Drodzy forumowicze i goście!

Prezentujemy wam forum po poważnej naprawie i aktualizacji, większość rozszerzeń jest włączona i u mnie działa.
Wszystkie błędy i uwagi proszę zgłaszać w dziale technicznym.
Na razie nie będzie działało wyszukiwanie, jeśli po ok 2 dniach eksploatacji nie wystąpią zasadnicze błędy, to zrobimy indeksację baz danych.

Po wejściu na forum proszę najpierw usunąć ciasteczka witryny _ to bardzo ważne! Inaczej forum może nie działać u was prawidłowo!
To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem forum, bo jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Choroby psychiczne - jak je leczyć?

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5261
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 326
x 167
Podziękował: 26895 razy
Otrzymał podziękowanie: 7917 razy

Re: Choroby psychiczne - jak je leczyć?

Nieprzeczytany post autor: abcd » środa 07 gru 2016, 22:18

vigilinclinaverat pisze:Hierarchia psychopatów, czyli fałszywy świat iluzji
Grudzień 7, 2016

W dzisiejszych czasach leczy się normalność, nienormalnością społecznych zachowań.

Wszystko, co nienormalne i nierealne, jest poprawne politycznie, nawet jeśli szkodzi każdemu, kto się z tym wyrażeniem styka i akceptuje je poprzez strach i napór społeczny.

Obrazek

Kiedy, pewien dział okultystycznej filozofii, zmieniał się w psychologię i psychiatrię, celem było wyniszczenie normalności, ludzi wrażliwych i nadwrażliwych, niemogących znieść społecznej demoralizacji, kultu krwi, ciała, zdrady i kłamstwa, bedącego obrazem absurdu, grającego role zbrukanej współczesności.

Obrazek

Jeśli, kurwa staje ekspertem i autorytetem, w kwestiach rodziny, moralności i wychowania, możemy być pewni, że psychopaci i schizofrenicy, zaczynają podporządkowywać sobie normalność za pomocą siły i strachu, a metodami tymi, posługują się tylko i wyłącznie psychopaci.

Obrazek

Psychologia i psychiatria, odwróciła normy moralne, za pomocą podstępu, wprowadzenia nauki do dyskursu społecznego, tak powstał autorytet nauki, zakłamującej prawdę i wiedzę.

Obrazek

Wierzycie kłamcom, psychopatom, degeneratom używającym siły, kłamstwa i strachu. Oto cała prawda o świecie, w który was wtłoczono, i w którym was zatrzymano poprzez strach i manipulacje.

Obrazek

Godzicie się już na wszystko, na każdy absurd


Dydymus ‚ 2013

http://swiatowaliga.blogspot.com/2016/1 ... rzedu.html

http://ligaswiata.blogspot.com/2016/10/ ... yjemy.html
https://dydymuscytaty.wordpress.com/201 ... at-iluzji/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
grzegorzadam
Moderator
Posty: 8514
Rejestracja: czwartek 26 cze 2014, 17:02
x 21
x 251
Podziękował: 14769 razy
Otrzymał podziękowanie: 11855 razy

Re: Choroby psychiczne - jak je leczyć?

Nieprzeczytany post autor: grzegorzadam » środa 01 mar 2017, 17:13

Traumę dziedziczymy przez wiele pokoleń. Co wie epigenetyka?


Źródło: psychologiawygladu.pl

Po przodkach dziedziczymy nie tylko geny, ale też – „pozagenowo” – pamięć o lęku, skłonność do zaburzeń psychicznych i chorób somatycznych; trauma rodziców wpływa na dzieci i kolejne pokolenia – mówili w piątek naukowcy na odbywającej się w Katowicach konferencji.

Stres powoduje zmiany epigenetyczne w komórkach jajowych i plemnikach, w środowisku w macicy ciężarnej, komórkach macierzystych i ośrodkowym układzie nerwowym – dyskutowali o tym lekarze podczas rozpoczętej w piątek dwudniowej międzynarodowej konferencji „Medyczne i społeczne aspekty traumy”.



Jak podkreśliła prof. Jadwiga Jośko-Ochojska ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, współczesna nauka przy zastosowaniu nowoczesnych narzędzi coraz wyraźniej wskazuje, że przeżycia naszych rodziców, dziadków, a być może też pradziadków mają na nas znaczący wpływ.

„Nie rodzimy się jako niezapisana tablica. Jak stwierdziła w 2012 r. wybitna badaczka Nessa Carey, nasze DNA jest jak scenariusz, ale w zależności od reżysera, aktorów i ich zmysłów, nawet identyczny scenariusz może być różnie zrealizowany” – powiedziała.

Dowiedziono już ponad wszelką wątpliwość, że traumatyczne przeżycia matki w czasie ciąży mogą spowodować uszkodzenia czynnościowe i anatomiczne mózgu dziecka jeszcze w życiu płodowym, wpływając na patologiczne funkcjonowanie jego organizmu nawet w dorosłym życiu. Jednak nawet jeśli matka nie doznaje w ciąży żadnych negatywnych przeżyć, dziecko może odziedziczyć lęki, podatność na zaburzenia nastroju po swoich dalszych przodkach. Dziedziczenie odbywa się bowiem nie tylko poprzez geny, ale też „pozagenowo”.

Nowoczesne badania takiego dziedziczenia opierają się głównie na badaniach epigenetycznych, w których mowa o wpływie czynników środowiskowych na zmianę ekspresji, czyli funkcjonowania genów, mimo braku zmian w budowie całego zestawu genów. Chodzi o tzw. pamięć komórkową czy pamięć metaboliczną.

Prof. Jośko-Ochojska przytoczyła m.in. wyniki badań myszy – samice jeszcze przed zapłodnieniem wąchały miętę, a następnie aplikowano im bodziec bólowy. Po kilkukrotnym powtórzeniu tych działań samica reagowała lękiem na zapach mięty, podobnie jej urodzone później dzieci. Aby wykluczyć ewentualność, że dzieci naśladują jej zachowanie, oddzielono młode od matki. Okazało się, że w porównaniu z grupą kontrolną wyłącznie te myszy, których matki były drażnione, bały się, czując zapach mięty, były agresywne, stwierdzono u nich też wysoki poziom hormonu stresu.

O tym, że podobne doświadczenia są udziałem ludzi, świadczą obszerne badania osób, które przeżyły traumę – żołnierzy, więźniów obozów koncentracyjnych, ofiar przemocy – oraz ich potomków. Notowano nawet relacje o tych samych koszmarach sennych dręczących rodziców i dzieci, choć rodzice nigdy dzieciom o nich nie opowiadali.

