Drodzy forumowicze i goście!

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Słowiańska "duchowość" - obrzędy

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5769
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 382
x 219
Podziękował: 32196 razy
Otrzymał podziękowanie: 9148 razy

Re: Słowiańska "duchowość" - obrzędy

Nieprzeczytany post autor: abcd » niedziela 28 maja 2017, 14:51

0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5769
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 382
x 219
Podziękował: 32196 razy
Otrzymał podziękowanie: 9148 razy

Re: Słowiańska "duchowość" - obrzędy

Nieprzeczytany post autor: abcd » wtorek 06 cze 2017, 19:26

aryusslav pisze:Główne Prawdy wiary Słowian, Aryów
2016-04-28 17:45:00

Wszechświat, który otacza ciebie, sam w sobie jest odwiecznym chaosem i przez to najpotężniejszym Bogiem!
Chaos powoduje ciągły ruch i z niego powstają Siły Natury, którym cześć oddawaj, bo od nich zależy Życie lub Śmierć twoja!
Wszechświat przyczyny i celu nie posiada, tylko trwa!
Wyznawaj wiarę w życie zgodne z Prawami Przyrody, gdyż człowiek tylko jest świadom tego i jest za Przyrodę odpowiedzialny!
Etyka sama w sobie jest Prawami Natury, których niech nikt złamać nie śmie!
Siły Natury, które panowały, panują i panować będą nad tobą to:
Swaróg najpotężniejszy, czyli Słońce, Życie dający wszystkim istotom na Ziemi,
Swarożyc, czyli syn Swaroga, nieujarzmiony Ogień Życia niosący,
Dadźbog, wcieleniem Swarożyca i twoim Ogniem Domowym i władcą Losu twego będący,
Świętowit, wcielenie Swarożyca, źródło wszelkiej Mocy Tworzenia stanowiący,
Perun, Władca Gromu i Bóg Wojny oraz nieustającej Walki o byt,
Weles, władca Pustki i Krainy Umarłych, Nawii, w której kiedyś się Wszechświat zanurzy,
Oraz inne Bóstwa, oddawanie którym należnej czci jest obowiązkiem twoim!
Wiara to Instynkt, Dziedzictwo, Rozum, Walka, Honor i Nauka twoja, przyczyniaj się więc do jej rozkwitu!
Człowiek nie ma wpływu na działanie Bogów, którzy są wszechmocni!
Każdą siłę nieujarzmioną czcij i niech będzie sama w sobie Bóstwem dla ciebie!

Obrazek

Bogowie wydają wyroki nieprzewidywalne!
Ból i cierpienia są nieodzowne i to one czynią ciebie silnym i dają tobie Wiedzę podobną Bogom!
Śmierć stanowi warunek nieodzowny Ewolucji!
Życie to Walka, a więc ruch ku Doskonalszemu!
Walcz instynktownie, co odnosi się do człowieka każdego i to Instynkt Siłę mu daje!
Postępowanie człowieka każdego wyznacza jego charakter oraz postrzeganie go!
Błędy własne zmażesz tylko czynami własnymi!
Pracuj nad sobą, zdobywaj wiedzę, ćwicz ciało, hartuj ducha, gdyż to są nierozerwalne części twoje!
Zdobywając Siłę i hart Ducha oraz Wiedzę oraz kierując się Honorem staniesz się człowiekiem wolnym, Bogom twoim podobnym!
Czcij także Rozum i Wiarę, Honor oraz Prawość, Odpowiedzialność, Odwagę, Wierność i Silną Wolę oraz Sprawność!
Zwalczaj nieuctwo, chwiejność oraz zdradę, uzależnienie, podstępność, strach, cherlawość i bierność u siebie!
Rodzina stanowi podstawę bytu twojego!
Nigdy nie wyniszczaj ani nie opuszczaj Rodziny twojej!
Broń Rodziny twojej oraz Ziemi, gdzie żyjecie przed tymi, którzy nie oddają należytej czci Bogom, tobie i twojej Rodzinie!
Dobro i Wolność to wszystko, co przysłużyć się może Rodzinie twojej oraz Ziemi, gdzie żyjecie!
Zło to każda rzecz szkodę Rodzinie i Ziemi twojej, którą razem zamieszkujecie przynosząca!
Nigdy nie pozostawiaj na pastwę najeźdźców Rodziny twojej i Ziemi, gdzie razem żyjecie, gdyż Jedność z nią stanowisz!
Nikt obcy nie ma prawa być władcą twoim, Rodziny twojej oraz Ziemi, gdzie żyjecie!
Czcij Wolność swoją, Rodziny twojej oraz Ziemi, gdzie zamieszkujecie, zawsze i wszędzie walcz o nią, jak tylko możesz i gdzie tylko możesz!
Nie wdawaj się w swary z Bliskimi twoimi, bądź dla nich dobry, gdyż to jednoczy w Siłę i to jest Dobrem!
Nigdy nie zabijaj Bliskich twoich bez powodu, ani zdradziecko i nie okradaj ich!
Broń Kultury i Języka Przodków, gdyż twój to święty obowiązek wobec nich!
Czcij Przodków twoich, bo to im zawdzięczasz Życie swe!
Nieśmiertelność dadzą tobie Rodzina, którą stworzysz, twoje Potomstwo oraz Twórcze Czyny!

Oto prawa Przyrody! Nie są ani dobre, ani złe, jak sama Przyroda!
Twym zaszczytnym powołaniem jest rozwój świata, który dał ci Życie według odwiecznych Praw nim rządzących!
Przekuwaj Dobre w Lepsze, a Moc twa niechaj potężnieje i to zaprowadzi cię ku Wolności i Nieśmiertelności, na Bogów Twoich przodków podobieństwo!

Słowiańska Wiara
Słowiańska Wiara
to Ziemia, to Matka,
to Prochy Przodków

Słowiańska Wiara
to Woda, to Krew,
to nasze Dziedzictwo.

Słowiańska Wiara
to Ogień, to Siła,
to Duszy Oczyszczenie.

Słowiańska Wiara
to Wiatr, to Pamięć,
to Wieczny Czas.

Słowiańska Wiara
to Cześć Bogom oddana,
to Trzeba, to Sława.

Słowiańska Wiara
to Plon z Płodnej Ziemi,
to Cykl, to Obrzęd.

Słowiańska Wiara
to Ostatnie Tchnienie Przodków,
to Pierwsze Potomstwa Słowa.

Słowiańska wiara
to Dąb i Lipa splecione razem,
to Rodzina, to Związek.



My nie niewolnicy - my Bogowie, nieśmiertelni!
Mój Bóg mnie do cierpienia nie zmuszał -
Nie ma wierności ani w mękach ni cierpieniach.
A wasz - testami torturował.
I znowu słał wam nawiedzenia.

Robił z Ludzi swych niewolników,
Perfumował serca i stawiał na kolanach.
Mówił, że nie ma innych Bogów.
I wy nie Bogowie! Wy nieme plemię!

Ziemia ludzi w łzach. Ona milczy.
A ludzie śpią w zamglonych snach zdrzemnąwszy się.
Ocknijcie się! Przecież za światło bieluń-świeca
Umierasz nawet nie się nie narodziwszy!

Nie wymawiał mój Bóg mi grzechu.
I ofiar moich wcale mu nie trzeba.
On był Rodzony, nie pasterzem.
A mój Naród nie stał się bezwolnym stadem.

My wiemy, że Swaroga noc przemija
Na waszych ziemiach z nami się zjednoczycie
Niewolnikami WAS mój bóg nie nazwie
I Mgła rozproszy się
jak tylko wy się przebudzicie!

Dumny Słowianin
http://aryusslav.livejournal.com/5540.html
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 11660
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 595
Podziękował: 22028 razy
Otrzymał podziękowanie: 18782 razy

Re: Słowiańska "duchowość" - obrzędy

Nieprzeczytany post autor: janusz » wtorek 06 cze 2017, 23:43

Słowiańskie Święto Stado - 6.06.2017

https://www.youtube.com/watch?v=0k_ncgXesJk

Opublikowany 6 cze 2017
W studio NTV gościmy Dorotę Solegę, etnologa z Fundacji Watra oraz Adama Nowaka, prowadzącego rozmowę. Głównym tematem jest słowiańskie Święto Stado oraz kultura, obrzędy i tradycja Słowian.
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5769
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 382
x 219
Podziękował: 32196 razy
Otrzymał podziękowanie: 9148 razy

Re: Słowiańska "duchowość" - obrzędy

Nieprzeczytany post autor: abcd » wtorek 13 cze 2017, 08:18

Kamila Łabędzka pisze:O tym jak Kupała młodzież w dorosłość wprowadzał

Czerwiec 22, 2016

Na okres przesilenia letniego przypada szczególna rola ludowej obrzędowości słowiańskiej. Najdłuższy dzień i najkrótsza noc od zawsze przyciągały uwagę człowieka. Była to pora szczególna, zwłaszcza dla rolników. Gdyż, każdy z nich był już po wiosennych pracach polowych i oczekiwał na żniwa, które od zawsze kojarzone były z trudem i mozolną, wyczerpującą pracą. W efekcie, w trakcie przesilenia letniego, przypadało główne święto naszych przodków, czyli Kupalnocka.

Obrazek
Edward Robert Hughes, Midsummer Eve

Najważniejszą częścią obchodów ku czci Kupały było palenie ogni. Zwyczajowo stos do podpalania układano w widocznym, wyjątkowym miejscu, bardzo często na szczytach gór lub wzniesieniach. Ogień miał tutaj przede wszystkim cechy oczyszczające. Z owym oczyszczeniem łączył się zwyczaj przeskakiwania przez ognisko. Być może człowiek skaczący, zawisnąwszy nad ogniem przez moment, mógł uzyskać symboliczne oczyszczenie? Palenie ogni miało także inne cele. Warto wspomnieć, że u Słowian bóstwo nie było postacią niezniszczalną. Wręcz przeciwnie, należało stale wzmacniać jego moc. Służyły ku temu m. in. krwawe ofiary ze zwierząt. Można wysnuć hipotezę, że palenie ogni miało podobne intencje. Przypomnijmy, że sobótkowe ogniska przypadały na okres, kiedy słońce, osiągnąwszy swój maksymalny czas świecenia, już wkrótce miało się zmniejszyć. Badacze kultury słowiańskiej przypuszczają, że w ten sposób w zamierzchłej przeszłości chciano ten fakt zneutralizować.

Woda była drugim czynnikiem, który w obchodach kupalnych odgrywał niezmiernie istotną rolę. W świadomości ludu długo utrzymywało się przekonanie o niedopuszczalności kąpania się w otwartych wodach przed tym dniem. Echo tych wierzeń można spotkać również dzisiaj. Istniała bardzo długa lista kar, które miały spotkać śmiałka, który bagatelizował ów zakaz.

Kolejne dwa ważne elementy podczas świętowania Nocy Kupały to: przewaga młodzieży nad starszymi, którzy brali udział w tych zwyczajach, a także dość szeroko rozpowszechnione przekonania o wyjątkowej swobodzie seksualnej, jaka wśród młodzieży w czasie tej nocy panowała. Dodatkowym elementem był trwający przez długi czas zwyczaj wrzucania wianków do wody i połączone z nim wróżenie, które miało określić dziewczętom czas ich zamążpójścia.

Obrazek
Autor: Сергей Панасенко-Михалкин (CC)

Wianki pełniły oczywiście funkcję wróżby miłosnej. Dziewczęta niekiedy puszczały na wodę dwa wianki jednocześnie. Jeśli te płynęły równo, zgodnie z nurtem rzeki, a do tego podpływały do siebie, to była to najlepsza wróżba. Gdyż oznaczała wielką miłość, szybkie zamążpójście i długie, dostatnie i szczęśliwe życie. Dobrze wróżyło również, kiedy to upragniony, bliski sercu kawaler wyłowił z wody ów wianek. Pomyślnie puszczony wianek miał zapewnić szczęście w miłości nawet dziewczynie, której owego wianeczka nie udało się donosić do ślubu. Kupalnocka o wiele bardziej niż inne, służyła temu, aby dziewiczy skarb zabrał ukochany. Wiele dziewcząt tej nocy pozbywało się swojej cnoty. Panny wierzyły bowiem, że ukochany, który zabrał wianek, nie zawiedzie ich miłości i zaufania. A wiernym pozostanie, aż po sam grób. Zgodnie z zachowaniem zwyczajowych procedur, taki kawaler powinien poprosić dziewczynę o rękę, a za zgodą i błogosławieństwem obojga rodziców powinien posiąść ją za żonę.

Śmiało można przyjąć, że na ziemiach słowiańskich w noc kupalną dokonywano zabiegów inicjacji młodzieży. Być może działo się to w blasku kultu ognia, słońca, a może i pioruna. Gdyż czerwiec w naszym klimacie, obfituje w burze połączone z silnymi wyładowaniami atmosferycznymi. Potwierdzonym jest to, że w blasku rozpalonych ognisk zanurzano młodzież w wodzie, aby ją przyjąć do społeczności ludzi dorosłych. Prawdopodobnym jest także, że stosowano przy tym swoistą próbę ognia, a na pewno za jego pomocą oczyszczano młodych. Nie od dzisiaj wiadomo, że pojęcia moralne są rzeczą po prostu zmienną. Wiadomo, że u Słowian w wysokiej cenie jako kandydatka na żonę była panna z dzieckiem. Miało to gwarantować płodność kobiety, która była niezbędnym warunkiem w małżeństwie. W tej sytuacji prawdopodobnym wydaje się być, że w noc kupalną dojrzała młodzież, wprowadzona już do świata dorosłych, doznawała po raz pierwszy smaku miłości.

Obrazek
Autor: Wsiewołd Iwanow ©

Wielka w dawnej obyczajowości musiała być moc nocy kupalnej, skoro przetrwała przez tak wiele wieków. Mimo usilnego zwalczania jej przez Kościół, które jednak starania nie odniosły skutku, a przynajmniej pożądanego dla hierarchów Kościoła.

Źródła:
Gierlach Bogusław, Sanktuaria słowiańskie.
Moszyński Kazimierz, Kultura ludowa Słowian.
https://www.slawoslaw.pl/o-tym-jak-kupa ... prowadzal/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5769
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 382
x 219
Podziękował: 32196 razy
Otrzymał podziękowanie: 9148 razy

Re: Słowiańska "duchowość" - obrzędy

Nieprzeczytany post autor: abcd » niedziela 18 cze 2017, 17:56

Białczyński pisze:Barbara Walczak -Sobótkowy Apel do Słowian
18 czerwca 2017

Obrazek

Dziś zaczyna się triduum sobótkowe i odradza boże ciało Słowian – w te dni pokonania mrocznych knowań księżyca i królestwa słońca i oświecenie niech obudzi się Słowiańska Dusza: siła woli, szczodrość, szlachetność, godność, prawość miłość dobro prawda piękno wolność Narodu Słowa!

Zgodnie z prawem naturalnym i prawem przyrodzonym i przyrodzoną nam Słowianom godnością, szlachetnością, siłą woli, mocą słowa, miłością i pięknem odradza się Boskie Ciało Słowianek i Słowian OBEJMUJĄC PANOWANIE NA NIEBIESKIEJ PLANECIE MATCE ZIEMI.

Koniec panowania Księżyca– koniec żydowskiej niewoli i ich patriarchalnej religii pełnej zboczeń, parafilii seksualnych, perfidii.
Synem bożym i córką bożą jest dla matki i ojca dziecko zrodzone z nich samych.

Bóg jest miłością, młodością, godnością, szczęściem, radością, prawdą pięknem, dziewiczością uczuć, przyJaźnią, dobrocią, szczerością, życzliwością, pomysłowością, śmiechem, tańcem, śpiewem, kochaniem i zakochaniem – kto odzyska czy zachowa w sobie te wartości cechy zdolności umiejętności budzi cząstkę boga w sobie i staje się bogiem.


Kto wielbi synów i ojców bożych czczonych we wszystkich religiach ten odbiera władzę i silę woli/wolną wolę, godność i szlachetności własnym synom, córkom i sobie samemu.
Nastąpił początek Ery Wodnika: obmycia, wyzwolenia, wolności światłości, mądrości prawości.

Spowiedź to umarzanie grzechów jednego oszusta drugiemu oszustowi – grzech to przewinienie przestępstwo – bezkarne ich umarzanie bez zadośćuczynienia osobie pokrzywdzonej jest największą zbrodnią przeciw Istotom Ziemskim i Ludom Słowa, Słowianom.

Fałsz, intrygi, perfidia, oszustwo płynące ze skrywanych, bezkarnych, notorycznie popełnianych przewinień i przestępstw przejmowane jest w instynktach przez dzieci, na których umysły i dusze przechodzą winy rodziców i dziadków – oszustwo spowiedzi ma krótkie nogi = pokonanie się własną nieodpowiedzialnością, chciwością, fałszem – to odebranie sobie szlachectwa i prawa do samostanowienia o własnym istnieniu.

Szlachectwo to nie tytuły herby uzyskane przez przodków – szlachectwo to: szlachetność, godność, prawość, szczodrość i piękno – każdy kto ma te cechy, zdolności, dystynkcje – jest szlachcicem.

Wystarczy przywrócić do edukacji i słowiańskich domów:
• ciepło ogniska domowego i miłość rodzinną,
• szczodrość, godność, dystynkcje
• etykę i etyczno prawny kodeks honorowy
• zajęcia zależne od inwencji twórczej
• muzykę, śpiew i radosny taniec
• sporty strategiczno-intelektualno-obronne, w których zdobywa się zdolności, sprawności umiejętności oficerów, niezbędne do obrony rodziny, najbliższych i samych siebie. Zdolności i sprawności harcerskie i oficerskie są niezbędne do osiągnięcia miłości, radości i elitarności życia.

