Drodzy forumowicze i goście!

Przeżyliśmy przestój związany z migracją z serwera na serwer i zmianą istotnych danych adresowych dla hostingu. Teraz forum powinno działać szybko, bez długiego oczekiwania na odpowiedź serwera. Zależy to też od szybkości waszych łącz, ale do któregoś września serwer był trudny do zaakceptowania.
Niestety technicznie wielkość naszego forum się mocno powiększyła i musimy zwracać większą uwagę na wykorzystanie przestrzeni dyskowej, nie duplikować postów (dawać linki) itp., bo nie utrzymamy baz danych w limitach dostawcy hostingu, a upgrade jest finansowo nieopłacalny.

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

KARMA wg ŁAZARIEWA

Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 7679
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 27
x 256
Podziękował: 6092 razy
Otrzymał podziękowanie: 12147 razy

KARMA wg ŁAZARIEWA

Nieprzeczytany post autor: Thotal » czwartek 06 mar 2014, 23:59

Człowiek, który rozpracował karmę...

Jest osobą nie­zwy­kle kon­tro­wer­syj­ną, ale jego po­glą­dy po­dzie­la wielu ludzi. Gor­li­wi wy­znaw­cy chło­ną jego wy­po­wie­dzi i, co sami przy­zna­ją, czują się dzię­ki niemu po pro­stu szczę­śliw­si. Dziś Sier­giej Ła­za­riew, autor be­st­sel­le­ro­wych ksią­żek i ba­dacz, który po­dob­no roz­pra­co­wał isto­tę karmy, od­po­wia­da na naj­cie­kaw­sze py­ta­nia zwią­za­ne z wpły­wem po­przed­nich wcie­leń na te­raź­niej­szość.

W jaki spo­sób roz­wój in­tu­icji wiąże się z karmą?

S. N. Ła­za­riew: W bar­dzo pro­sty. Otóż fran­cu­scy ba­da­cze spo­strze­gli, że w po­cią­gu, który uległ ka­ta­stro­fie, jest śred­nio o 15% mniej pa­sa­że­rów niż zwy­kle. Dla­cze­go? Bar­dzo zwy­czaj­nie - ten czło­wiek, któ­re­go karma jest lep­sza, zła­mie nogę, zgubi lub ukrad­ną mu bilet albo roz­my­śli się i nie trafi do tego po­cią­gu.

A ten, któ­re­go karma jest gor­sza, nie otrzy­ma in­tu­icyj­ne­go ostrze­że­nia. Od­wrot­nie - "po­go­ni go" tam i po­je­dzie tym po­cią­giem. In­tu­icja - to wła­ści­we prze­czu­cie od­no­śnie przy­szło­ści, zwią­za­ne z czy­sto­ścią duszy czło­wie­ka. Im bar­dziej czy­sta dusza, tym je­stem "wyżej nad zie­mią" i tym sil­niej­sza jest moja in­tu­icja oraz pra­wi­dło­we po­strze­ga­nie przy­szłych zda­rzeń. I na od­wrót - w tych sa­mych pro­por­cjach.

Czy ro­dzeń­stwo bliź­nia­cze nie­sie jed­na­ko­wą karmę?

S. N. Ła­za­riew: Nie. Zwy­kle bliź­niak, który rodzi się pierw­szy - bie­rze wię­cej ne­ga­ty­wu, dru­gie­mu jest lżej. Kie­dyś, gdy lu­dzie mieli nie­za­chwia­ne po­czu­cie, że Bóg kie­ru­je wszyst­kim - ro­zu­mo­wa­li pra­wi­dło­wo. Kiedy ktoś do­ko­nał zło­dziej­skie­go czynu, my­śle­li: "Bóg cię osą­dzi, ja teraz cie­bie nie będę osą­dzać. Wsa­dzaj­cie go do wię­zie­nia, rób­cie z nim wszyst­ko, co trze­ba, ale ja go nie osą­dzam". Oto było wła­ści­we usto­sun­ko­wa­nie się.

Obec­nie wiara w Boga po­win­na być świa­do­ma i roz­sąd­na - czyli re­li­gia winna stać się wie­dzą, nauką. Pro­ces ten wła­śnie za­cho­dzi, widzę go w każ­dej pracy ba­daw­czej. Tak więc po­trzeb­na jest umie­jęt­ność zro­zu­mie­nia, że jeśli po­ja­wia­ją się nie­przy­jem­no­ści ży­cio­we, oczysz­cza­na jest moja dusza; jeśli mnie oszu­ka­no - to w ten spo­sób po­ni­ża­na jest moja mą­drość, po­nie­waż przy­lgną­łem do mą­dro­ści. Umie­jęt­ność nie­osą­dza­nia - to umie­jęt­ność po­zo­sta­wa­nia w do­brym zdro­wiu.

Przed trze­ma dnia­mi ba­da­łem mło­de­go czło­wie­ka ze schi­zo­fre­nią. Uj­rza­łem przy­czy­nę: jego oj­ciec bez­u­stan­nie osą­dzał sie­bie i in­nych - głu­pich, nie­mą­drze po­stę­pu­ją­cych, wła­dze, są­sia­dów i sie­bie. Na­stą­pił pro­ces lgnię­cia do mą­dro­ści oraz roz­wój pychy. U matki - to samo zja­wi­sko. A u syna - to już dzie­siąt­ki razy sil­niej­sze.

Przy­lgnię­cie do mą­dro­ści i "ziem­sko­ści" prze­kra­cza u niego po­ziom śmier­tel­ny. A to ozna­cza - albo śmierć, albo cho­ro­bę, która od­bie­ra mą­drość - wła­śnie schi­zo­fre­nię. Jest jesz­cze coś nie­do­strze­gal­ne­go, choć na­le­żą­ce­go do "ziemi", ale bar­dziej sub­tel­nej na­tu­ry.

Dla­cze­go nie­do­strze­gal­ne­go? Są to tak sub­tel­ne struk­tu­ry duszy, że mogą one leżeć poza ob­sza­ra­mi jed­ne­go ży­wo­ta. O co cho­dzi? Pie­nię­dzy nie za­bio­rę ze sobą do grobu, ro­dzi­na wraz z moją śmier­cią także się roz­pad­nie. Jed­nak moje zdol­no­ści nie roz­pad­ną się wraz z moją śmier­cią. Prze­nio­sę je w ko­lej­ne życie, po­nie­waż zdol­no­ści ist­nie­ją nie­jed­no wcie­le­nie.

Moje du­cho­we ja­ko­ści - do­broć i przy­zwo­itość - trwa­ją wię­cej niż jedno życie. Moja mą­drość, która leży u pod­staw du­cho­wych ja­ko­ści, może żyć dzie­siąt­ki wcie­leń. Takie po­ję­cie - jak los, prze­zna­cze­nie - oka­zu­je się, że to jest re­al­ny twór. Twór in­for­ma­cyj­no-ener­ge­tycz­ny, który żyje, jak stwier­dzi­łem, przez ponad 40 wcie­leń. Otóż do tego też można przy­lgnąć.

Jak można przy­lgnąć do zdol­no­ści? Je­że­li za­czy­nam gar­dzić nie­zdol­nym - przy­lgną­łem do zdol­no­ści. Je­że­li za­zdrosz­czę bar­dziej zdol­ne­mu - przy­lgną­łem do zdol­no­ści. Kiedy dusza lgnie do "ziem­skie­go", staje się pysz­na. Pycha jest blo­ko­wa­na naj­cięż­szy­mi cho­ro­ba­mi, szcze­gól­nie obec­nie, gdy ludz­kość bar­dzo da­le­ko po­su­nę­ła się w kwe­stii osą­dza­nia nie­zdol­nych i osą­dza­nia sie­bie.

Tu jest bar­dzo ważny mo­ment. Prak­tycz­nie każdy czło­wiek przy­cho­dzą­cy do mnie na wi­zy­tę uważa, że osą­dzać sie­bie - to nor­mal­ne. Nic po­dob­ne­go. Osą­dza­nie sie­bie, przy­gnę­bie­nie - to zna­czy nie­chęć do życia - to są pro­gra­my sa­mo­uni­ce­stwie­nia, które dają naj­cięż­sze za­cho­ro­wa­nia.

