Drodzy forumowicze i goście!

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Mity i legendy ślężańskie.

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 9272
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 463
Podziękował: 17868 razy
Otrzymał podziękowanie: 15496 razy

Mity i legendy ślężańskie.

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 31 mar 2016, 22:43

Mons Asciburgius. Czy antyczny kartograf opisał górę Ślężę, czy zamek Książ?

Obrazek

Mons Asciburgius lub Oros Askibourgion jest górą w dawnej, krótkookresowo rzymskiej, prowincji Germania Magna, wspomnianą przez starożytnego geografa, Ptolemeusza, w nieznanym miejscu. Ptolemeusz daje nam wystarczająco dużo informacji, aby spekulować, gdzie prawdopodobnie jest ta góra, mówiąc, że jest pomiędzy Łabą i Odrą lub innymi słowy, w zakresie Karkonoszy lub ich przedgórza.

Jej nazwa jest w liczbie pojedynczej, oznaczając jeden szczyt zamiast szeregu ( ale to jest czasami tłumaczone jako liczba mnoga). Według długości i szerokości podanej przez dokładnego Ptolemeusza, góra jest ulokowana na wschód i północ od Sudetów, na terytorium Lugii\ów, na terenie Śląska, w pobliżu miasta oznaczonego u Ptolemeusza jako Stragona, i badacze lokalizują ją zachód od Wrocławia.

Silnym kandydatem co do tożsamości Mount Asciburgius jest germańska Zobtenberg, słowiańska Góra Ślęża, położona koło Strzegomia, w paśmie jakie jest uznawane za podnóże Sudetów (Riesengebirge), choć geologicznie jest częścią tego samego zakresu . Góra liczy 718 m, i zistała opisana jako Mons Silecii , Slenz lub dzisiejsza Ślęża, po ludzie Silingi, którzy tam mieszkali, którzy również dali nazwę Śląsku.

Miejsce to jest stale zajęte przez osady ludzkie od czasów prehistorycznych, a ongiś było miejscem centrum kultowego. Celtyckie obiekty pochodzące z okresu kultu boga słońca zostały stwierdzone w tym miejscu. Starożytny kult religijny, który został wywłaszczony przez chrześcijaństwo, prawdopodobnie wyjaśnia , dlaczego uznano to miejsce za ośrodek kultowy Silingów.

Jest dość dobra propozycja dla etymologii góry , która dokonuje segmentacji aski - bourgion , "góra popoiołów" . Wyprowadzenie to jest dziełem Juliusa Pokornego.

Inną nazwą wiązaną z tym zamkniem jest obecny zamek Książ, położony na górze Fürstenberg. Wskazują na to już średniowieczne źródła opisujące majętności kanclerza królestwa Danii, Piotra. Fürstenberg był inna nazwą dla zamku (schloss) Ascenburg, uzupełnia się jego nazwę o dopisek: sonst Fürstenberg.
Legenda o zamku Ascenburg

W bardzo starej rękopiśmiennej książce znajdowała się informacja o powstaniu Świdnicy. Według niej w roku 755 po narodzeniu Chrystusa, kiedy ludność Śląska była jeszcze pogańska, wódz imieniem Swidno wraz ze swoją liczna drużyną, podążał przez Śląsk, aby zdobyć zamek Ascenburg. Znajdował się on na górze Ślęży. W tym okresie kraina ta była porośnięta gęstą puszczą. Wojowie Swidno przez długi czas oblegali zamek. Był w nim przechowywany wielki skarb, który chcieli koniecznie zdobyć. Oblężenie przeciągnęło się aż do zimy i wtedy wojowie założyli obóz przy rzece zwanej Bystrzycą. Zamku na Ślęży nie zdobyto i Swidno musiał odstąpić od oblężenia. Kilkuset jego wojowników, za zgodą wodza, po odejściu głównych sił, pozostało w obozie. Zamieszkali oni w małych, niskich chatach z drewna pokrytych darnią. Nazwali nowo założoną osadę ku czci i pamięci wodza - Swidna. Stąd wzięła się nazwa miasta Świdnica.
Opracował Edmund Nawrocki na podstawie książki napisanej przez E. I. Naso pt.: Phoenix redivivus Ducatuum Svidnicensis et Jauroviensis. Der wiederlebendige Phoenix der beiden Fuerstenthuemer Schweidnitz und Jauer, wydanej we Wrocławiu w 1667r.

P.S. Ciekawostką jest że Ptolemeusz wymienia plemiona Lugiów i Didunów - Λοῦγοι οἱ Διδοῦνοι, którzy mieli mieszkać wokół góry Ślęży. Możliwe, że Duninowie (ród Piotra Włostowica) to dawni Didunowie, należący do starożytnego Związku Lugijskiego.

http://www.poselska.nazwa.pl/wieczorna2 ... amek-ksiaz

http://www.poselska.nazwa.pl/wieczorna2 ... -na-slasku
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 9272
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 463
Podziękował: 17868 razy
Otrzymał podziękowanie: 15496 razy

Mity i legendy ślężańskie.

