Drodzy forumowicze i goście!

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

WIELKA LECHIA, HISTORIA I PRZYSZŁOŚĆ!!!

Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 7114
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 24
x 215
Podziękował: 5532 razy
Otrzymał podziękowanie: 11067 razy

WIELKA LECHIA, HISTORIA I PRZYSZŁOŚĆ!!!

Nieprzeczytany post autor: Thotal » czwartek 29 wrz 2016, 12:27

Starożytna Polska - Imperium Lechitów szczyt rozwoju


https://www.youtube.com/watch?v=ZppJ8uj3iiE





Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 7114
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 24
x 215
Podziękował: 5532 razy
Otrzymał podziękowanie: 11067 razy

Re: WIELKA LECHIA, HISTORIA I PRZYSZŁOŚĆ!!!

Nieprzeczytany post autor: Thotal » czwartek 29 wrz 2016, 12:29

Lechicki Dom - 3 - Podarte mapy - Ukrywane geny


https://www.youtube.com/watch?v=e9rjOBAm5Ns




Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 7114
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 24
x 215
Podziękował: 5532 razy
Otrzymał podziękowanie: 11067 razy

Re: WIELKA LECHIA, HISTORIA I PRZYSZŁOŚĆ!!!

Nieprzeczytany post autor: Thotal » piątek 07 paź 2016, 09:28

ciekawa stronka...

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpr ... zydlowski/




Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 5548
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 731
x 257
Podziękował: 9479 razy
Otrzymał podziękowanie: 10075 razy

Re: WIELKA LECHIA, HISTORIA I PRZYSZŁOŚĆ!!!

Nieprzeczytany post autor: chanell » poniedziałek 17 paź 2016, 18:51

Lechia – Królowie według Jana Bieszka (film) oraz kiedy powstała Polska a kiedy Niemcy

Opublikowano 16 października 2016 przez Białczyński

Obrazek

https://youtu.be/5OzFtRr6xI4

http://bialczynski.pl/2016/10/16/lechia ... .publishes
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 5548
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 731
x 257
Podziękował: 9479 razy
Otrzymał podziękowanie: 10075 razy

Re: WIELKA LECHIA, HISTORIA I PRZYSZŁOŚĆ!!!

Nieprzeczytany post autor: chanell » niedziela 06 lis 2016, 16:50

Starożytna Cywilizacja Polski

Opublikowano 19 Lipiec 2016 by vranvelkrut

W nauce obowiązuje „zasada zachowania informacji” która w fizyce nie pozwala na zniknięcie informacji nawet w czarnych dziurach. Wydaje się więc, że tym bardziej ta zasada powinna obowiązywać w historii, jednak historycy twierdzą, że nie jest znana nasza historia przed X wiekiem, siłą rzeczy zgodnie z zasadą zachowania informacji w tym wypadku historycznych, nie jest to twierdzenie naukowe.

W sposób oczywisty historycy muszą się mylić, nasza historia jest znana, tylko oni nie potrafią jej odczytać z tysięcy różnych kwantów informacji i całych fragmentów tekstów, które dotarły do nas z starożytności, informacji mówiących nie tylko o naszej historii, ale o równie wysoko rozwiniętej cywilizacji co grecka czy rzymska, „zasada zachowania informacji” nie jest prawem absolutnym, ale co do głównych faktów nasza historia jest znana tylko napisana w języku niezrozumiałym dla historyków, dla nich te zachowane informacje to rzeczy przypadkowe, nie mające związku, mity, fantazje, bajki, wszystko to czego pojąć nie mogą, lub przechodzi ich pojęcie itd.

Więc oczywiście mamy takie informacje sprzed 2000 lat jak:

1. Doskonałe dużej dzielności morskie płaskodenne okręty żaglowe Wenedów, w bitwie morskiej z Rzymianami koło półwyspu bretońskiego, oraz Tysięczników i Setników z organizacji militarnej starożytnych Polaków w kronice Kadłubka, całkowicie zbieżne co do istoty organizacji z okręgami tysiąca zbrojnych Suevów w „O wojnie” Cezara, hutnictwo przeworskie czyli stal sprężynowa w starożytnych szablach, czyli dlaczego Rzymianie nie podbili starożytnej Polski.

Pomijając tragiczny los elit Wenetów w Armoryce (Bretanii) ludu dysponującego wspaniałą flotą morską i wielkim doświadczeniem żeglarskim, zadajmy sobie pytanie skąd się oni tam wzięli? Z ich zaawansowaną technologią budowy wspaniałych żaglowców. Bo z poniższego tekstu wygląda, że z swoją kulturą morską przybyli tam jak Grecy na Sycylię czy Fenicjanie do Kartaginy. Czy nie byli oni po prostu kolonią wielkiego narodu Wenedów (Wenetów) nadbałtyckich, zresztą parę plemion ich sprzymierzeńców nosi dość słowiańskobrzmiące nazwy jak Moryni czy Diablinci, a Leksowie jak łacińska kalka nazwy Słowianie (leksyka–słownictwo).

Autor pracy „Kopalnictwo i przeróbka cyny w Europie.” jednoznacznie uważa ich za Wenedów, opisuje ich monopol na handel i wydobycie cyny u ujścia Loary i Kornwali. Rodzi się pytanie czy na pewno Wenedowie z Bretanii i znad Bałtyku to ten sam etnos? Też tak uważa Piero Favero autor „La Dea Veneta” który wskazuje na identyczność kultu „najwyższego bóstwa typu żeńskiego, które jest wyższe od pozostałych bóstw: w Venetów Adriatyckich Reitia, to samo u Retów oraz w Vindelicji; i nad Bałykiem na Połabiu pomiędzy Wenedzi mają najwyższą boginię Razivia (Radziwię).”

Jeśli przyjrzymy się inskrypcjom Wenedów nadadriatyckich to dostrzeżemy tam nawet polskie czy chorwackie nazwiska!!!

Wenedzi nad Padem są od 3200 lat, były tam wpływy Etrusków, najazd i kolonizacja przez Galów, kolonie Greków, okupacja Rzymska, inskrypcje są sprzed 2000–2400 lat, czyli prócz tego tysiąc lat oddzielnego rozwoju nad Padem, u nas też się język zmieniał, nie musieli zachować języka, ale jednak coś z słownictwa zachowali.

Oczywiście można się przyczepić że starożytnej Polski nigdy nie było, bo nie było .Nie będę się jednak czepiać szczegółów bo artykuł jest ciekawy.Trochę długi ,nie wstawiam całości , cały artykuł tu :
https://vranovie.wordpress.com/2016/07/ ... ja-polski/
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5769
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 382
x 219
Podziękował: 32174 razy
Otrzymał podziękowanie: 9147 razy

Re: WIELKA LECHIA, HISTORIA I PRZYSZŁOŚĆ!!!

Nieprzeczytany post autor: abcd » poniedziałek 07 lis 2016, 00:12

Teraz troszkę o przyszłości:

niezlomni pisze:Stefan Ossowiecki – najsłynniejszy polski jasnowidz. Wiele razy rozmawiał z Józefem Piłsudskim

2016/08/22

Obrazek

Stefan Ossowiecki przyszedł na świat w Moskwie 22 sierpnia 1877 r. w rodzinie zamożnego inżyniera i potentata chemicznego pochodzenia szlacheckiego. Gdy miał 14 lat, po raz pierwszy ujawniły się jego zdolności paranormalne, takie jak telepatia.

W trzy lata później postanowił pójść w ślady ojca i dostał się do Petersburskiego Instytut Technologicznego. W tym czasie jego zdolności zaczynały się coraz bardziej rozwijać, głównie w stronę jasnowidzenia i telekinezy. Niejednokrotnie zaskakiwał swoich nauczycieli i kolegów, m.in. odczytując teksty zadań egzaminacyjnych znajdujących się w zalakowanych kopertach. Ten okres naznaczony był również bliską znajomością z niejakim Worobiejem, rosyjskim Żydem i kabalistą-jasnowidzem, który przewidywał Ossowieckiemu świetlaną przyszłość. Po studiach był przez pewien czas na praktyce w Niemczech, potem powrócił do Moskwy, gdzie pracował jako inżynier. W 1917 r. został aresztowany przez bolszewików i skazany na karę śmierci, jednak dzięki wstawiennictwu dawnego znajomego, wówczas wysokiego rangą urzędnika państwowego, został ułaskawiony. Nie pozostał jednakże w Moskwie, gdzie pozbawiono go całego olbrzymiego majątku, i przeniósł się do Warszawy.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, będąc już bardzo znany ze swoich nadzwyczajnych uzdolnień, rozpoczął współpracę z wieloma prominentnymi postaciami II RP, takimi jak Ignacy Jan Paderewski, Józef Piłsudski czy Kazimierz Sosnkowski. Do grona jego bliskich znajomych należeli też Karol Szymanowski i Juliusz Osterwa.

Jak czytamy w artykule Rafała Natorskiego, Ossowiecki i Piłsudski spotykali się wiele razy. Jasnowidz był przekonany, że wybitny przywódca wykazuje spory talent w kwestiach parapsychologicznych. Obaj umawiali się, że o określonej godzinie połączą się myślami, a później precyzyjnie odtwarzali swoje przemyślenia.

Piłsudski chciał nawet wykorzystać talent Ossowieckiego do celów wywiadowczych i zaproponował mu stanowisko w polskiej ambasadzie w Belinie. Jednak spotkał się z odmową. „Niemiecki kontrwywiad od razu by mnie wykończył” – tłumaczył jasnowidz, który do końca życia z dumą pokazywał liścik od Marszałka, ze słowami: „Panu Stefanowi Ossowieckiemu na pamiątkę naszych rozmów, w zrozumieniu tego, czego nie ma, a co jest”.

Ossowiecki wykorzystywał swoje zdolności również w badaniach naukowych. Opierając się na swoich wizjach przedstawiał efekty „badań” studentom archeologii na Uniwersytecie Warszawskim. Pomagał też Jeremiemu Wasiutyńskiemu w przygotowaniu biografii Mikołaja Kopernika. Warto w tym miejscu przytoczyć fragment wspomnień o Ossowieckim.

– Była już druga w nocy, gdy odprowadziłem mego gościa do jego pokoju – brzmi relacja z końca sierpnia 1939 roku o Ossowieckim, spisana przez Juliusza T. Dybowskiego. – W bibliotece usiedliśmy na chwilę i zapaliliśmy cygara. Stefan puścił kilka kłębów dymu, nagle zasłonił oczy ręką, ale dostrzegłem, że po twarzy spływają mu łzy. – Mistrzu, co się stało, na Boga – spytałem. – Ossowiecki blady i spięty spojrzał mi w oczy. – Nieszczęście
Jesteśmy w przededniu wojny i już tylko dzielą nas od niej dni. – Przecież pan mówił przed chwilą nam co innego
– A cóż mogłem powiedzieć? – odparł inżynier – Był u mnie pół roku temu marszałek Rydz-Śmigły i powiedziałem mu dokładnie to samo, co powiedziałem marszałkowi Piłsudskiemu w 1934 roku, kiedy podpisywaliśmy z Niemcami traktat o nieagresji. Jeden i drugi wziął ode mnie przyrzeczenie, że nikomu o tym publicznie nie powiem. – Jak daleko dojdą Niemcy? – Cała Polska zajęta, gruzy, krew, mord! Idą dalej w głąb Rosji, daleko, daleko
– Do Uralu? – Ossowiecki zastanowił się przez chwilę. – Do Kaukazu. Państwa Osi przegrają wojnę. Niemcy i Japonia będą okupowane, Włochy wyzwolone. Zwycięzcy Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Rosja spotkają się na konferencji i spowodują nowy ład w Europie. – A co z Polską? – Będzie i Polska! Ale za jaką cenę
Najpierw będą nią władali komuniści, a później szubrawcy i świnie. Na koniec powstanie jeszcze większa niż teraz. Tego ani ty, ani ja nie doczekamy
Dopiero wnukowie
Warto jednak wiedzieć, że tak się stanie
”.

Po kampanii wrześniowej Ossowiecki pozostał w Warszawie, gdzie jeden z wyższych oficerów Wehrmachtu zapewnił mu nietykalność – jasnowidz przed laty opowiedział o losie zamordowanej córki Niemca i wskazał miejsce, gdzie znajdowało się ciało. Mimo to 5 sierpnia 1944 r. w czasie Powstania Warszawskiego został prawdopodobnie zastrzelony przez funkcjonariusza gestapo. Sam był przekonany, że nie dożyje do końca wojny i często powtarzał, że nie sposób uciec przeznaczeniu. – Nikt nawet nie znajdzie mego trupa – dodawał.

Jego ciała rzeczywiście nie odnaleziono, ale na warszawskim cmentarzu Powązkowskim znajduje się jego symboliczny grób.

źródło: Muzeum Historii Polski / Wp.pl /Najwyższy Czas / własne

opublikowane na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska
http://niezlomni.com/stefan-ossowiecki- ... ilsudskim/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5769
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 382
x 219
Podziękował: 32174 razy
Otrzymał podziękowanie: 9147 razy

Re: WIELKA LECHIA, HISTORIA I PRZYSZŁOŚĆ!!!

Nieprzeczytany post autor: abcd » poniedziałek 07 lis 2016, 13:38

Witold Gadowski pisze:Ludzie...czyżbym oczadział?
26.05.2016

Warto zdać sobie sprawę z faktu, że w naszych żyłach płynie krew wielkiego kraju, kraju niezwykłego i niepowtarzalnego. Płynie w nas krew kraju, który będzie znów rósł.

Pisząc o „krwi” myślę oczywiście o naszym historycznym genomie ukształtowanym w dobie Pierwszej Rzeczpospolitej.
Niewiele o niej wiemy. Właściwie tyle co wbili nam do głów w komunistycznej i postkomunistycznej szkole.

Obie te hybrydy – protezy polskiej państwowości - szczególną nienawiścią darzyły właśnie Pierwszą Rzeczpospolitą i jej najwierniejszego dziedzica „Ziuka” Piłsudskiego.

Trudno zatem dziwić się temu, że obrazy związane z pierwszą w świecie Republiką Wolnych mamy w umysłach spotwarzone i wykrzywione.
Właściwie dziś łacno rozpoznacie, kto ma w swoim umyśle geny polskie, a kto jest tu nawiezionym guanem.
Takim probierzem jest stosunek do Pierwszej Rzeczpospolitej właśnie!
Pierwsza Rzeczpospolita Obojga Narodów była krajem o jakim marzyłby Arystoteles – pierwszą republiką świadomych obywateli.

Była krajem tolerancji i naturalnego ładu społecznego, którego nie uczynił żaden wymyślony system, a genialne dostosowanie ustroju do codziennej praktyki i wymagań ziemi.
Arystoteles twierdził, że wolni obywatele to elita każdego ludu i tylko oni powinni pełnoprawnie uczestniczyć w sprawowaniu władzy..
Arystoteles pochwalał niewolnictwo, o czym pewnie dzisiejsze magistry nigdy nie słyszały.
Tak więc sprawami władzy – zdaniem „Filozofa” - mogli się zajmować jedynie ci, których było na to stać - zarówno materialnie jak i czasowo.
Nawiasem mówiąc dzisiejsze „demokracje” sankcjonują niewolnictwo w o wiele bardziej drastycznej formie, niż opisywał to Arystoteles.

Wokół Rzeczpospolitej szalały wojny religijne, wzmacniały się absolutystyczne monarchie i tyranie, a na jej obszarze kwitły tolerancja i szacunek wobec głosu wolnego, wolność ubezpieczającego.

Tamta Polska była fenomenem na skalę świata, a ukształtowała się tak nie z pomysłu jakiegoś szaleńca (jak wszystkie „izmy”), ale na drodze wlewania charakteru zamieszkujących ją narodów do kielicha wspólnego ustroju.
Gdyby nie zdziczenie i prymitywizm naszych sąsiadów, trwalibyśmy tak przez długie wieki jeszcze. Cóż, było to jednak zbyt piękne, aby mogło trwać długo.
A teraz napisze coś co Was zborsuczy do reszty: Kocham przepisy „Liberum Veto”. W szkole nauczali nas, że był to szczytowy przejaw warcholstwa i przywar szlachty (wolnych obywateli).

Tymczasem zasada „Liberum Veto” była piękną próbą wskazania na fakt, że jeden mądry człowiek może widzieć świat bardziej precyzyjnie niż cały tłum krzykaczy.

Ta zasada, to przecież marzenie wolnościowców, szacunek dla osoby, próba wprowadzenia hamulca w proces demokratycznego staczania się do poziomu skretynienia.
Tak, jestem piewcą „Liberum Veto” i jeszcze nieraz napisze na ten temat tak, że profesorom friszkopodobnym w pięty pójdzie..

Teraz jednak poprzestanę na tym, że już lekko Was zdenerwowałem.

Spójrzcie jednak – mieliśmy kraj, który przodował w tolerancji, samorządzie i próbach budowania rozsądnej demokracji – wedle marzeń samego Arystotela.
Nigdy przy tym nie kolonizowaliśmy nikogo, nie wyzyskiwaliśmy. Jeśli jakiś lud dołączał się do naszego wysiłku, to szybko dopuszczaliśmy go do równoprawnej kompanii. W naszej Polsce dobrze żyli sobie i Żydzi i Rusini i moi dalecy przodkowie Tatarzy i cała reszta. Taką Polskę zepsuły germańskie i ruskie watahy barbarzyńców.

Ona jednak przetrwała.

I teraz, kiedy większość Europy pogrąża się w szaleńczej brei, my przetrwaliśmy, przenieśliśmy do dzisiejszych dni nasze geny. Polska to wielka Rzecz a przy tym Pospolita dla wszystkich tych, którzy dołączają do naszej wspólnoty etycznej,
Polakiem bowiem może być każdy, kto godzi się na taką wspólnotę i chce ją upowszechniać. Polska to wielka Rzecz, zbyt wielka, aby długo znosiła na swoim grzbiecie insekty, które nanieśli najeźdźcy.
Teraz, jak tylko potrząsnęła tym grzbietem, pasożyty z piskiem pognały do swoich żywicieli. Wszystko ukazało nam się teraz w pełnej jaskrawości. Czy potrzebujecie czegoś więcej, aby puścić w ruch sita i oddzielić polskie ziarna i obcych plew?! Nadszedł czas, gdy Polacy będą chodzić z wysoko uniesionymi czołami. Kontynent potrzebuje dziś Polski bardziej niż ona jego mdłych, samozwańczych urzędników.
Nadchodzą czasy wielkiego hartowania. Tylko się cieszyć. Już niedługo sami zobaczycie, co się będzie działo.
http://www.stefczyk.info/blogi/dziennik ... z4A9uvTu8T
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5769
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 382
x 219
Podziękował: 32174 razy
Otrzymał podziękowanie: 9147 razy

Re: WIELKA LECHIA, HISTORIA I PRZYSZŁOŚĆ!!!

Nieprzeczytany post autor: abcd » wtorek 08 lis 2016, 22:50

Białczyński pisze:Książę Racibor I Gryfita (1100 – 1156) – Pomorski Strażnik Wiary Przyrodzonej Słowian
8 listopada 2016

Obrazek Racibor I z żoną Przybysławą. Płyta nagrobna z ok. 1370, w wieży kościoła w Usedom

CYTAT Z DYSKUSJI W WOLNE MEDIA POD TEMATEM BITWA POD CEDYNIĄ http://wolnemedia.net/pojdz-dziecie-ja-cie-uczyc-kaze/:

„Jeżeli chcą nam wmówić, że także byliśmy najeźdźcami, grabieżcami i niszczycielami kultury, to jest na to wspaniały przykład. Pomorski książę Racibor, przy (przynajmniej), aprobacie Bolesława Krzywoustego, w latach 1135-36, zorganizował wielką rajzę w stylu wikingów. Złupił i zniszczył bezpowrotnie, wielkie centrum skandynawskiej tradycji, jakim było miasto Konungahela. Święte miasto Duńczyków, Norwegów, Szwedów i Gotów; Rzym północy, Konstantynopol Bałtyku.

Cieszy mnie niezmiernie, że trafiła w moje ręce książka „Wielka wyprawa księcia Racibora. Zdobycie grodu Konungahela przez Słowian w 1136 roku”, Artura Szrejtera.

Zdarzenie historyczne, które miało olbrzymi wpływ na późniejsze losy całej Skandynawii, jest prawie zupełnie w Polsce nie znane. Mamy wiedzę o wielkich przewagach militarnych naszego władcy Bolesława Krzywoustego wobec sąsiadów lądowych, a sukces militarny poddanego księcia suwerena, jakim był książę Racibor, w wyprawie morskiej zaginął w odmętach pamięci.


Nie wyolbrzymiając ani trochę, można śmiało powiedzieć i napisać, że to była największa wojskowa operacja morska w historii polskiej. Nic temu nie dorównuje. Porównywalne są tylko wcześniejsze ataki wikingów na Brytanię, Normandię, Italię. I również śmiało i odważnie można twierdzić, że była to ostatnia wyprawa w historii wikingów na taką skalę. A było to przedsięwzięcie ogromne. Ponad 10 tys. wojowników, a niektóre szacunki mówią o ponad 15 tys. wojów, na niezliczonej liczbie okrętów i łodzi. Od 300 do 1000 konnych. I nie była to wyprawa inwazyjna, lecz raczej karna, bądź militarno- łupieżcza. Koszty i przygotowania były ogromne, na tamte czasy prawie niemożliwe do realizacji.
Czy taka wielka wiktoria poszła w zapomnienie przez przypadek?
Konungahela była centrum religii chrześcijańskiej w Skandynawii. Była miastem, do którego przybywali pielgrzymi z całego świata chrześcijańskiego. Szczyciło się bowiem posiadaniem relikwii Krzyża Świętego. I myśmy ją skradli. Ale po co pisać o polskim zwycięstwie, które było największym osiągnięciem wywiadu, rozeznania i organizacji państwa polskiego, największym sukcesem polityki zagranicznej w oparciu o finansowe, ekonomiczne, militarne- taktyczne i strategiczne- założenia? Po co pisać o największej wiktorii przed Grunwaldem, Kircholmem, Kłuszynem, Chocimiem, Beresteczkiem, Wiedniem
?

Jeszcze raz polecam serdecznie książkę: „Wielka wyprawa księcia Racibora. Zdobycie grodu Konungahela przez Słowian w 1136 roku”, Artura Szrejtera; Instytut Wydawniczy ERICA, Warszawa 2013. Warto przeczytać i wiedzieć.”

Mój komentarz:

Postać Racibora I Gryfity, fundatora kościołów chrześcijańskich i biskupstwa na Pomorzu pokazuje jak trudne i wyrachowane decyzje musieli podejmować władcy Słowian, aby ocalić Pomorze przed germanizacją. Przyjęcie „mniejszego zła” jakim było chrześcijaństwo nie przeszkodziło Raciborowi I jednocześnie spacyfikować i unicestwić raz na zawsze chrześcijańskiej „mekki” Konungaheli, będącej w owym czasie centrum chrystianizacji Skandynawii i Lechickiego Pomorza.


Chociaż chrześcijanie i polscy katolicy w swoich opracowaniach zaliczają Racibora I Gryfitę do krzewicieli chrześcijaństwa, my pozwalamy sobie zaliczyć go wręcz odwrotnie – do Strażników Wiary Przyrodzonej Słowian.

Jest bowiem tak, że unicestwienie centrali chrystianizacyjnej w Konungaheli odsunęło o 200 lat pacyfikację niemiecką i chrystianizację Drzewian, Wieletów i Połabian, a także o 500 lat Lechitów Łużyckich, a samemu Pomorzu Zachodniemu zapewniło samodzielność na długie stulecia.

Lechickie Chrześcijaństwo miało zgoła inne oblicze niż chrześcijaństwo zachodnioeuropejskie, które wtedy było już po wielowiekowej formacji Watykanu. Wśród Lechitów wyznawcami Chrystusa byli jedynie wielmożowie i książęta przyjmujący wtedy chrzest. Lud jeszcze przez kilkaset lat pozostawał przy swoich wierzeniach. Tym samym Racibor I Gryfita przyczynił się do ocalenia Wiary Przyrodzonej Słowian na ziemiach Lechickich Połabia, Łużyc i Pomorza i do jej przetrwania do dzisiaj w całejv Zachodniej Słowiańszczyźnie, a także swoim zwycięstwem zatrzymał na stulecia germanizację całego Połabia. Pomorze i Litwa mają w ogóle bardzo wielkie, a niedoceniane zasługi w przetrwaniu Wiary Przyrodzonej Słowiańskiej w Zachodniej Słowiańszczyźnie.

Od chwili całkowitego zrównania z ziemią Konungaheli wytępienie Słowian na Połabiu i zastąpienie ich osadnikami germańskimi, a wiec depopulację Słowian i całkowitą germanizacje tych ziem musiano odłożyć aż do XIX wieku.

Zniszczenia Słowiańszczyzny Połabskiej dokonała dopiero okupacja niemieckich Prus po rozbiorach Polski dokonanych za akceptacją szefa Korporacji Watykańskiej w kolejnej Antysłowiańskiej Krucjacie 1770 – 1795, przez Trzy Cesarstwa Austrię, Niemcy i Rosję z końcem XVIII wieku.


Katolicka Wikipedia:


Racibor I (ur. ok. 1110 , zm. 7 maja 1155 lub 1156[1]) – władca pomorski, brat Warcisława I, prawdopodobny syn Świętobora, księcia pomorskiego.

Początkowo rezydował w Kamieniu, z którego wyprawiał się na Danię, Szwecję i Norwegię[2][3]. Nad księstwem objął władzę, po śmierci protoplasty dynastii Gryfitów, Warcisława I w 1135[4]. W literaturze przedmiotu dominował pogląd, że Racibor I prócz piastowania władzy nad Księstwem Pomorskim był również księciem sławieńskim i założycielem tamtejszej dynastii (L. Quandt). Współczesne badania odrzucają tą hipotezę (E. Rymar)[5].

Po przejęciu władzy nad Księstwem Pomorskim, nadal organizował łupieżcze wyprawy do Skandynawii[3]. W tym samym roku Racibor I rozbił flotę duńską, która wyprawiała się ku wyspie Rugii i w odwecie doszczętnie zniszczył ówczesną stolicę Danii – Roskilde[6][7]. Wspominają o tym m.in. ówczesne skandynawskie roczniki, tj. Annales Nestredienses oraz Annales Sorami. Do jego najważniejszych wypraw należy ta z 1136, kiedy to wraz z siostrzeńcem Dunimysłem zrabował miasto Konungahela[8][9][10][3].

Racibor był orędownikiem i krzewicielem wiary chrześcijańskiej. Za jego panowania wybudowano kościoły w Bardzie, Grzymiu oraz klasztory w Słupie i Grobi[11][12]. Ustalono również granice biskupstwa pomorskiego, które od 1128 miało swoją stolicę w Wołogoszczy oraz powołano pierwszego niekanonicznego biskupa Wojciecha (14 października 1140)[13]. Biskupstwo obejmowało ziemie od Reknicy na zachodzie do rzeki Łeby na wschodzie. Zostało uposażone z kasztelani grodowych, bądź części ich dochodów[14][12].

Po śmierci został pochowany w klasztorze Norbertanów w Grobi. Władzę po nim przejęli synowie Warcisława I – Bogusław I i Kazimierz I[15].
Rodzina

Żoną Racibora I była Przybysława[4], przypuszczalnie córka Jarosława Świętopełkowica, księcia Włodzimierza Wołyńskiego, która zmarła po 1155 lub 1156[16]. Z tego małżeństwa pochodziło dwoje dzieci, tj.

* Małgorzata (ur. najp. w okr. 1142–1145, zm. przed 1197/1198) – żona Bernarda I, hrabiego Ratzeburga,
* Świętopełk (ur. ?, zm. ?) – dzielnicowy książę pomorski?[17].

W starszej literaturze przedmiotu podawane są informacje, że prócz Małgorzaty i Świętopełka do potomstwa Racibora należeli również synowie: Warcisław (II), Bogusław III, Bartolomeusz, oraz córki Świętopełka i Dobrosława[2][18]. Filiacje te są odrzucane przez współczesną genealogię.
Genealogia

Przechwytywanie.PNG
(87.54 KiB) Pobrany 1369 razy


Przypisy



* E. Rymar, Rodowód książąt pomorskich, ss. 105-109.
* J. W. Szymański, Książęcy ród Gryfitów, s. 343.
* Z. Boras, Książęta Pomorza Zachodniego, ss. 29-30.
* K. Kozłowski, J. Podralski, Gryfici. Książęta Pomorza Zachodniego, s. 23.
* E. Rymar, Rodowód książąt pomorskich, ss. 106-107.
* W 1151 w Roskilde powstał związek żeglarski, który miał na celu obronę przed atakami korsarskimi i pomorskich książąt. K. Kozłowski, J. Podralski, Gryfici. Książęta Pomorza Zachodniego, s. 23, J. W. Szymański, Książęcy ród Gryfitów, s. 343.
* B. Dopierała, Polskie losy Pomorza Zachodniego, s. 54.
* „Islandzki historyk Snorre Sturluson opisując wyprawę pomorskiego księcia Racibora na Konungahelę wspominał, że niektóre (łodzie) mieściły aż 44 wojów i 2 konie, osiągały zatem wyporność ok. 5 ton. Potwierdzałyby tę opinię wraki odkryte w Gdańsku-Oruni i Charbrowie na Pomorzu”. Cyt. za: L. Leciejewicz, Słowianie zachodni: z dziejów tworzenia się średniowiecznej Europy, s. 299.
* E. Rymar, Rodowód książąt pomorskich, s. 106.
* B. Dopierała, Polskie losy Pomorza Zachodniego, ss. 54-55.
* J. W. Szymański, Książęcy ród Gryfitów, ss. 343-344.
* Z. Boras, Książęta Pomorza Zachodniego, s. 31.
* L. Fabiańczyk, Apostoł Pomorza, s. 74.
* K. Maleczyński, Bolesław III Krzywousty, ss. 294-295.
* E. Rymar, Rodowód książąt pomorskich, ss. 106, 113, 119.
* E. Rymar, Rodowód książąt pomorskich, ss. 107-109.
* E. Rymar, Rodowód książąt pomorskich, ss. 105-109, 121-122.



