Drodzy forumowicze i goście!

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

SKARBY UKRYTE W ZIEMI.....

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 5123
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 635
x 214
Podziękował: 8573 razy
Otrzymał podziękowanie: 8933 razy

Re: SKARBY UKRYTE W ZIEMI.....

Nieprzeczytany post autor: chanell » poniedziałek 25 cze 2018, 18:34

Przeklęte złoto Inków. Kto strzeże skarbu w Niedzicy

Ta historia to gotowy scenariusz filmowy, a wydarzyła się przecież naprawdę. Występują w niej poszukiwacze przygód, wysłannicy inkwizycji, inkaska księżniczka oraz jeden z najpiękniejszych polskich zamków. Czy warto wybrać się do niego na poszukiwanie zaginionego skarbu?

Cała historia zaczęła się w początkach XVII wieku, kiedy to w świat wyruszył Sebastian Berzewiczy - potomek węgierskiej rodziny szlacheckiej z Podola. Aby uleczyć rany nieszczęśliwej miłości, powędrował do Indii, potem jakiś czas spędził na pokładzie statku pirackiego, wreszcie dotarł do kolonizowanej przez Hiszpanów Ameryki Południowej.

Po wielu perypetiach postanowił wieść spokojniejsze życie: poślubił piękną Indiankę, a wkrótce na świat przyszła ich córeczka Umina. Ta - gdy dorosła - wyszła za mąż za jednego z pretendentów do królewskiego tronu Inków, a przy tym jednego z przywódców powstania przeciw znienawidzonym Hiszpanom. Niestety, nadeszły złe czasy: żona Sebastiana zmarła, a indiańskie powstanie upadło - życie jego, córki i zięcia zawisło na włosku.

Szlachcic po raz kolejny postawił wszystko na jedną kartę. W jeziorze Titicaca ukrył połowę skarbu, który służył rebeliantom do zakupów broni, drugą cichcem spakował i ruszył z rodziną do Włoch - tam miał nadzieję ujść prześladowaniom konkwistadorów.
Wielka ucieczka
Uchodźcy przybyli do Republiki Weneckiej, gdzie zamieszkali pod przybranym nazwiskiem, licząc, że ścigający ich hiszpańscy szpiedzy nigdy nie wpadną na trop rodziny. Nadzieja ta okazała się, niestety, daremna. Po 10 latach, ok. roku 1796, agenci inkwizycji wydali siepaczom miejsce ich pobytu. Napastnicy zasztyletowali męża Uminy; jej samej wraz z ojcem oraz malutkim synkiem Unkasem po raz kolejny udało się uciec.

Tym razem obrali kurs na rodzinne strony węgierskiego szlachcica. Po kilku tygodniach dotarli do dawnej posiadłości rodowej Berzewiczych - Niedzicy - gdzie Sebastian odkupił część posiadłości od obecnych właścicieli. Zamieszkali za grubymi murami warowni nad brzegiem Dunajca, wierząc, że ścigająca ich śmierć da wreszcie za wygraną. I tym razem jednak spotkał ich srogi zawód...
Obrazek
Rodzina osiadła się w Niedzicy. Wierzyli, że w ten sposób zgubią widmo śmierci... /East News

Hiszpanie nie mieli zamiaru pozostawić przy życiu potomka królewskiego rodu, zdając sobie sprawę, że gdy powróci do Peru, zmobilizuje przeciw nim setki tysięcy ciemiężonych Indian. Wysłali na Węgry dziesiątki uzbrojonych szpiegów inkwizycji, którzy w końcu wyśledzili schronienie uciekinierów.

Pewnego dnia, gdy Sebastiana nie było na zamku, do środka zakradli się zamaskowani zabójcy. Zamordowali Uminę, nie udało im się jednak znaleźć Unkasa, którego zaalarmowana hałasem służba ukryła w bezpiecznym miejscu. Śmierć znów minęła go o włos...

Krwawy skarb
Zrozpaczony po śmierci córki Berzewiczy wyprawił jej pogrzeb i - jak głosi legenda - pochował w srebrnej trumnie gdzieś w podziemiach zamku. Obok niej umieścił resztę złota i kosztowności, które przywiózł z Ameryki. Skarb miał czekać, aż Unkas dorośnie, tymczasem dziadek postanowił zapewnić mu ochronę przed hiszpańskimi siepaczami. Poprosił, aby dziecko adoptował jeden z krewnych: Wacław Benesz, pan na zamku w morawskim Krumlovie.

Sporządzono stosowny testament, zapisano go po łacinie na pergaminie oraz w indiańskim piśmie węzełkowym kipu, poświadczyli go przybyli do Niedzicy wysłannicy królewskiego rodu Inków i... tak oto "narodził się" Antoni Unkas Benesz. Spadkobierca ponurej historii i fortuny ukrytej gdzieś przy zwłokach jego matki.

Mijały lata. Zmieniały się granice, nazwy państw i właściciele zamku w Niedzicy. W 1946 roku przybył do niego Andrzej Benesz: prawnik, archeolog, polityk, a przede wszystkim potomek Unkasa. Miał już wydobyty z archiwów kościoła św. Krzyża w Krakowie testament Sebastiana Berzewiczego, teraz chciał uczynić następny krok na drodze do ukrytego skarbu.

W asyście milicji, straży granicznej oraz sołtysa rozbił jeden ze stopni starych kamiennych schodów prowadzących do zamku. Wydobył spod niego ołowianą tubę, a z niej pęk rzemieni ozdobionych złotymi pieczęciami. To było kipu - inkaski zapis aktu adopcji oraz... czego jeszcze? Miejsca ukrycia kosztowności? Tego nie dowiemy się już nigdy. Znalazca indiańskich "supełków" zginął 30 lat później w wypadku samochodowym i zabrał swą tajemnicę do grobu...

Duch na zamku
Od tego czasu w Niedzicy pojawiło się wielu poszukiwaczy przeklętego złota. Ich wysiłki do tej pory pozostały bezowocne - być może za sprawą budzącej grozę strażniczki indiańskich skarbów. Otóż, według legendy, po tragicznej śmierci Uminy i pogrzebie wyprawionym jej przez ojca, zaczęła ona ukazywać się na zamkowych korytarzach jako zjawa.

Ponoć jeden z furmanów o imieniu Jakub zabłąkał się kiedyś wieczorem w starej części zamku i przypadkowo wszedł do komnaty, w której nigdy wcześniej nie był. Zastał w niej piękną, młodą kobietę, która poprosiła, aby ją stąd wyprowadził. Jakub ruszył więc dalej, a za nim dziwna nieznajoma.

Obrazek

Zamek w Niedzicy jest najprawdopodobniej jedynym miejscem, gdzie znajduje się znak ostrzegający przed... duchami /East News
Po chwili znaleźli się w kolejnym pomieszczeniu, pośrodku którego stało łoże. Kobieta położyła się na nim i zasnęła. Dopiero wtedy Jakub zauważył, że domniemane łoże to srebrna trumna, na sukni śpiącej widać plamy krwi, a wokół stoją skrzynie wypełnione złotem i drogimi kamieniami. Przerażony, stracił przytomność, a następnego dnia został znaleziony na zamkowym dziedzińcu. Okazało się, że osiwiał w jedną noc...


Czytaj więcej na https://menway.interia.pl/historia/news ... ign=chrome


Kiedyś bardzo się interesowałam tym tematem ,czytałam książki i artykuły,pisałam o tym na drugim forum NFCH oraz na forum "przyszłość w przeszłości ".Niestety na drugim forum ,zaczęły znikac całe tematy i ten właśnie zniknął .Nie mam czasu przeklejac artykułów ale całą moją twórczość i nie tylko moją można poczytać tu:
http://forum.przyszloscwprzeszlosci.pl/ ... karb+inków
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 8104
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 563
x 139
Podziękował: 6659 razy
Otrzymał podziękowanie: 11524 razy

Re: SKARBY UKRYTE W ZIEMI.....

Nieprzeczytany post autor: songo70 » poniedziałek 25 cze 2018, 19:06

nie jestem na bieżąco z tą historią, ale dzieje się dosłownie na naszych oczach.-
wysepka u wybrzeży Kanady- zakopany/ukryty skarb- chyba piratów i klątwa,-
"7 musi zginąć, aby skarb został odkryty"- grupka zapaleńców kopie
zginęło już 6 :!:

https://www.youtube.com/watch?v=tolfWxZl6Rk
0 x


panta rhei

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 8104
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 563
x 139
Podziękował: 6659 razy
Otrzymał podziękowanie: 11524 razy

Re: SKARBY UKRYTE W ZIEMI.....

Nieprzeczytany post autor: songo70 » wtorek 24 lip 2018, 12:35

0 x


panta rhei

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10015
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 503
Podziękował: 18929 razy
Otrzymał podziękowanie: 16333 razy

Re: SKARBY UKRYTE W ZIEMI.....

