Drodzy forumowicze i goście!

Przeżyliśmy przestój związany z migracją z serwera na serwer i zmianą istotnych danych adresowych dla hostingu. Teraz forum powinno działać szybko, bez długiego oczekiwania na odpowiedź serwera. Zależy to też od szybkości waszych łącz, ale do któregoś września serwer był trudny do zaakceptowania.
Niestety technicznie wielkość naszego forum się mocno powiększyła i musimy zwracać większą uwagę na wykorzystanie przestrzeni dyskowej, nie duplikować postów (dawać linki) itp., bo nie utrzymamy baz danych w limitach dostawcy hostingu, a upgrade jest finansowo nieopłacalny.

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Templariusze

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 230
Podziękował: 32219 razy
Otrzymał podziękowanie: 9274 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: abcd » poniedziałek 02 mar 2015, 22:11

strefatajemnic pisze:Zakon Templariuszy został założony około 1118 roku i jego jedyną misją była ochrona pielgrzymów na drogach Ziemi Świętej.

Nie wiem czym kierują się autorzy takich tekstów ale to "bujda na resorach"!
Skąd więc wzięli się templariusze (oczywiście ich spadkobiercy/pociotki) pod Grunwaldem?
Stali ramię przy ramieniu z krzyżkami i inną watykańską hołotą z zachodu.
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6833
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1256
x 350
Podziękował: 12571 razy
Otrzymał podziękowanie: 12876 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: chanell » poniedziałek 02 mar 2015, 22:51

abcd pisze:
strefatajemnic pisze:Zakon Templariuszy został założony około 1118 roku i jego jedyną misją była ochrona pielgrzymów na drogach Ziemi Świętej.

Nie wiem czym kierują się autorzy takich tekstów ale to "bujda na resorach"!
Skąd więc wzięli się templariusze (oczywiście ich spadkobiercy/pociotki) pod Grunwaldem?
Stali ramię przy ramieniu z krzyżkami i inną watykańską hołotą z zachodu.


O kuźwa ! ale dosadnie :D :D

ps;Widzę że oglądałes " Złomka " ;)
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 230
Podziękował: 32219 razy
Otrzymał podziękowanie: 9274 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: abcd » wtorek 03 mar 2015, 05:48

chanell pisze:
abcd pisze:
strefatajemnic pisze:Zakon Templariuszy został założony około 1118 roku i jego jedyną misją była ochrona pielgrzymów na drogach Ziemi Świętej.

Nie wiem czym kierują się autorzy takich tekstów ale to "bujda na resorach"!
Skąd więc wzięli się templariusze (oczywiście ich spadkobiercy/pociotki) pod Grunwaldem?
Stali ramię przy ramieniu z krzyżkami i inną watykańską hołotą z zachodu.


O kuźwa ! ale dosadnie :D :D

ps;Widzę że oglądałes " Złomka " ;)

"Złomka" akurat nie oglądałem ale wystarczy troszkę poczytać o nich z otwartym umysłem. ;)

Ps.
Gdzie można tego "Złomka" obejrzeć?
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 17597
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 29
x 930
Podziękował: 32095 razy
Otrzymał podziękowanie: 25734 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: janusz » wtorek 03 mar 2015, 14:49

Czy ktoś z nas chciałby żyć w czasach, gdzie miecz i sprawność w posługiwaniu się nim dawała szansę na przetrwanie.....wątpię ;)
Żyjemy w takim okresie istnienia Europy, gdzie rozprute brzuchy, poucinane ręce i nogi, pokiereszowane głowy na polu bitwy są rzadko oglądane......
......chociaż pojęcie zagrożenia z tzw. ''dzikiego wschodu'' ciągle istnieje w naszej świadomości.

W wyprawach krzyżowych chodziło nie tylko o odebranie Ziemi Świętej z rąk Seldżuków ani o szlaki handlowe. Gra toczyła się o znacznie większą stawkę — o zachowanie Europy. Od czasu bitwy pod Salaminą, a później bitwy pod Tours i Poitiers, Europa była stale zagrożona, choć może tylko nieliczni o tym wiedzieli: Europa, najmniejszy kontynent na kuli ziemskiej, właściwie nawet nie kontynent, lecz geograficznie przyczółek Azji, mogła utrzymać swoją odrębność tylko za cenę dominacji nad światem. Już wówczas rosnąca potęga islamu była realną groźbą dla naszej, ówczesnej kultury. Dopiero Jan III Sobieski uratował Wiedeń i Europę przed ekspansją Turków.

Obrazek

Krzyżacy szukali bazy terytorialnej w Europie, dążyli do stworzenia suwerennego państwa zakonnego. Wykorzystali w tym celu zaproszenie (1225-1226) do krucjaty Konrada Mazowieckiego przeciw Prusom. Były to czasy w których krzyżacy popadli w konflikt z królem węgierskim Andrzejem II i zostali usunięci z pogranicza siedmiogrodzkiego. Co więcej, krzyżacy którzy osiedlili się na ziemi chełmińskiej nadanej przez Konrada Mazowieckiego, obawiali się, że powtórzy się sytuacja węgierska. W tym celu potajemnie dogadali się z cesarzem Fryderykiem II i uzyskali w roku 1266 przywilej nadający wielkim mistrzom Zakonu na terenie Prus uprawnienia książąt Rzeszy.
I tak oto zakon który miał zajmować się krucjatą pruską, rozpoczyna zabiegi stworzenia suwerennego państwa, które znacznie napsuje nam krwi w przyszłości.
Najważniejszą grupę zakonników stanowili rycerze. Bratem-rycerzem mógł zostać w zasadzie tylko człowiek pochodzący z rodu rycerskiego, którego językiem ojczystym był niemiecki. Zakon nie stawiał wstępującym wielkich wymagań: kapłani zakonni mogli rozgrzeszać tych, którzy wcześniej popełnili gwałt lub morderstwo, napadali na chrześcijan, palili domy i kościoły. Długi zaciągnięte przez wstępującego do zgromadzenia ulegały likwidacji. W zakonie można było więc znaleźć schronienie przed sprawiedliwością świecką, pod warunkiem poddania się żelaznej dyscyplinie wojskowej. Przełożeni surowo karali nieposłuszeństwo, a tych, którzy opuścili szeregi zgromadzenia ścigał zakon i władze kościelne. Czyli przekładając na czasy dzisiejsze - władza dostosowywała swoje społeczeństwo do własnych potrzeb - krnąbrni i niespełniający wymogów nie mieli prawa istnienia.

Losy templariuszy nie pozwoliły im na założenie swego państwa, ale jak wiadomo nigdy nie występowali oni przeciw naszym władcom. W Bitwie pod Legnicą w 1241 walczyli po stronie polskiej. Jaksa z Kopanicy, ew. Jaksa z Kopaniku (zm. po 1168/1178?) – słowiański książę połabskich Stodoran, zwanych też czasem Hawelanami (w kronice wielkopolskiej nazwany księciem serbskim), poprosił zakon templariuszy do obrony swoich ziem przed ekspansją niemiecką. Faktem jest, że z powodu małej ilość ''rycerzy świątyni'' na naszych ziemiach ich pomoc nie dawała na ogół wielkich rezultatów, ale......ważne, że byli zawsze po naszej stronie. ;)

Obrazek Templariusze pod Legnicą

Czarne krzyże na białych tarczach (poniżej), na 14 wiecznym (1353) przedstawieniu bitwy o Legnicę, są dowodem, że na 100% są to piesi Templariusze a nie Krzyżacy.

Obrazek

P.S Też oglądnąłbym tego Złomka ;)
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 230
Podziękował: 32219 razy
Otrzymał podziękowanie: 9274 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: abcd » wtorek 03 mar 2015, 15:13

Kto napisał ten artykuł?
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 17597
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 29
x 930
Podziękował: 32095 razy
Otrzymał podziękowanie: 25734 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: janusz » wtorek 03 mar 2015, 16:48

Powyższy artykuł powstał na podstawie (rozdziałów dotyczących zakonu templariuszy) książki Jadwigi Żylińskiej - ''Spotkania po drugiej stronie lustra''.
Obrazek
http://pl.wikipedia.org/wiki/Jadwiga_%C5%BByli%C5%84ska
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6833
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1256
x 350
Podziękował: 12571 razy
Otrzymał podziękowanie: 12876 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: chanell » sobota 07 mar 2015, 21:48

TAJEMNICA TEMPLUM: Amerykański ślad?

Obrazek
Imperium Templariuszy w Europie

Michaił Burlieszin

Ten niezmiernie ciekawy materiał ukazał się na łamach rosyjskiego czasopisma „NLO” nr 5/2006 z dnia 30 stycznia 2006 roku i mówi on o niezwykłym tropie Rycerzy Świątyni, który wiedzie do Ameryki.


Długousi we Francji ?

W jednym z burgundzkich miast Villerevue-sur-Yonne, znajduje się wyjątkowo interesujący kościół zbudowany jeszcze w XII wieku. Na jego bogato zdobionym frontonie można zobaczyć niezwykle ciekawą scenę. Wśród ludzi otaczających Jezusa Chrystusa znajduje się mężczyzna i kobieta, których uszy są niezwykle długie. Mężczyzna jest odziany w szatę z piór, bardzo podobną do takich jakie nosili północnoamerykańscy Indianie, ale na jego głowie – nie wiedzieć dlaczego – widzimy hełm Wikinga... Dzisiaj wiemy, że Inkowie zamieszkujący w Ameryce Południowej mieli zwyczaj rozciągania małżowin usznych poprzez zawieszanie na nich ciężkich ozdób ze złota. Jasne, tylko skąd o tym wiedzieli Templariusze żyjący na trzy stulecia przed słynną wyprawą Christofora Colona czyli Krzysztofa Kolumba (1451-1506), którego uważamy za odkrywcę Nowego Świata?

Francuski historyk Jacques de Mayée zainteresował się tym freskiem i był w stanie udowodnić, że Rycerze Świątyni podróżowali do Ameryki na długo przed Kolumbem i mimochodem rozwiązać jeszcze dwie zagadki historyczne, a mianowicie:

v Skąd w XII i XIII-wiecznej Europie pojawiła się naraz ogromna ilość srebra, chociaż nie wzrosło jego wydobycie?
v Dokąd popłynęła flota Templariuszy, która wyszła z należącego do nich portu La Rochelle, w nocy 12 października 1307 roku i znikła w morskiej dali, od czasu likwidacji Zakonu, którą zarządził francuski król Filip IV Piękny (1268-1314)?

Obrazek
Kaźń Templariuszy według ówczesnego rysunku

„Tajemnica Świątyni”

Zakon Templariuszy (Frates Militiae Templi, Pauperes Commilitones Christi Templique Salomonis) powstał w 1128 roku i składał się z rycerzy, którzy powrócili z Palestyny, a do roku 1307 był najpotężniejszym zakonem rycerskim w Europie. W jego szeregach służyło 15.000 rycerzy i 45.000 sierżantów, nie licząc już ludzi z obsługi Zakonu, giermków, rzemieślników, cyrulików, chłopów, itd. itp. Europejscy monarchowie byli zawistni o te bogactwo. Wedle poglądów Jacquesa de Mayée, nie mogło ono powstać w wyniku operacji bankowych, które Templariusze szeroko praktykowali, a także monopolowi na transport po Morzy Śródziemnym wojsk Krzyżowców, broni, koni i niektórych towarów z/do Lewantu. Było także jeszcze inne tajne źródło finansowania – które pozwoliło Templariuszom wybić i zgromadzić ogromną ilość srebrnych monet, które stały się środkiem płatniczym i tezauryzacyjnym.

Nie tak dawno w Narodowym Archiwum Francji znaleziono pieczęcie Zakonu Rycerzy Świątyni, które dopadli żołnierze króla Filipa Pięknego w 1307 roku. Na jednej z nich, załączonej do dokumentu podpisanego przez Wielkiego Mistrza Zakonu znajduje się napis: „Tajemnica Świątyni”, zaś w centrum pieczęci znajduje się figura człowieka odzianego w przepaskę biodrową, na głowie ma on pióropusz, jaki nosili Indianie z Ameryki Północnej, w prawej ręce dzierży on łuk, zaś poniżej wyobrażono swastykę – powszechny w całej Skandynawii symbol z epoki Wikingów.

