Drodzy forumowicze i goście!

Prezentujemy wam forum po poważnej naprawie i aktualizacji, większość rozszerzeń jest włączona i u mnie działa.
Wszystkie błędy i uwagi proszę zgłaszać w dziale technicznym.
Na razie nie będzie działało wyszukiwanie, jeśli po ok 2 dniach eksploatacji nie wystąpią zasadnicze błędy, to zrobimy indeksację baz danych.

Po wejściu na forum proszę najpierw usunąć ciasteczka witryny _ to bardzo ważne! Inaczej forum może nie działać u was prawidłowo!
To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem forum, bo jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

DZIECI I ICH WYCHOWANIE

Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 5527
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 8
x 120
Podziękował: 4116 razy
Otrzymał podziękowanie: 8447 razy

DZIECI I ICH WYCHOWANIE

Nieprzeczytany post autor: Thotal » środa 23 sty 2013, 09:19

Koncepcja pedagogiczna A.S. Neilla – szkoła w Summerhill

"Nie mogę uwierzyć, że zło jest wrodzone"

A.S. Neill






Podstawą koncepcji pedagogicznej A.S. Neilla jest założenie, iż dziecko to istota będąca dobrą z natury, zaś warunek wydobycia z niego zasobów naturalnego dobra, to danie mu pełnej swobody w działaniu; dziecko samo powinno decydować o własnym losie, dlatego też nie powinno się mu narzucać jakichkolwiek nakazów czy zakazów. Wszystkie dzieci są ze swej natury również mądre i rozsądne, same więc wiedzą, czego potrzebują na określonym etapie życia. Jednak większość dzieci od samych początków życia, ma uniemożliwiony naturalny rozwój ze strony dorosłych, którzy dążą do jego zniewolenia (które to przynosi korzyści jedynie rodzicom). Dlatego też, A.S. Neill, za główny punkt wychowania przyjął zachowanie albo przywracanie dziecku szczęścia, które zapewni mu możliwość "radosnej pracy i godziwego życia". Szczęście w tym ujęciu jest tożsame z dobrem, więc tylko dziecko będące szczęśliwe może w naturalny sposób być dobre, natomiast wydobycie tej dobroci odbywa się na drodze wychowania w pełnej swobodzie. Neill wykorzystuje w swojej koncepcji zasadę "czekać i patrzeć" (wait to see) - wg niego dziecko same potrafi kierować własnym rozwojem poprzez postępowanie zgodnie ze swoją osobowością. Rolą wychowawcy jest jedynie stwarzanie wychowankom odpowiednich warunków dla ich swobodnego rozwoju, i przede wszystkim - nie wywieranie jakiejkolwiek presji fizycznej czy moralnej. A. S. Neill był bowiem przeciwnikiem indoktrynacji i moralizatorstwa; jego uczniowie podejmowali wszelkie decyzje, a ich działania charakteryzowała pełna samodzielność, gdyż Neill zostawił w ich gestii kierowanie szkołą oraz internatem. Właśnie w ten sposób uczył on wychowanków odpowiedzialności, poprzez ponoszenie wszelkich konsekwencji własnych czynów; wierzył on w karę naturalną, jako wyjątkowo skuteczny element naturalnej autoregulacji zachowań.



W szkole kierowanej przez A. S. Neilla, o nazwie Summerhill (oznaczającej wzgórze słońca), nikt nie był zmuszany do nauki, gdyż wierzono że brak przymusu uczęszczania do szkoły skłoni wychowanków do samodzielnego wyboru nauki, co zresztą potwierdziło się w praktyce. Prędzej czy później, wychowankowie sami, z własnej i nie przymuszonej woli, zaczynali chodzić na zajęcia. Pełną swobodę posiadali również w podejmowaniu decyzji o wyborze zajęć pozalekcyjnych, zachowania w stosunku do nauczycieli, ubioru itp. W Summerhill brano pod uwagę zainteresowania wychowanków, ich pomysły i zdolności, dzięki czemu (jak również za sprawą świetnych relacji nauczycieli z dziećmi), osiągano wysoki poziom nauczania. A. S. Neill był surowym przełożonym swoich nauczycieli i stawiał im wysokie wymagania, co podyktowane było przekonaniem, iż przyczyny niepowodzeń szkolnych tkwią nie w dzieciach, lecz właśnie w nauczycielach. Kładł on szczególny nacisk na wyjątkowe traktowanie dzieci specjalnej opieki, zepsutych, nieszczęśliwych i zagubionych, gdyż uważał, że pomóc im może jedynie świadomość, iż ktoś stoi po ich stronie.


Kolejną ideą wprowadzoną do Summerhill przez Neilla, był postulat samorządności uczniów - w szkole działał szkolny samorząd, który był odpowiedzialny za podejmowanie wszelkich decyzji dotyczących spraw życia na terenie internatu i szkoły (wyjątkiem było odwoływanie i przyjmowanie wychowawców oraz nauczycieli, a także sprawy zaopatrzeniowe). Główne zadanie samorządu polegało na uchwalaniu przepisów (w drodze głosowania), zwłaszcza dotyczących zdrowia oraz bezpieczeństwa, jak również rozwiązywanie powstałych konfliktów wśród dzieci.


Wychowywanie w dużej swobodzie, wprowadzone do zakładu Summerhill, bynajmniej nie oznaczało anarchii czy zaspokajania zachcianek wychowanków, gdyż istniały tam jednak pewne granice owej swobody: dzieci miały prawo robić to, na co miały ochotę, pod takim warunkiem, że ich działania czy zachowanie nie ograniczały swobody kolegów czy dorosłych, a więc nie dezorganizowały życia szkoły oraz internatu. Aby utrzymać ten porządek, zostały wprowadzone przepisy (szczególnie dotyczące planu dnia), oraz pewne zakazy, służące zachowaniu bezpieczeństwa wychowankom, jak np. zakaz kąpieli w zbyt głębokiej wodzie pod nieobecność osób dorosłych.


Szkoła Neilla stanowi przykład całkowicie nietypowego podejścia do tematu wychowania, i choć wydaje się, że przymus jest nieodłącznym elementem szkoły, praktyka w Summerhill (prowadzona zresztą do dzisiaj) mówi zupełnie coś innego. A zatem, to nie przymus i kary powinny stanowić fundamenty szkoły - czasami wystarczy najzwyczajniej obdarzyć dziecko zaufaniem.








