Drodzy forumowicze i goście!

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 8844
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 443
Podziękował: 17264 razy
Otrzymał podziękowanie: 15036 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 02 paź 2017, 23:46

Tajemnice Starożytności Odyseja Trojańska

https://youtu.be/RRS-sx_KGFs


HSMax Official
Opublikowany 31 paź 2017
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 8844
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 443
Podziękował: 17264 razy
Otrzymał podziękowanie: 15036 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 12 paź 2017, 00:47

Polska organizacja bezlitosnych zabójców. Rosjanie byli przerażeni [Enigma]

https://www.youtube.com/watch?v=sn95SSjKzu4

Opublikowany 1 wrz 2014

Zobacz więcej na http://ENIGMA.wp.tv Terroryzm to jedno z ważniejszych haseł definiujących politykę najpotężniejszych państw świata. Forma, z jaką dziś jest kojarzony, zaczęła kształtować się w drugiej połowie XX wieku. Podobne rodzaje działalności towarzyszyły jednak ludzkości od setek lat.

Zabijał Niemców dla Polski. Nieprawdopodobna historia [Enigma]

https://www.youtube.com/watch?v=wN20higwkVE

Opublikowany 17 lis 2014

Zobacz więcej na http://ENIGMA.wp.tv Stanisław Supłatowicz urodził się w 1920 r. wśród kanadyjskich indian. Jego matka, Polka zesłana na Syberię, uciekła na Alaskę przed rewolucją bolszewicką. Supłatowicz trafił do Polski tuż przed II wojną światową. Jego odwaga i umiejętności zwiadowcze przeszły do legendy wśród żołnierzy AK.
0 x



Awatar użytkownika
św.anna
Posty: 917
Rejestracja: środa 24 sie 2016, 12:41
x 68
x 54
Podziękował: 1865 razy
Otrzymał podziękowanie: 2069 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: św.anna » piątek 20 paź 2017, 23:19

Królowa Śniegu

Aleksandra marzła przez całe życie. Marzła nocami, sypiając nawet podczas mroźnych zim w pokojach z szeroko otwartymi oknami. Latem też spała w przenikliwym chłodzie, bo kazała ustawiać w sypialni wiadra wypełnione lodem. Łóżka zmieniała kilka razy w ciągu nocy, zanurzając się wciąż na nowo w zimnej pościeli. O ile w ogóle można nazwać pościelą prześcieradło i cienką sarnią skórkę, którą zamiast kołdry naciągała na ramiona. Musiało być chłodno, chłodno, chłodno!

Dzień przynosił kolejne tortury. Rano była kąpiel w zimnej wodzie, a wieczorem, przed balem, nacieranie ciała lodem i woskiem. Aleksandra widziała, jak jej jasna skóra pod wpływem tych zabiegów napina się i nabiera rumieńców, jak spłycają się zmarszczki, a poniżej dekoltu przejrzystej empirowej sukni zarysowują się sutki. Dla takiego wyglądu była gotowa znieść wszystko: codzienne jadanie wstrętnych, wyłącznie zimnych posiłków, dziesięciokilometrowe spacery, wyczerpujące konne galopady i wieczny chłód. Była młoda. Wciąż, cały czas, mimo upływających kolejnych dziesiątek lat. Przyjaciółki z jej dzieciństwa obnosiły twarze pokrytą siecią zmarszczek i ręce brzydko wykrzywione reumatyzmem, a jej czas się nie imał. Ona wciąż była piękna, wciąż podziwiana, wciąż brała sobie młodych kochanków. Jej udało się oszukać czas.

Obrazek

Dzięki temu generałowa Aleksandra Zajączkowa przeszła do historii. Zachwyceni współcześni pisali o niej tak, jak jeden z bywalców jej salonu: "Pamiętam panią Zajączkową [wtedy 65-letnią] w gazowej sukni z różą we włosach, wachlarzem w ręku na balach i wyznam, że jeśli nie zachwycony, to zdziwiony stanąłem na jej widok. Zachowała czerstwość, wdzięk i ubiór młodego wieku, ... Czuła i kochała, jak piętnastoletnia panienka".
Honoriusz Balzak, który spotkał Aleksandrę, gdy ta przekroczyła już osiemdziesiątkę, był jeszcze bardziej zadziwiony. Zdaniem pisarza nie wyglądała więcej niż na 35 lat. „Podrwiwa ze śmierci, śmieje się z życia - pisał Balzak. - Niegdyś zadziwiła [cara] Aleksandra, dziś prześciga Mikołaja wspaniałością przyjęć. Zaprawdę to jest bajka o wróżce, jeśli to nie jest w ogóle żywa wróżka z bajki - madame Zayonscek”.

Dziś z takim samym zachwytem piszą o tej żyjącej na przełomie osiemnastego i dziewiętnastego wieku damie lekarze, wskazując, że była prekursorką krioterapii. Z entuzjazmem potwierdzają, że ujemne temperatury mają wspaniałe działanie odmładzające - stymulują krążenie krwi w skórze, poprawiają jej jędrność, opóźniają procesy starzenia. Podziwiają przy tym hart Aleksandry, bo dziś pacjenci zamykani są w kriokomorach zaledwie na kilka minut, a ona spała w mrozie przez całe długie noce.


Obrazek
Pałac Namiestnikowski (dziś Prezydencki),królestwo Aleksandry

No właśnie, przez całe długie noce. Jak wyglądałoby życie Aleksandry, gdyby je opowiedzieć z jej perspektywy, a nie zachwyconych nią mężczyzn i młodszych o dwa wieki z górą lekarzy? Pewnie byłaby to opowieść o udręce zimnych nocy wypełnionych płytkim, przerywanym, nie przynoszącym ukojenia snem. I równie koszmarnych dni, skoro ich głównym punktem były wyczerpujące marszruty, często w śniegu, deszczu i przenikającym do szpiku kości mrozie, po których nie można było liczyć ani na ciepłą kąpiel, ani nawet na filiżankę parującej herbaty. Codzienność Aleksandry była ujęta w rygorystyczne ramy, jak życie rekruta, nieustannie czuwającego w pogotowiu na sygnał do ataku. Ona też miała swój front - był nim warszawski salon i wystawne przyjęcia w pałacu na Krakowskim Przedmieściu, którego była gospodynią.