Kiedy czło­wiek za­błą­dził w lesie, to jego za­cho­wa­nie ma trzy etapy. Pierw­szy etap - nie­na­wi­dzi on wszyst­kich, z po­wo­du któ­rych po­szedł do lasu, któ­rzy mu to do­ra­dzi­li. Naj­bar­dziej pry­mi­tyw­ne po­dej­ście do spra­wy - "wszy­scy są winni". Potem staje się bar­dziej udu­cho­wio­ny. Za­czy­na coś ro­zu­mieć i za­czy­na nie­na­wi­dzić sie­bie - jest to drugi etap. Tak czy­nią bar­dziej "du­cho­wi" lu­dzie. Trze­ci etap - ro­zu­mie, że nikt nie jest winny, że win­nych po pro­stu nie ma i za­czy­na po­szu­ki­wać wyj­ścia. Ak­tu­al­nie cała ludz­kość zwra­ca ten pro­gram - nie­na­wi­ści, osą­dza­nia i po­szu­ki­wa­nia win­nych - prze­ciw­ko sobie. Włą­cza się pro­gram sa­mo­uni­ce­stwie­nia, od­by­wa się to au­to­ma­tycz­nie.

Czy można się cze­goś do­wie­dzieć o swo­ich po­przed­nich wcie­le­niach i wcie­le­niach swo­ich dzie­ci?

S. N. Ła­za­riew: Można, ale nie trze­ba. Dla­cze­go? Po­nie­waż wszyst­kie nasze po­przed­nie wcie­le­nia prze­ja­wia­ją się w na­szym po­stę­po­wa­niu. Całe moje po­przed­nie życie jest od­zwier­cie­dlo­ne w każ­dym moim czy­nie. Dla­te­go wy­star­cza­ją­cym jest do­kład­ne przej­rze­nie swego obec­ne­go życia - i można oczy­ścić karmę.

Gdy przed czło­wie­kiem od­kry­wa się szcze­gó­ło­wo jego po­przed­nie życie, to traci on po­czu­cie waż­no­ści obec­ne­go życia. Za­cho­dzi pro­ces "neu­tra­li­za­cji" i po­ja­wia się w nim obo­jęt­ność do ak­tu­al­ne­go życia. Jest to nie­bez­piecz­ny pro­gram. To jest przy­ha­mo­wa­nie roz­wo­ju. Dla­te­go - jeśli nie znamy prze­szło­ści, jeśli jest ona dla nas za­kry­ta, po­dob­nie jak i przy­szłość - dzie­je się to nie­przy­pad­ko­wo. Po­nie­waż zo­ba­cze­nie przy­szło­ści, przy­szłych wy­da­rzeń, szcze­gól­nie, gdy nie je­steś w sta­nie na nie wpły­nąć - to trau­ma dla świa­do­mo­ści.

Dla­te­go po­sia­da­my in­stru­ment - mamy nasze obec­ne życie, mamy emo­cje, za po­mo­cą któ­rych od­bie­ra­my - od­czu­wa­my całe życie i to jest w pełni wy­star­cza­ją­ce. Po to, by zmie­nić swoją karmę, po­wi­nie­nem zmie­nić swój los. Karma - to los wielu ży­wo­tów.

Mój los - to mój cha­rak­ter. Mój stan we­wnętrz­ny za­le­ży od tego, jak się pro­wa­dzi­łem w po­przed­nim życiu. Aby zmie­nić karmę i los, trze­ba zmie­nić cha­rak­ter. A cha­rak­ter - to po­strze­ga­nie świa­ta. Je­że­li w jed­nej chwi­li po­tra­fię zmie­nić po­strze­ga­nie ca­łe­go świa­ta, jeśli do­ko­na się to na wszyst­kich płasz­czy­znach - moja karma jest "zdję­ta". Przy­kła­dem jest sym­bo­li­ka "Łotra na krzy­żu" - czło­wiek zmie­nił cał­ko­wi­cie po­strze­ga­nie świa­ta i zmie­ni­ła się jego karma.

Dla­cze­go dzie­ci "roz­li­cza­ją się" za swo­ich ro­dzi­ców i krew­nych? To jest nie­spra­wie­dli­we.

S. N. Ła­za­riew: Pro­szę zro­zu­mieć, że ist­nie­ją prawa. Weźmy na przy­kład taką sy­tu­ację: Ka­pi­tan do­wo­dzi okrę­tem. Nie po­tra­fił opa­no­wać sy­tu­acji i sta­tek roz­bił się o rafy. Więc czy jest to spra­wie­dli­we, że pa­sa­że­ro­wie zgi­nę­li?

Jest prawo, ist­nie­ją także wyż­sze prawa. Jeśli ka­pi­tan się "nie spi­sał" i pa­sa­że­ro­wie zgi­nę­li, to zna­czy, że każdy z nich tra­fił na ten okręt nie­przy­pad­ko­wo. Je­że­li moi ro­dzi­ce coś "na­krę­ci­li", a ja też z prze­szłych ży­wo­tów mam ana­lo­gicz­nie ne­ga­tyw­ny "bagaż", to oka­za­łem się ich synem nie przy­pad­kiem. Je­że­li za­prze­sta­łem osą­dza­nia ich - za­mkną­łem naj­bar­dziej głę­bo­kie ana­lo­gicz­ne struk­tu­ry. I na od­wrót.

A dla­cze­go lu­dzie od­po­wia­da­ją za grze­chy kraju itd.? Znowu wszyst­ko jest nie­przy­pad­ko­we. Każdy czło­wiek pre­cy­zyj­nie tra­fia w miej­sce, które do­kład­nie od­po­wia­da we­wnętrz­ne­mu za­ko­do­wa­niu jego pól. Tra­fi­łem do ja­kie­goś kraju - bo na głę­bo­kim po­zio­mie je­stem z nim w zgod­no­ści.

Dla­te­go ist­nie­je Wschód i Za­chód. Np. ko­bie­ta na Za­cho­dzie - wy­eman­cy­po­wa­na, osą­dza, po­gar­dza, lek­ce­wa­ży - jest tam bez­płod­na. Rodzi się potem na Wscho­dzie i "od­ucza­ją" ją tam. "Od­ucza­ją" wy­star­cza­ją­co długo. Od­ra­dza się i potem może już żyć na Za­cho­dzie. Tak wy­glą­da wa­ha­dło­wy sys­tem, dzię­ki któ­re­mu ży­je­my.

Jak sa­me­mu można się zo­rien­to­wać, jaki mam pro­gram i w czym tkwi przy­czy­na moich nie­szczęść? Po prze­czy­ta­niu pań­skiej pierw­szej książ­ki wszy­scy "rzu­ci­li się" do ob­wi­nia­nia za swoje biedy ro­dzi­ców i dziad­ków, i za­czę­li szu­kać przy­czy­ny wła­snych pro­ble­mów - w życiu swo­ich krew­nych...

S. N. Ła­za­riew: Pierw­szą książ­kę na­pi­sa­łem jako spra­woz­da­nie i druga też bę­dzie spra­woz­da­niem z moich badań. Do ni­cze­go nie przy­wo­łu­ję, ni­cze­go nie żądam. Przed­sta­wiam tylko taki obraz świa­ta, jaki mi się ukła­da. Przed­sta­wiam in­for­ma­cję, która po­ma­ga lu­dziom wy­zdro­wieć.

Do­pie­ro po na­pi­sa­niu pierw­szej książ­ki zo­ba­czy­łem, że oso­bi­sta karma, in­dy­wi­du­al­ne po­strze­ga­nie świa­ta przez da­ne­go czło­wie­ka - jest naj­waż­niej­sze. Je­że­li w czte­rech mi­nio­nych ży­wo­tach wy­rze­ka­łem się wszel­kiej świę­to­ści z po­wo­du pie­nię­dzy, to w obec­nym życiu rodzę się w ro­dzi­nie, gdzie w czte­rech po­ko­le­niach moich przod­ków trwał taki sam pro­ces. Karma ro­dzi­ców - to rzecz wtór­na, a moja wła­sna karma, moje in­dy­wi­du­al­ne pro­wa­dze­nie się, oso­bi­ste po­strze­ga­nie świa­ta - pier­wot­ne.

