Drodzy forumowicze i goście!

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5767
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 382
x 223
Podziękował: 32206 razy
Otrzymał podziękowanie: 9174 razy

Re: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: abcd » wtorek 27 mar 2018, 14:38

Aleksander Szumański pisze:ŻYDOWSCY AGENCI GESTAPO I SB W KRAKOWIE
24/03/2018.

Obrazek



Wkroczenie w dniu 6 września 1939 roku wojsk niemieckich do Krakowa zapoczątkowało trwającą do 18 stycznia 1945 roku niemiecką okupację miasta.



Do momentu utworzenia Generalnego Gubernatorstwa dla zajętych obszarów polskich (GG) w dniu 26 października 1939 roku, Kraków i jego mieszkańcy podporządkowani byli rygorom stanu wojennego i zarządu wprowadzonego przez okupacyjne władze wojskowe. Z chwilą przybycia do Krakowa Hansa Franka i objęcia przez niego urzędu Generalnego Gubernatora, Kraków zaczął pełnić funkcję stołecznego miasta w Generalnej Guberni oraz siedziby władz wojskowych i cywilnych. Frank miał z okupowanych ziem polskich uczynić prowincję, którą należało bezlitośnie wyeksploatować, czyniąc z niej rumowisko pod względem gospodarczym, społecznym, kulturalnym i politycznym. W myśl wytycznych Adolfa Hitlera GG miała stać się przede wszystkim rezerwuarem taniej siły roboczej. Tak wytyczone cele III Rzesza realizowała na okupowanych obszarach, a Frank i jego administracja szczególnie w Krakowie dążyli by stał się on godny miana „Uhr, deutsche Stadt Krakau”. W obronie narodowych imponderabiliów krakowianie prowadzili walkę wszelkimi możliwym sposobami i przy użyciu różnorodnych form. Zwalczano zatem Niemców i ich zarządzenia stosując bierny opór w ramach istniejących za zgodą władz niemieckich organizacji, podejmując czynną walkę w strukturach konspiracyjnych stworzonych przez Polskie Podziemie oraz w oparciu o spontaniczne patriotyczne zachowania krakowian, które nie mogą zostać ujęte w żadne ramy organizacyjne. Krakowianie, zrzeszeni w strukturach Polskiego Państwa Podziemnego jak i niezrzeszeni, dokonywali różnych aktów samoobronnych, czy też sabotażowych wymierzonych w okupanta. Dla przykładu: zostało obrzucone granatami wnętrze krakowskiej kawiarni Cyganeria „nur für Deutsche” w wyniku czego zginęło wg. różnych szacunków od 7 do 10 niemieckich oficerów (w tej samej akcji uczestnicy rozwiesili flagi polskie na mostach i złożyli kwiaty pod pomnikiem Mickiewicza na krakowskim rynku).

Nieznana jest akcja Polskiego Podziemia na ul. Kopernika w Krakowie, gdzie został ostrzelany samochód Gestapo w wyniku którego zginęło kilku gestapowców, ale niestety zostało rannych trzech zamachowców, dwóch z nich ujęto i zastrzelono na miejscu, jeden uciekł, znany mi Kazimierz Dziadzic, syn bohaterskiej rodziny Dziadziców zamieszkałych przy ul. Zyblikiewicza 5 IV klatka schodowa (gmach PKO) w Krakowie. Dziadzicowie znani byli z udzielania schronienia Żydom.

Józefa Dziadzicowa z siostrą Genowefą i córką Lusią zostały wywiezione do niemieckiego obozu zagłady, ale przeżyły wojnę. Zamachowiec z ul. Kopernika Kazimierz Dziadzic był przechowywany i leczony na strychu ul. Zyblikiewicza 5 w Krakowie przez moją matkę. Po wojnie Kazimierz Dziadzic został skazany przez bierutowski sąd na 5 lat więzienia za nielegalne posiadanie broni i przynależność do AK. W Krakowie w latach 1939 – 1944 komendantem granatowej policji był major Franciszek Marian Erchardt, przedwojenny oficer lwowskiej „dwójki”(kontrwywiadu polskiego).

Erchardt piastował wysoką oficerską funkcję w AK. Mieszkał przy ul. św. Gertrudy 2 w Krakowie, współpracował w zamieszkałym tam Adamem Korpakiem i jego matką Heleną Korpakową. W mieszkaniu tym udzielali oni przejściowego schronienia Żydom, najczęściej zbiegłym z krakowskiego getta i współpracowali z „Żegotą” (Radą Pomocy Żydom). Oglądałem udostępnione mi przez moją matkę fałszywe kennkarty (niemieckie dowody osobiste), jak również autentyczne metryki chrztu rzym. – kat. wydawane przez polskich kapłanów z Krakowa i ze Lwowa „dopasowane” do fałszywych dowodów tożsamości. Pełna dokumentacja dla ukrywających się Żydów na „aryjskich papierach” wydawana była przez „Żegotę”, staraniem m.in. wspomnianego Erchardta, Adama Korpaka, Helenę Korpakową i zbiegłego z krakowskiego getta bohaterskiego Żyda prof. Juliana Aleksandrowicza – „Dra Twardego”.

W okupowanym przez Niemców Krakowie ukazywał się dziennik „Goniec Krakowski”. Na początku 1943 roku na ostatniej stronie tej gazety ukazał się wiersz którego pierwsze litery następujących po sobie wersów stwarzały hasło: „Polacy Sikorski działa”. Nieznany jest autor utworu i pomysłu, ani nazwiska bohaterskich drukarzy z krakowskiego gmachu przy ul. Wielopole, natomiast wiem, iż pomysłodawcą tego druku był major granatowej policji Franciszek Marian Erchardt. Numer tej gazety znajduje się niewątpliwie w archiwum krakowskiego „Dziennika Polskiego”.

Podstawową formą walki z okupantem niemieckim podjętą przez społeczeństwo Krakowa była akcja czynna prowadzona przez podziemie. Już od pierwszych dni po wkroczeniu oddziałów niemieckich i pojawieniu się administracji okupanta, zaczęły powstawać organizacje konspiracyjne, stawiające sobie za cel walkę „z nowymi porządkami” wprowadzanymi przez agresorów. W Krakowie walkę prowadzono wszelkimi dostępnymi metodami: od sabotażu, bojkotu, poprzez propagandę, do walki zbrojnej włącznie. Kraków – przed wojną centrum polskiej kultury i nauki, siedziba Dowództwa Okręgu Korpusu – dysponował zarówno tradycjami wojskowymi i zapleczem intelektualnym zdolnym podjąć ciężar tworzenia, prowadzenia i kierowania konspiracyjnymi strukturami odradzającego się na emigracji i w podziemiu państwa polskiego. Tworzyły się zatem w Krakowie konspiracyjne organizacje wojskowe: powstające na bazie przedwojennych partii politycznych oraz pozostające poza tymi strukturami partyjnymi. Partie w oparciu o swe „wojskówki” obok walki zbrojnej z okupantem chciały w podziemiu realizować również cele partyjno-polityczne.

Do końca grudnia 1939 roku na terenie Krakowa podjęły działalność konspiracyjną, m.in.: Polska Organizacja Bojowa (POB), Tajna Armia Polska (TAP), Unia, Związek Czynu Zbrojnego (ZCZ), Wojskowa Organizacja Krakowa (WOK), „Racławice”. Wszystkie one włączyły się w struktury ZWZ bezpośrednio lub etapami, tak jak POB, która weszła najpierw w skład Wojskowej Organizacji Wolności „Znak”, by w styczniu 1943 roku ostatecznie podporządkować się AK. Hasłem do rozpoczęcia „podporządkowania” konspiracji w Krakowie były wytyczne gen. M. Karaszewicz-Tokarzewskiego i misja mjr Feliksa Ankersteina „Olgierda” (b. z-cy szefa Wydziału Specjalnego Oddziału II Sztabu Głównego WP) przybyłego 7 listopada 1939 roku do Krakowa. Przywiózł on ogólne wytyczne dla dywersji w Kraju, które stały się podstawą do procesu ujednolicenia organizacji konspiracyjnych i koordynowania działań przeciw okupantowi. Jednak wiele organizacji konspiracyjnych wojskowych znalazło się poza tym procesem mniej lub bardziej z własnego wyboru, tworząc kolejne struktury podziemne. Powstała w grudniu 1940 roku Komenda Obrońców Polski utworzyła inspektorat obejmujący działaniem obszar GG z czterema okręgami (krakowski, kielecki, lubelski i warszawski). Nie zdołała rozwinąć jednak szerszej działalności. Natomiast Wojskowa Grupa Nadwiślańska, założona w maju 1940 roku przez Tadeusza Fedorowicza „Ran” i Jana Kubina organizacyjnie podporządkowała się w lutym 1941 roku Wojskowej Służbie Ochrony Powstania (WSOP), zachowując jednak pełną autonomię. W 1942 roku formacja ta przekształciła się w Zbrojne Pogotowie Narodu (ZPN). Komendantem Okręgu Kraków ZPN po wcieleniu Wojskowej Grupy Nadwiślańskiej (WGW) został Jan Kubin „Jasio”. (dotychczasowy d-ca Wojskowej Grupy Nadwiślańskiej), natomiast, komendantem miasta Krakowa z ramienia ZPN, został kpt. „Orlik”.

GESTAPO

Kto pierwszy posłużył się nazwą: Gestapo?

Hans Berndt Gisevius, niedoszły szef tego urzędu w Prusach twierdzi, że uczynił to na początku lat trzydziestych urzędnik pocztowy w Berlinie. W celu ułatwienia sobie pracy nad korespondencją służbową dokonał praktycznego skrótu nazwy Ge/ heime / Sta / ats / po / lizei – Tajnej Policji Państwowej.

Nikt wtedy zapewne nie przeczuwał, że formacja ta ogarnie wkrótce Europę i stanie się najostrzejszym narzędziem hitlerowskiego ludobójstwa, a Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze, osądzający po wojnie hitlerowskich paladynów, uzna Gestapo za organizację zbrodniczą, rejestr jego zbrodni zaś określi słowami: „wygląda tak, jakby układała go ręka szatana”.

Kiedy Gestapo powstawało, w Niemczech naziści sięgali już po władzę, wkraczali na arenę dziejową Niemiec, swej „tysiącletniej Rzeszy”. Ale historia nazizmu niemieckiego zaczęła się już o wiele wcześniej, wraz z powstaniem partii NSDAP w 1919 roku, aby poprzez walkę, euforię zwycięstwa, zakończyć się klęską. I była równocześnie historią działalności jednego człowieka – Adolfa Hitlera. Był on Niemcem austriackim, człowiekiem pozbawionym perspektyw życiowych, jakby z marginesu społecznego – bez wykształcenia, majątku, na dodatek nie w pełni wiadomego pochodzenia. Jego ojciec Alois urodził się mianowicie jako nieślubne dziecko Marii Schicklgruber, która pracowała wówczas w domu wiedeńskiego Żyda Frankenbergera. Kim zatem naprawdę był dziadek Adolfa Hitlera?

Nazwisko – Hitler pojawiło się później, kiedy Maria Schiclgruber wyszła za mąż za Johanna Hitlera, który usynowił Aloisa. Alois Hitler dorósł, ożenił się i spłodził syna Adolfa. Człowieka, który miał wstrząsnąć światem.

Krakowskie struktury Gestapo były silnie rozbudowane. Dla konspiracji i Ruchu Oporu największe zagrożenie stawiała gestapowska agentura niezmiernie silnie rozbudowana i wielce pomocna krakowskiej siedzibie Gestapo przy ul. Pomorskiej.