Jako żona generała Józefa Zajączka, mianowanego przez cara pierwszym namiestnikiem Królestwa Polskiego, za wszelką cenę chciała stanąć na wysokości zadania. Rozkwitała wieczorami. W swoich gazowych sukniach, z różami we włosach i wachlarzem w dłoni, podejmowała zachwyconych gości, czarowała dowcipem, uśmiechem i niezmiennie olśniewającą urodą. W całej Europie było głośno o tłumach wielbicieli generałowej, z których wielu mogło być jej wnukami. Wdawała się z nimi w romanse, a najgłośniejszy był ten z przystojnym Wojciechem Grzymałą, referendarzem stanu w Królestwie Polskim. Ona miała wtedy 70 lat, on zaledwie 30, a ich skandalizujący związek rozgrzewał wszystkie plotkarki europejskich dworów.

Obrazek
Gen. Józef Zajączek,
wyrozumiały mąż lodowej królewny

O tym, jak kończyły się te romanse, nie wspominano. A kończyły się szybko. Trudno dziś ocenić, czy fascynacja generałową wynikała faktycznie z jej niecodziennej urody, czy tylko z jej pozycji. Była przecież żoną namiestnika, pierwszą damą Królestwa Polskiego, a blask władzy nawet z miernoty jest w stanie uczynić osobę o magnetycznej sile przyciągania. Tak czy inaczej romans z Grzymałą nie trwał długo. On przeniósł uczucia na George Sand, francuską pisarkę młodszą o pięćdziesiąt lat od Aleksandry, a ona wróciła do wyrozumiałego męża (nota bene też romansującego na prawo i lewo).

Przeżyła Józefa Zajączka o dwadzieścia lat. Dzieci nie mieli. Aleksandra doczekała sędziwego wieku (ach, te dobrodziejstwa krioterapii!), umarła jako dziewięćdziesięcioletnia staruszka, choć niektórzy twierdzą nawet, że miała już lat 98. Ponoć i wtedy nie wyglądała staro, przypominała najwyżej pięćdziesięciolatkę. Ale czy umarła szczęśliwa - historycy nie wspominają.
http://kobietyihistoria.blogspot.in/201 ... niegu.html
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 8844
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 443
Podziękował: 17264 razy
Otrzymał podziękowanie: 15036 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 29 paź 2017, 20:10

Jaką tajemnicę skrywa zamek Glamis?

Jeśli staniemy przed zamkiem i policzymy wszystkie okna, a następnie porównamy to z liczbą okien liczonych od wewnątrz, wynik nie wyjdzie identyczny - będzie brakować nam dwóch. Sekretny pokój? Jeśli tak, to gdzie jest i co skrywa?

Obrazek

Przez dziesiątki lat zdarzało się czasem, że ktoś ze służących lub gości zamku przypadkowo natrafił na tajemniczą komnatę. Cokolwiek tam widzieli sprawiało, że uciekali przerażeni. Straż zamkowa chwytała ich, po czym wyrywano im języki i wrzucano je do ognia. Miało to zapewnić wieczne milczenie, tak jakby samo pozbawienie języka nie wystarczało.

Któż z nas nie słyszał historii o nawiedzonych miejscach, budowlach i ich murach skrywających przerażające historie? Liczne są przecież opowieści o zamkach, po których włóczą się i straszą dawno zmarli mieszkańcy, którzy nie potrafią przedostać się na druga stronę świata.

Najlepszym przykładem jest tutaj znajdujący się w hrabstwie Angus zamek Glamis, uważany w środowisku ludzi zajmujących się zjawiskami paranormalnymi za jeden z najbardziej nawiedzonych zamków w Szkocji. Szare mury Glamis stoją w malowniczo położonej, północno-wschodniej Szkocji. Okolica zamku otoczona jest kwiecistymi ogrodami, wiekowymi drzewami i rzeźbami. Sam budynek został zbudowany w stylu "Scottish Baronial". Tak prezentuje się z zewnątrz. Natomiast jego wnętrze skrywa bardziej mroczny obraz.

Przez stulecia twierdza zyskała opinię miejsca skrywającego przerażający sekret. Już na pierwszy rzut oka można dostrzec różnice w architekturze. Jeśli staniemy przed zamkiem i policzymy wszystkie okna, a następnie porównamy to z liczbą okien liczonych od wewnątrz, wynik nie wyjdzie identyczny - będzie brakować nam dwóch okien. Wychodzi na to, ze zamek skrywa coś na wzór sekretnego pokoju. Jego przeznaczenie i zawartość stały się tematem debaty, która trwa już od blisko sześciu stuleci. Nikt z właścicieli nie jest do końca zorientowany, gdzie dana komnata jest umiejscowiona. Padają liczne przypuszczenia wskazujące najczęściej typowaną lokalizację jako ostatnie piętro jednej z wież. Przez dekady pojawiały się jednak różne, mrożące krew w żyłach historie. Kolejne pokolenia służących przekazywały sygnały o dziwnych stukach w ścianach. Jeden z lordów Strathmore ponoć słyszał, jak król James V wspomina o rzeczy zamkniętej w pokoju. Wielu służących przypuszczało, że "rzeczą" jest zdeformowane dziecko, efekt trwającej całe stulecia tradycji zawierania małżeństw między bliskimi krewnymi w obrębie arystokracji. Przypuszczenia wydają się dość racjonalne, gdyż w zamku znaleziono obraz olejny, przedstawiający dziecko o zniekształconym tułowiu. Tożsamość namalowanej osoby niestety nie została ustalona.

