Drodzy forumowicze i goście!

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Zaświaty czy światy równoległe?

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10302
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 526
Podziękował: 19570 razy
Otrzymał podziękowanie: 16836 razy

Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 10 sty 2013, 22:15

W folklorze europejskim i nie tylko występuje wiele historii o wejściach i przejściach do innego świata.
Bohatera jednej z cetyckich opowieści Osjana, zwabiła do mistycznej Krainy Miłości (Tir na nog) piękna księżniczka z rodu Sidhe. Osjan ożenił się z nią i żył w jej świecie trzysta lat ziemskich. W końcu jednak poczuł przemożną chęć powrotu do Irlandii i wzięcia udziału w naradach Bractwa Fenian. Wyruszył na tym samym białym koniu, który wcześniej zabrał go w zaświaty. Jego żona czarodziejka ostrzegła go, aby nie dotknął stopą powierzchni ziemi.
Po przybyciu do Irlandii zaczął szukać Bractwa, zobaczył jednak, że wszyscy jego dawni kompani umarli, zaś kraj całkowicie się zmienił. Dopiero wtedy zrozumiał, jak długo go nie było. Niestety, w jednej chwili traf sprawił, iż Osjan zszedł z konia. Dotknąwszy ziemi, natychmiast przeistoczył się w słabego, ślepego starca.

Oto podobna historia, która sięga początku XIX wieku. Pewnej nocy dwóch robotników rolnych - Rhys i Llewellyn - szło doliną rzeki Neath w Walii do domu. Uwagę Rhysa przykuł dźwięk jakiejś tajemniczej muzyki. Llewellyn jednak niczego nie słyszał. Szedł więc dalej w kierunku domu, natomiast Rhys został, aby tańczyć w rytm słyszanej melodii. Nazajutrz nie pojawił się, zaś po bezowocnych poszukiwaniach Llewellyna - jako podejrzanego o morderstwo - uwięziono.
Przyczyny całego zdarzenia domyślił się człowiek uczony w tradycyjnej wiedzy o czarodziejskich istotach. Za jego radą grupa mężczyzn udała się wraz z Llewellynem do miejsca, w którym ostatnio widziany był Rhys. Llewellyn słyszał tam muzykę harf, ponieważ jego stopa dotykała „czarodziejskiego pierścienia". Gdy wszyscy pozostali członkowie grupy postawili swe stopy na stopie Llewellyna, również usłyszeli muzykę i widzieli wielu Małych Ludzi tańczących w kręgu. Wśród nich znajdował się Rhys. Kiedy Llewellyn wyciągnął go z kręgu, Rhys oświadczył, że tańczy dopiero od pięciu minut. Nie dał się przekonać, że upłynęło tak wiele czasu - popadł w przygnębienie, zachorował i wkrótce zmarł.

Elfy.jpg
(6.62 MiB) Pobrany 994 razy
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10302
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 526
Podziękował: 19570 razy
Otrzymał podziękowanie: 16836 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 12 sty 2013, 00:00

Zaświaty Celtów noszą różne nazwy, np. Avalon, Tir na nog oraz Równina Rozkoszy. Analiza wspomnianych wyżej historii wyraźnie daje do zrozumienia, że rejony te musiałyby istnieć w wyższym wymiarze. Aby do nich dotrzeć, należałoby udać się w odpowiednie miejsce przestrzeni trójwymiarowej, a następnie podróżować w nieznany nam, mistyczny sposób. Możemy nazwać go dodatkowym wymiarem podróżowania, poza trzema, które znamy. Jako że zaświaty można osiągnąć wyruszając w podróż mistyczną z tego świata, możemy o nich mówić jak o rzeczywistości równoległej. Pojęcie te da się zrozumieć, gdy wyobrazimy sobie przeskoki między równoległymi, sąsiadującymi ze sobą płaszczyznami. Płaszczyzny te odpowiadają równolełym wymiarom rzeczywistości, natomiast skoki - podróży w wyższych wymiarach.

Obrazek

Analogię do historii Osjana, w której odstęp czasowy wynosi setki lat, znajdujemy w folklorze chińskim. Książka Relacja na temat Niebios w Jaskiniach oraz Krain Szczęścia w słynnych górach Tu Kuang-finga, żyjącego w latach 850-933 n.e., wymienia dziesięć „niebios jaskiniowych" i trzydzieści sześć „małych niebios jaskiniowych", które -jak przypuszczano - istniały pod górami w Chinach. Oto wrażenia podawane przez człowieka, który wszedł do korytarza prowadzącego do jednego z owych jaskiniowych niebios:

Po przejściu dziesięciu mil znalazł się nagle w pięknej krainie „o czystym, błękitnym niebie, lśniących, różowawych chmurach, pachnących kwiatach i gęsto rosnących wierzbach. Były tam wieże barwy cynobru, pawilony z czerwonego jadeitu oraz rozległe pałace". Spotkał grupę uroczych, kuszących kobiet, które zaprowadziły go do domu z jaspisu i grały dla niego piękną muzykę, podczas gdy on pił „rubinowoczerwony napój oraz sok koloru jadeitu". W chwili, gdy poczuł chęć, aby go uwiodły, przypomniał sobie rodzinę i wrócił do korytarza. Wiedziony dziwnym światłem, które przed nim tańczyło, wyszedł z jaskini na zewnątrz. Jednak po dotarciu do rodzinnej wioski nie rozpoznał żadnej z napotkanych osób. Gdy zaś przybył do domu, spotkał swych potomków z dziewiątego pokolenia. Powiedzieli mu, że jeden z ich przodków zniknął przed trzystoma laty w pieczarze i nigdy go już odtąd nie widziano.


Widzimy tu ten sam efekt rozciągłości czasowej, który stale pojawia się w folklorze europejskim. Efekt ten oraz fakt, iż ów człowiek znalazł się w krainie o błękitnym niebie i chmurach, wskazują, że korytarz w jaskini zaprowadził go do równoległego świata.

Charakterystykę równoległego wymiaru rzeczywistości, zwanego Bila-svargą (niebem podziemnym) - wyraźnie spokrewnionego z chińską historią o niebiosach jaskiniowych - zawiera Bhagavata Purana. Bila-svargę opisuje się jako bardzo piękne miejsce z olśniewająco zdobionymi miastami, jeziorami o przejrzystej wodzie oraz rozległymi parkami i ogrodami. Jednocześnie nie można dojrzeć tam Słońca ani Księżyca, zaś jego mieszkańcy nie odczuwają upływu czasu. Bila-svarga dzieli się na siedem światów zwanych lokami, przez co jest czymś więcej niż tylko jaskinią wewnątrz Ziemi, wyposażoną w sztuczne oświetlenie. Jedną z tych lok jest Atala, którą- jak się podaje - zamieszkują trzy grupy kobiet: svairim, kaminii pumścali. Oto, co przytrafia się mężczyźnie, któremu udaje się odwiedzić ten rejon:

Jeśli na planetę Atala dostaje się mężczyzna, kobiety te natychmiast łapią go i nakłaniają do picia odurzającego napoju, który przyrządza się z narkotyku, znanego jako hataka [cannabis indica]. Ów środek odurzający obdarza mężczyznę wielkim wigorem seksualnym, który owe kobiety wykorzystują dla swej przyjemności. Kobieta oczarowuje go atrakcyjnymi spojrzeniami, intymnymi słowami, miłosnymi uśmiechami, a następnie objęciami. Nakłania w ten sposób do zażywania z nią przyjemności seksualnej, aż do jej całkowitego zadowolenia. Z powodu potencji płciowej, mężczyzna sądzi, iż jest silniejszy od dziesięciu tysięcy słoni i uważa się za najdoskonalszego. Co więcej - omamiony złudą i odurzony fałszywą dumą - uważa się za Boga, lekceważąc nadchodzącą śmierć.

Znaczące jest to, iż w powyższym tłumaczeniu Atalę nazywa się „planetą". Słowo loka czasami tłumaczone jest jako „układ planetarny", zaś siedem lok Bila-svargi nazywanych jest „niższymi układami planetarnymi". Bhagavata Purana wskazuje, iż Bila-svarga rozciąga się w płaszczyźnie Układu Słonecznego i dlatego nazywa się ją svargą, czyli niebem. Można jednak do niej dotrzeć, wnikając w głąb Ziemi przy użyciu wyżejwymiarowych metod przemieszczania. W tym sensie jest ona bila - podziemną.
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 5211
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 657
x 235
Podziękował: 8761 razy
Otrzymał podziękowanie: 9193 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: chanell » sobota 12 sty 2013, 01:25

Wszystko to wyglada jak opowiesci o Agharcie -wewnętrznej Ziemi ,jest tylko mała niezgodność, Agharta ma wewnętrzne Słońce znane nam jako jadro Ziemi . ;)
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10302
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 526
Podziękował: 19570 razy
Otrzymał podziękowanie: 16836 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 14 sty 2013, 00:49

Wszystko to wyglada jak opowiesci o Agharcie -wewnętrznej Ziemi

To prawda takich podobnych do Agharthy opowieści jest dużo :D

Jest wiele kontrowersji na temat tego, czy istoty z UFO przybywają z innych planet, czy z wyżej wymiarowych rejonów na Ziemi. Według tekstów wedyjskich obie ewentualności mogą być prawdziwe: istnieją człekopodobne istoty, które zamieszkują inne planety, czasem odwiedzają też Ziemię w po jazdach zwanymi vimanami, bądź przy użyciu własnej mocy. Podobne istoty zamieszkują różne, niedostępne dla większości ludzi obszary Ziemi. Również niektóre grupy istot w swych dziejach zamieszkiwały bądź nadal zamieszkują zarówno Ziemię, jak i inne planety.

Do ostatniej kategorii należą Nagowie. Częściowy opis ich dziejów na Ziemi, jak też kontaktów z ludźmi, zawiera Nilamat Purana. Traktuje onu o historii Kaszmiru, przedstawia też prawa podane przez Nile, syna niebiańskiego mędrca Kaśyapy oraz króla kaszmirskich Nagów. W ciekawy sposób ukazuje wedyjski obraz starożytnej historii ludzi i człekopodobnych istot.
Kaszmir to obecnie dolina otoczona nieprzerwanym - za wyjątkiem pojedynczego przełomu rzeki Jhelum na południu - łańcuchem górskim. Według Nilamat Purany, przełom ten kiedyś nie istniał, zaś dolina Kaszmiru była jeziorem Satisaras . Nazwano je tak od imienia żony Pana Śivy, Sad, która lubiła czasem łódką udawać się tam na wycieczki.
Pewnego razu w jeziorze zamieszkała demoniczna istota o imieniu Ja lodbhava (co znaczy: „powstały z wody"), która w regularnych odstępach czasu wynurzała się, by pustoszyć przyległe tereny. Devowie poprosili Pana Yisnu o zgładzenie demona. Pan Yisnu się zgodził. Aby tego dokonać, Jego brat Balabhadra spuścił wodę z jeziora i rozłupał pasmo górskie odgradzające dolinę od południa. Następnie - gdy Devowie przypatrywali się temu z okolicznych szczytów górskich - Yisnu zaatakował demona, który znajdował się w niekorzystnej sytuacji, pozbawiony swego naturalnego żywiołu.
Po śmierci Jalodbhavy świeżo osuszoną dolinę mędrzec Kaśyapa zasiedlił Piśacami i potomkami Manu (ludźmi). Nagowie - jej pierwotni mieszkańcy - zamieszkali w jeziorach i źródłach, zaś inne istoty zajęły pozycje bogiń nowopowstałych rzek.
Piśacowie byli przystosowani do skrajnego zimna, które wtedy panowało w dolinie. Z powodu surowego klimatu ludzie mogli początkowo tam mieszkać tylko w miesiącach letnich. W końcu jednak bramin Candradeva przejął dzięki przychylności Nili Naga wiele obrządków, które uwolniły kraj od Piśaców i nadmiernego zimna. Od tego czasu ludzie mogli zamieszkać tam na stałe. Dolina zasłynęła później pod nazwą Kaszmir, wywodzącą się od określenia Kaszaf Mar - „dom Kaszafa".
Okazuje się, że dolina Kaszmiru rzeczywiście była jeziorem w geologicznym okresie plejstocenu. Wypełniają ją warstwy osadowe zwane karewami, które wielu geologów interpretuje jako słodkowodne osady jeziorne. Mimo iż niektórzy geologowie interpretowali te warstwy jako osady rzeczne, aktualne opinie na ten temat podsumowuje, jak się wydaje, następujące stwierdzenie: „Z pewnością i bez wahania można niniejszym stwierdzić, iż badane tutaj osady karewa mają pochodzenie lakustralno - słodkowodne z chłodniejszego klimatu". Zdaniem geologów, jezioro istniało nadal w dolinie po stronie Himalajów do późnego plejstocenu, po czym - w wyniku utworzenia rzeki Jhelum - zostało osuszone po jej południowej stronie. Datowanie metodą węgla radioaktywnego wskazuje, iż wydarzyło się to ponad 31 tysięcy lat temu, czyli wcześniej od - według obecnych poglądów - pojawienia się ludzi w obecnej postaci na tym obszarze.
Jak więc wytłumaczyć tradycyjne podanie, zgodnie z którym dolinę wypełniało niegdyś jezioro? Według jednej z propozycji, dawne plemiona zamieszkujące Kaszmir wywnioskowały o wcześniejszej obecności jeziora na podstawie dowodów geologicznych. Różnice zdań między współczesnymi geologami pokazują jednak, że interpretacja takich dowodów nie jest bynajmniej oczywista (poza tym część dowodów to skorupki mikroskopijnych istot wodnych zwanych ostrakodami, których nie mogliby dostrzec ludzie pozbawieni mikroskopów). Równie prawdopodobne jest więc to, iż przekazano w tradycji faktyczne zdarzenie historyczne - osuszenie pradawnego jeziora.
Czy da się tego dowieść, czy nie, chodzi głównie o to, iż Nilamat Purana cofa się do czasów, w których Kaszmir był siedzibą Devów, Nagów oraz innych inteligentych ras o nadludzkich mocach mistycznych. Wszystkie one były potomkami niebiańskich mędrców w rodzaju Kaśyapy, którzy z kolei byli potomkami Brahmy - pierwszej stworzonej istoty w tym wszechświecie. :)
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10302
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 526
Podziękował: 19570 razy
Otrzymał podziękowanie: 16836 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 26 sty 2013, 23:04

