Drodzy forumowicze i goście!

Prezentujemy wam forum po poważnej naprawie i aktualizacji, większość rozszerzeń jest włączona i u mnie działa.
Wszystkie błędy i uwagi proszę zgłaszać w dziale technicznym.
Na razie nie będzie działało wyszukiwanie, jeśli po ok 2 dniach eksploatacji nie wystąpią zasadnicze błędy, to zrobimy indeksację baz danych.

Po wejściu na forum proszę najpierw usunąć ciasteczka witryny _ to bardzo ważne! Inaczej forum może nie działać u was prawidłowo!
To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem forum, bo jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Ciekawostki ze świata nauki

Awatar użytkownika
grzegorzadam
Moderator
Posty: 8679
Rejestracja: czwartek 26 cze 2014, 17:02
x 21
x 263
Podziękował: 15321 razy
Otrzymał podziękowanie: 12132 razy

Re: Ciekawostki ze świata nauki

Nieprzeczytany post autor: grzegorzadam » piątek 15 lip 2016, 16:20

O błędach naukowych, pokusach i długości „indeksu”.


Jeremi Przybora w latach 50-tych [zeszłego wieku] prowadził w Radio gazetkę ścienną pt. „Wiszący organ”.

Od miesiąca zmagam się z trudnością sformułowania artykułu o Prawdzie. W nauce, w życiu, polityce. Może będzie? [„Veritas est adequatio rei et intellectus”]

Tymczasem umieszczam strzęp w formie anegdotycznej, wspominkowej.



Maciej Giertych pisze właśnie, że z jakiejś konferencji geochronologii wymazano parę doniesień, bo autorzy... znaleźli w kościach dinozaurów izotop 14C. A to przecież „niemożliwe”, bo dino „jak wiadomo” wyginęły 65 milionów lat temu. Czułość metody 14C sięga do ok. 50 tysięcy lat.

Czyli „ideolo” skutecznie dusi ciekawość uczonego, jego fascynacje prawdą.

A nawet za komuny, panie dziejaszku... [młodzieńcze, to już było po bitwie pod Cushima.. ]

W latach późnych 50-tych i 60-tych zeszłego wieku, pod koniec studiów i odrobinę później, tworzyliśmy w Świerku [Instytut Badań Jądrowych] grupę fizyki rozszczepienia, wraz z podobnymi, a ciekawymi fizyki niedoukami. Osłonę dawał nam Miecio – partyjny szef. Tyraliśmy po 90-120 godzin na tydzień, bo Ewa (ruski reaktor doświadczalny) dawała niewielki strumień neutronów, a my badaliśmy rzadkie zjawisko – emisji cząstki alfa (4He) przy rozszczepieniu.

Nauczyliśmy się systemu ósemkowego (zamiast opartego na ilości palców na przednich kończynach – dziesiętnego). Elektronicy dali nam bowiem analizator amplitud zapisujący w systemie dwójkowym [0,1], co szybko nauczyliśmy się czytać w systemie ósemkowym [ „wymyślił go drwal, któremu ucięło dwa palce”].

Szefa, jako się rzekło, wysłaliśmy na Popa, by czasem nam po linii jakieś dolary na aparaturę załatwił. Dla dziatwy nieletniej, a czytaniem się nie plamiącej: Pop to sekretarz Podstawowej Organizacji Partyjnej, coś takiego, jak Balcerowicz w SGPiS. I rzeczywiście – naszego popa później pokarało, został Prezesem Państwowej Agencji Atomistyki w czasie katastrofy w Czarnobylu, i musiał kłamać jak Urban, za przeproszeniem.

Ale ćwierć wieku wcześniej walczyliśmy z niestabilnymi i psującymi się wzmacniaczami ruskich, sami budowaliśmy nisko szumiącą aparaturę i pierwsze detektory półprzewodnikowe [Si i Ge], które niedługo okazały się najlepszymi na świecie.

Ekipa nasza, niby od Sasa do Lasa, - i o wiele szerzej: Był też jakiś czas z nami Koreańczyk Se don Sik (oczyw. północny) jako magistrant, przesłano nam „dla zrobienia jej doktoratu” Egipcjankę w ósmym miesiącu ciąży (udało się wystraszyć). Se don Sik po otrzymaniu magisterium chciał pozostać, bo przygruchał sobie śliczna blondyneczkę, Marysię. Ale władza rewolucyjna KRLD porwała go; jeśli nie zginął od promieniowań, czy w lochach ludowych, to na pewno stoi na czele ich programu bombowego. Takie wieści do nas przeciekały jakiś czas. Bo zdolny był, jucha, i pracowity. W ekipie był też Zajdel, pisarz s-f. O tym niżej.

W tym czasie zauważyliśmy, że obok badanego szerokiego widma [energetycznego] cząstek alfa (o średniej energii ok. 15 MeV) tuli się z lewej (ok. 5 MeV?) jakiś dziwny pik. Potrafiliśmy wtedy jedynie mierzyć energię cząstek, pozostawioną w detektorze, a nie ich jakość [Z,A].

Po dyskusjach uznaliśmy, że to chyba wynik reakcji (n,alfa) na uranie, co było zadziwiające. Opublikowaliśmy o tym artykuł ( w Nuclear Physics), mocno podbudowany teoretycznie, a jakże; recenzowany, a jakże. W środowiskach zbliżonych tematyką wywołało to, jako niespodziane, sporą sensację.

W tym czasie pojawił sie u nas Andrzej Kordyasz, najpierw jako magistrant. „Oraliśmy w magistrantów”, oczywiście. Miał różne ogromne zdolności, również manualne. Dostał więc polecenie wyszlifowania cieniutkich płytek z monokryształów krzemu, w celu zrobienia detektora krzemowego ΔE. Początkowo wyszła mu soczewka wklęsła. Zmierzyliśmy, że w centrum ma 4 mikrony grubości, a na obrzeżach aż 15! Wszystkie próbki w czasie szlifowania pękały. Potem pękały w czasie zamieniania płytek w detektory. Oczywiście nie przejmowaliśmy się doniesieniami z Zachodu, że na tym połamały sobie zęby najlepsze wyspecjalizowane laboratoria. Na nasze, nieuków, wrzaski i krzyki Andrzej zamknął się w sobie i w swym pokoju – i zrobił detektor idealnie jednorodny ! Oczywiście przed użyciem tę jednorodność dokładnie zmierzyliśmy. Ta jego technologia później się rozpowszechniła po laboratoriach i po przemyśle na świecie. Forsy za to nie zobaczył.

Ale my użyliśmy tego detektora do budowy teleskopu, w którym mierzyliśmy jednocześnie energię oraz straty energii cząstki. Z tego, po wygibasach matematycznych, można było zmierzyć tak Z (ładunek), jak i A (masę) cząstki. Okazało się wtedy, że ten dziwny pik to nie z reakcji (n,alfa), lecz.. zupełnie co innego, mianowicie trytony [3H] jako trzecia cząstka emitowana w rozszczepieniu!

Ten wstyd z powodu błędnej pracy trafił nagle nas, chłopaków z różnych sfer, różnych cywilizacji czy krajów i obyczajów. Nikt nie zasugerował: „Może przemilczeć? Jak się wykręcić?” Nikomu do głowy nie przyszło, by przemilczeć wpadkę [może nie zauważą? zapomną?]. Czy, tym bardziej, by bronić błędu. Naprawdę, tylko prawda nas fascynowała. Zaraz więc sprostowaliśmy poprzednie doniesienia.

Zdarzały się też inne wypadki: Janek B. brał łapczywie wielu doktorantów, [„śpieszę się do dyrektorowania” mówił pół- żartem] . Jego doktorant – też się spieszył. Ktoś jednak zauważył, że wykresy w „doświadczeniach” są za gładkie, zastosował kryterium chi-2, co dało pewność, że punkty „doświadczalne” zostaly sfałszowane. Doktorat wycofano, kandydat znikł, a pretendent do szybkiej kariery poszedł tam, gdzie jego umiejętności zostały od razu docenione: Do bankowości, wysoko. Nie śledziłem, nie jest teraz super-premierem, coś mu się musiało powinąć..

To nasze naukowe wścibstwo (a sprawdźmy jeszcze Z tych cząstek...) dało po latach piękne wyniki: Wykazaliśmy, że w rozszczepieniu dodatkowo emitowane też są nie tylko neutrony [ opóźnione - to podstawa stabilności pracy reaktorów] ale też p,d, t (tj. wszystkie izotopy wodoru) oraz wszystkie izotopy helu: 3He, 4He, 6He, 8He, i - że brak jest 10He, bo on już jest niestabilny, rozpada się natychmiast. Później, przy jeszcze cieńszych detektorach ΔE, zmierzyliśmy widma wszystkich izotopów lub choć wykazaliśmy ich emisję, od Litu, Be, B, C, do Tlenu i Fluoru.

Stan wojenny, łapami prof. X [... z nim, pominę] i porucznika SB Dziedzica, czy płk. Szerszenia [lubią, łobuzy, takie pseudonimy] rozbił ostatecznie naszą grupę, nazywaną już w świecie fizyki jądrowej „warszawską szkołą rozszczepienia”.

Moja satysfakcja – dziesiątki książek wydanych w podziemiu, oraz esbek Dziedzic, który pozostał porucznikiem do końca lat 80-tych. Sukcesów widać żadnych mu nie zaliczono.

Było to dawno. Dopiero wczoraj, gdy szkicowałem te wspominki, wymyśliłem doświadczenie, w którym można zmierzyć pełne widmo mas, aż do podziału ciężkiego jądra na trzy porównywalne fragmenty. Pierwiastki superciężkie [Z dużo ponad 100!] powinny najprawdopodobniej rozszczepiać się w dużej części na trzy fragmenty, nie na dwa.

Zasadne jest pytanie: A po cóż?? Odpowiem: Ciekawość ! , jak jest. Bo dalej - pełna, czyli poprawniejsza od obecnej, teoria rozszczepienia musi uwzględniać wszystkie izotopy, wszystkie cechy zjawiska. Wszystkie fakty. Przymknąć oczu na niewygodne – nie można.

