Drodzy forumowicze i goście!

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

FELIETONY I OPOWIADANIA

Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 6419
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 22
x 178
Podziękował: 4840 razy
Otrzymał podziękowanie: 9828 razy

Re: FELIETONY I OPOWIADANIA

Nieprzeczytany post autor: Thotal » niedziela 01 lip 2018, 16:06

Sebastian Pitoń...

https://www.youtube.com/watch?v=TC1lj6X6qLw

Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
św.anna
Posty: 919
Rejestracja: środa 24 sie 2016, 12:41
x 68
x 55
Podziękował: 1869 razy
Otrzymał podziękowanie: 2073 razy

Re: FELIETONY I OPOWIADANIA

Nieprzeczytany post autor: św.anna » środa 11 lip 2018, 13:40

„Ryś” i niezawisłe sądy

W powieści Antoniego Gołubiewa „Bolesław Chrobry” występuje niejaki „Ryś”, pełniący przy królu obowiązki kata. Król powierzył mu te obowiązki zw względu na wykazaną przez „Rysia” znajomość ludzkiego organizmu, dzięki czemu mógł on zadawać człowiekowi wyrafinowane i niezwykle bolesne tortury, nie pozbawiając swej ofiary życia i w rezultacie ten sam człowiek w razie potrzeby mógł być używany wielokrotnie. Nawiasem mówiąc, tę samą zasadę wykorzystywał Urząd Bezpieczeństwa za pierwszej komuny. Osadzeni w więzieniach gestapowcy nawet bez tortur, na autentycznych blankietach, opatrzonych autentycznymi pieczęciami, własnymi oryginalnymi podpisami poświadczali, co tam było trzeba, dzięki czemu dzisiaj Instytut Yad Vashem dysponuje bogatą dokumentacją na wszelkie okazje, zwłaszcza w warunkach koordynacji żydowskiej polityki historycznej z polityką historyczną niemiecką, która, gwoli ulżenia Niemcom, wymaga obciążenia odpowiedzialnością za ekscesy II wojny światowej Polski i Polaków. Wracając do „Rysia”, to praktykowanie tej profesji wzbudziło w nim coś w rodzaju pogardy dla ludzi, bez względu na ich pozycję społeczną. Wiedział on bowiem, że każdy, króla nie wyłączając prędzej, czy później zostanie przez niego złamany i już bez przeszkód pozwoli się używać w charakterze ślepego instrumentum dla celów wyznaczonych przez aktualnych „Rysiowych” przełożonych. Bo „Ryś” zawsze jakichś przełożonych mieć musiał, a to ze względu na ówczesne przesądy, nie pozwalające ludziom nisko urodzonym zajmować wysokiej pozycji społecznej. Toteż w przypadku „Rysia” pogarda dla ludzi zaprawiona była dodatkowo goryczą, co sprawiało, że swoje tortury zadawał nie tylko z obowiązku, ale i dla przyjemności. Oczywiście w systemie władzy nie tylko zresztą wtedy, ale i teraz, pozycja „Rysia” była nieodzowna. Przekonałem się o tym podczas odbudowy Zamku Królewskiego w Warszawie. Mój nieżyjący już szwagier był konserwatorem zabytków i pracował przy odbudowie Zamku. Dzięki temu mogłem zwiedzić ten obiekt jeszcze w trakcie budowy i przy okazji trafiłem do piwnic, gdzie znajdowała się izba tortur. W jej ścianie był otwór służący do pozbywania się niewygodnych świadków. Kiedy już taki delikwent został wykorzystany, wrzucano go do tego otworu, przez który dostawał się aż do Wisły i potem spływał sobie spokojnie ku morzu. Zrozumiałem wtedy, że najważniejszym miejscem w całym Zamku nie jest Sala Tronowa, ale właśnie to piwniczne pomieszczenie, dzięki któremu Zamek nie jest tylko osobliwą dekoracją, ale przybytkiem Władzy. To i wiele innych spostrzeżeń doprowadziło mnie wreszcie do odpowiedzi na pytanie, czym właściwie jest państwo. Otóż kiedy odrzucamy niekonieczne właściwości państwa, bez których może ono nadal istnieć, to na samym końcu dochodzimy do przemocy, bez której państwo już istnieć nie może jako państwo. Oznacza to, że najważniejszą, jeśli nie jedyną właściwością konstytutywną państwa jest właśnie przemoc. Czymże jest w takim razie państwo? Ano, wygląda na to, że rodzajem monopolu na przemoc. Utwierdzamy się w tym przekonaniu studiując kodeks karny. Państwo reprezentowane przez władzę publiczną robi wszystkie rzeczy, których innym zakazuje, nazywając je przestępstwami. Jak zauważył Maurycy Rothbard, gdyby jakakolwiek spółka była zarządzana tak, jak zarządzane są państwa, to musiałaby zostać postawiona w stan likwidacji, a wszyscy wspólnicy, no i oczywiście zarząd, musieliby znaleźć się w kryminale. I dopiero na tym tle lepiej rozumiemy arcysłuszną zresztą uwagę Ottona Bismarcka, że „zagadnień dziejowych nie rozstrzyga się deklamacjami, tylko krwią i żelazem”. Dlatego też każdy, kto naprawdę chce uchwycić władzę, musi być gotowy do wytoczenia krwi przy pomocy „żelaza”. Jeśli nie ma w sobie takiej gotowości, jeśli dla tego pragnienia nie potrafiłby zabijać, ani też zaryzykować własnego życia, to znaczy, że na władcę się nie nadaje, ani nawet tak naprawdę nie wierzy w głoszone przez siebie idee.

