Drodzy forumowicze i goście!

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Kosmos - co ukrywa NASA

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 4730
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 538
x 180
Podziękował: 7698 razy
Otrzymał podziękowanie: 8181 razy

Kosmos - co ukrywa NASA

Nieprzeczytany post autor: chanell » środa 09 kwie 2014, 16:36

Co NASA ukrywa o kosmosie? Przeczytaj skandalizujący wywiad z 2008 roku!

CO NASA UKRYWA PRZED NAMI?

W następstwie serii zdarzeń, do których „miało” dojść 16 marca 2003 roku, udało mi się w końcu przeprowadzić bezpośrednią rozmowę z astrofizykiem Jamesem McCanneyem.

Rick Martin: Zanim zaczniemy, chciałby zapytać, co pan myśli o badaniach drą Aleksieja Dimitriewa? Czy zgadza się pan z tym, co on głosi?

James McCanney: Tak. Dimitriew jest eksperymentatorem, a częściowo fizykiem teoretycznym, jednak głównie naukowcem obserwatorem, naukowcem specjalizującym się w badaniu atmosfery. Jest tym, który odkrył tornada na Słońcu i cały szereg innych zjawisk. Opowiadał o próżni i o tym, co zmierzyli w atmosferze, no i o innych rzeczach w kosmosie, których w zasadzie nie umieli wytłumaczyć. Mierzyli je, ale nie wiedzieli, o co chodzi. No i kiedy dostali moja prace, stwierdzili: „To wyjaśnia wszystko, co zaobserwowaliśmy”. Tak więc, o to właśnie chodziło. Był kierownikiem zespołu, z którym współpracowałem w latach dziewięćdziesiątych w Rosji. Potem, około roku 2000, wkroczyła tam NASA [National Aeronautics and Space Administration - Narodowy Zarząd Lotniczy i Kosmiczny]. Było to oczywiście wtedy, gdy Rosja nie miała pieniędzy. Ludzie zarabiali tam po 75 dolarów miesięcznie i usiłowali publikować swoje prace za własne pieniądze. Te) było wręcz niedorzeczne. No j wkroczyła tam NASA i zaczęła pompować w nich pieniądze, lecz zastrzegła: „Jeśli będziecie dalej nauczali tego, co głosi McCanney, nie dostaniecie ani grosza”.

Martin: Czy ma pan jakąś teorię lub informacje dotyczące tego, kto w NASA stoi za tak diabolicznym ukrywaniem wiedzy?

McCanney: Tak, to oczywiste, wiem to od dawna. To kontrola przestrzeni kosmicznej.

Martin: Czy może pan mówić na ten temat?

McCanney: Oczywiście. NASA to zbiorowisko naukowców. Tak przynajmniej zwykliśmy o niej myśleć – inżynierowie, którzy zbudowali pojazd kosmiczny itd. NASA należy do NSA [National Seeurity Agency - Agencja Bezpieczeństwa Narodowego] i pozostaje pod jej zarządem. Nad NASA jest pewna grupa, która ją kontroluje. Daniel Goldin, który dołączył do NASA w latach dziewięćdziesiątych, przyszedł z CIA z zadaniem utajnienia lub przynajmniej ograniczenia dostępu do NASA. Kiedy pojawił się tam, pierwszą rzeczą, jaką zrobił, było zmuszenie wszystkich, zarówno kierownictwa, jak i pracowników niższego szczebla oraz współpracowników z zewnątrz, którzy pracowali na rzecz NASA, do podpisania typowego dla NSA oświadczenia o zachowaniu w tajemnicy wszystkiego, co dotyczy ich pracy w NASA. NSA jest elementem rządu nad rządami. Jeden Ogólnoświatowy Rząd już istnieje i to wszystko dotyczy głównie tego.

Martin: Czy kryją się za tym jezuici?

McCanney: Jezuici? [śmieje się]. Watykan ma duży udział w ogólnoświatowym rządzie i jest w tym jakaś część prawdy. Chodzi tu o ogólną sytuację na świecie i dosłownie setki rodzin, które są z tym związane. Są bardzo bogaci, są we wszystkich krajach świata, rządzą polityka, pieniądzem i bankami. To duża sieć i wielu ludzi.

http://kefir2010.wordpress.com/2013/09/ ... 2008-roku/


Wywiad ma prawa autorskie i nie mogę wkleić całego.Podaję link do strony.Polecam ,bo bardzo ciekawy !!
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 10
Podziękował: 5089 razy
Otrzymał podziękowanie: 1577 razy

Re: Kosmos - co ukrywa NASA

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » środa 09 kwie 2014, 22:10

Zawsze znajdą się sposoby, by coś "przemycić". ;)
Ty wstawiłaś część, ja wstawię kawałek, później ... i tak będziemy mieli całość, nim zniknie z netu. :D

EDYCJA:

cd:
Jarek Kefir pisze:Martin: Zamierzałem nawiązać do nazistów, o to mi chodziło.

McCanney: Tak. Wielu ludzi z administracji Busha to potomkowie nazistów lub tych, którzy pomagali nazistom. Zdają sobie sprawę, że kosmos jest ostatnim źródłem zasobów naturalnych. Kontrola kosmosu jest głównym zagadnieniem, na którym się koncentrują. To ich ostateczna linia obrony.


PLANETA „X” l TOWARZYSZĄCE JEJ KOMETY

Martin: Czego boi się NASA w odniesieniu do wiedzy o planecie „X”? Czy ma to jakiś związek z Sumerami i Annunakami? A może chodzi o coś innego?

McCanney: Osobiście tego nie twierdzę, ale wiedza o tym, że istnieje to „Coś Wielkiego”, co regularnie się pojawia, jest bardzo stara. To cześć tajemnicy utrzymywanej na bardzo wysokim szczeblu w tych grupach, takich jak Watykan. Chodzi o to, że pierwszą rzeczą, jaką zrobił Watykan po pojawieniu się komety Hale-Boppa, było zbudowanie światowej klasy obserwatorium w Arizonie i przekazanie go astronomom. Pewnie zastanawia się pan po co? Potem zbudowali jeszcze jedno. Najbardziej interesujące było to, co nastąpiło, kiedy kometa Hale-Boppa odleciała – myśleli, że to właśnie to „Coś Wielkiego”.

Wróćmy jednak do roku 1991. Kometa Hale-Boppa została oficjalnie odkryta w roku 1995 przez Alana Hale’a z Nowego Meksyku oraz Japończyka nazwiskiem Bopp. Obaj odkryli ją tej samej nocy, wiec nazwano ją od ich nazwisk.

Jest dla mnie jasne, jeśli spojrzy się na moje notatki o Harringtonie, że jedną z rzeczy, którą on obserwował, musiała być kometa Hale-Boppa. Jej jądro było ogromne. Powodem, dla którego NASA z miejsca ograniczyła dostęp do tych informacji, kiedy zdała sobie sprawę, że ktoś umieścił część z nich w Internecie, było to. że pierwszy lepszy astronom, taki jak na przykład ja. wiedziałby, mając do dyspozycji nawet tak mały zasób danych, jak określić masę jej centralnego jądra.

Służy do tego niewielkie równanie. Używają go cały czas dla określania mas gwiazd centralnych, kiedy występują ich wahania – mogą wtedy określić promień ciała, które orbituje wokół takiej gwiazdy. Tak więc, wystarczy tylko znać okresu obrotu i promień orbity obiektu krążącego wokół większego ciała. Znając oba parametry, można obliczyć masę obiektu. Wystarczy niewielkie równanie z zakresu mechaniki ciał niebieskich.

Dysponując zatem niewielką informacją, która jest di w Internecie, każdy może obliczyć masę komety Hale-Boppa, dowodząc, że ma ona rozmiary porównywalne z planetą i że się zbliża.

Jeszcze jedna sprawa
W roku 1991 to, co zobaczył Harrington, to były dwie rzeczy: kometa Hale-Boppa i coś jeszcze, coś znacznie większego, co się za nią kryło. Planeta X. Przynajmniej ja tak uważam. W roku 1991 kometa Hale-Boppa była na kursie kolizyjnym z Ziemią. Wystarczyło kilka zdjęć, aby wytyczyć jej orbitę, i okazało się że jest ona niemal na kursie kolizyjnym z Ziemią.

Martin: Nic dziwnego, że był taki raban.

McCanney: I to potężny. Kiedy już się rozniosło, o co chodzi, zadzwoniłem do Ośrodka Kosmicznego Goddarda [Goddard Space Center] i zapytałem ich sekretarkę: „Co się dzieje? Słyszałem o tej komecie
” A ona na to: „Mój Boże, to jest wielkie!” Z początku pomyślałem, że chodziło jej o to, że to nowość, wielka wiadomość. W rzeczywistości miała na myśli jej rozmiary porównywalne z rozmiarami planety. Cały czas ją śledzili.

Widzi pan, w tym miejscu zaczyna się podział, bo właśnie dopiero wtedy wielu naukowców, nawet z Ośrodka Goddarda, dowiedziało się o tym. Tymczasem śledzono ją już od roku 1991, a możliwe że jeszcze wcześniej. Harrington też ją odkrył, ponieważ z jego zapisków z roku 1991 wyraźnie widać, że wiedział, gdzie skierować wzrok, aby ją zobaczyć.

A jak wiadomo, dawno temu
jeden z towarzyszy Nibiru dokonał potężnych zniszczeń na Ziemi.

Martin: Towarzyszy?

McCanney: Tak. towarzysz. Ten, który stał się później Wenus. Velikovsky[1] miał rację, twierdząc, że Wenus była kiedyś ogromną kometą, która przedzierała się przez układ słoneczny i została przechwycona przez pole grawitacyjne Jowisza, zaś po około 600 latach od momentu przechwycenia zbliżyła się do Ziemi, po czym ustabilizowała się, stając się planetą, jaką dziś znamy.

Otóż kometa Hale-Boppa była tu około 4200 lat temu. W tym samym czasie Jowisz przechwycił Wenus. Oba obiekty były mniejszymi towarzyszami Nibiru. Dlatego nie chcieli, aby ktokolwiek dowiedział się o towarzyszu komety Hale-Boppa, bo wiedzieli, że jest on na kursie kolizyjnym z Ziemią, wiedzieli również, że jest to towarzysz większego ciała, które było przyczyną wszystkich problemów. Nie zdawali sobie jednak sprawy, że kometa Hale-Boppa też była jednym z jego towarzyszy. Teraz, kiedy nadchodzi niszczyciel, to Coś Wielkiego, Nibiru, towarzyszy mu ich cała świta.

Martin: Zgaduję, że kometa NEAT jest jednym z członków tej świty?

McCanney: I w tym właśnie rzecz. Kiedy kilka tygodni temu stanęliśmy przed nawałą tych komet, ani razu nie wspomnieli o komecie NEAT, C-2002/VI. Najwyraźniej wszystko to zbliża się od strony południowej półkuli.

Wtedy Harrington oczywiście wiedział bardzo dobrze, gdzie ona była. i to z powodu, który już podałem. Warto zauważyć, że kiedy historia Harringtona ujrzała światło dzienne, rząd próbował wystosować oświadczenie poprzez niektórych astronomów, którzy występują w radiu, tych od dezinformacji, którzy oświadczyli: „No cóż, na podstawie nowych danych dokonaliśmy korekty mas tych planet i możemy stwierdzić, że panujemy nad sytuacją”.

Rzecz w tym, że, to, iż widzimy, że te planety [Uran i Neptun] są „ściągane w dół”, niczego nie załatwia. To daje tylko korektę ich położenia w płaszczyźnie planet [ekliptyce]. Ten obiekt był wystarczająco duży już wtedy, w roku 1991, żeby ściągać Urana i Neptuna z ich orbit. Jest aż tak wielki!

Rozumie więc pan obawy dotyczące tego towarzysza. Oni wszyscy wiedzą, również Watykan, że to właśnie towarzysz był przyczyną zniszczeń ostatnim razem. No i potem ten towarzysz stał się Wenus. To, czego nie rozumieją, to to, że jest bardzo trudno opracować ich orbity i NASA uczy się tego z wielkim trudem. Nie udało się im przewidzieć trasy Hale-Boppa, ponieważ zmieniała się codziennie. To była jedna ze spraw, jaką zajmowaliśmy się w Grupie Millenijnej – śledzenie dziennych zmian jej orbity na rządowych stronach efemeryd[2].

Martin: Czy kometa NEAT była niespodzianką? Czy pojawiła się nie wiadomo skąd, czy też spodziewali się jej?

McCanney: Nie. Kometa NEAT to kolejne wielkie jądro wielkości planety, co najmniej wielkości Księżyca, a może i większe. NASA wiedziała, że się zbliża. Prawdopodobnie zaobserwowali ją już wiele lat temu jako część zbliżającej się nawały, którą uważam za część świty Planety X. Nie chcieli, aby ktokolwiek się o tym dowiedział, z prostego powodu – wiedzieli, że zbliży się okrążając Słońce i że jest duża. Prawdopodobnie zupełnie nie spodziewali się, że będzie tak jasna, jak była. Była widoczna na dziennym niebie tuż obok Słońca, kiedy je mijała – przez 12 godzin, kiedy się zbliżała.

Martin: To rodzi oczywiste pytanie: ilu jeszcze tych towarzyszy możemy się spodziewać?

