała rzecz !


Prawde pozna ten kto sumiennie zabierze sie za zglebianie nauki... wtedy bedzie mogl oddzielic ziarno od plew, a nie polykac kazda sensacje. Niestety net pelen jest takich wlasnie rewelacji, ktorych przecietny Kowalski nie jest w stanie zweryfikowac. Nie dla takich jest wiedza.

Nauka daje ogromna sile. Ta sila moze byc w roznoraki sposob wykorzystywana, mozna np. trzymac Plebs w szachu, otumanieniu i ciemnocie. Zatajac prawde o wygladzie wszechswiata i bazy ziemia, oraz wysmiewac sie z ludzi obdarzonych talentami duchowymi.

Dopoki ta rabatka nie bedzie skopana, nigdy nie wyrosna zdrowe i piekne rosliny.

Dla rozwiniecia tematu i aktualnego przykladu podam fakt zaczerpniety tutaj z tego Forum i to przed godzina. Otoz odczytalam watek Krzysztofa Rogali o Davidzie Icke'u i jego ksiazce. W tymze watku Kiara wstawila filmik, ktory niby mial demaskowac jego prawdziwe oblicze. Jako, ze nie znalam do tej pory dorobku D. Icke'a obejrzalam ponad 48 minut reportazu. No coz, "wiedza" prezentowana tam opiera sie wylacznie na channelinngach :shock: , wyswiechtanych sloganach jak : wibracje, energie, duch Slonca etc.

I takiego czegos sluchaja (i czytaja) ludzie na calym swiecie :o

Niestety nie da sie pominac lawki szkolnej, juz dzis wiele zjawisk mozna wytlumaczyc na bazie fizyki, elektrotechniki, biochemii i innych, ale trzeba rozumiec ten zaawansowany jezyk uniwersytecki. Inaczej "Anioly" i "Demony" beda mialy zawsze przewage nad gluptasami.

Wracajac do tego filmiku o D. Icke'u to czesto poruszano temat teozofii i doktryn H. Blawatskiej, na ktorych to rzekomo bazuje cale zycie David I. Nic w tym dziwnego, gdyz wywodza sie z jednego zrodla poznania i analizy informatycznej. W ten sposob wlasnie dziala swiat materialny, tak zachodza przemiany chemiczne. Mam pewien material na ten temat, gdyby kogos zainteresowalo to udostepnie, ale jes po angielsku, a nie mam czasu na tlumaczenie.
W filmie zarzucano rowniez Davidowi, ze szerzy wiedze o Ksiezycu (jako tworze sztucznym), o kolorach, o Atlantydzie i Lemurii itd. Te sama wiedze szerzy rowniez S. Swerdlow, a nawet ten rosyjski poszukiwacz P.Pol.
Skoro z roznych terenow dochodzi sie do jednego celu moze nalezaloby sie nad tym glebiej zastanowic, miast dzielic na obozowiska stawiajac kolejne swiatynie swoim jedynym Bogom...
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6949
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1279
x 355
Podziękował: 12807 razy
Otrzymał podziękowanie: 13108 razy

Re: Agharta - Wewnętrzna Ziemia - prawda czy mit ?

Nieprzeczytany post autor: chanell » piątek 14 lis 2014, 21:09

Dariusz pisze :
Z analizy tekstu, który został odczytany z „polskiej” tabliczki wynika, że jest to fragment dużego opisu stanowiącego rodzaj przewodnika dla ludzi pragnących trafić do podziemnego państwa!

W 1935 roku Polska posiadała już cztery tabliczki z ośmiu.Te tablice naprawdę mogły być przewodnikiem pozwalającym odnaleźć wrota, do Agharty.


Czyli mamy ślad Polski :shock:

Lady pisze :

Prawde pozna ten kto sumiennie zabierze sie za zglebianie nauki... wtedy bedzie mogl oddzielic ziarno od plew, a nie polykac kazda sensacje. Niestety net pelen jest takich wlasnie rewelacji, ktorych przecietny Kowalski nie jest w stanie zweryfikowac. Nie dla takich jest wiedza.


Pewnie ,zapewne i z pewnością ,masz rację Lady. Niestety jak już pisałam ,błądzimy i szukamy po omacku . Z tego co widzę ,masz więcej wiedzy na ten temat niż ja i przeciętny Kowalski ,więc podziel się nią z nami proszę.
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6949
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1279
x 355
Podziękował: 12807 razy
Otrzymał podziękowanie: 13108 razy

Re: Agharta - Wewnętrzna Ziemia - prawda czy mit ?

Nieprzeczytany post autor: chanell » wtorek 25 lis 2014, 11:26

Co przedstawia dziwna rzeźba na terenie Trinity College ,Dublinie ?

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Okazuje się że nie tylko w Dublinie ale ...
Obrazek

Czyżby ?
:shock:
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Fair Lady
Posty: 1542
Rejestracja: czwartek 25 kwie 2013, 10:12
x 1
x 11
Podziękował: 579 razy
Otrzymał podziękowanie: 957 razy

Re: Agharta - Wewnętrzna Ziemia - prawda czy mit ?

Nieprzeczytany post autor: Fair Lady » środa 26 lis 2014, 10:38

A to jest model systemu slonecznego wg J.Keplera Mysterium Cosmographicum.

Obrazek

chanell -

Z tego co widzę ,masz więcej wiedzy na ten temat niż ja i przeciętny Kowalski ,więc podziel się nią z nami proszę.


Voila!

Rolf Keppler jest krewnym slynnego naukowca niemieckiego Johannesa Keplera. Jest glosnym propagatorem teorii pustej Ziemi. Wstawiam material do obejrzenia, niestety jest po niemiecku, ale mozna sobie obejrzec szkice i modele tam prezentowane, zwlaszcza ten o fazach Ksiezyca.

http://www.youtube.com/watch?v=qVbbnx1sDTI

http://www.rolf-keppler.de/
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 18053
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 29
x 944
Podziękował: 32723 razy
Otrzymał podziękowanie: 26105 razy

Re: Agharta - Wewnętrzna Ziemia - prawda czy mit ?

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 19 mar 2015, 20:56

Niebocentryzm - żyjemy w środku ziemi.


https://www.youtube.com/watch?v=Y_-I-naLV2w

Opublikowany 27 sty 2014
Ciekawa Teoria na temat naszej Ziemi i gdzie tak naprawdę żyjemy. :o


https://www.youtube.com/watch?v=VWuNrvah6Ro

Opublikowany 4 sty 2014
Drugi Film z cyklu pogadanek polemizujących z teorią wklęsłej Ziemi tzw. "Niebocentryzm" W tej części m.in. wstęp do Efektu Lornetkowego


https://www.youtube.com/watch?v=B_Ji2OdZHSI

Opublikowany 5 sty 2014
Trzeci Film z cyklu pogadanek polemizujących z teorią wklęsłej Ziemi tzw. "Niebocentryzm" W tej części obalenie istnienia tzw. Efektu Lornetkowego
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 230
Podziękował: 32216 razy
Otrzymał podziękowanie: 9275 razy

Re: Agharta - Wewnętrzna Ziemia - prawda czy mit ?

Nieprzeczytany post autor: abcd » czwartek 19 mar 2015, 23:16

Dzięki za wstawienie tych filmów. :)
Bardzo ciekawie i prosto ukazują, jak można dac się ponieść iluzji tworzonej przez ... różnych manipulatorów.
Autor filmików opiera się na materiałach pana "Mariusza", który za wszelką cenę próbuje udowodnić, że żyjemy nie na kuli ziemskiej, a w jej wnętrzu i do udowodnienia tej tezy p. "Mariusz" posługuje się ... krętactwem, bo w celu udowodnienia swych tez (w rzeczywistości nie mających nic wspólnego z fizyką i optyką) wykorzystuje fotoszop (czy ja to się pisze po angielsku) aby wmówić laikom, że jego teoria jest właściwa.
polecam te materiały każdemu, kto choć troszkę interesuje się takimi zagadnieniami, a być może ... otworzą mu się oczy. ;)
Dalszy komentarz jest chyba zbędny - co nie znaczy, że wykluczam istnienie tzw. "wewnętrznej Ziemi - Agarty" - jednak nie posunąłbym sie nigdy do sfabrykowania dowodów, spreparowania ich na kompie, by tylko zaspokoić ... swoje ego.
Rzeczywista Agarta została już opisana na tym forum, chyba przez >Dariusza< i na tę chwilę oraz po lekturze propagowanej przez niego i >FL< książki "Podróżnicy" skłaniam się do ich wersji. :)
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 18053
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 29
x 944
Podziękował: 32723 razy
Otrzymał podziękowanie: 26105 razy

Re: Agharta - Wewnętrzna Ziemia - prawda czy mit ?