Historia zamku sięga XI wieku, kiedy to zaczynał jako niewielki domek myśliwski z wieżyczką mieszkalną. To w niej ukrywał się morderca króla Kennetha III, jego kuzyn - Malcolm II. Morderca został zabity przez rebeliantów w 1034 r. Zasłynął pozostawiając po sobie niezmywalną do dziś plamę krwi na podłodze, która znajduje się w centralnej sali. Od XIV wieku budowla została ofiarowana Johnowi Lyonowi i jego potomkom przez króla Szkocji, Roberta II Stewarta. To za ich sprawą zamek jest dzisiaj określany jako arcydzieło architektury. W budynku tym dorastała także słynna Brytyjska Królowa Matka - Elizabeth Bowes-Lyon. Ciekawostką było goszczenie na zamku szkockiego króla zwanego Makbetem. Szekspir na jego losach oparł jeden ze swych największych dramatów, przy okazji unieśmiertelniając jedną z sal, w której umiejscowił scenę zabójstwa króla Dunkana. Po dziś dzień zwiedzający mogą oglądać tę sztukę wędrując wraz z aktorami po królewskich komnatach. Częstymi gośćmi w dzisiejszych czasach bywają członkowie rodziny królewskiej. Odbywają się tam także rodzinne imprezy, zaręczyny i wesela. Ze względu na liczne legendy związane z Glamis zaczęto określać go mianem najbardziej nawiedzonego zamku w Szkocji.

Jedną z nich jest historia związana z Janet Douglas czyli Lady Glamis - żoną i trucicielką lorda Jakuba Douglasa. Kobieta została spalona na stosie w Edynburgu za uprawianie magii. Lady obecnie ukazuje się pod postacią Szarej Damy określanej jako "Gray Lady", która modli się w zamkowej kapliczce przed ołtarzem. Widywana jest także w pozycji siedzącej w tylniej ławie kapliczki. Co ciekawe, występują w tym miejscu zjawiska, które parapsychologowie uważają za dowód istnienia ducha. Skutkiem przebywania zjawy w zamczysku są szybkie zmiany temperatury oraz gęstniejące powietrze, powodujące u niektórych gości omdlenie. Zagłębiając się dalej w historię zamku Glamis, natknąć się można na wydarzenie z roku 1486, kiedy to doszło do wyjątkowo makabrycznej sytuacji. Mieszkająca w pobliżu rodzina Ogilvie poprosiła ówcześnie panującego lorda Glamisa o schronienie przed wrogim rodem Lindsayów. Panujący możnowładca rozkazał ulokować swych nowo przybyłych gości w podziemnej komnacie. Rodzina Ogilvie została zamknięta na miesiąc, pozostawiona na łaskę losu i bez pożywienia. Po otwarciu drzwi w pomieszczeniu odnaleziono tylko jedną osobę, która jakimś cudem przeżyła. Jak się później okazało, przetrwała dzięki temu, że pożywiała się pozostałymi członkami rodziny. Jej stan psychiczny także pozostawał wiele do życzenia. Nie ustalono dlaczego lord Glamis w taki sposób postąpił z rodem Ogilvie. Być może Lyonowie byli sprzymierzeńcami Lindsayów, a może to tylko chory eksperyment lorda.

Na łąkach okalających zamek pojawia się postać jęczącego mężczyzny uciekającego przed niewidzialnym oprawcą. Według historyków jest to prawdopodobnie duch czarnoskórego służącego, na którego postanowiła zapolować szlachta w XVII stuleciu. Wtedy to panowie Glamis urządzali sobie polowania na ludzi. Służący został rozszarpany przez psy gończe, podczas gdy wysoko postawione damy śmiały się patrząc na dramatyczną sytuację. I nie ma w tym nic dziwnego, bo w tamtych czasach właśnie w taki sposób szlachta urozmaicała sobie wolne chwile. Być może z zamordowanym niewolnikiem należy łączyć jednego z duchów zamku.

Wracając do wątku komnaty, przez dziesiątki lat zdarzało się, że ktoś ze służących lub gości zamku przypadkowo natrafił na tajemniczy pokój. Cokolwiek tam widzieli, sprawiało że uciekali w przerażeniu. Straż zamkowa, aby nie robić zamieszania, chwytała "nawiedzonych", po czym wyrywano im języki i wrzucano do ognia. Miało to zapewnić wieczne milczenie. Większość ofiar tego procederu umierała z szoku lub utraty krwi. Jednej z pokojówek udało się uciec z izby tortur. Schwytano ją jednak, skręcając jej kark. Ciałem zaopiekowały się zwierzęta z lasu. Sekret zamku Glamis powrócił w 1904 roku, wspomniany przez 13-letniego hrabiego Bowes-Lyon. Zachęcany przez przyjaciela odpowiedział mu, że gdyby posiadał straszliwy sekret, oddawał by Bogu cześć, że to nie on musi sobie z nim radzić. Ponoć ciekawski przyjaciel dostąpił zaszczytu i odkrył sekretną komnatę. Skutkiem zdobycia zakazanej wiedzy było jeszcze szybsze wysłanie do dalekich kolonii.

Plotki głoszą, że żadna kobieta nigdy nie zostanie zapoznana z sekretem zamku Glamis. Istnieje teoria, że niektórzy członkowie rodziny królewskiej poznali tajemnicę, ale są to tylko mężczyźni. Według tradycji poznają go zawsze podczas swoich osiemnastych urodzin. Żaden z nich nigdy ani nie potwierdził, ani nie zaprzeczył tym pogłoskom. Wśród teorii na temat tego, co znajduje się w rzekomej komnacie znajduje się między innymi ta, że został w niej zamurowany hrabia Beardie, który podobno zawarł pakt z diabłem. Mówi się także, że przetrzymywano tam syna władców Glamis, który ze względu na niemal kazirodcze małżeństwo jego rodziców urodził się bardzo zdeformowany. Co prawda oficjalna wersja głosiła, że dziedzic zmarł zaraz po urodzinach, jednak ludność spekulowała, że "Potwór z Glamis" żyje i cały czas przebywa w zamku. Jeszcze jedna teoria na temat komnaty mówi, że pomieszczenie skrywa bliżej nieokreśloną, ale wyjątkowo upiorną tajemnicę, którą znają tylko prawowici właściciele posiadłości. Nikt poza nimi nie wie i pewnie nigdy nie pozna prawdy, co tylko zwiększa atrakcyjność tajemniczego zamczyska, które do dziś przyciąga rzesze turystów.

