Drodzy forumowicze i goście!

Przeżyliśmy przestój związany z migracją z serwera na serwer i zmianą istotnych danych adresowych dla hostingu. Teraz forum powinno działać szybko, bez długiego oczekiwania na odpowiedź serwera. Zależy to też od szybkości waszych łącz, ale do któregoś września serwer był trudny do zaakceptowania.
Niestety technicznie wielkość naszego forum się mocno powiększyła i musimy zwracać większą uwagę na wykorzystanie przestrzeni dyskowej, nie duplikować postów (dawać linki) itp., bo nie utrzymamy baz danych w limitach dostawcy hostingu, a upgrade jest finansowo nieopłacalny.

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

RZECZYWISTOŚĆ

Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 7679
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 27
x 256
Podziękował: 6092 razy
Otrzymał podziękowanie: 12147 razy

RZECZYWISTOŚĆ

Nieprzeczytany post autor: Thotal » poniedziałek 06 kwie 2015, 08:42

„Wypierdolimy Polaków i sami będziemy rządzić”
„Wypierdolimy Polaków i sami będziemy rządzić”
Posted By: adminData postu 01 lutego, 2015W: Polityka4 Komentarze

RELACJA NAOCZNEGO ŚWIADKA
Nazywam się Zbigniew Flis pochodzę z Jastrzębia Zdrój, jestem posiadaczem Świadectwa Internowania Nr 1 w Polsce, organizatorem strajku na kopalni „Borynia”, byłem aresztowany wielokrotnie, bity i torturowany w latach 80-tych.
Jestem też posiadaczem immunitetu o nietykalności imiennego wystawionego w Ministerstwie Górnictwa na drugi dzień po podpisaniu Porozumienia Jastrzębskiego z rządem, posiadaczem Świadectwa Poszkodowanego od 2006 roku. Pragnę podzielić się wspomnieniami ze spotkania jakie miało miejsce w prywatnej willi pod Warszawą w listopadzie 1980 roku. W tym czasie nie chciałem się zgodzić na wpływ KOR-u w MKZ w Jastrzębiu, miałem takie samo zdanie o ich przydatności jak Jarek Sienkiewicz.
Popierali wejście KOR-u do Jastrzębia, jedynak Palka i Kałduński, planowali już wtedy przejąć władzę od Jarka Sienkiewicza, później udało im się to przy pomocy magnetofonu i poskładanych, wyjętych z kontekstu zdań. Ministerstwo Górnictwa wraz z Dyr. Zjednoczenia dało Fiata do dyspozycji dla mnie i Jarka Sienkiewicza na umówione spotkanie. Droga w miłym towarzystwie była przyjemna. Zatrzymaliśmy się pod umówionym adresem, kuta metalowa brama, murowany płot ponad 2 metrowy, duży pies, biała okazała willa w przyjemnej i nie biednej miejscowości podwarszawskiej. Pierwszego zobaczyłem Geremka i Giedroycia już dobrze podpitych, w środku był Michnik, Kuroń /jego poznałem wcześniej/ razem około 11 osób, w tym reprezentanci KOR-u i doradcy Wałęsy z Gdańska.

Po obiedzie /schabowy z kapustą/ odeszliśmy od stołu i poszliśmy rozmawiać na kanapach. Główny zarząd KOR-u poświęcił nam tylko: Jarkowi Sienkiewiczowi i mnie, czas, aby nas przekonać, że wejście KOR-u do Solidarności śląskiej jest konieczne, że tylko oni potrafią rządzić i tylko oni potrafią „zrobić dobrobyt” w Polsce. Jarek uznał to za dowcip, zaczął więc żartować i powiedział, że też należy do KOR-u, powiedziałem mu, żeby przestali pieprzyć, bo to nie prawda. Założył się z Geremkiem o pół litra, że jest to w stanie udowodnić. Moment później wyciągnął legitymację Korpus Rezerwy Oficerów /skrót KOR/ i tak Geremek przegrał pół litra.
Jarek wypił kilka kieliszków, głowę do picia miał stosunkowo słabą, mimo swojej okazałej postury, powiedział mi, żebym uważał, co się dzieje teraz i pamiętał później, i reagował jak potrzeba w chwili obecnej. Panowie pili zdrowo, Geremek z Michnikiem i Giedroyciem wyjawili tajemnicę, że tylko lubią pić francuskie koniaki, a dzisiejsza wyborowa jest tylko po to, aby ją w „mordę lać”. Obserwowałem kierowcę siedzącego w przedpokoju, dostał obiad i widziałem, że nie pił wcale, liczyłem także na niespodziewane i konieczne opuszczenie tego towarzystwa, które ja osobiście uważałem za margines społeczny. Śmietanka KOR-u miała na celu nas upić i podstawić dokument o współpracy z KOR-em do podpisania. Jarek zaczął ich lekceważyć śmiechem, Kuroń zrobił się zaczepny, wypinał brzuch podchodząc do mnie, chciał mnie w ten sposób popychać, odsuwałem się z obrzydzeniem, widziałem idiotę, Giedroyć udawał zamyślonego, prostując się ciągle, nie miał nic do powiedzenia w negocjacjach.

Geremk z charakterystycznym sposobem poruszania, trzymał głowę na boku, strasznie pluł jak mówi, próbowałem się odsunąć, on się przysuwał wielokrotnie. W pewnym momencie powiedziałem mu , żeby się odsunął i przestał pluć, bo nie lubię rudych. Zapytał „dlaczego” odpowiedziałem tylko, że nie lubię i koniec. Wtedy już nie było mowy o podpisywaniu czegokolwiek.
Michnik dość spokojny małomówny, z uśmiechem na ustach włączył się do dyskusji, pragnąc nas sponiewierać. Powiedział nam, że „My weźmiemy władzę, a wy Polacy pójdziecie z torbami”. Giedroyć dodał, że „Nasi ludzie są już przy władzy, mamy kontakty i tylko czekamy na odpowiedni czas i ujawnimy prawdziwe nazwiska”. Geremek bez kurtuazji powiedział: „Wypierdolimy Polaków i sami będziemy rządzić”. Jak echo to samo powtórzy Michnik. Powiedziałem im, że to się uda po moim trupie.
Panowie korowcy używali języka bardzo ordynarnego, górnik z dołu był przy nich wtedy człowiekiem kulturalnym i powściągliwym. Geremek wykrzykiwał, że zrobią porządek z Polakami za 1968 rok za deportacje i za to, co z „nami” zrobili. Zapytałem się, co rozumie przez „nami”. Jarek powiedział, że później porozmawiamy w drodze powrotnej do Jastrzębia w samochodzie. Wtedy jeszcze nie widziałem podziału na Polaków i Żydów, widziałem tylko niszczącą działalność KOR-u dla Polski i wiedziałem, że trzeba ich trzymać najdalej jak to możliwe od Śląska. Oczywiście nie podpisaliśmy dokumentu z KOR-owcami, kierowca odwiózł nas do domów do Jastrzębia. Jarek po drodze powiedział mi, że za kilka dni dowiem się dokładnie co znaczyło „nami”.
Dwa dni później w Ministerstwie Górnictwa w Katowicach w gabinecie w-ce ministra Glanowskiego powiedział mi, żebym zapytał go, co znaczy „nami”, ten też się roześmiał głośno i powiedział mi, że potrzebuje się przekonać na własne oczy, kto należy do KOR-u.Samochód Fiat z ministerstwa zawiózł mnie i Jarka Sienkiewicza do Warszawy do Instytutu Narodowościowego. W ogromnym pomieszczeniu czekały na nas już dokumenty dotyczące członków KOR-u, informacje na temat Giedroycia, Kuronia o szkalowaniu Polski i Polaków na łamach szmatławej gazety „Kultury”. Informacja o Geremku o jego nienawiści i wstręcie do całego narodu polskiego, komentarze w prywatnych rozmowach. Michnik i jego brat określeni zostali jako najgorszy żydowski motłoch. Starszy pan pokazujący nam te dokumenty był profesorem i powiedział przy odejściu, abyśmy zawsze pamiętali z kim mamy do czynienia. Byłem świadkiem właśnie takich rozmów dwa dni wcześniej. Wtedy też dowiedziałem się, że istnieją inne narodowości w Polsce jak Łemkowie, Białorusini, muzułmanie, którym wtedy polski papież blokował budowanie miejsc religijnych na terenach Polski. Wtedy też załatwiliśmy pieniądze na odbudowę meczetu koło Białegostoku dla potomków muzułmańskich osiadłych tu za czasów Batorego i odbudowę jakiegoś kościoła w Bieszczadach. Ludzie ci walczyli przez lata o przyznanie tych pieniędzy, dostali więc od nas dobrą wiadomość po powrocie z Warszawy.
Pisząc te wspomnienia pragnę przekazać tylko najdokładniejszą jak to możliwe relację z moich osobistych wspomnień.
Zezwalamy na kopiowanie treści tylko i wyłącznie z podaniem źródła: http://www.lustracja.net


http://wazne-sprawy.pl/wypierdolimy-pol ... y-rzadzic/




Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
sandra
Posty: 2334
Rejestracja: sobota 27 gru 2014, 19:20
x 98
x 176
Podziękował: 1387 razy
Otrzymał podziękowanie: 4914 razy

Re: RZECZYWISTOŚĆ

Nieprzeczytany post autor: sandra » poniedziałek 06 kwie 2015, 13:15

Jeden z komentarzy pod artykułem.
Giedroyć nigdy po wojnie nie był w Polsce. Tak więc relacja nie jest wiarygodna, chyba że autor pomylił postacie
0 x



Awatar użytkownika
belfanior
Posty: 391
Rejestracja: niedziela 28 wrz 2014, 19:58
x 9
x 22
Podziękował: 1321 razy
Otrzymał podziękowanie: 893 razy

Re: RZECZYWISTOŚĆ

Nieprzeczytany post autor: belfanior » poniedziałek 06 kwie 2015, 13:34

Co do tego tematu...polecam ksiazke P.Henryka Pajaka:"Chazarska dzicz panem swiata"
Przyznam ze pewne fakty w niej przedstawione znane mi nie byly...Byl to wiec bodziec do poszukiwan...I oczeta moje robily sie coraz bardziej...okragleeeeee :mrgreen:
0 x



Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 7679
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 27
x 256
Podziękował: 6092 razy
Otrzymał podziękowanie: 12147 razy

Re: RZECZYWISTOŚĆ

Nieprzeczytany post autor: Thotal » poniedziałek 06 kwie 2015, 15:02

Bardzo możliwe że Pan Giedroyć nigdy nie był w Polsce po wojnie...




Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 7679
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 27
x 256
Podziękował: 6092 razy
Otrzymał podziękowanie: 12147 razy

Re: RZECZYWISTOŚĆ

Nieprzeczytany post autor: Thotal » środa 08 kwie 2015, 09:46

RZECZYWISTOŚCI ciąg dalszy...


http://porozmawiajmy.tv/odklamiacz-hist ... zebrowski/




Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 230
Podziękował: 32219 razy
Otrzymał podziękowanie: 9274 razy

Re: RZECZYWISTOŚĆ

Nieprzeczytany post autor: abcd » sobota 18 lip 2015, 12:30

Chyba nada się tu:

Cezary Piotr Tarkowski pisze:Czerwiec 1976 – żydowska prowokacja
Opublikowano Lipiec 16, 2015 Przez A303 W Polska

Ten tekst miał zostać opublikowany w 39 rocznicę tzw. wydarzeń czerwcowych. Jednak z przyczyn ode mnie niezależnych spóźniłem się z jego opracowaniem i dokończyłem teraz. Myślę jednak, że temat jest stale aktualny, więc mimo wszystko przesyłam go do Redakcji Wolnej Polski. Proszę więc o wyrozumiałość.

To, że stałem się jedną z ofiar esbeków po rozruchach czerwcowych 76 r. w Ursusie, było zupełnym przypadkiem. Zatrzymano mnie bowiem w centrum miasteczka (Ursus nie był jeszcze dzielnicą Warszawy) w najzwyklejszej łapance ulicznej. Zbójeckie bandy ZOMO i milicji pacyfikujące miasto, wyłapywały przede wszystkim mężczyzn w wieku produkcyjnym. Ale biorąc pod uwagę niedorozwój umysłowy funkcjonariuszy, bywały odstępstwa. Zdarzały się bowiem zatrzymania młodych chłopców i staruszków, którzy podobnie przechodzili „ścieżki zdrowia”. Później bowiem siedziałem w jednej celi z wykształconym emerytem, panem Leszkiem z Łodzi, straszliwie skatowanym uczniem I kl. technikum, Mirkiem Cholewińskim i jego bratem Bogdanem. W sąsiedniej celi przebywał brat Cholewińskich. Mógłby tam siedzieć jeszcze czwarty Cholewiński, ale zdołał uciec. Wszyscy trafiliśmy tam tylko dlatego, że znaleźliśmy się w nieodpowiednim miejscu i porze.

Jeśli chodzi o mnie, to choć pochodziłem z antykomunistycznej rodziny, to nie w głowie mi był jakiś strajk, bo zależało mi na studiach. Co prawda wydawało mi się, że klepię biedę, ale stać mnie było raz w roku na wczasy, częste wizyty w teatrze i 4 razy w miesiącu na balangi ze studentami w winiarni u Fukiera przy Rynku Starego Miasta w Warszawie. Dziś, trzeba być wytrawnym złodziejem, aby przy Rynku napić się piwa. Co prawda na tyłek jedne gacie i na grzbiet wyciągnięty sweter, ale życie było wesołe i świetnie sobie radziłem. Nie byłem ślepy i wiedziałem jak żyło się ludziom za Gomułki, a później za Gierka. Jak się wtedy budowało osiedla mieszkaniowe, fabryki, kopalnie! Takiego rozwoju i tak szybkiego wzrostu dobrobytu, Polska nie widziała nigdy wcześniej.

Ale kiedy gliniarze odbili mi nerki i ukruszyli 3 zęby, przekonałem się, że daleko nam jeszcze do standardów cywilizowanego państwa. Ja nie byłem najbardziej poturbowany. Na znanej z barbarzyństwa komendzie MO przy ul. Cyryla i Metodego widziałem kilka zmaltretowanych kobiet. Ledwo przechodziły do czegoś, co trudno nazwać klozetem, popędzane przez umundurowanego funkcjonariusza. Przemykały pod innymi celami bez staników, zakrywając dłońmi opuchnięte i fioletowe od uderzeń milicyjnych pałek piersi. My co prawda nie wyglądaliśmy lepiej z czarnymi plecami i innymi obrażeniami. Patrzyliśmy na nasze polskie kobiety – proste, ale pracowite i uczciwe – nasze siostry i matki, z najwyższym współczuciem i pragnieniem odwetu.

Zupełnie inne wrażenie odniosłem miesiąc później patrząc na prokurator Zofię Wróblewską. To była młoda, całkiem niebrzydka szmata ówczesnego systemu, która całą swoją osobowością sprawiała wrażenie nimfomanki. Być może dlatego obserwowałem tę zblazowaną babę, która spierzchniętymi ustami, zapewne po całonocnym pijaństwie i łajdactwie, powtarzała w sądzie te same kretyńskie zarzuty, jakie odczytywano mi wcześniej na dwóch kolegiach.

Fachowcami od preparowania oskarżeń byli inspektorzy z Komendy Stołecznej: J. Cendrowski, M. Jakimiak i M. Powierza, charakteryzujący się inteligencją prezydenta Bolka, lub co najwyżej zupaka. Bo jak można było oskarżyć emeryta, nieco wyższego od karła, o pobicie trzech zomowców i rzucanie kamieniami w pociąg? A już kompletnym idiotyzmem wykazał się por. Jerzy Lewandowski oddelegowany z K.S. na świadka w kilkudziesięciu sprawach odwoławczych. Ten pacjent o długich do ramion blond włosach wzbudzał w sądzie sensację. Nie dlatego, że jego wygląd nie przypominał milicjanta, a pederastę, ale jego konfabulacje znacznie przekraczały wymysły jego kolesi z Pałacu Mostowskich. Mogły tylko dorównywać kłamstwom dyżurnego polakożercy Lisa z telewizora. Otóż opowiadał on w sądzie, że z ulicy Przodowników Pracy rzucałem kamieniami w pociąg. Obecnie jest to ul. Walerego Sławka, która zarówno kiedyś jak i obecnie jest równoległa do torów kolejowych, ale oddalona kilometr.

Należałoby przypomnieć bestialstwa zwykłych gliniarzy: Gołębczyka, Szmulewicza, Zaręby. O tych i wielu innych kanaliach trąbiło zażydzone Radio Wolna Europa. Zapewne już wtedy żydzi chcieli zrzucić całą winę za znęcanie się nad robotnikami na polskich prostaków z pałami w łapskach. A oni jak zawsze w podobnych przypadkach, byli tylko narzędziami ciemnych sił żydostwa, ocalałych po czystkach w partii i rządzie po prowokacji w marcu 1968 r. To już wtedy światowe żydostwo postanowiło dokonać V rozbioru Polski. Sprowokowanie masakry na Wybrzeżu w 1970 r. miało zliberalizować rządy PRL i zadłużyć Polskę w żydowskich bankach, aby zdobyć przyczółki do szantażu ekonomicznego.

Czerwiec 1976 r. był prowokacją doskonale zaplanowaną. Nikt z tzw. historyków nie wytłumaczył, dlaczego władze komunistyczne cały dzień nie reagowały na rewoltę, jaka dokonywała się w dwustutysięcznym Radomiu i ośmiokrotnie mniejszym Ursusie. A może komuchy przestraszyli się kilku tysięcy ludzi biorących udział w zamieszkach, kierowanych zresztą przez esbeków? Bo udział dziesiątków prowokatorów z SB wmieszanych w tłum został b. dobrze udokumentowany. O ich roli w prowokacji mówią zdjęcia i świadkowie. Jednakże, aby oddać prawdę historyczną, esbecy biorący udział w prowokacji, byli specjalnie wyselekcjonowani spośród funkcjonariuszy zaprzedanych obcym siłom, którym zależało na destabilizacji Polski i zmianie ekipy rządzącej. Mało kto wie, że Gierek zarządził wiercenia geologiczne na szeroką skalę. Polska bowiem niemal na całej powierzchni leży na morzu ropy naftowej i ogromnych pokładach gazu ziemnego na dużych głębokościach, poniżej poziomu 5000 metrów. Dlatego Breżniew zakazał wierceń poniżej poziomu 4000 m. Mamy ogromne pokłady najbogatszej w żelazo rudy na świecie w okolicach Suwałk, zalegającej tuż pod powierzchnią ziemi. Mamy duże pokłady rud metali rzadkich, a nawet złota. Pod Polską znajdują się wody termalne o pojemności Bałtyku, co daje nam możliwość produkowania najtańszej energii, której wystarczyłoby dla Polski i krajów ościennych. Trudno wymienić wszystkie bogactwa, ale wartość tych, które są rozpoznane oblicza się na setki BILIONÓW dolarów.

Gierek był bardzo zainteresowany naszymi bogactwami i nie do końca miał zamiar słuchać Kremla, dlatego przezbroił armię. Mieliśmy naprawdę na tamte czasy armię potężną i nowoczesną. Gierek myślał nawet o taktycznej broni nuklearnej, myśląc poważnie o uniezależnieniu od ZSRR. Stawał się niebezpiecznym przeciwnikiem sowieckich żydów aszkenazyjskich.

Powracając do Czerwca, zastanawiające jest, dlaczego Jaroszewicz odwołał podwyżki cen właśnie w momencie rozpoczęcia pacyfikacji Ursusa i Radomia. Zresztą po co odwoływał, skoro pacyfikacja trwała kilkanaście minut, a później to już tylko dokonywano zemsty, poddając ludzi aktowi odpowiedzialności zbiorowej? Rozjuszone sfory ZOMO i milicji tłukły pałami na oślep przechodniów i aresztowały tysiące niewinnych ludzi po to, by po KILKU DNIACH żydowskie szczury wylazły z podziemia i zaczęły masowo udzielać wsparcia finansowego rodzinom aresztowanych i wyrzuconych z pracy Polaków! Oto żydzi spontanicznie zaczęli bezinteresownie nieść pomoc finansową i moralną głupim gojom!!!

