Drodzy forumowicze i goście!

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

FELIETONY I OPOWIADANIA

Awatar użytkownika
św.anna
Posty: 806
Rejestracja: środa 24 sie 2016, 12:41
x 65
x 47
Podziękował: 1627 razy
Otrzymał podziękowanie: 1852 razy

Re: FELIETONY I OPOWIADANIA

Nieprzeczytany post autor: św.anna » wtorek 24 paź 2017, 19:41

Wiele z tych naukowych bzdetów powstało w dużej mierze na skutek prac "badawczych" Alfreda Kinseya.
Długo by o nim pisać, bo to ważna postać jest, i może napiszę kiedyś na jego temat osobny post. W każdym razie, ten sponsorowany przez Reockefelera badacz, opublikował po II wojnie światowej raporty na temat seksualności mężczyzn i kobiet. Badania okazały się niereprezentatywne, a mimo to wielu zaczęło się na nie powoływać. W jednym z tych raportów (chyba tym, dotyczącym kobiet) jest fragment poświęcony seksualności dzieci - i już sam ten fakt, stawia pytanie o to, w jaki sposób udało się tego typu dane uzyskać. Poza tym, sam Kinsey wyrażał pogląd, że pedofilia może korzystnie wpływać na rozwój dziecka..
W swoim Instytucie zaś prowadził, powiedzmy archiwum (bogate), w którym gromadził historie z życia seksualnego różnych, b. często - bardzo ważnych osób. Po co to czynił można się tylko domyślać, ale najprwdopodobniej chodziło mu zwyczajnie o posiadanie "haków".
Oczywiście, gdy w grę wchodzą duże pieniądze, "naukowa" podbudowa, i całe grono dewiantów - prędzej, czy później dochodzi do próby wprowadzenia korzystnych dla nich zmian w prawie, o zmianach w ogólnej świadomości (za pomocą zaprzyjaźnionych mediów) nie wspominając.

Chyba rzeczywiście napiszę kiedyś coś więcej, bo to ważne i ciekawe.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 7709
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 373
Podziękował: 15774 razy
Otrzymał podziękowanie: 13685 razy

Re: FELIETONY I OPOWIADANIA

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 29 paź 2017, 18:14

Dziennikarz brutalnie zamordowany w centrum Warszawy
Autor: Wiadomości Pikio - Paź 29, 2017

O przypadkach tajemniczych zgonów dziennikarzy słyszymy najczęściej, przeglądając wiadomości zza naszej wschodniej granicy. Dlatego też ta śmierć w tak silny sposób wstrząsnęła krajowymi mediami. Młody dziennikarz w tajemniczych okolicznościach zmarł w centrum Warszawy.

Marcin Prażmowski miał 38 lat. Przez pewien czas pisał dla tygodnika Express Sochaczewski. Pracował również w wydawnictwie powiązanym z magazynem Reporter i newsbook.pl. W stolicy pisał m.in. do Głosu Stolicy.

Dziennikarz został znaleziony 16 września pod PKiN-em. Leżał w kałuży krwi. Według oficjalnej wersji – spadł z ławki i… rozbił sobie głowę. Po dwóch dniach zmarł w szpitalu.

Tajemnicze okoliczności

Sprawa śmierci Prażmowskiego pełna jest nieścisłości. Do teraz nie wiadomo, dlaczego rodzina dziennikarza dowiedziała się o jego zgonie dopiero… 3 października. Mało tego – informację o śmierci mężczyzny funkcjonariusze przekazali sąsiadom jego rodziców. Dopiero ci bezpośrednio przekazali smutne wieści rodzicom Prażmowskiego.

Matka dziennikarza, Janina Prażmowska, zidentyfikowała ciało syna. Jak poinformowała w rozmowie z newsbook.pl, było ono w stanie zaawansowanego rozkładu. Co więcej, widać było na nim ślady… duszenia, co wskazuje na brutalne morderstwo.

Problemy z monitoringiem

Rodzina dziennikarza zwróciła się do policji z prośbą o dostęp do monitoringu z miejsca zdarzenia. Co zaskakujące, funkcjonariusze zabezpieczyli jedynie nagrania z dworca centralnego. Tamtejsza kamera rzeczywiście uchwyciła chwilę, w której Prażmowski siedział na ławce pod PKiN-em. Towarzyszyła mu inna osoba. Kamera zacina się jednak w momencie, kiedy dziennikarz zostaje potencjalnie zaatakowany.

Rodzina w żałobie

Bliscy Prażmowskiego nie mogą pogodzić się z jego śmiercią. Są bardzo podejrzliwi wobec działania policji i prokuratury. Podejrzewają, podobnie jak wiele innych osób, że mężczyzna został brutalnie zamordowany. Według Eweliny, siostry dziennikarza, zajmujący się sprawą policjant Paweł W. sprawiał wrażenie zmieszanego, kiedy dowiedział się, jaki zawód wykonywał Prażmowski.

źródło: newsbook.pl
0 x



Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 6015
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 19
x 143
Podziękował: 4530 razy
Otrzymał podziękowanie: 9265 razy

Re: FELIETONY I OPOWIADANIA

Nieprzeczytany post autor: Thotal » wtorek 21 lis 2017, 14:21

za kulisami...


http://alexjones.pl/aj/aj-polska/aj-pub ... swietnosci




Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
św.anna
Posty: 806
Rejestracja: środa 24 sie 2016, 12:41
x 65
x 47
Podziękował: 1627 razy
Otrzymał podziękowanie: 1852 razy

Re: FELIETONY I OPOWIADANIA

Nieprzeczytany post autor: św.anna » środa 22 lis 2017, 20:18

Od komuny aż do kleru – wszyscy wytresowani

Po Marszu Niepodległości w Warszawie w „prasie międzynarodowej”, to znaczy – żydowskich gazetach, wydawanych gwoli duraczenia dla mniej wartościowych narodów tubylczych ukazały się publikacje o 60 tysiącach „nazistów”. Zaprotestowało przeciwko nim Ministerstwo Spraw Zagranicznych Izraela, które do „nazistów” ma chyba specjalnego nosa, skoro potrafi ich rozpoznać po zapachu nawet z odległości tylu tysięcy mil. Wyrazy niesmaku złożył Grzegorz Schetino, podczas gdy pan Rysio z Nowoczesnej swoim zwyczajem zapowiedział donos, podobnie jak pan Jonny Daniels, co to prezentuje się zdumionemu światu jako „dumny Żyd polskiego pochodzenia”. Roman Giertych skrytykował uczestników Marszu za „nacjonalizm”, co w ustach byłego wodza Młodzieży Wszechpolskiej ma niezamierzony akcent komiczny, ale czegóż to ludzie nie robią, pragnąc wejść na Salony, zaś JE abp Stanisław Gądecki i prezes Kaczyński wyrazili przypuszczenie, że okrzyki i hasła uznane za „rasistowskie” były dziełem „prowokatorów”. Wszystko to oczywiście być może, bo prowokacja policyjna jest u nas – podobnie zresztą, jak w wielu innych kulturalnych krajach, zjawiskiem legalnym i stosowanym nagminnie. Nie o to jednak chodzi, bo znacznie ważniejsze jest to, że wszystkie wymienione wyżej osoby i środowiska bez najmniejszych zastrzeżeń stanęły na nieubłaganym gruncie politycznej poprawności, akceptując tym samym władzę jakiegoś Sanhedrynu, który uzurpuje sob ie prawo dekretowania, co ludziom wolno myśleć, a co zostanie uznane za „myślozbrodnię”. Tego Sanhedrynu oczywiście „nie ma”, podobnie, jak WSI, czy izraelskiej broni jądrowej – ale w takim razie – skąd właściwie wiadomo, co wolno myśleć, a jak już nie wolno?