Bibliografia:

•Łobocki M., ABC wychowania dla nauczycieli i wychowawców
•Łobocki M., Teoria wychowania w zarysie

Polecamy prace o podobnej tematyce

•Ustawowe koncepcje pedagogiczne. Pedagogika jako nauka o kształceniu i wychowaniu.
•Diagnostyka pedagogiczna "Istota i sens diagnozy pedagogicznej"
•KONCEPCJE WYCHOWANIA, A ODZIAŁYWANIA WYCHOWAWCZE.STRATEGIA WYCHOWANIA, A STYL I METODY ODZIAŁYWANIA WYCHOWAWCZEGO
•Celestyn Freinet i jego nowatorska koncepcja nauczania, znana i propagowana w ponad 40 krajach świata!
•Pedagogika ogólna - Maria Montessori



Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



ex-east
Posty: 993
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 20:57
x 2
x 54
Podziękował: 331 razy
Otrzymał podziękowanie: 1148 razy

Re: DZIECI I ICH WYCHOWANIE

Nieprzeczytany post autor: ex-east » środa 23 sty 2013, 21:12

Wiem , że takie podejście jak w Summerhill się sprawdza w praktyce, przynajmniej jeśli chodzi o naukę żeglowania.

Jako instruktor żeglarstwa już na pierwszych zajęciach ogłosiłem zaliczenia dla wszystkich , ale bez gwarancji zdania na patent żeglarza :D . Tylko chętni, którzy stosowali sie do zasad żeglarskich i przejawiali zainteresowanie mogli liczyć na rekomendację podejścia do egazaminu praktycznego. Szczepiłem dzieciakom zainteresowanie żeglarstwem traktujac całą resztę (za wyjątkiem regulaminowych przepisów o bezpieczeństwie na wodzie) jako dobrą zabawę. I to skutkowało zawsze wysokim odsetkiem zdających egazaminy , co wynikało z autentycznego zainteresowania lub odkrytej pasji, a nie z przymuszania się , czy parcia na wynik.
0 x



Awatar użytkownika
Przebiśnieg
Posty: 1207
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 16:41
x 2
x 15
Podziękował: 792 razy
Otrzymał podziękowanie: 1295 razy

Re: DZIECI I ICH WYCHOWANIE

Nieprzeczytany post autor: Przebiśnieg » czwartek 31 sty 2013, 17:57

Dodam do tego co piszecie szacowni, że warto obserwować dzieciaka :)
Warto, tez nawiązać z nim kontakt już w brzuchu (nie tylko czary mary ale dotyk i głos).
Warto tak zadziałać by wiedział kim jest i co tu robi bo wtedy będzie sam pracował nad tym by poruszać się w obszarach, które by chciał zbadać, sprawdzić... :)
Będzie to procentować i widokiem spełniania się młodego człowieka w realizowaniu swojej pasji oraz odbiorem tej pozytywnej energii człowieka, który wie, który dotknął współpracy z drugim człowiekiem, który nawiązał z drugim łączność i z sobą też... :)
Jeszcze jest coś co można nawiązać z drugim człowiekiem coś co kiedyś bym nazwał więź, ale teraz nie mam na razie na to słowa :D
Zresztą jedna moja znajoma rozumie więź nawiązaną np z psem (jak jej jeden zdechł to narysowała jego portret :D ) no więzi z człowiekiem raczej nie rozumie a nawet ją krytykuje, no ale każdy jest inny więc dla każdego co innego :lol:
Kary.
Czego to nie wymyślała moja nauczycielka fizyki bym to ja się jej uczył... :lol:
Z niewolnika nie ma pracownika...
Lęk jest złym doradcą tak jak agresja, tak jak negatywne emocje...
Najprościej tak bez owijania bawełny jest samemu dać przykład...
Wtedy teoria się kończy i gołosłowie... 8-)
Ano dla każdego co innego...
Można by jeszcze stwierdzić, że tak naprawdę to ...to zależy od człowieka... no bo jakie szanse ma ktoś obejmujący formę umierającego z głodu dzieciaka, którego rodzice lubią alkohol i kochają go bardziej niż własną latorośl ewentualnie głodującego obywatela Afryki 8-)
Każdy kowalem swojego losu - więc...
to pa :)
0 x



Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 5527
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 8
x 120
Podziękował: 4116 razy
Otrzymał podziękowanie: 8447 razy

Re: DZIECI I ICH WYCHOWANIE

Nieprzeczytany post autor: Thotal » czwartek 31 sty 2013, 18:58

Dając dziecku wolność, możemy zaobserwować jego potrzeby i zdolności.
Chwaląc za postępy wyzwalamy potencjał, i tak, krok po kroku pozwalamy na zbudowanie fundamentu.
Każdy człowiek, nawet ten mały, jest indywidualnością samą w sobie, wystarczy ją wyłuskać i pozwolić na rozwój.
A.S.Neill był pedagogicznym geniuszem, myślę że cała edukacja powinna się oprzeć na jego doświadczeniach, a dotychczasowe metody do lamusa...



Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



kobra8
Posty: 452
Rejestracja: poniedziałek 21 sty 2013, 10:45
Podziękował: 65 razy
Otrzymał podziękowanie: 170 razy

Re: DZIECI I ICH WYCHOWANIE

Nieprzeczytany post autor: kobra8 » czwartek 31 sty 2013, 21:31

Z dzieckiem należy raczej być, realizować na bieżąco jego potrzeby, reagować na konkretne sytuacje. Rozumieć, rozmawiać, słyszeć i widzieć....

Karać, nagradzać? Trąci mi to manipulacją ;)
0 x



Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 5756
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Luton
x 399
x 91
Podziękował: 4427 razy
Otrzymał podziękowanie: 8048 razy

Re: DZIECI I ICH WYCHOWANIE

Nieprzeczytany post autor: songo70 » czwartek 19 gru 2013, 18:25

songo70 pisze:
Czy szkoła kształci niewolników systemu?
postdateiconwtorek, 17 grudnia 2013 18:12 | PDF | Drukuj | Email


Bardzo mocny w swojej wymowie klip. Tak, szkoła kształci kadry cywilizacji niewolniczej i to w każdym aspekcie swojej więziennej struktury. Jeżeli temat Cię rusza, zajrzyj do KINA PL i obejrzyj jeszcze wymowniejszy ponad dwugodzinny materiał pt. ZAKAZANA EDUKACJA. WARTO!
0 x


Obrazek KIN 53 ⦁ Czerwony Magnetyczny Wędrowiec
Oświecenie jest ostatecznym rozczarowaniem naszego umysłu.
JESTEŚMY ZMIANĄ !
http://wearechange.org/

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 5756
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Luton
x 399
x 91
Podziękował: 4427 razy
Otrzymał podziękowanie: 8048 razy

Re: DZIECI I ICH WYCHOWANIE

Nieprzeczytany post autor: songo70 » poniedziałek 24 lut 2014, 08:30

0 x


Obrazek KIN 53 ⦁ Czerwony Magnetyczny Wędrowiec
Oświecenie jest ostatecznym rozczarowaniem naszego umysłu.
JESTEŚMY ZMIANĄ !
http://wearechange.org/

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2749
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 6
Podziękował: 5089 razy
Otrzymał podziękowanie: 1562 razy

Re: DZIECI I ICH WYCHOWANIE

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » niedziela 20 kwie 2014, 20:15

Chyba nada się do tego tematu:

Guillaume Faye pisze:Czym jest etnomasochizm

Obrazek

Masochistyczną tendencją jest trwanie w poczuciu winy i poczuciu bezwartościowości i marności swojej własnej grupy etnicznej, swojego własnego narodu. Etnomasochizm jest podobny do wstydzenia się samego siebie i nienawiści do samego siebie. To społeczna psychopatologia, sterowana przez długotrwały wysiłek propagandowy dążący do wytworzenia domniemanego, fundamentalnego poczucia winy odczuwanego przez Europejczyków w stosunku do innych ras, przez które są oni postrzegani jako “oprawcy”. Jest to konieczne do skruszenia Europejczyków i wymuszenia na nich “spłaty długu”. Te wysiłki w celu wywołania żalu za winy, poczucia prawdziwej “historycznej hańby” są aprobowane przez kościoły oraz rządy europejskich krajów.Etnomasochizm jest również ugruntowany postawami antyrodzinnymi adresowanymi potajemnie do Europejczyków w celu ograniczenia reprodukcji ich populacji. Bezwzględnie może być więc postrzegany jako “autorasizm”. Europejczyk może być pokonany “grzechem pierworodnym”, tkwiącą w nim “rasową skazą”: jest winny bycia tym kim jest.

Etnomasochizm prowokuje systematyczne “postawy obronne”, krzyżowanie ras i kosmopolityzm. Gruntownie odciąga to Europejczyków od idei etnicznej tożsamości, do oddania jej obcym. Europejczycy zobowiązani są do wyzbycia się swojej tożsamości poprzez stopniowe rozcieńczanie jej. Ale tylko oni, przykładowo Afrykańczycy nie podlegają już temu obowiązkowi. Etnomasochizm jest motorem napędowym ksenofilii: umiłowania i przewartościowywania wszystkiego co obce, co inne. A to można określić już mianem etnosamobójstwa.

Etnomasochizm nie jest w historii niczym nowym. Był symptomem ludzi zmęczonych życiem, zmęczonych próbami utrzymywania przy życiu siebie samych, ludzi starych, którzy przekazywali pałeczkę innym. Europejskie elity są dotknięte tym zbiorowym schorzeniem. A schorzenie to tłumaczy niedbałość i brak reakcji wobec kolonizacji Europy przez imigrantów, a ideą której mamy hołdować jest potrzeba i obowiązek witania nowych okupantów z otwartymi ramionami.

Guillaume Faye

Źródło: http://kofeinoholiczka.blogspot.com/201 ... isuje.html

Tags : etnomasochizm
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/czym- ... zm-2014-03
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

baba
x 65

Re: DZIECI I ICH WYCHOWANIE

Nieprzeczytany post autor: baba » niedziela 12 paź 2014, 20:51

To w temacie wychowywania dzieci zacznijmy od początku. Króciutki filmik, który będzie inspirujący mam nadzieję dla młodych rodziców zwykle okropnie przejętych swoim nowym zadaniem. Sama taka byłam. :roll:

W kwestii kąpieli noworodków i niemowląt czasem zbyt wielkie znaczenie przykładamy do "higieny" (te waciki, kremiki itd) a one naprawdę nie pocą się i nie brudzą się aż tak strasznie... ;)

I najważniejsze jest żeby się po prostu dobrze czuły, rozluźniły i zrelaksowały w kąpieli a potem dobrze spały. Filmik nawet ma w nazwie talasoterapię. Nie wiem dlaczego bliźnięta są kąpane razem czy są syjamskie (ewidentnie dwujajowe) czy po prostu żeby im fajnie było jak w brzuszku. 8-)

0 x



baba
x 65

Re: DZIECI I ICH WYCHOWANIE

Nieprzeczytany post autor: baba » poniedziałek 20 paź 2014, 07:47

Obrazek
0 x



Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 5756
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Luton
x 399
x 91
Podziękował: 4427 razy
Otrzymał podziękowanie: 8048 razy