Już pod koniec XIX wieku jakiś pyszałek napisał, że w fizyce wszystko już wiadomo, należy tylko poprawiać stałe na dalszych rzędach dokładności. Tymczasem – znamy jedynie malutką część cech, tajemnic materii – i to, jak sądzę, badaną w przypadkowych kierunkach, wybranych ciekawością badacza.

Robił też u nas pracę magisterską Janusz Zajdel, w przyszłości pisarz science-fiction, autor „Cylindra van Troffa”, „Limes inferior” [„dopiero w ostatnim człowieku umiera nadzieja”], czy „Paradyzja”. W każdej z nich – jak w chińskiej kulce w kulkach – Janusz szuka prawdy w prawdzie, która zawiera się w innej „prawdzie”.

Czy teraz prawdą jest już tylko długość indeksu hirscha? U profesora, lub wysokość subwencji u aspirującego do kariery?



Próbowałem niedawno, zapewne nieudolnie, zachęcić młodych kolegów do pomiarów 14C w kościach, szerzej w szczątkach dinozaurów. Jak dawno naprawdę te bydlaki łaziły po Ziemi?? To fascynujące! A spektrometria masowa bez trudu, bez wątpliwości „z tłem”, rozwiązanie takich wątpliwości umożliwia.

Odpowiedzi – Nie mam czasu, jadę na wakacje, przygotowuję sprawozdanie z zaplanowanych czynności, inaczej nie dostaniemy grantu. To się przecież nie przełoży na indeks Hircha. Spektrometr u kolegów ma na długo zaplanowane inne pomiary. ..

Czyżbym źle trafił? Czy teraz pogoń za indeksem zastąpiła ciekawość i upór uczonego?

„Veritas est adequatio rei et intellectus”.

Kto to teraz rozumie, kogo to interesuje?

http://dakowski.pl/index.php?option=com ... Itemid=119
0 x


czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 4043
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 395
x 134
Podziękował: 6291 razy
Otrzymał podziękowanie: 6765 razy

Re: Ciekawostki ze świata nauki

Nieprzeczytany post autor: chanell » piątek 19 sie 2016, 23:19

Obrazek

Nowa teoria może wyjaśniać obserwacje dokonane w mechanice kwantowej.
„Myślę, że śmiało mogę powiedzieć, że tak naprawdę nikt nie rozumie mechaniki kwantowej” to pesymistyczne twierdzenie wygłoszone przez fizyka Richarda Feynmana powoli staje się coraz mniej zgodne z prawdą.
Liczne eksperymenty, pozwalają nam coraz lepiej rozumieć dziwne zachowania obserwowane w mechanice kwantowej, prowadząc niekiedy do szokujących wniosków. Przykładem niech będzie kopenhaska interpretacja mechaniki kwantowej, utworzona w 1957 roku, która zakłada istnienie wielu równoległych światów. Na tej interpretacji bazuje najnowsza teoria przedstawiona przez międzynarodowy zespół naukowców.

„Tym sposobem każda ewentualność zostaje zrealizowana – tak więc w jednej wersji kosmosu asteroida, która zabiła dinozaury omija ziemię, a w innym Australia zostaje skolonizowana przez Portugalczyków” tłumaczy w swoim oświadczeniu Wiseman. Jednak krytycy tej teorii podważają istnienie innych światów jako, że nie wywołują one żadnej reakcji na nasz kosmos.

Prof. Howard Wiseman, fizyk z Griffith University w Brisbane w Australia, wraz ze swoimi współpracownikami opublikował nową teorię zwaną hipotezą „wielu interakcyjnych światów” (Many interacting worlds – MIW). Teoria zakłada, że zgodnie z kopenhaską interpretacją mechaniki kwantowej równoległe wszechświaty są prawdziwe i występują w ogromnej liczbie.
Obrazek
Profesor Howard Wiseman

To co jest nowym założeniem, to stwierdzenie, że światy te wchodzą ze sobą w interakcje na poziomie kwantowym. Wiseman zakłada, że niezrozumiale do tej pory reakcje obserwowane w mechanice kwantowej mogą być wynikiem interakcji (na poziomie kwantowym) pomiędzy równoległymi światami.
Model równoległych wszechświatów mechaniki kwantowej, zakłada, że równoległe światy są realizacją wszystkich możliwych alternatyw, jakie mogą powstać w przeszłości oraz przyszłości. Te inne wersje naszego świata stanowią równie rzeczywiste lecz niemożliwe dla nas do zbadania światy, ponieważ jedyna obserwacja jakiej jesteśmy w stanie dokonać, musiałby odbyć się w naszej “wersji” świata.
Wydarzenia mające miejsce w pozostałych równoległych wszechświatach moglibyśmy sobie jedynie wyobrażać. Jednak teoria MIW zakłada, że może być inaczej – równoległe światy mogą oddziaływać na siebie na poziomie kwantowym. A jeśli tak jest to istnieje możliwość zbadania ich!

Jak wyjaśnia w swojej pracy Wiseman „Istnieją trzy główne punkty teorii MIW. Po pierwsze, że świat w którym żyjemy, jest tylko jednym z gigantycznej liczby wielu nieznanych nam wszechświatów, z których niektóre są prawie identyczne jak nasz, ale w większości są one od siebie zupełnie różne. Po drugie wszystkie światy są równie prawdziwe, istniejąc nieprzerwanie w czasie z dokładnie określonymi właściwościami. Po trzecie zjawiska kwantowe wynikają z uniwersalnej siły odpychania się sąsiadujących (tj. podobnych) światów, która sprawia, że światy są do siebie mniej podobne”.
Natomiast „wszystkie obserwowane przez nas zjawiska kwantowe wyrastają tylko i wyłącznie z interakcji pomiędzy tymi światami” – wyjaśnia w swoim opisie naukowiec. A jeśli tak się dzieje to zgodnie z tą teorią będziemy w stanie testować istnienie innych światów.
„Każde wyjaśnienie fenomenów kwantowych będzie dziwne, standardowa mechanika kwantowa nie dostarcza nam na razie żadnych wyjaśnień – oferuje jedynie prognozy dla eksperymentów laboratoryjnych”.


Bez względu na to, czy uda się udowodnić matematycznie istnienie światów równoległych perspektywa możliwych interakcji otwiera nowe przestrzenie zarówno dla nauki jak i filozofii.

http://ciekawe.org/2015/10/30/nowa-teor ... nterakcje/
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
św.anna
Posty: 641
Rejestracja: środa 24 sie 2016, 12:41
x 53
x 35
Podziękował: 1313 razy
Otrzymał podziękowanie: 1451 razy

Re: Ciekawostki ze świata nauki

Nieprzeczytany post autor: św.anna » poniedziałek 19 wrz 2016, 22:12

Naukowcy tworzą potomstwo bez żeńskich komórek.

Sarah Knapton, Science 
USA 
2016-09-15

Niedługo możemy mieć dzieci bez matek po tym jak naukowcy odkryli metodę tworzenia potomstwa bez żeńskich komórek jajowych.

Eksperyment będący punktem zwrotnym przeprowadzony przez Uniwersytet Bath zmienił ostatnie 200 lat nauczania biologii torując drogę dla dzieci, które mogą się narodzić z DNA dwóch mężczyzn. 

Zawsze uważano, że tylko żeńskie komórki jajowe mogą wywołać wymagane zmiany w plemniku by powstało dziecko, ponieważ jajo składa się ze szczególnego rodzaju komórek, w których przenoszona jest tylko połowa liczby chromosomów. Plemniki powstają w ten sam sposób, tak więc gdy plemnik i komórka jajowa łączą się to tworzą pełną sumę genetyczną, gdzie połowa naszego DNA pochodzi od matki a połowa od ojca. Teraz jednak naukowcy udowodnili, iż zarodki mogą być utworzone z komórek, które przenoszą wszystkie chromosomy co w teorii oznacza, że każda komórka w ludzkim organizmie może być zapłodniona przez plemniki. Przy użyciu tej techniki zostały już utworzone trzy pokolenia myszy i są w dobrym stanie zdrowia. Teraz naukowcy planują przetestować tę teorię na komórkach skóry.

Dr Tony Perry, embriolog molekularny i główny autor badania, powiedział: "Niektórzy ludzie mówią by rozpocząć dzień jajkiem, jednak to co stwierdza ten artykuł to fakt, iż niekoniecznie jest ono potrzebne by zacząć rozwój.” "Uczono, że tylko komórka jajowa jest zdolna do przeprogramowania plemników, aby umożliwić rozwój zarodka.”



Nasza praca kwestionuje dogmat utrzymywany od czasu wczesnych embriologów, którzy około 1827 roku po raz pierwszy zaobserwowali komórki jajowe ssaków a 50 lat później zaobserwowali zapłodnienie stwierdzający, że tylko komórka jajowa zapłodniona komórką spermy może spowodować narodziny żywych ssaków."

"Mówimy o innych sposobach tworzenia zarodków. Wyobraźmy sobie, że można podjąć naskórek i stworzyć z niego embriony. Mogło by to mieć wszelkiego rodzaju zastosowania."

Według oficjalnych publikacji tzw. Nowy Człowiek ma się pojawić około 2030 roku:



W początkowych eksperymentach naukowcy przy użyciu specjalnych środków chemicznych "oszukali"jajo by “sądziło”, iż zostało zapłodnione. Najważniejsze jest to, że komórki w embrionie podczas podziału zaczęły się całkowicie kopiować, dokładnie odzwierciedlając większości innych komórek w organizmie, takich jak komórki skóry. Kiedy naukowcy wstrzyknęli spermę do zarodków to wyrosły z nich zdrowe myszy, które z kolei miały własne mioty.


[...] Technika ta zwiększa prawdopodobieństwo posiadania dzieci przez dla przykładu gejów. DNA będzie pochodziło z podziału DNA pary, chociaż kobiety wciąż będą musiały działać jako substytut do urodzenia dziecka.

