Drodzy forumowicze i goście!

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

IZRAEL (i spółka) kontra IRAN

Awatar użytkownika
devi
Posty: 1385
Rejestracja: wtorek 02 lut 2016, 14:17
x 1
x 61
Podziękował: 665 razy
Otrzymał podziękowanie: 2411 razy

IZRAEL (i spółka) kontra IRAN

Nieprzeczytany post autor: devi » wtorek 07 lis 2017, 13:37

Izrael kontra Iran

Izrael Shahak, 24 lutego 1993

Od wiosny 1993 roku społeczeństwo Izraela jest przygotowy­wane na ewentualność wojny z Iranem, której celem ma być jego całkowita polityczna i militarna klęska. Według jednej wersji, Iz­rael zaatakowałby Iran samodzielnie, według innej, starałby się „nakłonić” Zachód do wykonania tego zadania. Kampania propa­gandowa z tym związana coraz bardziej się nasila. Towarzyszy jej coś w rodzaju półoficjalnych scenariuszy odmalowujących ze szczegółami okropności, które Iran wyrządzi Izraelowi, Zachodowi i całemu światu, gdy tylko zdobędzie broń jądrową, czego można się spodziewać za kilka lat. Manipulację opinią publiczną w tym wypadku można określić jako zbyt fantasmagoryczną, by zasługi­wała na szczegółowy opis. Niemniej jednak czytelnicy powinni zwrócić uwagę na to, że izraelskie służby bezpieczeństwa taką perspektywę przyjmują najzupełniej poważnie. W lutym 1993 roku jeszcze bardziej wzmogły się naciski, by uczynić z Iranu główny cel izraelskiej polityki.

Obrazek

Ograniczę się do podania próbki ostatnich publikacji (z powodu ich jednostajnej treści to w zupełności wy­starczy), kładąc nacisk na to, jak politycy oceniają możliwość „przekonania” Zachodu o konieczności pokonania Iranu. Gazety hebrajskie jednogłośnie popierają to szaleństwo, oprócz „Haarec”, który swoją drogą nie ośmielił się mu przeciwstawić. „Lewicowe” gazety syjonistyczne, „Dawar” i „Al Hamiszmar”, zdecydowanie wyróżniały się agresywnością, poruszając temat Iranu; większą niż prawicowy „Maariw”. Poniżej skoncentruję się na bieżących niedawnych artykułach z „Al Hamiszmar” i „Maariw” na temat Iranu, tylko od czasu do czasu wspominając o tym, co znalazłem w pozo­stałych gazetach.

Jeden z ważniejszych artykułów napisanych przez korespondenta politycznego „Al Hamiszmar”, Joawa Kaspi, nosi tytuł podsumowu­jący jego treść: „Iran powinien być tak samo potraktowany, jak został potraktowany Irak” (19 lutego 1993). Artykuł ten zawiera wywiad z Danielem Leszemem, przedstawionym jako „emerytowany starszy oficer izraelskiego wywiadu wojskowego, obecnie członek Ośrodka Badań Strategicznych przy Uniwersytecie Telawiwskim”. Leszem znany jest z udziału w tworzeniu strategii Izraela. Jego opo­wieść o tym, jak Iran zamierza posiąść technologię jądrową jest zbyt pokrętna, by przytaczać ją w tym miejscu, podobnie jak jego narze­kania, że „świat” lekceważy ostrzeżenia ekspertów izraelskich, któ­rzy jako jedyni znają całą prawdę o tym, jakie w istocie są państwa muzułmańskie. Niemniej jego propozycje dotyczące zapobieżenia dalszej nuklearyzacji Iranu na pewno zasługują na przytoczenie. Le­szem na wstępie wyraża opinię, że naloty państw sojuszniczych od­niosły niewielki skutek, jeśli chodzi o zniszczenie potencjału militar­nego i jądrowego Iraku, lecz dzięki ich zwycięstwu na ziemi obser­watorzy ONZ byli w stanie wypełnić do końca swe zadania. Wyko­rzystując tę „analogię”, Leszem konkluduje: „Izrael w pojedynkę nie jest w stanie wiele zrobić, by powstrzymać Irańczyków. Mog­libyśmy dokonać nalotów, ale nie możemy realistycznie oczekiwać, że nasze operacje powietrzne zdołają zniszczyć ich potencjał nuk­learny. W najlepszym razie tylko niektóre instalacje zostaną w ten sposób zniszczone. Nie uda nam się jednak dosięgnąć głównych ośrodków rozwoju nuklearnego, gdyż rozwój ten dokonuje się rów­nolegle w trzech kierunkach, w sposób całkowicie zdecentralizowa­ny, a urządzenia i zakłady produkcyjne są rozrzucone po całym kraju. Całkiem rozsądne wydaje się przypuszczenie, że nigdy nie poznamy lokalizacji wszystkich ich instalacji, tak samo, jak nie znali­śmy ich w przypadku Iraku”.

Stąd też Leszem uważa, że należy doprowadzić do tego, by Iran obawiał się broni jądrowej Izraela, nie żywiąc jednak nadziei na to, że to go powstrzyma od rozwijania swojej własnej broni; proponuje, „by stworzyć sytuację podobną do tej, jaka zaistniała w przypadku Iraku przed kryzysem w Zatoce”. Uważa, że mogłoby to „powstrzy­mać ajatollahów, jeśli świat naprawdę tego pragnie”. Jak tego doko­nać? „Iran domaga się przyznania zwierzchnictwa terytorialnego nad trzema wyspami o strategicznym położeniu znajdującymi się w Za­toce. Panowanie nad tymi wyspami zapewnia nie tylko kontrolę nad wszystkimi eksploatowanymi obecnie polami naftowymi z tego ob­szaru, ale także nad wszystkimi złożami gazu ziemnego jeszcze nie eksploatowanymi. Można oczekiwać, że Iran, współzawodnicząc z Irakiem, wszcząłby spór o te wyspy ze Zjednoczonymi Emiratami i Arabią Saudyjską i, powtarzając błąd Saddama Husajna w Kuwej­cie, rozpocząłby wojnę. To z kolei może doprowadzić do objęcia kontrolą irańskiego przemysłu nuklearnego, tak jak to się stało w Ira­ku. Sądzę, że taka perspektywa jest dosyć prawdopodobna, gdyż cierpliwość nie leży w irańskiej mentalności. Jeśli mimo to po­wstrzymają się od wywołania wojny, powinniśmy wykorzystać ich uwikłanie w terroryzm islamski, który już spowodował na całym świecie wiele krzywd. Wywiad Izraela dysponuje niepodważalnymi dowodami na to, że Irańczycy są terrorystami. Powinniśmy to wyko­rzystać, cierpliwie i z uporem tłumacząc całemu światu, że właśnie z powodu swego uwikłania w terroryzm Iran jest bardziej niebez­pieczny niż jakiekolwiek inne państwo na świecie. Nie pojmuję, dlaczego Libia z powodu jej nieznacznego zaangażowania w ter­roryzm została obłożona sankcjami do tego stopnia, iż nie wolno jej sprzedawać żadnego wyposażenia wojskowego, podczas gdy Iran, znany z tego, że przewodzi terroryzmowi wymierzonemu przeciw całemu światu, jest wolny od jakichkolwiek sankcji”. W prawdzi­wie bezkompromisowym izraelskim stylu Leszem przypisuje ten opłakany stan rzeczy zaniedbaniu przez Izrael działań propagan­dowych (zwanych Hasbara, co znaczy „wyjaśnienie”). Niemniej wyraża nadzieję, że Izraelowi wkrótce uda się „wytłumaczyć całe­mu światu”, jak pilna jest konieczność sprowokowania Iranu do wojny.