W ostat­nim cza­sie wy­ja­śniam pa­cjen­tom, któ­rzy przy­cho­dzą do mnie, że np. ktoś z nich nie­pra­wi­dło­wo po­strze­ga ota­cza­ją­cy świat, ktoś nie­wła­ści­wie po­stę­pu­je itd. Nie­któ­rzy mówią na to: "Niech pan le­piej opo­wie, co tam wy­pra­wia­li moi ro­dzi­ce". Od­po­wia­dam: "Wy­pra­wiał pan (pani) i "do­sta­je" pan (pani)". Wszyst­kie wy­kro­cze­nia ro­dzi­ców są od­po­wied­ni­kiem na­szych wła­snych wy­kro­czeń. Dla­te­go oso­bi­ste ukie­run­ko­wa­nie da­ne­go czło­wie­ka, jego za­cho­wa­nie i po­strze­ga­nie świa­ta de­cy­du­je o wszyst­kim.

Je­stem przede wszyst­kim ba­da­czem, nie na­le­ży mnie mylić z dzia­ła­czem re­li­gij­nym. Za­rzu­ca mi się czę­sto: "Oto mówi pan w kon­tek­ście Bi­blii, potem za­ha­cza pan o karmę, póź­niej o coś jesz­cze - zbyt dużo wszyst­kie­go pan na­mie­szał". Nie robię żad­ne­go za­mie­sza­nia, pro­wa­dzę ba­da­nia i po pro­stu prze­ka­zu­ję ich re­zul­ta­ty.

Na ile są one zgod­ne z ja­kimś sys­te­mem re­li­gij­nym, o tyle je po­twier­dzam w ra­mach tego sys­te­mu, oto i wszyst­ko. W mojej dru­giej książ­ce opi­sa­łem do­wo­dy świad­czą­ce o tym, że jedną z głów­nych przy­czyn cho­ro­by jest osą­dza­nie kogoś.

Jest to także jedna z naj­waż­niej­szych przy­czyn za­cho­ro­wań na raka. Dla­te­go umie­jęt­ność przy­ję­cia wszyst­kie­go, jako po­cho­dzą­ce­go od Boga - to umie­jęt­ność bycia zdro­wym. Jak wy­ja­śniam to swoim pa­cjen­tom? Mówię: "Każda ko­mór­ka or­ga­ni­zmu jest przez niego kie­ro­wa­na w 90%, a więc naj­pierw tą ko­mór­ką się pra­cu­je, po­słu­gu­je, a potem ona pra­cu­je na sie­bie samą".

Każdy czło­wiek rów­nież pro­wa­dzo­ny jest przez karmę Wszech­świa­ta i przez Boga w ta­kich sa­mych pro­por­cjach - w 90%. To zna­czy, że każdy z nas jest naj­pierw "na­rzę­dziem". Kiedy więc osą­dzam in­ne­go czło­wie­ka - osą­dzam Boga, który go pro­wa­dzi. Świad­czy to o tym, że wzra­sta we mnie pycha, która jest za­blo­ko­wy­wa­na po­waż­ny­mi cho­ro­ba­mi.

Wnio­sek jest taki - mo­że­my wal­czyć ze złem, ale nie mo­że­my osą­dzać zła. Po­nie­waż przy po­mo­cy "ziem­skie­go błota" oczysz­cza­na jest nasza dusza. Dusza może "ubło­cić się" wtedy, gdy przy­lgnie do ziem­skich dóbr. Umie­jęt­ność we­wnętrz­ne­go przy­ję­cia zła, jako da­ne­go przez Boga, przy rów­no­cze­snej umie­jęt­no­ści sprze­ci­wie­nia się mu na ze­wnątrz - to umie­jęt­ność bycia zdro­wym.

W sto­sun­ku do dzie­ci można od­no­sić się su­ro­wo i karać je, jed­nak nie wolno ob­ra­żać się na nie i nie wolno ich osą­dzać. Wielu robi jed­nak od­wrot­nie. Dzie­ci nie­kie­dy po­win­ny mieć stwo­rzo­ne twar­de wa­run­ki - to dzia­ła jak szcze­pion­ka - uod­par­nia.

Dla­te­go, gdy widzę przy­wią­za­nie dziec­ka np. do pychy czy re­la­cji, mówię ro­dzi­com: mo­że­cie karać su­ro­wo, ale po 5 mi­nu­tach trze­ba dziec­ko po­gła­skać po gło­wie, żeby nie "ze­pchnę­ło" ono po­czu­cia krzyw­dy do swego wnę­trza. Dziec­ko bę­dzie się uczy­ło wów­czas przyj­mo­wać po­ni­że­nie i ob­ra­zę od bli­skiej osoby, i bę­dzie to oczysz­cza­ło jego duszę.

Dla­te­go po­wie­dzia­no: "Czcij ojca swego i matkę swoją", tj. kiedy ro­dzi­ce dają mi karę, a ja mimo wszyst­ko sza­nu­ję ich, to dzię­ki temu po­zby­wam się pier­wot­ne­go "przy­lgnię­cia" do ziem­sko­ści - do matki i ojca. To jest bar­dzo ważne.

Czy można li­kwi­do­wać (za­bi­jać) ka­ra­lu­chy i ko­ma­ry? [śmiech na sali]

S. N. Ła­za­riew: Można, tylko nie wolno się na nie ob­ra­żać. [Znowu salwa śmie­chu]. Przy­po­mi­nam sobie pewną ko­bie­tę, która kie­dyś przy­szła do mnie i po­wie­dzia­ła: "Mój kot ma pchły, czy może go pan wy­le­czyć?" Od­po­wie­dzia­łem: "Oczy­wi­ście!". "A cóż trze­ba zro­bić?" - za­py­ta­ła. Mówię jej: "Ma pani myśli sa­mo­bój­cze i nie­chęć do życia, dla­te­go spada od­por­ność or­ga­ni­zmu. Kot bie­rze to na sie­bie, jego od­por­ność spada i roz­mna­ża­ją się pchły".

Jaki jest pana sto­su­nek do me­dy­ta­cji?

S. N. Ła­za­riew: Czło­wiek Wscho­du, dla niego "ziem­skość" nie ma zna­cze­nia, pod­czas me­dy­ta­cji po pro­stu li­kwi­du­je "zie­mię" i idzie wzwyż.

Na­to­miast czło­wiek Za­cho­du ma z "ziem­skim" związ­ki i żeby "wyjść do góry" - musi za­blo­ko­wać wszyst­ko, co zwią­za­ne jest z "zie­mią". Od­by­wa się to po­przez skru­chę - po­ka­ja­nie. W związ­ku z tym, jeśli czło­wiek Za­cho­du za­czy­na me­dy­to­wać, na­ru­sza prawa i może mieć pro­ble­my.

Żeby me­dy­to­wać, trze­ba sie­bie naj­pierw odłą­czyć od ziemi. W jaki spo­sób? Po­wi­nie­nem po­zbyć się wszyst­kich na­mięt­no­ści. Czym są na­mięt­no­ści? To nie­na­wiść, ob­ra­za, osą­dza­nie, ubo­le­wa­nie, pra­gnie­nia, trwo­ga, krzyw­da, żal itd. Sta­no­wią one "klej", który moją duszę przy­twier­dza do ziemi. Tylko po wy­zby­ciu się tego wszyst­kie­go mogę me­dy­to­wać. Ale gdy tego wszyst­kie­go się po­zbę­dę, to i bez me­dy­ta­cji "pójdę w górę".

Mój mąż nie ro­zu­mie mojej po­trze­by do­sko­na­le­nia się, mego za­in­te­re­so­wa­nia pro­ble­ma­mi roz­wo­ju. Re­agu­je ne­ga­tyw­nie. Jak mam żyć z takim czło­wie­kiem? Może le­piej się ro­zejść?