Istnieje również możliwość, że mężczyzna mógłby sam zapłodnić własne komórki by produkować potomstwo zawierające mieszankę genów odziedziczonych z niego i jego rodziców.

http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_tech ... 1592184421
0 x



Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 5527
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 8
x 120
Podziękował: 4116 razy
Otrzymał podziękowanie: 8447 razy

Re: Ciekawostki ze świata nauki

Nieprzeczytany post autor: Thotal » czwartek 22 wrz 2016, 20:31

Nie ma narzędzi do zbadania jego inteligencji. Genialny 9-latek rozpocznie studia na politechnice


Inteligencja 9-letniego Kamila osiągnęła poziom akademicki, a rozwój jego umysłu pozostaje zagadką dla naukowców. Chłopiec rozwiązuje zaawansowane równania i buduje roboty. W październiku rozpocznie studia na Politechnice Lubelskiej

Kamil Wroński ma dziewięć lat i mieszka w Lublinie razem z rodzicami. Kiedy miał półtora roku mówił już pełnymi zdaniami. W przedszkolu nauczył się obliczać procenty i ułamki, w wieku czterech lat wygrał konkurs na robota z klocków lego, choć podkreślił, jak bardzo ograniczała go niedokładność Lego Technic. Kiedy miał siedem lat, zbudował robota odbijającego się od ścian, a we wtorek (13.09) otrzymał nagrodę za najoryginalniejszą konstrukcję z plastiku, którą już wkrótce będzie prezentował na profesjonalnych targach Energetab w Bielsku-Białej.
Nauczyciele Kamila nie wiedzieli, jak postępować, wszystkie zadania były dla niego za łatwe i jasne było, że chłopiec nie mieści się w programie edukacyjnym.
- Poszliśmy z nim do poradni psychologiczno-pedagogicznej. Powiedziano nam, że nie ma narzędzi do wykonania wiarygodnych badań nad poziomem jego inteligencji. Umiejętności i wiedza były nieadekwatne do wieku - powiedział tata Kamila, któremu zasugerowano zapisanie syna na zajęcia akademickie.
Niedługo potem rodzice chłopca podpisali porozumienie z Politechniką Lubelską i
Uniwersytetem Marii Curie Skłodowskiej. UMCS ma monitorować potrzeby emocjonalne chłopca, a Politechnika Lubelska dbać o jego rozwój. - Dla nas to bardzo ważne, żeby dziecko było dalej dzieckiem - skomentował tata Kamila.

- Najbardziej chciałbym skonstruować teleport. Wystarczy wiedzieć, jak się zakrzywia
czasoprzestrzeń i gotowe! Potem R2D2 i BB-8, dwa najważniejsze droidy ze Star Wars - mówi Kamil, który od października rozpocznie zajęcia z mechatroniki na Wydziale
Mechanicznym Politechniki Lubelskiej. Chłopiec jest najmłodszym studentem w Polsce.

http://metrocafe.pl/metrocafe/7,145523, ... latek.html




Pozdrawiam - Thotal :)
1 x



Awatar użytkownika
belfanior
Posty: 348
Rejestracja: niedziela 28 wrz 2014, 19:58
x 7
x 15
Podziękował: 1159 razy
Otrzymał podziękowanie: 809 razy

Re: Ciekawostki ze świata nauki

Nieprzeczytany post autor: belfanior » piątek 23 wrz 2016, 22:58

0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 4043
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 395
x 134
Podziękował: 6291 razy
Otrzymał podziękowanie: 6765 razy

Re: Ciekawostki ze świata nauki

Nieprzeczytany post autor: chanell » poniedziałek 26 wrz 2016, 15:47

Chiny uruchomiły „Oko Nieba”. Cel: wykryć obcą cywilizację

Najpotężniejszy radioteleskop jaki stworzyła ludzkość uruchomiono dziś w Chinach i od razu odebrał on sygnał z odległości 1351 lat świetlnych od Ziemi. Chińczycy są pewni, że nawiążą kontakt z obcą cywilizacją.
Radioteleskop „Tianyan”, czyli „Oko Nieba” ma średnicę 500 m i powierzchnię wielkości 30 boisk piłkarskich. Jego czułość jest dwukrotnie większa niż 305-metrowego radioteleskopu amerykańskiego w Obserwatorium Arecibo w Portoryko, a prędkość obliczeniowa nawet 10-krotnie większa.
Żeby radioteleskop prawidłowo działał, w promieniu 5 kilometrów musi panować absolutna cisza radiowa. To właśnie dlatego umieszczono go w okrągłej dolinie w górskim regionie prowincji Kuejczou, wysiedlając jednocześnie z całej okolicy prawie 10 tys. ludzi i usuwając milion metrów sześciennych skał.
Potężne urządzenie jest zbudowane z 4.450 aluminiowych trójkątnych paneli. Łączna masa jego luster wynosi 11 tys. ton. Budowano go przez 5 lat wydając na ten cel 185 mln USD i dodatkowo 270 mln USD na budowę nowych domów i rekompensaty finansowe dla wysiedlonych mieszkańców. Budowę skończono w lipcu br.
Angielska nazwa radioteleskopu to FAST – Five-hundred-meter Aperture Spherical Telescope. Jego głównym celem jest badanie fal grawitacyjnych i radiowych z odległych gwiazd i galaktyk, wykrywanie neutralnego wodoru w Drodze Mlecznej i odkrycie praw rozwoju Wszechświata, ale przede wszystkim – wykrycie sygnałów obcych cywilizacji.

„Teoretycznie jeśli takie cywilizacje istnieją, powinny wysyłać sygnały radiowe podobne do tych, które pochodzą z pulsarów” – mówi Qian Lei – astronom Chińskiej Akademii Nauk. Już pierwszego dnia – w czasie testowego uruchomienia – „Oko Nieba” odebrało sygnał z pulsara odległego od Ziemi o 1351 lat świetlnych – podaje telewizja CCTV. Teraz jest on analizowany.
Nie wiadomo, czy Chińczykom uda się wykryć obcą cywilizację, ale parę kolejnych Nobli za odkrycia astronomiczne z pewnością mają już w kieszeni. Radioteleskop – gigant ma się także stać atrakcją turystyczną, podobnie jak jego zdetronizowany brat w Portoryko. Na pobliskiej górze budowana już jest infrastruktura dla turystów.
Dodajmy, że 10 dni temu Chiny umieściły też na orbicie swoją drugą już stację kosmiczną – „Tiangong 2”. Ma ona służyć eksperymentom technicznym i medycznym, a także celom militarnym. W ciągu najbliższych lat Chiny zamierzają też wysłać własną misję na Marsa.

Obrazek

http://reporters.pl/2477/chiny-uruchomi ... wilizacje/
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
św.anna
Posty: 641
Rejestracja: środa 24 sie 2016, 12:41
x 53
x 35
Podziękował: 1313 razy
Otrzymał podziękowanie: 1451 razy

Re: Ciekawostki ze świata nauki

Nieprzeczytany post autor: św.anna » niedziela 02 paź 2016, 11:02

Urodziło się pierwsze na świecie dziecko trojga rodziców

Abrahim Hassan to pierwsze dziecko, które urodziło się dzięki nowej metodzie zapłodnienia in vitro. Ma materiał genetyczny trzech osób.

Abrahim urodził się 6 kwietnia, jednak rodzice i szpital poinformowali o sukcesie dopiero teraz – podaje „New Scientist”. Dzięki temu, że lekarze podmienili materiał w tzw. mitochondrialnym DNA, uniknął śmiertelnej choroby genetycznej.

Rodzice Abrahima – Ibtisam Shaban i Mahmoud Hassan (muzułmanie z Jordanii) – starali się o dziecko od 20 lat. Kobieta czterokrotnie poroniła.

W 2005 roku urodziła córeczkę i wtedy okazało się, że mutacja w mitochondrialnym DNA matki wywołuje ciężką chorobę – tzw. zespół Leigha. Dziecko zmarło w wieku ośmiu lat. Drugie dziecko pary, cierpiące na to samo schorzenie – w wieku ośmiu miesięcy.

Wtedy rodzice postanowili poszukać pomocy u Johna Zhanga z nowojorskiej kliniki New Hope Fertility Center. Zhang skorzystał z nowej metody „trojga rodziców” – z komórki jajowej matki wyjęto jądro (pozostawiając mitochondria z wadliwym DNA) i umieszczono w komórce dawczyni ze zdrowymi mitochondriami. Komórkę zapłodniono nasieniem ojca.

Cała operacja musiała być wykonana w Meksyku, w USA taki zabieg jest zabroniony. – W Meksyku nie ma zasad. A ratowanie życia jest jak najbardziej etyczne – rozprawia się z krytykami Zhang. Lekarz podkreśla, że Abrahim nie ma żadnych objawów choroby.

Podobne zabiegi próbowano przeprowadzać jeszcze w latach 90. ubiegłego wieku (tzw. transfer cytoplazmatyczny). Dzięki temu przyszła na świat m.in. Alana Saarinen mająca troje rodziców. Jednak ta technika nie dawała gwarancji, że schorzenia się nie pojawią – jej stosowanie zostało zabronione.


http://www.rp.pl/Medycyna-i-zdrowie/160 ... zicow.html
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 6776
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 20
x 298
Podziękował: 14279 razy
Otrzymał podziękowanie: 12344 razy

Re: Ciekawostki ze świata nauki

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 09 paź 2016, 15:07

Rzeczywistość i czas nie są prawdziwe, są tworzone jako symulacja.....

https://www.youtube.com/watch?v=VqULEE7eY8M Napisy polskie.
0 x



Awatar użytkownika
grzegorzadam
Moderator
Posty: 8679
Rejestracja: czwartek 26 cze 2014, 17:02
x 21
x 263
Podziękował: 15321 razy
Otrzymał podziękowanie: 12132 razy

Re: Ciekawostki ze świata nauki

Nieprzeczytany post autor: grzegorzadam » niedziela 09 paź 2016, 15:40

Tu jest wersja PL, robię kopię i nie jest PL.. ? ;)
0 x


czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 6776
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 20
x 298
Podziękował: 14279 razy
Otrzymał podziękowanie: 12344 razy

Re: Ciekawostki ze świata nauki

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 09 paź 2016, 15:43

Napisy uruchamiane są niestety tylko na youtube :(
0 x



Awatar użytkownika
belfanior
Posty: 348
Rejestracja: niedziela 28 wrz 2014, 19:58
x 7
x 15
Podziękował: 1159 razy
Otrzymał podziękowanie: 809 razy

Re: Ciekawostki ze świata nauki

Nieprzeczytany post autor: belfanior » wtorek 14 mar 2017, 21:34

Ile złota w złocie?
rpis 07.02.2017 Nauka i technika 0

Wynikł ostatnio temat coraz lepszej jakości podróbek złota inwestycyjnego.