Literatura wedyjska podaje, iż istnieje hierarchia układów planetarnych, które możemy traktować jako światy równoległe. Najwyższy układ to Brahmaloka - świat Brahmy - przejawiający największą rozciągłość czasową w stosunku do Ziemi. Inne, pośrednie układy planetarne charakteryzują pośrednie stopnie rozciągłości czasowej.
Rozciągłość czasową na Brahmaloce obrazuje następująca historia. Zaczyna się od wzmianki na temat podwodnego królestwa Kuśasthall, które już samo w sobie może wiązać się z rzeczywistością równoległą. Ludzie w tej historii to członkowie Surya-varhśy, dynastii wywodzącej się od Suryi - głównego Deva, który zarządza Słońcem. Mimo iż uważa się je za istoty ludzkie, obdarzone były mocami mistycznymi, jakich brak przeciętnemu człowiekowi współczesnemu. Jeden z nich, król KakudmI, mógł udać się w podróż do świata Brahmy, gdzie doświadczył wymiaru czasu Brahmy:
O pogromco wrogów, Maharadżo Pariksicie, ów Revata zbudował w głębinach oceanu królestwo znane jako Kuśasthall. Mieszkał tam i rządził takimi połaciami ziemi jak Anarta i inne. Miał stu bardzo dobrych synów, a najstarszym był Kakudmi.
Wraz ze swą córką Revatl, Kakudmi udał się do Pana Brahmy na Brahmalokę - transcendentalną wobec trzech sił natury materialnej i poprosił o radę w sprawie męża dla niej. Gdy tam przybył, Pan Brahma zajęty był słuchaniem koncertu Gandharvów i ani przez chwilę nie mógł z nim rozmawiać. KakudmI czekał więc, zaś pod koniec koncertu złożył Panu Brahmie pokłony i przedstawił swe długo pielęgnowane pragnienie.
Usłyszawszy jego słowa, Pan Brahma, który jest najpotężniejszy, zaśmiał się głośno i rzekł Kakudmiemu: „O Królu, wszyscy, spośród których w głębi serca postanowiłeś wybrać zięcia, umarli z upływem czasu. Minęło już dwadzieścia siedem catur-yug. Twoi niedoszli wybrańcy już odeszli, podobnie też ich synowie, wnuki i pozostali potomkowie. Nie usłyszysz nawet ich imion"

W tradycyjnych tekstach sanskryckich jedna catur-yuga wynosi 4 320 000 lat. Mając tę informację możemy oszacować stopień rozciągłości czasowej Brahmaloki. Jeżeli koncert Gandharvów zajął w skali czasu Brahmy około godziny, godzina ta musi odpowiadać 27 x 4 320 000 lat ziemskich. ;)
0 x



Awatar użytkownika
Kiara
Posty: 3741
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 15:10
x 168
Podziękował: 1676 razy
Otrzymał podziękowanie: 3809 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: Kiara » niedziela 27 sty 2013, 00:41

Ta opowieść jest bardzo piękna ale całkowicie symboliczna... nie można jej odczytywać dosłownie. :P


Obrazek
0 x


Miłość jest szczęściem!

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10302
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 526
Podziękował: 19570 razy
Otrzymał podziękowanie: 16836 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 27 sty 2013, 20:11

Okazuje się, że wyliczenie to dokładnie pasuje do wyliczenia rozciągłości czasowej opartego na innej historii z udziałem Brahmy. ;)
Jest to historia Brahma-vimohana-lila, czyli oszołomienia Brahmy przez Krsnę. Krsna zstąpił na Ziemię kilka tysięcy lat temu jako avatara i grał rolę chłopczyka-pasterza, pilnując krów w lesie Vrdavany (który znajduje się na południe od dzisiejszego New Delhi). Pragnąc sprawdzić siłę Krsny, Brahma użył swych mocy mistycznych do kradzieży krów Krsny oraz jego przyjaciół-pasterzy i ukrycia ich w odosobnionym miejscu, w stanie wstrzymanych funcji życiowych. Następnie oddalił się na rok (według czasu ziemskiego) aby zobaczyć, co się stanie.
Na sztuczkę Brahmy Krsna zareagował rozprzestrzenieniem się jako identyczne kopie cieląt i chłopców. Gdy Brahma wrócił i chciał zobaczyć co zaszło, ujrzał Krsnę, który tak jak poprzednio bawił się z chłopcami i cielętami, i poczuł się zupełnie zdezorientowany. Po sprawdzeniu, czy chłopcy i cielęta są w miejscu, gdzie ich ukrył, zobaczył, iż nie da się ich odróżnić od tych bawiących się z Krsną. Nie mógł pojąć, jak to możliwe. Ostatecznie Krsna wyjawił Brahmie, że ci ostatni są faktycznie tożsami z Nim samym. Pozwolił mu też bezpośrednio zobaczyć świat duchowy.
Otóż okazuje się, że mimo iż Brahma nie był przez rok obecny na Ziemi zgodnie z jego skalą czasu minęła jedynie chwila. Słowo sanskryckice które oznacza tutaj chwilę, to truti. Są różne definicje truti. Wedyjski tekst astronomiczny ''Surya-siddhanta'' określa truti jako 1/33750 sekundy, wobec tego rok ziemski odpowiada 1/33750 sekundy czasu Brahmy. Jak wiadomo wizyta Kakudmiego na Brahmaloce trwała
27 x 4 320 000 lat ziemskich. Gdy pomnożymy to przez 1/33750, zobaczymy, że według czasu Brahmy pobyt króla Kakudmiego trwał 3456 sekund, czyli mniej niż godzinę. Zgadza się to z samą historią, w której król musiał zaczekać aż skończy się koncerl aby móc odbyć krótką rozmowę z Panem Brahmą.
Nawiasem mówiąc, po spotkaniu z Krsną Brahma przywrócił oryginalnym pastuszkom normalny stan świadomości. Zdumieni pastuszkowie odkryli u siebie rok „ubytku czasu". :D
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10302
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 526
Podziękował: 19570 razy
Otrzymał podziękowanie: 16836 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: janusz » wtorek 05 lut 2013, 21:58

W lipcu 1982 roku w Malezji, dwunastoletnia dziewczynka szła o godzinie 10.00 nad rzekę, aby wyprać ubranie. Natknęła się nagle na dziwną istotę płci żeńskiej swego wzrostu, która zachęcała ją do odwiedzenia innego kraju. „Nie czuła strachu. Znalazła się w jasnym i pięknym miejscu. Zdawało się jej, że czas minął w mgnieniu oka". Krewni którży od dwóch dni zapamiętale przeszukiwali teren, znaleźli ją leżącą na ziemi i nieprzytomną. Wspomniane istoty nazywane są w Malezji Bunianami
i jak się twierdzi często porywają dzieci.

Zdarzenia, o których się donosi w wielu przypadkach porwań przez UFO, także sugerują przejście do rzeczywistości równoległej. Porwanych czasami przenosi się w taki stan, w którym mogą przechodzić przez ściany. Niekiedy zabierani są na pokładzie UFO do bardzo dziwnych, nieznanych miejsc, takich jak podziemne rejony. Trudno jednak stwierdzić, czy miejsca te znajdują się na Ziemi, na innej planecie czy w innym wymiarze. Nawet doznania poza ciałem w obiektach UFO mogą zachodzić w zwyczajnej przestrzeni trójwymiarowej, ponieważ doznania poza ciałem, w których chory na serce pacjent widzi swe nieprzytomne ciało, bezspornie zachodzą w normalnych salach szpitalnych.

Najsilniejszy chyba argument, który łączy doniesienia o UFO z relacjami na temat równoległych wymiarów rzeczywistości, stanowi to, iż w obu z nich występują istoty o podobnych mocach mistycznych i zachowaniu. Jeśli określone istoty potrafią działać w świecie równoległym, zaś inne, podobne przechodzą przez ściany i pilotują maszyny latające, które wydają się naruszać prawa fizyki, być może maszyny te również przenikają do światów równoległych. Może też w takich światach powstają. Można oczywiście dowodzić, że istoty te mogłyby przybywać z innych gwiazd w szybki, wygodny sposób, który omija ograniczenia prędkości światła. Jednak skutkiem tego inne układy gwiezdne stałyby się światami równoległymi, bezpośrednio połączonymi z naszym własnym światem. Podobna do tego jest być może wedyjska koncepcja podziemnych planet niebiańskich - planet (loka) znajdujących się na niebie, które również dają się szybko osiągnąć przez wniknięcie w głąb Ziemi.

Humanoidalne istoty (czarodziejskie) wspominiane w literaturze wedyjskiej wiązano często tradycyjnie ze żniwami. W europejskich opowieściach otrzymywały one dziesięcinę ze zboża i mleka.
W swej książce Dimensions Jacąues Yallee omówił francuski tekst z IX wieku, który wydaje się przedstawiać porwanie przez UFO. Według treści tekstu, w Lyonie we Francji widziano, jak ze statków powietrznych schodziło trzech mężczyzn i kobieta. Oznajmili, że na pokład tych statków zabrały ich istoty zwane sylfami oraz że pokazano im wiele cudów. Niestety, miejscowy gmin wziął ich za złowrogich czarnoksiężników. W chwili, gdy pospólstwo miało ich właśnie wrzucić w ogień, uratowani zostali przez Agobarda, biskupa Lyonu, który zaprzeczył realności tak sylfów, jak i czarnoksiężników. Komentarze Agobarda odnośnie sylfów wskazują, iż dokładnie pasują oni do przedchrześcijańskich podań o istotach nadzorujących zbiory:
Widzieliśmy i słyszeliśmy wielu ludzi pogrążonych w tak wielkiej głupocie, tonących w takich odmętach szaleństwa, którzy wierzyli w istnienie pewnej krainy, zwanej przez nich Magonią, skąd przybywają statki żeglujące w chmurach po to, by zabrać tam owoce ziemi zniszczone przez grad i nawałnice. Natomiast żeglarze z tych statków wynagradzają zaklinaczy burzy i otrzymują zboże oraz inne płody rolne.

W Indiach ze żniwami wiąże się wspominana rasa istot zwanych Nagami. Owych Nagów nie należy mylić z plemionami dzisiejszego Nagalandu. Jak się utrzymuje, Nagowie to pozaludzka rasa wywodząca się od niebiańskiego mędrca Kaśyapy oraz jego żony Kadru. Czasami opisuje się, iż Nagowie mają postać węży, zaś innym razem, że ludzi. Najwyraźniej posiadają moc przyjmowania bądź generowania różnych form. Nagowie mają też typowe siły mistyczne, np. zdolność przemieszczania się przez litą materię, jak również pojawiania się i znikania. Zamieszkują wnętrze Ziemi oraz zbiorniki wodne i mogą być spokrewnieni ze smokami w tradycji chińskiej.
''Raja-tarangini'' autorstwa Kalhany to historia Kaszmiru spisana około XI w. n.e. Zawiera następującą opowieść o Nagach, której akcja toczy się w Kaszmirze w pięknym mieście zbudowanym przez króla Narę bądź Kimnarę:
W jednym z chłodnych stawów głównego parku miasta mieszkał Nag Suśravas wraz z dwiema pięknymi córkami. Pewnego dnia w gaju, opodal tego stawu odpoczywał biedny bramin Yiśakha. Gdy miał się właśnie posilić, ze źródła wyszły dwie piękne dziewczyny i najwyraźniej go ignorując, zaczęły chciwie jeść strączki trawy kacchaguccha, która rosła tam w obfitości. Zebrawszy się na odwagę, bramin zapytał o przyczynę ich niedostatku. Dowiedział się, że są córkami Naga Suśravasa i mimo iż mają prawo do części obfitych plonów ze zbóż rosnących wokół Kimnarapury, nie mogą ich tknąć, nim nowych zbiorów nie skosztuje strażnik pola. Na nieszczęście jednak strażnik złożył ślub, że ze świeżo zebranych plonów nie zje ani jednego ziarna. Stąd żałosne położenie Nagów.
Wzbudziło to u bramińskiego chłopca współczucie. Pewnego dnia ukradkiem włożył trochę świeżego zboża do kuchennego garnka strażnika. Skoro tylko ten je skosztował, wśród burzy i grzmotów Naga rozdzielił plony po całym mieście. Z wdzięczności wydał jedną z córek za owego bramina. Przez pewien czas szczęśliwa para mieszkała spokojnie w mieście, dopóki o pięknie żony bramina nie dowiedział się król Nara, który próbował uwieść ją poprzez swych wysłanników. Gdy to zawiodło, zaś król próbował ją uprowadzić siłą, z obawy o życie Yiśakha i jego żona uciekli wskakując do stawu zajmowanego przez Naga Suśravasa. Nag wpadł w furię i potężną burzą z piorunami zniszczył Kimnarapurę. On sam, jego córka i zięć stworzyli i obrali na swą siedzibę jezioro o „oślepiającej bieli podobnej oceanowi mleka", do dziś znane jako Śesanaga

Historia ta zawiera trzy elementy, które łączą ją z podaniami o czarodziejskich istotach z tradycji europejskiej: (1) Nagowie spożywają plony zebrane przez ludzi, (2) ludzie płci męskiej mogą żenić się z kobietami Nagów oraz (3) istota ludzka może żyć z Nagami w ich świecie. Ponieważ bramin mógł mieszkać z żoną pod jeziorem, możemy zrozumieć, iż zamieszkiwali równoległy wymiar rzeczywistości połączony z jeziorem, a nie po prostu jego wody. Ciekawe jest również to, że aby zabrać plony, Nagowie potrafili wywoływać burze, zaś arcybiskup Agobard wspominał o zaklinaczach burzy, którzy najwidoczniej robili to samo. ;)
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10302
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 526
Podziękował: 19570 razy
Otrzymał podziękowanie: 16836 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 15 lut 2013, 22:14

Trzy przekazy pochodzące od trzech różnych świadków kontaktowych:
Rozdzielenie jest złudzeniem. Wszystkie rzeczy są jednym: stworzeniem. [...] ty i ci, którym służysz, to to samo: jesteście jednym.
To niemożliwe, by oddzielić ciebie od stworzenia; niemożliwe, by oddzielić ciebie od stworzenia. Jesteś nim, a ono jest tobą.
A zatem, moi przyjaciele, wy i Stwórca to jedno. Wy i Stwórca macie równe moce. Gdyż taka jest prawda. Każdy z nas to Stwórca.