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 25 mar 2015, 17:30

Wewnętrzna Ziemia 1
Pusta Ziemia i puste planety

Właściwie miało nie być tego artykułu

Jednak problem by pozostał i powracałby przy lada okazji. Mam tu na myśli teorię pustych planet oraz pustej wewnątrz Ziemi.

Opisując w rozdziałach mojej książki „Galaktyczna Rodzina – czyli Bardzo Starożytna Historia Ludzkości”, Marsa, Malonę czy umierający świat Szarych i planetę Aremo z systemu Syriusza, bezpiecznie nie rozwijałem tematu wypalających się słońc, które według ezoterycznych przekazów kończyły swoje życie wewnątrz tych zamieszkałych globów. Do końca nie mogłem zrozumieć tego zjawiska i pomijałem jego wyjaśnienie. Z biegiem czasu czytając różne źródła poruszające ten temat, zacząłem nabierać przekonania o możliwości istnienia takiej wewnętrznej struktury niektórych planet, a także dopuszczać do myśli teorię pustej Ziemi. Mimo, że do końca nie jestem przekonany o prawdziwości tego zjawiska, doszedłem do wniosku, że trzeba je opisać, aby nie wylać tzw. „dziecko z kąpielą”. Może hipotezy pustej Ziemi i pustych planet nie do końca są dokładne, ale mogą w sobie zawierać jakąś prawdę, którą nie wolno nam zignorować z powodu skrajnego sceptycyzmu.

Według jednej z wersji teorii o pustych światach, w środkach Ziemi i innych planet, znajdują się tzw. wewnętrzne słońca – inner suns, które dają ciepło i światło istotom żyjącym wewnątrz tych ciał niebieskich.

Jak może być zbudowane takie wewnętrzne słońce i w jaki sposób może ono wytwarzać energię, czyli ciepło? Czy w świetle dzisiejszej nauki jest możliwa taka struktura wewnętrznej budowy planety oraz życie w jej wnętrzu?

Georeaktor jądrowy we wnętrzu Ziemi

Obrazek „Być może żyjemy na obudowie bezpieczeństwa największego reaktora jądrowego. Wewnątrz Ziemi, około 6 tys. km pod naszymi stopami, ma znajdować się zbita kula rozszczepiających się atomów uranu, której średnica wynosi ponad 8 km.”

Przerażające
?
Jeżeli to prawda, będziemy mieli do czynienia z największym wydarzeniem od czasu odkrycia tektoniki płyt, uważają niektórzy geofizycy.

„W ten sposób planety produkują energię, nic w tym nadzwyczajnego” – zapewnia J. Marvin Herndon, pomysłodawca koncepcji georeaktora.
„We wnętrzu Ziemi od 4,5 mld lat hula w najlepsze reaktor jądrowy”, twierdzi ten amerykański geochemik.

Najbardziej przerażające w tych pomysłach jest to, że teoria georeaktora przekreśla wszystkie ustalania osiągnięte do tej pory przez geofizyków. Od ponad sześćdziesięcioleci wnętrze Ziemi, według oficjalnej nauki stanowiła kula żelazo-niklu. Ta zestalona bryła dorównująca rozmiarowi naszego Księżyca ma stanowić jądro naszego globu, zanurzone w ciekłej mieszaninie żelaza i niklu, czyli w jądrze zewnętrznym.

Marvin Herndon twierdzi, że od 4,5 mld lat we wnętrzu Ziemi jest bez przerwy wytwarzana energia. We wnętrzu Ziemi zachodzi zjawisko rozszczepiania uranu i plutonu, a lekkie produkty tej reakcji są wypychane z czeluści planety. Natomiast ciężkie izotopy nie są w stanie wydostać się ze środka georeaktora do jądra zewnętrznego. Dowodem na tą teorię jest skład izotopowych bazaltów u wybrzeży Islandii i wysp Hawajskich. Bazalty są skałami wulkanicznymi wyrzuconymi z głębin planety, które mogą pochodzić z granicy zewnętrznego jądra Ziemi. Zawierają one izotopy helu-3 i helu-4. Izotop He 4 jest produktem naturalnego rozpadu toru i uranu, ale obecność izotopu He3 stanowi zagadkę.

Hel 3 może tylko powstać w jeden sposób

Jest on produktem rozszczepienia i nikt nie wie, jakim sposobem znalazł się we wnętrzu Ziemi


Krzemiany z promieniotwórczym uranem i z ołowiem, według ortodoksyjnych geologów, są za lekkie, aby znalazły się we wnętrzu płynnej Ziemi. Nie opadają w głąb planety dalej niż do płaszcza Ziemi.

„A więc koncentracja izotopów ciężkich w samym centrum planety nie wydaje się możliwa” – twierdzi Bruce Buffett, geofizyk z University of British Columbia.

Ale czy na pewno?
Herndon się z tym nie zgadza i argumentuje swoją teorię w następujący sposób:

„Od około 1940 roku uważa się, że Ziemia jest podobna do pewnego typu meteorytów, tzw. chondrytów. Spora część geofizyki opiera się na tym założeniu. Tymczasem ja od 35 lat publikuję dowody na to, że Ziemia ma więcej wspólnego z o wiele rzadziej spotykanymi chondrytami enstatytowymi” – mówi w czasopiśmie popularno-naukowym „Wiedza i Życie”.

Po jednej z opublikowanych na ten temat prac dostał list od niekwestionowanego autorytetu wśród geofizyków, pani Inge Lehmann:
„Podziwiam pańską precyzję oraz siłę argumentacji opartą na dostępnych informacjach” – napisała.

Chondryty to bardzo stare kawałki skalne i dlatego oficjalna nauka twierdzi, że odzwierciedlają one stan Układu Słonecznego z bardzo wczesnej fazy jego rozwoju.
Herndon uważa jednak, że:


warunki, w jakich te skały powstawały, były inne niż te, które panowały na Ziemi.”
Chondryty enstatytowe powstawały w środowisku znacznie uboższym w tlen niż zwykłe chondryty i dlatego są takie jak wewnętrzne planety Układu Słonecznego – w tym Ziemia. Tak się składa, że w chondrytach enstatytowych uran jest bardziej skoncentrowany niż w zwykłych chondrytach. W środowisku bogatym w tlen pierwiastki takie jak uran rzeczywiście wiążą się z krzemianami w lekkie kompleksy, ale to się drastycznie zmienia, gdy brakuje tlenu. Wtedy widać, że uran – jako ciężki – skoncentrowałby się w samym środku Ziem”.

Obliczenia Herndona wykazują, że 64% całego uranu, który „przypadł” Ziemi w początkach jej formowania, znalazło się w samym jej środku, czyli wystarczająca ilość aby zainicjowała się reakcja jądrowa. Z dalszych wyliczeń tego naukowca wynika, że na początku rdzeń georeaktora, miał średnicę 14 km. Do tej pory wypalił on swoje „paliwo” w 75% i jeszcze powinien działać przez następne 2 mld lat.
Herndon wyjaśnia także, w jaki sposób georeaktor sam potrafi regulować swoją moc:

„Rozszczepienie pojedynczego atomu uranu rozpoczyna się wchłonięciem neutronu. Im neutronów więcej, tym więcej atomów może ulec rozszczepieniu. Skąd w sercu Ziemi biorą się neutrony? Każdy akt rozszczepienia oznacza ich emisję. Reakcja rozszczepienia mogłaby więc ciągle narastać, gdyby wszystkie neutrony trafiały w atomy izotopu rozszczepialnego. Jej tempo ograniczałaby jedynie liczba atomów pierwiastka rozszczepialnego. Z kolei gdyby wszystkie neutrony wyłapywać, reakcja rozszczepienia natychmiast by ustała. W elektrowni atomowej tempo zachodzenia reakcji, a więc liczba rozszczepień przypadających na jednostkę czasu, jest regulowane przez pręty z materiału pochłaniającego neutrony wprowadzane do rdzenia reaktora lub z niego wyciągane. Jak ten mechanizm miałby działać w georeaktorze?”