To właśnie Wikingowie...



Jacques de Mayée rozwiązał zagadkę „Tajemnicy Świątyni”, która musiała być bardzo ważną, skoro wiedzieli o niej tylko Wielki Mistrz i najwyżsi w hierarchii członkowie ścisłego kierownictwa Zakonu Rycerzy Świątyni. Jeszcze w X wieku Wikingowie przebywali w Meksyku i to właśnie oni założyli zręby Imperium Tiahuanaco, a potem popłynęli do Peru. To właśnie wraz z ich przybyciem do tego kraju zaczęła się rozwijać rabunkowa eksploatacja srebra. W indiańskich legendach mówi się o tym, że w a. D. 967 biały bóg Quetzacoatl nauczył ich tajników metalurgii, a następnie odpłynął na zachód. Wedle poglądów Jacquesa de Mayée, tym białym bogiem mógł być Wiking imieniem Ulman (lub Ullmann), który jak raz właśnie wtedy przybył był do Meksyku. W Peru Wikingowie postąpili podobnie, jak w Meksyku, ale nie przekazali im technologii produkcji stali. Albo nie chcieli, albo nie zdążyli... Dlatego też w momencie przybycia tam Hiszpanów, stalowe przedmioty już skorodowały i wypadły z użycia, tak że pozostało jedynie w użyciu słowo „żelazo”, i doskonale zorganizowane wydobycie srebra. Było go tak dużo, że miejsce jego wydobywania nazwano Srebrna Góra. Lwia część wydobytego srebra była wysyłana do portu Santos. Tam w twierdzy zbudowanej wedle najlepszych europejskich wzorów, znaleziono formy do odlewania srebra w sztaby.

Badania Jacquesa de Mayée prowadzone w Mezoameryce i Ameryce Łacińskiej pozwoliły uczonemu na wyciągnięcie wniosku, że przed Kolumbem na kontynencie amerykańskim znajdowało się kilka kolonii europejskich przesiedleńców. Pierwszymi byli tam iroszkoccy mnisi z Zakonu Kolumbitów (p.w. św. Kolumby lub Kolumbana). Potem w roku 967 na brzegu Ameryki wylądowali Wikingowie pod wodzą Jarla Ulmana, prawdziwego twórcy imperium Tiwanako. Trzecia fala przybyszów zza oceanu, to według Jacquesa de Mayée, byli Templariusze, którzy pojawili się tam w 1272 roku. Do wniosku tego doprowadziło go dokładne przestudiowanie księgi „Popool-vooh”, napisanej w języku Indian Kiczua (Quiche). Wynika z niej, że Templariusze podporządkowali sobie ponad 20 plemion indiańskich.

Czas jednak nieubłaganie płynął i na początku XV wieku w Ameryce nie pozostał ani jeden Rycerz Świątyni. Ostatni z nich zmarli bezpotomnie z wiadomych względów. Ich giermkowie żenili się z miejscowymi kobietami, ale ich potomstwo zasymilowało się i rozpłynęło w Ameryce, nie będąc w stanie stworzyć struktur państwowych, których nie rozumieli, gdyż były obce ich mentalności. W momencie pojawienia się pierwszych konkwistadorów na kontynencie amerykańskim, państwo Templariuszy już nie istniało od co najmniej pół wieku...

Obrazek
Kolumb dotarł do Nowego Świata (obraz Salvatora Dali)

Kurs - Ameryka!

Według poglądów francuskiego badacza, Templariusze doskonale wiedzieli o tym, że już od półtora stulecia Wikingowie wywożą srebro i złoto z kontynentu amerykańskiego znajdującego się na zachód od Europy. Utrzymując ścisłe kontakty z potomkami Wikingów zamieszkujących onegdaj Meksyk, a aktualnie Normandię, otrzymali oni mapę na której były naniesione Wikland (Winlandia – dzisiejsza Kanada) i Ameryka Południowa. Posiadając najsilniejszą flotę w ówczesnej Europie, Templariusze postanowili wziąć swoją część amerykańskich skarbów.

Jacques de Mayée przytacza dwa poważne dowody na poparcie jego hipotezy. Główną bazą templaryjskiej floty było La Rochelle. Z punktu widzenia operacji finansowych i handlowych ówczesnej Europy, lokalizacja ta jest co najmniej dziwna. Dla handlu z Anglią, port ten znajdował się zbyt daleko na południe. Tak samo jest w przypadku zabezpieczenia logistycznego kolejnych krucjat w Palestynie, natomiast doskonale nadaje się na punkt wypadowy na Atlantyk i do Ameryki. I właśnie do tego portu, uciekając przed siepaczami Filipa Pięknego, przybyły trzy kryte wozy załadowane skrzyniami ze skarbami Templariuszy, a nade wszystko ich tajnymi archiwami. W porcie czekało na nie 17 okrętów Zakonu, które załadowawszy na pokład rycerzy i tajemniczy ładunek wyszły w morze i... odpłynęły w nieznanym kierunku. Nie zawinęli oni do żadnego portu Europy i wedle opinii badacza, popłynęły one od razu do Ameryki, gdzie templariusze zamierzali przeczekać niesprzyjający czas.


Templariusze i podział świata



Dalsza historia Zakonu Świątyni – według poglądów Jacquesa de Mayée – potwierdza, że templariusze wiedzieli o istnieniu Ameryki. Zakon Templariuszy w Portugalii od roku 1320 zmienił nazwę na Zakon Rycerzy Chrystusa (Militia Domini Nostri Jesu Christi, Ordem Militar de Cristo), ale i ludzie i organizacja nowego zakonu się nie zmieniła, zmieniono tylko szyld. Zmieniło się także i to, że Wielki Mistrz od tego czasu nie był wybierany przez zakonników, ale naznaczany przez króla, i został nim infant Henryk Żeglarz (1394-1460). Powołał on do życia Akademię, w której arabscy, europejscy i portugalscy uczeni badali stare pisma i mapy. W stoczniach budowano najnowocześniejsze okręty, w czym brali czynny udział ex-Teplariusze, którzy także wypływali na nich w morze, a na żaglach pysznił się znak Zakonu Rycerzy Chrystusa – szkarłatny krzyż.

4 marca 1493 roku, Krzyszof Kolumb przybył do Lizbony po swej pierwszej ekspedycji, w czasie której odkrył Antyle (Indie Zachodnie). A już po upływie dwóch miesięcy, 3 maja, papież rzymski Aleksander VI (1431-1503) wydał bullę, dzięki której Indie przypadły Hiszpanii oraz drugą dzielącą ziemie odkryte przez niego pomiędzy Kastylię a Portugalię na linii demarkacyjnej wzdłuż południka położonego 100 leguas na zachód od Wysp Zielonego Przylądka. Co leżało na wschód od tego południka – przypadało Portugalii, co na zachód – Hiszpanii. W Ameryce lepiej na tym wyszli Hiszpanie...

I tutaj nastąpiło coś niewyjaśnionego do dziś dnia – portugalski dwór gwałtownie zaprotestował i zażądał przeniesienia granicy na 350 leguas od Islas do Cabo Verde. Postępowanie portugalskiego króla było całkowicie niezrozumiałym. Do kontynentu amerykańskiego okręty Kolumba jeszcze nie dopłynęły, a zatem wiódł on spór o skórę niedźwiedzia, który był w mateczniku. Król dopiął swego i w 1494 roku papież uznał nowy podział świata.

Przyczyna protestu portugalskiego króla stała się jasna w kilkanaście lat później. Templariusze otrzymali schronienie w Portugalii, a wiedząc doskonale o nowym, oficjalnie nie odkrytym jeszcze kontynencie, z wdzięczności dali wskazówkę królowi, dzięki czemu przypadła mu w udziale potężna część Ameryki Południowej – jest nią dzisiejsza Brazylia...

Trzy grosze od tłumacza


Mój ułomny komentarz kanapowego detektywa i badacza zza biurka zacznę od tego, że przedstawiona tutaj hipoteza na swój sens i wyjaśnia niektóre, bardzo dziwne moim zdaniem, fakty w rodzaju niektórych mitów o dziewicy-matce identycznego z biblijnym przekazem o Maryi i Jezusie, podobieństwo obiektów architektonicznych, prac wydobywczych, itd. itp., co teraz uważa się za dowód na ingerencję Kosmitów w naszą historię. Jak się okazuje, można obejść twierdzenia i hipotezy Ericha von Dänikena i jego stronników, które zakładają ingerencję Przybyszów z UFO, dając w zamian niemniej interesującą teorię, całkowicie utrzymującą się w realiach tego świata.

Drugim interesującym aspektem tej hipotezy jest to, że Templariusze wywożąc różne artefakty zapewne wywieźli do Nowego Świata swoją najświętszą relikwię – kielich Jezusa – świętego Graala. Tego samego, którego poszukiwano przez całe stulecia, poszukiwania te opiewano w eposach rycerskich Średniowiecza i wreszcie którego zlokalizowano wreszcie w jednym z kościołów Sewilli. Ale czy to jest na pewno Graal? – tego nie wiemy na pewno... Możemy tylko domniemywać, ale skoro Templariusze posiadali inną najświętszą relikwię chrześcijaństwa – Całun Turyński vel Mandylion, to mogli równie dobrze posiadać Świętego Graala! A zatem należałoby go poszukiwać nie w Starym, ale Nowym Świecie, co daje pod rozwagę wszystkim poszukiwaczom tajemnic i nierozwiązanych zagadek historycznych.

Wiele jeszcze tajemnic kryją w sobie obie Ameryki...

Przekład z j. rosyjskiego i komentarz –
Robert K. Leśniakiewicz ©


http://wszechocean.blogspot.com/2013/02 ... -slad.html
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 17597
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 29
x 930
Podziękował: 32095 razy
Otrzymał podziękowanie: 25734 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 09 mar 2015, 19:32

Do Polski templariusze dotarli około 1155 roku. Przywiózł ich ze sobą, wracając z krucjaty, książę Henryk Sandomierski, syn Bolesława Krzywoustego. Miał im nadać miejscowość Opatów oraz 16 przyległych wsi na ziemi sandomierskiej. Pozostałością ich klasztoru jest najprawdopodobniej kolegiata św. Marcina w Opatowie, gdzie według legendy znajdują się w podziemiach zabalsamowane ciała braci.