Naukowcy wiedzą już, że w stresie niektóre regiony mózgu ulegają zmniejszeniu – jak hipokamp i kora przedczołowa, a inne powiększeniu – jak jądra migdałowate. „Zmniejszają się więc struktury odpowiedzialne za pamięć, za jej konsolidację, zwiększają się odpowiedzialne za lęk i agresję, które idą zawsze w parze. To niesie dalekosiężne skutki społeczne – im większy poziom lęku w społeczeństwie, tym większy poziom agresji” – mówiła prof. Jośko-Ochojska.

Dodała, że są też korzystne aspekty traumy, prowadząc do zjawiska określanego przez specjalistów jako wzrost potraumatyczny, prowadzący do lepszego funkcjonowania niż przed traumą. „To są lepsze umiejętności radzenia sobie ze stresem i traumą, człowiek widzi nowe możliwości, wytycza nowe cele, zaczyna być bardziej dojrzały emocjonalnie, staje się lepszym człowiekiem. Całe życie piszemy epigenetyczny list do przyszłych pokoleń. Musimy być świadomi, że wszystko, co przeżywamy, przekazujemy dalej. Albo się z tym uporamy, albo nie, mamy na to wpływ” – podsumowała.

Ciekawy artykuł na temat epigenetyki:
Epigentyka: jak oszukać genetyczne przeznaczenie

Źródło: Serwis Nauka w Polsce

https://radtrap.wordpress.com/2017/03/0 ... igenetyka/
0 x


czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5261
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 326
x 167
Podziękował: 26895 razy
Otrzymał podziękowanie: 7917 razy

Re: Choroby psychiczne - jak je leczyć?

Nieprzeczytany post autor: abcd » czwartek 06 kwie 2017, 11:57

Hanna Elzbieta Trochimiuk pisze:Psychiatria jest kupiona przez przemysł farmaceutyczny
poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Obrazek

Psychiatria od samego powstania służyła jedynie zniewoleniu ludzi jako straszak oraz jako element niszczenia ludzi i uśmiercania ich imię tzw. prawa, przy czym to uśmiercanie odbywa się na poziomie zarówno emocjonalnym i psychicznym, zdrowotnym, ale również w wymiarze ekonomicznym. Od wieków zarówno służby, jak i samowybieralne rządy oraz tzw. niezawisłe sądy, traktowały psychiatrię jako swoje niezbywalne narzędzie do likwidowania niepokornych, niepotrzebnych, starych i zagubionych, a nawet dzieci.

Jest ona także doskonałym sposobem na pozbycie się niewygodnych konkurentów w biznesie oraz do pozbawienia „rzekomo” niepoczytalnego wszelkich praw do majątku lub do sprawowania opieki nad własnym dzieckiem. Takie sytuacje z prawami do opieki zdarzają się szczególnie w dwóch przypadkach. Pierwszy dotyczy sytuacji, w której jedno z rodziców posiada fuul mamony na przekupienie niezawisłych lub posiada „mocne” znajomości. Drugim przyczynkiem do kierowania rodzica do psychuszki jest zamówienie zagraniczne na jego dziecko do adopcji. Tu rodzic nie ma już żadnych szans, gdyż cała zorganizowana grupa przestępcza parająca się handlem żywym towarem, jest nieprzekupna, gdyż transze za żywy towar są odpowiednio duże.

https://youtu.be/3s25chydYCM

Psychiatrzy współpracują z sądami i na potrzeby sądowych utarczek wydają opinię pod wyrok na zamówienie. Co gorsza, że w przypadku adopcji zagranicznych czy innych nielegalnych razem z Sądami współpracują również ośrodki zdrowia oraz urzędy opieki społecznej.

Co ciekawe ten psychiatryczny kijek ma dwa końce jak wszystkie kijki. Niekiedy bowiem dla podsądnego jest wygodnie udawać wariata, bo wariat jak wiadomo za swoje czyny nie odpowiada. Zatem jeśli ktoś dokonał naprawdę makabrycznej zbrodni lub brał udział w dużych przekrętach finansowych, ta strona kijka będzie dla niego wybawieniem, bo może on uniknąć kary więzienia, a trafi na oddział psychiatryczny. Oczywiście w przypadku wyroku na zamówienie, ten pobyt w ośrodku odosobnienia jest zwykłym piknikiem, gdyż te osoby są pod swoistą ochroną, zatem nie testuje się na nich niebezpiecznych psychiatrycznych leków, gdyż chodzi o to, aby taki osobnik nie został draśnięty, ale w oczach opinii publicznej był postrzegany jako chory psychicznie. Potem oczywiście losy jego przestają być opinii publicznej znane i wraca on cały i szczęśliwy do zdrowej tkanki narodu, aby dalej czynić zło.

Swojego czasu krążył w Internecie doskonały artykuł z „Polityki”, zatytułowany „Numer na wariata”. Wystarczyło to hasło wpisać w wyszukiwarkę Google i ukazywał się on w wielu miejscach w sieci, między innymi na stronie „Afery prawa”. Niestety w chwili pisania tego artykułu ze zgrozą odkryłam, że został on usunięty ze wszystkich internetowych źródeł. Na całe szczęście udało mi się go wcześniej zabezpieczyć i wydrukować, dzięki czemu mogę Państwu przytoczyć obszerne jego fragmenty.

FRAGMENTY Z ARTYKUŁU Z POLITYKI BIANKA MIKOŁAJEWSKA POLITYKA NUMER 10/2005 (2494)

Numer na wariata, jak posądzenie o chorobę psychiczną może być bronią w walce o majątek, biznesowy sukces albo... święty spokój
Polskie szpitale psychiatryczne pełne są ludzi, którzy nigdy nie powinni się w nich znaleźć – alarmują największe autorytety w dziedzinie psychiatrii. O tym, że na leczenie często trafiają gangsterzy, którzy dzięki żółtym papierom chcą uniknąć odpowiedzialności za popełnione przestępstwa, wiadomo od dawna. Ale opinie psychiatryczne coraz częściej wykorzystywane są także jako broń w rozmaitych konfliktach. Już samo to, że ktoś był badany przez psychiatrów, może załatwić człowieka.
Rodziny robią więc wariatów z bogatych krewnych, by pozbawić ich majątku,
biznesmeni – dorabiają wariackie papiery konkurentom, których chcą wygryźć z interesów, a urzędnicy i przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości – natarczywym petentom, w nadziei, że ci, po zamknięciu w szpitalu psychiatrycznym, przestaną ich prześladować skargami i odwołaniami. Gdy przylgnie do kogoś łatka wariata, już nikt nigdzie nie będzie traktował go poważnie.
Internacja w zakładzie psychiatrycznym. Robert Miąsko ze Skarżyska-Kamiennej, żona oskarżyła go o moralne znęcanie się nad rodziną. jedni biegli uznali go za niepoczytalnego - stwierdzili paranoję z zespołem Otella, kolejni uznali, że jest zdrowy psychicznie (fot. G. Press) 63 dni. Dokładnie tyle siedział w szpitalu psychiatrycznym w Gnieźnie Piotr Trznadel, rolnik z Białośliwia niedaleko Piły, przewodniczący Związku Zawodowego Rolników Ojczyzna. – Umieszczono mnie na oddziale z pacjentami, którzy siedzieli już w psychiatryku po kilkanaście lat. Zabrano mi telefon komórkowy, zabroniono odwiedzin rodzinie. Gdy zacząłem domagać się przestrzegania praw pacjenta, zostałem przypięty pasami do łóżka. Jak mi powiedzieli lekarze: żebym nie był taki aktywny. W pasach leżałem tydzień. Z całego oddziału przychodziły wycieczki pacjentów, żeby mnie pooglądać. Odmawiałem przyjmowania leków, więc podawali mi je siłą: kilku sanitariuszy wykręcało mi ręce, a pielęgniarka robiła zastrzyk w pośladek. Leki – jak się okazało później – psychotropowe powodowały podkurcz nóg i rąk. Zamiast chodzić, człowiek po nich tak dziwnie dreptał. Język drętwiał, umysł drętwiał – wspomina dziś Trznadel, jak orzekli biegli psychiatrzy, człowiek zdrowy psychicznie.