Temat sprowokowania Iranu do reakcji w formie wojny lub dzia­łań o podobnym charakterze został wyczerpująco opisany także przez wielu innych komentatorów. Przytoczę tylko opublikowany w „Maariw” (12 lutego) artykuł Telema Admona, który pisze, że „pewien starszy rangą Izraelczyk”, czyli starszy rangą agent Mossadu, „mniej więcej dwa tygodnie temu odbył długą rozmowę z sy­nem ostatniego szacha, księciem Rezą Szah Pahlawim”, by ocenić jego potencjalną użyteczność dla izraelskiej Hasbary. Według opinii owego starszego rangą Izraelczyka, „Ameryka Clintona jest zanadto zaabsorbowana swymi sprawami wewnętrznymi”, w rezultacie cze­go „szanse księcia na objęcie władzy w Iranie są żałośnie nikłe. Na twarzy księcia pojawiło się strapienie, gdy usłyszał z ust Izraelczyka tak szczerą opinię”. Izraelczyk jednak ocenił księcia zdecydowanie negatywnie, i to pomimo „książęcego zwyczaju wręczania wszyst­kim gościom artykułów Jehuda Jaariego” (komentatora telewizji iz­raelskiej podejrzewanego o współpracę z wywiadem izraelskim). Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że „książę okazał nerwowość. Przez pierwsze pół godziny rozmowy podskakiwały mu kolana”. Co gorsza, jego kumple „ubrani byli jak hipisi”, gdy „książę odwiedzał w ich towarzystwie różne miejsca na Manhattanie i zwracał się do nich jak do równych sobie”. Izraelczyk wyraził ubolewanie z powo­du uwolnienia się księcia spod dobroczynnego wpływu matki, „która dokonała nadzwyczajnej rzeczy, podróżując od jednej stolicy do dru­giej, aby wywrzeć odpowiednie wrażenie na każdym, kto mógłby się przyczynić do osadzenia jej syna na tronie jeszcze za jej życia”. Jak sądzę, jej dzielne poczynania mają związek, przynajmniej do pew­nego stopnia, z nie mniej dzielnymi wysiłkami izraelskiej Hasbary, nim ta spisała jej syna na straty.

Lecz cóż mogłoby się stać, gdyby oba kraje, Iran i Izrael, posiada­ły broń jądrową? Na to pytanie próbuje wyczerpująco odpowiedzieć prasa hebrajska, często w taki sposób, by podekscytować czytelnika przewidywanymi okropnościami. Dam małą próbkę. W „Al Hamiszmar” (19 lutego) Kaspi przeprowadził wywiad ze sławnym „jast­rzębiem”, profesorem Szlomo Aharonsonem, który rozpoczyna swe wywody od ostrej krytyki izraelskiej lewicy, jako głównej przeszko­dy utrudniającej Izraelowi powstrzymanie złowrogich działań Iranu. Nie zważając na to, że obecnie lewica ma ograniczone wpływy poli­tyczne, Aharonson powiada: „Lewica jest pełna uprzedzeń i lęków. Nie stara się być racjonalna, gdy mowa o broni jądrowej. Lewica nie lubi broni jądrowej, kropka. Jej sprzeciw wobec broni jądrowej przy­pomina sprzeciw wobec wynalezienia koła”. Głęboka przenikli­wość, prawda? Co powiedziawszy, Aharonson przechodzi do swoich „scenariuszy”. Oto jeden z nich: „Gdybyśmy jutro ustanowili pań­stwo palestyńskie, przyznalibyśmy suwerenność tworowi politycz­nemu tak nam wrogiemu, jak żadne inne państwo. Po tym tworze można się spodziewać, że natychmiast sięgnie po atomowe przymie­rze z Iranem. Załóżmy, że Palestyńczycy wszczynają wrogie wobec nas działania, a Irańczycy próbują nas odstraszyć od dokonania od­wetu na Palestyńczykach, grożąc, że w zamian użyją przeciw nam broni nuklearnej. Co wtedy będziemy mogli zrobić?”. Pojawia się jeszcze wiele stwierdzeń w podobnym tonie, nim Aharonson prze­chodzi do konkluzji: „Powinniśmy dopilnować, by nigdy nie po­wstało państwo palestyńskie, nawet jeśli Irańczycy będą nam grozić użyciem broni jądrowej. Powinniśmy także się postarać, by Iran żył w ciągłej obawie, że izraelska broń jądrowa może być użyta prze­ciwko niemu”.

Znowu powtórzę, że Izraelczycy są nieustannie bombardowani oficjalnymi komunikatami o podobnej treści. Na przykład, generał Zeew Liwneh, szef ostatnio powołanego Naczelnego Dowództwa Tyłów Armii Izraela, oświadczył („Haarec”, 15 lutego), że „nie tylko Iran stanowi zagrożenie dla każdego miejsca w Izraelu”, po­nieważ, nawet jeśli w mniejszym zakresie, „stanowią je także Syria, Libia i Algieria”. Aby chronić Izrael przed tym niebezpieczeń­stwem, generał Liwneh wzywa „Wspólnotę Europejską, by razem z Izraelem wzmocniła embargo na wszelkie dostawy broni zarówno do Iranu, jak i wspomnianych państw arabskich. Wspólnota Europej­ska powinna także wiedzieć, że interwencja zbrojna może przynieść dobroczynne skutki, tak jak to miało miejsce w przypadku Iraku”.

Nieśmiałe wzmianki czynione przez prasę hebrajską, że na Blis­kim Wschodzie Izrael wciąż ma wyłączność na broń jądrową, były zdecydowanie źle przyjmowane przez władze Izraela. W „Hadaszot” z 29 stycznia i 5 lutego Ran Edelist, wystarczająco ostrożny, by oprzeć się wyłącznie na cytatach z prasy amerykańskiej, podjął kwestię odpadów radioaktywnych pochodzących z nieco przestarza­łego reaktora z Dimony, a także temat potencjalnego zagrożenia, jakie stanowi ten reaktor dla życia i zdrowia Izraelczyków. Edelist „uzyskał odpowiedź” w licznych wywiadach przeprowadzonych z wymienionymi z nazwiska i anonimowymi ekspertami, z których wszyscy gorąco zaprzeczali, by tego typu zagrożenie w ogóle ist­niało. Eksperci nie pominęli okazji, by zapewnić czytelników, że izraelski reaktor jest najlepszy i najbezpieczniejszy na świecie. Jed­nak Immanuel Rosen, występując w imieniu „kół wywiadowczych” („Maariw”, 12 lutego) posunął się jeszcze dalej. Ujawnił on, że wspomniane „koła” poczuły się obrażone „z powodu butnych publikacji pewnego izraelskiego naukowca zajmującego się technologią jądrową. Koła wywiadowcze niedawno odkryły, że ów naukowiec stanowi «zagrożenie dla bezpieczeństwa» tak duże, iż w niektórych państwach «spowodowano by zniknięcie» takiego naukowca”. Ran Edelist zareagował krótką notatką („Hadaszot”, 14 lutego), w której ograniczył się do przytoczenia tychże poglądów „kół wywiadow­czych”, zwracając uwagę na zawarte w nich pogróżki. Lecz oprócz Edelista prasa „jedynej demokracji na Bliskim Wschodzie” albo nie ośmieliła się tego skomentować, albo jej na to nie pozwolono.

Pozwala się natomiast prasie, a nawet się ją do tego zachęca, omawiać pewne zagadnienie związane z polityką nuklearną Izraela, a mianowicie to, jak sprytny był Peres udając, że zgadza się podjąć negocjacje w sprawie rozbrojenia nuklearnego, a potem stawiając warunki uniemożliwiające przystąpienie do takich negocjacji. Przy­kładem tego jest relacja Akiwy Eldara z „Haarec” (19 lutego) doty­cząca ostrej krytyki Rabina pod adresem Egiptu, wystosowanej kilka dni wcześniej w telewizji. Rabin zwymyślał Egipt za sugestię, że rozbrojenie nuklearne na Bliskim Wschodzie byłoby pożądane. Eldar komentuje: „Premier znany jest z tego, że nie cierpi wszystkiego, co wiąże się z Egiptem. Mając na myśli Boutrosa Ghali, powiedział [w publicznym przemówieniu]: «Czego można się po nim spodzie­wać? Przecież to Egipcjanin». Rabin jest szczególnie niechętny egip­skim naleganiom na to, by Bliski Wschód stai się całkowicie wolny od broni jądrowej. Peres natomiast jest zwolennikiem wykorzysty­wania Egiptu jako pośrednika w różnych politycznych przedsięwzię­ciach, choć zdaje sobie sprawę, że upomnienia Kairu w sprawie Dimony utrudniają jego prawdziwą misję, którą jest mediacja po­między Egiptem i wielkim człowiekiem z Jerozolimy”. Po tym więc, jak „Egipt zaprosił ostatnio Izrael do udziału w sympozjum poświę­conemu «konfrontacjom zbrojnym z zastosowaniem zarówno broni konwencjonalnej, jak i niekonwencjonalnej», dyskutowano w Mini­sterstwie Spraw Zagranicznych na wysokim szczeblu o tym, jak udać. że się przyjmuje zaproszenie, a potem je «elegancko odrzucić». Roz­wiązanie znaleziono takie, że Izrael poinformuje Egipt, iż zgadza się wziąć udział w sympozjum pod trzema warunkami: będą mu prze­wodniczyć Rosja i Stany Zjednoczone; przewidziany porządek obrad zostanie jednomyślnie zatwierdzony przez wszystkich uczestników i państwa przewodniczące; a także, co najbardziej interesujące, ni­czego nie będzie się omawiać, póki nie zostanie potwierdzona obec­ność wszystkich pozostałych państw arabskich, nie tylko Syrii i Li­banu, lecz – w co trudno uwierzyć – także Libii i Iraku. W ten sposób wszelka dyskusja o sprawach związanych z bronią nuklearną została skutecznie udaremniona”. Sądzę, że jakiekolwiek komenta­rze do relacji Eldara są zbyteczne.