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 03 kwie 2016, 14:18

''TERRAE SABOTHAUS UMBILICUS SLESIAE'' - to góra Sobótka (Ślęża), czyli pępek, punkt środkowy krainy śląskiej.

Obrazek Gottfried Heinrich Burghart - ''Podróż na Górę Ślężę''

Według autora powyższej książki nazwa góry Sobótka pochodzi od dawnego czczonego tutaj boga....Boga piorunów i grzmotów.

Obrazek
Jupiter, Iuppiter, Iovis, Jowisz, w mitologii rzymskiej, staroitalskie bóstwo zjawisk atmosferycznych i jasnego nieba. Potem bóg piorunów i błyskawic. Syn Saturna i Ops, mąż Junony.

Jupiter (Jowisz), to bóstwo któremu składałli ponoć ofiary dawni mieszkańcy Śląska. Nosił on przydomek Sabazius, Sabadius pochodzący od słowa Zabaoth oznaczający Pana Zastępów, Rydwanów.

Obrazek Sabadius

Obrazek
0 x



rafal.zwdh
Posty: 151
Rejestracja: wtorek 13 sie 2013, 09:20
Lokalizacja: Ślęża Sobótka
x 6
x 6
Podziękował: 153 razy
Otrzymał podziękowanie: 307 razy

Mity i legendy ślężańskie.

Nieprzeczytany post autor: rafal.zwdh » piątek 15 kwie 2016, 23:30

0 x


O tym mówili ci co lasem się karmili
Żyli tu, byli, pędzili, przeminęli w jednej chwili

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 9272
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 463
Podziękował: 17868 razy
Otrzymał podziękowanie: 15496 razy

Mity i legendy ślężańskie.

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 20 kwie 2016, 23:29

Czy w legendach jest jakaś prawda i na Ślęży może być ukryty Graal?
Według legend odkrywca św Graala, Parsifal, przekazał opiekę nad nim swojemu synowi Lohengrinowi - Rycerzowi Łabędzia. Wskutek niegodziwości krajów Zachodu Parsifal, przewiózł cudowną "Czarę-Kielich" w towarzystwie rycerzy templistów do krain Wschodu. Tutaj rycerze w białych płaszczach z czerwonym krzyżem oraz "rodzina" odkrywcy zaopiekowali się nim.

Obrazek

Czyżby Jan Matejko znał wcześniej umieszczoną legendę o Graalu i na powyższym obrazie ukazał nam opiekunów tej świętości? :o

Na zaginionym szkicu Matejki do w/w obrazu, Piotr Włostowic z rodu Łabędziów, zamiast klucza trzyma puchar. Bardzo bliski jest też kontakt brodatego templariusza.

Obrazek

Obrazek Między Piotrem a templariuszem widać kielich, puchar - św Graal, to przed nim klęczą pozostałe postacie umieszczone na szkicu Matejki......

Przypomnieć należy że główny bohater na obrazie Piotr Włostowic urodził się około 1080 r. na zamku w Górce koło Sobótki. Do jego rodziny należała góra Ślęża wraz z otaczającymi ją wioskami. Wywodził się z najpotężniejszego śląskiego rodu - Łabędziów. W roku 1121 sprowadził w ten rejon zakonników z północnej Francji - Flandrii, z miejscowości Arrovaise.

P.S. Tak naprawdę poszukiwanie św. Graala, to odkrywanie ukrytych dróg do najważniejszego miejsca mocy, nie tylko na Ziemi, ale także.....w nas samych. ;)
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 9272
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 463
Podziękował: 17868 razy
Otrzymał podziękowanie: 15496 razy

Mity i legendy ślężańskie.