Produkty rozpadu uranu absorbują neutrony, a to spowalnia reakcję. Z definicji produkty rozszczepienia są jednak lżejsze niż izotop wyjściowy, a to oznacza, że „wypływają” z jądra Ziemi w kierunku warstw zewnętrznych.”


Po chwili liczba wyłapujących neutrony produktów rozszczepienia będzie na tyle mała, że reakcja znów ruszy z kopyta. I historia się powtórzy, bo wraz ze zwiększeniem tempa procesu wzrośnie także liczba wyłapujących neutrony produktów.”

To właśnie te wahania mocy georeaktora mogą według Herndona tłumaczyć obserwowane zmiany pola magnetycznego Ziemi.

„Zarówno małe wahania natężenia pola, jak i zamiany biegunów można jednak zrozumieć, przyjmując, że we wnętrzu Ziemi działa reaktor. Produkowane przez niego ciepło wprawiałoby w ruch naładowane elektrycznie cząstki, a te byłyby źródłem pola magnetycznego. Moc georeaktora, a więc i natężenie oraz kierunek pola magnetycznego, jest jednak zmienna w czasie. Ta zmienność może, ale nie musi być cykliczna – dokładnie jak obserwowane zmiany ziemskiego pola magnetycznego! Z kolei w przypadku teorii z twardym jądrem z zastygłego żelaza taką cykliczność trudno zrozumieć, twierdzi Herndon. Zaznaczmy tutaj, że choć zrozumieć to rzeczywiście trudno, jednak zrobić się da. Naukowcom sprawdzającym koncepcję dynama za pomocą symulacji komputerowych udało się bowiem „przebiegunować” pole magnetyczne Ziemi.”

Po przyjęciu pomysłu isniejącego wewnątrz Ziemi czynnego georeaktora nasuwają się pytanie, kiedy powstał i kiedy rozpoczą swoją działalność?
Jeśli po rozbiciu planety Tiamat, powstały z niej kawałek na wskutek wirowania zaczął przybierać kulistą formę, wtedy to na wskutek grawitacji, pierwiastki promieniotwórcze jak uran i może pluton zaczęły się gromadzić w środku półpłynnego wnętrza tej bryły. Po osiągnięciu pewnego krytycznego poziomu georeaktor wystartował, aby rozpocząć produkcję ciepła na okres kilku miliardów lat. Ziemia w tym okresie zaczęła puchnąć i dryf kontynentów doznał przyspieszenia, a wewnątrz planety utworzyła się pusta przestrzeń. Siła odśrodkowa wirującej Ziemi dokończyla dzieła ustalenia wewnętrznego świata.

Ale czy to tylko dotyczy naszej Ziemi?
Wnioski z tego rozumowania podpowiadają, że może to być prawdziwe dla planet całego Wszechświata


Przygoda Olafa Jansena

Pewien młody Szwed poszukający przygód, w wieku 19 lat wyruszył 3 kwietnia 1829 roku wraz ze swoim ojcem w niezwykłą podróż na pokładzie żaglowego statku rybackiego. Nazywał się Olaf Jansen i opuścił Sztokholm na pokładzie żaglowego statku rybackiego 3 kwietnia 1829 roku. Popłynęł razem z ojcem na południe między wyspami Gotlandią i Olandią, a potem przez cieśninę oddzielającą Szwecję od Danii. Po krótkim postoju w Kristiansand na wybrzeżu Norwegii, obaj skierowali się na północ, mijając Lofoty, zanim zatrzymali się w najdalej wysuniętym na północ porcie, Hemmerfesf. Po zaopatrzeniu się w prowiant, ojciec i syn pożeglowali na Spitzbergen, gdzie po raz pierwszy ujrzeli kilka olbrzymich gór lodowych, po czym 23 czerwca bezpiecznie zarzucili kotwicę w Zatoce Wijade. Tam z powodzeniem łowili ryby przez kilka dni, a następnie ruszyli dalej przez Cieśninę Hinlopen w stronę Ziemi Franciszka Józefa.
A oto spisana relacja przez Olafa Jansena:

Przez kilka dni płynęliśmy wzdłuż skalistego wybrzeża Ziemi Franciszka Józefa.
Wreszcie zerwał się przychylny wiatr, który umożliwił nam dotarcie do West Coast i, po całodobowej żegludze, dopłynęliśmy do jakiejś pięknej zatoczki. Nie chciało nam się wierzyć, że znajdujemy się tak daleko na północy. Część tego miejsca pokrywała bujna roślinność, a tamtejsze powietrze było ciepłe i spokojne. Naprzeciwko nas, bezpośrednio na północy, rozciągało się otwarte, nie zamarznięte morze.
Mój ojciec żarliwie wierzył w Odyna i Thora i często mawiał do mnie, że byli to bogowie, którzy przybyli z daleka, „spoza Wiatru Północnego”. Tu wyjaśnił, że istnieje tradycja, według której jeszcze dalej na północy znajduje się kraj piękniejszy od wszystkiego, co widzieli śmiertelni ludzie. Jego zapał, żarliwość i religijna gorliwość pobudziły moją młodzieńczą wyobraźnię i zawołałem: „Dlaczego nie mielibyśmy popłynąć do tego kraju? Niebo jest czyste, wiatr przyjazny i morze wolne od lodu”. Jeszcze teraz widzę przyjemne zaskoczenie, jakie odmalowało się na jego obliczu, gdy odwrócił się do mnie i zapytał: ” Mój synu, czy chcesz popłynąć ze mną i zbadać nieznane ziemie? Popłynąć tam, dokąd nie dotarł żaden człowiek?” Odpowiedziałem twierdząco. ” Doskonale – odrzekł. Oby chronił nas bóg Odyn!” i szybko ustawiwszy żagle spojrzał na nasz kompas, zwrócił dziób statku na północ w stronę otwartego przesmyku i nasza podróż się rozpoczęła.

Przez trzy dni żaglowiec płynął na północ, aż Olafa wyrwał ze snu gwałtowny sztorm i wołanie ojca o pomoc w zwinięciu żagli. Młody mężczyzna wspominał po latach, że:

„wszędzie wokoło otaczała nas gęsta mgła, czarna jak egipska noc, a w górze biała niczym para wodna; w końcu straciliśmy ją z oczu, gdyż wtopiła się w wielkie białe płatki padającego śniegu.”

Kiedy ojciec i syn szamotali się z żaglami, statek kołysał się na wszystkie strony, jakby znalazł się w środku wiru. Trwało to trzy godziny, aż przemoczeni do suchej nitki i wyczerpani rybacy znaleźli się na spokojnych wodach. Kiedy oglądali łódź w poszukiwaniu uszkodzeń, Olaf nagle zauważył w górze jakieś niezwykłe zjawisko:

Promienie słońca padały ukośnie, jakbyśmy znajdowali się gdzieś na półkuli południowej, a nie tak daleko na północ Słońce obracało się, kołysząc się jednocześnie, jego orbita była widoczna przez cały czas i unosiło się coraz wyżej i wyżej. Często przesłaniała je mgła, a mimo to wciąż przeświecało przez delikatne jak koronka chmury niczym zirytowane oko przeznaczenia, strzegące tej tajemniczej północnej krainy. Z daleka, na prawo od nas, odbijające się w górach lodowych promienie słoneczne tworzyły panoramę niezliczonych kolorów i kształtów, natomiast poniżej widać było zielonkawe morze, a w górze purpurowe niebo.

Kiedy Olaf przypadkiem spróbował kilku kropel wody morskiej, które spadły na jego rękę, zaskoczył go jej smak, gdyż była słodka. Po uzupełnieniu zapasów wody dzięki temu nieoczekiwanemu darowi losu, obaj mężczyźni płynęli dalej jeszcze przez kilka dni.

