Drodzy forumowicze i goście!

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Zagadki Wrocławia

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5662
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 359
x 197
Podziękował: 30150 razy
Otrzymał podziękowanie: 8870 razy

Re: Zagadki Wrocławia

Nieprzeczytany post autor: abcd » niedziela 03 kwie 2016, 02:20

Ramzes pisze:Też nie mam pojęcia czy autor cokolwiek pisze na serio ponieważ:
- piramida Cheopsa była budowana około 72 - 70 tysięcy lat wstecz,

Datowanie jest różne w zależności od aktualnie obowiązujących technologi.
Choć przyznać należy, ze datowanie dendrologiczne jest rzetelniejsze od rozkładu węglowego - C14

- w tym czasie w na terenie obecnej Polski panował ostatni okres zlodowacenia.Około 13,8 tys. lat wstecz lądolód ostatecznie ustąpił z terenu obecnej Polski.

Co nie umniejsza faktu, że, oczywiście w świetle współczesnej nowohistorii, zjawisko zasiedlenia tak "nieprzyjaznego" terytorium nie mogło mieć miejsca.

pS. Niekiedy odnoszę wrażenie, ze operowanie energiami ma się nijak do operowania obrazami. ;)
Nie rzucam rękawicy, jednak dostrzegam dość dużą rozbieżność.
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
blueray21
Administrator
Posty: 8378
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 23:45
x 44
x 264
Podziękował: 452 razy
Otrzymał podziękowanie: 11600 razy

Re: Zagadki Wrocławia

Nieprzeczytany post autor: blueray21 » niedziela 03 kwie 2016, 11:13

Przecież mamy geologiczne artefakty, praktycznie z całego terenu Polski z udokumentowanym czasem pochodzenia na 25 000 lat i więcej, co już wspomnianą granicę 13 000 lat od zlodowacenia stawia pod dużym znakiem zapytania. Co prawda nie sięgają one na razie poziomu 72 000 lat, gdyż to w ogóle w archeologii jest teraz nie do pomyślenia, ale w przyszłości, kto wie.
0 x


Wiedza ochrania, ignorancja zagraża.

Ramzes3
Posty: 484
Rejestracja: niedziela 03 lut 2013, 16:21
x 13
x 46
Podziękował: 1775 razy
Otrzymał podziękowanie: 997 razy

Re: Zagadki Wrocławia

Nieprzeczytany post autor: Ramzes3 » niedziela 03 kwie 2016, 23:47

abcd pisze:Co nie umniejsza faktu, że, oczywiście w świetle współczesnej nowohistorii, zjawisko zasiedlenia tak "nieprzyjaznego" terytorium nie mogło mieć miejsca.

pS. Niekiedy odnoszę wrażenie, ze operowanie energiami ma się nijak do operowania obrazami. ;)
Nie rzucam rękawicy, jednak dostrzegam dość dużą rozbieżność.


Jeżeli nie operuje się ani jednym ani drugim to moim skromnym zdaniem lepiej by było opierać się nie na wrażeniach a na faktach ;)
Zjawisko zasiedlania "nieprzyjaznego" terytorium zapewne miało miejsce ale jeżeli weźmiemy pod uwagę badania nad naszą słowiańską haplogrupą to jej początki na terytorium obecnej Polski - jeżeli mnie pamięć nie myli - sięgają zaledwie dziesięć tysięcy lat z małym groszem czyli mamy do czynienia z epoką polodowcową. W jednej z jaskiń jury krakowsko-częstochowskiej odkryto bodajże ząb człowieka neandertalskiego sprzed kilkudziesięciu tysięcy lat ale jak mi się wydaje Białczyński porusza temat budowli właściwej dla stosunkowo wysoko rozwiniętej cywilizacji co raczej mało prawdopodobne aby było to związane z początkami osadnictwa o neandertalczyku nie wspominając. Istnieje co prawda możliwość obecności takiej cywilizacji na naszym terenie w interglacjałach (okresach między zlodowaceniami). Skoro odkryto całkiem sporo szczątków lwa plejstoceńskiego i innych przerośniętych kotków sprzed 350 tyś. lat to dlaczego nie mogła w tym czasie istnieć cywilizacja? Osobiście jednak wiązałbym ten temat z cywilizacją Hyperborei ale pomiędzy czasami budowy piramidy Cheopsa a czasami istnienia tej cywilizacji jest kolosalna przepaść czasowa.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10028
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 504
Podziękował: 18947 razy
Otrzymał podziękowanie: 16353 razy

Re: Zagadki Wrocławia

Nieprzeczytany post autor: janusz » wtorek 19 lip 2016, 13:38

Festung Breslau - ostatnia twierdza Hitlera
5 maja 2015, źródło:Historia Do Rzeczy

Obrazek Ratusz we Wrocławiu, rok 1945

Bito się z fanatyzmem o każdą ulicę, każdy budynek i każde mieszkanie. Twierdza Wrocław (Festung Breslau) broniła się przez prawie trzy miesiące - najdłużej ze wszystkich miast III Rzeszy. - Niemcy stawiali niebywale zacięty opór. Duża część obrońców pochodziła bowiem z miasta. Walczyli nie za Führera i Rzeszę, ale za swoje domy i rodziny. Matki, żony i siostry, które chcieli uchronić przed gwałtami zdobywców - mówi brytyjski historyk Richard Hargreaves.

Piotr Zychowicz: Za najbardziej zniszczone niemieckie miasto podczas II wojny światowej uważa się Drezno.

Richard Hargreaves: Niesłusznie. W znacznie większym stopniu niż Drezno został zniszczony Wrocław. To co działo się podczas oblężenia tego miasta przez Armię Czerwoną, przechodzi ludzkie pojęcie. To było jak tajfun. Dwie trzecie budynków mieszkalnych zostało obrócone w gruzy, przestało istnieć 70 proc. szkół i 80 proc. linii tramwajowych. Zerwane zostały wszystkie linie elektryczne. Ulice zostały pokryte 18 mln metrów sześciennych gruzów. Takich koszmarnych zniszczeń nie było nawet w Berlinie.

Z czego to wynikało?

Oczywiście z faktu, że walki, jakie we Wrocławiu toczyli Niemcy i Sowieci, były niezwykle zacięte. Bito się z fanatyzmem o każdą ulicę, każdy budynek i każde mieszkanie. Przede wszystkim jednak Twierdza Wrocław (Festung Breslau) broniła się najdłużej ze wszystkich miast III Rzeszy. Na przykład Berlin był oblegany 10 dni, Budapeszt - 60, a Stalingrad - 73. Bitwa o Wrocław rozpoczęła się zaś w połowie lutego 1945 r., a skończyła niemiecką kapitulacją 6 maja. A więc trwała prawie trzy miesiące.

Ile ofiar pochłonęła?

Do dziś nie zostało to ostatecznie ustalone. Względnie łatwo jest oszacować straty wojskowe. Zginęło 5,6 tys. żołnierzy niemieckich i około 8 tys. żołnierzy sowieckich. Gorzej z cywilami, wśród których śmierć zebrała największe żniwo. Szacunki są rozmaite - od 10 tys. do 80 tys. Dokładnej liczby nigdy już nie ustalimy. We Wrocławiu i w okolicach panował bowiem wielki chaos, ludzie płonęli żywcem, byli chowani w prowizorycznych mogiłach, zginęło mnóstwo dzieci...

Wszystko zaczęło się jeszcze zanim bolszewicy podeszli pod miasto...

W momencie gdy Armia Czerwona wdarła się na terytorium Niemiec, setki tysięcy cywili rzuciły się do ucieczki. Całe rodziny pakowały swój dobytek i uciekały na wschód, aby nie dostać się w ręce bolszewików. Przez Wrocław od początku 1945 r. przetaczała się wielka fala uchodźców - obdartych, przerażonych, wycieńczonych. Gdy stało się jasne, że nieprzyjaciel może zająć miasto, również wrocławianie rzucili się do ucieczki.

Słynny marsz śmierci do Kątów Opolskich.

Odbył się on pod koniec stycznia 1945 r. Władze przez megafony wezwały ludność miasta do ewakuacji. Pociągi były zapchane i około 60 tys. ludzi zdecydowało się iść na piechotę. W straszliwym ścisku i chaosie ludzie podążali nocą szosą na Kąty. Panował wówczas dotkliwy mróz - poniżej -20 stopni - i efekt był potworny. Starsi oraz słabsi padali na ziemię i zamarzali albo byli tratowani przez tłum.

W swojej książce pt. "Ostatnia twierdza Hitlera" opisuje pan historię niejakiej Very Eckle.

To była młoda dziewczyna z Wrocławia, która była członkiem Bund Deutscher Mädel, czyli żeńskiego odpowiednika Hitlerjugend. Ona i jej koleżanki zostały zapakowane do ciężarówek i wywiezione na drogę do Kątów. W pewnym momencie stanęły i dowodzący nimi żołnierz rozdał im koce i wydał polecenie: "wysiadajcie i pozbierajcie lalki, które się tu walają". Rzeczywiście cała droga była usiana małymi korpusami. Eckle pochyliła się i wzięła jeden z nich. Zaraz krzyknęła i z przerażeniem wypuściła go z rąk. To były martwe dzieci. Leżały dosłownie wszędzie, całe ich zwały piętrzyły się w rowach.