Tekst ten zacząłem pisać na początku stycznia 2017 roku, ale musiałem wykonać nieco testów i stąd to opóźnienie.

Przy czytaniu tematu proponuję od razu zalać wiadro w saunie wodą z lodem i jeśli w którymś momencie zacznie się komuś wydawać, że coś jest świetnym interesem, to polecam skorzystać. Interes jest najwyżej dobry a konkurencja liczna.

Przyczyną powstania tego eseju jest bałagan informacyjny, jaki pojawia się odnośnie falsyfikowania bulionu. Część środowiska obracającego towarem stoi na stanowisku, że od 2014 roku nie zmieniła się technologia fałszowania monet i sztab. Tymczasem obecny poziom cen złota wskazuje, że jest to dochodowy biznes. Uważam, że jest to stanowisko naiwne. Przyczyny wyjaśniam poniżej. Nie wiem, czy już mamy wysokiej jakości falsy wmieszane w obrót u „renomowanych” (sami siebie renomowali) dystrybutorów (wszak to najistotniejsze kanały dystrybucji). Należy jednak brać pod uwagę, że powszechnie dostępne metody detekcji falsów nie są ulepszane od wielu lat.

Wiemy o ile ulepszono silniki, jaka jest nowa metalurgia dla konstrukcji, co nowego w aerodynamice, jaka jest nowa awionika, co na to oprogramowanie. Pozostaje się zastanowić – jaki z tego da się złożyć myśliwiec i czy gdzieś już taki demonstrator technologii montują w jakimś „garażu”, aby nas pognębić. Tymczasem nasz OPL
To jest taka forma przeglądu technologicznego odnośnie falsów złota. Czym nas mogą napaść, czym ich wykryjemy i zniechęcimy do napaści.

Dlaczego kupujemy złoto i nazywamy je inwestycyjnym

Kupujemy złoto, dlatego że jest skutecznym, w wielu kulturach przyjętym tokenem wartości. Samo z siebie nie jest zbyt przydatne, ale jest powszechnie pożądane jako token i ludzie są gotowi wymieniać owoce swojej pracy na ten pierwiastek.

Złoto nazywamy inwestycyjnym dlatego, że nie są na nie nałożone żadne istotne podatki. Co więcej – bardzo ciężko byłoby takie egzekwować. Nie można złota dodrukować, można je tylko ciężką pracą wykopać, jeszcze cięższą oczyścić i nie zawsze ludzie chcą się tym zajmować. Nie jest to znów aż tak wiele warte, aby ludzie porzucali zajęcie i ruszali ryć depozyty.

Dlaczego handlujemy monetami i sztabami

Nasze zmysły nie pozwalają nam zbytnio na nieomylne rozróżnianie pierwiastków, z jakich składają się obiekty. Ciężko nam stwierdzić, czy woda nie ma szkodliwych domieszek oraz jaki jest skład stali w pręcie. Nasze zmysły pozwalają nam wykryć światło, ruch, woń i wyodrębnić z otoczenia piękne panie oraz coś, co da się zjeść. To dość dużo, aby przeżyć, lecz zbyt mało, aby bez cienia wątpliwości rozróżnić pierwiastki.

Ludzie, którzy dysponują środkami technicznymi do rozróżniania pierwiastków i ich rozdzielania, wykonują przedmioty z tych pierwiastków w formie, jaka jest dla nas rozpoznawalna. A ta rozpoznawalność jest SUBSTYTUTEM rozróżnienia pierwiastka zmysłami. Samodzielnie możemy te substytuowane cechy odróżnić po blasku, połysku, kształcie, wadze, rozmiarze, detalach. Jednakże wszystkie te rozpoznawalne przez nas cechy można falsyfikować. Gdyż są one substytutem a nie stanem faktycznym.

Ważne, aby w jakimkolwiek momencie nie odbiec od istoty – nabywamy te przedmioty, gdyż składają się z interesującego nas pierwiastka i dajemy wiarę, że się z niego składają. Celem jest złoto – nie jego forma.

Dlaczego fałszerze fałszują

Ponieważ za przedmiot spełniający nasze oczekiwania, będący surogatem oczekiwanego można uzyskać owoce pracy przy zachowaniu mniejszego nakładu pracy na jego wykonanie niż praca pozyskana. To po prostu biznes. Od ceny uncji zależy, czy to jest biznes dość opłacalny, aby uruchamiać kosztowną produkcję surogatów i podnosić ich jakość.

Jeśli na podstawie naszego badania cech substytuujących rozpoznanie pierwiastka uroimy sobie, że coś jest ze złota, to jesteśmy gotowi zaoferować znacznie więcej owoców pracy niż za identyczny przedmiot, wedle którego takie urojenie u nas nie występuje. Nie ma przy tym znaczenia stan faktyczny, z czego dany przedmiot jest wykonany.

Należy pamiętać i nigdy nie odbiegać od tego, że to jest biznes – fałszerz musi operować wolumenem i zwrotem ze swojego wkładu pracy względem otrzymywanego za surogat. Z przyczyn praktycznych maksymalny koszt wytworzenia surogatu nie może w żadnym czasie przekroczyć 25% wartości zbycia oryginału. Po prostu wtedy nie byłby to jakikolwiek biznes.

Kolejną kwestią jest to, że dysponując technologią do wytwarzania jakościowych surogatów można wytwarzać też wiele innych, zbywalnych bez takich ceregieli dóbr przy tym samym narzucie. Co powoduje, że przy stosunku 1:4 koszt produkcji / cena detaliczna fałszerstwo nie jest żadnym interesem – zajmą się tym wyłącznie hobbyści.

Jak oceniamy cechy substytuujące

I tutaj zaczynają się kompromisy w kwestii „jak odróżniamy przedmiot od przedmiotu”. Skupmy się na najgodniejszej monecie z powszechnie występujących: http://www.randrefinery.com/brochures/T ... 20coin.pdf

Najpierw bierzemy przedmiot w nasze naczelne ręce i odczuwamy jego ciężar względem naszego małpiego doświadczenia. Niczego nam to o wadze nie mówi, ale doświadczenie pozwala nam odróżnić elektrodę wolframową TIG od identycznego wymiarami materiału dodatkowego. Jakkolwiek za nic nie odróżnimy tą metodą identycznego rozmiarami kawałka złota i wolframu, gdyż jednego jest 19,3g/cm3 a drugiego 19,25g/cm3.

I ze względu na różnicę w czwartej cyfrze dziesiętnej po ważącej nie pozwoli nam na to rozróżnienie żaden zestaw urządzeń pomiarowych, jakie możemy skompletować nawet w przemysłowym laboratorium. Po prostu odmierzenie centymetra sześciennego z dokładnością do 12 kątów prostych i 8 identycznych długości daje sumę błędów na piątej cyfrze dziesiętnej, sprowadzającą to w najlepszym przypadku do błędu określenia wagi na trzeciej cyfrze dziesiętnej. A przypadki mogą być gorsze.

Na zaliczenie wykonywałem taki kubik pomiarowy – bez odchyleń na piątej cyfrze przy zadanej zdolności pomiarowej (tysięczne milimetra) – jest to bardzo droga praca rzemieślnicza. Wdrożenie tego do powtarzalnej produkcji jest bardzo drogie. Oczywiście wykonuje się takie rzeczy w przemyśle, ale tam już nikt nie pyta ile to kosztuje, bo to bardzo wysoko ma lecieć lub bardzo głęboko się zanurzać. Dlatego zakłady aerospace nie zajmują się fałszerstwami – dla nich to nieopłacalny interes, a dla inżynierów nie dość godziwy zarobek.

Mamy jednak wagi i tutaj możemy całkiem dobrze określić wagę przedmiotu, co w przypadku naszego Krugerranda powinno wynieść 33.930 g. Niby, ponieważ w rzeczywistości błędy pomiarowe, dokładność wagi jak i stan samej monety schodzącej z produkcji daje pewien rozrzut i moneta często waży 33.8 (ale nie trafiłem na razie żadnej, która waży więcej niż powinna [Krugerranda – historyczne bywają przeważone]). Jeśli macie na wadze podane, że może zważyć 50 gram z dokładnością do trzeciej cyfry po przecinku, to być może możecie wierzyć w drugą po przecinku. Branie na poważnie tej ostatniej to naiwność. Tak dokładne urządzenia pomiarowe (czwarta i piąta cyfra ważąca) nie działają w warunkach, jakie macie w domu. Problemem wtedy jest nawet wilgotność powietrza.

Warto zwrócić uwagę, że już przy ważeniu mamy pewne odchylenia rzeczywistości od oczekiwanych wartości. Z tego wynika, że oczekujemy pewnej przestrzeni badanych parametrów a nie jednej wartości. Z tego wynika, że tolerujemy wyniki, które mogą odrobinę odbiegać od wzorca (i tu pojawia się luka dla surogatu).

Następnie przyglądamy się naszym jastrzębim, często poprawianym szkłami wzrokiem nawykłym do monitora, którym to pragniemy rozpoznać barwę i odbicie świata dziennego na monecie. No to zabrnęliśmy w problem, ponieważ nowe monety (2016) są bardziej złote, a stare (1973) bardziej żółte (miedziane). Warto sobie dla kontrastu położyć obok blaszkę miedzianą. Już na samej różnicy barw jest luka dla surogatu.

Połysk monety jest istotny – te nowsze piękniej błyszczą niż te starsze – nieco matowe. Jak na razie (NA RAZIE!) rozpoznane falsy mają ślady polerowania (należy pamiętać jednak o falsach nierozpoznanych – brak ich wykrycia nie świadczy o nieistnieniu).

Kolejna rzecz, jaką zauważymy naszym sokolim zmysłem, jest wizerunek. Zwracamy uwagę na litery, jakość rantu, to czy moneta stanie na kancie (puknięte nie stoją, a dalej są ze złota). Jest w tym taki problem, że różniące się o 40 lat monety różnią się detalami. Szczególnie detalami jelonka i jego podłoża. Inne są też litery i cyfry. Brodacza zasadniczo nie ruszyli. Rozpoznane falsy mają cechy wymienione w broszurze. Pozostają jednak falsy nierozpoznane. Z USD już tak było – były lepsze niż oryginały.