Któregoś dnia mniej więcej o tej samej porze ojciec zaskoczył mnie, gdyż zwrócił mi uwagę na nowy widok rozciągający się prosto przed nami, niemal na horyzoncie. „To fałszywe słońce!”, zawołał.” Czytałem o nich; nazywa się je odbiciem lub mirażem. Wkrótce zniknie”. Ale to matowoczerwone, fałszywe słońce, jak je nazywaliśmy, nie znikało przez kilka godzin; i choć nie wiedzieliśmy, czy rzeczywiście świeci, przez cały ten czas mogliśmy omieść spojrzeniem horyzont i zlokalizować blask tego fałszywego słońca co najmniej przez 12 godzin z każdej doby. Trudno wszakże powiedzieć, że przypominało ono słońce, chyba tylko okrągłym kształtem, a kiedy nie przesłaniały go chmury lub oceaniczna mgła, miało brązową, jakby zamazaną powierzchnię,
któ¬ra zmieniała się w coś w rodzaju białej, świetlistej chmury, jakby odbijała jakieś sil¬niejsze światło spoza siebie. Wreszcie zgodziliśmy się podczas dyskusji, że to żarzące się tak palenisko słońce, bez względu. na przyczyny tego zjawiska, nie było odbiciem naszego Słońca, lecz jedną z planet – w każdym razie istniało rzeczywiście.

Kompas pokładowy również pokazywał, że dzieje się coś bardzo dziwnego.

Kompas, który mocno przywiązaliśmy do jego miejsca z obawy przed następnym sztormem, nadal wskazywał na północ i poruszał się na czopie tak, jak w Sztokholmie. Igła przestała się nachylać. Cóż to mogło znaczyć? Po wielu dniach żeglugi na pewno dawno minęliśmy biegun północny – a przecież igła nadal wskazywała na północ. Zdumiało to nas, gdyż powinniśmy byli teraz płynąć na południe.

Według opowieści Olafa Jansena przez następne piętnaście dni obaj żeglarze wyraźnie widzieli linię brzegową kilku lądów, jednych równinnych, innych zaś z łańcuchami górskimi. Wreszcie postanowili dobić do jednego z nich. Kiedy wędrowali po nieznanej ziemi, ujrzeli rwące rzeki, piękne drzewa i bujną florę bardzo podobną do tej, którą znali, ale wszystko było znacznie większe. „Słońce” znów zwróciło ich uwagę, jak wspominał później Olaf.

W międzyczasie nie widzieliśmy już promieni „naszego słońca”, znaleźliśmy jednak
„wewnętrzny” blask, bijący od matowoczerwonego słońca, które już wcześniej przyciągnęło naszą uwagę. Emitowało teraz białe światło, jak gdyby spoza dalekiej ławicy chmur naprzeciwko nas. Świeciło mocniej niż, powiedzmy, dwa księżyce w pełni w całkowicie bezchmurną noc. Po 12 godzinach ta biała chmura znikała z oczu, jakby zasłoniło ją jakieś ciało, i następne dwanaście godzin odpowiadało naszej nocy.
Mój ojciec i ja skomentowaliśmy fakt, że nasz kompas nadal wskazywał na północ, chociaż teraz już wiedzieliśmy, że przepłynęliśmy przez zakrzywienie lub skraj otworu w Ziemi i że znajdowaliśmy się daleko na południu „wewnątrz” skorupy ziemskiej, która, według naszych obliczeń, musi mieć około 482 kilometrów grubości od „wewnętrznej” do „zewnętrznej” powierzchni. Krótko mówiąc, nie jest grubsza niż skorupa jajka, tak że powierzchnia „wewnątrz” jest niemal taka sama jak „na zewnątrz „. Wydaje się, że wielka świetlista chmura lub kula matowoczerwonego ognia,którą postanowiliśmy nazwać „Zadymionym Bogiem” – ognistoczerwona rano i wieczorem i pięknie biała w nocy – zawieszona jest w wielkiej próżni „we wnętrzu” Ziemi i utrzymywana tam przez niezmienne prawo grawitacji lub jakąś odpychającą siłę atmosferyczną. W rzeczywistości „Zadymiony Bóg” jest nieruchomy i zjawisko dnia i nocy „wewnątrz” Ziemi wywołuje jej dobowy obrót wokół osi.

Według Olafa Jansena ta niezwykła, odyseja trwała sto, a może więcej dni, których nie da się opisać”. W tym samym czasie w morzu, przez które płynęli, dokonały się pewne niewielkie przemiany, zmienił się też klimat:

Uznaliśmy, że nadszedł już listopad lub grudzień i wyczuliśmy, iż tak zwany biegun południowy zwrócony jest ku słońcu. Dlatego uważaliśmy, że, kiedy wydostaniemy się spod wewnętrznego blasku i ciepła „Zadymionego Boga”, natkniemy się na światło i ciepło prawdziwego Słońca, docierające do otworu na biegunie południowym. I nie pomyliliśmy się.

Później statek Jansena znów pochwyciły coraz to większe fale, kiedy pchał go do przodu ciepły wiatr świata wewnętrznego. Stopniowo zdali sobie sprawę, że powie¬trze robi się coraz chłodniejsze i zauważyli na horyzoncie kilka gór lodowych.

Wkrótce znaleźliśmy się wśród ławicy kry i nie mam pojęcia, w jaki sposób nasz stateczek przepłynął przez wąskie szczeliny między nimi i nie został zmiażdżony. Kompas nadal zachowywał się równie dziwacznie i chwiał się jak pijany, gdy mijaliśmy południowe zakrzywienie lub skraj skorupy ziemskiej, tak samo jak na jej północnym odpowiedniku. Wirował, nachylał się i zdawało się, że coś go opętało.

Przez wiele dni obaj żeglarze musieli manewrować między górami lodowymi, aż wreszcie wypłynęli na otwarte morze. Jednak, kiedy wydawało się im, że są już bezpieczni, łódź uderzyła w częściowo zanurzoną w falach górę lodową. Zostali wyrzuceni za burtę. Olaf spadł, nieprzytomny, na górę lodową. Kiedy ocknął się po kilku minutach, nigdzie nie było widać jego ojca. I chociaż gorączkowo szukał wszędzie wokół góry lodowej i badał wzrokiem ocean, nigdzie nie dostrzegł ani Jensa Jansena, ani statku.
Bez prowiantu i ciepłej odzieży, Olaf Jansen przygotowywał się na śmierć. Potem nieoczekiwanie w jego polu widzenia pojawił się jakiś statek. Nie chcąc wierzyć własnym oczom, Olaf przekonał się, że jest to szkocki wielorybnik z napisaną na burcie nazwą „Arlington”. Później miał się dowiedzieć, iż statek ten wypłynął we wrześniu z Dundee, by łowić wieloryby wokół Antarktydy. Wymachując rękami Olaf zdołał zwrócić uwagę załogi i pół godziny później był już bezpieczny na pokładzie. Kapitan wielorybnika, Angus MacPherson, okazał się miłym, choć upartym, starym wilkiem morskim. Nie znosił jednak opowieści, które uważał za czystą fantazję.

„Kiedy spróbowałem mu powiedzieć, że przybyłem «z wnętrza» Ziemi, kapitan i mat spojrzeli po sobie, pokiwali głowami i nalegali, żebym położył się na koi pod ścisłym nadzorem lekarza okrętowego”, wspominał Olaf Jansen.

Po dłuższym odpoczynku i spożyciu kilku smacznych posiłków rozbitek postanowił nie opowiadać więcej o swoich przeżyciach.
Minął rok, zanim Olaf Jansen dotarł w końcu do swego domu w Sztokholmie. Tam dowiedział się, że jego matka zmarła podczas, gdy on podróżował z ojcem. Młodzieniec po raz drugi opowiedział swoje przygody wujowi, Gustafowi Osterlindowi, jedynemu żyjącemu krewnemu. Odkąd wyłowiono go w pobliżu Antarktydy miał dość czasu na refleksje nad swoją dziwną podróżą i chciał teraz przekonać wuja, by sfinansował ekspedycję do „świata wewnętrznego”.

Początkowo myślałem, że popiera mój projekt. Wydawał się zainteresowany i poprosił, abym poszedł z nim do jakichś urzędników i opowiedział im – tak jak jemu o mojej podróży i odkryciu. Proszę sobie wyobrazić mój zawód i przerażenie, kiedy po zakończeniu mojej opowieści wuj podpisał jakieś papiery i bez ostrzeżenia zamknięto mnie w szpitalu dla umysłowo chorych. Miałem tam spędzić dwadzieścia osiem długich, nudnych i strasznych lat.