Niemniej chciałbym pozwolić sobie na kilka uwag dotyczących podżegania Izraelczyków przeciw Iranowi. Zdaję sobie sprawę z te­go, że przytoczone tu opinie i przewidywania ekspertów zabrzmią dla nieizraelskiego czytelnika jak szaleńcze fantazje. Ja jednak uwa­żam, że te opinie i przewidywania, bez względu na to, jak są kłam­liwe i oszczercze, mają pewne znaczenie polityczne. Wyjaśnię po­wody. Po pierwsze, nie przytaczałem opinii obłąkanych ekstremis­tów. Z namysłem wybrałem teksty wyłącznie poważanych i wpływo­wych izraelskich ekspertów i komentatorów od spraw strategicz­nych, którzy z pewnością są dobrze obeznani ze sposobem myślenia izraelskich służb bezpieczeństwa. Ponieważ pod względem militar­nym Izrael jest najsilniejszym państwem na Bliskim Wschodzie i po­siada wyłączność na broń jądrową w regionie, strategiczne doktryny izraelskiego systemu bezpieczeństwa zasługują na to, by rozpowsze­chnić je na świecie, zwłaszcza że są one na siłę wpajane społeczeńst­wu izraelskiemu. Czy się to komu podoba czy nie, Izrael jest wielką potęgą nie tylko pod względem militarnym, ale także pod względem politycznym, a to z powodu jego coraz większego wpływu na poli­tykę Stanów Zjednoczonych. Opinie izraelskich służb bezpieczeń­stwa mogą mieć całkiem inne znaczenie, niż to się z pozoru wydaje. Lecz to nie powinno umniejszać ich wagi. Jednakże jest w tym jeszcze coś. Nadmiar wyobraźni i szaleństwo w doktrynach izraelskiego systemu bezpieczeństwa nie są niczym nowym. Już od wczes­nych lat 50. dawało się dostrzec te cechy. Przypomnę tylko, że w 1956 roku Ben-Gurion domagał się aneksji Synaju jedynie na tej podstawie, że „nie był to Egipt”. Ta sama doktryna została przywo­łana w latach 1967-73 w zmodyfikowanej wersji: kilku generałów wysunęło mianowicie propozycję, by zająć Aleksandrię i okupować ją do czasu, gdy Egipt podpisze układ pokojowy na warunkach Iz­raela. Inwazja na Liban z roku 1982 opierała się na urojonych pod­stawach, podobnie jak „układ pokojowy” z roku 1983, podpisany z „prawowitym rządem libańskim” wyniesionym do władzy przez Szarona. Cała polityka Izraela na Terytoriach Okupowanych nie tyl­ko jest całkowicie niemoralna, ale także opiera się na założeniach, które podtrzymuje się i broni, nie zważając na ich dziwaczność. Wystarczy przypomnieć, jak Rabin wraz z całym aparatem bezpie­czeństwa postrzegał wybuch Intifady; na początku jako manipulację Iranu, potem jako wydarzenie spreparowane przez zachodnią telewi­zję i prasę. Stwierdzono, że gdyby Arabowie nie mieli możliwości zorganizowania rzekomych rozruchów na potrzeby fotoreporterów, zamieszki na Terytoriach Okupowanych dałoby się z łatwością stłu­mić.

Nie bez znaczenia jest fakt, że polityka Izraela nosi łatwo zauwa­żalne piętno orientalistycznych „nauk”, pełnych militarystycznych i ideologicznych rasistowskich uprzedzeń. Treść tych „nauk” jest łatwo dostępna w języku angielskim, gdyż ich prekursorami byli żydowscy orientaliści mieszkający w krajach anglojęzycznych, tacy jak Bernard Lewis lub nieżyjący Elie Kedourie, który swego czasu regularnie odwiedzał Izrael, by w najlepsze flirtować z izraelskim aparatem bezpieczeństwa. To właśnie Kedourie odegrał szczególnie znaczącą rolę w tworzeniu podstaw, na których opiera się polityka izraelska, dzięki czemu cieszył się wielkimi wpływami w Izraelu. Według Kedouriego, narody Bliskiego Wschodu, oczywiście z wyjąt­kiem Izraela, lepiej by wyszły na tym, gdyby były nadal rządzone przez obce mocarstwa kolonialne, które jeszcze przez długi czas będą posiadać naturalne zdolności do sprawowania takich rządów. Kedourie uważał, że obce mocarstwa mogłyby rządzić całym Blis­kim Wschodem z wielką łatwością, ponieważ ich władza nie spoty­kałaby się z oporem, nie licząc grupek intelektualistów skłonnych do demagogii. Kedourie mieszkał w Wielkiej Brytanii i główną dziedzi­ną jego zainteresowań była polityka brytyjska. W jego opinii Brytyj­czycy zrezygnowali z dalszych rządów na Bliskim Wschodzie, z ka­tastrofalnymi tego skutkami, wyłącznie z powodu intelektualnego upadku swych ekspertów, szczególnie tych z Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Ministerstwa Brytyjskiej Wspólnoty Narodów z Chatham House, którzy zostali do tego stopnia sprowadzeni na manowce, że przestali korzystać z fachowej wiedzy zamieszkują­cych świat arabski przedstawicieli mniejszości narodowych, zwłasz­cza Żydów, którzy jako jedyni znali „charakter Arabów” z pierwszej ręki. Dla przykładu, w swojej pierwszej książce Kedourie powiada, że już w 1932 roku (!) rząd brytyjski miał tak złe rozeznanie, że wbrew radom żydowskiej społeczności z Bagdadu przyznał Irakowi niepodległość (była tylko pozorna, ale mniejsza z tym). W trakcie częstych wizyt w Izraelu od lat 60. aż do swej śmierci Kedourie przy każdej sposobności zapewniał swych izraelskich słuchaczy (do któ­rych grona sam należałem), że Brytyjczycy „naprawdę” nadal mog­liby z łatwością rządzić Irakiem, obojętne jakie by temu nadać pozo­ry, przy założeniu, że grupki podżegaczy byłyby traktowane z odro­biną nieodzownej surowości. Tak więc możliwości kształcenia zosta­łyby ograniczone, żeby nie produkować nadmiaru intelektualistów, którzy mogliby sobie przyswoić zachodnią ideę narodowej niezależności. Co prawda Kedourie sprzeciwiał się również koncepcji wyłącz­nego prawa Żydów do Ziemi Izraela jako nieprzystającej do jego imperialistycznych poglądów, popierał natomiast utrzymanie przez Izraelczyków władzy nad Palestyńczykami. Dość niespójna mieszanka koncepcji Kedouriego z mesjanizmem Ziemi Izraela stanowi już pew­ną innowację w przestarzałym izraelskim systemie bezpieczeństwa.

Implikacje doktryny Kedouriego dla izraelskich polityków są oczywiste. Po pierwsze, Izrael zawsze stara się wytłumaczyć Za­chodowi, na czym polegają jego „prawdziwe” interesy i „moralne powinności” na Bliskim Wschodzie. Przekonuje również Zachód, że dzięki interwencji na Bliskim Wschodzie przysłuży się autentycz­nym interesom zamieszkujących tam narodów. Jeśli jednak zachod­nie mocarstwa nie zechcą słuchać, Izrael z obowiązku przyjmie na siebie „brzemię białego człowieka”.

Następnym skutkiem doktryny Kedouriego, według której Izrael postępuje od wczesnych lat 50., jest to, że na Bliskim Wschodzie nie będzie tolerowane żadne inne silne państwo. Siła takiego państwa musi zostać zniszczona lub co najmniej osłabiona na skutek wojny. Irańska teokracja mogła być użyteczna dla izraelskiej Hasbary, ale Egipt Nasera został zaatakowany, chociaż niewątpliwie był pań­stwem świeckim. W obu wypadkach prawdziwym powodem izrael­skich gróźb rozpoczęcia wojny była siła danego państwa. Nie chodzi jedynie o to, że takie państwo mogłoby stwarzać zagrożenie dla hegemonistycznych ambicji Izraela, ale również o to, że w myśl orientalistycznych „nauk” rdzenni mieszkańcy regionu zawsze po­winni być słabi, zawsze powinni nimi rządzić tradycyjni notable, a nie osoby o szerokich horyzontach intelektualnych, obojętne świe­ckie czy duchowne. Przed pierwszą wojną światową tego typu zasa­dy przyjmowano na Zachodzie jako coś oczywistego; wyznawano je i stosowano na całym świecie, od Chin po Meksyk. Izraelski orientalizm, na którym opiera się izraelska polityka, jest niczym innym jak spóźnioną repliką tych zasad. Izrael nadal podtrzymuje dogmaty, które, powiedzmy, w roku 1903 uchodziły za prawdy „naukowe”. „Kłopoty”, jakie z tego wynikają dla Zachodu, są uznawane przez izraelskich „ekspertów” za w pełni zasłużoną karę za to, że Zachód dawał posłuch intelektualistom podważającym owe oczywiste praw­dy. Gdyby nie ci zgnili intelektualiści, wszystko nadal by stało na twardym gruncie.

