Drodzy forumowicze i goście!

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

starość-jak z nią żyć

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 8844
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 443
Podziękował: 17264 razy
Otrzymał podziękowanie: 15036 razy

Re: starość-jak z nią żyć

Nieprzeczytany post autor: janusz » wtorek 31 sty 2017, 23:14

0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 8844
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 443
Podziękował: 17264 razy
Otrzymał podziękowanie: 15036 razy

Re: starość-jak z nią żyć

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 08 lut 2017, 21:20

WIEK DANUTY SZAFLARSKIEJ
JUSTYNA DĄBROWSKA, DANUTA SZAFLARSKA02.04.2012
Przypominamy rozmowę, jaką z aktorką przeprowadziła Justyna Dąbrowska.

Obrazek

JUSTYNA DĄBROWSKA: Czy możemy porozmawiać o przemijaniu?

DANUTA SZAFLARSKA: No niech pani pyta, jak to panią interesuje... Pani jest jakby moja praprawnuczka.

No nie, ja mam dorosłe dzieci.

Niemożliwe! Ale mnie pani nabrała!

Czy o czymś Pani myśli dziś zupełnie inaczej niż wtedy, gdy była Pani młoda?

Proszę pani – wojna zmieniła wszystko. Zaczęłam inaczej widzieć życie. Ja bardzo dużo czytałam, od dziecka, po prostu bez czytania nie mogłam żyć. I po wojnie wzięłam do ręki jedną z tych moich ulubionych książek, żeby sobie coś przypomnieć – „Colas Breugnon” Rollanda – i rzuciłam, bo już była dla mnie zupełnie nieciekawa. Okazało się, że to mnie w ogóle nie interesuje! Wojna była wstrząsem.

Wszystko przewartościowała.

Wszystko! Ja pani mówię o książkach, ale zmieniło się wszystko. Sens życia. Doceniłam jego wartość. Ale strasznie mi siadło zdrowie. Miałam stany apatyczne. To była reakcja na to, że mi się ciągle wszystko przypominało... Siedziałam i nic mi się nie chciało.

Odrętwienie.

Do dziś pamiętam ten transport, jak nas po powstaniu wyrzucali z Warszawy. Jechaliśmy na takich lorach i w takim tłoku, że trzeba było prawie cały czas stać. Przez 36 godzin. Pamiętam zimno, był już październik. Nie będę tego opowiadać, bo to okropne historie.

Nie musi Pani opowiadać.

Całe 36 godzin trzymałam na rękach Marysię, która strasznie kasłała, bo była okropnie zaziębiona. Jakiś człowiek siedział w kucki i powiedział, żebym mu siadła z tym dzieckiem na kolanach. Mówię mu, że on tak długo nie wytrzyma, a on na to: niech się pani nie martwi, to są protezy. On potem wyskoczył z tego wagonu. A potem usłyszeliśmy strzały... Pamiętam też wszy. Wszędzie... (milczenie)

To wszystko jest bardzo żywe w Pani pamięci.

Tego się nigdy nie zapomni, do śmierci. Ani wojny, ani tych bomb, ani trupów. Tych strasznych rzeczy się nie zapomina. 63 dni spało się na podłodze. Nie przebierałam się, nie myłam, nie było gdzie. Nie chcę o tym opowiadać, bo mi to szkodzi, źle się potem czuję.

Ja nie chcę dopytywać. Tylko się zastanawiam, jak z pamięcią o takich rzeczach można dalej żyć.

Można, można cudownie! Ja mam tyle radości w sobie!

Jak Pani to robi?

Odkładam, nie myślę. Choć sama pani widzi – czasami to wraca, i wtedy pamiętam wszystko, każdy szczegół. To są takie obrazy malarskie. O jednym pani opowiem.

Chce Pani?

W czasie okupacji, to był 1942 rok, tak się złożyło, że udało nam się pojechać do Mszany Dolnej, bo tam mieliśmy przyjaciół, na wakacje. Jednego dnia coś potrzebowałam załatwić w magistracie i kiedy schodziłam po schodach, zobaczyłam na półpiętrze otwarte okno z widokiem na przepiękny ogród. Stanęłam w zachwycie. Był sierpień, jabłonie w tych cudownych jabłkach, ogród w kwiatach, lilie, wszystko miało takie piękne kolory w słońcu, cudowny obraz. Ale zauważyłam, że część lilii jest połamanych i że nie są żółte. I kiedy się przyjrzałam, zobaczyłam w niektórych miejscach chmary much. I wtedy dojrzałam kałuże – cztery ogromne kałuże krwi. Tych barw, tego obrazu nigdy nie zapomnę. Okazało się, że tam zamordowano dziewięć Żydówek, Niemcy je zamordowali. I proszę sobie wyobrazić, jak oni je mordowali, że pozostały cztery ogromne kałuże krwi... (milczenie) Ja mam doskonałą pamięć wzrokową i wszystko mam zanotowane, co się wydarzyło.