Według relacji Jansena wypuszczono go ze szpitala w październiku 1862 roku. W międzyczasie jego wuj umarł i Olaf Jansen był teraz zupełnie sam na świecie. Liczył sobie ponad 50 lat, nie miał przyjaciół, a w jego dokumentach odnotowano, że przeszedł chorobę umysłową. Cóż innego mógł zrobić, jak wrócić na morze?
Przez następne dwadzieścia siedem lat pracował jako rybak, poświęcając wolny czas na poszukiwanie dowodów na to, iż jego przeżycia w Pustej Ziemi nie były jedynie snem.

Zgromadził kolekcję książek o wyprawach polarnych, zrobił mnóstwo notatek i z trudem narysował mapy. Lecz przez cały ten czas nikomu nie opowiedział o swojej dziwnej podróży. W roku 1889 Jansen, który wtedy miał dobrze po siedemdziesiątce, sprzedał swój statek i postanowił wyemigrować do Ameryki, by spędzić resztę życia w cieplejszym klimacie. Przez dwanaście lat mieszkał spokojnie w Illinois, zanim 4 marca 1901 roku przeniósł się do Glendale w Los Angeles. Datę tę dobrze zapamiętał jako dzień rozpoczęcia drugiej kadencji prezydenta McKinleya. Zamieszkał skromnie w niewielkiej posiadłości spędzał czas na pielęgnowaniu kwiatów i kilku drzew figowych do dnia, kiedy spotkał Willisa George’a Emersona. Emerson (1856-1918) był powieściopisarzem.

W 1907 roku przeniósł się do Los Angeles wraz ze swoją żoną Bonnie, by pracować w rodzącym się przemyśle filmowym. Jako popularny autor westernów wyczuł, że zapowiada się zapotrzebowanie na tego rodzaju scenariusze po wielkim sukcesie The Great Train Robbery (Wielki napad na pociąg), którego akcja toczyła się na Dzikim Zachodzie, a wyświetlanym w 1903 roku. Była to dobra decyzja, gdyż w 1907 roku Gilbert Anderson, gwiazdor z The Great Train Robbery, stworzył Brancho Billy’ego – prawdopodobnie pierwszą słynną postać w dziejach kina – w serialu filmowym The Bandit Makes Good (Nawrócenie bandyty). Miał to być pierwszy z ponad czterystu odcinków o tym kowboju, a oznaczało to serię umów z pisarzami takimi jak Willis Emerson.

Mimo że Emerson i jego żona mieszkali zaledwie parę przecznic dalej od Olafa Jansena, autor scenariuszy dopiero stopniowo zaczął zauważać siwowłosego starca, gdy mijał go idąc do studia filmowego i wracając do domu. Często widywał Jansena w ogrodzie, ale starzec przez większość czasu wydawał się pogrążony w myślach, jak uświadomił to sobie później Emerson. Jednakże pewnego wiosennego poranka pomachał mu wesoło ręką i w ten sposób narodziła się przyjaźń, która później stała się partnerstwem literackim. Emerson napisał:

Niebawem przekonałem się, że mój nowy znajomy jest niezwykłym człowiekiem, inteligentnym i wykształconym w godnym podziwu stopniu. Ponieważ dopiero w późniejszym okresie swego długiego życia zatopił się w lekturze, nauczył się spędzać długie godziny pogrążony w głębokim zamyśleniu. Zachęcałem go do rozmowy i w następnych dniach i tygodniach dobrze poznałem Olafa Jansena, który po trochu opowiedział mi historię tak zdumiewającą, iż jej rozmach rzucał wyzwanie rozsądkowi i wierze. Ten starzec zawsze mówił tak żywo i szczerze, że oczarowały mnie jego dziwne opowieści.

Jansen pokazał też Emersonowi swoje notatki i mapy, w których zapisał i narysował każdy zapamiętany szczegół z podróży do „świata wewnętrznego”. Wciskając je pisarzowi w ręce powiedział, zostawiam je panu, jeśli obieca mi pan, że ofiaruje je światu. Pragnę, by ludzie poznali prawdę, gdyż wtedy wyjaśnione zostaną wszystkie tajemnice dotyczące pokrytej lodem Północ.

Mimo pewnych zastrzeżeń, Emerson wyraził zgodę i w rezultacie powstała książka The Smoky God: or A Voyage to the Inner World (Zadymiony bóg, albo podróż do świata wewnętrznego) opowiedziana własnymi słowami przez Olafa Jansena. Emerson przekazał ją swoim wydawcom, Forbes & Company, w Chicago. Książka została opublikowana na wiosnę 1908 roku, ale, niestety, Olaf Jansen umarł kilka tygodni wcześniej. Tym razem jednak nie musiałby być narażony na szyderstwa lub ryzyko szpitala dla psychicznie chorych.

W swoim wstępie do wspólnego z Jansenem dzieła Emerson przyznał, że wielu czytelników nie będzie chciało uwierzyć w tę historię – tak jak on sam. Mimo że treść tej książki nie zgadza się z kosmograficznymi rękopisami z przeszłości”, napisał”:


można na nich polegać jako na zapisie tego, o czym Olaf Jansen twierdzi, że zobaczył na własne oczy. Istnieje prastare porzekadło, że «prawda jest dziwniejsza od fikcji» i jeśli o mnie chodzi, sprawdziło się co do joty, gdy pisałem tę książkę.”

Świat wewnętrzny według Olafa Jansena i niektóre naukowe dowody świadczące o prawdziwości teorii pustych planet

Olaf Jansen miał bardzo dużo czasu na rozmyślania i wyciągnięcia wniosków ze swojej niezwykłej przygody. Dużo czytał i na podstawie własnych badań oraz opowieści Tybetańczyków uważa:


że mamy wewnątrz świat taki jak nasz, a po środku próżni zawieszone jest wewnętrzne słońce, które energie pobiera z nuklearnej fuzji. Słońce to może mieć od 300 do 600 mil średnicy i jest na tyle ogromne, aby dawać dostatecznie dużo światła. To malutkie słońce może chwiać się wokół centrum próżni. Z uwagi na zachodzące procesy nuklearne, generuje ono pole magnetyczne, podobnie jak Słońce w naszym układzie planetarnym. To pole magnetyczne może przenikać poprzez bieguny północy i południowy.


Kompas na statku płynącym po wodach zewnętrznego świata zawsze wskazuje północ [N], w momencie zbliżania się do otworu kompas zacznie wskazywać „dół”! (wskazówka będzie wychylała się do dołu), jeżeli fizycznie nie obrócimy kompasa do pozycji pionowej zacznie się on kręcić dookoła (mówi się, że kompas zwariował). W miarę wpływania statku do wewnętrznego świata, w momencie kiedy już będziemy po drugiej stronie, kompas powróci do normalnego stanu. Będzie nadal wskazywał północ [N], podczas gdy tak naprawdę będzie to już południe.


Ruch obrotowy Ziemi, nie jest perfekcyjnie stały, z uwagi na to, że Ziemia przyspiesza i zwalnia w swoim ruchu. Z tego powodu wewnętrzne słońce, może kołysać się (jak pasażer w autobusie). Zapytacie, jak to możliwe, że wewnętrzne słońce znajduje się ciągle w samym centrum kuli ziemskiej i nie spadnie na wewnętrzną powierzchnię. Przecież z uwagi na to, że dygocze w jej wnętrzu co jakiś czas zbliża się do powierzchni wewnętrznej Ziemi bardziej lub mniej. Z tego powodu grawitacja powinna przyciągnąć słońce, a te spadłoby doprowadzając do ogromnej katastrofy. Istnieje teoria tzw. „repulsji światła” (oddziaływania świetlnego) która głosi, że promieniowanie świetlne jest ściśle związane z siłą grawitacyjną. Zatem promieniowanie wewnętrznego słońca oddziaływuje na wewnętrzną powierzchnię.