Powrócę jednak do szczególnego przypadku Iranu. Każdy, kto nie nawrócił się na orientalistyczną wiarę zauważy, że Iran jest krajem wyjątkowo trudnym do podboju, co wynika z jego wielkości, ukształtowania terenu, a zwłaszcza z zagorzałego nacjonalizmu po­łączonego z fanatyzmem religijnym jego mieszkańców. Tak się skła­da, że darzę głęboką niechęcią obecny reżym Iranu, ale to nie prze­szkadza mi zauważyć, jak dalece jest on inny od reżymu Saddama Husajna. Poparcie społeczne dla władców w Iranie jest znacznie większe niż poparcie dla rządów irackich. W czasie najazdu Sad­dama Husajna na Iran ataki oddziałów irackich były dzielnie po­wstrzymywane w nadzwyczaj trudnych warunkach. Wszelkie analo­gie pomiędzy potencjalnym atakiem na Iran a wojną w Zatoce są zatem niedorzeczne. Mimo to w 1979 roku Szaron i dowódcy armii izraelskiej zaproponowali wysłanie oddziału wojsk spadochrono­wych do Teheranu w celu stłumienia rewolucji i przywrócenia mo­narchii. Oni naprawdę uważali – do czasu, gdy powstrzymał ich Begin – że garstka izraelskich spadochroniarzy może wyznaczyć bieg historii w kraju tak ogromnym i gęsto zaludnionym jak Iran! Według zgodnej opinii ekspertów rządowych od spraw irańskich upadek szacha był wyłącznie skutkiem jego „miękkości”, gdy powstrzymał się od wydania swojej armii rozkazu dokonania masowej rzezi tysięcy demonstrantów. Później ci sami eksperci izraelscy byli nie mniej jednomyślni, przepowiadając rychłe pokonanie Iranu przez Saddama Husajna. Nie ma żadnych dowodów na to, że zmienili oni swoje dawne poglądy lub że odrzucili leżący u ich podłoża rasizm. Mogą być wśród nich ludzie o mniej zatwardziałych przekonaniach, którzy przetrwali proces selekcji negatywnej, zachodzący zazwyczaj w grupach wyznających wspólnie takie sztywne ideologicznie, nie­dorzeczne poglądy. Można się jednak spodziewać, że tego typu osoby wolą nie demonstrować publicznie swojej umiarkowanej postawy, żywiąc nadzieję, że Izraelowi uda się wyciągnąć choćby marginalne korzyści z jakiejś prowokacji Zachodu wobec Iranu, nawet jeśli jej skutkiem będzie przedłużająca się lub nie rozstrzygnięta wojna.

Fragment książki „Tel Awiw za zamkniętymi drzwiami” (Open Secrets: Israeli Nuclear and Foreign Policies) Izraela Shahaka

https://palestyna.wordpress.com/2011/03 ... ntra-iran/
0 x


Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty będziesz nazywał to przeznaczeniem. /C.G. Jung

Awatar użytkownika
devi
Posty: 1385
Rejestracja: wtorek 02 lut 2016, 14:17
x 1
x 61
Podziękował: 665 razy
Otrzymał podziękowanie: 2411 razy

Re: IZRAEL (i spółka) kontra IRAN

Nieprzeczytany post autor: devi » wtorek 07 lis 2017, 13:45

CIA rozpoczęła kolejną kampanię oczerniającą Iran

Za rządów Donalda Trumpa kampania antyirańska nabrała wyraźnego tempa. Iran od samego początku oskarżany jest o udział w zamachu na WTC, choć większość terrorystów posiadało obywatelsko saudyjskie a żaden z nich nie był Irańczykiem. Stany Zjednoczone ewidentnie szukają powodów do rozpoczęcia kolejnej wojny na Bliskim Wschodzie – najpierw Trump wielokrotnie groził jednostronnym zerwaniem umowy nuklearnej, która pozwoliła kontrolować irańskie obiekty jądrowe, a teraz CIA opublikowała dokumenty należące do Osamy bin Ladena i próbuje przekonać opinię publiczną, że Iran współpracował z al-Kaidą.

Przy okazji odtajnionych niedawno akt w sprawie zabójstwa Johna F. Kennedy’ego dowiedzieliśmy się, że proponowana przez agencje rządowe Stanów Zjednoczonych operacja Northwoods z 1962 roku zakładała zorganizowanie zamachów terrorystycznych pod fałszywą flagą w Miami, Waszyngtonie i na Florydzie, aby następnie zrzucić całą winę na Kubę i znaleźć pretekst dla inwazji. Skoro CIA była gotowa do tak radykalnych działań wydaje się, że spreparowanie dowodów na czyjąś niekorzyść powinno być naprawdę prostym zadaniem. Z pewnością wiedział o tym Saddam Hussein, który został schwytany w 2003 roku przez wojska amerykańskie i brytyjskie podczas inwazji na Irak, gdzie miała znajdować się broń masowej zagłady. Kłamstwo wypowiedziane sto razy stało się pretekstem do ataku.

Wydaje się to nieprawdopodobne, że po takich akcjach istnieją jeszcze osoby, które wierzą Stanom Zjednoczonym i ich kolejnym „niezaprzeczalnym dowodom”. Niestety tak jest w rzeczywistości. Kilka dni temu agencja CIA odtajniła kolejną partię 18 tysięcy dokumentów, 79 tysięcy plików audio oraz 10 tysięcy nagrań wideo, które pozyskano w posiadłości Osamy bin Ladena podczas ataku na jego posiadłość w Pakistanie w 2011 roku. Wśród nich znajduje się 19-stronicowy raport, który został przyjęty jako dowód na współpracę sunnickiej al-Kaidy i szyickiego Iranu. Opisuje on między innymi ucieczkę liderów islamskiego ugrupowania z Afganistanu do Iranu, która miała miejsce podczas amerykańskiej inwazji w 2001 roku.

Rzekomy sojusz al-Kaidy i Iranu już został przyjęty jako pewnik. „Dowody” mówią również, że Iran szkolił sunnickich bojowników w obozach treningowych w Libanie, które należały do szyickiego ruchu Hezbollah. Z drugiej strony akta wspominają o wzajemnej wyraźnej niechęci – al-Kaida zwalczała irańskie wpływy na Bliskim Wschodzie i porwała raz jednego z dyplomatów. Dokumenty Osamy bin Ladena nie przedstawiają jednolitego punktu widzenia w kwestii Iranu. Z tego powodu niektórzy analitycy ostrzegają, że publikacja tych informacji może mieć związek z nową kampanią oczerniającą Iran. To mogą być tak samo spreparowane dowody jak te, które wskazywały na obecność broni masowej zagłady.

Na podst. http://www.zerohedge.com/news/2017-11-0 ... ublic-iran
Za: http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/cia-r ... ajaca-iran
0 x


Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty będziesz nazywał to przeznaczeniem. /C.G. Jung

Awatar użytkownika
grzegorzadam
Moderator
Posty: 9633
Rejestracja: czwartek 26 cze 2014, 17:02
x 25
x 360
Podziękował: 17930 razy
Otrzymał podziękowanie: 13657 razy

Re: IZRAEL (i spółka) kontra IRAN

Nieprzeczytany post autor: grzegorzadam » wtorek 07 lis 2017, 14:19

Atak na Iran może być początkiem prawdziwego bałaganu.
ale nic z tego nie wyjdzie.
0 x


czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 7070
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 489
x 116
Podziękował: 5570 razy
Otrzymał podziękowanie: 10091 razy

Re: IZRAEL (i spółka) kontra IRAN

Nieprzeczytany post autor: songo70 » wtorek 07 lis 2017, 14:43

..okazuje się, że ręka w rękę reżim o wiele gorszy niż Korea płn.(ale o tym innym razem),-
już chce atakować:
:shock: :mrgreen:
https://www.tvn24.pl/arabia-saudyjska-a ... 975,s.html
0 x


panta rhei

Awatar użytkownika
devi
Posty: 1385
Rejestracja: wtorek 02 lut 2016, 14:17
x 1
x 61
Podziękował: 665 razy
Otrzymał podziękowanie: 2411 razy

Re: IZRAEL (i spółka) kontra IRAN

Nieprzeczytany post autor: devi » środa 08 lis 2017, 15:27

Iran chce odejść od dolara

luty 2017

Prezes banku centralnego Iranu Veliollah Seif poinformował, że Iran zamierza zaprzestać używania dolara jako waluty rozliczeniowej.