A więc niech PANowie wstaną od kufli z piwem, grilów/kiełbas i wezmą sprawy w swoje ręce – nikt za was tego nie zrobi!
Ciało boże jest w Nas i z Nas – tylko mężczyzna i kobieta z ciała, umysłu, duszy, serca, krwi i kości jest zdolna do pięknej, wielkiej miłości, godności, szczęścia, radości i szlachetności.

Niech zstąpi, na nas Słowian, Siła Woli, Moc Kreacji i Charyzma Wandy i niech odrodzi naszą piękną Matkę Ziemię i wszystkie narody świata, zgodnie z prawem naturalnym i prawem przyrodzonym, zgodnie z przyrodzoną nam godnością, szlachetnością, prawością, dobrem, prawdą, szczodrością, pięknem i miłością.

Obrazek

Czesławie na twoje ręce składam ten Apel do Słowian.

Barbara Walczak
http://bialczynski.pl/2017/06/18/barbar ... o-slowian/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5769
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 382
x 219
Podziękował: 32196 razy
Otrzymał podziękowanie: 9148 razy

Re: Słowiańska "duchowość" - obrzędy

Nieprzeczytany post autor: abcd » poniedziałek 19 cze 2017, 09:59

Jeszcze w kontekście sobótkowego święta:

Marek Styczyński pisze:Rośliny letniego przesilenia
10.06.2014

Nie wystarczy umiejętność wicia wianków i rzucania ich do falującej wody
Trzeba jeszcze wiedzieć, z czego pleść, aby tradycji stało się zadość. Marek Styczyński – etnobotanik i muzyk – przedstawia listę roślin letniego przesilenia.
Stare obyczaje związane z ważnymi terminami rocznego cyklu przemian przyrody wskazują na zestaw wybranych gatunków roślin. Dlaczego te właśnie rośliny, a nie setki innych, stają się szczególnie ważne w samych rytuałach, ale także w całej poetyce naturalnych świąt, która przekracza swobodnie kolejne interpretacje uzależnione od panującej aktualnie religii?

Jedną z prostych odpowiedzi jest ta, że lista obejmuje rośliny przydatne człowiekowi i dostępne w czasie świąt. Z miejsca musimy zaznaczyć, że sama lista roślin przydatnych dotyczy zestawu niejako odświętnego i nie obejmuje roślin jadalnych lub w inny „zwykły” sposób użytkowych. Na liście roślin rytualnych, świątecznych znajdziemy więc te, które nazywamy „ziołami”, ale też takie, których specjalne, rytualne użycie przypomni, że nie są jedynie paliwem czy budulcem, ale mają ukryte moce ujawniane przez wprawnych ludzi, tych „którzy wiedzą”.

Czas letniego przesilenia, gdy noc jest najkrótsza w roku, a dzień trwa nawet ponad 17 godzin (dotyczy to terytorium obecnej Polski) wydaje się najbardziej związany z bogatą listą roślin o wielu różnych zastosowaniach. Problem ustalenia, jakie rośliny i dlaczego możemy uznać za najważniejsze lub stale obecne w wielu różnych rytuałach praktykowanych w tę właśnie krótką noc, polega na tym, że stare obyczaje święta letniego przesilenia mają bardzo różne formy i obejmują najstarsze i kiedyś powszechne obyczaje całej Europy. To jedno z najbardziej „europejskich” świąt, jakie przetrwały dominacje i bardzo zręczne zabiegi asymilacji, przejęcia, podporządkowania i deformacji, jakie przez setki lat wprowadzali misjonarze i władze kościołów chrześcijańskich. Nie wdając się w ocenę tego zjawiska musimy tylko uważać na pułapki, jakie ten proces zastawił na chcących dobrze zrozumieć istotę ważnego w europejskim roku święta. Taka uwaga jest wskazana zarówno tym, którzy optują za odkrywaniem mitycznych tradycji mitycznych Słowian (bo większy problem będą mieli z rytami Celtów
niż wymysłami księży), jak też tym, którzy chcą czcić chrześcijańskie święto poświęcone Janowi Chrzcicielowi i mogą mieć spory problem z oddzieleniem go od tzw. „pogańskich” tradycji
:-)

Pierwszym problemem natury technicznej jest data
W roku 2014
(a każdego roku jest to inna data) święto przesilenia letniego przypada wg większości informacji astronomicznych na 21 czerwca, gdy przesilenie dokona się o 12:51 – a więc wieczór świąteczny najlepiej obchodzić 20 czerwca (piątek). Drugim problemem jest to, że święto czerwcowe obejmuje kilka różnych rytów i w zależności od regionu i tradycji jedne wydają się ważniejsze niż inne. I tzw. wigilia Św. Jana czyli Noc Świętojańska jest najmniejszym z naszych problemów w szukaniu nieistniejącej „czystości” tradycji słowiańskich. To, co dzieje się podczas Midsummer (Skandynawia) czy Mittsommerfest (np. Niemcy) dla nas w wielu aspektach byłoby objawieniem „pogańskich” praktyk i zawsze wpływało na sąsiednie tradycje. W tej sytuacji warto zwrócić się ku istocie tego ważnego święta: astronomii (bo i kalendarz jest dość słabym atutem
), regionu z jego naturalną florą, geologią, morfologią oraz wiedzy o roślinach, jakie odkryjemy w zweryfikowanych listach, które powinny obejmować to, co „zawsze” rosło w naszej okolicy
Pułapka goni pułapkę
Widzę to wyraźnie, gdy przeglądam strony internetowe zakładane przez ludzi chcących bezdyskusyjnie (a więc efektownie i bez zgody na kompromis
co ciągle u nas uchodzi za wartość?!) ustalić przebieg tzw. dawnych rytuałów.

Obrazek

W okresie przesilenia letniego noc staje się najkrótsza, a dzień najdłuższy w roku
A cień padający w chwili kulminacji słońca (21.06.2014 około 12:51) jest najkrótszy w roku. To przesilenie i wejście w tendencję (początkowo słabo widoczną) wydłużania się nocy i skracania dnia czyli w konsekwencji zbliżania się jesieni i zimy, aż do najdłuższej nocy i najkrótszego dnia. Nic też dziwnego, że ważne jest w czas świąteczny słońce i jego – dostępna człowiekowi część – ogień, ale też woda i zapowiedź/oczekiwanie urodzaju/płodności. Jak to zwykle bywa w kulturze pop jedne ryty są bardziej efektowne, zrozumiałe dla gawiedzi i atrakcyjne, a inne mniej
Wszyscy wiemy, że chodzi o palenie ognia (ognisko: watra, kupała (chociaż słowo oznacza raczej zgromadzenie ludzi), sobótkę (chociaż słowo raczej odnosi się do sabatu – a zdrobnienie do sobótki miało umniejszyć ważności i zaciekawienie zamienić na drwinę) i miłosną magię w postaci umieszczania wianków z kwitnących ziół na wodę
Co jakoś myli się wielu z szukaniem tzw. kwiatu paproci i orgiastycznymi zwyczajami przypisywanymi czarownicom (które były raczej zabiegiem wzbogacania genów przez małe, zamknięte i zhierarchizowane społeczności pierwotne, za którymi tak tęsknimy?). Znacznie słabiej jest już z wiedzą o paleniu człekokształtnej kukły, znaczeniem skoków przez ogień, różnego rodzaju sposobów na tzw. fireshow :-), znaczeniu łośnych dźwięków czy puszczaniu płonących kół toczących się po stromych stokach na pola uprawne. Prawie nic nie pozostało z bardzo ważnej i interesującej obrzędowości związanej z wodą. A szkoda, bo mamy tu piękne rytuały milczącego zbierania ziół i innych roślin niezbędnych do wykonania konkretnych rytuałów oraz milczącą, kontemplacyjną ścieżkę „wróżenia” z wody. Najprawdopodobniej zwyczaj ten polegał na wpatrywaniu się w powierzchnię nieruchomej wody (źródło, tafla stawu, naczynie z wodą) i otwarciu na pojawiające się obrazy i ważne intuicje! Jeżeli jesteśmy już przy intuicji – łączenie roślin i słońca to zadziwiający fakt zrozumiały jedynie kiedy wiemy, że życie ludzi na Ziemi jest możliwe dzięki zjawisku fotosyntezy


Z punktu widzenia etnobotaniki naszej części Europy możemy z powodzeniem zestawiać listy roślin, jakie były konieczne do prawidłowego przejścia przez czerwcowe święto. Oto moja próba zestawiona z kilku źródeł, wydających mi się godnymi zaufania. Z pewnością to nie są listy wyczerpujące temat i proponuję, aby do czasu naszego planowanego na połowę czerwca spotkania w Brutowcach (19-22.06.2012, Góry Lewockie, Słowacja, w pobliżu leży znane miasteczko Lewocza oraz ruiny wielkiego zamku Spiskiego) podyskutować o tym i ew. uzupełnić je. W czasie warsztatu czerwcowego postaramy się aby listy zamienić na rośliny i wiedzę o nich, a nasze wyobrażenia o kultywowaniu ważnej, czerwcowej nocy zamienić na praktykę. Teoria i praktyka w tego rodzaju sprawach jest niezwykle odległa od siebie :-)

Obrazek

Lista roślin związanych z czerwcowymi rytuałami letniego przesilenia:


* Dziurawiec (Hypericum perforatum)
* Rumianek bezpromieniowy (Matricaria chamomilla)
* Macierzanka (Thymus vulgaris)
* Widłak (Lycopodium sp.)
* Bylica zwyczajna (Artemisia vulgaris)
* Arnika górska (Arnica montana)
* Nagietek lekarski (Calendula officinalis)
* Bez czarny (Sambucus nigra)
* Złocień (jastrun) właściwy (Chrysanthemum leucanthemum)
* Werbena pospolita (Verbena officinalis)
* Krwawnik (Achillea millefolium)
* Bukwica (czyściec) (Betonica officinalis)
* Łopian większy (Arctium lappa)

Dziewięć gatunków drewna do palenia rytualnego ognia:

dąb, brzoza, olsza, róża, jarzębina, bez, topoli (rodzime gatunki: osika, czarna (sokora), biała), głóg, tarnina. Czasem do tej listy (w zależności od miejscowej flory) zalicza się także czeremchę (nazywaną kocierpką, nazwa ta może też czasem oznaczać ligustr zwyczajny).

* Kukła do spalenia w rytualnym ognisku wykonywana jest z gałęzi wierzbowych i słomy.
* Kosze do spalenia ofiar (w tym zebranych roślin – lista jak wyżej) w rytualnym ogniu wykonuje się z witek wierzbowych.
* Koło płonące wykonuje się z drewna brzozy i jesionu.
* Wianki sobótkowe wykonuje się z roślin kwitnących (jak wyżej).
* Szukanie kwiatu paproci dotyczy: paproci – nasięźrzała i podejźrzona, albo też innych gatunków paproci o specjalnych właściwościach

Autor: http://ulicaekologiczna.pl/przyroda/ros ... rzesilenia, etnobotanicznie.pl
Zdjęcie: Marek Styczyński, widok na pasmo Branisko z Gór Lewockich
Ilustracja: Rytualne skoki przez ogień na obrazie Iwana Sokołowa z 1856 roku, Wiki Commons

19-22 czerwca 2014 ekipa warsztatowa etnobotanicznie.pl postara się przetestować informacje zawarte w powyższym artykule i opublikować sprawozdanie z warsztatu bogato ilustrowane fotografiami z Nocy Przesilenia.

http://ulicaekologiczna.pl/przyroda/ros ... rzesilenia
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Piter1974
x 115

Re: Słowiańska "duchowość" - obrzędy

Nieprzeczytany post autor: Piter1974 » piątek 04 sie 2017, 01:00

O OBRZĘDACH SŁOWIAN - Z kroniki Helmoda

Gdy więc król Obodrytów Kanut z przydomkiem Laward zmarł, wstąpili na jego miejsce Przybyslaw i Niklot.
Podzielili oni państwo na dwie części, jeden mianowicie rządził krajem Wągrów i Połabian, drugi — Obodrytów.
Obaj byli strasznymi bestiami, bardzo wrogo usposobieni względem chrześcijan. Odradzał się w owych dniach po
całej Słowiańszczyźnie wieloraki kult bałwanów i praktyki zabobonne. Albowiem oprócz [świętych] gajów i
niebożąt, w które obfitowały pola i miasta, najpierwszymi i najważniejszymi byli Prowe, bóg ziemi
starogardzkiej, Siwa, bogini Połabian, i Radogost, bóg ziemi Obodrytów. Tym bóstwom poświęceni byli
kapłani, dla nich urządzano ofiarne uczty, jak też i oddawano w wieloraki sposób cześć. Mianowicie kapłan stosownie do
wskazówek losu zapowiada uroczystości na cześć bogów, po czym schodzą się mężowie i kobiety z dziećmi; zabijają
na ofiarę swoim bogom woły i owce, niektórzy nawet chrześcijan, głosząc, że bogowie ich lubują się w
chrześcijańskiej krwi. Po zabiciu ofiarnego zwierzęcia kapłan kosztuje jego krwi, by stać się wrażliwszym na
wieszcze natchnienie. Panuje bowiem powszechna opinia, że łatwiej zwabia się bogów krwią. Gdy zaś dopełnią się
ofiary zgodnie ze zwyczajem, lud zaczyna ucztować i bawić się. Panuje zaś wśród Słowian dziwaczny zabobon:
w czasie uczt i pijatyk podają sobie w koło czaszę, w którą imieniem boga dobra i zła składają słowa — nie powiem
poświęcenia, lecz przekleństwa. Wierzą bowiem, że losem pomyślnym kieruje dobry bóg, wrogim zaś — bóg
zły. Dlatego to owego złego boga nazywają w swoim języku Diabłem, czyli Czarnebogiem, to znaczy bogiem
czarnym. Wśród zaś wielorakich bóstw Słowian wybija się nad innymi bóg ziemi Rugian, Świętowit, mianowicie jako skuteczny w
wyroczniach; w porównaniu z nim innych uważali oni tylko za półbogów. Stąd więc zwykle co roku składają w
darze na jego cześć ofiarę z chrześcijanina, na którego wskaże los. Tam też kierowano składane ze wszystkich
krajów sumy przeznaczone na ofiary. Ze szczególnym zaś szacunkiem odnoszą się do służby przy bóstwie: bowiem
ani nie zezwalają na złożenie przysięgi ani też nie dopuszczają do bezczeszczenia świątyni czy też profanacji
nawet wobec wrogów. Oprócz tego Słowianie odznaczają się wrodzonym sobie okrucieństwem, którego nie mogą
nigdy nasycić, wobec czego niepokoją ziemie nadgraniczne zarówno od strony lądu, jak i morza. Trudno
jest nawet zdać sprawę z tego, jak okrutną śmierć zadawali chrześcijanom: jednym wypuszczali wnętrzności wbijając
na pal, innych przybijali do krzyża szydząc ze znaku naszego Odkupienia. Według ich bowiem zdania
największych zbrodniarzy należy krzyżować. Tych zaś, których zachowają przy życiu w nadziei pieniężnego
okupu, takimi torturami męczą, tak silnie więzami krępują, że wprost nie do wiary.
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5769
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 382
x 219
Podziękował: 32196 razy
Otrzymał podziękowanie: 9148 razy

Re: Słowiańska "duchowość" - obrzędy

Nieprzeczytany post autor: abcd » środa 11 paź 2017, 23:14

Jakub Napoleon Gajdziński pisze:Ratomir Wilkowski: “Rodzime wierzenia nie przestały istnieć 1000 lat temu, jakby ktoś światło zgasił”
Nie bez powodu święta katolickie pokrywają się terminami z najważniejszymi świętami rodzimowierczymi
11 października 2017

Ratomir Wilkowski, żerca Rodzimego Kościoła Polskiego, opowiada na czym polega jego kapłańska funkcja, czym rodzimowierstwo różni się od pogaństwa oraz jak wyglądają współczesne słowiańskie obrzędy.

Jakub Napoleon Gajdziński: Jesteś żercą, czyli kapłanem. Na czym to polega? Chodzisz w innych ubraniach, inaczej się zachowujesz? Jakie masz obowiązki, czym różni się twój stan od innych rodzimowierców?

Ratomir Wilkowski:
U Słowian wyróżnić można dwie najważniejsze funkcje kapłańskie: żercy i wołchwa, z czego pierwsza bardziej była rozpowszechniana na zachodzie, a druga na wschodzie słowiańszczyzny. O ile funkcja wołchwa zbliżona była bardziej do roli szamana, uzdrowiciela, pośrednika między żywymi a duchami przodków, o tyle funkcja żercy polegała bardziej na posłudze świątynnej, roli pośrednika między ludźmi a bogami, rolą żercy było również – czy może raczej przede wszystkim – gromadzenie, przechowywanie i przekazywanie wiedzy następnym pokoleniom. W wielu sferach życia funkcje żercy i wołcha mogły się przenikać i pokrywać, i wiele z nich nadal jest współcześnie realizowana.

Podczas organizowanych i przeprowadzanych świąt rodzimowierczych przyjęty jest inny od codziennego strój, ale nie on jest głównym wyznacznikiem pełnionej funkcji, lecz wiedza i pozyskany przez żercę w danej społeczności szacunek wiernych. Na co dzień strój żercy raczej niczym specjalnym nie różni się od zwykłego stroju współczesnego. Może co najwyżej drobnymi, dyskretnymi ozdobami, talizmanami i amuletami, zwykle rozpoznawalnymi wyłącznie przez „swoich”. Podobnie rzecz tyczy się życia zawodowego czy osobistego – żerca winien utrzymywać się z pracy własnych rąk, jak również ma pełne prawo zawrzeć związek małżeński i wychowywać dzieci.