„TEODORA DUŻEGO” ŻYWOT KRAKOWSKI

Rzadko się mówi i pisze o tym człowieku, pomimo że żyją w Krakowie ludzie, którzy znali go i pamiętają przejawy jego zdziczenia. Koledzy z Sicherheitspolizei nazwali go „Teodorem Dużym”. Jego prawdziwe nazwisko to Rudolf Körner. Zawodowy policjant drezdeńskiej Sicherheitspolizei przybył w 1939 roku do Krakowa z gronem kolegów dla spełnienia misji agenturalnej. Doświadczenie wyniesione w pracy w drezdeńskiej policji szybko zapewniło mu mocną gestapowską pozycję. Był wśród tych agentów którzy ściśle współpracowali z Pomorską. O jego agenturalnej działalności pisała Jadwiga K. B. z Nysy na początku 1945 roku.

ŻYDOWSCY KOLABORANCI

Autorka listu poznała Körnera w krakowskiej melinie jego żydowskich współpracowników. Wspomnienia Jadwigi K. B. są sugestywne. Zapamiętała Körnera jako rasowego Niemca. Wysoki, łysawy blondyn, oczy trochę bawole i torby pod oczami. Życie Körner miał urozmaicone, mieszkał w gmachu Gestapo, gdzie odbywały się jego spotkania z żydowskimi konfidentami oraz ich werbunki. Kiedyś, gorącym latem wypatrzył Körnera patrol Kedywu (Kierownictwo Dywersji Komendy Głównej Armii Krajowej) – wydzielony pion organizacyjny Armii Krajowej – gdy płynął kajakiem Wisłą od klasztoru Norbertanek w stronę Wawelu. Wówczas towarzyszyła mu piękna kobieta, ani żona, ani żadna ze znanych już podziemiu agentek. Czasami odwiedzała go w Krakowie jego żona, ale najczęściej odwiedzały go inne kobiety, najczęściej szły z nim do łóżka piękne młode Żydówki, agentki Gestapo. Do dzisiaj nie udało się precyzyjnie ustalić z kim Körner pracował w swoim tzw. podreferacie agenturalnym. Znane jest nazwisko m.in. Willi Rommelmanna z Weimaru. „Wsławił” się tam odrażającym postępkiem wprowadzając do swojego mieszkania młodą, piękną Żydówkę, którą zgwałcił i następnie zastrzelił.

Podziemie rzuciło dowódcom gestapowskiej agentury wyzwanie: wiemy o was wszystko!

OTO NAJGŁOŚNIEJSZY DOKUMENT

„Goniec Krakowski” numer 282 z 1 grudnia 1943 roku, drukowany w Wieliczce i sprzedawany na ulicach Krakowa po 25 groszy. W rubryce „Nauka i wychowanie” inserat: „Listę konfidentów Gestapo, wydanie II znacznie poszerzone wraz z życiorysami sławnych mężów z Pomorskiej 2 zaopatrzone w liczne ryciny, fotografie oraz podobizny autografów, dostarcza członkom organizacji podziemnej – Kierownictwo Walki Podziemnej”. Np. rejestr nazwisk na literę „S” wynosił aż 126 pozycji. Czy blady strach padł na Gestapo? Oczywiście nie. Ale strach padł i to potężny na istniejącą żydowską agenturę. Znane było wykonywanie wyroków śmierci na konfidentów przez struktury Polski Podziemnej. Jednakże agenci, najczęściej młode Żydówki wyzbyte były moralnych zasad, stając się skrajnie niebezpieczną kategorią agentów. Niektóre Żydówki działały zuchwale, niemal półjawnie, jakby gardząc życiem. Ich nazwiska notowano w meldunkach podziemia, pojawiały się również w podziemnym „Gońcu Krakowskim” w formie ogłoszeń:

„Młode, przystojne Polki, z zawodu agentki Gestapo, pragną zawrzeć znajomość z członkami organizacji podziemnej”. Tu padają nazwiska nie polskie: Anna Fischer, Franciszka Eder, Elżbieta Buchholz, Irma Planicer, Helena Roth.

Inny tekst „Gońca Krakowskiego”: „cztery przystojne Polki, dobrze sytuowane, znające doskonale fach konfidencki, pragną poznać panów z przeszłością konspiracyjną: Maria Fiedler, Urszula Telekiel, Charlotta Norban i Karola Erdman”.

W kawiarni „Ziemiańska” w Krakowie przy ul. Mikołajskiej spotykała się grupka żydowskich kobiet i mężczyzn współpracujących z Gestapo, niemal oficjalnie. Dla Körnera w jesieni 1942 roku pracowało już ok. 25 żydowskich agentów, wśród których wybijały się takie postaci jak: Diamand, Burner, Spitz (ojciec), Stefa Brandstaetter, czy też Barbara Schmeidel, ranna podczas zamachu w kawiarni „Ziemiańska”.

W jednej z teczek archiwum Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Krakowie znajduje się dokument zatytułowany:

„SPRAWA REZYDENTURY ŻYDOWSKIEJ”.

Pokój w którym mieli melinę żydowscy konfidenci był czymś pośrednim pomiędzy kawiarnią, a mieszkaniem. Ciężar rozpracowania niebezpiecznej agentury przejął kontrwywiad podziemia. Oto fragment raportu z dnia 3 lipca 1943 roku:

„W wyniku prowadzonych wywiadów ustalono, że przy ul. Sławkowskiej 6 czterech osobników zajmuje pokój nr 2 na I piętrze i nr 10 na III piętrze dwa pokoje. Wszyscy czterej są niemeldowani, a wywieszone wizytówki są fałszywe. Są to agenci Gestapo Żydzi: Julian Appel, Mieczysław Bilewski, lub Biełewski, Marian Diamand oraz Żydówka Stefania Brandstaetter. Obok na marginesie dopisek ołówkiem: „wszyscy czworo (…) są czynnymi członkami Gestapo uzbrojeni stale. Ostatnio dołączył do nich piąty Żyd, nazwiska nie ustalono”.

Rezydentura żydowskich agentów działała do sierpnia 1944 roku. Wtedy nastąpiła ich likwidacja.

Agentami Gestapo byli również policjanci żydowscy w gettach. (Jüdischer Ordnungsdienst dosł. Żydowska Służba Porządkowa, potocznie policja żydowska albo tzw. odmani). Agentem Gestapo był krakowski adwokat Karol Buczyński żydowski policjant w getcie, po wojnie agent SB podobnie jak żydowski adwokat Maurycy Wiener. Współpracowali oni ściśle z prokuraturami wojewódzkimi w Krakowie, Gołdą, Rekiem, Skwierawskim, czy też z sędzią Sądu Wojewódzkiego Korbielem, za pieniądze umarzając rozmaite przestępstwa, donosząc również na opozycję.

Oto krótko spisana historia żydowsko – konfidenckiej grupy działającej w Krakowie w latach wojny, gdy Niemcy masowo uśmiercali Żydów. Tekst nie wyczerpuje wszystkich źródeł świadczących o ogromie zdrady i kolaboracji, które wystąpiły właśnie w Krakowie, obok starych synagog i świętych miejsc Żydów.

KRAKOWSCY KONFIDENCI GESTAPO i SB

Gmach przy ul. Pomorskiej 2 w Krakowie wybudowano w latach 1931 – 1936 z inicjatywy Towarzystwa Obrony Kresów Zachodnich jako siedzibę bursy i schroniska turystycznego dla młodzieży śląskiej studiującej i odwiedzającej Kraków (stąd nazwa Dom Śląski). W dniu 13 września 1939 roku budynek został zajęty przez Gestapo i do 17 stycznia 1945 roku pełnił funkcję Komendy Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa w Dystrykcie Kraków. Po wojnie Dom Śląski przekazano w administrowanie Lidze Obrony Kraju, która z biegiem czasu stała się formalnym właścicielem obiektu.

Przy ulicy Pomorskiej 2 w Krakowie znajduje się obecnie wystawa stała „Krakowianie wobec terroru 1939–1945–1956” Muzeum Historycznego m. Krakowa.

Dom Śląski przy ul. Pomorskiej 2 w Krakowie w latach 1939-1945 stał się siedzibą okupacyjnego Urzędu Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa dystryktu krakowskiego, którego wydział IV stanowiła tajna policja państwowa (Geheime Staatspolizei) – Gestapo, stanowiąca jedno z głównych narzędzi terroryzowania ludności i wyniszczania narodu, a zwłaszcza jego elit intelektualnych.

Budynek Domu Śląskiego był przez cały okres okupacji miejscem kaźni i męczeństwa tysięcy Polaków i osób innych narodowości (liczba więzionych nie jest dokładnie znana). Tutaj w pomieszczeniach I i II piętra odbywały się przesłuchania osób przywożonych najczęściej z więzienia przy ul. Montelupich w Krakowie. W części piwnic, zamienionych na cele, przetrzymywano aresztowanych będących w trakcie śledztwa. Funkcjonariusze Gestapo poddawali więźniów brutalnym torturom, które niejednokrotnie prowadziły do kalectwa lub śmierci przesłuchiwanych.

Na ścianach trzech pomieszczeń wykorzystywanych jako cele zachowały się autentyczne inskrypcje z lat 1943 – 1945 (łącznie ok. 600 napisów – według inwentaryzacji z lat 80. XX w.) pozostawione przez osoby zatrzymane i tu przesłuchiwane, świadczące o tym, co przeżyli ludzie wtrąceni do tych cel, zachowane do dzisiaj. Napisy te wykonane przez więźniów znajdują się na ścianach i drzwiach. Są to niekiedy ostatnie słowa ludzi skazanych na śmierć, ich ostatnie wołania przerażenia, buntu, rozpaczy i pożegnania. Obok napisów widnieją różne rysunki, daty, kreski, kółka, inicjały i inne znaki zrozumiałe tylko dla ich autorów. Więźniowie nie znając dnia jutrzejszego, nie wiedząc co ich spotka za godzinę, chcieli zostawić po sobie jakiś ślad. Materiałem do pisania był ołówek, kredka, kawałek ostrego przedmiotu, paznokieć, a nawet suchy chleb.

Oto kilka dramatycznych napisów:

– Mira Czesiek nie rozpacza bo zginie za Ojczyznę. W inskrypcji godło Państwa. (4. I. 45),

– Jezu bądź miłościw grzesznej duszy mojej !

– Bóg modlitwy zawsze wysłucha, Sroka

– Wiem w ostatnich chwilach życia, że cię kocham Lila, Jerzy

– Matko (…) Częstochowska miej mnie i Zdzisia w swojej opiece

– Nowicki Włodzimierz Kądzielowski Jerzy dnia 15. X. 44 Kraków godz. 13 niewinni.

Relacja Heleny Pająkowej (maszynopis w zbiorach Muzeum Historycznego m. Krakowa):

(…)nie szczędzono mi tortur wszelkich jakie tylko zdołało wymyślić bestialstwo faszystów. Na Pomorskiej zakładano mi maskę z gazem duszącym. Bito mnie, bestialsko kopano wszędzie, targano za włosy. Wiązano mi nogi sznurem, kazano wchodzić na stół, z którego ściągano na podłogę i znowu bito i kopano. Wieszano na drzwiach – ręce w tyle przymocowane do sznurów zawieszonych na hakach. Jak długo tak wisiałam nie pamiętam, bo straciłam przytomność. Obudziłam się na podłodze, kiedy polewano mnie wodą (…).