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 03 wrz 2018, 23:29

Złoty pociąg. Sensacja medialna czy realne odkrycie - wkrótce się okaże

Jak to z pociągiem było...

Złoty pociąg miał wyruszyć w listopadzie 1944 roku lub na początku 1945 spod Wrocławia. Lokomotywa ciągnęła podobno 12 wagonów wyładowanych złotem i kosztownościami.
Kiedy Starostwo Powiatowe w Wałbrzychu otrzymało pismo, z którego wynika, że w okolicy odnaleziono pod ziemią złoty pociąg z czasów wojny, wszyscy wstrzymali oddech. Cały region trzyma teraz kciuki, by legenda o niemieckim pociągu pancernym ze złotem wreszcie się potwierdziła.

Odkrywcy na początku nie chcieli się ujawnić, nie podali też miejsca znaleziska. Władze od razu zastrzegły, że mają małe szanse na znaleźne. - Nikt im tego nie obieca, póki nie wiadomo, co kryje pociąg i czy w ogóle da się to spieniężyć - stwierdził Krzysztof Kwiatkowski, wicestarosta wałbrzyski.
W starostwie zwołano posiedzenie zespołu zarządzania kryzysowego, czyli władz powiatu oraz przedstawicieli policji, straży pożarnej, prokuratury i wojska. - Naszym priorytetem jest zapewnienie mieszkańcom bezpieczeństwa. Jeżeli złoty pociąg rzeczywiście istnieje, jest prawdopodobnie zaminowany, może też zawierać duże ilości metanu - mówił starosta Jacek Cichura. Dodał, że na odkrywcach spoczywa prawny obowiązek ujawnienia miejsca, gdzie rzekomo znajduje się pancerny skład złotego pociągu. W przeciwnym razie narażają zdrowie i życie ludzi. - Czekamy na ich kolejny ruch. Jesteśmy gotowi podjąć działania, kiedy tylko wskażą, gdzie jest pociąg. Kontaktowaliśmy się już z rządem - zapewniła Marika Tokarska, asystentka starosty.[/img]

Złoto Wrocławia

Według różnych źródeł w wagonach złotego pociągu znajdowały się: złoto Wrocławia, Bursztynowa Komnata, część depozytów Centralnego Banku Rzeszy, dzieła sztuki zrabowane w Polsce i Rosji, ewentualnie tajne archiwa III Rzeszy. Ci, którzy interesują się znaleziskiem, twierdzą, że najbardziej prawdopodobna jest ta pierwsza opcja. To skrzynie z depozytami miejskich banków.
W 1944 roku ministerstwo finansów III Rzeszy wydało zarządzenie, aby cała ludność Dolnego Śląska "zabezpieczyła" swoje oszczędności. Kosztowności zwożono najpierw do Polizeiprasidium, czyli na komendę główną policji przy ul. Podwale. Przechowywano je podobno w metalowych skrzyniach ustawionych rzędem w korytarzach piwnicy. Były bezpieczne - w podziemiach komendy znajdował się schron przeciwlotniczy. Aby utrzymać wszystko w tajemnicy, niemieccy esesmani zamknęli w podziemiach komendy również jeńców wojennych, żeby wartownicy byli przekonani, że pilnują więźniów, a nie skarbu.
Na liście odnotowano 56 metalowych skrzyń o wadze od 50 do 200 kg, z wiekami uszczelnianymi gumą. I wiele mniejszych, drewnianych. Było ich tak dużo, że stały również na korytarzach wyższych pięter.

A może Bursztynowa Komnata?

Pod koniec stycznia 1945 roku, kiedy wojska radzieckie dotarły już do Wrocławia, skarb trzeba było ukryć. Trudno byłoby go wywieźć samochodami, bo Rosjanie przebazowali już swoje samoloty na lotniska pod miastem, a patrole lotnicze bez trudu odnalazłyby konwój. Ciężarówki jeździły nocami, kiedy szansa na atak lotniczy była jak najmniejsza. Dodatkowo reflektory przysłaniano kapturkami z wąskimi otworami, żeby nie zwracać niczyjej uwagi. „Jazda takim samochodem po ośnieżonych górach była trudna i niebezpieczna” - opowiada w swoim programie "Skarby III Rzeszy" Bogusław Wołoszański, który też szukał złotego pociągu.
Bardziej prawdopodobne wydaje się więc, że Niemcy zapakowali skarb do pociągu. Ich składy posiadały działa przeciwlotnicze, a zbombardowane tory łatwo można było naprawić. W każdym wagonie mogłoby się zmieścić nawet 20 ton kosztowności.
Niektórzy sądzą, że w pociągu mogła znajdować się także Bursztynowa Komnata, czyli kompletny wystrój izby królewskiej zamówiony przez Fryderyka I, króla Prus. Wartość Bursztynowej Komnaty szacuje się na ponad 700 mln zł.

Dokąd zajechał?

Według legend złoty pociąg został zatrzymany, a cała obsługa wymordowana. Niemieckich kolejarzy i żołnierzy mieli wtedy zastąpić esesmani. Gdzie pojechali? Pociąg miał podobno dotrzeć do Świebodzic, a stamtąd do Wałbrzycha, oddalonego o 10 km. Nigdy tam jednak nie dojechał.
Jedna z hipotez mówi, że transport w okolicach Lubiechowa zboczył z trasy i wjechał do wydrążonego wcześniej tunelu, który prowadził pod Zamek Książ.
Inna - że pociąg stoi w tunelu wydrążonym pod Sudetami. Wśród wielu lokalizacji wymienia się m.in. podziemny kompleks w górze Sobiesz pod Piechowicami, gdzie znajdowała się fabryka zbrojeniowa. Część budynku mogła być schronem - idealnym do ukrycia skarbu. Poszukiwacze wspominają o podziemnych tunelach zamkniętych stalowymi bramami, które można znaleźć przy drodze z Piechowic na Cichą Dolinę i w okolicach Grzybowcy.

Najdłuższe tunele w Polsce

Bogusław Wołoszański, poszukując złotego pociągu, zwrócił uwagę na drogę nad brzegiem Zalewu Złotnickiego, niedaleko miasteczka Leśna. Wykuto ją na początku XX wieku przy okazji budowy zapory, która przegrodziła Kwisę. Za ostatnim tunelem na drodze do zapory ustawiono posąg lwa. Nie wiadomo jednak, kiedy i dlaczego. Podobno skarb ukryty jest w miejscu, które wyznacza kierunek spojrzenia zwierzęcia.
"W tamtym czasie z Wrocławia wyjeżdżały dwie linie kolejowe: do Zgorzelca i Lubania. Pociąg musiał więc jechać na południowy zachód, a tam znajdują się najdłuższe tunele kolejowe w Polsce o długości 1560 i 1601 m. Jeden z nich był przeznaczony dla pociągu-kwatery, którym Adolf Hitler jeździł po froncie. W tunelu można było wagony ukryć, naprawić lub uzupełnić zapasy" - przekonywał Wołoszański. Jego ekipa przeszukała wzgórze za pomocą magnetometru, który bada zaburzenia pola magnetycznego - stalowe wagony i ciężarówki zmieniają takie pole. Niczego jednak nie znaleziono.

Tajne kwatery Hitlera

Według badaczy do tej pory na Dolnym Śląsku odkryliśmy zaledwie 1/3 podziemnych korytarzy kompleksu Riese (z języka niemieckiego - Olbrzym). Jedno z wejść do sztolni - dopiero w latach 90. Riese to kryptonim największego projektu górniczo-budowlanego w historii hitlerowskich Niemiec. Budowę podziemnych korytarzy i hal rozpoczęto prawdopodobnie w 1943 roku - tuż po tym, jak samoloty Royal Air Force zbombardowały niemieckie ośrodki doświadczalne na wyspie Uznam. Wtedy podjęto decyzję o przeniesieniu części strategicznych ośrodków przemysłowych i badawczych pod ziemię - tam, gdzie nie mogły im zagrozić żadne naloty.
Nie wiadomo dokładnie, jakie było przeznaczenie podziemnej sieci korytarzy i hal. Najpopularniejsza z teorii mówi, że miały tu powstać tajne kwatery Hitlera. Inna wspomina o największej na świecie podziemnej zbrojowni, a kolejna - o tajnym laboratorium atomowym. Poszukiwacze skarbów wspominają o tajemniczych transportach z dziełami sztuki, a jeszcze inni próbują udowodnić, że budowano tam pionowo startujące statki powietrzne.

Złoty pociąg już raz znaleziono

Wiele osób wątpi w znalezisko koło Wałbrzycha. Inny złoty pociąg udało się jednak odnaleźć - był to skład z kosztownościami zrabowanymi na Węgrzech. Wyjechał pod koniec kwietnia 1945 roku z Budapesztu. Amerykańscy żołnierze odkryli go w Tunelu Tauryjskim w pobliżu Bockstein w Austrii. 24 wagony były wyładowane kosztownościami zrabowanymi zamożnym Węgrom pochodzenia żydowskiego. W skrzyniach znaleziono złoto, srebrne świeczniki, diamenty, biżuterię, a także ponad 1000 cennych obrazów.