18. U. Madsen: Ratibor I. Herzog von Schlawe-Stolp (niem.). [dostęp 2012-05-02].

Bibliografia

Opracowania

Boras Z., Książęta Pomorza Zachodniego, Poznań 1996, ISBN 83-232-0732-1.
Dopierała B., Polskie losy Pomorza Zachodniego, Poznań 1970.
Fabiańczyk L., Apostoł Pomorza, Szczecin 2001, ISBN 83-87879-20-7.
Kozłowski K., Podralski J., Gryfici. Książęta Pomorza Zachodniego, Szczecin 1985, ISBN 83-03-00530-8.
Leciejewicz L., Słowianie zachodni: z dziejów tworzenia się średniowiecznej Europy, Wrocław, Warszawa, Kraków, Gdańsk, Łódź 1989, ISBN 83-04-02690-2.
Maleczyński K., Bolesław III Krzywousty, Warszawa-Kraków-Gdańsk 1975.
Rymar E., Rodowód książąt pomorskich, Szczecin 2005, ISBN 83-87879-50-9.
Szymański J. W., Książęcy ród Gryfitów, Goleniów – Kielce 2006, ISBN 83-7273-224-8.

Opracowania online

Madsen U.,Ratibor I. Herzog von Schlawe-Stolp (niem.), [dostęp 2012-05-02].


Wielka wyprawa księcia Racibora. Zdobycie grodu Konungahela przez Słowian w 1136 roku

Artur Szrejter
Seria: Wojny wikingów i Słowian

Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Erica

Obrazek



Poznaj historię najazdu zaliczanego do największych średniowiecznych operacji wojskowych Północnej Europy. Najazdu, podczas którego starano się pokonać wroga nie tylko za pomocą broni, ale także magii wojennej


Stulecia XI i XII obfitowały w krwawe walki między skandynawskimi wikingami a słowiańskimi wiciędzami, w których Słowianie często byli górą nad swymi zamorskimi sąsiadami. Jednym z najbardziej spektakularnych zwycięstw było zdobycie miasta sławnego ze zjazdów skandynawskich władców i z przechowywania relikwii Krzyża Świętego – bogatego grodu Konungahela. Zastępy słowiańskie poprowadził wojowniczy Racibor, książę Pomorza, a zleceniodawcą wyprawy był władca Polski, Bolesław III Krzywousty.

Dlaczego Krzywousty wysłał za morze armię liczącą kilkaset okrętów i prawie 30 tysięcy ludzi? Na kim chciał wywrzeć wrażenie taką manifestacją siły? Z odpowiedzi na te pytania wyłoni się obraz wieloaspektowej polityki Bolesława III, którą w sposób zaborczy i mocarstwowy prowadził przez całe swoje panowanie.
Książka Artura Szrejtera jest pierwszym monograficznym opracowaniem wojny konungahelskiej. W sposób przystępny, a jednocześnie rzetelny i szczegółowy – ukazuje jej przyczyny, przebieg i konsekwencje.

Wielka wyprawa księcia Racibora jest pierwszą książką z serii Wojny wikingów i Słowian. Kolejny tom nosi tytuł Pod pogańskim sztandarem. Dzieje tysiąca wojen Słowian połabskich od VII do XII wieku.

źródło opisu: wydawnictwoerica.pl

źródło okładki: wydawnictwoerica.pl


Słowianie byli postrachem Bałtyku. ROZMOWA z Arturem Szrejterem o wielkiej wyprawie księcia Racibora

rozm. Marek Adamkowicz


26 stycznia 2014 Aktualizacja: 26 stycznia 2014 19:45

Obrazek

Artur Szrejter jest badaczem i popularyzatorem historii wczesnego średniowiecza. W książce „Wielka wyprawa księcia Racibora” przywołał zapomniane dziś zwycięstwo Słowian, jakim było zdobycie i złupienie miasta Konungahela w 1136 r. Rozmawia z nim Marek Adamkowicz.

Obrazek

©Ze zbiorów A. Szrejtera
http://bialczynski.pl/2016/11/08/ksiaze ... .publishes
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.


Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5769
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 382
x 219
Podziękował: 32174 razy
Otrzymał podziękowanie: 9147 razy

Re: WIELKA LECHIA, HISTORIA I PRZYSZŁOŚĆ!!!

Nieprzeczytany post autor: abcd » środa 16 lis 2016, 11:56

RudaWeb pisze:Leszek szwagier Cezara
Sierpień 6, 2016

Obrazek

Ariowita/Ariowista chętnie przypisują sobie Niemcy, podobnie jak Arminiusza. Tymczasem na wiele setek lat przez ich sensacjami większość europejskich kronikarzy/historyków wiedziała, że Ariów Wiodący nazywał się Leszek i był trzecim władcą Sławów (Suevi/Suebi) o tym imieniu. Stracił północną Galię na rzecz Juliusza Cezara, ale zmusił go do zawarcia pokoju i oddania siostry za żonę. W ten sposób boski Cezar został szwagrem wodza Ariów i Słowian.

Zanim przedstawimy kilka zaledwie zapisów – z kilkudziesięciu różnych – o przywódcy Sławów walczącym z największym wodzem Rzymian, wyjaśnijmy podstawowe terminy starożytne, które dziś stosowane wybiórczo pozwalają wielu historykom manipulować dziejami.

Germanie

Germania według Rzymian obejmowała wszystkie ludy nie podlegające ich władzy na północ od naddunajskiej Panonii i na zachód od Renu. W pierwszym wieku naszej ery, Publiusz Korneliusz Tacyt, w swojej „Germanii” wyjaśnia: „Marsowie, Gambrywiowie, Suebowie, Wandyliowie (
) to imiona prawdziwe i starożytne; (
) nazwa Germania jest świeża i nadana niedawno, ponieważ Germanami nazywali się niegdyś ci, którzy pierwsi przekroczyli Ren i wypędzili Gallów, dziś zwani Tungrami”.


Wśród tych ludów Germanii, Tacyt wyróżnia więc co najmniej dwa – później przez setki, a nawet tysiące już lat – wiązane z dzisiejszymi Polakami. Mowa o Sławach (Suebach) i Wandalach (Wandyliach). Jeszcze Mieszko I tytułowany był „Dux Vandalorum”, a Słowianami wszyscy Polacy są do dziś. Dalej Tacyt wyjaśnia, że różne ludy Germanii posługują się różnymi językami, ale federacja plemion sławskich była jednej mowy i podobnych obyczajów. Wszystkich ich opisuje zaś tak: „Wygląd ciał jest jednakowy u wszystkich: dzikie, niebieskie oczy, rude włosy, ciała potężne”.

Podobnie opisywani są Słowianie w późniejszych wiekach. W „Historii wojen”, spisanej przed 550 r., Bizantyńczyk Prokopiusz z Cezarei opisuje Antów i Sklawinów: „Nawet wyglądem zewnętrznym nie różnią się między sobą. Wszyscy są bowiem wysocy i niezwykle silni, skóra ich nie jest zbyt biała, a włosy nie są ani płowe, ani czarne, lecz wszyscy są rudawi”. O tym, że wszystkie szczepy słowiańskie „pochodziły z jednej krwi” wspomina również „Getica” Jordanesa (VI w.), a później IX-wieczny Geograf Bawarski i X-wieczny historyk arabski AlMasudi.

Sławy i Wędy

Skoro już wiemy, że Suevowie/Sławowie (Suevi/Sławy) są jednej krwi i języka, i tak im pozostało przez następne tysiąclecia, to trochę miejsca poświęćmy Wandalom. Wędy (Wędowie/Wenedowie) mieli uzyskać swoją nazwę od rzęki Węda, tak nazwanej z kolei od córki pierwszego historycznego władcy przodków Polaków – Kraka, która w jej nurtach złożyła z siebie ofiarę dziękczynną po wygranej wojnie z Alemanami. Taka wersja znajduje się w części polskich kronik. Inne mówią, że rzeka została nazwana Wandal od imienia lechickiego króla Wandala. Mieszkający nad Wandalem lud nazwał się Wandalami. Generalnie Wandale to wersja łacińska, a Wędowie prasłowiańska, natomiast teutońska (praniemiecka) – Weneden. Dopiero w średniowieczu Wandal/Węda stała się Wisłą, a lud nad nią mieszkający Wiślanami.

O słowiańskości Wandali świadczą m.in.:

– „Annales Augustani” (1056), opisując kleskę Niemców (Saksonów) w bitwie ze Słowianami.

– Adam z Bremy: „Sclavanie, największą część Germanii zamieszkują Winuliowie, których wcześniej nazywano Wandalami. Podobno jest ona większa niż nasza Saksonia, zwłaszcza jeśli zaliczyć do niej Czechów i Polan po drugiej stronie Odry, którzy nie różnią się ani językiem ani obyczajem.”

– Vilhelm z Rubruck (XIII w): „Język Rusinów, Polaków, Czechów i Sclawonów jest taki sam jak język Wandalów”.

Do tego dochodzą jeszcze źródła arabskie, donoszące o Słowianach:
– na Sycylii – Ibn Hauqal, Abul Fida’y, Yaqut;
– w Hiszpanii i na Balearach – AlMasudi, Ibn Hauqal, AlMaqqari;
– i w północno-zachodniej Afryce – AlBekri.

Wspominany już Prokopiusz z Cezarei w „De bello Vandalico” pisze, że tymi Wandalami, z którymi walczyli Rzymianie u schyłku Cesarstwa byli Słowianie. Opisuje m.in. delegację europejskich Wandalów (prawdopodobnie z dzisiejszego Śląska) do Genzeryka/Gęsierzyka króla Wandalów rządzącego w północnej Afryce. Pytali Gęsierzyka o zgodę na zajęcie majątków tych współplemieńcow, którzy osiedlili się w afrykańskich koloniach.

Hariów Wit

Ariowie w pierwszej połowie II tysiąclecia p.n.e. skolonizowali Indie i rozpoczęli w nich cywilizację wedyjską, do dziś panującą wśród większości Hindusów. Dzięki najnowszym ustaleniom genetyki i antropologii, popartych teoriami lingwistów, wiemy, że nazywali się Ariami już wtedy kiedy wkraczali do Indii i Iranu. Na dodatek wyruszyli w podróż do tych ziem z terenu dzisiejszej Polski, najpewniej z Kujaw. Warto w tym miejscu przypomnieć wpis o serze. kolei ustalenia naukowców o kolebce Ariów można poznać tu.

Wodzem właśnie takich Ariów, a dokładniej Hariów był Leszek III, nazwany przez Rzymian Ariowistem. Miano Hariów nadali im inni Lęhici/Prasłowianie z basenu Dunaju, gdzie rozwinęła się pierwsza kultura europejska, opanowująca później ziemie za Karpatami. Ci z południa nazwali północnych pobratymców Hary – Harami, czyli górami/góralami od hara – góra, bo mieszkali w górach i za nimi. Nad nimi właśnie panował opisywany przez naszych kronikarzy Leszek III.

Zgodnie z „Germanią” Tacyta, w I w. n.e. największym porozumieniem w ramach federacji sławskiej był związek lugijski, czyli lęhijski. Wchodziły do niego plemiona m.in. Hariów. Tak ich opisał: „Hariowie, straszniejsi niż to wynika z ich sił, którymi przewyższają wymienione wyżej ludy; dają oni upust wrodzonej dzikości, wspomagając ją pewnymi zabiegami i dogodnym czasem. Czernią tarcze, malują ciała, do bitwy wybierają ciemne noce i samym widokiem tak złowróżbnego wojska sieją postrach wśród wrogów, z których żaden nie wytrzymuje nieznanego i zgoła piekielnego widoku.”

Rzymianka dla Aria

Pomimo porażki Ariowita pod Wogezami i straty północnej Galli, legiony Juliusza Cezara przegrały z Leszkiem walki w Ilirii. Wincenty Kadłubek opisuje jak Ariowit miał odnieść trzy duże zwycięstwa w konfrontacji zbrojnej z Cezarem. Ponadto wojska scytyjskie w tym czasie wspomogły Partów w zwycięskiej bitwie z Krassusem pod Karrami. Rzym znalazł się w potrzasku. Cezar zaoferował więc Leszkowi pokój i by go przypieczętować wydał za niego swoją siostrę Julię Cesaris Major. Julia dostała w prezencie Serbię, Leszek III – Bawarię. Według Długosza siostra Cezara była założycielką Lublina. Bogufał twierdził zaś, że Leszek III Ariowit odwiedził Rzym jako sojusznik Republiki. Z tego związku miał urodzić się kolejny władca Lęhitów – z matki Rzymianin, siostrzeniec Cezara – Leszek Awiłło, uhonorowany przez cesarza Tyberiusza kolumbarium, z którego wyryta w kamieniu dedykacja do dziś zachowała się we Włoszech.

FOT: pinterest.com
http://rudaweb.pl/index.php/2016/08/06/ ... er-cezara/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.


Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 9410
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 656
x 183
Podziękował: 8164 razy
Otrzymał podziękowanie: 13895 razy

Re: WIELKA LECHIA, HISTORIA I PRZYSZŁOŚĆ!!!

Nieprzeczytany post autor: songo70 » wtorek 22 lis 2016, 11:57

0 x


panta rhei

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5769
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 382
x 219
Podziękował: 32174 razy
Otrzymał podziękowanie: 9147 razy

Re: WIELKA LECHIA, HISTORIA I PRZYSZŁOŚĆ!!!

Nieprzeczytany post autor: abcd » sobota 03 gru 2016, 22:03

Za dużo na głowie ma człek i stąd te poślizgi.
>songo< zapodał linka do artykułu, który chciałem wkleić już wcześniej ale... teraz go zamieszczam:

margo0307 pisze:Wielka Macierz i Słowianie

„Osobisty pokój jest skutkiem samoopanowania. Pokój światowy będzie efektem samoopanowania osiągniętego przez krytyczną masę ludzi.” *

Obrazek

Nie jest wstydem przyznać się do błędu – wstydem jest tkwić w ignorancji błędu !

Winicjusz Kossakowski m.in. pisze:

” Stary bajarz góralski z Poronina pan Furtok od swego dziadka, co to w Ameryce bywał, takie bajanie słyszał


Jak starożytna wieść niesie, Słowianie pośli od SŁOWA, ale w prawdziwym rozumieniu a nie takim jak teraz. Bo „słowo” to było tylko to, co się znakami kreśliło, a nie to z gadki.
A SŁOWO nakreślone, było to samo co prawo i co honor. Raz podane było święte.

A ludzie co je kreślić umieli byli Słowianie nazwani.
Był to lud prawy a honor wyżej życia był u nich ceniony”.


Po dzień dzisiejszy Słowianie używają m.in. określenia:

„U mnie słowo, więcej pieniądza stoi” – u mnie słowo droższe od pieniędzy”
na okazanie odpowiedzialności za to co wyrażają w swoich słowach


Matrix jest pojęciem, które do świata naukowego wprowadził w 1944 roku Max Planck, uznawany przez wielu za ojca teorii kwantowej.

Opisywana przez niego macierz jest stanem energetycznym rzeczywistości, na której rozpięty jest wymiar naszego istnienia.

Ta wiedza nie jest powszechnie znana, choć symbolem macierzy jest Wielka Matka, której odzwierciedlenie przedstawiane jest w obrazach obecnych we wszystkich kulturach świata.

Jednak ta
nowatorska zdawałoby się wiedza
tak naprawdę wcale nie jest taka nowatorska
, ponieważ została ona zaczerpnięta ze starszej wiedzy zwanej Wedą.

Weda to po polsku „wiedza”.

Oznacza prawdziwe poznanie, nie zaś powstałe w kali-judze – wieku ciemności martwe obyczaje. Skostniałe wierzenia i religie to tarcza ochronna niewiedzy.

Pradawną, olbrzymią wiedzę naukową zakodowano w Wedach, aby mogła przetrwać niesprzyjający okres, w miarę jak człowiek coraz głębiej pogrążał się w materię, tracił świadomość swych możliwości i umiejętność czerpania z zapisów wiedzy kosmicznej.

Obecnie, w związku z przejściem planety w nową epokę Prawdy – satja-jugę spontanicznie ją odzyskujemy.

Wedy przekazano po to, aby wiedza zachowała się dla potomnych. Przemyślnie upostaciowano opisywane siły i zjawiska przyrody w barwny panteon bóstw.

Źródło, czyli wszech przenikającą Świadomość, podstawę manifestacji wszelkich bytów, Wedy nazywają brahmanem – Tym, co się rozszerza.

Gdy ciemność niewiedzy skryła istotę prawdziwej, naturalnej religii – sanatana dharmy, uniemożliwiając bezpośredni kontakt ze Źródłem, TO stało się niezrozumiałym Bogiem, napawającym czcią, a w naszej kulturze wręcz bojaźnią.

Wedanta, czyli upaniszady, pisma stanowiące ukoronowanie i esencję treści Wed, określa Źródło jako samoświetlną Świadomość, jedyną Rzeczywistość (Sat) i zarazem szczęśliwość (ananda).

Brahman zapragnął się podzielić i dlatego „wymarzył”, czyli wyprojektował z siebie wszechświaty. Dusze ludzkie, Jego cząstki, jak iskry jednego, ponadczasowego Ognia rozlatują się w nieskończonej przestrzeni, w miarę zagęszczania się energii (materii) stopniowo przybierając coraz gęstsze ciała.

Świat jest zatem iluzją, majakiem (mają)
zrodzonym z pragnienia


Nasi Przodkowie postrzegali jednego Boga upostaciowanego przez cztery istotności:

Mądrości – Perun – Stwórca. Bez atrybutu.

Prawa – Perkun – trzymajacy w ręku atrybut prawa, kunę czyli obręcz.

Mocy – Świętowit, z atrybutem – miecza i konia.

Życia – G’Run (Ku życiu) z atrybutem – rogu obfitości.

Kosmologia wedyjska mówi o dziesięciu wymiarach zwiniętych w struny, nadprzestrzeniach, olbrzymich próżniach w obszarach zbitek galaktyk, szczegółowo opisuje też wszystkie rządzące wszechświatem prawa – grawitację, odpowiedzialną za jego rozszerzanie się, przeciwnie doń skierowaną siłę napięcia powierzchniowego na jego obrzeżach, siły elektromagnetyczne, oddziaływania słabe i silne, cząstki elementarne itp.

Obrazek

Wszystkim siłom i zjawiskom nadano imiona bóstw, zaś cząstkom elementarnym nazwy zwierząt. Ich listę sporządził dr Raja Ram Mohan Roy, autor książki „Vedic Physics”.

I tak na przykład zwierzęta udomowione to bozony, zwierzęta dzikie – fermiony, ptaki – cząstki pola; krowy to fotony, owce, kozy, konie – jeszcze inne cząstki.

Dla przetrwania młodego wszechświata najważniejsze były dwie przeciwstawne siły: grawitacja i napięcie powierzchniowe. Gdyby grawitacja była za słaba, napięcie powierzchniowe spowodowałoby skurczenie się wszechświata do zera. Grawitację uosobiono jako Bryhaspatiego, zaś napięcie jako demona Wrytrę.

Nasze istnienie zawdzięczamy Indrze, sile elektryczności, który pokonał Wrytrę w zaciętej walce. Między innymi, zagonił on rozproszone krowy (fotony) do jaskini, czyli na granice wszechświata.

Mówiąc o Wrytrze, warto wspomnieć, że stał się on później
biblijnym szatanem. Jasne staje się też pochodzenie świętych krów w hinduizmie.

Dlatego właśnie Indrze poświęconych jest najwięcej wedyjskich hymnów. Okazuje się, że liczba hymnów też jest kodem, który można odczytać. Wisznu to cały wszechświat (wszystkie wszechświaty), jego pierwotną wibracją (OM, Słowem) jest Saraswati, Rudra to promieniowanie kosmiczne, itd.
Jajo wszechświata składa się z trzech rejonów: ziemi, strefy pośredniej i nieba. Ziemia to materia, sfera pośrednia – pole elektromagnetyczne, niebo – pole kwantowe. Światło kwantów, poruszające się skokowo, jest światłem wtórnym, wytworem Świadomości. Światło Świadomości jest nieruchome. Jak pamiętamy, TO jest samoświetlne


Ziemia jest obszarem obserwatora, bowiem obserwujemy wszystko ze świata materii. Pośredni świat energii oraz niebiański świat światła nie są bezpośrednio dostępne naszym zmysłom.

Można powiedzieć, że wszystkie trzy światy są jakby perforowane; dopiero po nałożeniu ich na siebie „dziurki” mogłyby się wypełnić, co umożliwiłoby ogląd całości. Jednak taki całościowy ogląd dostępny jest tylko oświeconym mędrcom, którzy rozwinęli postrzeganie pozazmysłowe.

Nie wiadomo, kiedy powstały Wedy, uważa się, że są wieczne. Wiedza jest naturą wszechświata; trzeba tylko przypomnieć sobie, jak ją odczytywać.

Nie wiadomo też na pewno, kto Wedy ułożył. Okazuje się, że różni mędrcy (riszi), którym się to przypisuje, nie są tak naprawdę ludźmi: zapis wiedzy istnieje gdzieś na poziomie cząstek elementarnych – na przykład słynny Wasisztha, nauczyciel Ramy, to jądro atomowe, Mitra (bóg słoneczny) to elektron, a Waruna – proton. I tak dalej


Agni to ogień wewnętrzny, który nas trawi, gdy cierpimy z powodu niewiedzy. Rozpala naszą wolę, spala nieczyste myśli i pożądania. Dzięki wielkiej ofierze wewnętrznej, riszi zdobywa boską naturę, przeobraża siebie w wielkim ogniu.

Staje się arya – co w sanskrycie znaczy: ten, który uprawia (duszę jak) ziemię, walczy i wspina się na szczyty


Termin ten w żadnym wypadku nie określał rasy, lecz wartości duchowe; podobnie Juliusz Słowacki mówił o arystokracji ducha.

Riszi nie nawoływali do porzucenia świata jak późniejsi asceci, lecz pozostawali w samym jego centrum, uczestnicząc w domowych i polnych zajęciach zwykłych ludzi, nauczali, że
poznawszy zakamarki „domostw świata tego” dochodzi się do poznania własnych.

W hymnach nie ma aury cudowności czy jakiejś nadprzyrodzonej tajemnicy, jaśnieje w nich sielskość kultury, uprawiania ziemi i
tej cichej, spokojnej, mozolnej i cierpliwej, codziennej pracy nad sobą.

Jeśli praca jest dobrze wykonana, stajemy się arya, urodzeni po raz drugi, urodzeni z siebie samych.

Rozumiemy, że to my sami jesteśmy kapłanami naszego ognia, siewcami naszego poletka, zdobywcami światła i wojownikami o prawdę.

Bogowie są w nas, mówią hymny wedyjskie, są mocami, nad którymi uczymy się panować, ale i opiekunami, którzy odpowiadają na każde nasze zawołanie, inkantację


Obrazek

Matryca, zwana Wielką Matką jest stanem naszego wnętrza i jego projekcją.

Wgląd w macierz, którą obserwować można w poszerzonym stanie umysłu, przedstawia obraz neutralnej w swojej istocie matrycy, której kształt i inteligencję określa świadomość każdego istnienia.

Jest holograficznym, fraktalnym ekranem, żyjącą strukturą para-neuronowych relacji, która odbija nasze wewnętrzne stany duszy.
Matryca odbija nasze potrzeby i pragnienia, które powstają z naszych przekonań i wyobrażeń na temat świata.

Dzień po dniu
w przestrzeni naszego umysłu układamy sobie obraz, z którego powstaje nasz światopogląd i pod jego dyktando – budujemy obraz rzeczywistości, która się nam materializuje.

W ten sposób stwarzamy nasz los otulony Macierzą, w której wnętrzu zadziewa się nasz świat.

Obrazek

Poszerzone widzenie Wielkiej Matrycy i jej lustrzanej – matrycowej roli w istnieniu, wyjaśnia m.in:
– prawo przyciągania, którego zasadę określa konsekwencja zasiewu i zbioru,

– interakcję świadomości obserwatora i obiektu obserwowanego, czyli kwantowe rozważania nad naturą procesów, w których wynik działań determinowany jest przez nastawienie prowadzącego eksperyment,

– wzajemne połączenie, telepatię, widzenie poza czasem oraz wszystkie fenomeny, które są pochodną życia w Macierzy – wspaniałej, fraktalnej, holograficznej, nieskończonej i wiecznej przestrzeni.

Jej piękno sprawia, że ślemy w nią żarliwe modlitwy, malujemy ją podobiznami pełnymi uroku świętych i oświeconych


Matryca jest wszystkim, czego potrzebujemy, by nieustannie i od nowa przejawiać się w kolejnych światach. Rodzimy się w niej i odchodzimy w niej w następne przestrzenie jej nieskończonej miłości.

Od nas zależy – czym siebie i ją wypełniamy – jakie emocje uczuć, słów i myśli wysyłamy w jej stronę – takim staje się nasze życie


Obrazek

Istnienie jest wielkim doświadczaniem, podczas którego możemy poznać naturę Matrycy i zacząć się z nią świadomie komunikować.

W oparciu o ten cybernetyczny mechanizm rzeczywistości oraz jej nieskończone zasoby – mamy możliwość świadomie projektować swój świat, wg. naszych jasnych myśli i marzeń.

Pogłębione zrozumienie życia – to docenienie kreującej siły umysłu, który napędzany filmami naszych wyobrażeń i wewnętrznych przekonań, uczuć i pragnień – stwarza świat i jego ciągłą przemianę.

Uśmiechnięta Matryca jest stanem wewnętrznego świata człowieka, który zrozumiał plastyczną rzeczywistość Macierzy. Zaczął kształtować ją wg zasad współodczuwania, komunikacji na falach wysokich wibracji serca, zrozumienia, radości oraz miłości dla wszelkiego życia.

Tak wygląda świadoma droga łagodnej zmiany swojego świata, poprzez cierpliwe i uważne przyjrzenie się własnym negatywnym przekonaniom i ich zmianę


Obrazek

Świadomość egzystencji w neutralnej Matrycy powoduje poszerzenie naszego rozumienia życia wewnątrz Światła Świateł, w Macierzy zwanej Źródłem
, na której rozpościera się Rzeczy Istność rozpięta na algorytmach tkających gobelin naszej subtelnej materii życia.

I jedynie od nas zależy
w jakim kolorze, zapachu, emocji i świadomości siebie będziemy żyć w Tu i Teraz, poza przemijaniem.

Matryca jest dziełem wielkiego Architekta, który udostępnił nam zasady fraktalnego życia. Ono rozwija się samoistnie, holograficznie powtarza się uniwersalny układ relacji.

W tej przestrzeni możemy realizować swoje doświadczenie, sięgać po nieskończone możliwości talentów, uważnie dobierać słowa, oczyszczać myśli, by Matryca mogła odpowiadać nam harmonicznym obrazem życia w dostatnim spokoju i jedności – ponad iluzjami wojen o przetrwanie.
Wielu jeszcze z nas
nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji wypowiadanych słów
, bowiem każda nasza myśl, wyobrażenie czy przekonanie
wzmocnione i wyemitowane przez oddech i dźwięk jest realnym, fizycznym czynnikiem, który w postaci wibracji odciska się w naszej rzeczywistości

I z całą pewnością w taki czy inny sposób odzwierciedli się w niej w stosownym czasie

Tak się składa, że nasze słowa stanowią połączenie czterech fundamentalnych dla naszego rozwoju energii, którymi są:
- energia oddechu – słowa wypowiadamy na wydechu, przy wydychaniu powietrza;
- energia dźwięku – słowa by zaistnieć poruszają struny głosowe, które wydają dźwięk;
- energia myśli – myśl zawsze poprzedza wypowiadanie słowa;– energia emocji – bardzo dynamiczna moc pobudzona i poruszona polem myśli.
Każda z tych energii sama w sobie posiada ogromną moc stwórczą, a połączenie tych mocy w słowie – tę moc potęguje

Świadomie wypowiadane słowa to wspaniałe i potężne narzędzie o ogromnym potencjale

A my
jak z niego czasem korzystamy ?


Obrazek

Słowami możemy zarówno
uzdrawiać, jak i uśmiercać – my wybieramy

Bądźmy więc świadomi, że
wypowiadane przez nas słowa są wyrazicielami i nośnikami energii naszej woli.
My i tylko my mamy wpływ na własne słowa i nieważne
czy wypowiadamy je wobec szerszego audytorium, czy do siebie pod nosem, czy na blogach w internecie

Myślimy, mówimy i mamy
, ponieważ Matryca odpowiada na nasze słowa, myśli i uczucia.
Zarówno zdarzenia, które uważamy za szczęśliwe, jak i te, które uznajemy na nieszczęśliwe – sami zapraszamy wypowiadanymi przez nas słowami do swego życia.
„Pech”, „przypadek” czy „oni”
to brak odpowiedzialności za samego siebie
, to wykręt znalezienia kozła ofiarnego za nasze własne projekcje


Obrazek

Na przełomie wieków XX i XXI Matryca została naznaczona piętnem skojarzeń w klimacie psychotycznego braku wyborów.

Nadano Jej nowe imię Matrix i wpleciono w negatywnie uwarunkowany sens rzeczywistości, który został wprowadzony do szerokiej świadomości społecznej przez twórców takich filmów jak „Matrix” i całego szeregu innych filmów jak choćby „eXistenZ”


Obrazek

Obrazy te są jedynie jednym z elementów presji, jaką poddaje się nas, by tworzyć z nas otępiałe, nierozumne i zalęknione maszyny – niewolników obsługujących wyspy szczęścia, na których wiodą swe życie „panowie tego świata”.

Idee destrukcji, wojny i niepokoju, głodu i niedostatku, doktryny braku zaufania, walki i śmierci
wszystkie te obrazy zaciemniają nasze postrzeganie – tworząc w nas rzeczywistość zagrożenia.

Matryca jednak – będąc neutralną – nie różnicuje i nie zatrzymuje niczego ponadto to – co sami wysyłamy w jej przestrzeń, dzieląc w kategoriach dobra i zła, zależnie od przyjętych przez nas trendów – pokoju lub wojny


Macierz odbija te obrazy, a Rzeczy Istność materializuje je wg. nadawanego z naszego wnętrza scenariusza.

Zwycięstwem i Przebudzeniem jest zobaczenie poplątania, w którym egzystujemy na co dzień, matni programów w postaci norm i nakazów, sterujących naszym postępowaniem.