Więźniami byli ludzie ze wszystkich warstw społecznych, o różnych przekonaniach politycznych, aresztowani z różnych powodów za czyny wymierzone w niemieckie „dzieło odbudowy Generalnego Gubernatorstwa”. Przetrzymywano tutaj nie tylko Polaków, ale również osoby innych narodowości, o czym świadczą napisy w języku niemieckim, czeskim, rosyjskim i francuskim.

Hitlerowski aparat represji w okupowanej Polsce nie mógłby działać sprawnie, gdyby nie donosiciele. Tylko w samej „stolicy” Generalnego Gubernatorstwa Krakowie, Niemcy mieli na swoich usługach setki konfidentów. Do budowy takiej siatki informatorów okupant przestąpił już wczesną jesienią 1939 roku. Motywy ludzi decydujących się na zostanie szpiclami były różne. Jedni spodziewali się korzyści materialnych, innych zmuszono do tego szantażem. W Krakowie gestapowcy z Pomorskiej mogli stale liczyć – przez całą wojnę – na pomoc od około 800 do 1000 agentów i współpracowników. Na liście zestawionej przez krakowski kontrwywiad Armii Krajowej z września 1944 roku znalazło się 686 agentów. Później rozszyfrowano jeszcze kolejnych – łącznie 803. Listę rozpoczynała bufetowa z krakowskiego Dworca Głównego. Czyli na 300 mieszkańców – 1 konfident.

Agenci i konfidenci rekrutowali się właściwie ze wszystkich warstw społecznych oraz narodowości zamieszkujących miasto. Byli to Polacy, Niemcy, Ukraińcy oraz liczni Żydzi. W ich szeregach można było znaleźć prawdziwych zawodowców, takich jak chociażby Danko Redlich, przedwojenny komunistyczny agent, który po współpracy z Gestapo pracował dla Urzędu Bezpieczeństwa.

Jednym z nich był szesnastoletni harcerz Sławomir Mądrala „Pirat”, który pod wpływem tortur i za namową matki, chcącej ratować syna, zdecydował się na współpracę z Gestapo. W jej wyniku zostali aresztowani niemal wszyscy jego koledzy z drużyny. Za zdradę został skazany przez podziemny Wojskowy Sąd Specjalny na śmierć. Wyrok wykonano 31 marca 1944 roku. Zabito również matkę „Pirata”. Też była konfidentką.

Karzącego ramienia Państwa Podziemnego uniknął za to Henryk Wojciech Koppel. Ten, dwukrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych, przedwojenny kapitan Wojska Polskiego, aresztowany w marcu 1941 roku pod wpływem brutalnego śledztwa zdecydował się na współpracę agenturalną.

Regularnie przekazywał informacje oficerom prowadzącym – Kurtowi Heinemayerowi i Rudolfowi Körnerowi. W wyniku konfidenckiej działalności Koppla wiele osób zostało wywiezionych do obozów koncentracyjnych, skąd już nigdy nie powróciło. Koppel dwukrotnie zadenuncjował inżyniera Jana Gołąbka – najpierw Gestapo, a po wojnie Urzędowi Bezpieczeństwa.

Informacje przekazane Niemcom przez przedwojennego kapitana Wojska Polskiego Henryka Koppla były przyczyną wysłania do obozów koncentracyjnych wielu Krakowian. Po wojnie Koppel pracował dla Urzędu Bezpieczeństwa.

Innym wojskowym na usługach Niemców był żołnierz kampanii wrześniowej Roman Słonia. Jego siatka, poza pracą dla okupanta, zajmowała się również działalnością przestępczą. Grupa dobrze uzbrojona przez Gestapo czuła się bezkarna, gdyż opiekunowie spod znaku trupiej główki przymykali oko na aktywność kryminalną Słoni i jego kompanów, wyciągając ich natychmiast z aresztu. W końcu jednak miarka się przebrała i AK zdecydowała się interweniować, wykorzystując przy tym podstęp.

Wiosną 1944 roku funkcjonariusze Kripo (niemiecka policja kryminalna) zatrzymali pod pretekstem awantury ulicznej jednego z członków siatki Słoni. W krakowskim Kripo pracowali żołnierze AK, którzy szybko przejęli sprawę. Funkcjonariusz Kripo ppor. Stanisław Szczepanek „Janusz”, żołnierz AK, poinformował swojego niemieckiego zwierzchnika […], że zatrzymał bandytę, który w czasie śledztwa ujawnił lokal konspiracyjny.

Duży odsetek konfidentów stanowili krakowscy Żydzi, wywodzący się najczęściej z inteligencji. Byli to adwokaci, lekarze, inżynierowie, nawet pedagodzy. Nie tylko ratowali się szpiclowaniem przed obozem w Płaszowie, a wcześniej krakowskim gettem. Brali za donosicielstwo pieniądze.

Niektórzy z nich pracowali również w policji żydowskiej (Ordnungsdienst) w różnych gettach, w zmieniających się lokalizacjach. Pałowali niemiłosiernie swoich pobratymców w getcie, szantażowali ich i ograbiali. Zrabowanymi pieniędzmi dzielili się z Judenratem (Rada Żydowska, Żydowska Rada Starszych). Oficjalnie nie posiadali broni palnej, niektórzy mieli legitymacje gestapowskie, policyjne pozwolenie na broń i poruszali się dowolnie po całym GG (Generalne Gubernatorstwo). Generalny Gubernator Hans Frank (skazany na śmierć w procesie norymberskim) akceptował tę działalność i ją finansował. W owej służbie działały również kobiety i te były najniebezpieczniejsze i najbardziej uzdolnione w szpiclowaniu. Żydowscy konfidenci docierali do Polaków ukrywających Żydów i wszystkich wydawali w ręce Gestapo. Konfidenci docierali również do podziemnych struktur konspiracyjnych AK. Niejednokrotnie ujawniani i skazywani na śmierć przez służby Polskiego Państwa Podziemnego.

Podwójną działalnością policyjną w żydowskiej policji (Ordnungsdienst) i w Gestapo zajmowali się również znani krakowscy adwokaci.

Po zmianie okupantów niektórzy ściśle współpracowali ze Służbą Bezpieczeństwa, sądami , prokuraturą wojewódzką i z Wydziałem Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Mówiono o nich, że za pieniądze uwolnią największego przestępcę i mordercę. Była to prawda, za duże pieniądze krakowski prokurator wojewódzki ze swoim zastępcą umorzyli każde śledztwo, a współpracujący z SB sędziowie nie skazywali takich oskarżonych , lecz również umarzali postępowania.

Wydział Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego z czasów PRL-u ma swoją niechlubną tradycję. Po wielkim luminarzu nauk prawniczych prof. Władysławie Wolterze kierownictwo katedry objął Kazimierz Buchała wysoko oceniany w archiwach Służby Bezpieczeństwa – Tajny Współpracownik /TW/ o pseudonimie „Magister”, promujący swoich ulubieńców Andrzeja Zolla i Zbigniewa Ćwiąkalskiego, a potępiający Władysława Mąciora, pracownika naukowego katedry, znanego opozycjonisty.

Oprócz Buchały, Zolla i Ćwiąkalskiego działali tam jeszcze w tym okresie, Marek Waldenberg, kierujący katedrą Podstaw Marksizmu-Leninizmu, sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR, piszący prace naukowe o wielkości jakiegoś Karla Kautskiego marksistowskiego sekciarza.

Do pocztu bezprawników tego okresu dołączył prof. Julian Polan-Harashin b. prokurator w Lublinie, ścigający tam żołnierzy AK i NSZ, skąd musiał uciekać, bo podziemie wydało na niego wyrok śmierci.

Prof. Julian-Polan Harashin, szwagier kardynała Franciszka Macharskiego, jako wiceszef sądu wojskowego wydał kilkadziesiąt wyroków śmierci na żołnierzy AK i NSZ. Był najkrwawszym sędzią PRL-u i skorumpowanym łapówkarzem. Jako dziekan studium zaocznego Wydziału Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego wydał kilkaset „łapówkarskich” dyplomów magistrów praw. Gdy jeden z dyplomowanych partyjnych i ubeckich „magistrów” skompromitował się swoją „prawniczą wiedzą” i sprawa nabrała rozgłosu prof. Julian Polan-Harashin podpalił dokumenty w dziekanacie, otrzymał wyrok, lecz szybko został uwolniony i skrupulatnie donosił nadal, jako agent SB, o wszystkim co usłyszał o krakowskim Kościele od żony i szwagra.

Niebagatelną rolę w służbie SB odegrał prof. UJ Tadeusz Hanausek, mąż milicjantki, współpracujący z prokuraturą wojewódzką w Krakowie, sądami oraz z Wydziałem Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Wydaje się, iż dzisiejsza opiniotwórczość katedry Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego mająca niebagatelny wpływ na stosowanie prawa w Polsce i kształtowanie opinii publicznej, korporacyjność urzędującej palestry, wyrokowanie „niezależnych” sądów i Trybunału Konstytucyjnego, niekiedy budząca sprzeciw społeczny, ma swoje korzenie w zhańbieniu i zbezszczeszczeniu Wydziału Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego w okresie PRL-u.

Prokuratura i sądy sterowane były przez służbę bezpieczeństwa i od niej ściśle uzależnione. Konfidentem SB był znany krakowski adwokat, Żyd, Maurycy Wiener, działający wspólnie i w porozumieniu z innymi adwokatami, SB, prokuratorem wojewódzkim, jego zastępcą, sędziami i Wydziałem Prawa UJ, osobiście również z profesorami Buchałą i Hanauskiem.

Bruno Miecugow, krakowski dziennikarz, ojciec Grzegorza Miecugowa (audycja TVN „Szkło kontaktowe”) przy pomocy Żydówki prof. Marii Orwid psychiatry, pracownicy naukowej Katedry Psychiatrii Wydziału Lekarskiego Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego, pośredniczył i inicjował zamknięcie w „psychuszcze” (krakowski szpital psychiatryczny w Kobierzynie) Wiesława Zgrzebnickiego, wybitnego polskiego architekta, patrioty, który publicznie skrytykował Brunona Miecugowa sygnatariusza rezolucji „53” z 1953 roku w tzw. procesie kurii krakowskiej, w którym księża i osoby świeckie zostały skazane na karę śmierci. Wiesław Zgrzebnicki „Zgrześ” zmarł w Kobierzynie w czasie eksperymentów medycznych.

Największym postrachem Żydów ukrywających się przed Niemcami podczas II wojny światowej byli ludzie, którzy w zamian za pieniądze zajmowali się ich tropieniem i wydawaniem na pewną śmierć. W Berlinie najbardziej osławionym Greiferem („łapaczem”) wcale nie był fanatyczny nazista ani nawet Niemiec, lecz… Żydówka – Stella Kübler. Wydała na śmierć setki Żydów. Wzięła za to pieniądze. Sama była Żydówką.

Stella Goldschlag – bo tak brzmiało jej panieńskie nazwisko – urodziła się w lipcu 1922 roku w rodzinnie zasymilowanych berlińskich Żydów. Miała to szczęście, że natura obdarowała ją wybitnie „aryjskim” wyglądem. Była wysoką, szczupłą blondynką o niebieskich oczach, co w żadnym razie nie wskazywało na jej semickie korzenie. Jednak i ją w nazistowskich Niemczech dotknęły szykany związane z coraz bardziej restrykcyjnym prawem antyżydowskim. Żydówka jak każda inna?

Początkowo historia Stelli nie różniła się niczym od losów tysięcy niemieckich Żydów zmuszonych do noszenia żółtej gwiazdy Dawida i niemal niewolniczej pracy dla dobra „tysiącletniej Rzeszy”. Stella znalazła zatrudnienie w jednej z berlińskich fabryk zbrojeniowych, a w 1940 roku wzięła ślub z muzykiem Manfredem Küblerem.

