Drodzy forumowicze i goście!

Przeżyliśmy przestój związany z migracją z serwera na serwer i zmianą istotnych danych adresowych dla hostingu. Teraz forum powinno działać szybko, bez długiego oczekiwania na odpowiedź serwera. Zależy to też od szybkości waszych łącz, ale do któregoś września serwer był trudny do zaakceptowania.
Niestety technicznie wielkość naszego forum się mocno powiększyła i musimy zwracać większą uwagę na wykorzystanie przestrzeni dyskowej, nie duplikować postów (dawać linki) itp., bo nie utrzymamy baz danych w limitach dostawcy hostingu, a upgrade jest finansowo nieopłacalny.

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Tajemnicze zaginięcia

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6833
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1256
x 350
Podziękował: 12571 razy
Otrzymał podziękowanie: 12876 razy

Re: Tajemnicze zaginięcia

Nieprzeczytany post autor: chanell » czwartek 27 mar 2014, 12:09

Tajemnicze zaginięcia samolotów. Szczątków większości z nich nigdy nie odnaleziono

Od 1948 roku były aż 83 samoloty, które uznano, że "zniknęły" z nieba. Szczątków większości z nich nigdy nie odnaleziono.

Od 8 marca trwają poszukiwania boeinga malezyjskich linii lotniczych. W czwartek australijscy eksperci odkryli na zdjęciach satelitarnych dwa duże obiekty unoszące się na wodzie w południowej części Oceanu Indyjskiego. Na razie jednak nie ma pewności czy są to szczątki poszukiwanego samolotu.
Zaginiony boeing nie jest pierwszym samolotem, który zniknął bez śladu z radarów. W ciągu ostatnich 66 lat zaginęły aż 83 samoloty pasażerskie. Najwięcej takich przypadków zanotowano w 1948 i 1966 roku. Aż do pięciu zaginięć doszło w obszarze Trójkąta Bermudzkiego. Szczątków większości samolotów, które "zniknęły" z radarów nigdy nie odnaleziono.

Obrazek

Tajemnicze zaginięcia w historii lotnictwa zdarzają się często. Boeing 777 linii Malaysia Airlines z 239 osobami na pokładzie nie jest jedyny. Z radarów, w niewyjaśnionych okolicznościach, znikały już nie tylko awionetki czy samoloty pasażerskie, ale również myśliwce i ogromne transportowce. I to nie tylko w owianym złą sławą rejonie Trójkąta Bermudzkiego.
Od lat, najwięcej tajemniczych zniknięć samolotów ma miejsce w okolicach Trójkąta Bermudzikiego na Atlantyku. Pierwsze informacje na ten temat pochodzą z odległego 1840 roku. I tak jest do dziś. Pojawia się sygnał o awarii i... z radarów znika kolejny samolot albo statek. Albo eskadra pięciu amerykańskich bombowców wraz z 14 członkami załogi, jak miało to miejsce w 1945 roku. Samoloty zaginęły podczas misji szko­le­nio­wej. Ich wraków nigdy nie odnaleziono. Co ciekawe, zaginął też jeden z samolotów uczestniczących potem w poszukiwaniach.
Z radarów w 2009 roku zniknął też airbus linii Air France z 216 pasażerami i 12 osobami załogi, który leciał nocą z Rio de Janeiro do Paryża. Ostatni komunikat kontrola ruchu powietrznego otrzymała ok. 4 nad ranem. Kwadrans później samolot wysłał automatyczny sygnał o awarii systemu elektronicznego na pokładzie. Jako przyczynę katastrofy podano później uderzenie pioruna lub oblodzenie czujników prędkości.

Samoloty znikają w niewyjaśnionych okolicznościach nie tylko w rejonie Trójkąta Bermudziego. Nie tak dawno, w rejonie archipelagu Los Roques, zaginęła maszyna z właścicielem domu mody, Vittorio Missoni, na pokładzie. Samolot wystartował z kurortu położonego na jednej z wysp wenezuelskiego archipelagu i słuch po nim zaginął. Po zakrojonych na szeroką skalę poszukiwaniach udało się odnaleźć tylko szczątki maszyny.
1 stycznia 2007 roku boeing linii Adam Air startuje z lotniska Juanda w Indonezji. Po dwóch godzinach ma dolecieć na wyspę Celebes. Nie dolatuje. Maszyna w trakcie lotu zmienia kurs i znika z radarów na zawsze. Miesiąc później, na głębokości dwóch tysięcy metrów ekipy ratunkowe znajdują czarną skrzynkę. Okazuje się, że samolot rozpadł się w powietrzu.
Był rok 1947, kiedy samolot British South American Airways z 11 osobami na pokładzie rozpłynął się we mgle. Przez ponad pół wieku nikt nie wiedział, co się z nim stało. Aż do 1988 roku, kiedy to grupa argentyńskich alpinistów, w okolicach góry Tupangato, przypadkowo natrafiła na szczątki silnika maszyny.
Do jednego z najbardziej tajemniczych zaginięć samolotu doszło w 1937 roku gdzieś nad Oceanem Spokojnym. Słynna amerykańska pilotka Amelia Earhart podjęła się próby okrążenia kuli ziemskiej wzdłuż równika. Po około 40 dniach podróży i krótkim sygnale alarmowym słuch po niej zaginął. Poszukiwania wraku (uczestniczyły w nich 64 samoloty i 8 okrętów wojennych) nie przyniosły efektów.
Podobnie było w przypadku legendy muzyki Glenna Millera. Znany na całym świecie dyrygent zaginął w grudniu 1944 roku w trakcie lotu z Wielkiej Brytanii do Francji. Do dziś nie wiadomo w jakich okolicznościach. Pojawiły się wprawdzie dwie wersje jak zginął Miller, ale wciąż są to tylko domysły. Pierwsza - oblodzenie maszyny spowodowało, że samolot spadł do wody gdzieś nad Kanałem La Manche. Druga - maszynę z Millerem na pokładzie przez pomyłkę zestrzeliły brytyjskie bombowce.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title, ... aid=112713
http://wiadomosci.wp.pl/gid,16469887,gp ... leria.html
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 14293
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 989
x 399
Podziękował: 15117 razy
Otrzymał podziękowanie: 22053 razy

Re: Tajemnicze zaginięcia

Nieprzeczytany post autor: songo70 » czwartek 03 kwie 2014, 07:04

..z przekazów gwiezdnych braci wynika, że nie znajdą samolotu,-
a już na pewno żadnych ciał pasażerów.
0 x


Jak się nie ma talentu, by napisać książkę to się zostaje krytykiem i wylewa wiadro pomyj na innych.

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6833
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1256
x 350
Podziękował: 12571 razy
Otrzymał podziękowanie: 12876 razy

Re: Tajemnicze zaginięcia

Nieprzeczytany post autor: chanell » środa 09 kwie 2014, 00:33

To tam jest zaginiony Boeing 777? Nowy, zaskakujący ślad

Lecący z Kuala Lumpur do Pekinu Boeing 777, z 239 osobami na pokładzie, zaginął 8 marca. Według najnowszych, oficjalnych informacji - międzynarodowe ekipy poszukiwawcze zmierzają w kierunku obszaru, gdzie chińskie jednostki dwukrotnie wychwyciły sygnał, mogący pochodzić z czarnych skrzynek zaginionego boeinga malezyjskich linii lotniczych. Wraku na morzu szukają ludzie z siedmiu krajów. Na miejsce udały się dwa okręty brytyjskiej i australijskiej marynarki wojennej, zdolne rozpoznać sygnały detektorów nadane pod wodą. Czy wielki wysiłek, jaki podjęła społeczność międzynarodowa, aby odnaleźć szczątki zaginionego samolotu, może być źle ukierunkowany? Kolejny raz mamy w tej sprawie do czynienia z niezwykłym zwrotem akcji - pojawiły się nowe informacje, wg których lot MH370 mógł kierować się na wyspę Diego Garcia, niemal na środku Oceanu Indyjskiego. Znajduje się tam lotnisko zdolne do przyjęcia takiego samolotu.

Choć wyspa, która swoją oficjalną nazwę zawdzięcza jednemu z wrogów Jamesa Bonda, jest terytorium brytyjskim, to jej najważniejszą częścią jest amerykańska baza marynarki wojennej. Na Diego Garcia nie ma już rdzennych mieszkańców - w ramach porozumienia między Stanami Zjednoczonymi i Wielką Brytanią wszystkich wysiedlono w latach 1967 - 1971. Większość z nich trafiła do innych wysp archipelagu Czagos, reszta na Mauritius i Seszele.

Obrazek
Zdjęcie satelitarne Diego Garcia (fot. AFP)

Obecność amerykańskich wojsk sprawia, że jest to dość tajemnicze miejsce, będące obiektem wielu teorii spiskowych i spekulacji. Przez długi czas sugerowano nawet, że może się tam znajdować tajne, amerykańskie więzienie. Wyspa oddalona jest o 3600 km od wschodniego wybrzeża Afryki i 4700 km od północno-zachodniej części Australii. Na co dzień przebywa na niej 1700 żołnierzy i około 1500 cywili. Posiada duży pas startowy, na którym spokojnie lądować mogą komercyjne samoloty pasażerskie. To właśnie dlatego bardzo szybko pojawiły się informacje sugerujące, że to Diego Garcia mogło stanowić ostateczną destynację lotu MH370.

Dodatkowym aspektem sugerującym, że położona na Oceanie Indyjskim wyspa może ukrywać zaginiony samolot malezyjskich linii lotniczych, był symulator lotu, z którego korzystał kapitan feralnego Boeinga. Według prowadzących dochodzenie w tej sprawie, na symulatorze to właśnie lotnisko na Diego Garcia miało stanowić cel podróży lotu MH370. Przeprowadzono nawet specjalne dochodzenie FBI, które niestety nie przyniosło żadnych nowych informacji. Stwierdzono jedynie, iż w odnalezionych plikach symulatora lotu nie ma "nic złowrogiego".

Nowych informacji, w sprawie rzekomego lądowania Boeinga 777 na Diego Garcia, dostarcza popularny, amerykański bloger, Jim Stone. Twierdzi on, że jeden z pasażerów lotu MH370, Phil Wood, wysłał do niego wiadomość tekstową. Jeśli prawdą jest to, o czym pisze Amerykanin, to pasażerowie malezyjskiego samolotu przetrzymywani są przez "nieznanych wojskowych". Doszło więc do porwania samolotu? Jeśli tak, to co, zdaniem amerykańskiego blogera, mogło stanowić motyw? Tutaj oczywiście znów pojawiają się dziesiątki spekulacji. Jedną z ciekawszych jest wątek pracowników firmy Freescale Semiconductor - kilkunastu z nich miało znajdować się na pokładzie Boeinga. Na chwilę przed pechowym lotem - firma miała dokonać tajemniczego zgłoszenia patentowego. Co w tym dziwnego? Choćby to, że Freescale Semiconductor należy do funduszu inwestycyjnego Blackstone Group, który znany jest m. in. z dzierżawy World Trade Center w Nowym Jorku, której dokonano na chwilę przed wyburzeniem wież.