Bardzo poruszający obraz.

Tak... Miałam życie bardzo różnorodne i bogate. I wie pani, jaka korzyść z tego? Mam ogromny materiał do swojej pracy zawodowej. Właściwie nic nie jest mi obce.

Brzmi pięknie, ale i przerażająco.

To są straszne historie, ale w tych strasznych czasach zdarzało nam się też śmiać... Pamiętam podwórze na Poznańskiej, pod jedenastką. Tam była studnia i długa kolejka po wodę. Na tym podwórzu były też groby. To się siadało na takim grobie i opowiadało dowcipy. Żeby sobie skrócić czekanie. Wie pani, to były czasy pełne makabry, ale myśmy byli młodzi. Musieliśmy się śmiać. Śmierć z początku nas szokowała, a potem przywykliśmy. Bo była wszędzie dookoła. Ale niech się pani nie boi, ja mam też wiele pięknych wspomnień. Miałam cudowne dzieciństwo, jak z bajki, i ono najsilniej we mnie siedzi.

Jak Pani o tym zaczyna mówić, to się Pani oczy śmieją.

Wie pani, dlaczego to dzieciństwo było takie zaczarowane? Czasy I wojny światowej. Galicja, góry na granicy Słowacji: Piwniczna Zdrój i Kosarzyska. Dzika wieś, tam żyli jak za Piasta. Nikt nie znał liter, nie pisali, nie czytali. Zamiast lekarza – znachorka.

Nie mieliście prądu, prawda?

Nie, i z naftą też był kłopot. Prawie po ciemku siedzieliśmy, były takie małe lampki naftowe. Ja się tam urodziłam, tam się chowałam. Rodzice byli nauczycielami. Zanim wybudowano piękną drewnianą szkołę (jak miałam pięć lat, w 1920 r.), uczyli w ciemnej izbie: parę ławek na klepisku, na ścianie tablica. Dzieci nie miały zeszytów, tylko tabliczkę i rysik. Mama uczyła je liter. Dzieciństwo było zaczarowane. Absolutnie! Miałam nieustanny kontakt z naturą. W domu jadłam i spałam, poza tym byłam na dworze. I cały czas z dziećmi – przy krowach, w lesie, nad potokiem. Mnóstwo było zajęć, mnóstwo rozrywek szalonych, dzikich zabaw... Mówiłam gwarą, do dziś ją pamiętam. Wierzyło się w różne rzeczy. Był wodnik w potoku – nie weszłabym do tej wody, bo bym się bała, że on mnie wciągnie. Był rycerz na czarnym koniu, co to o północy łańcuchami dzwonił koło folusza. Mnóstwo było strachów, dziwów różnych... Widziałam, jak odczyniali uroki; jak kogoś głowa bolała, to asystowałam przy odczynianiu. Sama wędrowałam po lesie. Moją największą rozrywką było łapanie zaskrońców. Nie zabijałam ich, ale złapać je to nie jest taka łatwa sprawa. Nauczyłam się tego od kota, bo obserwowałam, jak on łapie myszy.

Siedzi przy dziurze przyczajony?

Nie, troszkę dalej i w ogóle się nie interesuje. Obojętny. Jak mysz wyjdzie, też jest z początku obojętny, dopiero jak ją ma na jeden skok, to wtedy. I tak robiłam z zaskrońcami. Nie będę pani opowiadać, bo pani nie będzie łapać myszy, ale jak pani chce, mogę panią nauczyć. Ale w tym dzieciństwie były też trudne chwile. Ojciec umarł, jak miałam 9 lat. Ukochany brat zginął w 1939 r., był w kawalerii. Moje życie nie jest usłane samymi różami, dużo się nacierpiałam.

Mówią, że cierpienie wzbogaca.

Nie, ono niszczy. Jak ojciec umarł, to mama przeniosła się do Nowego Sącza, bo trzeba było dzieci kształcić. I to zetknięcie z miastem okazało się okropne. Przede wszystkim musiałam chodzić w butach na co dzień, a na wsi chodziło się boso na dworze od kwietnia do listopada, a w domu przez cały rok. Buty wkładało się do kościoła. Jak potem, już jako dorosła, poszłam ze znajomymi na Turbacz, to zdjęłam buty i dalej szłam boso.

Skąd te chochliki u Pani w oczach?

Bo się cieszę wszystkim. Mam 97 lat, ale myślę do przodu: robię plany, pracuję, gram w teatrze...

A co jest w aktorstwie takiego fantastycznego?

To jest jak bakteria, którą się człowiek zaraża!

Jest Pani chora na teatr?