Jak wyglądają wasze obrzędy? Jakie święta są dla was najważniejsze?

W sumie trudno w dwóch zdaniach odpowiedzieć na te pytania. Nasze obrzędy w znacznej mierze opierają się na przekazanej tradycji i obyczajach. W trakcie obrzędów (niezależnie od przyjętej liturgii) wyróżnić zwykle można kilka wspólnych elementów. Jednym z nich jest złożenie stosownych ofiar (składających się najczęściej z plonów rolnych – chleba, kaszy, miodu i piwa) słowiańskim bóstwom. Wiążą się z tym zazwyczaj modlitwy dziękczynne za okazaną przez te bóstwa dotychczasową przychylność oraz prośby o jej okazanie w przyszłości. Czasem podobne ofiary składane są pośrednim bytom duchowym (w innych religiach określanych mianem opiekuńczych duchów miejsc, aniołów lub demonów) lub duchom przodków w celu zapewnienia sobie ich opieki lub odżegnania ich gniewu. Innym stałym elementem są zabiegi związane z żywiołami mającymi magiczną, oczyszczającą uczestników moc. Kolejnym elementem są przeprowadzane wróżby. Obchody zamyka zaś (jak większość rodzimych słowiańskich świąt, które cechuje radość życia) huczna biesiada zwykle trwająca do białego rana (a nierzadko przeciągająca się o kilka kolejnych dni).

Obrazek
Chram Mazowiecki, Noc Kupały (fot. Piotr Zarówny)

Głównymi świętami starosłowiańskimi, respektowanymi przez Rodzimy Kościół Polski są dni przesilenia i równonocy: Godowe Święto w grudniu, Jare Święto w marcu, Święto Ognia i Wody czyli Noc Kupały w czerwcu oraz Święto Plonów we wrześniu. Głównymi świętami poświęconymi przodkom są natomiast Dziady wiosenne i jesienne. Osobnymi świętami są rytuały przejścia, celebrujące ważne momenty w życiu członków rodzimowierczej społeczności, takie jak: powitanie rodzanic, czyli obrzęd związany z narodzinami, postrzyżyny lub kosopleciny, czyli obrzęd związany z przejściem dziecka w okres młodzieńczy, swaćba, czyli ożenek oraz naturalnie u kresu życia każdego z nas – pochówek i stypa.

Czy rodzima kultura przeżywa renesans? Ile z niej jeszcze zostało? Mówi się, że wiele rytuałów oraz wyobrażeń przetrwało w ludowej odmianie polskiego katolicyzmu. Co o tym sądzisz?

Świadomość społeczna rośnie, a ludzie coraz częściej szukają swoich korzeni i związku z zamieszkiwanym terenem. Najpewniej z tego powodu wynika stały, acz sukcesywny wzrost zainteresowania własnym pochodzeniem, etniczną wiarą i kulturą. Sama obecność rodzimowierców jest natomiast najlepszym dowodem na to, że zostało z niej wystarczająco wiele. Ten kto rzeczywiście chce i wie gdzie szukać – znajdzie. Co do przejmowania przez katolicyzm zastałych etnicznych tradycji to w przypadku Słowian nie jest to jakiś szczególny ewenement. Katolicyzm generalnie na zajmowanych terenach miał tendencję, że tego czego z etnicznych wierzeń nie zdołał skutecznie wykorzenić, to należało wchłonąć, zaadaptować i nadać temu nowe, własne znaczenie. Praktykę tą w kościele rzymskokatolickim określa się terminem inkulturacja.

Nie bez powodu zdecydowana większość obecnych świątyń katolickich, których historia sięga średniowiecza, stoi na miejscu dawnych świętych gajów i chramów. Podobnie najważniejsze święta katolickie pokrywają się terminami z najważniejszymi, wymienianymi wcześniej świętami rodzimowierczymi. Notabene czerpały z nich pełnymi garściami. Przykładowo wielkanocne malowanie pisanek czy polewanie się wodą w tzw. lany poniedziałek, to czysto pogańskie tradycje przejęte z Jarych Godów. Nie mogąc zwalczyć tradycji towarzyszących Nocy Kupały, Kościół katolicki przechrzcił ją na Noc Świętojańską. Święto Plonów do dziś jest obchodzone pod nazwą Dożynek. A tzw. bożonarodzeniowe zwyczaje jak kładzenie sianka pod obrus, 12 potraw, puste miejsce przy stole, podłaźniczka czy obdarowywanie się prezentami są żywcem wzięte z tradycji Szczodrych Godów.

Jakie są główne założenia rodzimej wiary? W Kościele katolickim są dogmaty, jest 10 przykazań.

I tu spotkamy się z pierwszą zasadniczą różnicą bo rodzimowierstwo, jako system zaliczany do tzw. religii naturalnych, opierający się na zmysłowej i pozazmysłowej obserwacji otaczającego nas świata, a tym samym niepozostający w opozycji do nauki, w przeciwieństwie do monoteizmów, nie przejawia specjalnej tendencji do popadania w bezkrytyczny dogmatyzm. Z tego względu szczególne znaczenie w rodzimowierstwie słowiańskim ma empatia, wiedza oraz zdolność do samodzielnego myślenia. O naszym człowieczeństwie nie decyduje bowiem żaden gotowy przepis na godne życie, bo wówczas niewiele różnilibyśmy się od maszyn, komputerów i robotów, lecz to jak bardzo potrafimy wczuć się w sytuację innej żywej istoty oraz jak szybko potrafimy kojarzyć zebrane informacje i wyciągać z nich właściwe wnioski. Innymi słowy niech każdy szukający gotowego przepisu na to jak być dobrym i szlachetnym człowiekiem, stara się po prostu takim być.

Inna sprawa, że takie wartości jak poszanowanie życia, szacunek dla przodków czy wręcz rodziny, poszanowanie cudzej własności, unikanie kłamstw i pomówień – które większość osób doskonale zna z dekalogu, choć ten wymienia je jako drugorzędne, a tym samym mniej istotne niż przykazanie pozwalające Jahwe zdobyć i utrzymać pozycję monopolistyczną w panteonie – są uniwersalne i doskonale znane od wieków w większości kultur. Na tyle oczywiste, zakorzenione i obecne były również w mentalności naszych słowiańskich przodków, że nikt nawet nie widział potrzeby ich spisywania. Tym samym za oczywiste przyjmujemy, że człowiek jest równocześnie częścią przyrody, społeczeństwa oraz rodu.

Obrazek
Chram Mazowiecki, Noc Kupały (fot. Piotr Zarówny)

Wierzycie w wielu bogów, czy jednego boga i jego wiele wcieleń?

Każdy człowiek poniekąd wierzy na swój sposób. Rodzimy Kościół Polski jest związkiem otwartym, m.in. w związku z czym w ogólnym rozrachunku nie uzurpuje sobie prawa wyłączności ani w sprawach osobistej wiary, ani przynależności kościelno-organizacyjnej. Jako politeiści oraz wyznawcy religii naturalnej nie ograniczamy nikomu wiary do jakiegoś jednego, konkretnego bóstwa, ani tym bardziej nie narzucamy jedynego globalnego, tzw. uniwersalnego dla wszystkich, sposobu zbliżenia się do absolutu, boga czy też bogów. Jednocześnie uznajemy, m.in. biorąc pod uwagę, iż powstanie religii nie jest procesem natychmiastowym, a tym samym dany system wyznaniowy najlepiej sprawdza się na terenie, na którym powstał i na którym ewoluował, że najbliższa, naturalna Słowianom jest ich własna etniczna wiara.

Z tego względu Rodzimy Kościół Polski reprezentuje wyznanie henoteistyczne (będące formą politeizmu), silnie nacechowane panteizmem. Opiera się ono na przekonaniu o istnieniu Boga Najwyższego, stanowiącego absolut, utożsamianego z naturą i otaczającym nas wszechświatem – czy raczej, w związku z ewolucją tego ostatniego terminu, z wiecznym, nieskończonym i nieograniczonym metawszechświatem. Przejawami Jego poszczególnych aspektów (kolejnymi wcieleniami lub osobnymi tworami boskimi) są inni, pomniejsi bogowie oraz liczne istoty duchowe Mu podległe.

Wierzymy, iż w takiej postaci (jako wieczny, nieskończony i nieograniczony absolut – w sobie zawierający wszelkie racje swego bytu) Bóg Najwyższy nie może zostać w pełni opisany powszechnie używanymi, subiektywnymi, ludzkimi kryteriami, takimi jak np. dalece relatywne pojęcia dobra i zła. Jednocześnie przyjmujemy, iż tym kryteriom (choć w różnej skali) podlegać mogą pozostali, pomniejsi bogowie i boginie, znajdujący się bliżej poszczególnych sfer ludzkiej egzystencji – przy czym i tu ludzka, subiektywna ocena niekoniecznie w pełni musi pokrywać się z rzeczywistością.

Wierzymy również, iż owe pozostałe bóstwa (będące niejako uproszczonymi przejawami Boga Najwyższego) sprawują pieczę nad konkretnymi aspektami związanymi z naturą (z którymi często są wręcz utożsamiane). Stanowić one mogą zarówno poszczególne aspekty natury lub poprzez te aspekty natury mogą przejawiać swe istnienie. Tak politeistycznie pojmowane bóstwa, postrzegane wspólnie (całościowo), również stanowią absolut.

W związku z powyższym, do RKP należeć może każdy rodzimowierca słowiański, niezależnie od tego, czy w jego poglądach wyznaniowych dominują cechy politeizmu czy panteizmu. Innymi słowy, związek stara się zrzeszać wszystkich tych, którzy niezależnie od obranego przez siebie sposobu zbliżenia się do absolutu, czynią to w ramach kontynuacji wiary naszych słowiańskich przodków. Kwestia nazewnictwa, choć indywidualnie dla każdego rodzimowiercy równie istotna, jest w tym przypadku drugorzędna.

Skąd czerpiecie wiedzę o słowiańskim panteonie?

O ile od czasów Aleksandra Brücknera i jego „Mitologii słowiańskiej” nie przybyło specjalnie tekstów źródłowych, to jednak zwłaszcza w ciągu ostatnich dwóch dekad odnotowano znaczny postęp wiedzy o Słowianach, wiążący się z przyrostem ilości źródeł archeologicznych, postępem metodologicznym, a także nową interpretacją źródeł pisanych, stanowiących wciąż główne oparcie w badaniu dziejów Słowian (w tym na płaszczyźnie religijnej).

Powszechnie przyjęło się sądzić, że niewiele pozostało z dawnych wierzeń Prasłowian i rzeczywiście może się tak wydawać, biorąc pod uwagę bogactwo kulturowe naszych przodków, którego to znaczna część na przestrzeni wieków uległa zatraceniu. Z samych wierzeń zachowało się jednak wystarczająco wiele, by nadal pozostały one żywe (czego współcześni rodzimowiercy są najlepszym dowodem). Przyczyniają się do tego nie tylko zapiski ówczesnych kronikarzy czy pozostałości dawnych przekazów i tradycji, znajdujące swe odbicie choćby w folklorze całej (a nie tylko z terenów obecnej Polski) słowiańszczyzny, ale także przychodzące im w sukurs liczne dziedziny naukowe, takie jak np. archeologia czy językoznawstwo. Inna sprawa, że rodzimowierstwo to nie wyłącznie sucha mitologia. Żywa wiara to coś więcej niż tylko metodologiczne, naukowe badania nad nią.

Obrazek
Chram Mazowiecki, Noc Kupały (fot. Piotr Zarówny)

W tym miejscu warto zaznaczyć, że rodzime wierzenia nie przestały istnieć 1000 lat temu, wraz z tzw. „chrztem Polski”, raptem jakby ktoś światło zgasił. Tzw. chrystianizacja przebiegała bowiem – a wręcz powiedzieć można, że cały czas nadal przebiega – stopniowo i to bynajmniej wcale nie gładko i bez oporów (czego najlepszym dowodem jest choćby mająca miejsce na tych terenach w XI w. „reakcja pogańska”). Jeszcze w XVII wieku Kościół Katolicki w swych kazaniach potępiał pogańskie zwyczaje, przy czym rodzimowierstwo – mniej lub bardziej jawnie – cały czas funkcjonowało także w późniejszych wiekach, aż do dnia dzisiejszego. Warto przy tym również wspomnieć, że rodzimowierstwo słowiańskie to nie tylko tzw. „pogaństwo polskie”, lecz także dziedzictwo naszych słowiańskich (lub nawet innych, aczkolwiek pod tym względem bliskich nam kulturowo, których ludność wzajemnie się przenikała) sąsiadów, u których tego rodzaju świadectwa zachowały się znacznie dłużej, a często także w większej liczbie.

Gdyby chcieć natomiast odesłać do konkretnych opracowań to niewątpliwie w pierwszej kolejności należałoby tu wymieniać „Kulturę ludową Słowian” Kazimierza Moszyńskiego czy „Mitologię Słowian” Aleksandra Gieysztora.

Jak można zostać rodzimowiercą? Jak dowiedzieć się w tej kwestii więcej?

Rodzimowiercą się nie zostaje. Rodzimowierstwo to nie tylko system wyznaniowy, ale wręcz swoista filozofia życiowa. Rodzimowiercą się więc po prostu jest lub nie. Co najwyżej można sobie tego faktu w pełni nie uświadamiać. Zostać można natomiast, czy raczej przystąpić do któregoś z rodzimowierczych związków wyznaniowych, takich jak np. wymieniany wcześniej Rodzimy Kościół Polski. Chcąc znaleźć więcej informacji o jego założeniach polecam stronę interentową jak również największą rodzimowierczą grupę facebookową – serdecznie zapraszamy i zachęcamy do odwiedzin.

Gdzie się spotykacie? Kiedy? Czy każdy może do was dołączyć?

Rozpatrując szeroko rozumiane rodzimowierstwo, wiele zależy od specyfiki danej wspólnoty jak i samego regionu. Zwykle obrzędy przeprowadza się na łonie natury, w miejscach szczególnie ważnych dla rodzimowierców, wyróżniających się czymś z reszty otoczenia lub historycznie udokumentowanych jako kultowe. W przypadku Rodzimego Kościoła Polskiego największe obchody świąt są otwarte i publicznie dostępne, a organizowane są najczęściej w mazowieckim chramie, czyli w półotwartej, drewnianej świątyni. Podobnie rzecz ma się w przypadku przynależności do danej wspólnoty. Każda z nich ma zasadniczo swoje kryteria którymi się posługuje. W przypadku rodzimego Kościoła Polskiego wyróżniane są dwie formy przynależności: uznaniowa (oparta na samej tylko deklaracji woli) i formalna (wymagająca złożenia pisemnej deklaracji przystąpienia). Główna różnica między przynależnością formalną a uznaniową polega na zakresie przysługujących w ramach struktury związku praw.

Członkiem Kościoła zostać może każdy, kto z należytym szacunkiem odnosi się do rodzimych, słowiańskich bóstw, czyniąc to w ramach kontynuacji wiary naszych słowiańskich przodków. Osobę taką powinna cechować postawa umiłowania i pielęgnowania narodowej tradycji, kultury oraz języka, o czym przede wszystkim decyduje obrany i realizowany przez tą osobę światopogląd wyznaniowy.

Czy rodzimowierstwo różni się czymś od pogaństwa i neopogaństwa?

Pogaństwo (łac. pagus – „wioska”) to określenie, często o wydźwięku pejoratywnym, używane zazwyczaj przez wyznawców religii monoteistycznych: chrześcijaństwa, judaizmu i islamu w stosunku do wyznawców innych religii, głównie politeistycznych i animistycznych. Samo słowo „pogaństwo” pojawiło się w V w n.e. Wtedy to miała miejsce wzmożona chrystianizacja Cesarstwa Rzymskiego, której skutecznie opierali się mieszkańcy wiosek. Wioski te po łacinie nazywano pagus i właśnie od tego słowa powstało określenie „pogaństwo”. Według części odmiennych opinii słowo paganus oznaczało pierwotnie „górala”, mieszkańca górskiej gminy pasterskiej. Początkowo określenie to nie miało więc pejoratywnego znaczenia „wieśniak”. Dopiero w czasach dużo późniejszych wyznawcy religii monoteistycznych zaczęli stosować je w znaczeniu pogardliwym w odniesieniu do wyznawców innych religii.

Obrazek
Chram Mazowiecki, Noc Kupały (fot. Piotr Zarówny)

Rodzimowierstwo to z kolei termin odnoszący się zarówno do minionych jak i współczesnych systemów wierzeń etnicznych, które swym zakresem wyraźnie nawiązują do konkretnej grupy kulturowej. Innymi słowy są to systemy oparte na mitologii i wierzeniach lokalnej społeczności, zwykle odwołujące się do tradycji przedchrześcijańskich, występujące w obrębie danej grupy kulturowej. Samo pojęcie powstało ze złączenia dwóch słów: „wiara” w znaczeniu zespołu zasad, na których opiera się pogląd na świat oraz „rodzima” czyli właściwa danej społeczności, regionowi – pochodząca z danego narodu, plemienia, ojczyzny, macierzy, domu, miejsca, itd. We współczesnym znaczeniu do powszechnego użytku termin rodzimowierstwo trafił najpóźniej na przełomie XX i XXI wieku, pierwotnie na określenie tradycji słowiańskiej (jako pojęcie najwłaściwsze językom słowiańskim), ostatecznie w Polsce również na określenie pozostałych wierzeń wywodzących się z przedchrześcijańskich, głównie europejskich, tradycji etnicznych (słowiańskiej, celtyckiej, pruskiej itd.) – stąd późniejsza konieczność doprecyzowania terminu przymiotnikiem, np. „rodzimowierstwo słowiańskie”.

