Drodzy forumowicze i goście!

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Zaświaty czy światy równoległe?

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 12
Podziękował: 5089 razy
Otrzymał podziękowanie: 1593 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » sobota 31 sie 2013, 22:02

W jednym z powyższych postów >> @Janusz pisze:

janusz pisze:...
Zarówno Bhagavata Purana, jak i teoria Wheelera implikują, iż materia bezpośrednio łączy się z eterem. Powinno być więc możliwe manipulowanie eterem poprzez manipulację materią typowo fizyczną. Na podstawie tego widzimy, że można by zbudować fizyczną maszynę, zdolną do kontroli czasoprzestrzeni i umożliwiającą przemieszczanie się w niezwykły sposób.
...


Można by, jednak to zależy od naszego pojęcia fizyczności. Możliwe jest budowanie takich "machin czasu" ale nie w fizycznym rozumieniu tego zagadnienia. Sprawa rozbija się o fizykę kwantową. Tak więc to bardzo możliwe ale nie dla pojęcia czasu w aspekcie III - cio wymiarowym. ;)
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10302
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 526
Podziękował: 19570 razy
Otrzymał podziękowanie: 16836 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 31 sie 2013, 23:53

Zakrzywienie czasoprzestrzeni
Może będziemy mogli w przyszłości kombinować i w ten sposób ;)

0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10302
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 526
Podziękował: 19570 razy
Otrzymał podziękowanie: 16836 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 07 paź 2013, 22:05

Humanoidzi
Purany wspominają o 400 000 rasach istot człekopodobnych, zamieszkujących różne planety, oraz o 8 000 000 innych form życia, w tym roślin i niższych zwierząt. Jak się uważa, spośród 400 000 form człekopodobnych, znane przez nas istoty ludzkie należą do najsłabszych. Odpowiada to oczywiście obrazowi, jaki wyłania się z doniesień o spotkaniach z UFO.
Wyrazem humanoid posługiwałem się w przypadku istot człekopodobnych wymienianych w relacjach ze spotkań z UFO, używam go również wobec wedyjskich ras człekopodobnych. Relacje na temat UFO często przedstawiają humanoidów jako dziwnych i odpychających, lecz niektórzy opisani zostali jako piękni. Również wedyjscy humanoidzi znacznie różnią się od siebie wyglądem. Podaje się, że niektórzy, np. Gandharvowie i Siddhowie - mają bardzo piękne postacie ludzkie. Inni są z wyglądu szpetni, przerażający bądź zdeformowani. Jedną z grup humanoidów nazywa się Kimpurusami. Kim znaczy tutaj „czy to?", zaś purusa - „człowiek".
Wiele wedyjskich ras humanoidalnych w naturalny sposób posiada pewne moce zwane siddhi. Ludzie na Ziemi mogą również potencjalnie osiągać te moce. Niektórzy z nich mają pod tym względem większe zdolności niż inni.
Oto lista niektórych siddhi.
1. Porozumiewanie się za pomocą umysłu i czytanie w myślach, typowe dla humanoidów wedyjskich, którzy na ogół posługują się, jednak normalną mową z użyciem dźwięku.
2. Moc widzenia bądź słyszenia na dużą odległość.
3. Laghima-siddhi: lewitacja bądź antygrawitacja . Istnieje również moc stwarzania ogromnego ciężaru.
4. Anima - oraz mahima-siddhi: moc zmieniania wielkości obiektów bądź żywych ciał bez naruszania ich struktury.
5. Prapti-siddhi: moc przemieszczania obiektów z jednego miejsca w drugie, najwyraźniej bez przekraczania przestrzeni, która się między nimi znajduje. Moc ta wiąże się ze zdolnością do podróży do równoległych rejonów wyżej wymiarowych.
6. Zdolność przemieszczania obiektów bezpośrednio poprzez eter, bez ograniczeń ze strony przeszkód fizycznych. Podróż tego rodzaju zwie się vihayasa. Istnieje również podróż typu mano-java, podczas której ciało przenoszone jest bezpośrednio w odległe miejsce dzięki działaniu umysłu.
7. Yaśita-siddhi: moc kontroli hipnotycznej na dużą odległość. W opisach wedyjskich zauważa się, iż mocy tej można użyć w celu kontrolowania myśli ludzi.
8. Antardhana, czyli niewidzialność.
9. Zdolność przyjmowania różnych form bądź też stwarzania złudnych form cielesnych.
10. Zdolność wchodzenia do ciała innej osoby i kontrolowania jej, czego dokonuje się przy użyciu ciała subtelnego.
Podaje się, że wiele różnych wedyjskich ras humanoidalnych żyje w równoległych, wyżej wymiarowych rejonach wewnątrz Ziemi, na jej powierzchni oraz w bezpośrednim sąsiedztwie. Uderzającą cechą relacji wedyjskich jest to, iż rasy, takie jak Siddhowie, Caranowie, Uragowie, Guhyakowie oraz Vidyadharowie często, jak się opisuje - żyją i współpracują ze sobą, mimo poważnych różnic w obyczajach i wyglądzie.

Istoty te na ogół dobrze wyposażone są w różne siddhi. Wielu z tych humanoidów miano spotykać na Ziemi jako gości bądź jej mieszkańców. Co więcej - różne gatunki humanoidalne kontrolowały i zaludniały duże obszary powierzchni naszej planety. Takie jest zasadnicze tło Ramayany opowiadającej o tym, jak Pan Ramacandra oswobodził swą żonę Sitę z królestwa, do ktorego uprowadził ją Raksasa o imieniu Ravana. Raksasowie, którzy rządzili wtedy Lanką, stanowią jedną z 400 000 ras humanoidalnych.
Wedyjskie gatunki humanoidalne cechuje duża rozpiętość długości życia. Według opisów wedyjskich, przed tysiącami lat ludzie żyli na Ziemi o wiele dłużej. Podaje się, że na przykład przed pięcioma tysiącami lat długość życia człowieka wynosiła około tysiąc, natomiast typowa długość życia pozaziemskich istot humanoidalnych - mniej więcej 10 000 lat. Mówi się też o istnieniu istot zwanych Devami - zarządców wszechświata - które żyją setki milionów lat.
Ludzie w Indiach nadal informują o spotkaniach z humanoidami klasycznego typu wedyjskiego.
0 x



Awatar użytkownika
Kiara
Posty: 3741
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 15:10
x 168
Podziękował: 1676 razy
Otrzymał podziękowanie: 3809 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: Kiara » środa 09 paź 2013, 09:49

Może dyskutowała bym jedynie na temat nazewnictwa, ale ono wiąże się z czasem , życia i obyczajami , które tworzą nazwy.

Powyższe informacje o tych wspaniałych mocach , są jak najbardziej prawdziwe, jednak trzeba uzupełnić to info. i dodać iż uzyskuje się je kolejno na drodze rozwoju indywidualnego, WSZYSTKIE , mogą być i staja się własnością JEDNEJ osoby , która kolejno uczy się władać tymi cechami , gdy opanuje siebie , otwiera sama w sobie opisane możliwości. Te wyglądy i nazwy są tylko ETAPAMI przejściowymi dla rozwijającej się ENERGII/ DUSZY . W Zaświatach istnieją tacy , którzy dysponują juz wszystkimi opisanymi możliwościami i tacy , którzy na drodze swoich żyć będą dochodzili do ich osiągnięcia.
Na ziemi od zawsze wcielali się i jedni i drudzy, jedni , by być wzorcem w fizyczności , drudzy , by korzystać z wiedzy wzorca. Większość przekazów wiedzy odbywa się poza naszymi fizycznymi odbiorami , na planach energetycznych się to dzieje, ale wszystkie decyzje życiowe ( oczywiście spontanicznie podejmowane) są weryfikacja poziomu rozwoju Czlowieka. My nawet nie wiemy jaka wagę prawdziwa maja nasze słowa, i jak one decydują o naszych losach.
Podam taki prozaiczny przykład , dwoje ludzi rozmawia jedno od drugiego coś chce, jedno mówi daj mi klucz, drugie dobrze ale zwróć mi jego równowartość finansowa.... na to drugie nie nie dam ci pieniędzy weź sobie ten klucz. I w ten prosty sposób ktoś zrezygnował z klucza wybierając złudne pieniądze, a doskonale wiemy iż klucz jest wielkim symbolem do..... ;) :)
sprawdziany nas odbywają się w zwykłych codziennych życiowych tematach, jak je rozwiązujemy, jak się zachowujemy ..... ;) :shock: co mówimy, , to wszystko jest energia, która nas albo wznosi w progresie, albo obniża w regresie.

Zatem nic , żadne wulgarne, ordynarne słowo, bezpośrednio , ni za plecami nie powoduje wzniesienia, dobro, radość, prawda i wspaniałość pozytywnych życzeń , tworzą to. Wówczas wchodzimy w kolejny etap otwierania swoich mocy i zmian własnego wyglądu.

Wewnętrzne piękno , zablokowane pozornie przez materie , ujawni się niebawem , bowiem ludzie , którzy są w procesie transformacji komórkowej bynajmniej większość z nich, przybrali znacznie na wadze. To nie tkanka tłuszczową, to zwiększony poziom wody, który musiał zaistniej , by energia o dużo wyższej wibracji nie zniszczyła systemu nerwowego. My , to coś takiego jak akumulator samochodu ciężarowego ( chodzi o moc sprawcza) musi mieć więcej elektrolitu / słonej wody , by nasza wewnętrzna wzrastająca wibracja miała możliwości sprawcze.

To tylko proces , który jak wszystkie inne ma swój początek i koniec.... ;) :) z zakopanego w ziemie ziemniaka ( Czlowieka, -nie wszystkich, oczywiście... nie każde ziarno wydaje plon... - można porównać z tym procesem ), ludzie w obecnych życiach ziemskich , są jak te ziemniaki , które wydostają się teraz ponad swój dawny stan , okazując swoja nowa piękniejszą i bardziej doskonalą formę !
A , z nowym wiążą się nowe możliwości.

Po co Człowiek wraca do walącego i palącego się domu...... ( dom , to symbol , obecnego wymiaru, klucz, to symbol przejęcia do nowego) co z niego zabiera w pierwszej kolejności.... po skarb, którym JEST DRUGI CZŁOWIEK, ale nie można zabrać go na siłę , to musi być jego i tylko jego decyzja, którą on sam podejmie , na wskutek [b] osobistych przeżyć, i nic więcej! Co wybierze to się stanie... albo zginie w zgliszczach walącego się domu, uznając iż ta złudna materialna wartość jest ważniejsza niż on, albo pokona swoje słabości i wyjdzie z niego z radością! I co jeszcze można zabrać z tej ruiny? Tylko to , co sprawiało nam przyjemność,to, co dawało radość,i co ułatwiało życie, nic ponad to! [/b]
Kto dokonuje takich wyborów , ma lekki bagaż i bliskość swojej pięknej ewolucji, Życzę serdecznie WSZYSTKIM szczesliwosci w niej!

Kiara.

Obrazek
0 x


Miłość jest szczęściem!

Fair Lady
Posty: 1502
Rejestracja: czwartek 25 kwie 2013, 10:12
x 1
x 3
Podziękował: 556 razy
Otrzymał podziękowanie: 858 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: Fair Lady » środa 09 paź 2013, 10:37

Janusz -
Podaje się, że wiele różnych wedyjskich ras humanoidalnych żyje w równoległych, wyżej wymiarowych rejonach wewnątrz Ziemi, na jej powierzchni oraz w bezpośrednim sąsiedztwie.

To charakterystyka tzw. Agharty.

Czlowiek od zarania pozbawiony zostal wolnej woli. Juz sam system hierarchii na obrzezach ustawia straznikow, po co?

Czytanie w myslach, lewitacje, nagle znikanie, pojawianie sie, przenoszenie w czaso-przestrzeni to sa narzedzia systemu wladczego w celu uzyskania absolutnej kontroli nad rozwojem osobowosciowym, duchowym i materialnym. Aby czasem indywiduum nie wymknelo sie ze szponow "opiekunow".
System ten nie jest niczym nowym, tak zostal napisany program LIVE na bazie naszej "planety", ktora jest tylko i wylacznie arena dla coraz to wymyslniejszych avatarow.
Centralka sterujaca tym wszystkim znajduje sie zupelnie gdzie indziej i nie sadze, aby na jej obrzezach warowaly ... bezduszne demony ;)
0 x



Awatar użytkownika
Kiara
Posty: 3741
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 15:10
x 168
Podziękował: 1676 razy
Otrzymał podziękowanie: 3809 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: Kiara » środa 09 paź 2013, 11:48

Zaskakujesz mnie swoim strachem Lady..... ciągle żyjesz w świecie walki z władcami i niewolnikami , którzy muszą o wszystko walczyć... a tak wcale nie jest.

Osiąganie doskonałości, ( której się boisz) , to rozkwitanie wszystkimi możliwościami , które są w depozycie każdego z nas! Człowiekiem jesteśmy przez "5 minut".... Energia / Duchem , jesteśmy ZAWSZE!
Owszem Człowiek jest Awatarem swojej Energii , ale On/ Człowiek i Duch / Energia , to JEDNO i TO SAMO , Człowiek dla swojej Energii jest jak dojrzewające i wzrastające dziecko, , ONA go cały czas egzaminuje ( właśnie w zdarzeniach życiowych ) , MY / Energia, sprawdzamy, egzaminujemy My/ Czlowieka- swojego Awatara, nikt więcej, to MY sami to robimy.
Jednak jesteśmy bardzo lojalni i odpowiedzialni wobec siebie, zatem "Człowiekowi / dziecku" nie dajemy do reki możliwości ktorymi by skrzywdził siebie czy innych.
Jak dojrzeje ( słowa, myśli i czyny są egzaminami dojrzałości, ale nie tak jak my myślimy, a w postaci płynących z nich energii, jej wibracji i barwy), samo gadanie i wykrzykiwanie swoich doskonałości nic nie znaczy. Ona, podnosząca się energia w Człowieku, otwiera mu samoistnie bramy tych niby cudownych możliwości... cudownych dla nas , bo ich jeszcze nie znamy w praktyce, normalnych i naturalnych dla Energii/ Ducha , bo ona go używa w Zaświatach.
Obecny czas jest czasem przekraczania kolejnego wymiaru, nie wszyscy są juz gotowi i nie wszyscy będą juz mogli korzystać ze swoich duchowych możliwości jako materialni LUDZIE, ale wszystko przed nimi w kolejnych inkarnacjach.
Każdy ma ten unikalny , poszukiwany "klucz" w swoim SERCU, cudzym nie otworzy własnych drzwi, zatem nic dostać nie można na drodze swojego rozwoju, wszystko trzeba wypracować samemu, pokonując wiele, bardzo wiele olbrzymich trudności.
One są różnie widziane i oceniane z rożnych perspektyw i poziomów oglądu, nie ma w nich niczego więcej jak pułapek ze strachem , który uczymy się pokonywać, by zrozumieć iż wszystkich , łączy nas tylko miłość... ;) :D ona otwiera wszystkie bramy naszej nieograniczonej doskonałości....
A tam gdzie jest MIŁOŚĆ nie ma strachu. :D :D :D


Obrazek
0 x


Miłość jest szczęściem!

Fair Lady
Posty: 1502
Rejestracja: czwartek 25 kwie 2013, 10:12
x 1
x 3
Podziękował: 556 razy
Otrzymał podziękowanie: 858 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: Fair Lady » środa 09 paź 2013, 13:20

A tam gdzie jest MIŁOŚĆ nie ma strachu.

Bo wlasnie jest wysoka wibracja, ktora zasila ... ten swiat "rownolegly".
Kiedys balam sie niesamowicie, teraz JUZ nie! Opisuje tylko to co wiem, i niestety tak to wyglada, ... ogrod zoologiczny. Tam tez dbaja opiekunowie o swe zwierzeta, aby mogly cieszyc oczy zwiedzajacych.