Dla tych, którzy nie wierzą w spekulacje, pozostają informacje, które udzielane są przez oficjalne media. I tu w zasadzie tylko jedno jest pewne - poszukiwania samolotu będą długie i kosztowne. Dziś, miesiąc po zaginięciu malezyjskiego Boeinga, wciąż nie ma jednoznacznych śladów, które wskazywałyby, gdzie może się znajdować. Władze Malezji już zapowiedziały, że będą poszukiwać samolotu do skutku, chociaż czarne skrzynki emitowały sygnał prawdopodobnie tylko do 7 kwietnia. Po upływie tego czasu penetracja dna Oceanu Indyjskiego jest już niezwykle trudna.

- Ta największa zagadka lotnictwa cywilnego musi zostać rozwiązana, ale poszukiwania będą wyjątkowo żmudne - ocenia Krzysztof Moczulski z portalu lotnictwo.net.pl. Na niekorzyść akcji poszukiwawczej przemawia również to, że jest tam bardzo głęboko od 4 do 6 kilometrów. - Czarne skrzynki emitują sygnał, który pozwala wychwycić go do głębokości 6,5 kilometra, więc o ile służby poszukiwawcze natkną się na ten samolot, to jest szansa, że jeszcze będą w stanie odebrać sygnał z czarnych skrzynek - podkreśla.

(ac/pf)

http://facet.wp.pl/kat,70996,title,To-t ... &_ticrsn=3
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
blueray21
Administrator
Posty: 9339
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 23:45
x 44
x 402
Podziękował: 452 razy
Otrzymał podziękowanie: 13600 razy

Re: Tajemnicze zaginięcia

Nieprzeczytany post autor: blueray21 » środa 09 kwie 2014, 10:20

Niestety czarne skrzynki powinny zużyć swoje akumulatory wczoraj, więc przestaną nadawać.
Hipoteza lądowania na Diego Garcia była pierwszą z teorii spiskowych - porwania samolotu.
Wspominany patent dotyczył pięciu właścicieli - 4-ch było w samolocie. Piątym jest właściciel tego ciągu firm, któryś z "bogatych rodzin" chyba Rockefellerów, ale musiałbym odszukać artykuł na ten temat.
Tak więc jest to bardzo logiczny ciąg zdarzeń, tylko czarne skrzynki musieliby "ręcznie" wrzucić do morza, bo nawet zestrzelenie takiego samolotu pozostawia wiele części pływających, które dawno powinny być wyłapane przez satelity, tym bardziej, że w tym rejonie pogoda była dobra.

A uzupełnienie ezoterycznej wersji Mateusza w pytaniach i odpowiedziach mamy tutaj:
http://cheops.org.pl/viewtopic.php?f=7&t=20&p=17968#p17968
0 x


Wiedza ochrania, ignorancja zagraża.

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 14293
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 989
x 399
Podziękował: 15117 razy
Otrzymał podziękowanie: 22053 razy

Re: Tajemnicze zaginięcia

Nieprzeczytany post autor: songo70 » środa 09 kwie 2014, 12:41

..dzisiaj Australijskie służby morskie zidentyfikowały szczątki zaobserwowane z samolotów,-
i żadne z nich nie okazały się częściami samolotu.
:P
0 x


Jak się nie ma talentu, by napisać książkę to się zostaje krytykiem i wylewa wiadro pomyj na innych.

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6833
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1256
x 350
Podziękował: 12571 razy
Otrzymał podziękowanie: 12876 razy

Re: Tajemnicze zaginięcia

Nieprzeczytany post autor: chanell » niedziela 10 sie 2014, 21:16

Lotnicze "archiwum X"

Zaginięcie malezyjskiego Boeinga z 239 osobami na pokładzie przypomniało o istnieniu spraw tworzących "lotnicze archiwum X". Obejmuje ono m.in. przypadki z udziałem cywilnych i wojskowych pilotów, którzy zaginęli w niewyjaśnionych okolicznościach podczas spotkań z UFO. Niektórzy dosłownie przepadli bez echa, a ich rodziny nigdy nie doczekały się stosownych wyjaśnień

Obrazek

Pasjonaci lotnictwa wiedzą, że śledztwa w sprawie katastrof samolotów wymagają drobiazgowości i cierpliwości. Często mały defekt maszyny lub drobna pomyłka załogi mogą prowadzić do tragedii. Jednak co, gdy wina leży po stronie czynników "nie z tego świata"? Znane są historie pilotów, którzy zniknęli bez wieści podczas prób rozpoznania i przechwycenia UFO. W niektóre z nich trudno uwierzyć.

Jak kamień w wodę

Dziś o podobnych przypadkach słyszymy rzadko, ale jeszcze wiele lat po II wojnie światowej zdarzało się, że samoloty znikały w niewyjaśnionych okolicznościach. Nierzadko były to loty pasażerskie. W 1962 r. nad Zachodnim Pacyfikiem przepadł Lockheed L1049 ze 102 osobami na pokładzie, co pociągnęło za sobą największą akcję poszukiwawczą na tym akwenie. Jej fiasko tłumaczono tym, że maszyna prawdopodobnie wybuchła w powietrzu, a jej kawałki rozproszyły się na dużym obszarze.

Okoliczności innych katastrof były jednak bardziej "nietypowe".

23 grudnia 1953 r. myśliwiec F-89 Scorpion z bazy lotniczej Kinross zaginął w okolicach śluzy Soo w rejonie Wielkich Jezior, na granicy USA i Kanady. Za sterami siedział pilot por. Felix Moncla (ur. 1926), którego wysłano na rozpoznanie niezidentyfikowanego obiektu wykrytego przez radary w Sault Ste. Marie (Michigan). Towarzyszył mu radiooperator, ppor. Robert L. Wilson.

Przebieg ostatnich chwil ich życia pozostaje tajemnicą. Kontrolerzy, śledząc ruch UFO i nadlatującego ku niemu F-89 zauważyli, że w pewnym momencie na ekranie radaru zlały się one w jeden "punkt". Myśleli, że Moncla przeprowadził maszynę nad lub pod obiektem, ale zaraz potem podniesiono alarm. UFO i samolot zniknęły z radaru, najprawdopodobniej zderzając się ze sobą. Grupa poszukiwawcza nie znalazła jednak wraku ani ciał.

Śmierć Moncli wywołała konsternację w prasie, głównie z powodu niejasnego stanowiska Sił Powietrznych USA (USAF), które podawały sprzeczne informacje odnośnie przyczyn katastrofy. Oficjalny raport określał ścigany obiekt jako "nieznany", choć pojawiły się niepotwierdzone spekulacje, że mógł to być zbłąkany kanadyjski samolot C-47 lub DC-3.

Oficjalnie uznano, że maszyna spadła do Jeziora Górnego po tym, jak Moncla zemdlał za sterami, jednak mjr Donald Keyhoe (1897-1988) - pilot, znawca lotnictwa, menadżer legendarnego Charlesa Lindbergha, a także badacz UFO, powołując się na nieoficjalne źródła twierdził, że F-89 zderzył się z "latającym spodkiem": "Doszło do tego nad jeziorem, z dala od brzegu, jakieś 100 mil od Sault Ste. Marie i 70 mil od Keewenaw Point. Tak szybko, jak to było możliwe, wysłano samoloty poszukiwawcze nad Jezioro Górne. Po bezowocnej całonocnej akcji dołączyły do nich łodzie, a kanadyjscy i amerykańscy lotnicy przeczesywali teren. [
] Ale śladów po zaginionych, ich maszynie czy dziwnym obiekcie nie odnaleziono" - pisał w książce "The Flying Saucer Conspiracy" (1955).

Ćwierć wieku później, 21 października 1978 r. nad Cieśniną Bassa doszło do jeszcze bardziej tajemniczego incydentu. Młody pilot, Frederick Valentich (ur. 1958), relacjonował na żywo kontrolerowi Steve’owi Robey’owi obserwację dziwnego obiektu, który krążył wokół jego samolotu: "Zdaje mi się, że widzę duży samolot. Nie potrafię ustalić, jaki. Przeleciał 1000 stóp nade mną. [
] To jednak nie jest samolot. Jak mnie mija widać, że jest podłużny. Tylko tyle widać. Teraz krążę, a on unosi się nade mną. Ma zielone światło. Jest metaliczny, ma lśniące poszycie" - przekazał Valentich.

Kilka chwil później spanikowany doniósł, że silnik jego Cessny 182L zaczął się "dusić". Później nastąpiło 17 sekund ciszy, w której Robey słyszał dziwne odgłosy podobne do „ocierania metalu o metal” (nie było słychać krzyku ani głosu pilota). Potem kontakt urwał się. Kiedy Valentich o wyznaczonej porze nie zjawił się na King Island, która była celem jego podróży, na poszukiwania wysłano dwa samoloty rozpoznawcze P-3 Orion. Nie przyniosło to skutku, a szeroko zakrojoną akcję kontynuowano jeszcze przez tydzień. Po dwutygodniowym śledztwie Australijski Departament Transportu wydał oświadczenie, że przyczyny wypadku pozostają niewyjaśnione, a pilot prawdopodobnie "poniósł śmierć".

Jedna z hipotez mówiła, że Valentich mógł ukartować swoje zniknięcie (w co nie wierzyła rodzina) albo popełnił błąd w pilotażu lub nawigacji. Hipoteza, że jego Cessna leciała do góry nogami, a zdezorientowany pilot obserwował swoje odbicie w wodzie, nie znalazła uznania wśród ekspertów od lotnictwa. Także Robey był przekonany, że Valentich naprawdę widział coś dziwnego: "Był tym wyraźnie zaniepokojony, jakby zszokowany" - stwierdził.

Śmierć w pogoni za UFO

Nieco zapomnianą sprawą z lotniczego "archiwum X" jest przypadek kpt. Thomasa Mantella (ur. 1922). W 1948 r. ten młody, ale doświadczony amerykański pilot, bohater lądowania w Normandii, zginął wysłany na rozpoznanie UFO przelatującego nad stanami Kentucky i Ohio. Obiekt widziany był m.in. przez policjantów i personel dwóch wojskowych lotnisk we wczesnych godzinach popołudniowych, 7 stycznia.

"Tuż przed zniknięciem obiekt mocno obniżył pułap, zostając w tej pozycji przez ok. 10 sek., a potem bardzo szybko wzniósł się na pierwotną wysokość, która wynosiła 10 tys. stóp" - wspominali obserwatorzy z lotniska Lockbourne (Ohio). Jakiś czas później na rozpoznanie wysłano cztery P-51 Mustang z Obrony Powietrznej Kentucky. Za sterami jednego z nich siedział kpt. Mantell.