Tak jest w każdym artystycznym zawodzie. Samo tworzenie czegoś, czego przed chwilą jeszcze nie było, jest fascynujące. Zbudować rolę od samego początku. Choć potem samo granie, wychodzenie wieczór w wieczór na scenę, bywa męczące. Z nami aktorami jest taki kłopot, że jak nie gramy, to się martwimy, ale jak za dużo gramy, to też nie jest lekko. To duży wysiłek, fizyczny i psychiczny. Ja jestem po spektaklu zmęczona. Trzeba, grając, o wszystkim pamiętać – o tekście, o partnerze, o widowni. Czasem partner się zgubi albo ja się zgubię, a on mnie ratuje... To wymaga ogromnej koncentracji. Jak u kierowcy, który musi widzieć, co dzieje się z przodu, z tyłu i z boku... A jeszcze trzeba pamiętać tekst i być tą postacią. I nie można pomyśleć o niczym prywatnym! Jak pomyślę o czymś prywatnym, to już nie ma postaci. Znika. Bo ja z niej wychodzę. Kiedy gram, to jakbym nałożyła inną sukienkę. Inaczej chodzę. Wchodzę w innego człowieka. A przy tym mam świadomość, że jestem na scenie.

Skoro to jest takie wyczerpujące, skąd ta radość?

Z tworzenia postaci. I bycia nią. Grania. Mogę grać w kilku sztukach naraz i to mi się nie plącze. Strasznie mnie cieszy możliwość pracy. Uważam, że praca jest błogosławieństwem, a emerytura dobra jest chyba dla tych, którzy nie lubili swojego zawodu. Żeby być szczęśliwym, trzeba wybrać zawód, który się kocha. I teraz mam ogromne szczęście, bo gram u Grzegorza Jarzyny! Mało tego: ja jestem u niego na etacie, czy pani uwierzy? Poprosił mnie na etat. Jak miałam 70 lat, poszłam na emeryturę, nie chciałam już dłużej pracować w Dramatycznym. A teraz gram w Narodowym, gram u Grzegorza. Uwielbiam to.

Pani nic nie mówi o smutku, tym smutku związanym z przemijaniem, upływem czasu.

Najtrudniejsze dla kobiety jest, jak kończy trzydzieści lat. Bo wtedy wie, że opuszcza młodość. Tak stało się ze mną. A potem to już tylko zabawa! Pięćdziesiąt, siedemdziesiąt, dziewięćdziesiąt!

Niczego nie brakuje?

Nie, mnie to bawi. A najbardziej by mnie bawiło, żeby skończyć sto lat.

To już niedługo!

No, jeszcze trzy lata. Nie wiem, czy się uda, bo jednak człowiek jest coraz słabszy...

Umówimy się, że się uda.

(Śmiech) Wie pani, ja nie uznaję jubileuszy. Bo na urodzinach jest tak samo jak na pogrzebie. Wszyscy mówią o człowieku tylko dobrze. A jubilat siedzi i przyjmuje te hołdy. Albo jest w trumnie. Przecież to nie może być szczere. Ja się wiekiem nie przejmuję. Nie robiłam żadnych operacji, nie chodzę do kosmetyczek... Kupuję jakieś tam kremy, ale wiem, że to i tak nic nie pomoże. Nie lubię patrzeć na siebie w lustrze, nie podobam się sobie, ale trudno, mówię. Ślepnę – no trudno, głuchnę – no trudno, tak to się już robi z wiekiem. Oczywiście, trzeba dbać o zdrowie, trzeba czasem iść do lekarza. Jestem chora na serce, mam niewydolność, ale się tym nie przejmuję. Mam swoją lekarkę i biorę lekarstwa, które mi przepisuje, a prowadzi mnie przeszło 20 lat! Wspaniały kardiolog.

Dobrze Panią prowadzi.

Tak, z tym że nie słucham jej rad. Ona jest przerażona moimi wyczynami. Na scenie i tym, że latam po świecie. Choć do tego już się przyzwyczaiła, bo ja uwielbiam latanie.

Nie boi się Pani?

Dlaczego się mam bać, bardziej można się bać samochodu, bo tylu idiotów jeździ po szosach. I pijaków. Miałam wypadek i wiem, ile się nacierpiałam. Mam uszkodzenia kręgosłupa, ale też się tym nie przejmuję, bo co mam zrobić. To, czego nie mogę zmienić, muszę przyjąć i dalej się cieszyć, że żyję.

Coś jeszcze sprawia Pani radość?

Zbudowałam domek w Kosarzyskach. Uwielbiam tam odpoczywać, chociaż martwię się, że tak strasznie zniszczyli te lasy. Bo obsypywali je trucizną z samolotów, żeby zniszczyć robactwo. Zamiast zostawić tę robotę dzięciołom. I doszło do tego, że zaczęły padać dziki, sarny... A rysie zeszły do wsi, mimo że ryś unika człowieka. Ja też się zetknęłam w lesie z rysiem, jak zbierałam grzyby. Ciągle ktoś koło mnie chodził. Z początku to mi nie przeszkadzało, ale potem zastanowiło, że nie słychać żadnych trzasków, że te gałązki tylko tak smyżą. I pomyślałam: to jakieś zwierzę chyba. Przykucnęłam i naprzeciwko zobaczyłam mordkę rysia. Jak się wystraszyłam, jak skoczyłam, to strasznie się zakotłowało – on też uciekł. Kiedy się dowiedziałam, że w Kosarzyskach zrobili asfaltową szosę przez wieś, to przez 18 lat tam nie pojechałam. Bo wiedziałam, że przyjadą ludzie z miasta i będzie hałas, chuligaństwo, pijaństwo. To była porządna wieś, domów nie zamykano. Na szczęście nie jestem przy samej drodze, tylko w lesie, i bardzo lubię tam być. A najbardziej sama.