Zrobie mala dygresje - choc pasuje do tytulu, bo wlasnie to-to laczy te swiaty - w watku o symbolach Egiptu zadalam pytanie o Di.jet, a to jest niesamowicie ciekawe, bo gdy rozwinie sie ten temat to juz innymi oczami bedzie sie postrzegac otoczenie.
Chodzi o akceleratory czasteczek, (Boska Energie) - ktore rozstawione sa na calym planie bazy Siemlja. Ciekawy jest ten Reaktor Atlas w Los Alamos. Sa rowniez inne.
I gdy to sie zglebi, to juz nie ma sie zadnych zludzen po co tu jestesmy.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10302
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 526
Podziękował: 19570 razy
Otrzymał podziękowanie: 16836 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 17 paź 2013, 21:55

Elementy egocentryczne
Wśród różnego rodzaju humanoidów są rasy, które mają z natury egoistyczny pogląd na świat. Odróżnia się
je od istot skłonnych do poświęcenia w służbie dla Najwyższej Istoty i hierarchii kosmicznej. Niektórzy humanoidzi żyją niczym niebiańscy playboye w wielkim przepychu. Innych cechuje wyobcowany stan świadomości, a jeszcze inni mają bardzo wrogie usposobienie. Rasy egocentryczne pociąga zwykle wykorzystywanie sił mistycznych oraz techniki. Te wszystkie, zróżnicowane grupy znajdują się pod kontrolą hierarchii kosmicznej i przez to nie mogą całkowicie działać zgodnie z własnymi skłonnościami. To tłumaczyłoby, dlaczego po prostu nie przejęły nad nami władzy. Jednak pewne istoty czynnie buntują się przeciw hierarchii kosmicznej i czasem rzeczywiście silnie ingerują w sprawy Ziemi.
Najsłynniejszymi buntownikami są Asurowie, blisko spokrewnieni z Devami. Purany opisują długotrwałe wojny między Devami a Asurami na Svargaloce, zaś główny wątek Mahabharaty dotyczy inwazji Asurów na Ziemię. . Ponieważ Devowie to istoty o boskiej naturze, które piastują stanowiska kierownicze w hierarchii wszechświata, często określa się ich mianem „półbogów", wziętym z klasycznej mitologii greckiej i rzymskiej. Natomiast buntowniczych Asurów nazywa się „demonami", jako że mają skłonność do ateizmu i przeciwstawiania się boskiemu porządkowi. Faktycznie słowo demon nabrało ujemnych konotacji pod wływem chrześcijaństwa. Wywodzi się od wyrazu daemon, w klasycznych czasach rzymskich oznaczającego istotę pośrednią między półbogami a człowiekiem. Rzymianie i Grecy sądzili, że do kategorii tej należy wiele rodzajów istot, których wcale nie uważano za złe czy „demoniczne". Również literatura wedyjska opisuje wiele ras pośrednich pomiędzy Devami a ludźmi, między innymi Vidyadharów, Uragów i Raksasów. Raksasowie są demoniczni i bardzo wrogo nastawieni do ludzi. Vidyadharowie i Uragowie są z natury neutralni - współpracują z hierarchią wszechświata, dążą jednak do własnych celów i nigdy nie faworyzują rasy ludzkiej ani się jej nie przeciwstawiają. Należą do kategorii istot znanych jako Upadevowie, czyli „prawie-Devowie".

Pochodzenie człowieka
Zgodnie z systemem myśli wedyjskiej, odrębne gatunki żywych istot powołane zostały do życia poprzez stwarzanie i emanację. Wszystkie dusze stanowią emanację Najwyższego, podobnie też ciało Brahmy - pierwszej żywej istoty w tym wszechświecie. Działając bezpośrednio za pomocą umysłu Brahma stworzył różne formy cielesne, z których na drodze rozmnażania płciowego powstały pokolenia dalszych potomków. W przeciwieństwie do gatunków żywych istot, które znamy z doświadczenia, tamte nosiły w sobie bija, czyli nasiona dla wielu różnych typów istot. W ten sposób mogły zatem płodzić różnorodne potomstwo (ciała ich zbudowane są z subtelnych postaci energii, bija nie są więc produktem typowej materii fizycznej w rodzaju DNA).
Tak stworzone zostały rozmaite rasy humanoidów - wszystkie są więc ze sobą spokrewnione przez wspólnych przodków. Zwłaszcza ludzie na Ziemi wywodzą się od Devów - z różnych czasów i z kilku linii genealogicznych. Mają zatem rozlicznych, niebiańskich antenatów. Opisy wedyjskic wyraźnie sygnalizują, że różne gatunki humanoidów mogą się ze sobą krzyżować. Szczególnie niektórzy bohaterowie Mahabharaty byli-jak twierdzono potomkami matki-człowieka i ojców-Devów.

Kontakt
Kontakt z różnorodnością ras pozaludzkich miał w starożytnej cywilizacji wedyjskiej silne podstawy. Niebiańscy rsi i Devowie regularnie odwiedzali dwory wielkich królów na Ziemi. Przywódcy społeczeństwa ludzkiego oraz przedstawiciele innych społeczności z hierarchii kosmicznej utrzymywali ze sobą stałe kontakty dyplomatyczne i satysfakcjonująco się rozumieli. Obrazuje to opis ofiary Rajasuya z Bhagavata Purany spełnianej przez króla Yudhisthirę, do której - zgodnie z tradycyjnym datowaniem - doszło około 5 tysięcy lat temu w mieście Indraprastha nie opodal obecnego New Delhi. Oto jej zakończenie:
Koncelebranci zgromadzenia, kapłani i inni znakomici bramini głośno intonowali mantry wedyjskie, podczas gdy półbogowie [Devowie], niebiańscy mędrcy [rsi], Pitowie i Gandharvowie śpiewali pieśni pochwalne rzucając deszcze kwiatów [...].
Kapłani przewodzili królowi przy spełnianiu końcowych rytuałów patni-saayaja oraz avabhrthya. Następnie polecili mu i królowej Draupadi wypić drobnymi łykami wodę w celu oczyszczenia i wykapać się w Gangesie [...].
Potem Król założył nowe, jedwabne szaty i przystroił się wspaniałymi klejnotami. Uhonorował następnie kapłanów, koncelebrantów zgromadzenia, uczonych braminów oraz pozostałych gości, obdarowując ich ozdobami i ubraniami.
Król Yudhisthira, który całkowicie poświęcił życie Panu Narayanie, różnorako, nieprzerwanie honorował swych krewnych, bliską rodzinę, pozostałych królów, przyjaciół i życzliwe mu osoby, jak również wszystkich innych obecnych [...].
Wtedy kapłani o wysokiej kulturze, wielkie autorytety wedyjskie obecne w charakterze świadków ofiarnych, specjalnie zaproszeni królowie, bramini, ksatriyowie, vaiśyowie, śudrowie, półbogowie, mędrcy, przodkowie, duchy mistyczne, najważniejsi władcy planet i ich zwolennicy - wszyscy po uhonorowaniu przez króla Yudhisthirę, uzyskaniu jego pozwolenia, oddalili się - o Królu - każdy do własnej siedziby.

Przodkowie, czyli Pitowie, to mieszkańcy Pitrloki - planety związanej z kontrolą transmigracji dusz. Gandharvowie stanowią rasę bardzo pięknych istot, zaliczanych do kategorii Upadevów, natomiast władcy planet to wybitni przywódcy Devów. Określenie „duchy mistyczne" odnosi się do Bhutów istot-duchów o raczej negatywnej, wyobcowanej mentalności. Stwierdzenie, iż te różnorodne istoty uzyskały od króla Yudhisthiry pozwolenie oddalenia się do swych siedzib, nie oznacza, że był ich władcą. Przestrzegały jedynie etykiety w stosunku do niego.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10302
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 526
Podziękował: 19570 razy
Otrzymał podziękowanie: 16836 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 04 gru 2013, 00:55

Siła ciężkości i jej pokonywanie.
Literatura wedyjska opisuje moc mistyczną, zwaną laghima-siddhi. Umożliwia ona danej osobie przezwyciężyć siłę ciężkości. Są niezliczone wzmianki na temat istot i obiektów, które lekko unoszą się w powietrzu dzięki tej mocy. Często wykorzystują ją Devowie i pokrewne rasy humanoidalne. I tak jeden z komentarzy do Bhagavata Purany stwierdza: „Mieszkańcy wyższych układów planetarnych, począwszy od Brahmaloki, aż do Svar-galoki są tak bardzo zaawansowani w życiu duchowym, że gdy odwiedzają ten lub inne, podobne, niższe układy planetarne, zachowują nieważkość. Oznacza to, że potrafią stać nie dotykając powierzchni ziemi".
Uważa się, że moc laghima-siddhi mogą uzyskać jogini. Opis sposobu, w jaki da się to zrobić, podaje Krsna w XI Księdze Bhagavata Purany:
Istnieję wewnątrz wszystkiego, jestem przeto esencją składników atomowych pierwiastków materialnych. Przywiązując swój umysł do Mnie w takiej postaci, jogin uzyskać może doskonałość zwaną laghima, za pomocą której urzeczywistnia subtelną, atomową substancję czasu.

To niezwykłe, by nieważkość wiązała się z czasem. Być może istotne jest to, iż w ogólnej teorii względności grawitacja jest powiązana z przekształceniami przestrzeni i czasu. Warto też zauważyć, że w czasach wedyjskich dobrze znano pojęcie atomów.

Znikanie i ponowne ukazywanie.
Pewne relacje wedyjskie opisują, jak ktoś znika z jednego miejsca fizycznego i pojawia się w drugim, a przy tym nie przekracza w klasyczny sposób przestrzeni zawartej między nimi. Zgodnie ze światopoglądem wedyjskim, umiejętność taka jest po prostu naturalną mocą mistyczną, czyli siddhi, nabytą w momencie narodzin przez niektóre istoty - np. Caranów i Siddhów. Inni mogą osiągnąć je przy pomocy pewnych praktycznych metod. Podobnie jak zwykłe możliwości cielesne, również ta moc mistyczna zależy od praw natury oraz typowo fizycznej i subtelnej struktury ciała.
Oto jeden z wielu opisów wedyjskich, w którym wspomniana moc jest podstawowym składnikiem jego wątku.
Jako dziecko, wielki mędrzec Vyasa złożył swej matce Satyavati obietnicę: „Matko, zawsze, gdy będziesz mnie potrzebować, skup jedynie na mnie umysł, a pojawię się przed tobą". Po latach doszło do sytuacji, w której Satyavatl musiała zasięgnąć rady Vyasy. Jej najmłodszy syn Vicitravirya, król dynastii Kuru, umarł bezpotomnie, zaś zgodnie z prawem, aby utrzymać ciągłość królewskiego rodu, jego brat Vyasa mógł spłodzić dzieci z jego żonami. Po aprobacie ze strony Bhismy - sędziwego męża stanu - „Satyavati skupiła swój umysł na synu, który akurat recytował Wedy. Kiedy uczony mędrzec zrozumiał, że matka skoncentrowała na nim umysł, po chwili pojawił się przed nią"

Wygląda na to, że w tym przypadku Vyasa zniknął z miejsca recytacji Wed i natychmiast pojawił się przed matką zupełnie gdzie indziej. Fakt, iż dokonał tego „po chwili", sugeruje, że przybył do miejsca jej pobytu w sposób paranormalny. Telepatyczna komunikacja Vyasy z matką również jest typową cechą opisów wedyjskich. Mędrzec Vyasa był człowiekiem obdarzonym wielkimi zdolnościami mistycznymi dzięki bezpośredniemu upełnomocnieniu przez Najwyższą Istotę. Osoba taka znana jest jako śaktyaveśa-avatara. Vyasa słynie z tego, iż skompilował Wedy. Mówi się też, że nadal żyje w Himalajach. W cywilizacji wedyjskiej mędrcy tego pokroju stanowili ogniwo łączące społeczeństwo ludzi na Ziemi z hierarchią niebiańską.

Obrazek

Literatura ufologiczna zawiera wiele relacji o istotach, które nagle pojawiają się bądź znikają i które - jak się wydaje - potrafią przemieszczać się w tajemniczy, niewidoczny sposób. Według relacji z przypadku Williama Herrmanna z Południowej Karoliny, w jego sypialni - gdy znajdował się w przedpokoju i rozmawiał przez telefon z ufologiem Johnem Fieldingiem - pojawiło się dwóch Obcych z kategorii niskich istot o dużych głowach, otoczonych błękitną poświatą. W jednej z nich rozpoznał istotę, spotkaną przez niego na pokładzie UFO podczas wcześniejszego porwania. Po krótkiej, telepatycznej rozmowie, w której Obcy oznajmili, że mogą ufać Fieldingowi, ponownie udali się do pokoju Herrmaanna i zniknęli. Herrmann powiedział, że na chwile, przed zniknięciem sprawili, iż przed jego oczami pojawił się metalowy, wygrawerowany przedmiot otoczony kulą błękitnego światła.
Nieco odmiennym przypadkiem jest relacja dwudziestoletniego studenta college'u o istocie, którą jako dziecko zobaczył w swej sypialni: „Była niska i miała duże oczy. Zdawała się też otaczać ją aura lub jakaś poświata. Sądzę też, że w jej obecności nie mogłem się poruszyć. Mówiła chyba do mojego brata, nie wiem jednak co. Wyglądało na to, że wyłoniła się ze ściany za kredensem. Myślę, że tak samo wyszła". Naturalnie historię tę można odrzucić jako koszmar senny bądź halucynację. Ponieważ jednak takie historie zdarzają się wielokrotnie i często dotyczą istot o ujednoliconym wyglądzie, możliwe jest również, iż za wspomnianymi w relacjach przeżyciami stoją odwiedziny rzeczywistych przybyszów.


Obrazek Na granicy światów.
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 5211
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 657
x 235
Podziękował: 8761 razy
Otrzymał podziękowanie: 9193 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: chanell » piątek 06 gru 2013, 21:15

Fizyka Kwantowa 10 Światy równoległe (Timelines)


Wiem że to wykład naukowy ,ale mowa w nim o światach równoległych.Jestem ciekawa opinii naszych forumowych ekspertów.
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 6883
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 23
x 195
Podziękował: 5309 razy
Otrzymał podziękowanie: 10657 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: Thotal » poniedziałek 09 gru 2013, 07:07

Alicja Ziętek - specjalistka od duchów


13-lat­ka, przez którą kon­tak­tu­ją się duchy, dom, w któ­rym boją się prze­by­wać nawet jego wła­ści­cie­le czy na­wie­dzo­ne miesz­ka­nia w war­szaw­skim bloku - to przy­kła­dy spraw, z któ­ry­mi mie­rzy się Ali­cja Zię­tek - pa­rap­sy­cho­log i me­dium. Jak sama mówi, po­ma­ga du­chom, a przy oka­zji lu­dziom ma­ją­cym z nimi pro­ble­my. Jak wy­glą­da życie czło­wie­ka, który na co dzień ma do czy­nie­nia z nie­spo­koj­ny­mi przy­by­sza­mi z za­świa­tów? Roz­ma­wia Piotr Cie­le­biaś.

Jak za­czę­ła się pani ka­rie­ra me­dium - osoby ko­mu­ni­ku­ją­cej się z du­cha­mi?
REKLAMA

Pierw­szy przy­pa­dek zda­rzył się, kiedy kon­takt miała moja córka. Nie wie­dzia­ły­śmy, co się dzie­je. Wy­naj­mo­wa­ła wraz z mężem domek jed­no­ro­dzin­ny i oka­za­ło się, że jest na­wie­dzo­ny. Kiedy wszyst­ko się po­twier­dzi­ło, kiedy nawet po­stron­ni świad­ko­wie mó­wi­li, że dzie­je się tam coś nie­do­bre­go, za­czę­łam po­zna­wać przy­czy­nę tego zja­wi­ska.