Ślepi jak krety zaufajmy teraz kolejnemu z naszych zmysłów. Wystarczy pierwszy stopień muzykalności – brzęczy / nie brzęczy. Monety z czystego złota mają inny dźwięk niż zanieczyszczone miedzią (Krugerrandy). Prędkość rozchodzenia się dźwięku zależy od składników stopowych. Należy zwrócić uwagę, że sam fakt dodania tych składników nie zmienia faktu dźwięczenia monety. Ta zależy głównie od struktury krystalicznej – czyli zdolności przenoszenia przesunięcia pomiędzy kolejnymi atomami. Aby zmodyfikować prędkość rozchodzenia się dźwięku w materiale, należy zmienić jego skład stopowy (trudno sobie wyobrazić stop wolframu ze złotem, ale w odwodzie jest jeszcze iryd) lub strukturę krystaliczną.

Złoto upuszczone na stół dźwięczy, Krugerrand słabiej dźwięczy, brąz (na dzwony) daje słabszy dźwięk, a stal i wolfram jest głucha. Przynajmniej ten wolfram z wykrytych falsów, bo krystaliczny spiek z narzędzi dźwięczy.

Wróćmy do narzędzi. Weźmy do ręki mikrometr. Wszak grubość producent podaje do setnych części milimetra (żadną suwmiarką nie zmierzycie setnych części, chociaż jej skala pozwala na taki odczyt, z tego banalnego powodu, że każdy operator narzędzia z inną siłą dociska ją do materiału, a w setnych wpływa to na błąd pomiarowy nawet na stali).

Grubość zazwyczaj wyjdzie Wam różna ze względu na temperaturę monety, punkt pomiaru i jakość produkcji. Starsze monety są grubsze, nowsze są cieńsze. To z chytrości producenta. Podawane na stronie producenta grubości 2.84 dotyczą aktualnych (2016) monet. Starsze potrafią być o .10 maksymalnie .15 grubsze.

W rzeczywistości te wymiary producenta mają dokładność +/-.15 na samym rancie. I z taką dokładnością badają to linijki Fischa. Jak widzicie – substytuowanie wniosku o pierwiastku z grubości pozostawia dość miejsca na wolfram czy stopy irydu.

Znane falsy są odrobinę grubsze. Cały kłopot w tym, że nie wiemy, czy nieznane są nieznane dlatego, że są w tolerancji.

Średnica (kolejny mikrometr z zestawu, taki pasujący do tego wymiaru) szukana to 32.77, oczywiście ze względu na zdobienia powinno nam wychodzić mniej o 0.1, a w starszych monetach nawet 0.2. Falsy są zazwyczaj za duże. Przynajmniej te rozpoznane.

Producent jasno napisał – mierzyć mikrometrem. Nie linijką Fischa, suwmiarką, sznurkiem. Mikrometrem kazał mierzyć.

Spektrometr możemy dla naszych potrzeb zignorować, gdyż bada on jedynie powierzchnię i służy określeniu składu stopu na powierzchni. Oczywiście można potwierdzić tym, że jest to warstwa złota właściwej dla monety próby (falsy Krugerrandów – te rozpoznane – były dotąd kryte czystym złotem). Celem użycia spektrometru jest określenie składu stopu skupowanego złomu.

Na sam koniec producent wymienia próbkowanie – czyli ujmujemy materiału z próbki i męczymy ją kwasami, palnikiem i rtęcią. Brutalne, ale przy spadku zaufania, ze względu na rosnącą jakość podróbek, tak to się skończy.

Co fałszerze fałszują

Wytwórcy surogatów substytuują cechy przez nas oczekiwane. Do podstawowych zaliczamy rozmiar i wagę.

Fałszownie wagi jest powszechnie znane – aby trzymała się zgodnie z wymiarami. Są to parametry skorelowane i na razie nie ma monet, które, jak silniki od Volkswagenów, rozpoznają kiedy są badane, aby dopasować się do oczekiwań badacza, poprawnie zdając testy.

Należy jednak pamiętać, że fałszowanie wagi wolframem (dla gramatur detalicznych) jest wdrożone od niedawna. Wynika ono ze spadku kosztów obróbki jak i ceny onego względem ceny złota. Dawniej nie wykonywano takich falsów, gdyż były one z przyczyn technicznych nieopłacalne.

Aby sfałszować barwę i próbę fałszerze używają złota na zewnątrz monety. Ponieważ nałożenie warstwy czystego złota jest prostsze niż nałożenie stopu, to łatwiej jest wykonać surogat monet z czystego złota niż stopowych. Ale to tylko obecnie, ponieważ tęgie głowy nad tym siedzą, aby to dopracować.

Prędkość rozchodzenia się dźwięku zależy od składników stopowych. Należy zwrócić uwagę, że dodanie tych składników nie zmienia faktu dźwięczenia monety. Ta zależy głównie od struktury krystalicznej – czyli wspomnianej już zdolności przenoszenia przesunięcia pomiędzy kolejnymi atomami.

Mam dźwięczący, strukturalnie uporządkowany wolfram (spiek węglików). Są z niego produkowane narzędzia. Jest drogi w produkcji, a koszt wycięcia formatki rozmiaru Krugerranda z pręta wybranej średnicy, to koszt najmniej 300pln. Co po dodaniu ceny samego materiału sprawia, że przy obecnych cenach i technologii jeszcze trzeba kilka lat poczekać, zanim ktoś wdroży tak drogie rozwiązanie do falsów. Ale technika do tego jest, po prostu jeszcze nie jest to atrakcyjne biznesowo. Ten materiał znajdziecie w każdym warsztacie obrabiającym twardsze stale.

Szybkość rozchodzenia się dźwięku. Polskie i szwedzkie wiki podaje 1740m/s dla złota, angielskie i niemieckie 2030 m/s, a producent Krugerrandów – „speed of sound in gold (3240 m/s)”. Co mówi nam nieco o tym, jak robione są narzędzia do badania i jaka jest ich dokładność dla tak cienkich materiałów.

Należy pamiętać że badanie ultradźwiękowe przenosi tyle energii, że może uszkodzić monetę. Ale ludzie potrafią tym nawet świecić sobie do brzucha z ciekawości – kobiety w szczególności (jakby nie mogły poczekać na rezultaty). Jest to beskuteczne i obarczone błędem negatywnego testu monety prawdziwej.

Dygresja: Używana przeze mnie metoda ultradźwiękowa służy do wykrywania pustek (cavity) wewnątrz badanej próbki. Pozwala to zmierzyć jej grubość, ale nie pozwala na wykrycie istotnych różnic w badanych materiałach, szczególnie jeśli zachowana jest między nimi ciągłość.

Prześwietlanie rentgenem monet jest bezskuteczne i obarczone tym samym błędem.

Złoto jest niemagnetyczne, ale poważne falsy również i różnice w magnetyczności są tak małe, że jakakolwiek próba wykrycia tego poza bardzo wyspecjalizowanym laboratorium to urban legend.

Kiedy fałszerze fałszują

Kiedy różnica dającego ująć się z monety materiału zapewnia pokrycie przynajmniej 75% kosztów włożonych materiałów i pracy. Poniżej tej różnicy jest to garażowe hobby. Oznacza to, że koszt wytworzenia uncjowej monety musi dla producenta oscylować w granicach 250 USD na dzień dzisiejszy – to granica bólu. Z tego płynie kolejny wniosek, że moneta może zawierać maksymalnie 3 do 5 gram złota (jako powłokę substytuującą zawartość).

Jak widać to dość wąski korytarz i pozwalający jedynie na masową produkcję zbywalnych falsów. Bardzo trudno jest pokryć ryzyko masowego rozpoznawania fałszywek. Z tego należy wnioskować, iż w interesie fałszerzy jest obniżanie powszechnego poziomu wiedzy i ograniczanie dostępu do wiedzy o metodach analizy hipotez konkurencyjnych i samej wiedzy o istnieniu fałszywek.

Bierzcie pod uwagę, że większość ludzi nie ma żadnej praktyki ani styczności ze złotem i kamieniami, poza wyrobami jubilerskimi takiej sobie jakości. Jak również nie dysponują oni sprzętem i wiedzą potrzebną do rozpoznawania fałszywek.

Należy jednak podnieść kwestię, że ze względu na metodę dystrybucji może okazać się, że bardzo krótki kanał dystrybucji zmniejszy konieczność pokrycia do 50% (skrajny przypadek, jaki da się udźwignąć, to 25% przy wytworzeniu własnego dilera).

Od czego zależy jakość falsa

Zasadniczo od tego na ile nie jest falsem. Czyli ile w nim naprawdę jest złota.

Wszystko sprowadza się do kwestii „ile uncji kosztuje roboczogodzina inżyniera i technika”. Jeśli złoto jest niedowartościowane, to na rynku trafią się najwyżej badziewia stopowe takie jak dawniej – z niedoskonałościami stopu (bąbelki) i nierównościami powierzchni, niedoskonałościami rantu i detali. Jeśli natomiast jest godziwej wartości i w pewnych obszarach przemysłowych (Chiny, Demoludy) występuje brak obłożenia pracą dla narzędzi i obsługi, to zaczynają się lęgnąć myszy w głowach inżynierów. A wtedy to po prostu biznes i jakość natychmiast rośnie.

Produkcja monet jest dość banalna – w przypadku monet srebrnych z blachy wykrojnik wybija krążek, ten trafia pod sztancę, która (obecnie) jest wyposażona w mechanizm obracający ją zaciśniętą (po wybiciu rewersu i awersu), aby od razu uzyskać charakterystyczny rant w odpowiedniej pozycji do wizerunku. W przypadku złota odważone krążki są bite (blacha byłaby nazbyt droga) i tak samo obracane względem narzędzia wytłaczającego rant.