Psychiatria to bardzo niebezpieczne narzędzie w rękach psychopatów, gdyż za jej pomocą lekko, łatwo i przyjemnie mogą oni sterować być albo nie być osobnika. Wystarczy przypomnieć sobie o systemie stalinowskich psychuszek w komunistycznej Rosji, a wszystko staje się klarowne i jasne.

W moim odczuciu jest to nowoczesny system dawnej inkwizycji w nowym mundurku. Oczywiście obecne psychiatryki nie głoszą dawnych haseł, gdyż dostosowane są do czasów współczesnych i jakkolwiek każdy jest oburzony na inkwizycję i nie wierzy w zabobony, to już na psychuszki nie wszyscy się buntują, uznając je jako miejsca leczenia, a samą psychiatrię jako naukową dziedzinę wiedzy.

Historia psychuszek

Pierwszy psychiatryk otworzono we Francji w roku 1656. Nazywał się on Hóspital Générale Paris.

Wówczas to te placówki, które szumnie nazwali szpitalami, służyły utrzymaniu narzuconego systemu wiary. Ówczesny król Ludwik XIII wydał dekret, który otworzył wrota do rozprzestrzeniania się tych przybytków społecznej kontroli, a w dekrecie niesamowite sformułowania:

„Jesteśmy strażnikami i obrońcami niniejszego szpitala, który powołujemy do życia /.../, a który w całości nie ma podlegać żadnej kontroli, nie można go odwiedzać, ani obejmować prawem państwowym ogólnej Reformy /.../, a urzędnikom zabrania się prawa do jakiejkolwiek informacji i ustawodawstwa, obojętnie na jakiej podstawie by się pojawiło.”


Od tej pory inkwizycja stała się zbędna, bo zastąpiły ją miejsca odosobnienia nieprzystosowanych do systemu, których określano dla odróżnienia ich od reszty posłusznych niewolników „chorymi psychicznie”.

,,Marzenie o zdrowiu psychicznym usprawiedliwia dzisiaj prawie każdy środek zapobiegawczy, praktycznie tak samo, jak prawdziwa wiara usprawiedliwiała inkwizycję''? (Prof. Thomas S. Szasz, 1963)


W ten sposób powstał zatem nowy, intratny biznes, dzięki któremu można było zdobywać w „legalny” sposób, zgodnie z obowiązującym „prawem” całkiem pokaźne majątki. Za pomocą tego „wydatnego” narzędzia szybko pozbywano się niepoprawnych i niewygodnych robiąc z nich „chorych psychicznie”. Przy okazji, z pomocą tzw. „medycyny” oraz niewyobrażalnych tortur „stabilizowano” im psychikę.

W tamtych czasach metody były bardziej oficjalne i okrutne, gdyż tych „stabilizowanych” wystawiało się jak zwierzęta w cyrku na pokaz tzw „normalnej” części społeczeństwa, celem odstraszenia społeczeństwa od samodzielnego, niezależnego myślenia.

W zasadzie do dziś niewiele się zmieniło, tyle tylko, że Ci nieustabilizowani przeżywają obecnie swoje dramaty w czterech ścianach, gdzie warunki bytowania są gorsze niż w więzieniu, a na dodatek w przeciwieństwie do więzienia są oni wbrew ich woli szpikowani świństwami, powodującymi spustoszenie w ich mózgach, osłabiającymi ich układ immunologiczny, nierzadko powodując nagłe i przedwczesne zgony.

Dziś psychiatria jest wykorzystywana przez sędziów ze spółdzielni grillowej, którzy za pomocą tego niebezpiecznego narzędzia mogą pastwić się nad podsądnymi, którzy z góry skazani są na przegraną. Tymczasem pomimo udawania przez rząd, że walczą oni z korupcją w sądach oraz skandalicznymi wyrokami, to nie podjęli oni do tej pory żadnej ustawy, w której zabranialiby używać w nieprawnych sądach tego rodzaju "prawnego"wybiegu.

Ciągle istnieje przymus psychiatryczny, w postaci obowiązkowych badań psychiatrycznych z byle powodu, jak i poddawanie się wbrew woli psychiatrycznemu leczeniu, pomimo, że Najwyższy Komisariat Praw Człowieka na Walnym Zgromadzeniu ONZ na wniosek Międzynarodowego Stowarzyszenia Przeciwko Przemocy Psychiatrycznej IAAPA, uznał, że przymus leczenia w psychiatrii jest nielegalny i powinien być natychmiast zniesiony. Czyżby lekarze psychiatrzy, łącznie z Sądami stali ponad jakimkolwiek prawem?

W tych pierwszych psychuszkach natomiast ludzi zamykano w łóżkach-klatkach, w skrzyniach, w trumnach, w celach uspakajających tzw "klatkach niedźwiedzia", w celach piwnicznych, w barakach, w "wieżach wariackich" na statkach.

Dla urozmaicenia pobytu stosowano im maski z buciej skóry, nakładano kamizelki uciskowe i pasy uciskowe, niekiedy przykuwano łańcuchami do muru lub szyny metalowej, do łóżek, do drzew itd.

Ponadto puszczano im muzykę okropnie hałaśliwą, coś na kształt obecnej twórczości Nergala, dźwięki krzyków ludzkich i wycia zwierząt, dźwięki wybuchów armatnich itp.

Podnoszono stabilizowanych raz w dół raz do góry na hamaku, kręcono nimi naprzemiennie w obie strony, jak się kreci talerz, podtapiano ich, wrzucano z dużej wysokości do rzeki, sadzano na tzw. krześle Darwina i kręcono nim nieprzytomnie nawet do 48 godzin.