Usta­li­łam, że był to pier­wot­ny wła­ści­ciel, który sprze­dał dom. Trans­ak­cja była prze­pro­wa­dza­na w USA. Potem ku­pu­ją­ca stwier­dzi­ła, że stan domu nie był zgod­ny z opi­sem. Oka­za­ło się, że męż­czy­zna nie mógł za­znać spo­ko­ju, po­nie­waż po­strze­ga­ny był jako oszust. Nie po­zwo­li­ło mu to odejść, więc bawił w tym domu i pró­bo­wał na­wią­zać kon­takt z oso­ba­mi, które w nim prze­by­wa­ły.

Co tam się dzia­ło?

Moja córka bała się. Ktoś walił do drzwi, uru­cha­miał dzwo­nek do furt­ki. Wzię­ła nawet dwa psy ze schro­ni­ska, żeby mieć gwa­ran­cję, że nikt nie wej­dzie na po­se­sję. Były też inne dźwię­ki: kroki, od­gło­sy jakby ktoś prze­by­wał w ga­ra­żu albo na górze. Potem sły­sze­li­śmy jak drzwi się otwie­ra­ją. Sama sły­sza­łam, jak ktoś cięż­kim kro­kiem szu­rał po scho­dach.

Czy pre­dys­po­zy­cje do kon­tak­tu z du­cha­mi od­kry­ła pani u sie­bie nagle, czy były one wro­dzo­ne?

Trud­no mi po­wie­dzieć. Te wro­dzo­ne zdol­no­ści to jakby "szó­sty zmysł", który mówi mi, co może komuś się przy­da­rzyć. Na­to­miast w spra­wie du­chów
Pa­mię­tam też taki przy­pa­dek. Mojej bra­to­wej zmar­ła mama. Oni po­szli na po­grzeb, ja zo­sta­łam sama z ich dziec­kiem. Nagle usły­sza­łam kroki. Mia­łam wtedy strasz­ne­go pie­tra, bo my­śla­łam, że ktoś wy­ko­rzy­stu­je mo­ment nie­obec­no­ści go­spo­da­rzy i przy­szedł się wła­mać. Po­za­my­ka­łam okna, przy­go­to­wa­łam sobie coś na obro­nę
Po dwóch go­dzi­nach znowu usły­sza­łam kroki. Byłam na sto pro­cent pewna, że ni­ko­go nie ma. Lęk po­dwo­ił się.

Jak ob­ja­wia się ten dar? Pani wy­czu­wa duchy, czy to one coś do pani mówią?

W mo­men­cie, kiedy je­stem w miej­scach na­wie­dzo­nych, na czy­jąś proś­bę kon­cen­tru­ję się i wcho­dzę w "inny stan". Wtedy od razu w mojej gło­wie po­ja­wia się hi­sto­ria lub scena, którą pre­zen­tu­je mi duch. Tak jak w przy­pad­ku z Pod­ko­wy. Miesz­ka­ją­ce tam mał­żeń­stwo było na­wie­dza­ne i zwró­ci­li się do mnie o pomoc. Mó­wi­li praw­dę. Był to duch matki, który nie dawał im spo­ko­ju, po­nie­waż chciał prze­ka­zać, że są za­gro­że­ni, że ich dom może ulec spa­le­niu.

Kiedy szłam za prze­ka­zy­wa­ny­mi przez ducha "ob­ra­za­mi", wska­zał mi, że w ga­ra­żu jest uszko­dzo­na pusz­ka elek­trycz­na. W niej może dojść do zwar­cia i po­ża­ru. Po­wie­dzia­łam tam­tej ro­dzi­nie, że duch to nie ktoś, kto stra­szy, tylko pró­bu­je na­wią­zać kon­takt i ostrzec. Po­ra­dzi­łam też, żeby po­dzię­ko­wa­li jej - po­mo­dli­li się, dali na mszę


Czyli duchy to jakby forma świa­do­mo­ści, która jest bez­cie­le­sna? Jak po­strze­ga pani duchy w świe­tle swo­ich do­świad­czeń?

Są na pewno bar­dzo świa­do­mą ener­gią. Skoro jakiś byt ob­ja­wia się w for­mie mniej lub bar­dziej wy­ra­zi­stej, na pewno ma w tym jakiś cel. Nie liczy się to, jak wy­glą­da, tylko co chce po­wie­dzieć. Dla mnie naj­bar­dziej istot­na jest treść - powód obec­no­ści ducha.

Jaką spra­wą ostat­nio się pani zaj­mo­wa­ła?

Ostat­nio byłam w Niem­czech. Od­wie­dzi­łam pewną ro­dzi­nę z Ko­lo­nii. To był po­waż­ny przy­pa­dek. Do­ty­czył 13-lat­ki, która miała zdol­no­ści me­diu­micz­ne. Spi­sy­wa­ła prze­ka­zy od du­chów pi­smem au­to­ma­tycz­nym, ale była bar­dzo prze­ra­żo­na. Nie da­wa­ła sobie rady z tym sta­nem. To były krót­kie in­for­ma­cje. Jeden byt prze­ka­zał: "Ko­cham cię, mamo i tato", drugi: "Nie zo­sta­wię cię", trze­ci: "Nie idź tam, sta­nie ci się krzyw­da". Każdy miał coś in­ne­go do po­wie­dze­nia, a jej zo­sta­wał w gło­wie chaos.

Kiedy tam po­je­cha­łam, na samym star­cie po­czu­łam za­pach śmier­ci, trupi za­pach. Zaraz po tym zo­ba­czy­łam grup­kę dziw­nie ubra­nych ludzi, w sta­ro­daw­nych wor­ko­wa­tych chłop­skich stro­jach. To były zjawy. Go­spo­da­rze wzię­li mnie do domu, abym za­po­zna­ła się ze spra­wą. Potem, będąc na spa­ce­rze z wła­ści­ciel­ką domu, ode­bra­łam dziw­ne "fa­lo­wa­nie". Nie było jed­nak upału, więc po­my­śla­łam, że nie po­win­no tak być. Za­py­ta­łam ko­bie­tę, czy też to widzi. Za­prze­czy­ła.

Co jesz­cze się tam dzia­ło?

No­co­wa­łam u nich, w po­ko­ju ich córki. Kiedy wsta­łam i zo­rien­to­wa­łam się, że go­spo­da­rze jesz­cze śpią, żeby nie prze­szka­dzać, po­ło­ży­łam się z po­wro­tem. Zaraz jak to zro­bi­łam przez pokój prze­szła ko­bie­ta. Bar­dzo wy­raź­nie ją wi­dzia­łam, jak czło­wie­ka - nie w for­mie mgły, tylko jakby w for­mie cie­le­snej. Prze­szła, spoj­rza­ła na mnie i po­szła dalej. Miała spo­koj­ną minę. Ja też byłam spo­koj­na, bo wie­dzia­łam, że ni­cze­go ode mnie nie chcia­ła. Wsta­łam, po­szłam do go­spo­da­rzy i opo­wie­dzia­łam im, jak przez pokój prze­szła ko­bie­ta, tak i tak ubra­na, blon­dyn­ka, wiek ja­kieś 27 lat, krót­ko ob­cię­te włosy


Oka­za­ło się, że ko­bie­ta, którą do­kład­nie opi­sa­łam była są­siad­ką z bloku, która nie­ste­ty parę mie­się­cy wcze­śniej po­peł­ni­ła sa­mo­bój­stwo. Inne zja­wi­ska nie wy­stę­po­wa­ły, ale strasz­nie nie­sfor­ny stał się pies wła­ści­cie­li, który ni stąd, ni zowąd za­czął war­czeć, nie mógł sobie zna­leźć miej­sca. Lu­dzie ci zo­sta­li prze­ze mnie po­in­stru­owa­ni, jak po­win­ni po­stę­po­wać z córką, jak jej po­ma­gać i chro­nić, żeby wy­ga­si­ła w sobie te umie­jęt­no­ści - zbyt po­waż­ne jak na jej wiek.

Kim były duchy, które nę­ka­ły to dziec­ko?

Pierw­szy­mi byli zmar­li z XIII w., praw­do­po­dob­nie ofia­ry bitwy pod Blu­men­ber­giem, która ro­ze­gra­ła się w tam­tych oko­li­cach w 1288 r. Zgi­nę­ło tam kilka ty­się­cy ludzi. Jeśli cho­dzi o prze­ka­zy pi­sa­ne, dziew­czyn­ka po­słu­gi­wa­ła się kil­ko­ma imio­na­mi. Część z nich wy­da­wa­ła się ro­dzi­com zna­jo­ma, ale resz­ta brzmia­ła obco. Jej matka nie mogła dojść, kto to. Mó­wi­ła też, że do­pó­ki nie prze­pro­wa­dzi­li się do Ko­lo­nii, wszyst­ko było do­brze. Ro­dzi­na czuła dziw­ny nie­po­kój zwią­za­ny z prze­by­wa­niem w nowym miej­scu.

A czy ist­nie­ją duchy złe? Czego zwy­kle chcą?

Dam przy­kład ko­mi­sa­ria­tu w Kon­stan­ci­nie na­wie­dza­ne­go przez ducha ofi­ce­ra, który nad­użył swo­jej wła­dzy, za co go po­tę­pio­no i cier­piał. Ale mękę za­da­wał sobie sam. Duchy nie są złe z na­tu­ry. Można do­pro­wa­dzić je do szału swoim za­cho­wa­niem, bo cały czas pró­bu­ją na­wią­zać kon­takt.

Duch bę­dzie tak roz­ma­wiał z czło­wie­kiem, jak ten roz­ma­wia z du­chem. Pró­bu­ją one zro­zu­mieć in­te­lek­tu­al­ne po­dej­ście danej jed­nost­ki, ba­zu­ją na oso­bo­wo­ści czło­wie­ka i sta­ra­ją się do niego do­trzeć. Jeśli ktoś jest agre­syw­ny, duch bę­dzie w taki wła­śnie spo­sób z nim "roz­ma­wiał".

Byty mogą stać się złe, jeśli pró­bu­ją na­wią­zać kon­takt, ktoś je od­bie­ra, ale nie re­agu­je. W punk­cie kul­mi­na­cyj­nym iry­tu­ją się. Jedne mogą po­paść w czar­ną roz­pacz, inne w złość. Jeśli na przy­kład ktoś wy­wo­łu­je duchy, a więc pró­bu­je się ko­mu­ni­ko­wać, dla nich jest to jasny sy­gnał. Duch chce wtedy dalej z taką osobą roz­ma­wiać. Czło­wiek taki może być nę­ka­ny.

Jacy lu­dzie zgła­sza­ją się do pani o pomoc? Czy są wśród nich na­ukow­cy, księ­ża albo osoby na wy­so­kich sta­no­wi­skach?

Nie ma gra­ni­cy. Kon­tak­to­wa­li się ze mną różni lu­dzie, róż­nych pro­fe­sji i dzia­ła­ją­cy na wielu po­lach. Ja sta­ram się uświa­do­mić da­ne­go czło­wie­ka, z czym ma do czy­nie­nia i nie pytam, czy wy­pa­da mu o tym mówić czy nie, albo czy bę­dzie się czuł po­tę­pio­ny przez śro­do­wi­sko. Chcę dać ta­kiej oso­bie przede wszyst­kim spo­kój.

Naj­pierw badam spra­wę i mówię, z czym mamy do czy­nie­nia. Jeśli nie jest to dzie­ło du­chów, tylko za­bu­rzeń elek­tro­ma­gne­tycz­nych, lu­dzie bar­dzo chęt­nie sto­su­ją środ­ki za­rad­cze, za­kła­da­jąc tzw. od­grom­ni­ki od­pro­wa­dza­ją­ce ła­dun­ki elek­tro­sta­tycz­ne, które się ku­mu­lu­ją i mogą zro­bić w domu pie­kło. Jeśli jest to spra­wa du­cho­wa, pro­szę bez­cie­le­sny byt o jakiś "obraz". Duchy po­ka­zu­ją mi wi­do­ki, sceny albo słowa, które nagle po­ja­wia­ją się w moim umy­śle.

Czyli cza­sa­mi pro­ble­mem nie jest duch, ale ja­kieś za­bu­rze­nie ener­ge­tycz­ne albo bio­lo­gicz­ne o nie­zna­nym po­cho­dze­niu?

Zba­da­łam dwa takie przy­pad­ki. Jeden do­ty­czył męż­czy­zny o imie­niu Ta­de­usz, który był w de­pre­sji, bo nie miał pracy. Jego ro­dzi­na sta­nę­ła na progu ubó­stwa i tak się za­ła­mał, że swoją wście­kło­ścią we­wnętrz­ną wy­twa­rzał zja­wi­ska te­le­ki­ne­tycz­ne. Drugi przy­pa­dek był po­dob­ny. W bied­nej ro­dzi­nie ko­bie­ta była źle trak­to­wa­na przez męża i te­ścio­wą, nie wy­trzy­ma­ła na­pię­cia i za­czę­ła wy­twa­rzać dziw­ne zja­wi­ska. Do­ty­ka­ły tych, któ­rych nie­na­wi­dzi­ła.

Jaki był naj­cięż­szy przy­pa­dek, któ­rym się pani zaj­mo­wa­ła i który do dziś nie daje pani spo­ko­ju?

Naj­bar­dziej kon­tro­wer­syj­ny przy­pa­dek ze świa­ta praw­dzi­wych du­chów był z re­gio­nu szcze­ciń­skie­go. Po­je­cha­łam do pani, która nie da­wa­ła sobie rady ze zja­wi­ska­mi pa­ra­nor­mal­ny­mi, z prze­miesz­cza­niem się przed­mio­tów i tak dalej. Opo­wia­da­ła takie rze­czy, że po­cząt­ko­wo my­śla­łam, że to nie­praw­da, bo nie­moż­li­we, by było tego aż tyle.

Przy­kła­do­wo, pew­ne­go razu wła­ści­ciel­ka zo­sta­wi­ła w domu fa­chow­ca do wy­mia­ny in­sta­la­cji elek­trycz­nej. Elek­tryk, który pra­co­wał, zo­ba­czył nagle obok ja­kie­goś czło­wie­ka i za­py­tał, czy i jego go­spo­dy­ni wy­na­ję­ła do re­mon­tu. Nie­zna­jo­my nic nie od­po­wie­dział i od­szedł, więc spec robił swoje. Na­stęp­ne­go dnia elek­tryk wró­cił i znowu zo­ba­czył tą po­stać - mło­de­go chło­pa­ka, tyle że był on pod su­fi­tem! Kiedy spoj­rzał na niego zo­ba­czył tylko część głowy i tu­ło­wia! Facet zbladł, cho­ro­wał przez dwa ty­go­dnie, prze­rwał ro­bo­tę i po­wie­dział, że już nie wej­dzie do tego domu.

Po przy­jeź­dzie roz­sta­wi­łam apa­ra­tu­rę i po­szłam do sy­pial­ni, w któ­rej dzia­ło się naj­wię­cej i zo­sta­łam sama. W pew­nym mo­men­cie zo­ba­czy­łam ogni­ki: zie­lo­ne, nie­bie­skie, ró­żo­we, se­le­dy­no­we. To były takie "łezki". Strze­la­ły jak chcia­ły. Było tego mnó­stwo. Ża­ło­wa­łam, że nie mia­łam ka­me­ry.

Sta­nę­ła potem przy mnie po­stać - silna, rosła, duch nie­ludz­ki, wy­so­ki. Stał z księ­gą i kazał mi na nią pa­trzeć. Spoj­rza­łam, ale nic nie wi­dzia­łam. Cho­dzi­ło jed­nak, żeby pa­trzeć umy­słem. Spy­ta­łam, co zro­bić, bo przy­szłam usu­nąć to zja­wi­sko. On mi nic nie po­wie­dział, ale nagle jak­bym po­czu­ła de­li­kat­ną ulgę
i to wszyst­ko.

W sy­pial­ni ze­bra­łam potem wszyst­kich do­mow­ni­ków. Go­spo­dy­ni trzy­ma­ła mnie za rękę, bo bała się tam wejść. Oka­za­ło się, że te ogni­ki wi­dzie­li wszy­scy, ale ko­bie­ta była tak prze­ra­żo­na, że wbiła mi palce mocno w rękę.

