Drodzy forumowicze i goście!

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Tajemnicze zaginięcia

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 4974
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 607
x 198
Podziękował: 8265 razy
Otrzymał podziękowanie: 8650 razy

Re: Tajemnicze zaginięcia

Nieprzeczytany post autor: chanell » niedziela 20 sie 2017, 10:50

Dzisiaj ,nie o samolotach ,nie o statkach ,ale o lesie ....... i to w dodatku w Polsce . Post będę uzupełniać w miarę "prowadzenia dalszego śledztwa "

Tajemniczy las w Witkowicach ( Małopolskie )

Las w Witkowicach jest owiany tajemnicą, w wielu ludziach budzi przerażenie, w innych ciekawość.
Stało się o nim głośno po tym jak na światło dzienne wyszła sprawa zaginięcia 9 studentów, których los pozostaje do dziś nieznany.

W październiku 2001 r. dziewiątka studentów postanowiła urządzić sobie imprezę na rozpoczęcie roku akademickiego w głębi lasu położonego na obrzeżach Krakowa, dawnej wsi Witkowice.Wspólnymi siłami nazbierali patyków, oraz fragmenty powalonych drzew, żeby około godziny 17 rozpalić ognisko.Wszystko szło zgodnie z planem i rozpoczęli alkoholową biesiadę.Rozluźniona młodzież bawiła się w najlepsze, gdy mniej więcej o godzinie 20.30 napotkali mężczyznę, który był okolicznym mieszkańcem - ostrzegł ich, że ten las jest złowrogi i najlepiej zrobią jak pójdą już do domu.Nasi imprezowicze tylko się na niego popatrzyli i nic sobie z tego nie zrobili.Zapewne pomyśleli " ot miejscowy dziwak, niech sobie idzie dalej " i bawili się nadal.To jest moment kiedy ktokolwiek widział ich po raz ostatni.Od tej chwili słuch po nich zaginął, nikt nie wiedział co się z nimi stało.Policja przyjęła zgłoszenie o zaginięciu dwa dni po tym jak nie wrócili z imprezy.Z opinii rodzin wynika, że funkcjonariusze niechętnie podeszli do tej sprawy i się ociągali.No cóż emocje robiły swoje i tak się mogło wydawać.Jako osoba obiektywna w tej sprawie i znająca sposób funkcjonowania Policji powiem, że po prostu mieli w obowiązku trzymanie się procedur i traktowania sprawy jak najbardziej poważnie, postępowania jak przy standardowym zgłoszeniu zaginięcia.
Pomimo działań poszukiwawczych Policji i osób prywatnych nie udało się wyjaśnić losu żadnej z dziewiątki osób.No i tutaj kończy się to co nam wiadomo.Dalej zaczynają się różne teorie, domysły i tworzenie niesłychanych opowieści na łamach internetu.Nie będę ich opisywał w swoim artykule.Jak ktoś jest chętny do zapoznania się z tym to może łatwo wyszukać wpisując w wyszukiwarkę google " las w Witkowicach "i poprzeglądać różne materiały na na temat.Może akurat uda się komuś odsiać ziarna od plew i znajdzie uzupełnienie tej historii.
Obrazek
zdjęcie moje

http://wtajemniczeni-pg.blogspot.com/20 ... lskie.html
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 4974
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 607
x 198
Podziękował: 8265 razy
Otrzymał podziękowanie: 8650 razy

Re: Tajemnicze zaginięcia

Nieprzeczytany post autor: chanell » niedziela 27 sie 2017, 18:51

Ciąg dalszy tej przerażającej historii . Tekst z innego źródła i legenda związana z tym lasem.

Zapewne niewielu z Was słyszało o wydarzeniach , które miały miejsce w Lesie Witkowice , położonym na obrzeżach Krakowa , w październiku 2001 roku . Zaginęła wtedy grupa młodych ludzi , którzy najprawdopodobniej urządzili sobie tam imprezę ( w każdym razie tak mieli zaplanowane ) ... Po zamieszczeniu drobnego artykułu w Gazecie Krakowskiej , opisującego tą historie , cała sprawa nagle ucichła ...