Zamarzły.

Tak. Nie były w stanie przetrwać w takiej temperaturze. Matki zawinęły je w koce i pierzyny, ale mróz był zbyt silny. Na ogół przez pierwsze kilka godzin strasznie krzyczały, a potem konały. Matki były zadowolone, bo były przekonane, że dzieci wreszcie zasnęły, dopiero na postojach dowiadywały się straszliwej prawdy. Niektóre kobiety próbowały zakopywać dzieci w śniegu, inne po prostu porzucały je na drodze. Wiele z matek oszalało w wyniku szoku.

Dlaczego uciekali?

Ponieważ propaganda przekonywała ich, że jeżeli zostaną, to Armia Czerwona zgotuje im piekło. Mężczyzn wymorduje, a kobiety zgwałci.

To jeden z tych nielicznych przypadków, gdy propaganda III Rzeszy miała rację.

To prawda. Wszystko zaczęło się w Prusach Wschodnich, gdzie 21 października 1944 r. doszło do masakry ludności cywilnej w Nemmersdorf. Mieszkańcy tej miejscowości zostali zgładzeni ze szczególnym okrucieństwem. Niemcom potem udało się na krótko odbić Nemmersdorf i udokumentować zbrodnię. Zdjęcia ofiar i drastyczne opisy mordów zostały nagłośnione przez Goebbelsa. Przy okazji powiększono liczbę ofiar.

Wkrótce pierścień okrążenia wokół miasta się zamknął. Nie było już ucieczki.

Na terenie miasta pozostało niecałe 200 tys. ludzi. Cywile plus garnizon liczący 40 tys. osób. Była to zbieranina. Żołnierze z rozbitych jednostek, maruderzy, rekonwalescenci z wrocławskich szpitali, a także Volkssturm. Czyli nastolatki i panowie w starszym już wieku zmobilizowani z powodu wyczerpania zasobów ludzkich III Rzeszy. Pospiesznie zbudowano prowizoryczne okopy i schrony. Na ulicach przedmieść wzniesiono barykady.

Czym dysponowali Sowieci?

Wrocław został otoczony przez wojska 1. Frontu Ukraińskiego marszałka Iwana Koniewa. Rzucił on przeciwko miastu sześć dywizji piechoty dowodzonych przez gen. Władimira Głuzdowskiego, z pochodzenia Polaka. Miasto szturmowało więc około 65 tys. czerwonoarmistów. Mieli zdecydowaną przewagę w broni ciężkiej. Na początku Sowieci zabrali się do wsi i miasteczek w okolicach Wrocławia. Doszło tam do dantejskich scen. Gęsty dym z tych płonących miejscowości przysłonił niebo nad Wrocławiem. Na jego ulicach słychać było huk artylerii. W mieście zapanował nastrój apokaliptyczny. Wrocław szykował się na spotkanie ze swoim przeznaczeniem.

Obrazek gen. Herman Niehoff

Do wyjątkowo przykrej sytuacji doszło we wrocławskim zoo.

To była duma mieszkańców miasta! Zebrano tam naprawdę wspaniałe egzotyczne zwierzęta. Lwy, lamparty, małpy, wilki, niedźwiedzie polarne. Gdy rozpoczęły się pierwsze sowieckie bombardowania miasta będące przygotowaniem do szturmu, Niemcy uznali, że wszystkie zwierzęta należy zastrzelić. Istniało bowiem ryzyko, że wydostaną się z klatek i będą na ulicach atakować ludzi.

Na terenie twierdzy doszło do konfliktu wśród samych Niemców.

Z jednej strony występował gauleiter Dolnego Śląska Karl Hanke. Fanatyczny narodowy socjalista, który rozkaz Hitlera o zamianie Wrocławia w twierdzę przyjął ze ślepym posłuszeństwem. Dla tego fanatyka nie liczyły się koszta ludzkie tej bitwy. Uważał, że skoro taka jest wola Führera, miasta należy bronić do ostatniej kropli krwi. Z drugiej strony występowali dowódcy wojskowego garnizonu Wrocławia. Najpierw Hans von Ahlfen, a potem Hermann Niehoff, który go zmienił. Obaj generałowie patrzyli na sprawy pragmatycznie. Nie mieli wątpliwości, że Wrocławia nie uda się obronić. Walkę zamierzali więc toczyć w taki sposób, aby minimalizować straty.

Hermann Niehoff wydawał się nieco bardziej stanowczy niż von Ahlfen.

O tak. Gdy Niehoff w pierwszych dniach marca przybył do Wrocławia, został przyjęty przez gauleitera w jego bunkrze. Hanke odnosił się do niego protekcjonalnie i wystąpił z propagandową pogadanką. Niehoff tego wszystkiego słuchał, a następnie lodowato powiedział: "od dzisiaj tylko ja wydaję rozkazy we wszelkich kwestiach militarnych". Hanke skoczył na równe nogi: "to oznacza, że chce pan mnie zneutralizować!". Generał był niewzruszony: "jeśli chce pan to ująć w ten sposób, to tak". Gauleiter wówczas ustąpił, ale do końca bitwy próbował się mieszać w sprawy wojskowe.

To również on rozkręcił spiralę terroru.

To była cecha charakterystyczna dla całej III Rzeszy w dobie upadku. Partyjni fanatycy wszędzie dopatrywali się tchórzostwa i zdrady. Tropili dezerterów, defetystów i urojonych agentów wroga. Podczas oblężenia Wrocławia co najmniej 64 Niemców zostało straconych przez gestapo i SS. Niewykluczone jednak, że przypadków takich było kilkaset. Do końca walk mordowano również więźniów i robotników przymusowych.

Przejdźmy do samej bitwy. Powiedział pan, że niemiecki garnizon to była zbieranina. Dlaczego więc bronił się tak długo?

Po pierwsze dlatego, że Sowieci zdobywali miasto w sposób nieudolny. Generał Głuzdowski dowodził fatalnie, czerwonoarmiści - w znacznej większości młodzi chłopcy świeżo wcieleni do wojska - nie wiedzieli, jak walczyć w mieście. Po drugie Niemcy stawiali niebywale zacięty opór. Duża część obrońców pochodziła bowiem z miasta. Walczyli nie za Führera i Rzeszę, ale za swoje domy i rodziny. Matki, żony i siostry, które chcieli uchronić przed gwałtami zdobywców.

Niemcy używali niekonwencjonalnej broni.

Broni w mieście było mało. Posiadano oczywiście pancerfausty, ale brakowało innych niezbędnych środków walki. W tej sytuacji niemieccy żołnierze opracowali wiele wynalazków. Na porządku dziennym były pułapki, czyli ładunki wybuchowe przytwierdzone do butli gazowych i ukryte w szafach czy walizkach. Wiadomo było bowiem, że Sowieci po zdobyciu budynków brali się do plądrowania. Inny pomysł - miny cegiełkowe, czyli ładunki, które niczym nie różniły się od cegieł. Niemcy spuszczali je z okien na żyłkach. Cały czas pracowały zakłady przemysłowe FAMO, które wyprodukowały dla obrońców specjalne karabiny maszynowe na podwoziu, które można było wysunąć zza krawędzi muru, pociąg pancerny, a nawet torpedy morskie, które puszczano na wprost po torach tramwajowych.

A co to były "torebki z siuśkami"?

Woreczki napełnione śmiercionośnymi chemikaliami - żrącym ługiem. Rzucano je w stronę Sowietów lub wrzucano do zajętych przez nich piwnic. Skutki były makabryczne. Substancja ta wypalała płuca. Bardzo pomysłowi byli również członkowie Hitlerjugend. Stworzyli prymitywne katapulty, za pomocą których miotali na bolszewików granaty. Do tego dochodziły pojedynki snajperów i krwawe walki wręcz na klatkach schodowych. To naprawdę była niezwykle zacięta bitwa.

Co ciekawe, sporą część miasta zniszczyli sami Niemcy.

Takie były założenia prowadzonej przez nich walki. Gdy do jakiejś ulicy zbliżali się Sowieci, na miejsce przybywało SS. Wyrzucano z domów wszystkich mieszkańców, a następnie wysadzano w powietrze budynki. Chodziło o to, by nieprzyjaciel ich nie zdobył i nie stworzył z nich przyczółków. Poza tym łatwiej broniło się kupy gruzów niż całych domów. Niemcy również wiele budynków wypalili. Doszło nawet do tego, że zburzyli sporą część zabytkowego śródmieścia, żeby zrobić pas startowy dla samolotów. Ostatecznie okazał się on zupełnie nieprzydatny.

Jak to wszystko znosiła ludność cywilna?

To była dla niej gehenna. Na miasto sypały się pociski artyleryjskie i bomby, szalały pożary, wszędzie toczyły się walki. Ludzie siedzieli zamknięci w straszliwych warunkach w piwnicach. Nie mogli wychodzić na zewnątrz, bo natychmiast by zginęli. Wiele piwnic zostało zresztą zasypanych wraz z ukrywającymi się w nich mieszkańcami. Mężczyźni w większości walczyli, kobiety starały się pomagać w szpitalach i służbach pomocniczych.

Nie dochodziło do żadnych patologii?