W przypadku gdyby wychylone słońce zbliżyło się za bardzo do jednej z powierzchni, siła grawitacji została by zrównoważona przez oddziaływanie świetlne, które w tym miejscu byłoby większe za sprawą mniejszej odległości od słońca do powierzchni. Słońce szybko powróciłoby do dawnej pozycji.

Według zwolenników tej teorii, światło wewnętrznego słońca, przenika przez otwory na biegunach. Od czasu jednak, gdy otwory te, ze względu na oblodzenie, są bardzo małe, nie zdarza się to często.

Podobnież w latach 1686 i 1833 astronomowie mogli także zaobserwować światło wydostające się przez oba bieguny Wenus


Według najnowszych badań naukowych, istnieją błędy w wyliczeniach związanych z powstawaniem zórz polarnych. Sugeruje się, że Słońce naszego Układu Słonecznego nie jest przyczyną powstawania zorzy polarnej. Aby powstała zorza, Ziemia nie odbiera dostatecznej ilości cząsteczek promieniowania słonecznego w górnych warstwach atmosfery.

A więc dlaczego istnieje to niezwykle widowiskowe zjawisko na Ziemi?

Zorze powstają, ale w sposób naturalny i wyłącznie na biegunach, z powodu promieniowania wewnętrznego słońca.

Jeśli zgodnie z oficjalną nauką, Słońce ma być przyczyną tworzenia się zórz, to dlaczego zorze nie powstają w innych miejscach na Ziemi, a tylko w pobliżu biegunów? Przecież najbardziej oświetlony przez Słońce jest równik


Najnowsze badania dowodzą, że na razie tylko „słońca” wywołują pola magnetyczne, a nigdy normalna materia. Chyba, że planeta z wychłodzonym wewnętrznym słońcem jest silnie namagnesowana, ze względu na posiadane w sobie rudy i materiały o dużej przenikalności magnetycznej.

A więc można sądzić, że jest to zjawisko powszechne w naszym Układzie Słonecznym oraz w całej Galaktyce


Obrazek Obrazek
Zorze na biegunach Jowisza

Obrazek Obrazek
Zorze na biegunach Saturna

Obrazek Obrazek
Zorza na Uranie i na Ziemi

Zdjęcia wykonane w ultrafiolecie przez teleskop Hubble, ukazują zorze polarne na planetach naszego układu. Oczywiście tylko na biegunach
Dodatkowo w miejscach tych zarejestrowano podwyższoną temperaturę i naukowcy nie wiedzą co jest tego powodem. Tylko co z badaniami sejsmologicznymi, które przeczą teorii pustej Ziemi? Chyba nie jest to mile przyjmowane przez ortodoksyjnych naukowców przyzwyczajonych do ustalonych reguł propagowania jedynej prawdy, bezpiecznej i nie rujnującej oficjalnych teorii.

C.D. nastąpi....

https://treborok.wordpress.com/about/we ... -ziemia-1/
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 18053
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 29
x 944
Podziękował: 32723 razy
Otrzymał podziękowanie: 26105 razy

Re: Agharta - Wewnętrzna Ziemia - prawda czy mit ?

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 25 mar 2015, 17:45

Wewnętrzna Ziemia 2
Pusta Ziemia i puste planety c.d.

Oficjalny model struktury budowy Ziemi i teorie wewnętrznej pustej przestrzeni

Obecnie uznaje się, że wnętrze naszej planety zbudowane jest z kilku koncentrycznych sfer: zewnętrznej skorupy, rozciągającej się w głąb Ziemi od 5,5 do 7 km pod dnem oceanów i od 20 do 70 km w głąb pod kontynentami; tak zwanego płaszcza Ziemi, rozciągającego się na głębokość 2900km; zewnętrznego jądra ciekłego żelaza z niklem dochodzącego do głębokości 5150 km; oraz z wewnętrznego jądra litego żelaza z niklem o promieniu około 1220 km.

Badania sejsmicznych fal spowodowanych trzęsieniami ziemi sugerują, że istnieją dwa główne typy fal sejsmicznych. Fale południkowe typu P i fale poprzeczne typu S. Fale P mogą podróżować przez litą skałę, ciecze i gazy, podczas gdy fale S mogą rozchodzić się tylko w ośrodkach litych.

Fale sejsmiczne powstałe na skutek trzęsień ziemi nie docierają do pewnych obszarów na przeciwległej stronie globu. Fale typu P rozchodzą się tylko do 103 stopnia kątowego, około 11 500km od epicentrum, a powyżej 103 stopnia zanikają i nie są rejestrowane przez sejsmografy. Przy wartości kąta 142 stopni, około 15 500km od epicentrum fale te pojawiają się ponownie na wykresach. Region, w którym fale zanikają nazywany jest „Strefą Cienia”. Uważa się, że fale typu P zanikają w „strefie cienia”, z uwagi na to, że są załamywane przez jądro planety. W przypadku fal typu S, „strefa cienia” jest dużo większa niż w przypadku fal P. Fale S nie są rejestrowane nigdzie indziej poza 103 stopniem kątowym od epicentrum trzęsienia ziemi. Oznacza to, że fale S nie potrafią przejść przez środek Ziemi, dlatego założono, że zewnętrzny obszar jądra jest ciekły, a przynajmniej zachowuje się jak ciecz – przez którą fale S nie potrafią przenikać. Z kolei fale P załamujące się w centrum planety mają świadczyć o istnieniu wewnętrznego litego żelaznego jądra.

Tak wygląda w skrócie model litej Ziemi, oparty na wnioskach z badań sejsmologicznych. Konserwatyzm uczonych nie dopuszcza żadnych innych rozwiązań, choćby były oparte na solidnych modelach komputerowych i wieloletnich badaniach. Stosuje się tu znany w innych dziedzinach nauki „filtr”, który kategorycznie odrzuca nowe spojrzenia na już ustalone teorie, ignorując je milczeniem lub blokując drwinami dostęp do ogólnej dyskusji i zmian.

Okazuje się, ze są co najmniej dwa inne modele oparte na tych samych badaniach sejsmicznych, które właśnie dopuszczają wariant pustej w środku Ziemi.

Model sejsmologiczny i jego dopasowanie do teorii pustej Ziemi znakomicie zobrazował Jan Lamprecht. Urodzony w Republice Zimbabwe, aktualnie mieszkający w Johannesburgu w Afryce Południowej, Jan Lamprecht opracował aż dwa modele Ziemi spełniające w zadowalający sposób sejsmologiczne wymagania.

W powyższym modelu gęstość, ciśnienie i temperatura wzrasta tylko do pewnej głębokości, aby po jej przekroczeniu spadać. Model ten zakłada istnienie ogromnej pustej przestrzeni wewnątrz planety. Sposób zmian gęstości i ciśnienia ma bezpośredni wpływ na rozchodzenie się fal sejsmicznych, które w tym modelu zachowują się tak samo jak w modelu obecnym, ale z pominięciem faktu istnienia jądra ciekłego lub litego.

Obrazek

Powszechnie uznawany lity model Ziemi

Obrazek
Strefy rozchodzenia się fal P i S w modelu oficjalnym (oznaczono również „Strefy cienia”)

Obrazek
Sejsmologiczny model z „większą pustą przestrzenią”,
który najbardziej pasuje do przekazów Olafa Jansena
i innych przypadkowych gości na wewnętrznym kontynencie naszego globu.

Poniżej jest przedstawiony inny, mniej atrakcyjny model Jana Lamprechta
bo z mniejszą pustą przestrzenią.

Obrazek
Sejsmologiczny model pustej Ziemi „z mniejszą przestrzenią”

Do modelu pustej Ziemi doskonale dopasować możemy najnowsze wyniki badań odwiertowych, pomimo, że odwierty osiągnęły zaledwie kilka lub kilkanaście kilometrów. Po prostu badania te wprowadziły zamęt wśród geologów, gdyż wyniki nie zgadzają się z modelem litej Ziemi. Natomiast świetnie pasują do założeń Jana Lamprechta. Niestety, mimo publikacji w Internecie i w czasopismach naukowych, żaden naukowiec nie zdobył się na reakcję i na chęć przedyskutowania tego tematu z tym wnikliwym badaczem


Struktura wewnętrznej budowy Ziemi według innych badaczy

Według Raymonda Bernarda autora książki z 1979 roku – „Pusta Ziemia”, nasz świat jest pusty, a Ziemia to tylko skorupa o grubości około 1280 km. Występują w niej dwa otwory, jeden na północnym a drugi na południowym biegunie. Każdy otwór ma 2240 km!
W centrum planety, nie ma żelaznego jądra, a znajduje się tam tzw. wewnętrzne słońce, które o średnicy 960 km jest w odległości 4600 km od wewnętrznej strony Ziemi. Średnica spadku powierzchni Ziemi na otworach ma 1900 km, a więc człowiek nie jest w stanie wychwycić tej krzywizny w otworze.