Rozgadałem się, a tu przecież rzeczywistość skrzeczy. Oto nasz nieszczęśliwy kraj stał się areną wojny – na razie politycznej, ale wszystko przecież dopiero przed nami – jaką toczy Stronnictwo Pruskie ze Stronnictwem Amerykańsko-Żydowskim o wpływy polityczne. Stronnictwo Pruskie skupia już drugie, a nawet i trzecie pokolenie bezpieczniaków, którzy w drugiej połowie lat 80-tych, gwoli zapewnienia sobie ochrony w związku z transformacją ustrojową, przewerbowali się na służbę do niemieckiej BND, podczas gdy Stronnictwo Amerykańsko-Żydowskie skupia potomstwo bezpieczniaków, którzy przeszli wtedy na służbę amerykańską lub izraelską. Stronnictwa te wojują za pośrednictwem swoich politycznych ekspozytur, które tworzą dla nich demokratyczną fasadę. Ze względu na obecność w traktacie lizbońskim tzw. klauzuli solidarności, przewidującej możliwość udzielenia przez UE „bratniej pomocy” państwu członkowskiemu, w którym pojawiło się zagrożenie dla demokracji lub praworządności BND, a za nią Stronnictwo Pruskie, jego ekspozytura i agentura w postaci licznych folksdojczów, postawiła na obronę praworządności. Stare kiejkuty w służbie BND na płomiennych szermierzy demokracji wysunęły jakiegoś alfonsa i pana Mateusza Kijowskiego, który teraz tłumaczy się przed sądem z zarzutu sprzeniewierzenia pieniędzy z publicznych zbiórek. Tymczasem klauzula solidarności wymaga, by o „bratnią pomoc” poprosiło zainteresowane państwo. Na dobry porządek powinien uczynić to rząd, ale rząd tworzy dzisiaj ekspozytura Stronnictwa Amerykańsko-Żydowskiego, która przecież nie zrobi Stronnictwu Pruskiemu takiej przysługi. Zatem ktoś musi rząd wyręczyć – ale pan Kijowski, nie mówiąc już o alfonsie, absolutnie się do tego nie nadaje, bo jaki jest – każdy widzi. Dlatego BND postawiła na praworządność i upodobała sobie w niezawisłych sędziach, a szczególnie – w pani prof. Małgorzacie Gersdorf. Jeśli o „bratnią pomoc” w obronie praworządności poprosiłby Unię Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego, a więc przedstawiciel jednej z trzech państwowych władz, to wygląda to znacznie poważniej, niż w wykonaniu pana Kijowskiego, to jasne. Stąd taka batalia w obronie pani prezes, za którą murem stoją nie tylko wszyscy uczestnicy i beneficjenci ekspozytury Stronnictwa Pruskiego, ale również liczni folksdojcze, zgrupowani, jak się okazuje, aż w 120 tzw. „organizacjach pozarządowych”. Jak się to skończy – tego ma się rozumieć nie wiemy, ale to znaczy tylko tyle, że wszystko przed nami, zwłaszcza, że ustawa nr 1066 jak gdyby nigdy nic obowiązuje, a w Polsce jest co najmniej półtora, a może nawet dwa miliony Ukraińców, wśród których pół, albo nawet jeden procent może być zadaniowanych wywiadowczo, a nawet dywersyjnie. Wystarczy wetknąć im w ręce broń i mamy wołynkę jak się patrzy, nawet bez udziału Kukuńka, który jest oczywiście „za, a nawet przeciw”.