Powyższe stwierdzenia przywodzą na myśl indyjską szkołę filozoficzmi advaita wedanty, która naucza, iż ostateczny cel polega na roztopieniu jednostkowego ego w jedynym Brahmanie. Szkoła ta stosuje się do nauk Wed. Twierdzi tym samym, iż istnieje niebiańska hierarchia rejonów zamieszkiwanych przez dusze, które transmigrują w tych rejonach przez fizyczne i subtelne formy cielesne. Utrzymuje też jednak, iż na ostatecznym etapie zrozumienia wszystkie te rejony są złudne i nie istnieje nic za wyjątkiem Jedynej Świadomości, czyli Brahmana. Zrozumienie takie polega na staniu się tożsamym z Brahmanem. Jest to wszystko, co - według advaita wedanty można osiągnąć.
Filozofia indyjska obejmuje jednak więcej niż tylko szkołę advaita wedanty. Zgodnie z filozofią wajsznawa, Brahman to blask transcendentalnego ciała Najwyższego Pana, który tworzy atmosferę świata duchowego. Doświadczenie Brahmana stanowi jedynie punkt wyjścia do wyższego, duchowego doznania, zaś pogląd, iż jest ono ostatecznym celem, stanowi przeszkodą w duchowym rozwoju. Jednym z głównych tekstów wedyjskich, przedstawiających filozofię wajsznawa - osobowego monoteizmu - jest Bhagavata Purana. Oto opis podróży Arjuny i Krsny w sferę Brahmana i poza nią, który pochodzi z tego tekstu:
Podążając za dyskiem Sudarśana, rydwan wyszedł z ciemności i dotarł do bezkresnego, duchowego światła wszechprzenikającego brahma-jyoti. Gdy Arjuna ujrzał ów oślepiający blask, jego oczy zostały oślepione, więc je zamknął. Wychodząc stamtąd zanurzyli się w toni wodnej, która niezwykle jaśniała ogromnymi falami, gnanymi przez potężny wiatr. W oceanie tym ujrzał Arjuna zdumiewający pałac, promienny bardziej niż wszystko, co widział dotychczas. Piękno pałacu uwydatniały tysiące zdobionych kolumn, wysadzanych połyskującymi kamieniami szlachetnymi.
W pałacu znajdował się ogromny wąż Ananta Śesa, który napawał lękiem. Świecił bardzo jasno blaskiem bijącym od klejnotów na tysiącach swych kapturów oraz po dwakroć tylu przerażających oczu. Przypominał Górę Kailasa. Jego szyje i języki były granatowe. Arjuna ujrzał wtedy wszechobecnego i wszechpotężnego Boga, Najwyższą Osobę, Maha-Visnu, który siedział swobodnie na wężowym łożu. Jego niebieskawa cera miała barwę gęstej chmury deszczowej. Odziany był w piękną, żółtą szatę. Jego twarz wyglądała urzekająco. Najbardziej niezwykłe były Jego oczy. Miał osiem długich, pięknych rąk. Jego bujne kędziory skąpane były ze wszystkich stron w blasku odbitym od pęków klejnotów, które zdobiły Jego koronę i kolczyki. Nosił klejnot Kaustubha, znak Śrivatsa oraz girlandę z leśnych kwiatów.
Temu najwyższemu z Panów służyli Jego osobiści towarzysze z Sunandą i Nandą na czele; Jego cakra i inne bronie w uosobionej postaci; Jego energie-małżonki Pusti, Śri, Kirti oraz Aja; jak i Jego wszystkie moce mistyczne.

Słowo brahma-jyoti oznacza tutaj blask Brahmana. Aja to energia stworżenia materialnego. Należy rozumieć, iż miejsce to leży całkowicie poza obszarem materialnym.
Jeśli brahma-jyoti stanowi jedynie atmosferę wyższego, duchowego obszaru, wtedy istnieje coś poza rozpuszczeniem się zjednoczonej jaźni we wszelkim bycie. Według filozofii wajsznawa, po oswobodzeniu się z więzów materialnego ego dusza staje się wolna i może działać na poziomie czysto duchowym.
Jako że dusza emanuje z Najwyższej Istoty, między nią a Najwyższym istnieje naturalny związek miłości. Ta naturalna miłość jest przyćmiona, gdy dusza znajduje się w stanie świadomości materialnej. Kiedy dusza osiąga Brahmana, dochodzi do etapu neutralnego, zaś jej naturalna skłonność do kochania przejawia się bezprzedmiotowo. Jednak po przekroczeniu takiego stanu neutralności, miłość ta zaczyna wyrażać się w postaci służenia transcedentalnemu Najwyższemu Panu. Jej wyrazem jest również współczucie wobec dusz tkwiących w niewoli materii, które wszystkie są integralnymi cząstkami Pana - z tym, że pogrążonymi w zapomnieniu. To pojęcie miłości w związku z Najwyższą Osobą można porównać z „kosmiczną miłością" wymienianą w wielu komunikatach UFO. Komunikaty te często definiują ostateczną Jednię jako bezosobową energię bądź siłę. Miłość wymaga jednak osób. Jeśli Jednia jest z natury bezosobowa, jak miłość może mieć powszechny, kosmiczny charakter? Warto zauważyć, że problem ten nie pojawia się we współczesnych teoriach naukowych. Według współczesnej nauki, miłość jest jedynie niedawnym wynikiem ewolucji hominidów w Afryce i nie ma nic wspólnego z ostatecznymi czynnikami sprawczymi. Jeśli jednak osobowa właściwość miłości stanowi podstawową cechę natury, nasuwa się naturalne pytanie: „Jak to możliwe?" Jeżeli za kosmosem kryje się Transcendentalna Osoba, odpowiedź brzmi: „Kosmos został stworzony zgodnie z pełnym miłości zamysłem tej osoby".
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10302
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 526
Podziękował: 19570 razy
Otrzymał podziękowanie: 16836 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 18 lut 2013, 20:07

Maya - dezorientacja
Wiele działań i komunikatów związanych z UFO jest zgodnych ze starożytnym światopoglądem wedyjskim. Niektóre istoty z UFO przedstawiają filozofie, które odpowiadają określonym podkategoriom myśli wedyjskiej. Omawia się duszę i ewolucje jej świadomości. Praktycznie demonstruje się różnego rodzaju podróże ciał fizycznych i subtelnych, jak również duchowe stany świadomości - aż do doświadczania Brahmana. Są też, teoretyczne opisy tych stanów zwłaszcza w komunikatach przekazywanych channellingiem. Materiał ten niesie ogólnie pozytywne przesłanie. Równocześnie jednak wiele spotkań z UFO ma przejaw mniej pomyślny. Nierzadko znane komunikaty od istot z UFO zawierają wątpliwe bądź niedorzeczne informacje. Jak mamy to wszystko rozumieć? Zgodnie z pewnym intrygującym poglądem, który pojawia się w pewnych komunikatach, istnieje kosmiczne prawo dezorientacji Reguluje ono przekaz informacji do istot ludzkich. Prawo to może pomóc wyjaśnić, dlaczego komunikaty z UFO zdają się zawierać oszałamiającą mieszankę absurdu i ewentualnie wiarygodnych danych.
O prawie tym - w nawiązaniu do sposobu, w jaki zbudowały Wielką Piramidę w Egipcie - wspomniały Istoty Ra. Kiedy oznajmiły, iż zbudowały ją za pomocą myślokształtów, zapytano, dlaczego piramida została wzniesiona z osobnych bloków, jak gdyby ułożono ją z materiałów skalnych, pochodzących z kamieniołomów. Ra odrzekły:
Istnieje pewne prawo, które, jak sądzimy, stanowi jedno z istotniejszych pierwotnych zniekształceń Prawa Jedni. To Prawo Dezorientacji. Nazwaliście je Prawem Wolnej Woli [...]. Nie chcieliśmy dopuścić do zgłębienia tajemnicy [Wielkiej Piramidy] przez ludzi sprawiając, że zaczęto czcić nas jako budowniczych cudownej piramidy. I tak wygląda ona na zbudowaną, a nie pomyślaną.

Bez względu na to, jak zbudowano Wielką Piramidę, warto się zastanowić nad Prawem Dezorientacji. Zasadniczo chodzi o to, że aby chronić wolną wolę ludzi, konieczne jest skrywanie przed nimi informacji, a nawet wprawianie w zakłopotanie informacjami fałszywymi.
Idea ta może pomóc wyjaśnić nie tylko dezorientujący charakter komunikatów UFO lecz również nieuchwytną naturę ogółu dowodów ufologicznych. Dowody te są często na tyle silne, by wywołać głębokie wrażenie, lecz nigdy aż tak przytłaczające, by sceptykowi odebrać wolną wolę do podjęcia decyzji o ich przyjęciu bądź odrzuceniu. Można sobie wyobrazić zdarzenia - np. masowe lądowania UFO w Waszyngtonie - tak przekonujące, iż wykluczałyby wybór wolnej woli. Czy Prawo Dezorientacji stosuje się do zjawiska UFO: chroni wolność ludzi, którzy chcieliby je odrzucić bądź zlekceważyć, a przy tym udziela przydatnych informacji osobom gotowym zaakceptować jego istnienie?
Idee wedyjskie mogą pomóc wnikliwie wyjaśnić naturę Prawa Dezorientacji. Według Wed, materialny świat ukształtowany jest z energii zwanej maya. Maya oznacza iluzję, magię oraz moc, która stwarza złudzenie. Zgodnie z podstawową ideą wedyjską, wszechświat stwarzany jest jako plac zabaw dla dusz próbujących się cieszyć życiem w oddzieleniu od Najwyższej Istoty. Gdyby owe dusze posiadały pełną wiedzę o rzeczywistości, znałyby pozycję Najwyższego i wiedziały, że tego rodzaju przyjemność w oddzieleniu jest niemożliwa. Wszechświat stwarzany jest więc jako miejsce złudzenia, czyli mayi, w którym dusze takie mogą dążyć do osiągnięcia swych własnych, oddzielnych celów.
Kolejnym przejawem światopoglądu wedyjskiego jest to, iż Najwyższy Był pragnie, by powróciły do Niego dusze łudzone przez materię, które znajdują sio wewnątrz wszechświata. Powrót taki może mieć jednak sens tylko, gdy jest dobrowolny. Prawdziwą esencją duszy jest nieprzymuszone działanie z miłości. Jeśli więc duszę zmusza do działania nadrzędna siła, taka esencja nie da się urzeczywistnić. Stąd Najwyższy Byt próbuje przekazywać duszy wiedzę - w sposób subtelny, który nie tłumi jej wolnej woli - o tym, jak do Niego wrócić. Oto jak Bhagavata Purdna widzi związek między Najwyższym a światem złudzenia:
Składam pokłony Vasudevie, Najwyższej Osobie, Wszechprzenikającemu Bogu. Medytuję o Nim - transcendentnej rzeczywistości, pierwotnej przyczynie wszystkich przyczyn - w którym powstają wszystkie przejawione wszechświaty, w którym trwają i który je niszczy. Bezpośrednio i pośrednio jest On świadom wszystkich przejawów, jest też niezależny, gdyż poza Nim nie ma żadnej innej przyczyny.
To On, sam jeden, po raz pierwszy przekazał wiedzę wedyjską sercu Brahmy - pierwszej żywej istoty. To On sprawia, iż w złudzenie popadają nawet wielcy mędrcy i półbogowie, niczym ktoś oszołomiony złudnym obrazem wody, który widać w ogniu, i lądem widzianym w wodzie. Tylko dzięki Niemu wszechświaty materialne, czasowo przejawione na drodze oddziaływań trzech sił natury, mimo iż nieprawdziwe - wyglądają na rzeczywiste.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10302
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 526
Podziękował: 19570 razy
Otrzymał podziękowanie: 16836 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 01 mar 2013, 00:34