Sama?

Tak jak tu, w mieście, mieszkam sama.

Nie z rodziną?

Nie mogłabym. My się odwiedzamy, córki, wnuki do mnie przychodzą codziennie, ale nie mogłabym mieszkać z kimś. Przyzwyczaiłam się. Mówiła mi mama, że jak dorosnę, to będę mieszkać sama. To trochę jak z pszczołami w ulu. Nowa królowa zakłada nowe gniazdo. Dwie w jednym ulu się nie zmieszczą. A trutnie, jak są już niepotrzebne, to się je zabija (śmiech). Ja to wiem, bo u nas w Kosarzyskach była pasieka.

Miałaby Pani jakąś radę dla młodych, co dopiero wchodzą w życie?

Żeby wybrali zawód, który będą kochać. To jest najważniejsze. Jeżeli się nawet pomylą, to warto jeszcze zmienić. Ja to wiem, bo moja mama była nieszczęśliwa, że była nauczycielką. Marzyła, żeby zostać aktorką, i jej marzenie spełniło się we mnie. (śmiech)

To ważniejsze niż dobrze wybrać partnera życiowego?

Och, mnie się nie udało, dwukrotnie wychodziłam za mąż i nie udało mi się. Uważam, że się nie nadaję. Mężczyźni nie rozumieją tej pracy, a poza tym są zazdrośni. Mój pierwszy mąż był pianistą. Pianista musi mieć żonę, która się nim opiekuje i dba o niego.

Pewnie przede wszystkim o te ręce?

Musiałam robić wszystko. Nosić, wszystkie ciężkie roboty wykonywać, ale nie o to chodzi nawet. Rzecz w tym, iż mąż po wojnie zażądał, abym rzuciła zawód. I rozstaliśmy się, choć przyjaźnimy się do dziś. Dobrze mieć przyjaciela całe życie, ale do tego nie trzeba wcale brać ślubu.

A w czym Pani gra teraz?

Gram u Jarzyny w „Między nami dobrze jest”. Marzyłam o takim teatrze! Moja postać nazywa się „osowiała staruszka na wózku inwalidzkim”. Ja tam mówię językiem przedwojennym, np. „raźno stukotały na bulwarze moje pantofelki z ciemnej skórki, już na naszym byłam podwórku, już rozwarłam bramę, już stałam u drzwi naszej kamienicy, już dłonie wyciągając do młodszego rodzeństwa, gdy wtem się spostrzegłam, że podczas nadrzecznej przechadzki coś niefortunnie przyczepiło mi się do obcasika pantofelka...” (śmiech) Albo mówię „serce tłukło się w piersi jak słowiczek schwytany”, a na to „wnuczka” mówi: „w słoiczek”; wnuczka mówi dzisiejszym językiem, ja mówię o Wiśle, kąpielach, jak cudowne to było przed wojną, a ona mówi: „ja też lubię się kąpać, jak wychodzę parskając benzyną i potem mam odrę”.

To jest o spotkaniu różnych światów. Pani rozumie język swoich wnuków?

Oczywiście! Jestem w wielkiej przyjaźni z wnukiem i wnuczką. Wnuk już jest dorosły, ma 28 lat. Jak miał 3 lata, uczyłam go na nartach jeździć. Nie ma bariery między nami. Ja zresztą gram u Grzegorza z młodymi ludźmi i wszyscy mówimy sobie na ty mimo różnicy wieku. Oni mnie traktują jak rówieśnicę, a przy tym się mną opiekują. To jest cudne.

Nie mają poczucia, że Pani jest z innego świata?

Nie. Uważają, że jestem aktorką współczesną. Koniecznie musi pani to zobaczyć. Jestem szczęśliwa, że tam gram!

Jak to zrobić, żeby być w dziewięćdziesiątym siódmym roku życia taką radosną?

Szczęście daje to, że się żyje. Muszę trochę spraw przygotować ze względu na śmierć, ale to są rzeczy bardziej urzędowe. Muszę się zabezpieczyć, bo moje dzieci nie będą mnie miały za co pochować. O wszystkim muszę myśleć.

Tym się ZUS zajmuje, jest zasiłek pogrzebowy.

Chodzi o miejsce. Już je wykupiłam, tylko muszę płytę zrobić dla dziesięciu urn. Nie uznaję trumien, one tylko miejsce zajmują. Poza tym jest lęk.

Lęk?

No tak, że obudzę się w tym grobie.

W dzisiejszych czasach to chyba się nie zdarza.