Według niektórych źródeł opisał on UFO jako "wielkie i metaliczne". Jego towarzysze zeznali później, że również mieli je w zasięgu wzroku, ale nie mogli dostrzec szczegółów. To, co stało się potem można zrekonstruować w oparciu o akta śledztwa prowadzonego przez USAF. Mantell miał wznieść się na 7600 metrów, gdzie prawdopodobnie (nie mając zapasu tlenu) zemdlał. Jego maszyna straciła nośność i o 15:18 roztrzaskała się na terenach między Kentucky a Tennessee. Czym był ścigany obiekt UFO, nie ustalono (choć pojawiły się pogłoski, że chodziło o "testowy balon pogodowy").

O dreszcz może przyprawiać historia kpt. Roberta Schaffnera (ur. 1941) - amerykańskiego pilota, który w ramach wymiany z Królewskimi Siłami Powietrznymi (RAF) trafił do bazy Binbrook, gdzie stacjonowały jednostki szybkiego reagowania. Nocą 8 września 1970 r. postawiono je w stan gotowości na wieść o dziwnym obiekcie wykrytym przez radar na Szetlandach, który poruszał się z prędkością 630 mil/h, gwałtownie zmieniając w locie kierunki i wysokość.

"O 22:06 kpt. William Schaffner [
] wystartował z bazy Binbrook, by przechwycić niezidentyfikowany obiekt. Leciał myśliwcem Lightning o numerze XS894 wyposażonym w dwa pociski Red Top. Nakazano mu utrzymywać wysokość 6000 stóp i przy prędkości 530 mil/h kierować się wzdłuż wybrzeża Whitby" - pisał ufolog Kevin Randle w książce "Alien Mysteries, Conspiracies and Cover Ups" (2013). Dodawał, że gdy pilot zbliżył się do UFO okazało się ono mieć kształt stożka emitującego rażące niebieskie światło.

Potem łączność radiowa z Schaffnerem urwała się. Inna wersja mówi, że na chwilę przed katastrofą odezwał się mówiąc, że mu niedobrze, a wskaźniki w samolocie "szaleją". Niedługo potem jego Lightning wpadł do Morza Północnego. Wrak zlokalizowano po miesiącu. Wydobyto go trzy miesiące później w dość dobrym stanie. Problemem był jednak brak ciała pilota w kokpicie. Wydawało się, że Schaffner jakby wyparował ze swojego fotela. Powinien tam być, bo nie zdołał się katapultować.

Dokumentacja katastrofy została utajniona, a rodzinie zabitego nie ujawniono szczegółów. Zrodziło to wiele kontrowersji i teorii spiskowych zakładających m.in., że pilot mógł
zostać uprowadzony przez obcych. Jednak w 2009 r., w ramach akcji odtajnienia akt na temat spotkań z UFO, które latami zbierał brytyjski MON, wyszło na jaw, że według śledczych Schaffner prawdopodobnie utonął, próbując wydostać się z samolotu.

"Nie ma przesłanek, by sądzić, że pilot napotkał jakiś niezidentyfikowany pojazd ani by za tym tragicznym wypadkiem stała obserwacja UFO" - stwierdzały ministerialne dokumenty. RAF ustalił, że Schaffner zginął podczas lotu ćwiczebnego w konsekwencji własnego błędu. Nie wiadomo jednak, dlaczego przez prawie cztery dekady akta jego sprawy były uznawane za ściśle tajne.

Bywało też, że przypadki uznawane za tajemnicze, po latach znajdowały nieoczekiwane wyjaśnienie. Tak było z zaginięciem Avro Lancastriana 3 o nazwie Star Dust, nad którym na prawie pół wieku zawisła zasłona tajemnicy, po tym jak 2 sierpnia 1947 r. zniknął na trasie z Buenos Aires do Santiago de Chile. Ostatnie dwa komunikaty odebrane od załogi stanowiło nic nie znaczące słowo "Stendec", które próbowano rozszyfrowywać na różne sposoby. Pojawiły się przypuszczenia, że z maszyną mogło stać się coś bardzo dziwnego, jednak Star Dust nie został porwany przez UFO ani nie zniknął w czasoprzestrzennej wyrwie. W 1998 r. dwaj wspinacze odnaleźli jego fragmenty na stokach góry Tupungato w argentyńskich Andach.

http://strefatajemnic.onet.pl/extra/lot ... um-x/j7dtl

Mija nastepny miesiąc i dalej nic nie wiadomo o zaginionym Malezyjskim samolocie .......cisza
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6833
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1256
x 350
Podziękował: 12571 razy
Otrzymał podziękowanie: 12876 razy

Re: Tajemnicze zaginięcia

Nieprzeczytany post autor: chanell » piątek 15 sie 2014, 14:34

Znowu wraca sprawa zaginionego malezyjskiego samolotu

Zaginiony lot MH370. Zniknęły pieniądze z kont czterech pasażerów

Obrazek
Cień samolotu Królewskich Sił Powietrznych Nowej Zelandii P3 Orion, który brał udział w poszukiwaniach zaginionego boeinga 777 (Fot. REUTERS/Rob Griffith)


Choć minęło już pięć miesięcy od zaginięcia w tajemniczych okolicznościach boeinga 777 malezyjskich linii lotniczych, miejsce katastrofy samolotu wciąż jest nieznane. Chwilę po starcie, 8 marca 2014 roku, maszyna zniknęła z radarów. Teraz odkryto, że na kontach kilku pasażerów lot MH370 brakuje pieniędzy - ujawnił malezyjski dziennik "New Straits Times".
Z informacji policji, która prowadzi dochodzenie w sprawie zaginionych pieniędzy, chodzi o sumę 111 tys. malezyjskich ringgitów (nieco ponad ok. 108 tys. zł). Pieniądze zostały wyprowadzone z kont czterech pasażerów feralnego lotu MH370. Informację o wycieku z konta zgłosił kierownik lokalnego oddziału banku.

Z policyjnego raportu wynika, że środki zostały wyprowadzone przez nieznaną osobę 18 lipca 2014 roku, prawie cztery miesiące od zaginięcia malezyjskiego boeinga. Dopiero podczas kontroli wewnętrznej pracownicy banku odkryli, że na rachunku rozliczeniowym pasażerów MH370 brakuje konkretnej kwoty.

Prowadzący dochodzenie poinformowali dziennikarzy, że przed zgłoszeniem skargi na policję bank przeprowadził wewnętrzne śledztwo. Jego wyniki mogą wskazywać na trop związany z cyberprzestępczością.

Dziennik zauważa, że choć wycofanie pieniędzy z rachunku bankowego pasażerów MH370 budzi podejrzenia, to trudno powiedzieć, czy stanowi jakąkolwiek istotną wskazówkę, która może mieć znaczenie dla głównego przedmiotu śledztwa, czyli zniknięcia samolotu malezyjskich linii lotniczych.

Tymczasem mimo wielu prób, zaangażowania służb ratunkowych i marynarek wojennych kilku państw, nadal nie udało się odnaleźć choćby drobnego fragmentu samolotu. Ostatnio podano, że w poszukiwania boeinga 777 zaangażuje się holenderska firma inżynierska Fugro zajmująca się m.in. badaniami geotechnicznymi, która dysponuje specjalistycznym statkiem "Discovery". Z kolei Australijska Rada Bezpieczeństwa Transportu (ATSB) w oświadczeniu z 6 sierpnia zadeklarowała, że wyśle do pomocy w poszukiwaniach dwa statki, sprzęt i doświadczonych badaczy do przeszukiwań w południowej części Oceanu Indyjskiego.

Samolot malezyjskich linii lotniczych lot MH370 z 239 pasażerami na pokładzie zaginął podczas podróży z Kuala Lumpur do Pekinu. Na podstawie zapisów lotu samolot zniknął z radarów tuż po starcie z Malezji. 14 marca rząd Malezji ogłosił, że boeing 777 lot MH370 rozbił się w południowej części Oceanu Indyjskiego.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... erech.html

wcale się nie zdziwie jak pasażerowie odnajdą sie w różnych miejscach na świecie z wypranym mózgiem
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 14293
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 989
x 399
Podziękował: 15117 razy
Otrzymał podziękowanie: 22053 razy

Re: Tajemnicze zaginięcia

Nieprzeczytany post autor: songo70 » czwartek 21 sie 2014, 11:37

Zagadka zniknięcia malezyjskiego boeinga 777 rozwiązana! Jacob Rothschild dziedziczy patent po zniknięciu 4 współwłaścicieli lecących lotem MH 370 maj
28

by admin
Obrazek
Obrazek
Jacob_Rothschild_2014-04-08_23-53
Nathaniel Charles Jacob Rothschild, Czwarty Baron Rothschild, ur. 29.04.1936
fc022ebe013f6f8a95c57161ee758d5c_XLArtykuł na temat „zaginionego” malezyjskiego Boeinga pochodzi ze strony Macedońskiej Agencji Informacyjnej (MINA), podobnej treści informacje znajdziemy również w publikacji Le Nouvel Observateur; przetłumaczony tekst został opublikowany na stronie redaktora Stanisława Michalkiewicza (http://www.michalkiewicz.pl/do_sciagnie ... ng_777.pdf).

Macedońska Agencja Informacyjna, 28 marca 2014 r: Zniknięcie czterech członków podróżujących lotem Malaysia Airlines MH370 sprawiło, że słynny bankier Jacob Rothschild stał się jedynym właścicielem bardzo ważnego patentu. Aura tajemniczości otaczająca malezyjskie Linie Lotnicze z lotem MH-370 rośnie każdego dnia i zaczyna pojawiać się coraz więcej teorii na temat zniknięcia tego samolotu. Słyszeliśmy o czarnych dziurach połykających samoloty pasażerskie (prawdopodobnie najmniej inteligentna informacja, jaka kiedykolwiek została powiedziana w telewizji), doprowadzeni do obłędu piloci
itd.
Obrazek
r

Ale żadna stacja medialna nie wspomniała o tym, KTO był w samolocie. Absolutnie nic! Na początku informacja, że na pokładzie byli ludzie, którzy posiadali patent na ARM microchip KL-03 firmy Freescale Semiconductor, który jest nową skorygowaną na bieżąco wersją starszego microchipa KL-02.
Obrazek
Freescale_Semiconductor

Ta informacja, przekazana przez europejskie stacje telewizyjne, została podłapana przez tysiące ludzi, przedstawiając Rothschilda (nazywanego spiskowym mistrzem zła) jako tego, który wykorzystując linie lotnicze, zyskał pełne prawa patentowe do KL-03 mikrochip.
Obrazek
FreescaleFirma technologiczna z USA, która miała 20 inżynierów na pokładzie Malaysia Airlines Lot MH37 wprowadziła na rynek nowy gadżet przeznaczony do walki elektronicznej dla wojskowych systemów radarowych w czasie, gdy Boeing 777 zaginął. Firma Freescale Semiconductor w ciągu ostatnich 50 lat rozwijała mikroprocesory, czujniki i inne technologie. Technologia, którą tworzy, powszechnie określa się jako wbudowywanie procesorów, które – według firmy – są „autonomicznymi półprzewodnikami, które wykonują funkcje obliczeniowe w dedykowanych systemach elektronicznych”.