Tym samym, jeśli chodzi o pojęcia takie jak rodzimowierstwo i pogaństwo, to poza kwestiami semantycznymi, największa różnica polega na ich zakresie pojęciowym. O ile w przypadku terminu pogaństwo w grę wchodzić mogą wszelkie etniczne, najczęściej politeistyczne systemy wyznaniowe zaliczane do tzw. religii naturalnych, o tyle w przypadku rodzimowierstwa zwykle chodzi o wierzenia wywodzące się z ziem zamieszkiwanych przez Słowian i ludy z nimi się przenikające, a co za tym idzie najbliżej z nimi kulturowo spokrewnionymi.

Jeśli chodzi o termin neopogaństwo to zakres pojęciowy jest jeszcze szerszy bo w potocznym, powszechnym rozumieniu dodatkowo obejmuje ruchy wyznaniowe powstałe na przestrzeni ostatnich kilku wieków, bez wyraźnego odwoływania się do jakiegokolwiek, konkretnego kręgu kulturowego, a często wręcz niejako w oderwaniu od nich. Dodatkowo, użyty przedrostek neo sugeruje pewną przerwę w ciągłości. Wskazuje, że mamy do czynienia ze swego rodzaju „nowymi poganami”. Tym samym w odniesieniu do rodzimowierstwa słowiańskiego termin ten jest jeszcze bardziej nieadekwatny, gdyż rodzimowierstwo słowiańskie nie jest wyłącznie odtwórstwem lecz przede wszystkim kontynuacją dawnych wierzeń. Rodzimowiercy w żadnym razie nie są więc neopoganami, tak samo jak zdecydowana większość Polaków będąca Słowianami nie jest neosłowianami.

Obrazek Jakub Napoleon Gajdziński

Rocznik 87, absolwent politologii, historii i dziennikarstwa. Dużo podróżuje, kocha koty i dobre piwo. Tego ostatniego nigdy nie odmawia.
https://igimag.pl/2017/10/ratomir-wilko ... lo-zgasil/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 11660
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 595
Podziękował: 22028 razy
Otrzymał podziękowanie: 18782 razy

Re: Słowiańska "duchowość" - obrzędy

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 21 gru 2017, 00:24

W ten Świąteczny Czas, który nadchodzi Wszystkim Znajomym Przyjaciołom tym Bliższym i tym Dalszym Spełnienia, Obfitości, Zdrówka i Radości!!! Niech Wam Wszystkim się Darzy !!! ...

Obrazek
0 x



Awatar użytkownika
grzegorzadam
Moderator
Posty: 10795
Rejestracja: czwartek 26 cze 2014, 17:02
x 43
x 444
Podziękował: 22644 razy
Otrzymał podziękowanie: 15673 razy

Re: Słowiańska "duchowość" - obrzędy

Nieprzeczytany post autor: grzegorzadam » niedziela 07 sty 2018, 07:52

I po święcie sześciu króli ( :D )

Kochani, mówi się o masonach, o illuminati, ale to kościół Rzymu ustanawia wszelki porządek i święta.
31 grudnia - Sylwester - święto mające źródło w katolicyzmie.
1 stycznia święto mające źródło w imperium Rzymu - Kult Janusa.

6 stycznia. Jak wiemy 666 jest liczbą po wskroś człowieka.
Tak więc 6 stycznia jest świętem człowieka i nie ma żadnego uzasadnienia biblijnego.

Być może coś więcej na ten temat wie Ryszard Petru i mówię to pół żartem pół serio...

https://youtu.be/hgyv_Nc-YXg
(Rysiu strzałowcu :D - komentarze pod filmem..)


6 stycznia na terenie Polski było tzw Święto Godowe:

od starosłowiańskiego słowa god, czyli rok.
Jak pisze Barbara Ogrodowska w książce "Święta polskie", nazwa ta pochodzi od zaślubin (godów) starego i nowego roku oraz nocy i dnia, gdyż czas Bożego Narodzenia zbiegał się z zimowym przesileniem Słońca.


Jest to więc kolejne jak wiele innych na całym świecie przemienienie świąt pogańskich w chrześcijańskie.

To nie wszystko...

Na ziemiach słowiańskich a więc pogańskich czczony byl w tym samym czasie co Mitra Swarożyc:

Czczenie Swarożyca, uroczyste spożywanie świętej wieczerzy. Przewidywanie pogody na kolejny rok. Przesilenie zimowe. Najdłuższa noc w roku, ale po niej dzień znów zaczyna się wydłużać.
Wróżono pomyślność w nadchodzącym roku, grupy w rytualnych przebraniach obchodziły wszystkie domy śpiewając kolędy i zbierając zapłatę w naturaliach, całowano się pod podłaźnicą i jemiołą, spożywano 13 potraw, dbając jednocześnie o dodatkowe nakrycie dla zmarłych przodków (wiele z tych zwyczajów przetrwało do dziś)



Jak widzimy kościół katolicki zaadoptował zwyczaje niepobożne na terenie Polskie i tak już zostało....

Problem w tym że znawcy teologii wśród protestantów również dopełniają tych obyczajów...
http://detektywprawdy.pl/2018/01/06/i-p ... ciu-kroli/
0 x


czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...

Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 7118
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 24
x 215
Podziękował: 5535 razy
Otrzymał podziękowanie: 11072 razy

Re: Słowiańska "duchowość" - obrzędy

Nieprzeczytany post autor: Thotal » piątek 02 mar 2018, 00:01

marzec, marzenie, marznięcie, umieranie...


https://www.racjonalista.pl/kk.php/s,10199




Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 7118
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 24
x 215
Podziękował: 5535 razy
Otrzymał podziękowanie: 11072 razy

Re: Słowiańska "duchowość" - obrzędy

Nieprzeczytany post autor: Thotal » piątek 02 mar 2018, 15:26

C. D.


https://wolnemedia.net/marzec-marzanna- ... -czerwien/
Marzec, Marzanna czyli śląska czerwień

Opublikowano: 02.03.2018 | Kategorie: Historia, Publicystyka, Wierzenia

Istnieje pewna zasadnicza cecha odróżniająca kalendarz słowiański od kalendarzy europejskich: jego racjonalna konstrukcja i duży nacisk na znaczeniowość. Europa nie przywiązuje szczególnej wagi do sensu nazw miesięcy ani nawet do nich samych, stąd szereg miesięcy nosi nazwy jedynie liczebników, które dziś zupełnie się już poplątały. Anglicy czy Niemcy dziewiąty miesiąc roku określają łacińskim słowem oznaczającym „siedem” (September od septem), miesiąc dwunasty nazywają słowem „dziesięć” (December — decem) itd. Generalnie w europejskich kalendarzach nazwy miesięcy to dość bezsensowny zlepek niezwiązany z losami danego ludu. Wyjątkiem jest kalendarz Słowian, w którym każdy miesiąc coś znaczy i to coś to są rzeczy fundamentalne przyrodniczo, gospodarczo, społecznie i kulturowo. Dziś o genezie nazwy miesiąca marzec.

MARZEC CZYLI ŚMIERĆ

(...)



Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 11660
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 595
Podziękował: 22028 razy
Otrzymał podziękowanie: 18782 razy

Re: Słowiańska "duchowość" - obrzędy

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 31 paź 2018, 22:37

Prawda o Zaduszkach i Halloween, kosmiczne dzieci i nowe odkrycie z Peru

https://www.youtube.com/watch?v=X_KazPv0KbY

Opublikowany 31 paź 2018
W dzisiejszym odcinku, zamierzam opowiedzieć wam co nieco o korzeniach zapomnianego już słowiańskiego święta Dziadów, ostatnio dokonanych odkryciach z Peru oraz planach na przyszłość ludzkości tworzonych przez jedną z amerykańskich firm biotechnologicznych.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 11660
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 595
Podziękował: 22028 razy
Otrzymał podziękowanie: 18782 razy

Re: Słowiańska "duchowość" - obrzędy

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 20 gru 2018, 22:58

CZ. BiAŁCZYŃSKi Pytania i odpowiedzi ⚠ WAżNE SŁOWA 13.XII.2018 nie TAGENTV

https://www.youtube.com/watch?v=WdUWlf8w7VA

Opublikowany 17 gru 2018
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 11660
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 595
Podziękował: 22028 razy
Otrzymał podziękowanie: 18782 razy

Re: Słowiańska "duchowość" - obrzędy

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 22 gru 2018, 00:00

Obrazek

Obrazek
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 5551
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 732
x 257
Podziękował: 9493 razy
Otrzymał podziękowanie: 10082 razy

Re: Słowiańska "duchowość" - obrzędy

Nieprzeczytany post autor: chanell » środa 26 gru 2018, 10:17

12 dni Godów – ukradzione święto Swarożyca


RudaWeb: 12 dni Godów – ukradzione święto Swarożyca

Jezus wcale nie urodził się 25 grudnia. Datę tę wybrano, by zastąpić dawne święta pogańskie. Tego dnia celebrowano narodziny popularnego wśród obywateli Cesarstwa Rzymskiego boga Mitry oraz święto Słońca Niezwyciężonego. Natomiast u Słowian ten dzień wchodził w okres dwutygodniowych Godów – świąt nowego Słońca, uosabianego w postaci Swarożyca. W wierze przyrodzonej zimowe przesilenie stanowiło najważniejszy punkt cyklu liturgicznego. Hierarchowie chrześcijańscy świadomie na koniec grudnia wyznaczyli dzień świętowania urodzin Jezusa, by starą tradycję pogan włączyć do ich nowego produktu ideologicznego. W ten sposób ukradli święto naszych przodków, by łatwiej nad nimi zapanować.


21-22 grudnia Słowianie obchodzili Szczodre Gody, zwane także świętem Zimowego Staniasłońca – podaje innemedium.pl. To jedno z czterech najważniejszych słowiańskich świąt solarnych. Wyznaczało nie tylko początek nowego roku słonecznego, ale także początek roku liturgicznego i wegetacyjnego. W czasie Szczodrych Godów następowało przesilenie zimowe, dni ponownie stawały się dłuższe a noce krótsze. Następowało symboliczne zwycięstwo boga słońca-światła czyli Swarożyca nad ciemnością. Zaczynał się nowy życiodajny cykl, w którym Słońce-Swarożyc rozpoczynał swą podróż, oświetlając Matkę Ziemię Mokosz.

Nie ma żadnych dowodów historycznych, że Jezus urodził się 25 grudnia. W pierwszych wiekach nowej wiary narodzenie jej boga wyznaczano na 20 dzień kwietnia lub maja. Klemens Aleksandryjski (żyjący w latach 150-215 n.e. Ojciec Kościoła, święty katolików i prawosławnych) napisał: „Są tacy, co ustalili nie tylko rok, ale nawet dzień Pańskich narodzin i twierdzą, że miało to miejsce 28 roku panowania Augusta, 25 dnia egipskiego miesiąca pachon. […] Inni wskazują na 24 lub 25 dzień pharmuthi”. Po przeliczeniu daje to 20 kwietnia lub 20 maja.

Cześć Słońcu i penisowi

25 grudnia stał się, w tradycji zachodniej, dniem narodzin Jezusa dopiero w IV w. n.e.. Pierwsza wzmianka o obchodzeniu tego święta pochodzi z manuskryptu „Kalendarz 354 roku”. W tym samym dniu w Cesarstwie Rzymskim obchodzono święto Sol Invictus (Słońca Niezwyciężonego), upamiętniające „narodziny” nowego słońca. Natomiast na kilka dni przed Bożym Narodzeniem wypada przesilenie zimowe obchodzone w wielu rodzimych religiach Europy, m.in. Słowiańskiej.

Życie duchowe „pogan” było bogate i pierwsi chrześcijanie czerpali z niego pełnymi garściami. Tak stało się z obrzędowością Godów, włączonych do celebry Bożego Narodzenia. Podobnie stało się z Wielkanocą, która była w wierze przyrodzonej związana z kultem płodności – stąd we współczesnej symbolice jajka, króliczki czy zajączki. To samo dotyczy obrządku poświęcania/pokropienia pokarmów czy domów przez księdza. Kropidło kapłana to bowiem… symbol penisa w wzwodzie, a kropienie odpowiada wytryskowi nasienia, czyli jest to swoiste błogosławieństwo płodności domowi.

Obrazek
NA ZDJĘCIU: wizerunek Swarożyca, FOTO: weneda.net



https://bialczynski.pl/2018/12/24/rudaw ... 2RtucXrXbQ

więcej u źródła : http://rudaweb.pl/index.php/2016/12/21/ ... 5wrnEfr-HQ
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 11660
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 595
Podziękował: 22028 razy
Otrzymał podziękowanie: 18782 razy

Re: Słowiańska "duchowość" - obrzędy

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 28 gru 2018, 00:24

Obrazek
1 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 11660
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 595
Podziękował: 22028 razy
Otrzymał podziękowanie: 18782 razy

Re: Słowiańska "duchowość" - obrzędy

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 07 sty 2019, 23:25

Święto Trzech Króli to sztuczna nakładka na zupełnie inne, prastare święto… Dowiedz się skąd się wzięło.
RA - Jasna Polska | 03.01.2019

Przez wiele lat przyjmowałam je bezrefleksyjnie. Skąd się wzięło święto trzech króli? – takie trochę dziwne, oderwane od reszty Świąt? Nie widziałam w nim sensu ani celu i brałam za jakąś okołobiblijną, sztucznie rozdmuchaną opowiastkę. Och! Jak bardzo się myliłam!

Święto Trzech Króli to w istocie prastare boginiczne święto na cześć światłości i nowego życia, wywodzące się głęboko z epoki matriarchatu.

Ponieważ kościół nie poradził sobie z potężnym kultem Trzech Bogiń (o którym za chwilkę), w ostatnim akcie manipulacji przemianował je najpierw na trzy święte: Katarzynę, Małgorzatę, Barbarę (Brygidę), a potem, w ramach wypierania pierwiastka kobiecego z tonącej w testosteronie instytucji, przerobił wczesnośredniowieczne święte na Kacpra, Melchiora i Baltazara. I zostawił nawet te same inicjały…

Dla porządku dodam, że imiona nigdy nie istniejących „trzech króli” pojawiają się dopiero w VI wieku, a cała koncepcja zostaje spopularyzowana w IX wieku.

I w zasadzie na tym mogłabym skończyć, ale ta historia jest dalece bardziej ciekawa, niż powyższy spoiler…

Obrazek
Skąd się wzięło trzech króli? – zagadka rozwiązana (mal. Lucas Cranach)

Matriarchat, patriarchat – Wam już dziękujemy, teraz wchodzi Epoka Serca

Tak zwana prehistoria ludzkości (czyli to, co zna, bada i gdzie dosięga współczesna nauka) to 95% całego czasu, który oficjalnie znamy.

Historyczny okres ludzkości to zaledwie 5%.

Doskonale znasz figurki piersiastych, brzuchatych bogiń, które znajduje się w najstarszych wykopaliskach. To, że istniała kultura matriarchalna, czcząca żeńską energię płodności, narodzin i Natury, też nie jest tutaj niespodzianką.

Matriarchat był etapem rozwoju i kolektywnego doświadczania drugiej czakry – plemienności, wspólnotowości, więzi, seksualności (stąd też duża swoboda seksualna kobiet w tym czasie, przejawiająca się np. w formie obrzędów i sposobu spędzania świąt).

Po tym okresie, w którym męska energia była zepchnięta na drugi plan, sytuacja się odwróciła. Ludzkość weszła w zbiorowe doświadczanie trzeciej czakry, czyli indywidualizmów, partykularyzmów, gier o władzę i dominację, zmiany funkcjonowania z „my” na „ja”.

O tym wszystkim szerzej piszę tu: Po co był patriarchat i jaką krzywdę wyrządził kobietom i mężczyznom (tak – mężczyznom również!) ...https://jasnapolska.pl/po-co-byl-patria ... m-rowniez/

Żadna z tych epok nie „naprawiła błędów” drugiej. Każda przesada jest zła, a w matriarchacie i patriarchacie doświadczyliśmy na wszelkie sposoby ciemnego aspektu obu czakr. To było ciekawe dla (nie)świadomości zbiorowej i Dusz, ale na szczęście dobiega końca.

W tej chwili jesteśmy świadkami kolektywnego wchodzenia w epokę czakry serca, gdzie obie te energie: żeńska i męska zaczynają harmonijnie współistnieć.

Czytaj więcej: Przesilenie Zimowe 2018, 23:23 – Potężny Punkt Zwrotny (a raczej Brama do Nowej Ziemi)...https://jasnapolska.pl/przesilenie-zimo ... wej-ziemi/

Aby jednak tak się stało, potrzebna jest poszerzająca świadomość, czyli nie tylko podnoszenie własnych wibracji, coraz wyższa moralność, wrażliwość i mądrość, ale także poszerzanie wiedzy na temat świata, która do tej pory była ekstremalnie:

a) zmanipulowana

b) ukryta przed ludźmi.

I właśnie po to jest ten tekst.

Trzy Boginie
Święto trzech króli jest całkowicie spreparowane.

– Po pierwsze biblijne opisy nie mówią o tym, ilu mędrców przybyło, ani nie podają ich imion.

– Po drugie nie wspominają o żadnych królach, tylko magach.

– Po trzecie, jak na ewangelię przystało, “opowieść Mateusza nie musi być „historyczna” – w tym miejscu Mateusz nie jest kronikarzem, ale nauczycielem. Fragment o Mędrcach wydaje się zbudowany na wzór żydowskiego midraszu – historii mającej pouczyć słuchacza o zamiarach Stwórcy.” (źródło: 1)

A zatem trzej królowie na pewno nie istnieli. Za to zdecydowanie istniały te Trzy:

“Istniały od narodzin cywilizacji, ich ślady znajdujemy wszędzie. Występują od Gór Ałtaju po Irlandię, mają setki nazw i przydomków. Zawsze jednak występują w 3 postaciach: Dziewczyny, Dojrzałej Kobiety i Starej. Biała, Czerwona i Czarna.”