Czy te zja­wi­ska potem ustą­pi­ły?

Po­wie­dzia­łam go­spo­da­rzom, że są rze­czy, któ­rych nie mogę "ru­szyć". Mogę je za to "prze­su­nąć". To był po­tęż­ny kanał, przez który prze­do­sta­wa­ły się te byty. To wszyst­ko dzia­ło się nie­da­le­ko ko­ścio­ła prze­ję­te­go przez Niem­ców, który był za­mknię­ty, po­nie­waż tam rów­nież dzia­ły się zja­wi­ska pa­ra­nor­mal­ne. Raz na jakiś czas od­pra­wia­no tam ponoć msze.

A jak to było ze spra­wą na­wie­dzo­ne­go miesz­ka­nia war­szaw­skiej stu­dent­ki?

Pewna młoda ko­bie­ta zgło­si­ła się do mnie, mó­wiąc, że na­wie­dza­ją ją duchy. Od­bie­ra­ła od nich rów­nież, po­przez "sen na jawie" wia­do­mo­ści, które rano za­pi­sy­wa­ła. Było tego jed­nak tak wiele, że nie wy­trzy­ma­ła pre­sji. Roz­ma­wia­ła o tym z ro­dzi­ną, a bli­scy nawet pró­bo­wa­li spać w jej po­ko­ju i do­świad­czy­li tego sa­me­go.

To były po­ja­wia­ją­ce się, prze­ni­ka­ją­ce przez ścia­ny po­sta­ci, które jakby na chwi­lę za­trzy­my­wa­ły się i prze­ka­zy­wa­ły in­for­ma­cje. Ko­bie­ta pro­si­ła mnie o dys­kre­cję, by nie wpły­nę­ło to na jej ka­rie­rę i naukę. Szu­ka­li­śmy spo­so­bu na za­mknię­cie tej spra­wy, ale było to trud­ne, po­nie­waż nie wie­dzie­li­śmy komu pomóc.

To był jeden z moich pierw­szych dzi­wacz­nych przy­pad­ków prze­ka­zy­wa­nia in­for­ma­cji od gro­ma­dy du­chów. Stu­dent­ka przy­ję­ła rolę "ad­re­sa­ta" i uwal­nia­ła te byty od ja­kichś cię­ża­rów. Było to dla niej mę­czą­ce, ale nie tylko ona miała pro­ble­my.

Oka­za­ło się, że w są­sied­nim miesz­ka­niu żył męż­czy­zna, który wpadł w al­ko­ho­lizm. Ko­lej­ny lokal, nie wie­dzieć czemu, cały czas stał pusty, jakby nikt tam nie chciał miesz­kać. To szło w pio­nie. Dzia­ły się tam te same dziw­ne rze­czy.

Czyli tam rów­nież był "kanał"?

Tak. Dziew­czy­na nie była ni­cze­mu winna. Zro­bi­ła się "sen­sy­tyw­na", była od­bior­cą. Jeśli czło­wiek prze­by­wa długo w takim miej­scu, do­sto­so­wu­je się do tam­tej­szych wa­run­ków.

Czy nie boi się pani kon­fron­ta­cji z du­cha­mi?

Nie boję się. Duchy za­wsze roz­po­zna­ją, kto ma jaki cha­rak­ter, wi­dząc pola ener­ge­tycz­ne wokół czło­wie­ka. Po­zna­ją dzię­ki temu war­tość danej osoby i wie­dzą, do kogo mogą "przy­lgnąć". Jeśli jest to osoba zło­śli­wa, agre­syw­na - ata­ku­ją, bo wie­dzą, że łatwo takim czło­wie­kiem ste­ro­wać. Wie­dzą też, kto może im pomóc. Jeśli ma się z du­cha­mi do czy­nie­nia, ważne żeby się nie bać i nie wy­czer­py­wać swo­jej ener­gii psy­chicz­nej. Przede wszyst­kim nie na­le­ży się emo­cjo­no­wać

Autor:
Piotr Cielebiaś
Źródło: Onet



Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10302
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 526
Podziękował: 19570 razy
Otrzymał podziękowanie: 16836 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 05 sty 2014, 01:14

Czy Egipcjanie znali technikę wchodzenia w inne światy?

0 x



Awatar użytkownika
Kiara
Posty: 3741
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 15:10
x 168
Podziękował: 1676 razy
Otrzymał podziękowanie: 3809 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: Kiara » niedziela 05 sty 2014, 12:40

Jak najbardziej znali tą technikę , stosowali z powodzeniem ale były to czasy przed przesunięciem osi magnetycznej ziemi. po przesunięciu cala nawigacja dala ciała i przestała być aktualna. zwyczajnie zablokowano nam połączenia portali przez przesunięcia i nie trafialiśmy już do wrót po drugiej stronie naszego świat.
Weszły jeszcze inne przestawienia energetyczne ze niezmniejszenie mocy i zwyczajnie nie mieliśmy możliwości nawet wystartować w gorę , a co dopiero mówić o przejściu , gdy zaistniała totalna niezgodność parametrów.
Jesteśmy w momencie dokładnego ustawienia i odzyskiwania pełni mocy oraz odblokowania wszystkich wrót, reszta przed nami.

Odnajdywanie tego wszystkiego na pustyni było trudne , ale udało się. ;) :) identyfikacja miejsca przez tony piasku z użyciem wyłącznie osobistej energii i odczuciem ... naprawdę nie jest łatwe.


Obrazek
0 x


Miłość jest szczęściem!

Fair Lady
Posty: 1502
Rejestracja: czwartek 25 kwie 2013, 10:12
x 1
x 3
Podziękował: 556 razy
Otrzymał podziękowanie: 858 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: Fair Lady » niedziela 05 sty 2014, 12:45

Kiara
Jesteśmy w momencie dokładnego ustawienia i odzyskiwania pełni mocy oraz odblokowania wszystkich wrót, reszta przed nami.


A to nie o tym wlasnie mowi Ashayana Deane? Nawet pokazuje schematy. Ale moze myle sie...
0 x



Awatar użytkownika
Kiara
Posty: 3741
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 15:10
x 168
Podziękował: 1676 razy
Otrzymał podziękowanie: 3809 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: Kiara » niedziela 05 sty 2014, 12:51

Fair Lady pisze:Kiara
Jesteśmy w momencie dokładnego ustawienia i odzyskiwania pełni mocy oraz odblokowania wszystkich wrót, reszta przed nami.


A to nie o tym wlasnie mowi Ashayana Deane? Nawet pokazuje schematy. Ale moze myle sie...



Już od dawna nie ma na ziemi tych planów , ona ( a raczej jej zwierzchnicy) wiedza że wszystko wraca do pierwotnych parametrów , i chcą ponownie cofnąć te ustawienia do obecnych, czyli przestawionych , powodujących ponownie nasze blokady. niestety większość o tym nie wie i nabiera się naiwnie na te cudowności rożnych "zbawców ."


Obrazek
0 x


Miłość jest szczęściem!

Fair Lady
Posty: 1502
Rejestracja: czwartek 25 kwie 2013, 10:12
x 1
x 3
Podziękował: 556 razy
Otrzymał podziękowanie: 858 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: Fair Lady » niedziela 05 sty 2014, 19:59

Kiara -

Już od dawna nie ma na ziemi tych planów , ona ( a raczej jej zwierzchnicy) wiedza że wszystko wraca do pierwotnych parametrów , i chcą ponownie cofnąć te ustawienia do obecnych, czyli przestawionych , powodujących ponownie nasze blokady. niestety większość o tym nie wie i nabiera się naiwnie na te cudowności rożnych "zbawców ."


Na tyle ile moje mozliwosci czaso-przestrzenne pozwalaja staram sie jak moge uczestniczyc w dyskusjach, ale tym razem po prostu nie rozumiem...

bo czy tak czy siak spojrzec to chyba nie o "chanellingi" w rzeczy samej chodzi, lecz o gotowosc na przyjecie wiedzy.

----------------

Te wszystkie "przestawienia" i inne pierwotne zmiany sa wlasnie w nas.

Czas na sprzatanie. :o
0 x



Awatar użytkownika
Kiara
Posty: 3741
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 15:10
x 168
Podziękował: 1676 razy
Otrzymał podziękowanie: 3809 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: Kiara » poniedziałek 06 sty 2014, 00:05

Lady... jest świat zewnętrzny i wewnętrzny , o którym myślisz, o którym piszesz? Czego twoim zdaniem dotyczą te plany? Po co nam plany naszego wnętrza, tam energia płynie samoistnie, przez każdą komórkę ciała , dotyczy to rozwoju naturalnego bez używania technik stymulujących jakieś punkty , które odpowiadają za określone możliwości.
Bo jeżeli chcemy sobie pójść na skryto.... i stymulować energetyczne miejsca , które są odpowiedzialne za coś... to proszę bardzo do tego są różne , powiedzmy "plany i mapy" , techniki, ale... te skróty nie dają całokształtu rozwoju z pełnym jego zakresem. Są pułapką , omijają coś .., żeby przekierować energię w określone miejsca, i uzyskać planowany efekt, zresztą bardzo spektakularny, ale... pozbawiają energii inne miejsca. mnisi tybetańscy już o tym wiedza i nie zachwycają się tymi technikami , bo one miast przyspieszać cofają.

Natomiast plany podróżny między gwiezdnej ,zewnętrzne czasoprzestrzenne wyprawy oparte są na nawigacji i mapach kosmosu. Istnieją korytarze kosmiczne między wymiarowe przez które odbywał się transfer materii zdematerializowanej , którą materializowano po drugiej stronie. Ale , gdzie... w wypadku przestawień i dania ludziom mapy z niewłaściwym adresem??? Myślisz ze jedziesz do Krakowa, a lądujesz w Poznaniu... i jeszcze adres usiłują nam zakodować w pamięci, w świadomości , bo wiedza że papierków nie zabierzemy podróżując w postaci MER KA BA.
GOTOWOŚĆ, to uzyskanie potencjału energetycznego, i otworzenie świadomości, a wiedza z której będziesz korzystała w tej sytuacji może być nagonką do jakiejś kolejnej zagrody....


Obrazek
0 x


Miłość jest szczęściem!

Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 6883
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 23
x 195
Podziękował: 5309 razy
Otrzymał podziękowanie: 10657 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: Thotal » poniedziałek 06 sty 2014, 08:57

Jest świat zewnętrzny i świat wewnętrzny...
Tworząc HARMONIĘ / równowagę wewnętrzną, uzyskujemy dostęp do coraz większych możliwości penetrowania świata zewnętrznego.
Chcąc eksplorować świat zewnętrzny, jego nie znane zakamarki bez harmonii wewnętrznej, skazujemy się z góry na porażkę.
Ludzie często chcą mieć doświadczenia inne niż wszyscy z pobudek egoistycznych, wyrywają się przed szereg zamiast spokojnie obserwować TO CO JEST.

Harmonię uzyskuje się za pomocą CISZY...



Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10302
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 526
Podziękował: 19570 razy
Otrzymał podziękowanie: 16836 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 13 sty 2014, 00:09

Alberto Luis Fernández, kierownik hiszpańskiego czasopisma ''Revista Avalon'', pisał o bardzo charakterystycznym przypadku kobiety, która wierzy, że została przeniesiona z naszej rzeczywistości do innej. „Nie możemy mieć pewności, że cała ta sprawa nie jest wymysłem, ale mimo wszystko jest bardzo interesująca. Jeśli jest prawdziwa, coś takiego może przydarzyć się każdemu z nas w najmniej oczekiwanym momencie” – pisze Fernández we wstępie do tej opowieści.
W czerwcu 2008 r. Lerina Garcia wysłała na adres pewnej strony internetowej list z prośbą o pomoc. Aby lepiej zrozumieć ten przypadek, przytoczmy jego treść w całości:

„Mam 41 lat i wierzę, że udało mi się przeskoczyć do równoległego wszechświata. Trudno mi o tym mówić, bowiem każdy będzie uważał mnie za szaloną i nie da wiary w moje słowa. Jeśli komuś zdarzyło się coś podobnego, niech mnie o tym powiadomi. Przejdę jednak do mojej opowieści. Pewnego dnia obudziłam się i
odkryłam, że wszystko wygląda inaczej, ale nie miało to nic wspólnego z podróżą w czasie i podobnymi sprawami. Był to na pozór normalny dzień, ale wiele rzeczy wydawało się nie takich, jak w rzeczywistości. Niektóre z nich były drobne, ale bardzo istotne. Cztery miesiące temu obudziłam się na pozór normalnego ranka. Byłam w wynajętym domu, gdzie mieszkam już 7 rok. Wszystko wyglądało jak zwykle, choć nie zwróciłam uwagi, że mam na sobie nie swoją pidżamę. Pojechałam do pracy i zaparkowałam na tym samym miejscu, na którym parkuję od 20 lat. Ale kiedy udałam się na stanowisko pracy okazało się, że
go nie ma. Na drzwiach wisiały tabliczki z nazwiskami, ale mojego tam nie było. Pomyślałam, że pomyliłam piętra, ale nie – było to moje piętro. Przeszłam następnie do innej części i sprawdziłam. Okazało się, że nadal tam pracuję, tylko w innym dziale, a dyrektorowi powiedziałam, że nawet o tym nie wiem! Przeszłam potem we wskazane miejsce, ale powiedziałam, że czuję się źle i wyszłam. Wszystko inne, w tym zawartość mojej torebki, wyglądało normalnie – mój dowód osobisty, karty kredytowe itp., ale nie pamiętałam żadnych zmian w pracy. Zaraz potem poszłam do lekarza i przeszłam test na obecność narkotyków i alkoholu we krwi. Byłam czysta. Następnego dnia poszłam do pracy, dowiadując się, jak to wszystko wygląda i wyjaśniając, że dzień wcześniej nie czułam się dobrze.

Moje mieszkanie wyglądało tak samo. Nic się nie zmieniło. Przejrzałam wszystkie papiery trzymane w domu i one też wyglądały tak samo. Po uświadomieniu sobie, że stało się coś dziwnego, podejrzewałam u siebie dziwną formę amnezji – być może coś mi się stało i nie mogłam przypomnieć sobie pewnych fragmentów mojego życia. Weszłam do Internetu i wszystko wyglądało normalnie – główne informacje w serwisie były takie jak dzień przedtem.

Z moim poprzednim partnerem, z którym byłam 7 lat, rozeszliśmy się przed 6 miesiącami. Wkrótce zaczęłam spotykać się z mężczyzną z sąsiedztwa. Znałam go bardzo dobrze – jego nazwisko, adres, pracę, jego syna a nawet jego uczelnię. Okazało się
że ten człowiek nie istnieje. Istniał przed moim „przeskokiem”, ale teraz nie ma po nim śladu. Wynajęłam detektywa, aby pomógł mi go znaleźć, ale jak się okazało na tym „planie rzeczywistości” takiego człowieka nie ma. Niebawem odwiedziłam psychologa i powiedziano mi, że to wszystko wina stresu. Uznał on to za halucynacje, ale wiem, że tak nie jest. Mój poprzedni partner jest nadal ze mną, jakby nic się nie stało. Wygląda na to, że nigdy się nie rozstaliśmy a Agustin nigdy nie istniał. Nie ma go w jego mieszkaniu, nie mogę też znaleźć jego syna. Przysięgam, że to wszystko prawda i że jestem zdrowa. Okazało się, że moja rodzina nie pamięta wielu rzeczy, takich jak operacja mojej siostry, która miała miejsce kilka miesięcy temu. Okazało się, że jej nie było. To takie niewielkie różnice, ale jednak zauważalne.