Przyznam, że wszystkie te metody są bardzo podobne do poddawanych kontroli umysłu i trenowanych od dziecka w zamkniętych ośrodkach CIA.

Tych „subtelnych” metod mieli znacznie więcej, ale daruję Państwu czytania tego horroru ze względu na bezpieczeństwo Waszej psychiki.

Do rozwinięcia tej okultystycznej wiedzy w znacznym stopniu przyczynił się Carl Jung oraz Zygmunt Freud, przy czym obaj mogliby się poszczycić mega niezrównoważeniem psychicznym oraz kontaktami z bytami demonicznymi z powodu nałogowego uprawiania okultyzmu.

Jung początkowo był krytykowany nawet przez współczesnych mu „mędrców” i nawet Freud wraz z innym „naukowcem” i badaczem zjawisk paranormalnych Nandorem Fiodorem, specjalistą od psychiatrii, w swoim wspólnym dziele „Jung&Occultism, University Books”, 1971, napisali, co następuje:

„Rozmowa o związkach Junga z okultyzmem powinna się zacząć od wygodnego zagłębienia się w fotelu. Jest to bowiem historia tak niewiarygodna, tak fantastyczna, że – od kiedy ją ujawniono – psycholodzy analityczni nie umieją się z niej otrząsnąć, psychoanalitycy włożyli ją między bajki, zaś dla parapsychologów okazała się ona dietą tak bogatą, że do tej pory nie zdołali jej w całości przetrawić. Zdumiewa fakt, że przez większość życia Jung nie tylko utrzymywał swe związki z mediumizmem; nieznaną pozostała również jego praca doktorska: „O psychologii i patologii tzw. zjawisk tajemnych”. Ujawnienie [bowiem tej] wstydliwej tajemnicy rodzinnej Junga [
] mogłoby zrujnować jego pozycję w świecie naukowym


Jednakże jak zawsze do głosu doszło wariactwo, zatem wierzenia i praktyki parapsychiczne i okultystyczne stały się modne i powszechnie akceptowane, a na dodatek stały się integralną częścią wielu psychoterapii.

Obrazek

I tak osoby stuknięte stały się twarzą współczesnej psychiatrii, a obecnie psychiatrię szumnie nazywa się naukową dziedziną wiedzy. Jung jeden z prekursorów psychiatrii, któremu poświęcono tyle propagandy sukcesu i który doczekał się tylu laurek nawet w podręcznikach do psychiatrii i psychologii, dorastał w atmosferze seansów spirytystycznych. Jak pisze Nandor Fodor:

"Jung ukrywał swoje pasje [okultystyczne] za słowami i sformułowaniami, które nie drażniłyby akademickiego ucha, [
] co prędzej przecząc samemu sobie, ilekroć dochodził do wniosku, że zbyt otwarcie dał wyraz własnemu zaangażowaniu”.


Drugim osobnikiem, który ogłupił totalnie środowiska naukowe był psychoanalityk Zygmunt Freud, który opublikował dziesiątki książek i artykułów,. Studiował na Uniwersytecie Wiedeńskim, a po studiach pracował w Laboratorium Fizjologii i Neurologii Uniwersytetu Wiedeńskiego jako asystent Ernsta Wilhelma von Brucke, aż w końcu praktykował w Szpitalu Powszechnym w Wiedniu.

W swoich licznych "naukowych wywodach" napisał tyle bzdur, że aż dziw bierze, że środowiska akademickie tak poważnie traktują jego literaturę, a jego wypocinami karmią się studenci psychiatrii i psychologii. Oto jedna z jego wypowiedzi:

„[
]Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm. Niemniej kusimy pacjentów, ukrywając te wątpliwości i wzmacniając ich nadzieję na wyzdrowienie”


Jednym słowem sam "ojciec psychoanalizy" nie wierzy w jej skuteczność, ale ma ludzi za baranów, będących jedynie sponsorami i utrzymankami zdegenerowanego oszusta.

Na dodatek Freud miał kompleks Edypa i nawet sami naziści nazywali go wariatem. Oto co o swoich frustracjach pisał ten ojciec "psychoanalizy":

"Odnalazłem w sobie stałą miłość do swojej matki i zazdrość o ojca. Teraz uważam, że to powszechne zdarzenie we wczesnym dzieciństwie"


Freud posiadał w ogóle niewyobrażalną obsesję na punkcie seksu, z czym się bez kozery obnosił, czyniąc ze swoich obserwacji naukowe dogmaty. Wkład Freuda w teorie seksualne dosadnie określił Leonard Sax :

"To co unikalnego wniósł Freud do nauki można streścić jednym zdaniem: Wszystko co się zdarza w naszych umysłach jest ostatecznie seksualne. Każdy jest biseksualny, każdy chłopak chce zabić swojego ojca i uprawiać seks ze swoją matką, każde sześciomiesięczne dziecko jest seksualnie zafiksowane, każda kobieta pragnie podświadomie posiadać penisa."


Freud zatem był nie tylko oszustem naukowym, ale i naciągaczem, obłudnikiem, hipokrytą i katem pastwiącym się nad swoimi pacjentami dla pieniędzy. Mądry człowiek powinien zadać sobie proste pytanie, czy jakakolwiek psychoanaliza przedstawia sobą jakąś realną wartość? Czy skuteczność psychoanalizy w ogóle kiedyś weryfikowano? Wiele razy zastanawiałam się jak w ogóle młoda dziewczyna po studiach psychologicznych może służyć jakąkolwiek pomocą osobie dojrzałej po przejściach, skoro nie ma ona pojęcia nie tylko o pułapkach życia oraz o życiu w ogóle jako takim w różnych jego przejawach. Wiedza książkowego mola, choćby nawet połknęła tomy literatury zwącej się "fachową", nigdy nie da jej wglądu do ludzkiej duszy, bo też nie jest w stanie ogarnąć tyle ludzkich, odrębnych cech osobowości i doświadczeń. Nikt nie może do końca zrozumieć drugiego człowieka, bo nikt nie chodzi w jego butach.

Kończąc opowieść o tych dwóch mędrcach speutnuję to następująco. Wariaci pretendują do miana normalnych, którzy uważają się za nieomylnych w sprawach psychiatrycznych diagnoz, choć sami wymagają porządnej stabilizacji psychiki.

Psychiatria farmakologiczna

Zwrot w stronę psychiatrii farmakologicznej nastąpił już całą gębą w wieku XX, nazywanym często wiekiem psychiatrii. Dopiero wtedy bowiem psychiatria zyskała status nauki, podczas gdy wcześniej była sytuowana w sąsiedztwie alchemii i astrologii, leczeniem chorych zajęły się szpitale uniwersyteckie, powstało wiele przychodni i poradni społecznych. Psychiatria stała się nowym trendem mody, przynajmniej naiwni mogą w to wierzyć, ale tak naprawdę, to wtedy zaczęły się nadużycia w psychiatrii już na szeroką skalę, a ona sama stała się narzędziem przetargowym w sprawach politycznych, sądowych, społecznych i rodzinnych.