Rzecz w tym, że Polska, podobnie jak inne kraje członkowskie ONZ, ratyfikowała Międzynarodowe Pakty Praw Człowieka i to jeszcze za komuny – ale nie opublikowała ich w „Dzienniku Ustaw”. Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela w Polsce, do którego w latach 70-tych miałem zaszczyt należeć, domagał się opublikowania ich w „Dzienniku Ustaw”, żebyśmy mieli dowód, iż stosowane przez ówczesna władzę ograniczenia wolności słowa mają charakter nielegalny, żeby nie powiedzieć – przestępczy. Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych w art. 19 deklaruje prawo każdego człowieka do posiadania własnych poglądów i do swobodnego ich wyrażania, zauważając tylko, że korzystanie z tego prawa wiąże się z pewną odpowiedzialnością, w związku z czym może ono podlegać pewnym ograniczeniom, które są niezbędne w celu poszanowania praw i dobrego imienia innych, ochrony bezpieczeństwa państwowego, porządku publicznego albo zdrowia i moralności publicznej. Ten Pakt jest obowiązującym elementem wewnętrznego prawa polskiego i organy państwowe nie mogą tych ograniczeń interpretować rozszerzająco, bo mają one charakter wyjątków od zasady. Okoliczność, że na przykład panu Danielsowi jakaś opinia wydaje się „rasistowska” nie ma tu nic do rzeczy, chociaż oczywiście ma on prawo składać tyle donosów, ile dusza zapragnie. Zresztą „rasizm” - cokolwiek by to miało znaczyć – jest poglądem – mniejsza czy słusznym, czy niesłusznym, więc rasiści mają prawo takie poglądy głosić, podobnie jak inni – wszystkie inne poglądy. Wolność słowa bowiem obejmuje możliwość głoszenia poglądów niesłusznych – na przykład takich, jak zaprezentowany na Marszu Niepodległości pogląd, że „Europa będzie albo biała, albo bezludna”. To wydaje się oczywistą nieprawdą, bo jeśli w Europie zabrakłoby ludzi białej rasy, to taki atrakcyjny kontynent zostałby niezwłocznie zaludniony przez licznych reprezentantów innych ras – bo rasy przecież istnieją, wbrew niesłusznemu poglądowi, głoszonemu przez postępowych mikrocefali, jakoby na świecie istniała tylko „jedna rasa, ludzka rasa”. Ludzki to jest gatunek, w którego obrębie funkcjonują rozmaite rasy, które różnią się od siebie pod wieloma względami, więc niby w imię czego nie można by o takich oczywistych i powszechnie znanych faktach mówić publicznie? W tej sytuacji dobrze byłoby, gdyby nasi Umiłowani Przywódcy się opamiętali i wyemancypowali się spod kurateli Sanchedrynu, którego, jak wiadomo, „nie ma” - bo inaczej wolność słowa zacznie stopniowo zanikać, a dyskurs publiczny – więdnąć z braku autentyczności, bo rozmowa polegająca na recytowaniu przez rozmówców dozwolonych mantr traci jakikolwiek sens.

Stanisław Michalkiewicz
http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=4077
0 x



Awatar użytkownika
sandra
Posty: 1756
Rejestracja: sobota 27 gru 2014, 19:20
x 98
x 95
Podziękował: 973 razy
Otrzymał podziękowanie: 3790 razy

Re: FELIETONY I OPOWIADANIA

Nieprzeczytany post autor: sandra » piątek 15 gru 2017, 12:35

NIE ZAŁKAM PO TVN-IE
Rafał Ziemkiewicz 15 grudnia (10:11) 2017

Kara nałożona przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji na TVN za stronnicze relacjonowanie przez TVN-24 zeszłorocznego "ciamajdanu" wzbudziła falę krytyki – co ciekawe, najintensywniejszej po "pisowskiej" stronie debaty publicznej.
"Idiotyzm", "nadgorliwość", "fatalny prezent dla Morawieckiego"… partyjny pijar z punktu uznał za stosowne od nałożonej kary się odciąć, podpatrzoną u poprzedników metodą wypuszczając plotkę, że "Donald…", to jest, pardon, tym razem Jarosław "się wściekł", że "polecą głowy" i tak dalej.
A zwrócenie przez KRRiTV uwagi na fakt, który powinien być wszystkim znany, że kara nie ma charakteru bezwzględnego, TVN może odwołać się od niej, przedstawiając swoje racje, najpierw do samej KRRiTV, a jeśli z jej decyzji będzie niezadowolona – do sądu, ogłoszono w mediach "pękaniem" Rady, która jakoby sama się "wycofuje się rakiem" z własnej decyzji, co ma być kolejnym dowodem, jaka to była głupota i nadgorliwość.
Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/opinie/news-nie ... ign=chrome
http://fakty.interia.pl/opinie/news-nie ... Id,2478290
Ostatnio zmieniony piątek 15 gru 2017, 12:51 przez sandra, łącznie zmieniany 1 raz.
0 x



Awatar użytkownika
Jancio
Posty: 691
Rejestracja: wtorek 16 sie 2016, 18:18
x 2
x 21
Podziękował: 451 razy
Otrzymał podziękowanie: 868 razy

Re: FELIETONY I OPOWIADANIA

Nieprzeczytany post autor: Jancio » piątek 15 gru 2017, 12:50

poprostu KRRITV nie ma rozesznania Gdyby udeżyli w Niemiecki kapitał to nie było problemu, a skoro uderzyli w Amerykańskio to otwierja kolejny front walki Może nie sa zdążajacy za kapitałem
0 x



Awatar użytkownika
św.anna
Posty: 806
Rejestracja: środa 24 sie 2016, 12:41
x 65
x 47
Podziękował: 1627 razy
Otrzymał podziękowanie: 1852 razy