Dlaczego tak wielu pracowników Freescale podróżowało jednym samolotem? Jakie były ich zadania? Byli na jakiejś misji, a jeśli tak, to jaka to była misja? Czy Pracownicy ci mogą być przyczyną zniknięcia samolotu? Może samolot został porwany, a potem ci ludzie go porwali? Czy ci pracownicy posiadali cenne informacje, czy mieli jakieś cenne ładunki przy sobie? Z całą mocą dzisiejszej technologii, dlaczego ten samolot do tej pory nie został odnaleziony? Gdzie jest ten samolot, gdzie są ci ludzie?
Obrazek
Popatrzcie uważnie na twarze - same inteligentne Istoty...
Popatrzcie uważnie na twarze – same inteligentne Istoty

20 pracowników Freescale, spośród 239 osób znajdujących się na pokładzie lotu MH370, było głównie inżynierami i innymi specjalistami pracującymi nad chipem do urządzeń firmy w Tianjin, w Chinach, i w Kuala Lumpur, powiedział Mitch Haws, wiceprezes ds. globalnej komunikacji i relacji inwestorskich.
Obrazek
Czterej zaginieni właściciele patentu.
Czterej zaginieni właściciele patentu.
- Były to osoby z dużym doświadczeniem i ogromną wiedzą techniczną – bardzo ważni ludzie. Niewątpliwie jest to duża strata dla firmy – Mitch Haws.

W Malezji nowoczesny obiekt firmy Freescale, gdzie produkowane są układy scalone (IC) i przeprowadzane różne testy, znajduje się w Petaling Jaya.

Na podstawie informacji uzyskanych ze strony internetowej firmy Freescale http://www.freescale.com/ dowiadujemy się, że firma rozpoczęła działalność w 1972 roku, sytuuje się na powierzchni 8 hektarów i jest specjalnie zaprojektowana do wytwarzania oraz testowania mikroprocesorów, procesorów sygnałowych i układów scalonych częstotliwości radiowych.

Firma jest także właścicielem Freescale RF, która jest zaangażowana w tworzenie rozwiązań dla przemysłu lotniczego i obrony, takich jak:

1. komunikacja na polu bitwy;

2. awionika;

3. HF Radar – Pasmo L i S;

4. wytyczne przeciwrakietowe;

5. wojna elektroniczna;

6. identyfikacja: przyjaciel czy wróg (IFF).

Wśród Akcjonariuszy firmy Freescale jest bank inwestycyjny Carlyle Group, którego klientami są m.in. były prezydent USA George Bush senior i były premier Wielkiej Brytanii John Major oraz saudyjski Binladin Group – firma budowlana należąca do rodziny Osamy bin Ladena. Fakt, że tak wielu wysoce wykwalifikowany pracowników Freescale było na pokładzie Boeinga 777 już daje do myślenia i w pełni uzasadnia rozważanie motywacji spiskowych na temat tego, co mogło się wydarzyć.
Obrazek
malaysia-mh370-artwork-1Przedstawiciele firmy twierdzą, że pracownicy lecieli do Chin, aby przeprowadzić poprawę produktów konsumenckich. Eksperci są zdumieni, w jaki sposób duży samolot pasażerski mógł lecieć niepostrzeżenie, niewykryty przez żadne militarne systemy radarowe przez około sześć godzin, chociaż dzisiejsze satelity mogą namierzyć kogoś przechodzącego przez ulicę, przesyłając czysty, klarowny, niemalże kryształowy obraz.

Michał KK

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/jacob ... tem-mh-370

Źródło http://macedoniaonline.eu/content/view/24972/56/

http://en.wikipedia.org/wiki/Freescale_Semiconductor

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpr ... ot-mh-370/
0 x


Jak się nie ma talentu, by napisać książkę to się zostaje krytykiem i wylewa wiadro pomyj na innych.

baba
x 117

Re: Tajemnicze zaginięcia

Nieprzeczytany post autor: baba » czwartek 21 sie 2014, 11:56

Uśmiałam się, jak zobaczyłam tytuł, choć to smutne wydarzenie oczywiście. Ale jak zwykle wyjaśnienie jest proste jak drut: skoro nie wiadomo o co chodzi to zawsze chodzi o pieniądze. :roll:
Kompletnie nie rozumiem tej pazerności, o co w tym chodzi.... po co toto, do czego toto... :roll:
Są aż takimi durniami, którzy ścinają drzewo na którym sami siedzą? Naprawdę nie kumają, że wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni? Trudno uwierzyć.... Nawet mamona nie może aż tak na mózgu usiąść. Ki czort? :roll:
0 x



Awatar użytkownika
blueray21
Administrator
Posty: 9339
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 23:45
x 44
x 402
Podziękował: 452 razy
Otrzymał podziękowanie: 13600 razy

Re: Tajemnicze zaginięcia

Nieprzeczytany post autor: blueray21 » czwartek 21 sie 2014, 15:10

Ta informacja w alternatywnych mediach była na 2-gi albo 3-ci dzień po zaginięciu samolotu.
Nie wiem jak to rozpatruje system prawny USA, ale zaginięcie nie jest równoznaczne ze śmiercią i normalnie na cesję praw zaginionego trzeba czekać wiele lat, lepiej byłoby zestrzelić w tym celu samolot, jak nad Ukrainą.
Ale motywów tam było chyba trochę więcej. A jeszcze więcej teorii spiskowych, łącznie z taką, że nad Ukrainą został zestrzelony samolot z lotu MH370.
0 x


Wiedza ochrania, ignorancja zagraża.

Awatar użytkownika
grzegorzadam
Moderator
Posty: 12135
Rejestracja: czwartek 26 cze 2014, 17:02
x 102
x 610
Podziękował: 29348 razy
Otrzymał podziękowanie: 18584 razy

Re: Tajemnicze zaginięcia

Nieprzeczytany post autor: grzegorzadam » poniedziałek 17 lis 2014, 13:34


Opublikowane przez rosyjską telewizję zdjęcie satelitarne rzekomego zestrzelenia malezyjskiego samolotu nad Ukrainą przez myśliwiec Mig-29 jest już na pierwszy rzut oka fałszywką. Podobne opinie słychać w polskojęzycznych ścierwomediach, ale nie usłyszycie tam żadnych logicznych argumentów na ten temat, gdyż mogło by to spowodować panikę np. wśród żołnierzy. Mówi się bowiem powszechnie, że Rosjanie są daleko w tyle za Amerykanami, jeśli chodzi o wyposażenie i technologię wojskową. Natomiast jeśli to zdjęcie jest autentyczne, to byłby to dowód na coś wręcz przeciwnego.

Zdjęcie, jeśli jest autentyczne, zostało zrobione z samolotu lub drona, lecącego nieco powyżej obu samolotów. Najniższa orbita satelity to ok. 100 km, samoloty leciały na wysokości ok. 10 km, tak więc powinny być o 10% większe od tła, czyli pól. Rzekomy Su-25 musiałby mieć więc długość około kilometra. Rosjanie doskonale wiedzieli publikując o zdjęcie, że jest to sprawa oczywista, po co więc kłamali twierdząc, że przechwycono je z satelity obserwacyjnego? Z kolei na rosyjskich forach internetowych pojawiła się informacja, że zdjęcie przechwyciła Wikileaks. Wygląda to więc na operację psy-op od samego początku. Bawią się syjonazistami jak kot z myszką – i tym razem to oni pociągają za sznurki.

Wiedzą, że syjonazistowska stwierdzi jedynie, że to jest kolejna „rosyjska fałszywka” i nie będzie analizować dalej co się naprawdę stało z malezyjskim samolotem. Analiza pociągnęła by za sobą ponowny wzrost zainteresowania co naprawdę się stało z malezyjskim samolotem, a w interesie zbrodniarzy jest to by opinia publiczna o całej sprawie zapomniała.

Choć w niektórych mediach zachodnich, w tym alternatywnych, słychać opinie, że Rosjanom podrzucono fałszywkę, to trudno uwierzyć by nie było tam ekspertów i nie zrobiono dokładnej analizy. Nawet dla niedoświadczonego oka jasne jest, że rzekomy Su-25 nie jest tymże Mig-iem (jest to raczej Su-27), a rzekomy MH17 ma logo linii malezyjskich w niewłaściwym miejscu i jest to raczej Boeing 767, a nie 777.

Są nawet bezpośrednie dowody na to, że zdjęcie jest fałszywką sklejoną z kilku innych zdjęć. Np. Veli-Pekka Kivimäki, bloger, który zajmuje się sprawami militarnymi, znalazł w Google Earth tło – jest to fragment zdjęcia z 28/08/2012 (koordynaty: 47°57’12.22″N, 37°50’4.09″E).

Rosjanie grają więc w pokera ze światowymi lichwiarzami, metodami, które oni od dawna sami stosują.

Jim Stone (jimstonefreelance.com) uważa, że najważniejszą przeszkodą na drodze syjonazistów do ogłoszenia ich upragnionego „Rządu Światowego” i rzezi 6 miliardów gojów jest właśnie Rosja. Nie przewidzieli jednak, że ta po cichu przygotuje się solidnie do ostatecznej rozgrywki i że przejęty przez nich potencjał militarny USA może okazać się niewystarczającym.

Doskonałym przykładem na możliwości Rosjan jest to co się z amerykańskim niszczycielem USS Donald Hook. 10 kwietnia 2014 r. najnowszy niszczyciel 4 generacji wpłynął na wody Morza Czarnego. Zaopatrzony w 56 pocisków Tomahawk o zasięgu do 2,500 km i w system bojowy Aegis, który zapewnia śledzenie i niszczenie setek celów jednocześnie, 4 wielki radary o mocy odpowiadającej kilku stacjom każdy, był bezradny, kiedy dwa dni później, 12 kwietnia, przeleciał nad nim rosyjski bombowiec taktyczny Su-24. Bombowiec nawet nie wiózł bomb, jedynym jego dodatkowym wyposażeniem był koszyk z bronią elektroniczną podwieszony pod kadłubem.

Rosyjska elektronika unieruchomiła całkowicie wszystkie radary, obwody, systemy transmisji informacji, a „fenomenalny” system Aegis stał się ślepy, niemy i głuchy. Następnie Su-24 bezkarnie wykonał 12 przelotów nad niszczycielem i spokojnie odleciał. Rosjanie udowodnili, że im bardziej zaawansowana jest technologia tym łatwiej jest ją unieszkodliwić.
Możemy sobie wyobrazić jak wpłynęło to na morale załogi niszczyciela, wiadomo także dlaczego informacja ta nie przedostała się do mediów głównego ścieku. Żaden zdrowo myślący żołnierz nie pójdzie na pewną śmierć w razie wojny z Rosją, a syjonaziści ich przecież potrzebują.