http://strefatajemnic.onet.pl/duchy/jak ... amis/s672p
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 8844
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 443
Podziękował: 17264 razy
Otrzymał podziękowanie: 15036 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 15 gru 2017, 22:15

Królowa Bona Ostrzega Przed Niemcami - Nieśmiertelna Lekcja Geopolityki Dla Polaków

https://www.youtube.com/watch?v=IWrBFKMyAOw

Opublikowany 28 paź 2015
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 8844
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 443
Podziękował: 17264 razy
Otrzymał podziękowanie: 15036 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: janusz » wtorek 26 gru 2017, 19:56

Sekretna biblioteka Iwana Groźnego

https://youtu.be/aBomFbWSa1Y

CreoCreowski Dokumentalnie
Opublikowany 23 lis 2017
Iwan IV Groźny – pierwszy car Rosji był okrutnym władcą. Rządził silną ręką, a jednocześnie dokonał wiele reform, budując potęgę swojego państwa. Władca posiadał własną podziemną bibliotekę, gdzie zgromadził wiele rękopisów, ksiąg i literaturę z całego świata, a niektóre ze zbiorów miały pochodzić z dawnej Biblioteki Aleksandryjskiej. Po jego śmierci w 1584 roku księgozbiór zaginął. Wiele osób poświęciło swoje życie poszukując księgozbioru Iwana Groźnego.

Uważa się, że bibliotekę zapoczątkował dziadek Iwana Groźnego, Iwan III Srogii. Po śmierci pierwszej żony Marii Twerskiej w 1467 roku, papież Paweł II zaproponował Iwanowi III ślub z Zofią z dynastii Paleologów, bratanicą ostatniego cesarza bizantyjskiego, próbując pozyskać Rosyjski Kościół Prawosławny dla unii z Kościołem rzymskokatolickim. W 1472 roku Iwan III zawarł ślub z Zofią, a księżna przywiozła ze sobą do Moskwy ponad 800 ksiąg. Większość zbiorów w języku starogreckim, starohebrajskim i po łacinie pochodziły z Biblioteki Konstantynopola, które uratowano tuż przed zdobyciem miasta przez Turków w 1453 roku. Niektóre z rękopisów miały ponoć pochodzić z dawnej Biblioteki Aleksandryjskiej.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 8844
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 443
Podziękował: 17264 razy
Otrzymał podziękowanie: 15036 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 20 sty 2018, 23:33

Polaraxa 19 - konspiracja Zumy, żelazny tron w Wielkiej Piramidzie, przepowiednie w Malawi

https://www.youtube.com/watch?v=yXXn0cTtNno

Opublikowany 17 sty 2018
Los zaginionego satelity Zuma nadal mnie intryguje. Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się być jasne, ale cała historia ma być może drugie dno. Instynkt podpowiada, że w tle dzieje się znacznie więcej. Na poczekaniu wymyśliłem dwie teorie hmmm konspiracji na temat tego, co mogło się naprawdę wydarzyć. Aby nie obie nie pomieszały się ze sobą dziś pierwsza z nich - bardziej dramatyczna. Druga w następnej audycji. Jakoś niewiele mówi się o poważnych problemach jakie niosą ze sobą wstawiane w komputery mikroprocesory. Okazuje się, że stały sie łupem hakerów a nasz rozbuchany, wirtualny świat jest kolosem na glinianych nogach. Świat nieustannie dostarcza zdumiewających informacji na temat natury człowieka. Dziś o tym, jak przepowiednie działają w afrykańskim kraju Malawi. Pozostając na kontynencie afrykańskim - interesująca teoria, co może kryć odkryta właśnie komnata w Wielkiej Piramidzie w Gizie. Na koniec historia o tym jak Beatlesi chcieli zagrać we "Władcy Pierścieni" i dwie notki na temat węży, których drogi czasami krzyżują się z człowiekiem i ani ludzie ani węże nie są zachwycone takimi spotkaniami. Nie zawsze też człowiek jest górą.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 8844
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 443
Podziękował: 17264 razy
Otrzymał podziękowanie: 15036 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: janusz » wtorek 23 sty 2018, 23:44

„Korona królów” sparodiowana w SNL Polska. Tomasz Karolak w roli Łokietka
23.01.2018

Gwiazdą siódmego odcinka SNL Polska był Tomasz Karolak. Aktor znany m.in. z komedii romantycznych i serialu „Rodzinka.pl” wystąpił w roli Władysława Łokietka w skeczu parodiującym serial TVP „Korona królów”.

Obrazek

W każdym odcinku SNL zobaczyć można skecze oraz parodię w wykonaniu grupy komików i specjalnej gwiazdy. Gościem 7. odcinka programu był Tomasz Karolak. Aktor pojawił się w wyjątkowej roli: zagrał Władysława Łokietka w skeczu parodiującym hit TVP: „Koronę królów”. Jak wypadł?
https://www.youtube.com/watch?time_continue=232&v=aCS0PdMOJjg

Wielu widzów przyznaje, że to jeden z najlepszych, a nawet najlepszy dotąd odcinek SNL. „Jestem pozytywnie zaskoczony Karolakiem” — napisał jeden z komentujących. Widzowie przyznają, że parodię oglądało im się lepiej niż oryginał na TVP. „Kostiumy lepsze niż w oryginale” — pada stwierdzenie.

Co ciekawe, a mogło umknąć tym, którzy nie oglądają „Korony królów”, w roli Kazimierza gościnnie wystąpił Mateusz Król, aktor, który tę samą postać gra w telewizyjnym oryginale. Zauważyli to widzowie serialu i przyznali, że Król wykazał się dużym dystansem do siebie.

Cały siódmy odcinek SNL Polska można obejrzeć na platformie Showmax. Kolejna odsłona programu i nowy prowadzący w kolejnej części show — 27 stycznia.

