Drodzy forumowicze i goście!

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 9246
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 646
x 178
Podziękował: 7947 razy
Otrzymał podziękowanie: 13632 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: songo70 » czwartek 20 cze 2019, 05:56

0 x


panta rhei

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 11373
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 587
Podziękował: 21545 razy
Otrzymał podziękowanie: 18487 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 17 lip 2019, 15:52

Dlaczego Madagaskar nie został polską kolonią…
Opublikowane 2016/08/23 w I RP...Artykuł ukazał się w 1939 r. w piśmie ABC Nowiny Codzienne

Obrazek
Maurycy Beniowski

Kwestia kolonialna tak żywa w chwili obecnej, kiedy konieczność posiadania przez Polskę dostępu do własnych źródeł surowców stała się sprawą palącą, zwraca myśl naszą do wieków ubiegłych, do czasów w których inne państwa podbijały i kolonizowały zamorskie kraje.

Uderzmy się w piersi i przyznajmy się, że nigdy nie grzeszyliśmy wybitnym zainteresowaniem dla tych spraw, jakkolwiek mieliśmy ludzi urodzonych pionierów, których odwaga i przedsiębiorczość mogłaby przynieść Polsce nieograniczone możliwości.

Jednym z takich ludzi był Maurycy August Beniowski. Niestety okres jego niezwykłych czynów przypada już na czasy porozbiorowe.

PIERWSZE KROKI

Beniowski, którego imię było znane, w swoim czasie, w całej Europie, miał tak samo wielu zwolenników jak i przeciwników. Wśród bogatego piśmiennictwa, jakie powstało wokół jego postaci i pod wpływem jego pamiętników trudno się wprost zorientować, jakim w rzeczywistości był ten człowiek.

Gruntownego opracowania sprzecznych dokumentów podjął się mjr. Mieczysław Lepecki, którego praca p. t „Maurycy hr. Beniowski” zdobywca Madagaskaru na podstawie źródłowych materiałów przedstawia nam we właściwym świetle postać Beniowskiego. „Maurycy Beniowski ze swoją inicjatywą, energią, inteligencją i zrozumieniem roli rasy białej na czarnym i żółtym kontynentach był postacią wyjątkową, która powinna budzić w nas nie tylko zaciekawienie ale i dumę. Nie był to bowiem awanturnik czy poszukiwacz przygód, lecz pionier kolonialny, którego dzisiaj wynagrodzilibyśmy orderem i na którego cześć urządzalibyśmy akademie i przyjęcia” – czytamy.

Z barwnego życia Beniowskiego wydaje się najbardziej interesującym okres jego panowania jako cesarza Madagaskaru i sposoby jakiemi bez rozlewu krwi na drodze pokojowej, doszedł do opanowania olbrzymiej wyspy.

Beniowski wysłany przez Francję do skolonizowania Madagaskaru akcję swą rozpoczął od zbudowania obronnego fortu Louisbourga. Następnie wezwał wszystkich królów i wodzów kraju Antimaroa, aby im zakomunikował „życzenia Króla jegomości względem założenia osady na wyspie Madagaskarze”.

Tubylcy przyszli, nie wiele zrozumieli z przemówienia i rozeszli się. Lecz Beniowski uznał to za wyrażenie zgody na: wybudowanie magazynów i śpichlerzy w głębi kraju nad rzeką Tingballe, zezwolenie wolnej sprzedaży ziemi Francuzom oraz odstąpienie dużego szmatu kraju pod osadę i zgodę na jej obronę w wypadku napadu przez jakiś inny lud wyspiarski.

SUROWE KARY NA KUPCÓW FRANCUSKICH

Zapowiadając swoje rządy wydał przepisy dla kupców francuskich o handlu z krajowcami, a wszelkie przestępstwa Francuzów karał nie mniej surowo, jak niepodległościowe dążenia ujarzmionych plemion i zniewolonych do hołdownictwa królików madagaskarskich. Niedługo też zyskał sławę człowieka bezwzględnego i już mniej bywał niepokojony i zmuszany do odrywania się od prac nad zakładaniem plantacji. Dla wymierzania sprawiedliwości i karania winnych.