Nie ma na zewnątrz odpowiedzialnych za dzisiejszy obraz świata – to każdy z nas ponosi odpowiedzialność za świat, który tworzy i tylko od każdego z nas zależy, w którą stronę popłynie jego okręt i na jakie wody wyniesie nas nasza sprawcza moc.

Jakimi będziemy ludźmi dla siebie i dla innych czujących istot


Wgląd w to – co toczy się w głębi każdego z nas nie jest rzeczą ani łatwą ani prostą, ponieważ równoznaczne jest z początkiem upadku wszystkich iluzji ja snujemy na temat siebie, świata i wzajemnych relacji.

Matryca osoby żyjącej w poplątaniu odbija jej jedyną prawdę, którą każdy samodzielnie w sobie stworzył na przestrzeni lat w oparciu o normy narzucone w procesie udomawiania i indoktrynacji
a także w oparciu o zasłyszane półprawdy i niejasne dogmaty i
przekształcił je w swoje ugruntowane przekonania oraz wyobrażenia.

W ten sposób sferyczne pole percepcji wykrzywia takiej osobie każdy obiektywny fakt, zdarzenie, informację – zakłócając komunikację, co powoduje, że w konsekwencji porozumienie z taką osobą często staje się niemożliwe


Ponieważ
podobne przyciąga podobne – ludzie żyjący w poplątaniu
zaczynają spotykać ludzi podobnych sobie – pogrążonych w ideach nienawiści, żyjących w ideach uprzedzeń religijnych, kulturowych i rasowych, którzy zachowują się zawsze tak samo – nie słyszą nikogo, nie widzą niczego poza własnym osądem i interpretacją i wyobrażeniami


Ich Matryca więc
krystalizuje się wg. ich życzeń


Światowy system władzy, od setek lat koduje ludzi lękiem, a ich świętą Macierz – Wielką Matkę, zastępuje Bogiem Wojny i odwetu na człowieku przebudzonym.

I w takim świecie przekonań – na przełomie wieków żyjemy wśród cieni, urojeń i nieustannego zagrożenia, walcząc ze sobą, gdzie Matryca stała się matnią, a my pytamy


– kto temu winien ?

– jaki diabeł skłóca ludzi i odbiera im moc jedności serc ?

Karmieni kłamstwami, uczeni szukania odpowiedzi na zewnątrz, zaśnieni w iluzji programów – nie dostrzegamy prostej zasady, w której – Wielka Macierz odpowiada nam tym samym – czym wypełnione są nasze wnętrza


Miejmy na uwadze fakt, że


Z każdej dobrej drogi można zbłądzić
, podobnie jak – z każdej złej drogi można zawrócić
:)

Obrazek

Filmik, który każdy powinien zobaczyć:
The Living Matrix – Żyjąca matryca, napisy PL

http://anyfiles.pl/The+Living+Matrix+-+ ... deo/103841

Źródła:

* cytat zaczerpnięty z książki „Wojownik pokoju” – Kim Michaels

http://forum.swietageometria.info/index.php?topic=59.0

http://abelikain.blogspot.com/2013/12/f ... edach.html

http://abelikain.blogspot.com/2013/07/k ... -wedy.html

http://www.jantra.com.pl/pliki/artykuly/art06.html
https://margo0307.wordpress.com/2016/11 ... slowianie/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5769
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 382
x 219
Podziękował: 32174 razy
Otrzymał podziękowanie: 9147 razy

Re: WIELKA LECHIA, HISTORIA I PRZYSZŁOŚĆ!!!

Nieprzeczytany post autor: abcd » sobota 03 gru 2016, 23:12

Gdzieś już zamieszczane były te arty ale, że to ich kompilacja i rozszerzenie więc pozwolę sobie wstawić ponownie:

Białczyński pisze:Archiwum – Kamil Dudkowski (Wspaniała Rzeczpospolita): Lechici – Panowie – Chleb
3 grudnia 2016

Publikuję aby te teksty Kamila Dudkowskiego nigdy nie przepadły w otchłani Internetu. Ten nasz tutejszy blog „Białczyński”, Blog Wielkiego Czynu, nie zostanie wyłączony już nigdy – dopóki będzie istnieć jakakolwiek forma elektronicznej komunikacji między ludźmi. A kiedy ludzkość przejdzie na wyższy tor – ten blog razem z nią przejdzie w inną formę. Nie wiem co stanie się z innymi blogami – niektóre posiadają żywot nieco efemeryczny.

Dotyczy to między innymi blogu uLeszka, czy jednego z pierwszych w sieci blogu Księgi Popiołów wraz z całym archiwum. Także dawne blogi związane ze Świątynią Światła Świata i pierwszymi publikacjami mojej Mitologii Słowian – najstarszy Najmici.net w USA (1995 – 2008), który publikował pierwsze wydanie „Stworzy i Zduszy”, kolejny Kraina Księżyca (1999 – 2005), czy przedostatni Mitologia Słowian Fundacji Turleja (2004 – 2010) przepadły już raz na zawsze i tylko strzępy udało się nam ocalić tutaj, na tym blogu – dosłownie 10 może 12 artykułów.

Ponawiam propozycję, aby wydać dotychczasowe artykuły Kamila Dudkowskiego drukiem – żeby nigdy nie przepadły. „Księga Popiołów” Tomasza Markuszewskiego jest właśnie na wydaniu w Slovianskim Slovie, wyszedł już „Grzybóg” Waldemara Borowskiego. Jest więcej takich cennych pozycji wydawniczych i blogów, np. „Skribh – zeskrobywanie nieprawdy” na wordpress.com; nie chodzi jednak o to żebym je tutaj wymieniał, wskazywał palcem i narażał na baczną obserwację, albo obstrukcję internetowych napastników, czy jakichś ideologicznych służb państwowych.

Żeby tylko, za PO bywało znacznie gorzej! Z końcem 2015 roku jednak skończyły się jak nożem uciął włomy hakerskie, gdzieś wcięło wszystkich trolli – patrzajcie no jaki cud! Wspominam ich do dzisiaj z sentymentem – po ksywkach. Czy to nie dowód, kiedy działało POlskie Państwo POlicyjne?

Jednak takie państwo może nadciągnąć w każdej chwili. Coś mi się zdaje, że już powoli nadciąga, gdyż publikacjami krytycznymi na temat religii katolickiej, kościoła katolickiego, świętych katolickich, świąt katolickich i katolickiej moralności, zaczynają interesować się już prokuratorzy i policja w Polsce, a nawet wydano na niektóre osoby wyroki sądowe za „obrazę uczuć religijnych”. Za to pewne internetowe portale-święte krowy PISu mogą wyzywać Polki protestujące przeciw skandalicznej ustawie wymierzonej w Istotę Człowieczeństwa i w Podstawowe Prawa Człowieka, w Osobistą Przyrodzoną Niezbywalną Wolność Człowieka, od dziewek, kurew, abortystek i jeszcze inaczej
nie będę powtarzał tej pisowskiej „mowy miłości bliźniego”.


Lechici

Posted on 2014/07/22 by phoenix

2014/12/15 – Część artykułu trafiła do Faktopedii

Zobacz też artykuł o słowie Pan.

Słowo Lah/Leh, obecnie pisane jako Lech i jest utożsamiane z naszym Państwem od starożytności. Starożytna nazwa grecka naszego Państwa to Lachia (kraj Panów), po ukraińsku nadal zwie się nas Lachami, stąd powiedzenia: “Strachy na Lachy” oraz “Pamitaj Lasze, szo po Wislu, to nasze”. Litwini, mimo osiemsetletniej indoktrynacji chrześcijańskiej oraz pięćsetletniej wspólnej państwowości z Polską, nigdy nie zmienili nazwy Polski na chrześcijańską i do tej pory Polska po litewsku to Lenkija (Lęchija), a Polak to Lenkas. Węgrzy zwą nas Lengyel i jest to połączenie dwóch słów: Lech i Angyel (Pan i Anioł), a nasze państwo zwą Lengyelorszag, co dosłownie oznacza Państwo Panów Aniołów. Ważne jest, by zrozumieć, że są to wszystkie narody ościenne Polski, które nie były chrześcijańskie w momencie zmiany nazwy Lechia na Polska i właśnie z tego powodu jej nie zmieniły. Czechy i Niemcy były chrześcijańskie i natychmiast zmieniły nazewnictwo na chrześcijańskie.

W świecie nazwa Lechia pozostała do dziś u narodów niechrześcijańskich. I tak po turecku Polska to Lehistan, a po persku i arabsku to Lahestan. Warto zauważyć, że słowo “stan” oznacza po persku po prostu “państwo” (i w tej formie przeniknęło do innych języków) i jest dość popularne w regionie: Kirgistan, Pakistan, Uzbekistan, Afganistan, Kazachstan, Turkmenistan itp. Zawsze składają się z części oznaczającej naród + państwo np. Turkmenistan to Państwo tureckich mężów, a Lehistan oznacza państwo Lachów.

Warto tu zaznaczyć, że Turcja NIGDY nie uznała rozbiorów Rzeczpospolitej i do 1918 roku, podczas spotkań międzynarodowych na jej terenie, było przygotowane miejsce (pusty fotel). Podczas rozpoczęcia każdego spotkania mówiono: “Poseł z Lahestanu jeszcze nie przybył, ale zjazd należy już zacząć”.

Starożytna nazwa naszego państwa przetrwała do dziś w lingwistyce.
Leżeć

Od słowa “Lech” pochodzą polskie słowa „leżeć”, „położyć”, „legnąć”, „łożyć”, “łoże”, „włożyć”, „wkładać”, „kłaść”, „podłoże”, „podłoga”. Możliwe są 3 wyjaśnienia:

* Lechici pokazali podbitym narodom domy i/lub łóżka. Ma to sens, ponieważ polskie słowa: “dom”, “łóże” i “wioska” obecne są w ogromnej ilości języków.
* Lechitów wnoszono do podbitych miast na leżąco (w lektykach?) i tak się skojarzyło
* Lechici zaraz po podboju brali sobie lokalne nałożnice?

Słowo “leżeć” w innych językach (np. grecki), brzmi bardziej “lechicko”, niż nawet po polsku np. el:lechos (łóżko), la:lectus (łóżko) → pl:lektyka, de:liegen (leżeć), en: lie (leżeć), lay (kłaść) itd. w samym sanskrycie znaczenie się trochę zmieniło i nie oznacza samej czynności leżenia, ale miejsce, gdzie się leży, czyli „dom”. Stąd Hima (zima / śnieg) + Laja (Leżeć / Dom) = Himalaja.

U obecnych Germanów słowo “Lech” w znaczeniu “leżeć” utworzyło słowo “Loch” i to słowo wróciło do nas i po polsku obecnie oznacza podziemne wilgotne więzienie (miejsce gdzie się leży – lub jest zmuszonym do leżenia).
Semici

Właściwie to w całym regionie bliskowschodnim ten rdzeń jest widoczny. Po hebrajsku słowo “Lah” ma ta same znaczenia i brzmi Elah. W liczbie mnogiej to Elahim, a w wersji starohebrajskiej brzmi Elohim. Co bardziej gorliwi chrześcijanie znają to słowo bardzo dobrze, jest ono użyte w Biblii (hebrajskiej) ponad 2700 razy na nazwanie Boga lub Bogów (bo jest to liczba mnoga). Podczas czytania Biblii słowo JHWH tłumaczone na Polski jako Jehowah czytane jest właśnie jako Elohim (Panowie, Bogowie), ponieważ Żydzi wierzą, że nie są godni wymawiania słowa JHWH. Nie przypadkowo w Biblii zwie się ludzi owieczkami, bo słowo Elohim oznacza też pasterzy. Po arabsku natomiast słowo Lah ma dodany przedrostek określony Al i stąd wziął się słynny Allah, co znaczy dosłownie “ten Bóg” / “Bóg właściwy”. Dlatego Lahestan po arabsku również znaczy Kraj Boga.

O ile w języku polskim “bóg” dał nam pismo czyli “bukwy” i stąd germanie zbiór bukiew nazywają “buk” np. en:book (książka), de:Buch (książka) to już Semitom bóg dał co innego :). Chodzi o jedzenie. Słowo “lahem” (coś co jest dane od pana / boga) po hebrajsku oznacza “chleb”. Nie jest to oczywiście przypadkiem, gdyż Lechia mając na swoim terenie więcej urodzajnej ziemi niż wszystkie pozostałe narody razem (spójrzcie na mapę antycznego świata!) eksportowała żywność przez Kaukaz na tereny bliskowschodnie. Słowo “lahem” znacie bardzo dobrze z innego słowa, a jest nim Betlahem (Betlejem), co dosłownie znaczy Dom Chleba, ale i Dom czegoś, co pochodzi od Boga. Dlatego temu miejscu przypisuje się miejsce narodzin chrześcijańskiego boga. Arabowie natomiast tym samym słowem czyli “lahma” oznaczają po prostu mięso. Ich bóg nie był tak wegetariański jak ten hebrajski :).
Grecja

Grekom nie daliśmy boga, chleba, ani mięsa, ale poszkodowani też się nie czują. Dostali od nas słowa. Słowo “leh” jest źródłosłowem dla greckiego “lego”, które oznacza pierwotnie “zdobywać”, więc jednoznacznie kojarzy się z Lechią, a wtórnie oznacza “czytać” oraz “legis” to po prostu “mowa” → “lexi” (słowo) stąd polskie “leksyka”, “leksykon” czy “leksem”. Nie jest oczywiście przypadkiem, że my siebie nazywamy słowianami, co oznaczać może “Ci, którzy używają słów”, “Ci, o których się mówi”, albo nawet “Ci, co dali słowa”, słowo “Lechici” jest w grece i łacinie dosłownym tłumaczeniem nazwy “Słowianie”. W słowie “Leksykon”, słychać tam wyraźnie “Leks” / “Lechs” czyli “Lechici” / “Słowianie”.

Słowo “leh” oznacza też “wybrańca”, a “Lechia” to “naród wybrany”. Widać to w dodatkowych znaczeniach słowa: el:lego (mówię oraz WYBIERAM).
Rzym

Rzymianom daliśmy prawo i władców. “lex” (prawo) i “legi” (czytać oraz wybierać), stąd wróciły do nas jako na przykład “legislacja”. Tak jak po grecku, słowo “leh” / “leg” oznacza wybrańca, a Lechia to “naród wybrany”. Zbiór wybrańców do dziś nazywamy “legion” lub “legia”, a zbiór drużyn czy państw nazywa się właśnie “Ligą” (słowo w każdym języku brzmi prawie tak samo, a pochodzi właśnie od łacińskiego, a to z greckiego “wybierać”, “wybrany”, które pochodzą od słowa “Lech”). O ile znana nam jest “Legia” z Warszawy, to jej odpowiednikiem z Gdańska jest już “Lechia”. Oba zespoły to przecież “wybrańcy” do lokalnej reprezentacji tych miast.

Często dochodzi między językami do przejść L → R, stąd nazwy władców np. la:rex (król) np. “Tyranosaurus Rex”, la:regina (królowa), ale i hinduskie: sa:radża (król, radża), hi:radża oraz sa:raj / radż (królestwo, raj). W tym miejscu pojawia się wątpliwość, czy na pewno słowo “Lech” jest indyjskie (tak sugerują źródła), bo skoro ma to samo znaczenie, co Raj i Radż, a pisownia jest różna to znaczy, że przywędrowało do tego języka z różnych stron lub w różnym czasie (stąd różna wymowa i pisowania, a znaczenie to samo). Skoro na północ od Indii byli słowianie i do dziś mieszkają tam ludy mające te samą haplogrupę krwi co słowianie i wyglądają jak my, tylko mają ciemniejszą skórę, ale po późniejszej inwazji tureckiej i arabskiej używają języków tureckopodobnych i wyznają islam.

Nie tylko źródłosłów “leks” pochodzi od nas. Inna nazwa Słowian to “barbarzyńcy” < la:barba (broda). Litery B i W wymieniają się do tej pory między językami: Baskowie – Vascos, Gulf du Viskaya / Zatoka Biskajska, Wawel / Babel, Babilon / Wawilon (po grecku, rosyjsku i ukraińsku), Vasco da Gama – Bask z Gamów itd. Innym określeniem “słowa” jest po łacinie “verbum” > “werbalny”, które pochodzi od barba (barbarzyńca). Dwie różne drogi prowadzą do wniosku, że Rzymianie wiedzieli, że słowa i język posiadają od nas.
Hindustan i Persja

W Sanskrycie Lech oznacza tyle, co pan, władca, król, pasterz czy bóg. Lechistan to państwo panów lub państwo bogów lub państwo pasterzy. Po persku do dzisiaj słowo Lah oznacza pana, boga i pasterza.
Germanie

Chodzi oczywiście o Germanów w obecnym znaczeniu tego słowa, bo kiedyś oczywiście pod tą nazwą byli Słowianie. Daliśmy im nie tylko słowo “państwo” czyli de:Reich (państwo / rzesza), nl:rijk (imperium), sv:rike (państwo). Od tego słowa pochodzą też en:rich (bogaty) oraz
cała medycyna!

Od słowa “lech” wzięło się polskie i germańskie słowo “lek” oznaczające pierwotnie wyciąganie czegoś np. wody ze studni, ale i
choroby z chorego. W tym znaczeniu mamy obecnie np. en:leech (pijawka). Osoby zajmujące się medycyną w świecie antycznym to Lechici, stąd każdy szaman zwany był “lekiem”. W językach słowiańskich słowa lek/leczyć/lekarz brzmią tak samo jak po polsku. W językach germańskich: no: lækjar, da:læge, is:læknir → fi:lääkäri oraz en:leech (uzdrawiacz). Etymologia tego ostatniego z angielskiego wikisłownika: From Middle English leche (“physician”), from Old English lǣċe (“doctor, physician”), from Proto-Germanic *lēkijaz (“doctor”), from Proto-Indo-European *lēg(‘)- (“doctor”). Wartym zauważenia jest fakt, że nawet według oficjalnych etymoglii to słowo pochodzi od tego samego słowa co greckie “słowo” i łacińskie “prawo”.
Celtowie

Najprawdopodobniej poprzez Germanów, do Celtów dotarło to słowo również w formie “Loch” w znaczeniu “mokradło” (porównaj z germańskim Loch – wilgotne więzienie opisane w rozdziale “leżeć” na początku artykułu). Obecnie to słowo znaczy tyle, co jezioro, zatoka czy fiord np. Loch Ness. Należy przy tym zauważyć, że Wikingów (również Słowian/Polaków) po celtycku nazywano Lochlannach czyli właśnie “ludzie z wody”, “ludzie z morza”. Do dziś tak nazywa się po szkocku/irlandzku Skandynawię, Danię i Norwegię.
Hindustan

W Sanskrycie pojawia się takie słowo jak “Lamka” / “Lanka”, które oznacza “ziemia”, “kraj”, “ląd”, “wyspa”. Jeśli połączymy brzmienie “Lanka” z litewskim “Lenkija” (Polska), weźmiemy pod uwagę istnienie liturgicznego języka Palskiego (Pali), zrozumiemy jaką haplogrupę krwi mają Brahmini (najwyższa indyjska kasta kapłanów, haplogrupa R1A1, która pochodzi z terenów obecnej Polski i Ukrainy) i dołożymy sanskryckie słowo “Sri” (święty, jasny), to powstanie nam: Sri Lanka (Święta Ziemia), której nazwa może być ostatnią oficjalną nazwą własną kraju pochodzącą od antycznej “Lechii”.

Rozumiem, że informacje powyżej można bez sprawdzenia uznać za jakieś brednie. No bo jak to, Polska krajem Boga? Zapraszam do Bibliotek i Google. Wszystko można sprawdzić i potwierdzić, jeśli oczywiście starczy odwagi.

Warto odnotować, że słowo Leh/Lah znajduje się również na inskrypcjach na wielu Kurhanach w Europie i Azji. Oznacza się w ten sposób, że grobowiec należy do Władcy.
Przypisy

Materiał nie wykorzystany jeszcze w artykule:

* HaLacha jak HaSzem czy HaGada
* https://pl.wikipedia.org/wiki/Eliasz czyli Elijahu ← Panem Jahu Ἠλίας
* https://en.wiktionary.org/wiki/%E1%BC%A ... ient_Greek

Obrazek
Europa mapa fizyczna

Opanowanie świata

Posted on 2014/08/20 by phoenix84pl

Brak postów w ostatnim czasie był spowodowany moim pobytem w Indiach. Już wróciłem, więc piszę dalej.

Dla kogoś kto trafia tu z linku zewnętrznego polecam najpierw przeczytać wpis o Lechitach, bo będzie dużo nawiązań.

Słowiańskim odpowiednikiem sanskryckiego słowa Leh, jest słowo Pan. Znaczenie ma w zasadzie takie samo jak słowo Lech. Oznacza i władcę, i boga i może oznaczać pasterza i właściciela (obecnie szczególnie używane w tym znaczeniu wobec zwierząt domowych). Słowo to z naszego języka przeszło do ogromnej ilości języków przyjmując zaskakujące znaczenia, czym dużo mówią o naszej historii.
Grecja

Jeśli dobrze się zastanowimy to się okaże, że znamy słowo Pan z innych języków, ale na myśl nam nie przyszło, że to jest to samo nasze polskie słowo. Jesteśmy do tego stopnia zindoktrynowani, że nawet jak istnieje gdzieś słowo Pan i jest określeniem Boga, to wydaje nam się, że to niemożliwe, by pochodziło z naszego języka, ale nic bardziej mylnego. Grecki bóg o imieniu Pan istniał i istnieje po dziś dzień w mitologii greckiej. Zobaczmy więc, co to jest za bóg.

Z Wikipedii:

“wywodzący się z Arkadii[1] grecki bóg opiekuńczy lasów i pól, strzegący pasterzy oraz ich trzód.”

Spójrzmy na mapę antycznego świata. Całe południe to w zasadzie tylko wyspy, nieużytki i góry. Cała północ (Skandynawia) to w zasadzie śniegi i góry, Azja to góry i pustynie, a Afryka to pustynie. Jak opisać Lechię, która rozciągała się wtedy od Renu po Ural? No właśnie jako Pola i Lasy, nie było wtedy żadnego innego regionu świata, który można by było tak nazwać. Ważnym zauważenia jest fakt, że i Rzym, i Grecja, i Tracja, i Anatolia, i Iberia mają góry NA ŚRODKU. Na terenie Lechii w odróżnieniu od innych państw tego okresu, nie było w zasadzie żadnych gór, bo góry wyznaczały granice ZEWNĘTRZNE (kolejno od zachodu: Alpy, Sudety, Karpaty, Bałkany i Ural), więc Pan musiał być bogiem opiekunem terenów Lechii.

“Wywodzący się z Arkadii”? Arkadia to teren “za górami”, gdzie jest dobrobyt. Słowo Arkadia pochodzi od słowa “ark” czyli “łuk”. Łuki to góry. Jako Arkadię obecnie rozumie się część Peloponezu, która jest za górami względem Aten. Jednak z punktu widzenia całej Grecji, krainą za Górami, będzie właśnie Lechia, bo wszystkie pozostałe są za Morzami Jońskim, Egejskim i Śródziemnym.

Opis: „Pasterz strzegący trzód”? Jest to identyczny opis jak w Biblii. Oznacza Pana i jego poddanych.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Bóg Pan był przedstawiany w postaci pół człowieka, pół zwierzęcia. Miał tułów i twarz mężczyzny, był cały owłosiony, o kozich nogach, ogonie, brodzie i rogach. Co ciekawe, dokładnie tak samo opisywano Lechitów z północy zwanych w Rzymie “barbarzyńcami”, a bóg Pan był ich interpretacją graficzną. Lechici jak robili najazd zachowywali się jak pół ludzie – pół zwierzęta, byli owłosieni, stąd zapewne kozie nogi i broda. Nazwa Barbarzyńcy też oznacza owłosionych ludzi, bo “barba” to po łacinie “broda”. Ciekawym zbiegiem okoliczności są rogi, otóż Lechiccy władcy i przywódcy nosili podczas bitew i najazdów korony z rogami! Co ciekawe, według bardziej nagłaśnianych oficjalnych informacji, korony z rogami nosili przecież Wikingowie, Wandalowie i Goci i to w tym samym czasie. Generalnie wszyscy to jedna i ta sama nacja, a że mylono jednych z drugimi, możliwe nawet, że celowo, gdyż większość słowiańskich zasług w tym czasie przypisywano później tym, których dziś zwiemy germanami. Nazwę germanie, też nam przecież ukradziono.

Obrazek

Obrazek

Kiedy Polskę schrystianizowano, bóg Pan stał się niewygodnym reliktem niechrześcijańskiej historii głównego wroga Rzymu czyli Polski, więc chrześcijanie zakazali jego czci. Wmówiono ludziom, że Pan jest złym bogiem i namawia do grzechu i jego wizerunek nadano diabłowi. Dzięki temu każdy z nas w dzieciństwie dowiedział się jak wyglądał bóg Pan, wraz z informacją, że jest zły i nie należy go słuchać. Nawet słowo diabeł pochodzi od łacińskiego “diabolus”, a to z greckiego “diabolos”, co oznacza “oszczercę”.

Często diabła przedstawia się z garnkiem, kiedy coś gotuje smołę. Z tym gotowaniem to nie przypadek, ale o tym dalej.

Ciekawą „zemstą” naszego języka na tej zamianie bogów jest oksymoron językowy: “Pan Bóg”, bo może oznaczać zarówno boga chrześcijańskiego, jak i jego głównego przeciwnika.
Lechicki postrach

Kiedy zbliżali się Panowie z północy, to u tubylców rodził się ogromny strach. Nie przypadkiem taki strach nazywa się “panika”! Ten „paniczny strach” był reakcją na głośny krzyk atakujących oddziałów „Panów”. Niestety nie jest to jedyne negatywne słowo jakie pozostawiliśmy po sobie w spuściźnie ludzkości. O „awariach”, „wandalizmach” i innych negatywnych spuściznach naszego narodu jest w innych artykułach.
Uniwersalność

Ze względu na ogromne wpływy „panów z północy” w całym znanym antycznym świecie, do tej pory greckie słowo “pan” oznacza coś uniwersalnego np. „pandemonium”, “panslawizm”, “autostrada panamerykańska”, „pantheon” itd., nawiązuje to historycznie do rozległości państwa lechickiego oraz jego uniwersalności. Jeśli spojrzymy na mapę antycznego świata, dość łatwo zauważyć, że Lechia mająca granice od Renu po Ural była największym państwem znanego europejczykom świata! Teraz na pierwszy rzut oka wydaje się to niemożliwe, żeby Lechia była największym państwem świata. Ale czy naprawdę to takie niemożliwe? Obecnie największym państwem świata jest
Rosja, która niewątpliwie jest jednym ze spadkobierców Lechii i wraz z Polską i w mniejszym stopniu Czechami walczy o utrzymanie statusu państwa słowiańskiego numer jeden. Od kilkuset lat jednak to Rosja wiedzie prym wśród słowiańskich narodów na politycznej arenie międzynarodowej.
Rzym

Słowo “pan” przeszło również do Rzymu, gdzie na zasadzie kalki z hebrajskiego lah (pan) → lahem (chleb) stworzono w Rzymie znaczenie chleba jako daru od “boga”. Po dziś dzień słowo “pan” oznacza “chleb” w wielu językach romańskich np. es:pan, it:pane, pt:pao, fr:pain. Innym wyjaśnieniem tego fenomenu jest to, że Lechia posiadała ogromną ilość pól uprawnych i zawsze nadwyżkę żywności, którą eksportowała. Stąd skojarzenia naszego kraju z chlebem na całym świecie.

W większości języków romańskich słowo „pan” oznacza również „jedzenie” jako całość.

Region graniczny w Europie między Rzymem Zachodnim, Wschodnim i Lechią do dziś nazywa się Panonią oraz kotliną Panońską. Nazwa ta już istniała od dawnych czasów rzymskich, ale według oficjalnych historyków Polacy / Panowie pojawili się w Europie w X wieku!
Hindustan

Tak samo jak w Rzymie z polskiego słowa „pan” wziął się „chleb”, tak w Indiach ze słowa „pan” wzięła się „woda”. Woda w językach: Urdu, Nepali, Hindi, Marathi, Konkani itp, brzmi „paani” dosłownie: „coś boskiego”, a w Sanskrycie „Paanija”, co dosłownie oznacza „coś boskiego”, ale w liczbie mnogiej. Dlatego rzymski chleb pochodzi raczej od tego, że Pan oznacza władcę, a nie od tego, że importowano go z Lechii. Po polsku słowo „woda” też pochodzi od nazwy władcy, chodzi oczywiście o słowo „wódz” → „wodzić”, „pro wadzić” → „światłowód”, a po czesku „wodociąg” to „vodovod”, ale o etymologii słowa „woda” w różnych językach będzie oddzielny artykuł, bo chyba wszystkie te słowa pochodzą z języka prapolskiego.
Germania

Germanie również przygarneli “pana” do siebie, ale u nich kojarzył się bezpośrednio z bogactwem i pieniędzmi, w tym czasie Lechia była nieporównywalnie bogatsza od zimnej Skandynawii czy Wysp Brytyjskich. Stąd “panni” to po germańsku “moneta”, Staroangielski: “pani” (moneta) → en:penny to “moneta miedziana”, sv:penning (moneta), is:penningur (moneta), de:Pfennig (grosz) wróciło do polskiego jako “pieniądz”, a z polskiego znów wyemigrowało do węgierskiego jako “penz” czyli “pieniądz”.

Słowo „pan” to nie tylko „chleb”, „woda” i „pieniądze”, to również miejsce gdzie się je łączy! „Pan” po angielsku to „patelnia”, stąd „pancake” (ciasto z patelni = naleśnik).

Ubrania i Panna Cota

Obrazek

Do jedzenia, picia, garnków i pieniędzy od nas pochodzą również ubrania oraz śmietana!

la:pannus (ubranie) → el:penos (pajęczyna), el:pani (ubranie), it:panno (ubranie) → it:panna (śmietana – bo powstaje jako płaszczyk na mleku) → it:panna cota (gotowana śmietana – nazwa deseru).
Kultura

Poza już opisanym, znanym na całym (nawet niechrześcijańskim) świecie wizerunkiem diabła, warto wspomnieć jeszcze o „Piotrusiu Panie”. Jego „nazwisko” oczywiście pochodzi od boga „Pana”. Jego koleżanka ma tam na imię
Wanda. Cóż za przypadek! Ciekawe, że jako dzieci poznawaliśmy takie znane fikcyjne persony jak diabeł czy Piotruś Pan, a nawet do głowy nam nie przyszło, że mają polskie korzenie!
Dowód językowy

Dla tych, którym nadal wszystko wydaje się zbyt „naciągane i mitologiczne, by było prawdą” (ktoś tak napisał w komentarzach) chciałbym przedstawić coś, co naprawdę ciężko obalić.