W połowie ubiegłego stulecia w amerykańskich instytucjach psychiatrycznych przebywało na stałe ponad pół miliona osób, a np. w Anglii około 150 tysięcy.

Trzeba też powiedzieć, że w szpitalach psychiatrycznych często trzymano dysydentów i przeciwników politycznych aktualnej władzy, np. komunistów i działaczy związkowych w USA. Współczesna psychiatria to, zdaniem wielu lekarzy, świetny biznes, niestety często też korupcjogenny. Świetne interesy robią też producenci środków poprawiających samopoczucie, rozmaite psychotropy, częściej bardziej szkodliwe niż pomocne. Wiele osób wręcz nie wyobraża sobie bez nich życia, jak np. pisarz Mario Puzo, autor m.in. "Ojca chrzestnego", który wyznał w wywiadzie, że żyje tylko dzięki efektom prozacu. Autor "Szaleństwa", Roy Porter sugeruje ironicznie, że przed współczesną psychiatrią są świetlane perspektywy pigułki na każdą chorobę psychiczną, a tych chorób wymyśla się coraz więcej, często zupełnie niesłusznie.

Kody choroby w biblii psychiatry

Jak wiadomo biblia psychiatry jest układana przez AmerykańskieTowarzystwo Psychiatryczne w "Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders" (DSM) i tu już powinno się ludziom zapalić czerwone światełko.

Kody choroby w biblii psychiatry zmieniają się jak w kalejdoskopie w zależności od zmieniających się nazw systemów oraz panującej politycznej sytuacji na świecie i związanej z nią politycznej poprawności.

Obecnie w biblii psychiatry nikt już nie znajdzie określenia „dreptomania”, gdyż przestało być aktualne. Ten kod choroby natomiast był bardzo przydatny w czasie „oficjalnego” niewolnictwa Murzynów.

O tej sklasyfikowanej „ciężkiej psychicznej chorobie” doniósł w 1850 roku na łamach szanowanego periodyku „New Orleans Medical and Surgical Journal” lekarz, niejaki Samuel Cartwright .

Określenie „drapetomania”, pochodzi od słowa „drapetes”, które w starożytnej grece oznacza zbiegłego niewolnika. Jeżeli niewolnik w akcie buntu próbował się wyrwać spod jarzma niewolnictwa, to wówczas przybijano mu właśnie „dreptomanię”. Diagnozowano to jako „opuszczenie służby” – lub jako „dąsy i niezadowolenie tuż przed ucieczką”. Choroba ta była wyraźnie narzędziem aparatu władzy, który chronił cwaniaków przed buntem ludzi normalnych.

Jeszcze nie tak dawno, bo w 1952 roku homoseksualizm był ujęty w DSM (amerykańskiej biblii psychiatry) jako "socjopatyczne zaburzenie osobowości" i taka wersja obowiązywała aż do 1973 roku. Lekarze dostawali pieniądze na jego leczenie, a naukowcy na badania nad jego przyczynami i terapiami tego poważnego schorzenia. Homoseksualiści zaś przez lata poddawani byli leczeniu przy pomocy rozmaitych niezbyt subtelnych metod, w tym elektrowstrząsów, psychoanalizy, terapii behawioralnej oraz sesji z asystentkami seksualnymi. Obecnie o dziwo nastąpił zwrot o 180 stopni i homoseksualizm dość, że został wymazany z biblii psychiatry, to wręcz zyskał miano jakiegoś wyjątkowego stanu, a lobby LGBT dwoi się i troi, aby homoseksualistów dopieszczać, stawiając im wręcz ołtarzyki. Teraz każdy kochający inaczej może liczyć na wsparcie, organizuje im się marsze, na których półnadzy przechadzają się beztrosko, przez nikogo nie draśnięci po najbardziej ruchliwych ulicach miast, gdzie nawet z ich powodu jest wstrzymany ruch kołowy. Czyżby to była nagroda za elektrowstrząsy?

Leczenie elektrowstrząsami zostało po raz pierwszy użyte w 1838 r. we Włoszech przez psychiatrę dr Ugo Cerlettiego po tym, jak był świadkiem w rzeźni użycia szoku elektrycznego do ogłuszania. Kiedy Cerletti zauważył, że szok elektryczny nie zabija świń użył go do stosowania na ludziach. Zmiany jakie widzi się podczas używania wstrząsów elektrycznych, są całkowicie zbieżne ze skutkami każdego silnego uszkodzenia mózgu.

Tak się zastanawiam, czy specjaliści od chorób mylili się dawniej czy dziś, gdyż jasno wynika z ich dwubiegunowego podejścia, że któreś z nich musi być mylne.

Ludzie oczywiście tego nie wiedzą i w temat psychiatrii nie wnikają zbyt głęboko, łudząc się, że ta wiedza nigdy im nie będzie potrzeba. Jakżesz w swojej naiwności się mylą. Wystarczy, że znajdą się w nieodpowiednim czasie w nieodpowiednim miejscu lub narażą się jakiejś kanalii i mają pozamiatane.

Spokojnie, nawet nie musicie się tak starać, wystarczy, że np. zbieracie przykładowo słoiki, albo jakieś inne przedmioty. Psychiatrzy mogą wówczas zakwalifikować waszą nieprawidłową osobowość pod „zbieractwo”.

Zespół zbieractwa bowiem to kolejna nowa jednostka w DSM-5. I teraz zachodzi pytanie czy miliarder, który kolekcjonuje jachty, samoloty, samochody, albo kombinuje jak tu powiększyć i tak już gigantyczny majątek, podlega pod tą jednostkę chorobową? Nie wydaje mi się. Jednak z pewnością można to schorzenie przybić maluczkim starszym osobom, które na stare lata mają różne kolekcjonerskie pasje.

W biblii psychiatry znajdziecie całe mnóstwo nieistniejących chorób, a za sprawą DSM milionom osób ordynuje się mocne środki przeciwdepresyjne, mające leczyć mityczną "nierównowagę chemiczną". Dzieje się tak dlatego, że aż aż 67 procent członków "grupy roboczej" odpowiedzialnej za DSM-5 ma powiązania z koncernami farmaceutycznymi.

Jak wymyśla się choroby na potrzeby farmacji
https://youtu.be/rVostO9Kz08

Oczywiście psychiatrzy, którzy podobnie jak sędziowie uznają się za nieomylnych, uważają, że każda choroba jest spowodowana brakiem równowagi chemicznej w mózgu. Ta ich hipoteza z kapelusza wyjęta, jest też całkowicie błędna, ponieważ rzeczą niemożliwą jest dokonanie pomiarów związków chemicznych w mózgu osoby żyjącej bez jej zabicia lub uszkodzenia.