Re: FELIETONY I OPOWIADANIA

Nieprzeczytany post autor: św.anna » poniedziałek 08 sty 2018, 18:15

Z perspektywy polskiej i kosmicznej

Koniec starego roku i początek nowego. Starożytnym Rzymianom, którzy przejętej od Greków religii nadali charakterystyczny dla nich formalizm, ta zbieżność nasunęła pomysł, że tym dniem musi opiekować się specjalne bóstwo, o obliczach skierowanych zarówno ku przeszłości, jak i ku przyszłości. Tak narodził się dwulicowy Janus, będący zarazem opiekunem wszystkich przejść, bram, drzwi i mostów. Od jego imienia wziął również nazwę pierwszy miesiąc roku: januarius. Nawiasem mówiąc, w łacińskich nazwach miesięcy odbija się historia Rzymu. Początkowo miesięcy było tylko dziesięć i dlatego wrzesień nosi nazwę „septembra”, czyli „siódmego”, październik - „octobra”, czyli „ósmego”, listopad - „novembra”, czyli „dziewiątego”, a grudzień - „decembra”, czyli dziesiątego. Poprzednie miesiące zapożyczały nazwy od imion bóstw poczynając od februariusa, który zawdzięczał są nazwę odbywanym wtedy właśnie obrzędom oczyszczającym (februa), ale te obrzędy wywodzą swoją nazwę od Feba, czyli Apollina. Nawiasem mówiąc, w czasach saskich popularny był w Polsce wierszyk wielkanocny treści następującej: „Jak Febus jasny wychodzi z podcienia, tak Jezus Chrystus z grobu, spod kamienia. Śliczna lilija w ogródku rozkwita, Panna Maryja z Jezusem się wita...” - i tak dalej. Te obrzędy poprzedzały nowy rok, rozpoczynający się w marcu, który nazwę swoją zawdzięcza Marsowi, bogowi wojny. Aprilis pochodzi od Afrodyty, maius – od Mai, a czerwiec, czyli iunius – od Junony. Początkowo pierwszym miesiącem roku był marzec i 15 marca, czyli w idy marcowe, swoje urzędowanie rozpoczynali konsulowie. Ale w roku 153 przed Chrystusem przesunięto ten termin o dwa i pół miesiąca wstecz i w ten sposób na początkowy miesiąc roku awansował januarius. Za Juliusza Cezara nasz lipiec nazwano „julius”, a za Oktawiana sierpień - „augustus”. W ten sposób kalendarz mniej więcej odpowiadał okresowi roku astronomicznego, to znaczy – okresowi, w którym Ziemia wykonuje pełny obrót wokół Słońca. Ale oprócz roku słonecznego mamy jeszcze tzw. rok galaktyczny, to znaczy okres, w którym Układ Słoneczny, usytuowany w jednym z ramion galaktyki Drogi Mlecznej, wykonuje pełny obrót wokół galaktycznego centrum. Pędząc z szybkością 250 km na sekundę potrzebuje na jeden pełny obieg około 250 milionów lat ziemskich. Biorąc tedy pod uwagę lata galaktyczne, Ziemia jest zaledwie pełnoletnia, bo liczy sobie zaledwie 18 galaktycznych lat. A przecież Droga Mleczna też nie stoi w miejscu, tylko pędzi z prędkością ponad 2 milionów kilometrów na godzinę w kierunku centrum skupiska galaktyk, którą astronomowie zapatrzeni w gwiezdne mrowie nazywają „supergromadą lokalną”. Przewidują oni, że za 3 miliardy lat dojdzie do zderzenia Drogi Mlecznej z sąsiadującą z nią Mgławicą Andromedy. Co z tego wyniknie – trudno zgadnąć, ale jedno jest pewne, że pozostało nam jeszcze trochę czasu, który – jak nakazuje nowa, świecka tradycja - możemy poświęcić rozpamiętywaniu najważniejszych wydarzeń mijającego roku i wysnuć z nich prognozy na rok nadchodzący.

Akomodując się tedy do tej nowe, świeckiej tradycji, wskazałbym na pięć wydarzeń, które odcisnęły swoje piętno na sytuacji naszego nieszczęśliwego kraju i mogą zaważyć na biegu wydarzeń w najbliższej przyszłości. Pierwsze – to felonia, jakiej dopuścił się pan prezydent Duda wobec swego wynalazcy, czyli prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Felonia wywodzi się ze Średniowiecza i oznacza wiarołomstwo, jakiego dopuszczał się niekiedy wasal w stosunku do swego suzerena. Wtedy mogło to skutkować odebraniem lenna, ale konstytucja, którą pod Pałacem Namiestnikowskim w Warszawie spożywali w wigilię Obywatele Rzeczypospolitej, takiej możliwości w stosunku do prezydenta nie przewiduje, toteż pozycja prezesa Kaczyńskiego wskutek tego osłabła, jakby mu ktoś odrąbał jedną nogę. Ale i pan prezydent jakby trochę przestraszył się własnej odwagi, bo zapewne sam zrozumiał, albo ktoś starszy i mądrzejszy mu wytłumaczył, że jeśli spali wszystkie mosty przez które zachowywał łączność z PiS-em, to będzie skazany wyłącznie na auxilia starych kiejkutów, a to może okazać się dla niego gorsze od śmierci. Toteż pan prezydent dokazuje, a jakże – ale jakby w granicach normy. Mamy zatem dwie możliwości; albo pan prezydent mosty spali, albo nie. Jeśli podczas zapowiadanej po Trzech Królach „głębokiej rekonstrukcji rządu” odejdzie złowrogi minister Antoni Macierewicz, to będzie to nieomylny znak, że prezes Kaczyński cofa się na całej linii, a pan prezydent też idzie na całość. Jeśli nie, to będzie znaczyło, że utarł się jakiś kompromis.

Drugim wydarzeniem jest lipcowa wizyta prezydenta USA Donalda Trumpa w Warszawie, dokąd przybył na Forum Państw Trójmorza. Podczas konferencji prasowej prezydent Trump oświadczył, że projekt Trójmorza bardzo mu się podoba i USA będą go „wspierały”. Myślę, że ta deklaracja prezydenta Trumpa uruchomiła w Berlinie dzwonek alarmowy, bo ewentualna realizacja projektu Trójmorza zagraża trzem żywotnym niemieckim interesom: podważa, być może nawet w sposób trwały, niemiecką hegemonię w Europie, blokuje projekt budowy IV Rzeszy, w który Niemcy tyle już zainwestowały, no i stwarza krajom Europy Środkowej szansę strząśnięcia więzów nałożonych na nie przez niemiecki projekt Mitteleuropa z roku 1915. Dlatego też Niemcy zrobią wszystko, by do realizacji tego projektu nie doszło, a najprostszym tego sposobem jest doprowadzenie do przesilenia politycznego w Polsce i zmiany rządu na taki, który Polskę z tego projektu wycofa, a Trójmorze bez udziału Polski nie ma sensu.