Który naród na powitanie oddaje sobie „Cześć”?

A który ze względów historycznych każdego obywatela nazywa domyślnie władcą, niezależnie od statusu społecznego, a nawet płci. Przecież do najgorszego kloszarda na ulicy odzywamy się: „Ale Pan śmierdzi, weź się Pan umyj!”, a Marek Kondrat w swoim słynnym cytacie mówi do zwykłych robotników: „Czy muszą tak Panowie napier
od bladego świtu?”. Czy wyobrażacie sobie taki tekst w innym języku? Żeby powiedzieć Herr, Senior, Sir do kloszarda lub zwykłego robotnika? Tak ma tylko język polski. Pomijam, że te słowa w obcych językach nie mają aż takiego władczego wydźwięku jak „pan” w języku polskim.

W innych językach występuje często rozróżnienie płci np. Herr / Frau, Monsieur / Madame itd. W języku polskim każdy jest władcą równym z innymi. Stąd mamy słowa: „pan”, „pani” i „panna”. Oznacza to, że w dawnych czasach kobiety miały status równy mężczyznom.

Ciekawostką jest, jak nazywamy zorganizowany zbiór Polaków? Chodzi oczywiście o „organizm PAŃSTWOWY” czyli „organizację panów”! Polskę nazywamy przecież „Państwem”. Nazwa później rozciągnęła się na inne organizmy tego typu. Ale słowo „Państwo” jest tak polskie, że nie występuje nawet w innych językach słowiańskich!

Z powyższego dość jasno wynika, że kiedyś wszyscy u nas byli równi, niezależnie od statusu społecznego i płci. Władzą ustawodawczą był „wiec”. Po prostu wszyscy się schodzili na główny plac i razem podejmowali decyzje. Nie było polityki i polityków, którzy podejmowali decyzje za obywateli. No chyba, że była wojna, wtedy działano w trybie „nadzwyczajnym”, ale o ustrojach politycznych Rzeczpospolitej Antycznej będzie oddzielny artykuł.
Pokrewne

* Banalny
* fari
* fatum
* prophet
* prophecy
* profesja
* fama
* famous
* phone
* telefon
* morfem
* fabuła
* baśń
* bajać
* bajka

http://bialczynski.pl/2016/12/03/archiw ... wie-chleb/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5769
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 382
x 219
Podziękował: 32174 razy
Otrzymał podziękowanie: 9147 razy

Re: WIELKA LECHIA, HISTORIA I PRZYSZŁOŚĆ!!!

Nieprzeczytany post autor: abcd » środa 07 gru 2016, 21:38

Kamil Dudkowski pisze:Polska/Lechia była potęgą świata
Grudzień 7th, 2016

Obrazek

W szkole powiedziano mi tak:

* Polska powstała w 966 r. w momencie “przyjęcia chrztu”.
* Polacy wzięli chrzest od Czechów, bo nie chcieli wpływów niemieckich.
* Niemcy to Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego.

Logicznie myślący uczeń wnioskuje z tego, że:

* Przed 966 r. Polski nie było.
* Czeskie państwo jest starsze od polskiego.
* Niemieckie państwo to mocarstwo i cywilizacja, a polskie to smród, brud i ubóstwo.

Gdzie jest wałek?

O ile wszystkie podane fakty są prawdziwe, to logicznie myślący człowiek wyciągnie z takich faktów błędne wnioski!

Gdyby podać te same fakty inaczej, lub z adnotacją, każdy zrozumiałby je prawidłowo:


# Przed 966 r. Polska oczywiście była, ale miała inne nazwy.
# Czeskie państwo i polskie państwo, to jest to samo państwo, po prostu różne części federacji, różne plemiona lub na dzisiejsze: różne województwa.
# Niemieckie państwo jeszcze 100 lat wcześniej nie istniało zupełnie, powstało na zachodnich ziemiach polskich (zwanych obecnie Połabiem).
# Polska (pod inną nazwą) jest starsza od Niemiec i to sporo.

W polskich szkołach, nie pokazuje się map sprzed 1000 r., bo po co? Jeszcze by ktoś zaczął zadawać niewygodne pytania. No jak już pokażą, to Grecję, Rzym, czy Persję, ale Polskę? Kogo taki pogański kraj może zainteresować?

Obrazek
Foto1: Europa 1000 A. D.

Taka mapa to jest mapa idealna na lekcje historii, Niemcy są wielkie, a Polska przy nich mała. Psychologicznie cel osiągnięty. Wyjaśnienia może wymagać “Rus Land”, to NIE ROSJA, to RUŚ, od której Rosja przygarnęła sobie nazwę, tak jak Germanie przygarnęli tę nazwę od Słowian!

Warto zwrócić uwagę, że Chorwacja jest już na Bałkanach, a Bułgarzy zajmują pół Grecji. Jest to jeszcze spadek po naszym zwycięskim najeździe na Rzym 500 lat wcześniej.

Obrazek
Foto2: Europa 900 A. D.

Oto mapa pokazująca Europę “zaledwie” 100 lat wcześniej! Polska na środku jest jak zawsze, ale zaraz, zaraz
gdzie podziały się Niemcy? No taka mapa to się do szkoły już kompletnie nie nadaje. I dlatego zapewne nigdy wcześniej jej nie widzieliście :).

Z istotnych rzeczy, jakie należy zapamiętać, to Borussia na terenie Elbląga i Olsztyna. Borussia to Prusy. Prusy to NIE NIEMCY, jak nam wmawiano na lekcjach historii! Prusowie tu naród Bałtosłowiański (jak Żmudzini, Jadźwingowie czy Litwini). Dopiero pod wpływem niemieckiego chrześcijaństwa zaczął mówić po niemiecku. Dlatego Niemcy w sporym procencie mają słowiańską i bałtosłowiańską haplogrupę krwi!

Proszę zwrócić uwagę, że Chorwacja jest zapisana jako “Chrobacja” oraz na to, że na mapie jest
druga Chorwacja, na terenie dzisiejszego Lwowa, podpisana jako “White Chrobati”. Tak, Chorwaci pochodzą z Małopolski, a na Bałkanach zostali po kampanii przeciw Rzymowi w VI w.

Kolejną istotną kwestią są Serbowie w miejscu dzisiejszego Drezna. Oni też brali udział w kampanii przeciw Rzymowi w VI w. i dlatego dziś, Serbia leży na Bałkanach. Przodkowie Serbów żyją do tej pory na terenie obecnych Niemiec, a więcej o nich znajdziesz tutaj: https://pl.wikipedia.org/wiki/Serbo%C5%82u%C5%BCyczanie .

Nie jest przypadkiem, że obecny premier Saksonii (landu w Niemczech), Stanislaw Tillich mówi biegle po polsku, czesku i serbsku. On jest właśnie Serbem Łużyckim. Na terenie Serbii bałkańskiej jest napis “Rascia” czyli “Raszka“. Nazwa wzięła się od ówczesnej stolicy Serbii bałkańskiej.

Na terenie obecnego Berlina na mapie są Hevelians (https://pl.wikipedia.org/wiki/Hawelanie), też o nich nie słyszałeś, bo założyli Berlin i Brandenburg! Od nich pochodzą nazwy i nazwiska: Václav Havel, Jan Heweliusz, https://pl.wikipedia.org/wiki/Hawela oraz Hobolin.

Teraz już wiesz, dlaczego każde miasto w Niemczech ma polską nazwę. Każdego kolejnego orędownika teorii o “ziemi niemieckiej” poczęstuj powyższą mapą.

Obrazek
Foto3: Europa 800 A. D.

Cofamy się o jeszcze 100 lat. Poprzednia mapa nie kłamała. Nadal nie ma tu żadnych Niemców!

W Hiszpanii jest “Al-Andalus”. Nazwa nie jest nam obca, bo pochodzi od “Wandalów” z Krakowa, którzy założyli tam państwo 250 lat wcześniej, a później przenieśli się do Afryki. W języku arabskim “Al” to przedimek określony, a litera “W” nie istnieje wcale, dlatego jest “Al-Andalus” zamiast po naszemu “Wandalus”. Od tego słowa pochodzi współczesna nazwa: “Andaluzja”.

Na terenie Hamburga i Bremy są “Saxons” czyli Saksończycy. Są to Słowianie, a nie Germanie jak mówi Wikipedia, bo Germanów, w tym czasie tam po prostu NIE BYŁO! Nazwa Saksończycy to zgermanizowana nazwa ludzi, którzy posługują się siekierami (porównaj nazwę Drewlanie, którzy zamieszkują dokładnie ten sam teren w tym czasie). Ważnym odnotowania jest fakt, że podczas totalnej lechickiej inwazji na Rzym w VI w. Sasi mieli za zadanie odbić od Rzymu Wielką Brytanię. Spadkiem po tych wydarzeniach są brytyjskie hrabstwa: Essex, Wessex i Sussex czyli Wschodnia, Zachodnia i Południowa Saksonia.

Widać też lud Madziarów (Magyars) zbliżający się od wschodu, który z Avarami zrobi w ciągu 200 lat to samo, co Niemcy z Połabianami. Słowiański naród pod wpływem kultury zmieni język na odpowiednio niemiecki i węgierski. Węgrzy tak samo jak Polacy czy Chorwaci twierdzą, że są potomkami Sarmatów. Teraz już jasnym jest, dlaczego Węgrzy wyglądają jak Polacy, mówią po angielsku z polskim akcentem, ale dogadać w ojczystych językach się zbyt łatwo nie możemy :).

Obrazek
Foto4: Europa 700 A. D.

Ta mapa niewiele różni się od poprzedniej. Pojawia się na niej “Bavaria”. Bawaria nazwę bierze od ludu Bajuwarów lub Bojowarów, które oznacza nie mniej nie więcej, niż Bojowie Warowni. Literkę J z Bojuwarów słychać jeszcze w niemieckim określeniu Bawarii czyli Bayern. Nazwa Bawaria jest nazwą łacińską.

Na mapie też pojawia się Bohemia. Jest to jedna z rzymskich nazw Słowian. Pochodzi od słowa “Bóg” / “Boh”. Bohemia znaczy tyle, co kraj Bogów. Nie jest to przypadkowa nazwa. Porównaj z nazwą “[url=Ta mapa niewiele różni się od poprzedniej. Pojawia się na niej “Bavaria”. Bawaria nazwę bierze od ludu Bajuwarów lub Bojowarów, które oznacza nie mniej nie więcej, niż Bojowie Warowni. Literkę J z Bojuwarów słychać jeszcze w niemieckim określeniu Bawarii czyli Bayern. Nazwa Bawaria jest nazwą łacińską.

Na mapie też pojawia się Bohemia. Jest to jedna z rzymskich nazw Słowian. Pochodzi od słowa “Bóg” / “Boh”. Bohemia znaczy tyle, co kraj Bogów. Nie jest to przypadkowa nazwa. Porównaj z nazwą “Lech, albo “Got” (Goci w tym czasie mieszkali w Polsce). Są też określenia “Pan” oraz “Pol” / “Polak”, ale o tym będzie obszerniej innym razem. W późniejszym czasie nazwa ta zostaje scedowana na Czechów, dlatego na studiach nie ma “czechistyki”, a jest “bohemistyka”.

Obrazek
Foto5: 600 A. D.

Kolejna mapa potwierdzająca, że Niemiec między Francją, a Polską po prostu NIE BYŁO!

Z ciekawostek: Baskonia jest opisana jako Vasconia. Ważne ze względu na to, żeby zapamiętać, że B i W są wymienne między językami. A Bułgaria leży nad
Morzem Azowskim :) Druga Bułgaria jest w Rumunii. Nie jestem w stanie na ten moment powiedzieć, czy to te same Bułgarie, czy tylko zbieżność nazw. Rzymu zachodniego już nie ma, a Rzym wschodni to jeszcze potęga.

Dlaczego nie idę dalej? Bo wiek VI n. e. jest bardzo ważnym wiekiem w naszej historii. Wtedy podbiliśmy całą Europę, a to zasługuje na co najmniej jeden oddzielny artykuł.

Co było, jak nic nie było?

Co bardziej spostrzegawczy ludzie zauważą, że pełno jest różnych krajów, plemion czy ludów w całej Europie poza jej słowiańską częścią. Słowianie mają swoje nazwy i kolory w zasadzie tylko przy granicy z (dawnym) Rzymem. Nasi mądrzy historycy interpretują to następująco:

“Polski nie było, była dzicz, lasy i niedźwiedzie polarne, no przy granicy z Rzymem może była jakaś prymitywna cywilizacja”.

A może jednak to nie tak było?

Przecież te WSZYSTKIE mapy powstały na podstawie kronik rzymskich, frankońskich, angielskich czy niemieckich! Po kiego grzyba pisać to o jakichś ludach na Syberii, których nikt na oczy nie widział. Idąc tym tokiem rozumowania, należy przyjąć, że cały świat był wyludniony, tylko dookoła zachodniej Europy byli jacyś ludzie. Każdy przecież pisał o sobie i o najbliższych sąsiadach, których znał i z którymi handlował.

Nagle jak się pojawiła jakaś wielka inwazja “obcych”, to się o nich napisało pod ich nazwą (bo rodzimej często nie było dla nieznanych ludów) i nie pisało się jacy to oni są bohaterscy, tylko się pisało, że to zwierzęta brodate, garbate, diabły wcielone, niemyte, obskórne, barbarzyństwo, brodate i zapuszczone itd. Nikt im świątyń nie stawiał, chyba że wygrali, popili i sami sobie postawili :).

Daleko nie trzeba szukać analogii. Każdy kto oglądał “Grę o tron”, wie w jaki sposób pisze się o “barbarzyńcach zza muru”, my z punktu widzenia Grecji i Rzymu byliśmy właśnie takimi barbarzyńcami, a Dunaj i Łaba/Ren były takim murem.

Lecz chwilę pomyślmy, dlaczego do stworzenia tych map nie użyto analogicznych kronik słowiańskich, przecież wiadomo, że byli Arabowie czy Chińczycy, to nie wiadomo, że byli Słowianie?

Na mapie tak samo nie ma Arabów, chyba że przy samym morzu lub granicy. A Chińczycy mieli własne kroniki. Nasze natomiast zostały wszystkie zniszczone i spalone niedługo po przyjęciu chrześcijaństwa. Dlaczego? Bo zawierały “szatańskie znaki”, Słowianie przed chrześcijaństwem przecież nie pisali po łacinie, a normalnymi runami słowiańskimi (bukwami).

Jedyne co w zasadzie wiemy o przedkatolickiej historii Polski, to przepisane kroniki (każdy nowy kronikarz często nawiązywał do poprzednich kronik), historię przekazuje się też z ustnie z pokolenia na pokolenie, dlatego każdy pobieżnie ją znał (nawet kronikarz) i to co teraz dla nas jest często szokiem informacyjnym, dla naszych przodków było oczywistą oczywistością.

Masowe wymazywanie polskiej historii miało miejsce dopiero pod zaborami. Do tego czasu każdy Polak wiedział, że jest Lechitą, Sarmatą, potomkiem bogów czy Panem (do dziś tytułujemy się per Pan, Pani, a zbiór Polaków nazywamy “państwem”) i wszystkie polskie kroniki to potwierdzają. W zasadzie to nie tylko polskie, bo zachodnie również.

Skąd się w takim razie wzięła wersja szkolna?

Procedura jest bardzo prosta. Bierzemy polską kronikę i czytamy: “Bolesław koronowany w Gnieźnie”. Sprawdzamy kronikę niemiecką: “Bolesław koronowany w Gnieźnie”. Wszystko gra, wpisujemy do podręcznika.

Znów bierzemy polską kronikę i czytamy: “Aleksander Wielki podbił Kraków”. Sprawdzamy kronikę niemiecką, a tu nic na ten temat. No ale jak ma tam coś takiego być, jak Niemiec w 900 roku jeszcze nie było, a Aleksander najechał Kraków 1400 lat wcześniej! Jednak “historykom” to w niczym nie przeszkadza! Ich wniosek? Polski kronikarz za dużo się lulka napalił i nie wiedział co pisze.

Kasujemy z podręcznika. Ale zaraz, tak pisze jeszcze 2 innych kronikarzy! No to oni na pewno przepisali od tamtego! Kasujemy i kropka.

Mam nadzieję, że już każdy teraz wie, skąd się wzięła “Historia” w polskich szkołach. Zapraszam do polskich kronik oraz słowników. Historię możesz wymazać stosunkowo łatwo, języka tak łatwo z narodu nie wyplenisz.

Kamil Dudkowski

źródło: wspanialarzeczpospolita.pl




Komentarze: 2

Gniewomir Wiśniewski


"Niemcy to Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego." czegoś takiego nie było!!! Państwo nazywało się: Święte Cesarstwo Rzymskie! I Koniec. https://wiaraprzyrodzona.wordpress.com/.../swiete.../

________________________________________________________________________________

Qrde Blade

Niemcy powstały tak samo jak teraz na miejscu Ukrainy, Białorusi i wschodniej Polski powstanie po upadku UN gigatyczne państwo POLSKA* ( raczej Polin ), naturalnie zarządzane niezmiennie przez hybrydy. Niemcy powstały podobnie jako wielonarodowe szybko rosnące w siłę Cesarstwo Rzymskie narodu germańsko-aszkenazyjskiego ( z ta uwagą, że językiem German, co znaczy braci Słowian nie był naturalnie język niemiecki, a został on wraz z wojskami słowiańskimi wracającym ze spalonego i złupionego Rzymu wojskami naturalnie przywleczony wraz pełzającymi wokółzagrabionych bogact i pieniędzy niezmiennymi... Zobacz więcej


https://tajemnice.robertbrzoza.pl/prawd ... ga-swiata/
1 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 11637
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 595
Podziękował: 22015 razy
Otrzymał podziękowanie: 18759 razy

Re: WIELKA LECHIA, HISTORIA I PRZYSZŁOŚĆ!!!

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 22 gru 2016, 22:47

Fundamenty Wolnej Polski

https://www.youtube.com/watch?v=qy2JGSTJPGo

Opublikowany 22 gru 2016

Fundamenty Wolnej Polski , Nowa Świadomość, Tradycja Starożytnej Lechii i Wiara Przyrody – cztery idee które zawarł w swoim wystąpieniu Czesław Białczyński, pisarz, filozof, twórca wielkich myśli słowiańskich.
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5769
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 382
x 219
Podziękował: 32174 razy
Otrzymał podziękowanie: 9147 razy

Re: WIELKA LECHIA, HISTORIA I PRZYSZŁOŚĆ!!!

Nieprzeczytany post autor: abcd » niedziela 25 gru 2016, 19:22

Białczyński pisze:Jak Rosjanie widzą swoją etnogenezę? – te i inne ciekawostki od księdza Stanisława Pietrzaka z Tropia
23 grudnia 2016

____________________________________________________________________________

Wypowiedzi Rosjan na naukowym portalu rosyjskiej genealogii genetycznej Rodstvo
na temat praojczyzny Słowian z haplogrupą R1a-M417 – w rejonie Polski

______________________________________________________________________________

Павел Шварёв (25.1.2011, 13:07)


Hе забывайте, что мы, славяне R1a , как выясняется, пришли сюда с запада, то есть со стороны Польши, и добрая половина поляков наши реальные братья. Мы от одних предков, просто одни братья когда-то решили податься на восток, а другие остались дома, через какое-то время дети ушедших и оставшихся начали забывать родство, а потом пришла вражда. Реально эта вражда возникла не из нашей среды, это наши правители делили территории, и воевали с помощью нас за эти территории.”

Paweł Szwarew (25.1.2011, 13:07). Tłumaczenie.


Nie zapominajcie, że my, Słowianie R1a, przyszliśmy tu, jak się okazuje, z zachodu, to jest od strony Polski i ponad połowa Polaków to nasi dosłownie bracia. Pochodzimy od tych samych przodków. Po prostu jedni bracia kiedyś postanowili udać się na wschód, a drudzy zostali „w domu”. Po jakimś czasie ich dzieci – i ci emigranci, i ci, co zostali w domu – zaczęli zapominać o pokrewieństwie, a potem przyszła wrogość. Ta wrogość nie powstała wśród nas; to nasze rządy dzieliły terytoria i wojowali z naszą pomocą o te terytoria .

________________________________________________________________________________

Igor1961 (10.02.2011 i 22.02.2011).


Судя по филогении ветвей R1a1а1 (М417+), вектор их движения – с запада на восток (
). Kаких-либо заметных миграций из бассейна Волги в сторону Балтики пока не прослеживается”

Обратите внимание, насколько аккуратно западнославянскиe огибают территорию Литвы. Несмотря на свой вполне солидный возраст и тесное георгафическое соседство, западнославянская, а также родственная ей центрально-европейская ветвь весьма слабо представлены среди этнических литовцев. По всей видимости, их носители передвинулись к берегам Балтики относительно поздно, оттого и не успели перемешаться с будущими литовцами.
Довольно серьезный аргумент в пользу дунайской прародины славян, на мой взгляд. Припятские болота не проходят, поскольку они изобилуют протобалтской топонимикой, а это не стыкуется с низким процентом носителей субклада R1a1a1g-M458 у балтов.

Igor Rożanski (10.02.2011 i 22.02.2011). Tłumaczenie.


Sądząc po filogenii gałęzi R1a1a1 (M417+), kierunek ich migracji z zachodu na wschód (
). Jakichś zauważalnych migracji od basenu Wołgi w kierunku Bałtyku dotychczas nie stwierdzono”.

Zauważcie, jak ściśle zachodniosłowiańskie (SNP) omijają terytorium Litwy. Mimo swojego w pełni solidnego wieku i ścisłego sąsiedztwa geograficznego zachodniosłowiańska, a także jej bliska krewna środkowoeuropejska gałąź słabo jest reprezentowana pośród etnicznych Litwinów. Widocznie jej nosiciele udali się ku brzegom Bałtyku stosunkowo późno, dlatego nie zdążyli przemieszać się z przyszłymi Litwinami.
To, moim zdaniem, dość poważny argument na rzecz naddunajskiej praojczyzny Słowian. Prypeckie błota odpadają, ponieważ one izolują prabałtycką toponimiką, która nie łączy się nawet z niskim procentem nosicieli subkladu R1a1a1g2-M458 u Bałtów.

________________________________________________________________________________

W nowym i korzystnym dla nas świetle staje także wyjątkowa zwartość i liczebność etniczna oraz tożsamość słowiańska Polaków, od około siedmiu-ośmiu tysięcy lat (począwszy od Kultury Janisławickiej) biologicznie i etnicznie obecnych na tej ziemi, choć może z okresami znacznego regresu demograficznego, nazywanej przez niektórych archeologów pustkami osadniczymi. Kontrastuje to szczególnie na tle sąsiednich krajów, zwłaszcza Niemiec (gdzie Germanów z pierwotnie przedindoeuropejskiej haplogrupy I1 – nieco ponad 40%, z zachodniej (pierwotnie italoceltyckiej) haplogrupy R1b też blisko 40%, a z rdzennie indoeuropejskiej R1a – blisko 20%) oraz mieszkańców Czech i Słowacji, gdzie oprócz pierwotnych Słowian żyje dość liczna grupa pierwotnie italo-celtycko-germańska z R1b, np. w Czechach 28% i Słowacji 17% oraz pierwotnie przedindoeuropejska I2 – 18%.

Źródło: grudzień 2016 – http://www.tropie.tarnow.opoka.org.pl/pol_slavs.htm

Szkoda tylko, że ci Słowianie, choć tak liczni i na tej ziemi już długo autochtonni, nie utworzyli wcześniej, to jest już w starożytności, jednej zwartej grupy politycznej i później własnego wielkiego i trwałego państwa. Teraz trzeba ich identyfikować nie tylko z późniejszymi (od VI w. po Chr.) Sklawinami, Antami, Wenedami czy Sporami (Sporzy, zob. niżej), ale może i pod wieloma innymi, znanymi nazwami ludów starożytnej Europy, może łącznie z niektórymi Scytami i Sarmatami oraz ich systemami protopaństwowymi. To tłumaczy trudności w identyfikacji i niewielką obecność Słowian w tekstach starożytnych historyków i geografów.

Językoznawców, historyków i etnologów trzeba zapytać, czy podnoszony przez niektórych z nich brak hydronimii słowiańskiej (słowiańskiego nazewnictwa rzek i jezior) na polskich ziemiach w starożytności musi świadczyć o ich tu wówczas nieobecności. Bowiem, po pierwsze, nie wiadomo, czy w ogóle ktoś ustalił, iż wszystkie dawne plemiona miały zwyczaj nadawania specjalnych imion obiektom topograficznym. Po drugie, wydaje się, że właśnie dzisiejszy brak słowiańskich nazw obiektów wodnych może świadczyć o długiej obecności Prasłowian na tym terytorium, których przodkowie, jeszcze jako Praindoeuropejczycy, tworzyli lokalną hydronimię w swoim języku, wówczas praindoeuropejskim. Nazwy te dla ich potomków, Prasłowian, były więc zawsze rodzime, jakby słowiańskie.

Brak wyraźnego czynnika zagrożeń zewnętrznych i międzyetnicznej rywalizacji na ziemiach Prasłowian prawdopodobnie nie wpływał na przyspieszenie zróżnicowania społecznego, mobilizacji gospodarczej i politycznej. Dopiero w bliższym zetknięciu się z południowo i zachodnioeuropejskimi, zorganizowanymi społecznościami i państwami Słowianie uświadamiają sobie swoją odrębność, a nawet na miejsce starej nazwy Sporzy (zob. niżej) nadają sobie nową nazwę etniczną, Słowianie, jako ci mówiący zrozumiałymi słowami, w przeciwieństwie do „niemówiących” (psł. „niem„) lub mówiących niezrozumiałą mową, czyli Niemcami. Nazwą tą określano początkowo zapewne prawie wszystkich Nie-Słowian.




Genetyka polska nieśmiało przystępuje do badania etnogenezy Słowian

Autochtonność Słowian na polskich ziemiach, czyli ich ciągła obecność od epoki żelaza (RoIA) i okresu wpływów rzymskich, została już potwierdzona w genetycznych badaniach 23 archeologicznych szkieletów starożytnych (z lat od 200 przed Chr. do 500 AD) oraz 20 szkieletów z wczesnego średniowiecza (z lat 1000-1400 AD).
Anna Juras i wsp. 2014, Ancient DNA Reveals Matrilineal Continuity in Present-Day Poland over the Last Two Millennia. http://www.plosone.org/article/info%3Ad ... ne.0110839

Abstract.
While numerous ancient human DNA datasets from across Europe have been published till date, modern-day Poland in particular, remains uninvestigated. Besides application in the reconstruction of continent-wide human history, data from this region would also contribute towards our understanding of the history of the Slavs, whose origin is hypothesized to be in East or Central Europe. Here, we present the first population-scale ancient human DNA study from the region of modern-day Poland by establishing mitochondrial DNA profiles for 23 samples dated to 200 BC – 500 AD (Roman Iron Age) and for 20 samples dated to 1000–1400 AD (Medieval Age). Our results show that mitochondrial DNA sequences from both periods belong to haplogroups that are characteristic of contemporary West Eurasia. Haplotype sharing analysis indicates that majority of the ancient haplotypes are widespread in some modern Europeans, including Poles. Notably, the Roman Iron Age samples share more rare haplotypes with Central and Northeast Europeans, whereas the Medieval Age samples share more rare haplotypes with East-Central and South-East Europeans, primarily Slavic populations. Our data demonstrates genetic continuity of certain matrilineages (H5a1 and N1a1a2) in the area of present-day Poland from at least the Roman Iron Age until present. As such, the maternal gene pool of present-day Poles, Czechs and Slovaks, categorized as Western Slavs, is likely to have descended from inhabitants of East-Central Europe during the Roman Iron Age (
).

Conclusions. Results of our study indicate genetic continuity of mitochondrial lineages between ancient and modern populations in the territory of contemporary Poland. In particular, presence of sub-clades of hg H5a1 among both RoIA and ME ancient samples and present-day Poles, and the identification of N1a1a2 haplotype in RoIA and contemporary Poles is consistent with the idea of continuity of maternal lineages from at least Roman Iron Age in the region. Our data demonstrates that present-day Western Slavs, among analyzed Europeans, exhibit a mtDNA profile that is more similar to one found among ancient inhabitants of Central Europe. This observation appears to be in concordance with the autochthonous hypothesis. Studies on the genetic profiles of other ancient Slavic populations, especially employing nuclear markers, are necessary for further resolution of the complex origin of the Slavs”.



Języki słowiańskie

W językoznawstwie historycznym jest pewnikiem, że rodzina języków prasłowiańskich i słowiańskich wyłoniła się w naturalny sposób z pośredniej formy bałtosłowiańskiej, a ta z satemowego dialektu praindoeuropejskiego, podobnie jak język indo-irańskich Ariów. Na to wskazuje zasób wspólnego słownictwa oraz licznych cech gramatycznych i fonetycznych. Miejscem formowania się satemowej podgrupy języków indoeuropejskich, a potem przejściowej formy bałto-słowiańskiej było zapewne to niewielkie terytorium na Kujawach. Pierwszym archeologicznym śladem rozpadania się tej pierwotnej wspólnoty indoeuropejskiej, satemowej, w tym rejonie Europy jest rozległość terytorialna kultury amforowej lub wczesnej fazy tzw. kultury ceramiki sznurowej około 3000 lat przed Chr. (zob. wyżej, tekst i mapy).

Pełny rozpad na część prasłowiańską – europejską i indoirańską – azjatycką (aryjską) nastąpił najpóźniej już w III tysiącleciu przed Chr., może w Europie i prawie dokładnie zgodnie z podziałem genetycznym: ród Z283 rozproszył się po Europie Środkowej, Wschodniej i częściowo Zachodniej i północnej, a ród Z93 przez Rosję środkową migrował ku Azji Środkowej, np. Tarim Basin, Kirgizja i Południowej (Iran, Afganistan, Pakistan i Indie), ostatecznie przed 1600 lat przed Chr. Tę indoirańską migrację ilustruje wyżej mapa rodu Z93, której nieliczni przedstawiciele pozostali w Europie albo do niej powrócili jako Żydzi aszkenazyjscy.