Pozostaje pytanie, którego żadne z syjomediów już nie zadaje – co się stało naprawdę z malezyjskim MH-17? Choć od samego początku uważałem, że doszło do autentycznego zestrzelenia samolotu, teraz coraz mniej jestem tego pewien. Coraz bardziej przekonuje mnie hipoteza, że podobnie jak w przypadku Smoleńska, gdzie zaaranżowano rzekomą katastrofę samolotu Prezydenta RP, tak i tu, doszło do wielkiej mystyfikacji, której celem było wrobienie Rosji w „zestrzelenie”.

passport-mh-17-crash-ukraine-oxygen-mask-passport-2-perfect-condition3Wykorzystano prawdopodobnie malezyjski samolot 777, który „zniknął” nad Oceanem Indyjskim. Na zwłokach nie było żadnej krwi, osoby, które znalazły się już 20 minut po „katastrofie” twierdzą, że wyglądały jak „manekiny”, do tego zdecydowana większość miała rysy azjatyckie, większość też była naga (jak w Smoleńsku). Nawet uszkodzenia, jak rozpłatana głowa, nie nosiły śladów krwi. Prawdopodobnie wykorzystano zwłoki ludzi zabitych dużo wcześniej (mogły być to zwłoki pasażerów samolotu 777), stąd reportowany przez Igora Girkina (vel. Striełkowa) zapach formaldehydu i cuchnący odór zepsutych ciał. Potwierdzałby to też fakt iż w walizkach była zimowa odzież. Także to, że zabite ptaki ociekały świeżą krwią. Mimo, że szczątki samolotu były rozrzucone na przestrzeni 10 km, wszystkie zwłoki były w jednym miejscu. Dokumenty i zdjęcia nie były zniszczone, nie było też śladów ognia. Wszystkie zdjęcia, które ściągnięto z kart SD telefonów komórkowych, pochodziły z 2013 roku.


http://www.monitor-polski.pl/rosyjska-g ... nazistami/

więcej pytań niż odpowiedzi..
film ..

pozdrawiam
ga
0 x


czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6833
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1256
x 350
Podziękował: 12571 razy
Otrzymał podziękowanie: 12876 razy

Re: Tajemnicze zaginięcia

Nieprzeczytany post autor: chanell » poniedziałek 15 gru 2014, 21:42

Zniknięcie malezyjskiego samolotu - co raz więcej teorii i żadnej odpowiedzi .

Malezyjski Boeing wchłonięty przez nowy Trójkąt Bermudzki

„Co się z nim stało - to straszne! Zostali porwani na potrzeby prowadzenia badań i eksperymentów!” – tak niektórzy ludzie reagują na dramatyczne zniknięcie samolotu Boeing 777 malezyjskich linii lotniczych (lot nr MH370).
Ludzkość nie zapomniała o tym tajemniczym zniknięciu. Pojawia się coraz więcej spekulacji na temat tego, co mogło się wówczas naprawdę wydarzyć. Niektóre z podawanych wersji są dość przerażające.

Jedna z teorii głosi, że samolot został porwany przez kosmitów, bo to jedyny sposób, aby wyjaśnić brak dowodów lub śladów. Tuż przed zniknięciem maszyny, radary zarejestrowały serię niewyjaśnionych fal i drgań. Jeden z ekspertów mówi, że to dziwne zjawisko sugeruje pozaziemską obecność. Zwolennicy innych teorii mówią o istnienie nowego Trójkąta Bermudzkiego.


Osobiscie obstawiam wersję z podobnym eksperymentem jak z okrętem Philadelphia lub właśnie z nowym Trojkątem Bermudzkim. Niedługo minie rok i dalej nic nie wiemy :?
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
grzegorzadam
Moderator
Posty: 12135
Rejestracja: czwartek 26 cze 2014, 17:02
x 102
x 610
Podziękował: 29348 razy
Otrzymał podziękowanie: 18584 razy

Re: Tajemnicze zaginięcia

Nieprzeczytany post autor: grzegorzadam » poniedziałek 29 gru 2014, 14:38

Następny tragiczny „zbieg okoliczności” dotyka malezyjskie linie lotnicze

Samolot malezyjskich linii lotniczych AirAsia 8501 zaginął gdzieś nad Pacyfikiem zaraz po tym, gdy pilot poprosił o zmianę kursu.
Obrazek

W niedzielę rano ruszyła operacja morska poszukiwania Airbusa A320-200 linii AirAsia, jaki zaginął podczas lotu z Surabaya, Indonezja, do Singapuru, krótko po tym, gdy piloci poprosili o zmianę planu lotu z powodu złej pogody.

Z lotem QZ8501, który miał 162 ludzi na pokładzie, stracono kontakt w niedzielę o godz. 07:24 czasu lokalnego w pobliżu wyspy Belitung, Indonezja, twierdzi oświadczenie linii lotniczych AirAsia. Planowane lądowanie miało odbyć się w Singapurze o godz. 08:30 czasu lokalnego. Wśród pasażerów było szesnaścioro dzieci i jedno niemowlę. Na porannej konferencji prasowej urzędnicy z Indonezji powiedzieli, że samolot był przez kilka godzin w powietrzu, a jego paliwo było na granicy wyczerpania.

To kolejny, trzeci już incydent lotniczy w tym roku z Malezją w roli głównej. Dotychczas tragedia dotknęła dwa jumbo jety Malaysia Airlines, najpierw jeden tajemniczo zniknął bez śladu nad Morzem Południowochińskim, potem kolejny został zestrzelony nad Ukrainą.

Sześcioletni samolot realizował plan lotu, ale poproszono o zmianę kursu z powodu pogody, a potem utracono jakikolwiek kontakt z samolotem. Samolot był w zasięgu indonezyjskiej kontroli ruchu lotniczego przez około 42 minuty, po czym kontakt został utracony, wynika z oświadczenia linii AirAsia.

Źródło: http://wakeupfromyourslumber.com/airasi ... e-missing/

Tłum. Pluszowy Miś.

Tags : A320-200, AirAsia


sporo tych ''zaginięć'' ..
ciekawe czy analogicznie pojawi sie w okolicach Starego Kontynentu za jakiś czas..
0 x


czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 14293
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 989
x 399
Podziękował: 15117 razy
Otrzymał podziękowanie: 22053 razy

Re: Tajemnicze zaginięcia

Nieprzeczytany post autor: songo70 » czwartek 01 sty 2015, 13:15

..to ciekawe jak łatwo teraz w dobie wszechobecnej inwigilacji giną duże samoloty rejsowe :lol:
może Ben F. ma rację http://kochanezdrowie.blogspot.co.uk/20 ... niowe.html
przypadków nie ma :!:
0 x


Jak się nie ma talentu, by napisać książkę to się zostaje krytykiem i wylewa wiadro pomyj na innych.

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6833
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1256
x 350
Podziękował: 12571 razy
Otrzymał podziękowanie: 12876 razy

Re: Tajemnicze zaginięcia

Nieprzeczytany post autor: chanell » niedziela 04 sty 2015, 19:42

Nie rozumiem co to ma wspólnego z tematem "tajemnicze zaginięcia " to raczej pasuje do polityki ,panowie dlaczego tu piszecie ?? dziwne . :shock: Zrobił się bałagan ,tak nie mozna.
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
blueray21
Administrator
Posty: 9339
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 23:45
x 44
x 402
Podziękował: 452 razy
Otrzymał podziękowanie: 13600 razy

Re: Tajemnicze zaginięcia

Nieprzeczytany post autor: blueray21 » niedziela 04 sty 2015, 20:57

Chanell nie pytaj tylko przenieś w lepsze miejsce, @ga do czegoś nawiązał, a dyskusja poszła już w bok.
0 x


Wiedza ochrania, ignorancja zagraża.

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6833
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1256
x 350
Podziękował: 12571 razy
Otrzymał podziękowanie: 12876 razy

Re: Tajemnicze zaginięcia

Nieprzeczytany post autor: chanell » niedziela 08 mar 2015, 10:52

Co stało się podczas feralnego lotu MH370?

8 marca 2014 roku, sobota. W Kuala Lumpur na pokład Boeinga 777 malezyjskich linii lotniczych wsiada 227 pasażerów i 12 członków załogi. Maszyna rozpoczyna lot do Pekinu. Krótko po starcie samolot znika z radarów. Rozpoczynają się intensywne poszukiwania, w które zaangażowanych zostało kilka krajów. Do tej pory nikt nie natknął się na żaden ślad maszyny. Na całym świecie pojawiły się za to różne teorie na temat tego, co stało się z samolotem. Część z nich wydaje się możliwa, część absurdalnie nieprawdopodobna. Żadna z nich jednak nie daje pewnej odpowiedzi, co stało się podczas feralnego lotu MH370.

Obrazek
Krewni ofiar nie chcą zapomnieć o katastrofie /PAP/EPA

Władze Malezji - wobec faktu, że nie natrafiono do tej pory na żaden ślad boeinga - uznały, że doszło do niespodziewanej katastrofy, samolot się rozbił, a wrak spoczywa na dnie Oceanu Indyjskiego. Do tej pory jednak nie udało się namierzyć nawet najmniejszych szczątków samolotu. Kilka razy ekipy poszukiwawcze zmieniały obszar, w którym szukano samolotu. W akcję zaangażowano ratowników z kilku krajów oraz najnowocześniejsze sprzęty do poszukiwania wraków, helikoptery, drony i statki, a przede wszystkim - miliony dolarów.