On był pierwszy

Tadeusz Słowikowski jako pierwszy wskazywał miejsce ukrycia pociągu. Spędził pół życia na badaniach zagadek Wałbrzycha. Pracował z jednym z Niemców, którzy tuż po wojnie tam mieszkali. Mieli przekazać swoją wiedzę Polakom, swoim następcom w kopalniach, fabrykach i zakładach lniarskich. Polacy ich nie lubili, ale Słowikowski traktował normalnie jak innych. Zaufali mu. - Od nich dowiedziałem się, że przy torach znajduje się rodzaj bocznicy, która wiedzie pod Zamek Książ. Udało mi się również zdobyć stare, wojskowe mapy. Ta jest z 1928 roku, to podkład geodezyjny, na którym Niemcy nanieśli plany linii kolejowej. Nad tunelem jest 7 m nakładu. 10 lat temu dostałem nawet pozwolenie od PKP, aby tu kopać. Widziałem jakieś cegły, ale musiałem przerwać poszukiwania, bo skarpa mogła się osunąć i zablokować działającą linię kolejową. Tak mi przynajmniej powiedzieli - wspomina.
Mieszkańcy zwracają uwagę na drzewa, które rosną na szczycie wału są mniejsze, ich zdaniem, zostały posadzone później. Podobno zimą w osuwisku topnieje śnieg, a na samym dole rośnie trawa - to również mogłoby oznaczać, że pod spodem jest pusty tunel.
Zdaniem Słowikowskiego w pociągu nie ma złota, tylko surowce strategiczne dla przemysłu wojennego.

Tajemnicze podziemia

Dlaczego pociąg miałby być ukryty w pobliżu Zamku Książ? - To tutaj miała powstać kwatera Hitlera: jego sypialnia, łazienka i pokój do pracy miały znajdować się na pierwszym piętrze, w najstarszej części zamku. Naprzeciwko zbudowano schron, a wszystkie pomieszczenia były połączone. Przed zamkiem wykopano potężną windę, w której mieścił się samochód. W razie niebezpieczeństwa można było zjechać 50 m w dół.
Te podziemia są tzw. siódmą częścią kompleksu Riese, a jedna z teorii mówi, że łączy je 26-kilometrowy tunel, który prowadzi w Góry Sowie. Wiemy o tym jedynie z nielicznych zachowanych dokumentów, bo wiele z nich zniszczono, a tunelu nikt nigdy nie odkrył - mówi Magdalena Woch z działu turystyki i kultury Zamku Książ. - Z innych pism można wnioskować, że pod zamkiem miały również znajdować się schrony dla pracowników Ministerstwa Spraw Wewnętrznych III Rzeszy i laboratoria.

Pierwsze wieści o znalezisku

Całe zamieszanie wokół odkrycia zaczęło się 18 sierpnia 2015 r. Lokalne media telewizja Dami i portal daminfo.pl podały, że na terenie powiatu wałbrzyskiego odnaleziono zaginiony złoty pociąg z czasów II wojny światowej. „Do radcy prawnego Starostwa Powiatowego w Wałbrzychu zgłosiły się dwie osoby, które ubiegają się o 10 proc. znaleźnego” - pisała wtedy wrocławska „Wyborcza”.
- „Prawdopodobnie chodzi o pociąg z czasów II wojny światowej z dokumentami, mundurami i kamieniami szlachetnymi”. Starostwo nie potwierdzało, ale też nie zaprzeczało. - Dla dobra sprawy na ten moment nie udzielamy żadnych informacji - mówiła Marika Tokarska, asystentka starosty wałbrzyskiego.

Światowa sensacja?

W pismach skierowanych do starostwa znalazcy wskazali, że w pociągu mogą znajdować się szlachetne kruszce i militaria. Sami nie mogli się do nich dokopać, bo jak podejrzewali, skład może być zaminowany. Prawdopodobnie dlatego zgłosili się wyłącznie po 10 proc. znaleźnego. „Jeżeli okaże się, że to prawda, będzie to sensacja na skalę światową - pisała „Wyborcza”. Od razu jednak odkrycie budziło wiele wątpliwości: - Jestem sceptyczny, bo takich pogłosek było już kilka. Znaleziska takiego jak pociąg w tunelu z zawartością sprzed 70 lat, nawet jeśli miałby to być jeden wagon, jeszcze nie było. Jeżeli to się potwierdzi, to będzie naprawdę mocne - komentował Łukasz Kazek z Walimia, autor książek i publikacji o II wojnie światowej, popularyzator historii.
Dodał, że jego zdaniem, jeżeli rzeczywiście doszło do tego przełomowego odkrycia, to ktoś musiał znać lokalizację ukrytego pociągu od kogoś, kto był świadkiem zdarzenia.

Wojna nerwów

Odkrywcy na początku nie chcieli się ujawnić, nie podali też miejsca znaleziska. Władze od razu zastrzegły, że mają małe szanse na znaleźne. - Nikt im tego nie obieca, póki nie wiadomo, co kryje pociąg i czy w ogóle da się to spieniężyć - stwierdził Krzysztof Kwiatkowski, wicestarosta wałbrzyski.
W starostwie zwołano posiedzenie zespołu zarządzania kryzysowego, czyli władz powiatu oraz przedstawicieli policji, straży pożarnej, prokuratury i wojska. - Naszym priorytetem jest zapewnienie mieszkańcom bezpieczeństwa. Jeżeli złoty pociąg rzeczywiście istnieje, jest prawdopodobnie zaminowany, może też zawierać duże ilości metanu - mówił starosta Jacek Cichura. Dodał, że na odkrywcach spoczywa prawny obowiązek ujawnienia miejsca, gdzie rzekomo znajduje się pancerny skład złotego pociągu. W przeciwnym razie narażają zdrowie i życie ludzi. - Czekamy na ich kolejny ruch. Jesteśmy gotowi podjąć działania, kiedy tylko wskażą, gdzie jest pociąg. Kontaktowaliśmy się już z rządem - zapewniła Marika Tokarska, asystentka starosty.

Entuzjaści i sceptycy

- Jestem sceptyczny - przyznał 20 sierpnia 2015 r. prezydent Wałbrzycha Roman Szełemej. - Nieraz już były takie pogłoski. Ale monitorujemy sprawę na wszelki wypadek. - A ja bym bardzo chciała, by złoty pociąg się znalazł - mówiła Magdalena Woch z działu turystyki i kultury Zamku Książ. - To byłby dla naszego regionu dodatkowy zastrzyk turystycznych atrakcji. Cały świat by się o nas dowiedział. Po cichu od dawna wierzę w jego istnienie - uśmiecha się
„Wyborcza” dotarła do osoby, która zdradziła więcej szczegółów na temat znaleziska i jego odkrywców. - W pociągu nie ma diamentów, tylko złoto i wolfram - mówił nasz informator, który chciał zachować anonimowość. - Ci ludzie znaleźli go w okolicy Wałbrzycha za pomocą georadaru i pomiaru kilku niezależnie działających radiestetów. Badania te trwały kilka lat. W najniższym punkcie wagony są zakopane na głębokości 70 m. Najprawdopodobniej są zaminowane.
O opinię zapytaliśmy lokalnego poszukiwacza skarbów Tomasza Jurka z Dolnośląskiej Grupy Badawczej. - Stawiam, że na 90 proc. zawiadomienie się potwierdzi. I to będzie wielka rzecz dla Wałbrzycha - komentuje. Dodaje, że hitlerowski podziemny kompleks Riese to nie wszystko. - Jestem w posiadaniu dokumentów, które potwierdzają istnienie podziemnej sieci kolejowej z czasów wojny. Dlatego takich pociągów może być tu nawet kilka - mówił.

Prawniczka potwierdza wiarygodność

Pod koniec sierpnia 2015 r. Starostwo Powiatowe w Wałbrzychu wezwało rzekomych odkrywców do przerwania milczenia. Władze wysłały - jak się wyraziły - „do stosownych służb" pisma z prośbą o wezwanie autorów powiadomienia o znalezisku do podania jego lokalizacji. Urzędnicy podkreślili, że wagony mogą być zaminowane i zawierać trujące gazy, mogą więc zagrażać ludziom. Małgorzata Sosnowska, wrocławska radczyni prawna reprezentująca odkrywców, zapewniła, że jej klienci są wiarygodni.
- Liczą na 10 proc. znaleźnego, które gwarantuje im polskie prawo, ale to nie znaczy, że oczekują go w zamian za informację, gdzie dokonali odkrycia. Nie pojawiła się ona w pismach wysłanych do urzędu, by nie wypłynęła w sposób niekontrolowany - tłumaczyła. Dodała, że nie można zarzucać jej klientom, że narażają życie ludzi. - Nie wiemy przecież, co jest w pociągu - mówiła.

Do kogo należy złoty pociąg?