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 24 kwie 2016, 11:35

„Wędrówka po żywą wodę ”
Z dzieciństwa utkwiła mi w pamięci piękna, polska baśń o żywej wodzie. Stara wdowa zachorowała i zmarła. Jej trzej synowie, którzy bardzo ją kochali nie mogli pogodzić się z jej utratą. Za radą zielarki postanowili ją ożywić - ożywić żywą wodą. Żywa woda tryskała ze źródła na szczycie góry Sobótkowej-Sobotniej. Dotarcie na szczyt było bardzo niebezpieczne. Na śmiałka czekały zdradliwe przepaście, raniące, kolczaste chaszcze, kąśliwe gniazda węży, ściany ognia, kuszenie złego, urok pięknych dziewic, zdradliwy blask złota itp. Zadaniem naszego bohatera było iść cały czas prosto przed siebie na sam szczyt, nie oglądając się, nie zbaczając ani w prawo ani w lewo. Nie było to proste zadanie, kiedy non stop "coś" go atakowało z tyłu, nęciło zejściem na bok - na ścieżkę gładką, równiutką jak stół. Trudne zadanie. Wędrówka trwała długo, bo i ta góra była wysoka. Co w tej sytuacji zrobili synowie wdowy? Najpierw na wyprawę wybrał się najstarszy syn. Kiedy po trzech dniach nie wracał poszedł średni a kiedy i on nie wrócił przyszła kolej na najmłodszego. Ten okazał się najbardziej wytrwałym, wytrzymałym, odważnym i cierpliwym. Przez trudny czas wędrówki, w chwilach szczególnych "prób" - widział twarz ukochanej matki, którą pragną ożywić. To był jego cel i on pozwalał mu pokonać słabość ciała, lęk, strach i zmysły. Po drodze mijał skupiska kamieni, głazów. Było ich bardzo dużo, o różnych kształtach i wielkości. Towarzyszyły mu aż do samego szczytu góry. To byli zamienieni w kamienie śmiałkowie, którzy przed nim usiłowali dostać się do źródła żywej wody. Nie udało się. Jeden lęk, jedno zboczenie z drogi i już cały trud na nic. Najmłodszy syn miał tego świadomość i czuł ciężar zadania, jakiego się podjął. Wiedział, że nie będzie łatwo go pokonać (tylu już przed nim ugięło się pod nim). Był tylko skromnym, prostym synem wdowy. Człowiekiem, który ma słabości, odczuwa lęki i nie obce są mu pokusy. Mimo to poradził sobie z nim. Zły nie ściągnął go na wygodniejsze prowadzące do zguby ścieżki, urokliwe panny, błyszczące klejnoty, pachnące apetycznie jadło nie skusiło go. Ogień, kolczaste chaszcze poraniły co prawda jego ciało ale żywa woda uleczyła je. Nasz bohater dotarł do źródełka. Tam cudowna woda napełniła go siłą. Radość z osiągniętego celu dodała mu pewności siebie i wewnętrznej mocy. Mógł teraz śmiało wrócić do ukochanej matki i ożywić ją. Jego cel został osiągnięty. Cudowny dar ożywiania żywą wodą pozwolił mu odczarować zamienionych w kamienie tych, którzy ugięli się przed własną słabością. Zawsze, gdy przemierzam drogę na Ślężę - Górę o wyjątkowej mocy, (co potwierdzili niejednokrotnie radiesteci) przypomina mi się ta baśń. Widzę ułożone wzdłuż szlaku głazy, bloki kamienne - w moim odczuciu - śmiałków, którzy zasłabli w swojej wędrówce na "szczyt". Oni czekają, żeby ich obudzić, ożywić żywą wodą. Tą żywą woda jest niezwykle mocna pozytywna energia Ślęży i pobliskiej Raduni (góry również o wysokich wibracjach energetycznych). Te dwie góry razem emanują tak niesamowitą energię tworząc okoliczną enklawę coś na wzór majątku Vincente'a z "Niebieskiego proroctwa" Redfielda. Tak, jak bohater tej powieści, osoby nie mające wcześniej styczności z ezoteryką, odczuwają szczególne stany swojego ciała i psychiki. Przyjeżdżają na warsztaty, które od kilku lat organizuję z Bogusławem Waśkiewiczem (naturoterapeutą o ponad 20-letnim stażu) z różnymi "bagażami" życiowymi, często skamieniali, chowający głęboko w sobie wielką wrażliwość i tęsknotę za miłością, radością. Są twardzi, nieskruszeni. Ale "żywa woda" czyni cuda. Stopniowo drąży małymi rowkami ich twarde powierzchnie. Kropla za kroplą. Tworzy pęknięcia, szczeliny, żeby w końcu rozłupać kamienne pancerze, jakie nałożyli na siebie by móc egzystować we współczesnym świecie. Czas kruszenia "kamienia" i wędrówki na szczyt po żywą wodę jest rozłożony w czasie. Finał to nagroda - nowe życie. Warto po nie wyruszyć, aby żyć a nie być martwym i zimnym jak kamień.

ANTONINA K. HOSZOWSKA naturoterapeuta
nauczyciel rozwoju duchowego
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 9272
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 463
Podziękował: 17868 razy
Otrzymał podziękowanie: 15496 razy

Re: Mity i legendy ślężańskie.

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 01 maja 2016, 14:14

Kwiat Paproci

Obrazek

https://www.youtube.com/watch?v=FTCnQipcoQI

Okiem wtajemniczonego ;)
Obrazek Leszek hr. Dunin Borkowski.