Kradzieży czy plądrowania budynków było mało. Władze karały ten proceder bardzo surowo. Zanotowano natomiast sporo przypadków rozwiązłości seksualnej. Młodzi chłopcy z Volkssturmu często znajdowali sobie dziewczyny - wszyscy byli przecież przekonani, że wkrótce umrą. Dużo gorsze było inne zjawisko. Podstarzałe panie, które wystrojone, z wyzywającym makijażem chodziły po piwnicach i uprawiały seks z żołnierzami. Na ogół były pijane. Wiele osób w trakcie oblężenia się załamało - w mieście odnotowano 3 tys. samobójstw.

6 maja twierdza wreszcie została poddana.

Kiedy do miasta dotarła wiadomość o samobójczej śmierci Hitlera i upadku Berlina, gen. Niehoff uznał, że dalszy opór nie ma sensu. Że przyczynia się tylko do powiększania strat ludności miasta i wojska. Postanowił więc wysłać do Sowietów parlamentariuszy.

Jak zareagował na to gauleiter Hanke?

Z furią! Domagał się dalszej walki, zagroził nawet Niehoffowi, że go aresztuje. Gdy jednak usłyszał od generała, że to on sam może zaraz zostać aresztowany, zmiękł i bezradnie zapytał, co ma teraz zrobić. Niehoff poradził mu, żeby popełnił samobójstwo. Hanke był jednak zbyt dużym tchórzem, żeby się na to zdobyć. Ukradł ostatni działający w mieście samolot - typu Fieseler Storch - wsiadł na jego pokład i poleciał do Jeleniej Góry. Wpadł potem w ręce czeskich partyzantów, którzy go zastrzelili. Nie wiedząc nawet, z kim mają do czynienia.

To bardzo symboliczne.

Tak, ten fanatyk, który domagał się walki do ostatniej kropli krwi, uciekł z Wrocławia jak szczur z tonącego okrętu. Generał Niehoff został zaś na miejscu, by dzielić los swoich żołnierzy.

Jaki to był los?

Podstawowym warunkiem kapitulacji było zapewnienie przez Sowietów honorowego traktowania żołnierzy i bezpieczeństwa cywili. Dopiero po uzyskaniu tych warunków obrońcy złożyli broń. Sowieci jednak swoich obietnic nie dotrzymali. Żołnierze niemieccy zostali wywiezieni do łagrów na Syberii, gdzie byli wykorzystywani do pracy niewolniczej. Wrócili pod koniec lat 40. lub w połowie lat 50. Oczywiście ci, którzy przeżyli obozy. Sam Niehoff został zwolniony dopiero w 1955 r.

A cywile?

Niestety, sprawdziły się najgorsze obawy. Po wkroczeniu do miasta Armii Czerwonej rozpętało się piekło. Sowieci wyciągnęli z piwnic pozostałe zapasy alkoholu i rozpoczęła się wielka orgia. Kobiety były brutalnie gwałcone - od małych dziewczynek do staruszek - często po kilkadziesiąt razy z rzędu. Ocalałe budynki podpalano, doszło do wielu mordów i grabieży.

Wkrótce w mieście pojawiły się polskie władze komunistyczne.

I zastały morze ruin. To prawdziwy cud, że to miasto udało się Polakom odbudować. Wykonano wręcz tytaniczną pracę. Podczas pisania książki byłem we Wrocławiu i muszę powiedzieć, że jestem pełen podziwu dla dzieła odbudowy tego miasta. Jednocześnie jednak polskie władze komunistyczne przeprowadziły bezwzględną akcję polonizacyjną. Usuwano wszelkie ślady niemieckiej obecności - niszczono napisy na murach, a nawet nagrobki - ale przede wszystkim wypędzono Niemców. Odbywało się to w brutalny sposób, często zimą. Znany jest przypadek, że do Niemiec przybył pociąg z deportowanymi z Wrocławia, którego większość pasażerów po drodze zmarła. Do historii przeszedł jako pociąg śmierci.

Na koniec pytanie o sens tak długiego oporu Wrocławia. Według części badaczy dzięki temu, że twierdza trzymała się tak długo, setki tysięcy Niemców z Dolnego Śląska zdołały uciec przed bolszewikami na Zachód.

Nie zgadzam się z tą opinią. Twierdza nie wiązała aż tak dużych sowieckich sił. Może rzeczywiście jakimś cywilom udało się uciec pod jej osłoną pod okupację aliantów zachodnich, ale przecież sama obrona miasta przyczyniła się do straszliwych ludzkich cierpień. Jedynym skutkiem bitwy, jaki ja dostrzegam, jest więc zagłada pięknego milionowego miasta. Wrocław popełnił samobójstwo.

Rozmawiał Piotr Zychowicz, Historia do Rzeczy

Richard Hargeaves jest brytyjskim historykiem i dziennikarzem. Był korespondentem wojennym w Iraku. Napisał między innymi "Niemców w Normandii" i "Blitzkrieg w Polsce". Właśnie ukazała się jego najnowsza książka - "Ostatnia twierdza Hitlera. Breslau 1945".

Polecamy:
Feldmarszałek Friedrich Paulus przegrał bitwę o Stalingrad i przeszedł na stronę Sowietów

http://historia.wp.pl/s,1,wid,17509374,martykul.html
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10028
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 504
Podziękował: 18947 razy
Otrzymał podziękowanie: 16353 razy

Re: Zagadki Wrocławia

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 23 lip 2016, 23:31


https://www.youtube.com/watch?v=cePBnRgFnmo

Opublikowany 20.07.2016
Film jest trzecią z kolei animowaną rekonstrukcją Wrocławia zamówioną przez Muzeum Miejskie Wrocławia. Poprzednie - Wrocław Wczesnośredniowieczny oraz Wrocław w roku 1350 - były przygotowywane wspólnie przez zespół Uniwersytetu w Darmstadt oraz wrocławskich naukowców i pracowników Muzeum. "Wrocław 1562" - wg planu Weinerów - powstał już w całości we Wrocławiu. Wykonał go zespół Śląskiego Studio Architektury. Koordynatorem projektu był dr Paweł Madera (Muzeum Archeologiczne, oddział Muzeum Miejskiego Wrocławia)
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10028
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 504
Podziękował: 18947 razy
Otrzymał podziękowanie: 16353 razy

Re: Zagadki Wrocławia

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 11 sie 2016, 22:54

Miejsca we Wrocławiu o których nie miałeś pojęcia. :D

Obrazek
Tak witał i wita Wrocław (zdjęcie z 1964 roku)

Obrazek
Nowa funkcjonalna ławeczka przy Bibliotece Uniwersyteckiej ;)

Obrazek
Mostek japoński o świcie

Obrazek
Tak pięknie i kolorowo wygląda ogród japoński o wschodzie słońca

Obrazek
Widok z mostu Grunwaldzkiego

Obrazek
"Statek" przy ul. Kiełczowskiej.

Obrazek
Odra opływająca Wyspę Bielarską w ozdobie kolorowego nieba tuż po zachodzie słońca. Na pierwszym planie Barka Tumska.

Obrazek
Labirynt koło ''mostku miłości''

Obrazek
Most Bartoszowicki w porannej aurze

Obrazek
Nowy krasnal profesora Miodka

Obrazek


https://www.facebook.com/MiejscaWeWrocl ... =3&theater
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10028
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 504
Podziękował: 18947 razy
Otrzymał podziękowanie: 16353 razy

Re: Zagadki Wrocławia

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 03 wrz 2016, 15:21

Odkrywamy Wrocław z Nadią Szagdaj

Podziemne miasto

https://www.youtube.com/watch?v=_J943WyJpF8

Wrocławskie nowinki techniczne

https://www.youtube.com/watch?v=W0teyoPRzxk
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10028
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 504
Podziękował: 18947 razy
Otrzymał podziękowanie: 16353 razy

Re: Zagadki Wrocławia

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 07 paź 2016, 23:33

https://www.youtube.com/watch?v=PVclB5aBtNc

Opublikowany 06.10.2016
Andrzej Burdziak ze Stowarzyszenia Ochrony Drzew "miastoDrzew" o akcji posadzenia 600 drzew w ramach Projektu #710 Wrocławskiego Budżetu Obywatelskiego.
Więcej poczytasz na http://miastodrzew.wroclaw.pl/
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10028
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 504
Podziękował: 18947 razy
Otrzymał podziękowanie: 16353 razy

Re: Zagadki Wrocławia

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 10 paź 2016, 22:43

Wrocław Czerwiec 2015 Zwiedzanie Atrakcje turystyczne miasta

https://www.youtube.com/watch?v=1tL8YwGavDA
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 5127
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 637
x 215
Podziękował: 8581 razy
Otrzymał podziękowanie: 8942 razy

Re: Zagadki Wrocławia

Nieprzeczytany post autor: chanell » czwartek 10 lis 2016, 08:25

Zeszli po wiekach do krypty, a tam królewna w szklanej trumnie

Obrazek
Szczątki księżnej Anny w szklanej trumnie (s. Daria Klich)


Trzy metry pod posadzką wrocławskiego kościoła stoi szklana trumna, w której spoczywa królewna. Pilnuje jej śląski orzeł i czeski lew.