S. N. Ła­za­riew: Spra­wa po­le­ga na tym, że jeśli ist­nie­je jakaś nie­do­sko­na­łość, to jej le­cze­nie na­stę­pu­je po­przez ból fi­zycz­ny lub du­cho­wy - psy­chicz­ny. Im bar­dziej gotów jest czło­wiek na przy­ję­cie bólu du­cho­we­go, tym mniej bę­dzie fi­zycz­ne­go. Jed­nak czło­wiek obcy nie jest w sta­nie przy­pra­wić o ból du­cho­wy.

Męki du­cho­we przyj­mu­je­my od naj­bliż­szych nam ludzi - od ro­dzi­ców lub uko­cha­ne­go czło­wie­ka. Te męki du­cho­we do­sko­na­lą naszą duszę, o ile po­tra­fi­my we­wnętrz­nie je przy­jąć, za­ak­cep­to­wać. Dla­te­go bar­dzo ważne jest też zro­zu­mie­nie, że osą­dze­nie ro­dzi­ców i osób bli­skich leży u źró­deł wszyst­kich pro­ble­mów.

Ko­bie­ta bez­u­stan­nie osą­dza męża. Na­ra­sta w niej pod­świa­do­ma agre­sja, która za­czy­na go za­bi­jać. Taki pro­gram jest blo­ko­wa­ny pro­gra­mem prze­ciw­staw­nym. Jej pod­świa­do­ma agre­sja po­win­na się spo­tkać ze świa­do­mą agre­sją męża.

Ten pro­ces koń­czy się cho­ro­bą albo roz­wo­dem. Jeśli są pre­ten­sje do męża, pro­szę naj­pierw pro­sić Boga o wy­ba­cze­nie za wszyst­kie mo­men­ty osą­dza­nia go. Ja­kie­kol­wiek ne­ga­tyw­ne od­dzia­ły­wa­nie na panią, sta­no­wi za­wsze re­zul­tat pani we­wnętrz­nej pod­świa­do­mej agre­sji.

Za­wsze ob­cho­dzą się ze mną od­po­wied­nio do kodu, za­war­te­go w struk­tu­rach mo­je­go pola! Jeśli mnie po­trą­co­no - przy­czy­na jest w głębi, we mnie. Prze­pra­szam za to, że je­stem au­to­rem agre­sji, skie­ro­wa­nej prze­ciw­ko mnie. To ja spro­wo­ko­wa­łem czło­wie­ka do agre­sji prze­ciw­ko sobie. Dla­te­go umie­jęt­ność oczysz­cze­nia sie­bie jest także umie­jęt­no­ścią po­mo­cy bli­skiej oso­bie.

Pro­blem al­ko­ho­li­zmu. Oto czyjś syn upija się, "roz­wa­la sobie" wą­tro­bę. Mówię matce: "Jest pani przy­wią­za­na do... ab­so­lu­ty­zu­je pani zdol­no­ści, gar­dzi­ła pani każ­dym, kto nie był zdol­ny, nie­pra­wi­dło­wo się pani od­no­si­ła do ta­kich ludzi. Osą­dza­ła pani także sie­bie, kiedy coś się pani nie uda­wa­ło. Nie­na­wi­dzi­ła swego prze­ło­żo­ne­go, który po­ni­żał panią i nie po­zwa­lał pani re­ali­zo­wać swo­ich zdol­no­ści. U syna zaś ab­so­lu­ty­za­cja zdol­no­ści i od­po­wied­nio do tego - pycha, prze­kra­cza­ją po­ziom śmier­tel­ny. Aby prze­żyć - musi on po­ni­żać sie­bie. Po­ni­ża sie­bie al­ko­ho­lem". Tak więc al­ko­ho­lizm, nar­ko­ma­nia, no­wo­two­ry, astma, cu­krzy­ca - to prze­ja­wy tego sa­me­go pro­ble­mu. Są to ob­ja­wy za­blo­ko­wy­wa­nia po­tęż­ne­go przy­lgnię­cia do "ziem­sko­ści" i pod­świa­do­mej agre­sji. Czyli do­cho­dzi u niego do we­wnętrz­ne­go prze­cią­że­nia, a jest ono zwią­za­ne wła­śnie z agre­sją i z nie­ak­cep­to­wa­niem sy­tu­acji, oko­licz­no­ści. Je­że­li czło­wiek we­wnętrz­nie kie­ru­je się "w górę" i jeśli w jego duszy nie ma agre­sji - to po­trze­bu­je mi­ni­mum al­ko­ho­lu. Sys­tem zmia­ny po­strze­ga­nia świa­ta po­ma­ga czło­wie­ko­wi w rów­no­wa­że­niu się.

Tak więc pro­blem nie po­le­ga na tym, czy ktoś pije al­ko­hol, czy nie, lecz na tym, jak usto­sun­ko­wu­je się do np. nie­po­wo­dzeń w pracy. Oto jakiś czło­wiek ma nie­po­wo­dze­nia za­wo­do­we, prze­ży­wa to, po­ja­wia się przy­gnę­bie­nie, prze­kształ­ca­ją­ce się w de­pre­sję. Jest w nim na­si­lo­ny pro­ces "lgnię­cia" do po­myśl­no­ści w życiu i w pracy.

Dla­te­go jesz­cze bar­dziej bę­dzie mu się "roz­wa­la­ła" praca i los, żeby oczy­ścić jego duszę. Je­że­li ten czło­wiek to przyj­mie - do­brze, jeśli nie za­ak­cep­tu­je - bę­dzie po­gor­sze­nie we­wnętrz­ne­go stanu. Picie al­ko­ho­lu jak gdyby od­ry­wa nieco od ziemi, lecz rzecz nie w al­ko­ho­lu, ale w nie­wła­ści­wym po­strze­ga­niu sy­tu­acji.

Była u mnie na wi­zy­cie pewna ko­bie­ta, któ­rej umie­ra­li ko­chan­ko­wie, zmar­ło 20 męż­czyzn. Pa­trzę, o co cho­dzi? Otóż uko­cha­ne­go czło­wie­ka i jego wie­dzę, go­to­wa jest ona po­sta­wić ponad Boga. Ta ko­bie­ta za­bi­ja­ła uko­cha­nych swoją mi­ło­ścią, "uzie­mia­ła" do ta­kie­go stop­nia, że sta­wa­li się nie­zdol­ni do życia. Za­py­ta­ła - czy można to w ogóle zmie­nić?

Po­wie­dzia­łem, że po pierw­sze co­dzien­nie rano po­win­na zwra­cać się do Boga, mó­wiąc, że kocha go bar­dziej niż ja­kie­go­kol­wiek czło­wie­ka, jego mą­drość i zdol­no­ści oraz bar­dziej od wszyst­kie­go, co jest na Ziemi. Po dru­gie, musi zdjąć z sie­bie ten "klej", któ­rym przy­kle­ja­ła sie­bie do męż­czyzn, do ich wie­dzy, mą­dro­ści. "Pro­szę zro­bić prze­gląd ca­łe­go życia, pro­szę zdjąć ten "klej", za­prze­stać po­gar­dza­nia głu­pi­mi i nie­do­sko­na­ły­mi, za­prze­stać osą­dza­nia ich, ob­ra­ża­nia się na tych, któ­rzy oszu­ki­wa­li czy głu­pio się za­cho­wy­wa­li. Wtedy nie bę­dzie pani "za­bi­jać mi­ło­ścią". Jeśli nie umie pani za­trzy­mać we­wnętrz­nej agre­sji - niech pani ją za­mie­nia na ze­wnętrz­ną".

Kie­dyś opo­wia­da­łem już o pew­nym przy­pad­ku. Jeden z moich zna­jo­mych od trzech mie­się­cy był bar­dzo cięż­ko chory na bron­chit. Le­ka­rze nie mogli pomóc. Za­dzwo­nił do mnie. Po­wie­dzia­łem: "Masz gruź­li­cę, po­zbądź się urazy do żony, bo bę­dzie za późno, nawet le­ka­rze nie po­mo­gą". On mówi: "Jak mam po­zbyć się urazy, prze­cież ona mi takie rze­czy robi
" Po­ra­dzi­łem mu, żeby zro­bił co­kol­wiek, cho­ciaż­by ta­lerz roz­bił, a żeby tylko nie trzy­mał we wnę­trzu tej ob­ra­zy.