Sytuacja jest o tyle poważna, że głównym towarem eksportowym Iranu jest ropa naftowa. Roczne zyski ze sprzedaży surowca wynoszą ok. 40 mld dolarów. Jednocześnie rozliczanie ropy w dolarach stanowi o sile amerykańskiej waluty. W ten sposób generowany jest popyt na dolara, co pozwala mu pełnić rolę waluty rezerwowej. Jest to tzw. system petrodolara, zaprojektowany na początku lat 70-tych przez Henry’ego Kissingera, obecnego doradcę Donalda Trumpa ds. polityki zagranicznej.

To nie pierwszy raz, kiedy muzułmański kraj zamierza zrezygnować z rozliczania ropy w dolarach. W 2000 roku Saddam Husajn ogłosił, że Irak będzie sprzedawał surowiec wyłącznie w euro. Zaledwie kilka miesięcy później w mediach zaczęły pojawiać się informacje o posiadaniu przez Irak broni masowego rażenia. Ostatecznie Stany Zjednoczone dokonały inwazji i siłą przywróciły rozliczanie ropy w dolarach.

Krok dalej od Husajna poszedł libijski przywódca Muammar Kaddafi, który opracował plan stworzenia złotego dinara. W tej walucie sprzedaż ropy miały rozliczać wszystkie afrykańskie państwa eksportujące surowiec. Rozwiązanie Kaddafiego stanowiło ogromne zagrożenia dla petrodolara. W efekcie doszło do wywołania libijskiej rewolucji. Rebelianci wspierani przez Zachód przejęli władzę w kraju, a pomysł wprowadzenia złotego dinara upadł.

Obecnie odejście od rozliczeń w dolarach zapowiada Iran, będący kluczowym sojusznikiem Chin oraz Rosji. Położenie Stanów Zjednoczonych jest zatem znacznie trudniejsze.

https://independenttrader.pl/najwazniej ... -2017.html


Iran suggests Russia help ‘isolate the Americans’ by ditching dollar (2 Nov, 2017):

https://www.rt.com/business/408542-russ ... ch-dollar/
0 x


Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty będziesz nazywał to przeznaczeniem. /C.G. Jung

Awatar użytkownika
devi
Posty: 1385
Rejestracja: wtorek 02 lut 2016, 14:17
x 1
x 61
Podziękował: 665 razy
Otrzymał podziękowanie: 2411 razy

Re: IZRAEL (i spółka) kontra IRAN

Nieprzeczytany post autor: devi » niedziela 12 lis 2017, 13:30

Bahrajn oskarża Iran o zamach bombowy na rurociąg naftowy

W piątkowy wieczór w Bahrajnie doszło do potężnej eksplozji. Nieznani sprawcy przeprowadzili zamach bombowy na rurociąg naftowy należący do państwowej spółki BAPCO. Rząd szybko zdołał ustalić, że za tym aktem terrorystycznym stoi Iran. Tym samym Stany Zjednoczone otrzymują kolejny powód dla wywołania wojny.

Wybuch miał miejsce w pobliżu zamieszkałej przez szyitów wioski Buri, położonej kilkanaście kilometrów od stolicy Bahrajnu. Fragment rurociągu naftowego został zniszczony, a wraz z nim pobliskie samochody i budynki. W wyniku piątkowego zamachu nikt nie został ranny. Arabia Saudyjska natychmiast wstrzymała przesył ropy naftowej do Bahrajnu.

Już w ciągu 24 godzin Ministerstwo Spraw Wewnętrznych powołując się na nieznane dowody oświadczyło, że za zamachem terrorystycznym stoi Iran. Jak dotąd nikt nie przyznał się do ataku, a służby nie dokonały żadnych zatrzymań. Wiadomo jednak, że atak bombowy na rurociąg nie pozostanie bez konsekwencji.

Trudno nie zauważyć, że od pewnego czasu trwa nowa kampania oczerniająca Iran. Wszystko zaczęło się od oskarżeń, według których Irańczycy mieli w przeszłości współpracować z bojownikami al-Kaidy. W sobotę 4 listopada z Jemenu odpalono rakietę, która miała uderzyć w stolicę Arabii Saudyjskiej, lecz została w porę przechwycona przez tarczę antyrakietową. Stany Zjednoczone jakimś cudem ustaliły, że pocisk został wyprodukowany przez Irańczyków i to oni odpowiadają za atak. Dokładnie tego samego dnia premier Libanu uciekł do państwa Saudów, podał się do dymisji i stwierdził, że Iran i bojownicy Hezbollahu chcieli go zamordować.

Nie wiemy, czy zamach w Bahrajnie nie był przypadkiem operacją fałszywej flagi w ramach wspomnianej kampanii antyirańskiej. Jednak bez względu na to, kto był rzeczywistym sprawcą, cel i tak został osiągnięty. Przyjęło się bowiem, że Stany Zjednoczone zawsze mają rację, a ich dowody są niepodważalne - tak jak w przypadku inwazji na Irak z 2003 roku. Teraz najwyraźniej szykuje się grunt pod wojnę z Iranem.

http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/bahra ... ag-naftowy
0 x


Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty będziesz nazywał to przeznaczeniem. /C.G. Jung

Awatar użytkownika
devi
Posty: 1385
Rejestracja: wtorek 02 lut 2016, 14:17
x 1
x 61
Podziękował: 665 razy
Otrzymał podziękowanie: 2411 razy

Re: IZRAEL (i spółka) kontra IRAN

Nieprzeczytany post autor: devi » sobota 18 lis 2017, 15:01

Izrael wesprze Saudyjczyków w walce z Iranem

Szef Sztabu Generalnego Sił Obronnych Izraela, generał Gadi Eizenkot, wprost zapowiedział, że izraelskie służby wywiadowcze pomogą Arabii Saudyjskiej w jej walce z Iranem. Dowódca izraelskiego wojska w rozmowie z saudyjskim serwisem internetowym stwierdził, iż największym zagrożeniem dla Bliskiego Wschodu jest właśnie Iran, a nie Arabia Saudyjska będąca głównym eksporterem radykalnego islamu na cały świat.

Dowódca izraelskiej armii udzielił wczoraj wywiadu saudyjskiemu serwisowi internetowemu „Elaph”, w którym wprost stwierdził, że Izrael i Arabia Saudyjska mają wspólne interesy, a najważniejszym z nich jest przeciwdziałanie wzrostowi potęgi Islamskiej Republiki Iranu. Eizenkot twierdzi bowiem, iż celem Teheranu jest uzyskanie kontroli nad całym regionem Bliskiego Wschodu, ponieważ dostarcza on uzbrojenie libańskiemu Hezbollahowi oraz władzom Syrii.

Izraelski wojskowy zadeklarował przy tym, że jego kraj jest gotów przekazać odpowiednie informacje wywiadowcze swoim saudyjskim odpowiednikom „w celu wymiany doświadczeń z umiarkowanymi krajami islamskimi”, Co ciekawe, Izrael i Arabia Saudyjska nie utrzymują oficjalnych kontaktów dyplomatycznych i wielokrotnie zaprzeczały, aby łączyły ich tajne relacje. Jeden z libańskich dzienników napisał jednak we wtorek, że dynastia Saudów jest gotowa na normalizację wzajemnych stosunków mimo krytyki ze strony opinii publicznej.

Iran i jego sojusznicy znaleźli się pod ostrzałem światowych mediów, a także strony izraelskiej i radykalnych państw arabskich po tym, jak de facto na Bliskim Wschodzie powstał „szyicki półksiężyc”, czyli szlak transportowy łączący ze sobą Liban, Syrię, Irak i Iran. Saudyjczycy starają się więc głównie wywrzeć presję na Liban, dlatego do Rijadu na początku listopada przybył premier Saad Hariri, który wpierw ogłosił swoją dymisję, a następnie się z niej wycofał.

http://www.autonom.pl/?p=20175
0 x


Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty będziesz nazywał to przeznaczeniem. /C.G. Jung

Awatar użytkownika
devi
Posty: 1385
Rejestracja: wtorek 02 lut 2016, 14:17
x 1
x 61
Podziękował: 665 razy
Otrzymał podziękowanie: 2411 razy

Re: IZRAEL (i spółka) kontra IRAN

Nieprzeczytany post autor: devi » sobota 18 lis 2017, 16:00

Antyirański sojusz saudyjsko — izraelski? Nowa wojna rozpocznie się w Libanie?