Wydarzenia , które tu opisujemy mialy miejsce pół roku temu , konkretnie w październiku . Zaginęło wtedy 9 osób . Poniżej zamieszczamy fragment artykułu z Gazety Krakowskiej z dnia 28 października 2001 roku :

"Jak wiadomo grupa wyruszyła do pobliskiego lasu w Witkowicach w celu uczczenia rozpoczęcia kolejnego roku na studiach . Była to standardowa wyprawa w celu zabawienia się , na jaką wybiera się wielu młodych ludzi . Na podstawie tego co dowiedzieliśmy się od ich rodzin , wyjazd był niezaplanowany , ale byli to odpowiedzialni ludzie więc , nikt im tego nie uniemożliwiał . Wiadomo ze około godziny 17.00 weszli do lasu i znaleźli pewne miejsce , akurat takie na zabawienie się . Ostatnią osobą która ich widziała , był człowiek który mieszka na obrzeżu lasu . Widział ich bawiących się przy ognisku i pijących alkohol około godziny 20:30 . Wspomniał im , że zapuścili się na ten teren zbyt głęboko i na własne ryzyko , ale ci byli pijani i odebrali to jako żart . Po tym spotkaniu musiało w lesie nastąpić cos niewyjaśnionego , bo zamiast na drugi dzień wrócić do domu , nikt z podanych dziewięciu osób się nie pojawił . Po 2 dniach nieobecności swoich dzieci , rodziny były już bardzo zaniepokojone , więc zgłosiły sprawę na policji . Policja dopiero dwa dni później wszczęła poszukiwania (dość zaskakujące , czemu aż tyle czekała ) . Dziś mija tydzień od zaginięcia , a efektów śledztwa nie widać . Rodziny wynajęły nawet prywatne biuro detektywistyczne , ale ono również niewiele wskórało"

Co ciekawe dowiedzieliśmy się , że policja wręcz utrudniała prowadzenie prywatnego dochodzenia i cały czas próbowała zatuszować sprawę . Po trzech miesiącach bezowocnych poszukiwań wszyscy dali sobie spokój . W tym momencie warto wspomnieć , że jednym z zaginionych był nasz bliski przyjaciel , stąd doskonała znajomość tej sprawy . Od samego początku bardzo przejęliśmy się stratą naszego kolegi , poza tym cały czas mieliśmy wrażenie , że to coś więcej niż tylko zwykłe zaginięcie , ponieważ nie znaleziono żadnych śladów porwania . Po sześciu miesiącach straciliśmy nadzieje ... Wybraliśmy się więc po raz ostatni do tego lasu , aby wypić pare piwek za naszego zaginionego kolege . Jednak w czasie tej wyprawy wydarzyło się coś bardzo nieoczekiwanego ... W pewnym momencie zobaczyliśmy w głebi lasu odblask światła . Zaciekawiło nas to . Podeszliśmy bliżej i ku naszemu zdziwieniu ujrzeliśmy odbijający się w obiektywie aparatu promień światła słonecznego . I od tego się wszystko zaczęło ... Nie zwlekając , od razu wywołaliśmy film z tego apartu . To co zobaczyliśmy na zdjęciach przeraziło nas , ale również bardzo zdziwiło , ponieważ nie mogliśmy zrozumieć tego co tam zobaczyliśmy . Na zdjęciach ujrzeliśmy zaginionych studentów , wraz z naszym przyjacielem . Lecz było tam coś jeszcze . Było widać , że coś dziwnego działo się z lasem ... Nie mogliśmy tego zrozumieć , ani racjonalnie wytłumaczyć . Jednocześnie ta sprawa interesowała nas coraz bardziej i stopniowo zaczęliśmy się w nią coraz bardziej wciągać . Zanieśliśmy ten film na policję , gdzie komendant kazał nam oddać wszystkie zdjęcia i zapomnieć o wszystkim . Lecz my nie posłuchaliśmy ... Było już za późno , aby się wycofać . Rozmawialiśmy z wieloma ludźmi , którzy żyją nieopodal tego lasu . Na początku nikt z nami nie chciał rozmawiać , wszyscy sprawiali wrażenie , jak by byli czymś przestraszeni . Jednak w końcu niektórzy ludzie zaczęli mówić . Dowiedzieliśmy sie tylko , że to miejsce kryje ze sobą złe tajemnice . Tajemnice te zostały opisanie w legendzie Lasu Witkowice , której zebranie do kupy zajęło nam bardzo dużo czasu . Przeczytanie jej jest niezbędne , aby prawidłowo zrozumieć zdjęcia , które zamieszczone na stronie o Lesie Witkowice . Zapewne wielu z Was zarzuci nam , że zdjęcia obrobiliśmy komputerowo . Zawsze gdy nie jesteśmy w stanie czegoś racjonalnie wytłumaczyć można uciekać do takich właśnie wyjaśnień , zwłaszcza , że żyjemy w czasach , kiedy to narzędzia do cyfrowej obróbki i tworzenia zdjeć są ogólno-dostępne . Ale czy to właściwa reakcja ...Czyż nie jest to ucieczka przed prawdą , przed którą i tak nie uciekniemy ..