Widziałem kwiat paproci....
Kwiat dla odważnych.
W Noc Świętojańską szukano też kwiatu paproci. Miał on przynieść znalazcy wielkie szczęście, mądrość, bogactwo, zdolność widzenia ukrytych w ziemi skarbów, możliwość wpływania na uczucia innych. Ale znaleźć kwiat może podobno tylko człowiek odważny i prawy.....
Czy właśnie tak wyjątkowe szczęście miał emerytowany pracownik leśny z Rudnika nad Sanem? - 29 lat przepracowałem w lasach i tylko raz widziałem coś takiego - mówi Stanisław Urbanik. - Wcześniej byłem przekonany, że to tylko legenda. Od tamtego lata wiem jednak, że to prawda. Kwiat paproci rzeczywiście istnieje.Urbanik ujrzał baśniowe zjawisko trzydzieści pięć lat temu. Był młodym pracownikiem rudnickiego leśnictwa. Przełożeni posłali go do lasu na nocny patrol przeciwpożarowy. Przy okazji miał otworzyć Domek Myśliwski, bo jacyś ważni goście przyjeżdżali z Warszawy. Tak się złożyło, że była to akurat Noc Świętojańska. - Lato wtedy było bardzo suche - wspomina leśnik. - W lesie ogłoszony był najwyższy stopień zagrożenia pożarowego. Ciągle patrolowaliśmy nasze tereny. W nocy z 23 na 24 czerwca sprawdzałem lasy za Domem Myśliwskim. Było już dobrze po godz. 23, gdy przechodziłem obok zabagnionej łąki. Zobaczyłem, że nagle rozbłysło światełko. Stawało się coraz jaśniejsze, dookoła zrobiło się widno jak w dzień.

To był kwiat paproci
Nieznane zjawisko zaskoczyło młodego strażnika. Stał jak wryty i patrzył na tajemniczy blask. Nie mógł uwierzyć własnym oczom. - Byłem oddalony zaledwie o trzy metry od tego jaśniejącego punktu - opowiada. - Wyglądało to jakby słupki kielicha kwiatu otoczył welon srebrnej, świetlistej pajęczyny. Poświata rozrastała się na kształt tulipana. Wszystko mieniło się w niesamowity sposób, pulsowało jakimś tajemniczym życiem. Nie da się tego opisać słowami. Jaśniejąca kula rozrosła się do rozmiarów pięści dorosłego mężczyzny. Była bardzo delikatna, krucha i nieziemska. Ale biła bardzo mocnym, srebrzystym światłem. I po kilku minutach zaczęła nagle przygasać. Stawała się coraz mniejsza i mniejsza, aż zupełnie znikła.

Została garstka popiołu
Młody leśnik nie zerwał kwitnącej paproci. Był zbyt zaskoczony tym, co zobaczył. Nie zdążył nawet dotknąć tajemniczego kwiatu. Nie spełnił więc bajkowego warunku zdobycia szczęścia. - Po wszystkim podszedłem do tego miejsca, gdzie jaśniała kula - mówi Urbanik. - Pod rozłożystą paprocią pozostała garstka jasnoszarego popiołu. Na szczycie rośliny wyrastała taka dziwna miotełka. To właśnie ona przed minutą błyszczała kwiatem paproci. Zdaniem naszego rozmówcy, o podobnych zjawiskach opowiadali niektórzy leśnicy. Mówili o jaśniejących czasem w lesie łunach, od których robi się widno jak w dzień. Natrafiali na nie w czasie upalnego lata w miejscach wilgotnych. Jednak żaden z nich nie był nigdy tak blisko tego tajemniczego zjawiska jak Stanisław Urbanik. Choć wielu próbowało.

- Opowiedziałem ludziom, co widziałem - mówi leśnik. - Jedni wierzyli, inni nie. Ale paru poszło do lasu szukać kwiatu paproci. Nawet w takie stroje pszczelarzy się poubierali, bo komary strasznie nocą w lesie tną. Ale nikt nie przyniósł kwitnącej paproci. Nie słyszałem, żeby nawet ktoś ją zobaczył



Czytaj więcej: http://www.nowiny24.pl/reportaze/art/60 ... ,id,t.html
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 9272
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 463
Podziękował: 17868 razy
Otrzymał podziękowanie: 15496 razy

Re: Mity i legendy ślężańskie.

Nieprzeczytany post autor: janusz » wtorek 03 maja 2016, 17:16

Obrazek

Ślęża oglądana przez pryzmat ludowych podań jawi nam się jako góra niezwykła, wręcz czarodziejska. Nie tylko tajemnicze rzeźby kamienne, ale również skały, jaskinie, a nawet łąki związane zostały z licznymi ludowymi opowieściami. O żadnym innym miejscu na Śląsku nie opowiadano tylu legend i baśni, mało także w Europie było okolic, o których krążyłoby tyle różnobarwnych opowieści.