29 sierpnia 2015 r. W kolejce do „złotego pociągu" ustawiają się kolejni chętni. Prawicowe media donoszą, że "Rosja chce położyć na nim łapę". Inni uważają z kolei, że o pociąg dopomną się spadkobiercy wrocławskich Żydów. Piotr Żuchowski generalny konserwator zabytków rozwiewa wątpliwości - znalezisko będzie własnością skarbu państwa.
Od momentu wybuchu złotej gorączki, w mediach pojawiają się kolejne spekulacje dotyczące ewentualnych roszczeń do złotego pociągu. Mówi się m.in. o Światowym Kongresie Żydów, który jest zdania, że zawartość pociągu mogła być zrabowana Żydom przez nazistów, możliwych staraniach Rosji, jako spadkobierczyni Związku Radzieckiego, uczestnika antyhitlerowskiej koalicji, czy też o konieczności zwrotu pociągu Republice Federalnej Niemiec, jako następcy prawnego właściciela.
Generalny konserwator zabytków apeluje, by nie dzielić skóry na niedźwiedziu i skupić się na bezpieczeństwie dotarcia do pociągu. - Ostrzegam po raz kolejny, by nikt na własną rękę nie próbował dokonać odkrycia. Nie możemy sobie nawet w najmniejszym stopniu wyobrazić, jak wygląda ewentualne zabezpieczenie pociągu. Mówi się o minach ceramicznych, które bardzo trudno wykryć. To wszystko działo się ponad 70 lat temu i mogą się tam wydarzyć rzeczy, na które trzeba reagować z ogromnym przygotowaniem i odpowiednim sprzętem - tłumaczył.

Minister niemal pewny

Generalny konserwator zabytków Piotr Żuchowski zorganizował 28 sierpnia 2015 r. specjalną konferencję dotyczącą złotego pociągu. Poinformował, że odkrywcy pokazali mu zdjęcie z georadaru, które przedstawiało pancerny skład. - To bezprecedensowe znalezisko - mówił. - Do tej pory znajdowaliśmy tylko czołgi i działa, a teraz ma być to pociąg o długości ponad 100 metrów. Nie wiemy, jak jest zabezpieczony i co zawiera. To muszą rozpracować odpowiednie służby. Żuchowski dodał, że pociągi pancerne na Dolnym Śląsku w czasie wojny były wielkimi furgonami na torach przewożącymi wartościowe rzeczy.
- Sama informacja, że to pociąg pancerny, jest wskazówką, że w środku mogą być kosztowności. Niezależnie od powszechnych emocji i ogromnej niecierpliwości sytuacja ta wymaga spokoju i mądrej procedury - mówił Żuchowski. Nie ukrywał, że jest na 99 proc. pewien, że mamy do czynienia z sensacją na skalę światową. Podkreślił jednak, że póki znaleziska nie dotkniemy i nie sprawdzimy jego zawartości, musimy wstrzymać się ze spekulacjami.

Wojsko poszuka pociągu

1 września 2015 r. dolnośląski zespół zarządzania kryzysowego podjął decyzję, że teren znaleziska zbada wojsko. - Po raz pierwszy w historii dostaliśmy zawiadomienie o takim odkryciu. Trzeba je sprawdzić, ale jednocześnie zachować do całej sprawy zdroworozsądkowy dystans - powiedział prezydent Wałbrzycha Roman Szełemej.
2 września 2015 r. zgłoszenie o znalezisku skomentowała minister kultury i dziedzictwa narodowego Małgorzata Omilanowska: - Sprawa tzw. złotego pociągu to w tej chwili bardziej wiara, nadzieja i zaufanie w jakieś legendy; niektórzy wierzą, inni nie wierzą, wiedzy nie mamy żadnej. Urzędnicy ministerstwa atakowani są przez media zaproszeniami do studiów filmowych, do radia, do udzielania wywiadów. Telefony rozlegają się w różnych departamentach. My jesteśmy urzędem, który ma zadania do wykonania i trudno mi wyobrazić sobie, żeby kilkudziesięciu pracowników ministerstwa wypowiadało się do mediów na temat, na który nie mają zielonego pojęcia - powiedziała Omilanowska.

Więcej na .....
http://wroclaw.wyborcza.pl/multimedia/p ... oci%C4%85g
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10015
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 503
Podziękował: 18929 razy
Otrzymał podziękowanie: 16333 razy

Re: SKARBY UKRYTE W ZIEMI.....

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 08 paź 2018, 22:57

SKARBY - Pod gruszą, pod piecem.....

https://www.youtube.com/watch?v=5G0eOD_F_h8

Opublikowany 8 paź 2018
Gdzie schować, żeby nie znaleźli inni? Poszukiwawcze klasyki okiem archeologa, praktyczna wiedza połączona z legendami i opowieściami „dziwnej” treści. Będzie także o poszukiwaniach słynnego kielicha Lutra we Wrocławiu.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10015
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 503
Podziękował: 18929 razy
Otrzymał podziękowanie: 16333 razy

Re: SKARBY UKRYTE W ZIEMI.....

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 09 lis 2018, 22:17

Złoty Pociąg: Piotr Koper - rozpoczynamy trzeci etap badań
07.11.2018

Obrazek

Trzeci etap prac na 65 km linii kolejowej w Wałbrzychu jeszcze w tym roku i to już w najbliższych dniach. Eksploratorzy mają pozwolenia i planują bez zbędnego szumu przeprowadzić badania, a ich wyniki przedstawić. Oto szczegóły.

26 października minął rok od konferencji prasowej kończącej drugi etap prac badawczych w Wałbrzychu na 65 kilometrze linii kolejowej Wrocław - Jelenia Góra. Eksploratorzy przedstawiali na niej obiecujące wyniki badań nieinwazyjnych i zapowiadali ostateczne wyjaśnienie tego, czy w tym miejscu istniała poniemiecka infrastruktura kolejowa, w tym tunel, a może nawet mityczny artefakt w postaci Złotego Pociągu.

Zmiana sposobu działania

Piotr Koper razem ze specjalistami z Przedsiębiorstwa Badań Geofizycznych Sp. z o.o. zapowiedzieli kolejne działania w terenie na rok 2018, zapytaliśmy zatem zdeterminowanego wałbrzyszanina, czy w najbliższych tygodniach możemy się spodziewać jego powrotu na 65 km. - Tak. Powoli rozpoczynam. Wszystkie kwestie formalne mam już za sobą. Na razie nie planujemy żadnych konferencji, chcemy spokojnie popracować, a potem zrelacjonujemy wyniki - wyjaśnia Piotr Koper i zaznacza, że nie wie kiedy można się spodziewać prezentacji rezultatów trzeciego etapu działań, może nawet nie w tym roku. Pan Piotr nie chce też zdradzać jakich metod będą w trzecim etapie używać eksploratorzy i eksperci. - Jak zakończymy całą akcję, to bardzo chętnie opowiem o szczegółach. Obecnie nie chcemy robić zamieszania, ale skupić się na pracy - zastrzega Koper.

Przypominamy, że po eksploracjach ubiegłorocznych planowano zmienić warunki działania. W związku z dużym zainteresowaniem wynikiem wcześniejszych prac zapowiadano, że nie będzie już wolnego dostępu do 65 km w czasie kolejnej, trzeciej już fazy badań.


Co za nami, co przed nami?

Badania inwazyjne pierwszej tury poszukiwań odbyły się 16-26 sierpnia 2016 roku. W tym czasie m.in. przy użyciu ciężkiego sprzętu wykonano wykopy w poszukiwaniu potwierdzenia informacji od świadków mówiących o występowaniu w tym miejscu poniemieckiej infrastruktury kolejowej, czyli tunelu i ewentualnej jego cennej zawartości. Niestety, działania te nie dały jednoznacznej odpowiedzi na stawiane pytania. Do drugiej tury prac zaproszono naukowców. Druga tura badań - tym razem nieinwazyjnych - rozpoczęła się 26 czerwca 2017 roku i została zakończona wspominaną wcześniej konferencją prasową 26 października 2017 - ZŁOTY POCIĄG: TUNEL MOŻLIWY. POLICJA PILNUJE 65 KM [FOTO]
W 2017 roku eksperci stworzyli dokładną mapę badanego terenu około 2,5 ha dzięki metodom grawimetrycznej i magnetometrycznej oraz pięciu innym, a także wykazali miejsca istnienia anomalii i co się z nimi wiąże potencjalnego położenia tunelu. Badania terenu na różnych głębokościach - 5 - 10 m i 10 - 15 metrów wykazały w terenie ubytki masy mogące wskazywać na anomalie, czyli pustki w gruncie - prawdopodobnie powodowane działalnością ludzką.