Trzy kolory bogini, istniały w każdej prastarej kulturze. Zawsze te same (czasem czarny zmieniał się w ciemny granat) – by mieć pewność, o którą z nich chodzi:

„Świetlista Bogini Początku przeistacza się w płodną, twórczą Czerwoną, ta z kolei staje się Czarna – bogini Przemiany. Czarna ma dwa oblicza, od Białej dzieli ją niewiele – jej wizerunki pokazują z jednej strony staruszkę, z drugiej młodą dziewczynę.”

Obrazek
Wszystkie cytaty i ta historia pochodzą z fascynującej książki polskiej badaczki Anny Kohli, pt Trzy Kolory Bogini, Wyd. Efka (fot. Ra / JasnaPolska)

Trzy Boginie to nic innego, jak personifikacja wiecznego koła życia: Narodzin i Śmierci oraz powtórnych Narodzin – odwiecznego Cyklu Natury.

Skąd liczba trzy? Oprócz intuicyjnego podziału na młoda – dojrzała – stara, czy córka – matka – babka, odwrócony trójkąt, symbolizujący waginę, to najstarszy i najbardziej uniwersalny symbol boginicznej energii.

Matriarchalna święta trójca…

Najpierw były Boginie. I to wszędzie.
Kilka przykładów (z miliona podanych w cytowanej książce):

W Mekce (!!!) miejsce w pobliżu czarnego kamienia w Kaabie, to miejsce poświęcone TRZEM arabskim boginiom: „Al-Lat (Bogini), Al-Uzza (Najpotężniejsza) i Manat, które były przedstawiane jako święte kamienie”.

Bazylika św Piotra stoi na miejscu świątyni bogini Kybele.

Rodowód katolickiej Anny SamoTRZEciej daje się prześledzić aż do neolitu.

Pozostałości kultu boginicznego widać w baśniach krajów niemieckojęzycznych (gdzie kult Trzech Bet był potężny), to wątek Trzech Panien, lub Trzech Kobiet czy Trzech Sióstr.

Obecnie boginie znajdziesz w nazwach rzek, gór i miast w całej Europie:
Rzeka Marne pochodzi od kultu Trzech Matron, bogini Boann dała imię rzece Boyne i miastu Bonn.

Nazwy miast, mające w swym trzonie dziewicę lub kobietę: Magdeburg (Magd – niem. dziewczyna), Frauenberg (=miasto kobiet, później Frombork i Fryburg) lub Dziwin, czy Dziwnówek. Wszystkie one wskazują na miejsce dawnego kultu bogini.

To samo nazwa Bet (od bogini Betel lub Trzech Bet) jest rdzeniem wielu nazw w Europie. Lecznicze źródełka w Niemczech noszą nazwę Bettenbrunnen.

Od bogini Kummerniss, a konkretnie drugiej części długiego imienia Niss, biorą swe nazwy Nicea, Neisse, Nis, czy Nysa (przepływająca w pobliżu Wambierzyc, gdzie do dziś jest jej wizerunek).

W Polsce, oprócz miast, rzek i gór, imię bogiń mają najpiękniejsze pory roku: Wiosna (Vesna) oraz Lato (słowiańska Łada / Latona / Leda / Lato, której odpowiednikiem jest etruska Lat, arabska Al-Lat).

Także nasi słowiańscy bogowie zmienili płeć. Weles pochodzi od Welewity, a pamięć o niej jest tak silna, że przetrwała w kaszubskiej pieśni “wele wele wetka, dzeż të bëła”.

Welewita królowała na półwyspie Hel, pośrednicząc między żywymi i zmarłymi.

Podobnie Światowid, którego pierwowzorem była prawdopodobnie Svantewit – Łabędzia / Święta / Biała Bogini. Zwłaszcza, że najstarsza znana tradycja Rugii to boginiczny kult Białych Łabędzi.

Poznaj Triady, czyli Trzy Boginie w różnych kulturach
Przykład Mekki to jedno, oprócz tego istnieje zatrzęsienie triad bogiń wszelkich kultów. Dla przykładu w Antyku były to: trzy Łaski, Hory, Syreny, Hesperydy, Gorgony, Erynie, a nawet Muzy (w wersji pierwotnej). W tych kulturach boginię przedstawiano często w postaci trzech kolumn.

„Również celtycka Birgit oraz Norny i Walkirie mają charakter trójcy. Wielka norweska święta Sunniva występuje w towarzystwie 2 sióstr”

U ludów germańskich królowały Trzy Matrony (później Trzy Bety) i był to kult ogromnie popularny i dobrze udokumentowany.

W Polsce „mnich benedyktyński, opisujący pogańskie obrzędy na Łysej Górze w XVI wieku (!) (…) wspomina o kulcie słowiańskich bogiń. Nazywa je Łada, Boda i Leli.”

Anna Kohli jako najsłynniejsze słowiańskie trojaczki wymienia: Mokosz, Łada, Lela. „To im oddawano cześć na świętych górach – Dziewiczych, Babich, Białych, Łysych…”

Obrazek
Moja ulubiona ilustracja ze zbioru artysty Kazimierza Perkowskiego (źródło: weneda.net)

Katolicyzm, chcąc nie chcąc, zaadoptował kult trzech w wizerunkach Anny Samotrzeciej (symbolizuje trzy fazy życia: babka – matka – dziecko) oraz oczywiście w przedstawieniach Marii. I to czasem bardzo dosłownie: „w bawarskim kościółku w Pasawie odnajdujemy na trzech ołtarzach Marię na trzech etapach życia i w trzech kolorach pradawnej bogini”

W tym kontekście to naprawdę dosyć zabawne, że wciąż jeszcze panuje przekonanie, że pojęcie trójcy narodziło się wraz z chrześcijaństwem.

Przejście od matriarchatu do patriarchatu w religiach było stopniowe.
Najpierw była tylko Ona (w trzech postaciach) potem dwie kobiety z męskim potomkiem lub bogini z herosem. Potem równa sobie para – rodzice z dzieckiem lub bogini z bogiem.

A potem ten bóg zaczął wypychać żonę z ołtarzy, aż doszło do znanej nam wersji: jeden stary, zły facet z brodą, ewentualnie dwóch facetów (stary i młody) oraz Duch Święty (też raczej facet).

Mniej więcej to samo spotkało Kasię, Małgosię i Basię. Zostały zwolnione z pełnienia obowiązków bez odwołania. Na wszelki wypadek Sobór Watykański 1969 usunął całą trójkę z kalendarza liturgicznego…

Katarzyna, Małgorzata, Barbara – sprawdź jak kościół przemielił trzy boginie na trzy męczennice wiary
No więc Kunigundis, Mechtundis, Wibranda lub nasze Katarzyna, Małgorzata, Barbara (a wcześniej Brygida – potężna celtycka biała bogini).

Jakim poddane zostały kombinacjom?

„Nie mogąc sobie dać rady z pogańską tradycją, kościół przejął trójpostaciową boginię i dosyć nieudolnie ją zamaskował. W ikonografii zachowały się ich kolory oraz symboliczne przedmioty. (…) Często robi się z nich postacie historyczne lub zmienia w dostojne fundatorki kościołów.”

Koło to pradawny, orientalny symbol życia, atrybut bogini (a jeśli ma 8 szprych, dodatkowo symbolizuje 8 matriarchalnych, cyklicznych świąt). Co wymyśliły klechy? Zrobiły z Katarzyny męczennicę łamaną na kole.

Wąż lub smok, boginiczny symbol płodności, przemiany, kundalini – energii życia, dostał się Małgorzatce. Smok i wąż to symbol czarnej bogini. Węże, szczególnie kobry były uważane za symbol Matki Ziemi (Bhumi Devi), są związane z pradawnymi boginiami Kali i Bhagawati.

Obrazek
Małgorzatka, czyli przyszły “król” Melchior (wymiennie ze św. Jerzym). Spójrz z jaką czułością Czarna Bogini tuli smoka.

Wieża Barbary (Brygid, Birgit) to symbol wzniesienia – góry, czyli naturalnej pradawnej świątyni, na której oddawano się rytuałom na cześć bogiń. Zdarza się, że Barbara trzyma w ręce kielich albo czarę, zamiast symbolu wody, życiodajnego źródła, matki-rzeki, która daje życie.

Barbara symbolizowała wielką hojność bogiń, która była ich stałą cechą.

Boginie, jak matki, karmiły, rodziły, pomnażały, opiekowały się bez gróźb i szantaży emocjonalnych, które prokurował np. niejaki Jahwe.
Barbara była związana z rozdawaniem prezentów w Boże Narodzenie, podobnie, jak włoska Befana, która napełniała skarpety prezentami, zanim w ogóle ktoś taki jak “Mikołaj” się pojawił…

Zabawne jest, że trzej królowie zachowali nie tylko inicjały, ale również kolory trzech bogiń. Jeden jest biały, drugi czarny, a trzeci ma rude włosy. No i pojawiają się przy narodzinach dziecka, tak jak robiły to Trzy Boginie…

6 Stycznia – skąd się wzięła ta data?
8 Stycznia w Bułgarii obchodzono babin den. W to święto matki oddawały cześć starym kobietom, które pomagały przy narodzinach. Mężczyznom nie wolno było uczestniczyć w święcie.

Befana, bogini hojności i opieki, pierwowzór dla św. Mikołaja, nadal jest ukochaną postacią we Włoszech, a jej święto przypada na 6 stycznia właśnie. Befana nie tylko rozdaje prezenty, to także bogini zmarłych przodków. W płd Włoszech przychodzą oni w odwiedziny 1 listopada i zostają właśnie do 6 stycznia!

6 Stycznia swoje imieniny w chrześcijańskim kalendarzu znalazła niejaka Biletrud. „W językach germańskich bil należał do rdzenia słowa „wiedza”, a w staroniemieckim jest określeniem „nadprzyrodzonej siły cudotwórczej”

Dzień Biletrud, czy też dzień Befany, jest dniem Białej Bogini, świetlistej epifanii, objawienia światła”.

Ale to jeszcze nic. Otóż:
„W niemieckiej wersji dni Trzech Bogiń (od 21 grudnia do 6 stycznia) mają niezwykle archaiczną tradycję. (…)

W krajach anglosaskich te tajemnicze dni kończą się wielką zabawą o 12 w nocy (Twelfth Night = 12 noc) 6 stycznia.

W wigilię Epifanii (6.01) jadło się tradycyjne ciasta w kształcie koła, w których zapiekano ziarna grochu lub fasoli. Ci, którzy je znaleźli, zostawali na następną noc królowymi i królami dnia 6 stycznia.”

6 Stycznia wypada po 12-ej nocy, licząc od Bożego Narodzenia (czyli Brumaliów – na cześć Ceres/Demeter
oraz Saturnaliów / Bachanaliów).

Kościół zajadle zwalczał pogańskie święto styczniowych Kalend (czyli to co opisuję powyżej), ale właśnie w przypadku święta przesilenia zimowego i całej reszty aż do 6 stycznia, poniósł sromotną klęskę.

„Próbowano przerobić 12. noc na święto obrzezania Jezusa, nakłaniano do modlitw i postów. Bezskutecznie. Przez całe wieki średnie lud pozostawał wierny tradycji, pijąc, tańcząc, biorąc udział w maskaradach i grach, rozdając prezenty”

Na stronie ekumenizm.pl czytamy: Święto Epifanii przypomina o światłości, jaka przyszła na świat w Jezusie Chrystusie dla wszystkich ludzi.

Jak pisze Anna Kohli: „nowa liturgia przykryła bogactwo starej jak cienka dziurawa chusta, przez którą prześwitują dawne rytuały i wierzenia”.

6 Stycznia to święto białej bogini, domknięcie obchodów narodzin słońca (21.12) oraz celebracja światła i nowego początku – nowego cyklu / nowego roku / nowego czasu.

https://jasnapolska.pl/swieto-trzech-kr ... Dns65MdeGs
0 x



Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 9415
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 656
x 183
Podziękował: 8177 razy
Otrzymał podziękowanie: 13908 razy

Re: Słowiańska "duchowość" - obrzędy

Nieprzeczytany post autor: songo70 » piątek 18 sty 2019, 23:13

Obrazek
O zaśpionyk rycérzak opowiadajom, ze majom być kajsi zaśpioni w Giewoncie. Konie hań stojom przy złobak, bo ig hań widział kowal Fakla, co ig kuł. Bo sie im podkowy psujom i przekuwać ig trzeba.
Janioł po tego Fakle do wsi, w Kościeliska, hodziéł* kielka razy za jego zywobycia.

Jest hań grota niezmierna, ciémna**, ino sie kaganki świécom po ścianak. Ci rycérze śpiom, a co dziesieńć lat to nostarsy pomiendzy niémi podźwiguje głowe i pyto sie janioła, co ig pilnuje:

– Cy juz cas?

I sytka rycérze podźwigujom głowy w hełmak zelaznyk, ale janioł odpowiado:

– Nie. Śpijcie.

I śpiom dalej.

Nad niémi jest skała wielga i głęboko do ziemie trza iść ku nim. Ino ze hań nie trefi jacy ten, co go janioł pilnujący powiedzie.

Jo se to nieroz myślał o tém i medétujem se, a i Faklek znał i słysałek, jako opowiadał.

Jo se to nieroz myślem i myślem se: Moze to i być. Mozom być zaśpioni rycérze w Giewoncie, bo sytko w Boskiej mocy.

Ale se i to myślem kieniekie, ze wto wié, jako to? Cy som nie jest w naskik hłopskik piersiak zaśpioni śpiący rycérze i cy to pote ta skała, kany śpiom, to nie my?…

autor: Kazimierz Przerwa-Tetmajer

źródło: Kazimierz Tetmajer, Śpiący rycerze (jak by o nich chłop opowiedzieć powinien), [ze zbioru]: Na skalnem Podhalu, T. 5, Nakładem Księgarni J. Czerneckiego, Kraków 1917, s. 37.

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpr ... -tetmajer/

https://www.sbc.org.pl/dlibra/show-cont ... 0?id=52760
0 x


panta rhei

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5769
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 382
x 219
Podziękował: 32196 razy
Otrzymał podziękowanie: 9148 razy

Re: Słowiańska "duchowość" - obrzędy

Nieprzeczytany post autor: abcd » poniedziałek 25 lut 2019, 20:07

RudaWeb pisze:Zasięg siły ognia
Październik 30, 2018

Obrazek

O najstarszych obrzędach pogrzebowych w Europie środkowej wiemy dostatecznie dużo, by dostrzec 9 tysięcy lat ciągłości. Odkrycia archeologów przekazują obraz, który ma niewiele wspólnego z potocznym wyobrażeniem prymitywnego człowieka epoki kamienia. Jednocześnie dla ziem polskich wskazują wyraźnie na rodzenie się cywilizacji, która prowadzi do współczesnej Europy, ale także Indii.

Co czwarty odnaleziony dotychczas w Polsce pochówek z mezolitu jest ciałopalny. To największy odsetek z tego okresu na świecie. Pierwsze całkowicie ciałopalne cmentarzysko znaleziono pod Krakowem. Symbolicznie kończy ono na naszych ziemiach mezolit z dominującą gospodarką łowiecko-zbieraczą, a rozpoczyna neolit kojarzący się z rozwojem rolnictwa.

Ciałopalne cmentarzysko kultury ceramiki wstęgowej rytej (w Polsce od 5 600 lat p.n.e.) w Modlniczce pod Krakowem opisali w 2011 r., w periodyku praskiego Uniwersytetu Karola, Agnieszka Czekaj-Zastawny, Marcin Przybyła i Elżbieta Trela-Kieferling. Archeolodzy przypomnieli, że w 2008 r. na obszarze ok. 1 hektara natrafiono na 38 grobów ciałopalnych. Zaznaczyli: „Odkrycie cmentarzyska kultury ceramiki wstęgowej rytej ma także szczególne znaczenie nie tylko dla terenów polskich, ale i w skali ogólnoeuropejskiej. Jego wyjątkowość polega na stuprocentowym udziale grobów ciałopalnych. […] Wszystkie ciałopalne groby na cmentarzysku w Modlniczce to groby jamowe. […] Miały one zarys owalny, o wymiarach pomiędzy 100-185 a 60-120cm, kolisty o średnicy 40-90cm lub zbliżony do prostokąta, o wymiarach 60-130 x 45-110cm. Profil wszystkich jam miał kształt nieckowaty…”, do których zsypywano resztki stosu ciałopalnego, zawierającego też nie spalone do końca kości. Inne do tej pory odkryte tak stare cmentarzyska miały charakter birytualny, tzn. zawierały mogiły inhumacyjne i kremacyjne. Jedynie w morawskich Kralicach odsetek grobów ciałopalnych okazał się zbliżony do Modlniczki – prawie 90 proc., ale nigdzie wcześniej ani w Europie, ani na świecie nie odkryto równie starego czy starszego, cmentarza złożonego wyłącznie z grobów zawierających skremowane zwłoki. Ogółem w kulturze ceramiki wstęgowej rytej groby ciałopalne dochodzą do 20 proc. wszystkich pochówków. Co prawda za najstarszy na świecie dowód kremacji zwłok uważa się pojedynczy grób tzw. Mungo Lady z Australii, wydatowany na ok. 20 tys. lat. Jednak ciało młodej Aborygenki zostało całe ułożone na boku z zachowanymi śladami pokrycia ochrą, a więc pochówek z Antypodów nie odróżnia się od typowego dla paleolitu pochówku inhumacyjnego. Zdaniem australijskich archeologów, o kremacji mają świadczyć przypalenia kości, a zwłaszcza czaszki. Nie ma jednak pewności czy to skutek późniejszego działania ognia, np. jakiegoś pożaru buszu, który dotknął szkielet płytko ukryty pod ziemią. Nie widać w tym pochówku świadomego zamiaru spalenia ciała, a później pogrzebania prochów, jak w Modlniczce.