We wnętrzu Ślęży skrywały się groźniejsze, ważące o losach świata, siły. Mówiła o tym następująca legenda:
„W środku góry Ślęży śpi siedmiu rycerzy. Każdy z nich trzyma za uzdę rumaka, a jedną nogę ma wsadzoną w strzemię. Gotowi czekają na znak. Kiedy się obudzą skoczą na konie i ruszą. Będzie to oznaczało koniec świata. Zapowiedzią zaś jego końca będzie odarcie się góry i wydobywanie z niej płonącej lawy''.


JAK POWSTAŁA ŚLĘŻA, RADUNIA I WIEŻYCA....
"...Przed wielu, wielu laty, diabły zawistne o dzieło Pana Boga, któremu tak pięknie udała się ziemia śląska, postanowiły zniszczyć i zasypać kamieniami całą krainę, aż po dzisiejszy Wrocław. Czasu miały jednak niewiele - od wiosennego zrównania dnia z nocą do Nocy Świętojańskiej. Zaczęły więc znosić potężne bloki skalne i budować ogromne góry. Tak powstały Sudety ze swym najwyższym szczytem Śnieżką. Dni było jednak coraz mniej i sił, mimo że piekielnych, przy tej ciężkiej pracy ubywało. Kolejne usypiska były więc coraz mniejsze i nie tak starannie uformowane. Wzgórza Łomnickie, na przykład, stanęły w poprzek Karkonoszy. Nadeszła wreszcie Noc Świętojańska - koniec diabelskiej roboty - w ostatniej więc chwili gdzieniegdzie na Przedgórzu czarty usypały kamienne kopce.
Między dwoma takimi wzniesieniami, położonymi najdalej na północ od Karkonoszy, w okolicach dzisiejszej Sobótki, znajdowało się jedyne wejście do piekieł. Pewnego poranka jedną z tych gór, zwaną kiedyś Górą Anielską, a dziś Gozdnicą, opanował hufiec aniołów i zaatakował armie piekielne stojące na Raduni.

Obrazek

Rozgorzała zacięta walka, w której bronią były bloki skalne. Pociski były tak ciężkie, że nie dolatywały do celu. Spadając w połowie drogi zamknęły wejście do piekła i utworzyły nową wielką górę, Ślężą później nazwaną. Gdy zobaczył to Lucyfer zdenerwował się okrutnie i chwyciwszy potężną skałę rzucił ją w kierunku aniołów - tak powstała Stolna. Następny pocisk też był niecelny; upadł przed górą zajętą przez anioły i tak utworzyło się wzniesienie dziś zwane Wieżycą. Zrozpaczony czarci dowódca tupnął kopytem z taką siłą, że ziemia się przesunęła i tak powstała przełęcz Tąpadła oddzielająca Ślężę od Raduni. Od tej pory diabły nie mogąc dostać się do swej siedziby nasyłają na Ślężę burze i pioruny, z nadzieją, że kiedyś odsłoni się na powrót wejście do piekieł..."
1 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 4930
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 599
x 195
Podziękował: 8161 razy
Otrzymał podziękowanie: 8548 razy

Re: Mity i legendy ślężańskie.

Nieprzeczytany post autor: chanell » wtorek 03 maja 2016, 22:17

Janusz pisze :
We wnętrzu Ślęży skrywały się groźniejsze, ważące o losach świata, siły. Mówiła o tym następująca legenda:
„W środku góry Ślęży śpi siedmiu rycerzy. Każdy z nich trzyma za uzdę rumaka, a jedną nogę ma wsadzoną w strzemię. Gotowi czekają na znak. Kiedy się obudzą skoczą na konie i ruszą. Będzie to oznaczało koniec świata. Zapowiedzią zaś jego końca będzie odarcie się góry i wydobywanie z niej płonącej lawy''.




Z tymi rycerzami coś jest na rzeczy ,gdzieś już to słyszałam. W Tatrach też jest śpiący rycerz ,który ma się obudzić i ruszyć na ratunek ,kiedy nasza ziemia będzie w potrzebie ( czy coś w tym stylu ) .
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 9272
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 463
Podziękował: 17868 razy
Otrzymał podziękowanie: 15496 razy

Re: Mity i legendy ślężańskie.

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 23 wrz 2016, 13:11

Czarna Woda
Czarna Woda (niem. Schwarzwasser) – rzeka długości 47 km w województwie dolnośląskim, prawy dopływ Bystrzycy.
Nad Czarną Wodą leży miasto Sobótka.

Źródła rzeki są na wysokości ok. 325 m n.p.m. na stokach góry Raduni w Masywie Ślęży, okrąża wzgórza od zachodu, uchodzi do Bystrzycy w rejonie Kątów Wrocławskich, ok. 500 m na płd. od autostrady A4.