Sytuacja uległa zmianie w wyniku tak zwanej Fabrikaktion (akcja „Fabryka”) z 27 lutego 1943 roku, będącej ostateczną łapanką berlińskich Żydów. W jej wyniku – jak pisze w swej książce „Stolica Hitlera. Życie i śmierć w wojennym Berlinie” Roger Moorhouse – funkcjonariusze Gestapo i SS przeprowadzili naloty na wiele stołecznych zakładów przemysłowych i zatrzymali tamtejszych żydowskich robotników.

Co prawda Stelli i jej rodzinie udało się chwilowo uniknąć schwytania, jednak musieli oni rozpocząć życie w ukryciu i ciągłym strachu. Zostali tak zwanymi „U-Bootami”, określanymi również mianem „nurków” (Taucher). Z początku wszystko układało się dobrze.

„Aryjski” wygląd Stelli oraz „papiery” załatwione u świetnego fałszerza Guenthera Rogoffa, pozwalały spoglądać z optymizmem w przyszłość. Wszelako były to tylko pozory, bowiem Stella znalazła się na celowniku jednego z „łapaczy”. Zaowocowało to jej aresztowaniem 2 lipca 1943 roku. Kilka tygodni później w łapy oprawców z Gestapo wpadli również jej rodzice (jej mąż już wiosną trafił do Auschwitz, skąd nigdy nie wrócił). Podczas przesłuchań poddano ją brutalnym torturom. Liczono przede wszystkim na to, że uda się z niej wyciągnąć informacje na temat miejsca pobytu Rogoffa. W tym wypadku gestapowcy jednak się przeliczyli; Stella po prostu nie wiedziała gdzie przebywa interesujący ich fałszerz.

Jednocześnie dotkliwe bicie oraz dwie nieudane próby ucieczki w ostateczności ją złamały i zgodziła się na propozycję zostania „łapaczem”. Nie bez znaczenia była również obietnica, że dzięki współpracy z Gestapo Stella uratuje życie rodzicom.

„Blond trutka”.

Jak podaje w swojej książce Roger Moorhouse: Stella szybko stała się wzorowym „łapaczem”. Funkcjonariusze byli już wcześniej pod wrażeniem jej pomysłowości […]. Kiedy już zaczęła dla nich pracować, absolutnie nie zawiodła – miała doskonałą pamięć do nazwisk, dat i adresów, a jej niewymuszona kokieteria stanowiła prawdziwą broń masowego rażenia.

Dzięki nieprzeciętnej „skuteczności” bardzo szybko zyskała sobie w środowisku berlińskich „nurków” miano „blond trutki”, stając się ich prawdziwym postrachem. Doszło do tego, że jej zdjęcie krążyło wśród zbiegów jako forma ostrzeżenia. Kiedy tylko wchodziła do jakiejś restauracji czy kawiarni, każdy Żyd rzucał się do ucieczki. Podobno była w stanie w ciągu jednego weekendu schwytać nawet ponad 60 Żydów. Za każdego dostawała 200 marek. Dokładnej liczby jej ofiar zapewne już nigdy nie poznamy, ale szacuje się, że skazała na pewną śmierć od kilkuset do nawet kilku tysięcy osób!

Pomimo przejawianej gorliwości Stelli nie udało się uratować rodziców, którzy trafili do Auschwitz, gdzie zginęli. Kobieta i tak pozostała aktywnym „łapaczem” do końca wojny. W 1945 roku została aresztowana przez Sowietów i skazana na 10 lat ciężkich robót. Później wyszła jednak na wolność i tak naprawdę nigdy nie odpowiedziała za swoje zbrodnie. W 1994 roku popełniła samobójstwo w wieku siedemdziesięciu dwóch lat. Czyżby to ciężar popełnionych czynów prześladował ją do ostatnich dni życia?

Opracowanie Aleksander Szumański , świadek historii – dziennikarz niezależny, korespondent światowej prasy polonijnej, akredytowany (USA) w Polsce w latach 2005 – 2012, ścigany i skazany na śmierć przez okupantów niemieckich.

Kombatant – Osoba Represjonowana – zaświadczenie o uprawnieniach Kombatantów i Osób Represjonowanych nr B 18668/KT3621

Tekst opublikowany w „Warszawskiej Gazecie” 25 marca 2013 r.

Dokumenty, źródła, cytaty:

„Okupacyjny Kraków w latach 1939-1945” profesor Andrzej Chwalba,
Roger Moorhouse, „Stolica Hitlera. Życie i śmierć w wojennym Berlinie” Znak, 2011,
Diana Tovar, Stella: „The Story of Stella Goldschlag”
http://ciekawostkihistoryczne.pl/2012/0 ... l-gestapo/
http://upadeknarodu.cba.pl/zydowska-policja.html
http://www.bibula.com/?p=40858
http://aleszum.salon24.pl/325086,psychi ... elag-gulag
http://www.rodaknet.com/rp_szumanski_9.htm
http://www.kedyw.info/wiki/Andrzej_Kule ... _1939-1945
http://ipn.gov.pl/publikacje/ksiazki/st ... w-xx-wieku
Józef Bratko „Gestapowcy” KAW Kraków 1985



Aleszuma



Za: 3obieg.pl , 19 marca 2018.



Ilustracja tytułowa: Ordnungsdienst-OD, Żydowska Służba Porządkowa została powołana na terenie Krakowa w lipcu 1940 roku. Fot. za: jewish.org.pl.



, 2018.03.24.
http://www.polishclub.org/2018/03/24/zy ... -krakowie/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5767
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 382
x 223
Podziękował: 32206 razy
Otrzymał podziękowanie: 9174 razy

Re: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: abcd » niedziela 15 kwie 2018, 12:02

Jan Bodakowski pisze:Prawda Żydów w oczy kole. Kolaboracja Żydów z Niemcami podczas II wojny światowej jest faktem
18 lutego 2018

Obrazek

Mateusz Morawiecki zbulwersował Żydów wspomnieniem o żydowskich zbrodniarzach z okresu II wojny światowej. Wypowiedź polskiego premiera spotkała się ze skandaliczną krytyką władz Izraela i przedstawicieli społeczności żydowskiej.

To kolejna odsłona agresji Żydów wobec Polski i Polaków, po szokującej krytyce władz Izraela pod adresem Polski związana z nowelizacją przepisów o ściganiu oczerniających Polaków poprzez pomówienia o współudział w holocauście, i hucpą związana z czcicielami czekoladowej swastyki. Warto więc przypomnieć pouczającym Polaków wszystkim Żydom i filosemitom o kolaboracji Żydów z niemieckimi nazistami podczas II wojny światowej.

Podczas II wojny światowej niektórzy Polacy i niektórzy Żydzi zhańbili się współpracą z niemieckim okupantem, w tym i poprzez pomoc Niemcom przy zagładzie Żydów. Polacy potępili kolaborację niektórych Polaków, polskie podziemie reprezentujące naród polski zabijało rodzimych kolaborantów. Żydzi natomiast nie potępili żydowskich kolaborantów, chronili ich po wojnie przed odpowiedzialnością, równocześnie potępiając niektórych Polaków zhańbionych kolaboracją (co jest przejawem niezwykle denerwującego u Żydów relatywizmu moralnego, swoistej mentalności Kalego). Żydzi chętnie pogrzebali pamięć o żydowskiej współodpowiedzialności za Holocaust.

W przededniu zagłady

W II RP żyło około 3,5 miliona Żydów, stanowiących 10% polskich obywateli. Polacy i Żydzi nie tworzyli jednej wspólnoty, żyli od przeszło 1000 lat w dwu odrębnych i równoległych światach. Od 1000 lat Żydzi nie chcieli zasymilować się z Polakami, zamykali się w getcie we własnej fundamentalistycznej (85% społeczności stanowili ortodoksi) i rasistowskiej społeczności. Pogrążeni w nędzy, ciemnocie i chasydzkich zabobonach Żydzi nie znali nawet języka polskiego (odmiennie od Polaków, Ukraińców i Rusinów mających nieustannie ze sobą kontakt i znających wzajemnie swoje języki). Niewielka część społeczności żydowskiej dzięki zasymilowaniu się z Polakami i dzięki znajomości języka przeżyła II wojnę światową (tylko 15% Żydów w Polsce znało język polski). Żydzi nie chcieli się zasymilować z Polakami i poznać języka Polaków, bo Polacy i Polska należeli do pogardzanego przez Żydów świata gojów (czyli nie Żydów). Uprzedzenia Żydów wyrastały z judaizmu a w szczególności z Talmudu (świętej księgi judaizmu). Żydzi w II RP posługiwali się jidysz (mieszanką w 75% języka niemieckiego, 25% hebrajskiego i języków słowiańskich) i byli bardzo pozytywnie ustosunkowani do Niemiec.

Żydowskie złudzenia co do Niemców

Pomimo dyskryminacji Żydów po dojściu NSDAP do władzy Żydzi na ziemiach polskich żywili sympatię do Niemców, upatrując bezpodstawnie zagrożenia w Polakach i Polsce. Niewielka część z Żydów zaangażowała się w konspirację. Z Armią Krajową współpracował Żydowski Związek Wojskowy (od 150 do 400 jego żołnierzy walczyło później w powstaniu w getcie warszawskim). Dla prawie wszystkich Żydów (prócz jednostek z ŻZW) wojna była sprawą Polaków, więc nie było powodu by umierali w niej Żydzi. Żydzi nie identyfikowali się z Polską, Polska była dla Żydów dobrym miejscem do życia i niczym więcej. Bolesnym dla Polaków tego przejawem było to, że warszawscy Żydzi (rządzeni przez asymilatorów i chasydów) nie przyłączyli się do obrony stolicy w 1939 roku.

Żydowska kolaboracja z nazistami

Żydzi pod okupacją Niemców pierwszy raz od wieków dostali tak upragnioną przez siebie autonomię, co skłoniło ich do współpracy z Niemcami. Samorząd żydowski (będący formą żydowskiej państwowości) był autonomiczną jednostką władz niemieckich, niezależna od Generalnego Gubernatorstwa. W 1939 Żydzi automatycznie uznali Niemców za nową i prawowitą władze. Wszystkie gminy żydowskie w okupowanej Polsce podporządkowały się Niemcom. Starszyzna żydowska tworzyła Judenraty (samorząd żydowski). Współpraca Żydów i Niemców układała się bardzo dobrze, w 1941 roku Żydzi byli zachwyceni niemiecką okupacją. Żydzi za kolaboracje z Niemcami uzyskali dużo więcej niż Ukraińcy i Białorusini.

Równocześnie Żydzi całkowicie nie zdawali sobie sprawy z czekającej ich zagłady. O absolutnej lojalności Żydów wobec Niemców świadczy to, że w 1942 roku 500.000 Żydów nie posiadało broni do walki z Niemcami. Żydzi nie postrzegali Niemców jako zagrożenie, ufali Niemcom bezgranicznie. Tym samym własną decyzją byli skazani na łaskę Niemców. W 1939 żaden z Żydów nie wierzył w możliwość zagłady.

Obrazek

W getcie warszawskim władzę sprawował burmistrz Adam Czerniaków (jego dziennik jest wstrząsającym dokumentem epoki). Ten żydowski działacz polityczny i społeczny był w II RP reprezentantem społeczności żydowskiej w senacie, prezesem Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie (liczącej 300.000 osób), prezesem izby rzemieślniczej. Czerniaków podczas okupacji nie współpracował z Polakami, z Niemcami współpracował od pierwszych dni okupacji. Czerniaków był prezesem rady żydowskiej Judenratu składającego się z 24 osób nominowanych przez Niemców. Kompetencje Judenratu, składającego się z osób nominowanych przez Niemców ciągle się rozszerzały. Szefowie Judenratów mieli nieograniczoną, wręcz feudalną władzę nad Żydami w gettach.