Owszem. Znałam kiedyś takiego reżysera, on zawsze był ubrany na czarno, nawet bieliznę nosił czarną. Dlaczego? Dlatego, że kiedyś prawie umarł... No ale wtedy, na szczęście, nie zamrażali w szufladach, tylko były stoły w kostnicy i on leżał na takim stole. Przynieśli ubranie, żeby go ubrać do trumny, i okazało się, że on żyje.

Jest lęk przed obudzeniem się w trumnie. A lęk przed samą śmiercią?

Każdy się boi śmierci, ale ja o tym nie myślę. Po co mam myśleć, skoro to jest nieuniknione? Myślę o życiu, a o tym – no trudno, przyjdzie, to wtedy będę się bała, jeżeli zdążę zauważyć. Bo może spadnę z samolotem? (śmiech)

Wiara w Boga pomaga?

Byłam wychowana religijnie, bo na wsi ksiądz cały czas opowiadał o tych diabłach, jak będą nas w smole smażyć, jak ten Pan Bóg karze za wszystko. Więc nie lubiłam Pana Boga, bo był taki groźny. Lubiło się Jezuska i Anioła Stróża. Mama przed śmiercią nie bardzo się chciała wyspowiadać, ale w końcu się zgodziła, tylko poprosiła, żeby ten ksiądz, co przyjdzie do niej, był wesoły. Ale potem miałam taki czas, że 40 lat nie chodziłam do kościoła... I dopiero w czasie stanu wojennego, zaraz na początku, jak byłam w Komitecie Prymasowskim, to na jednym procesie, w sądzie (bo chodziłam na procesy), usiadł koło mnie młody człowiek i przedstawił się: „Jestem księdzem, Popiełuszko się nazywam”. I na przerwie on mówi do mnie: „Idziemy na kawę?”. „O – myślę sobie – to już dobrze”. No i na kawie się okazało, że to bardzo sympatyczny człowiek. Któregoś dnia on mówi: „Mam do pani prośbę, ja takie Msze za ojczyznę odprawiam i czy pani by się zgodziła przeczytać w kościele wiersz?”. Mówię, że nie chodzę do kościoła, bo jestem niewierząca. A on mówi: „Nie szkodzi, to chodzi tylko o przeczytanie wiersza”. No i poszłam tam, przeczytałam wiersz, potem drugi, i zaczęłam chodzić na te Msze. Ale cały czas on wiedział, że jestem niewierząca. Tylko w ogóle mu to nie przeszkadzało. I w 1983 czy ’84 roku, już nie pamiętam, mówię: „Wiesz co, chciałabym się wyspowiadać, ale po 40 latach...”. A on mówi: „Eee, hurtem to będzie łatwiej!”. Miał ogromne poczucie humoru! I wrócił mi wiarę. Nigdy słowem mnie nie nawracając.

I teraz z tą wiarą jest łatwiej?

Mało tego! Ja mam z nim kontakt. Dwa razy już mnie ocalił, raz ozdrowił, a raz ustrzegł przed śmiercią. Każdą rolę dostaję od niego. I to, że Dorota Kędzierzawska napisała scenariusz do „Pora umierać”, też jemu zawdzięczam... Przecież dzięki temu mam zakończenie swojego życia dobre. Początek był wspaniały. I zakończenie też.   

WSPÓŁPRACA: HB

DANUTA SZAFLARSKA (ur. 1915) jest wybitną aktorką teatralną i filmową. Debiutowała 14 września 1939 r. na deskach wileńskiego Teatru na Pohulance, okupację spędziła w Warszawie, gdzie brała udział w powstaniu. Wystąpiła w kilkudziesięciu filmach, od „Zakazanych piosenek” z 1946 r., poprzez „Lalkę”, „Dolinę Issy”, „Korczaka”, „Pożegnanie z Marią”, „Faustynę”, „Przedwiośnie”, aż po „Pora umierać” z 2007 r. Od 2009 r. kreuje postać „Osowiałej staruszki...” w spektaklu „Między nami dobrze jest” (reż. Grzegorz Jarzyna, tekst: Dorota Masłowska).


ARTYKUŁ POCHODZI Z NUMERU: TP 15/2012

https://www.tygodnikpowszechny.pl/mysle-do-przodu-15710
1 x



Awatar użytkownika
sandra
Posty: 2054
Rejestracja: sobota 27 gru 2014, 19:20
x 98
x 135
Podziękował: 1178 razy
Otrzymał podziękowanie: 4300 razy