Henryk Sandomierski, był szóstym (przedostatnim) według starszeństwa synem Bolesława III Krzywoustego. Wziął udział w drugiej wyprawie krzyżowej.
Jan Długosz......
A gdy przybył szczęśliwie do Ziemi Świętej, uczciwszy pobożnie grób Zbawiciela, złączył się z rycerstwem króla Jerozolimskiego Baldwina i z wielką odwagą i poświęceniem walczył przeciwko Saracenom, pragnąc pozyskać wieniec męczeński. Lecz gdy nie udało mu się tego szczęścia dostąpić, zabawiwszy tam rok cały i straciwszy znaczną liczbę rycerzy, już to w boju poległych, już odmienności powietrza znieść niemogących, wrócił zdrowo do ojczyzny. Tu od braci swoich, Bolesława i Mieczysława [prawdopodobnie chodzi o Mieszka], i przedniejszych panów polskich z wielką czcią i radością powitany został. Z jego to opowieści poczęła się dopiero szerzyć i upowszechniać w Polsce wiadomość o stanie, położeniu i własnościach Ziemi Świętej, niemniej o krwawych i zaciętych wojnach, które w jej obronie toczono z barbarzyńcami


Najstarsze, bo pamiętające początki drugiego tysiąclecia, dzieje Opatowa wiążą się z zespołem osadniczym na wzgórzu książęcego Żmigrodu, który następnie miano Opatowa otrzymał. Zespół, składający się z grodu i co najmniej dwóch osad, zajmował północny brzeg płynącego głębokim lessowym jarem potoku Łukawa (Opatówka). Na południowym brzegu Łukawy wzniesiono monumentalną romańską kolegiatę św. Marcina. Ciekawe informacje o kolegiacie opatowskiej zamieszcza Jan Długosz w ''Liber beneficiorum dioecesis Cracoviensis''.
Ujrzawszy w portalu głównym kościoła uszkodzone posągi postaci w strojach, które uznał za habity rycerzy zakonnych, wysnuł Długosz domniemanie, że byli oni kiedyś posiadaczami kościoła. Rozpoczął w ten sposób długą listę domysłów i spekulacji. Jego wersja do dziś jest najbardziej tajemnicza i "egzotyczna". Wg niej kolegiatę św. Marcina mieli zbudować Templariusze. Sprowadził ich na te tereny Henryk Sandomierski, jedyny (udokumentowany) polski władca, który nie wymawiając się brakiem w Ziemi Świętej piwa niezbędnego Słowianom do życia w gorącym klimacie, wyruszył wraz z pocztem rycerstwa Ziemi Sandomierskiej na krucjatę w 1154 roku, aby zmazać rzuconą na siebie klątwę. Henryk Sandomierski rzekomo osadził Braci Świątyni Salomona w Opatowie. Pierwszym komandorem został jednocześnie pierwszy znany z imienia polski Templariusz - Wojsław (Wielisław) Trojanowic herbu Powała, zwany jerozolimskim. Komandoria miała przetrwać do 1237 roku.

Obrazek

Pierwsze nadania ziemi Templariusze zawdzięczali księciu śląskiemu Henrykowi Brodatemu, który przekazał im majątki w okolicach Oławy (Oleśnica Mała) oraz Lietzen (ówczesna Leśnica). Władysław Odonic przekazał im Myślibórz, Wielką Wieś, Chwarszczany i Wałcz. Wielkopolski książę Przemysł II przekazał im Czaplinek. Zakon miał w Polsce kilkanaście komandorii, niektórzy historycy nawet doliczają się 50. Liczba templariuszy w Polsce w okresie największego rozwoju zakonu jest oceniana na 150-200, przy czym byli to rycerze z różnych krajów Europy z wyraźną przewagą templariuszy pochodzenia francuskiego. Liczba Polaków w zakonie jest trudna do ustalenia. Po rozwiązaniu zakonu majątek przejęli joannici.

Na Śląsku, dzięki staraniom Henryka Brodatego, pierwsi templariusze osiedlili się w 1226 roku w Oleśnicy Małej koło Oławy, gdzie założyli pierwszą na tych ziemiach siedzibę, czyli tzw. komandorię.

Kolejna komandoria powstała, według starych kronik na przełomie XIII i XIV w., w miejscowości Obrowiec koło Krapkowic. Od wieków grodzisko to było zwane Tempelberg. Miejsce to istnieje do dnia dzisiejszego. Zakonnicy przebywali prawdopodobnie także na zamkach w Rogowie Opolskim, Krapkowicach, oraz na zamku w Otmęcie, po którym zostały tylko niewielkie ruiny. W całości zachowała się jedynie jego wieża, która obecnie jest integralną częścią kościoła parafialnego. Według legendy zamki w Rogowie i Otmęcie łączył podziemny korytarz; przypuszcza się, że połączenie miały również z Obrowcem i Krapkowicami. Ślady rycerzy wiodą także do Prudnika, gdzie mieli zbudować pierwszy drewniany zamek w tej okolicy. Książę Bolesław Wstydliwy osiedlił templariuszy również w Łukowie.

Duch z Tempelbergu - artykuł z "Kuriera Krapkowickiego"

Wszystko zaczęło się od zdjęcia, które grupa młodzieży wykonała na tzw. Tempelbergu (dosł. Góra Temlariuszy) w pobliżu Obrowca. Choć fotka wykonana została telefonem komórkowym, widać na niej wyraźnie zarys świetlistej postaci. Zdjęcie zostało wykonane 13 lipca punktualnie o godzinie 11.00.

Obrazek

- W tym dniu wybraliśmy się w szóstkę na Tempelberg, bo przyjechał kolega z Niemiec, chciał zobaczyć to miejsce, nie wierzył, że w ogóle takie tu jest. Ja też tam byłam po raz pierwszy. Szłyśmy z tyłu z siostrą i robiłyśmy zdjęcia komórką. Potem, gdy przeglądaliśmy zdjęcia w domu, okazało się, że na jednym z nich jest dziwna, oświetlona postać. Na początku myśleliśmy, że to może słońce kogoś oświetliło, ale tam akurat nikogo w tym miejscu wtedy nie było - mówi 13-letnia Nikola Fait, autorka zdjęcia.Zdjęcie wywołało poruszenie w Obrowcu. Zna je już niemal cała miejscowość.
- Niektórzy myśleli, że to jakiś fotomontaż, ale wielu mieszkańców wierzy, że zdjęcie jest prawdziwe i to nie jest żart z naszej strony - dodaje 16-letni Krzysiek Kopiec.
Zdjęcie zrobiło wrażenie także na nas. Widać na nim trzy osoby idące gęsiego. Pomiędzy dwójką chłopaków wyraźnie zarysowuje się świetlista postać.
Sceptycznie nastawieni, umawiamy się z grupką młodych ludzi z Obrowca, by wskazali nam miejsce, gdzie wykonane zostało zdjęcie. W środę, 3 sierpnia wybieramy się do Obrowca. Przy miejscowej remizie czekają już na nas: 16-letni Krzysztof Kopiec, 18-letni Piotr Woźniak i Sabrina Machura. Wraz z młodymi mieszkańcami docieramy do Tempelbergu.Tempelberg otoczony jest drzewami, starymi dębami i grabami. Najpierw wspięliśmy się na coś w rodzaju wału, potem zeszliśmy w dół na teren fragmentu wyschniętej (zasypanej?) fosy. Znaleźliśmy się jakby wewnątrz zamkniętego kręgu. By dojść do centrum kręgu czekała na nas kolejna wspinaczka. Po chwili byliśmy już w miejscu, gdzie podobno przed wiekami stało grodzisko templariuszy. Według starych kronik właśnie tutaj na przełomie XIII i XIV w. templariusze założyli swą obronną siedzibę.

Obrazek

Robimy zdjęcia aparatami cyfrowymi. Już na jednej z pierwszych fotografii widzimy dziwne, jaskrawe punkciki. Tłumaczymy to sobie spadającymi z drzew kroplami deszczu, jednak każdy z nas wykonuje zdjęcia 'cyfrówką' już od kilku lat i do tej pory nie uwieczniliśmy w obiektywie tak oryginalnych kropel.

Z Tempelbergiem związanych jest kilka legend i opowiadań, które mogą 'zjeżyć włos na głowie'.Jedną z legend opowiedział nam Jerzy Lipka, znawca lokalnego folkloru.
- Kiedyś, jedynym kościołem w pobliżu był klasztor na Świętej Annie i przed Wielkanocą jeden z ojców jechał za Odrę, w okolicę Żużeli, Brożca i Straduni. Głosił kazania i udzielał Komunii. Kiedy wracał, Templariusze napadli na niego i ukradli mu monstrancję oraz kielich. Ojciec przeklął miejsce, w którym dokonano rabunku i grodzisko miało się zapaść - opowiada Jerzy Lipka.I faktycznie - po siedzibie Templariuszy nie zostało nic, prócz kopca, starej fosy i... tajemnicy. Wielu okolicznych mieszkańców przeświadczonych jest, że w tym miejscu dzieją się dziwne rzeczy. Kilku z naszych rozmówców opowiedziało nam swoje przygody związane z Tempelbergiem.
- Jakieś 30 lat temu wybrałem się z kolegą nad Odrę na ryby. Była wczesna wiosna. Siedzieliśmy nad rzeką i nagle zobaczyliśmy, że na Tempelbergu, dookoła ogniska bawi się gromada dzieci. Zastanawialiśmy się, kto prowadzi dzieci w miejsce, o którym mówi się różne rzeczy... I postanowiliśmy podejść bliżej i zobaczyć, co to za maluchy i kto się nimi opiekuje. Mieliśmy jakieś 100 metrów do ogniska. Gdy byliśmy 50 metrów od dzieci, zasłoniły nam je drzewa, a gdy dotarliśmy na miejsce nie było ani dzieci, ani nawet żadnego śladu po ognisku - wspomnina pan Skórka, który w Obrowcu mieszka od zawsze. Podobna sytuacja przydarzyła się ponoć pewnemu traktorzyście. - Kiedy zobaczyliśmy to zdjęcie, poszliśmy na Tempelberg i chcieliśmy kopać w tym samym miejscu, gdzie pojawiła się dziwna postać. Mieliśmy fotografię przy sobie, wiedzieliśmy dokładnie, skąd Nikola zrobiła zdjęcie, ale nie mogliśmy ustalić, gdzie stała postać. Wszystko wyglądało inaczej, nawet układ drzew się nie zgadzał - mówi Damian Skórka. Czy więc na Tempelbergu są duchy? Czy w tym miejscu straszy?

- Nie wiem, czy tam straszy. Mogę powiedzieć, co mnie tam spotkało... To mogę przysiąc! - zapewnia Jerzy Lipka. - Byłem jeszcze młodym chłopakiem. Pomagałem ciotce, która kosiła trawę w okolicy Tempelbergu. Był jasny dzień, między godziną 12.00 a 13.00. Chciałem skrócić sobie drogę i przejść przez Tempelberg. Szedłem prosto przed siebie, ale nagle chciałem wrócić. Byłem nie dalej niż 30 m od wału otaczającego kopiec i nie mogłem znaleźć wyjścia! Widziałem wał, ale nie mogłem do niego dotrzeć, nie wiedziałem, jak wyjść. Czułem się, jakbym był czymś zamroczony - wspomina pan Lipka. - W Obrowcu był wielki miłośnik kultury i zabytków, on pracował jako nauczyciel i nazywał się Kałuża. W jego zapiskach można znaleźć informację o tym, że w południe widywano tam 'psa, który miał w pysku ogień', wiele jest też wzmianek na temat tego, że ludzie nie mogli znaleźć wyjścia z Tempelbergu - dodaje Jerzy Lipka.

Krąży też pogłoska, że pies ma na szyi zawieszony klucz. Jeśli ktoś ten klucz zerwie, zamek Templariuszy stanie na nowo...Choć z grodziska Templariuszy nic nie zostało, niektórzy mieszkańcy Obrowca na własną rękę poszukiwali pozostałości po siedzibie rycerzy. Kiedyś podobno lokalni archeolodzy-amatorzy odkopali starą bramę i schody, a wieczorem, gdy zaczęło się ściemniać zabezpieczyli wykopalisko i poszli spać. Kiedy przyszli rano kopać dalej, po ich pracy nie było śladu. Wszystko było zasypane, a po kopaniu nie było śladu. Na Tempelbergu pewnien gospodarz znalazł dobrze zachowane, stare wrota:
- W Obrowcu, w dworze Matejków, w starym budynku PGR były drzwi do magazynu. Drzwi właśnie z Tempelbergu. Nocami ciągle ktoś te drzwi zamykał i otwierał, nie było spokoju - opowiada Jerzy Lipka.Wielu mieszkańców Obrowca wie o tym, że zniknięcie Tempelbergu okryte jest tajemnicą, że miejsce to jest niezwykłe. Ludzie, którzy pracują na okolicznych polach w południe przerywają pracę i oddalają się od kopca Templariuszy. Podobno słychać stamtąd przeraźliwe dźwięki. Także po zmroku nikt się tam nie zbliża, a nawet najwięksi śmiałkowie uciekają wystraszeni:
- Kiedyś chłopaki założyli się, że wytrzymają na Tempelbergu całą noc. Wypili tyle alkoholu, że stać na nogach nie umieli, a o północy, przerażeni uciekali stamtąd prościutko - opowiadają Sabrina, Krzysiek, Piotrek.A jak wytłumaczyć zdarzenie, które miało miejsce w 1994 czy 1995 roku?
- Przez Obrowiec przechodzili turyści. Mieli taki plan na wakacje, że idą wzdłuż Odry. Nie wiedzieli nic o Tempelbergu. Ot, zobaczyli górkę i postanowili, że rozbiją sobie tam namiot - osłonięci przed wiatrem i zabezpieczeni przed deszczem. Około 2.00 w nocy przybiegli - w tym, w czym spali, do najbliżej położonego domu i tłukli się do drzwi, krzycząc, że coś białego tłucze im w namiot i lata dookoła niego - opowiada pan Skórka.My także na Tempelbergu czuliśmy się nieswojo. Może działał tak na nas półmrok spowodowany gęstymi koronami drzew? A może tajemnicze pozostałości po fosie i bagno? A może - to po prostu siła sugestii, dreszczyk po wysłuchaniu nieprawdopodobnych opowieści? Może właśnie - pod wpływem mrożących krew w żyłach legend dotyczących Tempelbergu - ludzie nie zbliżają się do tego miejsca? Wierzyć - nie wierzyć? Faktem jest, że Tempelberg ma w sobie niepowtarzalny, mroczny urok, któremu i my ulegliśmy. I nawet gdyby zdjęcie młodych ludzi było tylko udaną mistyfikacją, albo zarys postaci to tylko złudzenie optyczne spowodowane np. przez prześwitujące słońce, przyznać trzeba, że miejsce to owiane jest tajemniczą aurą.