Rok temu zapowiedziano dalsze badania najlepiej rokujących 11 - 12 miejsc i ich weryfikację odwiertami rdzeniowymi. Około 6-metrowe wykopy pierwszego etapu prac okazały się zbyt płytkie, teraz eksploratorzy mają szczegółowe mapy topograficzne i geodezyjne badanego terenu i mogą z dokładnością do 20 - 30 cm określić umiejscowienie wykazanych w badaniach anomalii i ich głębokość. Trzeci etap prac ma być jednocześnie ostatnim. Ma ostatecznie rozwiązać zagadkę wałbrzyskiego 65 km.
O drugim etapie badań:
ZŁOTY POCIĄG: TUNEL MOŻLIWY. POLICJA PILNUJE 65 KM [FOTO]
WAŁBRZYCH: 65 KM - LEGENDY ZACZYNAJĄ SIĘ SPRAWDZAĆ
WAŁBRZYCH: 65-TY KILOMETR - RUSZYŁA DRUGA FAZA BADAŃ
BADANIA NA 65 KM ZAKOŃCZONE?
ZNALEŹLIŚMY JUŻ NIEJEDEN SZYB
RUSZYŁA DRUGA TURA POSZUKIWAŃ

Pierwszy etap prac w 2016 roku
BĘDZIEMY SZUKAĆ NIE TYLKO NA 65 KM
26 sierpnia - ODKRYCIE - TO JEST TYLKO KWESTIA CZASU
25 sierpnia - BĘDZIEMY NADAL SZUKAĆ
22 sierpnia - POSZUKIWANIA WSTRZYMANE PRZEZ BŁOTO
21 sierpnia - NAJNOWSZE ZDJĘCIA I FILM Z MIEJSCA POSZUKIWAŃ
19 sierpnia - PSIKUS LODOWCA NIE ZNIECHĘCA EKIPY
18 sierpnia - TEGO ODKRYĆ SIĘ NIE SPODZIEWALI
BADANIA NA 65 KM Z DRONA
17 sierpnia - JESTEŚMY BLISKO - MÓWIĄ EKSPLORATORZY
17 sierpnia - SĄ PIERWSZE ODKRYCIA
16 sierpnia - PRACE INWAZYJNE ROZPOCZĘTE
Elżbieta Węgrzyn

https://walbrzych.dlawas.info/wiadomosc ... ekth7ACv48
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10015
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 503
Podziękował: 18929 razy
Otrzymał podziękowanie: 16333 razy

Re: SKARBY UKRYTE W ZIEMI.....

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 09 lis 2018, 23:33

PARYSKiE KATAKUMBY czyli KSiĘŻYCOWE POLA KATARZYNY eksploracja ZDROJOWA TV

https://www.youtube.com/watch?v=FjOC-d66Aos

Opublikowany 4 lis 2018
Podziemna część historii naszego Paryża to KOPALNIA KATARZYNA. Sztolnie i szyby wydobywcze pokrywają ogromny teren na zachód i północ od Nowej Góry. Co kryje ziemia? Zobaczcie sami ZDROJOWA TV.
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 5123
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 635
x 214
Podziękował: 8573 razy
Otrzymał podziękowanie: 8933 razy

Re: SKARBY UKRYTE W ZIEMI.....

Nieprzeczytany post autor: chanell » sobota 10 lis 2018, 20:22

Studnia czy szyb wentylacyjny? Nowe odkrycie w pobliżu Zamku Książ

Studnia czy szyb wentylacyjny? Na zagadkową, podziemną infrastrukturę na łąkach w pobliżu Zamku Książ trafił w czasie poszukiwań Piotr Koper. Założyciel fundacji "Złoty Pociąg" od kilku lat szuka w Wałbrzychu i okolicach śladów pancernego składu, który w czasie drugiej wojny światowej miał być ukryty przez nazistów. Czy nowe odkrycie ma związek z tą zagadką? Tego jeszcze nie wiadomo.

Obrazek
Zamek Książ /Adrian Slazok/ /Reporter

Otwór szybu ma średnicę koło 160 centymetrów. Od góry, na wysokości 3 metrów znajduje się ceglana obudowa. Niżej jest już lita skała. W tej chwili udało się dojść do głębokości blisko 6 metrów .



"Z każdym metrem w głąb będziemy wiedzieć więcej. Przypuszczamy, że jest to albo jakaś sucha studnia, albo jest to szyb wentylacyjny, prowadzący do tunelu, który prowadzi do Zamku Książ" - mówi Piotr Koper, założyciel fundacji "Złoty Pociąg".

Jak przyznaje pasjonat historii, po kwerendzie historycznej i przejrzeniu map z czasów panowania Hochbergów w Zamku Książ nie znaleziono śladów studni w tym miejscu. Stąd przypuszczenie, że otwór pojawił się po tym okresie.

Znalezisko znajduje się w pobliżu miejsca, w którym biegła naziemna kolejka wąskotorowa od trasy kolejowej relacji Wrocław - Jelenia Góra do Zamku Książ. Piotr Koper twierdzi, że odkopane miejsce raczej nie ma z tą infrastrukturą nic wspólnego.

"Na razie mamy cały czas miękko. Widać, że to jest zasypane. Dobrze się kopie. Oczywiście, że jest radość. Frajda. Dobrze się bawimy. To się dzieje. Fundacja też po to została powołana, żeby wyjaśniać i dokumentować historię tego regionu" - dodaje Koper.

Co z 65 kilometrem?
"Wszystkie badania na 65 kilometrze zostały zakończone. Są opublikowane wyniki. Tam się już nic więcej nie da zmienić. Teraz na 65 kilometrze trzeba próbować odwiertów. To są ogromne koszty. To jest kwota między 200, a 250 tysięcy złotych. Nas na to nie stać" - przyznaje Piotr Koper.

Badania w okolicach Zamku Książ i Stada Ogierów Książ Piotr Koper prowadzi w ramach działalności założonej przez siebie fundacji "Złoty Pociąg". W pracach biorą udział także wolontariusze ze stowarzyszenia "Historia na luzie".


Bartek Paulus




Czytaj więcej na https://fakty.interia.pl/dolnoslaskie/n ... ign=chrome
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10015
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 503
Podziękował: 18929 razy
Otrzymał podziękowanie: 16333 razy

Re: SKARBY UKRYTE W ZIEMI.....

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 26 lis 2018, 00:14

Eksploracja dziwnego obiektu w Sadach Górnych

https://www.youtube.com/watch?v=u5RcgkoLJTQ

Opublikowany 22 lis 2018
Sami przyznajcie, że obudowa dosyć dziwaczna, a sam obiekt zlokalizowany w okolicy, gdzie kopalni nie było. Co więc zatem robi tutaj ta sztolnia?
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 5123
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 635
x 214
Podziękował: 8573 razy
Otrzymał podziękowanie: 8933 razy

Re: SKARBY UKRYTE W ZIEMI.....

Nieprzeczytany post autor: chanell » poniedziałek 26 lis 2018, 09:40

Niebezpiecznie ! Rany boskie mam nadzieję że ten Leon nie chodzi tam sam i że ktos go asekuruje .
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10015
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 503
Podziękował: 18929 razy
Otrzymał podziękowanie: 16333 razy

Re: SKARBY UKRYTE W ZIEMI.....

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 05 gru 2018, 00:10

"Złoty pociąg": co znajduje się na dnie studni, której nie było na planach?
TOMASZ PAJĄCZEK dzisiaj 10:37

Po kilku dniach przerwy dziś zostaną wznowione prace przy odkopywaniu studni przy wjeździe do Zamku Książ. Jest to kolejny etap poszukiwań "złotego pociągu". Eksploratorzy mają nadzieję, że tym razem uda się doprowadzić do przełomu.

Obrazek
Co znajduje się na dnie studni, której nie było na planach?

Jak już informowaliśmy kolejne poszukiwania "złotego pociągu" Piotr Koper wraz ze swoją ekipą prowadzi tym razem nie na 65. kilometrze trasy kolejowej Wrocław-Wałbrzych, a na terenie Stadniny Ogierów przy wjeździe do Zamku Książ.

To właśnie tam odkopywana jest studnia, której nie było na planach. Jak dotąd poszukiwaczom legendarnego składu z czasów drugiej wojny światowej udało się dokopać na głębokość prawie 14 metrów.

– Studnia to jest na pewno. Niewyjaśnioną kwestią pozostaje, czy w czasie wojny została ona zaadaptowana na coś innego. Wszystkiego dowiemy się dopiero wtedy, gdy dokopiemy się do końca – mówi Onetowi Piotr Koper, wałbrzyski poszukiwacz "złotego pociągu".

Dziś wznowienie poszukiwań

Koper uważa, że odkopywana studnia może się okazać szybem wentylacyjnym do tunelu, który prowadzi do Zamku Książ. "Cały czas otwarta pozostaje kwestia połączenia Zamku Książ z istniejącą linią kolejową, według logiki oraz moich badań, to połączenie przechodzi w odległości 3-4 metrów od tej studni, zatem mogła być ona zaadaptowana jako szyb wentylacyjny dla tunelu kolejowego, skoro znajduje w bezpośrednim jego sąsiedztwie" – napisał Koper na swoim profilu na Facebooku.