Zamieszkujący getto Żydzi traktowali budowę murów wokół getta jako formę obrony przed urojonym przez Żydów zagrożeniem ze strony Polaków. Mur getta był materialnym symbolem realizacji idei autonomii terytorialnej. Żydzi (w większości fundamentaliści religijni) byli zadowoleni z zamknięcia w getcie, zamknięcia, które chroniło ich przed nieczystym światem zewnętrznym. W latach 1939-1941 getta miały niezależną strukturę władzy, własną administrację, budżet, własne autonomiczne podatki, tradycyjne instytucje socjalne i zdrowotne, atrybuty niezależnej państwowości żydowskiej (żydowskie pieniądze, żydowskie znaczki pocztowe, żydowskie szkolnictwo, żydowską policję, żydowski areszt, rabinat, żydowskie instytucje kulturalne), własne dwie gazety codzienne. Żółte tramwaje z wymalowaną gwiazdą Dawida jeżdżące w getcie miały napis „tylko dla Żydów”. Do kontaktów handlowych z gojami powołano specjalną instytucje o nazwie Transferstelle. Jedynym mankamentem autonomii żydowskiej było to, że między gettami nie było łączności.

W getcie była żydowska policja zwana Żydowską Służbą Porządkową. Policja żydowska zajmowała się pilnowaniem granic getta, kierowaniem ruchem ulicznym, egzekwowaniem przymusu pracy i przesiedleń, przeciwdziałaniem epidemiom. Żydowscy policjanci fanatycznie egzekwowała przepisy Judenratu i Niemców, zajmowali się dostarczaniem Niemcom Żydów do zabicia.

Zagłada Żydów

Żydzi nie wierzyli Polakom, którzy przestrzegali ich przed Niemcami. Nie chcieli przyjąć do wiadomości, że Niemcy chcą ich wymordować, wierzyli, że są dla Niemców zbyt cenni. Żydzi nie byli przy tym psychicznie zdolni do buntu. Nie chcieli pomocy ze strony Polaków, bo Polaków postrzegali jako wrogów, księży jako zabójców (nawet współcześnie Marek Edelman szkalował Kościół katolicki jako matecznik pogromów i polskiego antysemityzmu), a Niemców jako prawowitą władzę.

Żydzi współpracujący z Niemcami w dziele zagłady Żydów w większości przetrwali II wojnę światową. O żydowskiej kolaboracji z nazistami dziś się milczy, z założenia Żydzi mogą być tylko ofiarami. Prawda historyczna nie może naruszać dogmatu o Żydach jako ofiarach. W niemieckiej armii było 150.000 mischlingów Niemców żydowskiego pochodzenia. Wielu z mischlingów pełniło funkcje dowódcze. Przyjmuje się, że Niemcy wymordowali (na podstawie planu przygotowanego w 1939 roku a wprowadzonego w życie w 1942) 6 milionów Żydów (3 z Polski i 3 z zachodniej Europy). Wśród 6 milionów ofiar część była sama przed śmiercią oprawcami, świadczą o tym miedzy innymi liczne wspomnienia Żydów, którzy przeżyli czas Holocaustu.

W każdej gminie żydowskiej znalazło się środowisko Żydów kolaborujących z Niemcami, bezgranicznie im oddanych, biorących aktywny udział w zagładzie. Żydowska policja, żydowskie pogotowie ratunkowe, pracownicy żydowskich zakładów pogrzebowych i administracji, zajmowali się wyłapywaniem Żydów przeznaczonych do zabicia. Żydowscy kolaboranci w swych działaniach wykazywali niezwykłe okrucieństwo. Logistyką zagłady zajmowała się administracja żydowska (stanowiąca w getcie łódzkim od 10 do 15% populacji). Judenraty wydawały na śmierć Żydów (w tym żydowskie dzieci).

Kolaborantami nazistów była w 100% inteligencja żydowska, Żydzi zasymilowani i znający język polski (odmiennie niż wśród polskich kolaborantów, którzy byli przedstawicielami lumpenproletariatu). Urzędnicy Judenratów byli tak wyobcowani z swojego środowiska, że często nie znali języka hebrajskiego. Większość policjantów żydowskich była przed wojną adwokatami, byli oni okrutniejsi od nazistowskich oprawców, torturowali i rabowali swoje ofiary. Możliwość znęcania się nad rodakami sprawiała żydowskim policjantom ogromną przyjemność. Żydowska inteligencja ochoczo kolaborowała z nazistami, naśladowała (również w ubiorach) nazistów, chciała za wszelką cenę zaprzyjaźnić się z Niemcami. Przyczynami tego, że Żydzi nie buntowali się wobec represji niemieckich były m.in. ukształtowana przez wieki mentalność oraz skuteczne działania propagandowe żydowskich kolaborantów (tylko nieliczni ukrywali się).

Żydzi zajęli się przesiedleniem Żydów do gett (z których ucieczka karana była śmiercią), stworzyli dla Niemców listy proskrypcyjne Żydów – Żydzi Żydów brutalnie wyłapywali na roboty przymusowe i do obozów koncentracyjnych. Żydzi prowadzili akcje propagandowe mające na celu skłonienie Żydów do lojalności i posłuszeństwa wobec Niemców. Niemcy wymuszali kolaborację tym, że Żydzi, którzy nie dostarczyli Żydów na wywózkę byli karani śmiercią. Pociągi do obozów konwojowali Niemcy lub Ukraińcy. Żydzi, przybywając do niemieckich obozów zagłady, nie byli świadomi tego, że dotarli do miejsca swojej śmierci. Żydzi w obozach przygotowywali Żydów na śmierć, Żydzi Żydom zabierali mienie, Żydzi Żydów rozbierali do naga, Żydzi Żydom golili włosy. Niemcy obsługiwali komory gazowe. Żydzi zajmowali się unicestwianiem zwłok zagazowanych Żydów. Niemcy na końcu zabijali swoich żydowskich pomocników.

Bez pomocy Żydów Niemcy nie zdołaliby przeprowadzić zagłady w takiej potwornej skali. Byłoby to zbyt kosztowne dla Niemców, którzy musieliby setki tysięcy żołnierzy wycofać z frontu i przeznaczyć do wykonywania zadań związanych z zagładą. Wysiedlenie setek tysięcy Żydów z getta łódzkiego do obozów koncentracyjnych nadzorowało 5 esesmanów i 70.000 żydowskich kolaborantów. Wywóz 300.000 Żydów z getta warszawskiego nadzorowało 50 esesmanów, 200 Ukraińców, 200 Łotyszy. Żydzi ponoszą odpowiedzialność za kolaborację z nazistami, za wyłapywanie i oszukiwanie Żydów, za zdradę własnych rodaków. Żydzi ponoszą odpowiedzialność za działania, które umożliwiły Niemcom eksterminację Żydów.

Żydowscy oprawcy zaangażowani w mordowanie swoich rodaków pozostali bezkarni. Bezkarność Żydowskich kolaborantów zapewnił Izrael ustawą o ściganiu zbrodni nazistowskich z 1950 roku, zwalniała ona z odpowiedzialności Żydów, którzy kolaborowali z nazistami, by ratować swoje życie.

Żydowskie normy kulturowe są odmienne od europejskich (tożsamość łacińska nakazuje oddawać swoje życie dla ratowania cudzego). Żydowska tożsamość nakazuje ratować elitę kosztem całego społeczeństwa. Kastowa społeczność Żydów podporządkowała się temu bezkrytycznie, jedni grali rolę ofiar, drudzy – katów. Żydowska tradycja determinowała całe życie żydowskiej społeczności. Dodatkowo tradycja żydowska nakazywała podjęcie wszelkich działań mających na celu uniknięcie natychmiastowej śmierci. Podczas II wojny światowej z tej judaistycznej tradycji wyrosło przekonanie wśród wielu Żydów, że mają egoistycznie dbać tylko o siebie kosztem całego społeczeństwa.

Żydzi mordowani przez Niemców w Europie byli zdradzeni nie tylko przez swoje elity, tragedia Żydów europejskich spotkała się z obojętnością wpływowych w USA Żydów amerykańskich jak i z obojętnością Żydów z Palestyny.

Jan Bodakowski

Bibliografia: Ewa Kurek „Poza granicą solidarności. Stosunki Polsko Żydowskie 1939-1045″ WSU 2006

Fot. www.holocaustresearchproject.org, wikipedia
http://prawy.pl/66223-prawda-zydow-w-oc ... st-faktem/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5767
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 382
x 223
Podziękował: 32206 razy
Otrzymał podziękowanie: 9174 razy

Re: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: abcd » sobota 11 sie 2018, 09:11

Za >Thotal'em< z innego wątku:
Thotal pisze:
sobota 11 sie 2018, 06:55
z netu...