Ziemia posiada trzy światy
Pierwszy to świat na zewnętrznej stronie Ziemi. Drugi to świat wewnątrz globu, w zewnętrznym płaszczu skorupy, gdzie znajduje się ogromna liczba tuneli, jaskiń a nawet podziemnych miast. Trzeci świat znajduje się wewnątrz Ziemi.

Jak działa grawitacja? Dla ludzi, którzy żyją na zewnątrz Ziemi grawitacja ciągnie ich w dół, a więc do powierzchni. Dla ludzi, którzy żyją wewnątrz skorupy, im bliżej są oni jej centrum tym mniejszy grawitacja ma na nich wpływ. W samym centrum skorupy, siły grawitacyjne znoszą się całkowicie. W końcu dla ludzi żyjących po wewnętrznej stronie Ziemi grawitacja i sposób jej oddziaływania jest taki sam jak dla nas.

Czemu nie możemy zauważyć spadku wchodząc do jednego z otworów Ziemi? Wewnątrz Ziemi znajduje się wewnętrzne słońce, zatem istnieje tam dzień przez 24 godziny na dobę, znajdują się tam podobnie jak po naszej stronie, ogromne połacie lądów oraz wody. Wewnątrz Ziemi jednak wibracje i energia maja większą
częstotliwość. Niektórzy twierdzą, że świat tam ma czwartą gęstość


Obrazek
Tak wygląda mapa wewnętrznego świata Ziemi według Raymonda Bernarda

Wewnętrzne cywilizacje Ziemi

Historię Olafa Jansena, jak wcześniej wspomniałem, opisał Willis Emerson w biografii pt. „The Smoky God”. Olaf żył przez blisko dwa lata w jednej z kolonii sieci Agharty, o nazwie „Shamballa the Lesser”. Mimo niezwykłości tej historii myślę, że nie bez znaczenia jest przedstawienie w skrócie opisu podziemnego świata prze Olafa Jansena, w oparciu o dodatkowe przekazy tybetańskich mnichów. Muszę zaznaczyć, że pewne szczegóły tego opowiadania zgadzają się z niektórymi ezoterycznymi przekazami o cywilizacji Agharty i choćby z tego powodu nie można je całkowicie odrzucić.

Agharta i Shamballa

Miasto Shamballa the Lesser jest siedzibą rządu podziemnego świata, który stanowi jakby jeszcze jeden, lecz wewnętrzny kontynent. Są też podległe jej kolonie jako zamknięte ekosystemy, pod skorupą Ziemi. Wszystkie miasta, w ilości około setki, w sieci Agharty są fizyczne. Stworzona tu, ta niezwykła cywilizacja od tysięcy lat żyje pod ziemią z dwóch powodów.

Pierwszy powód to geologiczne zmiany na wskutek kataklizmów wywołanych przez Nibiru i inne ciała niebieskie, a drugi to wojny między prehistorycznymi mocarstwami o dominację nad światem zewnętrznym, w wyniku których nie tylko zostały wywołane zmiany geologiczne Ziemi, lecz powstało także zatrucie środowiska śmiercionośnym promieniowaniem. Wędrówka pod ziemię niektórych populacji rozpoczęła się około 100 tysięcy lat temu. Następna migracja do wnętrza Ziemi nastąpiła około 50 000 lat temu, po użyciu przez Atlantów promieni śmierci przeciw olbrzymim zwierzętom i naruszeniu ziemskiego środowiska. Potem, około 25 000 lat temu, po zniszczeniu kontynentu Mu, i około 12 500 tysięcy lat temu po zapadnięciu się w ocean Poseidii, nastąpiły dalsze ucieczki niedobitków. Ostatnie zejścia do wewnętrznej krainy nastąpiły po zniszczeniu firmamentu i napromieniowaniu Ziemi z Kosmosu oraz radiacji powstałej z powodu Piramidowych Wojen.

Sahara, Gobi, australijskie odludzia i pustynie Stanów Zjednoczonych, to tylko kilka przykładów zniszczenia i zagłady. Podziemne miasta zostały stworzone jako schronienie dla ludności oraz dla świętych zapisów, nauki i technologii pielęgnowanych przez te starożytne kultury.

A oto niektóre domniemane miejskie ośrodki wewnętrznego świata:
1. Posid, stanowiący główny ośrodek Atlantów, zlokalizowany pod Mato Grosso – region Brazylii. Populacja 1,3 miliona.
2. Shonshe, schronienie dla ujgurskiej kultury, odłamu cywilizacji Mu, która zdecydowała się na założenie własnych kolonii 50 000 lat temu. Jak wiemy wtedy to władze Mu postanowiły na własne nieszczęście nadać większą niezależność swym koloniom. Atlantyda stała się później największym wrogiem Imperium Matki. Wejście do tego miasta jest chronione przez Lamów. Populacja 750 000
3. Rama, pozostałość po naziemnym mieście Rama, zlokalizowanym w Indiach blisko Jaipuru. Mieszkańcy są znani jako posiadający hinduskie cechy. Populacja sięgająca około 1 miliona.
4. Shingwa, pozostałość północnej migracji Ujgurów. Zlokalizowane na granicy między Mongolią a Chinami, wraz z małym podrzędnym miastem w górze Lassena w Kalifornii – Telos. Telos w wolnym tłumaczeniu znaczy „kontakt z duchem”. Populacja, około 1,5 miliona.

Ludność Agharty posługuje się wspólnym językiem zwanym „Solara Maru”, czyli Słonecznym Językiem. Natomiast poszczególne miasta porozumiewają się w swoich dialektach, niekiedy dość różniących się.

Rząd stanowi Rada Dwunastu, składająca się w połowie z mężczyzn i w połowie z kobiet. Razem z RA i RANA MU, rozwiązują problemy i służą jako przewodnicy i strażnicy ludności.

Sieć miast Agharty jest skomputeryzowana i prawie każda dziedzina życia jest wspomagana tymi urządzeniami opartymi o nieznany nam system aminokwasów. Wszystkie podziemne miasta połączone są ze sobą siecią łączności energii duchowej. System monitoruje wewnętrzne miasta i zapewnia komunikację z Galaktyką, podczas gdy równocześnie zapewnia realizację potrzeb indywidualnych każdego domostwa. Sieć zapewnia np. możliwość raportowania o brakach minerałów czy witamin w ciele lub gdy to konieczne przekazuje istotne informacje z Kroniki Akaszy – wykorzystywane dla osobistego rozwoju jednostki.

Podobnie jak to było na kontynencie Mu, tak i w podziemnym świecie w gospodarce nie posługuje się pieniędzmi. Wszyscy mieszkańcy mają zapewnione podstawowe potrzeby. Istnieje wysokiej klasy system wymiany barterowej


Transport między miastami jest zrealizowany poprzez ruchome chodniki, wielopoziomowe windy i elektromagnetyczne sanie. Także jest wykorzystywana t.z.w. „Tuba”, w postaci elektromagnetycznego systemu kolejek zdolnych poruszać się z prędkością powyżej 4000 km/h. Aghartianie należą do Galaktycznej Federacji, która ma nad ich cywilizacją zwierzchnictwo. Udoskonalili oni podróże kosmiczne i posiadają zdolność do przesunięć, czyli skoków międzywymiarowych.

Jeśli chodzi o rozrywkę, istnieją tak jak na powierzchni ziemi teatry, koncerty i szeroki wachlarz sztuki. Ale także wysoka i niezwykła dla nas technologia umożliwia podziemnym mieszkańcom korzystanie z systemów rozrywkowych typu holodecks, które umożliwiają wybór filmu lub rozdziału w historii i stanie się jego częścią. Jeśli ktoś oglądał filmy „Star Trek”, będzie miał zbliżony pogląd na tą wirtualną technologię.