W ostatnich dniach, ze względu na niskie temperatury, prace przerwano. Dziś poszukiwania mają zostać wznowione. Nikt nie wie, jak długo jeszcze potrwają, bo wszystkie prace są prowadzone ręcznie.

– Jeśli to jest tylko studnia, nie wiadomo jeszcze, czy po zakończeniu prac zostanie zakopana. Wszystko zależy od właściciela terenu. Jeśli jednak studnia okaże się szybem wentylacyjnym prowadzącym do tunelu, to na pewno nikt jej już nie zakopie – zaznacza Piotr Koper.

https://wroclaw.onet.pl/poszukiwania-zl ... jehBtNiw5A
0 x



Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 8104
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 563
x 139
Podziękował: 6659 razy
Otrzymał podziękowanie: 11524 razy

Re: SKARBY UKRYTE W ZIEMI.....

Nieprzeczytany post autor: songo70 » czwartek 06 gru 2018, 15:47

https://youtu.be/IqNTgGFQoIs
Drewniane rury w starej studni. Odkrycie w okolicach Zamku Książ.
(fot. PAP/Maciej Kulczyński)
0 x


panta rhei

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 5123
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 635
x 214
Podziękował: 8573 razy
Otrzymał podziękowanie: 8933 razy

Re: SKARBY UKRYTE W ZIEMI.....

Nieprzeczytany post autor: chanell » piątek 21 gru 2018, 21:59

Ta jaskinia ma się podobno znajdować w Polsce. Jej poszukiwania trwają od 40 lat


Obrazek



Sprawa Księżycowej Jaskini zaczęła się jak u Hitchcocka – od twierdzeń, które mogły wywołać naukowe trzęsienie ziemi. W trzecim numerze biuletynu amerykańskiego National Speleological Society (Krajowego Towarzystwa Speleologicznego) z 1965 r. opublikowano wspomnienia dr. Tony’ego Horáka – lingwisty, inżyniera górniczego i partyzanta, który po wojnie uciekł za ocean i osiedlił się w Kolorado. Opowiadał on o przedziwnej strukturze, jaką odkrył na końcu jaskini, gdzie ukrywał się wraz z dwoma towarzyszami w październiku 1944 r. – w ostatniej fazie antyfaszystowskiego powstania na Słowacji.





Pamiętnik powstańca z 1944 r. informuje, że na granicy polsko-słowackiej, na końcu skalnego korytarza znajduje się tajemnicza pradawna struktura
Jej metalowe zakrzywione ściany jednoznacznie wskazują, że jest to sztuczny twór
Jej poszukiwania trwają od ponad czterech dekad


Antonin Horák – bo tak się naprawdę nazywał – twierdził, że niejaki Slávek, słowacki baca ukrył go wraz z dwoma rannymi towarzyszami w dużej jaskini gdzieś w Tatrach Niskich. Rodzina traktowała ją najwyraźniej jako tajny "naturalny bunkier". Slávek zobowiązał się donieść im prowiant, przestrzegając jednocześnie, by nie zapuszczali się w głąb korytarzy.

"Powiedział mi, że byli tam jego ojciec i dziadek, że to wielki labirynt pełen przepaści, (…) że są tam trujące gazy i w ogóle jest to z pewnością miejsce nawiedzone" – wspominał Horák w pamiętniku.

Jurek i Martin, którzy mu towarzyszyli, byli dość poważnie ranni – pierwszy szrapnelem w nogę, drugi w brzuch. Nie byli więc zbyt ruchliwi. Sam Horák, będący w randze kapitana, miał również zranioną dłoń i głowę, ale był najbardziej sprawny i sprytny z całej trójki. Bojąc się zapuszczać samemu do lasu ze względu na niemieckie patrole i mając nadzieję, że w głębi jaskini zimują nietoperze (a opowieści o gazach i przepaściach miały tylko uśpić jego ciekawość), postanowił iść na mały speleologiczny zwiad.

Horák w najśmielszych snach nie przypuszczał, co znajdzie na końcu korytarza. I nie chodziło wcale o kolonie nietoperzy ani szatę naciekową…





Artefakt wbudowany w skałę



– Na temat Księżycowej Jaskini napisaliśmy z dr. Milošem Jesenským dwie książki: "Tajemnicę Księżycowej Jaskini" i "Powrót do Księżycowej Jaskini", w których staraliśmy się zebrać wszelkie dostępne informacje na ten temat – mówi Onet Strefa Tajemnic pisarz i badacz zjawisk z pogranicza nauki, Robert Leśniakiewicz. – Oczywiście zaczęliśmy od analizy relacji dr. Antonina Horáka. Według niego jaskinia ta była tworem sztucznym, pochodzącym sprzed co najmniej 20 tys. lat, na co wskazywały pewne przesłanki geologiczno-paleontologiczne – dodaje pan Robert. – Poza tym widać było ślady obróbki mechanicznej skały, w której był wykonany Księżycowy Szyb. Według mnie może to być pozostałość po jakiejś cywilizacji, którą nazywamy umownie "cywilizacją Atlantydy". Z drugiej jednak strony może to być jakaś formacja naturalna, powstała wskutek procesów tektonicznych, które cały czas przebiegają na obszarach południowej Polski i Słowacji.

Horàk podaje, że do końca korytarza jaskini Slávka doszedł popołudniem 23 października, oświetlając sobie drogę pochodnią i lampą. Nie wspomina o żadnych niebezpieczeństwach po drodze. Po kilkudziesięciu minutach dotarł do otworu wejściowego struktury, która – jak pisał – przypominała "wielki silos". Powstaniec uświadomił sobie, że patrzy na ewidentny wytwór rąk ludzkich. Jedna ze ścian była idealnie zakrzywiona, ponadto wydawała się zrobiona z metalu!

"Wziąłem to za dziwaczną naturalną ścianę z czarnej soli, lodu albo lawy, jednak zdumiałem się, zauważając, że jest to część tworu najwyraźniej ukształtowanego ludzką ręką. Pięknie zakrzywiona, wskazywała na wielkie ciało o średnicy ok. 25 m. W miejscu, gdzie stykało się ono ze ścianami, stalaktyty i stalagmity formowały lśniące białe obramowanie. Ściana była jednolicie niebiesko-czarna. Materiał, z którego była wykonana, miał właściwości stali, krzemienia i gumy. Ostrze nie robiło na nim śladów i odskakiwało" – pisał Horák, dodając, że wielki niczym wieża twór absolutnie nie pasował do podziemnego krajobrazu.

W dziwnej ścianie zauważył on wąskie, przebiegające z góry na dół pęknięcie. Zaskoczony, ale i piekielnie ciekawy, początkowo bał się zajrzeć do środka, choć wkrótce wybadał, że niczym to nie grozi. Lampa ze świeczką świeciła chybotliwym płomieniem, a pochodnia zgasła, kiedy wsunął ją w otwór. Postanowił więc wycofać się i korytarzem wrócił do rannych towarzyszy.

Ledwie żywy doszedł do obozowiska ok. 16. Zdążył jeszcze wymknąć się na zewnątrz i nazbierać chrustu. Wkrótce zjawił się Slávek z córką, przynosząc im nieco jedzenia. Czekając na poprawę stanu najciężej rannego Martina, Horák snuł plany eksploracji znalezionego tworu. Wziąwszy przyniesioną przez chłopa karbidówkę i linę (bo nie wiedział, czy za szczeliną nie rozciąga się przepaść), wybrał się tam następnego dnia. Kawałki stalaktytów wrzucane do otworu spadały i uderzały o ścianę, co znaczyło, że po drugiej stronie jest płytkie dno.

Przecisnąwszy się, Horák momentalnie osunął się i po chwili uświadomił sobie, że jest w miejscu jeszcze dziwaczniejszym…





Poszukiwania Szybu Księżycowego



Choć historia zaczęła się z "wysokiego C", wkrótce pojawiło się w niej mnóstwo zakrętów. Oczywiście najprostszym potwierdzeniem rewelacji Horáka wydawało się odnalezienie jaskini, a w zasadzie "Półksiężycowego Szybu". Tu pojawił się jednak problem.

– Relacja dr. Horáka myli ślady i tropy – mówi pan Leśniakiewicz, mieszkaniec Jordanowa u podnóży Beskidu Makowskiego. – Wedle niego, Księżycowa Jaskinia znajduje się na obszarze wschodnich Tatr Niskich na Słowacji. Takie podał orientacyjne współrzędne. Jednak w opisanym przez nie obszarze nie ma żadnej znanej jaskini! Inną wskazówką była podana nazwa miejscowości "Yzdar", czyli Zdziar, która znajduje się w Tatrach Bielskich, kilka kilometrów od Łysej Polany. Jednakże inne szczegóły nie pasują do tej lokalizacji.