Obrazek

Legenda o powstaniu nazwy Czarna Woda


Pewniej nocy, oświetlanej przez pełnię Księżyca, zleciały się na szczyt Ślęży wiedźmy. Zobaczyły nagle diabła i zaczęły go wypytywać kto on jest, jak wyszedł spod ziemi i na co oczekuje. Diabeł wyprężył się i zaczął opowiadać o swoich wyczynach, o połamaniu skrzydeł Archanioła, o tym, że nazywają go pogromcą Michała i że sam Lucyfer wysłał go tutaj z ważną misją. Nagle zadudniło głucho w głębi góry. Diabeł skulił się w sobie, zatrząsł z trwogi i począł błagać piekło o przebaczenie. Kiedy wiedźmy zobaczyły, kim on na prawdę jest, zaczęły wokół niego pląsąć, nazywając go Michałkiem-Pyszałkiem, poszturchiwały go pogrzebaczami i miotłami, kłaki ze łba wyskubywały. Od zguby uratowała go jedna stara czarownica, która odciągnęła go na stronę i rzekła :
- Wiem, kim jesteś, bo twój zad już dawno między skałami widziałam. Srogo Lucyfer cie ukarał, ale słuchać go musisz. Ty weźmiesz mnie do siebie na służbę, ja pomogę łowić ci dusze, a ty mnie skrzywdzić nie pozwolisz. Przepowiedziała mi kiedyś matka, że na starość kąt znajdę u wielkiego pana, który choć człowiekiem nie będzie, w ludzkiej skórze się objawi. Złych będzie hołubił, a dobrych ku zgubie wiódł - to dla ciebie przepowiednia. Teraz się ogarnij i przyodziej porządnie, a rano spotkamy się u podnóża góry na targu. Uwijaj się diabełku, a nie pożałujesz, bo cuda i dziwy obaczysz. Zjada tu bowiem sławne duszyczki z całego Śląska, a nawet sam biskup z Wrocławia na Ślężę zjedzie miejsce to od złych mocy uwolnić.
To powiedziawszy, stara czarownica poleciała. Diabła tymczasem jej słowa mile połechtały, złapał więc wiecheć trawy i poszedł szukać wody. gdy ja wreszcie znalazł, zaczął się szorować. Tak długo to czynił, aż cały się różowy zrobił, a woda w strumieniu tak poczerniała, że ludzie nazywali ją odtąd Czarną Wodą.
1 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 4930
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 599
x 195
Podziękował: 8161 razy
Otrzymał podziękowanie: 8548 razy

Re: Mity i legendy ślężańskie.

Nieprzeczytany post autor: chanell » piątek 23 wrz 2016, 21:32

Super ! Ciekawa jestem czy to stara ,czy nowa baśń o diable i biskupie :D
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 9272
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 463
Podziękował: 17868 razy
Otrzymał podziękowanie: 15496 razy

Re: Mity i legendy ślężańskie.

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 06 paź 2016, 22:12

Legenda o mnichu

Obrazek

„Mnich” znany też, ze względu na swój kształt, jako „Kręgiel” to monumentalna rzeźba wysokości ponad 2,5 m wykonana ze ślężańskiego granitu. Okres powstania i przeznaczenie rzeźby są niejasne. Przez jakiś czas musiała leżeć poziomo, gdyż na podstawie i zwieńczeniu są wyryte znaki ukośnego krzyża, niedostępne i niewidoczne przy normalnej pionowej pozycji obelisku. Do naszych czasów przetrwała częściowo wkopana w ziemię za wsią Tworzyjanów, ok. 8 km na pn. od szczytu Ślęży. Ponieważ jest to 1/3 odległości między Świdnicą a Wrocławiem przypuszcza się, że pełniła tam rolę słupa milowego. Prawdopodobnie pierwotnie, w okresie przedchrześcijanskim, była rzeźbą kultową, a dopiero potem (za czasów Piotra Włostowica? - palatyna Bolesława Krzywoustego), została zdegradowana do tej pośledniejszej roli. W 1957 r. rzeźbę przeniesiono do Sobótki, a przy przebudowie dróg, umieszczono w obecnym miejscu. Tym samym kręgiel jest coraz bliżej szczytu Ślęży. Legenda przestrzega, że kiedy dotrze na sam szczyt - nastąpi koniec świata.