Stosy z bałtyckiej toni

Polska archeolog, Karolina Bugajska zapewne miałaby podobne wątpliwości w jednoznacznym zaliczeniu grobu Mungo Lady do ciałopalnego. W pracy „Obrządek pogrzebowy łowców-zbieraczy epoki kamienia w południowej Skandynawii i na Niżu Środkowoeuropejskim” omawia najstarsze bezsporne mogiły ciałopalne w Europie. Eliminuje – z tego zestawienia – fragmenty ludzkich kości z Krępnicy ze śladami nadpalenia i zalicza pochówek do szkieletowych, a nie ciałopalnych, gdyż „nie można wykluczyć, że przepalenie nastąpiło wtórnie, a nie na skutek rytuału pogrzebowego”. Bugajska ustaliła, że „pochówki ciałopalne pojawiają się już w najstarszym mezolicie, na co wskazują datowania 14c pochówków z Mszana w Polsce (8890 ±180 bp– 8100 ±70 bp) oraz z Hammelev (8980 ±80 bp, 8760 ±37 bp) w Danii (tab. 9). Na środkowy mezolit można datować przynajmniej pięć ciałopalnych grobów: Coswig (7920 ±45 bp) w Niemczech, Pomorsko (7740 ±100 bp) w Polsce oraz dwa groby z Gøngehusvej (6530 ±60 bp) i jeden z Boldbaner w Vedbæk na Zelandii. Nnajmłodszą datę, przypadającą na późny mezolit, uzyskano dla grobu nr 11 w Skateholm i (6290 ±90 bp, tab. 9). Pozostałe skandynawskie groby ciałopalne […] są ogólnie datowane na kulturę Kongemose lub Ertebølle. Z pogranicza środkowego i późnego mezolitu pochodzi prawdopodobnie też przepalona czaszka z Wieliszewa”. Nadbałtyckie pochówki ciałopalne z mezolitu w większości są pochówkami wtórnymi, tzn. kremacja odbywała się poza jamą grobową, do której złożono już wybrane, przepalone szczątki ludzkie. Ciałopalenie w basenie Bałtyku było więc kultywowane przez cały mezolit. Co ciekawe, w tym wczesnym okresie ziemie polskie wyróżniają się większym natężeniem tego obrządku, bo tylko u nas taki charakter ma aż 25 proc. mogił. Jak zauważył Filip Marciniak w „Analizie przestrzennej, statystycznej i typologiczno-porównawczej materiałów krzemiennych ze stanowiska mezolitycznego w miejscowości Mszana, gm. Brodnica”: „Holocen wyznacza nowy etap przemian środowiska w basenie Morza Bałtyckiego, zachodzących na skutek stopniowego ocieplenia klimatu, przez co lasy zastępowały plejstoceńską tundrę i laso-tundrę. Analizy palynologiczne oraz zachowane makroszczątki wskazują już w Preborealu, a później w Borealu: 9 700–8 000 BP (Schild 1996) na obecność sosny i brzozy. Atlantyckie optimum klimatyczne spowodowało przewagę drzew liściastych: leszczyny, wiązu, dębu czy olchy”. W tym okresie na naszych ziemiach powstały więc duże kompleksy leśne dostarczające odpowiednią ilość drewna konieczną do kremacji. Zgodnie ze współczesnymi danymi – dla tych kremacji w Indiach, które prowadzą do spopielenia ciała poza najgrubszymi kośćmi – na jeden stos potrzeba ok. 250 kg kłód czy konarów. Autor „Analizy…” podkreślił, że „Unikatowe w skali europejskiej […] cmentarzysko z Mszana […] dokumentuje istnienie złożonego rytuału ze stosowaniem ognia […] oraz z użyciem ochry i darów grobowych”.

Ciałopalenie do chrześcijaństwa

Dotychczasowe fakty świadczą więc o wyjątkowej tradycji ciałopalenia na Niżu Polskim w porównaniu z innymi rejonami Europy i świata. O ile trudno wyrokować, że rytuał kremacyjny powstał bezsprzecznie między Odrą a Bugiem, to niewątpliwie wyróżnia się on na naszych ziemiach kultywowaniem od tysięcy lat z ponad przeciętną częstotliwością. Z drugiej strony, także począwszy od 7 tysiąclecia p.n.e., kremacja występuje na Bałkanach. Pojedynczy przykład pochodzi z Francji, a dwa pochówki kremacyjne, spośród ośmiu ogółem, stwierdzono w jaskini Franchti w Grecji – podała Agnieszka Gil-Drozd w opracowaniu „The Origins of Cremation in Europe”. Bałkańskie mogiły ciałopalne pochodzą z Vlasac w Serbii nad Dunajem. Zespół Duszana Boricia, w publikacji „Late Mesolithic lifeways and deathways at Vlasac Serbia”, na 23. stanowiskach zidentyfikował 9 przypadków ciałopalenia, czyli na tym mezolitycznym osiedlu mamy statystycznie częstotliwość przewyższającą nawet typową dla ziem polskich. Dopiero później kremacja jest notowana w kulturach rolniczych Anatolii. W Europie Środkowej kremacja zaczyna wyraźnie dominować od połowy 2 tys. p.n.e. Mamy ciągłość tego stanu co najmniej od kultury łużyckiej do Średniowiecza. Co bardzo wymowne – cmentarzyska często znajdują się przez tysiąclecia w tych samych miejscach. Tę ciągłość przerywa dopiero chrześcijaństwo. Potwierdzają to źródła z tego schyłkowego okresu. Nestor odnotował: „Jeśli kto umarł, urządzali nad nim triznę [stypę], a potem urządzali wielki stos, wkładali trupa nań i palili, zebrawszy kości wkładali w małe naczynie i stawiali na słupie po drogach, co i teraz Wiacicy urządzają”. Ciekawy opis czysto słowiańskiego pochówku pochodzi od arabskiego podróżnika Ibn Rosteha. Opisuje on jak prochy dzień po spaleniu zbierano do naczyń i chowano w kurhanach lub stawiano na słupach przydrożnych. Z kolei według relacji Ibn Fadlāna, jeśli w momencie palenia zwłok wiatr rozdmuchał popiół dusza zmarłego szła do raju, jeśli zaś wiatr nie wpłynął na popiół, to dusza nie została przyjęta do raju. Oczywiście w tych opisach brakuje rozpoznania właściwej funkcji kremacji, która miała duszę uwolnić od ziemskiego tymczasowego „opakowania”, by mogła bez przeszkód wejść na wyższy poziom bytu. Współczesna nauka opisuje słowiańskie pogrzeby podobnie. Andrzej Buko w „Archeologii Polski wczesnośredniowiecznej” zawarł artykuł o kopcach małopolskich. Według jego ustaleń, prochy ze spopielonego na stosie ciała nasi przodkowie albo mieszali z ziemią kurhanu, albo stawiali na jego szczycie w urnie. Anna Tyniec z Muzeum Archeologicznego w Krakowie, w pracy „Kopiec Kraka w świetle badań archeologicznych XX wieku”, zauważa: „Pochówek ciałopalny mógł być złożony w jamie wkopanej w nasyp lub w naczyniu stojącym bezpośrednio na szczycie kopca lub na specjalnym podwyższeniu”.

Twardy dowód na spalone geny

Obyczaj ciałopalenia, poprzez skojarzenie ustaleń genealogii populacyjnej ze świadectwami archeologicznymi, wskazuje na miejsce i czas pobytu rodu R1a dla terenów i terminów, w których nie odkryto próbek kopalnych nosicieli tej haplogrupy. Nie można bowiem przy pomocy aktualnych narzędzi archeogenomiki pozyskać materiał, który takie badania umożliwi. Wysoka temperatura stosów niszczy DNA, nawet w niespalonych do końca kościach. Stąd zagadkowe pojawienie się próbek kopalnych R1a w Europie Środkowej dopiero w 3 tys. p.n.e., kiedy w kulturze ceramiki sznurowej zaczyna panować obrządek szkieletowy. Po stepowieniu zabrakło po prostu w naszej części świata drewna do budowania stosów. Kiedy klimat zmienił się i lasy zaczęły odradzać się, sytuacja wróciła do tysiącletniej tradycji. Podobne przyczyny (warunki naturalne) spowodowały – po przejściu przez azjatyckie stepy – powrót Ariów do ciałopalenia w Indiach w pierwszej połowie 2 tys. p.n.e. Wśród nich dominowali nosiciele hg R1a-Z93. Społeczność z hg R1a-Z93, według amerykańskiego genetyka Petera Underhilla, wyodrębniła się ok. 3800 r. p.n.e. w Europie Środkowej. Według innych wniosków tego samego naukowca, R1a w dorzeczu Wisły miała pojawić się już w 9 tys. p.n.e. Ciałopalenie zmarłych kultywowali też Hetyci (sami nazywający się Nasi), którzy w 2 tys. p.n.e., według polskiego hetytologa Piotra Tarachy, przybyli do Anatolii znad północnych wybrzeży Morza Czarnego. W sposób widoczny odróżniało ich to od podbitych Hatti i innych ludów w obrębie ich państwa. Natomiast Celtowie zaczęli praktykować kremację dopiero w 4 w. p.n.e. na obszarach, na których zetknęli się ze Słowianami. Przejęli ten rytuał tak, jak instytucję kasty kapłańskiej druidów pod wpływem kontaktów „scytyjskich”, co wskazywała znawczyni kultury celtyckiej Janina Rosen-Przeworska.

Obrzęd ciałopalenia jest więc najbardziej charakterystyczny dla kolebki Słowiańszczyzny oraz obszarów jej ekspansji kulturowej. Co więcej – chronologia wskazuje na rozprzestrzenianie tego rytuału z obszaru między Bałtykiem a Bałkanami po Mezopotamię i Indie. Stanowi wyróżniający jej rys kontynuowany do dziś w cywilizacji indyjskiej. Przy czym należy pamiętać, że zarówno u Słowian jak i hinduistów były/są grupy zwolnione od tego rytuału, np. niemowlęta czy – jeśli taka była ich ostatnia wola – myśliciele, kapłani lub wielcy przywódcy. Ich dusze nie są jeszcze na tyle osadzone w nowym ciele lub już za życia osiągnęły wyższy poziom bytu, nie trzeba więc chronić je przed pokusą powrotu do dawnej materialnej powłoki. Kremacja jest nade wszystko wyraźnym sygnałem ciągłości kulturowej i stanowi poważny dowód na zasięg kręgu cywilizacji odsłowiańskich. Czas i miejsce pierwszych odkrytych najintensywniejszych śladów ciałopalenia, jako świadomego obrzędu, zawierają się między Bałtykiem a Bałkanami od 7 tys. p.n.e. Odpowiadają więc założeniom etnogenezy słowiańskiej według włosko-holenderskiego językoznawcy Mario Alinei’ego. Zbiegają się też z szacunkami wspomnianego Underhilla, który najstarsze w Europie mikrosatelitarne ślady R1a wskazał już dla paleolitu w Macedonii. Ciałopalenie jest więc równie twardym wyznacznikiem zasięgu i czasu bytowania etnosu słowiańskiego i odsłowiańskiego, jak męska haplogrupa R1a. Mimo tego, że paradoksalnie usunęło sprzed oczu badaczy ten genotyp. Również paradoksalnie udowadniają to powiązanie badania próbek kopalnych R1a, które – poza kulturą ceramiki sznurowej oraz innymi stepowymi (np. Scytowie Królewscy) – są możliwe dlatego, że ich nosiciele nie zostali pożegnani we właściwym obrządku. Ich DNA przetrwało tylko dlatego, że zginęli w bitwie lub w inny gwałtowny sposób, a ciała pozostawiono w miejscu utraty życia (np. pobojowisko nad Dołężą). Siła ognia nie dokonała zniszczenia ich ciał i uwolnienia dusz. Nie dopełnił się prastary słowiański obrzęd, niesiony przez tysiąclecia jako nieodłączny składnik wiedzy o ludzkim bycie.

Fot. pixabay.com

http://rudaweb.pl/index.php/2018/10/30/ ... ily-ognia/
1 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 9415
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 656
x 183
Podziękował: 8177 razy
Otrzymał podziękowanie: 13908 razy

Re: Słowiańska "duchowość" - obrzędy

Nieprzeczytany post autor: songo70 » wtorek 12 mar 2019, 16:20

Święta Słowiańskie i ich dzisiejsze odpowiedniki

https://youtu.be/HKS7sK3iWgQ
0 x


panta rhei

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 11660
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 595
Podziękował: 22028 razy
Otrzymał podziękowanie: 18782 razy

Re: Słowiańska "duchowość" - obrzędy

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 22 kwie 2019, 22:27

Śmigus-dyngus

Obrazek

Geneza ludowych zwyczajów obchodzonych w Poniedziałek Wielkanocny jest związana z praktykami Słowian, którzy czcili radość po odejściu zimy i przebudzeniu się wiosny. Śmigus i dyngus przez długi czas były odrębnymi obyczajami. Śmigus głównie polegał na symbolicznym biciu witkami wierzby lub palmami po nogach i oblewaniu się zimną wodą, co symbolizowało wiosenne oczyszczenie z brudu i chorób, a w późniejszym czasie także i z grzechu. Na śmigus nałożył się zwyczaj dyngusowania (dyngowanie), dający możliwość wykupienia się pisankami od podwójnego lania. Dyngus związany był z folklorystycznymi praktykami Słowian poświęconym ekspedycji. Polegał na odwiedzaniu znajomych i przypadkowych osób. Wizytom zazwyczaj towarzyszył poczęstunek, bądź darowizna z zaopatrzeniem na drogę.

Obrazek

Słowianie uważali, że oblewanie się wodą miało sprzyjać płodności, dlatego oblewaniu podlegały przede wszystkim panny na wydaniu, z tego powodu obrządki polewania się wodą miały niekiedy charakter matrymonialny. Po synkretyzmie z chrześcijaństwem w niektórych regionach ustalono, że trzeciego dnia Wielkanocy panny i dziewczęta mają prawo do odwzajemnionego rewanżu za wcześniejsze oblanie ich wodą.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 11660
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 595
Podziękował: 22028 razy
Otrzymał podziękowanie: 18782 razy

Re: Słowiańska "duchowość" - obrzędy

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 20 lip 2019, 20:07

Motyw axis mundi i święte gaje jako elementy szamanizmu u Słowian w średniowieczu
ARTYKUŁY, ROZMAITOŚCI, ŚREDNIOWIECZE | ANNA ZALEWSKA | 29 MARCA 2015

Ludy syberyjskie, Indianie, Ameryka Północna, Chiny, Tybet, Japonia, australijscy Aborygeni-wszystkie elementy tej wyliczanki łączy dźwięk wciąż jeszcze żywego (duchami) bębna szamańskiego. Gdyby tak jednak cofnąć się do czasów średniowiecznych... Co mogłoby się wydarzyć, gdyby postawiło się obok siebie Słowianina i szamana pochodzącego z wyżej wymienionych obszarów? Czy wspomniane przez Nevilla Drury’ego tereny centralnej i północnej Azji, mitologia Djaków, nordycka oraz indyjska, żydowska kabała i wierzenia Turków Osmańskich to jedyne kulturowo – religijne punkty zaczepienia, w których Drzewo Świata zapuściło swoje korzenie?

Obrazek Yggdrasil – Drzewo Świata w mitologii nordyckiej

Zasygnalizowane wyżej zagadnienie tym bardziej prowokuje do zajęcia się nim, że istnieje stosunkowo niewielka liczba opracowań, które nieco szerzej poruszają kwestie związku duchowości dawnych Słowian z koncepcjami szamańskimi. Człowiek współczesny najczęściej zapewne kojarzy szamanizm z terenami Syberii czy Azji ogółem lub z Indianami, a warto byłoby poszukać jego konotacji z przekonaniami rodzimowierców i w swojej pracy postaram się udowodnić, że takowe istniały. Moim celem jest wyjście poza najszerzej znane elementy dawnej obrzędowości słowiańskiej, jak chociażby kult akwatyczny czy podnoszenie drzew do rangi sacrum, choć to drugie, z racji poruszanego tematu, zajmie tutaj konieczną ilość miejsca. Postanowiłam podzielić całość na cztery części i podrozdziały, aby poprawić czytelność pracy i ukazać drogę dochodzenia do istoty tematu, poczynając od symboliki związanej z axis mundi, przechodząc do przedstawienia najważniejszych kwestii związanych z religią Słowian i kończąc nałożeniem na tę bazę informacji odnoszących się do wierzeń szamańskich, posługując się przy tym metodą porównawczą. Chciałabym, ze względu na ograniczoną objętość pracy, wykorzystać kilka z najbardziej znanych źródeł do historii średniowiecza głównie w kontekście dziejów Słowian, jak np. kronika Kosmasa, Thietmara czy „Powieść minionych lat” Nestora. W przypadku opracowań nie zabrakło tych o charakterze ogólnym, traktujących w sensie całościowym o religii Słowian i duchowości szamanów, jak i monografii, których autorzy zajęli się wybranymi problemami dotyczącymi istoty wierzeń słowiańskich zwłaszcza w kontekście kosmologicznym.