Po ty­go­dniu te­le­fo­nu­je żona i pyta, co mu po­wie­dzia­łem, po­nie­waż po na­szej roz­mo­wie chwy­cił za mło­tek i po­kru­szył ka­fel­ki w ła­zien­ce, za­czął szafę
Po­wie­dzia­łem: "Pro­szę wy­brać co jest pani po­trzeb­ne - albo mąż zdro­wy, albo dobra szafa". Po ty­go­dniu jego płuca były zdro­we. Dla­te­go umie­jęt­ność "nie­wpy­cha­nia" urazy, krzyw­dy czy osą­dze­nia - do wnę­trza - to umie­jęt­ność bycia zdro­wym. Dla­te­go ko­bie­tom, które pła­czą - jest lżej.

Czy pań­ska ro­dzi­na po­dzie­la pana po­glą­dy, czy po­dą­ża za nimi?

S. N. Ła­za­riew: No cóż, jeśli po trzy go­dzi­ny dzien­nie przy­słu­chu­ją się moim te­le­fo­nicz­nym bie­sia­dom, to chcąc nie chcąc - za­czną po­dzie­lać... No, ale mó­wiąc po­waż­nie, mie­li­śmy dość duże pro­ble­my zdro­wot­ne u na­szych dzie­ci, kiedy były małe. Był to okres, kiedy le­czy­łem, od­dzia­łu­jąc rę­ka­mi. Obie­głem wszyst­kich le­ka­rzy, chcąc, by przy­naj­mniej okre­śli­li przy­czy­ny za­cho­ro­wań dzie­ci. Wów­czas zro­zu­mia­łem, że to pra­gnie­nie jest bez­sen­sow­ne i za­czą­łem szu­kać przy­czyn sa­mo­dziel­nie. I póź­niej na­stą­pi­ła znacz­na po­pra­wa.

Dla­te­go z dzieć­mi po­stę­pu­ję tak: gdy córkę boli głowa - mówię jej: "Sama mu­sisz zro­zu­mieć - dla­cze­go?" Od­po­wia­da: "Tak, ob­ra­zi­łam się, osą­dza­łam". "Cóż, poleż i żad­nych ta­ble­tek nie po­pi­jaj"- mówię. Je­że­li dziec­ko zro­zu­mie, że jeśli kogoś znie­na­wi­dzi­ło - to może roz­bo­leć je głowa, je­że­li ob­ra­zi­ło się - roz­bo­lał je brzuch, wów­czas w przy­szło­ści po­tra­fi rów­no­wa­żyć się bez po­mo­cy ta­ble­tek.

Nie je­stem prze­ciw­ny ta­blet­kom ani me­dy­cy­nie, prze­cież je­że­li będę miał zła­ma­ną rękę, to po­bie­gnę do le­ka­rza. Po­wi­nie­nem jed­nak pa­mię­tać, że zła­ma­nie - to sku­tek. Dla­te­go na­ucze­nie dziec­ka, że cho­ru­je, po­nie­waż "za­bru­dzi­ła się" jego dusza, że cho­ru­je - bo nie­na­wi­dzi, ob­ra­ża się i osą­dza - to umie­jęt­ność za­osz­czę­dze­nia także na ta­blet­kach.

Je­że­li wszyst­kie cho­ro­by są karą, wy­cho­dzi na to, że nie ma sensu cho­dzić do le­ka­rzy i zawód le­ka­rza nie jest po­trzeb­ny?

S. N. Ła­za­riew: Oczy­wi­ste, że to nie­praw­da. Wie­dza jest nie­skoń­czo­na i za­wsze będą takie sy­tu­acje, gdy wsku­tek mego nie­zro­zu­mie­nia po­ja­wi się we mnie cho­ro­ba - jako za­blo­ko­wa­nie. Prze­cież po­przez cho­ro­by od­by­wa się roz­wój. Za­wsze będą le­ka­rze i za­wsze oni będą le­czyć. To oczy­wi­ste. Jed­nak w tym za­wo­dzie bę­dzie coraz wię­cej ele­men­tów od­dzia­ły­wa­nia le­ka­rza na duszę cho­re­go. To wszyst­ko.
Źródło: Wydawnictwo Nuntius



Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



piotrek434
Posty: 3
Rejestracja: sobota 08 lut 2014, 15:30
Podziękował: 3 razy

Re: KARMA wg ŁAZARIEWA

Nieprzeczytany post autor: piotrek434 » niedziela 23 mar 2014, 19:10

Czytam Łazariewa i muszę stwierdzić, że nie sposób tego człowieka pominąć podczas wędrówki poszerzania świadomości. Wniósł dużo dobrego do świata ezoteryki.
0 x



baba
x 117

Re: KARMA wg ŁAZARIEWA

Nieprzeczytany post autor: baba » wtorek 25 mar 2014, 07:31

Świetny jest! :)
Już mi puściła jedna niteczka w sprawie finansów. Ciekawe jaki i czy będzie to miało jakiś wymierny skutek zmiany sytuacji. :P
0 x



Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 14351
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 992
x 403
Podziękował: 15182 razy
Otrzymał podziękowanie: 22141 razy

Re: KARMA wg ŁAZARIEWA

Nieprzeczytany post autor: songo70 » wtorek 25 mar 2014, 07:45

..czyli ci z Lotu 370 mieli kiepską Karme,-
albo wręcz przeciwnie, jeśli przenieśli się do 5D/G, albo są na statkach gwiezdnych braci.
;)
0 x


Jak się nie ma talentu, by napisać książkę to się zostaje krytykiem i wylewa wiadro pomyj na innych.

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 17668
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 29
x 932
Podziękował: 32175 razy
Otrzymał podziękowanie: 25786 razy

Re: KARMA wg ŁAZARIEWA

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 05 sty 2017, 22:37

Obrazek
Bądź panem swojej karmy ;)
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 17668
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 29
x 932
Podziękował: 32175 razy
Otrzymał podziękowanie: 25786 razy