Twierdzenie, że tzw. Komitet obrony Robotników powstał 23 września 1976 r. jest jeszcze jedną bzdurą „historyka” Szechtera, którą wypisuje w swojej kłamliwej „Gazecie Wyborczej”. Już w lipcu i sierpniu ponad 2 000 ludzi z Ursusa i kilkakrotnie więcej w Radomiu otrzymało pomoc finansową i to wcale niemałą. Dzisiaj mówi się, że pieniądze dla poszkodowanych pochodziły ze zbiórek społeczeństwa. Ale czyjego – żydowskiego, czy amerykańskiego?

Kiedy w sierpniu przyszedł do mnie po raz pierwszy Witold Łuczywo (mąż Heleny, późniejszej zastępcy red. naczelnego G.W.) i zapytałem skąd pochodzą pieniądze które mi zostawia, odpowiedział: – Trochę ze składek, trochę dał kościół, ale większość z zagranicy


W sierpniu 1976r. KOR był doskonale zorganizowanym żydowskim podziemiem z potężnym zapleczem finansowym, technicznym (powielacze) i wyraźnym programem politycznym. Taka organizacja nie mogłaby powstać bez wsparcia finansowego ośrodków dywersyjnych Zachodu pod postacią organizacji syjonistycznych i cichego przyzwolenia sił żydowsko – liberalnych w centrum władzy PRL.

Teraz należy odpowiedzieć na pytanie: – Jaki cel miała prowokacja czerwcowa?

Gdybym odpowiedział, że chodziło o przejęcie władzy, byłaby to półprawda, bo przecież żydzi rządzili Polską nieprzerwanie od 1944 roku. Tym razem jednak chodziło o ENTUZJASTYCZNE PRZEKAZANIE WŁADZY PRZEZ SAMYCH POLAKÓW na oczach całego świata, co zresztą nastąpiło w 1989r. Mechanizm był prosty. Kiedy żydostwo zgromadziło odpowiednią ilość pieniędzy, sprowokowało wybuch społeczny i dopilnowało, by władze PRL jak najwięcej ludzi represjonowały. Następnie kilkunastu żydów wręczyło gotówkę ok. 10 000 osobom poddanym represjom. A trzeba dodać, że najniższe zapomogi oscylowały w granicach średniej miesięcznej pensji. To wywołało niezwykłą falę sympatii do młodych „narażających się” żydów. Polacy połknęli haczyk. I właśnie wtedy można było ogłosić, że powstał Komitet Obrony Robotników, podając oficjalnie wiele nazwisk w tzw. „Biuletynie Informacyjnym”.

Odpowiedź władz PRL była mizerniutka. Gdyby KOR założyli Polacy, to SB rozbiłaby tę organizację natychmiast, a członkowie musieliby odsiedzieć wieloletnie wyroki. Z żydami sprawa nie była taka prosta. Większość stanowiła członków rodzin zasłużonych morderców i ludobójców w służbie NKWD, UB, IW, bandyckich sądów i prokuratur. Ba, niektórzy członkowie KOR-u sami byli „wybitnymi” zbrodniarzami w służbie sowieckiej. Jednym z przywódców KOR-u było bydlę szykujące się do objęcia władzy w Polsce podczas wojny polsko – bolszewickiej w 1920 r., niejaki Ludwik Kohn, prawie dziewięćdziesięcioletnia kanalia. Ludzie ci byli tak jak dziś, całkowicie nietykalni. Władza PRL mogła tylko niektórych członków KOR-u opluwać w mediach. I o to chodziło. Bo kto był zwalczany przez władzę, ten od razu stawał się w oczach naszego społeczeństwa bohaterem narodowym!

Kiedy rok później KOR przekształcono w Komitet Samoobrony Społecznej, organizacja miała już dobrze rozwinięte struktury w całym kraju. KSS KOR stał się ojcem „Solidarności”, a w 1989 r. Polacy z entuzjazmem oddali żydom władzę. Do rządu Mazowieckiego- Dikmana nie wszedł ani jeden Polak. Od tej pory potomkowie żydowskich zbrodniarzy przy pomocy polskich zdrajców na najbogatszej ziemi świata budują Judeopolnię, państwo, z którego ogromnych zasobów mają czerpać korzyści żydzi, a Polacy mogą jedynie wykonywać niewolniczą pracę. Opłacił się trud?

Cezary Piotr Tarkowski – Dyżurny Psychiatra Kraju
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/czerw ... ja-2015-07
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 230
Podziękował: 32219 razy
Otrzymał podziękowanie: 9274 razy

Re: RZECZYWISTOŚĆ

Nieprzeczytany post autor: abcd » środa 27 lip 2016, 08:08

To też chyba nada się tu.
Wdzięczność Anglosasów, Aliantów za nasze poświęcenie w obronie ich interesów:

Zespół wGospodarce.pl pisze:Bitwa o Anglię: Polacy obronili Brytyjczyków - ci kazali im za to zapłacić ZOBACZ KWOTY

Obrazek
fot. Wikimedia Commons

W ostatnią niedzielę w TV pokazano angielski film propagandowy Bitwa o Anglię. Warto pamiętać, że w tej bitwie 151 polskich pilotów zestrzeliło 203 niemieckie samoloty. Sprawę poruszył portal Narodowych Sił Zbrojnych.

Polski dywizjon 303 był najlepszy wśród wszystkich walczących w tej bitwie. Warto też pamiętać, że po wojnie rząd Wielkiej Brytanii za użyczenie Polakom paliwa, samolotów i lotnisk kazał sobie zapłacić złotem, które wywieźliśmy we wrześniu 1939 roku z Warszawy. Żeby przelać Polską krew w obronie Anglii musieliśmy angolom zapłacić polskim złotem. Rozliczenie wygląda następująco: Rachunek wystawiony Polskim Siłom Powietrznym przez Rząd jego królewskiej mości :

Całkowite koszty utrzymania Polskich Sił Powietrznych w latach 1939-1945.

Wyasygnowane fundusze przez rząd jego królewskiej mości Polskiemu Rządowi jako kredyt 9 606 000 funtów Fundusze przeznaczone na : samoloty, silniki, wyposażenie, materiały do lotów operacyjnych i szkolenia wyżywienie, umundurowanie, zakwaterowanie, paliwo, światło, transport, pomoc medyczna materiały do utrzymania i konserwacji samolotów, w tym paliwo, bomby, amunicja, ładunki wybuchowe. Używanie instalacji lotniskowych, takich jak hangary, warsztaty, biura, itd. do 31 grudnia 1945 roku 90 044 000 funtów

Razem 107 650 000 funtów.

Wszystko zostało pokryte z rezerw polskiego złota zdeponowanego w Kanadzie.

NSZ/ as/
http://wgospodarce.pl/informacje/20592- ... bacz-kwoty
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 7679
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 27
x 256
Podziękował: 6092 razy
Otrzymał podziękowanie: 12147 razy

Re: RZECZYWISTOŚĆ

Nieprzeczytany post autor: Thotal » środa 27 lip 2016, 21:48

No bardzo ładnie..., podobno złoto Kadafiego zdeponowane w Londyńskim City, też posłużyło w obronie demokracji na terenie Libii ;)



Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 230
Podziękował: 32219 razy
Otrzymał podziękowanie: 9274 razy

Re: RZECZYWISTOŚĆ

Nieprzeczytany post autor: abcd » sobota 08 paź 2016, 23:31

Rzeczywistości ciąg dalszy, choć tej dawniejszej:

Mateusz Zimmerman pisze:Japońscy doktorzy Mengele. Bestie o stokroć gorsze od hitlerowców?
7 października 2016

Obrazek Japońscy doktorzy śmierci między innymi przeprowadzali sekcje na żywych ludziach. Kadr z filmu „Man behind the sun”.

Bestialskie eksperymenty w imię nauki. Tortury wymuszone wizją postępu. Ale też – nieludzkie próby przeprowadzane z czystego okrucieństwa. Takie, w których ofiar nawet nie uznawano za ludzi. Nieszczęśnicy byli zaledwie „kłodami drewna”.

Japońska ekspansja w Azji zaczęła się od Mandżurii. To właśnie tam, w latach 30. XX wieku, cesarskie wojsko stworzyło pierwsze laboratorium, w którym „królikami doświadczalnymi” mieli być chińscy więźniowie.

Chodziło o badania nad bronią chemiczną i biologiczną. Kandydat na szefa tego ośrodka wydawał się oczywisty. To Shiro Ishii, lekarz i mikrobiolog, który kilka poprzednich lat spędził na podróżach po Europie. Tam przyglądał się efektom stosowania gazów bojowych w I wojnie światowej. Tokijskie kręgi władzy były już wówczas zdominowane przez militarystów i Ishii z łatwością przekonał ministra wojny do programu budowy broni masowego rażenia.

Pierwsze laboratorium powstało w obozie Hong Ma, w opustoszałym miasteczku niedaleko Harbinu (największe miasto Mandżurii). W 1936 roku Ishii, awansowany na pułkownika, miał już dość środków i wpływów, by uruchomić spory kompleks badawczy. Powstał on w wiosce Pingfan pod Harbinem.

Obrazek Shiro Ishii, lekarz i mikrobiolog, z łatwością przekonał ministra wojny do programu broni masowego rażenia. Program badawczy obejmował eksperymenty na ludziach (fot. Masao Takezawa, źródło: domena publiczna).

Na obszarze paru kilometrów kwadratowych, odizolowanym murem i drutem kolczastym, Japończycy zbudowali laboratorium, pawilon więzienny, fabryczkę broni chemicznej oraz bakteriologicznej, a także piec krematoryjny. Ishii miał także do dyspozycji poligon do ćwiczeń w terenie oraz eskadrę samolotów z pilotami.

Naukowa elita w służbie zbrodni

Ośrodek do 1941 roku działał pod oficjalną nazwą „wydziału zapobiegania epidemiom i oczyszczania wody Armii Kwantuńskiej”. Potem dostał kryptonim, który do dziś wywołuje złowieszcze konotacje: Jednostka 731.

Ishii zgromadził elitę lekarzy i naukowców ściągniętą z japońskich uczelni, a także pracowników cywilnych – w sumie parę tysięcy ludzi. W ramach różnych oddziałów mieli hodować i produkować zarazki chorób zakaźnych, prowadzić próby laboratoryjne i polowe, a także testować środki przenoszenia (aerozole, specjalne porcelanowe bomby lotnicze).