Beniowski rozwinął jednocześnie silną działalność dyplomatyczną. Walcząc z jednymi narodami, szukał przyjaźni z innymi. Także waśnił jednych władców z drugimi, a postępując w ten sposób, zmuszał do uległości co raz to nowe szczepy i nakładał na nie podatki.

MIŁOŚĆ TUBYLCÓW
Mimo jego bezwzględności, lubili go jednak Madagaskarczycy i służyli mu wiernie. Był bowiem sprawiedliwy i nie okazywał tubylcom pogardy, jak to czynili inni biali.
Beniowski starał się wpłynąć na złagodzenie surowych obyczajów miejscowych. Zakazał topienia dzieci urodzonych z jakimkolwiek defektem, lub też zupełnie zdrowych, które przyszły na świat w dniach feralnych. W działalności tej pomagała mu jego żona Zuzanna, polska szlachcianka spiska ze skromnego dworku, która dziwnym zrządzeniem losu zawędrowała aż tu, pod palące słońce równika. Mimo wielkich kłopotów i braku wszelkich narzędzi i sprzętów, wybudował Beniowski w krótkim czasie oprócz Louisbourga, St. Jean i St. Auguste, dwa forty, miasteczka w głębi kraju na „Równinie Zdrowia”. Ponadto stworzył nad brzegiem morskim szereg forcików utwierdzających jego władzę nad licznymi ludami tubylczymi, oraz zbudował drogę z Louisbourga do „Równiny Zdrowia”, na której dla bezpieczeństwa podróżnych osadził specjalny posterunek.

Z rozwojem rolnictwa i stabilizacją bezpieczeństwa, zaczął rozwijać się handel. Beniowski starał się, aby jego kolonia była samowystarczalna. Od Francji pragnął jedynie moralnego poparcia i towarów europejskich wzamian za produkty wyspy. Spotykał się jednak z wielkim niezrozumieniem rządu paryskiego, a także był stale przedmiotem obmów i oszczerstw ze strony ludzi, którym jego działalność była nie na rękę. Nie należy też dziwić się, że powstała w Beniowskim myśl o usamodzielnieniu wyspy pod swoim panowaniem. W pomoc przyszedł mu przypadek, który zresztą jak chcą inni, wyreżyserował on sam.

LEGENDA
Pewna stara Malgaszka, która wiele lat spędziła na wyspie Francuskiej, jako niewolnica, zaczęła głosić, że Beniowski jest synem pewnego białego i jej przyjaciółki, córki Laryzona Ramini, ostatniego ampansaakaby (króla) Madagaskaru, a zatem jest spadkobiercą królewskiego rodu Raminich, zupełnie już wygasłego. Hrabia nie przeczył pogłoskom.
Widocznie surowe rządy Beniowskiego nie były zbyt ciężkie dla Madagaskarczyków, gdyż pośród różnych królów i królików tubylczych powstała myśl obwołania Beniowskiego cesarzem. Powodem tego była zapewne nie tylko sympatia do niego, lecz również chęć uniknięcia rządów przygodnych rządców francuskich i okrucieństw popełnianych przez kupców francuskich, wywożących tysiącami czarny heban – niewolników.

PONĘTNA PROPOZYCJA
Dnia 16 sierpnia 1776 r. przybyło do Louisbourga i zgłosiło się do Beniowskiego kilku królów i kilkunastu wodzów i orszakiem liczącym 1200 osób. Najstarszy z królów, w kwiecistej mowie oznajmił mu, że wodzowie i rządcy Malgaszów kochają go, są do niego przywiązani i pragną, jako potomka wielkiego rodu Raminich, ogłosić go ampansaakabą.

Beniowski nie od razu zgodził się na ten zaszczyt, gdyż sumienie nie pozwalało mu wiązać się słowem z Madagaskarczykami, dopóki pozostawał w służbie króla Francji. Skorzystał jednak z pierwszej sposobności, aby na ręce wysłanników rządu francuskiego zgłosić swoją dymisję. Delegaci ci zresztą byli upoważnieni do skontrolowania jego rządów i ewentualnego zmuszenia go do złożenia władzy. Zawiść bowiem gubernatora wyspy francuskiej oczerniła Beniowskiego przed rządem.