No dobrze – ale co to wszystko ma wspólnego z „Rysiem” z powieści Antoniego Gołubiewa. Z obfitości serca usta mówią, więc nic dziwnego, że aryjski kolaborant pana red. Adama Michnika w Judenracie „Gazety Wyborczej”, pan red. Jarosław Kurski, przestrzegł ekspozyturę Stronnictwa Amerykańsko-Żydowskiego, że zostanie „osądzona” przez tych samych sędziów, którzy dzisiaj tak gorliwie jej służą. To może być, a może nawet jest prawdą, bo we współczesnych państwach sądy i sędziowie to rodzaj „Rysia” z powieści Antoniego Gołubiewa, którym – podobnie jak i jemu – było wszystko jedno, kogo i w jakim celu właśnie oprawia.

Stanisław Michalkiewicz
http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=4260
0 x



Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 6419
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 22
x 178
Podziękował: 4840 razy
Otrzymał podziękowanie: 9828 razy

Re: FELIETONY I OPOWIADANIA

Nieprzeczytany post autor: Thotal » poniedziałek 23 lip 2018, 06:47

Widmo czwartej upiorzycy


Quidquid agis, prudenter agas et respice finem – mawiali starożytni Rzymianie, którzy każde spostrzeżenie zaraz ubierali w postać pełnej mądrości sentencji. Ta akurat się wykłada, że cokolwiek czynisz, czyń rozsądnie i patrz końca. Nawiązuje do niej porzekadło francuskie, że rira bien, qui rira le dernier, co z kolei się wykłada, że ten się dobrze śmieje, kto śmieje się ostatni. Jakże tu nie przywoływać tych pełnych mądrości sentencji, kiedy nie tylko minął szczyt NATO, ale również – jeszcze ważniejszy szczyt w postaci spotkania prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa i prezydenta Federacji Rosyjskiej Włodzimierza Putina w Helsinkach?

Te Helsinki mają już swoją świecką tradycję, bo właśnie tam w roku 1975 odbyła się Konferencja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, na której przyjęty został tzw. „Akt Końcowy”. Z jednej strony zatwierdzał on wszystkie sowieckie zdobycze terytorialne na Starym Kontynencie, ale jednocześnie składał na czole Imperium Sowieckiego pocałunek Almanzora („pocałowaniem wszczepiłem w duszę jad, co was będzie pożerać”) w postaci tzw. „trzeciego koszyka”, zawierającego zobowiązania do przestrzegania pewnych standardów w postępowaniu rządów z własnymi obywatelami. W rezultacie porządek jałtański został dotknięty przyspieszoną erozją, która doprowadziła ie tylko do ewakuacji imperium sowieckiego ze Środkowej Europy, ale i do rozpadu samego Związku Sowieckiego. Toteż nic dziwnego, że przed helsińskim szczytem świat wstrzymał oddech w oczekiwaniu na to, co go czeka. Można było to i owo wydedukować z występów prezydenta Trumpa na szczycie NATO, kiedy ofuknął on Niemcy, że za mało płacą Stanom Zjednoczonym za ochronę i w ogóle – że są „zakładnikiem Rosji” bo zamiast płacić Ameryce za ochronę, pakują miliardy w złowrogi rosyjski gaz, kiedy przecież mają przyjazny gaz amerykański. Bo przy rosyjskim gazie nie ma dywersyfikacji, podczas gdy przy amerykańskim – ooo, dywersyfikacja jest taka, że aż miło popatrzeć! Niemcom, jako „zakładnikom Rosji” prezydent Trump przedstawił do naśladowania przykład Polski, która niczyim zakładnikiem nie jest, bo i za ochronę płaci, ile się należy i gaz będzie kupowała w USA, no i że prezydent Trump tylko co podpisał ustawę nr 447 JUST, na podstawie której USA zobowiązały się dopilnować, by żydowskie roszczenia zostały przez Polskę zrealizowane do ostatniego centa, co w rezultacie zakończy się żydowską okupacją naszego i tak już przecież wystarczająco nieszczęśliwego kraju.