Re: KARMA wg ŁAZARIEWA

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 09 lip 2017, 14:43

Człowiek, który rozpracował karmę.
CZWARTEK, 6 LIPCA 2017

Obrazek

Cytuję: „Jest osobą niezwykle kontrowersyjną, ale jego poglądy podziela wielu ludzi. Gorliwi wyznawcy chłoną jego wypowiedzi i, co sami przyznają, czują się dzięki niemu po prostu szczęśliwsi. Dziś Siergiej Łazariew, autor bestsellerowych książek i badacz, który podobno rozpracował istotę karmy, odpowiada na najciekawsze pytania związane z wpływem poprzednich wcieleń na teraźniejszość.
-W jaki sposób rozwój intuicji wiąże się z karmą?
S. N. Łazariew: W bardzo prosty. Otóż francuscy badacze spostrzegli, że w pociągu, który uległ katastrofie, jest średnio o 15% mniej pasażerów niż zwykle. Dlaczego? Bardzo zwyczajnie – ten człowiek, którego karma jest lepsza, złamie nogę, zgubi lub ukradną mu bilet albo rozmyśli się i nie trafi do tego pociągu.
A ten, którego karma jest gorsza, nie otrzyma intuicyjnego ostrzeżenia. Odwrotnie – „pogoni go” tam i pojedzie tym pociągiem. Intuicja – to właściwe przeczucie odnośnie przyszłości, związane z czystością duszy człowieka. Im bardziej czysta dusza, tym jestem „wyżej nad ziemią” i tym silniejsza jest moja intuicja oraz prawidłowe postrzeganie przyszłych zdarzeń. I na odwrót – w tych samych proporcjach.
-Czy rodzeństwo bliźniacze niesie jednakową karmę?
S. N. Łazariew: Nie. Zwykle bliźniak, który rodzi się pierwszy – bierze więcej negatywu, drugiemu jest lżej. Kiedyś, gdy ludzie mieli niezachwiane poczucie, że Bóg kieruje wszystkim – rozumowali prawidłowo. Kiedy ktoś dokonał złodziejskiego czynu, myśleli: „Bóg cię osądzi, ja teraz ciebie nie będę osądzać. Wsadzajcie go do więzienia, róbcie z nim wszystko, co trzeba, ale ja go nie osądzam”. Oto było właściwe ustosunkowanie się.
Obecnie wiara w Boga powinna być świadoma i rozsądna – czyli religia winna stać się wiedzą, nauką. Proces ten właśnie zachodzi, widzę go w każdej pracy badawczej. Tak więc potrzebna jest umiejętność zrozumienia, że jeśli pojawiają się nieprzyjemności życiowe, oczyszczana jest moja dusza; jeśli mnie oszukano – to w ten sposób poniżana jest moja mądrość, ponieważ przylgnąłem do mądrości. Umiejętność nieosądzania – to umiejętność pozostawania w dobrym zdrowiu.
Przed trzema dniami badałem młodego człowieka ze schizofrenią. Ujrzałem przyczynę: jego ojciec bezustannie osądzał siebie i innych – głupich, niemądrze postępujących, władze, sąsiadów i siebie. Nastąpił proces lgnięcia do mądrości oraz rozwój pychy. U matki – to samo zjawisko. A u syna – to już dziesiątki razy silniejsze.
Przylgnięcie do mądrości i „ziemskości” przekracza u niego poziom śmiertelny. A to oznacza – albo śmierć, albo chorobę, która odbiera mądrość – właśnie schizofrenię. Jest jeszcze coś niedostrzegalnego, choć należącego do „ziemi”, ale bardziej subtelnej natury.
Dlaczego niedostrzegalnego? Są to tak subtelne struktury duszy, że mogą one leżeć poza obszarami jednego żywota. O co chodzi? Pieniędzy nie zabiorę ze sobą do grobu, rodzina wraz z moją śmiercią także się rozpadnie. Jednak moje zdolności nie rozpadną się wraz z moją śmiercią. Przeniosę je w kolejne życie, ponieważ zdolności istnieją niejedno wcielenie.
Moje duchowe jakości – dobroć i przyzwoitość – trwają więcej niż jedno życie. Moja mądrość, która leży u podstaw duchowych jakości, może żyć dziesiątki wcieleń. Takie pojęcie – jak los, przeznaczenie – okazuje się, że to jest realny twór. Twór informacyjno-energetyczny, który żyje, jak stwierdziłem, przez ponad 40 wcieleń. Otóż do tego też można przylgnąć.
Jak można przylgnąć do zdolności? Jeżeli zaczynam gardzić niezdolnym – przylgnąłem do zdolności. Jeżeli zazdroszczę bardziej zdolnemu – przylgnąłem do zdolności. Kiedy dusza lgnie do „ziemskiego”, staje się pyszna. Pycha jest blokowana najcięższymi chorobami, szczególnie obecnie, gdy ludzkość bardzo daleko posunęła się w kwestii osądzania niezdolnych i osądzania siebie.
Tu jest bardzo ważny moment. Praktycznie każdy człowiek przychodzący do mnie na wizytę uważa, że osądzać siebie – to normalne. Nic podobnego. Osądzanie siebie, przygnębienie – to znaczy niechęć do życia – to są programy samounicestwienia, które dają najcięższe zachorowania.
Kiedy człowiek zabłądził w lesie, to jego zachowanie ma trzy etapy. Pierwszy etap – nienawidzi on wszystkich, z powodu których poszedł do lasu, którzy mu to doradzili. Najbardziej prymitywne podejście do sprawy – „wszyscy są winni”. Potem staje się bardziej uduchowiony. Zaczyna coś rozumieć i zaczyna nienawidzić siebie – jest to drugi etap. Tak czynią bardziej „duchowi” ludzie. Trzeci etap – rozumie, że nikt nie jest winny, że winnych po prostu nie ma i zaczyna poszukiwać wyjścia. Aktualnie cała ludzkość zwraca ten program – nienawiści, osądzania i poszukiwania winnych – przeciwko sobie. Włącza się program samounicestwienia, odbywa się to automatycznie.
-Czy można się czegoś dowiedzieć o swoich poprzednich wcieleniach i wcieleniach swoich dzieci?
S. N. Łazariew: Można, ale nie trzeba. Dlaczego? Ponieważ wszystkie nasze poprzednie wcielenia przejawiają się w naszym postępowaniu. Całe moje poprzednie życie jest odzwierciedlone w każdym moim czynie. Dlatego wystarczającym jest dokładne przejrzenie swego obecnego życia – i można oczyścić karmę.
Gdy przed człowiekiem odkrywa się szczegółowo jego poprzednie życie, to traci on poczucie ważności obecnego życia. Zachodzi proces „neutralizacji” i pojawia się w nim obojętność do aktualnego życia. Jest to niebezpieczny program. To jest przyhamowanie rozwoju. Dlatego – jeśli nie znamy przeszłości, jeśli jest ona dla nas zakryta, podobnie jak i przyszłość – dzieje się to nieprzypadkowo. Ponieważ zobaczenie przyszłości, przyszłych wydarzeń, szczególnie, gdy nie jesteś w stanie na nie wpłynąć – to trauma dla świadomości.
Dlatego posiadamy instrument – mamy nasze obecne życie, mamy emocje, za pomocą których odbieramy – odczuwamy całe życie i to jest w pełni wystarczające. Po to, by zmienić swoją karmę, powinienem zmienić swój los. Karma – to los wielu żywotów.
Mój los – to mój charakter. Mój stan wewnętrzny zależy od tego, jak się prowadziłem w poprzednim życiu. Aby zmienić karmę i los, trzeba zmienić charakter. A charakter – to postrzeganie świata. Jeżeli w jednej chwili potrafię zmienić postrzeganie całego świata, jeśli dokona się to na wszystkich płaszczyznach – moja karma jest „zdjęta”. Przykładem jest symbolika „Łotra na krzyżu” – człowiek zmienił całkowicie postrzeganie świata i zmieniła się jego karma.
-Dlaczego dzieci „rozliczają się” za swoich rodziców i krewnych? To jest niesprawiedliwe.
S. N. Łazariew: Proszę zrozumieć, że istnieją prawa. Weźmy na przykład taką sytuację: Kapitan dowodzi okrętem. Nie potrafił opanować sytuacji i statek rozbił się o rafy. Więc czy jest to sprawiedliwe, że pasażerowie zginęli?
Jest prawo, istnieją także wyższe prawa. Jeśli kapitan się „nie spisał” i pasażerowie zginęli, to znaczy, że każdy z nich trafił na ten okręt nieprzypadkowo. Jeżeli moi rodzice coś „nakręcili”, a ja też z przeszłych żywotów mam analogicznie negatywny „bagaż”, to okazałem się ich synem nie przypadkiem. Jeżeli zaprzestałem osądzania ich – zamknąłem najbardziej głębokie analogiczne struktury. I na odwrót.
A dlaczego ludzie odpowiadają za grzechy kraju itd.? Znowu wszystko jest nieprzypadkowe. Każdy człowiek precyzyjnie trafia w miejsce, które dokładnie odpowiada wewnętrznemu zakodowaniu jego pól. Trafiłem do jakiegoś kraju – bo na głębokim poziomie jestem z nim w zgodności.
Dlatego istnieje Wschód i Zachód. Np. kobieta na Zachodzie – wyemancypowana, osądza, pogardza, lekceważy – jest tam bezpłodna. Rodzi się potem na Wschodzie i „oduczają” ją tam. „Oduczają” wystarczająco długo. Odradza się i potem może już żyć na Zachodzie. Tak wygląda wahadłowy system, dzięki któremu żyjemy.
-Jak samemu można się zorientować, jaki mam program i w czym tkwi przyczyna moich nieszczęść? Po przeczytaniu pańskiej pierwszej książki wszyscy „rzucili się” do obwiniania za swoje biedy rodziców i dziadków, i zaczęli szukać przyczyny własnych problemów – w życiu swoich krewnych