Motyw axis mundi i jego uniwersalność
Świat w trzech częściach – znaczenie i podział osi kosmicznej

Jako że tytułowa oś kosmiczna stanowi spójnik dla całego tematu mojej pracy, należałoby najpierw wyjaśnić, jaki jest sens tego pojęcia. Axis mundi w swojej podstawowej postaci to nic innego, jak pionowa oś przechodząca przez środek świata i łącząca jego dolną i górną część, stąd też niektóre obiekty wizualizujące ową linię nazywane są mianem wsporników niebios. Jak widzimy, podział kosmosu związany jest z liczbą trzy, która należy do grona liczb świętych i symbolizuje m.in. Słońce i, co ciekawe, swastykę, o której będzie mowa w dalszej części mojej pracy. Grzegorz Niedzielski dokonał bardzo trafnego spostrzeżenia, że świat środkowy także ma swoje „centrum”, którym przeważnie jest człowiek, który posiadł umiejętność przemieszczania się między poszczególnymi częściami kosmosu2. Owa osoba w różnych kulturach nazywana była oczywiście inaczej, jednak główny cel jej działania był taki sam: odbywanie podróży do górnego czy dolnego świata (po uprzednim przygotowaniu i przejściu procesu inicjacji), aby np. użyć mocy leczniczych i wyprowadzić z ciała człowieka ducha odpowiedzialnego za chorobę, jak to miało miejsce podczas rytuałów szamańskich. W kontekście poruszanego przeze mnie tematu, do wspomnianego przemieszczania się między światami służyły różnorakie elementy kosmosu, jak np. Droga Mleczna, promienie Słońca czy tęcza. Do rzadkości w tej kwestii nie należało także wykorzystywanie symbolu drabiny – korzystali z niego zarówno rodzimowiercy, jak i szamani.

Odnośnie do Słowian, Andrzej Szyjewski wspomniał w swojej pracy o Drzewie Rodowym, które miało oznaczać więź łączącą przodków i ich następców3. Co znamienne, dany człowiek „żył„ tak długo, jak długo istniał w pamięci potomnych. Warto nadmienić, że ma to związek z praktykowanym dawnym obrzędem pogańskim o nazwie ”dziady”, który polegał na przyzywaniu dusz przodków właśnie i próbie zapewnienia im spokoju w zaświatach przez np. wystawianie na tę okazję jedzenia. Podobny motyw istnieje w wierzeniach szamańskich, ponadto dusza dzięki wspomnianemu drzewu może odejść do świata zmarłych.

Axis mundi i jego multikulturowy rodowód

Nie jest rzeczą trudną domyślenie się, że obraz świata, jaki prezentuje trójdzielna oś kosmiczna, był i jest charakterystyczny dla licznych systemów wierzeń. Ku uniwersalności pod względem kulturowym pchnęła zapewne ów symbol jego prostota – znacznie łatwiej było uwierzyć w coś, co można było sobie wyobrazić lub wytłumaczyć na podstawie znanych już prawideł, a jeszcze lepiej - zobaczyć czy poznać empirycznie w inny sposób. Podział świata prezentowany przez axis mundi zdaje się więc być tutaj zupełnie naturalny z dwóch powodów: pierwszy dotyczy centrum wspomnianej osi, czyli obszaru najlepiej przez człowieka zbadanego i tym samym znanego, natomiast drugi wskazuje na umiejscowienie świata dolnego pod ziemią i połączenie go z wszelkim złem i śmiercią oraz związanie górnego z samymi niebiosami (w myśl przekonania, że to, czego nie można ogarnąć ludzkim umysłem, musi mieć związek z bóstwem/bóstwami).

Obrazek Wyobrażenie axis mundi –
- germańskie drzewo Igdrasil

Jako że sama oś świata posiada naturę falliczną, nie dziwi utożsamianie jej z symbolami o takim samym wydźwięku. Stąd właśnie drzewa, góry i słupy często służyły do przedstawienia axis mundi o charakterze namacalnym. Jednym z najbardziej znanych przykładów jest germańskie drzewo Igdrasil. „Nikt o nim nie wie, z jakiego korzenia wyrasta, ponieważ sięga ono w głąb ukrytych otchłani i łączy się z siłami chtonicznymi” – w ten sposób odniósł się do niego Manfred Lurker4. To mitologiczne drzewo związane jest z ofiarą boga Odyna, który miał zawisnąć na nim przybity oszczepem. Podobną funkcję spełniał saski Irminsul. Miał on być wiecznie zielony, a w jego koronie zamieszkali bogowie. U Chińczyków występował „Pionowy Kół„ - jak powyższe przykłady łączący niebo i ziemię, Jakuci mieli swoje święte drzewo stojące na żółtym pępku ziemi (a kolorem liczby ”trzy” jest właśnie źółty), czyli jej środku – przykłady można by mnożyć w nieskończoność.

Jednym z ważnych symboli osi świata jest, przychodzący na myśl niejako naturalnie, krzyż łaciński. Rozpostarte ramiona Chrystusa, który na nim cierpiał, odczytywać można jako chęć „przygarnięcia„ do siebie całego świata ”środka”, mianowicie ludzi. Jezus jako odkupiciel grzechów człowieka i Bóg modlący się do swojego Ojca w godzinie śmierci łączył w swojej osobie świat dolny i górny.

Symbole „centrum” - jedna ze składowych axis mundi jako element ikonograficzny

Jak łatwo się domyślić, wszystkie symbole środkowej części osi świata charakteryzuje to, że posiadają one wyraźnie określony punkt centralny, wokół którego toczy się konkretny proces kosmiczny. Bardzo często są to graficzne przedstawienia w formie obrazującej ruch solarny albo nawiązującej do krzyża czy też motywu kwiatowego. Na myśl nasuwa się także koło istniejące niejako samodzielnie lub z wpisanym w siebie innym symbolem.

Warto najpierw zająć się wspomnianymi symbolami solarnymi, ponieważ wiążą się również z innymi, które ilustrują „centrum„. O samym ruchu wykonywanym przez Słońce i odnoszącym się do niego przedstawieniem graficznym Manfred Lurker pisał, że jest to ”pozorny bieg gwiazdy w trakcie roku przez wszechświat; samo solarne koło może się zatem stać swego rodzaju kosmogramem, w którym zbiegają się wyobrażenia czasu i przestrzeni”5. Jednym z najpowszechniejszych symboli centrum świata w odniesieniu do krzyży jest wspomniany już krzyż łaciński. Na szczególną uwagę pośród krzyży zasługuje wymieniona przeze mnie wyżej swastyka - choćby dlatego, że motyw krzyża o równych i zagiętych w jedną stronę ramionach dzieli się na dwa przeciwstawne znaczeniowo symbole. Mowa o swastyce, czyli solarnej formie przedstawienia „centrum„ (ramiona skierowane w prawo) i sauwastyce (ramiona skierowane w lewo). Ta druga postać nie oznacza nic innego, jak księżyc i śmierć. Warto w tym miejscu pochylić się także nad symboliką labiryntu, który, w zależności od przedstawienia, może wyglądać jak wiele połączonych ze sobą krzyży. Co ciekawe, motyw ten ma bezpośrednie konotacje z labrysem, to znaczy toporem o dwóch ostrzach (w języku starogreckim słowo „labrys„ oznacza właśnie labirynt), który również był uważany za symbol ”centrum”6.

Przejdźmy teraz do motywu kwiatowego, a konkretniej – symboliki lotosu. Według Słownika symboli Władysława Kopalińskiego lotos oznaczać może m.in. Słońce, Koło życia, mistyczny ośrodek, a także przeszłość, teraźniejszość i przyszłość7. Motyw ten jest szczególnie związany z kulturą wschodu, a konkretnie Indii. Kwiat lotosu jest tam przedstawieniem Kosmosu i ośmiu stron świata. Jak głosi mitologia indyjska, omawiany przeze mnie symbol miał być Wszechświatem, który wydostał się ze Słońca – pępka boga Wisznu. Warto nadmienić, że w omawianej kulturze kosmos jest przedstawiany jako kwiat lotosu płynący po oceanie.

Warto teraz na krótko zatrzymać się nad symbolami szeroko związanymi z kołem. Jednym z ważniejszych takich wyobrażeń jest pępek. Pisałam już o jego związku z wierzeniami Jakutów i duchowością indyjską, toteż wspomnę tylko, że za „pępek” czyli centrum świata uważany jest również Święty Graal, co zaznaczył Lurker. Ciekawy motyw stanowi także Kaaba w Mekce – najważniejszy symbol Islamu. Jest to święty, czarny kamień umieszczony w narożniku świątyni. Podobną funkcję środka świata mógł spełniać chiński symbol jin-jang, łączący siłę jasną – męską i ciemną – żeńską, które się ze sobą równoważą. W koło jako symbol nieskończoności często wpisywano również krzyż – nawiązywało to oczywiście bezpośrednio do ruchu solarnego.

Obrazek Kołowrót jest jedną ze słowiańskich odmian swastyki

Na koniec chciałabym przedstawić kwestię dotyczącą motywów związanych z „centrum„ na przykładzie Słowian. Ogólnie rzecz biorąc, słowiańskie symbole środkowego świata często oscylowały wokół motywów solarnych, zwłaszcza krzyży, w mnogiej liczbie konfiguracji. Nie miałoby sensu opisywanie tutaj wszystkich rodzajów tych symboli (zwłaszcza, że posiadają wspólny mianownik), toteż posłużę się wybranymi dwoma przykładami ilustrującymi sposób wykorzystywania przez rodzimowierców motywów nawiązujących do „centrum„. Na badanym przez siebie zbruczańskim słupie przedstawiającym postać Świętowita Grzegorz Niedzielski dostrzegł motyw solarny przypominający ”domkniętą” swastykę, będący w swej istocie kołem z sześcioma promieniami8. Symbol ten widoczny jest na jednym z czterech wyobrażeń bóstw przedstawionych na posągu. Podobnie sprawa ma się odnośnie do skały góry Ślęży - na niej i pomniejszych elementach kamiennych ją otaczających znajduje się wizerunek ukośnego krzyża - również motyw solarny. Zauważono go przykładowo na pobliskiej figurze niedźwiedzia, która zachowała się do dziś.

Słowiańskie święte gaje – aspekt dosłowny
Święty Bór – dwa oblicza, dwie świętości

Jak podał Andriej Siergiejewicz Kajsarow, Święty Bór był czczonym przez Słowian serbskich leśnym bóstwem, któremu poświęcono las koło Merseburga (człowiek, który wyciąłby z niego choćby kawałek drzewa, mógł być poddany karze śmierci)9. Istnienie owego lasu potwierdza kronikarz Thietmar, przywołując zarazem postać swojego poprzednika – biskupa merseburskiego Wigberta:
Niezmordowany w nauczaniu, odwiódł powierzone sobie owieczki od błędów czczego zabobonu i wytrzebiwszy do gruntu gaj zwany Świętym Borem, któremu tubylcy oddawali pełną cześć boską i za nietykalny zawsze poczytywali, zbudował na jego miejscu kościół na cześć świętego męczennika Romana10.
Można zatem wnioskować stąd o dwoistej naturze Świętego Boru, choć w obydwu przypadkach będącej podmiotem kultu per se: z jednej strony mowa jest o bóstwie, któremu standardowo przypisywano pewien obszar ludzkiej rzeczywistości, jakim miał się zajmować, natomiast z drugiej tym obszarem - lasem stanowiącym sferę sacrum - był on sam.

Z przekazów mitologicznych wynika, że zadaniem Świętego Bora było chronienie drzew przed wyrębem, toteż miał nosić przy sobie siekierę. Jest on kojarzony z jaworem, gdyż właśnie to drzewo było mu poddane. Interesującym faktem jest to, że owo bóstwo posiadało odbicie swoich cech w kobiecie – była nią Dziewonia, o której Tadeusz Linkner napisał jako o „żeńskim Swiatyborze11”.

Drzewo Życia, czyli funkcje i właściwości drzew w świętym gaju

Obrazek
Słowianie wyobrażali sobie wszechświat jako ogromny dąb; w jego koronie żyli bogowie, na poziomie pnia ludzie, a korzenie stanowiły krainę umarłych / fot. Toubib, CC-BY-SA 3.0

Rolę drzew rosnących w świętym gaju można by sprowadzić do dwóch zasadniczych funkcji: leczniczej i, ogólnie rzecz ujmując, religijnej. Istniały oczywiście konkretne gatunki, którym przypisywano dane działanie. Poczynając od drzew o właściwościach uzdrawiających, należałoby wymienić następujące: dąb (najbardziej czczony pośród wymienianych), lipa, jesion, klon (inaczej jawór) i wiąz. Usuwać choroby były w stanie również źródła podniesione do rangi sacrum – woda miała mieć charakter oczyszczający.

Aleksander Gieysztor wskazał, że drzewo posiadało całkowitą wartość religijną, gdy otoczono je przestrzenią sakralną12. Jako że nawet najmniejsza cząstka drzewa była dla pogan świętością, stąd używano drewnianych pałek czy nawet zwykłych gałązek w celu wypędzenia misjonarzy chrześcijańskich ze swojej ziemi. Kamil Kajkowski i Andrzej Kuczkowski tak odnieśli się do wspomnianych działań: „Działano tu na zasadzie magii sympatycznej: obce sacrum zniszczyć można jedynie innym sacrum”13. Jak już wspomniałam, drzewo najbardziej gloryfikowane przez dawnych Słowian stanowił dąb i oczywiście nie bez znaczenia były jego pokaźne rozmiary. Korona owego drzewa miała funkcjonować jako swego rodzaju siedziba boga Peruna zsyłającego na ziemię pioruny. Orzechem opiekował się Ham – władca piekła, natomiast jesion związany był z Jessą, który miał być otoczony kultem przez Polan. Jałowiec natomiast związany był z ofiarami ruskimi - za pośrednictwem tego drzewa oddawano cześć zmarłym. Możliwe, jak zaznaczyli Joanna i Ryszard Tomiccy, że wartość sakralna drzewa wzrastała w związku z rozprzestrzenianiem się religii chrześcijańskiej i związanymi z nią symbolami krzyża oraz drzewa rajskiego14.

Święty gaj a świątynia

Artur Kowalik zasugerował nazwanie świętego gaju „domeną przodków”15. Przed wejściem do świętego gaju należało najpierw wziąć udział w rytuale przejścia, aby odciąć się od profanum i być godnym obcowania z sacrum oraz móc wejść pomiędzy duchy zmarłych. Podczas przebywania w tej drugiej sferze czas zatrzymywał się i wszystko to, co miało związek z codziennością, zostawało za granicami gaju - tak kwestię dotyczącą właściwości owych lasów ukazały bajki ludowe16. Święte gaje, podobnie jak świątynie, były wyraźnie odgrodzone od sfery „nie-świętej” – profanum. Szyjewski podał przykład gaju poświęconemu bóstwu zwanemu Prowe, który ogrodzony był drewnianym płotem i posiadał dwie bramy17. W przypadku świątyń (najczęściej drewnianych) naturalnie mogły służyć do wyodrębnienia terenu sakralnego m.in. mury czy kamienne bloki. Szyjewski powołał się również na źródła wschodniosłowiańskie, które wydzielały dwa rodzaje świątyń: kapiszcze i trzebiszcze18. Pierwsze odnosiły się do terenu, na którym postawiono jeden lub wiele posągów bóstw, a drugie mogły być bezpośrednio związane ze składaniem ofiar bogom, co Słowianie mieli w zwyczaju czynić na terenie świętego gaju. Wydzielanie terenów świętych w podobny sposób, jak czynili to Słowianie, miało miejsce także u ich zachodnich, germańskich sąsiadów. Kronikarz Piotr z Dusburga pisał o obyczajach Prusów, że „za święte uważali gaje, pola i wody tak bardzo, iż nie odważali się w nich wycinać drzew ani uprawiać ziemi, ani łowić ryb”19.

Aleksander Gieysztor zaznaczył, że u Bułgarów, aby dane miejsce zostało uznane za święte, musiały współistnieć trzy elementy: drzewo, woda oraz często również kamień. Autor nazwał taki stan rzeczy „trzema warunkami sakralnego mikrokosmosu”20. Samo źródło mogło być przydatnym elementem przyrody przy wróżeniu. Wracając jednak do istoty poruszanej kwestii, to oczywiście nieodłącznym i naturalnym „elementem„ miejsc sakralnych były bóstwa. Leszek Paweł Słupecki zauważył, że charakter bogów, którzy mieli pojawiać się w gajach różnił się od tego dotyczącego bóstw ”świątynnych” – w pierwszym przypadku wyraźnie zaznaczona była granica między człowiekiem a siłą wyższą, natomiast w drugim bogowie w pewnym sensie spoufalali się z ludźmi i bratali z nimi21.

Święty gaj – wymiar symboliczny
Święte góry, kopce i kurhany

Leszek Paweł Słupecki zauważył, że góry często odgrywały rolę sanktuariów22. Fakt ten zupełnie nie dziwi, gdyż same przez się obrazowały one axis mundi (jaskinie pod nimi miały być związane ze światem zmarłych, a czubek zdawał się dotykać nieba). Święte góry, podobnie jak to miało miejsce w przypadku świętych gajów, otaczano przykładowo kamieniami, wyodrębniając w ten sposób przestrzeń sakralną dla sprawowania kultu w danym miejscu.

Chcąc posłużyć się konkretnym exemplum, postanowiłam krótko opisać górę Ślężę (zwaną także Sobótką) będącą jednym z czołowych przedstawicielek tego typu sanktuariów u Słowian. Co ważne, mury ją otaczające i wydzielające tym samym przestrzeń sacrum wyglądają podobnie jak te wykorzystane przy budowie innych sanktuariów23. Równie ciekawym jest fakt, który przytoczyła Małgorzata Kowalczyk – na podstawie badań meteorologicznych stwierdzono, że Ślęża skupia na sobie największą ilość burz w Polsce, co miało swoje odbicie w wierzeniach słowiańskich24. W masywie wspomnianej góry leżą także Góra Kościuszki i Radunia. Jak stwierdził Andrzej Kuczkowski, nie jest wykluczone, że pełniły one funkcję miejsc kultu razem ze Ślężą25.