Zadłużenie Żydów wobec Polski to bilionowe kwoty wyrażone w dolarach USA, których żydzi nigdy nie zwrócili – obecnie ci grabieżcy za pomocą swoich zakonspirowanych ziomków chcą okradać Polaków;
Żydowskie kahały okradły polskie duchowieństwo i magnaterię na kosmiczną skalę !
Historyk Ludwik Glatman pisał w wydanych w 1906 r. „Szkicach historycznych”, iż z zapisków z 1739 r. widać, że Żydzi koronni wnosili do skarbu z pogłównego tylko 220 tys. zł rocznie, mogli zaś wnieść bez najmniejszego przeciążenia wraz z litewskimi Żydami 4 mln zł polskich. Wynika z tego, że przez wiele dziesięcioleci Żydzi dzięki swej nadzwyczaj skutecznej walce o zachowanie bardzo niskiego pogłównego okradli skarb Rzeczpospolitej Obojga Narodu na wiele milionów złotych.
Jak żydowskie kahały okradły polskie duchowieństwo i magnaterię
Wyjątkowy, jak na owe czasy samorząd żydowski, łącznie ze słynnym Sejmem Czterech Ziem - waadem załamał się w połowie XVIII wieku na skutek całkowitego gospodarczego i finansowego krachu kahałów.
Zadecydowały o tym ogromne, niespłacane przez kilkadziesiąt lat długi kahałów (pełniących rolę banków) wobec polskich wierzycieli, głównie duchowieństwa i magnatów.
Sprawę długów kahalnych szczegółowo opisał słynny naukowiec, historyk i historiozof profesor Feliks Koneczny w książce „Cywilizacja żydowska”.
Według Konecznego dla żydowskich kahałów było „złotym interesem dla, żeby zapożyczać jak najwięcej u zamożniejszych Polaków; zadłużano się tak, aż strunka nareszcie pękła (..) W roku 1764 wyniosły długi organizacji żydowskich w ogóle bajeczną na owe czasy sumę półtrzecia miliona (tj. 2,5 miliona ówczesnych złotych), z czego około półtora miliona przypadło na pretensje duchowieństwa (przeważnie Jezuitów, Dominikanów i Franciszkanów), a około 900 tys. złotych polskich na pretensje magnaterii.
Obiegowe złote polskie były równoważne polskim złotym czerwonym w proporcji w zależności od okresu od czterech do sześciu złotych obiegowych za jeden polski czerwony. Każdy polski złoty czerwony zawierał 3,5 grama złota. Przyjałem średnią wartość jednego złotego czerwonego jako pięć złotych obiegowych. 2500000 złotych obiegowych jest równoważne 500000 polskich złotych czerwonych. Zawartość złota w 500000 polskich złotych czerwonych wynosi:
500000złpc x 3,5g/(złpc) = 1750000 [g]. Jedna uncja zawiera 31,1 [g]
Liczba uncji w 1750000 gramach złota: 1750000 [g] /(31,1g/unc)=56270 uncji
Cena złota 2018 05 11 o szóstej rano wynosiła 1320 USD/za uncję co odpowiada sumie 74,276,527 USD. Pieniądze te pracowały dla Żydów przez przez (2018-1764)= 254 lata.
Wykorzystując te pieniądze Żydzi udzielali biednej szlachcie kredytów na wysokie odsetki. Przyniosło im to fortuny.
Żydzi najlepiej wiedzą, że pieniędzy nie pożycza sie za darmo. Polacy tego doświadczyli po 1989 roku kiedy to odsetki wynosiły 30-40 % a w jednym z lat po 1989r. około 80%.
Obciążmy ukradzioną kwotę odsetkami wynoszącymi tylko 5%, co obecnie daję sumę do spłacenia: 74276527x(1,05)exp254=1,79x10exp13 = 17,9x10exp12 = 17,9 europejskich bilionów . Fachowego adekwatnego wyliczenia oddającego wartość faktyczną długu Żydów wobec Polaków na ówczesny czas dokonał Pan Adam Bednarczyk z Polsko-Polonijnego Zgromadzenia Niepodległościowego.
Tego doliczyła się komisja sejmowa, wybrana do tego w roku 1764. Ileż pożyczek nie zarejestrowało się! Drobniejsze wierzytelności zamożniejszej szlachty wiejskiej pozostały zapewne poza spisem; drobniejsze szczegółowo, lecz tak liczne, iż w sumie złożyłyby się również na jaki milion czyli cały dług z roku 1764 wynosił 3,5 miliona (trzy i pół miliona ówczesnych złotych polskich. (Por. F. Koneczny: „Cywilizacja żydowska”, Londyn 1974, s. 344). Wypożyczone żydowskim kahałom pieniądze ostatecznie nigdy nie zostały przez nie spłacone. Obecnie według fachowych wyliczeń eksperta realny dług wynosi 25,06 (europejskich bilionów) USD. W ten sposób niespłacone długi kahalne okazały się dla Żydów świetnym sposobem na okradzenie Polaków (głównie magnaterii i duchowieństwa), czymś w rodzaju dzisiejszych piramid finansowych. http://jerzyrnowak.blogspot.com/
Żydzi zadłużali się wobec Polaków z pełnym przekonaniem, że długów nigdy nie oddadzą.
“ My zaś, dzierżąc prasę w naszych dłoniach, będziemy mogli zamienić prawość w nieprawość; bezcześć podnieść do prawdziwej części, będziemy mogli wstrząsnąć nietykalną dotąd instytucyą rodziny i rozbić jej członków na oddzielne cząstki...; będziemy mogli wykorzenić to wszystko, w co dotychczas wrogowie nasi wierzyli...,
będziemy mogli zrujnować kredyt, podburzyć drażniące namiętności, wydać wszystkiemu i wszystkim wojnę otwartą, narzucić sławę lub pogrążyć w otchłań bezcześci kogo i co tylko zechcemy!....” żydzi i kahały z objaśnieniem teodora jeske-choińskiego, Warszawa w drukarni synów st. Niemiry plac warecki 4, rok 1914,str.17


Jerzy Robert Nowak




Pozdrawiam - Thotal :)
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 7325
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 24
x 225
Podziękował: 5667 razy
Otrzymał podziękowanie: 11342 razy

Re: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: Thotal » środa 20 mar 2019, 23:34

0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5767
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 382
x 223
Podziękował: 32206 razy
Otrzymał podziękowanie: 9174 razy

Re: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: abcd » piątek 19 kwie 2019, 21:13

Solidarni2010 pisze:Ewa Kurek "TRUDNE SĄSIEDZTWO: POLACY I ŻYDZI ok.1000-1945" cz. V
27 maja 2013

Obrazek
fot. Lord Vader

[...] król Kazimierz Wielki znalazł w Europie prześladowany w innych krajach naród, który znał się na handlu i udzielając mu stosownych przywilejów, sprowadził do Polski Żydów.
...

Nie sposób zrozumieć drugiej wojny światowej w Polsce, a tym samym pojąć stosunki polsko-żydowskie, realia zagłady i warunki ratowania Żydów, bez świadomości, że w przeddzień wybuchu drugiej wojny światowej Polska była państwem wielonarodowym, w którym – obok Polaków – nie licząc pomniejszych grup etnicznych, żyli Ukraińcy, Białorusini i kastowa społeczność polskich Żydów. Szacuje się, że w momencie wybuchu drugiej wojny światowej mieszkało w Polsce 3.474.000 Żydów. Żydem był co dziesiąty obywatel Drugiej Rzeczpospolitej. Takich statystyk nie znajdujemy w żadnym innym europejskim kraju. Dla porównania, Żydzi stanowili zaledwie 1,6% mieszkańców ZSRR, 2,4% - Czechosłowacji, 4,5% - Rumunii, 4,5% - Węgier, 0,8% - Bułgarii, 0,5% - Jugosławii, 0,8% - Francji, 1,2% - Belgii, 1,7% - Holandii, 0,2% - Danii i 0,1% - Norwegii.[1]

Genezy wielonarodowego charakteru Polski szukać należy w zamierzchłych dziejach, zwłaszcza w czasach panowania króla Kazimierza Wielkiego (1333-1370). Powszechnie znany jako ten, który zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną, jest król Kazimierz po dziś dzień postrzegany przede wszystkim jako wielki budowniczy oraz reformator prawa i administracji; jako ten, który nad wojny przedkładał pokój i wewnętrzny rozwój kraju.

Nic bardziej mylnego niż powyższe sądy, bowiem to właśnie w czasach rzekomo pokojowej monarchii Kazimierza Wielkiego przygotowanych zostało i przeprowadzonych dziesięć zaczepnych wojen poza granicami Polski, w wyniku których podczas trzydziestu siedmiu lat panowania obszar państwa wzrósł ze 106.000 km2 do 270.000 km2, zaś liczba poddanych z 600.000 do 1.300.000.[2] Ponieważ znaczną część nabytków terytorialnych Kazimierza Wielkiego stanowiły ukraińskie ziemie Rusi Halickiej, jego podboje rozpoczęły proces przekształcania się Królestwa Polskiego w państwo wielonarodowe ze wszystkimi tego faktu konsekwencjami w wiekach następnych.[3] Budowę wielonarodowego państwa polskiego wsparł król Kazimierz Wielki wydanymi w roku 1334 i potwierdzonymi w latach 1364 i 1367 przywilejami dla Żydów umożliwiającymi rozwój osadnictwa żydowskiego.

Powstaje w tym momencie pytanie, dlaczego Kazimierz Wielki sprowadził Żydów do Polski? Odpowiedź na nie znajdujemy w strukturze społeczno ekonomicznej średniowiecznej Polski. W średniowiecznej Polsce, podobnie jak w innych krajach Europy, społeczeństwo dzieliło się na cztery stany: król, szlachta, kler i chłopi. Każdy stan miał swoje obowiązki: król miał rządzić, kler modlić się, szlachcic politykować i bronić granic, a chłop uprawiać ziemię. Problem polegał tylko na tym, że średniowieczna gospodarka rolna w Polsce, tak jak w chwili obecnej, borykała się z problemem nadprodukcji. W społeczeństwie polskim nie było w średniowieczu stanu, który mógłby zajmować się wywozem i sprzedażą produktów rolnych. Jedyną grupą, która mogłaby się tym zająć, był szlachta. Ale polskie prawo stanowiło, że jeśli szlachcic zajmie się handlem, straci szlachectwo. Nikt oczywiście szlachectwa tracić nie chciał, wobec tego król Kazimierz Wielki znalazł w Europie prześladowany w innych krajach naród, który znał się na handlu i udzielając mu stosownych przywilejów, sprowadził do Polski Żydów.

W czasach Pierwszej Rzeczypospolitej, w strukturach społeczeństwa stanowego, Żydzi polscy – aczkolwiek nie będący formalnie stanem, lecz de facto jak stan traktowani – nie mieli obowiązku zajmowania się sprawami politycznymi i wojskowymi. Znaczenie miała w tym wypadku nie tyle wola samych Żydów, ile ściśle do każdego stanu przypisane prawa i obowiązki. Zgodnie z nimi, Żydzi z zasady zwolnieni byli z obowiązku politykowania i służenia w armii. Nie musieli wobec tego także składać żadnych deklaracji politycznych czy patriotycznych. Wystarczyło, że byli lojalnymi obywatelami Rzeczpospolitej, płacili podatki i w miarę dobrze wypełniali przypisane im w strukturze stanowej zadania.

Relacje pomiędzy stanem żydowskim a pozostałymi stanami były w Polsce przez wieki także dość proste i jasne: mieszczaństwo walczyło z Żydami o, mówiąc współczesnym językiem, przestrzeń gospodarczą i rynki pracy; Kościół nazywał ich niewiernymi i z racji tego, poza kontaktami natury bankowej lub handlowej, w porównaniu z innymi krajami umiarkowanie prześladował; król zazwyczaj bronił Żydów, a magnateria, szlachta i chłopi – w zależności od potrzeb i epoki – raz ich wspierali, kiedy indziej prześladowali i zawsze nimi gardzili, co nie przeszkadzało im w prowadzeniu z Żydami rozległych interesów, których skala zależała od statusu majątkowego obu stron. Kasztelan Jacek Jezierski w roku 1791 napisał: Żydów mam za obywatelów polskich i za użytecznych, bo inszych kupców w Polszcze nie znam jak Żydów, gdyż u mnie ten tylko kupiec, który z kraju produkt krajowy eksportuje.[4]

Żydzi spełniali więc określoną rolę w strukturach gospodarczych stanowego państwa. Mieszkali w polskich miastach, miasteczkach i wsiach, ale mieli swój żydowski sejm, żydowską strukturę sądową, własną religię i wyznaczony przez nią rytm życia. Do czasu rozbiorów, ponieważ nie było takiej potrzeby, nikt spośród Żydów i Polaków nawet nie wnikał, czym dla polskich Żydów jest Polska: ojczyzną, czy tylko ziemią zamieszkania; czy polscy Żydzi identyfikują się z polskim państwem, czy może tylko z małymi ojczyznami symbolizowanymi przez określone miasto lub wieś oraz możliwymi do uzyskania warunkami życia. Taki układ był wygodny dla polskich Żydów i dla Polaków. Pierwszym pozwalał wieść w miarę spokojne i bezpieczne życie zgodne z ich religią. Drudzy, ponieważ Żydzi nie mieszali się do polityki i w miarę regularnie płacili naznaczone im podatki, robili z Żydami interesy i nie zawracali sobie głowy żydowskimi zasadami życia i żydowskim patriotyzmem.