Znanymi czechosłowackimi poszukiwaczami Księżycowej Jaskini byli Ivan Mackerle (1942–2013) – tamtejszy Indiana Jones oraz Michał Brumlik. Zaczęli od próby znalezienia bacy Slávka lub kogoś z jego rodziny, a także zdobycia informacji o szlaku bitewnym oddziału kpt. Horáka. Dwie wyprawy z 1982 i 1984 r. przyniosły ciekawe informacje. Zdaniem badaczy szyb był ukryty gdzieś na Lewockich Wzgórzach, gdzie do 2005 r. znajdował się poligon wojskowy.

Jednak, jak piszą Leśniakiewicz i Jesenský, w pobliskich wsiach oraz w Zdziarze nie udało się znaleźć bacy Slávka, jego córek (Hanny i Olgi) ani dalszych krewnych. Okazało się, że nikt też nie pamiętał żadnych partyzantów. Rezultatu nie przyniosły wywiady ani analizy ksiąg metrykalnych. Badacze mieli jednak na uwadze fakt, iż "Slávek" mógł nie podać Horákowi prawdziwego nazwiska, tylko pseudonim partyzancki lub przezwisko. Jednak, co gorsza, rozmowy z historykami i weteranami powstania narodowego, nie potwierdziły zapisanej w pamiętniku wersji.

Wątpliwości i nieścisłości rzuciły cień na tożsamość Horáka. Dopiero w 2003 r. Ted Phillips – amerykański poszukiwacz Księżycowego Szybu, zdobył jego życiorys pisany wraz z prośbą o azyl, z którego wynikało, że urodził się on w 1887 r., mieszkał w Pradze, przez wiele lat pracował jako inżynier i dyrektor w górnictwie, a w czasie wojny uciekł z niemieckiego obozu. Po wojnie na krótko wrócił do stolicy, gdzie był doradcą rządu ds. górnictwa. Z jakichś przyczyn w 1946 r., w okresie antydemokratycznych czystek, został zwolniony z pracy i zbiegł z rodziną na Zachód. Horák w okresie publikacji wspomnień mieszkał w Pueblo (Kolorado), gdzie prowadził restaurację.

Fakt pewnego zapętlenia w historii Księżycowej Jaskini może mieć kilka przyczyn. Po pierwsze, oryginalna wersja z biuletynu speleologicznego zawierała kilka redakcyjnych zmian. Po drugie, Horák prawdopodobnie spisał swoje wspomnienia po latach i nie był to wcale jego dziennik z 1944 roku. Wreszcie, mógł on mieć pewien interes w tym, by nie ujawniać położenia tajemniczego obiektu komunistom, przez których musiał uciekać z kraju.

Autorzy "Tajemnicy Księżycowej Jaskini" nie wykluczają również, że "nieoficjalne" jej poszukiwania już w latach 70. ub. wieku mogli prowadzić słowaccy grotołazi. W 1981 r. z nadania Ministerstwa Kultury szukał jej z kolei dr Stanislav Pavlarčik. Choć samego cudotworu nie znalazł, trafił na zagadkowy trop odnośnie do kpt. Horáka vel Ernesta Höniga. Dowiedział się, że miał on być… Żydem i samowolnym partyzantem – nie do końca pozytywną postacią, wciąż pamiętaną przez mieszkańców Mniszka nad Popradem. Nie wiadomo jednak na sto procent, czy tamten Horák Żyd był tym Horákiem od jaskini.

Robert Leśniakiewicz jest zdania, że odkrywca tajemniczej struktury (o której więcej za chwilę) nie powiedział wszystkiego. Jak dodaje, kandydatek na Księżycową Jaskinię jest kilka i to nie tylko po słowackiej, ale i po polskiej stronie.

– Trzecim miejscem jest góra Šip w masywie Wielkiej Fatry, gdzie znajduje się jaskinia, a w pobliżu miejscowości o nazwach brzmiących podobnie jak w relacji dr. Horáka – wyjaśnia pan Robert. – W okolicy znajduje się jeszcze jedna tajemnicza góra – Kopa, w której, jak się przypuszcza, znajduje się nieodkryty do dzisiaj system jaskiniowy. Kolejną lokalizacją jest któryś z masywów górskich na obszarze między Starą Lubowlą a Plavčem na południu, a rzeką Poprad na północy. Osobiście obstawiam jednak, że Księżycowa Jaskinia znajduje się w Polsce i to w południowej części Beskidu Sądeckiego, gdzie szukali jej także Niemcy. Konkretnie w masywie góry Zubrzyk, gdzie w partiach przyszczytowych znajduje się niewielka jaskinia. Nie znaleziono tam jednak śladów pobytu dr. Horàka ani jego towarzyszy. Według mnie chodzi nie o tę jaskinię, ale o zupełnie inną, znajdującą się bardziej na północ albo na wschód…







Co Horàk widział?

Powróćmy do tego, co znajdowało się za szczeliną w metalowej ścianie, którą Horák przebył, a następnie stoczył się po pochyłej posadzce. "Ze skórą przeciętą w kilku miejscach opadłem nieco i sturlałem się po ukośnej podłodze, zatrzymując się na ścianie, która była w dotyku tak samo satynowa jak ściana frontowa. (…) Zauważyłem, że jestem wewnątrz przestronnego czarnego szybu, którego nachodzące na siebie klifowe pionowe ściany tworzyły formę półksiężyca. Tunel, a raczej swego rodzaju szyb, był niemal pionowy. Nie potrafię opisać nieustającego szumu, trzasku i ryku oraz nienaturalnego echa, jakie wywoływały moje ruchy. Ukośne podłoże, po którym się zsunąłem, wydawało się twardym wapiennym brukiem" – wspominał.

Autor pamiętnika znalazł się w sierpowatej sali o gładkich metalowych ścianach. Rozpiętość między rogami półksiężyca wynosiła ok. 25 metrów, zaś szerokość komnaty dochodziła do ok. 8 metrów. Przy kolejnej ekspedycji Horák, nie mogąc dostrzec stropu, wystrzelił dwukrotnie w górę, co wywołało pojawienie się zielonych iskier na wysokości kilkunastu metrów. Towarzyszyło temu donośne echo. Następnie w rogach komnaty, gdzie wapienna skała była najsłabsza, postanowił wykopać "kontrolne" doły.

Relacjonował, że tuż pod powierzchnią (w lewym rogu) natknął się na kości jakiegoś zwierzęcia (kiedy Horák zabrał jego zęby do muzeum w Użhorodzie, okazało się, że należą do niedźwiedzia jaskiniowego). Zwierzę nie przecisnęłoby się przez szczelinę jak on, stąd wniosek, że musiało spaść tu w czasach, kiedy szyb był dostępny od góry. W niższych warstwach było jednak coś dużo bardziej zastanawiającego.

"Na głębokości ok. 1,5 metra pod posadzką znalazłem pionowy wyraźnie rzeźbiony falowany wzorek. Wydawał się cieplejszy od gładkiej powierzchni, co sprawdziłem wargami i płatkiem ucha. Rzeczywiście tak było" – wspominał Horák.

Swoim rannym towarzyszom kapitan nie powiedział, co znalazł na końcu korytarza, przynosząc im jedynie złapane nietoperze. O jego eskapadzie nie dowiedział się też baca Slávek. Kiedy 27 października umarł we śnie ranny w brzuch Martin, Horák podjął decyzję o opuszczeniu jaskini i dołączeniu do większego oddziału. Dzień później po raz ostatni odwiedził szyb, zostawiając tam po sobie pamiątkę.

"Czy jest tam coś więcej prócz tego półksiężycowego szybu?" – zastanawiał się we wspomnieniach. "W jaki sposób i kto wcisnął to coś w górską ścianę? Czy to skamieniały wytwór człowieka? Czy jest jakaś prawda w legendach, jak ta podana przez Platona, w której mowa o dawno zaginionych cywilizacjach dysponujących magicznymi technologiami?" – pytał.





Cud natury czy atlantydzki artefakt?



Co mógł odnaleźć enigmatyczny emigrant? Są dwie główne hipotezy. Pierwsza zakłada, że był to unikalny twór, niemal cud geologiczny, którego Horák nie rozpoznał. Panowie Leśniakiewicz i Jesenský w swojej książce przywołują opinię znanego podróżnika i speleologa, kierownika wypraw PAN, Macieja Kuczyńskiego, który był właśnie tego zdania.

Horák musiał być jednak świadomy, iż jego opowieść wzbudzi podobne komentarze, gdyż odnotował: "Księżycowy Szyb nie mógł powstać wskutek rozpuszczenia pokładu wapieni leżącego między równoległymi warstwami rogowca. Jestem do tego wniosku nastawiony sceptycznie, ponieważ ściany struktury miały charakter jednolity i homogeniczny" – pisał, stojąc na stanowisku, że ewidentnie wyglądało to na jakiś projekt inżynieryjny.

Właśnie to brała pod uwagę druga hipoteza zakładająca, że szyb jest dziełem zaawansowanej technicznie cywilizacji, która istniała na Ziemi w bardzo zamierzchłej przeszłości. Być może jest to pozostałość po jakimś magazynie, kopalni albo jeszcze innego typu instalacji.