Chilijska gazeta La Tercera w 2000 r. opublikowała artykuł autorstwa Marcelo Córdovy na temat Nimy Arkani-Hameda – badacza z Lawrence Livermore National Laboratory, który sugerował, że równoległe wszechświaty istnieją w realnej przestrzeni, wchodząc w skład naszej rzeczywistości i są one na tyle blisko jej, że możemy nawet ich „dotknąć”. Nasz świat jest pewnego rodzaju membraną wypełnioną różnego rodzaju wymiarami, choć przyjmuje się, że trójwymiarowy wszechświat oddzielony jest od równoległych rzeczywistości fizyczną bramą. Jak mówił Arkani-Hamed: „Najbardziej fascynujące jest w tym istnienie innych membran oznaczające, że żyjemy obok paralelnych wszechświatów zamieszkałych przez inne istoty, albo sami możemy żyć w alternatywnych rzeczywistościach”.

Istnieją też dość zdumiewające przypadki. Jednym z nich jest „współczesna legenda”, której bohaterką jest dziewczynka znana jako „la niña de las peras” („gruszkowe dziecko”), którą rodzice wysłali do sadu po gruszki w miejscowości Barranco de Bajadoz (miejscu cieszącym się dość złą sławą) na Teneryfie. Dziecko zniknęło, a miejscowe władze i mieszkańcy rozpoczęli akcję poszukiwawczą w sposób taki, na jaki pozwalały im ówczesne środki. Zaginionej nie znaleziono, lecz
powróciła ona po kilku dekadach.

Obrazek Gruszkowa dziewczynka według fotografii z Internetu.

Zwykle za rok jej zaginięcia podaje się datę 1905, jednak gdzie indziej można spotkać także 1890 lub 1910. Zgodnie z legendą, dziewczynka wróciła wyglądając tak samo, jak w dzień, kiedy zniknęła. Jej krewni, bojąc się rzekomo o jej bezpieczeństwo, przenieśli ją z rodzinnej wsi do dystryktu San Juan. Niestety, nigdy nie udało się jednak ustalić jej tożsamości


Większość z tych opowieści pozostaje jedynie historiami zapisanymi na papierze, zaś inna część to współczesne legendy, przekazywane z ust do ust. Podstawowym problemem jest jednak to, że podobnych opowieści nie sposób zweryfikować. Nie wolno jednak zapominać, że osoby z bagażem podobnych doświadczeń istnieją naprawdę a ich przeżycia i odczucia wydają się być dla nich jak najbardziej realne. Kwestią otwartą pozostaje czy przypadki takie powinni badać psycholodzy i psychiatrzy czy też fizycy.

Historia o jednym z najsłynniejszych grupowych zaginięć przedstawiona została w filmie Petera Weira pt. „Piknik pod Wiszącą Skałą". Choć historia o zaginięciu grupy dziewcząt była bardzo chwytliwa i przez wielu uważana za autentyczną, jest fikcją literacką powstałą na podstawie powieści Joan Lindsay.

Obrazek :D
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10302
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 526
Podziękował: 19570 razy
Otrzymał podziękowanie: 16836 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 05 lut 2014, 00:06

Światy antymaterialne - na podstawie książki ''Łatwa podróż na inne planety''
Autor: A.C. Bhaktivedanta Swami Prabhupada

Sztokholm, 26 października 1959—Dwaj amerykańscy fizycy jądrowi otrzymali dzisiaj Nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki za rok 1959. Nagroda ta została im przyznana za odkrycie antyprotonu, dowodzące, że materia istnieje w dwóch formach—jako cząstki i antycząstki. Nagrodzonymi są 69-letni dr Emilio Segre, z pochodzenia Włoch, i urodzony w San Francisco dr Owen Chamberlain. Według jednego z podstawowych założeń nowej teorii może istnieć inny świat, czy antyświat, zbudowany z antymaterii. Ten antymaterialny świat składałby się z atomowych i subatomowych cząstek wirujących w kierunku odwrotnym niż cząstki w świecie, który znamy. Jeśli kiedykolwiek doszłoby do zderzenia się tych dwóch światów, oba uległyby unicestwieniu w jednym oślepiającym błysku.

W powyższym oświadczeniu wysunięte są następujące sugestie:
1.Istnieje antymaterialny atom, czyli cząsteczka po¬
siadająca własności przeciwne niż atom materialny.
2.Poza tym światem materialnym istnieje inny
świat, którego doświadczamy jedynie w ograniczonym
stopniu.
3.Światy materialny i antymaterialny mogą się w
pewnym momencie zderzyć i unicestwić nawzajem.

Problem polega na tym, że koncepcja antymaterii prezentowana przez naukowców dotyczy jedynie innego rodzaju energii materialnej, podczas gdy prawdziwa antymateria musi być całkowicie antymaterialna. Materia ze swej natury podlega unicestwieniu, ale antymateria — jeśli ma być wolna od wszelkich właściwości materialnych — już ze względu na samą swą naturę nie może podlegać unicestwieniu. Jeśli materia ulega zniszczeniu i jest podzielna, antymateria musi być niezniszczalna i niepodzielna.

Bhagavad-gita najdoskonalej opisuje koncepcję materii i antymaterii w kategoriach dwóch form energii. Materia jest to energia, która tworzy świat materialny, i ta sama energia, w swej wyższej formie, tworzy również świat antymaterialny (transcendentalny). Żywe istoty należą do kategorii energii wyższej. Energia niższa, czyli energia materialna, jest nazywana apara prakrti. Tak więc Bhagavad-gita przedstawia energię twórczą w dwóch formach, jako apara i para prakrti. Sama materia nie posiada mocy twórczej. Materialne rzeczy są wytwarzane dopiero wtedy, gdy manipuluje nimi energia ożywiona. Zatem materia w swoim surowym stanie jest utajoną energią Najwyższej Istoty. Ilekroć myślimy o energii, to rzeczą naturalną jest, że myślimy o źródle tej energii. Gdy myślimy na przykład o energii elektrycznej, myślimy jednocześnie o elektrowni, w której jest ona wytwarzana. Energia nie jest samowystarczalna. Znajduje się pod kontrolą najwyższej żywej istoty. Na przykład ogień jest źródłem dwóch innych energii, a mianowicie światła i ciepła. Światło i ciepło nie istnieją niezależnie od ognia. Tak samo energia wyższa i energia niższa pochodzą ze źródła, które można nazwać dowolnym imieniem. Tym źródłem energii musi być żywa istota, która jest w pełni świadoma wszystkiego.

Wedy nazywają te najwyższą żywą istotę Prawdą Absolutną, Bhagavanem — co określa osobę będącą w posiadaniu bogactw — żywą istotą, która jest źródłem wszelkich energii. Odkrycie przez naukowców dwóch form ograniczonej energii jest zaledwie początkiem postępu naukowego. Teraz naukowcy muszą zrobić następny krok w celu odkrycia źródła dwóch cząstek, czy atomów, które nazywają materialnymi i antymaterialnymi.
Cząstka antymaterialną znajduje się wewnątrz materialnego ciała. Z powodu obecności cząstki antymaterialnej materialne ciało stopniowo zmienia się od wieku dziecięcego, przez chłopięcy, do młodzieńczego i później starczego, po czym cząstka antymaterialną opuszcza stare, zużyte materialne ciało i przyjmuje następne.

Ten opis żywego ciała potwierdza naukowe odkrycie, zgodnie z którym energia istnieje w dwóch postaciach. Gdy jedna z nich, cząstka antymaterialną, zostaje oddzielona od materialnego ciała, wówczas ciało staje się całkowicie bezużyteczne. Widzimy więc, że cząstka antymaterialną niewątpliwie przewyższa energię materialną.
Dlatego nikt nie powinien rozpaczać nad utratą energii materialnej. Wszelkie rodzaje percepcji zmysłowej w kategoriach ciepła i zimna, szczęścia i nieszczęścia, są jedynie wzajemnymi oddziaływaniami energii materialnej. Przychodzą one i odchodzą tak jak pory roku. Okresowe pojawianie się i znikanie takich materialnych wzajemnych oddziaływań potwierdza, że ciało materialne ukształtowane jest z energii materialnej, która jest podrzędna w stosunku do siły życia, czyli energii jiva.
Każdy inteligentny człowiek, który nie ulega niepokojowi z powodu szczęścia i nieszczęścia — rozumiejąc, że są to różne materialne fazy powstające na skutek oddziaływań energii niższej— posiada kwalifikacje umożliwiające mu wejście do świata antymaterialnego, gdzie życie jest wieczne, pełne trwałej wiedzy i duchowej rozkoszy.

Wspomniano tutaj o świecie antymaterialnym, a oprócz tego podana została informacja, że w świecie tym nie ma „sezonowych" zmian. Wszystko jest w nim trwałe, pełne duchowej rozkoszy i wiedzy. Ale gdy mówimy o nim jako o „świecie", musimy pamiętać, że posiada on rozmaite formy i atrybuty będące poza naszym materialnym doświadczeniem.
Ciało materialne ulega zniszczeniu i jako takie jest zmienne i tymczasowe. Taki jest też świat materialny. Ale antymaterialną siła życia jest niezniszczalna i dlatego trwała. Tak więc doskonali naukowcy rozróżnili odmienne cechy cząstek materialnych i antymaterialnych jako odpowiednio tymczasowe i trwałe.

Odkrywcy obu postaci materii powinni jeszcze poznać cechy antymaterii. Na podstawie tych cennych informacji naukowiec może prowadzić dalsze badania.
Cząstka antymaterialną jest subtelniejsza niż najsubtelniejsza z cząstek materialnych. Ta siła życia jest tak potężna, że jej wpływ rozprzes¬trzenia się na całe materialne ciało. Moc cząst¬ki antvmaterialnei iest niezmierna w porównaniu z mocą cząstki materialnej i skutkiem tego nie można jej zniszczyć.

Najsubtelniejsza forma cząstki antymaterialnej jest uwięziona w fizycznym i subtelnym ciele materialnym. Chociaż materialne ciała (zarówno fizyczne jak i subtelne) ulegają zniszczeniu, subtelniejsza cząstka antymaterialna jest wieczna. Zatem przedmiotem naszego zainteresowania powinna być ta wieczna zasada.

Nauka osiągnie swą doskonałość wtedy, gdy materialistyczni naukowcy będą mogli poznać właściwości cząstki antymaterialnej i uwolnić ją od związku z nietrwałymi cząstkami materialnymi. Takie wyzwolenie stanowiłoby szczytowy etap postępu naukowego.
Sugestia naukowców, mówiąca, że może istnieć inny świat, składający się z atomów antymaterialnych, i że zderzenie między światem materialnym i antyma-terialnym spowoduje unicestwienie obydwu, jest częściowo prawdziwa. Zderzenie takie zachodzi cały czas i unicestwienie cząstek materialnych ma miejsce w każdym momencie, a cząstka niematerialna dąży do wyzwolenia. Zostało to wyjaśnione w sposób następujący:
Cząstka niematerialna, którą jest żywa istota, skłania cząstkę materialną do działania. Ta żywa istota zawsze pozostaje niezniszczalna. Dopóki niematerialna cząstka znajduje się wewnątrz 'bryły' energii materialnej — znanej jako ciało fizyczne i ciało subtelne — dopóty dana istota manifestuje się jako żywa jednostka. W zachodzącym bezustannie zderzaniu się obu cząstek, cząstka niematerialna nigdy nie ulega zniszczeniu. Nikt nie może zniszczyć cząstki antymaterialnej — tak było w przeszłości, jest obecnie i będzie w przyszłości.

Subtelna i nie możliwa do zmierzenia cząstka antymaterialna jest zawsze niezniszczalna, trwała i wieczna. Jednak po upływie pewnego czasu jej uwięzienie przez cząstki materialne dobiega końca. Ta sama zasada działa także w przypadku świata materialnego i antymaterialnego. Nikt nie powinien obawiać się unicestwienia cząstki antymaterialnej, gdyż przetrwa ona unicestwienie światów materialnych.

Zasada ta ma zastosowanie zarówno w odniesieniu do antymaterialnego wszechświata, jak i do samej anty-materialnej cząstki. Podczas gdy wszechświat materialny ulega unicestwieniu, wszechświat antymaterial-ny istnieje w każdych warunkach. Naukowcy zajmujący się badaniem atomu mogą rozważać możliwość unicestwienia świata materialnego przy pomocy broni nuklearnej, ale ich broń nie może zniszczyć świata antymaterialnego. Cząstka antymaterialna została opisana dokładniej w następujących wersetach:
Nie może ona zostać pocięta na kawałki żadną materialną bronią ani spalona przez ogień. Nie może być zmoczona przez wodę, wysuszona, czy odparowana. Jest niepodzielna, niepalna i nierozpuszczalna. Ponieważ jest wieczna, może wejść w każdy rodzaj ciała i opuścić je. Będąc stałą z natury, zawsze ma te same cechy. Jest niewytłumaczalna, ponieważ stanowi zaprzeczenie wszelkich cech materialnych. Jest niepojęta dla zwykłego umysłu. Jest niezmienna. Nikt zatem nie powinien nigdy opłakiwać tego, co jest wieczną, antymaterialną zasadą.

W całej pozostałej literaturze wedyjskiej wyższa energia (zasada antymaterialna) uznawana jest za siłę witalną, czyli żywego ducha. Nazywana jest też ona jivą. Tej żywej zasady nie można stworzyć przez żadną kombinację elementów materialnych. Istnieje osiem materialnych zasad opisywanych jako energia niższa. Są nimi: (1) ziemia, (2) woda, (3) ogień, (4) powietrze, (5) eter, (6) umysł, (7) inteligencja i (8) ego. Oprócz nich istnieje siła życia, czyli zasada antymaterialna, opisana jako energia wyższa. Wszystkie one nazywane są „energiami", ponieważ znajdują się pod kontrolą i w rękach najwyższej żywej istoty,
Przez długi czas materialiści zamknięci byli w obrębie tych ośmiu wyżej wymienionych materialnych zasad. Nadzieją napawa więc to, że posiadają teraz trochę wstępnych informacji o zasadzie antymaterialnej i antymaterialnym wszechświecie. Mamy nadzieję, że w miarę upływu czasu materialiści będą w stanie oszacować znaczenie świata antymaterialnego, w którym nie ma śladu zasad materialnych. Rzecz jasna, samo słowo „antymaterialny" wskazuje na to, że zasada ta jest przeciwieństwem wszystkich cech materialnych. Istnieją oczywiście spekulanci umysłowi, którzy komentują istnienie zasady antymaterialnej. Ci dzielą się na dwie zasadnicze grupy i dochodzą do dwóch różnych błędnych wniosków. Jedna grupa (zdecydowani materialiści) zaprzecza zasadzie antymaterialnej bądź też akceptuje zasadę antymaterialną jako bezpośrednie przeciwieństwo zasady materialnej z jej dwudziestoma czterema kategoriami. Grupa ta jest znana jako Sańkhyaici. Badają oni zasady materialne i drobiazgowo je analizują. Na końcu swych dociekań Sańkhyaici akceptują jedynie transcendentalną (antymaterialną) bierną zasadę. Jednakże wszyscy ci umysłowi spekulanci napotykają na trudności, ponieważ spekulują za pomocą energii niższej. Nie przyjmują informacji od kogoś wyższego. Aby zrozumieć rzeczywistą pozycję zasady antymaterialnej, należy wznieść się na transcendentalną platformę energii wyższej. Bhak-ti-yoga jest takim właśnie działaniem energii wyższej. Z perspektywy świata materialnego nie można ocenić prawdziwej pozycji świata antymaterialnego. Ale Najwyższy Pan, który jest kontrolerem zarówno energii materialnej jak i antymaterialnej, ze Swej bezprzyczynowej łaski zstępuje i udziela nam pełnych infor-macji o świecie antymaterialnym. W ten sposób możemy dowiedzieć się, jaki on jest. Dowiadujemy się, że zarówno Najwyższy Pan jak i żywe istoty są antymaterialni. Tak więc pewne wyobrażenie o Najwyższym Panu możemy uzyskać przez staranne przeanalizowanie żywych istot. Każda żywa istota jest indywidualną osobą, zatem najwyższa żywa istota także musi być najwyższą osobą.
Istnieją dwa światy: materialny i antymaterialny. Świat materialny składa się z energii jakościowo niższej, podzielonej na osiem materialnych zasad. Świat antymaterialny zbudowany jest z energii jakościowo wyższej. Zarówno energia materialna, jak i antymaterialna są emanacjami Najwyższej Transcendencji, Osoby Boga, który jest ostateczną przyczyną wszelkiego stworzenia i unicestwienia.
Dokładnie tak, jak atomy materialne tworzą świat materialny, atomy antymaterialne tworzą świat antymaterialny z jego całym wyposażeniem. Świat antymaterialny zamieszkany jest przez antymaterialne żywe istoty. W świecie antymaterialnym nie ma bezwładnej materii. Wszystko tam jest żywą zasadą, a Najwyższą Osobą w tej krainie jest Sam Bóg. Mieszkańcy świata antymaterialnego obdarzeni są wiecznym życiem, wieczną wiedzą i wiecznym duchowym szczęściem. Innymi słowy, posiadają wszystkie cechy Boga. Najwyższa planeta świata materialnego nazywana jest Satyaloką lub Brahmaloką. Na tej planecie żyją istoty obdarzone największymi zdolnościami. Bóstwem przewodnim na Brahmaloce jest Brahma, pierwsza stworzona istota w tym materialnym świecie. Brahma jest żywą istotą podobnie jak my wszyscy, ale w tym świecie materialnym jest on osobą najbardziej uzdolnioną. Nie jest na tyle uzdolniony, by można go było zaliczyć do kategorii Boga, ale należy do kategorii żywych istot będących pod bezpośrednim zwierzchnictwem Boga. Zarówno Bóg jak i żywe istoty należą do świata antymaterialnego. Naukowcy wyświadczyliby zatem wszystkim przysługę badając budowę świata antymaterialnego — w jaki sposób jest zarządzany, jak jest ukształtowany, kto w nim spełnia funkcje kie-rownicze itd. Spośród pism wedyjskich tematami tymi zajmuje się szczegółowo Śrimad-Bhagavatam. Bhaga-vad-gita jest studium wstępnym do Śrlmad-Bhagavatam. Te dwie ważne księgi wiedzy powinny być dogłębnie przestudiowane przez wszystkich ludzi świata nauki. Dostarczyłyby one wielu wskazówek cennych dla postępu naukowego i naprowadziłyby na trop wielu nowych odkryć.
0 x



Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 12
Podziękował: 5089 razy
Otrzymał podziękowanie: 1593 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » piątek 28 mar 2014, 20:20

Posta napisanego przez @przebiśniega przeniosłem do: James Bartley - Astralna manipulacja rzeczywistością senną >>
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10302
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 526
Podziękował: 19570 razy
Otrzymał podziękowanie: 16836 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 28 mar 2014, 21:55

''Łatwa podróż na inne planety'' - fragmenty.
Pan Krsna mówi, że pod koniec okresu 4 300 000 x 1 000 x 2 x 30 x 12 x 100 lat słonecznych wszystkie planety w tym materialnym wszechświecie ulegają unicestwieniu. I wraz ze zniszczeniem światów materialnych wszystkie żywe istoty zamieszkujące te materialne planety zostają materialnie unicestwione. Jednakże konstytucjonalnie żywa istota jest cząstką antymaterialną. Ale dopóki nie wzniesie się do regionu światów antymaterialnych, dzięki kultywowaniu czynności antymaterialnych, dopóty ulega materialnej zagładzie podczas unicestwiania światów materialnych, a wraz z powstaniem nowego materialnego wszechświata podlega ponownym narodzinom w materialnej formie.

Innymi słowy, narażona jest na bóle ponownych narodzin i śmierci.
Jedynie te żywe istoty, które podczas zamanifestowanego stanu życia materialnego podejmują służbę miłości dla Osoby Boga, po opuszczeniu materialnego ciała zostają bez wątpienia przeniesione do światów antymaterialnych. Nieśmiertelność osiągają jedynie ci, którzy, dzięki praktykowaniu czynności antymaterialnych, powracają do Boga.

Czym są te antymaterialne czynności? Są one lekarstwem. Na przykład, gdy człowiek zachoruje, to udaje się do lekarza, który przepisuje lekarstwa powodujące ostatecznie wyzdrowienie cierpiącego pacjenta. Tak samo choruje materialista i dlatego powinien poradzić się doświadczonego lekarza-transcendentalisty. Na czym polega jego choroba? Cierpi on męki powtarzających się narodzin, śmierci, chorób i starości. Gdy raz zgodzi się poddać kuracji „z powrotem do Boga", będzie w stanie przenieść się do świata antymaterialnego, w którym, zamiast narodzin i śmierci, istnieje wieczne życie.
Unicestwienie świata materialnego przebiega na dwa sposoby. Częściowe unicestwienie ma miejsce pod koniec każdego okresu 4 300 000 x 1 000 lat słonecznych, czyli pod koniec każdego dnia Brahmaloki, która jest najwyższą planetą w materialnym świecie. Podczas tego częściowego zniszczenia, nie ulegają zniszczeniu planety najwyższe, takie jak Brahmaloka. Ale pod koniec każdego okresu 4 300 000 x 1 000 x 2 x 30 x 12 x 100 lat słonecznych, cała manifestacja kosmiczna łączy się z antymaterialnym ciałem, z którego materialne zasady emanują, manifestują się i z którym łączą się po unicestwieniu. Świat antymaterialny, który znajduje się daleko poza niebem materialnym, nigdy nie jest unicestwiany. On wchłania świat materialny. Możemy przyjąć, że—jak sugerują naukowcy — następuje zderzenie świata materialnego i antymaterialnego, i że światy materialne ulegają zniszczeniu, jednak nie dochodzi do unicestwienia światów antymaterialnych.
Wiecznie istniejący świat antymaterialny pozostaje nieujawniony dla materialnego naukowca. Może on uzyskać o nim pewne informacje tylko do tego stopnia, do jakiego zasady istnienia świata antymaterialnego są przeciwne cechom świata materialnego.

Pełne szczegóły dotyczące wszechświata antymaterialnego można poznać jedynie z nieomylnego źródła wyzwolonych autorytetów, które w pełni zrealizowały konstytucję zasady antymaterialnej. Pokorny uczeń Osoby Boga otrzymuje tę informację drogą percepcji słuchowej.
W ten sposób wiedza wedyjska została przekazana sercu Brahmy, pierwszej żywej istoty w stworzeniu materialnym. To właśnie Brahma przekazał tę wiedzę mędrcowi Naradzie Muniemu.
Musimy stać się całkowicie czyści w swych zwyczajach i w sercu, zanim będzie dla nas możliwe zrozumienie szczegółów dotyczących świata antymaterialnego. Bhakti-yoga jest szczegółowym, naukowym działaniem transcendentalnym, które może praktykować zarówno neofita, jak i doskonały yogin.

Proces wstępowania do światów antymaterialnych różni się od procesów materialistycznych. Indywidualna żywa istota może z łatwością wejść do świata antymaterialnego, jeśli podczas pobytu w świecie materialnym praktykuje antymaterialne czynności. Ale ci, którzy są prawdziwie fanatycznymi materialistami, którzy polegają na ograniczonej sile myśli eksperymentalnej, spekulacji umysłowej i materialnej nauce, mają duże kłopoty z wejściem do światów antymaterialnych. Zatwardziały materialista może próbować zbliżyć się do światów antymaterialnych za pomocą statków kosmicznych, satelitów, rakiet itp. wystrzeliwanych w przestrzeń kosmiczną, ale za pomocą takich środków nie można zbliżyć się nawet do materialnych planet położonych w wyższych regionach nieba materialnego. Cóż więc mówić o tych planetach, które są usytuowane w niebie antymaterialnym, znajdującym się daleko poza wszechświatem materialnym. Nawet yogmi, którzy doskonale opanowali siły mistyczne, wchodzą do tego regionu z dużą trudnością. Mistrzowie yogmi, którzy dzięki praktyce sił mistycznych kontrolują antymaterialną cząstkę wewnątrz materialnego ciała, mogą — zgodnie ze swą wolą — porzucić materialne ciało w dowolnym korzystnym momencie i osiągnąć światy antymaterialne, wykorzystując specjalne przejście łączące oba światy. Jeśli w ogóle są w stanie to zrobić, to postępują zgodnie z metodą zalecaną w Bhagavadgicie:
Ci, którzy zrealizowali Transcendencję, mogą osiągnąć świat antymaterialny opuszczając swe materialne ciała w okresie uttardyana, to jest wtedy, gdy Słońce przemierza swą północną ścieżkę, czyli w pomyślnych chwilach, gdy nad atmosferą panują bóstwa ognia i blasku.

Do kierowania sprawami kosmicznymi wyznaczone są różne bóstwa, czyli potężni zarządcy. Niemądrzy ludzie, którzy nie są w stanie dojrzeć zawiłości kosmicznego zarządzania, śmieją się z koncepcji, według której ogniem, powietrzem, elektrycznością, dniami, nocami itd. rządzą osobowi półbogowie. Ale doskonali yogmi wiedzą jak zadowolić tych niewidocznych administratorów spraw materialnych i jak — wykorzystując ich dobrą wolę — opuścić swe materialne ciało zgodnie ze swą wolą, w odpowiedniej chwili przeznaczonej do osiągnięcia wszechświata antymaterialnego lub wyższych planet nieba materialnego. Na wyższych planetach świata materialnego yogini mogą cieszyć się wygodniejszym i przyjemniejszym życiem przez setki tysięcy lat, ale życie na tych wyższych planetach nie jest wieczne. Ci, którzy pragną wiecznego życia, wstępują, przy pomocy sił mistycznych, do wszechświata antymaterialnego. Udają się tam w pewnych korzystnych warunkach stworzonych przez półbogów-administratorów spraw kosmicznych, którzy są niewidoczni dla materialistów przebywających na tej planecie siódmej klasy, zwanej „Ziemią".
Ci, którzy nie są yoginami, lecz dzięki pobożnym ofiarom, darom, pokutom itd. umierają w korzystnym momencie, mogą wznieść się po śmierci na wyższe planety, ale zawsze będą zmuszeni do powrotu na tę planetę (Ziemię). Wyruszają oni w okresie zwanym dhuma, w ciemnej, bezksiężycowej połowie miesiąca, gdy Słońce znajduje się na swojej południowej ścieżce.

Podsumowując, temu, kto pragnie wznieść się do świata antymaterialnego, Bhagavadgita poleca podjęcie służby oddania, czyli czynności antymaterialnych. Ci, którzy przyjmują metodę służby oddania, tak jak jest ona zalecana przez biegłych transcendentalistów, nigdy nie doznają zawodu w swoich próbach wejścia do świata antymaterialnego. Chociaż istnieje wiele przeszkód, to jednak wielbiciele Pana z łatwością mogą je pokonać nieugięcie podążając drogą wytyczoną przez transcendentalnych bhaktów. Wielbiciele, którzy są „pasażerami" posuwającymi się naprzód w podróży życia ku antymaterialnemu królestwu Boga, nigdy nie ulegają oszołomieniu. Nikt nie zostanie oszukany mi nie będzie rozczarowany, gdy w celu wejścia do wszechświata antymaterialnego podejmie gwarantowaną ścieżkę oddania. Przez samo jednostronne pełnienie służby oddania, zwanej fachowo bhakti-yogą, można z łatwością uzyskać wszelkie rezultaty pochodzące ze studiowania Wed, składania ofiar, odprawiania pokut i rozdawania jałmużny.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10302
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 526
Podziękował: 19570 razy
Otrzymał podziękowanie: 16836 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 09 maja 2014, 22:37

LHC może być próbą odtworzenia technologii tworzenia tuneli podprzestrzennych

Obrazek

Wokół Wielkiego Zderzacza Hadronów (LHC) narosło już bardzo wiele mitów. Nawet wśród środowiska naukowego pojawiają się głosy, które wskazują na to, że cel budowy gigantycznego akceleratora cząstek może być inny niż twierdzi się publicznie. Jedna z hipotez zakłada, że w CERN, pod Genewą, naukowcy próbują tak naprawdę zbudować urządzenie zdolne do otwierania tuneli podprzestrzennych.

Według tej teorii poszukiwanie bozonu Higgsa jest tylko przykrywką, a prawdziwym celem budowy LHC jest odtworzenie starożytnej technologii umożliwiającej generowanie tuneli podprzestrzennych. Okazuje się, że takie urządzenia mogły już istnieć w przeszłości Ziemi. Niezależni badacze zwracają uwagę na pewne poszlaki wskazujące na to, że LHC może mieć dużo wspólnego z czymś, co znane jest, jako Ta-Wer określane też "Maszyną Ozyrysa"

Miało być to urządzenie, dzięki któremu Ozyrys udawał się do tak zwanych zaświatów. Według mitów bóg ten wchodził przez ogon węża i wychodził jego paszczą. Można powiedzieć, że to próba nazwania tunelu za pomocą aparatu pojęciowego znanego tamtejszym ludziom.

Obrazek

Urządzenie Ozyrysa przedstawiane jest w postaci czegoś, co egiptolodzy nazywają "łodzią miliona gwiazd", ale czy to, aby na pewno łódź? Teoretyczny ideogram tunelu podprzestrzennego jest zadziwiająco podobny do tego, co przedstawiają egipskie kartusze.

Obrazek

Niektóre z wizerunków przedstawiają inne egipskie bóstwo, Seta, który wchodzi na początku tunelu i wydostaje się po drugiej stronie, przy czym jego wizerunek jest wyraźnie zdeformowany, tak jakby miało to związek ze sposobem, w jaki działa tunel przesyłając materię z miejsca na miejsce.

Obrazek

Ta-Wer było rzekomo urządzeniem wielkości 14 na 55 metrów, czyli znacznie mniejsze niż kilkudziesięciokilometrowy LHC. Zlokalizowany był podobno w miejscu zwanym Osirion, w pobliżu Abydos. Jest tam podziemna komora, która rzekomo miała być stworzona specjalnie dla tego instrumentu. Przypomina to umiejscowienie LHC, który również został wkopany pod ziemię.

Czy w związku z tym LHC może mieć na celu okiełznanie technologii umożliwiającej do odbywania podróży poprzez zakrzywienie czasoprzestrzeni. Niektórzy naukowcy twierdzą, że energie jakie osiąga to urządzenie są wystarczające do tego, aby takie tunele otwierać. Być może to dlatego trwa teraz doposażanie zderzacza w kolejne magnesy, które trwa od grudnia 2012 i skończy się w 2015 roku. Pojawia się zatem pytanie, po co to uaktualnienie sprzętu skoro podobno wykryto już ślad bozonu Higgsa.

Niektórzy sugerują, że tunel utworzony za pomocą LHC ma sprowadzić kogoś na Ziemię. Kogo? Nie jest to jasne, ale pewną wskazówką może być wielka statua hinduskiego bóstwa Shivy, która nie wiedzieć czemu znajduje się przed siedzibą CERN w Genewie. Na dodatek wewnątrz budynku sfotografowano jakiś czas temu dziwne arkusze zapisane między innymi w Sanskrycie, czyli języku bogów, w którym zapisano starożytne eposy indyjskie.

Obrazek

Być może są to tylko nadinterpretacje, ale nawet wspomniana statua przed budynkiem CERN wygląda dziwnie, gdyż Shiva wychodzi z pierścienia, który do złudzenia przypomina przekrój LHC. Być może zarówno Ozyrys jak i Shiva to przedstawiciele jednej rasy, która kiedyś rządziła na Ziemi. Niektórzy do tej dwójki dołączają jeszcze słynnych sumeryjskich Annunaki. Czy oznacza to, że stworzeniu 27 kilometrowego kręgu w okolicy Genewy przyświeca jakiś inny cel poza naukowym? Zapewne nie będzie łatwo odpowiedzieć na to pytanie, ale warto przynajmniej wiedzieć, że istnieje taka możliwość.



http://innemedium.pl/wiadomosc/lhc-moze ... strzennych
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10302
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 526
Podziękował: 19570 razy
Otrzymał podziękowanie: 16836 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 08 cze 2014, 00:16

Tajemnice innych wymiarów

Czy jest możliwe, że człowiek jest sam we wszechświecie? Czy głosy tzw. materialistów o samotności człowieka w ciągle rozszerzającym się galaktycznym wszechświecie mogą być prawdziwe? Odpowiedz jest ciężka, lecz spróbujmy się nad tym zagadnieniem zastanowić w sposób naukowy lub mający cechy naukowości....