Re: DZIECI I ICH WYCHOWANIE

Nieprzeczytany post autor: songo70 » sobota 14 mar 2015, 17:01

Z ilu kul składa się bałwan? Kreatywność wg MEN
Kamińska
Jolanta Kamińska
Wczoraj, 13 marca (14:06)
Nasz elementarz - sukces polskiej oświaty i finansowe odciążenie rodziców - tak podręcznik zaprezentowało MEN. Jednak nauczyciele po kilku miesiącach pracy z rządową publikacją wystawiają jej jedynie "słabą trójkę". Krytykują przy tym metodę nauki czytania, czy jakość podręcznika i zgodnie przyznają - najgorzej jest z matematyką.
Obrazek
Drukowania pierwszej części podręcznika doglądała minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska /Stefan Maszewski /Reporter
Drukowania pierwszej części podręcznika doglądała minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska /Stefan Maszewski /Reporter
"Tomek i Maciek mają 8 śniegowych kul. Ile bałwanów mogą z nich ulepić?" - brzmi jedno z zadań z "Naszego elementarza" - bezpłatnego podręcznika dla pierwszoklasistów.
Z ilu kul śniegowych powinien składać się bałwan - zastanawia się pani Anna. Zastanawia się również jej syn - pierwszoklasista. Z dwóch? Trzech? A ten z czterech bałwanem już nie będzie? Z rozwiązaniem zadania problem ma nie tylko 7-latek, ale również wielu dorosłych. Jak wygląda bałwan według standardów unijnych - żartują rodzice, po tym, jak pani Ania zamieszcza zdjęcie strony "Naszego elementarza" na portalu społecznościowym. Czy tak sformułowane zadanie jest poprawne? O pomoc zwracam się do specjalistów.
- Właściwie postawione pytania stymulują uczniów do myślenia. Czy to jest dobrze sformułowane pytanie? Wątpię - przyznaje rzecznik Związku Nauczycielstwa Polskiego Magdalena Kaszulanis.
- Jeśli uczeń wcześniej nie widział bałwanka, to może odpowiedzieć, że ulepi cztery, bo dla dziecka bałwan może chyba składać się z dwóch kul. Jeśli w książce pytaniu towarzyszy ilustracja bałwanka zrobionego z trzech kul, to odpowiedź powinna być oczywiście inna: dwa - wyjaśnia Magdalena Kaszulanis.
- Jeżeli nasuwa się wiele możliwych odpowiedzi to mamy do czynienia z pytaniem otwartym. Tylko dzieci powinny wiedzieć, że jest więcej niż jedna poprawna odpowiedź. Inaczej mamy wrażenie, że zadanie jest źle sformułowane - tłumaczy pani rzecznik.
Jak wyjaśnia, treść zadań powinna być przejrzysta. - Na tym etapie dzieci intuicyjnie rozumieją pojęcia liczb i procedur matematycznych. Nie powinniśmy w tym im przeszkadzać - podsumowuje.
Dwa lub cztery bałwany, nie stanowiłyby problemu, gdyby nie głosy rodziców, że w elementarzu niejasności jest więcej. Zastrzeżenia zgłaszają również nauczyciele.
Obrazek
Zadanie z części matematycznej /Nasz elementarz/Zima /
Zadanie z części matematycznej /Nasz elementarz/Zima /
"Jakość pracy z uczniem uległa pogorszeniu"
Prawie 70 proc. pedagogów ocenia rządową publikację gorzej niż podręcznik, z którym pracowało do tej pory - wynika z badań przeprowadzonych na zamówienie dziennika "Rzeczpospolita". Swoje badania wykonał również ZNP. O opinie ws. elementarza poproszono 3 tys. nauczycieli klas pierwszych. Ponad połowa z badanych oceniła rządowy podręcznik na słabą trójkę. 60 proc. stwierdziło, że jakość pracy z uczniem od września 2014 roku uległa pogorszeniu.
- Nie dziwią nas krytyczne oceny - przyznaje rzecznik ZNP. - Nauczyciele zgłaszali uwagi już w czasie pisania podręcznika. Związek przekazywał je posłom w czasie prac legislacyjnych nad nowelizacją ustawy. Niestety niewiele z nich uwzględniono - dodaje.
Nauczyciele podkreślają także, że elementarz został im po prostu narzucony. Teoretycznie, jeśli dany nauczyciel chciałby uczyć z innego podręcznika, to szkoła musiałaby sfinansować jego zakup, co w praktyce nie wchodzi w grę.
- Realnie pedagog w pierwszej klasie nie ma możliwości wyboru, co jest niezgodne z Kartą Nauczyciela, która tę możliwość gwarantuje - podkreśla Kaszulanis. - To bardzo ważny zapis. Do szkół trafiają uczniowie z różnych środowisk, z różnym kapitałem społecznym. Do tej pory nauczyciele w zależności od grupy czy klasy mogli wybierać książki, tak by były dostosowane do potrzeb i możliwości konkretnych uczniów - tłumaczy.
Pojawia się również wiele zarzutów odnośnie kwestii merytorycznych. Nauczyciele zgłaszają zastrzeżenia, zarówno co do zawartości elementarza, jak i sposobu nauczania.
W przypadku nauki czytania, krytykowana jest metoda globalna - czyli czytanie całych wyrazów, bez dzielenia na sylaby. Do tej pory nauczyciele częściej wykorzystywali metodę sylabową. Według nich, nauka czytania tą metodą była efektywniejsza. Uczniowie szybciej opanowywali umiejętność czytania - tłumaczy rzeczniczka ZNP.
Do litanii zarzutów wobec elementarza należy dołączyć: zbyt szybkie wprowadzanie liter, co skutkuje brakiem ich odpowiedniego utrwalenia; krótki 'okres bezliterowy', zaraz po rozpoczęciu roku szkolnego; nieodpowiednie następstwo wprowadzania liter, co powoduje, że dzieciom trudniej składać wyrazy i czytać; brak zróżnicowania tekstów zawartych w elementarzu.
Matematyka na niskim poziomie
Najwięcej uwag nauczycieli dotyczy jednak części matematycznej. - Matematyka w elementarzu jest na niskim poziomie - mówi bez ogródek Magdalena Kaszulanis. - To nas, nauczycieli specjalnie nie dziwi, ponieważ autorka podręcznika nie jest specjalistką od matematyki wczesnoszkolnej, o czym niestety przekonaliśmy się po wydaniu książki - kwituje.
Nauczyciele są pełni obaw, że matematyka na tak słabym poziomie w początkowym okresie edukacji, sprawi, że uczniowie w przyszłości będą osiągać gorsze wyniki, chociażby na sprawdzianie szóstoklasisty.
“"Autorka podręcznika nie jest specjalistką od matematyki wczesnoszkolnej, o czym niestety przekonaliśmy się po wydaniu książki"”
Rzecznik ZNP Magdalena Kaszulanis
Minister edukacji zapewniała, że jeden podręcznik będzie służył uczniom przez trzy lata. Okazuje się jednak, że książka rozpada się już po roku użytkowania.
Elementarz jest klejony, a nie zszywany, co gwarantowałoby lepszą trwałość. - Nauczyciele twierdzą, że zwyczajnie się rozsypuje, kartki fruwają w powietrzu już teraz, co będzie za kolejny rok czy dwa? - zastanawia się pani rzecznik.
Ministerstwo Edukacji Narodowej nie martwi się stanem, jak twierdzi jego rzeczniczka Joanna Dąbek, pojedynczych egzemplarzy. - Owszem zdarzają się przypadki zniszczeń - to normalne. Byliśmy i jesteśmy na to przygotowani - zastrzega. Każda część "Naszego elementarza" została wydrukowana w nakładzie większym niż liczba uczniów. - Kuratoria dysponują rezerwą i szkoła w razie potrzeby może zgłaszać się do nich po nowe egzemplarze - wyjaśnia.
MEN z rezerwą podchodzi również do badań zarówno tych przeprowadzonych przez ZNP jak i dziennik "Rzeczpospolita". - Nie uchylamy się od tego, aby dalej pracować nad tym podręcznikiem ale w naszej ocenie listopad 2014 r. (wtedy badania przeprowadził ZNP - red.), czy nawet marzec 2015 r. (badania "Rzeczpospolitej" - red.) to zbyt wczesne terminy, by przedstawić rzetelne oceny - przekonuje Joanna Dąbek.
- To nieprofesjonalne, a przede wszystkim dające niewiarygodne, nierzetelne wyniki - wyjaśnia.
Ministerstwo twierdzi również, że informacje podane w konsultacjach zostały przeanalizowane i wiele z nich, które przekonały autorów, uwzględniono przy ostatecznej wersji rządowego podręcznika. Nie da się zadowolić wszystkich, zwłaszcza, gdy uwagi są biegunowo różne - dodaje rzecznik.
Nauczyciele krytykują podręcznik, bo nie mogą korzystać z "gotowców"
Ogólną krytykę, która spłynęła na rządowy podręcznik ze strony nauczycieli ministerstwo tłumaczy brakiem kreatywności pedagogów.
- Spodziewaliśmy się, że podręcznik będzie atrakcyjny przede wszystkim dla nauczycieli, którzy cenią sobie niezależność - mówi Dąbek.
“Elementarz nałożył na nauczycieli dodatkowe obowiązki, co może być kłopotliwe dla tych, którzy do tej pory korzystali z tzw. "gotowców". Za komfort z nimi związany płacili rodzice.”
Rzecznik MEN Joanna Dąbek
Jak tłumaczy, elementarz nałożył na nauczycieli dodatkowe obowiązki, co może być kłopotliwe dla tych, którzy do tej pory korzystali z tzw. "gotowców", a za komfort z nimi związany płacili rodzice. Spora część nauczycieli była przyzwyczajona do oferty wydawniczej, która wymagała od nich znacznie mniej pracy. Od wydawców dostawali m.in. scenariusz każdej lekcji wraz z tematem, propozycje sprawdzianów i prac domowych. Dziecko powinno było w ciągu roku wypełnić ponad 1000 kartek i to zajmowało cały czas. - Nie było przestrzeni na inicjatywę nauczyciela i dzieci - dodaje Dąbek.
"Nasz elementarz", zdaniem MEN, wymaga od nauczycieli nowego sposobu pracy, odejścia od rutyny, dania więcej z siebie.
- To nie są argumenty merytoryczne, tylko polityczna obrona podręcznika - stwierdza stanowczo rzecznik ZNP Magdalena Kaszulanis. Wyjaśnia, że nauczyciele nie kwestionują podstawowego waloru, czyli faktu, że elementarz jest darmowy. - Nie można zamiatać pod dywan konkretnych merytorycznych uwag stwierdzeniem, że podręcznik jest krytykowany dlatego, że wymaga od nauczycieli kreatywności. Nauczyciele pierwszych klas wiedzą co mówią, bo znają się na swojej pracy - kwituje.
Wypada ufać, że na swojej pracy zna się również MEN, a kolejne części elementarza nie będą zawierały zadań wprowadzających w zakłopotanie, nie tylko pierwszoklasistów lecz również ich rodziców. Jak wygląda bałwan według ministerstwa? Nie udało się ustalić.
Wszystko wskazuje na to, że "Nasz elementarz" wymaga kreatywności nie tylko ze strony nauczycieli, ale i uczniów. Czy poprawi jakość edukacji? Przekonamy się, gdy dzisiejsi pierwszoklasiści napiszą testy podsumowujące trzy lata edukacji.