RadioZET.pl/SA

http://www.radiozet.pl/Rozrywka/Filmy-i ... i-Lokietka
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 8844
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 443
Podziękował: 17264 razy
Otrzymał podziękowanie: 15036 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 29 sty 2018, 00:52

Łowcy Mitów – Ksiądz, jego kochanka i Święty Graal

https://www.youtube.com/watch?v=zI3Ah3OspSo

Metal Detectives
Opublikowany 15 sty 2018

Pod koniec XIX wieku proboszcz małej francuskiej miejscowości Rennes-le-Château Bérenger Saunière stał się bajecznie bogaty za sprawą odnalezienia skarbu w starym kościele.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 8844
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 443
Podziękował: 17264 razy
Otrzymał podziękowanie: 15036 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 23 kwie 2018, 23:21

Daisy okiem przewodnika

https://www.youtube.com/watch?v=buKnbJAoqNE

Opublikowany 8 wrz 2016
Daisy – Księżna Maria Teresa Oliwia Hochberg von Pless – jakie były jej losy, jaką posiadała władzę i z czym musiała się zmierzyć w swoim życiu – niełatwe losy bogatej księżnej, która miała wszystko, a jednak… Posłuchajcie opowieści przewodnika na Książu – Andrzeja Gaika.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 8844
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 443
Podziękował: 17264 razy
Otrzymał podziękowanie: 15036 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 29 kwie 2018, 00:02

Daisy - wspomnienie minionego świata (2011)

https://www.youtube.com/watch?v=BETPmAEI-Vg

Opublikowany 27 lut 2015
Film o losach księżnej Daisy von Pless de domo Marii Teresy Oliwii Cornwallis-West (1873-1943).

Wspomnienia z minionego życia księżnej snuje Dolly (Doroty Crowther), wierna służąca, która towarzyszyła Daisy do ostatnich jej chwil. Film opatrzony jest komentarzami Christine Rickards-Rostworowskiej, autorki najnowszej, powstającej właśnie biografii księżnej, dr. Jerzego Tutaja - Prezesa Zamku Książ w latach 2004-2011, Magdaleny Woch - Zamek Książ, Doroty Stempowskiej, córki książęcego stajennego, Macieja Klussa – dyrektora Muzeum Zamkowego w Pszczynie, prof. dr. hab. Zdzisława Żygulskiego jr. – tłumacza książki W. Johna Kocha „Daisy”, Bronisławy Jeske-Cybulskiej - współautorki książki "Księżna Daisy - Pani na Książu i Pszczynie" oraz Russella Harrisa – kuratora wystawy „Daisy, księżna von Pless: Szczęśliwa lata”.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 8844
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 443
Podziękował: 17264 razy
Otrzymał podziękowanie: 15036 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 10 maja 2018, 23:59

Życie w Średniowieczu 01 Chłop

https://www.youtube.com/watch?v=6FrFwOclQtc

Opublikowany 16 lip 2014

Życie w Średniowieczu 02 Mnich

https://www.youtube.com/watch?v=J_eaD5GbJys

Opublikowany 17 lip 2014
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 8844
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 443
Podziękował: 17264 razy
Otrzymał podziękowanie: 15036 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 11 maja 2018, 20:44

Życie w Średniowieczu 03 Dama

https://www.youtube.com/watch?v=gNLCTWQP1RU

Opublikowany 17 lip 2014

Życie w Średniowieczu 04 Minstrel

https://www.youtube.com/watch?v=ahtOq4c8xXY

Opublikowany 18 lip 2014
0 x



Awatar użytkownika
Piter1974
Moderator
Posty: 332
Rejestracja: niedziela 28 cze 2015, 23:26
x 1
x 35
Podziękował: 654 razy
Otrzymał podziękowanie: 1042 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: Piter1974 » wtorek 15 maja 2018, 19:56

Wywiad z Profesorem Cęckiewiczem - architektem z Politechniki Krakowskiej, autorem Kina Kijów i Hotelu Cracovia. czy Sanktuarium Bożego Miłosierdzia.
Na polskiej scenie artystycznej jest to bardzo barwna postać. Swoimi osiągnięciami może pochwalić się w architekturze, rzeźbie czy nawet poezji.
Podczas jego 94 lat życia miał liczne kontakty z rządem Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Był niezwykle z nim związany jako Główny Architekt Miasta Krakowa, ale nigdy nie wstąpił do partii. Podczas drugiej wojny światowej był żołnierzem AK, co zresztą odbiło się na jego karierze.
Projektował budynki używane przez władze PRL jako elementy prorządowej propagandy (np. Pomnik Zwycięstwa Grunwaldzkiego)
W tym odcinku sytuacja na wojnie oraz tuż po wojnie. Jak wyglądał Wawel po II Wojnie Światowej. Jak wyglądała nauka podczas okupacji. Jak wyglądały egzaminy wstępne na studia?

https://www.youtube.com/watch?v=kZ_Ex1T4c88&lc=z222gdkp1zbjgrdq504t1aokgj420jhy22a21hh1f1gjbk0h00410
0 x


"ARS LONGA VITA BREVIS".