Miejsca otaczające nas dookoła mają różne znaczenie . Postrzegamy je jako przychylne , lub wprost takie w których nie chcemy być. Jednak w głównej mierze to my , tzn. ludzie nadajemy im znaczenie . Każdy zły ,dobry lub jakikolwiek uczynek zostaje zapamiętany , wchłonięty przez miejsce gdzie został dokonany . Ludzi zarówno dzisiaj jak i kiedyś do różnych czynów popycha kilka zachowań takich jak chciwość czy strach. Wydarzenia które tu przybliżamy dotyczą właśnie takiego miejsca . Trochę czasu zabrało nam zebranie materiałów. Do napisania tego popchnęły nas tajemnicze wydarzenia w Lesie Witkowie , które miały miejsce pół roku temu . Cóż , kiedy nagle znika bez wieści grupka studentów w dość dziwnych okolicznościach, a cała niemal sprawa zostaje zatuszowana , panuje prawdziwa zmowa milczenia , to każdy a jeśli nie , to dużo osób zaczęło zastanawiać się nad prawdą . Umieściliśmy tu , cóż dość chyba zaskakujące teksty dotyczące wydarzeń , które poprzedziły tą feralnie zakończoną wyprawę krakowskich studentów . Są to wydarzenia z przeszłości , sięgające czasów kiedy ten las był zupełnie normalny . Jednak mała uwaga : wszystkie przedstawione tu materiały są poparte na faktach autentycznych ,autentycznych wywiadach i tekstach źródłowych . Podsumowując : macie przed sobą fakty zebrane w jedną całość z przestrzeni wielu , wielu lat .
Legenda