Re: starość-jak z nią żyć

Nieprzeczytany post autor: sandra » czwartek 09 lut 2017, 12:11

Dla Danuty Szaflarskiej świat nie jest szary, ona żyje światłem
Obrazek
6 lutego skończyła 102 lata. Jeszcze niedawno można było zobaczyć ją na scenie. Tak się złożyło, że jej 102. urodziny zbiegają się z 70. rocznicą premiery „Zakazanych piosenek”, pierwszego powojennego polskiego filmu fabularnego. Pani Danuta zagrała w nim jedną z głównych ról.
Kiedy się urodziła, trwała jeszcze I wojna światowa. Przyszła na świat w niewielkiej miejscowości Kosarzyska na Nowosądecczyźnie, blisko słowackiej granicy. Jej rodzice byli nauczycielami. Podobno już w dzieciństwie razem z bratem odgrywała różne sceny teatralne, ale o aktorstwie nie marzyła.
Jeszcze niedawno występowała na scenie. Wszyscy mają nadzieję, że na nią powróci.
http://plus.gazetawroclawska.pl/magazyn ... m,11759223
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5662
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 356
x 196
Podziękował: 30157 razy
Otrzymał podziękowanie: 8812 razy

Re: starość-jak z nią żyć

Nieprzeczytany post autor: abcd » niedziela 12 lut 2017, 11:00

0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
sandra
Posty: 2054
Rejestracja: sobota 27 gru 2014, 19:20
x 98
x 135
Podziękował: 1178 razy
Otrzymał podziękowanie: 4300 razy

Re: starość-jak z nią żyć

Nieprzeczytany post autor: sandra » wtorek 21 lut 2017, 13:11

Obrazek
0 x



Awatar użytkownika
sandra
Posty: 2054
Rejestracja: sobota 27 gru 2014, 19:20
x 98
x 135
Podziękował: 1178 razy
Otrzymał podziękowanie: 4300 razy

Re: starość-jak z nią żyć

Nieprzeczytany post autor: sandra » sobota 25 lut 2017, 14:38

ups
0 x



Awatar użytkownika
sandra
Posty: 2054
Rejestracja: sobota 27 gru 2014, 19:20
x 98
x 135
Podziękował: 1178 razy
Otrzymał podziękowanie: 4300 razy

Re: starość-jak z nią żyć

Nieprzeczytany post autor: sandra » piątek 24 mar 2017, 11:21

Mały żarcik :lol: :lol:
Dwoje 80-latków wzięło ślub.
Podczas nocy poślubnej oboje rozebrali się i weszli do łóżka.
On przytulił się do niej i ujął w swą dłoń jej dłoń, po czym zasnęli.
Nazajutrz on znów przytulił się do niej, ujął w swą dłoń jej dłoń i tak zasnęli.
Trzeciej nocy on przytula się do niej, bierze w swą dłoń jej dłoń, a ona:
- Nie dzisiaj, kochanie, boli mnie głowa.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 8844
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 443
Podziękował: 17264 razy
Otrzymał podziękowanie: 15036 razy

Re: starość-jak z nią żyć

Nieprzeczytany post autor: janusz » wtorek 20 cze 2017, 00:40

Dowód Istnienia Eliksiru Młodości. :D

https://www.youtube.com/watch?v=sh0begQyCTs

Opublikowany 18 cze 2017

Spotkanie Aliaksandra Haretskiego z 92-letnią pacjentką Adelą Buchek, która zwalczyła starość i wszystkie swoje ciężkie choroby dzięki unikalnej regeneracyjnej metodzie odmładzającej. Po pięciu latach od pierwszej wizyty w Akademii Medycyny Regeneracyjnej jest ona żywym przykładem i dowodem istnienia jednego z najważniejszych i wyczekiwanych odkryć XXI wieku - "Eliksiru Młodości".

Link do filmu z Adelą Buchek od 17. 03. 2012 r : https://www.youtube.com/watch?v=5wW-O...
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 8844
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 443
Podziękował: 17264 razy
Otrzymał podziękowanie: 15036 razy

Re: starość-jak z nią żyć

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 07 lip 2017, 21:13

0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5662
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 356
x 196
Podziękował: 30157 razy
Otrzymał podziękowanie: 8812 razy

Re: starość-jak z nią żyć

Nieprzeczytany post autor: abcd » sobota 02 gru 2017, 22:14

Obrazek
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 8844
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 443
Podziękował: 17264 razy
Otrzymał podziękowanie: 15036 razy

Re: starość-jak z nią żyć

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 22 gru 2017, 22:58

Odwracanie procesów starzenia - nowe odkrycia Agnieszka Zell

https://www.youtube.com/watch?v=icAzKYnAA-E

Nadawana na żywo 5 godzin temu
Transmisja na żywo ze studia NTV w Sobótce.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 8844
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 443
Podziękował: 17264 razy
Otrzymał podziękowanie: 15036 razy

Re: starość-jak z nią żyć

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 05 lut 2018, 23:15

ŻYCIE ZACZYNA SIĘ PO SETCE

https://www.youtube.com/watch?v=jl1z_wicaOw

Opublikowany 27 sty 2018
Historia Szwedki Dagny Carlsson - najstarszej blogerki na świecie. Celebrytka skończyła 103 lata. Osamotniona staruszka nauczyła się obsługi komputera i zaczęła pisać bloga. W niedługim czasie przyciągnęła uwagę ponad pół miliona czytelników. Jest zapraszana na bankiety, premiery i wernisaże. Udziela wywiadów, a także bywa w telewizji. Swoimi przemyśleniami dzieli się w internecie. Przyciąga uwagę pogodnym usposobieniem i optymizmem. Dagny stała się inspiracją dla wielu osób w podeszłym wieku, ale i młodych ludzi.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 8844
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 443
Podziękował: 17264 razy
Otrzymał podziękowanie: 15036 razy