Ośrodek w Pingfan nie był jedyny – inne powstają m.in. pod Nankinem, Changchun (ówcześnie Xinjing), nawet w Singapurze. Wszystkie bez skrupułów wykorzystywały ludzi w roli królików doświadczalnych. Już po wojnie jeden z japońskich oficerów sądzonych przez Sowietów w tzw. procesie chabarowskim, powiedział: Wiem, że jak długo istniało więzienie w Jednostce 731, żaden z więźniów nie wyszedł z niego żywy.

„Byli tylko kawałkami mięsa”

Do laboratoriów Jednostki 731 trafiali jeńcy wojenni (głównie chińscy, ale także sowieccy i koreańscy), domniemani szpiedzy, ale także zwykli cywile, aresztowani i dostarczani do ośrodków kontyngentami przez Kempeitai – cesarską tajną służbę.

Obrazek Sprowadzaniem do laboratorium osób do eksperymentów zajmowała się Kampeitai. Na tym zdjęciu z 1935 roku jej żandarmi podróżują pociągiem (źródło: domena publiczna).

Japońska ekspansja w Azji od początku była nasycona niebywałym okrucieństwem. Armia od szeregowca po generała z jednej strony karmiła się kultem bezwzględnego podporządkowania, z drugiej: przesiąknięta była pogardą wobec życia. Zarówno własnych żołnierzy, jak i cywilów na podbijanych terenach. Mordy, gwałty, grabieże, zmuszanie do niewolniczej pracy, dehumanizacja jeńców i ofiar cywilnych – wszystko to przybrało skalę masową.

W Jednostce 731 i podobnych ośrodkach ofiary były określane jako maruta – „kłody”, „klocki drewna”. Tracili imiona i nazwiska. Stawali się numerami, co ułatwiało oprawcom nie tyle ewidencję, co opisywanie doświadczeń. „Krzyczeli i krzyczeli. Nie uważaliśmy tych «kłód», tych «klocków» za istoty ludzkie. Byli tylko kawałkami mięsa do poćwiartowania na pniaku” – relacjonował naoczny świadek eksperymentów.

Obrazek Inspirację do napisania artykułu stanowiła powieść Jung-Myung Lee pod tytułem „Poeta, strażnik i więzień” (Świat Książki 2016).

Zbrodnicza wyobraźnia japońskich naukowców nie miała granic. Jeśli nawet pewną część tych eksperymentów można było uzasadniać potrzebą naukową czy militarną, to większość służyła wyłącznie zaspokojeniu sadystycznych skłonności ich organizatorów.

Szczury, pchły i dźwięk deseczki

Więźniom w Pingfan wszczepiano zarazki: cholery, tyfusu czy dżumy. Cywilni pracownicy, którzy aplikowali zastrzyki, opowiadali po latach, że więźniowie zarażeni dżumą w ciągu paru dni chudli w oczach, a skóra robiła im się niemal czarna. By sprawdzić i wzmocnić zjadliwość poszczególnych szczepów, zarażano chorych między sobą. Jeśli ktoś wyzdrowiał, czekały go kolejne testy – aż do śmierci.

Prowadzono także próby na poligonie. Polegały na tym, że do pali gdzieś w polu przywiązywano kilkunastu więźniów, a potem zrzucano na okolicę bomby z pchłami przenoszącymi bakcyla choroby. By taką broń spreparować, trzeba było najpierw przygotować hodowlę tysięcy zakażonych szczurów, na których pchły mogłyby pasożytować.

Inny test przewidywał poranienie ofiar odłamkami bomby „zainfekowanej” zgorzelą gazową – okaleczeni umarli w mękach w ciągu tygodnia.

Obrazek Pozostałości po harbińskim budynku numer 6, gdzie pracowano nad bronią bakteriologiczną (fot. 松岡明芳, lic. CC BY-SA 3.0).

Kobiety zapładniano, a następnie usuwano płody na różnych etapach ciąży. W trakcie ciąży zarażano je także syfilisem i obserwowano, jak choroba się rozwija. Testowano na żywych ludziach urządzenia do dezynfekcji ogniem.

Wycinano organy wewnętrzne, by sprawdzić, bez których człowiek może przeżyć i jak długo. Pozostawiano ludzi na 40-stopniowym mrozie, aby ich kończyny ulegały odmrożeniu (dopóki przy uderzeniu „nie wydawały dźwięku podobnego do dźwięku deseczki”), a potem próbowano je na różne sposoby rozmrażać.
http://ciekawostkihistoryczne.pl/2016/1 ... tlerowcow/

Lekarze-zbrodniarze i szpitalne sale tortur

Chirurdzy amputowali ofierze obie ręce, po czym lewą przyszywali w miejsce prawej, aby sprawdzić, czy przeszczepienie się przyjmie. Ludziom wstrzykiwano do nerek koński mocz, przetaczano olbrzymie ilości zwierzęcej krwi, rażono ich prądem, napromieniowywano aparatami rentgenowskimi, wystawiano na działanie gazu musztardowego.

Pewien eksperyment polegał na tym, że dwóch ludzi tygodniami dostawało tylko herbatniki i wodę, nie pozwalano im też spać, za to mieli dźwigać 20-kilogramowe worki z piaskiem. Doświadczenie trwało mniej więcej dwa miesiące (
). Nie mogli przeżyć dłużej – wspominał jeden ze świadków-pielęgniarzy. Takimi metodami sprawdzano, ile czasu potrzeba, aby człowiek umarł z głodu, od odwodnienia, zimna czy pozbawienia światła słonecznego.

Obrazek Zmaltretowane ludzkie „kłody” pozbawiano życia między innymi poprzez ścięcie. Na zdjęciu australijski komandos, sierżant Leonard G. Siffleet, tuż przed śmiertelnym ciosem zadanym przez Japończyka Yasuno Chikao w październiku 1943 roku (źródło: Collection Database of the Australian War Memorial, domena publiczna).

Wiwisekcje wychodziły poza druty tajnych ośrodków. Niektóre były uzasadniane potrzebą przyspieszonego szkolenia lekarzy polowych. W szpitalach chirurdzy na żywych, uśpionych Chińczykach demonstrowali, jak wycinać wyrostek robaczkowy, amputować kończynę czy usunąć część jelita. Zdarzało się, że „obiektom” strzelano z różnej odległości w brzuch, by potem bez znieczulenia wyjmować kulę. Zmaltretowane „kłody” na koniec dobijano zastrzykiem w serce lub ścinano im głowy szablą.

Na mniejszą skalę eksperymentowano także na amerykańskich pilotach i marynarzach, którzy dostali się do niewoli. Jednym wstrzykiwano malaryczną krew, innym podawano nieznane toksyczne substancje. W Mukdenie ofiarą takich praktyk padło prawie 1,5 tys. alianckich jeńców. Niektórzy przeżyli – i o sprawie zbrodniczych japońskich eksperymentów zrobiło się na świecie głośniej dopiero wtedy, gdy po wielu latach zaczęli o niej mówić.

Zagazować i spalić czyli zacieranie śladów

Japończycy próbowali używać broni biologicznej już podczas walk z ZSRS, m.in. zakażając rzekę płynącą w stronę granicy pałeczkami tyfusu i cholery. Używali jej także przeciw Chińczykom – wiadomo o przypadku, gdy przed własnym odwrotem skazili grunt zarazkami wąglika, ale epidemia sięgnęła także ich oddziałów. Zrzucano też nad chińskimi wioskami plewy bawełniane i łuski ryżu zarażone dżumą, co skutkowało lokalnymi epidemiami.

Obrazek Inspirację do napisania artykułu stanowiła powieść Jung-Myung Lee pod tytułem „Poeta, strażnik i więzień” (Świat Książki 2016).

Szykowali się jednak do operacji na znacznie większą skalę. Bomby z pchłami roznoszącymi dżumę miały być użyte przeciw alianckim obrońcom półwyspu Bataan na Filipinach. Ci jednak i bez tego się poddali. Specjalistów od broni bakteriologicznej i samą broń wysłano na Saipan tuż przed amerykańską inwazją, ale ich okręt został storpedowany. Zamyślano zrzucić ładunki biologiczne m.in. na Australię i Indie.

Okrutne eksperymenty prowadzono także wtedy, gdy klęska Cesarstwa była już więcej niż oczywista. Gdy na Hiroszimę i Nagasaki spadły bomby nuklearne, a wojska sowieckie ruszyły na Mandżurię, dowództwo Jednostki 731 przystąpiło do zacierania śladów swojej działalności w Pingfan.

Ewakuowano personel, część budynków wysadzono, niedobitki więźniów zagazowano. Oficerowie i naukowcy uciekali na południe, próbując przez Koreę dostać się po cichu do Japonii. Podobny scenariusz realizowały inne tajne ośrodki.

Zbrodniarze niszczyli dowody w postaci zdjęć i dokumentów, ale sporo ocalało. Niektórzy nie zdołali zbiec przed Sowietami. Ci po kilku latach urządzili im wspomniany proces w Chabarowsku. Były dowódca Armii Kwantuńskiej oraz paru innych oficerów i naukowców dostało po 25 lat.

Obrazek Niemal wszystkie fotografie ukazujące okrucieństwa japońskich doktorów śmierci zostały zniszczone. Nic więc dziwnego, że to zdjęcie, uwieczniające mandżurskie ofiary dżumy z przełomu 1910 i 1911, długo było przedstawiane jako składowisko ciał Jednostki 731 (źródło: domena publiczna).

Sekrety, immunitety i kariery

Amerykanie mieli wobec członków Jednostki 731 inne plany. Podczas procesów tokijskich (azjatycki odpowiednik Norymbergi) nie wspomniano o nich słowem. Dostali od generała MacArthura, w praktyce władającego powojenną Japonią, swoiste immunitety, co było ceną za złożenie zeznań i udostępnienie ocalałych wyników badań. Na MacArthurze nie robiło wrażenia nawet to, że ofiarami eksperymentów byli także amerykańscy żołnierze.

Tokio stało się zimnowojennym sojusznikiem Waszyngtonu i obie stolice latami solidarnie strzegły tajemnicy bestialskich doświadczeń z czasów wojny. Rząd japoński dopiero w latach 80. przyznał, że je przeprowadzano.

Obrazek Ze względu na powojenną współpracę Japonii z USA większość przeprowadzających eksperymenty na ludziach uniknęła kary. Na zdjęciu przesłuchanie członka Kempeitai na Borneo w październiku 1945 roku (fot. Frank Albert Charles Burke, źródło: Australian War Museum Image No. 121782, domena publiczna).