ELEKCJA NA CESARZA
Beniowski, szlachcic polski, wyrosły w tradycjach wybieralności królów, nie wyobrażał sobie objęcia władzy cesarskiej bez elekcji.

Barwność i oryginalność tej niezwykłej elekcji w Louisbourgu, można sobie łatwo wyobrazić. Bowiem Madagaskar, w owych czasach przypominał Abisynię z przed podboju. Wiwatom i okrzykom nie było końca. Wszystkie stany cieszyły się, wszyscy oczekiwali od Beniowskiego polepszenia doli, większego bezpieczeństwa, większej swobody.

Najstarszy z królów Rafangur wystąpił i kłaniając się nisko poprosił Beniowskiego o odpowiedź na uczynioną mu propozycję.

Beniowski nie zawahał się. W długiej i kwiecistej mowie, w języku miejscowym wygłosił swe przemówienie, przyjmując godność.

Odpowiedź jego obudziła nowy entuzjazm.

Z kolei nastąpiła symboliczna ceremonia. Cały lud rozdzielił się na stany i Beniowski w towarzystwie wodzów kolejno podchodził do każdej grupy. Najpierw podszedł do grupy królów i wodzów Rohandrianów. Tu wymawiając słowa przysięgi zarżnął wołu na ofiarę. Po tym obrządku każdy z Rohandrianów. Tu wymawiając wołu jedną kroplę krwi, w głos rzucając na siebie przekleństwa na wypadek, gdyby od tej chwili uchybił cesarzowi w wierności i posłuszeństwie.

Następnie podszedł Beniowski do grupy woadzirów – szlachciców, gdzie zabił dwa woły na ofiarę. Dla każdego z niższych stanów zabijał dwukrotnie większą ilość wołów.

Ceremonia trwała dwie godziny, po czym nastąpiło nabożeństwo dla wezwania ducha bożego i podziękowania Zahanharowi (istota najwyższa -Bóg) za jego dobroć i opiekę.

Królów i wodzów zaprosił Beniowski do siebie na posiłek, zaś ludowi kazał wytoczyć cztery beczki gorzałki.

Elekcja Beniowskiego na ampansakambę utwierdzona została odpowiednim aktem elekcyjnym, ułożonym w języku krajowym, lecz literami łacińskimi.

MAURYCY AUGUST I
Uzyskawszy władzę najwyższą Beniowski rozwinął wielką energię, w kierunku ustalenia form rządu. Powołał do życia radę najwyższą, złożoną z członków znanych ze swej „roztropności i pracy”. Do niej należało prawo arbitrażu w sporach wynikłych pomiędzy królikami podległymi cesarzowi. Prócz Rady Najwyższej ustanowił Komisję Nieustającą, do której należało przestrzeganie, aby rozkazy Rady Najwyższej były ściśle wykonywane. Zamierzał również stworzyć ministerstwa: wojny, spraw morskich, skarbu, handlu, sprawiedliwości i rolnictwa.

Bardzo energicznie zabrał się do organizacji sił zbrojnych. W czasie pokoju rozporządzał 1800 ludźmi.

Beniowski szybko wżył się w nową sytuację, poczuł się cesarzem i rządził po cesarsku. Był jednak człowiekiem zbyt inteligentnym, aby nie rozumieć, że uniezależnienie się od Francji mieć może dla niego groźne skutki. Dlatego też mimo sprzeciwów jego poddanych wybrał się do Paryża aby ułożyć jakoś swe stosunki z rządem francuskim. W upoważnieniu jakie otrzymał od swych poddanych na opuszczenie kraju był ustęp, który mówił, że cesarz ma prawo zawrzeć przymierze z królem francuskim, bądź „z jakimkolwiek innym mocarstwem”.