Zajmowałem się odtwarzaniem bicia monet historycznych (srebrnych). Dawniej nie był to nazbyt skomplikowany i jakościowy proces – miał być tanio wybity znak substytuujący rozpoznanie zawartości metalu. Obecnie jest on dokładniejszy i nieco bardziej złożony, ale tylko po to, aby podnieść poprzeczkę fałszerzom. Należy mieć na uwadze, że produkcja monet jest nieopłacalna i dotowana (co innego bulion złoty czy srebrny), dlatego EBC samodzielnie drukuje banknoty, a lokalnym bankom centralnym pozwala bić monety, za co dopłacą podatnicy.

Uzyskanie stempli we właściwej jakości nie jest szczególnym problemem, natomiast kosztuje. Komplet stempli w godnej jakości produkcji to koszt około jednego Krugerranda. Reszta narzędzi, które włożymy do prasy, to koszt kolejnych dziesięciu. Trzeba jednak brać pod uwagę, że jakość tego pierwszego narzędzia będzie niezadowalająca i będziemy wnosić kolejne rewizje do rysunku, więc na narzędzia wydamy odrobinkę.

W jaki konkretnie sposób są fałszowane obecnie monety z nałożonymi warstwami – nie wiem. Znam przynajmniej trzy metody i wszystkie mają tę samą wadę (trzeba polerować powierzchnię), natomiast czwarta metoda, która tego nie wymaga, może skutkować długotrwałym wdrażaniem oraz znaczną ilością spadu w produkcji (powyżej 15%). Zakładam, że przy utrzymujących się cenach złota (albo rosnących) ta ostatnia metoda powinna pojawić się w biznesie około połowy 2017 roku, a najpóźniej do 2018. Będzie ono stopniowo doskonalona (zmniejszenie spadu) jak i polepszana w jakości. Oraz będzie pierwszym krokiem do zmiany parametrów akustycznych monet.

Zalecam

Zebranie sobie różnorodnych monet (i sztab – jeśli ktoś zbiera sztaby) jako zestawu wzorcowego (i wykluczenia go z obrotu) do porównywania z cudeńkami, jakie powstaną w przyszłości. W której może być ciężko o nieprzewiercony i nienadtopiony testami oryginał.

Dodatkowo należy wykazywać przytomność. Celem jest złoto. Jeśli ceny złota będą rosnąć, to jakość falsów wzrośnie. Należy do obecnie używanych metod badawczych dołączać kolejne, zawężając okno, w jakich mieszczą się falsy.

Ponieważ celem jest złoto, należy przyjąć, iż sprzedamy je ze stratą jako 24k złom. Być może w przyszłości nieufność klientów wzrośnie do tego stopnia, że testowanie bulionu będzie dosyć brutalne. Być może nie będzie wtedy rozróżnienia pomiędzy bulionem a złomem, ale dziś to rozróżnienie istnieje. Być może w takim kontekście warto zdywersyfikować zakupy i pobierać również sztaby z recyclingu i poznęcać się nad nimi, samodzielnie nabierając praktyki w przeprowadzaniu badań.

Podobna sprawa jest z kamykami w salonach jubilerskich. Ale to temat na oddzielną historię.

Suplement – dodatkowy test w warunkach polowych

Doszedł dziś sprzęt. Postanowiłem zrobić domową, tanią wersję hot disk do pomiaru przewodności cieplnej. Przygotowałem termometr, szkło, Blantona, lód, wodę, próbkę stali (mniej więcej uncja, okrągła, gruba), sztabkę uncjową platerowaną złotem na wolframie, monetę złotą (liścia), monetę miedź + złoto (brodacz), sztabkę miedzi (też coś koło uncji).

Zmierzyłem temperaturę wszystkich próbek – pokojowa, różnice w granicach dokładności urządzenia (0.1stC).

Wsadziłem wszystkie próbki do płaskiego szkła, popiłem Blantona, do zimnej wody wrzuciłem lód. Zmierzyłem temperaturę wody, była istotnie zimna.

Przelałem zlewkę tą zimną wodą i zacząłem mierzyć temperaturę próbek. Miedź i brodacz zaczęły błyskawicznie stygnąć, liść pozostawał nieco w tyle, fals odstawał znacznie, a próbka stali zamykała peleton. Istotne jest to, że brodacz i fals dawały bardzo rozbieżne wyniki. Zjawisko następuje dość żwawo.

Gdy próbki osiągnęły temperaturę wody, zlałem płyn, popiłem Blantona i zacząłem mierzyć temperaturę wracającą do pokojowej. Tutaj zjawisko było istotnie wolniejsze (konduktywność powietrza) i dało się zauważyć niewielką różnicę między miedzią a brodaczem, wyraźną między miedzią a liściem, a od złota do wolframu w złocie i stali było bardzo daleko. Tutaj mam na myśli różnice liczone w 1.0-1.5 K pomiędzy złotem a wolframem.

Nie są istotne same wartości, co rozbieżności między nimi. Polecam zachować sobie przetestowane monety po sztuce. Można oczekiwać, że jeśli złoto będzie drożeć, to falsy będą lepsze. Granicą opłacalności falsa jest zawartość złota w surogacie.

Jeśli zgadza się wymiar, waga, moneta wygląda jak trzeba, dźwięczy jak trzeba, przewodzi ciepło jak trzeba, to jest prawdopodobne, że mamy to co chcemy z nikłą szansą, że technika poszła naprzód i jednak ktoś to dobrze zafałszował.

Należy też brać pod uwagę, że lepsze falsy w przyszłości mogą mieć po prostu lichą próbę sfałszowaną proszkiem wolframowym. Na razie takie rzeczy, ze względu na koszt procesu, to chałupnictwo, ale kto wie do czego posuną się ludzie chciwi i bezwzględni.

Co do certipaków – raczej nie wytrzymają one próby czasu. Będzie trzeba je w przyszłości drzeć.

Pracujemy na tanim, ultradźwiękowym urządzeniem do testu monet (i samodzielnego tworzenia wzorca poprawności). Za normalne liczby, a nie po kilkaset USD.

Co do pomiaru przewodnictwa elektrycznego – na małych wartościach test łatwo fałszować, a na wysokich łatwo uszkodzić monetę.

W ramach postępów będę co jakiś czas informować co nowego urodziło się w tym temacie. Proponuję jednak oswajać się z koncepcją, że falsy będą coraz lepsze i ufać dilerom trzeba, ale kontrolować warto.

Jakkolwiek istnienie falsów, które nie podpadają pod karalność, zostawia nam szerokie pole dla koncepcji room left. Wszak naiwność własna jest nie do przecenienia.

Zarobmy.se – Portal biznesu praktycznego

fałszerstwo, złoto
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 6776
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 20
x 298
Podziękował: 14279 razy
Otrzymał podziękowanie: 12344 razy

Re: Ciekawostki ze świata nauki

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 18 mar 2017, 23:13

0 x



Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 5756
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Luton
x 399
x 91
Podziękował: 4427 razy
Otrzymał podziękowanie: 8048 razy

Re: Ciekawostki ze świata nauki

Nieprzeczytany post autor: songo70 » sobota 25 mar 2017, 16:29

wlasnie ukonczono obrazowanie magnetyczne ziemi za pomoca satelitow I powstala mag. mapa skorupy ziemskiej,-
dwie ciekawostki:
- anomalia w Republice Środkowej Afryki I
- paski na dnie oceanow na dowod przebiegunowania.

https://www.youtube.com/watch?v=VzKarFoKhAY
http://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pog ... 5,1,0.html
0 x


Obrazek KIN 53 ⦁ Czerwony Magnetyczny Wędrowiec
Oświecenie jest ostatecznym rozczarowaniem naszego umysłu.
JESTEŚMY ZMIANĄ !
http://wearechange.org/

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5313
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 328
x 172
Podziękował: 27175 razy
Otrzymał podziękowanie: 8034 razy

Re: Ciekawostki ze świata nauki

Nieprzeczytany post autor: abcd » środa 26 kwie 2017, 11:07

Mirka pisze:SŁOWA SĄ ZDOLNE OŻYWIĆ MARTWE KOMÓRKI!
10 kwietnia 2017

Obrazek

Udowodniono, że słowa są zdolne ożywiać martwe komórki!
W trakcie badań naukowcy byli zaskoczeni ogromną siłą, jaką posiada słowo. Jak udało im się to osiągnąć?


Cofając się do 1949 roku , naukowcy Enrico Fermi, Ulam i Pasta badali systemy nieliniowe – systemy oscylujące, właściwości których zależą od zachodzących w nich procesów. Systemy te w określonych warunkach zachowywały się niezwykle. Badania wykazały, że następowało zapamiętywanie przez systemy warunków oddziaływania na nie i że ta informacja była w nich przechowywana przez dość długi okres czasu. Typowy przykład – cząsteczka DNA, która przechowuje informacyjną pamięć organizmu. W tamtych czasach naukowcy jeszcze zadawali sobie pytanie, jak to jest możliwe, żeby nierozumna cząsteczka, nie posiadająca ani struktur mózgowych, ani układu nerwowego, mogła mieć pamięć, dokładnością przewyższającą każdy współczesny komputer. Później naukowcy odkryli zagadkowe solitony.

Soliton – to stabilna strukturalna fala, znajdująca się w układach nieliniowych. Zaskoczeniu uczonych nie było końca. Przecież te fale zachowują się jak rozumne istoty. I dopiero po upływie 40 lat naukowcom udało się uczynić krok do przodu. Istota tego eksperymentu była następująca – za pomocą specjalnych przyrządów naukowcom udało się prześledzić drogę podążania tych fal w łańcuchu DNA. Przechodząc przez łańcuch, fala całkowicie odczytywała informację. Można to porównać z osobą, czytającą otwartą książkę, tylko setki razy bardziej precyzyjnie. U wszystkich badaczy podczas badań pojawiało się jedno i to samo pytanie – dlaczego solitony tak się zachowują i kto wydaje im takie rozkazy?

Dlaczego solitony zachowują się w ten sposób?

Naukowcy kontynuowali swoje badania w Instytucie Matematycznym Rosyjskiej Akademii Nauk. Spróbowali oddziaływać na solitony mową ludzką, zapisaną na nośniku informacyjnym. To, co zobaczyli naukowcy, przekroczyło wszelkie oczekiwania – pod wpływem słów solitony ożywały. Badacze poszli dalej – kierowali te fale na ziarna pszenicy, które zostały napromieniowane przedtem taką dawką promieniowania, przy której rozrywane są łańcuchy DNA i stają się one niezdolne do życia. Po oddziaływaniu falami nasiona pszenicy zakiełkowały. Pod mikroskopem obserwowano odbudowę DNA, zniszczonego przez promieniowanie.