Tymczasem po zakończeniu ponad dwugodzinnej rozmowy w cztery oczy z zimnym rosyjskim czekistą Putinem, prezydent Trump na konferencji prasowej w Helsinkach oznajmił, że o ile jeszcze przed czterema godzinami stosunki USA z Rosją były „bardzo złe”, to teraz, po czterech godzinach już takie nie są. Najwyraźniej w ciągu tych czterech godzin musiało stać się coś bardzo ważnego. A co takiego ważnego mogło wydarzyć się w ciągu tych czterech godzin, spośród których ponad dwie prezydent Trump poświęcił na rozmowę w cztery oczy z prezydentem Putinem? Nie ma innej możliwości, jak ta, że prezydent Putin powiedział prezydentowi Trumpowi coś, co go bardzo ucieszyło, a nawet wprawiło w stan bliski euforii, który – jak wiadomo – jest następstwem oddziaływania na organizm ludzki gersdorfin. Co to mogło być? Nie sądzę, by prezydent Putin zaoferował prezydentowi Trumpowi przyłączenie Rosji do Stanów Zjednoczonych, ale w takim razie co mu obiecał?

Na tę zagadkę pewne światło rzuca nie tylko okoliczność, że prezydent Trump znajduje się w USA pod śledztwem, które ma wyjaśnić sprawę interwencji Rosji w amerykańskie wybory prezydenckie, a konkretnie – czy sukces wyborczy Donalda Trumpa nie był przypadkiem spowodowany rosyjskimi intrygami. To bardzo ciekawa hipoteza, bo gdyby tak rzeczywiście było, to by znaczyło, że Rosja podstawia amerykańskim twardzielom prezydentów, jakich tylko jej się spodoba, czyli – że USA, oczywiście „bez swojej wiedzy i zgody”, idą na pasku Rosji. To podważałoby wiarygodność USA, zwłaszcza w Europie Środkowej, no i wiarygodność Donalda Trumpa. Gdyby w tej sytuacji zimny ruski czekista zapewnił prezydenta Trumpa, że Rosja nie tylko pozaciera wszelkie ślady swojej ingerencji, ale nawet zatrze ślady po zatarciu, to czyż prezydent Trump nie przyjąłby takiej deklaracji z ulgą i radością? Na taką możliwość wskazywałoby oświadczenie prezydenta Putina podczas wspomnianej konferencji prasowej, że on w żadne takie „bzdury” nie wierzy, ale na wszelki wypadek Rosja postara się tę sprawę wyjaśnić. Zwróćmy uwagę, że ta deklaracja zawiera w sobie ostrzeżenie, że jeśli nawet Rosja pozaciera wszelkie ślady, to nie za darmo. „Z obfitości serca usta mówią” - powiada Stary Testament, więc nie można wykluczyć, iż gersdorfiny tak mocno na prezydenta Trumpa podziałały, iż oświadczył on, że bardziej ufa prezydentowi Putinowi, niż własnemu FBI. W Ameryce wywołało to ogromny rezonans; pojawiło się nawet słowo „zdrada”, więc prezydent Trump, kiedy działanie gersdorfin nieco osłabło, wyjaśnił, że został źle zrozumiany, że tak naprawdę powiedział co innego – i tak dalej.

W takiej sytuacji nie możemy wykluczyć powtórki z historii w postaci kolejnego „resetu” w stosunkach amerykańsko-rosyjskich, podobnego do tego z 17 września 2009 roku. Jak pamiętamy, w następstwie tego „resetu” szczyt NATO w Lizbonie 20 listopada 2010 roku proklamował strategiczne partnerstwo NATO-Rosja, co w konsekwencji doprowadziło m.in. do podpisania w sierpniu 2012 roku na Zamku Królewskim w Warszawie deklaracji o pojednaniu między narodami polskim i rosyjskim. Gdyby zatem pojawił się kolejny „reset”, to pewnie uczestniczylibyśmy w podniosłej uroczystości „odnowienia” wspomnianej deklaracji, która nosi w sobie wszelkie znamiona „zawierzenia”.