Tak więc teoria o późnym
pojawieniu się Słowian w rodzinie ludów europejskich
– rzekomo dopiero w VI wieku po Chr. – jest nieuzasadniona.


;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;



Ciekawy epizod z dziejów wczesnośredniowiecznych Słowian:
Lubszańska Twierdza (nad Ładogą)


(Любшанская крепость)

W pracy Underhill i zesp. 2014 na tabeli genetycznych odległości między grupami R1a w poszczególnych krajach lub populacjach zauważamy ciekawy szczegół.

Obrazek

Zob. w: Dienekes-blog (albo: http://4.bp.blogspot.com/-IpQjRAY4Sz8/U ... 1450f4.jpg )

Jak na tym diagramie widzimy, do Polaków z grupą R1a najbliżsi okazali się nie R1a z Ukrainy, Białorusi, Rosji, Słowacji czy Czech, ale – północni Wepsowie. Jest to niewielki lud, około kilkunastu tysięcy ludzi, żyjący wśród rosyjskich i fińskich Karelów po obydwu stronach granicy, w pasie od Zatoki Fińskiej na Bałtyku i Sankt-Peterburga wzdłuż jeziora Ładogi do j. Onega. Mówią dialektem karelskim z grupy ugrofińskiej. Wyróżniają się ojcowską haplogrupą N1c, częstą w północnej Skandynawii, północnej Rosji i na Syberii.

Ale dlaczego mniejszościowa wśród Wepsów grupa R1a jest najbliższa nie np. Rosjanom, lecz Polakom? Na to moje pytanie historycy rosyjscy próbowali wyjaśnić, wskazując na wczesnośredniowieczną warownię/umocnienie, zwane Lubszanskaja Krepost’ (Любшанская крепость). Położona jest na prawym brzegu rzeki Wołchow i ujścia do jeziora Ładoga. Nieco wyżej, w odległości 2 km znajduje się nad tą rzeką słynna Ładożska warownia z ziemnym Grodziskiem (Stara Ładoga) założona w roku 753, a jeszcze wyżej, już u brzegu jeziora Ilmień, położony jest Nowgorod (Nowogród Wielki), który był pierwotną, założoną wnet po 862 r., stolicą Rusi.

Obrazek

O Lubszańskiej Kreposti pisze także Wikipedia. Twierdza ta miała powstać na przełomie V/VI wieku. Archeolodzy zauważyli, że jej założenia odpowiadają tym grodziskom, które pojawiły się wśród wczesnośredniowiecznych Słowian Zachodnich w pasie od Dunaju do Bałtyku. Rosyjska historiografia widzi w tym potwierdzenie zapisu Nestora z początku XII wieku, że Słowianie wyszli od Dunaju. W publikacjach pojawiły sie więc tytuły w rodzaju:

” Андрей Чернов: НАЧАЛО РУСИ: ДУНАЙСКИЕ ИСТОКИ И БАЛТИЙСКОЕ УСТЬЕ ”
co znaczy: ‚Andrej Czernow, Początek Rusi: Dunajskie źródła i Bałtyckie ujście’.

Jeżeli jednak budowniczy tego grodu i jego panowie żyją tam do dziś w swoich potomkach wśród Wepsów, którzy oddali swoje Y-DNA do badania i jednoznacznie wyszło, że są oni zdecydowanie najbliżsi tylko Polakom, a więc byli częścią tych, którzy dziś w grupie R1a stanowią ponad połowę ludności polskiej, to powyższy tytuł należałoby zmienić:

„Początek Rusi: jego polskie źródła”.

Zainteresowanie rosyjskiej archeologii i historii okolicami jezior Ładogi i Ilmenia oraz łączącą je rzeką Wołchow z lokalnym mieszanym osadnictwem ludności fińskiej, skandynawskiej i słowiańskiej (tamtejsi Słowienie), która początkowo pośredniczyła w dalekosiężnej wymianie towarowej, a później w sprawowaniu plemiennej i nadplemiennej władzy, stale wzrasta. Rola tych protogrodowych osad Starej Ładogi i późniejszego Nowgorodu (Wielkiego Nowogrodu) oraz ich osadnicy zmieniali się w tym rejonie styku kultur i szlaków, co najmniej do dokonania się procesu chrystianizacji i umocnieniu europejskiego systemu władzy w rywalizacji lub we wspólnocie z Kijowem, ale



Вначале була Любша”


„Na początku wszystkiego była Lubsza”, jak piszą autorzy rosyjscy. Ta słowiańska warownia, ciesząca się rdzennie słowiańską nazwą, choć przez archeologów została odkryta dopiero w 1990 roku, była najstarszą „fortyfikacją” starej Rusi, u wejścia z Bałtyku ijeziora Ładogi do rzeki Wołchow i kolejnych jezior. Jej archeologiczne zabytki świadczą o dalekosiężnych kontaktach. Nie znaleziono na niej śladów najazdu i poddaństwa. Zakończyła swoje istnienie dopiero pod koniec VIII wieku, po powstaniu i umocnieniu się pobliskiego (2 km) ośrodka Starej Ładogi, a później Wielkiego Nowogrodu.
To polskie źródło ludności rejonu nowogródzkiego i pskowskiego zostało potwierdzone także w innych badaniach genetycznych rosyjskiej genetyki populacyjnej (Zob. B. Malarczuk, RJGG 1/2009
http://rjgg.molgen.org/index.php/RJGGRE ... view/15/27 ).



Praindoeuropejska geneza Słowian
Jak powyżej nakreślona teoria sprawdza się w etnogenezie Slowian?
1) W kręgu kultury janisławickiej.


Od VI tysiąclecia przed Chr. na przestrzeni od środkowego Dniepru za zachód, a zwłaszcza w środkowej Polsce i na Kujawach nieśmiało rozwija się jakaś nowa kultura, wyraźnie odrębna od komornickiej czy jej późniejszej kontynuacji, kultury chojnicko-pieńskowskiej, związanej z tradycją kultur “maglemoskich” (Północne Niemcy i Jutlandia). Jest to janisławicko-rudoostrowski krąg kulturowy. W nim przez wielu archeologów (S. Kozłowski, L. Czerniak, L. Domańska i inni) zostały rozpoznane protoneolityczne praktyki gospodarcze oraz charakterystyczne wytwory narzędziowych wkładek kamiennych typu “Dęby” (rozpoznane w osadzie Dęby na Kujawach).

Obrazek

Ustalono już, że owe wkładki są dziełem niewielkiej grupy migrantów, która w trakcie swojej może tysiącletniej migracji spoza Kaukazu zostawiała archeologiczne ślady w rejonie Kaukazu (Edzani), Krymu, dolnego i środkowego Dniepru, u zlewni San-Wisła i wreszcie na Kujawach (związek genetyczny grupy Dęby z calym kręgiem janisławicko-rudoostrowskim nie został ostatecznie ustalony). W lutym 2015 r. Haak et al. ujawnili odkrycie w grobowych szczątkach na Jeleniej Wyspie (oleni Ostrov) na jeziorze Onega (Karelia) haplogrupy R1a1-M459; grób datowano na lata 5500-5000 przed Chr., czyli na czas rozkwitu kultury janisławickiej na terenie Polski i przyległych od wschodu czy północnego wschodu ziemiach. Ta mutacja jest jakby pieczęcią obecności rodu R1a na terenie Polski od co najmniej szóstego tysiąclecia. Po jakimś czasie grupa Dęby jakby zanikła – z pewnością na skutek kryzysu demograficznego, co zresztą kojarzy się z kształtem diagramu u szczytue drzewa rodu R1a-M417.



2) W kulturze amfor kulistych.

Po jakims czasie, od około 4000 lat przed Chr. (wg. datowania M. Szmyt i inn.) na Kujawach pojawia się i rozwija jakaś swoista, zapewne obca językowo w stosunku do mezolitycznego i neolitycznego otoczenia, dbająca o swoją odrębność, neolityczna kultura amfor kulistych (KAK).

Obrazek

Z całą pewnością można się domyśleć, że jest to ludnościowa kontynuacja grupy Dęby z kręgu kultury janisławickiej, potomstwo wspólnego przodka R1a-M417. Obejmuje najpierw rejon Kujaw, następnie Polskę środkową, południową i wschodnią. Potem około 3250 r. przed Chr. następuje migracja na Zachód ku Łabie i Solawie (dzięki czemu tam, w Eulau, zidentykowano w trzech archeologicznych szczątkach genetyczna haoplogrupę R1a z datacją 2600 lat przed Chr.(W. Haak, 2009); prowizorycznie wskazano w niej późniejszą grupę skandynawską z mutacją R1a-Z284). Natomiast w 2015 r. Haak et al. opublikowali o znalezieniu kolejnego grobu z mutacją R1a-M417 na terenie byłej kultury amfor kulistych, datowanych na czas kultury ceramiki sznurowej, około 2400 roku nad Łabą, w miejscowości Esperstedt (równocześnie szczątki z Halberstadt, datowane na późny brąz, kulturę łużycka, w Halberstadt z grupą R1a-Z280). Wreszcie od roku około 3000/2950 przed Chr. obserwujemy tzw. wschodni exodus kultury amfor kulistych: Wołyń, Podole, Mołdawię i Ukrainę lewobrzeżną, terytorialnie jakby nawiązując do kierunku przybycia dawnej poprzedniczki, kręgu rudoostrowsko-janisławickiego. W końcu enklawy i elementy z jej wschodniej flanki zidentyfikowano jeszcze dalej na wschód: w rejonie środkowego Kubania i dolnej Wołgi oraz północnego Kaukazu (N. Nikolajeva, W. Safronov), co zapewne jest archeologicznym śladem migracji grupy Ariów z genetyczną mutacją R1a-Z93.

Wschodniej ekspansji wielokrotnej “amfor” towarzyszy niekiedy udział ludności kultury pucharów lejkowatych (KPL). Kultura ta jest odrębna etnicznie; została wytworzona pod wpływem naddunajskiej późnej kultury wstęgowej (Lengyel) i jej polskicj enklaw w Małopolsce lub na Kujawach (tzw. grupa brzeska, Brześć Kujawski), ale wyraźnie przez miejscową ludność postkomornicką, związaną, jak wiadomo, z północno-zachodnią ludnością o tzw. tradychach “maglemoskich” (Północne Niemcy, Jutlandia i Południowa Szwecja); jest to zapewne ludność głównie z haplogrupy I1.


Obrazek

Wschodnia ekspansja „pucharów” oznacza jednak nie tyle przesiedlenie ludności KPL, co raczej przejaw gospodarczej wpółpracy, zwłaszcza z kręgami kultury Cucuteni-Tripolie. Uzasadniona też była współpraca “pucharów” z “amforami”, która to kultura wyłoniła się i rozwijała na tym samym kujawskim terytorium, a więc w starszym środowisku KPL i dlatego oprócz śladów rywalizacji i separatyzmu między nimi, widzimy także ich współpracę w dalekosiężnych migracjach w kieruniku Dniepru, a nawet północnego Kaukazau, środkowego Kubania i dolnej Wołgi (A. Rezepkin, N. Nikolaeva, W. Safronov, M. Szmyt, A. Kozincev). W otoczeniu ludności “amforowej’ ludność KPL zapewne została jakoś zindoeuropeizowana.

3) W horyzoncie kultury ceramiki sznurowej.




.
5) W kulturze łużyckiej.


Od około r. 1300 przed Chr., znów jakby na tym samym terytorium, widzimy areał kultury łużyckiej, powstały głównie na substracie kultury trzcinieckiej, odrębnym nieco od zachodnich i poludniowych grup kultury łużyckiej.

Obrazek

Kultura łużycka (kol. zielony) w okresie jej największej ekspansji

Na terenie wschodniego areału kultury łużyckiej najbardziej autentyczną kontynuację trzcinowców widzimy w tzw. „grupie wschodniej”, we wczesnej fazie czyli konstantynowsko-łódzkiej, rozprzestrzenionej tylko w centralnej Polsce, a następnie ekspandującej w kierunku wschodnim poza Wisłę i Bug: na Mazowsze, Podlasie, częściowo Wołyń i Podole, Z grupą wschodnią związana była wyłoniona nieco później grupa wschodniowielkopolska, w granicach której znajdują się Kujawy. Na południu zaś rozwinęła się grupa górnośląsko-małopolaka, na terenach uprzednio zajmowanych w części przez kulturę przedłużycką (zachodnią), a w części przez kulturę trzciniecką. Nadto na południu niejasne jest pochodzenie grupy tarnobrzeskiej. Ze wschodnim, post-trzcinieckim areałem kultury łużyckiej związana była także grupa kaszubska, wschodniopomorska na Pomorzu Gdańskim; w przyszłości da ona początek rozprzestrzenionej prawie na całą Polskę kulturze pomorskiej. W tym samym areale post-trzcinuieckiem znalazła sie grupa chełmińska, położona na wschód od Wisły, pomiędzy grupami kaszubską i mazowiecką (zob. J. Kmieciński, Pradzieje ziem polskich, t.2, 607-648)

Dzisiejsza ludność Polski najwierniej kontynuuje aDNA
człowieka kultury łużyckiej późnego brązu, BR2,
i ludności kultury ceramiki sznurowej



Obrazek

Gamba et al., 2014: Genome flux and stasis in a five millennium transect of European prehistory
Cassidy et al. 2015: Neolithic and Bronze Age migration to Ireland and establishment of the insular Atlantic genome
http://www.pnas.org/content/113/2/368.full

/Mapa/. Na terenie północnych Węgier znakiem Br2 oznaczono archeologicznego tzw. Człowieka z Ludas (czyt. Ludasz) z epoki późnego brązu, z archeologicznej kultury kyjatyckiej-łużyckiej na Słowacji. Jego grób i szczątki datowano na około 1200 r. przed Chr. Kultura Kyjatice, wyrosła na podłożu kultury Piliny, która jest uważana za prekursora kultury pól popielnicowych w środkowej Europie, a więc za proto-łużycką. Kultura Kyjatice była pokrewną kultury łużyckiej i przez nią została w końcu zastąpiona we wschodniej Słowacji. Otóż genetycy wykazali, że autosomalne (nieX, nieY) geny owego człowieka z Ludas mają w Europie najpełniejszą kontynuację w dzisiejszej ludności Polski, na co wskazuje kolor czerwony na powyższej mapie. Jesteśmy więc potomkami ludności kultury łużyckiej, a także, co skądinąd wiadomo, ludności kultury ceramiki sznurowej i trzcinieckiej (Autorem mapy jest irlandzki zespół genetyków L.Cassidy et al., poszukujący na europejskim kontynencie źródeł tożsamości genetycznej dla dzisiejszych Irlandczyków m.in. przez porównanie ich genów autosomalnych, czyli nieX i nieY, z genami archeologicznego „człowieka z Ludas”).
O etnicznej przynależności kultury łużyckiej rosyjska Wikipedia pisze (tłum. stp):
„Etniczna przynależność kultury łużyckiej.
Jedni badacze uważają, że narody kultury łużyckiej mówiły językiem grupy celtycko-italskiej. Inni przypuszczają, że byli przodkami Iliryjczyków. Wreszcie istnieje wersja o obecności w środowisku indoeuropejskim w połowie I tysiąclecia p.n.e. szeregu języków nieodnoszących się do wyżej wymienionych, które nie dotarły do nas, ponieważ potomkowie nosicieli tych indoeuropejskich języków (albo grup dialektów) zostali później wchłonięci przez Germanów lub, jeszcze później, przez Słowian.
Po wszechstronnej ocenie większej ilości różnych badań słynny archeolog prof. B.A. Rybakow napisał:

>>>Kultura łużycka była oczywiście kompleksem wieloetnicznym, obejmującym [zachodnią] połowę Prasłowian, część Pragermanów i jakąś cząstkę italsko-iliryjskich plemion na południu, gdzie sztuka brązownicza była na wysokim poziomie.<<<
>>>Wspólnotę łużycką uczeni nierzadko nazywają wenecką (wenedzką), według nazwy starej grupy plemion, kiedyś szeroko rozsiedlonych po Europie Środkowej. Wejście zachodniej części Prasłowian do tej czasowej wspólnoty i ich znaczenie wewnątrz wspólnoty łużyckiej polega na tym, że we wczesnym średniowieczu Wenetów uważano za przodków Słowian i utożsamiano ich z tymi Słowianami, którzy pozostali na miejscu, nie biorąc udziału w migracji na południe.<<<


Obecnie ta wersja otrzymuje różnorodne archeologiczne, językowe, geno-etniczne i inne potwierdzenie naukowe.
W 2015 r. prof. Sergiej Aleksejew (Uniwersytet Moskiewski MGU)
opublikował dobrze udokumentowaną monografię (430 strr.)
Prasłowianie. Próba historyczno-kulturowej rekonstrukcji.
( Сергей Алексеев, Праславяне. Опыт историко-культурной реконструкции
http://www.labirint.ru/screenshot/goods/500570/24/ )
Aleksejew zauważa, że izoglosy języka słowiańskiego z bałtyńskimi lub starymi południowoeuropejskimi italoiliryjskimi (lub wenetoitalskimi albo wenetoiliryjskimi) wskazują na podobny czas ich rozdzielenia się, co by oznaczało wyłonienie się świata słowiańskiego około przełomu II/I tysiąclecia przed Chrystusem, a zarazem uzasadniało przylgnięcie nazwy Wenedowie do Słowian (str.27). Areną tych procesów była rozprzestrzeniająca się między Odrą i Wisłą kultura łużycka, z którą jacyś Wenetowie pojawili się na Pomorzu około 1300 lat przed Chr., łącząc się wtedy z lokalnymi Bałtosłowianami. Kolejny etap rozwoju świata prasłowiańskiego wyznacza w VII-VI wieku przed Chr. rozkwit kultury pomorskiej i grobów kloszowych, sięgającej, jak niżej wskazuje mapa, blisko Karpat. Wtedy też nastąpiła pełna krystalizacja prasłowiańskiej kultury. Omawiając folklor autor wskazuje na zaskakujące analogie z kulturą Nurystanu (Kafirystanu) na pograniczu Afganistanu i Pakistanu Zob. https://en.wikipedia.org/wiki/Nuristan_Province
Zob. typowa Nurystanka: https://en.wikipedia.org/wiki/Nuristani ... 7-2002.jpg.

Rozdzielenie Słowian na dwie gałęzi (zachodnią i wschodnią) miało nastąpić, na skutek przesunięcia się niektórych plemion kultury pomorskiej/kloszowej, a także przeworskiej na wschód i ich udziału w uformowaniem kultur zarubinieckiej i czerniachowskiej, co jednak – zdaniem Aleksejewa – nie może uchodzić za temat zamknięty i wymaga dalszej pracy.











.
Genetyczne – Mitochondrialne i Y-chromosomowe grupy, potwierdzające.
Archeologiczny przedstawiciel kultury łużyckiej z Halberstadt-Sonntagsfeld (Saksonia Anhalt, Niemcy), żyjący w latach 1113-1021 przed Chr., był nosicielem Y-chromosomowej haplogrupy R1a1a1b1a2 (Z280) i mitochondrialnej haplogrupy H23″ (koniec cytatu Wiki). Obydwie te haplogrupy, ojcowska i matczyna, Y-Z280 i mt-H23, są ważnymi wskazówkami przynależności do Słowian zachodnich. [Oryginalny cytat z Wiki:]
„Этническая принадлежность.
Одни исследователи считают, что народы лужицкой культуры говорили на языках кельто-италийской группы[4]. Другие полагают, что они были предками иллирийцев[5] или кельто-иллирийцами[6]. Наконец, существует версия о существовании в индоевропейской среде в середине I тысячелетия до н. э. ряда языков, не относящихся к перечисленным выше и не дошедших до нас в связи с тем, что потомки носителей этих индоевропейских языков (или диалектных групп) были ассимилированы позднее германцами, либо, в еще более позднее время, славянами.
По обобщающей большой массив разнообразных исследований оценке академика Б. А. Рыбакова:

>>>Лужицкая культура была, очевидно, разноэтническим комплексом, охватившим половину праславян, часть Прагерманцев и какую-то часть итало-иллирийских племён на юге, где бронзолитейное дело стояло высоко”[7]” >>>Лужицкое единство учёные нередко называют венетским (венедским), по имени древней группы племён, некогда широко расселявшихся по Центральной Европе. Вхождение западной части праславян в это временное единство и их значение внутри лужицкого единства явствуют из того, что в раннем средневековье венетов считали предками славян и отождествляли их с теми славянами, которые остались на своём месте, не принимая участия в миграционных потоках на юг.”<<<

Ныне эта версия получает разнообразное археологическое, лингвистическое, геноэтническое и иное научное подтверждение. Митохондриальные и Y-хромосомные гаплогруппы
Представитель лужицкой культуры из Halberstadt-Sonntagsfeld (Саксония-Анхальт, Германия), живший 1113—1021 лет до н. э., был носителем Y-хромосомной гаплогруппы R1a1a1b1a2-Z280 и митохондриальной гаплогруппы H23[10].„


5′) W kulturze pomorskiej (i grobów kloszowych)

Na Pomorzu Wschodnim, w areale między Wisłą a Parsętą, zwłaszcza na Kaszubach, na substracie wschodniej strefy przeżywającej się kultury łużyckiej wyłania się kultura pomorska, pokrywająca niemal prawie całe terytorium przyszłej Polski i sięgającej za Bug na teren Wołynia, Podola i górnego Dniestru.

Obrazek

Kultura pomorska i sąsiednie
1.
k. kurchanów zachodniobałtyjskich (Bałtowie), 2. k. wschodniobałtyjska strefy leśnej, 3. k. miłogradzka/zarubiniecka/ południowobałtyjska
(w dorzeczu Prypeci), 4. 5. k. jastorfska (proto-germańska), 6. grupy nordyckie (proto-germańskie)

Kultura pomorska (zwana niekiedy wschodniopomorską lub wejherowsko-krotoszyńską) trwa od około połowy VI w. do połowy III w. przed Chr. Oddziaływały na nią celtyckie kultury: schyłkowa halsztacka C i D oraz lateńska w okresie wczesnym i środkowym. Ciekawymi zabytkami archeologicznymi kultury pomorskiej w północno-zachodnich rejonach są groby skrzynkowe oraz urny domkowe i twarzowe (w formie domku lub ozdabiane rysami ludzkich twarzy – znak wpływów etruskich z Italii albo nordyckiej-jastorfskiej kultury zza dolnej Odry), a na terenach południowo-wschodnich – grobów kloszowych (urny nakryte kloszami – dziedzictwo kultury łużyckiej).
Archeologia nie zauważa zaniku dotychczasowej ludności po zaniku kultury pomorskiej. Ciągłość niektórych form kultury materialnej, a zwłaszcza kontynuowanie użytkowania cmentarzy świadczą o obecności tej ludności w kulturach oksywskiej, przeworskiej, a częściowo także zarubinieckiej (np. J. Kmieciński, Pradzieje ziem Polskich, t.2, s.581-582: L.Leciejewicz w: Archeologia o początkach Słowian, s.243-252).



6) W kulturze przeworskiej i zarubinieckiej.

Od około 200 r. przed Chr. do co najmniej 405 AD, zwłaszcza w okresie wpływów rzymskich na tym terytorium panuje kultura przeworska i zarubiniecka, a na Pomorzu gdańskim (Kaszuby) i słowińskim – kultura oksywska. Prawdopodobnie z powodu niszczących najazdów Sarmatów i jakiegoś kryzysu demograficznego miejscowej ludności, terytorium kultury przeworskiej dostało się pod wpływ plemion germańskich spoza północno-zachodnich ziem polskich, zwłaszcza Wandalów i ich kultury materialnej. Później wśród najeźdźców trzeba widzieć także skandynawskich Gotów z kultury wielbarskiej na Pomorzu Gdańskim, która nawarstwiła się na resztki lokalnej kultury oksywskiej.

Obrazek

Obrazek

1. Kultura przeworska

od 300 r. przed Chr. do 400 r. po Chr.

Powstała wśród autochtonnej
ludności zapewne słowiańskiej,
pod wpływem najeźdźców
z północnego zachodu
z germańskich plemion,
zwłaszcza Lugiów i Wandalów.

2. Kultura zarubiniecka

od 300 r. przed Chr. do 300 r. po Chr.
wytworzona przez miejscową i przybyłą z ziem polskich ludność słowiańską
po najazdach grup germańskich
(w części północnej - zasiedlona
zapewne przez grupy bałtyjskie)


________________________________________________________________________________

Ten fakt wprowadza w błąd niektórych polskich i ukraińskich archeologów, sugerujących jakoby germańska lub celtycko-germańska ludność była jedyną na tym terenie, a po ich odejściu na południe powstała na tym terytorium pustka osadnicza. Przeczy temu nie tylko ciągłość genetycznego rodu R1a1a1-M417 co najmniej od kultury ceramiki sznurowej między Bugiem a Łabą do dziesiejszych Słowian w Polsce, ale także antropologia fizyczna, która w średniowiecznym osadnictwie slowiańskim widzi kontynuację zarowno osadnictwa okrezu wplywów rzymskich, jak i wcześniejszego (J. Dąbrowski). Zaprzecza ona rzekomej pustce osadniczej po odejściu elementu germańskiego, czego potwierdzeniem jest choćby kontynuacja praindoeuropejskiej hydronimii na terenie Polski.
Istnienie jakiegoś autochtonnego substratu ludnościowego, na który od początku II wieku przed Chr. nawarstwiła się ludność kultury przeworskiej, znana głównie pod nazwą Wandalowie oraz ludność kultury oksywskiej, identyfikowanej z Gotami i który pozostał na miejscu po ich odejściu na południe i południowy-wschód, podkreślają liczni archeologowie z kręgu allochtonistów, np. T.Dąbrowska i Z.Wożniak (s.95), Z. Kobyliński (s.304), a nawet team Legutko-Poleski-Krąpiec (s.320) w monumentalnej pozycji Archeologia o początku Slowian, Kraków 2005, nie wyciągając stąd niestety niemal oczywistego wniosku co do ich roli łącznika między ludnością ceramiki sznurowej i wczesnych Słowian z rodu R1a1a1-M417 i nie dopuszczając ich prasłowiańskiej etniczności (ale inaczej autochtonista L.Leciejewicz, tamże, s.243-252).






8) Antropologia fizyczna

W temacie praojczyzny Słowian archeologię, lingwistykę i genetykę wspiera także antropologia fizyczna.

Obrazek
Obszar prawdopodobnej praojczyzny Słowian, Alekseeva i in., 2002

W temacie antropologii fizycznej o genezie Słowian i ich autochtonności szczególnie pomocną może być wydanie: Janusz Piontek, Beata Iwanek, Sergej Segeda, Antropologia o pochodzeniu Słowian, Poznań 2008, http://www.staff.amu.edu.pl/~anthro/pdf ... iontek.pdf

– – – – – – – – – – – – –

Antropologia może uchwycić nie tylko samą praojczyznę w jakimś punkcie czasowym, ale także ślady okresowego przebywania w przeszłości i trasę długiego migrowania, daje więc, podobnie jak archeologia, obraz nieco rozmazany, ale bardzo istotny i dla naszego tematu bardziej niż archeologia informatywny. Np. na bogatym materiale kraniometrycznym antropolog z Sankt Petrersburga A. Kozincew i jego zespół opracował, a na międzynarodowej konferencji w Doniecku (2013) opublikował kierunek migracji z terytorium Środkowej Europy na wschód, poza Dniepr i Don, przez populacje wczesnych Indoeuropejczyków i Prasłowian, wyraźnie tym samym stając w opozycji przeciw teorii kurhanowej w sprawie tych pierwszych i prypeckiej w sprawie drugich.

Aleksander Kozincev: Kraniometria osadnictwa południoworosyjskich stepów w epoce brązu (w związku a indeoeuropejską problematyką) , 2013. Краниометрия населения южнорусских степей в эпоху бронзы (в связи с индоевропейской проблемой), презентация, 2013. Craniometry of southern Russian and Ukrainian Bronze Age steppe populations, with reference to the Indo-European problem (PowerPoint, 2013)) https://www.academia.edu/4740966/%D0%9A
oint_2013 Международная научная конференция: «НАСЕЛЕНИЕ ЮГА РОССИИ С ДРЕВНЕЙШИХ ВРЕМЕН ДО НАШИХ ДНЕЙ» (ДОНСКИЕ АНТРОПОЛОГИЧЕСКИЕ ЧТЕНИЯ), Collection of papers 26–30 August 2013 Rostov-on-Don Russia; http://ssc-ras.ru/files/files/Southerns
lation.pdf
AG. Kozintzev 2014, Indo-European Homeland and Migrations: The Evidence of Craniology and Genetics (PowerPoint, 2014), https://www.academia.edu/8239642/Indo-E ... Point_2014
А.Г. Козинцев, В.И. Селезнева, ВТОРАЯ ВОЛНА МИГРАЦИИ ЕВРОПЕОИДОВ В ЮЖНУЮ СИБИРЬ И ЦЕНТРАЛЬНУЮ АЗИЮ (К ВОПРОСУ ОБ ИНДОИРАНСКОМ КОМПОНЕНТЕ В ОКУНЕВСКОЙ КУЛЬТУРЕ)https://www.academia.edu/attachments/35835968/download_file?st=MTQyMTg3MTc0NywzMS42LjIxOS4yLDc4ODc0MjA%3D&s=swp-toolbar&ct=MTQyMTg3MTc1NSxOYU4sNzg4NzQyMA==

Niemieccy archeolodzy, bardziej zżyci z kulturą pucharów lejkowatych (etnicznie zapewne pre-protogermańską) bardziej eksponują ekspansję tej kultury na wschód Rosji niż kultury amfor kulistych, której przypisuje się kujawska genezę. A. Kozincew, idąc za sugestią niemieckich antropologów, rozpoznaje wyraźną obecność grupy KPL z Ostdorf (Niemcy) w kulturze jamowej Ingulca, w katakumbowej kulturze Mołocznej, a zwłaszcza w okuniewskiej (czacholskiej) kulturze Tuwa (republika Tuwa) w pochówkach „królewskiego” grobowca Ajmyrlyg w Azji Środkowej.