Toteż nic dziwnego, że przy niemiecko-francuskiej zachęcie (następnego dnia po ostatnim szczycie UE Nasza Złota Pani i francuski prezydent Macron oświadczyli, ze będą „wspierali” Komisję Europejską w jej walce o praworządność i demokrację w Polsce), Komisja Europejska zdecydowała o rekomendowaniu zastosowania wobec Polski słynnego art. 7 traktatu o Unii Europejskiej. Jeśli Rada Europejska zdecydowałaby o jego zastosowaniu, Polsce groziłoby czasowe odebranie prawa głosu w organach UE, a nawet dotkliwe sankcje finansowe. Wprawdzie taka decyzja wymaga jednomyślności, a Węgry zadeklarowały, iż nie poprą żadnego wrogiego wobec Polski posunięcia na terenie UE, ale skoro Komisja podjęła swoją decyzję i nawet wyznaczyła Polsce 3-miesięczny termin ultimatum, to być może tamtejsi krętacze znaleźli kruczek umożliwiający obejście warunku jednomyślności przy pozorach legalności. O tym, jak jest, przekonamy się już na wiosnę, a może nawet wcześniej.

Czwartym wydarzeniem jest decyzja amerykańskiego Senatu o zatwierdzeniu Aktu nr 447, dotyczącego realizacji żydowskich roszczeń majątkowych przez kraje, które w roku 2009 lekkomyślnie wzięły udział w konferencji pod tytułem „Mienie ery holokaustu” w Pradze. Jeśli ten Akt stanie się obowiązującą w USA ustawą, władze tego kraju zyskają pozory legalności do wywierania na kraje Europy Środkowej, a więc i na Polskę, rozmaitych form nacisku z sankcjami włącznie. Takie rzeczy można ewentualnie robić wrogom, ale nie sojusznikowi, który w ramach NATO udostępnia Stanom Zjednoczonym swoje terytorium dla potrzeba amerykańskiej globalnej rozgrywki z Rosją, ryzykując w razie czego zniszczenie tego terytorium ze wszystkim, co na nim jest. Niestety reakcja Polska jest taka, jakby to niebezpieczeństwo nikogo nie obchodziło. Widać to nie tylko po braku jakiejkolwiek reakcji ze strony rządu i opozycji, ale również po reakcji niezależnych mediów, które unisono nabrały wody w usta. Może to być poszlaka, że jakieś decyzje już zapadły, ale jeśli tak, to by oznaczało, że „dobra zmiana” zakończyć się może wepchnięciem mniej wartościowego narodu tubylczego w żelazny uścisk jerozolimskiej szlachty, od której łatwo się nie uwolnimy.

Czy pozostaje z tym w jakimś przyczynowym związku wydarzenie piąte – to zostanie nam objawione w stosownym czasie. Mam oczywiście na myśli decyzję prezydenta Trumpa o przeniesieniu amerykańskiej ambasady z Tel Awiwu do Jerozolimy, co oznacza uznanie przez USA de facto i de iure tego miasta za stolicę Izraela. Nietrudno było się domyślić, że ta decyzja rozjuszy cały świat muzułmański, ale skoro tak, to prezydent Trump chyba właśnie tego chciał. A dlaczego? Pewnie dlatego, że w stanie takiego rozjuszenia muzułmanie mogą zrobić coś okropnego, co dostarczy pretekstu, by podgarnąć ich na kupkę i przykładnie wymłócić. Chodzi zwłaszcza o Iran, który od pewnego czasu budzi niepokój w bezcennym Izraelu. Program wymłócenia może oczywiście zakończyć się wesołym oberkiem, ale może się tak nie zakończyć, bo z wojną to wiadomo tylko, a i to nie zawsze, jak się zaczyna, ale nigdy nie wiadomo, jak się skończy. Toteż Senat USA mógł zatwierdzić ten Akt 447 na wypadek, gdyby jednak coś poszło nie tak i bezcenny Izrael trzeba by szybko przenosić w jakiś inne miejsce.

Jak widzimy, rok 2018 może zapoczątkować nadejście tak zwanych „ciekawych czasów” - ale niezależnie od tego, jak rozwiną się wypadki zapoczątkowane przedstawionymi wydarzeniami, Ziemia nadal będzie krążyła wokół Słońca, które, wraz z całym Układem Słonecznym, będzie pędziło z szybkością 250 kilometrów na sekundę wokół centrum Drogi Mlecznej, która z kolei z szybkością dwóch milionów kilometrów na godzinę będzie pędziła w kierunku „supergromady lokalnej” z każdą chwilą zbliżając się do Mgławicy Andromedy, by za 3 miliardy ziemskich lat się z nią zderzyć. Jak widzimy, ocena stopnia dramatyzmu wydarzeń zależy od perspektywy – a z perspektywy kosmicznej nie mają one żadnego znaczenia.

Stanisław Michalkiewicz
http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=4109
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 7709
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 373
Podziękował: 15774 razy
Otrzymał podziękowanie: 13685 razy

Re: FELIETONY I OPOWIADANIA

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 12 sty 2018, 22:14

OTWARTYM TEKSTEM (ODC.103/1) - PAWEŁ NOWACKI MÓWI O DYMISJI MACIEREWICZA: TO WSTRZĄSAJĄCE!

https://www.youtube.com/watch?v=_kZNPh3vnBU

Opublikowany 11 sty 2018
0 x



Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 6015
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 19
x 143
Podziękował: 4530 razy
Otrzymał podziękowanie: 9265 razy

Re: FELIETONY I OPOWIADANIA

Nieprzeczytany post autor: Thotal » piątek 02 lut 2018, 07:57

Stanisław Michalkiewicz...


http://prawy.pl/65127-po-ultimatum-departamentu-stanu/




Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
grzegorzadam
Moderator
Posty: 9599
Rejestracja: czwartek 26 cze 2014, 17:02
x 25
x 356
Podziękował: 17733 razy
Otrzymał podziękowanie: 13584 razy

Re: FELIETONY I OPOWIADANIA

Nieprzeczytany post autor: grzegorzadam » sobota 17 lut 2018, 11:49

Nawyk bycia sobą

Do pewnego znanego mistrza sztuk walki przyszedł człowiek i powiedział, że jest wielkim tchórzem, prosi więc, aby nauczyć go męstwa. Mistrz spojrzał na niego i oznajmił swoją decyzję:

- Będę cię uczył dopiero wtedy, gdy spędzisz miesiąc w wielkim mieście i przez ten czas będziesz każdego dnia każdemu napotkanemu człowiekowi głośno, otwarcie, patrząc mu w oczy oświadczał, że jesteś tchórzem.