INTERIA.PL
Polub Fakty INTERIA.PL na Facebooku


Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/tylko-u-nas/new ... ign=chrome
0 x


Obrazek KIN 53 ⦁ Czerwony Magnetyczny Wędrowiec
Oświecenie jest ostatecznym rozczarowaniem naszego umysłu.
JESTEŚMY ZMIANĄ !
http://wearechange.org/


Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 5527
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 8
x 120
Podziękował: 4116 razy
Otrzymał podziękowanie: 8447 razy

Re: DZIECI I ICH WYCHOWANIE

Nieprzeczytany post autor: Thotal » czwartek 16 kwie 2015, 21:30

0 x



Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 5527
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 8
x 120
Podziękował: 4116 razy
Otrzymał podziękowanie: 8447 razy

Re: DZIECI I ICH WYCHOWANIE

Nieprzeczytany post autor: Thotal » środa 29 kwie 2015, 15:43

0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5313
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 328
x 172
Podziękował: 27175 razy
Otrzymał podziękowanie: 8034 razy

Re: DZIECI I ICH WYCHOWANIE

Nieprzeczytany post autor: abcd » środa 29 kwie 2015, 17:47

Ciekawie gostek prawi ale uważałbym na jego nauki, było nie było to klecha i może w całym swym "wolnomyślicielstwie" przemycać różne programy (zwłaszcza, że Dominikanie brylują w mataczeniu).
Choć z drugiej strony, w naszej historii mamy kilku kiecoków, którzy byli bardziej propolscy, proludzcy niż niejeden świecki, laik. ;)

Edited by:

Od siebie wstawiam to:

Adam Szustak OP: "Bóg - najgorszy rodzic świata?"

https://www.youtube.com/watch?v=GkmCWU7bMfw
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5313
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 328
x 172
Podziękował: 27175 razy
Otrzymał podziękowanie: 8034 razy

Re: DZIECI I ICH WYCHOWANIE

Nieprzeczytany post autor: abcd » wtorek 22 wrz 2015, 19:08

0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 5527
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 8
x 120
Podziękował: 4116 razy
Otrzymał podziękowanie: 8447 razy

Re: DZIECI I ICH WYCHOWANIE

Nieprzeczytany post autor: Thotal » wtorek 22 wrz 2015, 20:46

Tekst i cała piosenka są super..!
dziwię się , że satanista, który zaprzedał całego siebie dla ciemnej strony muzyki oddał w tak kapitalny sposób otaczający nas świat.
Od dzisiaj będę słuchał Maleńczuka, może się nawrócił, może pokochał swoją lepszą część istnienia...


Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



baba
x 65

Re: DZIECI I ICH WYCHOWANIE

Nieprzeczytany post autor: baba » środa 23 wrz 2015, 01:31

O rany, co Wy tu wyprawiacie? Jakiś wyjątkowo czarny humor.. :roll:
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5313
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 328
x 172
Podziękował: 27175 razy
Otrzymał podziękowanie: 8034 razy

Re: DZIECI I ICH WYCHOWANIE

Nieprzeczytany post autor: abcd » środa 23 wrz 2015, 16:48

Thotal pisze:dziwię się , że satanista, który zaprzedał całego siebie dla ciemnej strony muzyki oddał w tak kapitalny sposób otaczający nas świat.

Mnie nie dziwi już nic.
Przyjrzyj się opisowi miłości zamieszczonemu przez wroga ludzkości czyli tzw. świętego Pawła (Szaweł z Tarasu ;) ) do dziś uchodzi za najpiękniejszy opis miłości. :lol: ;)
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
analityczka
Posty: 443
Rejestracja: wtorek 21 kwie 2015, 16:16
x 1
x 3
Podziękował: 230 razy
Otrzymał podziękowanie: 559 razy

najpiękniejszy opis miłości

Nieprzeczytany post autor: analityczka » środa 23 wrz 2015, 17:54

abcd pisze: Przyjrzyj się opisowi miłości zamieszczonemu przez wroga ludzkości czyli tzw. świętego Pawła (Szaweł z Tarasu ;) ) do dziś uchodzi za najpiękniejszy opis miłości. :lol: ;)

Kurde, nie korzystałam ze ściągi :D
http://sciaga.pl/tekst/66219-67-rozne_o ... ej_milosci
Na Starym Testamencie się zatrzymałam, w mojej szkole „Pieśń nad pieśniami” uważano za niedoścignioną
0 x


* Informacja bez sprawdzenia wiarygodności źródeł jest tylko hipotezą.
* Ja mogę być nieobiektywna, dowody – nie.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5313
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 328
x 172
Podziękował: 27175 razy
Otrzymał podziękowanie: 8034 razy

Re: najpiękniejszy opis miłości

Nieprzeczytany post autor: abcd » środa 23 wrz 2015, 20:31

analityczka pisze:
abcd pisze: Przyjrzyj się opisowi miłości zamieszczonemu przez wroga ludzkości czyli tzw. świętego Pawła (Szaweł z Tarasu ;) ) do dziś uchodzi za najpiękniejszy opis miłości. :lol: ;)

Kurde, nie korzystałam ze ściągi :D
http://sciaga.pl/tekst/66219-67-rozne_o ... ej_milosci