Najwyraźniej na to właśnie stawiają Niemcy i w dążeniu do odwojowania swoich wpływów politycznych w naszym bantustanie, planują na jesień eskalację anarchii w Polsce na skalę dotąd niespotykaną. Teraz są wakacje, sezon urlopowy, więc chociaż praworządność doznaje coraz to nowych ciosów, manifestacja przed Sejmem była nieliczna. Płomienni szermierze praworządności ładują bowiem akumulatory na jesienną ofensywę, kiedy to już „w pierwszym tygodniu września” ulicznicy i ulicznice w ramach Opozycji Ulicznej odbędą swój kongres. Moja faworyta, Wielce Czcigodna Joanna Scheuring-Wielgus zaproponowała, by kongres Opozycji Ulicznej przybrał formę „parlamentu obywatelskiego”, to znaczy - „debatował, obradował, głosował i uchwalał”. Słowem – żeby ulicznicy i ulicznice utworzyli w naszym bantustanie alternatywny ośrodek władzy. Ten eksperyment z udziałem PO, Nowoczesnej i PSL nie udał się w grudniu 2016 roku, ale widocznie w BND uznano, że po helsińskim szczycie sytuacja międzynarodowa będzie bardziej sprzyjająca i w ten sposób uda się doprowadzić do przesilenia politycznego w generalnym Gubernatorstwie – bo chyba tylko z GG Niemcy pozwolą Żydom realizowanie swoich „roszczeń”? Ciekawe, jakie rozkazy dostały w związku z tym stare kiejkuty, bo wtedy, 16 grudnia, wśród manifestujących pod Sejmem folksdojczów, pojawił się w cywilnym przebraniu sam Najstarszy Kiejkut III Rzeczpospolitej, czyli pochodzący z porządnej, resortowej rodziny pan generał Marek Dukaczewski. Kto wie, czy w kongresie Opozycji Ulicznej obok starych kiejkutów nie wezmą udziału również przedstawiciele naszej niezwyciężonej armii, dzięki czemu można by podjąć próbę egzekucji uchwał „parlamentu obywatelskiego”. Czy nie to właśnie miał na myśli pan Bronisław Komorowski, stręcząc Polsce „konfederację”? Warto tedy przypomnieć, że to właśnie trzy konfederacje: radomska, barska i targowicka, to były – jak powiada Stanisław Cat-Mackiewicz - trzy upiorzyce, które wyssały z Polski życie państwowe. No a teraz pojawia się widmo czwartej.

Stanisław Michalkiewicz


http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=4266




Pozdrawiam - Thotal :)
ps. gersdorfiny, to takie ORMOny nieszczęścia, naszego "nieszczęśliwego kraju"...
0 x



Awatar użytkownika
sandra
Posty: 2058
Rejestracja: sobota 27 gru 2014, 19:20
x 98
x 136
Podziękował: 1181 razy
Otrzymał podziękowanie: 4307 razy

Re: FELIETONY I OPOWIADANIA

Nieprzeczytany post autor: sandra » poniedziałek 23 lip 2018, 09:37

...tiaaa, a ORMIANIE, to ...najlepiej uzbrojona 400 tysięczna mniejszość w Peerelu.
Mniej lub bardziej prężnych członków chętnych pomóc łobywatelom w produkcji ormonów, które to widać w mozolnym procesie transformacji ewoluowały w gersdorfiny...
0 x



Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 6419
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 22
x 178
Podziękował: 4840 razy
Otrzymał podziękowanie: 9828 razy

Re: FELIETONY I OPOWIADANIA

Nieprzeczytany post autor: Thotal » poniedziałek 06 sie 2018, 00:52

S. Michalkiewicz...


https://www.magnapolonia.org/po-powstan ... owstaniem/




Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 6419
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 22
x 178
Podziękował: 4840 razy
Otrzymał podziękowanie: 9828 razy

Re: FELIETONY I OPOWIADANIA

Nieprzeczytany post autor: Thotal » wtorek 14 sie 2018, 07:12

Sebastian P.

https://www.youtube.com/watch?v=J_hL8tCNP7U

Pozdrawiam - THotal :)
0 x



Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 6419
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 22
x 178
Podziękował: 4840 razy
Otrzymał podziękowanie: 9828 razy

Re: FELIETONY I OPOWIADANIA

Nieprzeczytany post autor: Thotal » czwartek 30 sie 2018, 20:23

S. Michalkiewicz...


http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=4291




Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 8853
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 444
Podziękował: 17276 razy
Otrzymał podziękowanie: 15044 razy

Re: FELIETONY I OPOWIADANIA

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 30 sie 2018, 23:12

0 x



ODPOWIEDZ