Honorata Podżorska, Artur Jackowski
Kurier Krapkowicki, nr 112 / 2005 r.

http://www.paranormalium.pl/duch-z-temp ... tykul.html
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6833
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1256
x 350
Podziękował: 12571 razy
Otrzymał podziękowanie: 12876 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: chanell » sobota 28 mar 2015, 10:59

W jednym z tematów songo pisze :

fragment wywiadu z Kobra
Rob – Jaka jest prawdziwa historia całuna turyńskiego?
.
KOBRA – To prawdziwy obiekt, który został utworzony w 13-tym wieku. To była kreacja templariuszy i możesz zauważyć, że istniał wtedy dość dobrze prosperujący biznes tworzenia relikwii, części pewnych rzeczy, ponieważ każdy kościół i każdy meczet chciał mieć kawałek Chrystusa lub Marii, lub każdego innego świętego i ten całun był częścią tego procesu. Niektóre z tych obiektów były nasycone magicznymi rytuałami i były dość silne.


a to dowcipnisie :D i co teraz ?
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 14294
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 990
x 399
Podziękował: 15120 razy
Otrzymał podziękowanie: 22054 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: songo70 » sobota 28 mar 2015, 11:10

chanell pisze:W jednym z tematów songo pisze :

fragment wywiadu z Kobra
Rob – Jaka jest prawdziwa historia całuna turyńskiego?
.
KOBRA – To prawdziwy obiekt, który został utworzony w 13-tym wieku. To była kreacja templariuszy i możesz zauważyć, że istniał wtedy dość dobrze prosperujący biznes tworzenia relikwii, części pewnych rzeczy, ponieważ każdy kościół i każdy meczet chciał mieć kawałek Chrystusa lub Marii, lub każdego innego świętego i ten całun był częścią tego procesu. Niektóre z tych obiektów były nasycone magicznymi rytuałami i były dość silne.


a to dowcipnisie :D i co teraz ?

ano nic, dogmaty padają jak muchy- :lol:
0 x


Jak się nie ma talentu, by napisać książkę to się zostaje krytykiem i wylewa wiadro pomyj na innych.

Awatar użytkownika
barneyos
Moderator
Posty: 1423
Rejestracja: piątek 04 sty 2013, 08:49
x 20
x 71
Podziękował: 142 razy
Otrzymał podziękowanie: 1843 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: barneyos » sobota 28 mar 2015, 11:53

Przeczytajcie, jeśli chcecie poznać teorię, że w całun turyński zawinięty był ... Jakub de Molay, i dlaczego ta wersja może okazać się prawdopodobna. W książce znajduje się bardzo dużo informacji o ostatnich dniach życia najważniejszych Templariuszy.

http://cheops.org.pl/viewtopic.php?f=12&t=113&p=35572#p35572


Jedna nieścisłość do informacji w ww.poście: Jakub de Molay zginął w 1314 roku (XIV wiek), ale z drugiej strony całun mógł być wykonany za jego życia, czyli również w wieku XIII.
0 x


======================================================
Nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko rzeczy, których na razie nie potrafimy zrobić

Ramzes3
Posty: 613
Rejestracja: niedziela 03 lut 2013, 16:21
x 13
x 72
Podziękował: 3330 razy
Otrzymał podziękowanie: 1371 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: Ramzes3 » sobota 28 mar 2015, 21:34

barneyos pisze:Przeczytajcie, jeśli chcecie poznać teorię, że w całun turyński zawinięty był ... Jakub de Molay, i dlaczego ta wersja może okazać się prawdopodobna.


Dość ciekawy pomysł ale w takim razie rodzi się pytanie: czy Jakub de Molay był zawinięty w całun przed czy po spaleniu na stosie? :shock:
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 17597
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 29
x 930
Podziękował: 32095 razy
Otrzymał podziękowanie: 25734 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 01 kwie 2015, 00:51

Autorzy w/w książki zebrali niezbite dowody na to, iż jedna z najświętszych relikwii chrześcijaństwa jest autentyczna. Tyle tylko, że nie zostało na niej uwiecznione oblicze Zbawiciela.
Tkanina z której sporządzono Całun powstała po roku 1260. Na podstawie analizy odbitego wizerunku stwierdzono, że ofiarą był Wielki Mistrz Templariuszy Jakub de Molay.
Motywem jego ukrzyżowania według inkwizytora Imberta, był fakt heretyckich ceremonii zakonu Salomona, czyli wypierania się Chrystusa oraz wyszydzania jego zmartwychwstania. Postanowiono więc wymierzyć w/w karę, jako stosowną dla przywódcy heretyków. Jakub de Molay przeżył tortury ukrzyżowania i dopiero siedem lat po tej egzekucji został spalony na stosie. Po jego śmierci, całun w którym złożono go po torturach, przechowywała rodzina Charneyów, potomków templariusza żywcem spalonego wraz z nim.
W okresie prześladowania templariuszy istniała jakaś tajemna doktryna, której celem było obalenie władzy papieskiej z całym jej bałwochwalstwem, przesądami i bezbożnością.
Wielkim zagrożeniem dla Watykanu mogła stać się również ''nowa relikwia'', jaką stał się całun ''nowego mesjasza''. W pewnym okresie papież chciał ją przejąć od właścicieli i zniszczyć.
Jednak hierarchia kościelna zrozumiała w końcu, że całun trzeba zdobyć i wykorzystać jako dowód cierpienia Zbawiciela z Nazaretu. :o
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6833
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1256
x 350
Podziękował: 12571 razy
Otrzymał podziękowanie: 12876 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: chanell » środa 01 kwie 2015, 06:00

KK robił nas w balona przez wieki ,to zapewne i w tym przypadku też ,dlaczego mnie to nie dziwi ? Janusz podejrzewam że masz tą książkę ,a może masz też w PDF-e ? Jeśli tak to plissss ;)
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 17597
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 29
x 930
Podziękował: 32095 razy
Otrzymał podziękowanie: 25734 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 01 kwie 2015, 16:25

Chanell pisze....
Janusz podejrzewam że masz tą książkę ,a może masz też w PDF-e?

W PDF-e nie mam, bo jak na razie nigdzie jej nie opublikowali w ten sposób. Mam za to orginał z którego coś niecoś wrzucam w temacie. :D

Rex Deus - królewski ród Graala

Po zrekonstuowaniu głównych wydarzeń, jakie rozegrały się w okresie 25 lat po 1118 roku, przekonaliśmy się, że opowieści o królu Arturze i św. Graalu nie pojawiły się przypadkowo, lecz były wynikiem w pełni przemyślanego działania kilku potężnych rodów europejskich. Ich członkowie zachowywali bezpośrednie związki z templariuszami oraz mieli wiele wspólnego z odkryciem dokonanym pod ruinami Świątyni w Jerozolimie. Opowieści te opierały się na idei istnienia starożytnej linii genealogicznej, łączącej Jezusa z rodami średniowiecznej Europy. Graham Phillips, badacz zajmujący się legendami o Graalu, zauważył:
„W każdym z utworów Graal lub Graale znajdują się w posiadaniu), rodziny Percevala (Parsifala) potomków w prostej linii Józefa z Arymatei. Autorzy szeroko rozpisują się na temat owej linii rodowej oraz jej znaczenia - Józef zostaje wyznaczony na strażnika Graala przez samego Chrystusa. Na tym właśnie polega znaczenie Graala - jest on widocznym, namacalnym symbolem istnienia alternatywnej sukcesji apostolskiej".


Jedno nie ulega wątpliwości: pierwotnie treść opowieści o królu Arturze i św. Graalu była całkowicie niezgodna z naukami Kościoła. Wiadomo więc było, że wcześniej czy później nastąpi w tej drażliwej kwestii interwencja ze strony urzędników kościelnych. Kościół zawsze miał swoje metody radzenia sobie z niechcianymi ideami. Starał się wywrzeć pożądany wpływ na wyobraźnię wiernych: atakował niewygodne koncepcje jako herezje (współcześnie, ponieważ palenie na stosie nie wchodzi już w rachubę, chodzi tu przede wszystkim o ośmieszenie) lub też przyswajał je, dostosowywał do własnych potrzeb, po czym włączał do swojego nauczania. Jednym z najdawniejszych przykładów tego rodzaju działań jest sposób, w jaki Kościół katolicki uczynił z eremitów Kościoła celtyckiego swoich pełnoprawnych świętych. Osobistości takie jak św. Kolumban, św. Brendan i św. Patryk byłyby zapewne przerażone, gdyby dowiedziały się, że pamięć o nich przetrwała w obcym im Kościele rzymskim. Rozwiązaniem dla Kościoła stało się stworzenie „Cyklu Wulgaty", który stanowi schrystianizowaną formę dawnych opowieści zebranych i opracowanych przez cystersów. Mnisi ci z podejrzanych wątków legendy o Graalu uczynili budującą chrześcijańską opowieść. Przekształcili wszystkich dawnych celtyckich rycerzy w dobrych, oddanych Rzymowi katolików, pomimo faktu, że jeśli owi rycerze rzeczywiście byliby chrześcijanami, to z pewnością należeliby do Kościoła celtyckiego. W ten sposób Kościół rzymskokatolicki przyswoił sobie bez większych problemów potencjalnie bardzo niebezpieczną dlań opowieść. Jednakże prawdziwy problem dla Kościoła miał się pojawić dopiero w połowie XIV wieku, kiedy jego władza znacznie osłabła, a opowieści o Graalu ponownie zaczęto kojarzyć z templariuszami uważanymi za strażników św. Graala. Aby przetrwać, Kościół zmuszony był do podjęcia walki.

„W opowieściach o Graalu czytamy, że to nie Piotr, lecz Józef z Arymatei otrzymał kielich, którym posługiwał się Chrystus podczas Ostatniej Wieczerzy - pierwszej mszy. Dla średniowiecznych władz kościelnych tego rodzaju twierdzenie było czystą herezją. Jeśli bowiem istotnie ów kielich został komukolwiek przekazany, to powinien trafić do rąk św. Piotra, a następnie każdego kolejnego papieża. Jest prawie pewne, że taki właśnie był pierwotny temat przewodni opowieści o Graalu, jako że według Wulgaty Chrystus zapoznaje Józefa z «tajemnymi słowami Jezusa»... Opowieści o Graalu wyraźnie wskazują na możliwość istnienia alternatywnej sukcesji apostolskiej poprzez Józefa z Arymatei i jego ród. Co więcej, członkowie tej linii rodowej mieli przekazywać sobie z pokolenia na pokolenie tajemną wiedzę, nie znaną przedstawicielom oficjalnego Kościoła".