Środkowo, a nawet zachodnio, nie wschodnioeuropejski matecznik migracji indoeuropejskich grup wykazują prace A.A. Kowalewa odnośnie migracji Prototocharów do kotlin Dżungarskiej i Tarymskiej w zachodnich Chinach w eneolicie i na początku wczesnego brązu:

Kovalev A. A. 2011. Czemurczekskaja kultura, Великая чемурчекская миграция из Франции на Алтай в начале третьего тысячелетия до н. э. Wikipedia, http://archaeology.itcwin.com/articles/A510.pdf
Ковалев А.А. Чемурчекский культурный феномен, Чемурчекский культурный феномен, ==

Na tle już dość bogatej literatury archeologicznej, genetycznej i antropologicznej, zwłaszcza rosyjskiej, wskazującej na inny kierunek ekspansji Indoeuropejczyków niż ten, który starała się dowodzić teoria kurhanowa, bardziej zrozumiałe i akceptowalne stają się też prace polskich antropologów o autochtonności Słowian, przecież potomków Praindoeuropejczyków, na ziemiach polskich. Trzeba tu szczególnie zauważyć wyżej odnotowaną publikację antropologów poznańskich.



więcej: http://www.tropie.tarnow.opoka.org.pl/pol_slavs.htm
http://bialczynski.pl/2016/12/23/jak-ro ... more-65201
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 11637
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 595
Podziękował: 22015 razy
Otrzymał podziękowanie: 18759 razy

Re: WIELKA LECHIA, HISTORIA I PRZYSZŁOŚĆ!!!

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 15 sty 2017, 23:12

SŁOWIANIE Wernyhora nas ostrzegał - My Lechici - My Polanie - My Słowianie

https://www.youtube.com/watch?v=Hrhc3VKLyhU

Opublikowany 8 sty 2017

1. Wernyhora nas ostrzegał - My Lechici - My Polanie - My Słowianie !!!
2. Wizje Krzysztofa Tarasiewicza - Rola Polsk.
3. Słowianie - Najbardziej tajemniczy lud Europy i najstarszy
– Mamy 10 700 lat
– Polska w Biblii opisana jest na 1000 lat przed Chrystusem.
4. 20 Przykazań Słowiańskich + Słowianie - dzieci Bogów
5. Słowiańska Mantra (Agma) Wewnętrznego Wglądu i Oczyszczenia 432
0 x



Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 7114
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 24
x 215
Podziękował: 5532 razy
Otrzymał podziękowanie: 11067 razy

Re: WIELKA LECHIA, HISTORIA I PRZYSZŁOŚĆ!!!

Nieprzeczytany post autor: Thotal » poniedziałek 20 lut 2017, 16:26

Czesław Białczyński...


https://www.youtube.com/watch?v=Cq5Cn5izAGM




Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5769
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 382
x 219
Podziękował: 32174 razy
Otrzymał podziękowanie: 9147 razy

Re: WIELKA LECHIA, HISTORIA I PRZYSZŁOŚĆ!!!

Nieprzeczytany post autor: abcd » czwartek 30 mar 2017, 23:46

Ciekawy bardzo artykuł bo choć nawiązuje do genetyki i naszego YDNA R1a1 to rysuje nieco inny schemat naszego, czyli słowiańskiego pochodzenia.
Polecam:

baca pisze:Lechia - Kraina Bogów
pon., 2017-03-27 14:56

Obrazek
Źródło: internet

Nigdy nie uczono nas o Lechii, Lachach, Laszkach i Polachach. Uczono jedynie o Polsce, Polkach i Polakach. Polska jednakże istnieje w sumie od niedawna, a tymczasem Lechia trwała przez tysiące lat. Dziwna sprawa. Są jednak jeszcze dziwniejsze. Bowiem to że Polak jest Polakiem, niemal każdy człowiek między Odrą a Bugiem doskonale wie.

To, że każdy rdzenny Polak jest Lechitą już dużo mniej ludzi ogarnia. Tego natomiast, że każdy rdzenny Polak jest tak naprawdę Słowiano Aryjczykiem nie wie na polskich ulicach niemal nikt. Pora nadrobić ten brak wiedzy i przy okazji pchnąć do przodu wiedzę o naszej prehistorii o kolejnych kilka tysięcy lat – nieznanych w Polsce kompletnie.



Po przetłumaczeniu z niemieckiego podręczników historii dla Polaków napisanych podczas tak zwanych „zaborów”, czyli pospolitej szkopskiej kradzieży całego państwa, dowiedzieliśmy się radosnej nowiny, że Mieszko I był księciem i założył Państwo Polskie. Tak głoszą germańskie legendy. Tak naprawdę jednak Mieszko I był lechickim królem a zaledwie księciem stał się dopiero po przyjęciu i tak nieważnego chrztu. To była degradacja niezależnego króla niepodległego państwa na lokalnego wodza odległej od Rzymu prowincji, podległej oczywiście papieżowi. Identyczny „awans” mieliśmy zresztą okazję całkiem niedawno oglądać na własne oczy.



Prezydent Kaczyński podpisał traktat akcesyjny do unii europedałopejskiej, czym zrzekł się niezależności całego kraju i
zdegradowany został z prezydenta niepodległego państwa do roli lokalnego namiestnika
papieża. Tak papieża, papiestwo bowiem tak samo jak cesarstwo rzymskie istnieje sobie nadal i mimo zmienionej nazwy na unia europedałopejska nadal jest naszym okupantem. Poza paru nazwami kompletnie nic się pod tym względem od czasów Mieszka nie zmieniło. Zintensyfikowano jedynie wysiłki, aby całkowicie wymazać naszą przedchrześcijańską historię. Kolejną bzdurą wygłaszaną na temat Mieszka I jest ta jakoby dokonał on chrztu Polski. To oczywiście nieprawda. Tak naprawdę bowiem ochrzcił się jedynie sam Mieszko I a nie cały kraj. Ponadto jeśli już być ścisłym to nie ochrzcił się ale przechrzcił, gdyż wcześniej za króla Popiela „obowiązywał” chrzest tak zwany prawosławny – bez księży, katedr i kościołów, czyli z popami, cerkwiami i całą resztą prawosławnego bałaganu.



Była to krecia robota niejakiego Cyryla i byle jakiego Metodego – dwóch po trzykroć przedziwnych prototypów popa - rzymskich agitatorów. Patrząc obiektywnie na ich rolę antyludzką możemy bez trudu mówić o funkcji czegoś w rodzaju no może nie robocopa ale na pewno heh
protopopa. Cyryl i Metody to byli wyszczekani jak podwórkowe Burki plebani beta. Przynieśli ciemnotę głosząc oświecenie. Jak wszyscy smętni kaznodzieje obiecywali pośmiertne życie wieczne żeby ukraść doczesne dobra. W tym oczywiście ziemię. W dzisiejszych czasach ich trudną, narażającą na śmiech funkcję, przejęli stojący nieruchomo jak żona Lota na skrzyżowaniu świadkowie jehowy. Też są zagubieni, też gadają do siebie samych, też nie mogą samodzielnie wydostać się z oszołomienia, i też mają natchnioną duchem świętym misję do wypełnienia. Sami co prawda czytać nie potrafią ze zrozumieniem, bo jako badacze pisma już od dwustu paru lat kompletnie niczego w nim nie wybadali, no ale innym książki do poczytania za darmo chętnie rozdają. Chcą po prostu - jak wszyscy jahwiści - co głupszych ubogacić, no ale przedziwnym zbiegiem okoliczności wszystko tylko nie pieniądze w tym celu rozdają. Ich rola antyludzka jest zatem identyczna do roli żałosnych pedofilów rozdających cukierki... nieważne.



Tak więc niemal dwieście lat wcześniej przed rzekomym przyjęciem przez Mieszka I chrześcijaństwa, chrześcijaństwo przyjęto w obrządku prawosławnym za króla Popiela. Okupant się wcale nie zmienił. Za Mieszka I jedynie wyburzono cerkwie i ulepiono w ich miejsce kościoły ale wymazać tamtej smętnej historii z oryginalnym chrztem z czasów Popiela i tak się nie udało, albowiem pozostały (do dziś istniejące) nazwy: Cerkwica, Popowice i tak dalej, świadczące o prawosławnym obrządku, który zaistniał wcześniej na ziemiach Lechii. Nie pisze się o tym i nie mówi, bowiem ten obrządek wprowadzono na niemal dwa wieki zanim powstały
Niemcy. Niemcy – nasi odwieczni dobrodzieje.

Samo jednak chrześcijaństwo to zaledwie tysiąc lat, co w porównaniu do naszej obecności na terenie dzisiejszej Polski i Ukrainy udowodnionej przez DNA na niemal 11 tysięcy lat jest po prostu chwilą. Gdyby jedno milenium uprościć do 60 minut to okres chrześcijaństwa jest w naszej historii tylko najczarniejszą jej godziną. Ponadto ten właśnie dzielny Słowianin, który zmutował około 11 tysięcy lat temu i przekazał każdemu swojemu potomkowi w linii męskiej charakterystyczną dla Słowian podgrupę DNA R1A1 nie był oczywiście przybyszem z kosmosu żyjącym samotnie na jakimś drzewie. Nie ulepił go też żaden nadprzyrodzony bozio z gleby albo bagna. Nie wykluł się on z jaja, nie przybył na meteorycie i nie zmaterializował z innego wymiaru. On i to jest pewne był tylko jednym z bardzo wielu członków licznego narodu obecnego na tych ziemiach. Fakty te są powszechnie znane i od ponad dziesięciu lat wiedza na temat naszego pobytu w Środkowej Europie od 11 tysięcy lat jest coraz bardziej rozpowszechniona. Ze źródeł historycznych wiemy również, że nasi przodkowie przez te tysiące lat nie siedzieli bezczynnie na dupie. Oni skolonizowali cały dosłownie obszar Europy, od Uralu aż po Atlantyk i wszędzie założyli kilka tysięcy miast istniejących zresztą do dzisiaj. Jako Słowiano Aryjczycy ucywilizowali po prostu cały kontynent tuż po tym jak cofnęły się zalegające Europę lodowce. Natomiast już jako Lechici czterokrotnie pokonali między innymi starożytny Rzym, plądrując te leżące na południu zbuntowane miasteczko.
http://innemedium.pl/wiadomosc/lechia-kraina-bogow

baca pisze:Lechia - Kraina Bogów
pon., 2017-03-27 14:56

Obrazek
Źródło: internet

Teraz mała dygresyjka. Tak zwane cesarstwo Starożytnego Rzymu wyewoluowało oczywiście na fundamencie kultury Etrusków. Etruskowie, czyli z rosyjskiego „Eto Ruski” (To Ruscy) byli jednym z plemion Słowiańskich, które pracowicie budowały Europę kładąc wszędzie tam gdzie dotarli fundamenty pod cywilizację. Etruskowie dali dzisiejszej Europie podstawy nauki, kalendarza, wiedzy rolniczej, a dzisiejsza pseudonaukowa dzicz, w ramach wymazywania słowiańskiej prehistorii, udaje że ich pismo (bliźniaczo podobne do staroruskiego) jest „nieodczytane”. Tak czy siak jednak na fundamentach kultury Etruskiej wyrosło cesarstwo Rzymskie – które oczywiście nakradło swoim ofiarom tak jak unia europedałopejska wszelką kulturę, wszelkie idee, wszelkie dobra, wszelkie wynalazki, po czym ogłosiła je wszystkie hurtem jako własne. Dziś na ten doskonały przykład, po kradzieży idei naszych słynnych na cały świat prawomocnych słowiańskich wieców udają że są twórcami (zwyrodniałej parodii tych wieców) o nazwie demokracja. I jak w kabarecie nas Polaków/Lechitów ci uzurpatorzy nawet nie mający bladego pojęcia o najwspanialszej bezpośredniej demokracji (wiecach) „uczą” zasad
demokracji. Komedia omyłek albowiem ci pedałopejscy „nauczyciele” nie tylko nie wiedzą kompletnie niczego o prawdziwej demokracji, to jeszcze nawet nie zdają sobie sprawy z oczywistego faktu, że ich zwyrodniała demokracja to nie jest żadna demokracja ale
biurokracja. W pedałopejskiej unii przecież nie sprawują rządów jacyś ludzie, nieprawdaż? Rządy sprawują
urzędnicy (czytaj: anonimowy jak pacjent zero kiły, par-lament europedałopejski) oraz stojący za nim tajny rząd, którego nikt przecież nigdy nie wybierał na żadne stanowisko. Ba, ten pseudodemokratyczny ciemny ludek, który zamieszkuje Zachodnią Europę nie ma nawet bladego pojęcia kto nimi naprawdę rządzi. Totalna niewiedza panuje na ten temat u lemingów wierzących naiwnie w tak zwaną rodzinę królewską, która bardziej przypomina rodzinę kurewską jeśli tylko jej anglosaskim zwyczajem uprościć zbyt skomplikowaną nazwę. Rzeczywistą władzę w rzekomo demokratycznej europedałopejskiej unii ściskają tymczasem w zachłannych rączkach zwyczajni bandyci poukrywani w przeróżnych lożach masońskich nie mających oczywiście nawet ze zwyrodniałą demokracją nic wspólnego. Tak więc Starożytny Rzym to są de facto pierwsze podbite przez wrogów Słowiańszczyzny ich własne ziemie, które po podboju wykorzystano do dalszego niszczenia naszej kultury i kradzieży dalszych ziem. Dlatego też napisałem że Słowianie plądrując parę razy Rzym uspokoili w ten prosty sposób te zbuntowane miasteczko.

No i to tyle dygresyjki i powracamy do dzielnych Lechitów. Lechici w chwilach pokoju wyeksportowali za granicę ponad milion (słownie: milion) ton żelaza zupełnie nie znającym tego metalu czereśniakom nadal żyjącym w epoce brązu. Lechici posiadali okutych w stal wojowników na wieki przed tym jak legiony rzymskie zaczęły biegać po Europie z gołymi tyłkami. Dopiero od nas Rzymianie otrzymali stal na swoje miecze, gdyż wcześniej biegali po wsiach jedynie z dzidami. Czasami któryś miał scyzoryk z miedzi nazwany szumnie mieczem no ale jego wartość bojowa była w sumie taka jak na przykład ryby miecza. O konnicy już nawet nie warto wspominać. Rzymianie w całej swojej historii mieli tylko jednego konia, na którym dowozili prostytutki dla cesarza, a tymczasem Lechia od dawna posiadała najlepszą na świecie konnicę. Ponadto pancerną niemal od zawsze. Natomiast ci osławieni nudyści ze starożytnego Rzymu, poruszający się grupowo w prześcieradłach, nigdy nie opanowali na tyle jazdy konnej aby stworzyć z niej czegoś na kształt wojska. Legioniści Rzymscy byli tak mocno przywiązani do swoich sandałów, że nawet krów nie osiodłali preferując pod tym względem murzynów. Dreptali więc na piechotę w kapciach do samego końca ich żałosnego sandałowego cesarstwa, w kitlach i z gołymi dupami, ściskając w delikatnych rączkach drewniane tarcze chroniące jedynie przed komarami. I to w zasadzie tyle na temat słynnych rzymskich legionów, które miały do siebie tę osobliwą przypadłość, że potrafiły wejść do lasu i zaginąć w nim, jak to się ładnie mówi
na całość. Aż kilku z legionów nie udało się bowiem nigdy odnaleźć. Porównując ich zdolności bojowe do dzisiejszych realiów, legiony rzymskie to było zgrupowanie harcerskie pozbawione opiekuna, obuwia, odzieży oraz kompasu. Ze wszystkich dzisiejszych sprawności harcerskich mogliby uzyskać jedynie tę za masturbację innych skautów. Legionów tych było bowiem wiele, w sumie to nawet cała armia pederastów, ale wartość bojowa jaką reprezentowali była znikoma, bo jak się okazało w walce potrafili wrogowi jedynie naubliżać. Nieudolnie ponadto.

Nam Słowianom naubliżali – w swoim mniemaniu - szczególnie dotkliwie. Do dziś nie przeprosili. Przezwali nas „barbarzyńcy” myśląc że to nas obrazi raz na zawsze. Słowianie jednak nie strzelili focha lecz zbili rzymskich pedałów stalowymi mieczami po gołych dupach i splądrowali Starożytny Rzym po raz już kolejny. Słowo „barbarzyńca” do dziś zresztą w tak zwanej pseudokulturze zachodniej – wyrosłej oczywiście jako spuścizna Rzymu – budzi po prostu trwogę i oznacza dziką trzodę. A co tymczasem te słowo naprawdę oznacza?

No cóż
„barba” to nawet dziś w ojczystym języku włoskich zniewieściałych wyjców operowych oznacza
„brodę”. „Barbiere” natomiast to po prostu fryzjer, czyli po naszemu „golibroda”. „Barbarzyńcy” to są zatem nie mniej nie więcej tylko po prostu „brodacze”.

Czy to określenie jest obraźliwe?

No właśnie. Barbarzyńcy – czyli brodacze się nie obrazili. Słowianie bowiem z dumą nosili swoje bujne brody i do głowy by im nawet nie przyszło, że w ustach przybyłych prosto z łaźni wygolonych pederastów może to być zniewagą.

Ich gładkie szczęki wygimnastykowane wzajemnym lizaniem się po genitaliach darły się wniebogłosy z nietrafionymi obelgami wszczynając harmiderek zupełnie jak w babskim maglu.

W zdrowej kulturze Lechitów pedalstwo było zupełnie nieznane. Wygolona twarz oznaczała kobietę po prostu. A zatem starożytnym pederastom zupełnie tak samo jak kłótliwym babom Lechici na uspokojenie wlali pasem na gołą dupę i odesłali zniewieściałe cioty z powrotem do domu. Legiony ciot po dotarciu do Rzymu wypłakały się w swoim pedałosenacie, tocząc pianę „wywalczyły” w nim jakieś prawa dla dewiantów po czym dalej z rozkoszą nosili damskie sukienki i poruszały się po Europie bez bielizny gorsząc żyjących wszędzie zdrowych jak dwa rydze wieśniaków.

O powszechnym pedalstwie w Starożytnym Rzymie pisałem zresztą już kiedyś i link jest poniżej gdyby ktoś miał wątpliwości:

http://innemedium.pl/wiadomosc/najstars ... ria-swiata

Zamiast obcego pod każdym względem zwyrodniałego brudu dużo lepiej jest badać, myślę, nasze piękne i szlachetne dzieje. Pogłębiać naszą historię.

A ta chlubna jest i wspaniała. Lechia bowiem nigdy nie została podbita przez Persów, Greków, Rzymian, Bizantyjczyków lub Franków.

Lechia jak wiemy jako państwo została założona ponad 3700 lat temu. Jednakże Polacy/Ariowie/Słowianie jako rdzenni tubylcy są obecni na terenie środkowej Europy niemal 11 tysięcy lat. Tyle bowiem wynika ze wspomnianych już badań genetycznych, które są bezsporne, lecz to nie oznacza wcale jakiego mitycznego początku jako że sam fakt że nasz protoplasta doznał 10700 lat temu drobnej mutacji genetycznej świadczy o tym oczywiście, że nasi byli już tu dużo wcześniej.

Skąd się zatem tutaj wzięliśmy? Oto jest prawidłowe pytanie wzbudzające największą możliwą ciekawość.

Oto zatem najdalsza historia naszego wspaniałego Słowiańskiego Narodu, którą z dumą mogę oświadczyć, znowu udało się cofnąć o kilka tysięcy lat w przeszłość. Żeby nie było nawet podejrzeń że jest ona wytworem słowiańskich legend, jest ona opowiedziana przez jeszcze starszych białych ludzi nie będących nawet Słowianami.

Otóż żyje sobie jeszcze do dziś na Syberii kilkuset rdzennych Sybiraków. Z olbrzymiej pradawnej populacji pozostało ich do naszych czasów zaledwie paruset. Przeżyli wszystkie hordy, podboje i najazdy i uniknęli zniszczenia swojej kultury poprzez przekazy tradycji przekazywane z ust do ust w linii żeńskiej, czyli z babki na wnuczkę. To ocaliło zarówno ich jak i przy okazji naszą najstarszą historię. A ta jest wręcz niesamowita


Ich żywa tradycja jest przekazywana w ten sposób od uwaga, ponad 560 pokoleń, co daje historię sięgającą 14 tysięcy lat! Hebrajski kalendarzyk przy takim okresie czasu to pusty śmiech. Rdzenni Sybiracy nie używają kalendarza, nie liczą lat od jakiegoś wydarzenia. Oni po prostu mądrze liczą pokolenia swoich Korzeni Rodowych i posiadają dzięki temu najstarszą na świecie żywą historię.

Kiedyś Syberia była zaludniona i istniało na niej mnóstwo wielkich Carstw: Jugorie, Lukomorie, Biełogorie, Biełowodie i inne
wszystkie one łączyły się w Wielką Ordę. Orda składała się nie tylko z Carstw ale też chanatów i księstw. Było to gigantyczne stowarzyszenie przeróżnych organizmów politycznych. Natomiast co to jest Syberia to chyba każdy doskonale wie. Nie każdy wie natomiast że Syberia to po prostu przytłaczająco większa część Rosji. Jej największy – wręcz gigantyczny kawałek – zaludniony w pradziejach nie gorzej niż dzisiejsza Europa.

I właśnie na północnej Syberii pojawili się pewnego dnia praprzodkowie Słowian. Skąd na Syberię nadeszli? „Z północy” twierdzą rdzenni Sybiracy, których przodkowie byli świadkami nadejścia naszych ludzi.

Oczywiście więc z Arktyki nasi przybyli, albowiem „na północ” od Syberii jest tylko obszar biegunowy. Co się działo dalej z naszymi przodkami? Otóż Słowianie osiedlili się na Syberii, z upływem pokoleń stopniowo zaczęli migrować do centrum Syberii, potem do Eurazji oraz do najdalszych zakątków Europy. Ta masa ludzi nie weszła w paradę Sybirakom, lecz pokojowo sobie z nimi żyła i objęła sobie w posiadanie niezajęty przez nikogo obszar od Oceanu Spokojnego i Indyjskiego na południu, do Atlantyku na zachodzie i morza Północnego na północy Europy. Słowianie po prostu prócz Syberii i Himalajów wzięli
wszystko. Wszystko to, co nie było Syberią. Dokładnie mówiąc to z dolnego biegu rzeki Ob Słowianie rozeszli się na cały świat.

Tak że nasze pochodzenie jest już ustalone dużo precyzyjniej i kolejna granica czasowa naszej obecności w Europie przesuwa się tym samym z czasów 10700 lat (powstanie mutacji słowiańskiej DNA) do oszałamiającej liczby 14 tysięcy lat wstecz.

W tej sytuacji pozostają już tylko rozważania o tajemniczej północy, z której przodkowie Słowiano Aryjczyków przybyli w ogromnej liczbie na Syberię. I tutaj powraca jak bumerang teoria pustej ziemi oraz słynnej wyprawy admirała Byrda, podczas której wleciał on do wnętrza Ziemi swoim samolotem i był naocznym świadkiem żyjącej wewnątrz planety od dziesiątków tysięcy lat zaawansowanej rasy Aryjskiej.

Są także filmy z okresu II wojny światowej na których widać przybyłe z wnętrza Ziemi na naszą stronę w okolicach Syberii
wymarłe u nas od tysięcy lat
owłosione żywe mastodonty, przy których słonie to koniki polne!

Kolejna poszlaką jest oczywiście sama nazwa Polacy – „pole” bowiem również oznacza
biegun, aczkolwiek w tym przypadku pewności nie mam, bowiem „Polak” może również wywodzić się bezpośrednio ze słowa „Polach” – potomek Lacha po prostu.

Jeszcze inną wskazówką jest mityczna kraina Hiperborea, którą Starożytni Grecy także oznaczali jako ojczyznę Słowian. A „Hiperborea” to oczywiście ląd leżący ekstremalnie na północy.

Współczesnym Rosjanom Niemcy również wymazali całkowicie historię i według oficjalnych podręczników kolonizacja Syberii zaczęła się dopiero w późnym średniowieczu a samo terytorium Słowian ograniczało się rzekomo do paru wiosek wokół Kijowa. To oczywiście bezsens, jako że to do nas należał przecież cały kontynent Euroazjatycki – z tysiącami istniejących do dziś miast - a do rdzennych Sybiraków praktycznie cała Rosja. Oni przecież również nadawali swoje nazwy swoim miastom i te nazwy po dziś istnieją na przykład starożytna nazwa stolicy Estonii. Obalone też zostało niemieckie bredzenie że biali ludzie przybyli na Syberię, bowiem oni tam byli od zawsze i stało się wręcz odwrotnie - to z Syberii biali ludzie rozprzestrzenili się na inne ziemie. Opowieści rdzennych Sybiraków twierdzą, że w granicach Wielkiej Ordy istniały tak olbrzymie miasta jakich do tej pory nigdzie nie ma. Jednym z nich był na przykład Asgard Iryjski – kolosalna starożytna metropolia.

Rodzi się więc naturalne pytanie w tym momencie: dlaczego po naszej prasłowiańskiej kulturze i cywilizacji jest tak mało śladów? Oczywistą odpowiedzią jest tu nasza filozofia i rozumowanie oparte przede wszystkim na bezwzględnym szacunku do przyrody. Otóż pojedynczy żyjący realnie człowiek jest jedynie śmiertelnym czołem dodanym nieśmiertelnej duszy na okres około sto lat. Reinkarnacja jest podstawą Słowiańskich wierzeń i tradycji. I dlatego właśnie filozofia Słowian nakazywała palić zwłoki a nie budować grobowce no i wznosić wszystko z drewna. Obrzydliwego kultu zmarłych nie było na ziemian Słowian. Cieszono się życiem zamiast się umartwiać śmiercią, bowiem jest ona przejściowa – zaledwie do następnego wcielenia. Przodkowie nasi nie budowali z kamienia, bowiem wyznawali zasadę że nic co zrobione rękami człowieka nie powinno trwać dłużej niż żywot ludzki. W ten sposób żyjąca populacja w jak najmniejszym stopniu zakłócała równowagę w przyrodzie, naruszając ją jedynie w minimalnym i koniecznym do przeżycia stopniu. Na przykład drewniany dom rozpadał się ze starości po śmierci właściciela nie szpecąc stertą gruzu piękna przyrody. Szacunek do przyrody i Ziemi u Słowian był wartością najwyższą. Do dziś zresztą słowiańska tradycja nakazuje aby każdy Słowianin spłodził syna, posadził drzewo i
zbudował dom. Gdyby budowano z kamienia trwalszego niż życie ludzkie wznoszenie domów byłoby oczywiście zbędne, nieprawdaż? Byłoby też niezdrowe bo starsze niż wiek domy po prostu gniją i cuchną z powodu mikrobów oraz robactwa. Słowianie oraz Sybiracy doskonale widzieli że nic nie trwa wiecznie zwłaszcza życie ludzkie więc nie ma potrzeby oszpecać pięknego oblicza Matki Ziemi stertami gruzów lub toksycznych domów. W sytuacji kiedy zmarły Słowianin inkarnuje się jako nowy człowiek bez najmniejszego trudu będzie w stanie zbudować sobie na potrzeby nowego życia, nowy – zdrowy dom, który po jego śmierci rozłoży się i powróci na łono przyrody
samoistnie. Ta słowiańska filozofia jest wynikiem uważnej obserwacji przyrody. Przecież drzewa, czyli najpopularniejszy budulec w ówczesnej Eurazji nie są z betonu i nie rodzą nierdzewnych szyszek, nieprawdaż? One przechodzą cykl życia a po śmierci butwieją i powracają w całości na łono natury wydając wcześniej nasiona kolejnym generacjom. Nie oznacza to oczywiście że Słowianie i Sybiracy byli prymitywni lub zacofani. Wręcz przeciwnie, jako pierwsi na Ziemi posiadali przemysł, metalurgię, mega metropolie oraz zorganizowaną hodowlę na przykład ryb. Wytapiali żelazo zupełnie nieznane poza Syberią i prowadzili bujny handel na całym kontynencie. Syberia bowiem nie była jak dziś niemal bezludna. Była centrum życia całego cywilizowanego świata, skąd wiedza za naszą słowiańską przyczyną rozeszła się na resztę globu.

Zorganizowane niszczenie śladów kultury Prasłowian i rdzennych Sybiraków rozpoczęto za cara Piotra I, którego powszechnie nienawidzono za prozachodnie reformy i niemieckie „porządki”. Nazywano go nawet pogardliwie Pietruszka. Całe ekspedycje carskie zbierały i niszczyły wszelkie dokumenty i artefakty potwierdzające istnienie syberyjskich Carstw. Prawosławna cerkiew oczywiście gorliwie w tym niszczeniu pomagała – identycznie jak kościół katolicki na ziemiach Lechii. Na naszych świętych miejscach powtykali wszędzie kości i postawili grobowce
kościoły po prostu, których nazwa sama w sobie mówi wszystko. To jest identycznie plugawe jakby na miejscu świętym dla amerykańskich Indian wetknąć szkielet kolesia niewinnie straconego po sfingowanym procesie, następnie postawić na tych kościach
kościół i kazać Indianom modlić się do plastykowej figurki na krześle elektrycznym.

No czy to nie jest durne?

Czy to nie jest przypadkiem dokładnie to samo co zrobił kościół Rzymski?

Niemieccy historycy napisali (tak samo jak u nas) Rosjanom zupełnie inną historię i z Syberii zrobili ziemię
niehistoryczną. Podobnie jak z Lechii, z której sprzed ery chrześcijańskiej zrobili
białą plamę w podręcznikach. Niszczenie śladów słowiańskości było tak intensywne i zapalczywe, że jak na ironię to właśnie w zachodnich źródłach, podaniach, kronikach, znajduje się obecnie te ślady. Zachowały się na przykład dokumenty podatkowe świadczące, że nawet w czasie upadku Syberii istniało tam nadal
70 wielkich miast płacących carowi daninę. 70 miast w epoce, w której rzekomo Syberia była dzika i bezludna! Ta sama historia dotyczy reszty kontynentu – Prasłowianie zbudowali na terenie Europy ponad 3 tysiące miast – w epoce sprzed Mieszka I – w której rzekomo nie było
niczego!