Dowódcy i lekarze związani z Jednostką 731 i podobnymi ośrodkami zrobili w powojennej Japonii kariery. Jeden z nich stanął na czele krajowego stowarzyszenia lekarskiego, wielu otrzymało nagrody w kraju i za granicą. Np. Masaji Kitano – podczas wojny zastępca Ishiiego na stanowisku dowódcy Jednostki 731 – został jedną z najważniejszych postaci farmaceutycznego giganta Green Cross.

Nie wiadomo dokładnie, co się działo po wojnie z Shiro Ishiim. Niektóre źródła wskazywały, że w Maryland pomagał Amerykanom w pracach nad bronią biologiczną, inne mówiły, że prowadził klinikę w Japonii. Wiadomo na pewno, że ani jemu, ani żadnemu z japońskich „doktorów Mengele” po wojnie włos z głowy nie spadł.

Bibliografia

1. Beevor Antony, Druga wojna światowa, Kraków 2013.
2. Harris Sheldon H., Factories of Death. Japanese Biological Warfare, 1932-1945, and the American Cover-up, Nowy Jork 1993.
3. Margolin Jean-Louis, Japonia 1937-1945. Wojna armii Cesarza, Warszawa 2009.
4. Stefanicki Robert, Miliard pcheł doktora Ishii [w:] „Gazeta Wyborcza” (dodatek „Ale Historia”), 2012.07.16.
http://ciekawostkihistoryczne.pl/2016/1 ... erowcow/2/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 7679
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 27
x 256
Podziękował: 6092 razy
Otrzymał podziękowanie: 12147 razy

Re: RZECZYWISTOŚĆ

Nieprzeczytany post autor: Thotal » sobota 26 lis 2016, 11:45

rzeczywistość jest taka, jaka jest....


https://treborok.wordpress.com/jasna-ch ... eview=true




Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 230
Podziękował: 32219 razy
Otrzymał podziękowanie: 9274 razy

Re: RZECZYWISTOŚĆ

Nieprzeczytany post autor: abcd » środa 07 gru 2016, 11:12

radtrap pisze:Koniec legendy Piłsudskiego!
5 Gru 2016

Obrazek

Źródło: Klubinteligencjipolskiej.pl

Cud nad Wisłą w świetle historii, czyli jak Józef Piłsudski zniszczył bohatera Polski gen. Tadeusza Jordana Rozwadowskiego.

„(
) Wyraźnie odmienne od Piłsudskiego i zupełnie optymistyczne stanowisko zajął tylko gen. Rozwadowski (
) Rozwadowskiego spotkałem w Spa. Tutaj już rozwinął on przede mną pogląd na możliwość bronienia się bez względu na czynniki zewnętrzne takie, jak rozejm lub obca pomoc.”


Władysław Grabski

Po wyjeździe Grabskiego ze Spa, gen. Rozwadowski został zaproszony przez Marszałka Focha, gdzie został poinformowany przez marszałka, że alianci zażądali od Naczelnika Państwa mianowania gen. Rozwadowskiego szefem Sztabu Generalnego. Tak kończy się w dniu 18 lipa 1920 roku dla gen. Rozwadowskiego służba Szefa Polskiej Misji Wojskowej w Paryżu. Gen. Weygand, szef sztabu marszałka Focha tak pisał o Rozwadowskim:

„(
) wywierał ogromny, wręcz sugestionujący wpływ na najwyższe wojskowe strefy francuskie, pozyskał je dla sprawy waszej. Powinniście to zapamiętać



Rola gen. Rozwadowskiego w odparciu inwazji bolszewickiej.

Po objęciu stanowiska szefa Sztabu Generalnego swoją postawą na nowym stanowisku, uśmiechem, gestem niezachwianym optymizmem budzi nadzieję i otuchę w tych co już ją stracili. Jego zachowanie miało znaczenie wobec depresji, jakiej uległ Naczelny Wódz.

W dniu 25 lipca przybywa do Warszawy Misja Ambasadorów Rady Najwyższej Mocarstw Sprzymierzonych i Stowarzyszonych. W jej składzie znajduje się również gen. Weygand, którego usiłowano postawić na czele kierownictwa akcją wojenną, podporządkowując mu szefa Sztabu Generalnego. Gen. Rozwadowski oświadcza, że z chwilą przyjęcia stanowiska szefa Sztabu przyjął na siebie również całą odpowiedzialność za proponowane i podejmowane decyzje, w związku z czym nie godzi się na ograniczanie jego uprawnień. Gen. Weygand, człowiek niezwykle skromny, postawiony przez polityków w niezręcznej sytuacji natychmiast zgadza się na funkcję doradcy gen. Rozwadowskiego.

Obrazek

27 lipca 1920 gen. Rozwadowski wydaje swój pierwszy rozkaz operacyjny. Dotyczy on organizacji Bitwy nad Bugiem, która była pierwszą akcją operacyjną na skrzydło i tyły wroga od czasu rozpoczęcia odwrotu Wojska Polskiego.

W czasie trwającej bitwy nad Bugiem w Warszawie toczą się dyskusje nad planem ewentualnego odwrotu nad Wisłę, by w oparciu o naturalną przeszkodę wydać bolszewikom decydującą bitwę. Francuski gen. Weygand proponuje, zgodnie zresztą z zasadami sztuki wojennej, skrócenie frontu i zgrupowanie wojsk na linii Wisła-San z jednoczesnym bardzo silnym ufortyfikowaniem rejonu Warszawy, by wykrwawić przeciwnika. Gen. Rozwadowski nie kwestionował rozbudowy rejonu Warszawy, nie zgodził się jednak z propozycją skrócenia frontu, gdyż skutkowało by to opuszczeniem Małopolski Wschodniej z tak wielkim trudem wywalczonej w 1919 r. Proponuje natomiast uderzenie na lewe skrzydło i tyły wojsk radzieckich związanych od czoła walkami na fortyfikacjach Warszawy i Modlina. Po kilkugodzinnej konferencji z Wodzem Naczelnym przychyla się do koncepcji gen. Rozwadowskiej. Skutkuje to opracowaniem dyrektywy operacyjnej bitwy warszawskiej „Rozkaz do przegrupowania nr 8358/III”

Rozkaz ten staje się jednak znany Tuchaczewskiemu, który zarządza przegrupowanie swych sił bardziej na północ. Gen. Rozwadowski widząc to zarządza zmiany operacyjne. W nocy z 8 na 9 sierpnia opracowuje swój słynny, historyczny „Rozkaz operacyjny specjalny nr 10000” z dnia 10 sierpnia 1920 roku, który przewiduje nie jedno- ale dwuskrzydłową akcję zaczepną.

Na tym rozkazie wymienieni dowódcy własnoręcznymi podpisami potwierdzali przyjęcie rozkazu. Wykaz ten zawiera również podpis Naczelnego Wodza. Tym samym Naczelny Wódz stał się osobą przyjmującą a nie wydającą rozkaz. Dowodzi to, że w krytycznym momencie operacji warszawskiej Piłsudski nie dowodził całością działań a jedynie jedną z jej faz kontrofensywy opartej na idei kanneńskiego manewru Hannibala.

Po wyjeździe Naczelnego Wodza z Warszawy 12 sierpnia 1920 roku, gen. Rozwadowski pełnił do 18 sierpnia de facto funkcję naczelnego wodza. Decydujące dla losów całej operacji warszawskiej wydarzenia rozegrały się w dniach 13-15 sierpnia. Dzięki genialnemu planowaniu i dowodzeniu gen. Rozwadowskiego, kampania odwrotna armii polskiej u bram Warszawy zamieniła się w pościg za wojskami nieprzyjaciela.

Zwycięstwo mogło być całkowite, gdyby grupa operacyjna gen. Latinika, która miała przeciąć drogi odwrotu, nie została w ostatniej chwili osłabiona przez Naczelnego Wodza.

W operacji warszawskiej 14 polskich dywizji rozbiło 30 dywizji radzieckich. W osobie gen. Rozwadowskiego, faktycznego sprawcy warszawskiej wiktorii, odżyły najwspanialsze tradycje oręża polskiego i polskiej myśli wojskowej. Stawia to gen. Rozwadowskiego w rzędzie z najwybitniejszymi polskimi wojskowymi na przestrzeni dziejów.

Tak pisał o tym francuski gen. Weygand

„(
) wspaniałe polskie zwycięstwo 1920 roku było polskim zwycięstwem, a działania wojenne prowadzili polscy generałowie wedle planu polskiego (
)”

„(
) zasługę zwycięstwa polskiego nad bolszewikami należy przypisać w pierwszym rzędzie niezrównanej ofiarności Narodu Polskiego i armii, geniuszowi militarnemu gen. Rozwadowskiego (
)”



Józef Piłsudski a operacja warszawska


Pod wpływem ponoszonych przez polskie wojska klęsk, Naczelny Wódz doznał wstrząsu psychicznego i uległ załamaniu. Ogarnęła go apatia, praktycznie przestał dowodzić. Gen. Weygand w dwa dni po przybyciu do Polski spotkał się z marszałkiem. W liście do marszałka Focha tak przedstawił swoje wrażenia z tego spotkania:

„(
) Piłsudski nie zrobił na mnie ani na chwilę wrażenia przywódcy, którego ojczyzna jest w niebezpieczeństwie, który decyduje, rozkazuje i wymaga. (
) Nie ma kontroli, nie ma dyscypliny i nie ma kontaktu z żołnierzami”


W związku z niemocą i depresją, która owładnęła Naczelnego Wodza, szef Sztabu przejął faktyczne dowodzenie.

Obrazek

W dniu 12 sierpnia, gdy nieprzyjaciel dochodzi do Radzymina, marszałek Piłsudski złożył na ręce premiera Witosa dymisję ze stanowiska Naczelnika Państwa i Naczelnego Wodza. Witos nie ogłosił jego dymisji, bojąc się, że wpłynie ona na fatalnie na nastroje i tak już ciężko doświadczonego narodu.

Tego samego dnia marszałek opuścił Warszawę udając się, jak informował, do dowództwa grupy uderzeniowej w Puławach.

„(
) wszyscy byli zdziwieni a ja pierwszy widząc, że wódz naczelny porzuca kierownictwo całości bitwy(
)”
pisał gen. Weygand.