Okazuje się, że ludzkie słowa potrafiły ożywić martwą komórkę, to znaczy, pod wpływem słów solitony otrzymywały życiodajną siłę. Wyniki te zostały wielokrotnie potwierdzone przez naukowców z innych krajów – Wielkiej Brytanii, Francji i Ameryki. Przez naukowców został opracowany specjalny program, w którym mowa ludzka była przekształcana (transformowana) w drgania i nakładana na fale – solitony, a następnie oddziaływano na DNA roślin. Wskutek tego znacznie przyspieszały się wzrost i jakość roślin. Eksperymenty przeprowadzano także ze zwierzętami, po oddziaływaniu na nie obserwowano poprawę ciśnienia tętniczego krwi, wyrównywał się puls, poprawie ulegały wskaźniki somatyczne.

Badania naukowców na tym się nie zatrzymały

Wspólnie z kolegami z instytutów badawczych USA, Indii zostały przeprowadzone eksperymenty, dotyczące oddziaływania ludzkiej myśli na stan naszej planety. Eksperymenty przeprowadzano więcej niż jeden raz, w ostatnich badaniach wzięło udział 60 i 100 tysięcy osób. To jest naprawdę ogromna liczba ludzi. Główną i podstawową zasadą wykonania eksperymentu było to, aby obecni ludzie mieli myśli twórcze. Aby to zrobić, ludzie z własnej woli zbierali się grupami i kierowali swoje pozytywne myśli w określony punkt na naszej planecie. Podczas eksperymentu i przez kilka następnych dni gwałtownie spadły wskaźniki przestępczości w mieście! Proces oddziaływania myślą twórczą był rejestrowany przyrządami naukowymi, które odnotowały potężny przepływ pozytywnej energii.

Myśl ludzka jest materialna

Naukowcy są przekonani, że te eksperymenty wykazały materialność myśli ludzkiej i uczuć oraz ich niezwykłą zdolność przeciwstawienia się złu, śmierci i przemocy. Już po raz któryś umysły uczonych dzięki ich czystym myślom i dążeniom w sposób naukowy potwierdzają starożytne pisane prawdy – ludzkie myśli mogą zarówno tworzyć, jak i niszczyć.

Wybór zależy od człowieka

Wybór zależy od człowieka, przecież właśnie od kierunku jego uwagi zależy, czy będzie człowiek tworzył czy też negatywnie wpływał na otoczenie i na siebie. Życie ludzkie – jest nieustannym wyborem i można nauczyć się robić go prawidłowo i świadomie.

Źródło:

http://news.orenu.co.il/archives/17210

http://newrezume.org/news/2016-04-07-13901
http://przykominku.tv/aktualnosci/slowa ... e-komorki/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
Kiara
Posty: 3587
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 15:10
x 118
Podziękował: 1557 razy
Otrzymał podziękowanie: 3523 razy

Re: Ciekawostki ze świata nauki

Nieprzeczytany post autor: Kiara » wtorek 09 maja 2017, 12:11




EKRAN Z MGŁY DLA HOLOGRAMÓW...... NO TO TERAZ MOŻEMY SIĘ SPODZIEWAĆ "CUDÓW WIANKOW " NA NIEBIE...... :shock: :lol: :lol:

Kiara.

Opracowano ekran holograficzny z mgły

autor: Scarlet (2017-05-09 10:00)
Kategorie:

hologramy nauka technologia nowa technologia elektronika

Źródło: pixabay.com

Obrazek

Mgła pozwoliła na stworzenie interaktywnego ekranu, który swobodnie zmienia swój kształt. Obrazy wyświetlane na płytkiej mgle mogą stworzyć możliwości dla interaktywnych hologramów oraz wyświetlaczy unoszących się w powietrzu.



Zespół naukowców z Uniwersytetu w Sussex znalazł sposób na wytworzenie ekranu z mgły, który zmienia kształt. Obraz unoszący się w powietrzu nie posiada wysokiej rozdzielczości, ponieważ mgła rozprowadza światło w różnych kierunkach. Tak więc piksele obrazu są często zmieszane, a jasność na całej powierzchni jest nierównomierna.

Obrazek

Nowy ekran, stworzony przez naukowców z Uniwersytetu w Sussex, zyskał nazwę MistForm. Jest w stanie zmieniać swoją formę podczas projekcji obrazu. Ekran składa się z cienkiej warstwy mgły, otoczonej powietrzem, które utrzymuje ją w stabilnym położeniu. Elastyczna rura uwalnia mgłę i napędza ją, by uformować ekran o wielkości 39-calowego telewizora.



Korzystając z systemu Kinect firmy Microsoft, ekran może śledzić ruchy rąk i odpowiednio się do nich dostosowywać, co umożliwia współpracę między wieloma użytkownikami.


http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/oprac ... zny-z-mgly

Obrazek
0 x


Miłość jest szczęściem!

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 6776
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 20
x 298
Podziękował: 14279 razy
Otrzymał podziękowanie: 12344 razy

Re: Ciekawostki ze świata nauki

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 20 maja 2017, 22:25

Niepokoje Stanisława Lema + wywiad

https://www.youtube.com/watch?v=Z2DMjuIrYJ4

Opublikowany 26 gru 2015

Niepokoje Stanisława Lema - Niebezpieczeństwa nauki (16.11.1976 r.)

Wywiad (30.10.1977 r.) - Miłośnik i entuzjasta cywilizacji kosmicznych przeżywa dramatyczne chwile - okazuje się, że być może jesteśmy „sami jak palec w kosmicznym bucie”. Czy matematyka zburzy postrzeganie wszechświata przez Stanisława Lema i czemu kosmici powinni przysłać nam swoje wizytówki?

Niepokoje Stanisława Lema - O zjawiskach pozazmysłowych (16.11.1978 r.)

Niepokoje Stanisława Lema - Szanse literatury (16.11.1978 r.)

Wywiad (13.04.1979 r.)
Stanisław Lem opowiada o tym, że futurologia jest już niemodna jak długie suknie pań, o entuzjastach i sceptykach teorii innych cywilizacji oraz o tym, jak rozdziela swoją działalność naukową od beletrystycznej.

Stanisław Lem mówi o nauce i wierze

https://www.youtube.com/watch?v=pm0VXfxlQlk
0 x



Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 5756
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Luton
x 399
x 91
Podziękował: 4427 razy
Otrzymał podziękowanie: 8048 razy

Re: Ciekawostki ze świata nauki

Nieprzeczytany post autor: songo70 » piątek 09 cze 2017, 15:21

http://www.tvn24.pl/ptak-sprzed-100-mil ... 475,s.html
Doskonale zachowany, zatopiony w żywicy mały ptak sprzed 100 milionów lat został odnaleziony w Birmie. Znalezisko zelektryzowało naukowców i użytkowników mediów społecznościowych. (http://www.tvn24.pl)

Obrazek
0 x


Obrazek KIN 53 ⦁ Czerwony Magnetyczny Wędrowiec
Oświecenie jest ostatecznym rozczarowaniem naszego umysłu.
JESTEŚMY ZMIANĄ !
http://wearechange.org/

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 6776
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 20
x 298
Podziękował: 14279 razy
Otrzymał podziękowanie: 12344 razy

Re: Ciekawostki ze świata nauki

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 07 paź 2017, 00:03

Fizyka, plazma,wynalazki - inż Jerzy Dora i dr Zbigniew Osiak - Archiwalna audycja z 2012 r.

https://www.youtube.com/watch?v=pt-garGP9FA

Opublikowany 6 paź 2017
Niniejszym rozpoczynamy cykl pod tytułem "Archiwalne audycje NTV", który obejmie kilkaset wybranych audycji z lat 2012 do 2016. Będą one edytowane więc ich pierwotna wersja pozostaje w tym samym miejscu jak do tej pory. Wychodzimy z założenia, że przy ogromie informacji w necie większość naszych widzów nie ma czasu by szukać na naszym archiwum jakis ciekawych audycji sprzed lat. Tym cyklem robimy to my. Oczywiście wiele z tych haudycji nie będzie czasami miało najlepszej jakości.Jednak ich wartość merytoryczna i historyczna warte są tego by je przypomnić naszym widzom. Zapraszamy
0 x



Awatar użytkownika
św.anna
Posty: 641
Rejestracja: środa 24 sie 2016, 12:41
x 53
x 35
Podziękował: 1313 razy
Otrzymał podziękowanie: 1451 razy

Re: Ciekawostki ze świata nauki

Nieprzeczytany post autor: św.anna » czwartek 09 lis 2017, 22:58

Przeglądając bibliografię jednej z książek zielarskich natknęłam się na Juliana Ochorowicza - Bezwiedne Tradycje ludzkości, i choć nie znalazłam tej akurat książki na docerze, to jest tam coś, co może kogoś zainteresować, tj.: Zjawiska mediumiczne (1913) – 5 części.