Miejscowa ludność dopatrywała się w rzeźbie podobizny mnicha i z godnie z wizją słup otrzymał miano mnicha. Zabytek podobnie jak niedźwiedzica był obiektem tradycji miejscowej ludności obrzucania kamieniami. Z tą monolityczną figurą wiąże się przekazana w XIX w. legenda o następującej treści:
„Mnich z górskiego klasztoru chciał w okresie najgłębszej zimy przejść z powodu spraw zawodowych do wsi Wielki Mianów, lecz został u stóp góry, w okolicy wówczas jeszcze całkowicie pokrytej lasem, napadnięty przez głodnego wilka. Nie miał on niczego do obrony prócz noża kieszonkowego i tym rozpoczął walkę między głodem a rozpaczą.
Rozjuszony zwierz legł od tej nierównej broni w czasie pościgu w miejscu, które wskazuje jego podobizna, mniej więcej o ½ mili od stóp góry. Nieszczęśliwy poraniony mnich powlókł się jeszcze około ½ mili dalej aż do stóp wzgórza, na którym rośnie zagajnik wsi Wojnarowice i oddał tu ducha. Na pamiątkę jego bohaterskiej odwagi został on w kamieniu uwieczniony i do dziś jeszcze żyje na ustach mieszkańców tej okolicy.”


Obrazek
Prawdziwy ''Skamieniały mnich'' w drodze do ślężańskiego ''źródła życia''. ;)

Strzegomiańska niedźwiedzica

Obrazek

Gdy dokonano odkrycia rzeźby, okazało się że miejscowa ludność widziała w figurze wyobrażenie świni lub dzika. Droga prowadząca ze Strzegomian na szczyt Ślęży, przy której znajdowała się pierwotnie bryła przyjęła nazwę „drogi dzikiej świni” właśnie od wyobrażenia ludowego zabytku. Z niedźwiedzicą wiązała się miejscowa tradycja obrzucania figury kamieniami, wypowiadając słowa „Sau, da hast du ein Ferkel”, co w tłumaczeniu oznaczało „Macioro, masz tu prosiątko”. Zwyczaj ten miał przynosić szczęście.

Ponadto niedźwiedzica jest motywem poniższej legendy:
„Książę Bolesław III wyruszył na Ślężę w towarzystwie Piotra Własta, na polowanie na dziki. Gdy w miejscu, gdzie się niegdyś ta rzeźba znajdowała na stoku góry, rzucił się na dzika z myśliwskim nożem w ręku, a ten rozjuszony przystąpił do ataku, przybył zagrożonemu śmiertelnie księciu z pomocą Piotr Włast i zabił zwierzę. Został przy tym raniony przez dzika w ramię. Na pamiątkę tego zdarzenia postawiono w miejscu polowania rzeźbę granitową, zdaniem tradycji ludowej wyobrażającą dziką świnię. Piotr Włast zaś według tego podania w nagrodę za swój czyn otrzymał górę Ślężę od księcia w darze.”
0 x



Awatar użytkownika
Piter1974
Moderator
Posty: 333
Rejestracja: niedziela 28 cze 2015, 23:26
x 1
x 35
Podziękował: 659 razy
Otrzymał podziękowanie: 1048 razy

Re: Mity i legendy ślężańskie.

Nieprzeczytany post autor: Piter1974 » czwartek 31 sie 2017, 13:35

O dawnych Ślężanach: Wydanie specjalne Gazeta Śląska - Schlesische Zeitung

Daję link do pdf gdyż są to skany z książki i nie ma możliwości kopiowania tekstu.

Link: O dawnych Ślężanach: Wydanie specjalne Gazeta Śląska

Obrazek
0 x


"ARS LONGA VITA BREVIS".

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 9272
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 463
Podziękował: 17868 razy
Otrzymał podziękowanie: 15496 razy

Re: Mity i legendy ślężańskie.

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 15 paź 2017, 23:11

0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 9272
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 463
Podziękował: 17868 razy
Otrzymał podziękowanie: 15496 razy

Re: Mity i legendy ślężańskie.

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 16 lis 2017, 23:10

Kryształowy skarb. Ślężański kryształ.

Obrazek

https://www.youtube.com/watch?v=t5wI4sKqdV8

Nadawana na żywo 5 godzin temu
Bajka od 3 lat do wieczności. Marzena Tomaszczak i młodzież z Sobótki. Transmisja na żywo ze studia NTV w Sobótce.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 9272
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 463
Podziękował: 17868 razy
Otrzymał podziękowanie: 15496 razy

Re: Mity i legendy ślężańskie.

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 25 lut 2018, 23:17

Ślęża - Szlakiem Starej Nowej Historii

https://www.youtube.com/watch?v=R75GDz_S2Xk

Opublikowany 30 lip 2017
Ślęża - Szlakiem Starej Nowej Historii to nasz sposób opowiadania o poznawaniu nieznanego, zgłębiania wiedzy, która wiąże się z odkrywaniem, to powrót do tradycji Słowiańskich oraz poszerzanie horyzontów. Nasza forma dla Was, tak aby unaocznić wiele spraw, które nie są w oficjalnym obiegu. Wyciągamy Was z domów aby na własne oczy zobaczyć to czego nie pokażą Wam w TV, na co zwykle nie zwraca się uwagi lub specjalnie zostaje pominięte.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 9272
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 463
Podziękował: 17868 razy
Otrzymał podziękowanie: 15496 razy

Re: Mity i legendy ślężańskie.