Nie będzie zapewne przesadą stwierdzenie, że u progu utraty przez Polskę niepodległości, w drugiej połowie wieku XVIII, polityczna część społeczeństwa polskiego, czyli stanowiąca około 10% ludności kraju szlachta, wiedziała o współmieszkańcach, Żydach polskich, jedynie to, że mieszkają w ich kraju, spełniają określone funkcje ekonomiczne, mają inną wiarę, język, strój, rządzą się swoimi prawami i z racji tego wszystkiego stanowią – obok szlachty, chłopów, mieszczan i duchowieństwa – jak gdyby odrębny piąty stan, którego byt od wieków regulowały książęce i królewskie przywileje.[5]

Ukształtowaną przez stulecia tradycją było w Polsce pozostawianie polskich Żydów samym sobie: podlegali własnym sądom, żydowskim strukturom samorządowym i strukturom religijnym. Trzeba stwierdzić, że to „pozostawienie samym sobie” bardzo Żydom polskim odpowiadało. Przede wszystkim dlatego, że stwarzało namiastkę własnego żydowskiego państwa. Majer Bałaban pisze: Żydzi w Polsce w XVIII w. stanowili zwartą masę, niełączną zupełnie z ludnością całego kraju. Mieli oni jak najdalej idący samorząd, który się opierał na kahałach, a kończył sejmem Żydów Koronnych, obradującym dwa razy do roku t.j. na wiosnę i w jesieni. Władzę nad Żydem miały kahały, one łączyły się w ziemstwa, które obradowały na sejmikach. Na sejmiku rej wodzą większe gminy i one spośród siebie wybierają prezydyum sejmikowe: marszałka, wiernika i pisarza. Sejmiki (ziemstwa) obsyłają sejm generalny żydowski, zbierający się osobno w Koronie, a osobno na Litwie. Marszałek sejmu koronnego, czyli – jak go zwano – marszałek generalności, wiernik Żydów koronnych i pisarz, to wysocy dostojnicy, którzy ciągle się stykają z marszałkiem [polskiej] izby poselskiej, podskarbim koronnym, podkanclerzym itp.; o marszałku generalności wyraża się król: „judeanus, qui in nostra aula residet”, Żyd który na naszym urzęduje dworze.[6]

__________________________________________________________

[1] W. Bartoszewski, Z. Lewinówna, Ten jest z ojczyzny mojej, Kraków 1969, s. 7.

[2] R. Heck, Polska w dziejach politycznych Europy, w: „Polska dzielnicowa i zjednoczona”, Warszawa 1972, s. 323-324. Patrz także: J. Wyrozumski, Kazimierz Wielki, Wrocław 1986.

[3] Wojny o Ruś Halicką trwały od 1340 do 1366 roku. Zdobyta z takim trudem Ruś przeszła wkrótce na dziesięć lat pod panowanie węgierskie (1377-1387). Odebrano ją zbrojnie w wyprawie wojennej poprowadzonej osobiście przez królową Jadwigę. Patrz: R. Heck, op. cit., s. 329-340 oraz J. Wyrozumski, op. cit., s. 71-101.

[4] A. Żbikowski, op. cit., s. 53.

[5] W literaturze historycznej Żydów wprawdzie bardzo rzadko określano jako stan odrębny, lecz pogląd ten znajduje coraz więcej zwolenników i wszystko wskazuje na to, ze tak właśnie należałoby ich traktować. Por.: A. Eisenbach, Emancypacja Żydów na ziemiach polskich 1785-1870, Warszawa 1988, s. 40; S. Grodziski, W królestwie Galicji i Lodomerii, Kraków 1976, s. 110.

[6] M. Bałaban, Dzieje Żydów w Galicyi, Lwów 1914, s. 3.

http://solidarni2010.pl/13726-ewa-kurek ... -cz-v.html
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

cedric
Posty: 3097
Rejestracja: sobota 10 mar 2018, 21:53
x 57
x 50
Podziękował: 1862 razy
Otrzymał podziękowanie: 4160 razy

Re: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: cedric » czwartek 09 maja 2019, 20:20

PAZIŃSKI: O „RUCHU ODRODZENIA ŻYDOWSKIEGO”.

http://www.fzp.net.pl/opinie/pazinski-o ... ydowskiego
0 x



Awatar użytkownika
BABA
Posty: 907
Rejestracja: niedziela 09 wrz 2018, 11:31
x 111
x 73
Podziękował: 2963 razy
Otrzymał podziękowanie: 1686 razy

Re: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: BABA » środa 15 maja 2019, 00:43

Dr Ewa Kurek: Żydzi wobec suwerenności Polski- Kalsk 11.05.2019 - konferencja Polacy kontra renegaci

https://youtu.be/jaHTbywl_4I
0 x


Wielu jest powołanych, lecz niewielu wybranych. Albowiem każdy wybiera Sam Siebie.

cedric
Posty: 3097
Rejestracja: sobota 10 mar 2018, 21:53
x 57
x 50
Podziękował: 1862 razy
Otrzymał podziękowanie: 4160 razy

Re: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: cedric » piątek 17 maja 2019, 16:01

Zbigniew Safjan
"„Safjan w hitlerowskim mundurze” – „Gazeta Polska” o ojcu byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego
Aktualizacja: 2016-09-8 4:26 pm
„Gazeta Polska” opublikowała wstrząsający artykuł oparty o – jak przekonuje redaktor Maciej Marosz – dokumenty odnalezione w Centralnym Archiwum Wojskowym dotyczące postaci Zbigniewa Safjana, ojca byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Sędzia jest na linii kolizyjnej z władzą w sprawie sporu o TK."

http://www.bibula.com/?p=89606

https://pl.wikipedia.org/wiki/Zbigniew_Safjan

https://niezlomni.com/bogata-kariera-oj ... alczyl-ak/

O sprawie pisał wiele lat temu śp. dr inż.Andrzej Reyman, i dwumiesięcznik Arcana.
GPC nie odkryła niczego nowego.

http://www.radiomaryja.pl/bez-kategorii ... przestana/
0 x



Awatar użytkownika
grzegorzadam
Moderator
Posty: 10852
Rejestracja: czwartek 26 cze 2014, 17:02
x 43
x 454
Podziękował: 23089 razy
Otrzymał podziękowanie: 15793 razy

Re: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: grzegorzadam » piątek 17 maja 2019, 21:40

Obrazek
Prof. M. Safjan, (Żyd, ale w świetle preambuły należy do narodu polskiego) prezes TK, referował legalność i zgodność traktatu akcesyjnego IIIRP do UE z Konstytucją IIIRP.
viewtopic.php?f=22&t=1923&p=66664&hilit=safjan#p66664
Po co nam nowa Konstytucja?

(...)
Niczego tylko nie wiadomo o ewentualnych propozycjach konstytucyjnych zapisów. Być może syjonistyczny PiS chce rozszerzenia uprawnień prezydenta, a może, jak zauważają niektórzy blogerzy, chodzi o taką zmianę w Konstytucji, która umożliwi likwidację złotego i wprowadzenie €UE – ? A być może jako kompromis między PiS i PO zostaną przyjęte te dwie propozycje – ?
Aktualna Konstytucja RP jest fatalna, jest antypolska, zawierająca wiele błędów i oczywistych, celowych sprzeczności. Zresztą gdyby nawet ich nie zawierała, to możliwość jej interpretacji na judaistyczną modłę zawsze będzie dla nas niekorzystna.

Żyd, prof. M.Safjan, prezes TK, wywiódł zgodność traktatu akcesyjnego IIIRP do UE z Konstytucją RP mimo istnienia zasadniczej sprzeczności: Konstytucja RP zawiera zapis o NBP jako centralnym banku Polski, a traktat akcesyjny zawiera zapis o przyjęciu €UE przez Polskę i o EBC jako banku centralnym Polski. (więcej o tym tu: https://wiernipolsce1.wordpress.com/201 ... ili-zydzi/)
całość:
https://wiernipolsce1.wordpress.com/201 ... nstytucja/
0 x


czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...

cedric
Posty: 3097
Rejestracja: sobota 10 mar 2018, 21:53
x 57
x 50
Podziękował: 1862 razy
Otrzymał podziękowanie: 4160 razy

Re: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: cedric » sobota 18 maja 2019, 09:32

Oddajmy akta IPN, archiwa wojskowe, zapomnijmy historię,oddajmy majątek

https://youtu.be/gDX2g9_0Z7c
0 x



cedric
Posty: 3097
Rejestracja: sobota 10 mar 2018, 21:53
x 57
x 50
Podziękował: 1862 razy
Otrzymał podziękowanie: 4160 razy

Re: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: cedric » środa 22 maja 2019, 00:01

"Do Sądu Okręgowego w Warszawie trafia właśnie pozew przeciwko prof. Barbarze Engelking i dr. Janowi Grabowskiemu, współautorce i redaktorowi naukowemu znanego opracowania „Dalej jest noc”. Bratanica sołtysa, opisanego w tej książce, oskarżyła ich o zmyślanie i rozpowszechnianie fałszywych informacji o jej stryju – pisze portal TVP Info."

https://marucha.wordpress.com/2019/05/2 ... e-klamstw/
0 x



cedric
Posty: 3097
Rejestracja: sobota 10 mar 2018, 21:53
x 57
x 50
Podziękował: 1862 razy
Otrzymał podziękowanie: 4160 razy

Re: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: cedric » środa 22 maja 2019, 13:07

http://www.wykop.pl/ramka/4963227/jesli ... schodniej/

Geopolityczna predykcja dla Polski
(c) 2019 Piotr Plebaniak
0 x



cedric
Posty: 3097
Rejestracja: sobota 10 mar 2018, 21:53
x 57
x 50
Podziękował: 1862 razy
Otrzymał podziękowanie: 4160 razy

Re: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: cedric » sobota 22 cze 2019, 10:38

Świetny tekst

https://pg.edu.pl/documents/67878783/75 ... atalas.pdf

Norbert Patalas
Po co był tzw. marzec ’68?

"Również premier polskiego rządu w trzy dni po Gomułce deklarował w sejmie
gotowość wypuszczenia z Polski Żydów-syjonistów zarzucając im nielojalność wobec
socjalistycznej Polski i sprzyjanie "imperialistycznemu Izraelowi". " (KIm był Cyrankiewicz -wiadomo)

"We wspomnieniach Żydów, którzy wyjechali z Polski w '68 opublikowanych np.
w książce "Żydzi czy Polacy" Ruty Pragier – wyd. Rytm 1992 str.191-192, znalazłem
interesujące zdanie Krystyny Weintraub, która w 1968 r. studiowała na UW. Mówi ona:
"Moim zdaniem w Polsce nie ma antysemityzmu. … Nie miałam nigdy, poza jawnie
sterowanym 68 rokiem – złych przeżyć". Zatem wśród samych Żydów była świadomość,
że mająca miejsce w 68 r. gwałtowna nagonka na Żydów była odgórnie sterowana czyli
inspirowana przez władze.
Także współcześnie Jonathan Ornstein z Centrum Społeczności Żydowskiej
w Krakowie dn. 5 marca 2018 r. w TVP stwierdził: "mamy ok. 125 tys. odwiedzin Żydów
z zagranicy i oni są zaszokowani dobrą atmosferą wobec Żydów w Polsce".
Przypomnijmy w tym miejscu, że wg raportu Agencji Praw Podstawowych Unii
Europejskiej nt. antysemityzmu, w latach 2006 – 2016 incydentów na tle antysemickim było:
1. w Niemczech 1468
2. w Wielkiej Brytanii 1308
3. w Austrii 477
4. w Holandii 428
5. we Francji 355
6. w Szwecji 277
W Polsce zanotowano ich w tym czasie 101. "

Jak dziś wiadomo, szykanowani i czasem nawet zwalniani z pracy ludzie żydowskiego
pochodzenia, także oficerowie WP i naukowcy, z własnej woli składali podania o zgodę
na wyjazd i oświadczenia o zrzeczeniu się polskiego obywatelstwa. Otrzymywali tzw.
dokument podróży uprawniający do wyjazdu, ale już nie powrotu. Wśród ludzi kursowały
plotki i anegdotki o różnych zatrzymanych przez celników precjozach i kosztownościach
ujawnionych przy wyjeżdżających. Opowiadano np. jak znany i lubiany szef orkiestry
rozrywkowej Polskiego Radia, czując się zmuszonym do wyjazdu, usiłował przewieźć starą
patelnię z resztkami zaschniętej jajecznicy. Patelnia okazała się być odlaną ze szczerego złota
więc padła ofiarą celników. Specjalnie mnie nie dziwiło, że ludzie różnie kombinowali jak tu
zabrać z sobą dorobek życia. Ale propaganda robiła swoje, kierując niechęć do wszystkich
Żydów w ogólności, a w szczególności do syjonistów i wielu to odbierało inaczej. Zresztą
mało kto wiedział, kto to właściwie owi syjoniści.
[...]