Przetłumaczone na zlecenie templariuszy zwoje nazorejskie przedstawiały opowieść o Jezusie i Kościele jerozolimskim w wersji odmiennej niż ta, którą traktowano jako dogmat. Rycerze dowiadywali się z nich, że Jezus był żydowskim przywódcą i królem, a nie bogiem, i że Pawłowa interpretacja zmartwychwstania stanowiła nieporozumienie. Rytuały Jezusa i jego następców miały nawet dla nich samych starożytny charakter; pragnący stać się członkiem ich wspólnoty kandydat poddawany był ceremonii inicjacyjnej, podczas której „zmartwychwstawał za życia", czyli doświadczał symbolicznej śmierci, owinięty w biały całun pogrzebowy. Następnie, w trakcie świętego rytuału, był on podnoszony z grobu. „Zmartwychwstały" kandydat stawał się bratem templariuszem, jednym z „żołnierzy Świątyni", idąc w ślady tych, którzy polegli podczas obrony świętego miasta w 70 roku.
0 x



baba
x 117

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: baba » wtorek 07 kwie 2015, 23:46

Tematu o samym Graalu nie mamy to tutaj wrzucam i zostawiam Januszowi wybór w jakim temacie to umieścić. :D

Wielka Droga Smoka a Linia Arkona-Piramida Cheopsa oraz o otrutym Adamie Mickiewiczu i Watykanie, czyli Zbiorowa Świadomość i Matka Ziemia (fragment)
Obrazek

Niestety artykuł na temat Czterech Symboli Podstawowych, Podstawowych Czterech Barw-Mości i Czterech Herbów oraz ezoterycznego i okultystycznego, a właściwie związanego ze starożytną Wiarą Przyrody Atlantydzką (Pre – Scyto-Słowiańską, ARKAjamską, ARAlską) znaczenia Krzyża (Czterech Filarów Świata) i Elementarnego Pierwotnego Czterokonstelacyjnego Zodiaku muszę znów odłożyć. Wymaga on wstępu.
Ten artykuł jest takim wstępem właśnie.
(...)
Obrazek


Graal (grial, gral, goral-horał) i Koh-i-noor Kamień Sziwy a czakramy Ziemi

http://sekretynauki.focus.pl/sekrety-cy ... enny-graal

Kamienny Graal (fragmenty)

15:12:2012Kategoria Sekrety Cywilizacji
Autor Adrianna Michalewska
Para sędziwych brytyjskich kryptologów ogłosiła odczytanie tajemnej inskrypcji, dotyczącej tożsamości najbardziej poszukiwanego skarbu chrześcijaństwa – świętego Graala. Tego roku spotkali się z królową Elżbietą II. Czy brytyjska monarchini poznała odpowiedź na pytanie o stan i kształt legendarnej relikwii?

Liczne na przestrzeni wieków poszukiwania świętego Graala nie mogły się powieść, ponieważ Graal prawdopodobnie nie był tym, za co go uważano: kielichem, z którego Jezus pił podczas Ostatniej Wieczerzy, a do którego później Józef z Arymatei zebrał krew wypływającą z przebitego włócznią boku Chrystusa. Najbardziej tajemniczy obiekt chrześcijaństwa mógł być
kamieniem. Do tego kamieniem czczonym przez pogan, któremu chrześcijaństwo nadało cechy boskości. Czyżby zatem historia o kielichu miała wprowadzać poszukujących w błąd? Nie byłoby w tym nic dziwnego, zakładając, że Strażnicy Graala mieli ukryć go przed tymi, którzy nie są Graala godni.

Doktor Richard William Barber, brytyjski mediewista, już od lat lansuje tezę, że Graal to kamień o tajemniczej mocy. Tę teorię potwierdzałyby też legendy, które nagromadziły się wokół postaci Wolframa von Eschenbacha, twórcy arturiańskiego eposu „Parsifal” opisującego Graala. Von Eschenbach, mistrz alchemii, mógł w zaszyfrowanej formie eposu zapisać swoje prace nad poszukiwaniem kamienia filozoficznego, który byłby reprezentowany przez Graala, a alchemicy – przez poszukujących rycerzy. Ponieważ Graala mógł odnaleźć tylko rycerz czysty duchem, w średniowieczu wierzono, że alchemik przystępujący do dzieła winien poddać się gruntownemu oczyszczeniu duchowemu, uwalniając siebie od nieczystych myśli i pychy.

W średniowieczu krążyły też legendy o pochodzeniu Graala z korony Lucyfera lub o szlachetnym kamieniu zamienionym w Graala, dającym moc w Babilonie. Kolejno kamień miał być w posiadaniu Melchizedeka, Abrahama, Mojżesza (ten miał umieścić kamień w Arce Przymierza), Dawida i Salomona. Wolnomularze, powiernicy tajemnej wiedzy, posądzani o wpływanie na losy świata, to ich następcy. Ich mistrz Hiram – budowniczy świątyni Salomona, to nikt inny jak człowiek pracujący w kamieniu. Czy zatem był depozytariuszem tajemnej wiedzy, za którą przyszło mu zapłacić życiem?

Kosmiczna skała
Lapis betilis to nazwa pochodzenia semickiego, która odnosi się do starożytnych kamieni, czczonych w wielu religiach. Celtowie swoim władcom budowali kamienne grobowce – dolmeny, a granice posiadłości oznaczali wielkimi głazami. Składali też ofiary przy pojedynczych kamieniach, które w ich wierzeniach były wejściem do królestwa zmarłych. Ośrodkiem świątyni w Delfach był omfalos, kamień; w centrum Mekki znajduje się kamień Kaaba, który – według legendy – początkowo był biały, a wchłaniając w siebie grzechy wyznawców – stał się czerwono-czarny. W rzeczywistości kamień al-hadżar al-aswad (rozbity na trzy mniejsze) jest meteorytem lub fragmentem lawy i czczono go już w czasach przedislamskich.

Inne święte kamienie, czczone przez ludzkość, to kamienne tablice z dziesięciorgiem przykazań odebrane przez Mojżesza od Boga. W Biblii natrafiamy też na kamień szafirowy o boskiej naturze (Księga Wyjścia 24, 9–10). Arka Przymierza określana jest jako relikwia stworzona z dwóch kawałków meteorytu. Ołtarze w judaizmie buduje się z dwunastu kamieni, na żydowskich nagrobkach odwiedzający kładą kamienie. Opoką dla Kościoła Jezusa ma być Piotr, czyli Skała. Perskie bóstwo Mitra, czczone potem w starożytnym Rzymie, narodziło się w kamieniu. Jerozolimska skała Moria otaczana jest szczególną czcią zarówno przez Żydów, jak i muzułmanów. Kamieniem z procy Dawid powalił wielokrotnie silniejszego Goliata.

Kamienie o potężnej mocy znane były również w Azji. Kamień Chintamani, pochodzący z Szambali, mitycznej krainy znajdującej się w Tybecie na granicy świata rzeczywistego i duchowego, miał mieć moc równą mocy przypisywanej Graalowi: pozwalał uzyskiwać zdolności telepatyczne i wpływał na rozszerzenie świadomości tych, którzy się nim posługiwali. Szmaragd z korony Lucyfera ma swój odpowiednik w hinduizmie. Urna, perła z czoła Śiwy, to trzecie oko, źródło spokoju i rozumienia, wiecznego szczęścia i zagubionego skarbu mądrości.
Ludzkość od zarania dziejów wierzyła, że meteoryty to zesłane przez Boga kamienie, które mają niezwykłą moc. Świątynia Artemidy w Efezie, której budowę rozpoczęli w VI w. p.n.e. architekt Chersifron z Knossos i jego syn Metagenes, była uważana za jeden z siedmiu cudów świata. Podobno tam właśnie przechowywano duży czarny kamień pochodzenia niebiańskiego. Arystoteles i Pliniusz Starszy pisali, że w roku 467 p.n.e. w Ajgospotamoj w Tracji spadł meteoryt, którego rozmiary bliskie były wielkości pojazdów ciąganych przez woły. Mieszkańcy XV-wiecznego Maroka modlili się do kamienia będącego prawdopodobnie meteorytem żelaznym.

Naczynie z kamienia



Pochodzenie słowa Graal może wyjaśniać, skąd wzięło się wyobrażenie o Graalu jako kielichu. Wczesna forma „grial”, pochodząca ze starofrancuskiego, wywodzi się z łacińskiego słowa „gradalis”, będącego określeniem naczynia używanego do podawania do stołu podczas posiłków. W Langwedocji i Prowansji „grasal” lub „grazal” oznacza naczynie gliniane, a nordyckie „gryta” to garnek
.

Odkodować relikwię
Brytyjska Rządowa Szkoła Kodów i Szyfrów – znana pod nazwą Government Code and Cypher School – to angielskie serce największych tajemnic poddanych Jej Królewskiej Mości Elżbiety II. Do pałacyku, znajdującego się niecałe 100 kilometrów od Londynu, tuż przed II wojną światową przeniesiono siedzibę brytyjskich kryptologów. Pod kryptonimem Station X służyła ona także podczas wojny angielskiemu wywiadowi M16. Ukryta siedziba przez całą wojnę była jednym z największych skarbów Churchilla. Samo osadzenie kryptologów w Bletchley Park było tak tajne, że akcję upozorowano wielkim polowaniem u kapitana Ridleya, aby nikt nie zorientował się we właściwych działaniach brytyjskich służb wywiadowczych. Najsłynniejszym kryptologiem Bletchley Park był Alan Turing, pionier w dziedzinie informatyki i genialny matematyk. W 1954 roku popełnił samobójstwo po oskarżeniach o homoseksualizm.

Dotychczas sądzono, że ukoronowaniem poczynań kryptologów z Bletchley Park było złamanie kodu niemieckiej Enigmy, co pomogło aliantom wygrać wojnę. Prace opatrzone były najwyższym symbolem tajności i prowadzone pod kryptonimem ULTRA. Może jednak wspólny sukces polskich, brytyjskich i francuskich kryptologów nie był największym osiągnięciem zespołu? Podczas II wojny światowej w tym centrum łamania wszelkich tajemnic wojskowych zatrudnionych było prawie 10.000 kryptologów. Szefowie służb specjalnych od lat 30. XX wieku ukrywali najważniejsze dokonania łamaczy kodów aż do końca wojny

Obrazek

Shepherd’s Monument w Shugborough [czytaj tutaj]

Tajemnicza inskrypcja
Co właściwie odczytano w Bletchley Park i dlaczego wszystko zostało opieczętowane klauzulą najwyższej tajności zwaną Official Secrets Act? Kluczowym elementem zagadki jest kamień z tajemniczymi inskrypcjami, których pochodzenie może wskazywać na miejsce ukrycia Graala. Głaz w posiadłości Shugborough od dawna fascynował poszukiwaczy tajemnic. Wyryto na nim tajemniczy ciąg liter OUOSVAVV poprzedzonych zamieszczoną nieco niżej na początku literą D i na końcu M. Powyżej wykuto lustrzane odbicie malowidła Nicolasa Poussina „Et In Arcadia Ego”, które samo w sobie stanowi wielką zagadkę. Płaskorzeźba ma być wspomnieniem – epitafium zmarłego, którego życie przebiegało w ziemskiej Arkadii. Jednak niemiecki historyk sztuki Erwin Panofski dowodzi, że napis ten jest metaforą oznaczającą kruchość ludzkiej egzystencji, nad którą zawsze wisi widmo śmierci. Sam tekst od lat uznawano za tajemny ciąg znaczeniowy, który stanowi zaszyfrowaną informację masońską. Relief przedstawia kobietę i pasterzy, którzy wskazują na dwie litery w napisie. Znamy dzisiaj co najmniej siedem propozycji odczytania zaszyfrowanego tekstu. Cztery z nich oparte są na akrostychach i sugerują, że litery te to zaszyfrowane wyznania uczuć właścicieli posiadłości, a może odniesienia do starotestamentowej Księgi Koheleta mówiącej o marności tego świata. Trzy kolejne odnoszą się do liczb, które są odpowiednikami zamieszczonych łacińskich liter i mogą być drogowskazem, w jakiej odległości ukryte zostały skarby lub masońskie tajemnice
.
Obrazek


Osiem liter na kamiennym bloku Shepherd’s Monument w Shugborough wciąż nie odsłoniło światu swojej tajemnicy. Jednak Sheila i Oliver Lawnowie przyznali, że te pozornie nic nieznaczące symbole to klucz do kryjówki, w której ukryto Graala. Jednocześnie ci dziewięćdziesięcioletni szyfranci zobowiązali się do całkowitego milczenia, podpisując Official Secrets Act, przysięgę zachowania najwyższej tajemnicy państwowej. Tym samym wszelkie informacje dotyczące postępu ich prac stały się dostępne jedynie dla Jej Królewskiej Mości Elżbiety II i kilku osób z rządu.