Od zawsze była to w zasadzie spokojna wieś , o lekkich aspiracjach , położona na obrzeżach lasu . Ludzie tam mieszkający trudnili się głównie rolnictwem , ale niektórzy żyli również ze zbierania grzybów. Jednym słowem idylla . Oczywiście na pierwszy rzut oka. Mało kto wie , że wieś ta została założona na szczątkach innej . Od tego momentu zaczyna się robić dość ciekawie . Poprzednia osada została założona w wieku XII . Nazywała się "Mirena" . Przetrwała do początków XVIII , kiedy to uległa tajemniczemu spaleniu , a większość ludzi gdzieś zniknęła . A oto co udało nam się odnaleźć , materiały w pewnym stopniu wyjaśniające co doprowadziło do tej zagłady ... 5 lat przed tym tragicznym wydarzeniem do osady przybywa grupa dziwnych innowierców (dziś nazwani zostaliby sektą ) . Nazywali siebie : "Strażnikami Quantara" . Do wioski sprowadzili ich tutejsi możnowładcy . Nie dowiedzieliśmy się po co, jednak tajemnicze wydarzenia nastąpiły niedługo po ich przybyciu . Wznieśli sobie głęboko w lesie świątynie ułożoną z kamieni , coś na kształt "Stonehage" .W niedługim czasie zaczęli świadczyć ludziom dziwne usługi , a raczej tej najbogatszej sferze. Prości ludzie ( a była ich zdecydowana większość ) od przybycia strażników podchodzili do nich nieufnie , szczególnie że założyli małą osadę w środku lasu i podobno oddawali cześć , jak to określił jeden z rolników "plugawym bóstwom ". Odtąd las już nie był tym samym miejscem , zaczął się powoli zmieniać , zdawało się wyczuć dziwną atmosferę , każdy po zmroku bał się do niego wychodzić . Od tego się w sumie zaczęło .Ludzie zaczynali mieć wszystkiego powoli dość . Jedna osoba , z wyżej postawionych w radzie miejskiej , postanowiła powstrzymać to , co zaczęło ogarniać miasteczko . Nie minęły 3 dni , jak dość dziwnie zaginęła . Było to pierwsze zaginięcie , ale nie ostatnie . Żyło w miasteczku paru najuboższych ludzi , którzy żyli głównie ze zbierania grzybów . W sumie nikt oprócz nich nie odważył się zostawać w lesie dłużej niż do zachodu słońca . Po każdym grzybobraniu lubili raczyć się alkoholem . Pewnego razu chcieli podpatrzeć "strażników". Na miejscu zauważyli , że oddają się oni dziwnym śpiewom , a wokoło unosi się lekko świecąca zielona mgła . Wtem śpiewy stały się głośniejsze i jak to oni określili "kapłani" przywołali "cos ohydnego z przestworzy" na ten widok wszyscy grzybiarze uciekli . Po pewnym czasie dostrzegli ( a była już noc) , że "przeklęta mgła powoli goni ich pomiędzy drzewami " , więc przyspieszyli . Szybko zgubili ją. Las wyglądał wtedy podobno niesamowicie , zgodnie z ich relacją konary drzew nachylały się tak , że w ogóle nie było widać nieba . Zdawali sobie sprawę z tego , że nie zdąża już do miasteczka , więc postanowili przenocować w lesie . Wtedy zaczął się prawdziwy koszmar . Nagle wszystko straciło na wyrazistości . Grzybiarze co prawda widzieli się nawzajem , ale wszystko dookoła od koniuszków drzew , zaczęło się rozmywać , powoli zajmując okolicę wokoło nich . Ale to , co przeraziło ich najbardziej , to fakt że dwóch z nich , stojących bliżej tego przerażającego zjawiska , zaczęło ogarniać to co przedtem las . Powoli zaczęli się stawać coraz bardziej , jakby rozmyci Na ten widok pozostała dwójka , krzyknęła ze strachu i pognała w las . Na tym kończy się ich relacja ( przynajmniej z tego co pamiętają dwa dni później , gdy znaleziono ich na obrzeżach lasu ) . Na pytanie co się z nimi stało odpowiadali tylko ogólnikowo , że "Przeklęty las ich dopadł". Tydzień później sąd skazał ich za to że .."podstępem wyprowadzili swoich kolegów do lasu aby ich ograbić i zabić". Warto jednak wspomnieć , że oskarżycielami w tej sprawie byli właśnie...ludzie , którzy sprowadzili sektę do miasteczka . A że byli wysoko postawieni sprawa była krotka . Za dwa tygodnie grzybiarze mieli zostać powieszeni Tu musze przerwać . Wszystkie materiały , wywiady z ludźmi doprowadziły Nas do tego momentu. Jak zauważyliście , opisując wydarzenia lub raczej relacjonując je , wszystko to zostało oparte na tekstach źródłowych z tego okresu , wywiadach z potomkami ludzi wtedy żyjących , oraz archiwach sądowych tej sprawy . Wszystkie jednak wydarzenia urywają się w tym miejscu . Wiadomo było tylko ,że trzy tygodnie później spłonęła wioska , a ocalała jedynie niewielka część jej mieszkańców , głównie matki z dziećmi . Ale co doprowadziło do jej zagłady ? Wtedy przeszukując archiwa , szperając w najbardziej odległych zakamarkach internetu oraz krakowskich bibliotek i czytelni trafiliśmy na jakiś ślad . Kilka dni później udało nam się skontaktować z pewnym człowiekiem . Dostaliśmy od niego tajemniczego maila Była tam tylko data spotkania i miejsce . Stawiając wszystko na jedną kartę , udałem się na spotkanie . Jakież było moje zdumienie, gdy ujrzałem siwego duchownego , tzn. księdza . Uśmiechając się , przywitał mnie i zaproponował rozmowę . Zgodziłem się oczywiście od razu . Całą rozmowę nagrałem . W sumie była niedługa . Oto jej najciekawsze fragmenty :