Mówiąc natomiast o świecie dolnym w kontekście „górzystego” pochówku, nie sposób nie wspomnieć o kurhanach, czyli mogiłach przybierających formę nasypu, kopca. Jednym z bardziej znanych przykładów ilustrujących tę kwestię jest Kopiec Krakusa, o którym pisał chociażby Jerzy Strzelczyk26. Ów kurhan to wzniesienie, które miało zostać usypane po śmierci legendarnego Kraka, władcy ludu lechickiego i miasta Krakowa. W związku z przedstawianą już przeze mnie symboliką drzewa nie dziwi fakt, że na wierzchołku wspomnianego kopca posadzono dąb, który jednak został później ścięty.

Posągi bóstw i słupy

Obrazek
Cztery wyobrażenia bóstw na Świętowicie ze Zbrucza

Nawiązując do drewnianych pałek i gałązek, o których wspomniałam wyżej, warto zaznaczyć, że część posągów bóstw i słupów przedstawiających te bóstwa wykonana została właśnie z drewna, co mogło być czynnikiem „dodatkowo„ uświęcającym przedmioty kultu pogańskiego. Chcąc posłużyć się przykładem stawiania takich figur przez władców, podać można ten pochodzący z „Kronik staroruskich„, który odnosi się do panowania Włodzimierza I Wielkiego: ”I począł władać Włodzimierz w Kijowie sam jeden, i postawił bałwany na wzgórzu za dworem teremnym: Peruna drewnianego z głową srebrną i wąsem złotym (…), i Chorsa, Dadźboga (…) I składali im ofiary, nazywając ich bogami (…)”27. Wykorzystanie materiału kamiennego także zresztą mogłoby posiadać swoją symbolikę – kamień oznaczał przecież niezniszczalność i wieczność. Słupecki zauważył, że wiele kamiennych figurek słowiańskich przypomina te tworzone przez Turków stepowych28.

Jednym z najbardziej znanych „bałwanów”, czyli posągów bóstw słowiańskich, jest słup pochodzący ze Zbrucza i przedstawiający Świętowita. Ukazana została na nim trójdzielność świata przy jednoczesnym wykorzystaniu czterech wizerunków bóstw – dwiema boginiami są Łada (opiekowała się Mazowszem) i Mokosz (związana z płodnością). Dalej widzimy Peruna (boga piorunów), natomiast ostatnie przedstawienie mogłoby być, według Szyjewskiego, Dadźbogiem29 (bóstwem Słońca) – dodatkowo jest tu widoczny, wspomniany już przeze mnie, symbol solarny.

Oprócz posągów bóstw istniała także druga grupa pomniejszych rzeźb, których omawiać tutaj nie będę, a o których Aleksander Gieysztor wspomniał, iż spełniały funkcję najprawdopodobniej komemoratywną30. Rzeźby te były różnego rodzaju figurkami, mogły przedstawiać np. głowy lub całe postaci czy motywy falliczne.

Szamanizm w nawiązaniu do słowiańskiego porządku świata
Słowiańska oś świata i jej składowe a koncepcje szamanistyczne

„(…) kosmologia warunkowała szamanizm, jest ona w stosunku do niego nadrzędna i pierwotna” - stwierdził Jerzy Sławomir Wasilewski31. Podobne zdanie można by wyrazić, mówiąc o wierzeniach Słowian. Główne kosmologiczne założenie, które charakteryzowało model świata słowiańskiego i szamańskiego w obu przypadkach wyglądało identycznie: świat górny (niebo), środkowy (ludzie i zwierzęta) oraz dolny (zmarli) współistniały na osi kosmicznej32. Szaman, jak już wspomniałam, mógł odbywać podróż między nimi, spotykając właściwe dla nich duchy. U Słowian, podobnie jak w koncepcji szamańskiej, trójdzielność świata wiązała się bezpośrednio z hierarchią bóstw – w końcu liczba „trzy” oznacza świętość. Ich rozmieszczenie na płaszczyźnie axis mundi wiązało się oczywiście z tym, że żywioły, nad którymi posiadali władzę, pochodziły z tej części osi, którą sami zajmowali. Ciekawym przypadkiem był Trzygłów posiadający władzę nad trzema elementami kosmosu. Wyobrażenie boga o jednym ciele i trzech bogach potwierdzają Ebon i Herbord, autorzy żywota św. Ottona z Bambergu33.

Zajmijmy się najpierw pierwszym z wymienionych światem górnym. Szamańskie niebo dzieli się na poziomy (od kilku do kilkunastu). Ostatni stanowi siedzibę najwyższego boga, do którego jednak nie można dostać się bezpośrednio – wykonalne jest za to zwracanie się do niego z modlitwami błagalnymi itd. Co istotne, Słońce zajmowało drugi bądź czwarty poziom od dołu. Szyjewski pisząc o Słowianach, zwrócił uwagę na określenie nieba w liczbie mnogiej, jako „niebios” – według autora słowo to może świadczyć o podziale świata górnego na poziomy34, podobnie jak zakłada koncepcja szamańska. Warto zaznaczyć, że u Słowian niebo było jednym z miejsc, które zamieszkiwały dusze zmarłych.

Rzeczą, o której nie sposób nie wspomnieć, mówiąc o środku kosmosu w przypadku Słowian i wierzeń szamańskich, jest istnienie łączników świata górnego i dolnego w postaci drzew, słupów czy gór. Dla szamanów ową funkcję spełniało najczęściej właśnie Drzewo Kosmiczne z korzeniami sięgającymi podziemi i koroną będącą siedzibą bogów. Środek świata dla obu tytułowych grup to płaszczyzna zawierająca otwór, przez który można było dostać się do obszaru zamieszkanego przez zmarłych. Słowianie czynili to np. dzięki ogniowi płonącemu na stosie przeznaczonym do grzebania ludzi po śmierci i wodzie. Szamanowi pomagają w przemieszczaniu się miedzy składowymi axis mundi zwierzęta takie jak np. niedźwiedzie czy wilki. Swoją rolę w powyższej kwestii odgrywają również duchy-przewodniki.

W systemie szamańskim świat dolny, podobnie jak górny, dzieli się na poziomy. Jest on strzeżony np. przez zwierzęta (to jeden z elementów sprawiających, że podróż szamana skierowana do rzeczywistości zmarłych jest bardzo niebezpieczna), a droga pokonywana przez poszczególne duchy zależna jest od rodzaju śmierci, jaką zginęli ludzie, do których należały. W przypadku Słowian istniał bóg-przewodnik Weles, który prowadził dusze zmarłych do miejsca ich przeznaczenia. U rodzimowierców również nie brakło bogów czy niebezpiecznych z natury demonów zamieszkujących podziemia, jak np. znana nam Baba Jaga czy Czarnobóg – synonim diabła. Ciekawą rzeczą jest to, że system wierzeń szamańskich z kolei przewiduje grzebanie zmarłych twarzami skierowanymi ku ziemi, aby ich droga do podziemi była prostsza.

Czarodzieje, kapłani czy szamani? Funkcje działalności kudiesników, wołchwów i żerców

Kudiesnicy, wołchwowie i żercy to trzy główne grupy przywódców duchowych dawnych Słowian. Posiadały one osobną tożsamość, chociaż, rzecz jasna, niektóre funkcje ich działalności przenikały się. Jako że ci ostatni zajmowali inny teren, w celu omówienia tytułowej kwestii zastosowałam kryterium geograficzne.

Rodowód wołchwów, podobnie jak kudiesników, pochodził z terenów Rusi. Co ważne, ci pierwsi byli na rodzimych terenach traktowani z szacunkiem – do wspomnianych kudiesników ludność ruska nie była już tak pozytywnie nastawiona. Henryk Łowmiański zaznaczył, że działalność obu grup była dowodem na rozwój umiejętności magicznych35. Jerzy Strzelczyk określił wołchwów mianem czarowników, wróżbitów i znachorów36, co nie dziwi, gdyż grupa ta zajmowała się m.in. przepowiadaniem przyszłości, co czynili również szamani. Warto zwrócić uwagę na prawidłowość, która mówi, iż bycie szamanem nie wyklucza posiadania umiejętności charakterystycznych właśnie dla czarownika – Mircea Eliade wymienił dla przykładu przemianę w zwierzę i picie krwi swoich wrogów37. Bardzo znamiennym faktem jest to, że wołchwowie, podobnie jak szamani, używali środków halucynogennych, aby wprowadzić się w stan ekstazy. Wspólne było dla nich również oddawanie się indywidualnym tańcom i posiadanie zdolności uzdrawiających. Co ciekawe, wśród Prusów działała „siostra” wołchwów nazwana przez Niedzielskiego wieszczką – czarownicą, która używała magii seidr posiadającej wspólny mianownik z szamanizmem38. Co kudiesników, to byli oni po prostu czarownikami, potrafili wróżyć i uzdrawiać. Szyjewski zwrócił uwagę na ich „inicjacyjny, szamański charakter”39.

Do jeszcze innej kategorii swego rodzaju przewodników duchowych należeli żercy, którzy stanowili warstwę o charakterze kapłańskim i ofiarniczym u Słowian zachodnich40. Szyjewski w dużej mierze utożsamiał pomorskich żerców z wołchwami41. Ciekawą rzeczą jest fakt, że grupa ta mogła współrządzić plemieniem wraz z księciem. Żercy posiadali wiedzę na temat powstania i podziału świata, a ponadto dysponowali umiejętnością wróżenia.

Taniec rytualny Słowian i jego powiązania z szamanizmem

Taniec jest jedną z najstarszych form, jeżeli chodzi i wyrażanie swoich uczuć i duchowości. Jego silne związanie z obrzędowością pogańską i duchowością odnoszącą się do wierzeń pierwotnych (a przy okazji bycie symbolem kultu Słońca i kosmogonii) sprawiło, że postanowiłam poświęcić mu odrębną część mojej pracy w określonym w temacie kontekście. Aleksander Gieysztor, analizując rytualne zachowania wołchwów, dostrzegł analogię między tańcem jako elementem słowiańskich rytuałów a turecką i ugrofińską postacią szamanizmu, co według niego mogło wskazywać na zapożyczenie tej części obrzędów szamańskich przez Słowian wschodnich42. Warto byłoby zatem poszukać kolejnych podobieństw, które łączyły rodzimowiercę z szamanem w sensie „właściwym” (ze względu na określoną objętość pracy posłużę się dwoma przykładami).

Nie sposób nie zatrzymać się przy fakcie, który mówi, że przez wspomniane pozornie odległe od siebie grupy wierzeniowe, które staram się porównać, używane były maski. Czeski kronikarz Kosmas pisał o działaniach księcia Brzetysława, gorliwego chrześcijanina, następująco: „Także i bezbożne igry, które wyprawiali nad swoimi zmarłymi, tańcząc z nałożonymi na twarz maskami i wywołując cienie umarłych [zostały wzbronione]43”. Mimo że praktyka zakładania masek przez szamanów to, jak zauważył Mircea Eliade, obraz obecnie rzadko widziany (cały strój szamana pełni funkcję maski)44, to warto zwrócić uwagę na podobieństwo występujące między ludem Jukagirów a Słowianami ukazanymi w powyższym fragmencie kroniki Kosmasa. Owi Jukagirzy mieli w zwyczaju zakładać maski, uczestnicząc w pogrzebach, aby dusze zmarłych nie były w stanie ich rozpoznać. Łatwo można połączyć ten fakt z charakterystyką przedstawioną przez czeskiego kronikarza, a dotyczącą odnoszenia się Słowian do zmarłych, mianowicie wywoływania ich duchów.

Drugie exemplum odnosi się do samego charakteru tańca słowiańskiego i szamańskiego oraz jego solarnej symboliki. Poczynając od rodzimowierczych obyczajów związanych z Zielonymi Świątkami, warto zobaczyć, co na ten temat miał do powiedzenia Jan Długosz:
Mieli (…) w pewnych dniach i porach roku ustanowione igrzyska, na które zwoływano do miast lud obojej płci z siół i osad. To igrzyska obchodzili rozpustnie śpiewaniem i rozwiązłemi ruchy, niekiedy klaskaniem, wykręcaniem się lubieżnem i inną swawolą w pieśniach, igraszkach i sprośnych uczynkach; przyczem wzywali pomienione bóstwa przyjętym zwyczajem. Obrządki takowe i niektóre ich zabytki (…) powtarzają, się corocznie w dni Zielonych Świątek, przypominając bałwochwalstwo pogańskie igrzyskiem zwanem w ich języku Stado, ponieważ na nie gromady zbierają się ludzi, którzy podzieleni na stada czyli rzesze szaleńców i roskoszników, radzi obchodzą one świątki godowaniem i swobodnemi wczasy45.
Obrazek
„Noc świętojańska”, Henryk Siemiradzki, 1892

Owe zwyczaje miały być praktykowane jeszcze pięćset lat po chrzcie Polski. Powyższy opis tańca słowiańskiego autorstwa Długosza koresponduje oczywiście z szamańskim, jeżeli chodzi o sposób poruszania się i zawarte w nim szaleństwo (szaman w transie potrafił nawet stracić kontrolę nad swoim ciałem i okaleczyć się, nie czując bólu). „Rytualny taniec orgiastyczny, ekstatyczny, wraca do praczasów i odtwarza odrodzenie się płodności z chaosu„ – tak twierdzi ”Słownik Symboli” Kopalińskiego46. Jeśli jednak mówimy o symbolice, bardziej znamienny jest fakt następujący: w kulturze pogańskich Słowian istniało święto bogini Żywieny, w dniu którego oddawano się tańcowi w sposób, który przypominał ruch, jaki Słońce wykonuje na niebie - a przecież szamani podczas kamłania (rytuału związanego z wejściem w trans, tańcem i przykładowo przewidywaniem przyszłości lub leczeniem (choć ten drugi rodzaj rządził się nieco innymi prawami)) przemierzali „drogę” w identycznym, solarnym kierunku. Andrzej Szyjewski podał, że najczęściej było to poruszanie się po obwodzie spirali47. Warto wspomnieć także o jednym z najbardziej znanych świąt dawnych Słowian, jakim jest sobótka zwana także nocą świętojańską, której patronował Kupała (był on podobno wschodniosłowiańskim bogiem). Uczestnicy obrzędów z nią związanych mieli w zwyczaju skakać przez ognisko. Słowianie czcili ogień w sposób szczególny, a jest to żywioł, nad którym szamani posiadają całkowitą władzę i który, co tyczy się szamanów ugrofińskich Nganasanów, uważany jest za centrum świata – po jego płomieniach można odbywać podróż między światami.

Podsumowanie

Zagadnienie związane z łączeniem cech kultury dawnych, pogańskich Słowian i wierzeń szamańskich wydaje się być traktowane w literaturze nieco „po macoszemu„ i nie otrzymuje tyle uwagi, na ile zasługuje, a przecież pewne obszary duchowości wymienionych grup stanowiły elementy koherentne albo przynajmniej nawiązywały w pewien sposób do siebie, dlatego też można wnioskować stąd o niezwykłym pokrewieństwie kulturowym mimo odległości geograficznych dzielących obszary, na których praktykuje się szamanizm właściwy od tych, które były zajmowane przez ludy słowiańskie. Składowe obu wspomnianych kultur stanowią niezmiernie interesujący materiał do badań prowadzonych w formie porównawczej, a to ze względu na bycie nośnikiem niezmierzonego bogactwa wartości duchowych i symboliki z nimi związanej. Warto na koniec przytoczyć cytat świetnie podsumowujący istotę wierzeń słowiańskich i szamańskich: ”Niektórzy mówią, że czcimy kamienie, drzewa, słowem – martwe fetysze. Ale czy ty, rozmawiając ze mną, zwracasz się do mojej powierzchowności, skóry mojej twarzy, kości czaszki, czy też obcujesz z tym, co jest głębiej, w moim umyśle? Dla jednych istnieją duchy skał lub źródeł, inni w tym wypadku powiadają o szczególnej energii takich miejsc” – powiedział Sergiusz Tiuchtieniew, szaman spod Górnoałtajska48.

https://historia.org.pl/2015/03/29/moty ... 8tG67HZgCc
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 11660
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 595
Podziękował: 22028 razy
Otrzymał podziękowanie: 18782 razy

Re: Słowiańska "duchowość" - obrzędy

Nieprzeczytany post autor: janusz » wtorek 10 wrz 2019, 22:53

Kupała,cudowne cedry oraz więź z naturą.

https://www.youtube.com/watch?v=kT9p46nXOmk

Opublikowany 10 wrz 2019
http://ludyziemi.blogspot.com/ - Blog Tomka Nakoniecznego
Wiedza dla Wszystkich.
0 x



Awatar użytkownika
Kriestovo Nysian
Posty: 85
Rejestracja: wtorek 20 sie 2019, 20:30
Lokalizacja: Nysa
x 5
Podziękował: 20 razy
Otrzymał podziękowanie: 161 razy

Re: Słowiańska "duchowość" - obrzędy

Nieprzeczytany post autor: Kriestovo Nysian » piątek 20 wrz 2019, 21:42

Oryginalne słowiańskie "chrzcielnice" z miejscowości przy świętej wyspie Rujana/Rugia z maskami naszych bogów.

W takowych "chrzcielnicach" jak doczytałem w naszych starych źródłach kąpane były dzieci w najczyściejszej kryształowej/krysztalicielnej wodzie. Jeżeli ktoś ma informacje nt. temat proszę o odpowiedz w postaci posta lub wiadomości.
Załączniki
Chrzcielnice_Rugia_Rujana.jpg
Chrzcielnice_Rugia_Rujana.jpg (77.52 KiB) Przejrzano 19 razy
0 x



ODPOWIEDZ