O wadze zarówno pracy, jak i przypuszczalnie odkrycia państwa Lawn świadczy to, że królowa podczas ostatniej wizyty w Bletchley Park poświęciła im sporo czasu, aby zaznaczyć, jak bardzo docenia pracę obojga kryptologów
.”
Obrazek

(...)

https://bialczynski.wordpress.com/slowianie-tradycje-kultura-dzieje/wielka-zmiana-w-polsce-i-na-swiecie/wielka-droga-smoka-a-linia-arkona-piramida-cheopsa-oraz-o-otrutym-adamie-mickiewiczu-i-watykanie-czyli-zbiorowa-swiadomosc-i-matka-ziemia/
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 17597
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 29
x 930
Podziękował: 32095 razy
Otrzymał podziękowanie: 25734 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 12 kwie 2015, 23:07

Powyższy post jak najbardziej pasuje do tematu i myślę, że pan Czesław Białczyński też by to zaakceptował. :D

0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 17597
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 29
x 930
Podziękował: 32095 razy
Otrzymał podziękowanie: 25734 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 15 maja 2015, 21:50

Legendarny labirynt templariuszy naprawdę istnieje? Tajemniczy korytarz przy kościele w Ptkanowie.

W podopatowskim Ptkanowie badacze ze stowarzyszenia Sakwa trafili prawdopodobnie na ślad korytarza, który łączy gotycki kościół św. Idziego Opata z oddalonym o kilometr zgromadzeniem zakonnic. Opowieści o labiryntach podziemnych korytarzy i skarbach templariuszy przynajmniej w części mogą być prawdą.

Zaczęło się od lokalnych podań i plotek – że kiedyś w okolicy przebywał zakon templariuszy i że zbudowali oni tajne podziemne przejście między kościołem św. Idziego Opata a oddalonym o kilometr zgromadzeniem zakonnic.
- Henryk Sandomierski dwukrotnie wyprawiał się na wyprawy krzyżowe i podobno z jednej z nich sprowadził oddział templariuszy, których osadził w tym miejscu – tłumaczy Michał Mleczko ze Stowarzyszenia Eksploracyjnego Na Rzecz Ratowania Zabytków „Sakwa”, które prowadzi poszukiwania.

Znaleźli skarb
Badania archeologów potwierdziły to, co wydawało się nieprawdopodobne. Przeprowadzono testy geofizyczne, naukowcom udało się też odkopać korytarz i podziemną komnatę, gdzie znaleźli około 40 srebrnych monet z okresu Zygmunta III Wazy. Dzięki tym badaniom archeolodzy ustalili dokładne miejsce, w którym znajdowało się wejście do lochów. Potwierdziło się też istnienie tunelu.

- W księgach kościelnych też znajdują się takie informacje, że zejście do lochów znajdowało się pod dzwonnicą – zauważa Monika Bajka, archeolog z Muzeum Okręgowego w Sandomierzu.

Mieszkańcy pomagają badaczom
Pomocy udzielił też badaczom jeden z mieszkańców Ptkanowa, który samotnie mieszka w pobliskim lesie – według niego kilkadziesiąt lat temu wejście do lochów kościoła było dostępne, ale mieszkańcy bali się tam zapuszczać.

Obrazek Wejście do labiryntu znajduje się pod kościołem

Tę teorię potwierdza pani Zofia, mieszkanka wsi, która jako dziecko widziała zejście do lochów i słyszała pogłoski o drugim wejściu do labiryntu, znajdującym się na terenie zgromadzenia zakonnic.

– Jest tam taki otwór w skarpie, pewnie zakonnice rzuciły tam coś, żeby nikt tam nie wpadł – zastanawia się kobieta w rozmowie z Mateuszem Kudłą, reporterem Faktów TVN.

Obrazek

Faktycznie, w ogródku zakonnic poszukiwacze znaleźli zapadlisko, prowizorycznie zabezpieczone przedwojennymi śmieciami.

Obrazek

Obrazek Potwierdziło się też istnienie tunelu

Teraz poszukiwacze czekają na zgodę konserwatora zabytków, który zadecyduje, czy mogą przebić się przez ścianę labiryntu.

http://www.tvn24.pl/labirynt-templarius ... 637,s.html

Ptkanów - Przysiółek w Polsce położony w województwie świętokrzyskim, w powiecie opatowskim, w gminie Opatów. Pierwsza wzmianka o miejscowości pochodzi z aktu uposażenia kolegiaty sandomierskiej z 1191 r. Fundacja kościoła w Ptkanowie miała miejsce w XII w. i przypisywana jest Duninowi herbu Łabędź, który miał również ufundować kościoły w Żarnowie i Skrzynnie. Według innej tradycji kościół mógł zostać założony przez zakon templariuszy.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 17597
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 29
x 930
Podziękował: 32095 razy
Otrzymał podziękowanie: 25734 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 09 lip 2015, 20:40

Zamek Lockenhaus

Obrazek

Lockenhaus to małe miasteczko we wschodniej Austrii, położone nad rzeką Güns w bezpośrednim sąsiedztwie węgierskiej granicy. Główną atrakcją turystyczną jest tu usytuowany na malowniczym wzniesieniu średniowieczny zamek obronny. Warownia ta wzniesiona została prawdopodobnie już w pierwszej połowie XIII wieku.

Obrazek

W 1676 roku zamek przeszedł w ręce węgierskiego magnackiego rodu Esterházy. W ich posiadaniu pozostawał aż do 1968 roku kiedy kupił go austriacki pisarz Paul Anton Keller.
W kaplicy zamkowej zobaczyć możemy pochodzące z XIII wieku freski. Obecnie są to najstarsze tego typu malowidła w całym Burgenlandzie.

Obrazek Sala rycerska

Z Zamkiem Lockenhaus związanych jest wiele legend wiążących go z legendarnym Zakonem Rycerskim Templariuszy. Jedna z nich opowiada jakoby był on miejscem obrzędów templariuszy o czym świadczy symboliczny wizerunek, wyryty na kamiennym tabernakulum.

Obrazek Interesującym pomieszczeniem jest tak zwana sala kultowa. Wygląda jak kaplica, ale nią nie jest. Na ścianach wyryte są tajemnicze symbole, w środku absydy stoi kamień z podobizną dziwnego idola. Niektórzy uważają, że tu templariusze odprawiali swoje tajemne rytuały.

Obrazek Niedawno odkryty ołtarz kamienny w kaplicy Zamku Lockenhaus w Burgenland.

ObrazekObrazek Autorzy książki ''Maszyna do produkcji manny'' Johannes Fiebag i Piotr Fiebag, twierdzą że powyższy kamienny ołtarz przedstawia schemat Świętego Graala. To znaczy maszynę produkującą mannę biblijną, którą karmiono Izraelitów podczas ich czterdziestu latach wędrówki po pustyni. Była ona prawdopodobnie pochodzenia pozaziemskiego. ;)

Historia zamku związana jest też z rycerzem Hubertusem od Ettenberg, który był gościem tajnych spotkaniach naukowych Templariuszy na Zamku Lockenhaus. Jeden z badaczy tajemnic dr Erich odkrył, że nazwa zamku znaczy "Lockenhaus Dom loki". W sanktuarium zamku znalazł nawet bardzo konkretne utwory, wskazujące na "tajemnicze magiczne rytuały" związane z boginią Izis.

Obrazek

Obrazek Wiedzę o magicznej sile kobiecych włosów, przywiózł Hubertus z krain wschodu.

Obrazek Dr. Erich na podstawie duchowych kontaktów z rycerzem Hubertusem odtworzył figurkę głowy Bafometa jaką czczono na zamku Lockenhaus.

Obrazek Dalsze losy tych odkryć przejęło niemieckie bractwo ''Vril'' :?
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 17597
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 29
x 930
Podziękował: 32095 razy
Otrzymał podziękowanie: 25734 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 12 lip 2015, 23:39

Wielka Figura i dwa Kamienie – klucz do nieśmiertelności.
Wspomnianemu wyżej, Hubertusowi Kochowi Rycerzowi Templariuszy, w 1220 roku podczas podróży do Iraku, pojawiła się bogini Izyda. Dała mu kawałek Czintamani , kamienia z systemu gwiezdnego Syriusza. Założył on grupę z niemieckich templariuszy, o nazwie "Ludzie czarnego kamienia" którzy stali się obrońcami kamienia i strażnikami kręgu bogini.

Opracował także magiczne urządzenie ''Magna Figura'' - ''Wielki Baphomet'' i umieścił je w sanktuarium ''drgań'' w zamku Lockenhaus.
Lockenhaus.jpg
Lockenhaus.jpg (319.36 KiB) Przejrzano 5165 razy
''Magnum Figura'' była ze złota i miała półtora metra wysokości. Podstawa była ośmiokątna. Na dole figury znajdował się kryształ górski ''Garil'' aspekt męski projektu, powyżej natomiast ametyst ''Ilua'' kamień kobiet. Oba kamienie łączył warkocz, pozwalając im na komunikację ze sobą. Włosy to łączące je pole magnetyczne.

Obrazek

Ponieważ boska zasada opiera się na jedności męskiej i żeńskiej , czyli na zjednoczeniu, to też owe urządzenie miało właśnie służyć do transformacji człowieka, w nieśmiertelnego i wiecznego jak sam stwórca.

Źródło światła ( energii) bożego docierało do w/w maszyny, z rejonu konstelacji o nazwie Krater – Puchar, miejsca siedziby Boga z tzw. zaworu ''Czarnego Słońca''.
Czarne Słońce i Krater.jpg
Czarne Słońce i Krater.jpg (13.31 KiB) Przejrzano 5165 razy
Ponoć taka maszyna, była zamontowana w zamku Wewelsburgu, ukryta pod czarnym słońcem Himlera.
II Wojna Światowa nie skończyła powyższych poszukiwań, nadal w Wiedniu, Berlinie istnieje grupa współczesnych templariuszy odprawiających ''magię'' średniowiecznego bractwa z Lockenhaus.
Bractwo.jpg
(54.92 KiB) Pobrany 481 razy
http://www.causa-nostra.com/Einblick/Di ... 002a03.htm
http://translate.google.pl/translate?hl ... rev=search

https://www.youtube.com/watch?v=9Wym7q3rmQw

https://www.youtube.com/watch?v=42cer_q82xM
Załączniki
Wielki Bafomet.jpg
(85.52 KiB) Pobrany 481 razy
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6833
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1256
x 350
Podziękował: 12571 razy
Otrzymał podziękowanie: 12876 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: chanell » czwartek 23 lip 2015, 21:47

Ostatni Mistrz Zakonu




"Skarb z Oak Island"



https://www.youtube.com/watch?v=X2jVwP5S8e8
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 17597
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 29
x 930
Podziękował: 32095 razy
Otrzymał podziękowanie: 25734 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 07 sie 2015, 17:07