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 8844
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 443
Podziękował: 17264 razy
Otrzymał podziękowanie: 15036 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 02 cze 2018, 00:19

FLIP I FLAP - PRAWDZIWA HISTORIA

https://www.youtube.com/watch?v=ipu-u8NuwT8

Opublikowany 13 maj 2018
Opowieść o postaciach filmowych, w które przez przeszło trzydzieści lat wcielali się amerykańscy aktorzy komediowi Stan Laurel i Oliver Hardy. Dokument zawiera niepublikowane wcześniej zdjęcia i filmy z prywatnych archiwów bohaterów.
Powstało około stu filmów krótko- i pełnometrażowych z udziałem tych postaci w różnych wersjach językowych. Humor opierał się na gagach związanych z kontrastem między szczupłym, niskim i niezdarnym Flipem a grubym, wysokim i energicznym Flapem.
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 4823
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 563
x 186
Podziękował: 7887 razy
Otrzymał podziękowanie: 8342 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: chanell » sobota 02 cze 2018, 10:30

Genialny duet ,do dziś uwielbiam ich oglądać ! Zawsze mnie rozsmieszają .
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 8844
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 443
Podziękował: 17264 razy
Otrzymał podziękowanie: 15036 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 11 cze 2018, 14:24

Ucieczka

https://www.youtube.com/watch?v=S2DpJnNWA7o

zalwit
Opublikowany 10 cze 2018
Plan ewakuacji całego państwa?....a może coś takiego miało już miejsce i to wcale nie tak dawno temu.......
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 8844
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 443
Podziękował: 17264 razy
Otrzymał podziękowanie: 15036 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 18 lip 2018, 23:01

Grunwald 1410

https://www.youtube.com/watch?v=cgNID1JKPjw&t=352s

Opublikowany 10 kwi 2013
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 8844
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 443
Podziękował: 17264 razy
Otrzymał podziękowanie: 15036 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 12 sie 2018, 22:32

0 x



Awatar użytkownika
Piter1974
Moderator
Posty: 332
Rejestracja: niedziela 28 cze 2015, 23:26
x 1
x 35
Podziękował: 654 razy
Otrzymał podziękowanie: 1042 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: Piter1974 » środa 22 sie 2018, 11:09

0 x


"ARS LONGA VITA BREVIS".

Awatar użytkownika
Piter1974
Moderator
Posty: 332
Rejestracja: niedziela 28 cze 2015, 23:26
x 1
x 35
Podziękował: 654 razy
Otrzymał podziękowanie: 1042 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: Piter1974 » czwartek 23 sie 2018, 23:49

0 x


"ARS LONGA VITA BREVIS".

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 8844
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 443
Podziękował: 17264 razy
Otrzymał podziękowanie: 15036 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 30 sie 2018, 00:27

Polaraxa 49 - Arka Przymierza, skarby Miedzianego Zwoju i metale z Roswell

https://www.youtube.com/watch?v=7jcs05igX2Q

Opublikowany 29 sie 2018
Polaraxa, odcinek 49 w zasadzie poświęcony jest dwóm tematom. Pierwszy ma ponad 2 tysiące lat i od tak długiego czasu mocno pobudza ludzką wyobraźnię. Dotyczy on Arki Przymierza i skarbów ze Świątyni Salomona w Jerozolimie. Kiedy wydawałoby się, że artefakty te przepadły gdzieś w mrokach historii na zawsze, nieoczekiwanie Zwoje z Qumran stały się źródłem nowych informacji - bardzo precyzyjnych - gdzie ich szukać. szczególnie jeden z nich, tzw. Miedziany Zwój - daje szczegółowe wskazówki, ale problem w tym , że przez lata nie udawało się ich odpowiednio odczytać. Jim Barfield, inspektor przeciwpożarowy z Oklahomy i pasjonat Biblii uważa, że odnalazł te miejsca, bo jest ich kilkadziesiąt i przekonał o swoim odkryciu władze archeologiczne Izraela. Decyzja o podjęciu takich wykopalisk jest jednak bardziej skomplikowana niż nam się na pozór wydaje. Naród wybrany, to twór skomplikowany i jego długa i burzliwa historia przewija się w tle opowieści.

Drugi temat to dokończenie historii metali znalezionych w Roswell i pochodzących z rozbitego pojazdu Obcych. Po latach impasu nieoczekiwany telefon do Lindy Moulton Howe od naukowca pracującego w Strefie 51, wyjaśnia wiele intrygujących technicznych detali tego metalu. Do tego dołącza się opowieść yeomana z bazy wojskowej na Okinawie, który przypadkiem w otwartym sejfie zobaczył dokument i fotografie na temat katastrofy latającego spodka. po latach opowiedział o tym Lindzie Moulton Howe i stworzył własne rysunki tego co zobaczył na zdjęciach.

W program także zdjęcia od Państwa. część z nich dotyczy odkryć dr Franza Zalewskiego i jest to dla mnie okazja aby wyjaśnić moją rezerwę (ale nie niechęć) do jego osoby i rewelacji jakie przedstawia na temat rozmaitych prehistorycznych starożytności.

Jedyna teoria konspiracji to historia holokaustu białych farmerów w RPA, którzy siłą wyrzucani są ze swojej ziemi i często tracą życie stając w jej obronie.
0 x



Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 6419
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 22
x 178
Podziękował: 4837 razy
Otrzymał podziękowanie: 9824 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: Thotal » niedziela 02 wrz 2018, 02:19