S. N. Łazariew: Pierwszą książkę napisałem jako sprawozdanie i druga też będzie sprawozdaniem z moich badań. Do niczego nie przywołuję, niczego nie żądam. Przedstawiam tylko taki obraz świata, jaki mi się układa. Przedstawiam informację, która pomaga ludziom wyzdrowieć.
Dopiero po napisaniu pierwszej książki zobaczyłem, że osobista karma, indywidualne postrzeganie świata przez danego człowieka – jest najważniejsze. Jeżeli w czterech minionych żywotach wyrzekałem się wszelkiej świętości z powodu pieniędzy, to w obecnym życiu rodzę się w rodzinie, gdzie w czterech pokoleniach moich przodków trwał taki sam proces. Karma rodziców – to rzecz wtórna, a moja własna karma, moje indywidualne prowadzenie się, osobiste postrzeganie świata – pierwotne.
W ostatnim czasie wyjaśniam pacjentom, którzy przychodzą do mnie, że np. ktoś z nich nieprawidłowo postrzega otaczający świat, ktoś niewłaściwie postępuje itd. Niektórzy mówią na to: „Niech pan lepiej opowie, co tam wyprawiali moi rodzice”. Odpowiadam: „Wyprawiał pan (pani) i „dostaje” pan (pani)”. Wszystkie wykroczenia rodziców są odpowiednikiem naszych własnych wykroczeń. Dlatego osobiste ukierunkowanie danego człowieka, jego zachowanie i postrzeganie świata decyduje o wszystkim.
Jestem przede wszystkim badaczem, nie należy mnie mylić z działaczem religijnym. Zarzuca mi się często: „Oto mówi pan w kontekście Biblii, potem zahacza pan o karmę, później o coś jeszcze – zbyt dużo wszystkiego pan namieszał”. Nie robię żadnego zamieszania, prowadzę badania i po prostu przekazuję ich rezultaty.
Na ile są one zgodne z jakimś systemem religijnym, o tyle je potwierdzam w ramach tego systemu, oto i wszystko. W mojej drugiej książce opisałem dowody świadczące o tym, że jedną z głównych przyczyn choroby jest osądzanie kogoś.
Jest to także jedna z najważniejszych przyczyn zachorowań na raka. Dlatego umiejętność przyjęcia wszystkiego, jako pochodzącego od Boga – to umiejętność bycia zdrowym. Jak wyjaśniam to swoim pacjentom? Mówię: „Każda komórka organizmu jest przez niego kierowana w 90%, a więc najpierw tą komórką się pracuje, posługuje, a potem ona pracuje na siebie samą”.
Każdy człowiek również prowadzony jest przez karmę Wszechświata i przez Boga w takich samych proporcjach – w 90%. To znaczy, że każdy z nas jest najpierw „narzędziem”. Kiedy więc osądzam innego człowieka – osądzam Boga, który go prowadzi. Świadczy to o tym, że wzrasta we mnie pycha, która jest zablokowywana poważnymi chorobami.
Wniosek jest taki – możemy walczyć ze złem, ale nie możemy osądzać zła. Ponieważ przy pomocy „ziemskiego błota” oczyszczana jest nasza dusza. Dusza może „ubłocić się” wtedy, gdy przylgnie do ziemskich dóbr. Umiejętność wewnętrznego przyjęcia zła, jako danego przez Boga, przy równoczesnej umiejętności sprzeciwienia się mu na zewnątrz – to umiejętność bycia zdrowym.
W stosunku do dzieci można odnosić się surowo i karać je, jednak nie wolno obrażać się na nie i nie wolno ich osądzać. Wielu robi jednak odwrotnie. Dzieci niekiedy powinny mieć stworzone twarde warunki – to działa jak szczepionka – uodparnia.
Dlatego, gdy widzę przywiązanie dziecka np. do pychy czy relacji, mówię rodzicom: możecie karać surowo, ale po 5 minutach trzeba dziecko pogłaskać po głowie, żeby nie „zepchnęło” ono poczucia krzywdy do swego wnętrza. Dziecko będzie się uczyło wówczas przyjmować poniżenie i obrazę od bliskiej osoby, i będzie to oczyszczało jego duszę.
Dlatego powiedziano: „Czcij ojca swego i matkę swoją”, tj. kiedy rodzice dają mi karę, a ja mimo wszystko szanuję ich, to dzięki temu pozbywam się pierwotnego „przylgnięcia” do ziemskości – do matki i ojca. To jest bardzo ważne.
-Czy można likwidować (zabijać) karaluchy i komary? [śmiech na sali]
S. N. Łazariew: Można, tylko nie wolno się na nie obrażać. [Znowu salwa śmiechu]. Przypominam sobie pewną kobietę, która kiedyś przyszła do mnie i powiedziała: „Mój kot ma pchły, czy może go pan wyleczyć?” Odpowiedziałem: „Oczywiście!”. „A cóż trzeba zrobić?” – zapytała. Mówię jej: „Ma pani myśli samobójcze i niechęć do życia, dlatego spada odporność organizmu. Kot bierze to na siebie, jego odporność spada i rozmnażają się pchły”.
-Jaki jest pana stosunek do medytacji?
S. N. Łazariew: Człowiek Wschodu, dla niego „ziemskość” nie ma znaczenia, podczas medytacji po prostu likwiduje „ziemię” i idzie wzwyż.
Natomiast człowiek Zachodu ma z „ziemskim” związki i żeby „wyjść do góry” – musi zablokować wszystko, co związane jest z „ziemią”. Odbywa się to poprzez skruchę – pokajanie. W związku z tym, jeśli człowiek Zachodu zaczyna medytować, narusza prawa i może mieć problemy.
Żeby medytować, trzeba siebie najpierw odłączyć od ziemi. W jaki sposób? Powinienem pozbyć się wszystkich namiętności. Czym są namiętności? To nienawiść, obraza, osądzanie, ubolewanie, pragnienia, trwoga, krzywda, żal itd. Stanowią one „klej”, który moją duszę przytwierdza do ziemi. Tylko po wyzbyciu się tego wszystkiego mogę medytować. Ale gdy tego wszystkiego się pozbędę, to i bez medytacji „pójdę w górę”.
-Mój mąż nie rozumie mojej potrzeby doskonalenia się, mego zainteresowania problemami rozwoju. Reaguje negatywnie. Jak mam żyć z takim człowiekiem? Może lepiej się rozejść?
S. N. Łazariew: Sprawa polega na tym, że jeśli istnieje jakaś niedoskonałość, to jej leczenie następuje poprzez ból fizyczny lub duchowy – psychiczny. Im bardziej gotów jest człowiek na przyjęcie bólu duchowego, tym mniej będzie fizycznego. Jednak człowiek obcy nie jest w stanie przyprawić o ból duchowy.
Męki duchowe przyjmujemy od najbliższych nam ludzi – od rodziców lub ukochanego człowieka. Te męki duchowe doskonalą naszą duszę, o ile potrafimy wewnętrznie je przyjąć, zaakceptować. Dlatego bardzo ważne jest też zrozumienie, że osądzenie rodziców i osób bliskich leży u źródeł wszystkich problemów.
Kobieta bezustannie osądza męża. Narasta w niej podświadoma agresja, która zaczyna go zabijać. Taki program jest blokowany programem przeciwstawnym. Jej podświadoma agresja powinna się spotkać ze świadomą agresją męża.
Ten proces kończy się chorobą albo rozwodem. Jeśli są pretensje do męża, proszę najpierw prosić Boga o wybaczenie za wszystkie momenty osądzania go. Jakiekolwiek negatywne oddziaływanie na panią, stanowi zawsze rezultat pani wewnętrznej podświadomej agresji.
Zawsze obchodzą się ze mną odpowiednio do kodu, zawartego w strukturach mojego pola! Jeśli mnie potrącono – przyczyna jest w głębi, we mnie. Przepraszam za to, że jestem autorem agresji, skierowanej przeciwko mnie. To ja sprowokowałem człowieka do agresji przeciwko sobie. Dlatego umiejętność oczyszczenia siebie jest także umiejętnością pomocy bliskiej osobie.
Problem alkoholizmu. Oto czyjś syn upija się, „rozwala sobie” wątrobę. Mówię matce: „Jest pani przywiązana do
absolutyzuje pani zdolności, gardziła pani każdym, kto nie był zdolny, nieprawidłowo się pani odnosiła do takich ludzi. Osądzała pani także siebie, kiedy coś się pani nie udawało. Nienawidziła swego przełożonego, który poniżał panią i nie pozwalał pani realizować swoich zdolności. U syna zaś absolutyzacja zdolności i odpowiednio do tego – pycha, przekraczają poziom śmiertelny. Aby przeżyć – musi on poniżać siebie.
Poniża siebie alkoholem”. Tak więc alkoholizm, narkomania, nowotwory, astma, cukrzyca – to przejawy tego samego problemu. Są to objawy zablokowywania potężnego przylgnięcia do „ziemskości” i podświadomej agresji. Czyli dochodzi u niego do wewnętrznego przeciążenia, a jest ono związane właśnie z agresją i z nieakceptowaniem sytuacji, okoliczności. Jeżeli człowiek wewnętrznie kieruje się „w górę” i jeśli w jego duszy nie ma agresji – to potrzebuje minimum alkoholu. System zmiany postrzegania świata pomaga człowiekowi w równoważeniu się.
Tak więc problem nie polega na tym, czy ktoś pije alkohol, czy nie, lecz na tym, jak ustosunkowuje się do np. niepowodzeń w pracy. Oto jakiś człowiek ma niepowodzenia zawodowe, przeżywa to, pojawia się przygnębienie, przekształcające się w depresję. Jest w nim nasilony proces „lgnięcia” do pomyślności w życiu i w pracy.
Dlatego jeszcze bardziej będzie mu się „rozwalała” praca i los, żeby oczyścić jego duszę. Jeżeli ten człowiek to przyjmie – dobrze, jeśli nie zaakceptuje – będzie pogorszenie wewnętrznego stanu. Picie alkoholu jak gdyby odrywa nieco od ziemi, lecz rzecz nie w alkoholu, ale w niewłaściwym postrzeganiu sytuacji.
Była u mnie na wizycie pewna kobieta, której umierali kochankowie, zmarło 20 mężczyzn. Patrzę, o co chodzi? Otóż ukochanego człowieka i jego wiedzę, gotowa jest ona postawić ponad Boga. Ta kobieta zabijała ukochanych swoją miłością, „uziemiała” do takiego stopnia, że stawali się niezdolni do życia. Zapytała – czy można to w ogóle zmienić?
Powiedziałem, że po pierwsze codziennie rano powinna zwracać się do Boga, mówiąc, że kocha go bardziej niż jakiegokolwiek człowieka, jego mądrość i zdolności oraz bardziej od wszystkiego, co jest na Ziemi. Po drugie, musi zdjąć z siebie ten „klej”, którym przyklejała siebie do mężczyzn, do ich wiedzy, mądrości. „Proszę zrobić przegląd całego życia, proszę zdjąć ten „klej”, zaprzestać pogardzania głupimi i niedoskonałymi, zaprzestać osądzania ich, obrażania się na tych, którzy oszukiwali czy głupio się zachowywali. Wtedy nie będzie pani „zabijać miłością”. Jeśli nie umie pani zatrzymać wewnętrznej agresji – niech pani ją zamienia na zewnętrzną”.
Kiedyś opowiadałem już o pewnym przypadku. Jeden z moich znajomych od trzech miesięcy był bardzo ciężko chory na bronchit. Lekarze nie mogli pomóc. Zadzwonił do mnie. Powiedziałem: „Masz gruźlicę, pozbądź się urazy do żony, bo będzie za późno, nawet lekarze nie pomogą”. On mówi: „Jak mam pozbyć się urazy, przecież ona mi takie rzeczy robi
” Poradziłem mu, żeby zrobił cokolwiek, chociażby talerz rozbił, a żeby tylko nie trzymał we wnętrzu tej obrazy.
Po tygodniu telefonuje żona i pyta, co mu powiedziałem, ponieważ po naszej rozmowie chwycił za młotek i pokruszył kafelki w łazience, zaczął szafę
Powiedziałem: „Proszę wybrać co jest pani potrzebne – albo mąż zdrowy, albo dobra szafa”. Po tygodniu jego płuca były zdrowe. Dlatego umiejętność „niewpychania” urazy, krzywdy czy osądzenia – do wnętrza – to umiejętność bycia zdrowym. Dlatego kobietom, które płaczą – jest lżej.
-Czy pańska rodzina podziela pana poglądy, czy podąża za nimi?
S. N. Łazariew: No cóż, jeśli po trzy godziny dziennie przysłuchują się moim telefonicznym biesiadom, to chcąc nie chcąc – zaczną podzielać
No, ale mówiąc poważnie, mieliśmy dość duże problemy zdrowotne u naszych dzieci, kiedy były małe. Był to okres, kiedy leczyłem, oddziałując rękami. Obiegłem wszystkich lekarzy, chcąc, by przynajmniej określili przyczyny zachorowań dzieci. Wówczas zrozumiałem, że to pragnienie jest bezsensowne i zacząłem szukać przyczyn samodzielnie. I później nastąpiła znaczna poprawa.
Dlatego z dziećmi postępuję tak: gdy córkę boli głowa – mówię jej: „Sama musisz zrozumieć – dlaczego?” Odpowiada: „Tak, obraziłam się, osądzałam”. „Cóż, poleż i żadnych tabletek nie popijaj”- mówię. Jeżeli dziecko zrozumie, że jeśli kogoś znienawidziło – to może rozboleć je głowa, jeżeli obraziło się – rozbolał je brzuch, wówczas w przyszłości potrafi równoważyć się bez pomocy tabletek.
Nie jestem przeciwny tabletkom ani medycynie, przecież jeżeli będę miał złamaną rękę, to pobiegnę do lekarza. Powinienem jednak pamiętać, że złamanie – to skutek. Dlatego nauczenie dziecka, że choruje, ponieważ „zabrudziła się” jego dusza, że choruje – bo nienawidzi, obraża się i osądza – to umiejętność zaoszczędzenia także na tabletkach.
-Jeżeli wszystkie choroby są karą, wychodzi na to, że nie ma sensu chodzić do lekarzy i zawód lekarza nie jest potrzebny?
S. N. Łazariew: Oczywiste, że to nieprawda. Wiedza jest nieskończona i zawsze będą takie sytuacje, gdy wskutek mego niezrozumienia pojawi się we mnie choroba – jako zablokowanie. Przecież poprzez choroby odbywa się rozwój. Zawsze będą lekarze i zawsze oni będą leczyć. To oczywiste. Jednak w tym zawodzie będzie coraz więcej elementów oddziaływania lekarza na duszę chorego. To wszystko.
Źródło: Wydawnictwo Nuntius