14 listopada 2017

W ubiegłym tygodniu izraelski dziennikarz Barak Ravid ujawnił treść tajnej depeszy dyplomatycznej izraelskiego MSZ wysłanej do wszystkich izraelskich placówek dyplomatycznych na świecie, instruującej dyplomatów do podjęcia skoordynowanej kampanii skierowanej przeciwko władzom Iranu.

W depeszy można przeczytać, że należy podjąć działania zmierzające do ukazania, że niedawna dymisja libańskiego premiera Saada al-Haririego, ogłoszona podczas pobytu w Arabii Saudyjskiej, ujawnia „raz jeszcze destrukcyjną naturę Iranu i Hezbollahu oraz zagrożenie, jakie stanowią dla stabilności Libanu i krajów regionu”. Izraelscy dyplomaci mieli również przekonywać, że obecność Hezbollahu w koalicji rządzącej nie jest wcale czynnikiem stabilizującym libańską politykę, lecz że służy ona interesom Iranu. W depeszy znalazły się też instrukcje, aby przedstawiać niedawny atak rakiety balistycznej wystrzelonej z Jemenu w stronę Rijadu, jako przykład konieczności podjęcia dodatkowych kroków przeciwko Hezbollahowi i Iranowi.

Były oficer CIA Philip Giraldi uważa, że choć Arabia Saudyjska i Izrael mają wspólnego wroga w Iranie, zbyt wcześniej jest na mówienie o sojuszu. „Zarówno Arabia Saudyjska, jak i Izrael, wiedzą, że nie mogą pokonać Iranu i jego satelitów bez aktywnego udziału Stanów Zjednoczonych. To wymagałoby ukształtowania narracji ‚zagrożenia’, aby rozpocząć od serii stosunkowo niewielkich działań wojskowych, które wydają się defensywne lub nie kontrowersyjne, aby przyciągnąć Stany Zjednoczone, jednak bez mówienia tego wprost. Amerykańskie zaangażowanie byłoby przeciwne interesom Waszyngtonu w regionie, ale służyłoby celom saudyjskim i izraelskim, szczególnie jeśli sytuacja jest z natury niestabilna i może się nasilić. Zarówno Saudyjczycy, jak i przede wszystkim Izraelczycy mają potężne grupy lobbystyczne w Waszyngtonie, które popchną przyjazny Kongres do zwiększenia zaangażowania USA, a iranofobiczne media głównego nurtu prawdopodobnie będą również przychylne temu, pomagając w kształtowaniu argumentów za amerykańskim zaangażowaniem” – napisał Giraldi.

Patrick Buchanan, były doradca prezydentów Nixona i Reagana i popularny komenator również uważa, że „W otwartej wojnie z Iranem, Arabia Saudyjska nie wygrałaby bez amerykańskiego wsparcia”. „Lecz my mamy tu [na Bliskim Wschodzie] własne interesy. I powinniśmy powiedzieć księciu [synowi króla Arabii Saudyjskiej], że jeśli rozpocznie wojnę w Libanie lub w Zatoce Perskiej, to nie przyłączymy sie. Nie możemy pozwolić temu impulsywnemu księciu decydować o tym, czy Stany Zjednoczone ponownie wyruszą na wojnę na Bliskim Wschodzie. Ta decyzja należy do nas” – napisał Buchanan w swoim cotygodniowym felietonie.

Były oficer CIA Philip Giraldi uważa, że choć Arabia Saudyjska i Izrael mają wspólnego wroga w Iranie, zbyt wcześniej jest na mówienie o sojuszu. „Zarówno Arabia Saudyjska, jak i Izrael, wiedzą, że nie mogą pokonać Iranu i jego satelitów bez aktywnego udziału Stanów Zjednoczonych. To wymagałoby ukształtowania narracji ‚zagrożenia’, aby rozpocząć od serii stosunkowo niewielkich działań wojskowych, które wydają się defensywne lub nie kontrowersyjne, aby przyciągnąć Stany Zjednoczone, jednak bez mówienia tego wprost. Amerykańskie zaangażowanie byłoby przeciwne interesom Waszyngtonu w regionie, ale służyłoby celom saudyjskim i izraelskim, szczególnie jeśli sytuacja jest z natury niestabilna i może się nasilić. Zarówno Saudyjczycy, jak i przede wszystkim Izraelczycy mają potężne grupy lobbystyczne w Waszyngtonie, które popchną przyjazny Kongres do zwiększenia zaangażowania USA, a iranofobiczne media głównego nurtu prawdopodobnie będą również przychylne temu, pomagając w kształtowaniu argumentów za amerykańskim zaangażowaniem” – napisał Giraldi.

Patrick Buchanan, były doradca prezydentów Nixona i Reagana i popularny komentator również uważa, że „W otwartej wojnie z Iranem, Arabia Saudyjska nie wygrałaby bez amerykańskiego wsparcia”. „Lecz my mamy tu [na Bliskim Wschodzie] własne interesy. I powinniśmy powiedzieć księciu [synowi króla Arabii Saudyjskiej], że jeśli rozpocznie wojnę w Libanie lub w Zatoce Perskiej, to nie przyłączymy się. Nie możemy pozwolić temu impulsywnemu księciu decydować o tym, czy Stany Zjednoczone ponownie wyruszą na wojnę na Bliskim Wschodzie. Ta decyzja należy do nas” – napisał Buchanan w swoim cotygodniowym felietonie.

Giraldi zwraca również uwagę na to, że dymisja Haririego odbyła się w podejrzanych okolicznościach i wyglądała na wymuszoną przez Saudyjczyków. Powodem może być to, że Hariri prowadził akomodacyjną politykę wobec libańskich szyitów. Może to oznaczać, że Izrael i Arabia Saudyjską szykują się do jakiś działań wymierzonych w Iran właśnie na terenie Libanu. „Hezbollah w Libanie, któremu sprzeciwiają się Saudyjczycy, ponieważ jest organizacją szyicką, i Izrael z powodu arsenału rakiet, byłby wygodnym celem” – uważa Giraldi.

https://kresy.pl/wydarzenia/antyiranski ... e-libanie/
0 x


Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty będziesz nazywał to przeznaczeniem. /C.G. Jung

Awatar użytkownika
devi
Posty: 1385
Rejestracja: wtorek 02 lut 2016, 14:17
x 1
x 61
Podziękował: 665 razy
Otrzymał podziękowanie: 2411 razy

Re: IZRAEL (i spółka) kontra IRAN

Nieprzeczytany post autor: devi » poniedziałek 20 lis 2017, 21:21

Wróciłam z kraju Ajatollahów
Serce ściska, kiedy uświadamiam sobie, jak potężną energię wkładają złowrogie siły USA i Izraela, aby odciąć ten cudowny naród od reszty świata.
https://marucha.wordpress.com/2017/11/1 ... atollahow/

Obrazek
0 x


Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty będziesz nazywał to przeznaczeniem. /C.G. Jung

Awatar użytkownika
devi
Posty: 1385
Rejestracja: wtorek 02 lut 2016, 14:17
x 1
x 61
Podziękował: 665 razy
Otrzymał podziękowanie: 2411 razy

Re: IZRAEL (i spółka) kontra IRAN

Nieprzeczytany post autor: devi » poniedziałek 20 lis 2017, 21:59

Saudowie wzywają państwa arabskie do wystąpienia przeciw Iranowi

Arabia Saudyjska nadal zaostrza swoją retorykę wymierzoną w Iran i stara się przeciągnąć na swoją stronę kolejne państwa arabskie.

W niedzielę w Kairze odbyła się nadzwyczajna sesja Ligi Państw Arabskich, zwołana na wniosek Arabii Saudyjskiej właśnie w kwestii przedyskutowania kwestii Iranu. Przedstawiciele Arabii Saudyjskiej i Bahrajnu ostro atakowali w trakcie posiedzenia to państwo. Minister spraw zagranicznych tej pierwszej, Adel al-Dżubeir, twierdził, że Teheran „destabilizuje region i pogłębia podziały wyznaniowe” na Bliskim Wschodzie. Mówił także o „ingerencjach w sprawy państw arabskich”.

Al-Dżubeira poparł zdecydowanie minister spraw zagranicznych Bahrajnu, Khalid ibn Ahmed al-Khalifa. To niewielka monarchia położona na wyspach w Zatoce Perskiej, gdzie sunnicka dynastia rządzi w większości szyicką ludnością właśnie dzięki wsparciu Saudów. „Iran ma broń w regionie, największą jest Hezbollah” – mówił szef dyplomacji Bahrajnu.