Eksperci ds. lotnictwa twierdzą, że prawdziwych przyczyn katastrofy może nie udać się ustalić nigdy. W prowadzonych przez kilka krajów śledztwach do tej pory ustalono tylko kilka nieprawidłowości związanych z lotem - m.in. to, że poszukiwania wszczęto dopiero po czterech godzinach od zniknięcia maszyny z radarów oraz że minęło aż 17 minut, zanim cywilna kontrola lotów zdała sobie sprawę z zaginięcia boeinga. Brak jakichkolwiek śladów maszyny daje pole do popisu dla ekspertów awiacji oraz również dla zwolenników teorii spiskowych. Jedno jest jednak pewne - doszło do katastrofy, ale wciąż nie wiadomo, co się stało na środku Oceanu Indyjskiego.
Błąd ludzki?
Jedną z teorii tłumaczących zaginięcie samolotu jest to, że na pokładzie nagle spadł poziom tlenu, w wyniku którego załoga i pasażerowie stracili przytomność. Samolot kontynuował lot na pilocie automatycznym, aż do chwili upadku do oceanu po wyczerpaniu się paliwa.
Eksperci twierdzą ponadto, że przyczyną katastrofy mogły być również złe warunki pogodowe. Samolot mógł wpaść w turbulencje, pilot stracił nad nim kontrolę i maszyna się rozbiła.
Kolejną teorią jest błąd pilota - to właśnie czynnik ludzki najczęściej był przyczyną innych katastrof lotniczych. BBC przypomina m.in. feralny lot samolotu linii Air France, który rozbił się w 2009 roku. Zginęło wówczas 228 osób.
Wśród prawdopodobnych przyczyn wymieniana jest również usterka maszyny - w tym np. pożar na pokładzie. Tę teorię mają potwierdzać zeznania świadków, którzy twierdzą, że w czasie, gdy boeinga nie było już na radarach, mieszkańcy wysp na oceanie widzieli na niebie płonący obiekt. Pożar był m.in. przyczyną katastrofy samolotu linii TWA w 1996 roku. Maszyna eksplodowała nad Atlantykiem - powodem, według śledczych, miało być zwarcie instalacji eklektycznej w pobliżu zbiornika paliwa.
Jedną z tez, stawianych przez ekspertów, jest również możliwy atak terrorystyczny. Sceptycy zwracają jednak uwagę, że żadna z organizacji do tej pory nie przyznała się do potencjalnego ataku, nie zostały również wobec żadnego rządu wysunięte jakiekolwiek żądania.
Spisek?
Swoje tezy na temat tego, co stało się z Boeingiem 777 malezyjskich linii lotniczych wysuwają również zwolennicy teorii spiskowych. Jednym z przykładów jest twierdzenie, że samolot został zestrzelony przez amerykańskich żołnierzy. Wojsko miało zestrzelić maszynę, ponieważ pojawiały się obawy, że została ona uprowadzona. Taką teorię przedstawił Marc Dugain, pisarz i były szef linii lotniczych Proteus Airlines.
Drugą opcją jest zestrzelenie samolotu "przez pomyłkę", jako "skutek uboczny" ćwiczeń wojskowych Amerykanów.
Po zestrzeleniu kilka miesięcy później innego boeinga malezyjskich linii lotniczych nad Ukrainą pojawiają się również opinie, że to samo mogło się stać z lotem MH370 i że samolot mógł zostać trafiony, ponieważ pomylono go z maszyną wojskową.
Bardziej śmiałą teorią jest uprowadzenie boeinga przez samo wojsko - maszyna - według zwolenników tej teorii - miałaby wylądować w bazie wojskowej marynarki USA na wyspie Diego Garcia. W sprawę zamieszany miał być również Kreml. Na te lansowane w sieci rewelacje odpowiedział nawet rząd Stanów Zjednoczonych, który stanowczo zaprzeczył takim twierdzeniom.
Z kolei po informacjach, że jeden z pilotów, zasiadających za sterami maszyny, przechodził kryzys w związku i przez to mógł wpaść w depresję pojawiły się głosy, że mógł popełnić samobójstwo. Tę teorię podsycało stwierdzenie w tym kontekście szefa malezyjskiej policji, że "wszystkie wersje są brane pod uwagę". Nie istnieją jednak żadne dowody, które potwierdzałyby tę tezę.
Spiskową teorię wysnuł również były malezyjski premier Mahathir Mohamad, który stwierdził, że w sprawę "może być zamieszane CIA". Bardzo szybko blogerzy podchwycili ten pomysł i odpowiedzialność za zaginięcie samolotu przypisują amerykańskim agencjom rządowym. Są również zwolennicy twierdzenia, że za zniknięcie maszyny odpowiadają Rosjanie.
Militarne wątki związane z próbą wytłumaczenia, co się stało z samolotem, są najczęściej wykorzystywane do tworzenia teorii spiskowych. Przykładem, oprócz samego zestrzelenia, jest również założenie, że na samolocie została przetestowana nowa, nieznana jeszcze, tajna broń. Odpalić ją miał Iran albo Pakistan.
Oderwanie od rzeczywistości
W internecie pojawiają się również próby wytłumaczenia tego, co się stało z Boeingiem 777, które często nie są oparte na żadnych faktach. Jedną z takich tez jest to, że samolot wleciał w coś na kształt trójkąta bermudzkiego (obszar na Oceanie Atlantyckim, uznawany przez fanów zjawisk paranormalnych za tajemnicze miejsce, w którym ginęły bez śladu statki, samoloty i jachty) i teraz znajduje się w równoległym świecie.
W Ameryce są również środowiska, które wierzą, że cały samolot porwali kosmici i przeprowadzają teraz na pasażerach badania i testy. Takie pomysły pojawiają się m.in. na portalu Reddit. Propagatorzy tej teorii wierzą, że wiedza uzyskana przez kosmitów zostanie później wykorzystana przeciw ludzkości.
Istnieje również teza, która mówi o tym, że samolot się nigdzie nie rozbił, ale wylądował na małej wyspie, na którymś z archipelagów wysp na Oceanie Indyjskim, a wszyscy pasażerowie żyją jak rozbitkowie i kiedyś zostaną odnalezieni. Jest to jednak teza bardziej przypominająca scenariusz filmowy, niż opinia oparta na faktach.

Anna Baranowska-Ślusarek


Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/raport-katastro ... ign=chrome
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 14293
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 989
x 399
Podziękował: 15117 razy
Otrzymał podziękowanie: 22053 razy

Re: Tajemnicze zaginięcia

Nieprzeczytany post autor: songo70 » środa 03 cze 2015, 19:32

zaczynają powracać.. :?:

TRÓJKĄT BERMUDZKI: STATEK POJAWIA SIĘ PONOWNIE PO 90 LATACH.
Hawana | Cuban Coast Guard ogłosiła dziś rano, że oni przechwycili statek bez załogi nagłówek jednej z gazet na wyspie podaje, jest to domniemany SS Cotopaxi , włóczęga parowiec, który zniknął w grudniu 1925 i od tego czasu dłączył do legend Trójkąta Bermudzkigo .

Władze kubańskie zauważyły statek po raz pierwszy w dniu 16 maja, w pobliżu strefy ograniczonej wojskowej, na zachód od Hawany. Zrobili wiele nieudanych prób komunikacji z załogą, a na końcu zmobilizowali trzy łodzie patrolowe, żeby go przechwycić.
Gdy dotarli, byli zaskoczeni, statek był w rzeczywistości prawie 100-letnim parowcem zidentyfikowany jako Cotopaxi, nazwę sensacyjnie związana z legendą o Trójkącie Bermudzkim. Nikogo nie było na pokładzie statku, a wydawało się, że został porzucony przez dziesiątki lat, co sugeruje, że może to być rzeczywiście frachtowiec tramp, który zniknął w 1925 r.
Wyczerpujące, szczególowe, przeszukania statku doprowadziły do odkrycia dziennika kapitana. To było rzeczywiście związane z Clinchfield Navigation Company, właścicielami SS Cotopaxi , ale nie przynisły posukiwania żadnych wskazówek dotyczących tego, co stało się na statku w ciągu ostatnich 90 lat.
cubajournal
Obrazek
Kubański ekspertem Rodolfo Salvador Cruz, uważa, że ​​dziennik kapitana jest autentyczny. Ten dokument jest pełen cennych informacji dotyczących życia załogi przed zniknięciem statku, ale wpisy zatrzymały się nagle 01 grudnia 1925.
W dniu 29 listopada 1925, SS Cotopaxi odpłynął z Charleston w Południowej Karolinie, i skierował się w stronę Hawany, na Kubie. Statek miał 32 ludzi załogi pod dowództwem kapitana WJ Meyer i przewoził ładunek 2340 ton węgla. Zaginął dwa dni później, i nic nie było słychać o nim prawie 90 lat.
Wiceprezes Rady Ministrów, General Abelardo Colome, ogłosił, że władze kubańskie jpostanowiły przeprowadzić gruntowne śledztwa w celu wyjaśnienia zagadki zaginięcia i ponownego pojawienia się statku.
"To dla nas bardzo ważne, aby zrozumieć, co się stało" mówi gen Colome."Takie zdarzenia mogą być bardzo szkodliwe dla naszej gospodarki, więc chcę się upewnić, że tego rodzaju zniknięcie się nie powtórzy. Nadszedł czas, aby rozwiązać tajemnicę Trójkąta Bermudzkiego, raz i na zawsze. "
bermudy
Obrazek
Trójkąt Bermudzki jest luźno zdefiniowane regionu obejmującego obszar pomiędzy Miami, Puerto Rico i Bermudy, gdzie dziesiątki statków i samolotów zniknęły w tajemniczych okolicznościach.
Kultura popularna przypisuje wiele zaginięć do zjawisk paranormalnych i nadprzyrodzonych, albo do aktywności istot pozaziemskich. W jednym z wyjaśnień, nawet przypina sie winę na resztki technologii z mitycznego zaginionego kontynentu Atlantydy.
Mimo popularności tych wszystkich dziwnych teorii, większość naukowców nawet nie uznaje istnienia Trójkąta Bermudzkiego, a winne tych zaginięć są ludzkie błędy i zjawiska naturalne.
Tajemnicze pojawienie SS Cotopaxi już jednak wywołało duże zainteresowanie w środowisku naukowym i może doprowadzić niektórych ekspertów, aby zmienili zdanie na ten temat.

GEORGI STANKOV W wysłanym 02 CZERWCA 2015 KOMENTARZU
TAK O TYM PISZE:
Increase in Interdimensional Interceptions of Past Timelines in the End Time of Ascension.

Wzrost międzywymiarowego przechwycenia na osi czasu przeszłości w czasie końca Wniebowstąpienia
http://www.stankovuniversallaw.com/2015 ... ascension/

http://kochanezdrowie.blogspot.co.uk/20 ... a-sie.html
0 x


Jak się nie ma talentu, by napisać książkę to się zostaje krytykiem i wylewa wiadro pomyj na innych.

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6833
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1256
x 350
Podziękował: 12571 razy
Otrzymał podziękowanie: 12876 razy

Re: Tajemnicze zaginięcia

Nieprzeczytany post autor: chanell » piątek 07 sie 2015, 11:12

Zaginięcie Valenticha - wielka tajemnica lotnictwa

35 lat temu doszło do jednego z najbardziej zagadkowych incydentów w lotnictwie cywilnym. 20-letni pilot, Frederick Valentich, przepadł bez śladu nad Cieśniną Bassa. Kontrolerowi lotu z Melbourne donosił, że ściga go dziwny obiekt: "Zdaje się, że się ze mną bawi. Ma zielone światła. Z zewnątrz jest metaliczny" - relacjonował w nerwach. Przed urwaniem się kontaktu Valentich mówił, że UFO zawisło tuż nad nim, a silnik jego Cessny "dusił się". Pilot znikł, a wraku jego maszyny nigdy nie odnaleziono. Akta sprawy uznano za tajne. Co takiego stało się z młodym Australijczykiem?

Obrazek

Guido Valentich nigdy nie doczekał się znaku od syna, który zniknął bez wieści podczas jednego z najbardziej tajemniczych incydentów w dziejach lotnictwa. Przypadek sprzed 35 lat jest nadal otwarty. 21 października 1978 r. 20-letni Frederick wyruszył na swój ostatni lot na King Island. Ok. 19:06 Steve Robey - kontroler lotu z Melbourne, odebrał od niego zaskakujący komunikat. Zaniepokojony Valentich pytał o dziwaczny obiekt, który widział w swoim sąsiedztwie. Tak zaczęło się ostatnie pięć minut jego życia.