https://nadziejadlaciebie.blogspot.com/ ... karme.html
0 x



Awatar użytkownika
sandra
Posty: 2334
Rejestracja: sobota 27 gru 2014, 19:20
x 98
x 176
Podziękował: 1387 razy
Otrzymał podziękowanie: 4914 razy

Re: KARMA wg ŁAZARIEWA

Nieprzeczytany post autor: sandra » wtorek 17 lip 2018, 10:28

Natychmiastowa Karma w perfekcyjnym wykonaniu, oczywiście nie wg Łazariewa :lol:

https://youtu.be/g9iqJgxXxSA
0 x



kaliash_mountain
Posty: 5
Rejestracja: sobota 23 lis 2019, 15:18
Podziękował: 2 razy
Otrzymał podziękowanie: 4 razy

Re: KARMA wg ŁAZARIEWA

Nieprzeczytany post autor: kaliash_mountain » sobota 23 lis 2019, 15:29

Dużo ciekawych rzeczy pisze Łazariew. Aczkolwiek są też rzeczy, z którymi osobiście bym się nie zgodził, jeżeli chodzi o jego pracę oraz to, o czym pisze w swoich książkach. Choć są tam istotne elementy, warte dowiedzenia się.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 17668
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 29
x 932
Podziękował: 32175 razy
Otrzymał podziękowanie: 25786 razy

Re: KARMA wg ŁAZARIEWA

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 19 cze 2021, 14:24

Wywiad z Siergiejem Łazariewem

https://www.facebook.com/niezaleznatele ... 5553066561

Niezależna telewizja
0 x



ODPOWIEDZ