Re: starość-jak z nią żyć

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 14 mar 2018, 22:56

Jak żyć długo w zdrowiu - rozmowa z Gertrudą i Andrzejem Świętek

https://www.youtube.com/watch?v=SOPSe-SlY7M

Nadawana na żywo 9 godzin temu
Transmisja na żywo ze studia NTV w Sobótce.
1 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5662
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 356
x 196
Podziękował: 30157 razy
Otrzymał podziękowanie: 8812 razy

Re: starość-jak z nią żyć

Nieprzeczytany post autor: abcd » wtorek 27 mar 2018, 18:11

Lekką ręką rozdają miliony naszych pieniędzy na żydowskie i banderowskie inwestycje i dofinansowania, a rodaków olewają gęstym, porannym moczem z pianą :( :
Obrazek
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 4823
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 563
x 186
Podziękował: 7887 razy
Otrzymał podziękowanie: 8342 razy

Re: starość-jak z nią żyć

Nieprzeczytany post autor: chanell » czwartek 12 kwie 2018, 22:27

Oda do starości
Załączniki
29792959_2082425725348495_6036693625143137638_n.png
29792959_2082425725348495_6036693625143137638_n.png (171.12 KiB) Przejrzano 944 razy
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
forester
Posty: 296
Rejestracja: piątek 12 cze 2015, 16:34
x 25
x 30
Podziękował: 282 razy
Otrzymał podziękowanie: 717 razy

Re: starość-jak z nią żyć

Nieprzeczytany post autor: forester » wtorek 24 kwie 2018, 19:03

Grając na pianinie, opowiada swoją łamiącą serce historię życia. Poznajcie Natalie Trayling.

Ta staruszka niczym nie przypomina znanej pianistki, a nią jest, a przynajmniej powinna być. Utwór, który usłyszycie na nagraniu, skomponowała mając zaledwie trzynaście lat. Kim zatem jest Natalie?

Po pierwsze, jest ikoną Melbourne. Gra na ulicach australijskiego miasta twierdząc, że najlepiej czuje się wśród tłumu, tym bardziej że "takiego efektu nie osiągnęłabym na sali koncertowej; ponieważ tam przychodzi tylko pewien typ ludzi. A to, co gram, jest dla wszystkich". Po drugie, chociaż wygląda jak bezdomna (którą zresztą była), ukończyła prestiżowe szkoły. Naukę gry na pianinie rozpoczyna w szkole prowadzonej przez zakonnice. Mając piętnaście lat zdobywa stypendium w Royal Academy of Music w Londynie, gra w zespole, podróżując po świecie... Jej historia zapowiadała się barwnie, Natalie wyszła za mąż i urodziła dzieci, ale niestety dwie jej córki umierają, jedna w wypadku, a druga z powodu choroby. Odchodzi od niej mąż, a Trayling już nigdy z nikim się nie zwiąże. Jej syn, na skutek źle dobranych leków, ma uszkodzony system nerwowy i nie jest w stanie pracować. Natalie zarabia na nich grając, ale to za mało, by móc się utrzymać. Nathan trafia do domu opieki dla mężczyzn, a jego matka przez 9 lat mieszka pod gołym niebem, czasem rezydując w różnego typu schroniskach. Niemniej, w żadnym nie wytrzymała długo - nie miała kontaktu z muzyką.

Ostatecznie, od 2004 roku, chorą na anemię Natalie wspierają właściciele pewnego hotelu w Melbourne. Docenili niezwykły talent kobiety i w zamian za kilka koncertów tygodniowo w ich hotelu, Natalie dostała do swojego użytku pokój. A ona? Cieszy się, że ma gdzie i dla kogo grać.

https://youtu.be/s3PGNnG1OGw

https://podaj.to/post/1173,1,grajc-na-p ... yling.html

https://www.youtube.com/watch?v=wZ8h3qPM_04
1 x



Awatar użytkownika
św.anna
Posty: 917
Rejestracja: środa 24 sie 2016, 12:41
x 68
x 54
Podziękował: 1865 razy
Otrzymał podziękowanie: 2069 razy

Re: starość-jak z nią żyć

Nieprzeczytany post autor: św.anna » wtorek 24 kwie 2018, 20:46

forester, historia tej staruszki przywołała mi obraz Wojciecha Weissa - Ecce homo..