Tymczasem okazuje się także, że dosłownie wszyscy przodkowie Słowian i rdzennych Sybiraków byli piśmienni. Wszyscy bez wyjątku. Analfabetyzm powszechny nadszedł oczywiście dopiero wraz z religią zwabicielopodobną, pogrążając ludzkość w ciemnych wiekach i nieuctwie. Sybiracy pamiętają też jak zbudowano tak zwany Chiński Mur i twierdzą że wzniesiono go i ufortyfikowano tak aby odpierać ataki nie z północy lecz południa. Było to w czasie rozkwitu Wielkiej Ordy. Dopiero później był on wielokrotnie przebudowywany i dopasowywany już przez samych Chińczyków. W pradawnej Syberii 5 tysięcy lat temu istniały olbrzymie miasta wyposażone ze względu na mroźne zimy w bardzo szerokie podziemne tunele pozwalające na swobodny transport i przemieszczanie towarów. Sieć tuneli szerokich jak jezdnia dwupasmowa do dziś jest legendarna ale się o niej w ogóle nie pisze. W tak zwanej „epoce brązu” natomiast, na Syberii od tysiącleci w co drugiej rodzinie wytapiano żelazo i produkowano stalową broń. Żelazo było wówczas cenniejsze od złota. To tam już 4 tysiące lat temu posiadano doskonale opancerzonych od stóp do głów w stal żołnierzy i to stamtąd właśnie Słowianie wynieśli bezcenną dla naszego Narodu wiedzę na temat pancernej kawalerii, jaka na długo zapewniła im przewagę militarną na świecie. Szczytowym osiągnięciem sztuki wojennej Słowian na tym polu była oczywiście polska Husaria, której czyny już dawno stały się legendarne, bowiem była to najwspanialsza kawaleria wszechczasów, dla której nieistotna zupełnie była przewaga liczebna wroga ale pytanie: gdzie on kur*a jest?
http://innemedium.pl/wiadomosc/lechia-k ... gow?page=1

baca pisze:Lechia - Kraina Bogów
pon., 2017-03-27 14:56

Obrazek
Źródło: internet

Według więc całkiem sporej ilości danych można już dziś stwierdzić, że przybyliśmy z rejonów obecnie polarnych. Z Arktyki, która stała się biegunem po ostatniej globalnej zmianie klimatu – tej samej, która wywołała potop i niejako zmusiła nas do eksodusu. Nasi przodkowie mieli nielichy dylemat, bo ze względu na ostrą zmianę klimatu należało wyemigrować
no ale gdzie? Świat po kataklizmie był przecież bardzo nieciekawym miejscem. Wszędzie było pełno dzikich owłosionych zwierząt: mamutów, misiów i neandertalskich małpoludów. Europa po potopie była znacznie bardziej dzika niż dziś Amazonia, albowiem w Amazonii aby przetrwać wystarczy mieś silne zęby a tymczasem w europejskiej dżungli należało w ramach przetrwania posiadać oprócz zębów również jakiś dobry patent na mróz. Tak więc misie miały półtonowe zapasy sadła, krowy gęste futro, mastodonty też, owłosione gigantyczne świnie atakowały nieustannie wszystko co się rusza i nadaje na ząb, a zdziczałe neandertalczyki obdzierały te wszystkie zwierzaki z futer dając im po bandycku kamieniem w łeb. Dzicz goniła dzicz i wyprawa do Europy była tak samo dobrym pomysłem jak wyprawa do zamarzniętego piekła. Nie mając jednak wyboru wyruszyliśmy ucywilizować tę dzicz.

Zabraliśmy z Syberii to co najcenniejsze - naszą Wiedzę - i wkroczyliśmy na zachód i południe aby znaleźć sobie nową ojczyznę docierając do najdalszych zakątków Europy. Mastodonty oswoiliśmy i zaprzęgliśmy do pługa, z dzikich żyjących w dżungli rogatych bawołów zaczęliśmy w oborach wyciskać jakiś biały sok, misiom wskazaliśmy drogę do lasu, dzikim świniom do chlewika, dzikusom daliśmy pismo, neandertalczykom kopa w dupę i urządziliśmy się. Ogrodziliśmy sobie naszą działkę Uralem z prawej, Altantykiem z lewej, Alpami na dole i Lapończykami u góry aby gdzieś tam w Skandynawii mogli sobie pod naszym adresem nieszkodliwie pobrąchać pod nosem. Z Lapończykami nie szło się dogadać, bo z zamarzniętymi gilami pod nosem zgoła niewyraźną mieli mowę. Tak więc po kilku nieudanych próbach dojścia do porozumienia daliśmy im sanki aby pojechali sobie do świętego Mikołaja po jakiś lek na te gile. Pojechali i jeszcze nie powrócili – być może nadal jadą, kto wie? Okolicznych dzikusów udało się ucywilizować. Ci w dzisiejszych Indiach ucieszyli się, że nauczyliśmy ich ludzkiej mowy, że poznali dobrodziejstwa pisma, nazwali nas więc Słowianie i te zaszczytne miano do dziś naszą szlachetną nazwą takie właśnie jest. Słowianie - ludzie którzy przynieśli Słowo. Słowo, albowiem wcześniej nie było nic. Wcześniej był tylko charczący nieporadnie neandertalski małpolud, który charczał zresztą sporadycznie – tylko w sytuacji kiedy niezdrowo się podniecił – dając na przykład jakiemuś biednemu królikowi kamienną pałką w łeb. Do dziś zresztą ich „mowa” jest najbardziej prymitywną formą komunikacji na Ziemi. Przecież ten osławiony „starożytny” „język” to tylko tak naprawdę 500 prymitywnych neandertalskich słów. W świetle definicji języka to nawet nie jest język zatem, lecz jedynie dialekt, bowiem fakty są takie że oswojone z językiem migowym szympansy przyswajają dużo więcej słów ludzkiej mowy niż stworzyli we własnym języku neandertalczycy. No i dlatego właśnie w ich „języku” nie ma poezji, nie ma literatury, nie ma kronik, nie ma kompletnie nic. Od pół miliona lat już tak nie ma niczego a więc nie są to hmm
puste słowa. Do naszego języka weszło co prawda parę neandertalskich słów no ale nie można tu nie zauważyć, że jest to dosłownie więzienna grypsera, jako że odkąd żyjemy z neandertalczykami to ich „życie” przez 99% czasu spędzane jest w miejscu dla bandytów, czyli w pudle.
http://innemedium.pl/wiadomosc/lechia-k ... gow?page=2

baca pisze:Lechia - Kraina Bogów
pon., 2017-03-27 14:56

Obrazek
Źródło: internet

Dlaczego?

To proste. Pół miliona lat jakie sobie spędził na Ziemi pozbawiony ewolucji skamieniały „naród”, polegało na wzajemnym zabijaniu się kamieniami i stąd u neandertalczyka wziął się ten bandycki gen – który jest dziś po prostu jego naturą. Jeśli bowiem przez parę milionów pokoleń bandycka patologia rodziła wyłącznie bandytów no to weszło jej to już po prostu w krew i do innego niż bandyckie rzemiosło ta patologia nawet nie jest zdolna. Udomowiono krowy, słonie, wilki, koty lecz nikt nie udomowił jeszcze neandertalczyka. Są tak bardzo genetycznie agresywni, że wystarczy tylko drobna domieszka neandertalskiej krwi aby nawet w XXI wieku nastąpił powrót do epoki kamienia u zainfekowanego osobnika. Spójrzmy bowiem na tych ludzko neandertalskich mieszańców. Weźmy na ten przykład i sparzmy dobrze bądź co bądź ułożonego Murzyna oraz neandertalczyka i zobaczmy co się stanie.

Co otrzymujemy za produkt?

Otrzymujemy semitę – agresywnego jak każdy wielorasowy kundel dzikusa, który nawet jeśli posiada do dyspozycji dobrodziejstwa cywilizacji to i tak pogrąża się w epoce kamienia. Czy w krajach semickich nie stosuje się na przykład kary śmierci przez ukamieniowanie?

No właśnie. A przyczyną tego jest właśnie już wspomniana domieszka neandertalskiej zwierzęcej krwi, która wręcz wymusza powrót do dzikiej natury. Ich „literatura” to również sam bandytyzm: „Ali Baba i 40 rozbójników” – to wszystko co stworzyła „literatura” ludzi z domieszką skamieniałej krwi. Chociaż nie, był tam jeszcze niejaki Alladyn, który ukradł jakiś dywan i lampę


Na punkcie dywanów oni tam zresztą mają jakąś niezdrową obsesję. Każdy semicki bandyta ma dywanik pod głowę co jest zresztą zrozumiałe, bo pół miliona lat siedzenia gołą dupą na skałach w wilgotnej jaskini każdemu by chyba wyrobiło genetyczny lęk przed hemoroidem. Bo o ile hemoroid na dupie można zakryć sukienką, no to co począć z hemoroidem na łbie? No nic nie można począć i chyba dlatego każdy bandyta ma swój dywanik i gruby ręcznik na głowie. Ręcznikogłowi wręcz modlą się do tych dywaników – bo jakiś przebiegły specjalista od sprzedaży zbędnych abonamentów - jakiś szczwany koczowniczy dyw
ersant - powiedział im kilkaset la temu że taki kolorowy dywanik, to jest coś jakby telefon komórkowy. No i od tamtej pory oni tam pięć razy dziennie gadają sobie do tych dywanów usiłując się skomunikować w ten prosty sposób ze zmarłą ciotką Mahometa. Typowy kult cargo, no ale nie będziemy o tych dywanach niepotrzebnie dywa
gować. Wystarczy w ramach prostowania niewyjaśnionych spraw powiedzieć w końcu semitom, że dywan nie jest telefonem komórkowym lecz tradycyjnym miejscem do zamiatania pod niego wszelkiego syfu.

Tymczasem powracając do Lechii. To tu wymyślono koło, metalurgię – czyli sposób na szybkie opuszczenie epoki kamienia - i 90 procent innych wynalazków, które popchnęły świat do przodu.

I cały świat poszedł jak wiemy do przodu z wyjątkiem jednego pseudo narodu. Imperium Lechickie rozciągało się od Uralu po Atlantyk, lecz Polacy generalnie niewiele wiedzą o swoich korzeniach i swojej historii ponieważ w ostatnich 300 latach zostali poddani bardzo intensywnej zmianie tożsamości ze strony niemieckiego okupanta. Również cała oficjalna nauka będąca zresztą (tak samo jak media) nadal pod ciężkim butem szkopa, nie kwapi się na udzielenie nam wyczerpujących wiadomości na ten temat.

Nauka to jest oczywiście także historia i jeśli chodzi o aspekt historyczny to nie ma obecnie na świecie żadnego innego narodu któremu by tak bardzo intensywnie wymazywano historię jak to ma miejsce w przypadku Polaków. Pochodzący z przecież najnowszej historii przykład Żołnierzy Wyklętych jest tego najlepszym dowodem. Lechia została najpierw unicestwiona przy pomocy masowego mordu wszystkich książąt lechickich oraz zdrady ze strony szkopskiej księżniczki a następnie wymazana całkowicie z historii tak że pozostała po niej dosłownie wielka biała plama we wszystkich podręcznikach. Natomiast sama „Po-lechia”, czyli obecnie Polska została poddana tak wielkiemu procesowi wynaradawiania i eksterminacji, jakiego nigdy jeszcze nie było w historii tego globu. Ten plugawy proces zresztą trwa w najlepsze, bo przecież każdy doskonale wie że mimo braku wojen, plag, kryzysów z Polski wygnano w ubiegłych latach znacznie więcej ludzi niż wszystkich afrykańskich „emigrantów” razem wziętych. Tam są jakieś wojny, dyktatury, etniczne czystki, derby uchodźców, Al-kaidy, państwa islamskie a w Polsce? W Polsce jest dobrobyt. Tak wielki, że już co piąty Polak został zmuszony do opuszczenia swojej Ojczyzny tylko po to aby zwyczajnie
przetrwać! A reszta która pozostała?

Ta reszta no cóż
„prosperuje” czyli zaharowuje się wydając 95 procent zarobków na żywność a więc po prostu zapier*ala za przysłowiową miskę zupy. Totalne bezprawie, powszechne dziadostwo i bandytyzm fiskalny morduje nasz Naród skuteczniej niż hitlerowcy. Współczesna Polska to nie jest państwo lecz antypaństwo rządzone przez folksdojczów, którzy eksterminują nasz Naród. Nasz Ród, czyli właśnie
Naród. Polskie rzekomo sądy składają się z psychopatycznych przestępców, polskie rzekomo urzędy rekrutują się z obcych intruzów, polskiej armii zwyczajnie nie ma, a polska policja to w zasadzie pogrobowcy UPA.

Szkop zamknął fabryki, zniszczył rolnictwo, zlikwidował przemysł oraz przywileje socjalne, wydłużył wiek emerytalny, ponastawiał wszędzie bramek do opłat za nic i parszywych Lidlów, wprowadził do szkół obowiązkowy język niemiecki i przerobił polskie pośredniaki w agencje naganiaczy na roboty w Niemczech. Aby skuteczniej wynarodowić Polskę szkop zlikwidował też polską służbę zdrowia i przemysł farmaceutyczny, a następnie wprowadził „przymusowe” szczepienia niemieckimi szczepionkami aby tak samo jak żydowski lekarz pierwszego kontaktu, doktor Mengele wykończyć tych, którzy mimo wszystko nie chcą z Polski wyjechać, albowiem tylko w dawnej Lechii (krajach słowiańskich) szczepienia są „obowiązkowe” – co zostało uchwalone przez polskojęzyczny Sejm, będący za czasów Tuskolandu agenturą niemiecką w komplecie. To co jest bardzo ważne ze szczepieniami to to, że jest to obowiązek obywatelski nie mający absolutnie nic wspólnego z obowiązkiem prawnym, lecz o tym pracujący dla szkopa personel przychodni oczywiście nie mówi Polakom. Obowiązku przymusowych szczepień nie ma ludziska! Taki obowiązek może wprowadzić jedynie Światowa Organizacja Zdrowia po ogłoszeniu na jakimś terytorium epidemii. Sanepid nękający w interesie szkopa rdzennych Polaków może przymusić do szczepień tylko i wyłącznie w przypadku wspomnianej epidemii lub przypadku tak zwanego „zwiększonego ryzyka” – na przykład jeśli jeden z rodziców jest nosicielem choroby bardzo zakaźnej. Cały pozostały szum medialny o rzekomo obowiązkowych szczepieniach to tylko propagandowy bełkot mający ogłupić Polaków i zmusić ich aby „dla świętego spokoju” dali zaszczepić swoje potomstwo. Tymczasem prawda jest taka, że niezależnie co mówi przez telefon pani z przychodni lub sanepidu nie ma obowiązku szczepień. Nie ma, bowiem „obowiązek obywatelski” nie ma nic wspólnego z obowiązkiem prawnym. Jest to kruczek prawny będący starannie zaplanowaną w legislaturze furtką dla agentury niemieckiej aby ona uniknęła „obowiązkowych” szczepień na terenie Polski. Dlatego warto aby o tej furtce dowiedzieli się także Polacy. Kolejnym dowodem na to jest jakże oczywisty fakt że Cyganie mieszkający w Polsce na koszt Polaków
nie muszą się szczepić w ogóle. Nie muszą, powtarzam. Nie sczepią się zatem a czy widział ktoś chorego Cygana? Albo w szpitalu na przykład? Bo ja widziałem tylko raz, kiedy tam Cyganka poszła złożyć jaja. Zaraz po jej gospodarskiej wizycie trzeba było nie tylko porodówkę ale jeszcze całe skrzydło odwszawiać no ale to zupełnie inna opowieść


Sytuacja jest nieciekawa – Polska z dnia na dzień dosłownie zanika – głównie z przyczyn demograficznych ale głowy do góry – Lechia jest na progu swojego wielkiego odrodzenia i już niewiele czasu nas dzieli od powrotu do wspaniałości. Ten sztucznie podtrzymywany w Polsce brak rozwoju ekonomicznego wynikły z grabieży wszelkiego wypracowanego ciężko dobra pod naciskiem ciężkiego buciora który szkop wetknął do naszego domu, dobiega bowiem właśnie końca i dlatego jest niezwykle ważne, aby w przededniu tego wydarzenia, które jest nieuchronne, za wszelką cenę nie dać się wynarodowić i pozbawić tym samym szansy na lepszą przyszłość, która po tysiącu lat niepowodzeń jest już na progu. Okupacja prymitywnej dziczy rozpoczęta jeszcze za czasów Mieszka I dobiega bowiem końca. Cesarstwo Rzymskie jest już tak przegniłe, że się po prostu definitywnie kończy jego rozkład. Wszystko wskazuje na to, że dzicy ale zdrowsi pod wieloma względami muzułmanie wykonają na nim gest miłosierdzia i zakończą jego przykro się przeciągający zgon. Oby jak najrychlej wyeliminowali z pięknego oblicza Ziemi te hordy dewiantów, ciot, zdrajców własnej rasy oraz pederastów, bowiem tylko zdrajca może być gorszy od najgorszego wroga.

Lechia jako jedyny Naród na świecie jest na muzułmanów w pełni odporna, bowiem jej nazwa oznacza poddanych króla Lecha. Poddanych dobrowolnie rzecz jasna jako że Lechici to jedyny naród na całym świecie dosłownie
wolny! To tu bije bowiem serce świata białego człowieka i tu jest jego sumienie. Mało kto wie bowiem, że u nas nie ma i nigdy nie było tak naprawdę żadnej arystokracji. Dowodzą tego oczywiście bezsporne badania genetyczne. Otóż, w odróżnieniu od narodów na przykład zachodnich badania te dowiodły, że w Polsce nie ma genetycznych władców. U nich owszem – te same rody i to czasami od tysięcy lat ciągle są elitą i wciąż sprawują władzę i z drugiej strony również ciągle te same rody są niewolnikami, czyli tak zwanymi: „robotnikami”, „rolnikami”, „pracownikami”, etc. Tego zjawiska nie ma w Polsce znanej od zawsze z tak zwanych Wolnych Kmieciów, których nieskrępowana wolność niestety dobiegła końca dopiero z nastaniem
chrześcijaństwa. Oznacza to, że nie ma u nas czegoś takiego jak szlachectwo, bowiem szlachcicem jest
każdy Polak. Cały ród Polaków Lechitów to jest przecież
Naród – nasz-ród. Naród panów ponadto. Dosłownie, bowiem pan Kowalski, pan Igrek lub pan Iksiński nie wziął się oczywiście z dupy lecz z faktu że zbiór panów Polaków to po prostu
Państwo. Zachodnia dzicz ma jakieś republiki, (republika to notabene również żałośnie nieudolna kalka polskiego słowa „rzeczpospolita”), księstwa, gubernie, stany, królestwa, bla, bla, bla a my już od prawie 4 tysięcy lat posiadamy
Państwo. Państwo Lechickie a teraz Państwo Polskie. Dzicz z zachodu nie posiadając własnego a więc kalkując nasze nazewnictwo też się nazwała co prawda herr, monsieur, lord lub signor, lecz mimo iż to też oznacza „pan” z panem nie ma nic wspólnego gdyż to nadal są tylko niewolnicy robiący jak mrówki na swoich odwiecznych władców. Państw nie posiadają owi niewolnicy proszę zauważyć. To co się uważa za państwa na zachodzie nazywa się
country, paese i tak dalej – a te słowo oznacza
wieś! Tak więc tylko Polacy posiadają własne Państwo – dzicz posiada tylko te swoje Wieślandie, ot co. Wieślandia angielska, wieślandia francuska, wieślandia włoska itp. Szkopy to nawet tego nie posiadają, bowiem nie istnieje coś takiego jak „Republika Niemiecka”. RFN to tylko pic. Niemcy to tak naprawdę tylko spółka handlowa, gdzie Merkel robi za prezesa zarządu zależnego w pełni od okupacyjnego rządu, a wszyscy tak zwani „obywatele” to tak naprawdę
pracownicy tej spółki – to szokujący lecz już doskonale znany fakt. USA również nie istnieje – to tylko to dobre słowo
kolejna spółka. Tm razem
kolejowa bowiem! USA to zapewniam nie jest suwerenny kraj. To jeszcze nie koniec bo tylko i wyłącznie w Lechii każdy pan żył sobie sam wedle swojego własnego uznania – żaden inny naród nigdy nie miał takiego komfortu. Tam zawsze była linia władca – służący. Wszyscy Polacy genetycznie są sobie zatem równi. I dlatego tak zaciekle zaciera się o tym fakcie wszelkie historyczne ślady. Włącza się w tę równość oczywiście także tak zwany „naród” Ukraiński. Ukraińcy bowiem – czy to się komuś podoba czy nie - to nie Ukraińcy lecz Lechici tacy sami genetycznie jak my. Nasi rodzeni bracia i siostry – identyczni jak bliźnięta syjamskie pod kątem genetycznym. Różni nas JEDYNIE narzucona z zewnątrz, i nam i im, ogniem i mieczem antyludzka zwabicielopodobna pseudoreligia po to właśnie aby nas
poróżnić. Przed tym podłym poróżnieniem jakiego dokonali protopopi stanowiliśmy jednolitą całość! Ba, dzisiejsza Polska i dzisiejsza Ukraina to wręcz monolityczna kolebka Słowiańskiej Lechii Starożytnej. Nienawiść do ukraińskich i polskich Słowian jest u neandertalczyków zwierzęca po prostu. „Za karę” za zniszczenie doszczętne neandertalskiego bandyckiego kaganatu przed ponad tysiącleciem, zafundowali Polakom rozbiory, Potop oraz Holokaust w czasie II Wojny, a Ukraińcom Wielki Głód no i tę rozpierduchę która jest obecnie – łącznie niemal czterdzieści milionów niepomszczonych ofiar. Nie tylko Polacy jak ryba wody potrzebują historycznej prawdy o przedkatolickiej epoce, Ukraińcy potrzebują jej dużo bardziej aby też mogli otworzyć oczy. Wróg Słowiańszczyzny, a nie ma zacieklejszego przecież niż Niemiec, doskonale wie że gdyby Polska i Ukraina się zjednoczyła to mając niemal 100 milionów obywateli i najbogatsze złoża na kontynencie – stałaby się w kilka lat supermocarstwem nie do pokonania nawet przez połączone siły Niemiec i Rosji. Dokładają więc wszelkich starań aby zarazić Słowian hitleryzmem i napuścić po praz kolejny na siebie. Ich zwierzęce życie po prostu od tego zależy bo w innym przypadku nie mogliby już dłużej ani na Polakach ani Ukraińcach żerować
to naprawdę jest takie proste. Pomagajmy więc Ukraińcom, tłumaczmy cierpliwie zawiłości historii, otwierajmy im oczy a dzień zjednoczenia Słowian i wyzwolenia spod okupacji tym rychlej nadejdzie im każdy Słowianin to zrozumie samodzielnie. Nie dajmy się podszczuwać Niemcowi za okruszki z pańskiego stołu, podżegać neandertalczykom do jakiejś bratobójczej wojny tylko wyjaśniajmy wszystkim Słowianom, że tam gdzie dwóch się bije, jedynie utuczony na naszej krwi
tłusty szwab skorzysta. Przecież tylko po to żebyśmy nie mogli się więcej dogadać nam dali alfabet łaciński a im te wyroby protopopopodobne – cyrylicę po prostu. Na tysiąc lat pomieszali nam Słowianom języki i naprawdę pora to nieporozumienie w końcu zakończyć.

Cały naród Lechicki to szlachta. I dlatego cały Naród Lechicki (wszystkie „kraje” słowiańskie) jest przez Rzym po stokroć
WYKLĘTY oraz skazany na eksterminację. Dowodem na to jest oczywiście nasza wspaniała historia w której wręcz przepełno jest tak zwanej schłopiałej szlachty lub zjawisk odwrotnych. Sytuacji bowiem, kiedy za zasługi wojenne król nadał szlachectwo i majątek ziemski „prostemu” chłopu nie brakuje. Prosty polski żołnierz na przykład został mianowany
królem Haiti. I do dziś ten kraj ze łzami w oczach nie wspomina króla lepszego! Zjawisk odwrotnych też nie brakuje w naszej historii. W obydwu przypadkach migracja Lechity do innej kasty odbywała się totalnie bezkonfliktowo, bowiem rdzenny Polak/Lechita doskonale czuje się w każdej roli i jak dowodzi to historia każdy rdzenny Polak/Lechita doskonale nadaje się zarówno do pracy na roli jak i do, to dobre określenie
piastowania urzędów najwyższych. Takich predyspozycji żaden Inny naród na świecie nie posiada. Naszych „arystokratycznych” wojskowych (generałów) po ostatniej wojnie zdegradowano w Anglii do klasy fabrycznych robotników i co? I „arystokraci” doskonale i z dumą sobie dali radę jako zwykli robotnicy. Co natomiast mamy na zachodzie? Tam jeśli się jakiemuś milordowi nóżka powinie i na przykład straci pracę – nie wie kompletnie co ze sobą począć i zaraz rzuca się na sznur. Słowem, proszę zauważyć, że na całym świecie narodu kompleksowo dającego radę poza Polakami zwyczajnie nie ma. Eksterminowano przecież nie tylko nas – również inne narody – ale mimo iż nie tak zaciekle jak Polaków, to nikt inny poza Lechitami nie dał rady tej eksterminacji przetrwać. A my dajemy radę i to pomimo iż eksterminacja trwa już tysiąc lat i jest najbardziej zaciekła w dziejach ludzkości! Nikt nie jest w stanie nas zwyciężyć. Nikt i nigdy. Te pustynne afrykańskie siły, które usiłują to od dziesięciu wieków zrobić w zasadzie są bezradne i niczego poza obelgami pod kierunkiem naszego Narodu od czasów legionów rzymskich nie były w stanie wymyślić. Wymordować nas nie są zdolni bo nie pozwali na to nigdy reinkarnacja. Zniesławiają nas jedynie zatem na potęgę korzystając z całej swojej propagandy oraz mediów, Lechici się z nich śmieją również a potegę no i ch*j im w dupę, no bo co można w tej sytuacji innego powiedzieć, aby nie urazić ich pedalskich uczuć? Nic nie można innego powiedzieć a więc nie mówmy nic poza tym


Jakie są zatem możliwości działania przy takim stanie rzeczy jak powszechne przekłamywanie naszej historii i naszego dziedzictwa kulturowego jakie wnieśliśmy przecież dla całego świata?

Jedyną rzeczą jaką nam pozostała to indywidualne dochodzenie do prawdy, opierając się na szczątkowej antycznej wiedzy historycznej pozostawionej, przez średniowiecznych kronikarzy, religioznawstwie, genetyce i językoznawstwie słowiańskim, jak i rozwój umiejętności logicznego myślenia i powiązywania znanych faktów w jedną spójną całość. Na podstawie faktów jak i drobnych szczegółów można zrekonstruować naszą antyczną historię. Jest to trudne, bo zmieniono nam naszą tożsamość, naszą nazwę jak i nasze rodzime wierzenia i kulturę. Polska jako Lechia (przedkatolicka nazwa Polski) ma dość dobrze udokumentowaną historię przez średniowiecznych skrybów. Wszystkie antyczne mapy zachodnie pokazują Europe podzieloną między dwa mocarstwa. Cesarstwo Rzymskie i (białą plamę) czyli Imperium Lechitów, w którego skład wchodziły słowiańskie plemiona: Wandali, Wenetów, Gotów, Polan, Alanów Sarmatów i Scytów. Wielu zagranicznych kronikarzy jednoznacznie twierdzi, że LECHIA to antyczna nazwa Polski z przed chrztu w 966 r. Nazwy Polski (Lechia) używane przez obcych kronikarzy to: perskie Lachestan, litewskie Lenkija, ormiańskie Lehastan, węgierskie Lengyelorszag. Polaków nazywano wszędzie Lechitami: tureckie Lehce, ruskie Lachy, węgierskie Lengyel, rumunskie Leah, Ledianin u Serbów. Podobnie jak słowo Laszka (obecnie znane jako Laska) oznaczało nic innego jak Polka. Sami Polacy od najdawniejszych czasów nazywali siebie Lechitami. Słowa „Polacy” użyto dopiero po raz pierwszy w XV wieku, a wcześniej używano „Polanie”, które pojawiło się po raz pierwszy na przełomie X i XI wieku w żywocie starszym św. Wojciecha, spisanym w Rzymie między 999 a 1001 rokiem. Co niezwykle ciekawe to fakt, że w ościennych językach np. czeskie lech znaczy pan, wielmoża czyli Polacy (Lechici) zwani byli przez swoich sąsiadów Panami, wolnymi ludźmi, szlachetnie urodzonymi. Starożytna nazwa grecka naszego Państwa to Lachia (kraj Panów, Wybranych). W Sanskrycie Lech oznacza tyle, co pan, władca, król, pasterz czy bóg. Lechistan to zatem państwo panów lub państwo bogów lub państwo pasterzy. Po persku do dzisiaj słowo Lah oznacza pana, boga i pasterza. Warto wiedzieć, że słowo Leh-Lah znajduje się również na inskrypcjach na wielu kurhanach w Europie i Azji. Oznacza się w ten sposób grobowiec należący do władcy. Węgrzy zwą nas Lengyel i jest to połączenie dwóch słów: Lech i Angyel (Pan i Anioł). Również w całym regionie bliskowschodnim słowo LACH jest stosowane w piśmiennictwie. Nawet po hebrajsku słowo “Lah” ma dokładnie te same znaczenie i brzmi Elah. W liczbie mnogiej to Elahim, a w wersji starohebrajskiej brzmi Elohim. Co bardziej nawiedzeni chrześcijanie znają to słowo doskonale, jest ono użyte w biblii ponad 2700 razy na nazwanie nie boga lecz bogów, ponieważ jest to liczba mnoga. Podczas czytania biblii słowo JHWH tłumaczone na Polski jako Jehowah czytane jest przez żydów właśnie jako Elohim (Panowie, Bogowie), ponieważ żydzi wierzą, że nie są godni wymawiania słowa JHWH. Ano nie są godni tak jak rudy folksdojcz nie godny wymowy słowa „kulwa”, bufetowa słowa: „kuhwa” lub hrabia Bul słowa: „bahon Hotszyld”. Nie przypadkowo w biblii zwie się ludzi owieczkami, bo słowo Elohim oznacza też
pasterzy. Po arabsku natomiast słowo Lah ma dodany przedrostek Al i stąd wziął się słynny Al-lah, co znaczy dosłownie “ten Bóg”, “Bóg właściwy”. Dlatego Lahestan po arabsku również znaczy Kraj Bogów. I dlatego Allach Akbar, tak naprawdę znaczy: Lach Jest Wielki. W Turcji do dziś nie używa się nazwy naszego kraju innej niż Lechistan. Dowodów chyba już na to wystarczy


Rzekomy upadek Cesarstwa Rzymskiego jest jedną z wielu historycznych nieprawd. Imperium trwa nadal, przekształciło się w cesarstwo Rzymsko niemieckie, przeszło przez wiele złośliwych mutacji, jak gangrena się rozprzestrzeniało i przez wieki używało ludów i państw germańskich, by zdobywać, kawałek po kawałku, kolejne ziemie Lechitów. Cesarstwo Rzymskie wraz z tysiące razy modyfikowaną religią, trwa po dziś dzień. I te trwanie właśnie dobiega końca ponieważ ten chory na wszystko nowotwór właśnie zdycha.