R - redaktor , D - duchowny
D - Wiem czego szukacie , tzn. mogę się domyślać do jakiego momentu doszliście moi drodzy detektywi .
R - Naprawdę? Skąd ksiądz wie?
D - Chłopcze , to w końcu musiało zostać odkryte , ale od razu ci mówię , że zwykłe proste myślenie tego nie ogarnie .
R - Powoli ojcze , powoli . A więc czym się ojciec zajmuje , może najpierw ?
D - Porządkuje i jestem , można powiedzieć strażnikiem pewnych starych zapomnianych spraw w archiwum archidiecezji krakowskiej . Także tych sięgających XVIII wieku.
R - Czy sugeruje ksiądz że....
D - Patrz chłoptasiu . Ukazuje przed tobą pamiętnik ojca Witkacego , bardzo zasłużonego w pewnych sprawach , ale mniejsza o to . I nie patrz tak na mnie , robię to po latach nieprzespanych , kiedy dręczyło mnie to wszystko . Ale to już cię nie dotyczy . Przeczytaj to i wykorzystaj właściwie . Pamiętaj , że był to dobry człowiek . Nie zhańb jego imienia dla własnych celów . A teraz zegnaj .

Po chwili jak odszedł , doszło do mnie , że po tylu tygodniach może mamy odpowiedź na pewne pytania to co przeczytałem przeszło moje najśmielsze oczekiwania ...

Zapomniany Pamiętnik ojca Witkacego

Dzień 1
Nazywam się ...W sumie imię i nazwisko nic dla mnie nie znaczy .Wszyscy znają mnie jako Ojciec Witkacy . Zajmuje się egzorcyzmami i takimi troszkę rzeczami dość problematycznymi . Oczywiście działam z ramienia kościoła . Dwa dni temu dostałem od Biskupa poufne zlecenie . Moim zadaniem jest zbadanie tego co się dzieje w pewnej podkrakowskiej wiosce o nazwie "Mirena" . Miałem też dać ostatnią posługę dwóm skazanym grzybiarzom, oczekującym na wyrok . Do miasta przyjechałem przed nocą . Od razu widać było w powietrzu dość nerwową , czy wręcz złą atmosferę . Warto dodać , że miasteczko miasteczkiem , ale las dookoła niego robił niesamowite wrażenie, nieodparcie mnie jakoś pociągał , jednak emanowało z niego coś złego , ledwie wyczuwalnego . Wzdrygnąłem się tylko i udałem się do miasteczka .Pierwsze co zauważyłem w "Mirenie" to ludzie , psy , koty każda żywa istota miała w sobie lekko wyczuwalne emocje , konkretnie strach . Udałem się do parafii w mieście , by rozmówić się z tutejszym proboszczem . Miał na imię Jan . J - Jan , W- Witkacy (fragment rozmowy)