McCanney: Nie wiemy. Oczywiście NASA ma bardzo dobre dane na ten temat. Inny ważną rzeczą, jaką chciałem już wcześniej powiedzieć w odniesieniu do komety Hale-Boppa, jest to, że w sześcioletnim okresie w latach 1991-1996, kiedy rzeczywiście dotarła do pery helium[3], straciła trzy miesiące na przybycie ze względu na to, że ciągnęła za sobą ogromny ogon. Tylko dlatego nie nastąpiło bezpośrednie zderzenie z Ziemią. Mówiąc „bezpośrednie zderzenie”, nie mam tu, oczywiście, na myśli uderzenia w powierzchnie Ziemi, ale to, że znaleźlibyśmy się w odległości około miliona mil (1600000 km] od niej. Każdy, kto zna się na rzeczy, wie, że to oznaczałoby ogromne zniszczenia na naszej planecie. Nastąpiłyby potworne pływy. Jedynie dzięki temu, że coś ją zwolniło, rozminęliśmy się z nią.

Martin: To prowadzi do kolejnego pytania, które brzmi: dokąd leci NEAT?

McCanney: NEAT zawróciła. Określenie jej orbity to zadanie numer 4 w mojej południowo-amerykańskiej ekspedycji, jako że straciła ona dużo energii, kiedy okrążała Słońce, i przejęła sporo materiału z ogona. Tak wiec nie wróci i nie uderzy w Ziemię. NASA stale mówi: „Och, ci ludzie myślą, że uderzy w Ziemię”. Nie, nie. Nikt nic nie mówi na temat zderzenia z Ziemią. Oni kpią sobie z ludzi i tak naprawdę to ich agenci wpuścili te historie do Internetu, żeby mogli sobie potem kpić z ludzi. To cześć ich kampanii dezinformacyjnej.

Martin: Kiedy kometa rozmiarów NEAT lub planeta tej wielkości przelatuje obok Słońca, jakie są skutki jej „oddziaływania na odległość”?

McCanney: Flara, która wytrysnęła ze Słońca i jest widoczna na wielu zdjęciach, dogoniła kometę i uderzyła w jej ogon.

Martin: Flara o długości 8000000 kilometrów?

McCanney: Tak. Gdyby wytrysnęła w stronę Ziemi, znokautowałaby nas. ale, na szczęście, poszła w zupełnie innym kierunku.

Zastanówmy się jednak nad czymś innym. To, czego pan nie widział, ale ja tak, to coś, co wydobywało się z NEAT
Jeśli przyjrzy się pan uważnie, zobaczy pan cienkie jak igła pasemko wychodzące bezpośrednio ze Słońca i dalej z jądra po prawej stronie ekranu. Łączy się z Merkurym. Merkury znajdował się w koniunkcji[4] z NEAT, kiedy przemierzała ekliptykę. Ta linia, którą widzi pan na zdjęciach Słońca, łączy się z Merkurym.

Ustawmy więc Ziemię, o tam. Co by było, gdyby Ziemia przesunęła się o 90 stopni i nie bylibyśmy bokiem do niej? Wówczas znaleźlibyśmy się na drodze tej flary lub przyjęlibyśmy na siebie elektryczne wyładowanie pochodzące z NEAT. O tym właśnie opowiadają starożytni, o kornetach i piorunach przemieszczających się po niebie. Oni byli świadkami tych zjawisk – Zeusa ciskającego pioruny w Marsa. Oni to wszystko widzieli.

Martin: Czyli że ich opowieści są dosłowne, nie mają charakteru metaforycznego?

McCanney: Nie, to nie były metafory. Kiedy Wenus zbliżyła się do Marsa, uderzyła wyładowaniem elektrycznym i w atmosferze Marsa rozgorzały zorze. Wyglądało to, jakby wąż sięgał po Marsa, to dosłownie wyssało całą jego atmosferę i wody. Oni to widzieli. Wiedzieli, że wcześniej Mars był planetą bogatą w wodę, był błękitną planetą, tak jak Ziemia. Mars ma teraz bardzo cienką atmosferę a Wenus bardzo gęstą i grubą, kilka tysięcy razy gęstszą od ziemskiej, jednak procentowo składy atmosfer Wenus i Marsa są identyczne, co oznacza, że zostały one uformowane w tym samym kotle i przekazały je sobie,

Martin: Chciałem jeszcze zapytać o Velikovsky’ego. Pan bardzo go przypomina, chociażby w tym, że miał on, tak jak pan teraz, nieprzyjemne doświadczenia. Często go wyśmiewano, ale w końcu okazało się, że miał rację.

McCanney: Nie ma już najmniejszych wątpliwości, że Velikovsky miał racje. Najciekawsze w jego przypadku jest jednak to, że on wcale nic studiował astronomii, a jedynie badał kalendarze!
http://kefir2010.wordpress.com/2013/09/ ... 2008-roku/
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Kiara
Posty: 3692
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 15:10
x 145
Podziękował: 1633 razy
Otrzymał podziękowanie: 3723 razy

Re: Kosmos - co ukrywa NASA

Nieprzeczytany post autor: Kiara » środa 09 kwie 2014, 23:55

cd......


McCanney: Nie ma już najmniejszych wątpliwości, że Velikovsky miał racje. Najciekawsze w jego przypadku jest jednak to, że on wcale nic studiował astronomii, a jedynie badał kalendarze!

KOMETY l FIZYKA PLAZMY

Martin: Pomówmy teraz o pańskiej koncepcji komet i plazmy. Co to jest plazma?

McCanney: Plazma jest jakby czwartym stanem materii. W środowisku próżni, gdzie mamy tylko gazy i wysoką energię, na przykład duże ilości światła pochodzącego ze Słońca, które rozbija atomy na wolne elektrony, jony, obojętne atomy oraz inne formy energii, takie jak zmagazynowany magnetyzm, zmagazynowane pola elektryczne
to właśnie jest plazma. Wzajemne oddziaływania tego wszystkiego są tym, co nazywamy fizyką plazmy, i właśnie to badamy. W zasadzie to kwintesencja plazmy.

Martin: Porozmawiajmy o kometach. To nie są brudne śnieżne kule. Czym one są?

McCanney: Pozwoli pan, że zacznę od tego
W środowisku astrofizyków od dawna toczy się spór między facetem o nazwisku Chapman i Szwedem Hansem Alfhenem. Chapman utrzymuje, że kosmos jest elektrycznie obojętny. Alfhen wręcz przeciwnie, że w kosmosie znajduje się plazma, która wyczynia dziwne rzeczy i że nie wiemy, co jest tego przyczyną. Krótko mówiąc, kosmos nie jest elektrycznie obojętny i przejawia znaczną aktywność elektromagnetyczną. Stany Zjednoczone są miejscem, gdzie są pieniądze, więc na razie wygrał Chapman.

Studentów kierunków nauka o kosmosie, astrofizyka i fizyka naucza się bardzo prostego problemu. Chodzi o to, że jeśli weźmiemy ładunek i umieścimy go w przestrzeni kosmicznej, to bardzo szybko – można nawet obliczyć jak szybko – otoczy się, nie pozwalając, aby był widzialny elektrycznie w jakiejkolwiek części kosmosu. To własność osłonowa i jeśli występuje pole magnetyczne, z jakiegoś powodu wokół obiektu dzieje się to samo, będziemy mieli efekt plazmatyczny. I właśnie to jest jednym z powodów, dla których nasza grawitacja znana jest pod postacią siły całkowicie niezależnej od elektromagnetyzmu, ponieważ te elektromagnetyczne siły są tak ekranowane, że grawitacja „widzi poprzez nie”.

W tym stanie rzeczy Chapman, jak gdyby wygrał te teoretyczną batalię. Tak wiec od dziesiątków lat mamy do czynienia z ligą Chapmana i jego fizyka jest podawana we wszystkich podręcznikach, w następstwie czego wszyscy studenci wyrastają w przekonaniu, że kosmos jest elektrycznie obojętny, zaś świeżo upieczony magister niewiele ma do powiedzenia, aby móc to zmienić. Ze mną było podobnie. Tyle że ja zdałem sobie sprawę, i chyba nikt z tych ludzi poza mną, że dane, które zaczęły napływać z sond kosmicznych, nic zgadzają się z teorią. Kosmos okazał się aktywny elektromagnetycznie i to w znacznym stopniu.

Wszystko to działo się w roku 1979, kiedy byłem młodym asystentem na Uniwersytecie Cornella i miałem dostęp do wszystkich danych nadchodzących z sond Voyager i Pioneer, kiedy leciały w kierunku Jowisza i Saturna. Było to jeszcze, zanim NASA zdała sobie sprawę, że musi trzymać te dane w tajemnicy przed ludźmi takimi jak ja, którzy interpretują je inaczej, niż by sobie tego życzyli.

A dane mówiły coś zupełnie innego. Obserwowano bardzo dziwne zjawiska elektromagnetyczne: szprychy w pierścieniach Saturna, potężne wyładowania elektryczne, pierścieniowe prądy o natężeniu milionów amperów przepływające wokół planety. Zjawiska, które po prostu nie mają sensu w myśl obowiązujących teorii. Potem był protonowy wiatr. Tym, co przykuło moja uwagę, było to, że wiatr protonowy wydobywał się, zarówno z Jowisza, jak i Saturna, a jest to zjawisko, które obserwujemy tylko na Słońcu. Interesujące, że dostrzegli tylko wiatr protonowy, a nie zauważyli wiatru elektronowego neutralizującego ten pierwszy.

Tak więc wyglądało na to, że kosmos nie był tym, czego się spodziewali. Spodziewali się, że Jowisz będzie zmarzniętą na kość kulą wodorową, bardzo sterylną, a tak nie jest. Jest on niesamowicie dynamiczny, posiada potężne pole magnetyczne. Tak więc, kiedy udali się na Wenus, kiedy zwrócili się ku innym planetom, okazało się, że są zupełnie inne, niż się spodziewali.

Tak się złożyło, że w tym czasie byłem na Uniwersytecie Cornella i miałem już skompletowaną większość założeń i danych do mojej pracy na temat inkluzji pól elektromagnetycznych i mechaniki ciał niebieskich. Rozumiałem, skąd się to bierze. Kiedy zobaczyłem napływające dane. rozpoznałem to. To jest coś, o czym żaden z tych facetów od chapmanowskiej fizyki nie ma najmniejszego pojęcia. Wciąż starali się interpretować to, co obserwują, jako zjawiska grawitacyjne.

W tym czasie studiowałem również komety jako uzupełnienie tego, co robiłem. Zrozumiałem, że komety nie mogą być brudnymi „kulami śnieżnymi”, jak się je nazywa. Było dużo danych wskazujących na to, że komety oddziałują elektrycznie ze Słońcem oraz że zaobserwowano wokół nich elektryczne wyładowania. Wówczas nie wiedziałem, co wywołuje te elektryczne pola, ale miałem przeczucie, że przyczyna musi wiązać się ze Słońcem. Wiedziałem, że komety oddziałują ze Słońcem i że jądro komety zostaje naładowane ujemnie.

Wtedy wreszcie, w latach 1979-1980, dotarło do mnie, że to musi być wynik różnicowych pływów w wietrze słonecznym. Inaczej mówiąc, w wietrze słonecznym było więcej protonów niż elektronów. To nasunęło mi wizję

nowego modelu syntezy. Zdałem sobie sprawę, że synteza musi zachodzić w słonecznej atmosferze, a nie w jądrze. Wtedy zrozumiałem, że korona elektronów otaczająca Słońce jest w rzeczywistości przestrzenią nadatomową oraz że Słońce poniżej jej jest dodatnio naładowane, zaś elektrony korony sprawiają, że Słońce wydaje się z zewnątrz naładowane ujemnie.

To bardzo złożone zjawisko, to, w jaki sposób słoneczne wiatry otwierają dziury w koronie i wystrzeliwują na zewnątrz za sprawą elektrostatycznego przyspieszenia protonów w czasie ich ruchu przez koronę. Właśnie dokładnie to obserwujemy. Tymczasem cały czas, nawet jeszcze teraz, NASA utrzymuje, że energia słoneczna pochodzi z jego jądra. Nic bardziej błędnego.

Kiedy byłem na Uniwersytecie Cornella, poznałem Hansa Bethe, fizyka noblistę. który stworzył obowiązujący do dzisiaj model Słońca, Bethe przyjaźnił się z Albertem Einsteinem i obaj dostali Nagrody Nobla. Bethe został nagrodzony w dziedzinie chemii za opracowanie zrozumiałego modelu syntezy, którym się obecnie posługujemy, zgodnie z którym reakcje łańcuchowe powodują powstawanie większych atomów i wydzielanie ciepła. To właśnie on wykonał wstępne obliczenia ciepłoty Słońca i innych rzeczy, które zgadzają się z tym, co obserwujemy.