Katastrofa, która zadziwiła Antypody

Ojcu zaginionego w każdą rocznicę pękało serce. Losy jego dziecka zawisły w próżni. Fragmentów maszyny ani ciała Fredericka nigdy nie odnaleziono, mimo podjętej od razu akcji ratunkowej. Przez długi czas dokumenty ze śledztwa nad sprawą Valenticha były uznawane za zaginione. Dopiero rok temu ufolog Keith Basterfield odszukał je w Australijskich Archiwach Narodowych. Ale i one nie wyjaśniły wiele. Eksperci Kontroli Bezpieczeństwa Ruchu Lotniczego w rubryce "Opinie odnośnie przyczyn wypadku" wpisali: "Nieznane. Samolotu nie znaleziono".

Valentichowie mieli chorwackie korzenie. Urodzony w 1958 r. Frederick mieszkał z rodzicami w Avondale Heights koło Melbourne. Uczniowską licencję pilota odebrał w 1977 r., a rok później uzyskał pozwolenie na latanie maszynami prywatnymi. Ubiegał się też o przyjęcie do Australijskich Królewskich Sił Powietrznych (RAAF), ale ze względu na nieduże doświadczenie jego kandydaturę odrzucono. Valentich, ze 150 wylatanymi godzinami, był też członkiem Air Training Corps - organizacji afiliowanej przy wojskowym lotnictwie, z której rekrutowali się jego późniejsi piloci.

Z dokumentów lotniska Moorabbin wynika, że feralnego dnia zamierzał lecieć na King Island - wyspę na Cieśninie Bassa (oddzielającej Australię od Tasmanii), skąd miał zabrać pasażerów i wrócić do Melbourne. Trasa lotu planowanego na ok. 70 minut wiodła nad Przylądkiem Otway. Warunki pogodowe i wietrzne były dogodne. Pilotowana przez Valnticha Cessna 182-L wystartowała ok. 18:19 z zapasem paliwa na pięć godzin lotu. Przez trzy kwadranse wszystko przebiegało bezproblemowo, jednak kilka minut po 19. Valentich nawiązał łączność z kontrolą lotów w Melbourne, mówiąc: "Zdaje się, że poniżej 5000 stóp jest jakiś samolot
".

"To coś mnie goni"

Kontrolerem, z którym się komunikował był Steve Robey, który powiedział w wywiadzie z "Melbourne Herald": "Valentich był lekko zdenerwowany widokiem tego, co wokół niego latało. Sam z początku myślałem, że to mógł być samolot, do czasu aż zrobiło się to lekko podejrzane. Pod koniec pilot rzeczywiście bał się o swoje bezpieczeństwo. Zdawało się, że relacjonuje przez radio to, co dzieje się na jego oczach. Robiło się ciemno i warunki widoczności pogarszały się. Nie dziwi, że stał się nieco nerwowy".

Tragedia Valenticha rozegrała się w ciągu zaledwie pięciu minut. Początkowo myślał on, że przypadkowo wleciał w rejon ćwiczeń RAAF, ale obiekt, który miał w swoim bezpośrednim sąsiedztwie, wydawał się wyraźnie zainteresowany jego Cessną. Pilot odniósł wrażenie, że jest ścigany. Choć początkowo mówił Robey’owi, że widzi samolot, będąc bliżej zmienił zdanie. Nie wyglądało to na żaden konwencjonalny pojazd latający.

Oto fragment konwersacji między kontrolerem z Melbourne a zaginionym pilotem:

Valentich: Czy poniżej 5000 stóp jest jakiś ruch?

Robey: Żadnego rozpoznanego ruchu.

Valentich: Zdaje mi się, że widzę tam duży samolot


Robey: Jakiego rodzaju to samolot?

Valentich: Nie mogę ustalić. [
] Przeleciał 1000 stóp nade mną. Leci za szybko, nie mogę ustalić co to. Czy są tu jakieś samoloty wojskowe?

Robey: Nie ma żadnych.

Valentich: Teraz zbliża się od wschodu. [
] Zdaje się, że bawi się ze mną. Przelatuje w górze z wielką prędkością, nie mogę go rozpoznać. [
] To nie jest samolot.

Robey: Możesz go opisać?

Valentich: Jak mnie mija widać, że jest podłużny. Tyle widać. [
] Zdaje się, że mnie goni. Teraz krążę, a on unosi się nade mną. Ma zielone światło, jest metaliczny, ma lśniący kadłub. [
] Zniknął.

Robey: Czy maszyna jest koło ciebie?

[b]Valentich:[/b] Jednak znowu nadlatuje od południowego zachodu. [
] Silnik się dusi. Kieruję się cały czas na King Island. Teraz dziwny obiekt nade mną wisi. Unosi się. To nie jest samolot.

Potem nastąpiła cisza trwająca 17 sekund. Po niej kontakt z Valentichem się urwał.

W chmurze niejasności

Alarm wszczęto od razu. Kiedy o wyznaczonej porze Valentich nie zjawił się na King Island, na jego poszukiwanie wyruszyły dwa samoloty P-3 Orion. Podczas akcji, która rozciągnęła się na tydzień, przeczesano wszystkie możliwe lokalizacje. Zastanawiające i szokujące było również to, że przez kilkanaście ostatnich sekund łączności z pilotem, kiedy ten się już nie odzywał, Robey słyszał w tle dziwne dźwięki przypominające "drapanie o metal". Rybacy nie napotkali unoszących się na wodzie szczątków. Po dwutygodniowym śledztwie Departament Transportu wydał oświadczenie, że przyczyny katastrofy Cessny pozostają nieznane, a cokolwiek się stało, dla pilota skończyło się zgonem.

Sprawa była zbyt dziwaczna, by na tym poprzestać, ale dalsze postępy stały pod znakiem zapytania. Bill Chalker - australijski pisarz i badacz UFO zwrócił się z prośbą do RAAF o udostępnienie materiałów na temat sprawy Valenticha. Odpowiedziano mu, że nie zajmowało się nią wojsko, ale Departament Lotnictwa. Tam w 1982 r. dowiedział się jednak, że akta na temat zaginięcia młodego pilota są niedostępne dla cywili. Przez kolejnych 30 lat dokumenty te uznawano za zaginione.

Szum wokół losów Valenticha zmusił specjalistów do podania przyczyn brzmiących mniej sensacyjnie od porwania przez UFO. Alternatywne scenariusze katastrofy wskazywały na zaplanowane samobójstwo, zetknięcie z rzadkim zjawiskiem atmosferycznym, czy nawet
strącenie samolotu przez meteoryt. Poważnie potraktowano dwie hipotezy: o ucieczce 20-latka, w co nie wierzyła rodzina oraz wypadku, do którego doszło po tym, jak maszyna leciała do góry nogami (dziwny obiekt, o którym donosił pilot miał być odbiciem Cessny w wodzie). Eksperci techniczni wykluczyli jednak, by model, który pilotował Valentich mógł pokonać długi dystans w takiej pozycji. Robey, który rozmawiał z zaginionym jako ostatni, wydawał się nie wierzyć w żadną z tych możliwości: "Musiałby być bardzo dobrym aktorem, żeby odegrać to w taki sposób. Był wtedy zdecydowanie zaniepokojony, jakby w szoku" - mówił kontroler.

Zabrany na zawsze

Ścieżki, którymi podążało śledztwo doprowadziły do wielu innych niejasności. Przykładowo, nie wiadomo dokładnie, po co Valentich poleciał na King Island, gdyż rzekomo nie czekali na niego żadni pasażerowie. Równie tajemnicze było to, dlaczego UFO nie zostało wykryte przez radar. Pojawiały się też dziwaczne plotki, że Fredericka ktoś widział w Chinach. Jeśli 20-latek rzeczywiście upozorował swe zniknięcie zrobił to po mistrzowsku - przez 35 lat nie udało się odnaleźć ani jego, ani samolotu.

Najwięcej kontrowersji wzbudziły jednak inne ustalenia. Okazało się, że w dniu zaginięcia Valenticha mieszkańcy rejonów, nad którymi przelatywał, widzieli na niebie coś, czego nie potrafili zidentyfikować. Jak pisze Chalker, w sumie odnotowano 21 obserwacji UFO, w tym jedną na King Island. Czy było to potwierdzenie relacji Valenticha o dziwnym obiekcie? Czy za jego zniknięciem stały siły nie z tego świata? I czy kiedykolwiek uda się wyjaśnić, co 20-latek zobaczył na pięć minut przed tym, nim zamilkł na zawsze?

Guido Valentich zmarł nie doczekawszy się informacji o losie syna. Nigdy też nie pogodził się z jego śmiercią. Twierdził, że wolał wierzyć w wersję, iż Fredericka porwało UFO. "Jeżeli nie znaleziono po nim śladu, możliwe, że tak właśnie było" - dodawał. O pilocie, którego historia nadal budzi wiele emocji, przypomina dziś tabliczka przy latarni na Przylądku Otway, który minął, lecąc na spotkanie z przeznaczeniem


________________________

Cytat z rozmowy między Valentichem a Robeyem pochodzi z dokumentów Australijskiego Departamentu Transportu.
http://strefatajemnic.onet.pl/ufo/zagin ... ctwa/76f0v
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
analityczka
Posty: 443
Rejestracja: wtorek 21 kwie 2015, 16:16
x 1
x 12
Podziękował: 230 razy
Otrzymał podziękowanie: 584 razy

Bujda

Nieprzeczytany post autor: analityczka » piątek 07 sie 2015, 18:34

Hawana | Cuban Coast Guard ogłosiła dziś rano, że oni przechwycili statek bez załogi nagłówek jednej z gazet na wyspie podaje, jest to domniemany SS Cotopaxi

Pierwszy pisał o tym 18 maja 2015, World News Daily Report.
Kto nie zna tego tytułu, wyjaśniam, że zamieszczał m.in. wywiady ze świadkami cudów Jezusa, "odkrył" też prehistorycznego rekina w Pakistanie. Aha, i żeby nie łamać prawa uprzedza, że pisze o fikcyjnych wydarzeniach.
http://worldnewsdailyreport.com/disclaimer/

Jak się buja dobrze widać na przykładzie dentysty z Polski ;)
http://www.snopes.com/media/notnews/dentist.asp
A to świeżutko też z naszego kraju
http://worldnewsdailyreport.com/remains ... t-catfish/
0 x


* Informacja bez sprawdzenia wiarygodności źródeł jest tylko hipotezą.
* Ja mogę być nieobiektywna, dowody – nie.

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6833
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1256
x 350
Podziękował: 12571 razy
Otrzymał podziękowanie: 12876 razy

Re: Tajemnicze zaginięcia

Nieprzeczytany post autor: chanell » piątek 11 mar 2016, 22:02

Samolot, który zniknął w 1955 roku, wylądował po 37 latach!