Wszechświat można porównać do rzeczywistości wirtualnej, uruchamianej w komputerze przez mistrzowskiego programistę. Istoty z rzeczywistości wirtualnej naprawdę istnieją poza fałszywym światem stworzonym przez komputer, doznają jednak złudzenia, iż się w tym świecie znajdują. Gdyby miały zapomnieć o swym prawdziwym życiu, złudzenie to stałoby się całkowite: utożsamiłyby się zupełnie ze swymi wirtualnymi, generowanymi przez komputer ciałami. Takie jest, zgodnie z Wedami, położenie uwarunkowanych dusz w materialnym wszechświecie.
Ogólne złudzenie mayi zawiera wiele złudzeń podrzędnych. Całkowite złudzenie sprawia, iż ktoś zapomina o wszechmocy Najwyższego, natomiast złudzenia podrzędne - iż zapomina o kosmicznej hierarchii zarządzania, którą w materialnym wszechświecie ustanowił Najwyższy. Wszystkie te złudzenia umożliwiają pojedynczej duszy działać zgodnie z wolną wolą, mimo iż znajduje się ona pod wyższą kontrolą.
Równocześnie złudzenia te nie są aż tak silne, aby poszukiwacz prawdy nie mógł jej znaleźć. Gdyby maya była tak silna, że powstrzymywałaby każdy wysiłek dążenia do prawdy, również i to tłumiłoby wolną wolę ludzką. Według systemu wedyjskiego, Najwyższa Istota organizuje zstąpienia do świata materialnego nauczycieli, aby przekazywali uwarunkowanym duszom wiedzę transcendentalną. Przez planowe działanie mayi, ludzie - jeśli tego pragną - zawsze znajdą liczne wymówki, by usprawiedliwić negację tych nauczycieli. Jeśli jednak chcą wyższej wiedzy, przedstawi im się wystarczającą liczbę dowodów, która pozwoli odróżnić ją od złudzenia. Od kilku ostatnich stuleci na Ziemi szerzy się pogląd, iż życie to po prostu fizykochemiczny proces, który stopniowo rozwijał się przez miliony lat. Zgodnie z takim poglądem, stanowimy szczytowy wytwór ewolucji na naszej planecie. Jeśli w innym miejscu wszechświata istnieje życie, również musiało powoli ewoluować na planetach o odpowiednich warunkach. Można więc spokojnie założyć, że inteligentne formy życia, które mogłyby nas przewyższać, najprawdopodobniej znajdują się daleko stąd i nie musimy się nimi przejmować. Pogląd ten mocno sprzyja ideologii nieskrępowanej przyjemności i eksploatacji, którego celem są ludzie na Ziemi. Niestety, taka ideologia szkodzi biosferze Ziemi i tamuje postęp tych, którzy być może chcieliby poznać swą duchową naturę. Znaczy to, że mimo wspierania rozwoju wolnej woli pewnych osób, współczesny światopogląd materialistyczny krępuje ją u innych. Zjawisko UFO może stanowić jeden ze sposobów, w jaki wyższe, przemyślane działanie koryguje współczesny, materialistyczny obraz świata.

Naukowcom wymierza się zasłużoną karę, stawiając twarzą w twarz wobec nieprawdopodobnych maszyn latających, które łamią prawa fizyki. Istoty o magicznych mocach zdają się nam pokazywać, że nie jesteśmy najbardzie rozwiniętym gatunkiem. Równocześnie jednak zjawiska UFO są nieuchwytne, komunikaty sprzeczne i zawsze można mieć wątpliwości. Można podejrzewać, że jeżeli tak jest, wiążą się z tym złożone, zaplanowane czynności angażujące różne formy życia. Pewne zjawiska UFO - które przerażają ludzi, lecz jednocześnie pogłębiają ich zrozumienie życia oraz jego mocy - mogą być bezpośrednio wywoływane przez istoty w sile ciemności Część tych fenomenów może obejmować wyraz autentycznego protestu ze strony istot, które zamieszkują nasz świat i są niepokojone przez niefortunne potknięcia naszej techniki. Inne zjawiska dotyczyć mogą programów nauczania, prowadzonych przez istoty, które głoszą pewne przesłanie. Ostatecznie religijne nawracanie nie musi się ograniczać do zwykłych istot ludzkich. Przesłania te mogą się różnić pod względem jakości oraz głębi i w efekcie każdy sam będzie musiał użyć własnego rozeznania, by zdecydować co przyjąć, a co odrzucić. Niektóre istoty wytwarzające światła, wysokotonowe dźwięki oraz przekazujące telepatyczne komunikaty mogą być nawet ludźmi-joginami o wysoko rozwiniętych mocach mistycznych. Zdarzenia z Fatimy sugerują, iż na Ziemi mogą się pojawiać także osoby z wyższych planet, powodowane współczuciem dla ludzkiego cierpienia. Wszystkie te ewentualności są zgodne z tradycją wedyjską. Według starożytnych tekstów wedyjskich, ludzie na Ziemi utrzymywali niegdyś regularne kontakty z wieloma rodzajami istot - od tych nieprzychylnych w sile ignorancji do wielkich mędrców o zaawansowanym stanie duchowej świadomości. Współczesne zjawiska skłonne są potwierdzać obraz wedyjski, co może również stanowić część planu, który się za nimi kryje. Nauki starożytnych mędrców są nadal dostępne, usunął je jednak w cień rozwój współczesnej, materialnie zorientowanej nauki i techniki. Być może nadchodzi czas, gdy znów traktowane będą poważnie.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10302
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 526
Podziękował: 19570 razy
Otrzymał podziękowanie: 16836 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 13 mar 2013, 00:01

Lud czarodziejskich istot
Humanoidzi celtyccy są w języku angielskim na ogół nazywani fairies. Oczywiście określenie to odnosi się do kilku różnych rodzajów istot, choć trudno byłoby ustalić wyraźny opis ich wszystkich. Podaje się, iż niektóre z nich mają piękne postacie ludzkie, zaś inne - odpychające. Niektóre są bardzo niskie, inne mają wzrost współczesnego człowieka bądź są od niego wyższe. Irlandzkie słowo oznaczające czarodziejskie istoty to Sidhe (wymawiane [szii]). Nazywa sie je też Dobrymi bądź Małymi Ludźmi. Bhagawata Purana używa podobnego określenia Punya Jana, czyli „Ludzie Pobożni", w odniesieniu do istot (np. Yaksów), które mniej więcej odpowiadają czarodziejskim istotom celtyckim.
Istotnym typem Sidhe są w Irlandii Tuatha de Danann. Tuatha de Danann znaczy: „potomkowie bogini Dany". W okresie średnioirlandzkim ową Dane znano jako Brigidę, którą pod imieniem św. Brygidy z Kildare najwyraźniej zasymilowało chrześcijaństwo. Jak podaje tradycja, gdy synowie Mila-przodkowie narodu irlandzkiego - po raz pierwszy przybyli do Irlandii, nad całym krajem w pełni panowali Tuatha de Danann. Po najeździe ludzi na wyspę, Tuatha de Danann na niej pozostali, ukryli się jednak dzięki swym mocom
niewidzialności. Niemniej nadal utrzymywali stosunki z ludźmi, kontaktując się z jasnowidzami i ukazując wybranym. Etnograf Walter Evans-Wentz zauważył, że czasem sądzono, iż Sidhe rodzą się w narodzie celtyckim jako ludzie, którzy zostają królami. Co więcej, wskazal na dowód literacki, zgodnie z którym za wcielenie takie uważano słynnego Króla Artura. Zaznaczył też, iż wiele osób związanych z Arturem w legendach na jego temat albo zostało wychowanych przez czarodziejskie istoty, albo było członkami ich rasy. Mówiono na przykład, że Excalibur - miecz Artura - wykonano w Avalonie, odmiennym od naszego świecie Sidhe. Artur chroniony był przez czarodziejską istotę zwaną Panią Jeziora. Istotą taką była również jego siostra Morgan le Fay (Fay to francuskie słowo oznaczające czarodziejkę). To pokazuje, że we wczesnoceltyckiej tradycji uważano, iż ludzie mieli liczne i bliskie kontakty z wyższymi od nich rasami, które zamieszkiwały bądź Ziemię, bądź bezpośrednio z nią połączone niewidzialne światy. To samo można powiedzieć o starożytnym światopoglądzie wedyjskim. W starożytności mogły istnieć bezpośrednie więzy kulturowe między społeczeństwem celtyckim a wedyjskim. Na przykład Bhdgavata Purana opisuje rasę istot zwanych Danavami, czyli potomkami bogini Danu. Do Danavów zalicza się kilka grup,np: Nivatakavaców, Panien, Kaleyów oraz Hiranya-puravaslch (mieszkańców Hiranya-pury). Zdaniem językoznawcy Rogera Westcotta, między wedyjską boginią Danu a irlandzką Daną zachodzi związek kulturowy. Yallee wskazał na analogie pomiędzy relacjami o UFO a historiami z tradycji celtyckiej, które dotyczą Sidhe. Wiadomo na przykład, iż istoty z UFO w tajemniczy sposób pojawiają się i znikają ludziom sprzed oczu. To samo jest w przypadku czarodziejskich stot. I tak Evans-Wentz usłyszał następującą wypowiedź od Johna MacNeila z Barra - wysepki na Zachodnich Hebrydach należących do Szkocji:
Starzy ludzie powiadali, że nie wiedzą czy czarodziejskie istoty to istoty z krwi i kości, czy duchy. Widzieli je jako ludzi o wzroście mniejszym od naszej własnej rasy. Słyszałem, jak ojciec mówił, iż te istoty zwykły przychodzić do prostych ludzi. Przemawiały do nich i znikały, gdy ktoś na nie spojrzał. [...] Powszechnie sądzono, że czarodziejskie istoty są duchami, które potrafią dowolnie ukazywać się i stawać niewidzialnymi. A kiedy zabierały ludzi, zabierały ciało i duszę razem.

Najwyraźniej istoty te robiły wrażenie fizycznych, ponieważ porywały ludzi fizycznie, lecz z drugiej strony wydawały się eteryczne pojawiając się i znikając zależnie od swej woli. Ta pozorna sprzeczność wielokrotnie występuje w przypadkach porwań przez UFO. Literatura wedyjską zawiera wiele relacji na temat humanoidalnych istot, które potrafią pojawiać się i znikać i które czasami zabierają ludzi do innego świata. Podaje się, że dokonują tego przy użyciu szczególnych mocy (siddhi), które obejmują interakcję umysłu, eteru i elementów typowo fizycznych. :shock:
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10302
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 526
Podziękował: 19570 razy
Otrzymał podziękowanie: 16836 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 25 mar 2013, 00:41

Z ''zaczarowanych'' krain, jak już wiemy trudno się jest wydostać, co można wyczytać w jednej z poniższych legend arturiańskich.

Lady z Shalott
Według legendy na damę, mieszkającą w zamku na wyspie Shalott rzucono klątwę, która zmuszała ją do bezustannego tkania zaczarowanej sieci. Przekleństwo na zawsze miało ją uwięzić na wyspie, bo gdyby ją chciała opuścić, miała ją czekać niechybna śmierć. Nie wolno jej było także bezpośrednio patrzeć na świat poza zamkiem, więc oglądała widok zza okna odbijający się w lustrze.
Obrazek
Pewnego razu, widząc w lustrze przejeżdżającego obok zamku Lancelota, bohaterka zakochuje się w nim. Po raz pierwszy przestaje tkać i wygląda bezpośrednio przez okno, co sprowadza na nią klątwę. Lady opuszcza zamek, znajduje łódź, na której wypisuje swoje imię, wsiada do niej i śpiewając płynie z nurtem rzeki do Camelotu.
Obrazek

Im bliżej celu się znajduje, tym bardziej słabnie i umiera zanim łódź dociera do zamku.

Obrazek
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10302
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 526
Podziękował: 19570 razy
Otrzymał podziękowanie: 16836 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 06 kwie 2013, 16:50

Czy demony z tradycji europejskiej są w jakimś sensie rzeczywiste ?

Starożytne kultury Europy i Indii rzeczywiście łączyły silne więzi, szczególnie te dotyczące informacji na temat innych światów. Na tej podstawie da się wyjaśnić wiele podobieństw między literaturą wedyjską a folklorem europejskim. Równocześnie jest całkiem możliwe, że pewne poglądy na rzeczywistość, które od wieków utrzymują się w Europie i w Indiach, przynajmniej część swej siły przetrwania zawdzięczają ciągłym trwałym przeżyciom, które zwykle te poglądy potwierdzają. Zgodnie z tą opinią, spotkania z UFO stanowiłyby jedynie współczesne przykłady takich przeżyć.
Oto jeden z przedstawionych przykładów obserwacji UFO, który ukazuje związek z tradycjami staroeuropejskimi. Zdarzenie miało miejsce w lecie 1968 roku. Prowadząc samochód pewna Brytyjka oraz jej towarzyszka podróży ujrzały na niebie świecący dysk. Zatrzymały się, aby przyjrzeć się, jak przeszywa on powietrze i wykonuje uniki. Również i inny samochód zatrzymał się w tym samym celu. Gdy obiekt zniknął za drzewami, kobieta ruszyła dalej. Podczas jazdy doznała zdumiewającego wglądu w prawdę o naturze rzeczywistości, który - jak stwierdziła - przekształcił jej osobowość. Tamtego wieczoru po kolacji spotkała dziwną zjawę. Nazwała ją później „Człowiekiem-skorpionem":
Światło świeciło w pokoju łukiem, który miał wokół okna długość około trzech metrów. W tym miejscu - skoro tylko podeszłam do okna - ujrzałam dziwną postać. Moją zdolność postrzegania jej wzmógł stan obezwładniającej paniki, jaki we mnie wzbudziła. Sądziłam, że to niewątpliwie demon bądź diabeł - z powodu mego zachodniego zrozumienia [...]. Miał nogi jak pies lub kozioł. Pokrywało go jedwabiste, puszyste futro, które było ciemne i lśniło w świetle. Był na pewno humanoidem i to, według mnie, wrogim. Skulił się i utkwił we mnie wzrok, nie mrużąc przy tym jasnych, winogronowo-zielonych oczu, które były skośne do góry i nie miały źrenic. Świeciły się i faktycznie przerażały w nim najbardziej. Z perspektywy czasn sądzę, że próbował się chyba ze mną porozumieć, lecz moja panika musiała zakłócać każdy komunikat, który mogłabym otrzymać. Gdyby stał w pełni wyprostowany, miałby około 120-150 cm wzrostu. Miał spiczaste uszy i długi pysk. Robił wrażenie wychudzonego: jego ręce i palce były cienkie jak patyki.