Usiadłem i zacząłem z nim rozmawiać na ten temat. Powiedziałem mu, że układ słoneczny musi być aktywny elektrycznie oraz że komety nie mogą być kulami brudnego śniegu. Patrzył na mnie i wtedy zrozumiałem, że o tym wie, podobnie jak Einstein. Wiedział też, że
jedną z ostatnich rzeczy, jaką zajmował się Einstein przed śmiercią, było bardzo uważne studiowanie prac Velikovsky’ego, ponieważ wiedział, że w ogólnej teorii względności brak czegoś wielkiego, a konkretnie pola elektromagnetycznego. Nie może być tak. że grawitacja wpływa na światło, zaś pola elektromagnetyczne otaczające gwiazdy nie wpływają na nie. Wiedział, że te czynniki nie zostały uwzględnione w ogólnej teorii względności i właśnie nad tym pracował tuż przed śmiercią. Hans Bethe powiedział mi, że Einstein starał się rozwiązać właśnie ten problem. Powiedziałem mu: „Mam kłopoty z publikowaniem. Odrzucają moje prace. Czy może mi pan coś poradzić?” W odpowiedzi odrzekł: „Niech pan spróbuje publikować w niemieckich pismach”. Tak też zrobiłem. Moje prace zaczęto w końcu publikować w Holandii.

Martin: Interesujące, więc w końcu musiał pan udać się za morze.

McCanney: Tak, były dwa magazyny wydawane w Holandii: Astraphysics & Space Science (Astrofizyka i nauka o przestrzeni kosmicznej) oraz The Moon & The Planets (Księżyc i planety). Kontakty z nimi zawdzięczam Hansowi Bethe.

Martin: Wygląda na to, że dobrze panu poradził.

McCanney: Tak, tyle że kiedy ten materiał ujrzał światło dzienne, ludzie z Uniwersytetu Cornella zdębieli.

Martin: Z jakiego powodu?

McCanney: Ponieważ używałem szyldu Uniwersytetu Cornella i jednocześnie stosowałem niechapmanowską fizykę z przypisanym do niej szyldem Uniwersytetu Cornella. Tego nie mogli ścierpieć i kiedy w końcu dotarli do moich wszystkich prac i przepuścili je przez swój Wydział Nauk o Przestrzeni Kosmicznej, zdali sobie sprawę, że moje prace potwierdzają hipotezy Velikovsky’ego.

Carl Sagan, profesor emeritus Katedry Astronomii Donalda Duncana, który to tytuł uchodzi za bardzo ekskluzywny na Uniwersytecie Cornella, był tym, który najbardziej zaszkodził Velikovsky’emu. Dzieki temu zyskał sławę. Niewielu ludzi wie, że to on przewodził krucjacie przeciwko Velikovsky’emu, który sprzedał miliony książek na całym świecie. Sagan oskarżał go, że podawał się za geologa, naukowca specjalistę od planet, astronoma itd., aby dowieść, że jego tezy w żadnym przypadku nie mogą być prawdziwe. Dzięki temu dostał program Cosmos, był rzecznikiem środowiska astronomicznego, które pogrzebało Velikovsky’ego. I oto w zaledwie dwa lata później pojawiam się na Uniwersytecie Cornella i wykorzystuję ich dane, aby udowodnić, że Velikovsky miał rację.

SKUTKI PRZELOTU „PLANETY X”

Martin: Pomówmy jeszcze trochę o „Planecie X”. Wiem, że nie lubi pan wypowiadać się na temat ram czasowych, ale czy ma pan jakieś pogląd na ten temat? Mamy rok spokoju, czy może sto lat?

McCanney: Tego nie wiem i właśnie po to organizuję wspomnianą ekspedycję.

Martin: Zatem nie ma pan w tej chwili poglądu na ten temat?

McCanney: Prywatnie mam, ale obawiam się wypowiadaniu w sprawie dat, bo ludzie chwytają potem za słowa.

Martin: A bardziej ogólnie?

McCanney: No dobrze. Powiem tak, kometa Hale-Boppa, NEAT i pozostałe pięć, które oglądaliśmy w lutym
widzieliśmy, że pięć komet bardzo zbliżyło się do Słońca. Pierwsza to Kudo-Fujikawa, druga – NEAT IV, kolejnej nie nadano nazwy – nadleciała kierując się w bok Słońca z prędkością około 160 milionów km/h, no i była jeszcze jedna mała kometa, jądro, która skierowała się w Słońce, ta u dołu z lewej strony zdjęcia. NEAT przeszła niżej. Uważa się, że jest to obiekt, który oddzielił się od NEAT i poszedł w dół, wszedł w słoneczną flarę, tam gdzie te wielkie, przypominające balon, długie pasma plazmy wychodzą ze Słońca. To w reakcji na uderzenie tego obiektu.

No, ale pana pytanie dotyczyło Planety X. Indianie plemienia Hopi wierzą, że kometa Hale-Boppa (1995) była Niebieską Kachiną, która była prekursorem wyprzedzającym Planetę X o dziesięć lat. Te dziesięć lat jest tu terminem bardzo względnym. Chodzi o to, że jeśli kometa Hale-Boopa była towarzyszem „Czegoś Wielkiego” 4200 lat temu – tle wynosi cykl, a nie 3600 lat – wówczas to „Coś Wielkiego” będzie tu w ciągu najbliższego dziesięciolecia.

I druga sprawa. Ludzie koncentrują się na planecie X lub Nibiru. Chodzi mi o to, że ja badam obiekty pozasłoneczne. NEAT nie pasowała na przykład do niczego, co widzieliśmy przedtem. Była to kometa zupełnie nowego rodzaju, tak więc nie sposób powiedzieć, czy była związana z Nibiru, czy też nie.

Martin: Więc jest to zupełnie nieznany obiekt?

McCanney: Tak. I stąd logiczny wniosek: jeśli pojawił się nagle, ni stąd ni zowąd, to czy, ni stad, ni zowąd, może pojawić się jeszcze jeden i zbliżyć się do Ziemi, i wpłynąć na nią? No i w ten oto sposób dochodzimy do „oddziaływania na odległość”. To coś niekoniecznie musi w nas uderzyć. NASA ciągle powtarza: „Jeśli to coś w nas uderzy”. Nie! To wcale nic musi w nas uderzać.

Gdyby ta flara uderzyła w nas, gdyby wystrzeliła i poszła za NEAT, to byśmy zobaczyli. Za pięć lat mnóstwo ludzi umierałoby na raka, ponieważ rozsadziłaby naszą magnetyczną tarczę i każdy, kto w tym momencie byłby zwrócony ku Słońcu, zostałby przypieczony.

Dimitriew powiedział mi, że w latach dziewięćdziesiątych była flara słoneczna, która uderzyła w Ziemię. My [USA] znajdowaliśmy się w tamtym momencie, w momencie gdy pole magnetyczne zostało wyzerowane, po nocnej stronie. Rosja była zwrócona ku Słońcu i właśnie obserwują narastanie przypadków raka będącego wynikiem tej flary.

Martin: To zadziwiające i prowadzi na obszary, na których może pan nie czuć się wygodnie. Moja żona chciałaby jednak wiedzieć, jaki wpływ w najbliższych latach będą miały te wibracyjne zmiany na ludzi.

McCanney: Powiedziałbym, że dwojakie. Na całym świecie daje się odczuwać silne tendencje polaryzacyjne.

Są ludzie, którzy podnoszą swoją świadomość i coraz lepiej rozumieją nasze miejsce w kosmosie, to, że musimy pokojowo współdziałać, zaprzestać beztroskiego używania bogactw mineralnych naszej planety. Musimy zapewnić przyszłość następnym pokoleniom. Ci ludzie zostaną wyniesieni i będą porozumiewać się na wyższym, niemal mentalnym, duchowym poziomie, rozumiejąc, że nie można tolerować na Ziemi małostkowych wojen i zużywać na nie wszystkich naszych zasobów.

Po drugiej slronie znajduje się globalna organizacja, która kontroluje cały świat i utrzymuje go w zasadzie na poziomie niewolnictwa. Ta organizacja i rodzinne elity staną się jeszcze gorsze w swoich działaniach. Ci ludzie są zdecydowani dalej toczyć wojny i siać zniszczenie.

Martin: Porozmawiajmy jeszcze o zmianie miejsc biegunów Ziemi i w jaki sposób te zmiany wpłyną na nasze pole magnetyczne?

McCanney: Po pierwsze, pole magnetyczne Ziemi jest błędnie rozumiane. Większość tego pola jest rezultatem prądów, które przepływają wokół Ziemi. Nie powoduje go jakiś rodzaj magnesu znajdujący się w jądrze Ziemi. Pole magnetyczne, które nie pochodzi z naszego jądra, stałego składnika tego pola, jest bardzo luźno związane z żelazem i niklem. Ono nie jest podobne do pola małego magnesu, jakim bawiliśmy się w dzieciństwie. Większość naszego pola magnetycznego istnieje w formie prądów elektrycznych obiegających naszą planetę oraz w słonecznym wietrze, w pasie Van Allena, a także w innych formach, i z tego właśnie względu zbliżenie się do Ziemi komety o silnym polu elektromagnetycznym może wywrzeć na nas bardzo duży wpływ.

To dobry moment, aby wspomnieć, że Rosjanie przeprowadzili kilka lat temu badania płodów i doszli do wniosku, że te jeszcze nie narodzone płody dostrajają się do elektromagnetycznego rytmu kosmosu. Rosjanie byli świadomi elektromagnetycznej natury środowiska, podczas gdy na Zachodzie wciąż się powtarza: „Coś takiego nie istnieje”.

Potem wykonali badania statystyczne ustawień planet i temu podobnych spraw – pokrewnych astrologii – i przekonali się, że istnieje bardzo wyraźny związek między człowiekiem, jego życiem, sposobem, w jaki funkcjonuje, a pozycjami planet. Ustalili to nie tylko na przykładzie danych odnoszących się do człowieka, ale także do roślin i zwierząt.

Przekonali się, że coś w tym jest, ale nie rozumieli, dlaczego tak się dzieje. Kiedy jednak zdali sobie sprawę, że wszystkie planety rozładowują słoneczny kondensator, który tworzy się wokół Słońca za sprawą nadmiaru protonów w wietrze słonecznym, zauważyli też. że kiedy planety ustawią się w jednej linii, wpływa to na wzrost przepływu prądów, zaś kiedy wiele planet ustawi się w linii prostej, przepływ tych prądów rośnie stukrotnie.

I tak na przykład, kiedy Księżyc przechodzi w fazę nowiu, przez krótką chwilę blokuje wiatr słoneczny, a kiedy potem się odsuwa, wiatr słoneczny uderza i przełamuje nasze pole magnetyczne, wywierając potężny nacisk na naszą atmosferę. Fazy nowiu i pełni są okresami, kiedy Ziemia załamuje się pod potężną nawałą elektromagnetycznego naporu, stąd te wszystkie efekty, jakie wtedy obserwujemy.

Kiedy do systemu słonecznego wchodzi duża kometa, przełamuje słoneczne pole elektryczne i ukierunkowuje energię na Słońce, jak to zaobserwowaliśmy, i wtedy pojawia się coś, co nazywam polaryzacją. Ludzie, którzy starają się podnieść swoją świadomość, wznoszą się na jeszcze wyższy poziom, zaś ci ukierunkowani na wojny jeszcze zajadlej walą w bębny nawołujące do nich. Właśnie taką sytuację obserwujemy obecnie.

Martin: Jak pan sądzi, czego ludzie doświadczą? Czy będzie więcej chorób, większe niezrównoważenie, czy są jakieś teorie w tej sprawie?

McCanney: Pomówmy o prądach strumieniowych5 i pogodzie. Wszystko będzie bardziej nieprzewidywalne. Już to obserwujemy. Obserwujemy znacznie większe wahania temperatur niż zwykle. To samo będzie odnosiło się do ludzi. Ludzie, którzy tak naprawdę nie potrafią siebie kontrolować, staną się jeszcze bardziej nieprzewidywalni, ci, którzy są trochę niezrównoważeni, staną się bardziej niezrównoważeni, a ludzie zrównoważeni staną się jeszcze bardziej zrównoważeni. To jest proces polaryzacji. Nikt nie będzie już znajdował się w środku, będą same skrajności.

ETYKA NOWEJ KOSMICZNEJ RASY

Martin: Wróćmy do „punktu zerowego”, tematu politycznie niepoprawnego.

McCanney: Oto, co, jak mi się wydaje, ma miejsce, a dowiedziałem się tego, kiedy po raz pierwszy spotkałem się z Rosjanami. Oni mówią w takich kategoriach
Dimitriew mówi o „domenie próżni”, u nas z kolei nazywa się to „dalekim kosmosem”.

Kiedy spotkałem się z Walerym Uwarowem z Państwowej Akademii Bezpieczeństwa Rosji, powiedziałem mu: „Tot czego nie rozumieją w tym kraju [USA], to to, że istnieje wyższy poziom koncepcji. Kiedy już się dojdzie do tego poziomu hardware’u [oprzyrządowania], jak to jest nazywane w tym kraju [USA], można wszystko skopiować, można w pełni zrozumieć, jak coś działa, ale to nigdy nie będzie działać poprawnie, jeśli ma się złe intencje”. Kiedy powiedziałem to Waleremu, oczy unisty mu do rozmiarów talerzy i powiedział: „Jesteś pierwszą osobą z Zachodu, która to rozumie!”

Martin: To znaczy, że te rzeczy nie będą dopuszczalne w kosmosie w złych intencjach?


McCanney: W żadnym wypadku. Tymczasem ludzie stąd, ci od „czarnych operacji”, ruszyli na Wschód, żeby namówić ludzi o wyższym poziomie świadomości, aby przybyli tu i tchnęli tę świadomość w ich program kosmiczny. To stanowi prawdziwy problem na Zachodzie, ponieważ Rosja już to zna. Rosjanie przełamali więzy takiej filozofii i posuwają się do przodu. Walery powiedział mi, że przyspieszają, że mają kontakty. Powiedział mi wprost: „Twój kraj i twój naród nie dozna kontaktu, dopóki tego nie przełamiecie”. Ponieważ to jest jak ołowiany balast, który trzyma was, twój kraj, przy planecie. „Dopiero wtedy zaczniecie się rozwijać”. To było wręcz oczywiste.