Człowiek bardzo się zmartwił – zadanie wydawało się niewykonalne.
Przez kilka dni myślał intensywnie o słowach mistrza, pozostając w wielkiej konsternacji, lecz życie z własnym tchórzostwem było tak bardzo nie do wytrzymania, że człowiek w końcu udał się do wielkiego miasta, by wykonać polecenie mistrza…

Początkowo człowiek na widok innych ludzi truchlał i tracił mowę, ale świadom celu, by sprostać wymaganiom mistrza, pokonywał własny strach i wstyd.
Za każdym razem jego głos brzmiał coraz wyraźniej i pewniej, gdy opowiadał przechodniom o swoim tchórzostwie.
Wreszcie nadszedł dzień, w którym człowiek zdał sobie sprawę, że już się więcej nie boi i im dłużej wykonywał polecenie mistrza, tym bardziej był pewien, że strach go opuścił…

Minął miesiąc. Człowiek powrócił do mistrza, ukłonił mu się nisko i szczerze wyznał:

- Dziękuję ci. Wykonałem to, co mi poleciłeś. Nie czuję już strachu.
Powiedz tylko, skąd wiedziałeś, że to dziwne zadanie mi pomoże?

- Chodzi o to, - uśmiechnął się mistrz, - że obserwując siebie przez wiele lat, zrozumiałem, iż odwaga czy tchórzostwo – to jedynie nawyk.

Dlatego też, burząc stereotyp, można osiągnąć to, co ty osiągnąłeś.
Teraz już wiesz, że męstwo to też nawyk, skieruj zatem wysiłki w kierunku uczynienia z niego części ciebie.
0 x


czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...

Awatar użytkownika
sandra
Posty: 1756
Rejestracja: sobota 27 gru 2014, 19:20
x 98
x 95
Podziękował: 973 razy
Otrzymał podziękowanie: 3790 razy

Re: FELIETONY I OPOWIADANIA

Nieprzeczytany post autor: sandra » piątek 02 mar 2018, 15:05

POLITYKA SYMBOLICZNA
Ziemkiewicz Rafał Ziemkiewicz
Nowelizacja ustawy o IPN to kolejna już polityczna akcja, przebiegająca według arcypolskiego schematu:
najpierw się nadymamy, potrząsamy piąstką i odgrażamy, że z tego, co się słusznie należy, "nikt nam nie weźmie nic", że "nie oddamy ani guzika" - a potem, w zderzeniu z twardą rzeczywistością, tracimy nie tylko wszystkie guziki, ale i całe gacie na dokładkę.
Bezpośrednio po niespodziewanym ataku polityków izraelskich, PiS demonstracyjnie, ekspresowo przegłosował zakwestionowaną ustawę w Senacie, a Prezydent równie szybko ją podpisał - po czym, upoiwszy się własną odwagą i zarazem przestraszywszy jej skutków, jak nagle otrzeźwiały pijak albo dziecko, do którego dopiero poniewczasie dotarła świadomość konsekwencji okazanego uporu, zaczął się PiS z wcześniej manifestowanej stanowczości wycofywać rakiem.
Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/opinie/ziemkiew ... ign=chrome
0 x



Awatar użytkownika
grzegorzadam
Moderator
Posty: 9599
Rejestracja: czwartek 26 cze 2014, 17:02
x 25
x 356
Podziękował: 17733 razy
Otrzymał podziękowanie: 13584 razy

Re: FELIETONY I OPOWIADANIA

Nieprzeczytany post autor: grzegorzadam » piątek 02 mar 2018, 16:20

Ziemkiewicz pali głupa?
przecież to idzie wg planu.
0 x


czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...

Awatar użytkownika
sandra
Posty: 1756
Rejestracja: sobota 27 gru 2014, 19:20
x 98
x 95
Podziękował: 973 razy
Otrzymał podziękowanie: 3790 razy

Re: FELIETONY I OPOWIADANIA

Nieprzeczytany post autor: sandra » piątek 02 mar 2018, 16:28

Ziemkiewicz jest zdeklarowanym Narodowcem ale często idzie pod prąd narodowców, a czy pali głupa...nie mam zdania ;)
0 x



Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 6015
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 19
x 143
Podziękował: 4530 razy
Otrzymał podziękowanie: 9265 razy

Re: FELIETONY I OPOWIADANIA

Nieprzeczytany post autor: Thotal » piątek 06 kwie 2018, 19:05

0 x



Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 6015
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 19
x 143
Podziękował: 4530 razy
Otrzymał podziękowanie: 9265 razy

Re: FELIETONY I OPOWIADANIA

Nieprzeczytany post autor: Thotal » sobota 07 kwie 2018, 05:17

Drapieżna ręka sięga coraz dalej – Stanisław Michalkiewicz


Aktualizacja: 2018-04-4 7:33 pm

Szanowni Państwo!

Od dawna powtarzam, że pan Seweryn Blumsztajn jest bardziej szczery od swoich kolegów. Tamci przeważnie ukrywają się za górnolotnymi frazesami, które robią takie wielkie wrażenie na mikrocefalach, co to myślą, że to wszystko naprawdę, a pan Seweryn Blumsztajn zawsze wychlapie wszystko, co tam ma na języku. Nie są to oczywiście jakieś smakowitości, co to, to nie. Smakowitości z języka pana Seweryna Blumsztajna nawet najbardziej odpornego człowieka mogłoby przyprawić o torsje – ale co prawda, to prawda; nie są to wprawdzie rzeczy smakowite, ale za to szczere. Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma. Zresztą chociaż ludzie rosną razem z krajem, towarzyszą temu procesowi znane z czasów Edwarda Gierka tak zwane „trudności wzrostu”. Wzrost, jak zresztą wszystko inne, upadek też, kosztuje, więc czasy są ciężkie i nie ma co grymasić.

Dlaczego pan Seweryn Blumsztajn jest bardziej szczery od innych, na przykład od swoich kolegów z „Gazety Wyborczej” – mniejsza w tej chwili o to, bo ważniejsze jest to, co mu się w chwili szczerości z otworu gębowego wypsnęło. A wypsnęła mu się deklaracja, że jeśli sprawa nowelizacji ustawy o IPN ma się posunąć do przodu, to „musi zostać przyjęta żydowska opowieść o Holokauście.” No dobrze,w to już wiemy, ja sprawę załatwić i w ten sposób uchronić nasze „interesy strategiczne” wobec naszego Najważniejszego Sojusznika. Ale jaka właściwie jest ta „żydowska opowieść o Holokauście”? Aaaa, to zależy od etapu, który pociąga za sobą odpowiednie mądrości. Jeśli trzeba napiętnować winowajcę, niechby nawet zastępczego, to wtedy liczba ofiar holokaustu może rosnąć w postępie geometrycznym, a jeśli trzeba winowajcę zastępczego raczej wyszlamować, to znowu będzie rosła liczba „ocalałych”, których trzeba by „wspierać” i w ogóle. Dlatego strona żydowska podniosła taki klangor, kiedy mniej wartościowy naród tubylczy zapragnął użyć tego samego narzędzia gwoli chronienia własnej reputacji. Zostało to uznane nawet przez naszego Najważniejszego Sojusznika za zamach na żydowski monopol na ustalanie prawdy historycznej i wszelkiej innej Ciekawe, czy panu redaktorowi Wildsztajnowi też przekazano podobną instrukcję? Wykluczyć się tego nie da, bo oto cały obóz płomiennych dzierżawców monopolu na patriotyzm z podwiniętymi ogonami będzie nowelizował dopiero co znowelizowaną ustawę o IPN, podobnie jak wszystkie inne.