Saudyjczycy dużo mówili też o Jemenie, gdzie szyicki ruch Ansarullah opiera się frakcjom politycznym wspieranym przez interwencję militarną Saudyjczyków trwającą od marca 2015 roku. Saudyjczycy ponownie oskarżyli Irańczyków o dostarczenie jemeńskim szyitom rakiety, którą ci wystrzelili w kierunku stołecznego lotniska Arabii Saudyjskiej.

Wcześniej Saudyjczycy ostro wystąpili przeciw władzom Libanu. Premier tego państwa, Saad al-Hariri, po przylocie z wizytą do Arabii Saudyjskiej w tajemniczych okolicznościach podał się do dymisji, zrzucając odpowiedzialność za swój krok na Iran i Hezbollah. Wielu komentatorów twierdzi, że dymisja al-Haririego została wymuszona przez Saudyjczyków.

aljazeera.com / https://kresy.pl/wydarzenia/regiony/bli ... w-iranowi/
0 x


Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty będziesz nazywał to przeznaczeniem. /C.G. Jung

Awatar użytkownika
devi
Posty: 1385
Rejestracja: wtorek 02 lut 2016, 14:17
x 1
x 61
Podziękował: 665 razy
Otrzymał podziękowanie: 2411 razy

Re: IZRAEL (i spółka) kontra IRAN

Nieprzeczytany post autor: devi » środa 22 lis 2017, 22:00

Rouhani warns Mideast countries to not 'fall for Israel's trap'

Iranian President Hassan Rouhani called on Middle Eastern countries Tuesday to beware of Israel’s actions, cautioning them to “not fall for Israel’s trap.” Rouhani spoke on the backdrop of Lebanese political turmoil, as part of which Prime Minister Saad al-Hariri resigned.

Obrazek

Hariri left Paris Tuesday and is headed to Egypt, from which he will travel to Lebanon, two weeks after his surprise resignation announcement from Saudi Arabia.

Rouhani also defended Hezbollah’s purported role in defending Lebanon. “Hezbollah’s role is to defend the Lebanese people. Its weapons are thus for defensive purposes only,” the Iranian president said.

Hezbollah Secretary General Hassan Nasrallah said Monday his organization delivered antitank missiles to the Gaza Strip. “I’m proud and honored to say we sent Kornet missiles to the Gaza Strip. We’re using our own weapons in Syria as well,” he said.

The Hezbollah chief was nevertheless dismissive towards allegations his organization was responsible for the ballistic missile recently launched from Yemen at Saudi Arabia by Iran-affiliated Houthi rebels.

https://www.ynetnews.com/articles/0,734 ... 56,00.html
0 x


Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty będziesz nazywał to przeznaczeniem. /C.G. Jung

Awatar użytkownika
devi
Posty: 1385
Rejestracja: wtorek 02 lut 2016, 14:17
x 1
x 61
Podziękował: 665 razy
Otrzymał podziękowanie: 2411 razy

Re: IZRAEL (i spółka) kontra IRAN

Nieprzeczytany post autor: devi » piątek 01 gru 2017, 13:10

Były szef amerykańskiej dyplomacji o bombardowaniu Iranu

Były szef amerykańskiej dyplomacji John Kerry ujawnił, iż przed zawarciem porozumienia nuklearnego pomiędzy Iranem i największymi światowymi mocarstwami, istniały naciski na Stany Zjednoczone, aby te dokonały bombardowań na irańskim terytorium. Państwami, które optowały za takim rozwiązaniem, miały być Izrael oraz Arabia Saudyjska i Egipt, co wiele mówi na temat rzeczywistego układu sił na Bliskim Wschodzie.

Kerry podczas odbywającego się w Waszyngtonie forum powiedział, iż izraelski premier Benjamin Netanjahu jeszcze przed zawarciem porozumienia nuklearnego z Iranem najbardziej naciskał na prowadzenie aktywnej polityki wymierzonej właśnie w Islamską Republikę Iranu. Ogółem Kerry jeszcze jako szef komisji spraw zagranicznych amerykańskiego senatu miał rozmawiać właśnie z Netanjahu, królem Arabii Saudyjskiej Abdullahem oraz ówczesnym prezydentem Egiptu Hosnim Mubarakiem, a trójka polityków miała go przekonywać, aby Stany Zjednoczone zaatakowały Iran.

Były sekretarz stanu Stanów Zjednoczonych dodał, iż przywódcy wszystkich trzech wyżej wspomnianych państw byli zgodni, że atak na Iran jest jedynym rozwiązaniem napięć na Bliskim Wschodzie, ponieważ Irańczycy mają rzekomo nie rozumieć innego języka dyplomacji. Kerry uważał jednak, że jest to pułapka zastawiona na Amerykę, ponieważ każdy zdawał sobie sprawę z ewentualnej reakcji sporej części państw arabskich, które skrytykowałyby wówczas amerykańską interwencję w Iranie.

Jednocześnie były szef amerykańskiej dyplomacji stwierdził, że nie wie za ile lat Iran zacznie produkować broń nuklearną, lecz zawarte z nim porozumienie było jedynym rozsądnym wyjściem z sytuacji, ponieważ w innym przypadku mielibyśmy już do czynienia z wojną na Bliskim Wschodzie. Jednocześnie Kerry skrytykował obecną postawę amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa, który próbuje naciskać na parlament, aby ten wypowiedział umowę nuklearną zawartą ze stroną irańską i innymi mocarstwami.

Kilka dni wcześniej jedna z izraelskich telewizji opublikowała nagranie z ubiegłorocznej konferencji w Dubaju, podczas której Kerry miał twierdzić, iż Izraelowi tak naprawdę nie zależy na pokoju na Bliskim Wschodzie, a jedyny krok w kierunku pokoju zrobili Palestyńczycy. Tymczasem izraelscy politycy mają dalej nie rezygnować ze swojej agresywnej retoryki, sprzeciwiając się powstaniu niepodległego państwa palestyńskiego.

http://www.autonom.pl/?p=20355

Obrazek
0 x


Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty będziesz nazywał to przeznaczeniem. /C.G. Jung

Awatar użytkownika
devi
Posty: 1385
Rejestracja: wtorek 02 lut 2016, 14:17
x 1
x 61
Podziękował: 665 razy
Otrzymał podziękowanie: 2411 razy

Re: IZRAEL (i spółka) kontra IRAN

Nieprzeczytany post autor: devi » poniedziałek 04 gru 2017, 02:31

Trump-Israel-Saudi-Arabia-Iran-Mondoweiss.jpg
Trump-Israel-Saudi-Arabia-Iran-Mondoweiss.jpg (95.69 KiB) Przejrzano 983 razy
0 x


Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty będziesz nazywał to przeznaczeniem. /C.G. Jung

Awatar użytkownika
devi
Posty: 1385
Rejestracja: wtorek 02 lut 2016, 14:17
x 1
x 61
Podziękował: 665 razy
Otrzymał podziękowanie: 2411 razy

Re: IZRAEL (i spółka) kontra IRAN

Nieprzeczytany post autor: devi » wtorek 05 gru 2017, 14:13

Izraelski minister Ajjub Kara: „Wierzę, że Trump, razem z Netanjahu i Salmanem, czyli królem Arabii Saudyjskiej, staną na czele nowego porządku na Bliskim Wschodzie – bez ekstremizmu i bez terroru.”
:lol:

Całość: http://xportal.pl/?p=31984
0 x


Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty będziesz nazywał to przeznaczeniem. /C.G. Jung

Awatar użytkownika
devi
Posty: 1385
Rejestracja: wtorek 02 lut 2016, 14:17
x 1
x 61
Podziękował: 665 razy
Otrzymał podziękowanie: 2411 razy

Re: IZRAEL (i spółka) kontra IRAN

Nieprzeczytany post autor: devi » poniedziałek 11 gru 2017, 14:52

Obrazek
0 x


Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty będziesz nazywał to przeznaczeniem. /C.G. Jung

Awatar użytkownika
devi
Posty: 1385
Rejestracja: wtorek 02 lut 2016, 14:17
x 1
x 61
Podziękował: 665 razy
Otrzymał podziękowanie: 2411 razy

Re: IZRAEL (i spółka) kontra IRAN

Nieprzeczytany post autor: devi » poniedziałek 11 gru 2017, 19:57

Żydowski problem Izraela w Teheranie:

https://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2 ... teheranie/
0 x


Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty będziesz nazywał to przeznaczeniem. /C.G. Jung

Awatar użytkownika
devi
Posty: 1385
Rejestracja: wtorek 02 lut 2016, 14:17
x 1
x 61
Podziękował: 665 razy
Otrzymał podziękowanie: 2411 razy