Link:
https://docer.pl/show/?q=ochorowicz

A wspomniana książka zielarska to: Leśnicka Marta - Zielska zioła i ziółka

https://docer.pl/doc/x18s8
Julian Ochorowicz – gigant myśli
Był zwany szalonym profesorem filozofii, twórcą wielu wynalazków. Dla Bolesława Prusa stał się inspiracją dla stworzenia postaci Ochockiego, nietuzinkowego fantasty z "Lalki".
23 lutego 1850 urodził się Julian Ochorowicz, polski filozof, psycholog i wynalazca.
- Niewiele mamy takich umysłów w naszej historii. Ludzi, którzy byli tak bardzo cenieni w świecie – mówiła na antenie Polskiego Radia prof. Ewa Paczoska.
Ten niesłychany umysł swojej epoki ciekawą osobowość łączył z bardzo rozległymi zainteresowaniami. Wszystko łączył w spójnym systemie. Zaczynał od studiów na wydziale pedagogiczno-historycznym. Potem skończył fizykę i matematykę. Doktorat zrobił z filozofii i psychologii. Studiował w Warszawie, Lipski, przez dziesięć lat mieszkał w Paryżu, by potem wrócić do Warszawy, a na koniec osiąść w Wiśle.
Rozrzut jego zainteresowań był jak na standardy pozytywistycznej nauki niesłychany. Z jednej strony zajmował się fizyką eksperymentalną, był twórcą przeróżnych wynalazków z dziedziny elektroakustyki. Z drugiej strony był filozofem z kręgu filozofii pozytywistycznej, stworzył podstawy naukowe pozytywizmu w Polsce. Badał też tajemnice ludzkiej psychiki.
Napisał rozprawę pod tytułem: "O możliwości zbudowania przyrządu do przesyłania obrazów na dowolną odległość", dzięki której jest uważany za jednego z prekursorów telewizji.
Był zwany szalonym profesorem filozofii. Dla Bolesława Prusa stał się inspiracją dla stworzenia postaci Ochockiego, szalonego fantasty z "Lalki".
Podczas pobytu w Paryżu, najbardziej twórczym okresie jego życia, Ochorowicz skupił się na udoskonaleniu wynalazku telefonu Bella. Odniósł wielki sukces, a wdrożony przez niego aparat do końca XIX wieku był powszechnie używany w całej Europie.
Jednocześnie w stolicy Francji prowadził systematyczną praktykę leczniczą z zakresu chorób psychicznych i hipnozy. To skierowało jego zainteresowania w kierunku zupełnie fantastycznej dziedziny jaką był spirytyzm, czyli kontakty z duchami.

https://www.polskieradio.pl/39/156/Arty ... gant-mysli
za wikipedią:
Ochorowicz prowadził badania z zakresu psychologii eksperymentalnej i opisywał je w publikacjach zwartych. Badał empirycznie zagadnienia z dziedziny hipnotyzmu, telepatii, także mediumizmu – wiele wyrażonych przez niego poglądów, chociaż nie zostały one systematycznie wyłożone w formie dopracowanej teorii, pozwala zaliczać Ochorowicza do prekursorów koncepcji psychologii nieświadomości wyprzedzających idee Freuda[2]. W miejscowości Wisła, za własne środki wybudował pensjonat zwany „Ochorowiczówką”. Założył w nim niepubliczne laboratorium psychologiczne, gdzie powadził samodzielną praktykę psychologiczną. Wspierał psychologicznie wielu ludzi nauki i kultury będących znamienitymi gośćmi pensjonatów wypoczynkowych w Wiśle, m.in.: Bolesława Prusa, Władysława Reymonta, Maria Konopnicka i inni.
Dr hab. Julian Ochorowicz jako przedstawiciel psychologii eksperymentalnej wywarł istotny wpływ na kształtowanie się, poglądów przedstawicieli „starszej” polskiej szkoły filozofii medycyny[3]. Już w 1868 r. w swojej rozprawie pt. Jak należy badać duszę Ochorowicz postulował wyłączenie psychologii z filozofii i ujęcie jej jako nauki przyrodniczej.
0 x



Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 5527
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 8
x 120
Podziękował: 4116 razy
Otrzymał podziękowanie: 8447 razy

Re: Ciekawostki ze świata nauki

Nieprzeczytany post autor: Thotal » środa 15 lis 2017, 08:37

wszyscy do pudła... :D


https://www.youtube.com/watch?v=0LoroBEi8jU




Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 5527
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 8
x 120
Podziękował: 4116 razy
Otrzymał podziękowanie: 8447 razy

Re: Ciekawostki ze świata nauki

Nieprzeczytany post autor: Thotal » niedziela 19 lis 2017, 18:28

kij ma dwa końce...


https://www.odkrywamyzakryte.com/drony-zabojcy/




Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
grzegorzadam
Moderator
Posty: 8679
Rejestracja: czwartek 26 cze 2014, 17:02
x 21
x 263
Podziękował: 15321 razy
Otrzymał podziękowanie: 12132 razy

Re: Ciekawostki ze świata nauki

Nieprzeczytany post autor: grzegorzadam » niedziela 19 lis 2017, 19:36

Z linku:
Miniaturowe drony zabójcy.

https://youtu.be/2KxcPLwFDQ0
:shock:
0 x


czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...

Awatar użytkownika
św.anna
Posty: 641
Rejestracja: środa 24 sie 2016, 12:41
x 53
x 35
Podziękował: 1313 razy
Otrzymał podziękowanie: 1451 razy

Re: Ciekawostki ze świata nauki

Nieprzeczytany post autor: św.anna » niedziela 19 lis 2017, 23:44

GA, to jest straszne i przerażające, także w swej prostocie! :shock: do czego to wszystko zmierza :x
0 x



Awatar użytkownika
grzegorzadam
Moderator
Posty: 8679
Rejestracja: czwartek 26 cze 2014, 17:02
x 21
x 263
Podziękował: 15321 razy
Otrzymał podziękowanie: 12132 razy

Re: Ciekawostki ze świata nauki

Nieprzeczytany post autor: grzegorzadam » niedziela 19 lis 2017, 23:59

Tania, sterowana elektroniczna szarańcza..
Ani to zabić ani uciec..
Szkoda inwestować w inne bronie do walk miejskich.
0 x


czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...

Awatar użytkownika
św.anna
Posty: 641
Rejestracja: środa 24 sie 2016, 12:41
x 53
x 35
Podziękował: 1313 razy
Otrzymał podziękowanie: 1451 razy

Re: Ciekawostki ze świata nauki

Nieprzeczytany post autor: św.anna » środa 22 lis 2017, 19:07

Politechnika Gdańska uruchomiła komputer do uczenia głębokiego

Obrazek
Źródło Politechnika Gdańska; Prof. Jacek Rumiński z Katedry Inżynierii Biomedycznej WETI PG z serwerem NVIDIA DGX Station

Na Politechnice Gdańskie rozpoczął pracę jeden z najszybszych na świecie komputerów przeznaczonych do uczenia głębokiego. To pierwszy tego typu sprzęt w Polsce. Z jego pomocą można np. opracowywać modele służące rozpoznawaniu gestów czy analizie obrazów medycznych.

W komputerze zainstalowane zostały cztery bardzo wydajne karty graficzne, które wraz z pozostałym wyposażeniem, umożliwiają wykonywanie bardzo wielu szybkich obliczeń jednocześnie. „Jest to najszybszy komputer do obliczeń numerycznych zamknięty w niewielkim pudełku. Jest on szybszy około 200 razy od pojedynczego procesora” – powiedział PAP prof. Jacek Rumiński z Katedry Inżynierii Biomedycznej Wydziału Elektroniki, Telekomunikacji i Informatyki Politechniki Gdańskiej.

„Tym, co różni ten komputer od wielu innych, jest także to, iż wykorzystuje on zaawansowane karty graficzne dedykowane temu, żeby efektywnie wykonywać w sposób rozproszony wiele operacji przetwarzania danych na raz. Tego typu karty graficzne są produkowane na świecie i używane przede wszystkim do tak zwanego uczenia głębokiego z wykorzystaniem głębokich sieci neuronowych, co stanowi w nauce przełom ostatnich kilku lat” – zaznaczył prof. Rumiński.

Właściwości komputera sprawiają, że może on w bardzo szybkim czasie przeanalizować np. tysiące obrazów rentgenowskich czy tomograficznych lub skomplikowanych zapisów z innych urządzeń medycznych i przeprowadzić analizy, których efektem będzie wskazanie pojawiających się w obrazach anomalii.

Jak zaznaczył prof. Rumiński, aby komputer mógł pełnić taką np. diagnostyczną rolę, trzeba mu najpierw dostarczyć bardzo dużą ilość informacji (np. zdjęć rtg), na podstawie których stworzony zostanie model służący następnie do analiz konkretnych pojedynczych zdjęć.

„Lekarz przez całe życie uczy się, rozpoznając bardzo wiele przypadków, a ten komputer +uczy się+ przetwarzając dostarczane mu w bardzo dużych ilościach informacje i na ich podstawie powstaje model wykorzystywany następnie do analiz i wykrywania anomalii” – wyjaśnił prof. Rumiński dodając, że urządzenie jest w stanie „wykonać bardzo dużo obliczeń w krótkim czasie na bazie bardzo dużej ilości danych”.

Dodał, że sprzęt podobny do zainstalowanego właśnie na uczelni może być wykorzystywany np. do budowania systemów wspomagania samochodów autonomicznych. „Można na przykład stworzyć taki model, który będzie w stanie rozpoznawać otoczenie samochodu i podejmować różne decyzje wspomagające kierowcę albo wręcz zastępujące go. Z wykorzystaniem tej klasy komputerów otwierają się zupełnie nowe możliwości w zakresie sztucznej inteligencji” – podkreślił prof. Rumiński.

Wyjaśnił, że urządzenie może też posłużyć np. do stworzenia modelu rozpoznającego gesty lub np. emocje na podstawie obrazów twarzy. Aktualnie na Politechnice Gdańskiej komputer będzie służył pracom badawczym realizowanym przez dziewięć zespołów naukowych.

Jak podkreślił prof. Rumiński, z informacji przekazanych przez producenta sprzętu wynika, iż Politechnika Gdańska jest pierwszą w Polsce i siódmą w Europie instytucją, w której zainstalowano taki komputer.

Urządzenie nosi nazwę NVIDIA DGX Station. Służyć ono będzie głównie pracownikom Wydziału Elektroniki, Telekomunikacji i Informatyki Politechniki Gdańskiej. Zakupiono je z funduszu rozwoju tego wydziału. „To niewielkie urządzenie przypominające wielkością domowy komputer kosztuje 200 tys. zł netto” – powiedział PAP prof. Rumiński.

Biuro prasowe PG poinformowało, że urządzenie będzie wykorzystane m.in. w trakcie międzynarodowej szkoły letniej poświęconej uczeniu głębokiemu, jaką organizuje Katedra Inżynierii Biomedycznej Wydziału ETI w lipcu 2018 roku. „Wkrótce powstaną również cenne publikacje, promujące stosowanie nowoczesnych technologii w procesie opracowywania nowych rozwiązań w zakresie uczenia maszynowego i sztucznej inteligencji” – wyjaśniono w komunikacie. (PAP)

autor: Anna Kisicka
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/ ... kiego.html
0 x



ODPOWIEDZ