Więc Ci ją podsyłam:
https://www.biblegateway.com/passage/?s ... sion=SZ-PL
;)
Do samej Biblii Cię nie odsyłam, tzn. do NT, bo to zbyt nudne i nie każdego interesuje na tyle by przez to przebrnąć. :lol:

Na Starym Testamencie się zatrzymałam, w mojej szkole „Pieśń nad pieśniami” uważano za niedoścignioną

To biblijna (czytaj judaistyczna wersja "Tysiąca i jednej nocy" - swoją drogą warto zauważyć jak bardzo różni się moralność seksualna tam przedstawiona od tej jawionej we współczesnym, próderyjnym świecie. :lol:
A tak przy okazji, przeczytałaś cały ST czy tylko fragmenty?
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 5527
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 8
x 120
Podziękował: 4116 razy
Otrzymał podziękowanie: 8447 razy

Re: DZIECI I ICH WYCHOWANIE

Nieprzeczytany post autor: Thotal » wtorek 15 mar 2016, 20:12

Psycholog: Jak najmniej zajęć dodatkowych. Dziecko musi się nudzić!


„Wychodzę z założenia, że dziecko musi się nudzić, że jeżeli nie ma frustracji, to nie ma też okazji do ćwiczenia swojej głowy” – wyjaśnia psycholog dziecięcy, Marta Goszczyńska w rozmowie z Karoliną Stępniewską.

Czy dzieci są z natury twórcze i kreatywne?

Wydaje mi się, że tak. Oczywiście ten poziom kreatywności to kwestia indywidualna, ale dzieci wydają się rzeczywiście mieć łatwość w wymyślaniu i tworzeniu i kombinowaniu, a my, dorośli, często tę kreatywność tłumimy, np. mówiąc, że „szczotka nie służy do stukania, tylko do czesania”. I w taki prosty sposób, już od pierwszych momentów, ograniczamy dzieciom twórczość. Druga sprawa to fakt, że zdarza się nam iść na łatwiznę, posługujemy się w zabawie schematami: dom ma mieć 4 ściany, a jak kolorujemy słonia to ma być szary, a nie różowy.

Może to wynika z naszych własnych ograniczeń?

Tak, ale też z niewiedzy i lęku przed zabawą, przed tym, że jak zaczniemy za bardzo rozwijać wyobraźnię dziecka, to ono przestanie funkcjonować w rzeczywistym świecie.

Taki częsty przypadek: dziecko rysuje niebo np. na różowo, a my od razu je poprawiamy i mówimy, że przecież niebo jest niebieskie.

No właśnie, a przecież dziecko wychodzi na dwór, widzi niebo i wie, że ono nie jest różowe. Ale nam to nie wystarcza, my czujemy się tym zagrożeni.

A czy poziom kreatywności samego rodzica ma przełożenie na to, jak będzie wspierać twórczość u swoich dzieci?

Na pewno, bo trudno jest wymagać kreatywności od osoby, która się nią nie posługuje w życiu nie posługuje albo nie została jej nauczona w dzieciństwie. Tylko, że my też możemy się tego nauczyć, to nie jest tak, że jeśli ktoś nie urodził się kreatywny, to nie może taki być. To nieprawda. Nawet będąc dorosłym, możemy zacząć fantazjować. Myślę jednak, że często nie mamy na to odwagi.

No właśnie, bo jak to tak? Taki poważny człowiek, a tak się wygłupia? Obciach.

Myślimy, że to wstydliwe i upokarzające. Chcemy być poważni. Wystarczy poobserwować rodziców na placach zabaw: starają się być dorośli za wszelka cenę. Nie bawią się, nie brudzą, nie kucają. Trudno nam zachowywać się jak dziecko i zachować jednocześnie dorosły umysł. Być może boimy się utraty naszej dorosłej tożsamości.

Czy w przypadku dziecka to ważne, żeby wspierać kreatywność? A jeśli tak, dlaczego?

To ważne chociażby dlatego, że bogata wyobraźnia daje dziecku w pewnym sensie więcej możliwości wyboru – zarówno w dorosłym życiu, w sensie zawodowym, jak i w sposobie interpretacji świata. Jest większa szansa, ze dziecko nie będzie operować schematami, a będzie więcej poszukiwać, będzie ciekawe świata, będzie chciało próbować różnych rzeczy. To pozwoli mu również lepiej radzić sobie z rzeczywistością, będzie mogło lepiej korzystać z tego, co ma, zamiast ubolewać i rozpaczać, że mu czegoś brakuje.

Jak więc możemy wspierać tę kreatywność?

Warto to robić już od najwcześniejszych lat. Pozwalajmy dziecku, żeby z tej przykładowej „szczotki” robiło tysiąc różnych rzeczy – wręcz zachęcajmy je do tego. W dobie zabawek, komputerów i telewizji jest trudniej o kreatywność, bo mamy pod ręką ułatwiacze. Warto kupować zabawki z myślą, że można je stosować do różnych rzeczy i warto dawać już najmłodszym dzieciom do zabawy przedmioty codziennego użytku.

A z gotowych zabawek, jakie są pomocne w rozwijaniu wyobraźni?

Na pewno wszystkie tematyczne zabawki do odgrywania scenek z życia: kubeczki, czajniczki, lalki, samochody, zestawy małego lekarza, itd. Wszystkie miniaturowe rzeczy. Poza tym wiadomo: klocki w każdej postaci.

Do klocków dołączane są instrukcje. Czy to ważne, żeby dziecko budowało według wzoru, czy może sobie poszaleć i tworzyć własne konstrukcje?

Ważne jest i jedno, i drugie. Najlepiej, gdyby było trochę odwzorowywania, bo umiejętność kopiowania też jest nam w życiu potrzebna, ale żeby dziecko mogło też sobie pofantazjować. I to samo w kolorowaniu, lepieniu, itp. – słoń może mieć dwie trąby, pozwólmy mu.

Jeśli jednak w książeczce jest wzór, według którego dziecko ma pokolorować swój obrazek, a ono nie chce używać tych samych kolorów, to co wtedy? Nalegać?

To zależy. Jeżeli widzimy, że nasze dziecko ma trudność w odwzorowywaniu, to warto tę umiejętność wspierać, bo to jest potrzebne, żeby np. przepisywać z tablicy, rozwiązywać zadania z matematyki, itd. Natomiast nie należy w tym przesadzać! Jeśli wiemy, że potrafi to robić, to pozwólmy mu czasem pofantazjować. Ważne jest też czytanie, opowiadanie historii i bajek. Jeśli dziecko nam opowiada jaką historię, nie ograniczajmy go mówiąc: „To niemożliwe”, tylko pójdźmy za ta opowieścią, dopytujmy o szczegóły. Nie bójmy się, że dziecko zatraci kontakt z rzeczywistością.

Co jeszcze możemy robić?