Ludzie Agharty są podobni do nas, lecz rozmnażają się w innym cyklu. Ciąża trwa 3 miesiące, a poród dzięki wysokiemu poziomowi medycyny jest bezbolesny. Planowanie potomka jest świętym procesem, na mocy którego, kobieta przed poczęciem udaje się do świątyni na trzy dni. Tam jest zawarta umowa z duszą przyszłego dziecka, która musi zaakceptować przyszłych rodziców. Dziecko jest natychmiast witane piękną muzyką, pozytywnymi myślami i myślokształtami. Standardem są porody odbywające się w wodzie w towarzystwie obojga rodziców.

Wewnątrz Ziemi żyją różne rasy różniące się nie tylko kolorem skóry, ale i wzrostem. Z uwagi na kulturowe różnice, średni wzrost mieszkańca wewnętrznego świata waha się, np. w Telos, między 2-2,2 m, a w Shamballi do prawie 3,5 m..

Społeczeństwo Agharty nie zna śmierci. Starość też nie istnieje. Większość mieszkańców Agharty wybiera wygląd w wieku pomiędzy 30 a 40 rokiem i taki zostaje zachowany. Praktycznie mieszkańcy mogą żyć tysiące lat. Poprzez brak wiary w śmierć, społeczeństwo nie jest przez nią ograniczone. Po wypełnieniu życiowych celów, na życzenie, ma miejsce reinkarnacja i wybór nowej inkarnacji w nowym ciele.

Podziemne społeczeństwo nie zna wojen, od których zresztą uciekło do wnętrza Ziemi.
Wciąż zamieszkują swój podziemny świat, ponieważ nauczyli się bezsensu przemocy. Czekają cierpliwie, aż my sami wyciągniemy wnioski i dojrzejemy do takiego poziomu. Jest to bardzo subtelna kultura, która jest bardzo wrażliwa nawet na nasze negatywne myśli. Wyrządzają one im psychiczną krzywdę, przez obniżanie wibracji, w której żyją. Podobnie jak przedstawiciele innych kosmicznych cywilizacji żyjących w nieco wyższych wibracjach, źle odbierają niekontrolowane emocje Ziemian i sami popadają w stan przygnębienia i strachu. Sekret ich istnienia jest ich ochroną. Aż do dziś, prawda o ich istnieniu jest wielką tajemnicą, którą znają nieliczni mnisi i wysoce rozwinięci duchowo Ziemianie.

Kiedy nam się ujawnią
? W ochronie wibracji i tajemnicy ich istnienia, możliwość wejścia do wewnętrznego świata zależy od czystości intencji i naszej zdolności do pozytywnego myślenia. Jest to przywilej dany nielicznym, którzy oprócz entuzjazmu odkrywcy muszą posiadać także uczciwość i zrównoważone emocje.

Aby utrzymać wiedzę o poziomie rozwoju Ziemian, grupa kilkuset odważnych Aghartian wciąż przebywa na jej powierzchni. Aby byli oni podobni do ludzi na powierzchni planety, zostali poddani tymczasowej przebudowie genetycznej. Swym wyglądem czy wzrostem nie wzbudzają sensacji, ponieważ fizycznie nie różnią się od innych ludzi. Jedynie ich łagodność, wrażliwość i zrównoważenie są cechami, dzięki którym można ich rozpoznać. Posiadają także nieco tajemniczy akcent.

Mieszkańcy Agharty żyjąc odizolowani od Ziemian osiągnęli punkt, od którego nie mogą już rozwijać się samodzielnie duchowo, bez połączenia całej cywilizacji ziemskiej. Jest tylko jedna planeta i jej połowa nie może dłużej być oderwana od całości. Uważają, że takie połączenie populacji będzie możliwe za około 10 do 20 lat. Jak na razie mieszkańcy mają swojego przedstawiciela do przygotowania drogi połączenia dwóch światów. Jest nią księżna Sharula Aurora z Telos, córka RA i RANA MU. Ma 267 lat, choć wygląda na 30.

Opracowali: Wojciech i Paweł Musiał

https://treborok.wordpress.com/about/we ... -ziemia-2/
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6949
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1279
x 355
Podziękował: 12807 razy
Otrzymał podziękowanie: 13108 razy

Re: Agharta - Wewnętrzna Ziemia - prawda czy mit ?

Nieprzeczytany post autor: chanell » niedziela 22 lis 2015, 18:57

Bardzo ciekawe informacje dotyczące i nawiązujące do , zamieszczonego przeze mnie na początku wątku artykułu .

Tajna Baza Obcych w górach Bucegi


https://www.youtube.com/watch?v=YBxP4ZzJlXs około 5 minuty



https://www.youtube.com/watch?v=AbzfLk4lwa8
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6949
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1279
x 355
Podziękował: 12807 razy
Otrzymał podziękowanie: 13108 razy

Re: Agharta - Wewnętrzna Ziemia - prawda czy mit ?

Nieprzeczytany post autor: chanell » sobota 05 gru 2015, 17:18

Część III ciekawej opowieści o Górach Bucegi


https://www.youtube.com/watch?v=6KKXnFS2SF8

to jest program w TV Rumuńskiej ,niestety nie przetłumaczony .Może ktos zna ten język ?


https://www.youtube.com/watch?v=PF0yep0llF4
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6949
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1279
x 355
Podziękował: 12807 razy
Otrzymał podziękowanie: 13108 razy

Re: Agharta - Wewnętrzna Ziemia - prawda czy mit ?

Nieprzeczytany post autor: chanell » poniedziałek 07 gru 2015, 13:59

Teoria Pustej Ziemi, czy na biegunach jest wejście do podziemnego świata Agartha?


https://www.youtube.com/watch?v=cKfBScl ... e=youtu.be
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 14603
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 1005
x 417
Podziękował: 15605 razy
Otrzymał podziękowanie: 22569 razy

Re: Agharta - Wewnętrzna Ziemia - prawda czy mit ?

Nieprzeczytany post autor: songo70 » niedziela 17 sty 2016, 15:00

0 x


Jak się nie ma talentu, by napisać książkę to się zostaje krytykiem i wylewa wiadro pomyj na innych.

Awatar użytkownika
blueray21
Administrator
Posty: 9341
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 23:45
x 44
x 402
Podziękował: 452 razy
Otrzymał podziękowanie: 13604 razy

Re: Agharta - Wewnętrzna Ziemia - prawda czy mit ?

Nieprzeczytany post autor: blueray21 » niedziela 17 sty 2016, 15:47

Bez przesady. To co na tym filmie oglądamy to tylko centrum wiru chmur nad powierzchnią ziemi, być może w okolicach bieguna, bo ruch obrotowy ziemi ma tu zasadnicze znaczenie.
Jeśli pokażą takie zdjęcia z otworem, ale bez chmur, to mógłby być tunel komunikacyjny, ale nie sądzę abyśmy mogli go widzieć, bo powinien być w innym wymiarze. Przejścia z tego wymiaru są maskowane.
0 x


Wiedza ochrania, ignorancja zagraża.

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6949
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1279
x 355
Podziękował: 12807 razy
Otrzymał podziękowanie: 13108 razy

Re: Agharta - Wewnętrzna Ziemia - prawda czy mit ?

Nieprzeczytany post autor: chanell » środa 27 sty 2016, 23:30

0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 14603
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 1005
x 417
Podziękował: 15605 razy
Otrzymał podziękowanie: 22569 razy

Re: Agharta - Wewnętrzna Ziemia - prawda czy mit ?

Nieprzeczytany post autor: songo70 » sobota 13 lut 2016, 17:21

0 x


Jak się nie ma talentu, by napisać książkę to się zostaje krytykiem i wylewa wiadro pomyj na innych.

Awatar użytkownika
belfanior
Posty: 396
Rejestracja: niedziela 28 wrz 2014, 19:58
x 9
x 22
Podziękował: 1344 razy
Otrzymał podziękowanie: 902 razy

Re: Agharta - Wewnętrzna Ziemia - prawda czy mit ?

Nieprzeczytany post autor: belfanior » piątek 04 mar 2016, 07:11

0 x



ODPOWIEDZ