https://www.minds.com/media/879612031335321600


A oto tekst usunięty kilka godzin temu przez bolszewików z Facebooka. :) Zostałem za niego zbanowany, tym razem tylko na 24 godziny. O przeszłości i teraźniejszości. O tym, jak ściśle i nierozerwalnie się ze sobą łączą. Równie długie, co... fascynujące. Nie dlatego, że ja to piszę, tylko dlatego, że historia jest fascynująca, a teraźniejszość - niezwykle emocjonująca. Poświęć chwilę. AKT PIERWSZY. Rok 1683. Muzułmanie szykują się do wielkiego i ostatecznego natarcia na Europę. Doradcy Sobieskiego sugerują, by - przynajmniej na razie - nie mieszał się w ten konflikt, i pozwolił, żeby obie walczące strony, czyli wojska tureckie i wojska Europy Zachodniej, wzajemnie się wykrwawiły, na czym skorzystałaby Polska. Dziś wiemy, że były to bardzo słuszne rady. Że Polacy powinni przyglądać się z boku, jak Europa się wykrwawia. No właśnie, DZIŚ to wiemy. Dziś wszyscy jesteśmy mądrzy i wszystkowiedzący. 31 marca 1683, polski król i austriacki cesarz, w obliczu nadchodzącego zagrożenia, zawierają przymierze przeciw Turkom. Główną odpowiedzialność bierze na siebie cesarz, zobowiązując się do wystawienia armii 60-tysięcznej, Sobieski ma dostarczyć 40 tysięcy. W dodatku cesarz Leopold zobowiązuje się do utrzymania polskiej armii, pieniądze na ten wielki wydatek (bo wyżywienie kilkudziesięciu tysięcy chłopa to nie jest hop siup, o innych wydatkach nie wspominając) dostanie od papieża. Pozostało więc tylko czekać na rozwój sytuacji, i w razie potrzeby - lać Turczyna w pysk i patrzeć czy równo puchnie. Obmyślono plan działania. Nikt wtedy nie brał na poważnie możliwości, że celem muzułmanów będzie Wiedeń - Sobieski dał więc tylko słowne zapewnienie, że JEŚLI doszłoby do tego nieprzewidzianego wydarzenia, to choć zawarte przymierze takiej akurat sytuacji nie przewiduje - on nie zostawi Wiednia w potrzebie. Sobieski nie dał tego na piśmie, dał tylko słowo. Dla Polaków dane słowo znaczyło wtedy więcej, niż dla późniejszej Francji i Wielkiej Brytanii - traktaty i pisemne gwarancje. Gdy Kara Mustafa i jego krwiożercza armia podchodzą pod bramy Wiednia, Austriacy są w szoku. Nie spodziewali się tego, są zupełnie nieprzygotowani do obrony miasta, w powietrzu pachnie katastrofą. Na rozpaczliwe wołania cesarza Leopolda o pomoc, imperia europejskie odpowiadają, że albo nie mogą pomóc, albo... nie chcą. Nie obchodził ich los cesarstwa austriackiego, skupiły się na obronie własnych interesów. Austriacka armia pod Wiedniem (dowodzona przez Polaka, Lubomirskiego), składała się wówczas z niespełna 33 tysięcy żołnierzy. Turecka nawałnica liczyła sobie prawie dziesięć (!) razy więcej. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak potoczyłyby się losy Europy, gdyby Sobieski olał dane cesarzowi słowo i przyglądał się, jak muzułmanie wykańczają Austriaków i wprowadzają na podbitym terenie swoje rządy. Może, gdyby nic nie robił i poczekał, a potem ruszył na zmęczone i osłabione wojska Mustafy, zyskałby nowe terytoria dla polskiego narodu, a potem uczyniłby z niego największe imperium w Europie, zbyt mocne, by zaborcy wyciągali ku niemu brudne łapska? A może zwłoka i pozwolenie armii tureckiej na podbicie Austrii doprowadziłyby do takiego umocnienia się tej armii, że pokonanie jej stałoby się niemożliwe? Może, w obliczu ówczesnej sytuacji geopolitycznej, bitwa pod Wiedniem była faktycznie OSTATNIM dzwonkiem, ostatnią szansą na powstrzymanie imperialnych zakusów muzułmanów? Sobieski nie zamierzał gdybać. Dał słowo, więc postanowił go dotrzymać. Widział, że chrześcijańska cywilizacja jest zagrożona, więc - gdy tylko zakończyły się prowadzone błyskawicznie przygotowania - postanowił działać, zamiast siedzieć na tronie, popijać miód, dupczyć Marysieńkę i odczytywać raporty o stratach walczących stron. Ruszył na Wiedeń, i choć jego wojska pod względem liczebności nie mogły się równać z armią świetnie wyszkolonych, doskonale uzbrojonych islamskich najeźdźców, rozbił tę armię w proch, aż skuliła ogon i uciekła w popłochu, dając sobie spokój z krwawymi inwazjami na chrześcijańską Europę - aż do XXI wieku. Sobieski działał na pierwszej linii frontu, osobiście dyrygując swoimi wojskami, podczas gdy cesarz Leopold spierdolił ze stolicy własnego kraju zanim na dobre zaczęła się walka, schował się i czekał, aż Polacy ocalą jego kraj za niego. Nic dziwnego, że kiedy kurz opadł i stało się jasne, że Sobieski ocalił europejską cywilizację, kiedy kobiety piszczały na jego widok, kiedy szwedzka królowa w dowód uznania nadała mu symboliczny tytuł króla świata, kiedy w Rzymie zarządzono cały miesiąc uroczystości ku chwale zwycięzców bitwy pod Wiedniem - cesarz Leopold, który po prostu schował się, oddał całe panowanie nad obroną Wiednia Sobieskiemu i zamknął oczy, czuł się jak ostatnia szmata. To dlatego, zamiast wiwatować, skakać z radości, dziękować Sobieskiemu i jego armii na kolanach - przyjął polską delegację chłodno, nie bawił się nie tylko we wdzięczność ale nawet w okazywanie jej szacunku, i pozwolił sobie nawet na uszczypliwości pod adresem swoich wybawców. Co więcej - Leopold nie dotrzymał umowy, i nie zagwarantował polskiej armii dawno obiecanego prowiantu. Czyli - Sobieski zobowiązał się do zorganizowania armii, przebycia z nią setek kilometrów i uratowania Austriakom dupy, z narażeniem życia własnego i swoich żołnierzy, Leopold zobowiązał się, że ogarnie im szamę i zagrychę. Sobieski dotrzymał słowa. Cesarz austriacki - nie. AKT DRUGI. Jest rok 1771. Austria zawiera sojusz z... Turcją. Rok później, w 1772 roku dochodzi do Pierwszego Rozbioru Polski. Wśród rozbiorców... Austria. Kraj ocalony przez Polaków. Kiedy reszta krajów wypięła się na oblężony Wiedeń, na pomoc ruszyli Polacy. 89 lat później Austriacy podziękowali im za to... bandycką kradzieżą ich terytoriów. A potem kolejne rozbiory. Aż do ostatecznego odebrania niepodległości narodowi swoich wybawicieli. Jedno z największych skurwysyństw w historii ludzkości. Nic dziwnego, że wśród zszokowanych żołnierzy polskich pod Wiedniem już wtedy głośno mówiono: ,,żeśmy niepotrzebnie cesarza odsieczą wspomogli... niechby ta (austriacka) pycha do szczętu wyginęła!" Traktat rozbiorowy podpisała cesarzowa Maria Teresa Habsburg, wnuczka opisywanego wyżej Leopolda. Według jednej z wersji mało wiarygodnych zresztą), gdy przyszło jej podpisywać traktat rozbiorowy, zapłakała. O jejku, jejku. Bardziej bym się wzruszył, gdyby napisano, że się zesrała. AKT TRZECI. Jest rok 2002. Kanał ,,Planete" emituje film dokumentalny ,,Sułtan, czyli władca", nakręcony przez duet niemieckich reżyserów - Angelę Volkner i Petera Bardehle. Film dotyczy imperium Osmanów, opowiada też o bitwie pod Wiedniem, w której polskie wojska przesądziły o zwycięstwie nad armią Mustafy i na kilkaset lat zatrzymały islamską inwazję na Europę. O czym zapomnieli w swoim filmie wspomnieć jego niemieccy twórcy? O tym, że Polacy w ogóle brali udział w tej bitwie. AKT CZWARTY. Jest rok 2017. W Brukseli zostaje po 10 latach budowy otwarte muzeum - Dom Historii Europejskiej. Zawiera półtora tysiąca eksponatów i opowiada o setkach najważniejszych wydarzeń w historii naszego kontynentu. Znalazło się miejsce na krytykę chrześcijaństwa i państw narodowych (Lenin wstaje z mauzoleum i bije brawo, przybija high five z Marksem), znalazło się miejsce na przedstawienie stalinizmu jako kontrastu wobec nazizmu (bo przecież słowo KOMUNIZM w negatywnym kontekście nie przejdzie unijnym marksistom przez gardło, więc trzeba się ratować stalinizmem), znalazło się miejsce na podpisaniu Piłsudskiego jako dyktatora, nie znalazło się miejsce na choćby wspomnienie o bitwie pod Wiedniem, podczas której Polacy uratowali Europę przed inwazją zabójczych muzułmanów, ani na wspomnienie o bitwie polsko-bolszewickiej, w której Polacy znowu ocalili Europę, tym razem przed falą komunizmu, która miała ją zalać, zaczynając od Polski. Polski opór w czasie II Wojny Światowej skończył się, zdaniem, twórców wystawy, w... październiku 1939. Aha, jeszcze jedno. Budowa tego ekskluzywnego gówna kosztowała 55 milionów euro. Również z polskich podatków. AKT PIĄTY. Jest sierpień roku 2018. Władze Wiednia nie zgadzają się odsłonięcie (gotowego już) pomnika Sobieskiego, w kolejną rocznicę Odsieczy Wiedeńskiej. Powód? Pomnik ma wydźwięk... antyturecki. A jaki ma mieć, kurwa, wydźwięk pomnik poświęcony upamiętnieniu obrony europy przed bandycką inwazją armii tureckiej...? Gdyby w 1683 Sobieski ruszył na ratunek Wiedniowi zaatakowanemu przez Eskimosów, napierdalających w Austriaków śniegiem, pomnik miałby wydźwięk antyeskimoski. Ale na Wiedeń i Europę nie napadli Eskimosi, Indianie, Hindusi, Marsjanie ani Klub Miłośników Myszki Miki, tylko pierdolona armia turecka. Więc choćby się wszyscy lewacy i marksiści tego świata zesrali, to pomnik dotyczący Bitwy pod Wiedniem MUSI mieć w tym kontekście wydźwięk antyturecki. AKT SZÓSTY, SIÓDMY, CZTERDZIESTY DRUGI i DWUSETNY. Są już w trakcie pisania. Nawet jeśli lubisz seks, nie dawaj się dymać byle komu, szanuj się. Jesteś Polakiem, jesteś Polką. To zobowiązuje. Co możesz zrobić? Chciej. Wyciągaj wnioski. Myśl samodzielnie. Weryfikuj informacje zanim łykniesz je jak młody pelikan. Nie łykaj gotowców jak tabletek, wyrób sobie własne poglądy. Jeśli jesteś facetem, wyhoduj sobie jaja. Jeśli jesteś kobietą, poświęć w tygodniu dwie godziny, które tracisz na ,,Barwy szczęścia" albo kolejny głupawy teleturniej, który nie daje ci nic oprócz rachunku za stracony czas - na poczytanie mądrej książki, na przykład historycznej, nie polecanej przez ,,Agorę". Miej odwagę nie chodzić zawsze za tłumem tylko dlatego, że to tłum. To jeszcze nie wszystko. Ale to już bardzo dużo.