Wyjazd ten miał bardzo tragiczne następstwa dla Beniowskiego. Do porozumienia z rządem francuskim, ani z żadnym innym państwem przez długie lata dojść nie mógł. Polska, do której zawsze tęsknił i miał dla niej wielki sentyment dobrego syna, grabiona przez swych sąsiadów nie miała tej siły, której Beniowski tak bardzo w tym czasie potrzebował.

Gdyby było inaczej, gdyby w XVIII wieku Polska była mocarstwem, Madagaskarem rządziłby może z ramienia Rzeczypospolitej potomek Beniowskiego.

za Retropress.pl
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 11373
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 587
Podziękował: 21545 razy
Otrzymał podziękowanie: 18487 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: janusz » wtorek 06 sie 2019, 19:04

Dlaczego władców Rosji nazywano carami?
ARTYKUŁ | 05.03.2019 | Autor: Paweł Stachnik

Obrazek
Symbole władzy cesarskiej trafiły do Moskwy z Bizancjum.

Od XV wieku książęta moskiewscy konsekwentnie budowali swoją pozycję władców Wszechrusi. Powiększali obszar swojego państwa i szukali sposobu, by dodać sobie splendoru. Tytuł cesarski z pewnością im go przydał – ale jak uzasadnili ten awans?

W XV wieku książęta moskiewscy rozpoczęli proces poszerzania granic swego państwa i jednoczenia ziem ruskich, które niegdyś znajdowały się pod władzą Rurykowiczów. Podwaliny pod ten proces położył Iwan III (1440-1505), zwany Srogim lub Garbatym – władca, który łączył talenty polityczne z okrucieństwem i nieobliczalnością. Jego zasługi dla powiększenia moskiewskiej dziedziny są nie do poważenia.

Część terenów, jak na przykład Księstwo Rostowskie, przyłączył pokojowo. Inne – jak Księstwo Jarosławskie, Nowogród, Ziemię Czernihowską, Briańsk, Twer – podbijał przemocą. Zdobywał włości także na północny zachód od Moskwy: zagarnął Wiatkę i Ziemię Jugorską wzdłuż Peczory. Utrwalił ponadto swoją władzę na Uralu, podporządkowując sobie Ziemię Permską. Z kolei prowadząc ekspansję na zachód, wszedł w konflikt z Wielkim Księstwem Litewskim. Stoczył z nim dwie krwawe wojny, przejmując aż jedną trzecią terytorium przeciwnika.

Na fali tego sukcesu, w styczniu 1493 roku w korespondencji z wielkim księciem litewskim Aleksandrem Jagiellończykiem Iwan III po raz pierwszy użył określenia „gosudar wsieja Rusi”, czyli „pan całej Rusi”. Jagiellon, choć sam aspirował do tej roli, musiał się z tym pogodzić.

Za panowania Iwana Wielkie Księstwo Moskiewskie powiększyło swój obszar sześciokrotnie. Co więcej, jak pisze historyk Serhii Plokhy w książce „Kwestia rosyjska”:
Wojny z Litwą, wynikłe z konfliktu o przyszłość Nowogrodu i kontynuowane pod sztandarem skupiania ojcowizny książąt kijowskich, uczyniły Moskowię jednym z głównych graczy na arenie wschodnioeuropejskiej.
Obrazek
Iwanowi III udało się między innymi zrzucić zależność od chana mongolskiego. Na obrazie książę drze list od chana.

Moskwa jak Bizancjum

Kolejnym wielkim – kto wie, czy nie największym – sukcesem w procesie budowania potęgi państwa moskiewskiego stało się zrzucenie przez Iwana Srogiego zwierzchnictwa mongolskiego. W 1480 roku książę nie ugiął się przed żądaniami chana Ahmeda i nie złożył mu hołdu. Nie dał się też wciągnąć w decydującą bitwę: doczekał odwrotu sił tatarskich znad rzeki Ugry. Odniósł w ten sposób taktyczne zwycięstwo, które utrwaliło się, gdy Ahmed zginął zabity w walkach wewnętrznych, a tatarska zwierzchność nad Moskwą de facto przestała istnieć. Wielkie Księstwo zyskało niezależność i rozpoczęło drogę do przekształcenia się w imperium.