ObrazekObrazek

Obrazek

ObrazekObrazek

Nogi podobne do kończyn kozła oraz jedwabiste futro zdają się łączyć tą istotę z tradycyjną demonologią europejską, natomiast oczy i wychudzony wygląd są typowe dla postaci z doniesień o spotkaniach z UFO. Czy demony z tradycji europejskiej są w jakimś sensie rzeczywiste i czy mają jakiś związek z istotami spotykanymi na pokładzie pojazdów UFO? Badacz tego tematu Yallee wnikliwie omówił podobieństwa między odwiedzinami przez UFO a folklorem - zarówno pogańskim, jak i chrześcijańskim - dotyczące humanoidów o mocach paranormalnych. Należą do nich wymieniane w średniowiecznych dziełach katolickich inkuby i sukuby oraz czarodziejskie istoty i elfy z tradycji staro-celtyckiej i germańskiej.

Porwania i hybrydyzacja

Literatura wedyjską i europejska zawiera wiele relacji na temat humanoidalnych istot, które potrafią pojawiać się i znikać i które czasami zabierają ludzi do innego świata. Zabierane są szczególnie dzieci. Mówi się też, że dziecko ludzkie może zostać zamienione na dziecko owych istot zwane odmieńcem. Z porwaniami tymi zdaje się wiązać zarówno pożądanie seksualne, jak i względy genetyczne.

Obrazek

Na poparcie tego Yallee powołuje się na Edwina Hartlanda - uczonego, badacza tradycyjnych przekazów na temat czarodziejskich istot - wskazując przyczyny takiego porywania dzieci, podawane przez mieszkańców krajów północnoeuropejskich:
Motywem, który w opowieściach z północy zwykle przypisuje się czaro-dziejskim istotom, jest zachowanie i ulepszenie ich rasy: z jednej strony przez porywanie ludzkich dzieci, by wychować je wśród elfów i z nimi zintegrować, z drugiej zaś przez zdobywanie mleka i korzystanie z opieki wychowawczej matek-ludzi dla własnego potomstwa.

Interpretację tę omawiali dziewiętnastowieczni badacze mitów na podstawie własnych badań folkloru. Jest ona oczywiście bardzo podobna do wyjaśnienia przedstawionego przez Budda Hopkinsa i innych badaczy tego tematu. Podaje się, że w porwaniach tych obce istoty zapładniają kobiety i przedwcześnie zabierają im płód. David Jacobs, profesor nadzwyczajny z Tempie University w Filadelfii, napisał książkę na temat porwań przez UFO, która zawiera szczegółu opisy „scen prezentacji", gdzie osoba porwana przez UFO proszona jest o nawiązanie fizycznego kontaktu z obcymi lub na wpół obcymi dziećmi:
Wymaga się też, aby porwani dotykali, trzymali i obejmowali owe dzieci. [...] Widocznie kontakt z człowiekiem jest dla dziecka absolutnie konieczny. Mimo iż Obcy wolą, aby ludzie nawiązywali kontakt pełen opiekuńczości i miłości - wydaje się, że wystarcza jakikolwiek kontakt fizyczny.


Literatura wedyjska zawiera wiele opisów związków seksualnych Iudzi z przedstawicielami ras pozaludzkich, których owocem jest potomstwo. Przykładem jest kontakt, do którego doszło między Bhimą- człowiekiem, jednym z bohaterów Mahabharaty - a Hidimbą, kobietą z rasy Raksasów. Pożądając Bhimy, Hidimba przystąpiła do niego i w celu zbliżenia przyjęła złudną postać pięknej kobiety. Efektem zbliżenia było dziecko, opisywane następująco:
I gdy tak bystra niczym myśl Raksaska kochała wszędzie potężnego Bhimasenę, urodziła syna, którego spłodził. Przedstawiał on widok przerażający: zezowaty, wielkousty i spiczastouchy, miał wstrętne ciało, ciemnoczerwone wargi i ostre kły. Był urodzonym łucznikiem, wielkim, potężnym, niezwykle mężnym i odważnym. Ten pogromca wrogów był bardzo szybki, miał wielkie ramiona, wielkie ciało oraz ogromne zdolności magiczne. Nieludzki - mimo iż zrodzony z człowieka - niezwykle szybki i silny, przewyższał zarówno Piśaców i inne demony, jak i ludzi.

W tym przypadku, gdy dziecko było małe, Bhima i Hidimba zostali razem, wkrótce jednak Hidimba odeszła i zabrała chłopca ze sobą. Tuż po jego urodzeniu Bhima zauważył: „On błyszczy jak garnek!" Nazwano go więc (ihatotkacą, co znaczy: „Błyszczący-jak-garnek". Bhima i jego bracia l'andavowie bardzo lubili chłopca, mimo iż bardzo przypominał matkę i wyraźnie wyglądał na istotę pozaludzką. Jego wygląd jest typowy dla Raksasów i zupełnie różni się zarówno od wyglądu ludzi, jak i humanoidów z UFO,o których powszechnie się teraz donosi.
Obrazek
Opisy wedyjskie wskazują, iż różne rasy humanoidalne we wszechświecie na ogół zdolne są do hybrydyzacji i poczęcia płodnego potomstwa. To nasuwa myśl, że wszystkie muszą być ze sobą spokrewnione genetycznie i, zgodnie z literaturą wedyjska, rzeczywiście tak jest. Wszystkie rasy humanoidalne wywodzą się od form męskich i żeńskich wygenerowanych przez Brahmę - pierwszą stworzoną żywą istotę. Devowie należą do potomków tych form, zaś od Devów - poprzez różne, liczne linie genealogiczne - pochodzą ludzie.
Obrazek
0 x



Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 12
Podziękował: 5089 razy
Otrzymał podziękowanie: 1593 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » sobota 06 kwie 2013, 19:06

Janusz, w wątku tym poruszane są zagadnienia dotyczące również wierzeń aryjskich, a Ariowie, przynajmniej w moim przekonaniu, mają bardzo podobne wierzenia do tych, które dziś kultywuje chrześcijaństwo, myślę więc że moze nie głupim byłoby utworzenie osobnego wątku poświęconego samym Ariom.
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10302
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 526
Podziękował: 19570 razy
Otrzymał podziękowanie: 16836 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 07 kwie 2013, 01:08

Darku masz rację. Gdy uzbieram więcej wiadomości dotyczących Ariów taki temat utworzę. :D

Genetyka a pochodzenie człowieka
Wszystkie znane współczesnej nauce organizmy żywe zawierają geny zbudowane z DNA, które określają ich cechy dziedziczne. Ciała Brahmy i Devów zbudowane są z subtelnych postaci energii, nie zawierają więc DNA. Niemniej noszą w sobie informację genetyczną w formie bija, czyli nasion, również zbudowanych z energii subtelnej". Warunkiem pochodzenia istot ludzkich od Devów jest obecność uporządkowanej transformacji, która przetwarzałaby energię subtelną na fizyczną. Ta sama transformacja musiałaby przetwarzać subtelne bija w fizyczne geny zbudowane z DNA.

Zgodnie z wariantem wedyjskim, istoty ludzkie rzeczywiście mają przodków w wyższych istotach człekopodobnych z innych planet. Więź ta jednak nie powstała przez genetycznie zaprojektowane hybrydy wyższych istot z prymitywnymi małpoludami, które żyły na Ziemi. Wiązało się, to raczej z obcowaniem płciowym między Devami, dającym poprzez uprzednio zaplanowane transformacje genetyczne - potomstwo w postaci ludzi. Na ogół potomkowie Brahmy na poziomie Devów i wyższym potrafili spłodzić potomstwo o typie ciała odmiennym od ich własnego. Nie natrafiono na konkretne opisy, jak tego dokonywano, sądzi się jednak, iż wcześniej zaprogramował to Brahma. Nic nie wskazuje na to, że Devowie dokonali tego na drodze niezależnych badań naukowych. Wydaje się raczej, iż po prosiu wykorzystali moce, którymi Brahma obdarzył ich we wcześniejszym stadium stworzenia.

Wedyjska koncepcja pochodzenia gatunków nie jest darwinowska. Jeżeli humanoidzi w rodzaju, o którym donosi się w związku z UFO, są prawdziwi, także i ich istnienie stanowi wyzwanie wobec darwinowskiej teorii ewolucji. Zgodnie z obecnym stanem wiedzy z zakresu historii naturalnej, istoty takie nie mogły wyewoluować z Ziemi. Jest również niezwykle mało prawdopodobne, aby istoty tak bardzo nas przypominające niezależnie wyewoluowały na innej planecie. Jak postuluje teoria interwencji genetycznej, przedstawiona przez Zecharię Sitchina, ludzie powstali ze stworzonej w procesie inżynierii genetycznej hybrydy istot pozaziemskich i małpoludów, które rozwinęły się na Ziemi. Zgodnie z tą teorią, same istoty pozaziemskie przypuszczalnie wyewoluowaly na innej planecie. Trudno jednak wytłumaczyć, dlaczego miałyby być one na tyle zbliżone genetycznie do małpoludów, abyśmy mogli poważnie brać pod
uwagę hybrydyzację.

W celu zobrazowania tego przypuśćmy, że chcemy stworzyć nowy program komputerowy łącząc dwa niezależne programy napisane w języku maszynowym, które pochodzą z dwóch różnych komputerów. Nawet gdyby oba wykonywały podobne operacje, robiłyby to przy pomocy zupełnie odmiennego kodowania wewnętrznego, przez co byłyby ze sobą niekompatybilne. W takiej sytuacji, nawet najbardziej zaawansowanemu informatykowi łatwiej byłoby stworzyć od podstaw nowy program, niż dostosować dwa do siebie nie pasujące (być może wolałby też stworzyć nowy program modyfikując jeden, który by już istniał).

Model wedyjski omija problem niezgodności genetycznej zaczynając od Devów i wprowadzając transformację, która zmienia formę Deva. Powstała w jej wyniku forma człowieka różni się od formy Deva, lecz najwyraźniej jest do niej na tyle zbliżona, że pozwala na hybrydyzację ludzi z Devami.
Warto zauważyć, że potrzeba przekształcenia informacji genetycznej z postaci subtelnej w typowo fizyczną nie stanowi przeszkody nie do pokonania. Informacja jest abstrakcyjna, zaś tę samą informację można przechowywać przy użyciu różnych rodzajów energii. Przekształcenie informacji z postaci subtelnej w fizyczną można porównać do konwersji tekstu z sygnałów elektrycznych zakodowanych przez komputer na wydruk na papierze.

Mimo iż tranformacja Deva w człowieka zdaje się być wcześniej zaprogramowana przez Brahmę, istnieją wedyjskie opisy stwarzania ras ludzkich przez manipulację genetyczną. W pewnej historii król o imieniu Vena okazał się okrutnym tyranem i został zabity przez wielkich mędrców. Matka króla zakonserwowała jego ciało „smarując je odpowiednimi substancjami oraz intonując mantry". Mędrcy pomyśleli później, iż cechy dziedziczne króla były wartościowe i aby je zachować, uczynili co następuje:
Po podjęciu decyzji osoby święte i mędrcy, z wielką siłą i zgodnie z określoną metodą, ubili uda martwego ciała króla Veny. Skutkiem tego ubijania z ciała króla Veny zrodziła się osoba podobna do karła.
Owa osoba zrodzona z ud króla Veny nosiła imię Bahuka i miała kruczoczarną cerę. Wszystkie kończyny jej ciała - ręce i nogi - były krótkie, szczęki zaś - ogromne. Nos jej był płaski, oczy czerwonawe, a włosy koloru miedzi.

Należy zwrócić uwagę, że historii tej nie należy wykorzystywać na poparcie jakiejkolwiek teorii o wyższości bądź niższości rasowej. Zgodnie ze światopoglądem wedyjskim, wszystkie osoby są równe jako istoty duchowe, błędna jest więc próba osądzania ich na podstawie ciała materialnego, które stanowi jedynie zewnętrzne okrycie duszy.
Mogłoby się wydawać, że mędrcy stworzyli Bahukę przeprowadzając operację bardzo podobną do tego, co obecnie znamy jako klonowanie. Zgodnie ze współczesną wiedzą naukową, chemicznie nienaruszony kod DNA z jakiejkolwiek komórki ciała danej osoby, zawiera informację genetyczną, która dokładnie to ciało opisuje. Oznacza to, iż teoretycznie byłoby możliwe stworzenie nowego, żywego ciała wykorzystując do tego tkankę z ciała martwego, przy założeniu, że tkanka ta nie zaczęłaby się wcześniej rozkładać. :o
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10302
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 526
Podziękował: 19570 razy
Otrzymał podziękowanie: 16836 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 29 kwie 2013, 00:27

Zgodnie z mitami Starożytnego Egiptu, legendarne Bramy Zaświatów były chronione przez dwa gigantyczne lwy albo sfinksy nazywane Aker.

Obrazek

Oblicze jednego lwa zwrócone jest ku wschodowi, gdzie słońce wschodzi i rozpoczyna się nowy dzień, zaś drugi patrzy na zachód gdzie słońce zachodzi, schodząc do Zaświatów. Są odwrócone nawzajem i patrzą w dal - nazywano ich “Wczoraj” i “Jutro”. Za stelami lwów umieszczony jest ogromny kopiec lub piramida i pod nim znajdowała się wielka, owalna komora, która zdaje się być zapieczętowana. Opowiadano o tej tajemniczej komorze, że tam była ukryta jakaś wielka tajemnica, niewątpliwie tych co rządzili ziemią Egiptu podczas odległej epoki Zep Tepi.