Najwyraźniej PiS w tej sytuacji przestał już być uważany za groźnego wroga, bo oto pojawiła się zupełnie nowa inicjatywa. Oto grono sygnatariuszy, o których za chwilę, wystosowało list do przeora Jasnej Góry protestując przeciwko zapowiedzianej na 14 kwietnia pielgrzymce środowisk narodowych. W odróżnieniu od pana red. Blumsztajna, u którego co w głowie, to zaraz na języku, sygnatariusze protestu sprytnie chowają się za górnolotnymi frazesami, spoza których jednak przebija totalniackie pragnienie dyktowania wszystkim i każdemu z osobna swoich politycznych i ideologicznych gustów. Bo wśród sygnatariuszy są ludziska znani jeszcze z dawnych czasów, z czasów głębokiej komuny, kiedy to ćwierkali z całkiem innego klucza. Ot, weźmy taki profesor Jan Woleński, który teraz nawet przypomniał sobie dawne nazwisko Hertrich. Za głębokiej komuny był działaczem Stowarzyszenia Ateistów i Wolnomyślicieli, ale kiedy za wolnomyślicielstwo (a jakież to wolnomyślicielstwo mogło rozkwitać pod kierownictwem Partii i SB?), to jednym susem wskoczył do żydowskiego Zakonu Synów Przymierza. No a teraz przyłączył się do robienia porządku na Jasnej Górze, który musi być wolna od narodowców i dostępna tylko dla kosmopolitów. Wśród sygnatariuszy są też organizacje, w rodzaju Obywateli SB, to znaczy pardon – jakiego tam znowu SB, kiedy to są Obywatele RP, no i oczywiście – Otwarta Rzeczpospolita, która do narodowców od lat ma specjalnego nosa. Wśród sygnatariuszy takiego protestu nie mogło zabraknąć pani Magdaleny Środy, no i jej nazwisko figuruje wśród uczonych profesorów.

Kiedy papież Jan Paweł II po raz pierwszy przyjechał do Polski w roku 1979, odwiedził oczywiście Jasną Górę, gdzie powiedział między innymi: „Tutaj zawsze byliśmy wolni”. Najwyraźniej wrogowie naszej wolności też to usłyszeli i zapamiętali. Odczekali cierpliwie 39 lat i najwyraźniej pomyśleli, że już pora sięgnąć drapieżną ręką również tam.

Stanisław Michalkiewicz

Felieton • Radio Maryja • 5 kwietnia 2018


http://www.bibula.com/?p=100924#utm_sou ... medium=rss




Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
sandra
Posty: 1756
Rejestracja: sobota 27 gru 2014, 19:20
x 98
x 95
Podziękował: 973 razy
Otrzymał podziękowanie: 3790 razy

Re: FELIETONY I OPOWIADANIA

Nieprzeczytany post autor: sandra » piątek 13 kwie 2018, 17:42

CZY IZRAEL JEST GŁUPI?
Rafał Ziemkiewicz
Przez wiele lat ulegaliśmy złudzeniu - "mówię, bom smutny i sam pełen winy" - że Izrael ma szlachetną twarz Szewacha Weissa. To kazało nam wierzyć, że wrogość Izraela, i - szerzej - międzynarodowej żydowskiej opinii wobec Polaków, to kwestia nieporozumień, zaszłości i fałszów, które narosły w czasach, gdy Polski jako niepodległego państwa nie było i nie mogła reagować na zniesławiającą ją sowiecką i niemiecką propagandę.
Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/opinie/ziemkiew ... ign=chrome
0 x



Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 6015
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 19
x 143
Podziękował: 4530 razy
Otrzymał podziękowanie: 9265 razy

Re: FELIETONY I OPOWIADANIA

Nieprzeczytany post autor: Thotal » sobota 14 kwie 2018, 14:32

0 x



Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 6015
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 19
x 143
Podziękował: 4530 razy
Otrzymał podziękowanie: 9265 razy

Re: FELIETONY I OPOWIADANIA

Nieprzeczytany post autor: Thotal » poniedziałek 16 kwie 2018, 05:55

Do własnego organizmu


Nie bądź mi nigdy wrogiem, kapryśnym tyranem, co się duszy radosnej przeciwstawiać sili. Noś mnie na rękach, ciało jasne i kochane i szanuj mnie nawzajem. A w ostatniej chwili, gdy nas ludzie odstąpią i zgaśnie nadzieja, wspomnij na tę umowę, przyjacielu drogi. Odejdźmy tak łagodnie, jak więdnie spirea, jak cichnie piosenka i jak kochanka serce oddaje – bez trwogi.” - napisała Maria Pawlikowska-Jasnorzewska pod tytułem „Do własnego organizmu”. W jej przypadku organizm umowy nie dotrzymał i podczas wojny umierała na raka w smutnym angielskim mieście Machesterze. W moim przypadku było trochę inaczej; kiedy „w stanie ogólnym ciężkim” zostałem przyjęty na Oddział Ratunkowy warszawskiego, szpitala na Solcu, najpierw zostałem obsztorcowany przez panią doktor za doprowadzenie organizmu do takiego stanu, ale potem zaczęły się rozmaite zabiegi, które organizm najwyraźniej przyjął z wdzięcznością, bo natychmiast zaczął zachowywać się lojalnie.

Nawiasem mówić, pojęcie „stanu ciężkiego” bywa względne. Kiedy po ciężkim sztormie na Atlantyku m.s. „Piłsudski” zawinął wreszcie do Gdyni, ze statku zniesiono na noszach kapitana Mamerta Stankiewicza do czekającej już na nabrzeżu karetki. Przed umieszczeniem w karetce kapitan Mamert Stankiewicz dał ręką znak, że chce coś powiedzieć odprowadzającemu go Karolowi Borhardtowi, który na „Piłsudskim” był pierwszym oficerem. „Znaczy – powiedział – mam nie wyjaśnione dolegliwości żołądka - po czym nastąpiła długa lista innych przypadłości – ale znaczy poza tym jestem zupełnie zdrów!”

Wylądowałem zatem w szpitalu, a ponieważ już wcześniej z powodu pogarszającego się samopoczucia musiałem odwołać swój udział w konferencjach i spotkaniach, wiadomość o tym rozeszła się „z szybkością płomienia”. „W każdym położeniu dziękujcie” - napominał św. Paweł. Wydawać by się mogło, że choroba nie jest akurat specjalnym powodem do wdzięczności, ale jakże tu nie dziękować za dar choroby, kiedy to właśnie ona wywołała eksplozję życzliwości, której echa docierają do mnie z prawie wszystkich kontynentów. Bardzo za to wszystkim dziękuję. „Duszy radosnej” więcej nie trzeba, a i organizm najwyraźniej się dostraja, co dobrze wróży dalszej harmonijnej współpracy.