Ci ludzie [Rosjanie] czynią ogromne postępy. I to nie dlatego, że mają budżet idący w setki miliardów. Do tego nie trzeba pieniędzy. Urządzenia nie są skomplikowane. Jest oczywiste, że starożytni potrafili podróżować w kosmosie i wiedzieli, jak osłonić się elektromagnetycznie, kiedy przemierzali przestrzeń kosmiczną. Napęd też mieli elektromagnetyczny.

Martin: Czy chciałby pan dodać coś jeszcze na zakończenie?

McCanney: Po pierwsze, chciałbym powiedzieć, że reszta świata znacznie wyprzedza Stany Zjednoczone pod względem świadomości oraz w postępie rozwoju gatunku ludzkiego. Po drugie, chcę zaznaczyć, że jako kraj, jako jego naród, musimy wziąć sprawy w swoje ręce i zawrócić z obecnej drogi, ponieważ od tego zależy przyszłość reszty świata. Znaleźliśmy się właśnie na etapie, który jest analogiczny do tego, w jakim były hitlerowskie Niemcy w roku 1939 tuż przed wybuchem II wojny światowej. Niemcy nie zawrócili wtedy swojego kraju z obranej drogi
podobnie jest z nami, tyle że tym razem możemy mieć znacznie większy problem od tego, jaki stanowiła II wojna światowa, jeśli tego nie zmienimy.

Wywiad z Jamesem M. McCanneyem Przeprowadził: Rick Martin
Tłumaczenie: Jerzy Florczykowski
Źródło oryginalne: http://www.TheSpectrumNews.org
Źródło polskie: „Nexus” nr 1 (33) 2004
Dalsze publiczne rozpowszechnianie tekstu wymaga pisemnej zgody „Nexusa”!

OD WYDAWCY

Niniejszy wywiad z Jamesom McCanneyem jest nieznacznie skróconą wersją wywiadu, który ukazał się w majowym numerze magazynu Spectrum z 2003 roku (The Spectrum, PO Box 1567, Tehachapi, CA 93581, USA; poczta elektroniczna: thespectrum@tminet.com, strona internetowa: http://www.TheSpectrumNews.org). Pełną wersję wywiadu można znaleźć na stronie http://www.jmccanneyscience.com/SpectrumMay2003.htm.

O AUTORZE

James M. McCanney studiował fizykę klasyczną na Uniwersytecie St. Mary, gdzie w roku 1970 uzyskał licencjat z fizyki i matematyki. Przez trzy lata nauczał fizyki i matematyki w Ameryce Środkowej i Południowej, gdzie zwiedzał ruiny starożytnych miast i stanowiska archeologiczne. Następnie wrócił na studia i w roku 1971 zdobył tytuł magistra z zakresu fizyki ciała stałego, który obronił na Uniwersytecie Tulane w Nowym Orleanie. W roku 1979 wstąpił na Uniwersytet Cornella w charakterze asystenta w katedrze fizyki, gdzie zdał sobie sprawę, że jego teoretyczna praca z zakresu elektrodynamicznej struktury układu słonecznego i wszechświata znajduje potwierdzenie w danych napływających z sond kosmicznych. Na skutek oporu środowiska astronomicznego wobec jego poglądów wkrótce usunięto go z tego uniwersytetu. Jego innowacyjne poglądy na fizykę plazmy oraz nowy model syntezy jądrowej zachodzącej w atmosferze słońca dostarczają podstaw do wyjaśnienia występowania pól elektrycznych i wyładowań oraz stanowią rdzeń jego teoretycznych modeli prawdziwej natury układu słonecznego. Więcej szczegółów na temat teoretycznego modelu plazmy i jej wpływu na planety, komety i układ słoneczny można znaleźć na jego stronie internetowej zamieszczonej pod adresem http://www.jmccanneyscience.com.

PRZYPISY

1. Immanuel Velikovsky (1895-1979), amerykański pisarz rosyjskiego pochodzenia, propagator odmiennych od oficjalnych poglądów na dzieje naszej rasy i Ziemi, Po zbadaniu mitów i podań ludów basenu Morza Śródziemnego doszedł do wniosku, że niektóre z nich są odbiciem prawdziwych zdarzeń. W swojej pierwszej książce Worlds in Collision (Zderzenie światów) wydanej w roku 1950 wysuwa przypuszczenie, że w odległych czasach elektromagnetyczne zakłócenia w systemie słonecznym spowodowały znaczne zbliżenie Marsa i Wenus do Ziemi, co z kolei zmieniło rytm jej obrotu, nachylenie osi i pole magnetyczne. Jego późniejsze książki to Ages in Chaos (Wieki chaosu) i Earth in Upheaval (Ziemia we wstrząsach), w której przytacza geologiczne i paleontologiczne dowody potwierdzające tezę, że Ziemie nawiedzały katastrofy. Kolejne książki to Oedipus and Akhnaton (Edyp i Echnaton), Ramses II And His Time (Ramzes II i jego czasy) oraz Peoples of the Sea (Ludy morza). Niechęć amerykańskiego środowiska naukowego do książki Worlds in Collision (Zderzenie światów) spowodowała, że jej wydawca musiał pod groźba bojkotu przez środowisko naukowe jego działu podręcznikowego odesłać Velikovsky’ego do innego wydawnictwa, które nie zajmowało się wydawaniem podręczników. – Przyp. tłum.

2. Dane dotyczące przebiegu przyszłego zjawiska astronomicznego, np. obliczone przyszłe położenia planet, momenty zaćmień, momenty minimów blasku gwiazd zmiennych. Pierwsze zachowane efemerydy zostały opracowane już w IV wieku p.n.e. i wciąż mają zasadnicze znaczenie dla astronomów i nawigatorów. – Przyp. tłum.

3. Punkt orbity heliocentrycznej ciała niebieskiego (np. planety lub komety) położony najbliżej słońca. – Przyp. tłum.

4. Konfiguracja dwóch dat niebieskich, w której mają one jednakową długość ekliptyczną. – Przyp. red.

Źródło: http://wolnemedia.net/



Kiaro zaznaczyłam tylko pytania Martina - chanell



Obrazek
0 x


Miłość jest szczęściem!

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 4730
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 538
x 180
Podziękował: 7698 razy
Otrzymał podziękowanie: 8181 razy

Re: Kosmos - co ukrywa NASA

Nieprzeczytany post autor: chanell » czwartek 10 kwie 2014, 01:43

No nie mam słów ....cóż za wspaniała współpraca !!! dziękuję :) :) :)
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

baba
x 66

Re: Kosmos - co ukrywa NASA

Nieprzeczytany post autor: baba » piątek 11 kwie 2014, 21:59

Też dziękuję Wam wszystkim Chanell, Kiaro i Dariuszu.. Wszystkie moje całe życie zbierane puzzle zaczynają się "układać". Bardzo mi się to podoba. :D
0 x



Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 10
Podziękował: 5089 razy
Otrzymał podziękowanie: 1577 razy

Re: Kosmos - co ukrywa NASA

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » sobota 12 kwie 2014, 13:15

Myślę, że poniższy artykuł będzie tu pasował.
Zachęcam do przeczytania:

piramidy całego świata

Z internetem jest inaczej niż z kioskiem z gazetami. Tam patrzę najpierw na tytuły gazet, potem na zawartość. Po niektóre z nich nie sięgam, choćby nie wiem, jak sensacyjne miały nagłówki. A zwłaszcza. Tymczasem wyszukiwarka internetowa podaje najpierw artykuły, potem się okazuje, że autorzy serwisu, który otwieram, mają zupełnie inne spojrzenie na świat. I jego koniec


Obrazek

Uaktywniły się piramidy na całym świecie – Układ Słoneczny ogarnia, nieznana chmura energii międzygwiezdnej

Tak pisze w lutym nnka, a właściwie kopiuje (podając źródło większego artykułu), ta informacja jest już w setkach powieleń, a są one przecież kopią anglojęzycznych njusów, takich jak: Worlds Pyramids Beaming Energy To Mysterious Space Cloud pełnych pięknych fotomontaży.

“Jakaś dziwaczna [dziwaczna - to bardzo naukowe stwierdzenie] energia atakuje, a niektóre z największych i najbardziej znanych na świecie piramid generują intensywne ilości energii. Kilka przypadków niezwykłych wiązek energii wystrzelających z piramid jest dobrze udokumentowana [dokumentacja znana wyłącznie Redakcji]. Prawdopodobnie, piramidy przywraca do życia coś nieznanego, przybywającego do nas z kosmosu, tak jakby były do tego zaprojektowane. Gdzie jest kierowana ta energia i dlaczego? Prawie w tym samym czasie, ludzie na całym świecie zaczęli słyszeć i nagrywać przerażające dźwięki i odgłosy, które wydają się pochodzić jakby z samej Ziemi”.

Z najbardziej oczywistych dla mnie powodów nie powinienem dalej czytać. Od razu widać, że autor nie może się zdecydować, czy piramidy ożyły za sprawą energii z kosmosu (atakującej), czy też one same generują tę energię (wystrzelającą). Jednak nawet nie czytając, wzrok automatycznie wyłapuje z tekstu pewne słowa. I przepadłem.

Wnioski zazwyczaj są podobne: NASA fałszuje zapisy obserwacji, usuwa stamtąd fakty istnienia Dobrze Wiemy Czego. Naukowcy to ignoranci, nie akceptują zjawisk, które wychodzą poza oficjalną naukę. Ale my i tak wiemy (Dobrze Wiemy Co)!

W artykule pojawiają się konkretne nazwiska:

“Wybitny rosyjski astrofizyk, Aleksiej Dmitriew twierdzi, że wie, co się dzieje i jest to o wiele gorsze niż wynika z ostrzeżeń NASA i ESA. Nasz cały Układ Słoneczny wszedł w ogromny, potencjalnie niebezpieczny, międzygwiezdny obłok energii.

Dr Dmitriew wykazał, że oba próbniki Voyager 1 i Voyager 2 zgłaszały dawno, że cały Układ Słoneczny jest zagrożony. Co gorsza, Merav Opher, współpracujący z NASA heliofizyk z George Mason University twierdzi, że ten międzygwiezdny obłok energii jest niestabilny i burzliwy.

Interakcja strumieni magnetycznych chmury z magnetosferą Słońca i Ziemi, może powodować mutacje jądra Słońca lub naszej planety, anomalne wiry polne i magnetyczne permutacji tworzące superburze czy szalone zmiany pogody. A co najbardziej niezwykłe, powoduje atmosferyczne i podziemne harmoniczne odgłosy, które można słyszeć prawie na całej planecie.”


Co to znaczy, że “Voyager 1 i Voyager 2 zgłaszały dawno, że cały Układ Słoneczny jest zagrożony“? To są przecież satelity bezzałogowe, nie mogą oceniać skali i zasięgu zagrożenia! Spodziewam się, że to nieudany skrót myślowy, bardzo nieudany, bo dane analizują ludzie. Wtrącone dalej zdanie, właściwie emocjonalnie obojętne nabiera w tym towarzystwie innego znaczenia. Obłok energii jest niestabilny i burzliwy. Taka jego uroda, zwykły wiatr też taki potrafi być. Pojawia się jeszcze na scenie profesor dr Elchin Khalilov – wybitny naukowiec. Całość jest ciekawa, nadawałaby się na scenariusz dla The Muppet Show albo Fraggle Rock, gdyby nie złowieszcze zakończenie:

“Dmitriew ostrzega, aby przygotować się na najgorsze. Na globalną katastrofę, która wystąpi nie za dziesiątki lat od teraz, ale w najbliższym czasie“.


A piszę o tym, aby wyjaśnić, kto jest kim. Przede wszystkim powiedzmy sobie jasno: wszyscy są wybitni. I nawet jeśli ktoś nie jest astrofizykiem, to jeszcze nie znaczy, że nie jest astrofizykiem!

Obrazek Aleksiej Dmitriew – wybitny rosyjski “astrofizyk” – (Astrophysicist Dr. Alexey Dmitriev) to:

Дмитриев Алексей Николаевич (Alexey Dmitriev) - doktor nauk geologiczno-mineralogicznych, kandydat nauk fizyczno-matematycznych (stopień naukowy niższy od stosowanego tam stopnia doktora nauk – odpowiednika polskiej habilitacji), adiunkt Laboratorium Ekogeologii Syberyjskiego Wydziały Rosyjskiej Akademii Nauk. [Professor of Geology and Mineralogy, and Chief Scientific Member, United Institute of Geology, Geophysics, and Mineralogy, Siberian Department of Russian Academy of Sciences. Expert on Global Ecology, and Fast -Processing Earth Events].