Obrazek

Ten obraz i te słowa niekiedy przychodzą do mnie, gdy mijam niektórych ludzi :(
0 x



Awatar użytkownika
forester
Posty: 296
Rejestracja: piątek 12 cze 2015, 16:34
x 25
x 30
Podziękował: 282 razy
Otrzymał podziękowanie: 717 razy

Re: starość-jak z nią żyć

Nieprzeczytany post autor: forester » czwartek 26 kwie 2018, 06:46

św.anna pisze:
wtorek 24 kwie 2018, 20:46

Ten obraz i te słowa niekiedy przychodzą do mnie, gdy mijam niektórych ludzi :(
Ale pewnie nie znasz historii ich życia,nie wiesz co mają w środku, w głębi duszy.
Wygląd,wbrew pozorom, niewiele mówi o człowieku, nie raz się o tym przekonałem,ci wyglądem podobni do człowieka z obrazu,często mają bogatą wiedzę,
zdobytą doświadczaniem bólu i cierpienia w życiu,i chociaż na to nie wyglądają, są szczęśliwi, znam takich ludzi...

Obrazek
0 x



Awatar użytkownika
św.anna
Posty: 917
Rejestracja: środa 24 sie 2016, 12:41
x 68
x 54
Podziękował: 1865 razy
Otrzymał podziękowanie: 2069 razy

Re: starość-jak z nią żyć

Nieprzeczytany post autor: św.anna » czwartek 26 kwie 2018, 12:19

Forester, wszystko to racja. Patrzymy na ludzi przez pryzmat własnych doświadczeń, wyobrażeń, itd. i dlatego tak często się mylimy. Może w tym tkwi fundament nieoceniania innych.

Nie oceniajmy więc i zbyt pochopne ludzi zamożnych. Bo wszyscy zgodzimy się pewnie z tym, że „bogactwo wewnętrzne” nie jest zależne od stanu posiadania, a ludzi karłowatych moralnie jest wielu i wśród tych posiadających, jak i nie. Nie odważyłabym się więc na jakąkolwiek próbę uogólniania jednych, czy drugich.

A ten obraz, który zresztą lubię, to dla mnie coś więcej niż tylko te rzucające się w oczy łachmany i twarz naznaczona zmarszczkami, (które oczywiście u każdego mogą wywoływać inne skojarzenia), dla mnie to obraz człowieka doświadczającego (bo to fundament ecce homo), i dlatego przyszedł do głowy.
i chociaż na to nie wyglądają, są szczęśliwi, znam takich ludzi...
Tak, i w przypadku tej staruszki taka myśl, myśl o jej szczęściu i mi się nasunęła, jednak jakiś „żal” wziął górę, co, przyznaję, często mi się zdarza przede wszystkim wobec ludzi starszych i samotnych.
0 x



Awatar użytkownika
forester
Posty: 296
Rejestracja: piątek 12 cze 2015, 16:34
x 25
x 30
Podziękował: 282 razy
Otrzymał podziękowanie: 717 razy

Re: starość-jak z nią żyć

Nieprzeczytany post autor: forester » niedziela 29 kwie 2018, 08:55

św.anna pisze:
czwartek 26 kwie 2018, 12:19
Nie oceniajmy więc i zbyt pochopne ludzi zamożnych.
Jestem daleki od oceniania, czy szufladkowania kogokolwiek, tym bardziej jeśli nie znam człowieka i jego życia.
Zauważ, że słowa z obrazka, który umieściłem brzmią;" Bardzo często człowiek..." co nie znaczy zawsze,
wg, mnie istnieje różnica między człowiekiem ''zamożnym'' a ''bogatym''...

ale nikogo nie oceniam ;)
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 8844
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 443
Podziękował: 17264 razy
Otrzymał podziękowanie: 15036 razy

Re: starość-jak z nią żyć

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 13 maja 2018, 23:32

Obrazek ;)
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 8844
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 443
Podziękował: 17264 razy
Otrzymał podziękowanie: 15036 razy

Re: starość-jak z nią żyć

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 16 maja 2018, 00:07

Ale, ale... :D

Obrazek
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 8844
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 443
Podziękował: 17264 razy
Otrzymał podziękowanie: 15036 razy

Re: starość-jak z nią żyć

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 16 lip 2018, 23:35

NIE TYLKO O SPORCIE - odc. 2 - D. Popkiewicz, G. Orłowska - 16.07.2018 r.© VTV

https://www.youtube.com/watch?v=BCJIfGILRTg

Opublikowany 16 lip 2018
Program Adama Iwanowskiego - Nie tylko o sporcie. Gośćmi są Danuta Popkiewicz i Gabriela Orłowska.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 8844
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 443
Podziękował: 17264 razy
Otrzymał podziękowanie: 15036 razy

Re: starość-jak z nią żyć

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 23 sie 2018, 23:24

Obrazek :lol:
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 4823
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 563
x 186
Podziękował: 7887 razy
Otrzymał podziękowanie: 8342 razy

Re: starość-jak z nią żyć

Nieprzeczytany post autor: chanell » piątek 24 sie 2018, 17:12

Obrazek
:D
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

ODPOWIEDZ