Obrazek

Attention Deficit Hyperactivity Disorder, czyli ADHD zostało po raz pierwszy w 1968 zdiagnozowane przez Leona Eisenberga, amerykańskiego psychiatrę. Do objawów tej przypadłości miały należeć brak koncentracji, wyjątkowa pobudliwość, chaotyczność. Najczęściej przypisywano ją pociecho żywym, aktywnym, które nie były wstanie usiedzieć w jednym miejscu dłużej niż pięć minut.

Najstraszniejsze w tym wszystkim jest to, że pacjentom, u których stwierdzono ADHD przepisywano silne leki otępiające tj. Ritalin. środek ten blokuje rozwój, ogranicza wolności, samodzielność oraz powoduje szereg zmian w zachowaniu. Według Szwedzkiej Narodowej Komisji Doradczej w sprawie Bioetyki podawanie Ritalinu można uznać za łamanie praw człowieka.

Nowe jednostki chorobowe wymyślone na potrzeby zniewolenia ludzi oraz w celu ich depopulacji, to między innymi choroba dwubiegunowa, ADHD, autyzm. Te choroby powodowane są albo przez szczepionki zawierające rtęć oraz inne świństwa chemiczne, bądź dosłownie wymyślone na potrzeby przemysłu farmaceutycznego, jak np. ADHD. Sam „wynalazca” ADHD Leon Eisenberg przed śmiercią w 2009 roku wyznał, że to oszustwo, ale nadal jak gdyby nigdy nic, traktuje się to coś jako chorobę i faszeruje się dzieci truciznami, w celu ich „wyleczenia”. W swoich kłamstwach zarówno lekarze, jak i farmaceuci posuwają się tak daleko, że nawet doszukują się ADHD u zwierząt. To nie żart. Dowiedziałam się od tym osobiście od pewnej kobiety, której weterynarz postawił taką diagnozę jej pupilowi.

Oszustwo z autyzmem
https://youtu.be/qTIbq0gituA


W samej Warszawie pod bokiem Ministerstwa, nie wiadomo dlaczego zwanego Zdrowia i Naczelnej Izby Lekarskiej, znajduje się kilkadziesiąt przychodni, oferujących leczenie ADHD. Wyszukiwarka Google na pojęcie ADHD Warszawa wyświetla 322000 linków.


Co do choroby dwubiegunowej, to okazuje się, że cierpi na nią w samej tylko Ameryce około sześciu milionów osób, a w Wielkiej Brytanii chorobę tę rozpoznaje się u co setnej osoby. Oczywiście aby chorych przybywało w 1994 roku obniżono próg diagnostyczny zaburzenia afektywnego dwubiegunowego. To obniżanie progów jest zresztą stosowane nie tylko w przypadku tzw. chorób psychicznych i tym sposobem kreuje się tzw. plagi fałszywych epidemii, albo puszcza w obieg powszechny sformułowanie „choroba XXI wieku”.

Chorobę dwubiegunową diagnozuje się również u dzieci poniżej 6-tego roku życia, a skutki tego są opłakane, gdyż na skutek imputowanych im psychiatrycznych środków farmakologicznych, dzieci te zapadają na cukrzycę, otyłość, a także posiadają myśli samobójcze. Sama rozmawiałam z osobami dorosłymi łykającymi te cudowne psychiatryki i one również po ich zażywaniu tak sobie ustabilizowali psychikę, że miewali myśli samobójcze. Oczywiście po silnej detoksykacji organizmu i odstawieniu tych trucizn myśli samobójcze odchodziły jak ręką odjął.

A przecież obecnie nawet małym bezbronnym istotkom wstrzykuje się rtęć i aluminium bezpośrednio do krwioobiegu pod pretekstem szczepień i to w ilości przekraczającej o 5000% dopuszczalne normy!.

Psychiczni psychiatrzy mają też inną diagnozę szalenie ciekawą, jak chociażby łagodne zaburzenie poznawcze. Co poeci mają na myśli? Wszak coś takiego dałoby się zdiagnozować u każdej osoby powyżej 50. roku życia, w tym u samych psychiatrów.

Podobnie sprawa się ma z tzw. depresją. Jeśli przyjrzymy się współczesnym społeczeństwom, to depresję w rozumieniu psychiatrycznym posiada niemal każdy mieszkaniec planety. To Ci sami, którzy tej depresji doszukują się u ludzi, sami ją u ludzi powodują. Nawet obecne tempo życia, ciągła niepewność jutra, niestabilność finansowa, naciski urzędnicze, ciągłe zakazy i nakazy, okradanie ludzi z ich dobytku, wywoływanie u mich chorób, liczne choroby i przedwczesne zgony członków rodziny nie sprzyjają dobremu samopoczuciu, ale nie jest to powód, aby ten stan leczyć farmakologicznie, a smutek z powodu wymienionych czynników uważać za stan chorobowy.

Tymczasem „Leki przeciwdepresyjne zwiększają ryzyko myśli i zachowań samobójczych u dzieci i młodzieży i młodych dorosłych, nawet w krótkoterminowych dawkach. Z kolei kobiety w okresie ciąży nie powinny ich brać, ponieważ mogą spowodować wady wrodzone, w tym wady serca u płodów”.

Piszę o wadach wrodzonych, które są zaimplementowane poprzez te psychiatryczne leki, które niszczą już maluczkich w wieku prenatalnym, gdyż matki będące w ciąży, też są zmuszane do ich zażywania. Wiem to dokładnie, gdyż rozmawiałam z jedną z pacjentek zakładu psychiatrycznego, która przebywała tam oczywiście wbrew własnej woli i kiedy krzyczała, że obawia się poronienia i prosi o lekarza, została brutalnie związana pasami i na uspokojenie zaaplikowali jej kolejną dawkę jakiegoś świństwa.

Pierwsza „biblia” psychiatryczna, tzw. „MAD I”, wydana w 1928 roku, zawierała opis 28 chorób psychicznych. Po 80 latac, w „MAD V” wydanym w 2005 roku, było już koło 300 chorób psychicznych. Takie rozmnażanie chorób psychicznych mogło mieć miejsce tylko i wyłącznie na potrzeby służb specjalnych, pilnujących porządku "mniej wartościowego społeczeństwa". Aż się ciśnie na usta, że te choroby psychiczne są zaraźliwe niczym dżuma albo cholera.

To wszystko służy praniu mózgów niczego nieświadomego społeczeństwa. Każda bowiem metoda służąca zniewoleniu jest dobra i pożądana. Już koło 1930 roku FBI rozpoczęło program MK Ultra, który miał opracować metody m.in. kierowania tłumami, wydobywania zeznań bez mordowania itd. Używano w tym programie narkotyków, elektrowstrząsów itd.