Breslau, 2 listopada 1857 roku, poniedziałek. Ks. biskup Heinrich Förster jedzie na Ritterplatz, do sióstr urszulanek. Po mszy św. odprawionej w kościele pw. św. Klary i św. Jadwigi schodzi "z prawdziwym i pobożnym szacunkiem" do grobowca, w którym od 592 lat spoczywa Anna, czeska królewna z rodu Przemyślidów. Królewna to brzmi godnie, ale na płycie broniącej wejścia do krypty wyryto tylko dwa słowa: Anna Ducissa. Anna księżna.

Nie skończyła osiemnastu lat, gdy pożegnała Czechy, przybyła na Śląsk, żeby poślubić Henryka Pobożnego, syna św. Jadwigi. Henryka nie nazywano jeszcze Pobożnym, Jadwiga nie była jeszcze świętą, choć wszyscy wokół przeczuwali, że przyjdzie się kiedyś do niej modlić. Ale Anna starała się teściową naśladować. Razem z mężem fundowała świątynie i klasztory. Sprowadziła franciszkanów, benedyktynów, krzyżowców z czerwoną gwiazdą i klaryski, wśród których żyła w Pradze jej rodzona siostra Agnieszka, ciesząca się na Zachodzie ogromnym autorytetem religijnym.

Anna nie miała łatwego życia. Przyszło jej szukać Pobożnego na pobojowisku pod Legnicą, wśród trupów rycerzy wyrżniętych przez Mongołów. Stanęła potem u boku dzieci, pomagając w rządach nieletniemu synowi Henrykowi III. Doczekała dni jego chwały i potęgi, zmarła w noc św. Jana Chrzciciela. Wrocław wraz z całym Śląskiem miał wiele do zawdzięczenia tej hojnej władczyni. Biskup Förster o tym pamiętał.

"Polecił duchownemu radcy prawnemu naszego klasztoru, księdzu kuratorowi Józefowi Mrukowi wyjąć te czcigodne szczątki i oczyścić. Byli przy tym obecni: pan budowniczy Lange, pan mistrz murarski Winkler, jeden murarz, prokuratorka konwentu matka Augustyna i przełożona matka Urszula" - zapisała ta ostatnia.

W grobowcu znaleziono resztki spróchniałej trumny, dobrze zachowany szkielet kobiety i różaniec. Siostry urszulanki różaniec wysłały biskupowi, okruchy drewna zamknęły w blaszanej skrzynce, a szkielet owinęły w jedwabny tiul wykończony srebrną taśmą, złożyły w szklanej trumnie i zaczęły szykować pogrzeb. Nie byle jaki, skoro miał to być pogrzeb dobrodziejki.

Wieczny odpoczynek tylko w klasztorze

Z eschatologicznego punktu widzenia nie ma nic lepszego niż pochówek w kościele klasztornym, gwarantujący modlitwę zakonników aż do końca świata. Szczególną troską duchową otaczali oni fundatorów. Nic dziwnego, że klasztory w Lubiążu, Trzebnicy i Krzeszowie stały się miejscem ostatniego spoczynku śląskich Piastów. Dawali, ale wymagali.

Książę Bolesław III, pan na Brzegu i Legnicy, który na łożu boleści - po zjedzeniu 9 kur w postny piątek - obiecał oddać lubiąskiemu klasztorowi dwie sporne wsie, Olszynę i Włosień, zażądał w zamian nie tylko pochówku w uprzywilejowanym miejscu, ale zastrzegł, że na jego grobie ma się dzień i noc palić olejna lampa. Gdyby którykolwiek z następców księcia stwierdził, że lampa nie pali się, cystersi mieli zwrócić wsie. Legenda mówi, że następcy Bolesława urządzali cystersom lotne kontrole, ale lampa paliła się cały czas zgodnie z umową. Wiadomo, pamięć w zakonie jest wieczna.

Dzięki Annie Wrocław też ma książęcą nekropolię, w kościele klasztornym Klarysek, na dzisiejszym placu bpa Nankiera. Pochowano tu nie tylko Annę, ale także jej syna, księcia wrocławskiego Henryka III, który prawdopodobnie został otruty, zanim skończył 40 lat. I wnuka czeskiej królewny, Henryka V Grubego, ofiarę rodzinnych porachunków. Twardy polityk i zdolny wódz stał się ruiną człowieka, gdy porwany przez księcia głogowskiego, spędził kilka miesięcy w skrzyni. Miała tylko dwa otwory, i to bardzo małe; jeden, by mógł przyjmować pokarm i oddychać, drugi do wypróżniania żołądka. Nie można w niej było siedzieć, stać ani leżeć; plecy i uda więźnia spływały ropą, a w ranach zalęgło się robactwo.

Płyty nagrobne wrocławskich Piastów wiszą na ścianach kościoła, tylko prawnuk Anny, Henryk VI, zwany Dobrym, dostał okazałą tumbę. Ale nie za dobroć tak go uhonorowano. Był ostatnim piastowskim władcą Wrocławia. Przekazał miasto i księstwo praskim Luksemburgom, a ci się odwdzięczyli.

Urszulanki i klaryski jak siostry

Anna, fundując dom klarysek, nadała zakonnicom tereny przylegające do klasztoru i kościoła Franciszkanów (dziś katedra grekokatolicka i siedziba filologów). Mnisi bez entuzjazmu przyjęli obecność sióstr, bali się, że będą musieli zatroszczyć się o ich utrzymanie. Klaryski bowiem należą do rodziny zakonów franciszkańskich, więc opieka im się należała.

Ale księżna Anna umiała przeprowadzić swoją wolę, a poza tym hojnie siostry uposażyła. Pozostały we Wrocławiu ponad 500 lat. Wyrzucił je dopiero pruski dekret sekularyzacyjny, wydany w 1810 roku. Ustąpiły wtedy miejsca urszulankom.

- Te przyjechały do Wrocławia z Bratysławy w 1686 roku, przyjaźniły się z klaryskami. W 1708 roku powstało w klasztorze Urszulanek bractwo św. Urszuli, którego celem była modlitwa o dobrą śmierć, za jej wstawiennictwem. W księdze bractwa zapisano wszystkie wrocławskie klaryski - mówi urszulanka, dr Daria Klich. - To oczywiste, że władze pruskie nie pytały urszulanek, czy chcą się przenieść na miejsce klarysek. Wydały polecenie i sprawa została zamknięta.

W klasztorze została ich sędziwa opatka Jadwiga von Stensh, która zmarła kilka lat później i spoczęła w podziemiach klasztoru. Przetrwała także pamięć o wielkim duchowym i historycznym dziedzictwie klarysek.

- Urszulanki otaczały grób księżnej Anny czcią i modlitwą. Umarła przecież w opinii świętości - tłumaczy siostra Daria.

Złota nić pamięci

Więź z nieobecnymi klaryskami był stale wzmacniana. Gdy w 1841 roku urszulanki wyremontowały kościelną wieżę, umieściły w gałce nowego hełmu blaszaną urnę z aktem dziękczynnym:

"Dzięki, wieczyste dzięki, od urszulanek mieszkających obecnie w prastarym klasztorze, dla przebywających już w wieczności sióstr, które nie szczędziły nam nigdy swej gościnności. Dzięki składamy też fundatorom tego klasztoru. Was, które jesteście już u Boga, błagamy, byście uprosiły nam tę ogromną łaskę, by te klasztorne pomieszczenia, które po was zajmujemy, były zawsze dla nas wszystkich i wszystkich, które tu kiedykolwiek mieszkać będą, aż do ostatniej siostry - oazą wzrostu duchowego i cnoty".

- Urszulanki używały w swej kaplicy szat liturgicznych wykonanych ręcznie, haftowanych złotą i jedwabną nicią z wyszytymi herbami Przemyślidów i Piastów. Zachowały się również nuty utworów, które śpiewano w klasztorze na cześć świątobliwych książęcych fundatorów, Henryka i Anny - opowiada siostra Daria Klich.

22 listopada 1857 roku urszulanki urządziły powtórny pogrzeb Anny. Przełożona klasztoru, matka Urszula Herrmann, napisała w specjalnym oświadczeniu, że uroczystość złożenia do grobu "była cicha". Ale siostry nadały jej godną oprawę.

Strażniczki grobów

Była niedziela, godzina 10, szklana trumna stała w dużym refektarzu. Podniosło ją pięć zakonnic w zasłonach i wianuszkach na głowach, które tego dnia rano złożyły śluby zakonne. Matka prefekta, Maria Nepomucena, niosła na srebrnej misie książęcą koronę, wszystkie siostry szły z zapalonymi świecami, a orszak poprzedzał ksiądz kurator i akolici. W kościele udekorowanym kwiatami czekały uczennice urszulańskiej szkoły, rodzice i przyjaciele sióstr, które przyjęły święcenia, oraz duchowni.

"Inni ludzie nie byli dopuszczeni, ponieważ Jego Ekscelencja książę Biskup życzył sobie, by to była tylko cicha uroczystość złożenia do grobowca. Niech ta nasza cicha uroczystość, obchodzona z najgłębszą miłością, czcią i wdzięcznością, podoba się Boskiemu majestatowi, księżnej Annie, fundatorce naszego klasztoru, i jej książęcym potomkom, których strażniczkami grobów stałyśmy się w roku 1811" - oświadczyła matka Urszula Herrmann (tłum. s. Daria Klich).