Obrazek

Zacznijmy od naszego otoczenia Ziemi, czyli gwiazd i galaktyk, kosmosu. Zacytujmy tu profesora od fizyki kwantowej kosmosu:
"...Obserwując widma bardzo odległych galaktyk stwierdzamy, że prawa fizyki odkryte na Ziemi obowiązują w całym obserwowanym kosmosie. Skoro tak, to cały wszechświat możemy badać metodami fizycznymi. Dalej okazało się, że w tym obszarze nie ma obiektów liczących sobie więcej niż kilkanaście miliardów lat. Ponieważ jesteśmy w środku galaktycznego "dysku", nie możemy prowadzić obserwacji we wszystkich kierunkach, ponieważ najbliższe gwiazdy zasłaniają nam dalsze i możemy obserwować tylko pewne wycinki nieba. W ten sposób możemy otrzymać rozkład galaktyk, które jesteśmy w stanie zaobserwować. Najbliższe otoczenie Ziemi wygląda tak, że są obszary większych lub mniejszych zagęszczeń galaktyk.
Poza tym wszechświat jest jednorodny i w każdym punkcie wygląda z grubsza tak samo. Przykładowo, gdybyśmy znaleźli się w dowolnym punkcie wszechświata i "wykroili" z niego kulę, to liczba galaktyk w tej kuli będzie zawsze taka sama (obojętnie, w którym miejscu to zrobimy). Taka jest struktura naszego wszechświata, że on jest, przynajmniej w dużej skali, jednorodny i izotropowy, (czyli ma takie same własności w każdym kierunku i w każdym miejscu). Ale to nie wszystko. Obserwacje odległych galaktyk wskazują na to, że one się od nas oddalają. Wszystkie galaktyki oddalają się od nas po promieniu. Okazuje się, że prędkość oddalania się galaktyk jest dokładnie wprost proporcjonalna do odległości. Jeżeli mamy galaktykę w odległości jednego miliona lat świetlnych od nas, to ona się oddala z prędkością 20 kilometrów na sekundę. Jeżeli w odległości miliarda lat - to z prędkością 20 tysięcy kilometrów na sekundę. Galaktyki "skrajne" osiągają prędkości bliskie prędkości światła..."

[...]kosmologowie Wielkiego Wybuchu, rzeczywiści eksperci obeznani z matematyką, wyobrażają sobie coś całkiem odmiennego, odnośnie prawdziwego poglądu na naturę "Wielkiego Wybuchu" ! Zakładają oni, że materia we Wszechświecie nie posiada zarówno granicy, jak i swojego punktu centralnego - ani teraz, ani w przeszłości, ani w przyszłości. Założenie takie, nazywane "zasadą kosmologiczną" lub bardziej świeżo "zasadą kopernikańską"[..]

Matematycy i fizycy się głowią nad wszechświatem, lecz jest to tylko myślenie i próba opisu czegoś co ich przerasta, jest to tylko kolejny raz teoria...!
[...]Zgodnie z teorią Wielkiego Wybuchu, nawet gdybyśmy mogli podróżować nieskończenie daleko oraz nieskończenie szybko w dowolnie wybranym kierunku, nigdy nie osiągnęlibyśmy granicy materii, to jest miejsca, poza którym materii już nie ma, a jest jedynie pusta przestrzeń. W "zamkniętej" wersji teorii Wielkiego Wybuchu powróciłbyś ostatecznie do swojego punktu wyjścia[...]
W "otwartej" wersji nigdy byśmy nie powrócili. Ale we wszystkich wersjach mówi się, że nigdy nie osiągnęlibyśmy granicy. Byłoby to prawdą nie tylko teraz, ale zawsze, od początku do końca. Z powodu braku granicy Wszechświata żaden z punktów trójwymiarowej przestrzeni nie może być rozpatrywany jako centralny punkt Wszechświata.
Znaczy to, że każdy punkt naszej trójwymiarowej przestrzeni miałby takie samo znaczenie w otaczającej go materii, niezależnie od kierunku. Ten nieograniczony i pozbawiony centralnego punktu charakter Wielkiego Wybuchu wywodzi się bezpośrednio z początkowego założenia, zasady kopernikańskiej. Ludzie mają sporo trudności z wyobrażeniem sobie, jak kosmos Wielkiego Wybuchu może nie posiadać swojego centrum... czyli że powstał w każdym punkcie przestrzeni odrazu, nie było miejsca i czasu zero...

Zatrzymajmy się tu na chwile i zastanówmy się czy może być inny wszechświat, który jest poza granicą prędkości światła? Taki wszechświat mógłby być zrobiony z innej materii, ale o tym w dalszej części. Jeżeli tak to na przykład pojazdy UFO i ich załoganci po prostu zwalniają do naszej prędkości...
Idźmy dalej...:
"...Potrafimy obserwować już takie galaktyki czy kwazary, które mają prędkość równą 95 % prędkości światła. Fakt ten ogranicza nam zakres obserwacji, ponieważ wiadomo, że największą prędkością, jaką obiekt materialny może uzyskać w przyrodzie, jest prędkość światła w próżni..''

Fizycy i astronomowie "potrafią" już obserwować obiekty kosmiczne bliskie prędkości światła, ale jeżeli zastosujemy względność teorii względności, to może obserwując naszą część wszechświata z krańcowego punktu rozszerzającego się kosmosu nasza galaktyka też osiąga prędkość bliską prędkości światła? Jeżeli tak by było to świat teoretycznie nie miałby końca, co wydaje się kłócić z obliczeniami fizyków...
"... Powstaje pytanie - jakie są tego przyczyny, ze wszechświat ma taką właśnie strukturę, że galaktyki oddalają się? Co rządzi dynamiką wszechświata?
W 1920 roku przeprowadzono obserwację całkowitego zaćmienia Słońca. Obraz gwiazd wówczas sfotografowanych, różnił się od obrazu tych samych gwiazd obserwowanych nocą. Zjawisko takie było spowodowane faktem, że Słońce (obiekt o dużej masie) zakrzywia tor światła. Cały wszechświat wypełniony jest gwiazdami. Zgodnie z powyższym, każda z nich zakrzywia przestrzeń. Gwiazdy skupione są, jak wiemy, w galaktykach. Gęstość galaktyk we wszechświecie jest taka sama, zatem modyfikują one przestrzeń wszędzie tak samo. Wynika stąd fakt, że krzywizna czasoprzestrzeni wszechświata wszędzie jest identyczna. Spróbujmy sobie to wyobrazić. Najprawdopodobniej wszechświat, zgodnie z tą teorią, wygląda następująco: jego struktura jest podobna do powierzchni Ziemi, tylko o jeden wymiar większa. Analogiczną sytuację mamy we wszechświecie. Istnieje jednak pewna zasadnicza różnica: mianowicie - promień Ziemi jest ustalony, nie zmienia się w czasie. Inaczej rzecz się ma ze wszechświatem, ponieważ on się stale rozszerza. Nawet gdybyśmy poruszali się z prędkością światła, nie bylibyśmy w stanie "obejść" wszechświata z uwagi na to, że jego ekspansja następuje jeszcze szybciej. Mamy trzy rodzaje przestrzeni o stałej krzywiźnie: przestrzeń płaską, sferyczną, i tak zwaną siodłową (hiperboliczną). Jak wykryć, z jakim rodzajem przestrzeni mamy do czynienia?
Istnieje pozorna sprzeczność miedzy teorią, a obserwacjami astronomicznymi. Obserwacje astronomiczne pokazują, że nasz wszechświat jest płaski, teoria natomiast przewiduje, że raczej sferyczny. Powstaje pytanie, dlaczego tak jest? Prawdopodobnie możemy obserwować tylko bardzo mały wycinek wszechświata o objętości Hubble’a, dlatego wydaje się on nam płaski. Dlaczego tylko znikoma część wszechświata jest dostępna naszym obserwacjom?.."

Obrazek

Jeżeli sobie przypomnimy wiadomości starodawnych historyków, że pierwsi ludzie o nadzwyczajnie długim życiu 900-set lat, zajmowali się geometrią i obserwacją kosmosu, (jak nam donosi Józef Flawiusz) to może odkryli oni tajemnicę, że istnieje inny świat? Inny wszechświat? Może odkryli dzięki temu tajemnicę przyszłości, tajemnice nadchodzącego Potopu mającego zniszczyć tą cywilizację. Czy na ziemi mogą być pozostałości czegoś, co na to by wskazywało? Czy istniała jakaś cywilizacja ludzi geniuszy? Możliwe, że tak, ale idźmy dalej...:
"... W jaki sposób obserwowana struktura wszechświata mogła powstać? Gdy obserwujemy oddalanie się galaktyk (zgodnie z ogólną teorią względności Einsteina), nie jest to "ucieczka" galaktyk w "pustą" przestrzeń (jak w przypadku rozrywającego się granatu), ale cała przestrzeń się rozszerza - "puchnie". W związku z tym objętość wszechświata zmienia się w czasie. Gdy będziemy się cofać na osi czasu, to w końcu dojdziemy do tego, że objętość wszechświata, stopniowo się zmniejszając, stanie się równa zeru. Objętość wszechświata jest skończona, podobnie jak powierzchnia kuli ziemskiej. Jeżeli maleje promień, to oczywiście maleje też objętość. Natomiast temperatura i gęstość rośnie. Jeżeli objętość zmaleje do zera, tym samym temperatura i gęstość wzrośnie do nieskończoności. Wynika z tego wniosek, że kiedyś nie istniał ani czas, ani przestrzeń! Była nicość! Jaki mechanizm spowodował, że wszechświat został wykreowany? Zgodnie z powyższym rozważaniem, wszechświat zmniejszając swoje rozmiary, w pewnym momencie był już mniejszy od atomu. Wtedy jednak przestaje obowiązywać ogólna teoria względności. Jest ona, bowiem teorią klasyczną, która nie uwzględnia efektów kwantowych..."

Co znajduje się poza granicą widzialnego wszechświata? Może "poza" po prostu by oznaczało przeniesienie się do innego wszechświata, z innymi prawami?
"...Zajmijmy się teraz strukturą obecnego wszechświata. Mówiliśmy, że zgodnie z ogólną teorią względności, ma on geometrię sferyczną, czyli kulistą. Jesteśmy jakby na powierzchni sfery, ale nie sfery dwuwymiarowej, ale trójwymiarowej. Niestety, czegoś takiego nie potrafimy sobie wyobrazić, ale z łatwością możemy napisać równania takiej sfery. Przekonujemy się wówczas, że objętość wszechświata jest skończona i ilość materii jest ograniczona. Sprawa jednak na tym się nie kończy, bo współczesne teorie wskazują na jeszcze większą złożoność geometrii wszechświata. Mówią one, że tych wymiarów mogłoby być dziesięć i więcej. Fizyka kwantowa dopuszcza powstanie wszechświatów cztero-, pięcio-, a nawet stuwymiarowych. My jesteśmy przyzwyczajeni do trzech wymiarów: szerokości, głębokości i wysokości - w takim świecie się poruszamy. Z punktu widzenia fizyki, tak być nie musi. O takiej strukturze zadecydowała historia wszechświata, a dokładniej jego początek. Otóż według współczesnej wiedzy, jakieś 14 miliardów lat temu, powstała spontanicznie na mocy praw fizyki kwantowej - sfera dziesięciowymiarowa. Z tych dziesięciu wymiarów - tylko trzy się rozszerzyły, a reszta - siedem wymiarów - pozostały "zwinięte", przybierając bardzo złożone struktury. Te właśnie niepozorne siedem wymiarów, decyduje o materii; o ilości i właściwościach cząstek elementarnych, o siłach działających między nimi itp... Z punktu widzenia fizyki kwantowej fakt, że rozwinęły się właśnie trzy wymiary, jest czystym przypadkiem. Struktura pozostałych siedmiu, jest również przypadkowa. Zatem równie dobrze mógł powstać świat o innej ilości rozwiniętych wymiarów, o innych cząstkach elementarnych i innych siłach działających między nimi. Świat niewyobrażalnie inny! Współczesne teorie naukowe dopuszczają zresztą istnienie setek tysięcy takich różnorodnych wszechświatów!..."


Obrazek

Czyli przejście z tego świata do innego jest możliwe i prawdopodobnie możemy to obserwować podczas pojawień się UFO "pojazdów" oraz istot UFO jak gdyby "znikąd". Istoty te mówią często, że nie są z Ziemi, ale nie mówią, że nie są z tego wszechświata, albo nie informują nas, z jakiego świata pochodzą? Czy ze świata, w którym obowiązują normy moralne/etyczne? Normy przypisane dla świata ludzi.
"... Przez ułamek sekundy (tzn. od 0 do 10,35 sekundy), mieliśmy tylko trzy wymiary przestrzenne i próżnię. Mamy tu do czynienia z czasem - 10,35 sekundy. Jedna sekunda dla tak krótkiego czasu to wieczność! Fizyka kwantowa mówi jednak, że ta próżnia, która wtedy istniała i w której gęstość materii była równa zeru, była tak zwana "próżnią fałszywą". Stale występowały w niej fluktuacje. Powstawały i szybko znikały cząstki. Taka "fałszywa próżnia" była w stanie kwantowym, w którym jej energia była różna od zera, i to dodatnia..."

W tym momencie trzeba zacytować innego naukowca od mechaniki kwantowej informacji:
"...Czasem, kiedy takie wygenerowane przestrzenie się stykają powstają struktury zwane mostami Einsteina - Rosena i powstaje kanał łączący wszechświaty równoległe. Lecz pośrodku tego tunelu jest osobliwość - piana kwantowa (przestrzeń traci sens i ma, zaczyna zachowywać się w sposób chaotyczny) - to całkowita blokada dla materii i energii (również tej wysoko zorganizowanej w tym ludzi), ale być może nie dla informacji.
Zgodnie z obliczeniami 1 przeciętnie ważący człowiek to 3 razy 10 do potęgi 92 bitów informacji. Obrazowo można by powiedzieć, że potrzeba by było 5 razy 10 do potęgi 30 dysków HDD o pojemności 200 Gb, aby zapisać dane o jednym człowieku. Taka teleportacja byłaby możliwa..."

Obrazek
Chyba nie jest problemem dla nas tu na tej stronie uzmysłowić sobie taką cywilizację, która posiadła możliwości teleportacji z ich świata do naszego..? Wtedy ich "wypowiedzi" o tym, że nie pochodzą z Ziemi, albo, iż zawsze tu byli lub byli tuż obok, stają się trochę sensowniejsze.
Wróćmy do pytania postawionego na początku czy człowiek jest sam we Wszechświecie?