Obrazek Elchin Khalilov – profesor geofizyki w Azerbejdżańskiej Akademii Nauk w Baku, doktor nauk geologiczno-mineralogicznych [Prof. Dr. Elchin Nusrat Khalilov - Vice President of World Organization for Scientific Cooperation(WOSCO), Vice President of International Academy of Science H&E (Austria, Innsbruck), Academician of Russian Academy of Natural Science]

Zajmuje się badaniem nad zmianami klimatycznymi, przewidywaniem trzęsień ziemi i aktywności wulkanicznej. Opublikował też pracę na temat związku zjawisk sejsmologicznych z aktywnością słoneczną: About possible influence of solar activity upon seismic and volcanic activities

Khaliov nie przyłożył jednak ucha do ziemi. Uważa, ze źródło dźwięków jest nad naszymi głowami: rozbłyski słoneczne, fale uderzeniowe wiatru słonecznego i strumieni cząstek generujących akustyczne fale grawitacyjne. “Powstają w górnych warstwach atmosfery a zwłaszcza na granicy atmosfery i jonosfery. Może być wiele przyczyn powstawania takich fal: trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów, huragany, burze, tsunami, itp. Jednakże, skala zaobserwowanego szum zarówno pod względem powierzchni pokrycia i jego moc znacznie przekracza te, które mogą być generowane przez wyżej wymienionych zjawisk.”

Obrazek Merav Opher – rzeczywiście astrofizyk

Doktor fizyki na Uniwersytecie w Sao Paulo, potem pracownik Wydziału Fizyki i Astronomii w George Mason University, od 2011 Wydział Astronomii w Boston University. Prowadzi badania w zakresie oddziaływań pola magnetycznego materii międzygwiezdnej z polem magnetycznym Słońca i innych gwiazd, łącząc modelowanie numeryczne z badaniami obserwacyjnymi. Dostępne w sieci publikacje, to: A simulation of a coronal mass ejection propagation and shock Evolution in the lower solar corona, 2008 oraz A strong, highly-tilted interstellar magnetic field near the Solar System, Nature 2009.

Warto wciągnąć ją w to zamieszanie, w końcu chmura wałęsającej się po kosmosie materii to nie byle co


Z jej badań wynika hipoteza, że pole magnetyczne Słońca tworzy na granicy heliosfery zewnętrzną powierzchnię w postaci jakby piany – magnetycznych bąbli, które są pierwszą obroną Układu Słonecznego przed wpływem działania materii międzygwiezdnej.

Obrazek

“Sprawa dziwnych dźwięków zatacza co raz szersze kręgi, pojawiają się nowe wątki. Choćby dane statystyczne, z których wynika, iż w rejonach gdzie zanotowano fenomeny dźwiękowe, znacznie wzrosła śmiertelność zwierząt hodowlanych. Takich sygnałów jest więcej.
Jeśli natomiast nie chcecie się martwić całą sprawą lub zaprzątać sobie głowy i ślimaka, może spodoba wam się inny komentarz znaleziony na jednym z forów, cyt.: „A ja uważam, że to Chuck Norris gra na skrzypcach”.
- skomentował sprawę Czarny Iwan w artykule na benchmark.pl – Dziwne dźwięki: eksperymenty NASA, wybuchy na Słońcu, Chuck Norris gra na skrzypcach?
http://heliophysics.wordpress.com/2012/ ... go-swiata/
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
blueray21
Administrator
Posty: 7942
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 23:45
x 44
x 229
Podziękował: 451 razy
Otrzymał podziękowanie: 10857 razy

Re: Kosmos - co ukrywa NASA

Nieprzeczytany post autor: blueray21 » sobota 12 kwie 2014, 20:54

Co do piramid i tych strumieni energii to jestem ciekaw, kto zdefiniował, że one są wychodzące, a nie przychodzące? Przypuszczam, że sugerowano się widokami wiązek, ale z własnego doświadczenia wiem, że wygląd (rozszerzanie się) wiązki, w tym przypadku jakiejś energii świetlnej (bo innej jeszcze nie widzimy) zupełnie nie świadczy o kierunku przepływu energii.
Więc w najlepszym przypadku jest to tylko gdybanie, tak jak zresztą pozostałych "naukowców" na temat obłoku energii - przecież żadnych doświadczeń nie mieli i nie mają z czym porównać.
Swoją drogą może to być czoło wielokrotnie wymienianej "FALI" - i być może te podnoszące się Bovisy energii, opisane gdzie indziej - to właśnie zjawisko sygnalizują.
Generalnie wszystko dla nas może być złe, dobre, albo obojętne i w zasadzie to tylko kwestia interpretacji. Istotne jest nastawienie, intencja - a ja myślę, że zła mamy już wszyscy dość, i ja świadomie wybieram, że ma to być dobre dla mnie i całej Kreacji. Tak postanowiłem. Kropka.
0 x


Wiedza ochrania, ignorancja zagraża.

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 4730
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 538
x 180
Podziękował: 7698 razy
Otrzymał podziękowanie: 8181 razy

Re: Kosmos - co ukrywa NASA

Nieprzeczytany post autor: chanell » piątek 30 sty 2015, 17:47

O czym nie mówi nam NASA? Wykład Krzysztofa Rogali


W wykładzie pana Krzysztofa Rogali pt. „O czym nie mówi nam NASA?” mogliśmy zobaczyć, że obraz jaki usiłuje nam wmówić NASA jest inny, a zdjęcia retuszowane. Mars nie jest czerwony, jest tam zieleń i woda, a na Księżycu ruiny budowli.
Liczne fotografie, świadczą dobitnie o tym, że występują na tej planecie obszary roślinne, a najprawdopodobniej jest nawet las ok. 80 metrowych drzew, rosnących wokół wielkich jezior. Innych zielonych struktur jest tam znacznie więcej.

Trzeciego dnia XXVII Konwentu Miłośników Fantastyki „POLCON 2012”, wybrałam się na interesujący wykład pana Krzysztofa Rogali pt.”O czym nie mówi nam NASA?” Prelekcja odbywała się w niewielkiej sali, która okazała się o wiele za mała, na tak liczne grono zainteresowanych. Mało było krzeseł, więc większość siedziała na podłodze, bądź stała. Pan Krzysztof na wstępie zaprezentował nam dwa zdjęcia ludzi sukcesu. Byli to radziecki kosmonauta Jurij Gagarin, który jako pierwszy człowiek poleciał w kosmos. Jego twarz promieniuje szczęściem i ogromną radością z odniesionego sukcesu. Twarz obok przedstawia amerykańskiego astronautę, Neila Armstronga.

Widzimy tu człowieka przygnębionego z opuszczoną głową. Też powinien być dumny, gdyż jako pierwszy człowiek postawił stopę na Księżycu. Stało się to 20 VII 1969 r, podczas wyprawy statku Apollo 11. Od jakiegoś czasu trwają dyskusje, czy lądowanie było faktem, czy mistyfikacją,a nagrania dokonano w studiu? Krążą filmy podważające wiarygodność tej misji, a zdania są podzielone. Krzysztof Rogala uważa, że astronauci faktycznie tam wylądowali. Jest jednak kilka pytań. Dlaczego najwyższy urzędnik NASA, James Webb zrezygnował z funkcji bez podania wyjaśnień na kilka dni przed pierwszą misją Apolla? Zaskakujące jest, że zaraz po powrocie z ekspedycji, cała trójka astronautów, Neil Armstrong, Michael Collins i Edwin Aldrin, podali się do dymisji. Dlaczego, skoro powinni święcić triumfy? Usłyszeliśmy też ciekawą informację, że wszyscy trzej, byli masonami. Z całej misji Apollo, NASA udostępniła tylko 20 zdjęć, bo tyle praktycznie istnieje. Oficjalnie przyznali w 2009 roku, czyli w czterdziestą rocznicę lądowania, że wszystkie pozostałe taśmy zaginęły. Budzi zdziwienie także fakt, że załoga posiadała kamerę wysokiej rozdzielczości, ale stacje telewizyjne przekazywały obraz czarno–biały z projektora w technologii sprzed 30 lat. Zagadką jest też dziwne przemówienie, które wygłosił Neil Armstrong w 25 rocznicę pamiętnego lądowania na Księżycu, zwracając się do młodych ludzi, goszczących w Białym Domu. Powstrzymując łzy w oczach powiedział wówczas:
"Jest tu dziś z nami grupa jednych z najlepszych amerykańskich studentów. Wam mówimy, że zrobiliśmy dopiero początek. Zostawiamy dla was wiele niezrobionych rzeczy. Jest jeszcze wiele do odkrycia. Przełomy, osiągalne dla tych, którzy potrafią usunąć którąś z barier odgradzających nas od prawdy".


W dalszej części prelekcji, pan Krzysztof pokazywał nam fotografie NASA z widocznymi śladami retuszowania zdjęć z Księżyca. Wspomniał też o jednym z najlepszych współczesnych ufologów, Jose Escamilli. Poleca jego filmy. Dwa miesiące po ukazaniu się jednego z tych filmów pt "Świt Księżyca", przy tworzeniu którego korzystał z tysięcy dostępnych w oficjalnej przeglądarce „Clementain” zdjęć, ukazujących dziwne struktury i wieże na Księżycu, Departament Obrony USA, zarządził zamknięcie przeglądarki w wersji 1.5. Obecnie dostępna w wersji 2 powoduje, że zdjęcia stały się nieczytelne. Jose Escamilla zajął się też kolorami Księżyca. NASA wmawia nam, że jest on czarno-biały, podczas gdy w hełmie jednego z astronautów, widoczny jest w brązowych barwach. Załoga Apolla 11 używała kamery Hasselblad z krzyżykami, które stosowano również do pomiaru odległości. Jeśli fotografię przekształci się w negatyw, to te krzyżyki w wielu miejscach znikają, jakby wymazano tam obraz. To dowód na to, że fotografie były zmanipulowane. Ciekawostką jest też fotografia przedstawiająca przewód elektryczny, ciągnący się na dość sporym obszarze. Jak dotąd NASA milczy na ten temat. Jest tam także piramida. To zdjęcie uznawane za puste, jednak Jose Escamilla przywrócił pierwotny obraz i okazało się, że jest to piramida. Na wiele z postawionych wcześniej pytań, odpowiedź może dać nam film, zamieszczony poniżej.
https://www.youtube.com/watch?v=01pGF8n ... deoYouTube

- Jest to film nagrany przez astronautów, podczas lądowania na Księżycu w 1969 r, przedstawiający ruiny starożytnych budowli.
I artykuł na ten temat : http://www.eioba.pl/a/1vgk/miasta-znale ... a-ksiezycu

"Naukowcy i inżynierowie z NASA biorący udział w eksploracji Marsa i Księżyca przedstawili rezultaty swych odkryć na konferencji w Waszyngtońskim Narodowym Klubie Prasowym 21 marca 1996 r. Zostało po raz pierwszy ogłoszone, że struktury i obiekty stworzone przez człowieka zostały odkryte na Księżycu". Naukowcy mówili raczej ostrożnie i wymijająco o tych obiektach, poza wyjątkiem UFO. Zawsze mówili, że obiekty stworzone przez człowieka są możliwe i stwierdzili, że informacja ta jest wciąż badana, a oficjalne rezultaty zostaną opublikowane później.
” Wiecej: http://www.eioba.pl/a/1vgk/miasta-znale ... z25McjJ9Pi "Ruiny księżycowych miast rozciągają się na wiele kilometrów. Ogromne kopuły na masywnych fundamentach, liczne tunele i inne konstrukcje spowodowały, że naukowcy rozważyli ponownie swoje opinie dotyczące Księżyca. To jak Księżyc się pojawił i zasady jego obrotu dookoła Ziemi, wciąż stanowi wielki problem dla naukowców.


Niektórych częściowo zniszczonych obiektów na powierzchni Księżyca nie można umieścić pomiędzy naturalnymi formacjami geologicznymi, jako że mają złożoną organizację i geometryczną strukturę. W górnej części bruzdy Rima Hadley, niedaleko miejsca lądowania Apollo-15, została odkryta konstrukcja otoczona przez wysoką ścianę w kształcie litery D. Na dziś, różne artefakty zostały odkryte w 44 regionach. Centrum Lotów Kosmicznych NASA Goddarda i Instytut Planetarny Houston badają te regiony. Tajemnicze tarasowo ukształtowane wykopy skalne zostały odkryte obok krateru Tiho. Koncentryczne sześcioboczne wykopy ziemne i wejście poprzez tunel na miejsce gdzie znajdują się tarasy, nie może być rezultatem naturalnych geologicznych procesów; wyglądają natomiast bardzo podobnie do kopalni odkrywkowych.

Niektórych częściowo zniszczonych obiektów na powierzchni Księżyca nie można umieścić pomiędzy naturalnymi formacjami geologicznymi, jako że mają złożoną organizację i geometryczną strukturę. W górnej części bruzdy Rima Hadley, niedaleko miejsca lądowania Apollo-15, została odkryta konstrukcja otoczona przez wysoką ścianę w kształcie litery D. Na dziś, różne artefakty zostały odkryte w 44 regionach. Centrum Lotów Kosmicznych NASA Goddarda i Instytut Planetarny Houston badają te regiony. Tajemnicze tarasowo ukształtowane wykopy skalne zostały odkryte obok krateru Tiho. Koncentryczne sześcioboczne wykopy ziemne i wejście poprzez tunel na miejsce gdzie znajdują się tarasy, nie może być rezultatem naturalnych geologicznych procesów; wyglądają natomiast bardzo podobnie do kopalni odkrywkowych.