Należy na wszelką cenę kultywować pamięć o Naszym Wspaniałym Narodzie u naszych dzieci aby nigdy ona nie zanikła. Jest na to stary jak świat sprawdzony i zupełnie bezpłatny sposób rdzennych Sybiraków. Każda Słowiańska babka powinna naszą polsko lechicko słowiańską historię przekazywać z ust do ust każdej Słowiańskiej wnuczce. Jest wówczas potwierdzona doświadczeniem Sybiraków gwarancja, że historia ta przetrwa co najmniej trzy razy dłużej od egipskich piramid. Naród pozbawiony historii – pozbawiony jest przyszłości, bo nie rozumie po co żyje i co się wokół niego dzieje. Doskonałym przykładem tego zjawiska są na przykład stada naczelnych z Afryki zagubione beznadziejnie w Bronxie. Nie mają bladego pojęcia kim są i co oni tam robią. Poruszają się zdziczałymi stadami po ulicach nie wykonując sensownych ruchów w ogóle. Nie mają absolutnie żadnej kultury. Żadnego dziedzictwa. Po zdjęciu żelaznych łańcuchów noszą łańcuchy z tombaku bowiem nie znają innej tradycji. Nie wolno do czegoś takiego w przypadku Narodu Boskich Lechitów dopuścić i kompletnie nic to nie kosztuje aby zachować i utrwalić prawdziwą pamięć o naszej spuściźnie. Musimy jeszcze trochę tylko przetrwać do lepszych czasów i tak samo jak nasi dzielni przodkowie nie dać się wynarodowić, zgermanizować i zdegradować do roli niewolników tej pustynnej dziczy. Taki jest po prostu nasz słowiański obowiązek i każdy kto się od niego obłudnie wykręca lub zostaje z własnej woli folksdojczem sam pluje na groby swoich przodków i jest warty w związku z tym jedynie najwyższej pogardy i wiecznego
zapomnienia. Popiel na przykład dokonał tego typu zdrady żeniąc się z niemiecką księżniczką, która otruła następnie wszystkich Lechickich władców. Został przez Naród wygnany (lub w innej wersji rzucony na żer szczurom) i skazany na zapomnienie tak skutecznie, że do dziś nikt nie wie jak on się naprawdę nazywał. Popiel bowiem to nie jest jego nazwisko. Popiel oznacza po prostu kogoś kto „trzymał z popami”. To staropolski pierwowzór nazwy „folksdojcz” i nie jest to jak wiadomo przydomek, o którym można rzec
godny. Słowo spopielić oznacza
unicestwić po prostu.

Przechowujmy zatem naszą tradycję w rodzinach i szukajmy gdzie się tylko da kolejnych okruchów naszej bogatej historii, jaką pragnie się od zawsze Słowianom ukraść. No i koniecznie oswajajmy Ukraińców. Koniecznie tych, którym niechcący udało się na tych stepach nieco zdziczeć. Jak ich prawidłowo wychowamy to nam dobrze ułożony Ukrainiec na pewno zaprocentuje w przyszłości, bo pamiętajmy, że ich wrodzony dar do prowadzenia wojen jest dokładnie tak samo dobry jak nasz własny. Jedynie brakuje nam tak samo dobrego morale aby stać się niepokonani na całym globie. A zdrowe morale można przy pomocy prawdy z łatwością wytworzyć u innych Słowian. Polacy mają najlepsze morale na świecie i chociaż mało kto o tym wie to w czasie II wojny światowej tylko dzięki niemu bardzo dużo dezerterów z Wehrmachtu wałczyło w naszych szeregach ramię w ramię z hitleryzmem.

źródło: liczne zasoby internetowe, lecz najważniejsze to:

https://treborok.wordpress.com/starowie ... pierwsze...
http://innemedium.pl/wiadomosc/lechia-k ... gow?page=3
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5769
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 382
x 219
Podziękował: 32174 razy
Otrzymał podziękowanie: 9147 razy

Re: WIELKA LECHIA, HISTORIA I PRZYSZŁOŚĆ!!!

Nieprzeczytany post autor: abcd » środa 12 kwie 2017, 19:24

Nie znam ichniego języka ale czuję przez skórę, ze to również o nas i w pozytywie:

New Intermarium - Future of Europa - Message to Patriots middle the Seas

https://www.youtube.com/watch?v=JxNqpGpru9s
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 9410
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 656
x 183
Podziękował: 8164 razy
Otrzymał podziękowanie: 13895 razy

Re: WIELKA LECHIA, HISTORIA I PRZYSZŁOŚĆ!!!

Nieprzeczytany post autor: songo70 » sobota 15 kwie 2017, 10:02

SPOKÓJ NA GRANICY POLSKO-CHIŃSKIEJ :lol: 8-)

http://www.tvn24.pl/magazyn-tvn24/polsk ... ia,92,1803
0 x


panta rhei

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 5548
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 731
x 257
Podziękował: 9479 razy
Otrzymał podziękowanie: 10075 razy

Re: WIELKA LECHIA, HISTORIA I PRZYSZŁOŚĆ!!!

Nieprzeczytany post autor: chanell » poniedziałek 17 kwie 2017, 10:17

Król Krak - Cyrus Słowianie

https://youtu.be/tX_NIXNl4xI

Opublikowany 5 sty 2017
Autor filmu Grażyna Rozwadowska .

Grażyna Rozwadowska - Pastor , matka duchowa ,przewodnik. Autorka książek , publikacji, pieśni chrześcijańskich .
Dzięki jej służbie wiele osób przyjęło zbawienie.
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5769
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 382
x 219
Podziękował: 32174 razy
Otrzymał podziękowanie: 9147 razy

Re: WIELKA LECHIA, HISTORIA I PRZYSZŁOŚĆ!!!

Nieprzeczytany post autor: abcd » poniedziałek 17 kwie 2017, 14:32

Zamieszczam pełny artykuł, do którego podał link >songo< ( viewtopic.php?f=60&p=67499#p67409 ):

Maciej Michałek pisze:Polska miała kiedyś granicę z Chinami. Jaksa - sukces, który przerósł marzenia.

Najwyższy rangą reprezentant cara porwał i zgwałcił jego siostrę. Takie rzeczy nigdy nie pozostawały bez odpowiedzi w szlacheckiej Polsce. Nicefor Czernichowski (herbu Jaksa) bez litości zamordował Rosjanina wraz z całą świtą, lecz po tym musiał uciekać najdalej, jak się da. Ta historia wydarzyła się naprawdę, a napisały ją duma, odwaga i awanturniczy styl życia zapomnianego polskiego szlachcica.

W 1632 roku armie ze wschodu wkroczyły na terytorium Rzeczypospolitej i wybuchła kolejna wojna polsko-rosyjska. Jedną z osób wziętych wówczas do rosyjskiej niewoli był Nicefor Czernichowski, herbu Jaksa, urodzony na Wołyniu młody polski szlachcic.

Kraina nad Czarną Rzeką

Razem z kilkoma członkami swojej rodziny został zesłany na Syberię, lecz wkrótce zwolniono go z niewoli w zamian za obietnicę służby dla cara. W celu uniemożliwienia niepokornemu szlachcicowi ucieczki do ojczyzny Niceforowi Czernichowskiego przydzielono obowiązki na wschodnim pograniczu Rosji, którym w pierwszej połowie XVII wieku było dorzecze Leny w centralnej Syberii. Dalej na wschód nie rozciągała się jeszcze żadna władza państwowa; a pojedyncze, wysyłane tam wyprawy rosyjskie i kozackie, wracały pobite i zdziesiątkowane przez zamieszkujące tam plamiona.

Powstała wówczas legenda o niebywale bogatej i żyznej krainie na wschodzie, nad Czarną Rzeką – Amurem. Kraina ta miała być bramą do potężniejszych wówczas od całej Europy Chin. Ciężko tam jednak było dotrzeć, a jeszcze ciężej przeżyć zdanym na samego siebie i atakowanym przez wysyłane z Pekinu wojska.

Czernichowski szybko osiągnął wysokie stanowisko w carskiej administracji, stabilne i dostatnie życie Polaka legło jednak w gruzach w 1660 lub – według innych przekazów - w 1664 roku. Najwyższy rangą reprezentant cara na pograniczu, wojewoda ilimski Ławrientij Obuchow, porwał wówczas i zgwałcił jego siostrę. Takie rzeczy nigdy nie pozostawały bez odpowiedzi w szlacheckiej Polsce i tak też miało być w tym przypadku. Ogarnięty żądzą zemsty Czernichowski wraz z podległymi sobie ludźmi doprowadził w odwecie do buntu przeciwko wojewodzie, a następnie zaatakował go i bez litości zamordował wraz z całą świtą, gdy Obuchow próbował uciekać na pokładzie statku.

Kara za taką zbrodnię mogła być w Rosji tylko jedna – śmierć. Zuchwałość Nicefora wzbudziła jednak szacunek wielu mieszkańców, zaś odległość środkowej Syberii od serca państwa rosyjskiego dała mu czas niezbędny do ucieczki. Polski szlachcic, wraz z grupą 84 podległych sobie ludzi i wszystkim, co zrabował Obuchowowi, wyruszył więc w jedynym możliwym kierunku – na wschód, ku sławionej w opowieściach krainie nad Amurem.

Obrazek
XVIII-wieczna francuska mapa Chin sporządzona przez Jeana D’Anvillea, gdzie zaznaczono miasto Jaxa / Źródło: public domain

Szansa na nowe życie

Ucieczka ta była równie zuchwała, co szalona. W końcu nikomu jeszcze nie udało się dotrzeć i umocnić nad Czarną Rzeką, a próbowały tego już liczniejsze i lepiej wyszkolone oddziały. Grupa Czernichowskiego wkrótce na własnej skórze dowiedziała się dlaczego. Nie dość, że do pokonania były tysiące kilometrów przez surową, nieprzyjazną tajgę, to dodatkowo w trakcie przedzierania się można było się spodziewać regularnych ataków ze strony lokalnych plemion.

Po długich miesiącach wycieńczającej drogi zdziesiątkowana grupa dopięła jednak swego, docierając do ruin dawnego garnizonu kozackiego nad Amurem – Ałbazinu. Garnizon ten, spalony i samotny na bezkresnym pograniczu ówczesnych Chin, był ponurą pozostałością po rosyjskich porażkach sprzed kilku lat. Ale dla Nicefora Czernichowskiego i jego ludzi był szansą na zupełnie nowe życie, które wkrótce przerosło ich najśmielsze oczekiwania.

Polak energiczne zabrał się za odbudowę umocnień garnizonu. Przemianował go na Jaksę (chiń. Jaxa, 雅克萨), nadał mu herb swojego rodu, otoczył drewnianymi umocnieniami i osadził w nim ikonę Matki Boskiej, przywiezioną przez przybyłego z nim mnicha Hermonegesa. Jednocześnie nawiązał przyjazne kontakty z rozproszoną lokalną ludnością, od której wymógł obowiązek składania sobie cennych danin, w zamian dzieląc się z nią wiedzą rolniczą i rzemieślniczą. Polski szlachcic, zjednując sobie okoliczną ludność, okazał się pod tym względem rozsądniejszy od okrutnych rosyjskich i kozackich poprzedników, których wyprawy nad Amur szybko kończyły się tragicznie.

Granica polsko-chińska

Tymczasem Nicefor Czernichowski nie tylko na pograniczu z Chinami przeżył, ale zbudował tam silną warownię i zaczął rozbudowywać swoją stolicę. Powstała w niej też cerkiew, jako że Czernichowski został nakłoniony wcześniej w Rosji do przejścia na prawosławie. Wokół Jaksy powstały zaś pola uprawne - w rozkwicie liczące 2700 akrów (ponad tysiąc hektarów).

Gdy wieści o istnieniu niezależnego od cara polskiego państewka nad Amurem rozeszły się, do Jaksy zaczęli ściągać nie tylko przedstawiciele lokalnej ludności, ale również kolejni banici i poszukiwacze przygód z Rosji, wśród nich także Polacy. Dzięki nim Czernichowski zaczął umacniać swoją kontrolę nad coraz większym obszarem, zakładając jednocześnie coraz dalej położone posterunki i wioski: Pokrowskaja, Ignaszina, Monastyrszina, Oziernaja, Panowo, Andruszkina.

Niezależne polskie państwo we wschodniej Syberii rosło w siłę, a wyłączna kontrola Polaka wkrótce rozciągała się na kilkaset kilometrów dalej na wschód, w dół rzeki Amur aż do ujścia rzeki Zei. Jaksa miała już nie tylko własne wojsko, ale też rozwiniętą administrację i gospodarkę, a polskiej władzy nikt z poddanych się nie przeciwstawiał.

Obrazek

Choć zuchwały szlachcic opanował ziemie de facto niczyje, wcześniej niepoddające się wyprawom rosyjskim, Kreml nie mógł się początkowo pogodzić z jego ucieczką i odniesionym sukcesem. Kolejne najazdy sił carskich zostały jednak odparte, a jednocześnie Jaksa nawiązała oficjalne relacje dyplomatyczne z Chinami. Choć w wizji świata Państwa Środka żaden władca nie był równy chińskiemu cesarzowi - Synowi Niebios, cesarz uznał istnienie Jaksy, tak jak uznawał istnienie innych państw, a część wysyłanych z jego dworu listów pisana nawet była po polsku.

Jaksa przechodzi do historii

Jednocześnie Czernichowski zdawał sobie sprawę, że jego państwo nie będzie w stanie w nieskończoność opierać się i Rosji, i Chinom, których atak wydawał się jedynie kwestią czasu – Jaksa znajdowała się zbyt blisko ówczesnego serca chińskiego imperium. W związku z tym wykazał się przebiegłością i w 1669 roku zaczął dobrowolnie wysyłać carowi daniny, manifestując tym samym swoją gotowość do podporządkowania się Rosji. Już rok później nastąpił potężny atak sił chińskich, polskie państwo zdołało go jednak odeprzeć – sukces ten bez wątpienia nie umknął uwadze rosyjskiego władcy.

Niedługo później plan polskiego szlachcica się powiódł – władca Jaksy został zaocznie skazany przez cara na karę śmierci, lecz od razu ułaskawiony i mianowany wicewojewodą. W rezultacie dzieło życia Nicefora Czernichowskiego – polskie państwo Jaksa - w 1674 roku formalnie utraciło niezależność, stając się częścią Rosji. Polak mógł się jednak czuć zwycięzcą. Nie tylko uniknął kary za zemstę dokonaną na wojewodzie Obuchowie, ale też dokonał niemożliwego: jako pierwszy okiełznał legendarną krainę nad Czarną Rzeką, leżącą u bram do potężnych Chin.

Włączenie Jaksy w skład Rosji nie okazało się jednak szczęśliwe dla niej samej. W 1675 roku Nicefor Czernichowski poczuł się dostatecznie silny, by uderzyć na Mandżurię, matecznik władającej Chinami dynastii Qing. Wyprawa ta, dowodzona przez niego osobiście, odniosła sukces, lecz polski szlachcic zmarł w jej trakcie lub zaraz po powrocie – przyczyny śmierci nie są znane. Czernichowski bez wątpienia był już jednak w zaawansowanym wieku.

Jaksa jeszcze przez kilka kolejnych lat dobrze prosperowała, ale - wojownicza i podlegająca rosyjskiemu władcy - nie mogła być już dłużej akceptowana przez Chiny. Wkrótce rozpoczęły się chińskie ataki, które stopniowo odbierały terytorium Jaksie - do 1683 roku zajęte zostało praktycznie wszystko poza ufortyfikowaną stolicą i jej bezpośrednim sąsiedztwem.

Wreszcie w 1685 roku na stolicę uderzyły potężniejsze niż kiedykolwiek siły chińskie, liczące według przekazów pięć tysięcy żołnierzy. Po oblężeniu twierdzy jej 450-osobowej załodze przekazano proponowane warunki poddania się, napisane – nie mogło być inaczej – również w języku polskim. Załoga Jaksy odrzuciła propozycję i wybrała beznadziejną walkę, ulegając siłom chińskim po 10 dniach.

Po bitwie pozostali przy życiu obrońcy trafili do niewoli, a następnie osiedlić się mieli w północnych Chinach. Wraz z ich odejściem ostatecznie przestała istnieć stworzona przez Polaków Jaksa.

(Tu króciutki filmik do obejrzenia tylko na stronie tvn24 - >abcd<)

Dorzecze niezgody

Wymazanie polskiego państwa nie zakończyło jednak sporu rosyjsko-chińskiego o kontrolę nad dorzeczem rzeki Amur. Przeciwnie, choć brzmi to nieprawdopodobnie, spuścizna Nicefora Czernichowskiego doprowadziła do otwartej wojny granicznej pomiędzy Rosją i Chinami. Przez kolejnych kilka lat dochodziło do serii potyczek i bitew z udziałem coraz większych sił, w których ostatecznie wzięły górę wojska chińskie.

Wreszcie w 1689 roku podpisany został pierwszy w historii rosyjsko-chiński traktat pokojowy, na mocy którego dawna twierdza w Jaksie, przemianowana ponownie na Ałbazin, została doszczętnie zburzona, a podległa carowi okoliczna ludność przesiedlona na terytorium rosyjskie.

Nad dorzeczem Amuru zapanowali Chińczycy, lecz – jak pokazała historia – Rosjanie nigdy się z tym nie pogodzili. Gdy Chiny zaczęły w XIX wieku upadać, Rosja wykorzystała to, ponownie zajmując dorzecze Amuru i w dużej mierze zachowując kontrolę nad tym obszarem do dzisiaj.

Ale historia leżącej na pograniczu rosyjsko-chińskim Jaksy nie przepadła. Spisał ją najpierw ocalały mnich Hermogenes, a następnie polski historyk Marian Dubiecki, sam zesłany na Syberię po powstaniu styczniowym. Zachowały się również jej materialne ślady – mapy z XVII wieku z wyraźnie zaznaczoną stolicą polskiego państwa, napisane w języku polskim listy z chińskiego dworu, a przede wszystkim ikona Matki Boskiej, która ponoć wciąż znajduje się na terenie dawnego Ałbazinu.

Jaksa stała się romantycznym symbolem zdolności, zuchwałości i awanturniczej duszy przedstawiciela polskiej szlachty, który nie bał się ruszyć w nieznane, jednocześnie rzucając wyzwanie największym mocarstwom ówczesnego świata.

(Tu kolejny folmik - >abcd<)
http://www.tvn24.pl/magazyn-tvn24/polsk ... ia,92,1803
1 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5769
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 382
x 219
Podziękował: 32174 razy
Otrzymał podziękowanie: 9147 razy

Re: WIELKA LECHIA, HISTORIA I PRZYSZŁOŚĆ!!!

Nieprzeczytany post autor: abcd » środa 19 kwie 2017, 09:03

Poniższy artykuł ma już swoje lata bo pomimo iż datowany na 2015 rok to powstał w oparciu o tekst z 2011 roku, niemniej warto go sobie przypomnieć:

Miron pisze:Jesteśmy jedną z najstarszych cywilizacji na świecie!
1 Czerwiec 2015

Obrazek

Odkrycie przez genetyków polskiej haplogrupy R1a1a7 męskiego chromosomu Y- DNA, potwierdziło tylko głoszone od pokoleń z ojca na syna, prawdę o naszym wspólnym pochodzeniu z resztą Słowian. Dla wielu, nie tylko moich znajomych jest to informacja wręcz sensacyjna i potwierdzona najnowszymi badaniami najwybitniejszych specjalistów z dziedziny genetyki, że my Polacy Rodacy (WP: Słowianie) żyjemy nieprzerwanie na naszych rdzennych terenach od przeszło 10 700 lat.

Wiadomość ta jest skrywana przed opinią publiczną w Polsce. Otóż burzy ona dotychczasowe badania naukowe w dziedzinie pochodzenia Słowian. Do czasu ogłoszenia wyników badań przez zespół międzynarodowych naukowców z Uniwersytetu Stanford w USA i opublikowania ich w specjalistycznym Journal of Genetic Geneaology, przez Petera Gwozdz (WP: Piotr Gwóźdź?) w 2009 roku zdecydowana większość mieszkańców planety uważało, że przed etapem swoich wędrówek Słowianie zamieszkiwali obszar położony poza środkową Europą, jako na miejsce położenia naszych pierwotnych siedzib. Nowoczesne badania genetyczne przedstawione przez międzynarodowy zespół naukowców wykazały, że charakterystyczne dla Słowian jest stosunkowo częste występowanie genu R1a1 (M17) – haplogrupa występująca w męskim chromosomie Y. Na kontynencie europejskim występuje on u Słowian z częstotliwością od 30% do ponad 60%, a za najstarszą kolebkę jednoznacznie identyfikowanych przodków Słowian należy przyjąć południową Polskę, gdzie do 10 tys. lat temu prowadzą wyniki badań genetycznej genealogii wyznaczane przez haplogrupę R1a1 chromosomu Y. Tak więc prowadząc badania nad pochodzeniem żydów aszkenazyjskich w ramach projektu „JewishDNAProject”, mającego zdefiniować DNA żydów nie sposób było pominąć ujawnionej polskiej haplogrupy R1a1a7 oraz zdefiniować niemieckiego koktajlu genetycznego.

Obrazek

Otóż najnowsze odkrycie przez genetyków polskiej haplogrupy R1a1a7 męskiego chromosomu Y- DNA, potwierdziło tylko głoszone od pokoleń z ojca na syna, prawdę o naszym wspólnym pochodzeniu z resztą Słowian.

Okazało się bowiem, że Polacy zamieszkują swoją Ojczyznę od zawsze, od przeszło 10 tysięcy lat. Dotąd wmawiano fałszywe teorie, że wszyscy Słowianie pochodzą od Indoeuropejczyków (haplogrupa R1a1) przybywając do Europy ze Wschodu, a na ziemie polskie przybyli z ziem środkowej Ukrainy w V wieku naszej ery. Niemcy do tej pory uważają ziemie między Odrą a Dniestrem za germańskie, gdy tak naprawdę nie ma żadnej nacji germańskiej są tylko spokrewnieni z sobą osobnicy, a najlepszym przykładem jest Tusk, który mimo że studiował historię nie wie czy jego rodzina to Polacy czy Niemcy.

Proponuję przebadać genetycznie wszystkich sprawujących władzę w Polsce funkcjonariuszy publicznych, zaczynając od Komorowskiego i Tuska a idąc dalej ministrów, posłów, senatorów, sędziów i prokuratorów. Polacy dowiedzą się wówczas jakich nacji osobnicy sprawują władzę w mojej ukochanej Ojczyźnie.

Większość niemieckich mieszańców, uznawało Polaków lub uznają w dalszym ciągu za podludzi niższej rasy, gdy tymczasem to oni są kundlami na podstawie opublikowanych badań. Wielu germańców pozostało z tą głoszoną przez Hitlera doktryną po dzień dzisiejszy i zapewne zabiorą ją do grobów dzięki masonom i żydom, którzy we własnym tylko interesie komercyjnym wmówili im takie brednie. Co głupiemu po rozumie, jeżeli za niego myśli ktoś inny!

Dawniej myślano, że Germanie to typowo skandynawska nacja, która nie posiada znacznych dodatków innych narodowości. Okazuje się jednak według przeprowadzonych badań, że Germanie powstali po zmieszaniu się autochtonów skandynawskich (I1a) z Indoeuropejczykami (r1a1) i Celtami (r1b) w proporcji 40%-20%-40%. Natomiast w Norwegii jest prawie po równo 28% R1a1 i R1b i 40% I1a.

Z tego wniosek, że nie ma i nie było żadnych większych ilości germańskich plemion na ziemiach polskich! Od Łużyc po Wileńszczyznę, Grodzieńszczyznę i Zbrucz, Polacy to jedna wielka rodzina na swoim od przeszło 10 000 lat. Taka jest naukowa rzeczywistość oraz przesłanie i tradycja Korony Polskiej.
Według kalendarzyka żydowskiego, który jest według tradycji liczony tak samo, nieprzerwanie przez wieki, od stworzenia świata, mamy 5772 rok. Nie tylko Żydzi liczą lata w ten sposób, ale także ich ziomale w doktrynie apartheidu – masoni także ustalili sobie swe kalendarze dla swych oszołomów. Niektóre obediencje przyuczonych do zawodu murarzy świątyni Salomona oraz rożnych loży nawiedzonych skrywanych za parawanem niewiedzy wynika, że mamy np. 6011 AL (Anno Lucis – Rok Światła), 2541 AI (Anno Inventionis), 892 AO (Anno Ordinis). Oczywiście rok zaczyna lub kończy we wrześniu.

Od czasu gdy zbadano ludzkie DNA, a następnie odkryto haplogrupy męskiego chromosomu Y-DNA już można weryfikować wcześniejszą wiedzę archeologiczną, historyczną oraz językoznawczą. *****om należy jednak pozostawić ich apartheid w stosunku do Polaków, ponieważ wiedza może naruszyć ich kruche osobowości oparte na oszukiwaniu siebie samego powodując tym samym ostry przypadek kliniczny. Naród jest przecież wytworzoną zbiorowością terytorialną o określonym składzie etnicznym, wytworzoną w procesie dziejowym; wspólnotą o charakterze gospodarczym, politycznym, społecznym i kulturowym i przejawiająca się w świadomości swych członków.

Kształtowanie się narodu jest procesem wieloletnim i nieprzypadkowym, a powstałym w wyniku istnienia czynników narodowotwórczych, wśród których wyróżnić można pierwotne terytorium i wspólnotę etniczną, oraz wspólnego przodka, które doprowadziły do powstania narodu oraz wtórne takie jak język, tradycja, obyczaje więź ekonomiczna, wspólnota losów dziejowych, które istnienie narodu Polskiego podtrzymały i wpłynęły na jego rozwój.

Na to twierdzenie nie ma lepszego dowodu jak tzw. Waza z Bronocic. Waza została odkryta w 1976 roku podczas wykopalisk prowadzonych na terenie dużej neolitycznej osady w Bronocicach nad rzeką Nidzicą. Ta ceramiczna waza z rysunkiem jest najstarszym znanym do tej pory dowodem używania pojazdu kołowego na świecie ! Jej wiek szacuje się za pomocą datowania radiowęglowego na 3635-3370 p.n.e. Dowodzi to niezbicie o naszej najstarszej w świecie rolniczej kulturze oraz że pojazdy kołowe były znane w Europie za sprawą Polaków już w IV tysiącleciu p.n.e. Ciągnęły je tury gdyż szczątki tych zwierząt znaleziono razem z wazą. Rogi zwierząt z Bronocic miały otarcia, potwierdzając tym samym, że były one obwiązane sznurem tworzącym rodzaj jarzma przyrożnego.

Bezwzględne datowanie zabytku ma duże znaczenie rangi ogólnoświatowej, gdyż świadczy o tym, że rysunki na wazie z Bronocic są najstarszym, jednoznacznym dowodem używania wozu odkrytego dotąd na obszarach Starego Świata, od wybrzeży atlantyckich po Azję Centralną i pochodzą sprzed 5500 lat. Utrwalone na wazie wozy z Bronocic są także wcześniejsze od kredowego modelu koła, odkrytego w 1974 roku przez ekspedycję holenderską na stanowisku Jebel Aruda, nad środkowym Eufratem w Syrii. Ten przedmiot datowano trzema oznaczeniami C 14: 3340-3105 p.n.e. 3340-3040 p.n.e. oraz 3335-2890 p.n.e.. Tak więc wozy z Bronocic są również starsze od tego zabytku i świadczą, że jesteśmy ludźmi o wielkiej kulturze rolnej, a unijni politycy mogą tylko uczyć się od nas Polaków robienia naturalnego smaku wędzonki!

Badania genetyczne nabrały największego światowego rozgłosu wtedy gdy należało określić czy znalezione szczątki ludzkie w Rosji należą do zamordowanej przez zbrodniarzy totalitarnych rodziny Romanowów. Genetycy, którzy badali szczątki mieli do czynienia jedynie z kośćmi. Z nich wydzielili materiał genetyczny i porównali go z DNA obecnie żyjących dalekich krewnych Romanowów. Genetycy badali mitochondrialne DNA dziedziczone wyłącznie w linii żeńskiej. Do określenia szczątków imperatorowej zbadali materiał genetyczny dostarczony przez księcia Filipa, męża brytyjskiej królowej, Elżbiety II. Aby porównać materiał genetyczny cara Mikołaja, użyto DNA greckiej księżnej Kseni. Następnie zbadano jeszcze DNA starszego brata cara, Gieorgija Aleksandrowicza, który zmarł w 1899 roku.

Te badania stały się preludium do dalszych badań genetycznych w świecie, których wyniki zostały opublikowane w 2009 roku, a przedstawione skrótowe podsumowanie dotyczy w szczególności nas Polaków, oraz ludzkości pochodzącej od naszego Narodowego Polskiego wspólnego przodka, od którego pochodził także zmordowany car Rosji.

Udowodniono ponad wszelką wątpliwość, że żyjemy u siebie jako nieliczny Naród w świecie od przeszło 10 700 lat i żaden mason czy inny bezczelny zuchwalec nie będzie głosił w Polsce oszukańczych teorii o nas Polakach.

Obrazek
Źródło: Czesław Białczyński

Źródło oryginalnego artykułu
https://wiaraprzyrodzona.wordpress.com/ ... more-3511/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

ODPOWIEDZ