- W ubiegłym roku obchodziłyśmy 750-lecie śmierci księżnej Anny. Otworzyłyśmy kryptę i po drabinie zeszłyśmy w głąb. Szklana trumna z 1857 roku jest dobrze zachowana, choć jedynym śladem po jedwabnym tiulu jest srebrna taśma - mówi siostra Daria Klich. - Grób księżnej jest cenną relikwią.

Tajemnice umarłych

Jest też cennym obiektem badawczym dla antropologów, którzy dzięki kościom odkrywają tajemnice życia i śmierci. Wiedzą, ile lat miał zmarły, jakiej był płci, czy był wysoki czy niski, na co chorował, jak się odżywiał i jak pracował. Kości są dla nich tym, czym karta pacjenta dla lekarza. Znajdują ślady nowotworów, gruźlicy i chorób zwyrodnieniowych stawów oraz kręgosłupa, diagnozują próchnicę zębów, paradontozę i wszelkiego rodzaju urazy.

W mauzoleum trudno jednak prowadzić takie badania, bo kości zmarłych zostały przemieszane. W czasie oblężenia Festung Breslau kościół Klarysek wraz z dobudowaną kaplicą św. Jadwigi został zbombardowany, przetrwały tylko mury obwodowe i fragment sklepienia, wyposażenie zostało całkowicie zniszczone. Odbudowa długo się ciągnęła, trudno uwierzyć, że pierwszą mszę po wojnie odprawiono tu dopiero w 1971 roku.

Ale szczątki czeskiej królewny spoczywały w spokoju. - Nigdy nie były badane przez antropologów, choć chcielibyśmy dowiedzieć się, jak wyglądała - mówi siostra Daria Klich.

Czaszka księżnej Jadwigi, teściowej Anny, została poddana takiej rekonstrukcji. Okazją były obchody 750. rocznicy śmierci patronki Śląska, zadanie zlecił wrocławskim antropologom ówczesny metropolita kardynał Henryk Gulbinowicz. Wywołali sensację w Polsce i w Niemczech.

Potwierdzili, że księżna prowadziła ascetyczny tryb życia, o czym świadczyły delikatne, cienkie, wręcz prześwitujące kości czaszki. Narośl kostna odkryta wewnątrz dołu stawowego kości skroniowej wskazywała na zmiany zwyrodnieniowo-artretyczne, będące prawdopodobnie także wynikiem umartwień: "jedną tylko suknią i prostym płaszczem okrywała ciało swoje wątłe i tak dalece wycieńczone postami, że pod skórą same tylko blade a zimne i biczowaniem schropowaciałe przeglądały w niej kości".

Z kolei masywna żuchwa, nietypowa dla kobiet, mogła świadczyć zarówno o jej dużej ruchliwości ("dnie całe przepędzała na chwale Bożej, nie ustając w modlitwie i rozmowie z niebem"), jak i specyficznym sposobie odżywiania (jadała gruby, żytni chleb częstokroć "z popiołem zmieszany").

Anna próbowała odwodzić Jadwigę, którą darzyła ogromnym szacunkiem, od takiej drastycznej ascezy, ale sama też prowadziła bardzo skromne życie, choć pozostawiła wielkie dzieła. Być może kiedyś ją lepiej poznamy, a nawet ujrzymy twarz królewny ze szklanej trumny. Na razie warto odwiedzić jej grób.

Beata Maciejewska 09.11.2016
Cały tekst: http://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/1,14 ... z4PaXVe1xT
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10028
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 504
Podziękował: 18947 razy
Otrzymał podziękowanie: 16353 razy

Re: Zagadki Wrocławia

Nieprzeczytany post autor: janusz » wtorek 15 lis 2016, 23:30

Polska jest piękna. Wrocław

https://www.youtube.com/watch?v=WI4Zn8PLLlo&feature=youtu.be

Opublikowany 11.11.2016
Piękne ujęcia Wrocławia, stolicy Dolnego Śląska w zapierającej dech w piersiach rozdzielczości 4K (UHD).
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10028
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 504
Podziękował: 18947 razy
Otrzymał podziękowanie: 16353 razy

Re: Zagadki Wrocławia

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 20 lis 2016, 23:54

Węgierska głowa we Wrocławiu

Obrazek
Budynek NOT (d. Dom Krajowy Prowincji Śląskiej)

Potężny budynek, zwany dzisiaj „budynkiem NOT-u”, który znajduje się przy ul. Piłsudskiego 74 we Wrocławiu, przykuwa uwagę każdego niemal przechodnia. No bo i trudno nie zwrócić uwagi na dwie potężne postacie Atlantów, które stoją po obu stronach wejścia do gmachu, na równie ciekawą bryłę budynku, czy wreszcie na niezwykłe architektoniczne dekoracje na jego fasadzie. Gdy im się przyjrzeć lepiej, to na bocznych skrzydłach, ponad oknami pierwszej kondygnacji, dostrzeżemy sześć niewielkich głów. Nie są to przypadkowe głowy!

Inspiracją do zwrócenia uwagi na wizerunki sześciu mężczyzn na fasadzie dawnego Domu Krajowego Prowincji Śląskiej, było spotkanie kilka dni temu z Ákosem Engelmayerem, byłym ambasadorem Węgier w Polsce, człowiekiem o niezwykłej biografii, między innymi uczestnikiem Powstania Węgierskiego w 1956 roku. Pan Engelmayer podczas wizyty we Wrocławiu, m.in. szukał śladów węgierskich w stolicy Śląska. Wiele takich odnalazł, ale podczas wspólnego obiadu zapytał mnie, czy nie wiem, gdzie we Wrocławiu znajduje się dom z głową Węgra, bo o takim słyszał. Niestety, moja wiedza nie wystarczyła, by mu pomóc, postanowiłem więc poszukać w dostępnych mi źródłach i okazało się, że rzeczywiście taki budynek istnieje i jest nim właśnie gmach NOT-u.

Skąd wzięły się kamienne głowy? Autorem dekoracji fasady jest Wrocławski rzeźbiarz Christian Behrens oraz jego uczeń Ernst Seger. Nas interesuje szczególnie ten drugi, bo to właśnie on jest autorem sześciu postaci ponad oknami. Urodził się w 1868 roku w Nowej Rudzie (zmarł w 1939 roku w Berlinie), a z jego licznych prac warto wymienić chociażby potężne rzeźby będące alegoriami walki i zwycięstwa, które można podziwiać przy fontannie na wrocławskim pl. Jana Pawła II, czy zrekonstruowany niedawno pomnik polującej Diany w Parku Szczytnickim.

Polak, Germanin, Mongoł, Czech, Prusak i Węgier – te sześć nacji zostało uwiecznionych przez Segera na fasadzie interesującego nas budynku. Nie są to nacje przypadkowe, bo wszystkie odegrały mniejszą lub większą rolę w historii Śląska, jak i samego Wrocławia. Trzy pierwsze, które znajdziemy na lewym skrzydle - odnoszą się do najdawniejszej historii regionu, a cezurą czasową jest w tym przypadku postać Mongoła, czyli tatarski najazd na Europę w 1241 roku. Trzy kolejne, umieszczone na prawym skrzydle budynku, symbolizują czasy późniejsze, XVIII-wieczne, o czym świadczą charakterystyczne wojskowe nakrycia głów.

Obrazek
Głowy Prusaka (Hans Joachim von Zieten) i Węgra (Franz Leopold von Nádasdy)

Według dra Łukasza Krzywki, niezwykle ciekawe są głowy Prusaka i Węgra, bowiem wyraźne rysy oraz charakterystyczne nakrycia głów mogą sugerować autentyczne postacie, związane z bitwą pod Lutynią, jaka rozegrała się w roku 1757, podczas wojny siedmioletniej (III wojny śląskiej). Szarżą jazdy pruskiej dowodził wówczas Hans Joachim von Zieten. Po stronie austriackiej walczył generał Nádasdy, pochodzący ze starej, arystokratycznej rodziny węgierskiej.

Franz Leopold von Nádasdy urodził się 30 września 1708 roku w Bad Radkersburgu, w Styrii. W wieku 19 lat wstąpił do służby wojskowej. Jego błyskotliwa kariera rozpoczęła się serią sukcesów podczas wojny o sukcesję austriacką, m.in. w bitwach pod Neuhaus w 1741 roku (dzisiejszy czeski Jindřichův Hradec), Braunau w 1743 roku oraz pod Soor w 1745 roku. W 1757 roku, już w stopniu generała kawalerii wziął udział w walkach na Śląsku, zdobywając m.in. twierdzę w Świdnicy. Jego kariera zakończyła się niewiele później, po sromotnie przegranej bitwie pod Lutynią. Po przegranej, Nádasdy udał się na zasłużoną emeryturę. Zmarł 22 marca 1783 roku w Carlstadt (dzisiejszy Karlovac w Chorwacji).