Lecz marszałek do Puław nie dojechał ani w tym, ani w następnym dniu. W Puławach znalazł się dopiero najprawdopodobniej w nocy z 14 na 15 sierpnia. Gdzie był i co w tym czasie robił marszałek Piłsudski?

Przebywał wówczas 220 km w linii prostej od Puław w miejscowości Bobowa położonej na południe od Tarnowa, u przyszłej żony i córek.

Dowodził on tylko ofensywą znad Wieprza, w dodatku spóźnioną do żądań gen. Rozwadowskiego o co najmniej 24h. Umożliwił przez to wydostanie się wojsk radzieckich z okrążenia, co pozwoliło im stawić opór nad Niemnem.


Po zakończonej wojnie gen. Rozwadowski o sławę i laury zwycięzcy nie zabiegał, własnej legendy nie tworzył. Miarą jego wielkości była skromność i lojalność wobec Polski. O swej roli w Bitwie Warszawskiej po raz pierwszy wypowiedział się w tajnym, pełnym goryczy i troski o przyszłość Polski liście do ministra Spraw Wojskowych gen. Żeligowskiego z dnia 28.04.1926 roku. Pisał tam:

„(
) Lecz dziś otwarcie wyrazić muszę żal głęboki do pana marszałka, że zamiast krzepić i wzmacniać, rozbija on jak ongiś w roku 1917 własne Legiony, również obecnie, mam nadzieję bezwiednie i armię narodową. (
) Dzieje się to jedynie z korzyścią dla wszelakich naszych wrogów, lecz ku wszelkiej szkodzie całej Rzeczpospolitej, a pan marszałek oraz jego otoczenie główną w tym winę ponoszą (
)”


Po zamachu majowym gen. Rozwadowski został uwięziony na Antykolu w Wilnie, w więzieniu wojskowym przy ul. Dzikiej. Zmarł 18 października 1928 roku. Płk dr Bolesław Szarecki, który odbył konsylium z lekarzami badającymi zwłoki generała stwierdził jako więcej niż pewne otrucie, podobnie uważał słynny chirurg lwowski prof. Tadeusz Ostrowski, badający generała na krótko przed śmiercią. Zakaz przeprowadzenia sekcji zwłok jest bardzo mocną poszlaką w tym względzie.

W 1928 r. gen. Rozwadowski napisał referat nazwany „Testamentem wojskowym”, w którym postulował utworzenie armii wysokiego pogotowia, doskonale wyposażonej w broń pancerną i lotnictwo, w obliczu najazdu ze strony Niemiec i Rosji.


Na podstawie pracy magisterskiej p.t. „Gen. Tadeusz Jordan Rozwadowski” która została napisana przez Janusza Berdzika pod kierunkiem prof. dr. hab. Stanisława Nicieja w WSP, Opole, 1991 r.

http://frasobliwy.nowyekran.pl/post/760 ... lsudskiego


________________________________________________________________________________

PS od redakcji KIP: W uzupełnieniu do powyższego tekstu przedkładamy artykuły i raporty na linkach, nie pozostawiające żadnych wątpliwości, że

Józef Piłsudski był zdrajcą Polski, agentem niemieckim i żydowskim, także zwykłym bandytą, który przyczynił się w największym stopniu do klęski wrześniowej i największych strat ludzkich i materialnych w historii Polski.

Legenda fałszu historycznego stworzona dla niego, jest dokładną odwrotnością faktów i jest kpiną z Polaków i Polski.

Gloryfikowanie obecnie Józefa Piłsudskiego i nawiązywanie, do niego i jego „dokonań”, jest powtarzaniem tego samego scenariusza kolejnej wielkiej katastrofy dla Polski i Polaków.

Polecamy uważne przestudiowanie zamieszczonych sąsiednich tekstów i poniższych na naszej stronie internetowej dla ludzi dociekliwych prawdy i samodzielnie myślących:


1. Józef Piłsudski – bohater czy zdrajca?Dół formularza : http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/ ... y-zdrajca/
2. Robert Grunholz – Prawda o Piłsudskim: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/ ... ilsudskim/
3. Tajny pakt Lenin-Piłsudski (cz. I i II): http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/ ... -i-i-ii-2/
4. Józef Piłsudski likwidator polskiej armii: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/ ... iej-armii/
5. Jan Bodakowski: Wsparcie sanacyjnej dyktatury dla żydowskich terrorystów: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/ ... rrorystow/
6. Zabójstwo gen. Zagórskiego – zbrodnia ludzi Piłsudskiego: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/ ... sudskiego/
7. Autor zwycięstwa w wojnie 1920 r. z bolszewikami – GEN. TADEUSZ JORDAN ROZWADOWSKI: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/ ... zwadowski/
8. Deprawacja struktury państwa polskiego skutkiem zamachu majowego: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/ ... -majowego/
9. Od zamachu majowego do dyktatury sanacyjnej: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/ ... anacyjnej/
10. Izydor Modelski, Wojskowe przyczyny klęski wrześniowej: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/ ... czesc-i-1/
11. http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/ ... czesc-i-2/
12. http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/ ... -czesc-ii/
13. http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/ ... konczenie/)

https://radtrap.wordpress.com/2016/12/0 ... sudskiego/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

ex-east
Posty: 1145
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 20:57
x 2
x 91
Podziękował: 392 razy
Otrzymał podziękowanie: 1520 razy

Re: RZECZYWISTOŚĆ

Nieprzeczytany post autor: ex-east » sobota 10 gru 2016, 23:34

Zespół wGospodarce.pl pisze:Bitwa o Anglię: Polacy obronili Brytyjczyków - ci kazali im za to zapłacić ZOBACZ KWOTY

Żeby przelać Polską krew w obronie Anglii musieliśmy angolom zapłacić polskim złotem. Rozliczenie wygląda następująco: Rachunek wystawiony Polskim Siłom Powietrznym przez Rząd jego królewskiej mości :

Całkowite koszty utrzymania Polskich Sił Powietrznych w latach 1939-1945.

Wyasygnowane fundusze przez rząd jego królewskiej mości Polskiemu Rządowi jako kredyt 9 606 000 funtów Fundusze przeznaczone na : samoloty, silniki, wyposażenie, materiały do lotów operacyjnych i szkolenia wyżywienie, umundurowanie, zakwaterowanie, paliwo, światło, transport, pomoc medyczna materiały do utrzymania i konserwacji samolotów, w tym paliwo, bomby, amunicja, ładunki wybuchowe. Używanie instalacji lotniskowych, takich jak hangary, warsztaty, biura, itd. do 31 grudnia 1945 roku 90 044 000 funtów

Razem 107 650 000 funtów.

Wszystko zostało pokryte z rezerw polskiego złota zdeponowanego w Kanadzie.


Dzieki abcd za ten artykul. Ulatwia mi to znacznie rozmowe z Anglikami , kiedy mowa jest o udziale Polakow w ich historii. Osobiscie jestem zadowolony z faktu , ze Polacy zaplacili za swoj udzial w Bitwie o Anglie i ze nie jestesmy im NIC winni. Mysmy po prostu wynajeli cala logistyke za pieniadze , a zatem wszelkie polskie zwyciestwa w tej Bitwie naleza do nas , a nie do Anglii. To, ze zaden polski rzad nie wystawil rachunku Wielkiej Brytanii za poniesione ofiary w ludziach oraz za ewidentne korzysci jakie odniesli Brytyjczycy w wojnie nie jest ani kwestia wdziecznosci , ani wina Brytyjczykow, a tylko i wylacznie wyrazem nieudolnosci Polskich "menegerow" od relacji miedzynarodowych.
Jesli bowiem rozpatrywac Bitwe o Anglie w kategoriach czysto biznesowych , to jest mniej wiecej tak, jakby Ciebie, jako Podwykonawce, zatrudnila jakas Firma do wykonania okreslonej pracy. Firma wynajmuje Tobie swoj sprzet i cala swoja logistyke , ale Ty masz prawo do wystawienia rachunku Firmie za wykonana prace , za swoje umiejetnosci i poswiecenie czasu , za swoje straty i zuzyte nerwy i zdrowie , a takze ujac w tych kosztach swoj profit - zysk. Tego Polacy nie zrobili.
abcd pisze:Toż chyba nada się tu.
Wdzięczność Anglosasów, Aliantów za nasze poświęcenie w obronie ich interesów

Jak napisalem wyzej , jesli Angole potraktowali nasz udzial wylacznie jak interes , to powinnismy sie za ten interes rozliczyc z nimi jak "zydzi", a kochac sie mozemy jak bracia . I w kategoriach braterskiej wdziecznosci nalezy rozpatrywac doroczne obchody zwyciestwa w Bitwie o Anglie w Exeter , ktore sa organizowane z powodu uczczenia pamieci Polakow poleglych i tych , ktorzy przezyli wojne powietrzna o Wyspy. NIe wiedzialem , ze takie uroczystosci sie odbywaja, ale juz wiem i w przyszlym roku z pewnoscia sie na to wydarzenie wybiore , aby uczcic pamiec NASZEGO , polskiego, zwyciestwa , za ktore im zaplacilismy i nie potrzebujemy za to zadnych specjalnych wzgledow bo zwyciezylismy za nasze pieniadze. I to jest chyba jedyna bitwa w historii walki o wolnosc Polski , za ktora my nie musimy dziekowac tym , ktorzy nas laskawie uzbroili ,abysmy mogli walczyc.

Dzisiaj oni nas jeszcze bardziej potrzebuja niz wtedy. Potrzebuja imigrantow , ktorzy pracuja dla Korony uczciwie placac podatki w tym kraju zamiast wylacznie zerowac na ich gospodarce bez pracy pobierajac tylko benefity jak to robia Afrykanczycy ( roznej masci i narodowosci w spadku po ich dawnych koloniach ).

To jest czysty interes - My wykonujemy prace , a Oni placa nam za nia . Dodatkowo czesc z podatkow za ta prace trafia z powrotem do przestrzeni publicznej z ktorej My mozemy swobodnie korzystac - to sa parki , darmowa woda w miejscach publicznych , darmowe toalety miejskie , sciezki rowerowe i szlaki turystyczne dostepne bezplatnie , jak rowniez niektore zabytki pradawnej historii jak np kregi kamienne do ktorych wstep jest wolny i niczym nieograniczony.
Podejscie brytyjskie do tych zagadnien jak do interesu , bez emocji ktore w postaci zacietrzewienia widze u polskich politykow w kwestii np pomnikow czy nazw ulic , jest mi o wiele blizsze.