J - Szybko ojciec przybył .
W - Wielu ludzi jest zaniepokojonych tym , co się tu dzieje .
J - Każdy byłby , może mi ojciec wierzyć .
W -Dobrze . Niech ksiądz się uspokoi i opisze co się dzieje.
J - Zapewne ojciec wie co tu się wyprawia od przybycia tych " strażników" . To doprawdy niesamowite to wszystko . A ta historia z tymi grzybiarzami . Powiem prawdę : ja im wierze . A ci wysoko postawieni magnaci chronią tą przeklętą sektę , a na dodatek ... to nie ostatni przypadek . Ludzie zaczynają znikać . Od wypadku zniknęło już oprócz nich 10 osób , w tym 5 dzieci , co poszło się bawić do lasu . Zresztą to już nie jest las , ale przedsionek piekła.
W - Spokojnie ! Właśnie tym się musze zająć ...


W tym momencie fragment pamiętnika jest nieczytelny . Następna wzmianka jest za kilka dni.

Dzień 4
Rzeczy przybrały zły obrót . Poważnie zaczynają ginąć ludzie , a najbardziej dzieci . Przedwczoraj zaginęła następna dwójka . Wszyscy zaczynają się denerwować . Wiem z pewnych źródeł , że szykowana jest przez mieszkańców miasteczka wyprawa do lasu ! To może oznaczać samosąd . Dzień 6
Znalazło się jedno z zaginionych dzieci ! Jest w strasznym stanie . Choć fizycznie nie jest tak źle, ale jego umysł Cały czas wpatruje się w dal , tak jakby na cos patrzył , ale nic nie mówi , czy też nie chce . W ogóle jest jak roślina . Niektórzy bardziej zabobonni ludzie twierdzą , że opętał go szatan , ale ja widzę ( mając dość rozległą wiedzę z kilku dziedzin , w tym również z psychiki ludzkiej ) i wiem ze dziecko to musiało przeżyć coś strasznego . Natomiast ja podjąłem pewna decyzje . Postanowiłem udać się do lasu sam . Według mnie sytuacja jest poważna . Jeśli ludzie dokonają samosądu , a ci strażnicy mają faktycznie do dyspozycji potężne siły to nie chce mówić naprzód , ale może dojść do rzeczy strasznych . Więc jutro rano udaje się do lasu . W dzienniku będę zapisywał podczas wyprawy większe szczegóły . Oby Bóg dodał mi siły !

Dzień 7 - Dzień wyprawy
Świt . Patrzę na wioskę , którą zostawiłem za sobą , obym szczęśliwie wrócił . Ostatnie spojrzenie idę dalej . Mam przed sobą las . Otacza go ta dziwna zła aura , ktorą wyczułem , na samym początku . Ostatni oddech.. i wchodzę do lasu . Południe .
Stało się to co przewidziałem . Ludzie z miasta nie wytrzymali w końcu i zrobili najazd na wioskę "strażników" . Kiedy dotarłem na miejsce , zobaczyłem że kilku z nich nie żyje , przeżyło tylko dwóch i właśnie z nich ludzie postanowili urządzić kaźń w mieście . Boże , byleby się tylko wydostać z lasu . Przed północą.
Jutro ich proces , wiem że działałem samowolnie , ale dałem znać ludziom i większość dzieci i kobiet udało się do sąsiedniej wsi . Spodziewam się , że las upomni się o kapłanów , niestety też tych martwych . Wiem , że sam mogę nie przeżyć . Ale muszę tu być .