Bardzo fajne, o czym rodzice bardzo często zapominają, jest dawanie dzieciom różnych ubrań, przebrań, koralików, spinek, kapeluszy. Zachęcam do tworzenia „skrzyń skarbów”, w których będziemy trzymać różne starocie, żeby dzieci otwierając je mogły uruchamiać swoje pokłady twórczości. Fajnie tam od czasu do czasu coś dorzucić – jakąś chustkę, jakieś piórko, coś nowego. To się sprawdza na każdym etapie – od najmłodszego dziecka, do nawet 10-11-latka.

Czy codzienne czynności, np. sprzątanie, przygotowywanie posiłków, też mogą być okazją do kreatywnego wyżywania się?

To świetne pole do twórczości! W kuchni można pokazać dzieciom, że warzywa można kroić w różne kształty, a kotlety mielone nie zawsze muszą być okrągłe. Można eksperymentować ze smakami. To odnosi się do innych zmysłów, ale to przecież też jest twórczość.

A czy zapisywanie dzieci na zajęcia dodatkowe to dobra droga do wspierania kreatywności dziecka?

Ja wychodzę z założenia, że dziecko musi się nudzić, że jeżeli nie ma frustracji to nie ma też okazji do ćwiczenia swojej głowy. Jestem zwolennikiem jak najmniejszej liczby dodatkwych zajęć, żeby dzieci miały jak najwięcej okazji w domu, żeby sobie coś powymyślać. Ale nie popadajmy też w skrajność – jasne, ze fajnie, jeśli dziecko ma jakieś zajęcia sportowe, rytmiczne, itd. Ale ważne, żeby nie przesadzać. Kreatywność rozwija się najlepiej, jeżeli pozwolimy dziecku trochę się ponudzić.

Marta Goszczyńska – psycholog psychoterapeuta, Pracownia Terapii i Rozwoju w Warszawie

Źródło: dziecko.pl






Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
Basia7
Posty: 750
Rejestracja: niedziela 15 mar 2015, 01:06
x 30
x 54
Podziękował: 1579 razy
Otrzymał podziękowanie: 1554 razy

Re: DZIECI I ICH WYCHOWANIE

Nieprzeczytany post autor: Basia7 » piątek 25 mar 2016, 17:38

Szczęśliwe dzieciństwo....cudne
Załączniki
12321325_570353869798536_5063209201361783956_n.jpg
12321325_570353869798536_5063209201361783956_n.jpg (34.41 KiB) Przejrzano 513 razy
0 x



Awatar użytkownika
Basia7
Posty: 750
Rejestracja: niedziela 15 mar 2015, 01:06
x 30
x 54
Podziękował: 1579 razy
Otrzymał podziękowanie: 1554 razy

Re: DZIECI I ICH WYCHOWANIE

Nieprzeczytany post autor: Basia7 » czwartek 31 mar 2016, 21:09

Jak możesz łatwo zabić swoje dziecko?

złe dziecko

1. Kupuj plastikowe sztućce i talerzyki nieznanych firm.
2. Nie czytaj oznaczeń na opakowaniu.
3. Nie wyrzucaj zniszczonych i popękanych naczyń i kubków.
4. Pakuj mu jedzenie w tanie pudełka ze sklepu „wszystko po 2 złote”.

I teraz zagadka: jak te wszystkie rzeczy mogą niby zabić twoje dziecko? Czy przez to, że mogą łatwo się złamać i dziecko może połknąć ząbek widelca? Czy przez to, że farba się zmywa i dziecko zjada ją razem z kaszką i umiera w męczarniach? A może dlatego, że tanie=tak brzydkie, że można paść trupem na miejscu?

I tak, i nie, a raczej: nie tylko przez to wszystko.

Tym czymś, co będzie przysłowiowym gwoździem do trumny, jest Bisfenol-A, czyli BPA.

Każda matka, która umie czytać i dla której ważne jest bezpieczeństwo własnego dziecka na pewno widziała nieraz na opakowaniu produktów dla dzieci tajemniczy napis „BPA FREE”. Teraz można znaleźć go na smoczkach, butelkach, talerzykach, kubeczkach, jednym słowem: na wszystkim, co dziecięce, zrobione z tworzywa sztucznego i produkowane przez znanych producentów.

Ale czy któraś z was zgłębiała ten temat?

Czy jeśli znajdziesz się w zapadłej bieszczadzkiej wiosce, zapomniałaś butelki do mleka i masz do wyboru: znaną za 50 zł z napisem BPA FREE i jakąkolwiek za 8 zł bez tego napisu, to czy wybierzesz zawsze tę pierwszą? Bo jeśli nie, to lepiej poczytaj, co poniżej, i już więcej nie oszczędzaj na swoim dziecku.

Co to właściwie jest BPA?

Otóż jest to związek chemiczny, który jest składnikiem większości plastikowych produktów, które wypełniają naszą przestrzeń. Każda matka wie, że kiedy pojawia się dziecko, nasz świat staje się światem plastiku. Kubki, talerze, butelki, smoczki


Tylko nieliczne Eko-mamy pozostają przy naczyniach bambusowych lub ceramicznych. Kto jeszcze używa smoczków kauczukowych, które mają tak zabójczy zapach, że możesz pomylić go z zapachem zużytej pieluchy? Butelki szklane, tak popularne dawniej, zostały całkowicie wycofane, i tylko kombinatorom i wnuczkom chomikujących babć udaje się taką zdobyć.

Kto pakuje resztki jedzenia do słoików zamiast plastikowych pudełek? Kogo w końcu stać na same drewniane zabawki, stoliki i krzesełka dla dzieci? Jak widzicie, plastik całkowicie zdominował nasze życie i mało kto potrafiłby się bez niego obejść.

I dlatego tym bardziej przeraziły mnie wieści, które kilka lat temu dotarły do nas zza oceanu.

W pewnych badaniach wykazano bowiem, że BPA w testach zwierzęcych potrafiło wykazywać niezwykle silne i niepodważalne w dowodach działanie. Okazało się, że klatki, w których trzymane były zwierzęta, umyto pewnego dnia dość silnym środkiem i uszkodzono plastik, z którego owe klatki były zrobione.. Uszkodzony plastik zaczął wydzielać niewielkie ilości BPA. Były to ilości znikome, ale wystarczyły, żeby zmienić całkowicie układ hormonalny myszy, np. ich potomstwo rodziło się z kilkunastoma sutkami
Ten przypadek sprawił, że komórki myszy zaczęły dosłownie wariować.

Tutaj tkwi istota produktów z BPA – wydziela się on w dużych ilościach, jeśli powierzchnia zostaje naruszona, uszkodzona, pęka itd. A o to przy dziecku nietrudno, prawda? Sama rzecz, w której zawarte jest BPA nie jest tak szkodliwa, jak wtedy, gdy się ją porysuje nożem czy umyje w zbyt mocnym środku. Czasem możemy to dostrzec jako zmatowiałą powierzchnię, bąbelki, rozwarstwienia, nadgryzienia.