Co ciekawe, w polskich górach, ale też innych miejscach kraju, występują liczne podania o pustych podziemnych przestrzeniach. Współczesne legendy mówią o takowych w okolicach Babiej Góry. Pan Leśniakiewicz przypomina także opowieść z XIX w., zgodnie z którą w paśmie magurskim miała zostać odnaleziona "bezdenna dziura", z której wydobywał się nieznośny smród. W podobne historie obfituje także Jura Krakowsko-Częstochowska. Legendarne podziemne korytarze, ponoć kiedyś dostępne dla ludzi, mają rozciągać się pod zamkiem Olsztyn, w pobliżu rezerwatu Zielona Góra i wsi Kusięta k. Częstochowy, a także Trzebniowa k. Żarek. W ostatnim przypadku legendy mogły narodzić się w związku z istniejącymi w pobliżu, najdłuższymi na Jurze, jaskiniami.

Czy Horák zasugerował się folklorem, tworząc swą opowieść, na której (jak to się zdarza w Ameryce), chciał zwyczajnie zarobić? Nie będzie odkrywczym stwierdzenie, że jego prawdomówność może potwierdzić jedynie znalezienie Księżycowego Szybu. Co ciekawe, w ostatnich latach rozchodziły się pogłoski, iż komuś udało się tego dokonać. Źródłem najciekawszych był wspomniany Ted Phillips – amerykański badacz zjawisk niezwykłych, specjalizujący się w naukowej analizie śladów pozostawionych przez UFO. Ten stroniący od uwagi człowiek przyznał, że znalazł wejście do jaskini podczas wyprawy w 2001 r.

– Twierdzi, że znalazł jaskinię na obszarze L’ubohnianskiej vrhoviny – mówi pan Leśniakiewicz. – Pokazał nawet zdjęcia. Zdjęcia jak zdjęcia – przedstawiają wejście do jaskini i stok, na którym się ono znajduje, ale nie ma żadnych fotografii z wnętrza. Przynajmniej ja takowych nie widziałem.

Phillips jest jednak człowiekiem dość enigmatycznym i powściągliwym. Twierdził, że w znalezieniu szybu pomogły mu prace czeskiego geologa, który miał wykryć anomalię magnetyczną na stoku pod komnatą. Amerykanin dodał, że do jaskini próbował wejść, ale wyglądała na niebezpieczną. Co więcej, według niego, pieczę nad tajemniczym zabytkiem sprawuje (prawdopodobnie rosyjski) wywiad.

Krótka historia z pamiętnika przerodziła się, jak widać, w dziwaczną i pełną dwuznacznych tropów epopeję, w której stawką jest odkrycie tworu mogącego zmienić historię ludzkości.

– Osobiście uważam, że jaskinia ta znajduje się w okolicach pomiędzy Muszyną, Piwniczną a Krynicą i że jest to któraś ze znanych jaskiń, a wszystkie te cudowności, które opisał dr Horák, są jedynie "upiększeniem" – stwierdza Robert Leśniakiewicz, który prowadzi poczytny blog. – Wskazują na to niektóre przesłanki w jego relacji pozwalające wysunąć hipotezę, że przedostał się on na tereny zamieszkane przez Łemków i tam się ukrywał. Tam też należy jej szukać.

Jeśli jakiś eksplorator–szczęśliwiec trafi kiedyś na pęknięcie w metalowej ścianie, czeka go nie tylko wieczna sława, ale i pozostawiona przez dr. Horáka butelka z podpisanym rzemykiem umieszczonym w zgiętej złotej blaszce zegarka. Co ciekawe, zaraz po wojnie Horák wrócił w okolice jaskini i skupił się na poszukiwaniu na stoku innych wejść do półksiężycowej komory, w której – jak pisał – dało się czuć tchnienie czegoś nieznanego.

"Jestem trzeźwo myślącą osobą z wykształceniem akademickim, ale muszę przyznać, że między tymi czarnymi satynowymi i zakrzywionymi z matematyczną precyzją ścianami czułem ducha niezwykle dziwnej i mrocznej siły…" – pisał.

Dojścia od góry jednak nie znalazł. Zmarł w Ameryce w 1976 r.

_____________________

Cytaty pochodzą z:

Horák A., The Moonshaft, NSS News, marzec 1965.

Leśniakiewicz R., Jesenskỳ M., Tajemnice Księżycowej Jaskini, Cockatoo/Warszawa 2006.
Autor: Piotr Cielebiaś

http://www.paranormalne.pl/topic/46780- ... 8XZIzI8zeo

https://www.facebook.com/paranormalne/p ... =3&theater
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10015
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 503
Podziękował: 18929 razy
Otrzymał podziękowanie: 16333 razy

Re: SKARBY UKRYTE W ZIEMI.....

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 24 gru 2018, 23:40

Grzegorz Borensztajn - Świadkowie historii Riese - część 1

https://www.youtube.com/watch?v=86rRopmG30Q

Opublikowany 10 sie 2016
Rodzina połączona przez riese - zobacz więcej na www.zloty-pociag.com


Wyrastałem w cieniu Riese

https://www.youtube.com/watch?v=Fm4twNArkAI

Opublikowany 25 sie 2016
Wieloletni eksplorator, przewodnik i badacz przedstawia żywą historię Gór Sowich przez pryzmat zeznań i opowiadań świadków. Będzie sporo poszukiwawczych i opowieści oraz relacje ostatnich badań w kompleksie Sobonia. Wyniki badań wydają się bardzo obiecujące, ale o tym, czy szykuje się kolejna sensacja jedynie podczas tego wykładu.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10015
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 503
Podziękował: 18929 razy
Otrzymał podziękowanie: 16333 razy

Re: SKARBY UKRYTE W ZIEMI.....

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 26 gru 2018, 23:52

Do czego próbują się dokopać?.Tunel?Annaberg.Tajemnice

https://www.youtube.com/watch?v=-0cXfUneaKY

Opublikowany 26 gru 2018
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10015
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 503
Podziękował: 18929 razy
Otrzymał podziękowanie: 16333 razy

Re: SKARBY UKRYTE W ZIEMI.....

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 29 gru 2018, 22:52

Poszukiwacze i Poszukiwania

https://www.youtube.com/watch?v=LBxLd9UQwK4

Opublikowany 17 lis 2015
Rozmowa z Jerzym Cerą na temat poszukiwań i poszukiwaczy. Jakie jest prawo w Polsce dotyczące poszukiwań ukrytych przedmiotów, czy jest przyjazne dla poszukiwaczy? W jaki sposób sprawę poszukiwań rozwiązują inne państwa? Jaką rolę mogą pełnić grupy poszukiwawcze czy stowarzyszenia, chcące odkryć prawdę często zakopaną głęboko pod ziemią?

moja pasja riese

https://www.youtube.com/watch?v=DrYDifdiOB0

Opublikowany 17 lis 2015
Jerzy Cera po raz kolejny przedstawia swoją pasję jaką jest badanie kompleksu Riese w Górach Sowich. Autor, znanej chyba wszystkim poszukiwaczom, książki “Tajemnice Gór Sowich” odsłania coraz to nowsze wątki i nieznane do tej pory zagadnienia tego tajemniczego przedsięwzięcia jakim było RIESE.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10015
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 503
Podziękował: 18929 razy
Otrzymał podziękowanie: 16333 razy

Re: SKARBY UKRYTE W ZIEMI.....

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 13 sty 2019, 21:49

Grzegorz Borensztajn - Świadkowie historii Riese - część 2

https://www.youtube.com/watch?v=He1OSaxnA1s

Opublikowany 10 sie 2016
Ukryte wejście do Włodarza - zobacz więcej na www.zloty-pociag.com

Grzegorz Borensztajn - Świadkowie historii Riese - część 3

https://www.youtube.com/watch?v=ujokfcNmFyU

Opublikowany 10 sie 2016
Niezniszczalne wagoniki - zobacz więcej na www.zloty-pociag.com

Grzegorz Borensztajn - Świadkowie historii Riese - część 4

https://www.youtube.com/watch?v=b3l8RyUHAhc

Opublikowany 10 sie 2016
Życie i śmierć w obozie - zobacz więcej na www.zloty-pociag.com

Grzegorz Borensztajn - Świadkowie historii Riese - część 5

https://www.youtube.com/watch?v=Y7ydaQkFOxc

Opublikowany 10 sie 2016
Wyzwoleni i polegli - zobacz więcej na www.zloty-pociag.com
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 10015
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 503
Podziękował: 18929 razy
Otrzymał podziękowanie: 16333 razy

Re: SKARBY UKRYTE W ZIEMI.....

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 20 sty 2019, 23:55

NAJBARDZIEJ TAJEMNICZE MONETY ŚWIATA

https://www.youtube.com/watch?v=5VOhCJCj90Y

Opublikowany 16 sty 2019
Gdzie je znaleziono i ile były warte.
Zapraszam.
0 x



ODPOWIEDZ