Tymczasem świat idzie naprzód, czego dowodem była warszawska wizyta niemieckiego owczarka Franciszka Timmermansa, który najwyraźniej – podobnie jak wcześniej uczyniła to Nasza Złota Pani – przyjechał zorientować się, w jaki sposób najlepiej Polskę zoperować. Odbył zatem szereg rozmów, od których właściwie powinien zaczął jeszcze w styczniu 2016 roku, kiedy to Komisja Europejska z jego wybitnym udziałem, wszczęła wobec Polski bezprecedensową procedurę badania stanu demokracji i praworządności. Od razu tedy widać, że o żadną demokrację, ani o żadną praworządność tu nie chodzi, tylko o spacyfikowanie Polski. Wizyta Franciszka Timmermansa miała zatem na celu rozpoznanie, na których folksdojczów może liczyć i do jakich podłości który z nich jest zdolny. Tego zaś u nas nie brakuje, bo polskojęzyczna wspólnota rozbójnicza, chociaż oficjalnie propaguje skrobanki, to jednak dostarcza coraz to nowych pokoleń renegatów. Niedawno z cuchnących betów żydokomuny wyszedł śmierdzący dmuch w postaci protestu przeciwko pielgrzymce, jaką na Jasną Górę mają odbyć środowiska narodowe. Najwyraźniej żydokomuna wśród której znalazł się pan profesor Jan Hertrich-Woleński (kiedyś, za komuny, gdy działał w Stowarzyszeniu Ateistów i Wolnomyślicieli, żydowskiego nazwiska nie używał, widać zapomniał, ale teraz, skoro dla „ocalałych” szykuje się okres dobrego fartu, najwyraźniej musiał sobie przypomnieć) który wraz z panią prof. Magdaleną Środą, wzywa przeora Jasne Góry, żeby narodowców tam nie wpuścił. Najwyraźniej żydokomuna musiała uznać, że już może sięgnąć nawet na Jasną Górę. Ciekawe, że Żydzi, którzy sami organizują się na zasadzie nacjonalistycznej (Loża Zakonu Synów Przymierza przyjmuje tylko osobników z „żydowską tożsamością”), podczas gdy w krajach swego osiedlenia bez litości tępią nacjonalizmy narodów mniej wartościowych. Toteż nawet gdybym nic nie wiedział o polskich narodowcach, na widok listy sygnatariuszy pod wspomnianych protestem, poczułbym do nich odruch sympatii. Wprawdzie od każdej zasady bywają wyjątki, ale pomysł, by na wszystko to, co Żydzi energicznie zwalczają, spojrzeć z odrobiną życzliwego zainteresowania, wcale nie musi być taki głupi.

Po zawetowaniu przez prezydenta Dudę ustawy „degradacyjnej” widać wyraźnie, że on sam jest trzymany na coraz krótszej smyczy przez starych kiejkutów, a wcześniejsze wycofywanie się rządu z uchwalonych niedawno ustaw pokazuje, że PiS został już spacyfikowany. Jeszcze prezes Kaczyński może łudzić swoich wyznawców nadziejami na reparacje wojenne już nie tylko od Niemiec, ale i od Rosji, jeszcze może „dążyć” do wyjaśnienia tajemnicy smoleńskiej, jeszcze może nastawiać pomników prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu w każdej miejscowości – ale wygląda na to, że Naszej Złotej Pani, żydowskim organizacjom przemysłu holokaustu i – niestety – również części administracji amerykańskiej, udało się powyrywać PiS-owi kły i pazury, których, mówiąc nawiasem, wcale nie miał tak dużo. W tej sytuacji jedyna nadzieja, że nie dojdzie do najgorszego, to znaczy – do uchwalenia przez amerykański Kongres ustawy, która w Izbie Reprezentantów nosi numer 1226. Ponieważ Naczelnik Państwa, prezydent Duda i rząd zachowują w tej sprawie zagadkowe i niepokojące milczenie, jedyna nadzieja w Polonii Amerykańskiej, że jej desperacki lobbing w tej sprawie okaże się skuteczny. W przeciwnym razie „trup baronowo, grób baronowo, plajta, klapa, kryzys, krach!”

Wracając do własnego organizmu, w którego głos muszę teraz bardziej wsłuchiwać się, niż dawniej, to muszę jeszcze zrobić porządek z sercem. To nie jest łatwe, bo wiadomo, że serce nie sługa, ale konieczne. Wprawdzie Prymas Wyszyński mawiał, że głowa jest wyżej niż serce, ale samą głową Polski kochać się nie da. Serce jest do tego konieczne, chociaż rzeczywiście, jest niżej, niż głowa, zwłaszcza, gdy stoi się na własnych nogach.

Stanisław Michalkiewicz


http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=4193




Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
św.anna
Posty: 806
Rejestracja: środa 24 sie 2016, 12:41
x 65
x 47
Podziękował: 1627 razy
Otrzymał podziękowanie: 1852 razy