Od tej chwili zaczęto się baczniej przyglądać tej substancji. Bardzo wnikliwe badania potwierdziły, że działa ona bardzo podobnie, jak żeński hormon, estrogen. BPA rozregulowuje układ hormonalny, przez co ma wpływ na potencję i libido, rozwój raka (głównie prostaty i piersi), cukrzycę, otyłość.

Są badania, które wskazują na wpływ BPA na uszkodzenia wątroby oraz rozwój mózgu małych dzieci. To właśnie dzieci są szczególnie narażone na jego działanie, ich układ hormonalny bowiem dopiero się kształtuje i wszelkie anomalie wychwytuje o wiele silniej. Porównam to do wiosennych nowalijek, które – jak wiemy – chłoną jak gąbka z gleby wszelkie szkodliwe substancje, pestycydy i środki ochrony roślin. Mówimy potem, że to „sam nawóz”. Chłoną tak silnie dlatego, że są
młode. Podobnie z dziećmi.

Co gorsza, BPA ma zdolność przenikania przez łożysko, więc jeśli matka wystawia się na jego bezpośrednie działanie, może zapewnić swojemu dziecku krótszy i gorszy żywot.

Wpływ BPA został poparty tak licznymi dowodami, że w końcu w 2011 roku wprowadzono całkowity zakaz jego stosowania mimo, że w zasadzie nie ma badań, które potwierdzają wpływ na człowieka. Spowodowało ono jednak tak mocne defekty w poddawanym testom zwierzętach, że zdecydowano się prewencyjnie „chuchać na zimne” i w wielu krajach wprowadzono zakaz używania BPA.

Ale czy trzeba połknąć 10-letnią plastikową łyżkę (produkowaną przed 2011 rokiem) z łuszczącą się powierzchnią, żeby dostarczyć organizmowi dawkę szkodliwą? Otóż nie. Badania nad BPA zaprzeczyły starej maksymie toksykologii, że zabija dopiero duża dawka szkodliwej substancji. W przypadku Bisfenolu-A nawet znikoma ilość ma wpływ, bo pamiętajmy, że działa podobnie jak syntetyczny estrogen, którego wcale nie trzeba połknąć w końskiej dawce żeby narobić sobie szkód w układzie hormonalnym.

Róbcie co chcecie, wybór należy do was. Można wierzyć lub nie, ale pamiętajcie, co jeszcze kilkanaście lat temu mówiono o wpływie papierosów czy alkoholu na płody. Dziś mówi się o FAS i wielu skutkach palenia tytoniu przez ciężarne.

Ja tam chcę mieć zdrowe dziecko i świadomie staram się unikać BPA. Jak to robię?

1. Używam produktów tylko znanych i poważanych firm; te firmy dają gwarancję, że do produkcji ich towarów nie użyto BPA. Piszą o tym na opakowaniu, a jeśli opakowań nie ma, to zaznaczają na samym produkcie odpowiednią ikoną.

2. Sprawdzam na spodzie ikonę – kod recyklingowy. Kupuję tylko rzeczy, które mają cyfry: 1, 2, 4, 5. Wszystkie inne są niepewne. Mamy na rynku tak wielki wybór pudełek i opakowań, że bez problemu znajdziemy odpowiednie. Unikajmy bezwzględnie tych z liczbą 3, 6 i 7!

3. Nie kupuję tanich, supermarketowych naczyń i sztućców „na wagę” czy z chińskich sklepów. Bardzo często są to produkty na licencji znanych marek, oferowane w dyskontach, sprzedawane bez żadnych opakowań. Nie znajdziemy na nich często żadnych oznaczeń. Ale jeśli myślimy, że skoro talerz jest na licencji Disneya lub Marvela, więc są one bezpieczne, bo gwarantowane przez wielkie koncerny, jesteśmy w błędzie. Produkcja takich naczyń polega na wykupie licencji i biciu ich najtańszą z możliwych metod w najtańszym możliwym kraju, gdzie nikt nie słyszał o BPA. Do tego przychodzą do sklepu w takiej ilości, że nietrudno o uszkodzenie ich powierzchni, odpryśnięcie kantu itd.

4. Wszystko, co uległo uszkodzeniu (choćby mocniejszemu zarysowaniu), a było wykonane z plastiku wyrzucam. Nauczyło mnie to szanować rzeczy i być bardziej ostrożną, bo wprawdzie plastikowy talerzyk kupię od razu nowy, ale na przykład pokrywę od sokowirówki już chyba tylko z nową sokowirówką


5. Staram się unikać żywności puszkowanej – BPA może też znajdować się w żywicy epoksydowej, którą pokrywane są wnętrza puszek. Jeśli już je jem, to staram się nie zgrzytać widelcem po powierzchni, wygrzebując ostatnie sardynki. Mimo że od 2011 roku BPA jest zakazane, to ktoś może jeszcze mieć konserwy turystyczne ukradzione przez ojca z jednostki wojskowej


6. Kiedy tylko mogę, stosuję ceramikę, drewno, stal szlachetną zamiast plastiku. 3-letnie dziecko naprawdę jest w stanie jeść nie zrzucając talerza za każdym razem na podłogę


7. Nie wkładam plastików do mikrofalówki i nie myję ich żrącymi, ściernymi środkami (np. cifem). To uszkadza ich powierzchnię, a tak jak wcześniej pisałam, wtedy wydziela się najwięcej BPA.

8. Myję często ręce – BPA znajduje się też na powierzchni wydruków z bankomatów i paragonów, czyli na papierze termicznym.

9. Kupuję napoje w szklanych opakowaniach, szczególnie unikam coli z puszki i
piwa.

Owszem, można odnieść wrażenie, że nieco oszalałam w związku z BPA. Być może nie ma tak wielkiego ono wpływu na człowieka; nie wiemy tego wszystkiego na 100%, bo badań na ludziach było niewiele (albo nie było wcale). Ale wolę chuchać na zimne – w zasadzie nic mnie to nie kosztuje, a wolę mieć w domu zdrowe dziecko, niż odwiedzać je na cmentarzu.

A wy nie?

https://martabrzoza.pl/leczenie/jak-moz ... e-dziecko/
0 x



Awatar użytkownika
Basia7
Posty: 750
Rejestracja: niedziela 15 mar 2015, 01:06
x 30
x 54
Podziękował: 1579 razy
Otrzymał podziękowanie: 1554 razy

Re: DZIECI I ICH WYCHOWANIE

Nieprzeczytany post autor: Basia7 » czwartek 21 kwie 2016, 14:18

o...
Załączniki
12715592_447064395492176_75514570847642419_n.jpg
12715592_447064395492176_75514570847642419_n.jpg (29.61 KiB) Przejrzano 416 razy
12347698_427993747399241_4002341639797731032_n.jpg
12347698_427993747399241_4002341639797731032_n.jpg (46.09 KiB) Przejrzano 416 razy
0 x



ODPOWIEDZ