Żniwa psychiatrii

Pięć milionów zamordowanych w minionych 10 latach, przez jedną tylko pseudospecjalizację medyczną, zwaną psychiatrią. Taki ukazał się artykuł w „Naturale News” 27 maja 2015 roku.

W Centrum Nordic Cochrane zbadano jedynie dwie psychiatryczne jednostki chorobowe, poddając analizie ich skuteczność oraz skutki. Były nią depresja oraz demencja. Oczywiście wnioski były jednoznaczne. Żadne z tych wynalazków medycznych w najmniejszym stopniu dość, że nie przyniosły żadnej poprawy w zdrowiu pacjentów, to jeszcze w wielu przypadkach przyniosły przedwczesną śmierć.

Leki przeciwdepresyjne ponadto są dopuszczane do obrotu na podstawie opinii tzw. specjalistów, którzy są na liście plac mafii farmaceutycznej, która jest zainteresowana w wypuszczeniu ich na rynek nie po to, aby leżały na półkach aptecznych, ale aby przynosiły czysty zysk.

Narzucone nam siłą standardy unijne zmuszają do zakupu nic nie wartych i mega szkodliwych substancji chemicznych, zwanych lekami, podczas gdy rodzima produkcja oraz prace badawcze polskich, uczciwych lekarzy stały się dla korporacjonalistów balastami. Istnieje oficjalny monopol wydawniczy, na przykład Elsevier, w Polsce zwany Urban & Partner, w którym to działy marketingu decydują, co może być wydrukowane, a co nie.

Każdy psychiatra przepisując pacjentowi leki, zwykle nie mówi mu o skutkach ubocznych. Nie tłumaczy się również pacjentowi, że leki jakie przyjmuje powodują np. zaburzenia seksualne., bezpłodność, zaburzenia hormonalne, osłabienie funkcji poznawczych. Prowadzone w roku 1985 r. na więźniach kanadyjskich nad efektami leków psychotropowych, wykazały, że ,,gwałtowne agresywne incydenty zachodziły częściej, gdy więźniowie otrzymywali leki psychotropowe, niż gdy ich nie otrzymywali".

A najśmieszniejsze w tej całej parodii psychiatrycznej jest to, że to właśnie psychiatrzy najczęściej padają ofiarą tej pseudo wiedzy. Otóż psychiatrzy popełniają samobójstwa dwukrotnie częściej niż inni członkowie profesji medycznej. Banie wykonane w 1987 r. dotyczące samobójstw wśród lekarzy dowiodło, że najwyższy współczynnik samobójstw występuje wśród psychiatrów: 94% procenty psychiatrów, którzy popełnili samobójstwo, uczyniło to pod wpływem cierpień umysłowych (którym psychiatria ma według jej twierdzeń przynosić ulgę); i że 56% procent tych, którzy popełnili samobójstwo, uczyniło to pod wpływem przepisanych sobie samym leków działających na psychikę.

Tomasz Szasz ostrzega przed psychiatrią punktując jej głupotę i manipulację w zaledwie 5 minut.

Psychiatria jest mocną częścią systemu szatana. Twórca psychoanalizy Zygmunt Freud był narkomanem kokainistą. To o nim uczą się obowiązkowo studenci psychologii. Studenci uczą się od narkomana.

Jung z kolei był okultystą. Ponownie powiedzmy sobie jasno: studenci psychologii uczą się obowiązkowo od okultysty, o okultyście. Jung wykorzystał elementy wschodnich filozofii oraz różnego rodzaju idee okultystyczne, w tym także alchemiczne.

https://youtu.be/n5Dr0ToFU2k

A poniżej też ciekawy filmik o psychiatrii

https://youtu.be/kAs1N4HyeIE

Wieża Babel pełna mnóstwa sprzecznych głosów. Tym dokładnie jest psychiatria. Tak ustalili uczestnicy największej konferencji z zakresu psychologii w grudniu 1985 roku w Phenix w stanie Arizona.

https://youtu.be/liXXp0hJdSE

Polecam również doskonały artykuł na temat psychiatrii "Psychiatria, czyli oszustwo za parawanem uzdrawiania"

Niemiecki listonosz, Gert Postel, pracował 20 lat na różnych stanowiskach lekarskich bez wykształcenia medycznego; doszedł m.in. do pozycji ordynatora kliniki psychiatrycznej, wystawiał ekspertyzy dla sądów przysiȩgłych, a i dyskutował w cztery oczy z ministrem zdrowia. Powierzano mu nawet pozycjȩ szefa miejskiego szpitala psychiatrii i neurologii, przeznaczoną normalnie rzecz biorąc tylko dla profesorów zajmujących katedrȩ. Jego relacje i książki w wyjątkowy sposób demaskują psychiatrów i psychoterapeutów, osłaniających siȩ otoczką „przyjaciela w potrzebie".

Więcej:

Psychiatria – oszustwo za parawanem uzdrawiania

Polecam też książkę doskonale traktującą o psychiatrii - "Dzień w którym wybiło szambo"

Obrazek

Autor: Hanna Trochimiuk
https://boskaenergia.blogspot.com/2017/ ... zemys.html
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
grzegorzadam
Moderator
Posty: 8514
Rejestracja: czwartek 26 cze 2014, 17:02
x 21
x 251
Podziękował: 14769 razy
Otrzymał podziękowanie: 11855 razy

Re: Choroby psychiczne - jak je leczyć?

Nieprzeczytany post autor: grzegorzadam » wtorek 09 maja 2017, 10:03

Zanim pójdziesz do psychiatry aby przepisał Ci psychotropy - zbadaj swój organizm na obecność toksyn.

Świat jest inny odc. 39 - Toksyczne świry

https://youtu.be/PutXd2NXZm0

mi po 3 pytaniach stwierdzono początki depresji, zapisano w papierach 2 strony a4 (kompletnie nie wiem co) i przepisano tzw. lekki leki na depresje na...początek. Czyli rozumiem, że miało to potem być jeszcze gorzej....Przy wyjściu z przychodni był taki duuuzy kosz na śmieci- idealnie wkomponowały się w to recepty. Witamina D działa super,podobnie magnez ewentualnie dobra czekolada.

;)
0 x


czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 6607
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 20
x 288
Podziękował: 14016 razy
Otrzymał podziękowanie: 12030 razy

Re: Choroby psychiczne - jak je leczyć?

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 15 maja 2017, 22:20

Leczenie traum Joanna Czarny

https://www.youtube.com/watch?v=vwt_diksbq8

Opublikowany 15 maj 2017

Wywiad Irminy Mrozowicz-Szmidt z Joanną Czarny o leczeniu traum w ramach audycji z cyklu "Jestem zdrowy"
0 x



Awatar użytkownika
grzegorzadam
Moderator
Posty: 8514
Rejestracja: czwartek 26 cze 2014, 17:02
x 21
x 251
Podziękował: 14769 razy
Otrzymał podziękowanie: 11855 razy

Re: Choroby psychiczne - jak je leczyć?