Wrocław tkwi w szczegółach! Zawsze warto uważnie spoglądać na wrocławskie zabytki (ale przecież nie tylko wrocławskie, dotyczy to każdego miejsca, każdej budowli), z uwagą przyglądając się, czasami wydawałoby się niewiele znaczącym elementom wystroju, wyposażenia, czy architektonicznym detalom. Na budynku dawnego Domu Krajowego Prowincji Śląskiej znaleźliśmy dwie ciekawe postacie. Być może pozostałe cztery również kryją jakąś historię, którą chciał nam przekazać Ernst Seger? Być może czekają na odkrycie?
Waldemar Brygier – NaszeSudety.pl

Obrazek
Głowa Polaka

Obrazek
Głowa Germanina

Obrazek
Głowa Mongoła

http://www.naszesudety.pl/wegierska-glo ... lawiu.html
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10028
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 504
Podziękował: 18947 razy
Otrzymał podziękowanie: 16353 razy

Re: Zagadki Wrocławia

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 04 gru 2016, 22:48

Prawdziwy skarb Dolnego Śląska: Rynek we Wrocławiu

https://www.youtube.com/watch?v=NCbkIzXJ1S8

Opublikowany 13.09.2015

Nie trzeba szukać pod ziemią. Na Dolnym Śląsku prawdziwe skarby są na wyciągnięcie ręki.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10028
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 504
Podziękował: 18947 razy
Otrzymał podziękowanie: 16353 razy

Re: Zagadki Wrocławia

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 07 sty 2017, 23:06

0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10028
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 504
Podziękował: 18947 razy
Otrzymał podziękowanie: 16353 razy

Re: Zagadki Wrocławia

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 10 lip 2017, 00:05

Łowcy Przygód Underground #10: Wrocław – mroczna strona miasta

https://www.youtube.com/watch?v=X7yJghQefRA

Centrum Wrocławia. Stara kotłownia na Hubach. Jeden z najciekawszych zabytków kultury industrialnej w stolicy Dolnego Śląska. Mimo iż sąsiaduje ze zrewitalizowanym Browarem Mieszczańskim, umiejętnie zamienionym w centrum kultury i sztuki, od kilkudziesięciu lat popada w ruinę...
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10028
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 504
Podziękował: 18947 razy
Otrzymał podziękowanie: 16353 razy

Re: Zagadki Wrocławia

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 12 lip 2017, 22:58

Łowcy Przygód Underground #31: Wrocław – tajemnica Placu Solnego

https://www.youtube.com/watch?v=_SC_ddhsa4c&t=79s
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10028
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 504
Podziękował: 18947 razy
Otrzymał podziękowanie: 16353 razy

Re: Zagadki Wrocławia

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 03 sie 2017, 23:13

Wrocławscy Nobliści - dr Adam Cebula i dr Andrzej Drzewiecki na POLCON 2016

Nie ma na świecie takiego miasta z Noblistami!

https://www.youtube.com/watch?v=4C2u6xvgBS4

Opublikowany 1 sie 2017
W czasie Festiwalu Fantastyki POLCON jaki odbył się we Wrocławiu w sierpniu 2016 roku było mnóstwo wykładów i prezentacji. Wśród nich jakże ciekawe wystąpienia dr Adama Cebuli i dr Andrzeja Drzewieckiego na pt.:" Wrocławscy Nobliści".
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10028
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 504
Podziękował: 18947 razy
Otrzymał podziękowanie: 16353 razy

Re: Zagadki Wrocławia

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 02 paź 2017, 00:15

Jacek Zwoźniak "Milicja, Wrocław i Ja" ;)

https://www.youtube.com/watch?v=XWGHUFStcGs

Opublikowany 16 gru 2009
Jacek Zwoźniak (ur. 17 marca 1952, zm. 18 czerwca 1989) polski piosenkarz, artysta kabaretowy, bard studencki.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10028
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 504
Podziękował: 18947 razy
Otrzymał podziękowanie: 16353 razy

Re: Zagadki Wrocławia

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 11 lis 2017, 19:19

We Wrocławiu odkryto pozostałości XI-wiecznej osady
6 listopada 2017

Obrazek

Na budowie nowego biurowca przy placu Nowy Targ we Wrocławiu archeolodzy odkryli pozostałości po osadzie z XI wieku.

Od kilku miesięcy na budowie 9-kondygnacyjnego biurowca pracował zespół archeologów z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Wrocławskiego. Podczas prac archeologicznych badacze odkryli pozostałości po osadzie z XI wieku: stare mury, drewniano-gliniane domy m.in. półziemianki i plecionkowe konstrukcji. Profesor Jerzy Piekalsk z Uniwersytetu Wrocławskiego twierdzi, że przez plac Nowy Targ przebiegała kiedyś drewniana konstrukcja drogi Via Regia.
Archeolodzy na terenie budowy znaleźli groty strzał pochodzące z rzekomego najazdu Mongołów na Wrocław, głowę rzeźby romańskiej i figurki ze średniowiecza. Odkryli także krzyżyki i odznaki pielgrzymów, przywiezione z Toskanii, Kolonii, Rzymu i Akwizgranu.
W okolicach placu Nowy Targ znajdowała się osada rzemieślniczo-handlowa, która dała podwaliny pod późniejszy miejski charakter Wrocławia. Obecnie w tym miejscu powstaje 9-kondygnacyjny biurowce. Wykonawca planuje zrealizować inwestycję do połowy 2019 r. Do dyspozycji firm zostanie oddanych 22 tys. metrów kwadratowych powierzchni biurowej.
Źródło: gazetawroclawska.pl, radiowroclaw.pl
Fot.: Wikimedia Commons
Emilia Ostapowicz

http://historykon.pl/we-wroclawiu-odkry ... nej-osady/

Ruiny Wrocławia 2017, czyli wybór 100 najgorszych obiektów miasta
11 listopada 2017

Obrazek

W ubiegłym tygodniu odbyło się głosowanie na Ruinę Wrocławia 2017. Internauci wybrali 100 obiektów: wśród nich znalazły się różnego rodzaju budynki, duże, małe, stare czy młode, ale łączy je jedno – są one zaniedbane. O niektórych z nich warto powiedzieć kilka słów.
Dworzec Górnośląski przy ul. Małachowskiego (40 głosów): jest on najstarszym budynkiem dworcowym na terenie Polski. Został zaprojektowany przez inż. Augusta Rosenbauma, a jego oficjalne otwarcie miało miejsce 21 maja 1842 r. Po uruchomieniu Dworca Głównego (otwarcie w 1857 r.) wykorzystywany był jako biurowiec, warsztaty oraz budynek mieszkalny. W roku 1989 został wpisany do rejestru zabytków. Część dworca sprzedano prywatnemu właścicielowi na początku XXI w., a na rok 2012 planowane było opuszczenie ostatnich pomieszczeń obiektu. Od lat zabytek jest w opłakanym stanie, a w tym roku doszło do pożaru.
Młyn w Jarnołtowie (23 głosy): nie jest on umieszczony w Leksykonie architektury Wrocławia. Pierwsze wzmianki o znajdującym się nad Bystrzycą młynie (od niego wzięła się dawna nazwa osady – Arnoldsmühle, czyli „Młyn Arnolda”) pochodzą z 1271 r. Na przestrzeni lat był on rozbudowywany (miał 2 koła), a zniszczeniu uległ w 1945 r. Pozostały ruiny, które tylko częściowo zostały odbudowane.
Dawna kaplica szpitalna przy Żabiej Ścieżce (37 głosów): neogotycka ruina na Przedmieściu Oławskim. Obiekt wybudowano w roku 1873 w charakterze kaplicy szpitala Bethenien. Jego wnętrze było przykryte drewnianym, dekoracyjnym stropem podzielonym przęsłami wykrojonymi w łuk Tudorów (inaczej ostry obniżony). W latach 80. Kaplica została oddana Kościołowi Chrystusowemu. 17 czerwca 1991 zawalił się dach obiektu.
Dwór na Oporowie (26 głosów): jest on jednym z najstarszych budynków szachulcowych w Polsce. Wzniesiono go w XVI w. przy ul. Wiejskiej 17. Był użytkowany jako siedziba zarządcy majątku kapituły wrocławskiej. W sieni znajdował się kamienny gotycki portal, który w 1997 r. został skradziony. Budynek jest prowizorycznie zabezpieczony przed dalszą destrukcją.

Źródła: wroclaw.wyborcza.pl, oczymaduszy.wordpress.com, wroclaw.naszemiasto.pl,
Fot.: Wikimedia Commons
Agata Śródkowska

http://historykon.pl/ruiny-wroclawia-20 ... ow-miasta/
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10028
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 504
Podziękował: 18947 razy
Otrzymał podziękowanie: 16353 razy

Re: Zagadki Wrocławia

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 13 gru 2017, 23:03

Pomniki Historii odc. 38 - Wrocław

https://www.youtube.com/watch?v=4c3y5ZVA6Xg

Narodowy Instytut Dziedzictwa / TV NID
Opublikowany 20 sty 2017
Odcinek poświęcony zespołowi historycznego centrum we Wrocławiu.