A wdziecznosc ? Widze ja w usmiechu i uprzejmosci , w szacunku okazywanym przez ludzi sobie nieznanych , ktorzy pozdrawiaja sie chocby krotkim "hay" albo " are you ok ? " . To wielka roznica w porownaniu z bura rzeczywistoscia obecna wsrod rodakow w Polsce , ktorzy sa zbyt zmeczeni , aby rozciagnac usta w chocby zdawkowym usmiechu , a moze boja sie by za ten usmiech nie oberwac od innego sfrustrowanego Polaka ?

Podsumowujac - nikt w Anglii nam nic nie dal za darmo , za to , co mamy zaplacilismy /wypracowalismy sami i to jest powod do DUMY , a nie do zenujacego skamlania o wdziecznosc.

W odniesieniu do polskiego zlota zdeponowanego w Kanadzie - zostalo spozytkowane w najlepszy mozliwy sposob bo dlatego ,aby przyszle pokolenia mogly chodzic z dumnie uniesiona glowa po angielskiej ziemi.
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 230
Podziękował: 32219 razy
Otrzymał podziękowanie: 9274 razy

Re: RZECZYWISTOŚĆ

Nieprzeczytany post autor: abcd » sobota 10 gru 2016, 23:51

exeast pisze:W odniesieniu do polskiego zlota zdeponowanego w Kanadzie - zostalo spozytkowane w najlepszy mozliwy sposob bo dlatego ,aby przyszle pokolenia mogly chodzic z dumnie uniesiona glowa po angielskiej ziemi.

Mógłbyś to rozwinąć.
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

ex-east
Posty: 1145
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 20:57
x 2
x 91
Podziękował: 392 razy
Otrzymał podziękowanie: 1520 razy

Re: RZECZYWISTOŚĆ

Nieprzeczytany post autor: ex-east » niedziela 11 gru 2016, 02:43

abcd pisze:
exeast pisze:W odniesieniu do polskiego zlota zdeponowanego w Kanadzie - zostalo spozytkowane w najlepszy mozliwy sposob bo dlatego ,aby przyszle pokolenia mogly chodzic z dumnie uniesiona glowa po angielskiej ziemi.

Mógłbyś to rozwinąć.

Najkrocej to j/w : Podsumowujac - nikt w Anglii nam nic nie dal za darmo , za to , co mamy zaplacilismy /wypracowalismy sami i to jest powod do DUMY , a nie do zenujacego skamlania o wdziecznosc

Wiaze sie to z tym zlotem polskim zdeponowanym w Kanadzie. Jesli to zloto zostalo spozytkowane na wypozazenie polskich formacji zbrojnych walczacych z okupantem niemieckim - bo taka byla wtedy potrzeba chwili - to znaczy, ze zostalo dobrze spozytkowane w wielu aspektach. Jednym z nich byl dalekosiezny efekt majacy skutki obecnie, a mianowicie ten, ze mozemy sie czuc niezalezni i wolni w relacjach Polakow z Wyspiarzami. To zloto nalezalo do Narodu , a nie do tej czy innej kliki politycznej , ktora roztrwonilaby ten majatek w imie swoich doraznych celow politycznych. Ja rozumiem ,ze niektorym wielce zal , ze nie moga sie do tego zlota juz dobrac , ale poczucie , ze nam , Polakom to sie nalezy nie wiadomo co bo tak i juz - tego nie rozumiem. Anglicy wystawiajac faktury zrobili to zapewne z wyrachowania i checi polozenia lapy na zlocie ( choc to oni wyprodukowali samoloty i poniesli koszty prowadzenia wojny ) , ale jest druga strona tego medalu . Czyniac tak w sposob zamierzony czy nie , ale uregulowali kwestie raz na zawsze, zas na przyklad kwestie odszkodowan wojennych miedzy Polska , a Niemcami do dzis nie zostaly rozstrzygniete i wciaz na nowo psuje to relacje miedzy narodami. Do tego dochodza kwestie sporne o mienie zydowskie, aby wspomniec najswiezsze sprawy.

Porozmawiaj o kwestiach odszkodowawczych z Niemcem , Zydem lub chocby z Czechem , abcd. Kazdy bedzie okopany na swoim stanowisku i tylko wieksze zacietrzewienie narosnie po obu stronach. Z Anglikami mamy sprawe czysta.
0 x



Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 7679
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 27
x 256
Podziękował: 6092 razy
Otrzymał podziękowanie: 12147 razy

Re: RZECZYWISTOŚĆ

Nieprzeczytany post autor: Thotal » wtorek 31 sty 2017, 16:45

Sumliński otwarcie o ... "żydowskich obozach śmierci". PRZECZYTAJ!


Od nas i tylko od nas zależy – od naszej determinacji, konsekwencji i odwagi - jak długo w imię poprawności politycznej pozwolimy na przedstawianie nas, jako narodu morderców, kolaborantów i tchórzy, którym to narodem, w przeciwieństwem do wielu innych, nigdy nie byliśmy! - pisze Wojciech Sumliński na swoim Facebooku.




Bardzo żałuję, że w związku z krótkim pobytem z rodziną w Tatrach nie będę mógł skorzystać z zaproszenia Macieja Pawlickiego do udziału w dzisiejszym programie „Studio Polska” poświęconego „Polish Death Camps”. Żałuję, bo temat ważny, a jego konsekwencje bardziej dalekosiężne, niż wielu osobom mogłoby się wydawać. Zrozumiałem to po wyjeździe za Ocean, do Kanady i Stanów Zjednoczonych, gdy od mieszkających tam Polaków dowiedziałem się, jak wielka jest ignorancja historyczna tamtejszych społeczeństw. Wioletta Kardynał, mieszkająca w Toronto wspaniała polska dziennikarka, z rodziną której się zaprzyjaźniłem, uświadomiła mi, że dla przeciętnego mieszkańca Kanady czy Stanów Zjednoczonych słowo „nazista” z pokolenia na pokolenie brzmi coraz mniej znajomo, a jeśli już brzmi znajomo, to bardziej kojarzy się z Polską, aniżeli z Niemcami. Po tym, gdy synowie Wioletty Kardynał „dowiedzieli się” w kanadyjskiej szkole „prawdy” o roli Polaków w II wojnie światowej i gdy okazało się, że owa specyficznie rozumiana „prawda” nie jest wynikiem indolencji kanadyjskiego nauczyciela historii, lecz efektem zapisów programowych opracowanych dla kanadyjskich szkół, wspomniana dziennikarska za własne pieniądze objechała pół świata, by nakręcić film dokumentalny pt. „Upside down” (Do góry nogami) pokazujący, jak bardzo i jak metodycznie zakłamuje się odpowiedzialność za niemieckie zbrodnie z okresu II wojny światowej. Nie trzeba specjalnej wnikliwości, bo tak naprawdę wystarczy jedynie uczciwość i otwarcie oczu, by zauważyć, komu na tym zależy. Są środowiska w Niemczech, Stanach Zjednoczonych i Izraelu, które w tej sprawie od lat wykonują gigantyczną pracę polegającą na zrzucaniu odpowiedzialność za zbrodnie II wojny światowej na „nazistów”, których narodowość w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych, jak świetnie pokazała to w/w Autorka filmu „Upside down”, już dziś – gdy jeszcze żyją świadkowie historii! – bardziej utożsamiana jest z Polską niż z Niemcami. To nie przypadek, że pewne wpływowe środowiska niemieckie i żydowskie w tej sprawie grają do jednej bramki, choć cele mają przecież różne. Pierwszym - rzecz oczywista jak to, że woda jest mokra – chodzi o rozmycie, a najlepiej o przerzucenie odpowiedzialności za ich zbrodnie, drugim zaś o rzekomo należne gigantyczne odszkodowania od Polski (za co?), który te temat powraca jak bumerang. Nie pomoże zaklinanie rzeczywistości, poprawność polityczna, ani zapewnienia o przyjaźni polsko niemieckiej czy polsko izraelskiej. Gdy w grę wchodzą twarde interesy, a „na stole” leżą wielkie pieniądze, prawda historyczna staje się ich ofiarą - i tak zrodził się mit o „polskich obozach koncentracyjnych” czy później o „polskich obozach śmierci”. Tłumaczenie, że sformułowanie jest poprawne bo przecież obozy te były umiejscowione na terenie Polski jest równie nikczemne i absurdalne, jak nikczemne i absurdalne byłoby mówienie i pisanie np. o „żydowskich obozach śmierci”, bo – jakby w oparciu o podobnie idiotyczną „logikę” mógł ktoś uzasadniać - byli w nich przecież w dużej mierze zamykani Żydzi. Jest zatem wielka praca do przepracowania i nie łudźmy się, że ktokolwiek wykonał ją za nas. Kłamstwa i manipulacje będą trwały tak długo, jak długo nie postawimy twardego oporu podłym oszczercom - z którejkolwiek bądź strony oszczerstwa by nie pochodziły. Pewność swoją czerpię z rozmowy z Andrzejem Pileckim, synem Rotmistrza Pileckiego, którego onegdaj wiozłem z Warszawy do Kazimierza n. Wisłą, w związku z otworzeniem ulicy imienia Rotmistrza. Andrzej Pilecki opowiedział mi niezwykłą historię. Któregoś razu zgłosili się do niego „ważni ludzie z Hollywood” z pytaniem: „czy pan wie, że pana tata miał korzenie żydowskie? Andrzej Pilecki zaprzeczył, „rewelacje” nazwał bzdurą. W odpowiedzi usłyszał: „O pana bohaterskim ojcu wiedzą co poniektórzy w Polsce, ale nic nie wie świat. A my mamy wielomilionowy budżet i największe gwiazdy Hollywood. Proszę nie przeszkadzać, bo przecież ojciec mógł mieć korzenie żydowskie, a pan mógł o tym nie wiedzieć”. Na kolejne dementi ważni ludzie z Hollywood poprosili o przemyślenie sprawy, później przyjechali raz jeszcze, pisali i dzwonili, przekonywali i namawiali. Andrzej Pilecki nie zgodził się jednak „uczynić” z ojca Polaka – Żyda, którym przecież Rotmistrz nie był. Gdyby się zgodził, jakże „prawdziwy” mógłby powstać hit – historia bohaterskiego Żyda, który ucieka z „polskiego obozu koncentracyjnego”, a następnie zostaje zamordowany przez Polaków (bo przecież oprawcy Rotmistrza nosili polskie mundury). Taki film nie powstał tylko dlatego, że na przeszkodzie stanął dzielny syn dzielnego człowieka. I nie ważne, że film, który dzięki postawie Andrzeja Pileckiego nie powstał, nie miałby nic wspólnego z prawdą. Ważne, że byłby po tzw. „linii”, jak „po linii” jest pisanie dziś o „polskich obozach śmierci”.