Re: IZRAEL (i spółka) kontra IRAN

Nieprzeczytany post autor: devi » środa 13 gru 2017, 17:48

Żydowski stres przed-urazowy i prewencyjny atak na Iran

delfin.jpg
delfin.jpg (79.57 KiB) Przejrzano 822 razy
Stres Przed-Urazowy to przypadłość, podczas której Żyd doświadcza traumy, zanim jeszcze ewentualne zagrożenie – przeważnie fikcyjne – ujawni się...
"Prewencyjny atak nuklearny na Iran – rozpatrywany w kategoriach Talmudu – jest całkowicie etyczny ".
Takiego zdania jest Moshe Halbertal – "wysoko ceniony badacz świętej księgi", współautor Kodeksu Etycznego IDF – armii izraelskiej, której "cnotliwość" poczynań nie przestaje zadziwiać dzień po dniu.
Całość: http://ram.neon24.pl/post/139295,zydows ... ak-na-iran
0 x


Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty będziesz nazywał to przeznaczeniem. /C.G. Jung

Awatar użytkownika
grzegorzadam
Moderator
Posty: 9633
Rejestracja: czwartek 26 cze 2014, 17:02
x 25
x 360
Podziękował: 17930 razy
Otrzymał podziękowanie: 13657 razy

Re: IZRAEL (i spółka) kontra IRAN

Nieprzeczytany post autor: grzegorzadam » środa 13 gru 2017, 22:56

"Prewencyjny atak nuklearny na Iran – rozpatrywany w kategoriach Talmudu – jest całkowicie etyczny ".
oj, żeby tak z ruskich łodzi podwodnych nie poleciało kilka rakiet etycznych prewencyjnych zgodnych
z prawosławną cerkwią :D
5 wystarczy.
0 x


czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...

Awatar użytkownika
devi
Posty: 1385
Rejestracja: wtorek 02 lut 2016, 14:17
x 1
x 61
Podziękował: 665 razy
Otrzymał podziękowanie: 2411 razy

Re: IZRAEL (i spółka) kontra IRAN

Nieprzeczytany post autor: devi » środa 13 gru 2017, 22:58

Mało prawdopodobne ;)
0 x


Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty będziesz nazywał to przeznaczeniem. /C.G. Jung

Awatar użytkownika
grzegorzadam
Moderator
Posty: 9633
Rejestracja: czwartek 26 cze 2014, 17:02
x 25
x 360
Podziękował: 17930 razy
Otrzymał podziękowanie: 13657 razy

Re: IZRAEL (i spółka) kontra IRAN

Nieprzeczytany post autor: grzegorzadam » środa 13 gru 2017, 23:02

Pewno, że mało, tak się straszą, napinają od 70 lat..
A ludność cywilna cierpi, jak zwykle..

https://youtu.be/YgoCOxgI85M
0 x


czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...

quetzalcoatl888
Posty: 825
Rejestracja: środa 17 kwie 2013, 21:21
x 1
x 3
Podziękował: 232 razy
Otrzymał podziękowanie: 625 razy

Re: IZRAEL (i spółka) kontra IRAN

Nieprzeczytany post autor: quetzalcoatl888 » środa 13 gru 2017, 23:40

to jest duzo prawdopodobne..to sa transhumanisci (masoni-ta sama symbolika..) wszystko iran, zydzi, rosja...wszystko jest podlaczone do cernu..a wojna ma byc kolejnym calopaleniem holokaustem (nazizm, komunizm, syjonizm, ostaatnim celem jest transhumanizm.)...tak sie dzieje caly czas wojna nigdy sie nie skonczyla, rzym nigdy nie upadl..
0 x



Awatar użytkownika
grzegorzadam
Moderator
Posty: 9633
Rejestracja: czwartek 26 cze 2014, 17:02
x 25
x 360
Podziękował: 17930 razy
Otrzymał podziękowanie: 13657 razy

Re: IZRAEL (i spółka) kontra IRAN

Nieprzeczytany post autor: grzegorzadam » czwartek 14 gru 2017, 00:02

rzym nigdy nie upadl..
Przepoczwarzył się w chrzescijaństwo ze stolicą w tym samym miejscu, sprytna zagryweczka :D

viewtopic.php?f=10&t=79&p=78862&hilit=F ... 4d4#p78862

Strona radtrapa, ciekawa, została zamknięta niedawno....
0 x


czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...

quetzalcoatl888
Posty: 825
Rejestracja: środa 17 kwie 2013, 21:21
x 1
x 3
Podziękował: 232 razy
Otrzymał podziękowanie: 625 razy

Re: IZRAEL (i spółka) kontra IRAN

Nieprzeczytany post autor: quetzalcoatl888 » czwartek 14 gru 2017, 00:21

rzym, zydzi to samo saturn cult , mroczny system matrixa :)

Obrazek
0 x



Awatar użytkownika
devi
Posty: 1385
Rejestracja: wtorek 02 lut 2016, 14:17
x 1
x 61
Podziękował: 665 razy
Otrzymał podziękowanie: 2411 razy

Re: IZRAEL (i spółka) kontra IRAN

Nieprzeczytany post autor: devi » niedziela 17 gru 2017, 20:43

Ameryka wzywa do budowy koalicji przeciwko Iranowi

Stany Zjednoczone pod wodzą administracji Donalda Trumpa coraz mocniej atakują Iran. Tym razem amerykańska ambasador przy Organizacji Narodów Zjednoczonych wezwała wszystkie państwa do budowy koalicji wymierzonej w irańskie wpływy na Bliskim Wschodzie, a pretekstem ma być śledztwo ONZ dotyczące przekazywania przez Iran broni dla walczących w Jemenie szyickich bojownikach z ruchu Hutich. Amerykanie i ONZ jednocześnie nie przystępują tak ochoczo do rozliczania Arabii Saudyjskiej odpowiedzialnej za jemeńską katastrofę humanitarną.

Amerykańska ambasador przy ONZ, Nikki Haley zaprezentowała dowód na udział Iranu w wojnie domowej w Jemenie, gdzie od wiosny 2015 roku trwają walki pomiędzy szyickim ruchem Hutich a Arabią Saudyjską i jej lokalnymi sojusznikami. Mają nim być fragmenty broni i pocisków, które Haley pokazała dziennikarzom w jednym z wojskowych hangarów znajdujących się niedaleko Waszyngtonu. Ich producentem ma być właśnie Islamska Republika Iranu, co zdaniem amerykańskiej dyplomatki oraz samego ONZ ma być naruszeniem embarga na dostawy broni do Jemenu.

Haley powiedziała dziennikarzom zgromadzonym na konferencji prasowej, iż jest to najlepszy dowód na rosnące znaczenie Iranu na Bliskim Wschodzie, stąd też Stany Zjednoczone zamierzają budować koalicję mającą ograniczyć wpływy Irańczyków w tym regionie. Mają oni dodatkowo być zachęcani do swojej aktywności nie tylko dzięki porozumieniu nuklearnemu zawartemu z największymi światowymi mocarstwami, ale dzięki „wszystkiemu co robią”.

Irańska misja dyplomatyczna przy ONZ nazwała stawiane Iranowi zarzuty nieprawdziwymi, zaś samo wystąpienie Amerykanów uznała za „nieodpowiedzialne, prowokacyjne i destrukcyjne”. Dodatkowo Iran zauważa, iż oskarżenia pod jego adresem mają być elementem odwracania uwagi od zbrodni Arabii Saudyjskiej, dokonywanych przez to państwo od wiosny 2015 roku, kiedy wraz z sojusznikami rozpoczęło ono naloty na Jemen. To Saudyjczycy mają być odpowiedzialni za katastrofalną sytuację humanitarną w tym kraju, stąd przed tygodniem amerykański sekretarz stanu Rex Tillerson wezwał Saudyjczyków do zniesienia blokady Jemenu.

Minister spraw zagranicznych Iranu Muhammad Zawad Dżarif przypomniał na Twitterze, że podobne oskarżenia formułowała administracja Georga W. Busha przed kilkunastoma laty, a później okazało się, iż Irak nigdy nie posiadał broni masowego rażenia, co okazało się dopiero po amerykańskiej inwazji na ten bliskowschodni kraj.

http://autonom.pl/?p=20558
0 x


Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty będziesz nazywał to przeznaczeniem. /C.G. Jung

Awatar użytkownika
grzegorzadam
Moderator
Posty: 9633
Rejestracja: czwartek 26 cze 2014, 17:02
x 25
x 360
Podziękował: 17930 razy
Otrzymał podziękowanie: 13657 razy

Re: IZRAEL (i spółka) kontra IRAN

Nieprzeczytany post autor: grzegorzadam » niedziela 17 gru 2017, 21:32

Raczej Ameryka pochodzenia chazarskiego, tym wiecznie mało złota i wojny :D
0 x


czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...

ODPOWIEDZ