Przezroczysta kopuła wzniesiona ponad brzegiem krateru została odkryta niedaleko krateru Kopernika. Kopuła jest niezwykła, gdyż emanuje białą i niebieską poświatą od wewnątrz. Raczej niezwykły obiekt, niezwykły nawet jak na Księżyc, został odkryty w obszarze „Fabryki”. Dysk o średnicy około 50 m, stojący na kwadratowej podstawie otoczony ścianami. Na zdjęciu, nieopodal rombu można zobaczyć też ciemny okrągły otwór w ziemi przypominający wejście do podziemnej kaponiery."

"Specjalista nauk o Księżycu Richard Hoagland mówi, że NASA wciąż próbuje zmieniać materiały fotograficzne nim zostają one opublikowane w publicznych katalogach i aktach. Nieco je retuszują i zmieniają ich ostrość podczas kopiowania. Niektórzy badacze, Hoagland pomiędzy nimi, przypuszczają że pozaziemska rasa używała Księżyca jako terminalu podczas swej aktywności na Ziemi. Sugestie te potwierdzają legendy i mity różnych narodów naszej planety."
Polecam film Alexa Collier'a https://www.youtube.com/watch?v=NLKR3zmBktY

Kolejny ważny temat, poruszony podczas wykładu, to obraz Marsa, jaki NASA usiłuje nam wmówić. Nie jest jednak prawdą, że wszystko na tej planecie jawi się w czerwonych barwach. Pierwsi to odkryli francuscy dziennikarze, których zaskoczył fakt, że flaga amerykańska zmieniła kolor, a elementy urządzeń, stosowanych w misjach na Marsie, również tracą niektóre barwy. Wystarczy wziąć oficjalne zdjęcie, opublikowane przez NASA i zmienić nieco ustawienia kolorów. Gdy dodamy 50 proc. koloru niebieskiego i 25 % zielonego, nagle krajobraz marsjański zaczyna być podobny do ziemskiego. Nawet niebo jest błękitno-niebieskie.

Pan Krzysztof przedstawił masę zdjęć, które ewidentnie noszą ślady retuszu. I tu podobnie jak na Księżycu, możemy zaobserwować dziwne struktury, wieże, kopuły, czy nawet tory. Wokół tych struktur są tunele wymazywane przez NASA.

Słynna już „twarz z Marsa” w promieniach słonecznych nagle zaczyna lśnić, tak jakby była wykonana z jakiegoś metalu. W pobliżu są też wielkie budowle, od których odbija się światło, co sugeruje, że mogą być także metaliczne. Na jednym ze zdjęć widzimy postument z siedzącą postacią, przypominający nasze ziemskie pomniki. Budzi też zdziwienie, że mimo, iż wokół lądowników i sond wysyłanych z Ziemi, znajduje się wiele dziwnych, nienaturalnych obiektów, to NASA nie próbuje nawet przybliżyć się, by je z bliska zbadać. Sensacyjnych i zaskakujących informacji na temat Marsa jest jednak więcej. Tam np. gdzie znajduje się krater Hale, jest ukryte marsjańskie miasto. Najprawdopodobniej od wielu tysięcy lat już wymarłe, ale na fotografiach przy powiększeniu, wyraźnie widać budynki.
Na jednym ze zdjęć, wyraźnie widać budowlę w kształcie swastyki. Przy powiększeniu nie mamy już wątpliwości. W rejonie Cydonii są oczywiście piramidy. Także na jednym z księżyców Marsa – Phobosie, widzimy dziwne nienaturalne struktury. Informacje o pierwszych zdjęciach z Marsa, gdzie niebo jest błękitne i występują zielone plamy, jakby roślinności,możemy przeczytać na tej stronie :
http://lordlucasen.w.interia.pl/nasa.htm


Dowiadujemy się z wywiadu, udzielonego Lurze Lee Show przez doktora Gila Levina ( pracował przy lądowaniu Vikingów) oraz jego syna, Ron'a , fizyka w MIT i współautora prac swego ojca, dotyczących wody na Marsie: „Ron mówił, że był jeszcze studentem i należał do JPL kiedy Viking przesłał pierwsze obrazy Marsa. Powiedział, że pierwsze z nich przedstawiały niebieskie niebo i skały z zielonymi "łatkami" i że zespół Viking'a szybko dopasował zdjęcia tak, aby wszystkie były koloru czerwonego. Doktor Levin powiedział, że nie było żadnych naukowych wyjaśnień tych manipulacji i zostały one wykonane z powodu wystąpienia zielonych "łatek" na skałach sugerujących prymitywne roślinne formy życia.
Polecam tę stronę http://www.paranormalne.pl/topic/1675-n ... a-z-marsa/ gdzie można prześledzić historię konkretnych zdjęć, które raz są w normalnych barwach, to znów w czerwieni. "Na konferencji prasowej 10 stycznia 2004 roku, naukowcy NASA przedstawiają ostatnie zdjęcie marsjańskiego krajobrazu. Pokazuje beżowa pustynię i... NIEBIESKIE NIEBO. Jak widać coś jest nie tak, skoro WSZYSTKIE wcześniejsze zdjęcia były ekstremalnie czerwone."
"A zatem mamy NIEBIESKIE niebo na Marsie! Jakkolwiek jednak zdjęcie powyższe zostało szybko "pokolorowane" na czerwono i opublikowane w sieci." Czy to świadczy o wiarygodności NASA? Chyba raczej nie. Na koniec jeszcze prelegent pokazał nam zdjęcia z orbity pierścieni Saturna, na których wyraźnie widać jakby „zaparkowane” trzy ogromne cylindryczne obiekty o rozmiarach ok 7 tysięcy km każdy.

Zjawisk niewyjaśnionych w kosmosie jest wiele, ale instytucje takie jak NASA, które przynajmniej z definicji zostały powołane do tego, by poprzez swoje badania dążyć do wyjaśniania nam i przybliżania nieznanego, skutecznie starają się nam ten obraz zaciemnić. Takie są fakty. Można udawać, że tego nie widzimy, jak skutecznie robił to jeden młody człowiek, siedzący w drugim rzędzie, który przyszedł na ten wykład nie po to, żeby skonfrontować swoją wiedzę z wiadomościami prelegenta, ale by je podważyć. Nie powiodło mu się, choć skutecznie wszystkim przeszkadzał.
Arogancko wtrącał swoje kwestie, usiłując popisać się swoją wiedzą, nie czekając, jak to jest na ogół przyjęte, na koniec prelekcji, gdy jest czas na zadawanie pytań i dyskusję. W końcu, tuż przed brawami dla pana Krzysztofa, reklamował swoją stronę, podając jej adres. No cóż, można i tak, ale ludziom o otwartych umysłach, polecam prowadzenie własnych poszukiwań i nie zamykanie się w starych paradygmatach.

https://www.youtube.com/watch?feature=e ... SBVz-N6nOY Film z wykładu Krzysztofa Rogali podczas" Harmonii Kosmosu" w 2011r.

autor :ELZBIETA SZCZERKOWSKA

Czytaj wiecej: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/o_cz ... --1-d.html
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 4730
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 538
x 180
Podziękował: 7698 razy
Otrzymał podziękowanie: 8181 razy

Re: Kosmos - co ukrywa NASA

Nieprzeczytany post autor: chanell » sobota 12 gru 2015, 00:31

Gary McKinnon ujawnia nowe rewelacje w sprawie plików jakie odnalazł w amerykańskich sieciach rządowych

Obrazek
http://www.s1.choix-realite.org/

Szkocki hacker, Gary McKinnon został aresztowany w marcu 2002 roku. Pracował pod pseudonimem SOLO i jak sam twierdzi szukał informacji o ukrywanych dowodach na istnienie darmowej energii oraz UFO. To, co odkrył doprowadziło do tego, że w USA ciąży na nim wyrok 70 lat pozbawienia wolności. Amerykanie już 11 lat próbują dokonać jego ekstradycji, ale brytyjski rząd odmawia. Co takiego odkrył McKinnon, że USA ściga go tak zajadle?
amerykańskiej Armii, Sił Powietrznych, Marynarki wojennej oraz NASA. Jak sam powiedział :

"Przeszukiwałem dokumenty i znalazłem plik w Excellu, który zawierał tabelkę nazwaną "Pozaziemscy oficerowie". Były na niej rangi, imiona oraz znaczniki wedle których byli oni przeznaczeni do "transferu materiału" pomiędzy statkami"
Wielu ludzi nie jest w stanie uwierzyć w historię McKinnona, ale wielu byłych pracowników NASA potwierdza jego słowa. Podczas wywiadu, jakiego udzielił on dla kanału Youtube RichPlanetTV McKinnon wypowiedział się na temat rozmowy jaką przeprowadził z byłą pracowniczką NASA Donną Hare, która powiedziała mu o istnieniu całego pionu zajmującego się przerabianiem zdjęć UFO z oficjalnych fotografii NASA.


Słowo klucz to projekt "Solar Warden". Jest to tajny program kosmiczny, którego istnienie zostało ujawnione właśnie dzięki McKinnonowi. Co ciekawe w mediach wspominało się w tej sprawie wyłącznie w kontekście szkód, jakie rzekomo miał wyrządzić hacker w amerykańskich sieciach wydzielonych. Pomija się kluczową informacje, czyli to, co odkrył szkocki programista. Zwykle w przypadku takich wycieków informacji z osoby ją przekazującej stara się zrobić w zależności od opcji nieszkodliwego lub wręcz przeciwnie, wariata. Tym razem od razu dodano mu etykietkę chorego na Zespół Aspergera.
Konkluzja McKinnona jest taka, że istnieje jakaś flota pojazdów zdolnych do latania w przestrzeni kosmicznej. Cała zabawa z promami kosmicznymi była tylko przykrywką do znacznie bardziej zaawansowanego programu kosmicznego Solar Warden, którego celem było stworzenie pojazdu zdolnego do patrolowania najbliższego nam kosmosu. Flota kosmiczna jest ukrywana i nieznana opinii publicznej. Operuje w ramach US Naval Network and Space Operations Command (NNSOC) wcześniej zwaną Naval Space Command. W projekt jest zaangażowanychprzynajmmniej kilkaset osób w bazie Dahlgren, w stanie Virginia.

Pojazdy budowane w ramach "Solar Warden" od lat osiemdziesiątych, były wykonywane przez podwykonawców z USA, Wielkiej Brytanii, Włoch, Austrii, Rosji i Australii. Wydaje się trochę dziwne, że projekt wykonywany takim nakładem sił i realizowany przez wiele krajów pozostał niezauważony. Według ustaleń jedna z baz, w których trzymane są statki kosmiczne znajduje się w Nevadzie na terenie słynnej Strefy 51. Nie wiadomo czy pojazdy to w pełni konstrukcja ziemska czy też przejęta technologia obcych. Bardzo prawdopodobne wydaje się, że tajnych baz kosmicznych może być w USA nawet kilka. Być może zdecydowana większość UFO to właśnie obserwacje floty tajnych statków kosmicznych i promów zdolnych do wykonywania operacji kosmicznych. Padają sugestie, że USA ma przynajmniej 8 dużych pojazdów kosmicznych i kilkadziesiąt mniejszych.

Gdyby się okazało, że jest to prawdą nagle wszystko nabrałoby nowej optyki a idea, że na Księżycu a nawet na Marsie już od dawna są ludzie nie brzmiałaby tak niedorzecznie. Oczywiście w Internecie można również wyczytać, że Amerykanie w kosmosie chronią nas i patrolują tą część przestrzeni kosmicznej starając się nie dopuścić do przestępczego wykorzystania przestrzeni kosmicznej. Niektórzy przekonują, wprost, że czynią to na podstawie jakichś ustaleń z innymi rasami.

Jak nam oficjalnie powiedziano wraz z momentem przyziemienia promu kosmicznego Atlantis skończyła się era ziemskich załogowych samolotów kosmicznych. Od tego momentu wszystkie misje załogowe są wykonywane z wykorzystaniem możliwości rosyjskich Sojuzów. Jeżeli informacja ta okaże się kłamstwem, a światowe potęgi ukrywają przed nami prawdę, to jaki może być ich motyw ?

http://innemedium.pl/wiadomosc/gary-mck ... m=facebook


https://www.youtube.com/watch?v=n1CggoA_O1M


https://www.youtube.com/watch?v=uN46Vuxyv3o
2 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 7070
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 489
x 116
Podziękował: 5570 razy
Otrzymał podziękowanie: 10091 razy

Re: Kosmos - co ukrywa NASA

Nieprzeczytany post autor: songo70 » sobota 12 gru 2015, 15:45

..no i to się pokrywa z rewelacjami dr.S.Greer-a. ;)
0 x


panta rhei

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 4730
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 538
x 180
Podziękował: 7698 razy
Otrzymał podziękowanie: 8181 razy

Re: Kosmos - co ukrywa NASA

Nieprzeczytany post autor: chanell » niedziela 13 gru 2015, 19:29

No tak ! pokrywa się ,ale pytanie : jaki mają w tym motyw ?
Ba ! Pytanie to rodzi następne i następne .....
Dlaczego nie możemy znać prawdy i po co to przed nami ukrywać ?
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
blueray21
Administrator
Posty: 7942
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 23:45
x 44
x 229
Podziękował: 451 razy
Otrzymał podziękowanie: 10857 razy

Re: Kosmos - co ukrywa NASA

Nieprzeczytany post autor: blueray21 » niedziela 13 gru 2015, 19:53

Chanell, odpowiedzią jest jeden skrót: NWO!
0 x


Wiedza ochrania, ignorancja zagraża.