Od nas i tylko od nas zależy – od naszej determinacji, konsekwencji i odwagi - jak długo w imię poprawności politycznej pozwolimy na przedstawianie nas, jako narodu morderców, kolaborantów i tchórzy, którym to narodem, w przeciwieństwem do wielu innych, nigdy nie byliśmy! Droga walki o prawdę nigdy nie jest łatwa i nie będzie łatwa także i tym razem, ale - paradoksalnie - jest prosta. Jest prosta, bo jak mówił błogosławiony ksiądz Jerzy Popiełuszko, gdy nie wiesz, czego się trzymać, trzymaj się prawdy, a wszystko stanie się proste.

I tylko tyle - i aż tyle - chciałem dziś Państwu powiedzieć w programie „Studio Polska” w TVP


Wojciech Sumliński

http://telewizjarepublika.pl/sumlinski- ... 43877.html




Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 17597
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 29
x 930
Podziękował: 32095 razy
Otrzymał podziękowanie: 25734 razy

Re: RZECZYWISTOŚĆ

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 28 maja 2017, 23:14

Ci cholerni cudzoziemcy. Polacy w bitwie o Anglię

https://www.youtube.com/watch?v=oA6wyhXbWNc
1 x



Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 14294
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 990
x 399
Podziękował: 15120 razy
Otrzymał podziękowanie: 22054 razy

Re: RZECZYWISTOŚĆ

Nieprzeczytany post autor: songo70 » piątek 09 cze 2017, 11:39

0 x


Jak się nie ma talentu, by napisać książkę to się zostaje krytykiem i wylewa wiadro pomyj na innych.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 230
Podziękował: 32219 razy
Otrzymał podziękowanie: 9274 razy

Re: RZECZYWISTOŚĆ

Nieprzeczytany post autor: abcd » środa 21 cze 2017, 08:51

magnapolonia.org pisze:Pod okiem komunistycznej bezpieki kładziono fundamenty pod budowę państwa Izrael
22 stycznia 2017

Obrazek

Wiedza na temat nadreprezentacji Żydów w aparacie bezpieczeństwa w Polsce w latach stalinowskich ma charakter dość powszechny. Niewiele osób natomiast słyszało o roli, jaką komunistyczna bezpieka odegrała w powstaniu państwa Izrael.

Mało kto ma świadomość, że w Bolkowie na Dolnym Śląsku istniał obóz szkoleniowy Hagany, czyli żydowskiej organizacji paramilitarnej, która w okresie międzywojennym, a także w czasie II wojny światowej i po jej zakończeniu działała na terenie Palestynie. Toczyła ona walki oraz organizowała zamachy terrorystyczne, które były wymierzone zarówno w ludność arabską, zamieszkującą Palestynę, jak i w stacjonujące tam wojska brytyjskie i brytyjską administrację. To właśnie Hagana stała się następnie fundamentem, na którym budowano Siły Zbrojne Izraela.

Nie przypadkiem obóz szkoleniowy Hagany powstał na Dolnym Śląsku. To tam po wojnie znajdowało się największe po wojnie skupisko ludności żydowskiej w Polsce. Projekt utworzenia na byłych terenach niemieckich osadnictwa żydowskiego był inicjatywą Żydów, którzy w czasie wojny znaleźli się w niemieckich obozach pracy na tym terenie. Ich idea pozostania i utworzenia na Dolnym Śląsku osiedla żydowskiego uzyskała poparcie komunistycznych polskich władz i centralnych instytucji żydowskich.

Powstanie w czerwcu 1945 Wojewódzkiego Komitetu Żydów na Dolnym Śląsku rozpoczęło okres zorganizowanej działalności wielu instytucji żydowskich, partii politycznych, kongregacji itp. na tym terenie. Do stycznia 1946, tj. do czasu rozpoczęcia repatriacji Żydów polskich ze Związku Radzieckiego, na Dolnym Śląsku mieszkało około 18 tysięcy Żydów. Do kwietnia 1946 ich liczba wzrosła do około 90 tysięcy. Skupisko to obejmowało ponad 40 miast i miasteczek, w których polscy Żydzi prowadzili działalność zawodową, kulturalną, partyjną. Istniały nawet projekty stworzenia na Dolnym Śląsku autonomii żydowskiej, nie było jednak szans na zrealizowanie tego typu idei z przyczyn politycznych i społecznych.

Główny obóz szkoleniowy dla ochotników do Hagany utworzony został w Bolkowie w 1947 roku. Pomocy przy utworzeniu i wyposażeniu obózszkoleniowy Hagany w Bolkowie udzielił American Jewish Joint Distribution Committee. Uczestników rekomendowały partie syjonistyczne (przede wszystkim Poalej Syjon-Prawica). Osoby szkolone w Bolkowie zobowiązywały się, że po przyjeździe do Palestyny będą walczyć w szeregach Hagany.

W większych polskich miastach powstały punkty werbunkowe. Młodym, głównie dwudziestokilkuletnim, ludziom pochodzenia żydowskiego oferowano szybkie przeszkolenie oraz wyjazd na Bliski Wschód, gdzie mieli się osiedlić i walczyć z Arabami i Brytyjczykami o nową ojczyznę. Każdy decydujący się na szkolenie podpisywał deklarację, że po przyjeździe do Palestyny wstąpi do Hagany.

Nad wszystkim czuwało Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, zatwierdzając listy chętnych. Szkoleniem w Bolkowie zajmowali się wysłannicy Hagany, ale pojawili się także instruktorzy wojskowi, którzy służyli w Armii Czerwonej i Ludowym Wojsku Polskim. Zdaniem Hersza Smolara, który z ramienia frakcji żydowskiej PPR nadzorował szkolenie, „byli to wysocy oficerowie, którzy nie mieli pojęcia o warunkach walki w Izraelu. Położenie zmieniło się w chwili, kiedy z Monachium przyszli instruktorzy Hagany”. Całe szkolenie było finansowane przez American Jewish Joint Distribution Committee. W czerwcu 1948 roku Hersz Smolar pisał:

„Ludność miasteczka, jak żydowska, tak i polska, dokładnie wie o charakterze tego obozu. Nie ma żadnej konspiracji. Koło bramy stoi dyżurny. Ćwiczenia odbywają się koło samego obozu, w otwartym polu. W tym samym dniu, kiedy byłem w obozie, wróciła z dwudniowego pochodu grupa (około 50 osób). Do obozu, przez ulice miasteczka, grupa przeszła śpiewając piosenkę sowiecką w języku rosyjskim.”

Kurs trwał po 12 godzin przez 10 dni. W jednym kursie brało udział 100–150 ochotników. W sumie przeszkolono prawdopodobnie ok. 7 tys. wojskowych. Poza klasycznym szkoleniem wojskowym i musztrą, uczestnicy pobierali wiedzę na temat syjonizmu oraz Palestyny. Wszyscy ubrani byli w zielone, amerykańskie mundury z demobilu, przesyłane ze Stanów Zjednoczonych do Polski. Ponoć to właśnie w obozie w Bolkowie szkolenie przeszedł generał Mosze Dajan, dowódca Hagany, szef sztabu armii izraelskiej i późniejszy minister obrony Izraela.

Po odbyciu szkolenia ochotnicy dostawali dokumenty podróży, a Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego sporządzało imienne listy, na podstawie których mogli oni opuścić kraj. Z Bolkowa jechali pociągiem do Katowic. Dalsza droga wiodła przez Pragę, Paryż aż do Marsylii, skąd Żydzi statkiem odpływali do Palestyny, aby dołączyć do oddziałów Hagany. Uczestnicy kursów nie byli kontrolowani przy wyjeździe, nie obejmowały ich ograniczenia dotyczące wywozu kosztowności i pieniędzy.

Obóz w Bolkowie został rozwiązany pod koniec 1948 roku.



WK
http://www.magnapolonia.org/pod-okiem-k ... wa-izrael/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 14294
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 990
x 399
Podziękował: 15120 razy
Otrzymał podziękowanie: 22054 razy

Re: RZECZYWISTOŚĆ

Nieprzeczytany post autor: songo70 » środa 28 kwie 2021, 18:43

171. RZECZYWISTOŚĆ A REALNOŚĆ - O ŻYCIU W ILUZJI
19 wyświetleń•28 kwi 2021

https://youtu.be/pk2FlUm1S-I
0 x


Jak się nie ma talentu, by napisać książkę to się zostaje krytykiem i wylewa wiadro pomyj na innych.

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 17597
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 29
x 930
Podziękował: 32095 razy
Otrzymał podziękowanie: 25734 razy

Re: RZECZYWISTOŚĆ

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 26 lip 2021, 14:21

OPUSZCZONA WIEŚ W POLSCE - ŚWIERZOWA, NIEZNAJOWA, CZARNE
10 840 wyświetleń15 lip 2021

https://www.youtube.com/watch?v=KaJ4hc3TNcM

PoznajKrajTV

Reportaż z poszukiwań i eksploracji opuszczonych wsi w Polsce. Odszukaliśmy tereny dawnych wsi: Świerzowa, Nieznajowa, Czarne. Takich wsi jest kilkadziesiąt na pobliskim terenie. Bliżej określone miejsce opuszczonych wsi to Beskid Niski. Wsie zamieszkiwali dawniej Łemkowie. Sprawdzamy co pozostało po opuszczonych wsiach w Polsce. Zapraszamy
0 x



Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 14294
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 990
x 399
Podziękował: 15120 razy
Otrzymał podziękowanie: 22054 razy

Re: RZECZYWISTOŚĆ

Nieprzeczytany post autor: songo70 » wtorek 07 wrz 2021, 19:35

Rzeczywistość nieoczywista - doświadczenia
1103 wyświetlenia7 wrz 2021


https://youtu.be/dARtMWG_nxo
0 x


Jak się nie ma talentu, by napisać książkę to się zostaje krytykiem i wylewa wiadro pomyj na innych.

ODPOWIEDZ