Pomniki Historii to filmy przygotowane przez Narodowy Instytut Dziedzictwa we współpracy z TV
1 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10028
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 504
Podziękował: 18947 razy
Otrzymał podziękowanie: 16353 razy

Re: Zagadki Wrocławia

Nieprzeczytany post autor: janusz » wtorek 09 sty 2018, 16:53

8 rzeczy, które wypada wiedzieć jeśli jesteś we Wrocławiu
PRZEZ EWELINA GRZESIUK 8 STYCZNIA 2018

Obrazek

Stolica Dolnego Śląska przyciąga do siebie tłumy turystów chętnych odkryć to fascynujące miasto. Z pewnością nie da się tego zrobić podczas jednej wizyty. Specjalnie dla przyjezdnych, ale także rodowitych wrocławian zebraliśmy kilka ciekawostek, które pomogą Wam poznać Wrocław w pigułce.

1. Dworzec Główny i ukryte skarby architektury

Obrazek

Dworzec Główny we Wrocławiu jest jednym z najstarszych w Polsce. Zaprojektował go niemiecki architekt Wilhelm Grapow. Dworzec wzniesiono w latach 1855 – 1857 na użytek Kolei Górnośląskiej i Wrocławsko-Poznańsko-Głogowskiej. Podczas jego budowania zużyto blisko 7 mln cegieł pełnych, ponad 90 tys. cegieł dziurawek, aż 1 100 ton cementu i 425 ton gipsu. Dworzec Główny jest największą stacją kolejową w mieście. Jako jeden z nielicznych w kraju posiada ogromną halę peronową. Poza ogólnodostępną strefą są tam ukryte skarby architektury, bajecznie zdobione sale i niepowtarzalne klatki schodowe na piętrach budynku.
Z okazji Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej w 2012 roku Dworzec został gruntownie wyremontowany dzięki czemu stanowi przepiękną wizytówkę miasta.

2. Kto nie był w Piwnicy Świdnickiej, ten nie był we Wrocławiu

Obrazek

Piwnica Świdnicka, znajdująca się na wrocławskim Rynku, jest najstarszą restauracją w Europie. Piwnica istnieje od 1273 roku. Jej nazwa wywodzi się od Świdnicy – miasta w którym produkowano sprzedawane w niej piwo. Na przestrzeni lat restaurację wielokrotnie przebudowywano, a ostateczny kształt nabrała ona w XV wiek. Przez stulecia odwiedzali ją książęta, poeci, malarze, wybitni wojskowi i naukowcy. W jednej z jej sal było wypisane zdanie „Kto nie był w Piwnicy Świdnickiej, ten nie był we Wrocławiu”.
Warto wspomnieć, że gościły tu takie osobowości jak m.in. Chopin, Słowacki i Goethe.

3. Zobacz panoramę miasta z najwyższego budynku mieszkalnego w Polsce – Sky Tower

Obrazek

Sky Tower to najwyższy budynek mieszkalny w Polsce. Jego wysokość całkowita wynosi 215 metrów, co sprawia, że jest on widoczny nie tylko z niemalże każdego miejsca we Wrocławiu, ale także wielu kilometrów, np. z oddalonej o 40 km góry. Bryła budynku składa się z dwóch części – wyższej wieży i niższego tzw. żagla. Podest budynku stanowi galeria handlowa.

W Sky Towerze jest 236 apartamentów. Na 48 piętrze budowli znajduje się mieszkanie o pow. 227 metrów kwadratowych, które jest trzecim najwyżej położonym apartamentem w Europie (jego cena to ok. 11,3 mln zł).

4. Mosty, mosty, mosty…

Obrazek

Nie bez powodu mówi się, że Wrocław to miasto mostów. W Europie nasze miasto jest czwartym pod względem ilości mostów, plasuje się za: Wenecją, Amsterdamem i Sankt Petersburgiem. Szacuje się, że we Wrocławiu jest ponad 130 mostów, a przed II Wojną Światową było ich ponad 300!

Do najpopularniejszych wrocławskich mostów zaliczany jest Grunwaldzki, Rędziński, Tumski (prowadzący do Ostrowa Tumskiego), Zwierzyniecki, Piaskowy, Pomorski, Uniwersytecki oraz Mosty Młyńskie.

5. Ostrów Tumski – tu historia łączy się z teraźniejszością

Obrazek

Ostrów Tumski wraz z okolicznymi wyspami (Słodowa, Bielarska, Młyńska i Piasek) świadczą o ponad 1000-letniej historii Wrocławia. Warto wspomnieć, że Ostrów również kiedyś był wyspą. Przez pierwsze lata istnienia pełnił rolę grodu warownego wrocławskiej dynastii Piastów śląskich. Dopiero w XIV wieku, kiedy książkę Henryk VI przeniósł się do rezydencji przy siedzibie dzisiejszego Uniwersytetu Wrocławskiego, wyspę przejął zarząd kościoła katolickiego.

Obecnie Ostrów Tumski nie jest pod wyłącznym zarządem kościoła, ale zachował swój oryginalny historyczny charakter. O uroku Ostrowa Tumskiego i jego trasie spacerowej pisaliśmy już wcześniej – http://kochamwroclaw.pl/ostrow-tumski-d ... rowa-mapa/.

6. Latarnik uliczny wymarłym zawodem, ale nie we Wrocławiu!

Obrazek

Przed wprowadzeniem elektrycznego oświetlenia ulic zapalano lampy gazowe. W Europie do ok. 1965 roku właśnie w ten sposób oświetlano ulice. Mogłoby się wydawać, że zawód latarnika jest dzisiaj wymarły, ale nie we Wrocławiu. Na Ostrowie Tumskim lampy gazowe do dziś są zapalane przez miejskiego latarnika, ubranego w charakterystyczną czarną pelerynę.

Spotkanie wrocławskiego latarnika turyści uznają za dużą atrakcję. Przyjezdni liczą na zobaczenie się z nim i zrobienie sobie z nim pamiątkowych zdjęć.

7. Skąd wzięły się krasnale?

Obrazek

Krasnale w stolicy Dolnego Śląska są na tyle popularne, często jest z nimi kojarzony. Bo przecież standardem jest spotkanie małego skrzacika w centrum miasta. Ale skąd te krasnale się wzięły? Ich historia sięga nocy z 30 na 31 sierpnia 1982 roku, kiedy to działacze antykomunistyczni malowali je w miejscach, w których wcześniej władze PRL-u zlikwidowali hasła antysocjalistyczne. Pierwsze krasnale pojawiły się na transformatorze na Sępolnie i na jednym z bloków Biskupina. Kilka lat później krasnale stały się symbolem „Pomarańczowej Alternatywy”, wrocławskiego ruchu antykomunistycznego. Z czasem malowano je na murach innych polskich miast. Działacze PA wykrzykiwali surrealistyczne hasła, tj. „Nie ma wolności bez krasnoludków”, co miało obnażać absurdy systemu i go parodiować. Potem stawiano też figurki krasnali.

Z czasem zaczęły się pojawiać nowe teorie a także legendy krążące wokół krasnali z Wrocławia, np. że pierwszym mieszkańcem miasta był właśnie krasnoludek. Obecnie stolicę Dolnego Śląska zamieszkuje ponad 300 krasnali. Stały się na tyle popularne, że nawet są organizowane wycieczki szlakiem tych małych skrzatów.

8. Afrykarium we Wrocławiu to jedyne na świecie oceanarium poświęcone wyłącznie faunie Afryki

Obrazek

Afrykarium w Ogrodzie Zoologicznym we Wrocławiu składa się z 19 akwariów, basenów i zbiorników o łącznej powierzchni 4,6 tys. m² i pojemności ponad 15 milionów litrów wody, oczyszczanej przez 50 filtrów. Można tu zobaczyć ryby (ok. 250 gatunków) z morza Czerwonego, kanału Mozambickiego, Afryki wschodniej, czy dżungli nad rzeką Kongo. Największe wrażenie robi podwodny tunel dla zwiedzających wokół którego pływają dziesiątki podwodnych stworzeń. Równie imponująca jest ogromna sala poświęcona afrykańskiej dżungli.

http://kochamwroclaw.pl/8-rzeczy-ktore- ... wroclawiu/
0 x



Awatar użytkownika
św.anna
Posty: 1033
Rejestracja: środa 24 sie 2016, 12:41
x 71
x 61
Podziękował: 2093 razy
Otrzymał podziękowanie: 2310 razy

Re: Zagadki Wrocławia

Nieprzeczytany post autor: św.anna » wtorek 09 sty 2018, 23:19

Chanell:
Z eschatologicznego punktu widzenia nie ma nic lepszego niż pochówek w kościele klasztornym, gwarantujący modlitwę zakonników aż do końca świata.
To prawda :D Wiedział to dobrze i pewien Ser Cepparello z Dekameronu Boccaccia (umieszczonego w 1559 r. na liście ksiąg zakazanych).
Ser Cepparello fałszywą spowiedzią zwiódłszy świętego braciszka, umiera. Za życia był
hultajem co się zowie, po śmierci obwołano go świętym, mianując go świętym Ciappelletto.