Wiedziałem o prześladowaniach Żydów w czasie ostatniej wojny przez Niemców,
obozach zagłady, ukrywaniu i ratowaniu ich przez Polaków z narażeniem życia, przemycaniu
żywności do warszawskiego getta z przekupywaniem niemieckich strażników itd. Według
Biuletynu Żydowskiego Instytutu Historycznego szmugiel żywności do warszawskiego getta
przez Polaków sięgał 250 ton dziennie (!). Była to ogromna ilość nawet jak na 450-tysięczną
społeczność Żydów w getcie.
[...]

Historia tych nielegalnych podróży Żydów do Palestyny nie jest wolna od wydarzeń
dramatycznych. Oto np. już w końcu roku 1940 statek „Patria” załadowany 1800 żydowskimi
uciekinierami z Europy przybył do palestyńskiego portu Hajfa, gdzie jednak Anglicy, którzy
jak wspomniano rządzili Palestyną w tym czasie, nie pozwolili im zejść na ląd.
Zaproponowali Żydom odpłynięcie pod eskortą na wyspę Mauritius. Wtedy będący na
pokładzie agenci syjonistycznej organizacji militarnej "Haganah" podjęli decyzję o zatopieniu
statku przed wyjściem w morze. W wyniku eksplozji statek zatonął na redzie portu, a z nim
ok. 300 nieszczęsnych Żydów. Oddali życie, aby pozostali, którzy się uratowali i zostali
wysadzeni na ląd, mogli jednak pozostać w Palestynie – Anglicy już nie mogli ich wypędzić.
Niewielka społeczność żydowska w Palestynie wzrosła o półtora tysiąca ludzi. Cóż przy tym
znaczyła 20-procentowa strata… Nie był to jedyny wypadek zatonięcia statku z żydowskimi
imigrantami: również statek "Salvador" z Żydami nie został wpuszczony do portu w Hajfie
przez Anglików w grudniu 1940 roku i zatonął, jak to enigmatycznie się formułuje. W roku
poprzednim – 1939, mimo blokady morskiej, aż 34 statki z żydowskimi imigrantami dotarły
do Palestyny. Również po wojnie – w lipcu 1947 roku, Brytyjczycy zatrzymali statek
"Exodus" wiozący znaczną liczbę żydowskich emigrantów – aż 4,5 tysiąca i zawrócili go do
Europy.

Liźnięcie historii syjonizmu i sterowanego napływu Żydów do Palestyny właściwie
niewiele wniosło mi do wiedzy o marcowych zadymach roku 1968 w Polsce. Wprost
przeciwnie – stawiało nowe pytania. Wydawało mi się bowiem, że istnienie w Polsce Żydów syjonistów, czyli ludzi popierających ideę stworzenia własnego państwa żydowskiego w Palestynie, nie było dla naszego kraju żadnym zagrożeniem, ani powodem do
jakichkolwiek antyżydowskich demonstracji i usuwania ich z Polski. Dlaczego zatem nagle
właśnie w marcu '68 w sposób gwałtowny ktoś wzniecił w Polsce tę dziwną kampanię? Kto
podpuszczał naiwnego Gomułkę, prowokował te zamieszki i manifestacje, kto palił pod
kotłem aby w nim rosło ciśnienie?


Pytania znajdują odpowiedzi
Pytania te pozostawały we mnie przez wiele lat bez odpowiedzi. W klasie maturalnej
miałem wykłady z przedmiotu "logika" – nie żadna tam "propedeutyka filozofii" tylko prosto
i bez niedomówień – logika. Ta logika podpowiadała mi, że żadnego związku przyczynowego
między owymi zdjętymi z teatralnego afisza "Dziadami" i , a syjonistami nie ma. Mamy
raczej do czynienia z zadymą mającą odwrócić uwagę od istoty rzeczy. Ale jakiej rzeczy?
Uczono mnie też w szkole średniej łaciny, z której zapamiętałem głównie mądre
maksymy Rzymian i ich przysłowia, jak np. "Cokolwiek czynisz, czyń roztropnie i patrz na
skutek". Albo ulubione przez prokuratorów i śledczych: "Ten uczynił kto zyskał". Na jaki
skutek liczono, wzniecając społeczne napięcie i owe sławetne wydarzenia? Kto na tym zyskał
i co zyskał? Moi mądrzy Rzymianie nie dawali jednak odpowiedzi na to pytanie. Z czasem
jednak powoli do mojej świadomości przenikały i to zazwyczaj przypadkowo, coraz to nowe
informacje dotyczące tego tematu. Zaczął się z tej mgławicy wyłaniać jakiś obraz, ale całkiem
inny niż serwowała propaganda PRL-u.
Nieoczekiwane światło na tamte dość już odległe wydarzenia rzucił mi krótki list
czytelnika dra Lecha Kowalskiego zamieszczony w tygodniku „Wprost” z 7 lipca 2002 r. na
str. 14. Oto pisał on, cytuję:
"Prawie siedem lat przed generalną rozprawą z oficerami pochodzenia żydowskiego
gen. Jaruzelski rozpoczął… proces kompletowania ich nazwisk i stanowisk. …Główne
uderzenie w oficerów pochodzenia żydowskiego w 1967 r. rozpoczęło się właśnie
w wojskach lotniczych. Pierwsi oficerowie pochodzenia żydowskiego zostali
wyeliminowani z szeregów wojska już w lipcu 1967 r.… Akcja była przeprowadzana
w pośpiechu, regulowana zarządzeniami doraźnymi."

Dosyć to dziwne, czyż nie? Dlaczego wydalano żydowskich pilotów natychmiast
po brawurowo wygranej czerwcowej wojnie izraelskiej? Ale w umyśle moim pojawił się
pierwszy kamyk do "marcowej układanki". Nie bardzo jeszcze wiedziałem co prawda gdzie
go umieścić, ale był i czekał. Czekał na następne kamyki.
Po kilku latach inne oblicze tamtych wydarzeń ukazał mi fragment książki o polskożydowskim dialogu ekumenicznym. Oto ks. Waldemar Chrostowski w książce "Kościół,
Żydzi, Polacy" wydanej w 2009 r. opisuje na marginesie głównego tematu książki, na stronie
29 ciekawe spotkanie. Będąc kiedyś w Izraelu z polską wycieczką podszedł do straganu, aby
kupić jakiś chłodny napój. Sprzedawca przyjrzał mu się uważnie i spytał po polsku: pan
chyba z Polski? Wywiązała się rozmowa: sprzedawca okazał się polskim Żydem, który pod
koniec 1968 roku wyjechał z kraju. Był w Polsce kierownikiem sklepu meblowego i wiodło
mu się świetnie. Oto zamieszczony w książce ich dialog:
"Dlaczego więc pan wyjechał? - zapytał sprzedawcę ksiądz Chrostowski.
Bo musiałem! - padła odpowiedź.
Co to znaczy?
Gmina kazała - odpowiada sprzedawca.
Jaka gmina?
Byłem zdumiony, relacjonuje ksiądz i dalej pyta:
Gmina? - jaka gmina?
Gmina żydowska! Machnięcie ręki oznaczało, że rozmowę na ten temat uważa za
zakończoną.
Tak dotarła do mnie świadomość o drugim dnie marca 68." – puentuje autor książki
Następny kamyk marcowej układanki wpadł też i do mojej świadomości. Tam czekał równie
cierpliwie jak poprzedni na dalsze.
Miałem już więc dwie istotne przesłanki do wyjaśnienia problemu według rzymskiej
maksymy "kto uczynił".
Uczynił polski rząd, także ręką gen. Wojciecha Jaruzelskiego, który chyba działał
z rozkazu swego szefa – ministra obrony, ale zapewne z polecenia KC partii. Przecież
powszechnie wiadomo w tych czasach było, że "rząd rządzi, ale partia kieruje".
Uczyniły też gminy żydowskie w Polsce. Musiały działać z jakiejś odgórnej inspiracji.
Pozostało do wyjaśnienia: z czyjej inspiracji i w jakim celu? Albo: kto zyskał? Stawało się to
coraz bardziej intrygujące. Łamigłówka stawała się fascynująca i coraz bardziej wciągała –
jak kryminał Agaty Christie.
Czytać lubiłem od dzieciństwa. Teraz zacząłem w książkach świadomie wyłapywać
fragmenty, które mogłyby być pomocne do ułożenia mojej marcowej łamigłówki. Książki
o Izraelu i to pisane przez izraelskich autorów pomogły mi znaleźć do niej następne kamyki.
Pisano w nich o sukcesach izraelskich wywiadów, wojnie sześciodniowej, a także
wcześniejszych i późniejszych zmaganiach młodego państwa Izrael z arabskimi sąsiadami,
którzy ufni w swoją liczebność, zapowiadali buńczucznie zepchnięcie nowych
rozpychających się sąsiadów do morza. A owi sąsiedzi istotnie mocno się rozpychali
i stosowali drastyczne czasem środki dla osiągnięcia swoich celów. Celami tymi były:
wzmocnienie obronności w obliczu realnego i ciągłego zagrożenia arabskiego przez
pozyskanie wszelkimi sposobami najnowszego uzbrojenia – także atomowego (uzyskali je od
Francji, ale do dziś się tym nie chwalą) oraz przyciągnięcie możliwie największej ilości
nowych obywateli, głównie choć nie tylko, z pobliskich krajów arabskich. "

https://www.tygodnikprzeglad.pl/polska-juz-zaplacila/

https://naszeblogi.pl/53621-tak-sie-dziwnie-plecie

"Wyjątkowo rzetelnie i uczciwie relacjonuje w jaki sposób stał się posiadaczem nazwiska które nosił do końca życia i jakich starań musiał dokonać w czasie okupacji znajomy ksiądz żeby dla ratowania rodziny Tadeusza przed Niemcami wyrobić im tak pewne aryjskie papiery. Niezwykle rzetelnie opisuje też sprawę wyjazdów swoich pobratymców na zachód w 1968 roku: „Aż przebierali nogami żeby wyjechać, zabierali przecież cały majątek”. Choć jak wiemy wielu było takich, którzy nie wyjechali a ich jak Tadeusza „wyjechano” doskonale pamiętam tamtą atmosferę. Nie wolno jednak o tym mówić, żeby nie zasłużyć na miano żydożercy. Jaworski jednak mówi, przypomina historię hrabiego Andrzeja Platera (rodzina Emilii Plater)., który udając Żyda chciał wydostać się na Zachód. Jego podanie przyjęto, ale potem wezwano go na przesłuchanie. Zapytany, dlaczego podaje się za Żyda, oświadczył, że jeśli mogą być Polacy żydowskiego pochodzenia, to mogą być też Żydzi pochodzenia polskiego, i to jest właśnie jego przypadek.
[...]
0 x



Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 9809
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 688
x 195
Podziękował: 8820 razy
Otrzymał podziękowanie: 14514 razy

Re: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: songo70 » piątek 23 sie 2019, 18:54

0 x


panta rhei

ODPOWIEDZ