Dzień 8
Południe . Rozprawa sądowa odbyła się tak jak myślałem . Obydwoje zostali skazani na śmierć , dziś po zmroku . Jednocześnie odzyskali wolność grzybiarze , ale oni sami maja złe przeczucia , mówią nawet by zaniechać zemsty i puścić "strażników" . Niech się wynoszą jak najdalej stąd .Trójka tutejszych możnowładców , tych którzy sprowadzili sektę do miasteczka , zniknęła . Ale nikt tu nie ma ochoty puszczać strażników wolno .Wszyscy czekają w napięciu na egzekucje . Już po egzekucji . Wykonana została dość szybko , kiedy nagle wszystko umilkło . Było już po zmroku , coraz więcej ludzi zaczęło się wpatrywać w las , a ich oczy i wyraz twarzy stawały się coraz bardziej przerażone , pełne strachu , wiec i ja spojrzałem w kierunku lasu . Zobaczyłem niesamowite i mrożące krew w żyłach zjawisko ! Z lasu zaczęła się dość szybko "wylewać" zielonkawa , na wpół świecąca mgła To niesamowite ... Ona pędzi tak szybko Wszyscy ludzie jak stali , rzucili się z krzykiem do ucieczki , ale nie z miasta , ale do swoich domów . Ja sam schroniłem się w tutejszym kościele . Teraz pisze te słowa i widzę mgłę "wlewającą" się na ulice Boże ! Co myśmy zrobili ? Po co ta egzekucja ? Niepotrzebna zemsta ... Boże ! Co się dzieje ? Mgła w tym momencie zaczęła sięgać już pierwszych domów przy brzegu lasu , natomiast ludzie z tamtej strony gdzieś poznikali . Zaczynam mieć pierwsze problemy ze wzrokiem. Obraz Chrystusa przy oknie powoli traci ostrość , kształty zaczynają się lekko zamazywać . Nie mam jednak odwagi wyjrzeć już na ulice . Wiem , że to chyba moje ostatnie chwile , jednak postaram się pisać dopóki będę mógł . Od czasu ataku mgły na miasteczko , cały czas było słychać krzyki paniki ludzkiej . Nagle wszystko umilkło , tylko ten szelest drzew ...Zaraz !!! Przecież drzew w obrębie wioski prawie w ogóle nie ma . O nie ! To straszne ! Pobliskie domy zaczęła ogarniać już mgła ... Już coraz mniej widzę ...Głębia się rozszerza...
http://forumarchiwum.gry-online.pl/S043 ... ID=4960389

Jak myslicie czy w tej legendzie jest trochę prawdy ?.....
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 4974
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 607
x 198
Podziękował: 8265 razy
Otrzymał podziękowanie: 8650 razy

Re: Tajemnicze zaginięcia

Nieprzeczytany post autor: chanell » wtorek 06 mar 2018, 12:04

Nie uwierzysz - paranormal phenomena
21 godz. ·
Trójkąt Bermudzki nie jest jedynym obszarem, gdzie znikają w tajemniczy sposób statki i samoloty. Po przeciwnej stronie Ziemi, u wybrzeży Japonii, znajduje się rejon zwany Diabelskim Morzem.Na Diabelskim Morzu zaobserwowano również ogromne „kalafiory” wodne, podobne do tych, które występują na terenie Trójkąta Bermudzkiego.

Tam właśnie doszło do zaginięcia największego ówcześnie statku na świecie (długość kadłuba – 314 m, szerokość – 50 m, nośność 224 tys. DWT – dla lepszego zobrazowania wielkości, można powiedzieć, że na jego pokładzie można by swobodnie umieścić trzy stadiony ) norweskiego rudotankowca „Berge Istra”, przewożącego transport ropy naftowej i rudy żelaza z portu Tubarao (Brazylia) do Kimitsu (Japonia).