Obrazek

youtube.com
Podobnie jak latający upiór w serialu Strefa Mroku (Twilight Zone), czarterowy samolot DC-4 z 57 pasażerami na pokładzie wylądował w Caracas w Wenezueli w 1992 roku ... 37 lat po zniknięciu z radarów w 1955 roku podczas lotu z Nowego Jorku do Miami! Wszystko działo się w krótkim odstępie czasu, poczym samolot wystartował ponownie i zniknął w chmurach! Zeznania świadków i zapisy rozmów między pilotem a wieżą kontrolną są niezbitym dowodem, że koszmar lądowania samolotu stał się faktem.
Incydent widzieli pracownicy portu. Informował o nim m. in. Ramon Estovar, wiceminister Lotnictwa Cywilnego. Zdaniem Estovara, pilot wyrzucił na płytę lotniska mały kalendarz z 1955 roku na kilka sekund przed startem i zniknięciem DC-4.

„Widziałem samolot ... I usłyszałem głos pilota. I nawet, jak wyrzucał kalendarz, ale nadal nie mogę w to uwierzyć” - powiedział Juan de la Corte, który śledził to, co się wydarzyło się ze swojego stanowiska w wieży kontroli lotów. „Ci ludzie na pokładzie nadal byli pewnie, że teraz jest rok 1955 i że wylądowali na Florydzie. Ale to nie jest przypadek. Bóg jeden wie, gdzie oni byli przez te wszystkie lata”.

Według de la Corte i innych kontrolerów, to było coś nadprzyrodzonego, gdy nad portem lotniczym nagle pojawił się samolot ze śmigłami, którego nie było widać na ekranach radarów.

„Widzieliśmy samolot na własne oczy, ale na radarze nie było żadnych oznak” - powiedział de la Corte. „Poprosiliśmy pilotów, aby się przedstawili, a oni pytają: „Gdzie jesteśmy?". Ich głosy były przestraszone i zdezorientowane, ale w końcu wyjaśnili, że wykonują lot czarterowy nr 914 z Nowego Jorku do Miami z czteroosobową załogą i 57 pasażerami na pokładzie.

La Corte powiedział, że po tych słowach pilota w pomieszczeniu kontrolnym zapadła cisza. Wszyscy byli oszołomieni. Punkt naznaczenia rejsu 914 ... Miami ... 1800 km od Caracas ...

Powiedziałem pilotowi: „Jesteście w Caracas w Wenezueli ... Ameryka Południowa". Potem zapytałem: „Jesteście w niebezpieczeństwie?". Nie było odpowiedzi, a ja wydałem im pozwolenie na lądowanie, które było przeprowadzone doskonale. Po prostu, kiedy zacząłem myśleć, że wszystko poszło dobrze, usłyszałem, że pilot mówi do swojego drugiego pilota: „Jezu Chryste, Jimmy! Co to do cholery jest?”. Patrzyliśmy na dysze samolotu, jakby były z kosmosu.

Według de la Corte, pilot powiedział, że zgodnie z harmonogramem ląduje na międzynarodowym lotnisku w Miami o 9.55 rano 02 lipca 1955 r.

Potem słyszeliśmy głosy w radio: „Coś jest nie tak tutaj. Kapitanie, to jest międzynarodowy port lotniczy w Caracas. Dzisiaj jest 21 maja 1992". Potem westchnięcie: „O mój Boże!”. Słyszałam jego ciężki oddech. Starałem się go uspokoić, mówiąc, że zaraz zajmie się nimi obsługa naziemna.

Według de la Corte, kiedy cysterna z paliwem jechała w kierunku samolotu, pilot krzyknął przez radio: „Nie! Nie zbliżaj się! Wyjeżdżamy stąd!”. Później pracownicy obsługi naziemnej obserwowali przerażonych pasażerów z twarzami przyciśniętymi do okien, a pilot otworzył okno kokpitu i nieśmiale pomachał pracownikom portu.

„Pomachał tak niemrawo” - powiedział de la Corte. „I wówczas wyrzucił kalendarz na płytę lotniska. Zaraz potem zwiększył moc silników i maszyna uniosła się w górę.

Wenezuelski port lotniczy w Caracas dysponuje zapisami rozmów, dokumentującymi to zdarzenie, a kalendarz trafił do badań w specjalistycznym laboratorium.
http://innemedium.pl/wiadomosc/samolot- ... -37-latach
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6833
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1256
x 350
Podziękował: 12571 razy
Otrzymał podziękowanie: 12876 razy

Re: Tajemnicze zaginięcia

Nieprzeczytany post autor: chanell » wtorek 18 paź 2016, 16:27

Statek który zaginął w Trójkącie Bermudzkim 90 lat temu został odnaleziony! Zobacz jak wygląda teraz!

Trójkąt Bermudzki jest znany ze swojej ponurej reputacji. W tym rejonie doszło do mnóstwa niewytłumaczonych zniknięć statków, a nawet samolotów. Co ciekawe, niektóre z nich odnajdywano lata później, całkowicie opuszczone, bez śladu załogi. Ostatni incydent w Trójkącie Bermudzkim wydarzył się całkiem niedawno, w pobliżu wybrzeży Kuby. W tym roku, a dokładniej 16 Maja, w pobliżu wybrzeża zauważono statek. Jako, że znajdował się on w pobliżu strefy zmilitaryzowanej, nawiązano próbę kontaktu, aby ustalić jego pochodzenie i cel. Próba zakończyła się niepowodzeniem, z drugiej strony słychać było tylko głuchą ciszę. Podjęto więc decyzję o przechwyceniu tajemniczego statku.
Obrazek

Gdy żołnierze zbliżyli się do statku, stało się jasne, że jest on niezwykle stary i całkowicie opuszczony. Pierwsze szacunki określają jego wiek na przynajmniej 100 lat. Był to SS Cotopaxi, statek który zaginął wewnątrz niesławnego Trójkąta w Grudniu, 1925 roku. W jednym z pomieszczeń znaleziono dziennik pokładowy należący do kapitana statku, co pozwoliło ustalić poniższe detale, jednak wciąż nie wiadomo gdzie statek znajdował się przez ostatnie 90 lat.

Cotopaxi odpłynął z Charleston w Południowej Karolinie 29 Listopada, 1925 roku. Celem jego podróży była Hawana. Na pokładzie znajdowało się 32 członków załogi, w tym kapitan, W.J Meyer. W ładowni znajdowało się niemal 2400 ton węgla. Po dwóch dniach od wypłynięcia z portu, statek zaginął. Teraz, 90 lat później, Cotopaxi dopłynął wreszcie do celu, jednak bez załogi, ładunku i jakiegokolwiek wytłumaczenia.
https://youtu.be/bnQuzIB9oKk

http://wiemy.to/post-2380-statek-kt-ry- ... eraz-.html
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6833
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1256
x 350
Podziękował: 12571 razy
Otrzymał podziękowanie: 12876 razy

Re: Tajemnicze zaginięcia

Nieprzeczytany post autor: chanell » wtorek 25 paź 2016, 19:18

https://www.youtube.com/watch?v=KOAhTAB35eM

Opublikowany 23.10.2016
Dzisiaj o znanych ale nadal aktualnie niewyjaśninych zagadek Histori.
5 Grudnia 1945 eskadra samolotów bombowych w czasie misji ćwiczebnej znika bez śladu nad terenem nazwanym później "Trójkątem Bermudzkim" ale nietylko "oni" znikneli w tym rejonie bez śladu.....
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6833
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1256
x 350
Podziękował: 12571 razy
Otrzymał podziękowanie: 12876 razy

Re: Tajemnicze zaginięcia

Nieprzeczytany post autor: chanell » niedziela 26 mar 2017, 15:18

Klasyka Tematu

https://youtu.be/MOUcWa2h_zM



Opublikowany 26 mar 2017
Tajemicze zaginięcia -naoczni świadkowie-UFO -Podwodne cywilizacje? czyli "Tójkąt " raz jeszcze.
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6833
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1256
x 350
Podziękował: 12571 razy
Otrzymał podziękowanie: 12876 razy

Re: Tajemnicze zaginięcia

Nieprzeczytany post autor: chanell » niedziela 20 sie 2017, 10:50

Dzisiaj ,nie o samolotach ,nie o statkach ,ale o lesie ....... i to w dodatku w Polsce . Post będę uzupełniać w miarę "prowadzenia dalszego śledztwa "

Tajemniczy las w Witkowicach ( Małopolskie )

Las w Witkowicach jest owiany tajemnicą, w wielu ludziach budzi przerażenie, w innych ciekawość.
Stało się o nim głośno po tym jak na światło dzienne wyszła sprawa zaginięcia 9 studentów, których los pozostaje do dziś nieznany.

W październiku 2001 r. dziewiątka studentów postanowiła urządzić sobie imprezę na rozpoczęcie roku akademickiego w głębi lasu położonego na obrzeżach Krakowa, dawnej wsi Witkowice.Wspólnymi siłami nazbierali patyków, oraz fragmenty powalonych drzew, żeby około godziny 17 rozpalić ognisko.Wszystko szło zgodnie z planem i rozpoczęli alkoholową biesiadę.Rozluźniona młodzież bawiła się w najlepsze, gdy mniej więcej o godzinie 20.30 napotkali mężczyznę, który był okolicznym mieszkańcem - ostrzegł ich, że ten las jest złowrogi i najlepiej zrobią jak pójdą już do domu.Nasi imprezowicze tylko się na niego popatrzyli i nic sobie z tego nie zrobili.Zapewne pomyśleli " ot miejscowy dziwak, niech sobie idzie dalej " i bawili się nadal.To jest moment kiedy ktokolwiek widział ich po raz ostatni.Od tej chwili słuch po nich zaginął, nikt nie wiedział co się z nimi stało.Policja przyjęła zgłoszenie o zaginięciu dwa dni po tym jak nie wrócili z imprezy.Z opinii rodzin wynika, że funkcjonariusze niechętnie podeszli do tej sprawy i się ociągali.No cóż emocje robiły swoje i tak się mogło wydawać.Jako osoba obiektywna w tej sprawie i znająca sposób funkcjonowania Policji powiem, że po prostu mieli w obowiązku trzymanie się procedur i traktowania sprawy jak najbardziej poważnie, postępowania jak przy standardowym zgłoszeniu zaginięcia.
Pomimo działań poszukiwawczych Policji i osób prywatnych nie udało się wyjaśnić losu żadnej z dziewiątki osób.No i tutaj kończy się to co nam wiadomo.Dalej zaczynają się różne teorie, domysły i tworzenie niesłychanych opowieści na łamach internetu.Nie będę ich opisywał w swoim artykule.Jak ktoś jest chętny do zapoznania się z tym to może łatwo wyszukać wpisując w wyszukiwarkę google " las w Witkowicach "i poprzeglądać różne materiały na na temat.Może akurat uda się komuś odsiać ziarna od plew i znajdzie uzupełnienie tej historii.
Obrazek
zdjęcie moje

http://wtajemniczeni-pg.blogspot.com/20 ... lskie.html
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

ODPOWIEDZ