Jeżeli ten Kosmos został stworzony dla człowieka i musi mieć taką budowę ze względów ludzkich to jest możliwe, że nie ma nikogo poza ludźmi w tym wszechświecie, jesteśmy sami w tej przeogromnej ilości galaktyk i gwiazd...
"... Wiemy, że materia, z której wszystko jest zbudowane, może występować w dwóch rodzajach - w stanie materii zwykłej i antymaterii. Czyli mamy cząstki i antycząstki. Jeżeli one się spotykają, to z tego powstaje światło (fala elektromagnetyczna). Bardzo szybkie rozszerzanie się wczesnego i gorącego wszechświata spowodowało zakłócenie równowagi pomiędzy ilością materii i antymaterii. Proces ten nie tylko umożliwił drobną nadwyżkę materii nad antymaterią, ale był koniecznym warunkiem jej zaistnienia! Jak mała jest nadwyżka materii, (czyli np. protonów, neutronów) nad antymaterią (antyprotonów, antyneutronów itp.) świadczy fakt, że na jeden proton albo neutron, przypada trzydzieści miliardów fotonów (powstałych, jak wiemy, z połączenia cząstek materii i antymaterii). Świat cały składa się prawie wyłącznie ze światła! Znowu mamy tutaj sytuację jasno świadczącą o doskonałym "dopasowaniu się", pewnej "celowości" zmierzającej do zaistnienia człowieka! Załóżmy, że powstałoby więcej materii, wówczas życie nie mogłoby zaistnieć, ponieważ proces rozszerzania się wszechświata następowałby inaczej. Odwrotnie rzecz ujmując, gdyby liczba fotonów była jeszcze większa, nie mogłaby powstać materia, lub byłoby jej za mało, aby mogły powstać gwiazdy, planety, w końcu, na drodze ewolucji biologicznej, również życie...''

Czyli świat, ten "wymiar" został stworzony! Stworzony dla ludzi.
"... Stosunek masy protonu do elektronu (wynoszący 1836,152) jest uwarunkowany również pierwotną historią wszechświata (strukturą tych siedmiu, nierozwiniętych wymiarów). Taka właśnie a nie inna wielkość tego stosunku, warunkuje powstanie życia. Przeprowadzono szereg symulacji komputerowych (zakładając, że elektron jest cięższy lub lżejszy) i dowiodły one, że jedynie powyższy stosunek warunkuje możliwość istnienia takich związków chemicznych, dzięki którym żyjemy..."

Czy przybysze z innego wymiaru, innej rzeczywistości to "obsługa" tego wymiaru?
Jeżeli są oni wykonawcami Super Planu to musieli dobrze wybrać miejsce dla Ziemi!
"... Powyżej przedstawione zostały globalne właściwości wszechświata, determinujące życie na Ziemi. Oprócz nich istnieją także inne właściwości, które możemy nazwać warunkami "lokalnymi". Znajdujemy się na peryferiach jednej ze stu miliardów galaktyk. Wydawałoby się, że to miejsce jest zupełnie przypadkowe. Okazuje się jednak, że nie jest ono takie przypadkowe, ale jest specjalnie dobrane i musi spełniać szereg określonych warunków. Możliwość powstania życia na Ziemi zależy również od umiejscowienia naszej Ziemi w konkretnym miejscu, w jednej ze stu miliardów galaktyk, które również nie jest przypadkowe. Galaktyki mają różne kształty. Nasza galaktyka ma kształt spłaszczonego dysku (biorąc pod uwagę spojrzenie "z boku"). Jego średnica wynosi mniej więcej 100 tysięcy lat świetlnych. Słońce znajduje się około 28 tysięcy lat świetlnych od środka galaktyki. Galaktykę tworzy materia widzialna (w postaci gwiazd) oraz niewidzialna - planety (ściśle związane z galaktykami), pył międzygwiezdny (tworzący tzw. "halo galaktyczne").

Średnia odległość między gwiazdami w naszym otoczeniu wynosi 8 lat świetlnych, a w pobliżu jądra galaktyki, odległość ta wynosi zaledwie ułamek roku świetlnego! W miarę oddalania się od środka galaktyki następuje stopniowe rozrzedzenie materii. Gdyby nasz Układ Słoneczny znalazł się bliżej środka galaktyki, wówczas prawdopodobieństwo kolizji Słońca z inną gwiazdą byłoby znacznie większe. Każde bliższe przejście gwiazdy powodowałoby odkształcenie toru planet, zmieniałby się klimat, znacznie więcej komet pokazywałoby się w naszym Układzie Słonecznym, co znacznie zwiększałoby niebezpieczeństwo zderzeń z nimi. Gdybyśmy spojrzeli na naszą galaktykę "z góry", zobaczylibyśmy jej bardziej złożoną strukturę. Gwiazdy grupują się głównie w takich jakby "ramionach" (prawdopodobnie czterech). Oprócz tych ramion, istnieją obszary o mniejszym zagęszczeniu gwiazd. Nasz Układ Słoneczny nie mógłby istnieć w żadnym z tych ramion gdyż, jak wiemy, zbyt duża gęstość gwiazd narażałaby nas na niebezpieczeństwa, o których mówiliśmy wcześniej. Istniejemy w obszarze stosunkowo pustym i bliskie sąsiedztwo gwiazd nam nie zagraża. Sprawa jednak na tym się nie kończy. Jak wykazują symulacje komputerowe, w galaktyce występują dwa rodzaje ruchów obrotowych. Jednym z nich jest ruch obrotowy gwiazd skupionych w ramionach galaktyki. Możemy go przyrównać do ruchu obrotowego ramion wiatraka. Im dalej od środka jądra galaktyki, tym prędkość liniowa jest większa. Inaczej zachowują się gwiazdy z obszarów "pustych". Ich ruch przypomina wir wodny. Im dalej od środka jądra, tym prędkość gwiazd maleje. Istnieje taka odległość od środka galaktyki (nazywana promieniem korotacji), w której prędkość "bryły sztywnej" oraz "wiru" jest prawie identyczna. Gwiazda obszaru pustego, w tym Słońce, znajdująca się w tym promieniu, przez długi czas może przebywać w bezpiecznej odległości od innych gwiazd..."

... Wszystko to świadczy o celowym, dokładnym dopasowaniu bardzo wielu czynników dla powstania życia na Ziemi. Dopasowanie to w literaturze nazywamy zasadą antropiczną. Nasuwa się pytanie: Dlaczego tak jest? Możliwe są dwie odpowiedzi. Pierwsza z nich zakłada, że zarówno wszechświat, jak i powstanie życia na naszej Ziemi jest tylko kwestią przypadku. Zatem trzeba przyjąć, że istnieje ogromna ilość równoległych wszechświatów, a w każdym z nich panują nieco inne warunki. Zgodnie z tym rozumowaniem, również sprawą czystego przypadku jest pojawienie się życia w naszym wszechświecie i na Ziemi, a następnie procesu ewolucji i gatunku homo sapiens. Nauka, bowiem z założenia zakłada, że wszystko możemy wyjaśnić na podstawie naturalnych procesów. Wyklucza jakąkolwiek interwencję z zewnątrz. Przy takiej koncepcji czysto przypadkowego powstania wszechświata, każdy ateista musi założyć istnienie ogromnej ilości wszechświatów równoległych, w których życie jest niemożliwe, gdyż konieczne warunki, omówione przez nas powyżej nie są spełnione. Takie spojrzenie na problem życia jest dogłębnie pesymistyczne. Prowadzi do stwierdzenia, że życie i jego rozwój prowadzi do nikąd. Prędzej czy później naszą Ziemię spotka zagłada! Może się to zdarzyć wcześniej, a nawet znacznie wcześniej niż za parę miliardów lat. Wszechświat rozszerza się coraz szybciej, na co wskazują najnowsze obserwacje satelitarne. Taki niestabilny stan musi w końcu doprowadzić do kosmicznej katastrofy! Wszystkie dzieła ludzkości, wszystkie jej osiągnięcia muszą ulec unicestwieniu i nie pozostanie po nich już żaden ślad.
Druga odpowiedź wskazuje na celowość wszechświata, na jego zaplanowanie takie, aby w jednej małej części ogromnego wszechświata, na jednej małej planecie, mogło powstać życie, które w końcu doprowadziło do pojawienia się człowieka. Idąc dalej, musimy przyjąć do wiadomości, że istnieje Ktoś, kto jest zdolny nie tylko przewidzieć istnienie wszechświata, ale ma możliwość stałej jego kontroli. Z praw fizyki wiemy, że człowiek może jedynie określić szansę zdarzenia. Więc ta Istota rozumna musi być ponad wszechświatem, dysponować ogromną wiedzą oraz panować nad prawami fizyki, które determinują nasze zachowanie. Prawa fizyki kwantowej, jej formalizm matematyczny został tylko odgadnięty. Natomiast, jeżeli przyjmiemy, że jest Ktoś, kto nad prawami fizyki panuje, ma stałą możliwość wyboru, posiada wszechogarniającą wiedzę dotyczącą tego, co było, jest i będzie..."
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10302
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 526
Podziękował: 19570 razy
Otrzymał podziękowanie: 16836 razy

Re: Zaświaty czy światy równoległe?

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 08 cze 2014, 00:33

Jeżeli na ziemi istniała cywilizacja, która była świadoma tego, że jest stworzona i chciała nawiązać kontakt z tą "Super Inteligentną Istotą" to mogli wymyśleć sposób! Czy na ziemi nie zostało przypadkiem coś, co by wskazywało na taki rodzaj działalności? Co musiałaby opracować taka cywilizacja? Niech wskazówką będzie kolejna wypowiedz innego naukowca:
"... Związek materii z energią jest oczywisty natomiast charakter związku energii z informacją już nie. Są szkoły, które mówią, że mamy tu do czynienia z połączeniem formy i treści (energia to treść a informacja to forma), są też tacy, którzy twierdzą, że są to dwie niezależne substancje i w związku z tym istnieje możliwość oddzielenia informacji od energii (np. stworzenie generatora i odbiornika czystej informacji)..."

Czy poprzednia cywilizacja nie odkryła innych wymiarów? Może żyjemy w jednym z wielu wymiarów a podróż do innych nie musi być związana z zastosowaniem skomplikowanej aparatura, ale z zastosowaniem skomplikowanej wiedzy? Generator taki mógłby w czasie natychmiastowym przekazywać informację z jednego wymiaru do drugiego.
Oto kolejny cytat naukowca:
"... Twierdzenie, że każda czarna dziura niczego nie "wypuszcza" spod horyzontu zdarzeń okazało się nieprawdziwe. Linia graniczna pomiędzy horyzontem zdarzeń (która powstaje np. podczas przekroju powierzchni sferycznej) a czasoprzestrzenią "zwyczajną" jest miejscem rozlicznych zjawisk fizycznych, które interpretujemy, jako emisję kwantów pola EB( promieni X) obdarzonych masą i energią, przez czarną dziurę (mechanizm Hawkinga wykorzystujący relacje Heisenberga)).
Od kilkunastu lat prace z zakresu termodynamiki czarnych dziur zawierają doniosłą zasadę (Beckensteina) o generowaniu przez czarną dziurę informacji, która pod postacią neg-entropii przedostaje się ,"wlewa" do czasoprzestrzeni "zwyczajnej"..."


Obrazek

Może cały obecny wszechświat istnieje w czarnej dziurze informacyjnej?
Jeżeli istniała super zaawansowana cywilizacja ludzka na Ziemi przed nami to musiała rozwiązać nie lada problemy związane z informacją i energią!
"... Cały problem jest w tym, że informacja w przyrodzie występuje zawsze w sposób uwikłany
jest sprzężona albo z materią (DNA, twarde dyski komputerowe) albo z energią - tu z falami elektromagnetycznymi (te najbardziej na dziś ekstremalne to właśnie fale femtosekundowe, czyli takie, które przesyłają 10^15 [b/s]) . Nie ma w przyrodzie generatorów ani odbiorników czystej informacji (chyba, że dusza lub umysł jest taką? przypis mój) Chcąc przekazać do układu lub odebrać z układu informację musimy to zrobić razem z formą jakiejś energii. Stąd, jeśli z układu wymazujemy bit informacji (obniżamy jego entropię i zasób informacyjny - schładzamy) to związane jest to z generacją energii w formie ciepła, czyli z zasadą Landauera, jeśli zaś chcemy zwiększyć jego poziom informacyjny to musimy dostarczyć ciepła do układu. Ale teraz jest taka sprawa, że jeżeli dodając informację (z energią) do układu chcemy otrzymać identyczny stan uporządkowania strukturalnego, jaki był przed odbieraniem informacji to musimy znać dokładnie historię odbierania tej informacji, aby ją teraz zastosować - a więc dostarczyć energii do układu i jednocześnie informacji, aby uporządkowanie strukturalne finalnego układu było identyczne z uporządkowaniem strukturalnym układu początkowego..."

Jeżeli UFO to podróżnicy z innych wymiarów, to mogą pochodzić nie z tego miejsca, nie z Ziemi, problem polega na określeniu gdzie znajduje się Ziemia, w którym wymiarze? Cisza wszechświat nie koniecznie musi być ciszą, po prostu nie umiemy nawiązać kontaktu z Super Istotą-Istotami, zresztą czy obecna cywilizacja ludzi jest świadoma innej Inteligencji, obecnej gdzieś tam, a jednak tuż obok? Zasadniczym pytaniem będzie pytanie, co oznacza inteligentne życie? Życie inteligentne to takie, które szuka swojego Stwórcy, szuka z nim kontaktu, a przez to kontaktu z innym wymiarem.

Obrazek

Obrazek

Chyba, że żyjemy w innym wymiarze, a szukamy naszego wymiaru, wymiaru człowieczeństwa, który jest tym, za czym ludzkość tęskni? Możliwe, że pierwsi ludzie żyli w innym wymiarze, choć fizycznie przebywali na tej planecie. Dlatego tak trudno nam odgadnąć to, o czym pisali i to, co zostawili po sobie. Możliwe, że nie wszyscy przybysze z innych wymiarów są nam przyjaźni, lub nie zdajemy sobie sprawy z tego, co się dzieje w naszym wymiarze, lub czym dla nas jest ten stworzony świat.

Obrazek

Obrazek

We wszechświecie nie ma chaosu. Musi być coś, co kontroluje zachodzące w nim procesy. Prof. Michał Heller mówił, że świat jest pełen matematyki. On jest także pełen informacji. W 1991 r. w "Annalen der Physic" ukazał się artykuł Horodeckiego zawierający hipotezę Unitarnego Pola Informacyjnego. Jest to taki informacyjny "eter", który wypełnia całą rzeczywistość. Ma ono przyrodniczy, fizyczny charakter. Takie pole pomogłoby m.in. zrozumieć tajemnice informacji biologicznej. Jeżeli chcemy rozmawiać o Unitarnym Polu Informacyjnym, musimy porzucić klasyczną koncepcję pola, która jest przybliżonym obrazem rzeczywistości - mówi Ryszard Horodecki. Unitarne Pole Informacyjne składa się z subpól cząstkowych. Ma ono twarz "potencji", ale w każdej chwili może się "zaktualizować". Nie ma tu mowy o izolowanych monadach Leibniza. To prawdziwy holizm, gdzie wszystko jest ze sobą powiązane. Czas i przestrzeń, które dla Kanta są warunkiem koniecznym zdarzeń, są generowane przez pole informacyjne, a nie odwrotnie. Holizm jest właściwym ujęciem rzeczywistości, a teoria kwantowa najbardziej holistyczną teorią nauki. Holista z góry widzi to, co na dole - ogarnia całość. Redukcjonista tę górę rozgrzebie na kilka pagórków i nigdy już nie będzie w stanie poznać całości - mówi Ryszard Horodecki. Podobnie jest z kwantową teorią informacji. Dwie cząstki, które wyszły z jednego źródła, mają bardzo interesującą właściwość: wykazują pewne niezwykłe skorelowanie, zwane splątaniem. Ich stan kwantowy można poznać jedynie poprzez to splątanie. Informacje o każdej z osobna są w tym przypadku zupełnie bezużyteczne. Czyli świat ma dwie natury, naturę materialną i naturę duchową, tego właśnie starożytni ludzie byli świadomi.

Stan kwantowy to forma. Można przenosić formę z jednego przedmiotu na drugi. Niedawno odkryto zjawisko teleportacji - dokonali tego naukowcy z różnych krajów w trakcie dyskusji prowadzonej za pomocą poczty elektronicznej, a potem w sześciu podpisali się pod artykułem. Kwantowa teleportacja została już eksperymentalnie potwierdzona, niezależnie przez dwa zespoły, z Austrii i Włoch. W tym spektakularnym doświadczeniu ma pośrednio udział dr hab. Marek Żukowski, prof. UG.
0 x



ODPOWIEDZ