Na drodze do podwyższenia statusu księcia równie ważne, jak zdobycze terytorialne i niepodległość, okazały się kwestie symboliczne. Gdy w 1467 roku zmarła żona Iwana III, Maria Twerska, władca mógł pomyśleć o korzystnym ożenku. Dwa lata później do Moskwy przybył wysłannik z Rzymu z wieścią, że w Wiecznym Mieście mieszka córka despoty Morei na Peloponezie, Tomasza Paleologa – Zoe (Zofia). Była ona bratanicą ostatniego cesarza bizantyjskiego, Konstantyna Paleologa. Wyznawała prawosławie i odtrącała katolickich kandydatów na męża.

Pomysł, by wydać Zoe za wielkiego księcia moskiewskiego, pojawił się w kręgach kościelnych, które chciały tym samym wciągnąć go w orbitę swojej polityki. Z kolei Iwan przyjął propozycję, bo małżeństwo z cesarską bratanicą umieściłoby go w gronie spadkobierców Bizancjum. Ich ślub odbył się w 1472 roku w Moskwie – oczywiście w obrządku prawosławnym.

Wszystkie te osiągnięcia sprawiły, że Iwan III zaczął określać się nie tylko jako „władca całej Rusi”, ale też jako „samodzierżca”, co oznaczało, że jego władza pochodziła od niego samego (a nie – jak u jego poprzedników – od chana). Swoim herbem uczynił dwugłowego orła bizantyjskiego: utrzymywano, że jego małżonka przywiozła ze sobą do Moskwy symbole dawnego Bizancjum.

Obrazek
W „Kwestii rosyjskiej” Serhii Plokhy opisuje dzieje rosyjskiego imperializmu.

Na tym nawiązania do wschodniego imperium się nie skończyły. Na wielkoksiążęcym dworze wprowadzono pełen przepychu ceremoniał bizantyjski. Ruś moskiewska przyjęła też imperialne wzorce swojego „poprzednika”. To wtedy pojawiła się nazwa „Rosja”. Pochodziła ona od greckiej nazwy Rusi (Rhōssía), użytej po raz pierwszy przez cesarza Konstantyna VII Porfirogenetę w jego dziele „O ceremoniach dworu cesarskiego”. Co więcej, Iwan rozpoczął przebudowę Kremla, sprowadzając włoskich architektów, którzy wznosili wspaniałe cerkwie, dzwonnice i stojące do dziś kremlowskie mury.

Trzeci Rzym i żadnego więcej

Zgodnie z nową wykładnią dziejów, Moskwa stała się centralnym ośrodkiem prawdziwej wiary, czyli prawosławia, religijnym trzecim Rzymem, promieniującym na cały chrześcijański świat. Tak pisał o stolicy księstwa mnich Filoteusz z monasteru św. Eleazara w Pskowie, który na początku XVI wieku napisał kilka listów do wielkiego księcia Wasyla, syna Iwana III.

Zakonnik twierdził, że przed wiekami centrum świata stanowił Stary Rzym, ale po zwycięstwie katolicyzmu utracił on swoją pozycję. Zastąpił go Nowy Rzym, czyli Konstantynopol, ale i on upadł pod naporem niewiernych, ukarany za swoje grzechy. Trzecim Rzymem, który przejął całą prawosławną świętość, została Moskwa. „Uważaj i słuchaj, pobożny carze, wszystkie cesarstwa chrześcijańskie zeszły się w twoim jedynym, albowiem dwa Rzymy upadły, trzeci stoi, a czwartego nie będzie, gdyż twoje królestwo chrześcijańskie przez żadne inne nie zostanie zastąpione” – pisał Filoteusz.