Obrazek

Gdy Ziemia zatrzęsła się i wszystko zostało zatracone w oceanie tworzenia, nastąpił czas Zep Tepi. Gdy Bogowie i Boginie powracali na planetę to przeprowadzali nową wersja rzeczywistości. Nazywano tą grupę bogów - kreatorami istnień - Zep Tepi. Tehuti [Thoth - Czas] zaczynał następny program. Zep Tepi przypuszczalnie pozostawali na Ziemi wystarczająco długo, żeby stworzyć nową rasę ludzi. Zep Tepi pozostawili po sobie wiele pamiątek o siłach stworzenia ludzi. Zgodnie z zapisami na kamieniach Wielkiej Piramidy, które opisują tak zwany Cykl Feniksa [Phoenix], wędrówkę systemu słonecznego na galaktycznej orbicie. Początek obecnego cyklu Feniksa, wg astronomów nastąpił 3 lipca 14 000 pne o godz. 23:57 GMT, co być może stanowi datę powstania Wielkich Piramid. Okres cyklu Feniksa wynosi 16.011 lat, zatem zakończenie aktualnego Cyklu Feniksa wg naszego obecnego kalendarza nastąpi w roku 2 012.
Na planecie było 12 obszarów [punktów siatki], przez które bogowie Zep Tepi wyruszali, aby stworzyć 12 narodów - Tehuti powołał do istnienia wszystkie narody w tym samym czasie. Prawdę o stworzeniu Tehuti zapisał w Sali Zapisów, [Amenti] na Kryształowej Tabliczce, którą zakopano w ziemi, nieopodal Wielkiej Piramidy, której towarzyszy Sfinks. Zep Tepi pozostawili kryształowy rdzeń, który pokazuje rzeczywistość stworzenia ludzkości i ukryli te informacje w Sali Amenti i w Złotym Nakryciu Wielkiej Piramidy.
We wszystkich legendach, Zep Tepi przekazali wiadomość, że powrócą przy końcu tego Cyklu Czasu i przyniosą ze sobą tajne klucze do bram Ziemi Świętej albo Złotego Wieku - znaczącej spiralną świadomość.
Przypuszczalnie wiele tysięcy lat temu na Ziemi wykonano wielki genetyczny eksperyment, w poszukiwaniu nieśmiertelności, próbowano stworzyć wyższą rasę ludzkości.

Obrazek Duat - inny wymiar

Greckie słowo Feniks pochodziło od egipskiego słowa Taty - Hanok, znaczy "Dom Henocha". Wiedza Henocha sugeruje, że regularne kataklizmy działają jak ewolucyjny bodziec, w następnej fazie ewolucyjnej ożywiają nowe formy życia,, które przybyły po ucieczce z matecznika planet.
Zgodnie z wieloma legendami, Zep Tepi będą regularnie powracać na Ziemię, na początku i przy końcu oraz w połowie każdego czasu cyklu co 13 000 lat, bowiem rok zodiakalny orbity wokół środka galaktyk wynosi ca 26 tys. lat. Uwarunkowania naszej galaktycznej orbity powodują, że te 13 tys. letnie okresy poprzedzają wielkie kataklizmy.

Egipcjanie zarejestrowali historie Gwiezdnych Podróżników, takich jak Henoch, którzy podróżowali poza Wielkim Okiem Oriona i powrócił, aby chodzić jak bogowie wśród ludzi. Starożytne teksty sugerują, że jesteśmy przeznaczeni aby stać się bogami, a wielka Wiedza Thotha [Henocha] dana ludziom mogła się rozwijać poza obecną ziemską postacią.
Podczas Pierwszego Czasu, Zep Tepi, gdy bogowie panowali na Ziemi, nazywano ten czas Złotym Wiekiem, podczas którego wody otchłani wycofały się i pierwotna ciemność została wypędzona, a ludzkości ofiarowano dar cywilizacji. Opowiadano również o Urshu, pośrednikach pomiędzy bogami i ludźmi, kategoria o mniejszej boskości, ten tytuł oznaczał Nadzorców, ich działania zarejestrowały starożytne teksty hieroglificzne i święte pomniki. Szczególnie żywe wspomnienia zachowano o potężnych bogach, nazywali się Neteru i żyli na ziemi razem z rodzajem ludzkim i wykonywali najwyższą władzę w Heliopolis i w innych sanktuariach nad Nilem w Górnym i Dolnym Egipcie.

Bóg Thoth przez 16 tys. lat rządził starożytnym Egiptem, ca 52 tys. ÷ 36 tys. lat pne. W tym czasie, starożytna barbarzyńska rasa Egipcjan, wśród której się osiedlił, została podniesiona na wysoki stopień rozwoju cywilizacji. Thoth był nieśmiertelny, pokonał śmierć i mógł przybywać, kiedy tylko chciał.
Wzniósł Wielką Piramidę ponad wejściem do Wielkich Sal Amenti, które stały się zaświatami, Salami Bogów, gdzie duchy zmarłych przechodziły na osądzenie. Umieścił tam swoje zapisy i mianował strażników swych tajemnic wśród najdostojniejszych Egipcjan. Według tej relacji Thoth był budowniczym Wielkiej Piramidy w Giza, przypisywanej mylnie Cheopsowi. Występuje także jako Pan, twórca religii, potrafiący uginać światło, tworzący złudzenia naszej rzeczywistości [magia i złudzenie] -"Pan Magii i Czasu".

Obrazek
0 x



Awatar użytkownika
barneyos
Moderator
Posty: 1267
Rejestracja: piątek 04 sty 2013, 08:49
x 11
x 43
Podziękował: 87 razy
Otrzymał podziękowanie: 1560 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: barneyos » wtorek 30 kwie 2013, 16:51

Słyszałem od Egipcjan, że w Gizie są dwa sfinksy, pytałem ich dwukrotnie, czy się nie pomylili, a oni dwukrotnie to powtarzali, że są dwa sfinksy, tylko drugiego trzeba odkopać !

Ciekawe !
0 x


======================================================
Nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko rzeczy, których na razie nie potrafimy zrobić

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10302
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 526
Podziękował: 19570 razy
Otrzymał podziękowanie: 16836 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 11 maja 2013, 00:21

Wyglada na to że, te dwa sfinksy pilnują czegoś co jest pojazdem podobnym do widywanych na niebie tzw.''UFO''. Ponoć taki wechikuł określany ''Merkabą'' przechowywany jest w podziemiach Wielkiej Piramidy i miał być użyty przez ''wybranych'' podczas przebiegunowania. :shock:

Obrazek Pojazd ''Wybranych'' ?


Zaświatowe królestwa
Starożytni Egipcjanie wierzyli w istnienie straszliwego królestwa zaświatów, leżącego w części nieba zwanej „Duat" (co zwykle tłumaczy się jako „świat podziemny"), w którym dusze zmarłych musiały odbyć niebezpieczną podróż. Starożytni Meksykanie również opowiadali o królestwie zaświatowym, równie przerażającym, które nazywali „Krajem Tajemnicy":
Im bardziej płaczą, im bardziej jestem zasmucony,
tym bardziej moje serce tego nie pragnie,
czyż nie muszą, skoro wszystko zostało powiedziane, udać się do Kraju Tajemnicy?
Tutaj na ziemi nasze serca mówią:
O moi przyjaciele, gdybyśmy byli nieśmiertelni!
O przyjaciele, gdzie jest kraj, w którym nikt nie umiera?
Czy naprawdę muszę odejść? Czy tam jest moja matka?
Czy tam jest mój ojciec?
W Kraju Tajemnicy (...) moje serce drży;
Gdybym tylko nie musiał umrzeć, gdybym nie musiał zginąć (...)!
Cierpię i czuję ból.

Meksykanie nauczali, że zmarły musi przejść w Kraju Zagadki siedem trudnych prób, z których ostatnią był ostateczny sąd przed przerażającym obliczem boga śmierci. Istniała też legenda, mówiąca, że sam Quetzalcoatl umożliwił ewentualnym przyszłym podróżnym do krainy zaświatów zwycięstwo, przynosząc ukryte tam kości przodków i przywracając ich do życia. Starożytni Egipcjanie niemal identyczną rolę przypisywali bogu Ozyrysowi, panu zmartwychwstania i odrodzenia.
Zupełnie jak dawni Egipcjanie, ludy starożytnej Ameryki Środkowej wierzyły, że ich zaświaty znajdują się w tej części nieba, przez którą przebiega Droga Mleczna. Inna zastanawiająca zbieżność polega na tym, że oba te ludy najwyraźniej były przekonane, iż bramy zaświatów otwierają się „w czerwonej poświacie w mroku poprzedzającym świt". Jeszcze bardziej uderzający jest jednak stopień, w jakim oba te systemy inicjacyjne koncentrowały się na astronomii (a zwłaszcza na ezoterycznej wiedzy o cyklach niebios) i poszukiwały nieśmiertelności wśród gwiazd. Z tego właśnie powodu azteccy mędrcy, poproszeni o wyjaśnienie tajemnicy śmierci, „odpowiedzieli, że nie umrą, lecz przebudzą się ze snu, którym było ich życie (...), i znowu staną się duchami lub bogami (...). Powiedzieli też, że niektórzy zamienią się w Słońce, inni w Księżyc".
Taka apoteoza była ostatecznym celem, do którego dążyli wtajemniczeni idący drogą Quetzalcoatla, „tego, który zna tajemnice wszystkich czarów", o którym mity mówią: „przede wszystkim przekazał on człowiekowi naukę, pokazując mu, jak mierzyć czas i studiować ruchy gwiazd".

Dla starożytnych Majów z Ameryki Środkowej, którzy - jak nam wiadomo - utrzymywali stałe i ożywione kontakty z Teotihuacan w czasach jego rozkwitu, Droga Mleczna była szczególnie ważnym elementem niebios. Uważali ją za drogę prowadzącą do zaświatów, zwanych Xilbaba, które podobnie jak u wielu innych ludów Ameryki Środkowej znajdowały się na niebie. Jednym z dobrze znających tę kosmologię naukowców, który podjął zakrojone na szeroką skalę badania archeoastronomiczne w Teotihuacan, był Stansbury Hagar, sekretarz wydziału etnologii w Brooklyn Institute of the Arts and Sciences. W akademickich czasopismach publikowanych w latach 20. XX wieku przedstawił on przekonujące dowody, iż Droga Umarłych w Teotihuacan - w niektórych tradycjach znana też jako Droga Gwiazd - mogła
w planach jej twórców „reprezentować Drogę Mleczną" i co za tym idzie pełnić funkcję symbolicznej drogi, po której „duchy miały przechodzić (...) między ziemią a krainą dusz położoną wśród gwiazd".
Najważniejszym elementem tej prowokacyjnej teorii jest uznanie Ziemi za „zwierciadło nieba" - a ściślej mówiąc, konstrukcji architektonicznych wzniesionych „w dole", na ziemi, na wzór pewnych elementów „w górze", na niebie i takie ich zorientowanie, by wskazać na konkretne zjawiska astronomiczne. Także trzy wielkie egipskie piramidy i Sfinks na plateau w Gizie są rozmieszczone zgodnie z takim właśnie planem, a co więcej, zostały powiązane z Nilem, który uważano za ziemskie odzwierciedlenie Drogi Mlecznej. Czy można uznać za dzieło przypadku istnienie takiego samego systemu idei w Teotihuacan, które - według Hagara - „oddawało na ziemi domniemany plan świata niebiańskiego, w którym mieli mieszkać bogowie i duchy zmarłych"?
0 x



ex-east
Posty: 997
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 20:57
x 2
x 58
Podziękował: 333 razy
Otrzymał podziękowanie: 1162 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: ex-east » sobota 11 maja 2013, 11:20

Wiązało się, to raczej z obcowaniem płciowym między Devami, dającym poprzez uprzednio zaplanowane transformacje genetyczne - potomstwo w postaci ludzi. Na ogół potomkowie Brahmy na poziomie Devów i wyższym potrafili spłodzić potomstwo o typie ciała odmiennym od ich własnego

Dziś wiemy, że genom ludzki to zapis około 3,3 mld sekwencji z czego naukowcy jak dotąd okryli, że około 35 mln tych sekwencji odpowiada za funkcjonowanie ludzkiego organizmu. Pozostałe sekwencje nazwano śmiecowym DNA, jako że wydaje się , iż do niczego nie służą. I tutaj z pomocą przychodzi epigenetyka. Wg epigenetyków DNA jest alfabetem z którego mozna dopiero tworzyć zapis - konkretny tekst - a tenże z kolei zależy od wpływu środowiska na epigenomy ( histony, metyalaza, interferencja mRNA) czyli "drugi kod". O ile genom można odczytać także po śmierci człowieka, np z włosa, o tyle epigenomy są aktywne tylko za życia organizmu. Mogą one przepisywać , dezaktywować oraz aktywować sekwencje DNA .Przykładowo ktoś kto miał w rodzinie chorych na raka i te skłonności zostały mu genetycznie przekazane może nigdy nie mieć raka, bo sekwencje za to odpowiedzialne będą zdezaktywowane przez epigenomy. Wpływ na to ma środowisko, a w tym środowisko myśli, przekonań na temat świata i swojej w nim roli. To jakimi rzeczami się otaczamy ,albo jakimi ludźmi, czy też w jakim mieście , na jakiej szerokości georaficznej mieszkamy :) ( długość dnia, ilość dni słonecznych, jakość powietrza).

Piszę o tym ,ponieważ skoro już współczesna nauka wie, że możemy do pewnego stopnia przeprogramować siebie, własny genom , to wydaje się ,że wspomniane w cytacie "zaplanowane transformacje genetyczne " da się przeprowadzić w drugą stronę. W uproszczeniu - z ludzkiej w boskie.

Najpierw trzeba zdać sobie z tego sprawę , że to jest możliwe i epigenetyka dostarcza przesłanek - dowodów , ale jeszcze w trakcie badań - że TAK, jest to możliwe.