Nieprzeczytany post autor: janusz » wtorek 27 lut 2018, 00:29

Łoże Krienhildy

Na zamku na Ślęży panował Hamar, władca pogańskich ludów, któremu był podporządkowany cały Śląsk. Miał on piękną córkę, Goralindę, o długich jasnych włosach i niebieskich oczach. Zabiegało o nią wielu książąt, ale dziewczyna nie zgodziła się wyjść za żadnego z nich. Hamar toczył wojnę ze Świdnem, księciem sąsiedniego kraju, który oblegał Ślężę, ale ta pozostała niezdobyta. Świdno miał syna Bolesława, najwaleczniejszego rycerza spośród całego wojska. Bolesławowi udało się wejść na szczyt Ślęży niezauważonym, bowiem zakradł się tam od niestrzeżonej i uznanej za niedostępną strony. Pierwszymi postaciami, które zobaczył, gdy zakradł się do zamku była Goralinda z leżącym u jej stóp wiernym niedźwiedziem. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Młodzi spotykali się potajemnie wiele razy, a na straży stał lojalny niedźwiedź księżniczki. Goralinda i Bolesław mieli nadzieję, że ich ojcowie pogodzą się, a oni będą mogli zawrzeć małżeństwo. Goralinda miała macochę, Krienhildę, która pałała nienawiścią do niej za to, że Hamar kochał bardziej córkę niż ją, swoją drugą żonę. Krienhilda, podejrzewająca Goralindę o jakieś tajemnice, wysłała swego zaufanego służącego Marbota na zwiady. Marbot zaczął flirtować z Miką, gadatliwą służką księżniczki, która w końcu wygadała się o tajemnicy zakochanych. Krienhilda postanowiła się zemścić. Przede wszystkim chciała pozbyć się niedźwiedzia-strażnika i zwabiła go zapachem ryb, do których zwierzę miało słabość. Zwabiony niedźwiedź poszedł w kierunku kuszącego zapachu i pożarł posiłek. Ryby zostały ugotowane w wywarze z wilczych jagód, więc niedźwiedź skonał w wielkich męczarniach, ale nie wydał ani jednego ryku, aby nie przeszkadzać zakochanym. Był to akurat czas początków pertraktacji pokojowych Hamara i Świdno i ustaleń zawarcia małżeństwa między ich dziećmi. Jednakże Krienhilda zdążyła poinformować Hamara o tajemnych schadzkach młodych i wściekły władca poszedł w miejsce spotkań zakochanych i zaatakował Bolesława. Rzucił w niego młot, który w sekundzie ściął mu głowę. Ale nie tylko jemu. Hamar nie wiedział, że za Bolesławem była Goralinda, którą również zabił młot. Krienhilda krzyknęła z radości, ale nie Hamar. Zszokowany śmiercią swej ukochanej córki wypędził złą małżonkę, która do końca swojego życia mieszkała w jednej z jaskiń. Miejscem, w którym żyła nazwany został łożem Krienhildy. Hamar, aby uwiecznić tragedię, kazał wyrzeźbić postacie na cześć jego córki i jej wiernego niedźwiedzia.
1 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 9272
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 463
Podziękował: 17868 razy
Otrzymał podziękowanie: 15496 razy

Re: Mity i legendy ślężańskie.

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 06 paź 2018, 20:07

Bajka " Z serca ulatują Anioły" , bajka z tomiku Kryształowe Bajki - Marzena Tomaszczak z dziećmi

https://www.youtube.com/watch?v=ChX9XbcMDVM

Nadawane na żywo 5 paź 2018
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 9272
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 463
Podziękował: 17868 razy
Otrzymał podziękowanie: 15496 razy

Re: Mity i legendy ślężańskie.

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 15 paź 2018, 22:34

Bajki Dla Dzieci i Poezja Dla Dorosłych Pisane Sercem - Marzena Tomaszczak

https://www.youtube.com/watch?v=EOdSjnc6dvk

Opublikowany 15 paź 2018
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 9272
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 463
Podziękował: 17868 razy
Otrzymał podziękowanie: 15496 razy

Re: Mity i legendy ślężańskie.

Nieprzeczytany post autor: janusz » wtorek 23 paź 2018, 23:51

Kryształowe Przebudzenie, Kryształowe Bajki - Marzena Tomaszczak

https://www.youtube.com/watch?v=beOWfyqbjjY

Opublikowany 22 paź 2018
0 x



ODPOWIEDZ