https://www.minds.com/media/879612031335321600






Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 8844
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 443
Podziękował: 17264 razy
Otrzymał podziękowanie: 15036 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 03 wrz 2018, 23:59

Odyseja Trojańska

https://www.youtube.com/watch?v=b3YVHABjz7k

Opublikowany 24 lis 2012
Najsłynniejszy podstęp Greków wiązał się z budową tzw. „konia trojańskiego". Podobno na ten pomysł wpadł Odyseusz. Był to drewniany, pusty w środku koń, ofiarowany w darze Atenie. Trojanie przyjęli dar, przenieśli go do miasta, mimo ostrzeżeń wieszczki Kasandry i wróżbity Laokoona. Do wnętrza konia weszli wcześniej greccy wojownicy i pod osłoną nocy wyszli z niego, otworzyli bramy Troi swoim towarzyszom, pokonali i spalili Troję. Fortel ten ostatecznie przyczynił się do zdobycia miasta i zakończenia wojny. Ze zniszczonej Troi uciekła jedynie grupa pod wodzą Eneasza, która dotarła w swej wędrówce do Italii i stała się protoplastami Rzymian.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 8844
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 443
Podziękował: 17264 razy
Otrzymał podziękowanie: 15036 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 05 wrz 2018, 23:35

Demon seksu - Rasputin. Historia Bez Cenzury

https://www.youtube.com/watch?v=KOb4zquWLu8

Opublikowany 23 lut 2017
0 x



ODPOWIEDZ