Wiadomo już kim był Bafomet!
Wiele kłamstw dotyczących zakonu wychodzi na światło dzienne;
Templariusze mieli surowy zakaz szerzenia plotek tak jak i ucieczki z pola bitwy. Każdy Templariusz, który dopuścił się bluźnierstw i pijaństwa był natychmiast wyrzucany z zakonu!
Mylnie podaje się też, że zakon nie miał używać kąpieli, natomiast zakonnicy wręcz przeciwnie mieli nakaz kąpieli i do tego musieli mieć przy sobie bieliznę na zmianę i dwa ręczniki, tylko zakazana była kąpiel naga w obecności innego członka zakonu. Sama reguła zakonu będąca 72 wersami nakazów i zakazów była spisana przez Cystersa o imieniu Bernard z Clairvaux. A więc to Cystersi byli pierwowzorem Świątyni. Pierwsi Templariusze, a było ich na początku tylko 9 ślubowali w zdobytym Meczecie Qubbet As-Sachra w miejscu dawnej Świątyni Jeruzalem. Zakonnicy byli również świetnymi budowniczymi zamków a wybudowali ich tylko w Palestynie ponad 60, i to z przejściami podziemnymi biegnącymi nie raz na kilometry. Na pewno przebudowali oni z czasem i samą Jerozolimę i na pewno spenetrowali wzgórze świątynne. Odziały Świątyni były dobierane specjalnie według charakterów poszczególnych członków tak, aby na polu walki stanowili jedność. Temu też służył pewien rytuał przyjęcia, który stawiał nowicjusza w bardzo kontrowersyjnej sytuacji i pod ciśnieniem stresu, po reakcjach przyznawano nowicjuszowi, do jakiej grupy członków się nadawał i tak jedni szli jako trzon rycerstwa a innym przypisywano dyplomację lub rzemiosło wyrobu mieczy czy też budownictwa. Test ten w późniejszym okresie wykorzystano jako dowód herezji przeciw zakonnikom. Świątynia w tamtych czasach odgrywała rolę Policji w dniach niepokojów i hulaszczych praktyk ówczesnego rycerstwa. Wiadomo też,że całun Turyński z całą pewnością przez jakiś czas był w posiadaniu Templariuszy. ;)

Obrazek

Obrazek
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 17597
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 29
x 930
Podziękował: 32095 razy
Otrzymał podziękowanie: 25734 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 26 lis 2015, 23:17

W XII w. w Owieśnie, wsi u podnóża Gór Sowich, Templariusze założyli gród obronny. Niewiele jest miejsc w Polsce związanych z tym tajemniczym zakonem. Ich ogromne bogactwa, które do dzisiaj nie zostały odkryte przyciągają wielu poszukiwaczy.

Obrazek

W pobliżu grodu ród Pogorzelców wzniósł z kamienia otoczony głęboką fosą zamek rycerski. Później przebudowano go na barokowy pałac. Dzisiaj obok malowniczych ruin działa gospodarstwo agroturystyczne Pałac posiada swoje tajemnice i co jakiś czas je odkrywa. Ostatnio znaleziono tu butelkę bardzo starego wina, które przepięknie pachniało różami.

Legendy

Jeżeli lubicie tajemnice i ukryte skarby to Owiesno jest właśnie dla Was. Ostatnimi właścicielami Owiesna była rodzina von Zeidlitz. Kiedy nadciągała Armia Czerwona postanowili ukryć swoje skarby. Do zamku przywieziono 6 potężnych skrzyń, obitych blachą. Po ich załadowaniu wywieziono je do pobliskiego lasu i starannie ukryto. Wiadomo też, że i w samym zamku przygotowywano wiele skrytek. Kiedy do zamku dotarli Rosjanie znaleźli tylko kilka skrzyń pełnych butelek wina. Skarbów nie odnaleziono do dzisiaj.

Obrazek Jeszcze do lat 60-tych XX w. był obiektem praktycznie w pełni zachowanym i jego obecny stan jest smutnym przykładem historii wielu obiektów zabytkowych na Dolnym Śląsku.

Obrazek Zamek powstał na planie koła, otoczony był fosą, a nad całością górowała wysoka wieża.
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6833
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1256
x 350
Podziękował: 12571 razy
Otrzymał podziękowanie: 12876 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: chanell » niedziela 10 sty 2016, 14:50

Zagadka księdza Saunière’a

Prowincjonalny proboszcz z południa Francji w krótkim czasie stał się bajecznie bogaty. Nikt jednak nie wiedział, dlaczego. Wszystko ponoć dzięki temu, co znalazł, remontując rozpadający się kościół w Rennes-le-Château. Była to albo mapa skarbów, albo rzecz, za którą ktoś zdecydował się zapłacić mu równowartość kilku milionów euro. Jeszcze inna hipoteza mówi, że ks. Saunière znalazł coś, co mogło pogrążyć Watykan


Obrazek

Oto jedna z najciekawszych zagadek ostatnich kilkunastu dekad. Pod koniec XIX w. wiejski proboszcz z Langwedocji w bardzo krótkim czasie staje się bogaczem. Wydaje równowartość kilku milionów euro, buduje rezydencję i zbliża się do paryskich elit. Skonfliktowany z kurią, umiera w 1917 r., zostawiając majątek gosposi. Ta nigdy nie wyjawia, skąd wziął on pieniądze i czego tak usilnie szukali razem na miejscowym cmentarzu. Rodzą się jednak pogłoski, że remontując parafialny kościół, ksiądz trafił na mapę skarbów, złoto lub trop znaleziska tak kontrowersyjnego, że ktoś płacił mu fortunę za bycie szafarzem tajemnicy lub
trzymanie języka za zębami.



Niby zwykły proboszcz

François Bérenger Saunière urodził się w 1852 r. w Montazels, jako najstarsze z siedmiorga dzieci zarządcy młyna i późniejszego burmistrza. W 1874 r. wstąpił do seminarium w Carcassonne, a pięć lat później został wyświęcony na księdza. Wikariat spędził na małej parafii Alet, następnie służył w Clat, gdzie pełnił funkcję dziekana, by potem zostać wykładowcą seminarium w Narbonie. Ci, którzy zajmowali się jego biografią, zaznaczają, że został on stamtąd usunięty za polityczną niepoprawność i "zesłany" do liczącej zaledwie 300 dusz parafii pw. św. Marii Magdaleny w Rennes-le-Château.

Parafia była uboga, a sama wieś leżała na szczycie wzgórza niedaleko słynnego Montségur - ostatniej twierdzy katarów. Saunière przybył tam latem 1885 r., zauważając bardzo zły stan lokalnego kościoła. Probostwem jednak długo się nie nacieszył, gdyż znów pokazał rogi: "Antyrepublikańskie kazania ściągnęły na niego kłopoty. W owym roku wypadały wybory i na kilka miesięcy został on stamtąd usunięty" - pisali Lynn Picknett i Clive Prince - popularni brytyjscy autorzy od lat podążający śladami tajemnic rodem z powieści Dana Browna.

Kara dla Saunière’a, nałożona przez ministerstwo, zmusiła go do powrotu do seminarium, jednak na prośbę parafian latem 1886 r. znowu objął probostwo w Rennes-le-Château. W międzyczasie za wspieranie monarchii od wdowy po Henryku hrabim Chambord (zm. 1883) - nieproklamowanym królu Francji, ksiądz otrzymał wsparcie w wysokości 3000 franków - dość dużo wobec ok. 900 franków jego rocznego dochodu. Postanowił przeznaczyć to na remont kościoła.

Świątynia w Rennes-le-Château była zabytkowa. Zbudowano ją w 1079 r. na ruinach kościoła germańskich Wizygotów, którzy zasiedlali ten region we wczesnym średniowieczu. W 1887 r. widać już było duży postęp w pracach remontowych - proboszcz zmienił podłogę, a stary kamienny ołtarz został zastąpiony nowym (środki na to pochodziły z darowizn oraz pożyczki, jaką zaciągnął u parafian).

"Wiedzą sąsiedzi, jak kto siedzi" - mówi przysłowie, toteż wierni szybko zauważyli, że ilość gotówki, jaką dysponuje ksiądz, jest dość
podejrzana. Philip Coppens (zm. 2012) - belgijski dziennikarz i pisarz specjalizujący się w tajemnicach historii, który dogłębnie zbadał sprawę "księdza krezusa" pisał, że w okresie 1890-91 Saunière wydał sumę ponad 25-krotnie większą niż jego roczny dochód. I choć tłumaczył zwierzchnikom, że wszystko pochodziło "z tacy", o źródłach jego bogactwa (z którym się nie krył) zaczęły krążyć plotki.

Znaleziska w starym ołtarzu

Choć Saunière nigdy nikomu nie ujawnił, skąd wziął pieniądze, wieść gminna mówiła, że znalazł złoto. Mówi się, że podczas przebudowy ołtarza w wizygockim filarze, który był jego częścią, znaleziono stare pergaminy. Jednak to nie one były źródłem bogactwa, bo jak pisali Picknett i Prince, wielkie sumy proboszcz zaczął wydawać dopiero jakieś trzy lata po remoncie. Dokumenty mogły być tylko częścią zagadki. Co więcej, na początku lat 90. XIX w. kościelny z Rennes-le-Château nazwiskiem Captier miał znaleźć jeszcze coś. Wersje są różne i mówią, że były to inne dokumenty w szklanej fiolce lub tubie, które oddał on księdzu, a ten zabrał znalezisko do Paryża, do ekspertyzy.

W tym momencie drogi hipotez rozchodzą się. Jedne twierdzą, że Saunière znalazł skarb, drugie, że natknął się na coś, co mogło zmienić bieg dziejów i ktoś płacił mu za kontynuowanie poszukiwań lub
milczenie.

Nim jednak przejdziemy do szczegółów, warto przyjrzeć się bliżej działalności proboszcza, który utrzymywał ponoć żywe kontakty ze stolicą i nosił się "z paryska", co kłuło miejscowych w oczy. Odnowił on jednak kościół, wstawił witraże i zamówił rzeźby u artysty nazwiskiem Giscard. Dużo więcej uwagi przyciągały jednak jego prywatne projekty - budowa domu zwanego Villa Betania, biblioteki Tour Magdala, a także oranżerii, basenu i klatek dla małp. Sama willa, która nazwą nawiązuje do biblijnej miejscowości, została wzniesiona w stylu renesansowym w latach 1901-1905. Wraz z ziemią miało to kosztować księdza ponad 26 tys. franków, choć przed komisją biskupią twierdził, że ów kompleks, który miał służyć księżom emerytom, kosztował aż 130 tys.

Od strony formalnej jako zleceniodawca wszelkich prac w Rennes-le-Château figurowała gospodyni księdza, Marie Dénarnaud. Picknett i Prince dodają jednak, że z jakichś powodów wraz z proboszczem nadal mieszkała ona w starej plebanii, a Villa Bethania długo stała pusta. W dalszych planach Saunière miał zakup automobilu, położenie bitej drogi do wsi, założenie wodociągu, a także inne monumentalne budowle (w tym kilkunastometrową wieżę obok kościoła).

Stary biskup Carcassonne przymykał oko na ekscentryzm księdza, ale wraz z tym, jak diecezję objął Paul-Félix Beuvain de Beauséjour, dla Saunière’a zaczęły się kłopoty. By znaleźć pretekst i zmusić go do wyjaśnień, oskarżono go o "machlojki" przy odprawianiu zamawianych mszy.

Ale to nie wszystko: "Kiedy w 1906 r. biskup odwiedził Rennes-le-Château, spotkał się ze skargami parafian. (
) Potem zauważyli oni, że proboszcz szuka czegoś na cmentarzu i złożono następną skargę. Kiedy zaś część miasta stanęła w ogniu, Saunière nie pozwolił, by do gaszenia użyć wody z należącej do niego cysterny, co pogłębiło konflikt. (
) De Beauséjour donosił również, że na plebanii rezydowała nastoletnia dziewczyna. Nie wiadomo, kto to był. Odkrył on też, że Saunière był uznawany za postać podejrzaną przez swoich kolegów" - pisał Coppens.

Ten sam autor ocenił na podstawie dokumentów z przesłuchań księdza bogacza, że wydał on równowartość 3,5 mln euro i był tak pewny swego, że miał w nosie biskupa.