Ożenek Iwana z Zofią nie był zresztą jedynym związkiem Wielkiego Księstwa z Bizancjum. W latach 20. XVI wieku spod piór moskiewskich uczonych wyszedł nowy traktat genealogiczny „Historia książąt włodzimierskich”, w którym wykazywano powiązania włodarzy Kremla z Konstantynopolem. Opowiada o tym Serhii Plokhy w „Kwestii rosyjskiej”:
Książęta włodzimierscy i moskiewscy byli dziedzicami księcia Włodzimierza (Wołodymyra) Monomacha, XII-wiecznego władcy Kijowa, nazwanego tak po matce, krewnej bizantyjskiego cesarza Konstantyna IX Monomacha, który z kolei był spokrewniony z Oktawianem Augustem. […]
Obrazek
Iwan III zgodził się na małżeństwo z Zofią Paleolog, by wejść do grona spadkobierców bizantyjskiego imperium. Na ilustracji prezentacja portretu przyszłej małżonki.

Według Historii Konstantyn przekazał swoje regalia Włodzimierzowi, a później zostały one odziedziczone przez książąt moskiewskich […]. Wśród tych cesarskich insygniów miała się znajdować Czapka Monomacha, wschodni odpowiednik cesarskiej korony. Była to w istocie XIV-wieczna filigranowa czapka z Azji Środkowej, prawdopodobnie dar od chana Złotej Ordy, mający przypominać książętom moskiewskim o ich wasalstwie. Teraz mongolski podarunek stał się symbolem władzy cesarskiej.

Pierwszy car

Czapkę Monomacha – złotą, ozdobioną kamieniami szlachetnymi i lamowaną sobolami – wykorzystano przy koronacji Iwana IV, nazwanego później Groźnym. Ten wybitny, choć okrutny i szalony władca jako pierwszy koronował się na cara, czyli cesarza Wszechrusi.

Iwan objął władzę w wieku 16 lat. Na dworze trwała wówczas walka o wpływy między możnymi bojarami: Szujskimi i Bielskimi. Jedni i drudzy pomiatali młodym dziedzicem. Chłopiec nie miał nikogo bliskiego, a wokół siebie widział tylko morderstwa i intrygi, co miało silny wpływ na jego charakter. Gdy tylko nieco zmężniał, rozprawił się ze znienawidzonym kniaziem Andriejem Szujskim, wydając go i jego zwolenników na śmierć. Wzmocnił w ten sposób swoją pozycję. Jak napisał kronikarz, od tego momentu bojarzy zaczęli się bać nowego gosudara.

W grudniu 1546 roku Iwan wraz z metropolitą Makarym i wiernymi bojarami przeprowadził naradę nad swoją przyszłością. Ogłoszono po niej, że książę niebawem się ożeni i powróci do dawnych rang, czyli cesarskiego tytułu, jaki nosili władcy Bizancjum. Koronacja Iwana według ceremonii obowiązującej w Konstantynopolu odbyła się 16 stycznia 1547 roku w soborze Uspieńskim na Kremlu. Metropolita Makary włożył mu na głowę Czapkę Monomacha i przyznał boską władzę, podkreślając rzymski i bizantyjski rodowód dynastii. Wychodzącego ze świątyni monarchę obsypano na szczęście złotymi monetami, by skarbiec państwa zawsze był pełny.

Obrazek
Koronacja Iwana IV odbyła się na Kremlu.

Po koronacji Iwan przyjął tytuł cara, czyli cesarza. Nazwa ta wzięła się od łacińskiego caesar, co w dawnym rosyjskim wymawiano ciesar’. Później skrócono ją do c’sar’ i wreszcie car’, w języku rosyjskim: царь. Jak podkreśla w „Kwestii rosyjskiej” Plokhy, przyjęcie rzymsko-bizantyjskiej tradycji okazało się dla moskiewskiego przywódcy wyjątkowo korzystne: „związek z Rzymem przydawał się Iwanowi zarówno w kraju, gdzie odróżniał panującą dynastię od reszty książęcej elity, jak i za granicą, stawiał go bowiem na równi z władcami zachodnimi„.