Po drugie zdać sobie sprawę, że nie jesteś tylko umysłem , a kontroler umysłu to fikcyjna istota, wirus, który przejął sterowanie zatrzymując człowieka w niższych wibracjach. Jak bardzo byś nie chciał przejść do tego, co nazywamy "wyższymi wibracjami" to program JA uniemożliwi to z tej prostej przyczyny, że on nie pracuje na "wyższych" zakresach, wyłącza się wtedy, a zatem wyłączasz się TY -jeśli się z tym JA utożamiasz. Albo też program JA dopowiada sobie historie i tworzy wyobrażenia, marzenia, fikcyjne światy, aby tylko się utrzymać w odpowiadającym mu zakresie ( stąd dla wyjaśnienia/oswojenia niepoznanego ludzie zawsze twrorzyli bogów, systemy religijne ,bajki i legendy) . Umysł nie może pracować na tych innych częstotliwościach, bo to nie ta stacja radiowa :D

Po trzecie, skoro już zdajesz sobie sprawę z powyższych dwóch faktów, rozpoznaj ,że istota istnienia się przejawia poprzez "twoją" formę. Uznaj jej potęgę i moc, nie blokuj jej. Pomocne są w tym techniki zwane medytacją, ale nie oznacza to robienia czegoś, czy myślenia. Przeciwnie, to raczej rozpoznanie iluzoryczności tegoż robienia. Zrozumienie nie jest możliwe poprzez umysł, choć możliwe jest takie poznanie mechanizmów funkcjonowania, aby ułatwić umysłowi przyjęcie oczywistej prawdy i nie blokowanie rozpoznania ,czy też intuicyjnego wiedzenia.
Wtedy patrz i opisuj proces , jak od wewnątrz Ciebie zaczyna objawiać się Istnienie, coś , czego nie podejrzewałeś , żeby było "twoim" udziałem, że zawsze było, jest i będze - boska istota , Dev-genetyk ;)
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10302
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 526
Podziękował: 19570 razy
Otrzymał podziękowanie: 16836 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 22 maja 2013, 00:42

Migracja z innego ''wymiaru'' na plan ziemski.
Readingi (przekazy) Edgara Caycego ''śpiącego proroka'' świadczą o duchowym tworzeniu, a następnie wejściu tych dusz jako istot duchowych w sferę ziemi albo inaczej w ciężką materię fizyczną. Owe dusze czy duchowe stworzenia musiały gdzieś istnieć lub być na innym planie świadomości, kiedy rozwijało się na ziemi życie zwierzęce. Niektóre z readingów przedstawią całkiem interesującą koncepcję pojawienia się człowieka na ziemi. Niestety nie są podane dokładne daty, ale wiadomo, że dotyczy to bardzo odległej ery. Wybrany cytat Edgara Caycego ujawni nam, że jednym z miejsc, gdzie pojawił się człowiek w formie materialnej była Atlantyda. Tutaj pojawił się główny problem człowieka, który spowodował jego nieszczęście od kiedy wstąpił w świat materii - użycie swej wolnej woli do celów egoistycznych i wbrew woli Stwórcy. Nie ma pewności jakiego okresu to dotyczy. Najbardziej odległa data, jaką podaje reading dla okresu niepisanej historii człowieka to 10 500 000 lat temu, a następna - 100 000 lat.

"Około sto tysięcy lat przed zejściem Rama do Indii w Atlantydzie żył AMEILIUS,(pierwsze wcielenie Jezusa) który pierwszy dostrzegł wśród mieszkańców tej części Ziemskiej sfery podział na kobiety i mężczyzn, tj. na odrębne, indywidualne istoty. W sensie fizycznym ich kształt był raczej natury myślowej, przenosząc myślą swój kształt były zdolne się przesuwać - w sposób bardzo podobny jak obecna ameba. Ponieważ mieli oni możliwość przybierania form, jakie ich zapragnęli, toteż rozbudowując albo dodając do posiadanego stanu stawali się coraz bardziej twardzi albo też złożeni w formie, która może przypominać współczesnego człowieka, przybierali też kolory otoczenia, podobnie jak dzisiejszy kameleon. Tak powstały kształty i barwa ludzi znanych później jako rasa czerwona. W swoim rozwoju potrafili oni wykorzystać wszystkie siły i energie, które ich otaczały. W następnych okresach czasu w ich sąsiedztwie rozwinęła się rasa żółta, a w innych częściach ziemi rasa biała i rasa czarna. Bardzo korzystne otoczenie w tej części globu (Atlantyda) ułatwiło i przyśpieszyło rozwój jej mieszkańców w stosunku do innych ras, toteż w okresie zniszczenia kontynentu daleko wyprzedzali wszystkich innych, co było spisane, a zapis na kamieniach ciągle istnieje. Widoczny jest także wpływ, jaki wywarli na ludzi w krajach, do których zbiegli. Nawet dzisiaj poprzez bezpośrednie działanie tych, którzy się reinkarnowali na ziemi albo przez oddziaływanie na ludzkie myśli mogą wywierać wpływ swój na poszczególne jednostki, grupy ludzi i narody ".

Można śmiało powiedzieć, że nie wszyscy Atlantydzi byli w tamtych dniach dobrzy i oświeceni. Już wtedy, kiedy dokonali projekcji siebie do materialnych ciał, były znaczne różnice w ich świadomości. Następny cytat z readingu informuje o tym, że dusze czy też duchowe stworzenia dokonując projekcji najpierw jako formy myślowe, a później w formie już gęstszego ciała zrobiły to prawdopodobnie dla własnej rozrywki.
"... było to w okresie, kiedy w Atlantydzie pojawili się pierwsi synowie człowieczy, aby doświadczyć przeżyć w sferze materii ¬ później przez swoją działalność uruchomili niszczące siły. W tym czasie reinkarnowali się tam synowie Boga, którzy przyjęli cielesną postać... "

Duchowe stworzenia przyjęły postać materialną, ale prawdopodobnie nie w takiej formie, jaką znamy dzisiaj. Następne dwa wyjątki z readingów odnoszą się do naszych początków.
"... w Atlantydzie, w czasie kiedy pewne istoty spostrzegły możliwość ułatwienia w rozwijaniu uniwersalnej świadomości, czyli w okresie pierwszego człowieka - był doradcą dla tych, chcieli zmienić sposób postępowania, aby uwolnić się z ciążącej materii..."

"... w tych dniach, kiedy synowie Boga wspólnie uznali, że składniki środowiska są powodem pojawienia się człowieka w postaci fizycznej na planie ziemi, istota ta była pośród wybranych jako posłaniec do wszystkich królestw".

Readingi, które odnoszą się do najbardziej odległych czasów mówią o nas jako formach myślowych, które mogły dowolnie poruszać się w świecie niematerialnym, ale przez dokonanie swej projekcji w ciała materialne istnieć również w świecie materialnym. Mogły przez to doświadczyć takich fizycznych sensacji, jak gorąco, zimno, przyjemność, ból, itd. Ale im bardziej zagłębiali się w egoistycznych uciechach i zadowalaniu swych pożądań, tym bardziej ograniczali swoje możliwości swobodnego przybierania i opuszczania materialnego ciała. W końcu zostali podporządkowani wszystkim prawom, jakie obowiązują w świecie materialnym i odtąd już musieli pozostać w ciałach od urodzin do chwili śmierci. Nie przeszkodziło im to jednak kontynuować wnikania w sferę materii, aby na swój użytek ten fizyczny świat wykorzystywać i modelować dla własnej przyjemności i rozrywki. Mówi o tym poniższy reading:
"... lecz razem z tym przenoszeniem się nadeszły też zmiany w ich osobowościach.
... Synowie Twórczej Mocy... widzieli zmienione kształty córek człowieczych i ich uwikłanie się w to skażenie. Pokalanie siebie mieszaniną wzgardy, poniżania, kaleczenia i ranienia innych aż do przelania krwi, bez poszanowania wolności innych i ich życzeń - następnie w późniejszym okresie wystąpiła między ludzi niezgoda i nastąpił ich podział na ziemi na odrębne plemiona... "

Co znaczy określenie, że "synowie Twórczej Mocy patrzyli na córki człowiecze"? Możliwe, że obrazuje to proces ewolucji na ziemi w chwili, kiedy w materię wstępowały formy myślowe. Pamiętamy, że przed przyjściem człowieka na ziemię istniały już dużo wcześniej zwierzęta, między nimi prawdopodobnie również formy człekokształtne. Wygląda na to, że w wielu przypadkach ci nowi przybysze mieszali się ze zwierzętami, czego rezultaty były bardzo dziwaczne. Odnośnie tego łączenia się opinie są podzielone.
Wyjątek z Listu św. Pawła do Koryntian wydaje się być echem tego problemu:
"Pierwszy człowiek z ziemi - ziemski, drugi Człowiek - z nieba. Jak ów ziemski, tacy i ziemscy, jaki ten niebiański, tacy i niebiańscy. A jak nosiliśmy obraz ziemskiego człowieka, tak też nosić będziemy obraz człowieka niebiańskiego. Zapewniam was, bracia, że ciało i krew nie mogą posiąść Królestwa Bożego i że to, co zniszczalne, nie może mieć dziedzictwa w tym, co niezniszczalne" (I Kor. 15:47-SO).

Reading Caycego mówi tak:
"Następnie zaczął się okres, kiedy na kontynent nastąpiła inwazja tych z królestwa zwierząt. Nakłoniło to narodowości tego świata do znalezienia sposobu na pozbycie się ich, zdecydowano, że należy do tego użyć siły. Inwazja tych zwierząt spowodowała rozwój "sil zbrojnych" (sil niszczących). Rozwinięto więc środki wybuchowe, które zostały przez ludzi użyte do niszczenia bestii rozplenionych w wielu miejscach na ziemi. Wtedy to ówczesne siły zbrojne wprowadziły płomienny ołtarz, na którym składano ofiary z pojmanych ludzi, i tak zaczęto się rytualne zabijanie ludzi. Wówczas miała miejsce pierwsza ucieczka ludzi do Pirenejów. Później nastąpiło odejście innych do ziemi czarnych albo ich mieszańców, co stało się początkiem dynastii egipskiej. Potem odeszli do OG ci ludzie, którzy później stanowili zalążek plemienia Inków albo OHUM. Dzięki użyciu tych samych sit, które wcześniej zostały wynalezione i zastosowane, budowali oni w górach mury. W innych zaś krainach przy użyciu tych sil wybudowano pierwsze piramidy".

Pomimo tego niezgrabnego, niewspółczesnego języka, jaki jest używany w readingach, możliwe jest rozszyfrowanie tego, co się działo. Jest tu wzmianka o tym, jak użyto materiałów wybuchowych do pokonania niezliczonej ilości ogromnych zwierząt, które wręcz zagrażały egzystencji człowieka. Mamy też informację o emigracji ludzi do Południowej i Środkowej Ameryki, Egiptu, Hiszpanii i Portugalii.
"Wraz z ustawicznym poniżaniem tych, który starali się utrzymać ludzi w czystości, człowiek wprowadzi siły zbrojne (niszczycielskie), aby mogły być użyte przez sprawujących władzę. Te właśnie siły w połączeniu z naturalnymi źródłami gazu i elektrycznością spowodowały erupcję wulkanów w wolno chłodzącej się ziemi. Pierwsza zanurzyła się w głębiny część lądu w pobliżu miejsca, które teraz określa się jako Morze Sargassowe (Trójkąt Bermudzki!). Wraz z tym zdarzeniem nastąpiło ponowne rozejście się ludzi do różnych części świata. Nawet dzisiaj można to odnaleźć w legendach, które mówią o `Edenie' świata".

Wiele indywidualnych readingów (przeznaczonych dla konkretnych osób) jest całkowicie zbieżnych z ogólnym readingiem dotyczącym idei stopniowego rozwoju przez projekcję do ciał materialnych.
"... na lądzie znanym jako górna Atlantyda, po przybraniu cielesnej formy przyszło tam wielu, aby szerzyć myśli dane przez panów tej Ziemi - istota ta potraktowała to raczej jako eksperymentowanie w różnych warunkach..."
"... w Atlantydzie w pierwszym okresie użycia pozytywnych energii przez formy myślowe i twórczego oddziaływania Jedynego Prawa z zamiarem przerwania działalności, która miała tam miejsce "...
"... w Atlantydzie nie w okresie drugiego kataklizmu, ale na początku przewrotu i działalności różnych grup, które uczestniczyły w ewolucji ciał i umysłów, a także grup, które koncepcję ewolucji podporządkowały sobie dla zajęcia się rozstrzyganiem opinii, a ciężką harówkę pozostawiły dla pracujących".


Kiedy duchowe istoty wstąpiły do świata materialnego, przez jakiś czas miały możliwość utrzymywania kontaktu z królestwem, z którego przybyły. Następny cytat odnosi się do duchowej łączności z wyżej rozwiniętymi ludźmi.
"... w Atlantydzie była kapłanką, strażniczką białego kamienia (kryształu?), dzięki któremu wielu ludzi przed pierwszym kataklizmem mogło żyć w harmonii z uniwersalną świadomością, komunikując się przez niego i stosownie postępując".

Atlantydzi coraz bardziej wplątywali się w sieć materii przez nadużywanie wolnej woli i zaczęli tracić rozumienie swej prawdziwej natury - istotę swego duchowego pochodzenia. Następny fragment readingu częściowo powtarza znane nam informacje, ale wskazuje też początek uwikłania się człowieka w sprawy seksu, które pozostały dla niego problemem do dnia dzisiejszego.
"... w Atlantydzie, kiedy oddziaływały na nią te przerażające siły - a właściwie to poprzedzające te, które po raz pierwszy spowodowały zniszczenie kontynentu z powodu zastosowania przez ludzi duchowych, materialnych rzeczy do pobłażania sobie w pożądliwościach. Był to czas, o którym w Piśmie mówi się: `synowie Boga ujrzeli córki człowiecze i zobaczyli, że są piękne'."