Graal, wizygockie złoto czy najświętsza tajemnica?

Jedna z hipotez o źródłach bogactwa Saunière’a odnosi się do legend o Wizygotach, którzy w VI-VII w. przebywali w Langwedocji, a samo Rennes-le-Château, jak informują historycy, liczyło wówczas ok. 30 tys. mieszkańców! Zgodnie z podaniami, łupy zdobyte na Rzymianach przez wodza Alaryka (zm. 410) miały zostać ukryte gdzieś w pobliżu wsi. Nie można zatem wykluczyć, że (na przykład pod posadzką kościoła) Saunière znalazł kuferek z gockim złotem. W taki przebieg zdarzeń nie wierzy jednak większość z tych, którzy przyjrzeli się sprawie bliżej.

Zarówno cytowani tu autorzy, jak i inni, którzy zajmowali się tą zagadką, uznają, że ksiądz nie wszedł w posiadanie sumy jednorazowo, ale miał "sponsorów", którzy okresowo łożyli duże kwoty w zamian za
nie do końca wiadomo co. Tajemnicą pozostają prace, jakim Saunière oddawał się nocą z gosposią na cmentarzu. Picknett i Prince twierdzą, że zacierali oni napisy na grobie zmarłej w 1781 r. arystokratki, Marii de Negre d’Ables. A nie był to zwyczajny nagrobek, o czym wiadomo z zachowanej dokumentacji. Z ponad dwudziestu słów, jakie na nim wyryto, zaledwie 11 było napisanych poprawnie. Reszta zawierała błędy - najwyraźniej umyślne. Przykładowo, zamiast "Requiescat in Pace" zapisano tam "Requies Catin Pace". Autorzy zwrócili uwagę, że inskrypcje zawierały liczne odniesienia do
nierządu, a jedną z nich dało się odczytać jako "wysoka kurtyzana". Łącząc to z imieniem zmarłej (kojarzącym się z Czarną Madonną), a także patronką miejscowego kościoła, można dojść do wniosku, że nagrobek zawierał zakamuflowane odniesienia do Marii Magdaleny - nawróconej jawnogrzesznicy z otoczenia Jezusa. Niewykluczone też, że krył klucz do jakiegoś szyfru.

"Saunière mógł uznać, że chodzi o szczątki Marii Magdaleny - albo były one we wsi, albo płyta grobowa zawierała wskazówki odnośnie ich lokalizacji" - wspominali Picknett i Prince, odwołując się do średniowiecznej legendy o tym, iż Maria Magdalena - uczennica, a według innych teorii żona Jezusa, zmarła w 63 r. w okolicach dzisiejszej Marsylii. Dotarła tam przypadkiem, kiedy Rzymianie wsadzili ją na łódź wraz z grupą innych chrześcijan i wypchnęli w morze na pewną śmierć.

Niektórzy posuwają się w dywagacjach jeszcze dalej, uznając, że Saunière znalazł Graala lub Arkę Przymierza. Pieniądze, jakie otrzymywał, przeznaczone były na budowę kompleksu, który miał być centrum nowego kultu mogącego zrewolucjonizować chrześcijaństwo, a Watykan doprowadzić do upadku. Niewykluczone, że tak samo, jak przed wiekami ruch katarski, także i to przedsięwzięcie zostało zduszone w zarodku przez żołnierzy Kościoła


Odpowiedzi zabrane do grobu

W historii proboszczowania Saunière’a istnieje zbyt wiele luk, a każda hipoteza otwiera nowe drzwi. Jeśli jednak Picknett i Prince mają rację, a ksiądz znalazł coś związanego z korzeniami chrześcijaństwa, rodzi się pytanie, kim byli jego sponsorzy i dlaczego cała misja była owiana tak wielką tajemnicą. Wspomniani autorzy twierdzą, że trop wiedzie do skomplikowanej sieci tajnych elitarnych bractw i organizacji, z masonami na czele, których wolę spełniał ksiądz z Rennes-le-Château, za co kilkakrotnie stawał on przed komisją biskupią.

Saunière kluczył w zeznaniach i nie wyjawił źródła dochodów ani prawdziwego celu swoich przedsięwzięć. Tłumaczył na przykład, że fortunę zgromadził
z tacy i datków na msze. Zarzuty, jakie postawiono mu po przesłuchaniach z lat 1910-11, dotyczyły sprzeniewierzenia majątku poprzez decyzje, których nie konsultował z biskupem. Ponadto kuria nie mogła pogodzić się z tym, że wszystko czynił w imieniu gospodyni, więc pod względem prawnym Kościołowi nie przypadło z tego nic. Przyglądając się sporowi Saunière’a ze zwierzchnikam,i łatwo można jednak odnieść wrażenie, że biskupa nie obchodziło, skąd proboszcz ma pieniądze, tylko dlaczego się nimi nie dzieli.

Z kolei wnioski, jakoby Saunière był w potajemnym związku ze swoją gosposią, zdaniem badaczy nie wytrzymują konfrontacji z faktami. Z jego notatek wynika, że traktował ją jedynie jako pomocnicę i nie spoufalał się z nią. Inne hipotezy łączą go z tajemniczym zabójstwem proboszcza Gélisa z sąsiedniej parafii w Coustassie, który mógł wiedzieć coś o jego poczynaniach.

Jeszcze przed przesłuchaniami ks. Saunière został przeniesiony na parafię do Coustouge, jednak zbuntował się i cały czas mieszkał na plebanii w Rennes-le-Château. Dopiero kiedy przybył tam nowy proboszcz, przeprowadził się on do Villa Bethania, gdzie w przybudówce odprawiał nabożeństwa dla parafian, którzy pozostali mu wierni. Problemem było jednak to, że środki przestały napływać - "niewidzialny sponsor" najwyraźniej bał się wykrycia.

"Od ok. 1905 do 1915 r. Saunière najwyraźniej nie miał dostępu do funduszów. Mówiło się nawet, że próbował sprzedać Villa Betania, ale nie mógł znaleźć kupca. Od rozpoczęcia dochodzenia i procesu ksiądz był bowiem szczegółowo monitorowany" - wyjaśniał Coppens.

W "chudych latach" proboszcz, który dawniej szastał tysiącami franków, dorabiał sobie jako sprzedawca medalików i różańców dla żołnierzy, co sugeruje, że sumy, jakie kiedyś otrzymywał, były przeznaczone na konkretny cel, nie zaś jego prywatne potrzeby. Saunière zmarł w kwietniu 1917 r. z powodu problemów krążeniowych. Jego spowiednik był ponoć dogłębnie wstrząśnięty tym, co usłyszał od niego na łożu śmierci. Z kolei Marie Dénarnaud (zm. 1953), nie mając pieniędzy na podatki, próbowała sprzedać willę, której była właścicielką. W 1946 r. nabył ją Noël Corbu (zm. 1968) - przedsiębiorca, który po śmierci gosposi dawnego proboszcza urządził tam hotel i restaurację. Nim zginął w wypadku, odsprzedał nieruchomość, ale wcześniej wywołał sensację twierdzeniem, że zyskał dostęp do sekretów Saunière’a.

Corbu był autorem kolejnego zwrotu w tej historii, twierdząc, że proboszcz zwyczajne znalazł skarbczyk ze złotem należącym do Blanki Kastylijskiej (zm. 1252) - królowej Francji, matki Ludwika Świętego, która zbierała środki na wykupienie go z muzułmańskiej niewoli, do której dostał się podczas wyprawy krzyżowej w 1249 r. Nadwyżkę ze zbiórki miała schować w Rennes-le-Château. Była to tylko jedna z kilku jej skrytek, o czym Saunière wiedział (być może ze znalezionych pergaminów) i dlatego szukał dalej. Ile było jednak w tym prawdy, a ile próby napędzenia koniunktury przez hotelarza, trudno powiedzieć. W każdym razie to dzięki temu wieś stała się w późniejszych latach centrum turystycznym.

Zagadka ks. Saunière’a wydaje się daleka od rozwiązania, tym bardziej że jej badacze zamiast wyjaśnień oferowali swoje "trzy grosze", które tylko komplikowały obraz sprawy. Tymczasem wszystkie odpowiedzi proboszcz zabrał ze sobą w zaświaty, choć nie wiadomo, czy nie wyjawił ich, bo bał się o utratę majątku czy o swoje bezpieczeństwo


_____________________________

Cytaty pochodzą z:

Coppens P., The Million Dollar Priest, philipcoppens.com.

Picknett L., Prince C., The Templar Revelation, Nowy Jork 1997.

http://strefatajemnic.onet.pl/teorie-sp ... re-a/9ezft

Cała ta historia ,nie tylko kojarzy się z jakąś tajemnicą której bał się Watykan ale też z legendarnym skarbem Templariuszy . Przynajmniej mi się tak kojarzy ;)
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 17597
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 29
x 930
Podziękował: 32095 razy
Otrzymał podziękowanie: 25734 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 04 lut 2016, 14:09

Obrazek

Stowarzyszenie Eksploracyjne na rzecz Ratowania Zabytków "Sakwa" poszukuje pamiątek z dawnych czasów. O ich ostatnim znalezisku - radzieckim bombowcu Pe-2, które wyciągneli z błota niedaleko miejscowości Kamion (także pod Wyszogrodem) mówiły największe światowe media, BBC, Reuters i wszystkie rosyjskie serwisy.

Obrazek
Akcje stowarzyszenia "Sakwa" i ich znaleziska.

Lochy arcybractwa i korytarz templariuszy

Odkryli również katakumby Arcybractwa Dobrej Śmierci, istniejącej od 400 lat świeckiej organizacji, uprawnionej kiedyś do ratowania skazańców. Odkryte pod kościołem Franciszkanów w Krakowie, tuż pod słynnym papieskim oknem.

- O zbadanie starej legendy o istnieniu tych grobowców poprosili nas franciszkanie - opowiada nasz rozmówca. - Zrobiliśmy badania bezinwazyjne z użyciem georadarów, a następnie po obiecujących wynikach odwierty w Kaplicy Męki Pańskiej, wpuściliśmy pod ziemię kamery endoskopowe. Wtedy naszym oczom ukazało się nieznane dotąd pomieszczenie, a w nim 20 dobrze zachowanych trumien oraz prawdopodobnie sarkofag. Znaleźliśmy także inne pomieszczenia, połączone z kryptą korytarzami. Niewykluczone, że katakumby mają także dodatkowy niższy poziom.

Badacze nie zeszli jeszcze pod posadzkę świątyni.

- Jest wielce prawdopodobne, że w krypcie rozwinęły się szkodliwe grzyby, które mogłyby nas zabić, dlatego do tego typu akcji trzeba się dobrze przygotować - uzupełnia nasz rozmówca.

"Sakwa" odkryła także korytarz templariuszy, ok. kilometrowy łączący kościół św. Idziego Opata w Ptkanowie z oddalonym zgromadzeniem sióstr zakonnych.

- Tu także wszystko zaczęło się od legendy. Henryk Sandomierski dwukrotnie brał udział w wyprawach krzyżowych, podobno po jednej z nich sprowadził do Polski templariuszy. A oni zbudowali te korytarze, zapewne na wypadek ucieczki, choć kto wie, czy nie ukryli tam swoich skarbów. Wejście do labiryntu miało być pod kościelną dzwonnicą - relacjonuje Antczak.

Członkowie stowarzyszenia najpierw odkopali zarzuconą ziemią piwnicę pod dzwonnicą - przy okazji znajdując szczątki ludzkie oraz ukryte w rogu pomieszczenia 40 srebrnych monet z okresu Zygmunta III Wazy. A potem, dzięki specjalistycznej metodzie elektrooporowej i skanowaniu georadarowemu, potwierdzili, że wejście w głąb, pod ziemię, i same tunele faktycznie się tam znajdują. Mało tego, udało się im także znaleźć wyjścia - jedno jest na terenie zajmowanym przez zakonnice, drugie prawdopodobnie w pochodzącej z XI w. głębokiej na ponad 50 m studni.
0 x



ODPOWIEDZ