Re: FELIETONY I OPOWIADANIA

Nieprzeczytany post autor: św.anna » niedziela 22 kwie 2018, 18:14

Prawda jako pierwsza ofiara

Jak wiadomo, pierwszą ofiarą każdej wojny jest prawda. To znaczy – była kiedy jeszcze toczono wojny. Dzisiaj, jak wiadomo, żadnych wojen nie ma. Są natomiast misje pokojowe, misje stabilizacyjne, walka o pokój, kolorowe rewolucje – jak nie pomarańczowa, to jaśminowa – i tak dalej. A jak jest z prawdą podczas, dajmy na to – misji pokojowej? Czy też pada ona w charakterze pierwszej ofiary, czy też nie? Warto zwrócić uwagę, co mówią, jak wypowiadają się uczestnicy – powiedzmy – misji pokojowej: „Oni kłamią – my mówimy prawdę”. Wyglądałoby na to, że prawda wcale nie umiera w charakterze pierwszej ofiary misji pokojowej. Przeciwnie – ze ma się znakomicie – gdyby nie okoliczność, że wszyscy uczestnicy misji pokojowej mówią to samo, to znaczy – że „oni kłamią, my mówimy prawdę” - ale każda ze stron jako „prawdę” podaje coś zupełnie innego. Weźmy taką np. Syrię, w której już od kilku lat wyszkoleni, wyekwipowani i uzbrojeni przez CIA „bezbronni cywile” walczą o pokój i demokrację ze zbrodniczym prezydentem tego kraju Baszirem Al Asadem. Pamiętamy, jak to senator McCain, w odruchu zdumiewającej szczerości te związki „bezbronnych cywilów” z CIA ujawnił i jak zaraz potem informacja ta zniknęła, niczym kamfora. Jak wiadomo, bezbronni cywile od lat walczą o pokój i demokrację podczas gdy zbrodniczy prezydent Asad walczy o wojnę i totalitaryzm, więc wydawałoby się, że bezbronni cywile, podobnie jak u nas pan red. Andrzej Talaga, mówią prawdę i tylko prawdę. Cóż jednak z tego, kiedy w następstwie tej walki o pokój, również Syria z roku na rok jest coraz bardziej zdewastowana, a mieszkańcy próbują się stamtąd wydostać? Jak podczas kłótni mówiła o jednej słudze druga sługa: „i komu toto służy?” Idąc tropem tego pytania musimy odpowiedzieć, że służy to niewątpliwie bezcennemu Izraelowi. On to bowiem, korzystając z siły opętanych przez siebie Stanów Zjednoczonych, pod rozmaitymi pretekstami obraca w perzynę leżące wokół niego kraje, wzniecając tam walki o pokój, kolorowe rewolucje, misje pokojowe i stabilizacyjne, doprowadził do sytuacji, kiedy to w obszarze położonym „od wielkiej rzeki egipskiej do rzeki wielkiej, rzeki Eufrat”, który według starożytnych żydowskich sag, Stwórca Wszechświata obiecał oddać w posiadanie mezopotamskiemu koczownikowi, jeśli tylko obetnie sobie napletek i będzie Go wychwalał. Wielu Żydów w tę polityczną obietnicę wierzy, ale politykę, zmierzającą do obrócenia świata wokół bezcennego Izraela w perzynę, popierają również ci, którzy traktują te sagi tylko jak ciekawą, chociaż oczywiście megalomańską literaturę, bo co to komu szkodzi, kiedy frukta podboju świata tak czy owak się pojawią? Inna sprawa z tymi fruktami, na co w nieśmiertelnym poemacie Janusza Szpotańskiego „Caryca i zwierciadło”, zwróciła uwagę tępawemu, chociaż na swój sposób przebiegłemu marszałowi Greczce Caryca Leonida: „Adna s drugoj głupaja swinia. Nu i czto – nużna nam pustynia? Wied’ pustyń u nas oczeń mnogo! Nam nużno kuszat’, nużno brat’ - no sprasziwaju was – od kogo?” Ano, nie da się ukryć; święta racja. Cóż to za pan świata bez poddanych, nad którymi mógłby panować, to znaczy – eksploatować ich w charakterze „nawozu Historii”? Toteż nic dziwnego, że pan prof. Ehrlich, z pierwszorzędnymi żydowskimi korzeniami, na ostatnim sympozjonie w Watykanie nakreślił plan zredukowania światowej populacji – ale nie całkiem. Miliard głupich gojów trzeba by zostawić, bo w przeciwnym razie nad kim mieliby panować „synowie Izraela” i komu pożyczać na wysoki procent? A warto pamiętać, że taką właśnie metodę panowania podpowiedział „synom Izraela” sam Stwórca Wszechświata: „Będziesz pożyczał innym narodom, a sam od nikogo nie będziesz pożyczał. Będziesz panował nad innymi narodami, a one nad tobą nie zapanują”.

I dopiero na tym tle lepiej rozumiemy nasilające się zwłaszcza wśród żydowskich organizacji przemysłu holokaustu, dążenie do zmuszenia innych krajów, między innymi Polski, do realizacji tak zwanych „roszczeń majątkowych”, to znaczy – haraczu, który ludność krajów Europy Środkowej miałaby wypłacić „synom Izraela” pod pretekstem zmasakrowania części Żydów europejskich przez Rzeszę Niemiecką podczas II wojny światowej. Gdyby ta operacja się udała, dochody z uzyskanego w ten sposób majątku można by pozostawionej przy życiu tubylczej ludności pożyczać na wysoki procent – zgodnie ze wskazówką Stwórcy Wszechświata. Tym roszczeniom trzeba nadać przynajmniej jakiś pozór moralnego uzasadnienia, toteż stworzony i kontrolowany przez żydowskie organizacje przemysłu holokaustu pierwszorzędny aparat propagandowy, w miarę zdejmowania z Niemiec odpowiedzialności za II wojnę, przerzuca na winowajcę zastępczego, na którego została upatrzona Polska, prezentując światu wizerunek Polaków, jako narodu morderców. W normalnym świecie coś takiego zostałoby uznane za rodzaj wojny propagandowej, ale dzisiejszy świat normalny nie jest, więc tego rodzaju operacja jest uznawana za dowód przyjaźni, a nawet – strategicznego partnerstwa.

Ale okazuje się, że i podczas operacji przyjaznych mamy kłopoty z ustaleniem prawdy i to wcale nie odległej w czasie, tylko tego, co rozegrało się na naszych oczach. Oto izraelski prezydent Reuwen Rivlin uczestniczył w tak zwanym „Marszu Żywych” w chwilowo nieczynnym obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu. Piszę „chwilowo nieczynnym”, bo przecież w ramach walki z „antysemityzmem” trzeba będzie tych wszystkich antysemitników gdzieś izolować – a po co szukać jakichś nowych miejsc, skoro jeszcze źli naziści przygotowali całą infrastrukturę i know-how? Nie jest tedy wykluczone, że te wszystkie „Marsze”, oprócz aspektu propagandowo-żałobnego, maja również charakter rekonesansu. Nie sadzę też, by był jakiś problem ze skompletowaniem załogi. Młode pokolenie polskojęzycznej wspólnoty rozbójniczej, odpowiednio poinstruowane w katowskim rzemiośle przez semickich i niesemickich czekistów, chętnie by się tego zadania podjęło, a Małgośka Szumowska znowu dostałaby od Niemców Srebrnego Niedźwiedzia za zbeletryzowany obraz reedukowania tubylczej antysemickiej dziczy przez nosicieli nieubłaganego postępu, a w Ameryce – kto wie – może nawet Oskara? Otóż podczas ostatniego Marszu Żywych w chwilowo nieczynnym obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu izraelski prezydent Reuwen Rivlin oskarżył Polaków, to znaczy – naród polski – o współudział w holokauście. „Polska pozwoliła na wprowadzenie przerażającej ludobójczej ideologii Hitlera i była świadkiem fali antysemityzmu, wywołanej przez prawo, które właśnie wprowadzono” - odnotował „Times of Israel”, a potwierdziła rzeczniczka prezydenta Izraela. Tymczasem prezydent Andrzej Duda, który izraelskiemu prezydentowi w Marszu Żywych towarzyszył, wprawdzie nie na smyczy, ale zwyczajnie – przy nodze – nic takiego nie słyszał. Nie znaczy to, że niczego nie słyszał. Przeciwnie – usłyszał komplementy, jakie pod adresem narodu polskiego sączył mu w ucho prezydent Riwlin. Jaka zatem jest prawda? Widzimy, że pada ona ofiarą nie tylko każdej wojny, nie tylko operacji pokojowych, misji stabilizacyjnych i tak dalej – ale również płomiennej przyjaźni i strategicznego partnerstwa.

Stanisław Michalkiewicz
http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=4199
0 x



ODPOWIEDZ