„Berge Istra”

Statek był wyposażony w grodzie uniemożliwiające zatopienie. Rejs przebiegał bezproblemowo aż do dnia 31 grudnia 1975 r., gdy stracono łączność radiową z jednostką. Z uwagi na okres świąteczny , norweski armator nie przejmował się brakiem łącznośći , mimo,że „Berge Istra” posiadał ogromne nadajniki radiowe , mogące nadawać praktycznie z każdego miejsca na morzu. Kiedy kapitan nie odezwał się w ciągu następnych kilku dni w Norwegii wszczęto cichy alarm. W ciągu następnych dni powiadomiono wszystkie statki znajdujące się w rejonie, w którym wg armatora powinien przebywać rudotankowiec-kolos. Do akcji ratowniczej włączyły się setki jednostek pływających oraz samoloty. Nie znaleziono ani plam oleju na morzu, plam transportowanej ropy ,której tłuste plamy powinny wypłynąć po rozbiciu tak ogromnego statku. W końcu znaleziono na morzu na tratwie ratowniczej dwóch marynarzy ze statku. Wydawało się,że tajemnica zaginięcia zostanie wyjaśniona definitywnie. Nic bardziej błędnego pod słońcem.Marynarze stwierdzili, że przed wybuchem usłyszeli metaliczny łoskot i dostrzegli dziwne światła. Później nastąpił wybuch, który zrzucił ich ze statku do wody. Po wypłynięciu na powierzchnię (ok. 10 s – według zeznań), oczom rozbitków ukazało się spokojne morze, bez śladu jakiejkolwiek katastrofy.

*Biała woda – osobliwość występująca w obszarach Trójkąta Bermudzkiego, była obserwowana na przestrzeni wielu kilometrów w pobliżu Orange Key. Kontrast, jaki zachodzi między ciemną wodą morza a tym zjawiskiem, jest tak wielki, że zostało ono nawet zaobserwowane przez amerykańskich astronautów podczas ich podróży na Księżyc (Apollo 12)*
Obrazek

https://www.facebook.com/alienconnector ... =3&theater
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 7711
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 532
x 127
Podziękował: 6280 razy
Otrzymał podziękowanie: 10989 razy

Re: Tajemnicze zaginięcia

Nieprzeczytany post autor: songo70 » sobota 01 wrz 2018, 19:15

po 9 latach odnalazł się wielki kontenerowiec :shock:

https://youtu.be/r6sra0BfgcM
0 x


panta rhei


Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 7711
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 532
x 127
Podziękował: 6280 razy
Otrzymał podziękowanie: 10989 razy

Re: Tajemnicze zaginięcia

Nieprzeczytany post autor: songo70 » czwartek 06 gru 2018, 12:05

czytam teraz po trochu zbiór opowiadań znanego brytyjskiego pisarza, który w czasie 2WŚ był pilotem RAF w Afryce płn.,-
lub też bliski wsch.. Wiele jego opowiadań jest z życia wzięte- jego życia i jego współtowarzyszy.
Ostatnie opow., które przeczytałem jest wyjątkowe jak w zasadzie każde z nich
Obrazek
historia jednego lotu bodajże do portu Bejrut zajmowanego w tamtym czasie przez siły osi/Vichy, to historia która przytrafiła się jednemu z pilotów RAF o imieniu Fin(przynajmniej w noweli).
Poleciał on na zwiad do portu aby sprawdzić czy 2 niszczyciele stoją jeszcze w porcie czy wyszły w morze.
Jednak kiedy wrócił i wylądował w bazie, jego koledzy zaczeli nerwowo wypytywać go gdzie był przez ponad 2 dni,-
jednak Fin twierdził, iż opóścił lotnisko/bazę rano i wrócił/teraz po południu.
W trakcie dalszych rozmów ktoś wypowiedział jedno zdanie i pamięć Fin-a odblokowala się.
Przypomniał sobie jak w trakcie lotu wleciał w ogromną białą chmurę i znalazł się w miejscu jak sam opisuje poza czasem i przestrzenią,-
potm widział samoloty pilotów którzy zagineli/zgileli- lecieli w swoich maszynach uśmiechnięci jeden za drugim jak po sznurku.
w końcu opóścił niezwykłą chmurę i wrócił do bazy.
To tak po krótce, choć jego opowiadania są i tak krótkie zazwyczaj po pare/naście stron.

To takie same relacje jak z np. trójkąta Bermudzkiego, a to był 44'/45' :o
0 x


panta rhei

ODPOWIEDZ