Obwołano go świętym po tym, jak na łożu śmierci już będąc, kazał przywołać do siebie któregoś świątobliwego duchownego celem odbycia spowiedzi, by zostać we właściwy sposób pochowanym. Cepparello nie miał jednak zamiaru wyznawać swych grzechów i stwierdził, że jeden dodatkowy grzech – kłamstwa przy spowiedzi i tak wiele w jego pozagrobowym życiu nie zmieni.
Tak więc się „wczuł” i takie „drobnostki” począł z wielkim żalem i umartwieniem opowiadać, że poruszony tą niewinnością spowiednik udzielił mu swego błogosławieństwa, a gdy ów hultaj zmarł tej samej jeszcze nocy, poruszony duchowny, wraz z pozostałymi braćmi, postanowił pochować Cepparella w kościele..
Ciało zaś tego prawego nieboszczyka zaczęły odwiedzać tłumy wiernych.
:D
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10028
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 504
Podziękował: 18947 razy
Otrzymał podziękowanie: 16353 razy

Re: Zagadki Wrocławia

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 17 sty 2018, 14:22

Maruderom wbrew Niesamowity Dolny Śląsk promuje najpiękniejszy, najciekawszy, najbardziej tajemniczy region Polski. Oglądajcie i nie siedźcie w domu, przygoda czeka!

Obrazek

Nasz "Niesamowity" poradnik ma już 110 stron. Każdego miesiąca dokładamy kolejnych 10, poszerzając Waszą wiedzę o Dolnym Ślasku. "Niesamowity" zawiera także spis Ponad 800 zabytków i atrakcji naszego regionu. Pobierz go za darmo tutaj: http://www.fnds.pl/Niesamowity.pdf
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10028
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 504
Podziękował: 18947 razy
Otrzymał podziękowanie: 16353 razy

Re: Zagadki Wrocławia

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 19 lut 2018, 23:43

Legendy wrocławskie

Wrocławski smok lepszy od wawelskiego... ;)

Legendy i podania kojarzą się na ogół z ponurymi zamczyskami, w których straszy biała dama albo rycerz bez głowy. Wrocław ma również swoje legendy. Zachowało się ich kilkadziesiąt w średniowiecznych zapisach, a wiele przetrwało również w pamięci ludzkiej. Obecnie, na zlecenie Towarzystwa Miłośników Wrocławia jest opracowywany przez pana Bronisława Zatheya zbiór legend o Wrocławiu. Ma on ukazać się późną jesienią i będzie na pewno nowym spojrzeniem na historię naszego miasta. Autor jest w trakcie gromadzenia materiałów, więc końcowy wygląd opracowania jest na razie tajemnicą. Ma ono zawierać nie tylko najpopularniejsze legendy, ale i baśnie, historyjki anegdotyczne i opowieści. Najwięcej wrocławskich legend jest związanych z Ostrowiem Tumskim i Cyplem Książęcym, z Rynkiem, a ściślej - z kamieniczkami i kościołami, m.in. Św. Elżbiety i Marii Magdaleny. Przetrwało też sporo baśni związanych z dawnymi osiedlami i wioskami podwroctawskirni (obecnie są to po prostu dzielnice naszego miasta). W swoim opracowaniu pan Bronisław Zathey chce również sięgnąć po legendy z okolic wzgórza Trzebnickiego i Masywu Ślęży. Według niego, taki zbiór jest bardzo potrzebny, ponieważ „dzięki legendzie podnosi się świadomość narodowa człowieka i legenda przywiązuje go do miejsca, w którym żyje".


Zanim będziemy mogli przeczytać wszystkie legendy wrocławskie, poznajmy teraz kilka z nich, które swoim urokiem w niczym nie ustępują legendom o smoku wawelskim czy o Warsie i Sawie.

Dawno, dawno temu żył sobie bogaty szlachcic Henczko, który mial piękną żonę Matyldę. Pewnego razu książę wysłał go na niebezpieczną wyprawę do Turcji. Ponieważ bał się, że nie powróci żywy z tej podróży, umówił się z żoną, że ta wyjdzie powtórnie za mąż dopiero wtedy, gdy będzie pewna jego śmierci. Będzie mogła to zrobić, gdy posłaniec przyniesie jej srebrny krzyż - znak, że mąż nie żyje.
Wyprawa zakończyła się pomyślnie. Ale w drodze powrotnej napadli na Henczkę zbójcy i wzięli go w niewolę. Jego słudzy zbiegli po powrocie do Wrocławia oświadczyli Matyldzie, że ich pan nie żyje. Ona jednak była nie tylko piękna, ale i wierna. Ponieważ słudzy nie przynieśli srebrnego krzyża, Matylda cierpliwie czekała na powrót męża.
W tym czasie przebywający w niewoli Henczko tak cierpiał z tęsknoty za żoną (a przede wszystkim z zazdrości), że obiecał oddać duszę diabłu, jeśli ten przeniesie go do Wrocławia. Oczywiście, zaraz pojawił się czart i sporządzili odpowiedni cyrograf. Jednak sprytny Henczko umieścił w nim warunek. Swoją duszę miał oddać tylko wtedy, "gdyby diabeł tak szybko przeniósł go do domu, że obudziłby się dopiero na miejscu.
Henczko wsiadł na czarnego koguta i polecieli. Gdy byli nad Wrocławiem zaczęło świtać i nasz bohater obudził się. W ten sposób uniknął mocy piekielnych, a ze swą wierną Matyldą żyli długo i szczęśliwie. Na pamiątkę tego zdarzenia kazał wystawić pomnik, który stał przy ul. Braniborskiej do 1904 roku. Była to ośmioboczna kolumna na prostym cokole, wysoka na 3-4 metry, z głowicą pokrytą płaskorzeźbami przedstawiającymi: od wschodu literę „W" (od Wratislavia). od zachodu koguta, od północy rycerza, a od południa Chrystusa na krzyżu.

Nie mniej urokliwa legenda wiąże się z małą bramką przy kościółku św. Idziego, którą od dawna nazywano Bramką Kluszczaną.
Pewnemu chłopu zmarła żona. Bardzo ją opłakiwał, a jeszcze bardziej jej kluski śląskie, które robiła najlepsze pod słońcem. Pewnego dnia chłop udał się na targ do Wrocławia. Zmęczony usiadł na kamieniu przy kościele św. Idziego i zasnął. Przyśniła mu się żona prosząca, żeby wreszcie przestał ją opłakiwać, bo ona nie może zaznać spokoju w niebie. Gdy się obudził, koło niego stał koszyczek pełen śląskich klusek. Rzucił się na nie łakomie i gdy chciał już zjeść ostatnią, ta nagle uciekła mu, poleciała do małej bramki i tam skamieniała. Stąd nazwa Bramka Kluszczaną.

Nie wszystkie nasze legendy są jednak pogodne i dobrze się kończą.
Żył sobie niegdyś złotnik imieniem Franciszek. W jego pięknej córce kochał się czeladnik Henryk. Ale że był nierobem i draniem, mistrz przegnał go na cztery wiatry. Henryk przystał do zbójców. Po dwóch latach, jako bogacz, wrócił do Wrocławia. Udał się do mistrza Franciszka i rzucił mu na stół cały swój majątek. Nagle wśród złota i drogich kamieni Franciszek zobaczył pokrwawiony list swojego przyjaciela, którego zamordowali zbójcy. Domyślił się czym Henryk zajmował się przez te dwa lata i wypędził go. Ten z zemsty podpalił dom złotnika. Sam pobiegł na wieżę katedry, by tam przez małe okienko oglądać płonący dom Franciszka (legenda głosi, że przy okazji spaliła się część Wrocławia). Ale gdy chciał się cofnąć, poczuł, że mury trzymają jego głowę i skamieniał. Do dziś w małym wgłębieniu południowej wieży katedry można oglądać kamienną maskę podpalacza wykrzywioną w bolesnym grymasie.

Czas najwyższy pozbyć się naszych kompleksów wobec Krakowa. Krakusi mają swojego smoka wawelskiego. Ale Wrocław nie jest gorszy. My mamy swojego Strachotę (pochodził ze Strachocina, stąd imię). Był bardziej pokojowo nastawiony do świata niż jego krakowski krewniak. Nie pożerał pięknych księżniczek i owiec, ale zajmował się wyja-daniem owoców z ogrodów

Natomiast w XVII wieku szalał we Wrocławiu inny smok - smok ognisty.
W 1647 roku w domu pewnego heretyka coś straszyło tak bardzo, że nie można było tam mieszkać. W tym czasie przybył ze Szwabii katolik. Ponieważ, jak powszechnie wiadomo, katolicy mają moc wypędzania diabłów, heretyk-luteranin poprosił go o pomoc. Ów katolik, wziąwszy ze sobą sakramenty święte, relikwie i przede wszystkim obraz św, Ignacego Loyoli (podobno diabły bardzo się go boją) poszedł na spotkanie z czartem. W nocy pojawił się smok buchający ogniem piekielnym. Ponieważ nie pomogły ani modlitwy, ani relikwie, dzielny katolik, może nie po chrześcijańsku, ale za to skutecznię, mieczem przegnał smoka. Odtąd raz na zawsze strachy ustały.
M. Ł.
1 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 5127
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 637
x 215
Podziękował: 8581 razy
Otrzymał podziękowanie: 8942 razy

Re: Zagadki Wrocławia

Nieprzeczytany post autor: chanell » piątek 23 lut 2018, 11:29

Świetne ! Czyli katolicy postrachem na Smoki :D To już wiem dlaczego wywiało Smoka Wawelskiego :D W Krk po 3 - 4 koscioły na uliczkach Starego Miasta :D :lol:
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

ODPOWIEDZ