"••• w Atlantydzie, kiedy nastąpił rozdział na tych podporządkowanych Jedynemu Prawu i na synów Beliala, albo inaczej potomków czystej rasy i tych, którzy dokonali swojej projekcji w różne stworzenia i tak stali się bardziej synami człowieczymi (jak to można określić) niż stworzeniami Boga".
"... w Atlantydzie, kiedy był wielki spór pomiędzy synami Jedynego Prawa i synami Beliala, albo inaczej pomiędzy tymi, którzy byli oczyszczeni przez swój wysiłek utrzymania się w czystości, a tymi, którzy byli projekcją jednostek albo istot".

Wynika z tego, że niektóre pierwotne duchowe stworzenia (albo dusze) przybrały materialną postać dla własnej rozrywki, jaką umożliwiały im zmysły, i znalazły się przez to w pułapce. Na skutek niewłaściwego wykorzystania twórczych mocy, czyli do wyżywania się w egoizmie, folgowania swoim pożądliwościom, podporządkowali się prawom przyczyny i skutku - w których zawarte są reinkarnacja i karma. Synowie Beliala, jak się ich w readingu nazywa, tak długo kontynuowali ten styl życia na ziemi, że w końcu stali się nieświadomi swego prawdziwego pochodzenia duchowego, swej duchowej natury. Być może to jest prawdziwą przyczyną upadku człowieka! Dusza przez zapatrzenie w siebie, w swe pożądliwości, tak dalece oddzieliła się od swego Stwórcy, że nawet po śmierci nie jest w stanie pojąć swej prawdziwej natury, ciągle z uporem powraca do tego samego, co staje się jej piekłem. Były też inne dusze (synowie Jedynego Prawa), zdające sobie sprawę z tego przykrego położenia i usiłujące wykreować takiego człowieka, którego dusza mogłaby pojąć swego Stworzyciela. Chyba kulminacyjnym efektem tych wysiłków, po zniszczeniu Atlantydy, była osoba Chrystusa, który z własnej woli przyjął cielesną postać i wynikające z tego konsekwencje, aby wskazać ludziom ścieżkę do domu. :? ;)

Powyższy tekst na podstawie książki Edgara Evansa Caycego - ''EDGAR CAYCE i ATLANTYDA''
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10302
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 526
Podziękował: 19570 razy
Otrzymał podziękowanie: 16836 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 07 cze 2013, 21:41

Według Bhagavata Purany podstawowe tworzywo czasoprzestrzeni stanowi eter. Poprzez jego przekształcenia powstaje cała materia fizyczna. Pogląd ten przypomina teorię geometrodynamiki Johna Wheelera, zgodnie z którą wszystkie cząstki materialne to po prostu zakrzywienia bądź deformacje czasoprzestrzeni. Zarówno Bhagavata Purana, jak i teoria Wheelera implikują, iż materia bezpośrednio łączy się z eterem. Powinno być więc możliwe manipulowanie eterem poprzez manipulację materią typowo fizyczną. Na podstawie tego widzimy, że można by zbudować fizyczną maszynę, zdolną do kontroli czasoprzestrzeni i umożliwiającą przemieszczanie się w niezwykły sposób.
Bhagavata Purana stwierdza też, że eter stanowi pole działania subtelnego umysłu. To sugeruje możliwość wywierania wpływu na eter przez umysł i dopuszcza tym samym system podróży akaśa-patana. Warto zauważyć, że akaśa znaczy „eter", natomiast patana - „latanie". Mimo iż system akaśa-patana wykorzystuje subtelną energię umysłu, jest jednak materialny. Ponad nim znajduje się całkowicie duchowy proces Vaikunta. W systemie wedyjskim, Vaikuntha to świat duchowy. Podczas gdy świat materialny cechuje dwoistość materii nieożywionej i ducha - który charakteryzuje się zdolnością postrzegania i czucia - w świecie Vaikuntha wszystko jest świadome i samopromienne. Przedmioty w Vaikuntha składają się z czującej substancji o nazwie cintamani, co można by przetłumaczyć jako „klejnot świadomości". Przy jakimkolwiek opisie wedyjskich viman należałoby wspomnieć o czysto duchowych vimanach, które pochodzą z Vaikuntha. Literatura wedyjska zawiera na ich temat wiele wzmianek. Vimany z Vaikuntha porównuje są często do łabędzi. Twierdzi się też, iż mają ich kształt, lecz nimi nie są. To konstrukcje latające, zbudowane z cintamani, które poruszają się mocą czystej świadomości.
Vimana z Vaikuntha występuje w historii wyzwolenia króla Dhruvy z niewoli materii. Oto opis sposobu, w jaki ów pojazd pojawił się przed Dhruvą w chwili śmierci:
Skoro tylko pojawiły się symptomy wyzwolenia, ujrzał przepiękny samolot [vimanę], który zstępował z nieba - jakby to zstępował połyskujący Księżyc w pełni - i rozświetlał wszystkie dziesięć kierunków.
W samolocie Dhruva zobaczył przepięknych, młodzieńczych, czterorękich towarzyszy Pana Visnu, o czarnawym blasku ciał. Ich oczy były takie jak czerwonawe kwiaty lotosu. Trzymali w rękach maczugi, nosili bardzo atrakcyjne szaty i hełmy. Zdobiły ich też naszyjniki, bransolety oraz kolczyki.

Nim król wszedł do vimany, otrzymał swe ciało duchowe, czyli siddhadecha. Jest to nieprzemijająca forma cielesna, złożona z energii duchowej, odpowiednia do życia w atmosferze Vaikuntha. Podróż Dhruvy w vimanie opisywana jest następująco:
Gdy Dhruva Maharadża przemierzał przestrzeń, ujrzał kolejno wszystkie planety Układu Słonecznego, a na drodze widział, jak wszyscy półbogowie obsypują go deszczem kwiatów ze swych samolotów.
I tak Dhruva Maharadża wzniósł się ponad siedem układów planetarnych wielkich mędrców znanych jako saptarsi. Znalazłszy się poza tym rejonem, uzyskał transcendentalną pozycję nieustannego życia na planecie zamieszkałej przez Pana Visnu.

W opisach wedyjskich wspomina się często, iż Devowie obsypują wielkie osobistości deszczem kwiatów, zwłaszcza w chwilach wielkich zwycięstw bądź innych wspaniałych wydarzeń. Wiąże się to z przemieszczaniem płatków kwiatów przy pomocy mistycznego, typowego dla Devów środka transportu. Ewentualną analogię stanowi tajemnicze pojawienie się deszczu płatków kwiatów pod Fatimą w Portugalii w chwili odwiedzin promiennej istoty, utożsamianej przez wiele osób z Matką Boską. :o
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10302
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 526
Podziękował: 19570 razy
Otrzymał podziękowanie: 16836 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 18 lip 2013, 12:43

W społeczeństwie wedyjskim rozumiano, że możliwa jest podróż na inne planety. Mogła to być podróż do innych układów gwiezdnych, do wyższych wymiarów, bądź też w rejony wyższych wymiarów innego układu gwiezdnego. Przyjmowano też, że można całkowicie opuścić wszechświat materialny i podróżować przez rozmieszczone hierarchicznie obszary transcendentalne.
Wspominając o tego rodzaju podróży literatura wedyjska nie używa pojęć geometrycznych typu „wyższy wymiar" czy „inne płaszczyzny". Podróż do innych światów opisuje się raczej funkcjonalnie w kategoriach przeżyć podróżników. Konieczne jest więc, aby współczesny czytelnik mógł z tych relacji wywnioskować, iż taka podróż wiąże się z czymś więcej niż tylko przemieszczaniem w trójwymiarowej przestrzeni. Ponieważ obecnie ludzie przyzwyczajeni są myśleć, że podróż musi być trójwymiarowa, używam określenia „wyżejwymiarowy" przy opisie relacji wedyjskich, których nie da się pojąć w kategoriach trzech wymiarów.
Można zaprotestować mówiąc, że ludzie w starożytnych Indiach niewątpliwie bardzo naiwnie i nienaukowe rozumieli gwiazdy i planety, nie ma więc sensu przypuszczać, iż faktycznie mogliby kontaktować się z istotami, które by stamtąd pochodziły. Odpowiedź brzmi: dla osoby osadzonej w kulturze zachodniej wedyjski opis wszechświata brzmi bardzo dziwnie i mito-logicznie, gdyż zawiera wiele idei zupełnie obcych znanym pojęciom zachodnim. Niemniej są w nim też idee dotyczące wszechświata, obecne we współczesnej nauce.
Rozważmy na przykład poniższy opis podróży bohatera Arjuny w rejon pewnych gwiazd:
Nie świeciło tam żadne słońce, ni księżyc, ni ogień, lecz jaśniały one własnym światłem zdobytym dzięki zasługom. Światła te, widziane jako gwiazdy, z powodu odległości wydają się malutkie niczym ogniki oliwne, są jednak bardzo duże. Pandava zobaczył, że są jasne, piękne i płoną na własnych paleniskach swym własnym płomieniem [...].
Widząc te samoświetlne światy zaskoczony Phalguna zapytał przyjaźnie Matalego, a ten rzekł mu: „Ujrzałeś tam, mój panie, ludzi świętych czynów, którzy płoną na własnych paleniskach, zaś z ziemi w dole wyglądają na gwiazdy'".

Fragment ten ukazuje pomieszanie elementów znanych i nieznanych. Możemy oczekiwać, że podróżując wśród gwiazd, znajdowalibyśmy się daleko od Księżyca i Słońca i byśmy ich nie widzieli. Uważamy też, że gwiazdy to duże, samoświetlne światy, które z powodu odległości wydają się niewielkie. Nie spodziewamy się jednak znaleźć na nich „ludzi świętych czynów", którzy by je zamieszkiwali; dziwnie też wygląda odnoszenie się do gwiazd jako ludzi. Wydaje się, że w tekstach wedyjskich gwiazdę opisuje się zwykle jako osobę, która jest z reguły jej władcą - najważniejszym mieszkańcem.
Można się również sprzeciwić twierdząc, iż w starożytnych Indiach Ziemię uważano za płaską. W literaturze wedyjskiej opisuje się faktycznie dwa pojęcia Ziemi. W sanskryckim tekście astronomicznym Siirya-siddhanta Ziemia opisywana jest jako glob o średnicy 1600 yojan. Yojana to miara odległości, można też dowieść, że w owym tekście na jedną, yojanę przypada ok. 8,046 km. Zgodnie z tym, Ziemia miałaby średnicę 12874,48 km, co wyraźnie zgadza się ze współczesnymi obliczeniami. Ten sam tekst informuje, że średnica Księżyca wynosi 480 yojan, czyli 3862,34 km, co jest porównywalne z liczbą 3476 km, podawaną współcześnie.
Ziemię opisuje się również jako płaski dysk zwany Bhu-mandalą o średnicy 500 000 000 yojan. Dokładna analiza tekstów wedyjskich pokazuje, iż owa „Ziemia" rzeczywiście odpowiada płaszczyźnie ekliptyki. Z geocentrycznego punktu widzenia płaszczyznę tę ustala orbita Słońca wokół Ziemi. Płaszczyzna ta jest oczywiście płaska, tak więc w pewnym sensie literatura wedyjska wspomina o płaskiej Ziemi. Należy być wyczulonym na to, iż termin Ziemia używany w tekstach wedyjskich nie zawsze odnosi się do niewielkiego globu ziemskiego. W myśli wedyjskiej przyjmuje się, iż wewnątrz Ziemi, na jej powierzchni oraz w przestrzeni kosmicznej rozciągają się zamieszkałe rejony wyżejwymiarowe. Zwłaszcza płaska „Ziemia" Bhu-mandali stanowi zamieszkały obszar, który rozciąga się mniej więcej wzdłuż płaszczyzny Układu Słonecznego i nie jest bezpośrednio widoczny ani dostępny naszym zmysłom fizycznym. Ogólny sanskrycki termin, opisujący takie zamieszkałe obszary, to loka, często tłumaczony jako „planeta" bądź „układ planetarny". Jest czternaście poziomów lok - siedem wyższych i siedem niższych. Bhu-mandala lub Bhu-loka stanowi najniższy spośród siedmiu wyższych układów planetarnych.
Słońce, Księżyc, planety: Merkury, Wenus, Mars, Jowisz i Saturn zwane są graha i wszystkie uchodzą za zamieszkałe (nie znaleziono jednak w tekstach wedyjskich żadnej wzmianki na temat Urana, Neptuna ani Plutona), Uważa się - co nie dziwi - że mieszkańcy Słońca posiadają ciała utworzone z energii ogniowej, zaś ciała mieszkańców innych planet zbudowane są -jak się podaje - z rodzajów energii odpowiednich do warunków, które tam panują.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10302
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 526
Podziękował: 19570 razy
Otrzymał podziękowanie: 16836 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 31 sie 2013, 15:45



Według niektórych teorii nasz wszechświat nie jest jedynym istniejącym. Brian Greene odwiedza naukowców, który popierają taką tezę i próbują ją udowodnić. Poznaje kontrowersyjne poglądy, które mogłyby zupełnie zmienić sposób postrzegania kosmosu, czasu i miejsca przez człowieka.
0 x



Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 12
Podziękował: 5089 razy
Otrzymał podziękowanie: 1593 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » sobota 31 sie 2013, 19:33

A te poglądy nie są tak kontrowersyjne jak się naszym jajogłowym wydaje (piszę o tych ze skostniałymi mózgownicami ;)) . :D
Nasz wszechświat to jeden z wielu hologramów, w których ma możliwość istnieć życie fizyczne. :shock: ;)
Hm, to oczywiście moje widzenie rzeczy. :ugeek:
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

ODPOWIEDZ