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 4730
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 538
x 180
Podziękował: 7698 razy
Otrzymał podziękowanie: 8181 razy

Re: Kosmos - co ukrywa NASA

Nieprzeczytany post autor: chanell » niedziela 13 gru 2015, 20:03

blueray21 pisze:Chanell, odpowiedzią jest jeden skrót: NWO!


niestety masz rację blu
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 4730
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 538
x 180
Podziękował: 7698 razy
Otrzymał podziękowanie: 8181 razy

Re: Kosmos - co ukrywa NASA

Nieprzeczytany post autor: chanell » niedziela 13 gru 2015, 21:24

Stanley Kubrick sfałszował „lądowanie na Księżycu”?

Obrazek

Piotr Cielebiaś‎ z " Nieznanego Świata " na swoim profilu na FB opublikował taki oto artykuł :

Dowód, że Stanley Kubrick sfałszował „lądowanie na Księżycu”?
W sieci wrze, po tym jak ukazał się kontrowersyjny materiał, na którym ikoniczny reżyser, Stanley Kubrick, wyznaje swojemu współpracownikowi, że sfingował w porozumieniu z amerykańskim rządem lądowanie na Księżycu. Kubrick, który zazwyczaj unikał wywiadów, wyznaje na nim: „Oszukałem amerykańskie społeczeństwo w pewnej sprawie, o której opowiem
miało to związek z rządem i NASA. Lądowanie na Księżycu zostało sfingowane, żadne z nich nie było prawdziwe i to ja stworzyłem te filmy. (
) Nie dało się tam po prostu dotrzeć [tj. na Księżyc]. Nauczyłem się kilku rzeczy dzięki ‘Odysei komicznej’.”
Nagranie wypłynęło za sprawą Patricka T. Murraya, który twierdzi, że w 1999 r., na krótko przed śmiercią reżysera, przeprowadził z nim wywiady. Kubrick zmusił go jednak do podpisania oświadczenia, że materiał ten nie zostanie wyemitowany przez 15 lat od jego śmierci. Czas umowy minął i Murray zdecydował się na ten krok.
Pojawiają się jednak poważne problemy. Kubrick z filmu Murraya
nie musi być prawdziwym Kubrickiem. W sieci krążą inne wersje nagrania, na którym reżyser zwraca się do aktora ucharakteryzowanego na Kubricka imieniem „Tom”. Sam Murray nie komentuje nagrania, podsycając kontrowersje. Z kolei żona reżysera „2001: Odysei kosmicznej” zaprzecza, by kiedykolwiek do takiego wywiadu doszło.
Materiał wpisuje się jednak doskonale w krążące od lat teorie spiskowe
Film z rzekomym wyznaniem Kubricka ( niestety po angielsku ) :

https://www.youtube.com/watch?v=rR4pf6pp1kQ


Cóś ta "nasa" NASA jednak przed nami ukrywa ,albo jest to celowe działanie dla " zmylenia przeciwnika " czyli nas -mas ;)
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 4730
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 538
x 180
Podziękował: 7698 razy
Otrzymał podziękowanie: 8181 razy

Re: Kosmos - co ukrywa NASA

Nieprzeczytany post autor: chanell » piątek 11 mar 2016, 21:56

EGZOPOLITYKA - część pierwsza

Wybrane fragmenty z blogu Romana Nachta


Obrazek

Kim jest dr Michael Salla i czym jest egzopolityka?
- Dr Michael Salla i sędzia Alfred Lambremont Webre jako pierwsi zaczęli realistycznie rozwijać ruch bazujący na modelu myślenia, który nazwali Exopolitics (egzopolityką) - nauką o stosunkach między cywilizacjami żyjącymi
w wielowymiarowym wszechświecie.

Dr fil. i n.med. Michael Emin Salla* urodził się w Melbourne w Australii. Jest założycielem Exopolitics.org, serwisu internetowego, uruchomionego dzięki przeprowadzonym studiom i pracy pt. The Need for Exopolitics (Potrzeba Egzopolityki).

Dr Salla służy jako doradca akademicki w Stanach Zjednoczonych (1996-2001)
i współpracuje z Wydziałem Nauk Politycznych (Department of Political Science), Australijskiego Uniwersytetu Narodowego. Jako adiunkt wykładał na Uniwersytecie George'a Washingtona w stanie Waszyngton, a obecnie prowadzi badania nad sposobami (Transformational Peace) Pokoju Transformacyjnego w Centrum Globalnego Pokoju (Center for Global Peace) oraz zajmuje stanowisko dyrektora Center's Peace Ambassador Program, które opracowuje pokojowe techniki transformacyjne, umożliwiające indywidualne usamodzielnienie się.
Ruch egzopolityczny jest reprezentowany przez ponad 20 organizacji i inicjatyw narodowych na całym świecie. Wspólnie stworzyły globalną sieć w skład której wchodzi badawczy Exopolitics Institute (Instytut Egzopolityki) oraz Exopolitics World Network - globalne forum.
Celowo nie stworzono w ruchu hierarchii ani wspólnej struktury organizacyjnej, aby każda inicjatywa krajowa pozostała autonomiczna i niezależna. Organizowane są konferencje, publikowane są artykuły i wykłady.

Ze względu na długość tego obszernego wywiadu został on podzielony na dwie części. Zawarte w nim wypowiedzi tylko tu i ówdzie będą spontanicznie uzupełniane uwagami; chodzi o to, żeby nie komentować, lecz pozostawić Czytelnikowi zaznajomienie się z tym nie powszechnym wciąż jeszcze tematem
i zrozumienie treści w sposób adekwatny do jego obecnego stanu świadomości. Nie każdy poświęca większą część swojego życia ufologii, a stąd wynika, że nie dysponuje wystarczającą ilością informacji.

W angielskojęzycznych kręgach ufologicznych używane są takie pojęcia jak "breakaway-civilisation"; (chodzi tu o apostatyczną, cywilizację odszczepieńców, która wyłamała się z kosmicznej jedności) - cywilizację, która odseparowała się, oderwała od Całości.
Innym pojęciem jest "corporate bases" (są to bazy korporacji należące do ICC****, czyli do Międzyplanetarnego Konglomeratu Korporacyjnego - Interplanetary Corporate Conglomerate).

(......)

Szczegółowe wypowiedzi Coreya wyjaśniają, w jaki sposób działa na Ziemi tajny program lotów kosmicznych, na czym polega tajny współudział USA, w jakiej mierze nasz świat spenetrowany jest przez pozbawione wszelkich skrupułów loże i instytucje odmawiające ludzkości dostępu i korzyści z osiągnięć technologicznych trzymanych w tajemnicy.

(.....)

Pytanie #1:

- Twierdzisz, że ICC - Międzyplanetarny Konglomerat Korporacyjny jest właścicielem większości baz marsjańskich. Kto jest właścicielem pozostałych baz na Marsie?
CG:
- ICC dysponuje kompletną infrastrukturą przemysłową i decyduje, które bazy, stacje, placówki, urządzenia i sprzęt górniczy ma być rozlokowany i użyty na Marsie, na różnych księżycach oraz na planetoidach głównego pasa (tam, gdzie niegdyś była "super-Ziemia").
[Odnoszę wrażenie, że CG odnosi się do zniszczonej planety o nazwie Mallona/Maldek:
http://wojmus.tnb.pl/readarticle.php?article_id=21 (Dop. RN)]

ICC posiada urządzenia do wydobywania surowców i ich przetwarzania
w przydatne materiały potrzebne do produkcji zarówno złożonych metali, jak
i materiałów kompozytowych, o których nasi naukowcy nawet jeszcze nie marzą. Dysponują także innymi zestawami urządzeń, umożliwiających rozwijanie różnego rodzaju technologii. Każdy zakład lub fabryka produkuje tylko pewien element danej technologii tak, że ci, którzy pracują w tych zakładach oraz w koloniach (bazach wsparcia) nie wiedzą dokładnie, co do czego służy, ani co wytwarzają. Większość z tych produkowanych elementów posiada wielofunkcyjny charakter
i mogą być stosowane w realizowaniu wielorakich projektów. Istnieją na Ziemi urządzenia, które są obsługiwane w ten sam sposób i służą na wielu poziomach
w ramach projektu SSP (Secret Space Program - Tajny Program Kosmiczny).

Istnieją także inne bazy i placówki naukowe na Marsie, które są kontrolowane przez wojsko lub agencje ochroniarskie. Mogą one być zarządzane przez inne programy SSP, ale zazwyczaj na pewnym poziomie muszą składać raporty dla Konglomeratu, ponieważ ICC kontroluje większą część przestrzeni kosmicznej wokół Marsa oraz wszystkie operacje dotyczące bezpieczeństwa. Większość pracowników ochrony na Marsie jest podporządkowanych koncernowi ICC.

Grupy wojskowych, którzy wracają do swoich poprzednich jednostek ICC (Tajnego Programu Kosmicznego) nie mają kontaktu z ludźmi i personelem żyjącym i pracującym w koloniach, bazach, w zakładów przemysłowych i budowlanych; te obiekty mają po prostu chronić pod nadzorem ICC. Zazwyczaj żyją w tych placówkach w raczej spartańskich warunkach. Odwiedziłem kilka z tych placówek i widziałem, jak były one budowane od samego początku. Placówki te zawsze tworzono dość daleko od głównych kolonii podziemnych, baz i zakładów przemysłowych oraz były rozrzucone zgodnie z ramami kompleksowego systemu obronnego.

Na Marsie są obecne również nieludzkie istoty. Niektóre z nich posiadają tu swoje bazy od dawna i kontrolują większe systemy lawociągów (rur przez które płynie lawa potrzebna im w ich systemie baz). Systemy tych baz są niewyobrażalnie wielkie i mogą pomieścić miliony mieszkańców.

Pytanie #2:
- Czy ty kiedykolwiek przebywałeś w jednej z tych baz na Marsie, a jeśli tak, to w jakim celu tam byłeś i ile czasu tam spędziłeś?
CG:
- Tak. Było kilka takich okazji, gdy np. wystąpiły zakłócenia w specjalnych urządzeniach, które musiały zostać natychmiast naprawione. Może się zdarzyć, że tajny program nie jest w stanie błyskawicznie zorganizować podróży dla swoich pracowników z Ziemi i innych ciał niebieskich tego układu słonecznego (z jakiejś kolonii, albo bazy) i wtedy ten personel nie może zjawić się w wymaganym czasie w danym zakładzie przemysłowym. Wówczas zapraszano specjalistów z naszych statków badawczych. Przy tych - raczej rzadko występujących - okazjach lecieliśmy na wyznaczone miejsca, gdzie napotykaliśmy na 4-6 uzbrojonych strażników. Zostaliśmy poinformowani, aby w żadnym wypadku nie nawiązywać
z nimi kontaktu wzrokowego i nie komunikować się z nimi, chyba że odnosiłoby się to bezpośrednio do wykonywanej przez nas pracy.
W takich sytuacjach zwykle nasz zespół składał się z jednego członka naszej jednostki bezpieczeństwa, empaty, naukowca i dwóch inżynierów. Mieliśmy ze sobą narzędzia i części zamienne, które mogły tu być przydatne. Za każdym razem strażnicy towarzyszyli nam na miejsce, w którym mieliśmy wykonać naszą pracę. Ochrona lokalnych obiektów obserwowała nas nieustannie. Gdy skończyliśmy pracować i przeprowadziliśmy końcowe testy, odprowadzali nas
z powrotem do naszego wahadłowca. Nigdy nie zaproponowano nam, czy może chcielibyśmy zwiedzić obiekt... Nigdy nie zostaliśmy zaproszeni, aby tam spędzić noc lub zjeść coś wspólnie z pracownikami albo mieszkańcami danej placówki. Jednak mieliśmy kilkakrotnie okazję przyjrzeć się niektórym z tych osób. Były przeważnie blade, wyglądały na niezdrowe zarówno fizycznie jak i psychicznie
i bardzo przypominały robotników zmuszonych do wykonywania niewolniczej pracy. Nie raz widzieliśmy cztery identyczne osoby przenoszące pudełka i inne przedmioty. Były to oczywiście klony. W jednej z kolonii zauważyłem pewnego rodzaju ścianę dla sztuki ("Art Wall"), gdzie ludzie mogli powiesić swoje własne dzieło sztuki - rysunek albo malunek. To był ten jeden jedyny raz, że zauważyłem coś takiego; coś, co wyglądało tak, jakby to miało mieć pozytywny wpływ na zdrowie psychiczne mieszkańców. Zawsze odczuwaliśmy ulgę, gdy opuszczaliśmy te miejsca wracając na pokład naszego wahadłowca. Na posterunkach wojskowych, które odwiedziliśmy - mimo iż panował tam ścisły rygor - nie było takiej chorej atmosfery. Tam energia była zupełnie inna. Czuliśmy się tam dobrze, bo albo bywaliśmy tam już wcześniej, albo braliśmy udział w ich budowie.

Pytanie #3:
- Czy kiedykolwiek zostałeś poinformowany jaka panuje atmosfera na Marsie?
- Czy doświadczyłeś jej na sobie? Czy można tam - jak twierdzą niektórzy informatorzy - przez krótki czas oddychać?