Nie car, tylko imperator

Monarcha skierował ekspansję nie ku Wielkiemu Księstwu Litewskiemu, ale ku ziemiom Ordy. W 1552 roku pokonał i anektował Chanat Kazański. Mieszkańców Kazania kazał wysiedlić, a na ich miejsce sprowadzić swoich poddanych. W 1556 roku podbił z kolei Chanat Astrachański i opanował ważny szlak na Wołdze. Władcy obydwu tych państw określani byli przez moskiewskich kronikarzy mianem „carów”, więc ich pokonanie dodatkowo wzmacniało pozycję kremlowskiego gosudara i uwiarygodniało jego pretensje do tytułu cesarza.

Rok później Iwan poprosił listownie najwyższy autorytet Kościoła prawosławnego, patriarchę Konstantynopola, o uznanie jego carskiej władzy. Powołał się przy tym właśnie na podbój Kazania i Astrachania. Ten sam argument przytaczał w rozmowach z władcami zachodnimi. Jak jednak podaje Serhii Plokhy, reakcje na te pretensje do tytułu carskiego były mieszane. Wprawdzie patriarcha, zadowolony z pojawienia się nowego prawosławnego cesarza i potencjalnego protektora, zapewnił Iwana, że „imię cara przywołuje się w Kościele powszechnym co niedzielę, tak jak imiona dawnych carów bizantyjskich”. Ale już władcy Świętego Cesarstwa Rzymskiego byli bardziej powściągliwi, bo uważali, że nowy tytuł moskiewskiego władcy narusza ich monopol i autorytet.

W 1576 roku cesarz Maksymilian II zasugerował, aby Iwan posługiwał się tytułem cesarza wschodniego lub też cesarza Wszechrusi. Tytułu nie uznali także królowie polscy, którzy konsekwentnie określali władców Moskwy mianem wielkich książąt moskiewskich. Działo się tak aż do 1764 roku, kiedy uznanie cesarskiej tytulatury wymusiła na Rzeczypospolitej Katarzyna II.

Obrazek
Iwan IV opierał swoje pretensje do tytułu cara między innymi na fakcie zdobycia Kazania.

Tytuł cara oficjalnie funkcjonował w Rosji do 1721 roki, gdy Piotr I obwołał się imperatorem. Do przyjęcia tej rangi wzywał go na soborze Troickim kanclerz Gawryło Gołowkin. Jak mówił:
Najświetlejszy i najpotężniejszy monarcho! Najmiłościwszy samodzierżco nasz! Ustanowiony przez Waszą Miłość Senat błaga w imieniu wszystkich poddanych państwa wszechrosyjskiego, byś za okazaną nam opiekę ojcowską i dobrodziejstwa ojczyźnie uczynione zechciał przyjąć tytuły Ojca Ojczyzny, Piotra Wielkiego oraz Imperatora Wszechrosyjskiego.
Nietrudno zgadnąć, że car przychylił się do tak gorącej prośby. Jego nowy tytuł natychmiast uznały Prusy i Holandia, a z czasem także reszta Europy.

Bibliografia:

Serhii Plokhy, Kwestia rosyjska. Jak budowano naród i imperium, Znak Horyzont 2019.
Jewgienij Anisimow, Historia Rosji. Od Ruryka do Putina, Inicjał Andrzej Palacz 2017.
Władysław A. Serczyk, Iwan IV Groźny, Ossolineum 2004.

https://twojahistoria.pl/2019/03/05/dla ... -carami/#3
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 11373
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 587
Podziękował: 21545 razy
Otrzymał podziękowanie: 18487 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 11 sie 2019, 22:55

Czy w 1945 roku rozpętał się pokój? Miesz(k)am w Polsce cz1

https://www.youtube.com/watch?v=fd1Aq5gRHgU

Opublikowany 10 sie 2019
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 11373
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 587
Podziękował: 21545 razy
Otrzymał podziękowanie: 18487 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 16 sie 2019, 22:36

GRZEGORZ SKWAREK- KORSYKA ZIEMIA NASZYCH PRZODKÓW ?

https://www.youtube.com/watch?v=kTsDtz8uFBM

Opublikowany 15 sie 2019
Powodem dziejszego spotkania z Grzegorzem Skwarkiem jest jego wyprawa z Arturem Lalakiem na Korsykę i jego wnioski po tej wyprawie.
0 x



ODPOWIEDZ