CG:
Tak. Byłem odpowiednio wyposażony i mogłem odwiedzić niektóre z placówek, które zostały zbudowane na półkuli północnej. Istnieje tam cienka warstwa atmosfery (tak jak na bardzo dużych wysokościach na Ziemi), ciśnienie atmosferyczne jak i temperatura przez większość czasu są bardzo niskie. Występują tam krótkie okresy czasu - w zależności od marsjańskiej pory roku
i tamtejszych warunków pogodowych, że można przez krótki okres czasu wytrzymać bez skafandra.

Mogę sobie wyobrazić, że są tam tacy, którzy potrafili się już nieco dostosować do panujących w tych miejscach warunków. Osobiście nie chciałbym nawet przez krótki czas znaleźć się na zewnątrz bez lekkiego skafandra jaki nosiłem w pracy, zwłaszcza po wykonaniu wyczerpującej pracy fizycznej.
Istnieje tam małe królestwo fauny i flory; rośliny, które zauważyliśmy w miejscach, gdzie budowaliśmy. Kolor nieba przechodzi z jasnego błękitu aż do koloru lawendy i różu - zwłaszcza podczas zachodów Słońca - i gdy nie było dużo pyłu w górnych warstwach atmosfery (jak często bywało, gdy przebywaliśmy tam na powierzchni).

http://romannacht.blogspot.com/2016/03/ ... rwsza.html


Wywiad jest długi ,dlatego wstawiłam tylko fragmenty ale polecam przeczytać cały ( ciekawy ) Link podałam
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 4730
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 538
x 180
Podziękował: 7698 razy
Otrzymał podziękowanie: 8181 razy

Re: Kosmos - co ukrywa NASA

Nieprzeczytany post autor: chanell » poniedziałek 21 mar 2016, 14:08

Douglas MacArthur i kosmici. Co wiedział generał?


Czy Armia Stanów Zjednoczonych planowała wojnę z przybyszami z kosmosu? Wiele osób uważa, że generał Douglas MacArthur uchylił rąbka tajemnicy w tej sprawie.

Obrazek
Generał Douglas MacArthur /Wikimedia Commons /INTERIA.PL/materiały prasowe

W 1955 roku generał Douglas MacArthur miał wygłosić w Akademii West Point przemówienie, które później opublikowano w kilku amerykańskich gazetach w następującym brzmieniu: "Narody świata będą musiały się zjednoczyć w czasie kolejnej wojny, która będzie wojną międzyplanetarną. Narody Ziemi muszą kiedyś stworzyć wspólny front przed atakiem ludzi z innych planet".
W USA zawrzało, a zwolennicy teorii spiskowych zaczęli odgrzewać wszelkie możliwe historie związane z UFO. Począwszy od operacji "High Jump", na badaniach Browna skończywszy. Według opinii publicznej, oświadczenie MacArthura miało wyjaśniać, dlaczego w 1946 roku wysłano ekspedycję w Antarktykę.
High Jump
W 1946 roku na Antarktykę wysłana została, przez sekretarza marynarki Jamesa Forrestala, Task Force - 68 (Grupa Operacyjna - 68) pod dowództwem znanego odkrywcy i polarnika, kontradmirała Richarda E. Byrda.
W nazwie operacji - "The United States Navy Antarctic Developments Program, 1946-47" - zawarto informację, że jest to wyprawa badawcza. Podobne sugestie wyrażało dowództwo kontradmirała sugerowało, że jest to wyprawa badawcza. Tak też była reklamowana w mediach.
Ekspedycja miała trwać kilka miesięcy, ale skończyła się po niecałych ośmiu tygodniach.

Amerykanie przybyli na Ziemię Królowej Maud w połowie grudnia 1946 roku.
W czasie odwrotu, kiedy TF-68 zawinęła do chilijskich portów, dziennikarze dowiedzieli się od marynarzy o dziwnych wydarzeniach, jakie miały miejsce kilka tygodni wcześniej. Potwierdził to też kontradmirał Byrd, który bez ogródek powiedział, że "TF-68 napotkała nowego wroga, i że może on latać od bieguna do bieguna z niesamowitą prędkością".
Wszystkie te informacje pojawiły się w chilijskiej prasie, jednak rząd USA nigdy ich nie potwierdził. Słowa generała miały być świadectwem, które miało potwierdzać wersję o spotkaniu UFO.
Obrazek

Śmigłowiec Sikorski R-4 startuje z pokładu okrętu w czasie operacji High Jump /INTERIA.PL/materiały prasowe

Podgrzanie atmosfery
Sprawa gen. MacArthura i jego wypowiedzi o kosmitach rozpłynęłaby się pewnie w natłoku informacji, jednak w Waldorf-Astoria, podczas 45-minutowego spotkania z burmistrzem Neapolu Achille Lauro, ponownie odżyła kwestia walki z kosmitami.
Indagowany przez dziennikarzy burmistrz nie omieszkał wspomnieć o kontrowersyjnym temacie. Twierdził, że generał jest optymistą, jeśli chodzi o wojnę, która na pewno wybuchnie w jakiejś nieodległej przyszłości. Jednak uważa, że wszyscy ludzie na Ziemi powinni się zjednoczyć w walce ze wspólnym wrogiem.
"Uważa, że kolejna wojna byłaby podwójnym samobójstwem. I jest to wystarczającym powodem, aby po obu stronach Żelaznej Kurtyny dążyć do tego, aby jej uniknąć. Uważa, że ze względu na rozwój nauki wszystkie kraje na Ziemi będą musiały się zjednoczyć, aby przetrwać atak ludzi z innych planet" - cytował Achille Lauro "New York Times".
Wielu komentatorów i historyków uważa, że MacArthur chciał w ten sposób zwrócić na siebie uwagę opinii publicznej, którą utracił po dymisji ze stanowiska szefa Sił ONZ w Korei. Powszechnie sądzono, że w 1952 roku będzie kandydował na urząd prezydenta, jednak początkowy entuzjazm dla jego kandydatury opadł, kiedy wyszły na jaw okoliczności odesłania go na emeryturę. Mimo to nagłówek "Chicago Tribune" krzyczał: "MacArthur obawia się wojen kosmicznych!".
Całe Stany Zjednoczone widziały w nim wybawcę tym bardziej, że od 1947 roku rozpoczęła się UFO-mania.

Obrazek
Generał Douglas MacArthur /INTERIA.PL/materiały prasowe

Powrót UFO
Zadziwiające jest, że MacArthur nie poruszał tematu UFO przez następnych 7 lat. Nie ma na ten temat informacji w jego biografiach, w prasie, we wspomnieniach. Ponownie wspomniał o "gwiezdnych wojnach" 12 maja 1962 roku w West Point, w czasie przemowy do kadetów. Na uczelni było wielu przedstawicieli prasy, a sam generał przygotowywał się już wtedy do wydania wspomnień, które gorączkowo spisywał.
Podczas przemówienia opowiadał o nowych, nieznanych dotychczas zagrożeniach, materiałach, sposobach napędów statków kosmicznych i ponownie stwierdził, że konflikt z cywilizacją pozaziemską jest całkowicie prawdopodobny.
Czy miała to być nietypowa reklama jego wspomnień? Najprawdopodobniej. Choć zarówno on, jak i brytyjski admirał, hrabia Louis Mountbatten, jeszcze podczas zmagań na Pacyfiku, jak też tuż po wojnie, badali zagadnienia związane z działaniami w przestrzeni kosmicznej.
Niestety, opublikowane fragmenty wspomnień nie zawierają wyjaśnienia tej kosmicznej zagadki.
Artykuł pochodzi z kategorii: Historia



Czytaj więcej na http://facet.interia.pl/obyczaje/histor ... ign=chrome
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 7070
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 489
x 116
Podziękował: 5570 razy
Otrzymał podziękowanie: 10091 razy

Re: Kosmos - co ukrywa NASA

Nieprzeczytany post autor: songo70 » niedziela 19 cze 2016, 16:57

0 x


panta rhei

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 8574
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 429
Podziękował: 16936 razy
Otrzymał podziękowanie: 14797 razy

Re: Kosmos - co ukrywa NASA

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 31 lip 2016, 22:09

Czy NASA odkryła istnienie obcej cywilizacji?


https://www.youtube.com/watch?v=t1u5HJKJCCw

Opublikowany 06.07.2016

Niektórzy dowodza, że NASA odkryła istnienie obcej cywilizacji. W tym odcinku przyjrzymy się poszlakom, które mogą to udowodnić. Wśród nich będzie m.in. o projekcie Viking, gwieździe KIC 8462852 i wyciekach z WikiLeaks.
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5662
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 356
x 196
Podziękował: 30158 razy
Otrzymał podziękowanie: 8800 razy

Re: Kosmos - co ukrywa NASA

Nieprzeczytany post autor: abcd » sobota 11 mar 2017, 10:31

Nie wiem gdzie to wstawić, może nowy temat z tego utworzyć?

Dr Aleksander Woźny rozmowa cz 3. Sensacyjne badania Rosjan. 7 poziomów Wszechświata

https://www.youtube.com/watch?v=dwLTJSoMqgQ
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 4730
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 538
x 180
Podziękował: 7698 razy
Otrzymał podziękowanie: 8181 razy

Re: Kosmos - co ukrywa NASA

Nieprzeczytany post autor: chanell » sobota 11 mar 2017, 20:10

Wstawiłam wszystkie 3 części tu ; viewtopic.php?f=21&p=65545#p65545

Sorry ale nie wiedziałam że i ty wstawiłeś .Moim zdaniem moze tu pozostać. ;)
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 7070
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 489
x 116
Podziękował: 5570 razy
Otrzymał podziękowanie: 10091 razy

Re: Kosmos - co ukrywa NASA

Nieprzeczytany post autor: songo70 » niedziela 16 kwie 2017, 17:39

0 x


panta rhei

Awatar użytkownika
grzegorzadam
Moderator
Posty: 9633
Rejestracja: czwartek 26 cze 2014, 17:02
x 25
x 360
Podziękował: 17930 razy
Otrzymał podziękowanie: 13657 razy

Re: Kosmos - co ukrywa NASA

Nieprzeczytany post autor: grzegorzadam » piątek 19 maja 2017, 13:26

Pasy van Allena

Kulę ziemską otaczają pasy radiacyjne (obszar intensywnego promieniowania kosmicznego), zwane pasami Van Allena. Te wysokoenergetyczne cząstki zostały odkryte w 1958 roku przez astronoma Jamesa Van Allena, natomiast w 2012 roku NASA wystrzeliła dwie sondy, które miały je zbadać.

Wokół Ziemi znajdują się dwa takie pasy. Rozciągają się one na odległość od tysiąca do nawet 64 tysięcy kilometrów od powierzchni naszej planety. Czasami pojawia się także trzeci pas. Ostatni został odkryty po dużej erupcji słonecznej. Do jego powstania może przyczynić się też na przykład wybuch jądrowy w atmosferze.
Ochronna bańka

Naukowcy przyznają, że nie myśleli o wykorzystaniu fal VLF gdziekolwiek indziej niż na powierzchni Ziemi. Okazuje się jednak, że przedostają się one do przestrzeni wokół naszej planety tworząc olbrzymią ochronną bańkę.

Fale VLF może w rzeczywistości wpływać na ruch cząstek naładowanych w obrębie pasów promieniowania. Ta nieumyślna bariera stworzona przez człowieka stopniowo odpycha od nas promieniowanie.

Naukowiec Dan Baker z zespołu Laboratorium Fizyki Atmosfery i Kosmosu Uniwersytetu Colorado określa to zjawisko jako „nieprzepuszczalną barierę”.


http://www.tvn24.pl/chroni-nas-niewidzi ... 245,s.html
0 x


czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 8574
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 429
Podziękował: 16936 razy
Otrzymał podziękowanie: 14797 razy

Re: Kosmos - co ukrywa NASA

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 02 lip 2017, 14:46

10 szokujących zdjęć NASA! Co naprawdę żyje w kosmosie? Czy jesteśmy oszukiwani?

https://www.youtube.com/watch?v=s9-Z3f9bNOk

Opublikowany 1 lip 2017
Czy NASA nas oszukuje? Zobaczcie 10 szokujących zdjęć, które mają odkrywać całą prawdę o NASA, kosmitach i kosmosie. Czy obcy istnieją? Powiązania Illuminati i NASA.
0 x



Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 7070
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 489
x 116
Podziękował: 5570 razy
Otrzymał podziękowanie: 10091 razy

Re: Kosmos - co ukrywa NASA

Nieprzeczytany post autor: songo70 » niedziela 25 mar 2018, 12:40

74 pracownikow naukowych NASA zginelo w dziwnych okolicznosciach MH17 w ciagu ostatnich 2l.,-
zajmowali sie nie tylko nowymi technologiami dot. wolnej energii I nowych napedow, ale takze,-
dotyczy to chorob z lab. I lekow na nie/uleczalne choroby.
http://humansarefree.com/2015/04/74-nas ... ecent.html
0 x


panta rhei

Awatar użytkownika
grzegorzadam
Moderator
Posty: 9633
Rejestracja: czwartek 26 cze 2014, 17:02
x 25
x 360
Podziękował: 17930 razy
Otrzymał podziękowanie: 13657 razy

Re: Kosmos - co ukrywa NASA

Nieprzeczytany post autor: grzegorzadam » niedziela 25 mar 2018, 13:16

Najlepsze są katastrofy samolotów- nikt nic nie wie - czeski film..

Błąd pilota albo wroga rakieta .
0 x


czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...

ODPOWIEDZ