Nieprzeczytany post autor: grzegorzadam » środa 24 maja 2017, 11:08

Depresja

Coraz bardziej powszechna staje się wiedza o związku między poważnymi brakami „witaminy”
(użyłem cudzysłowu, ponieważ to raczej jest hormon niż witamina) D (zalecana jest D3)
a zdrowiem
także psychicznym.
Okazuje się, że ogromna ilość ludzi ma duże braki D3, co
skutkuje poważnymi problemami zdrowotnymi. W całym ciele są receptory „witaminy” D3

także w mózgu. Nie dostają one jednak tego, czego potrzebują.
Znakomita większość ludzi cierpiących na schizofrenię czy autyzm ma poważne braki
witaminy D2


. Tymczasem, mężczyźni suplementujący się regularnie witaminą D3 mają zmniejszone
o 88% ryzyko zapadnięcia na schizofrenię
3
. Wniosek? Suplementując się wit. D3 niemal
dziesięciokrotnie możesz zmniejszyć ryzyko zapadnięcia na schzofrenię.

Jest jednak sporo dezinformacji (jak ja to rozumiem) na temat związku między poziomem wit D3
w serum krwi a depresją. Niektórzy przedstawiciele nauki nie mogą się na przykład zdecydować,
czy niski poziom wit D powoduje depresję, czy też
to depresja wywołuje niski poziom witaminy D.


Konfrontując te wyniki z wynikami innych badaczy, naukowcom tym proponuję kurs logiki.

Biedacy, mają problem.
To tak, jakby zastanawiać się, czy głód pochodzi od pustego żołądka, czy
też
żołądek robi się pusty od głodu.


Na szczęście jest wielu ludzi, w tym badaczy, którzy nie mają większych problemów
z logicznym myśleniem.

Kanadyjscy naukowcy przeanalizowali 14 badań naukowych (obejmujących ponad 31
tysięcy badanych osób) i znaleźli silną korelację między depresją a brakiem witaminy D. Niższy
poziom witaminy D, wyższy wskaźnik depresji4
. Wniosek? Może warto uzupełniać poziom
witaminy D3, nie czekając, aż mainstream ogłosi nam, i pokaże się to w dzienniku-:), że braki
witaminy D są szkodliwe dla zdrowia. Oni mają czas, my – niekoniecznie.


Fragment z :
http://www.vibronika.eu/images/pdf/ciche-epidemie.pdf
Ciekawe.
0 x


czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 6607
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 20
x 288
Podziękował: 14016 razy
Otrzymał podziękowanie: 12030 razy

Re: Choroby psychiczne - jak je leczyć?

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 04 cze 2017, 19:56

EMOCJE - Kamila Krzyszczak - 04.05.2017 r.

https://www.youtube.com/watch?v=lShwoJ_tC4A

Opublikowany 4 cze 2017

Wykład poprowadzony przez psychologa - Kamilę Krzyszczak
Tematem przewodnim są zagadnienia sfery emocji
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5261
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 326
x 167
Podziękował: 26895 razy
Otrzymał podziękowanie: 7917 razy

Re: Choroby psychiczne - jak je leczyć?

Nieprzeczytany post autor: abcd » poniedziałek 05 cze 2017, 23:32

Strzeżcie się psychologów i psychoterapeutów! Dr Tomasz Witkowski
https://youtu.be/zZhnQ46pTlk
https://www.youtube.com/watch?v=zZhnQ46pTlk


Opublikowany 25 mar 2016

Po zobaczeniu tego materiału raczej długo będziesz się zastanawiał, przed ewentualną wizytą u psychologa czy psychoterapeuty. Dr Witkowski bezlitośnie piętnuje mity obowiązujące w obecnej psychologii, czyniące z wielu jej nurtów (stosowanych również w leczeniu pacjentów) paranaukę. Aby zaś otworzyć gabinet psychoterapeutyczny, jak zauważa Witkowski, nie trzeba żadnego wykształcenia. Dr Witkowski podaje
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 6607
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 20
x 288
Podziękował: 14016 razy
Otrzymał podziękowanie: 12030 razy

Re: Choroby psychiczne - jak je leczyć?

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 05 lip 2017, 23:02

Mikrotrauny i makrotraumy Elżbieta Wiśniewska na XV Harmonii Kosmosu

https://www.youtube.com/watch?v=AM9Lh-YiTnQ

Opublikowany 5 lip 2017
Zapis wystąpienia Elżbiety Wiśniewskiej na Harmonii Kosmosu w czerwcu 2017 r
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 6607
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 20
x 288
Podziękował: 14016 razy
Otrzymał podziękowanie: 12030 razy

Re: Choroby psychiczne - jak je leczyć?

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 31 lip 2017, 14:50

CZAS NA ZDROWIE - TERAPIA STRESU - Jarosław Filipek 31.07.2017 r.

https://www.youtube.com/watch?v=jPpI_EsTfh8

Opublikowany 30 lip 2017

Rozmowa na temat sposobów walki ze stresem.
Czy stres może nam zagrażać ?
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5261
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 326
x 167
Podziękował: 26895 razy
Otrzymał podziękowanie: 7917 razy

Re: Choroby psychiczne - jak je leczyć?

Nieprzeczytany post autor: abcd » czwartek 31 sie 2017, 13:12

Nie ma osobnego tematu o negatywnym wpływie psychiatrii i psychologii na zdrowie człowieka więc ten film wstawiam tu:

Europejscy Ojcowie i Mężowie nie mszczą się na islamistach ZA ZABICIE DZIECKA LUB ŻONY
https://youtu.be/BqukhuPirVo
https://www.youtube.com/watch?v=BqukhuP ... e=youtu.be
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5261
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 326
x 167
Podziękował: 26895 razy
Otrzymał podziękowanie: 7917 razy

Psychiatria/psychologia - broń przeciw gojom!

Nieprzeczytany post autor: abcd » sobota 02 wrz 2017, 00:20

historia-niecodzienna.blog.pl pisze:Wielkie rody i psychiatria
2014/09/18

Nie wiem, czy ktokolwiek z Państwa zwrócił uwagę na jedną bardzo ciekawą rzecz. Otóż istnieją rozliczne związki pomiędzy wielkimi rodami, dysponującymi ogromnymi majątkami, a psychiatrią, psychoterapią i psychologią.

Poniżej podam kilka przykładów ilustrujących moje poszukiwania.

Dr Richard Rockefeller – lekarz rodzinny; ur. 20 stycznia 1949 roku, zmarł 13 czerwca 2014. Zajmował się psychoterapią traumy. Analizował PTSD (zaburzenie stresowe pourazowe).

Dr Bettina Warburg – Grimson – z wykształcenia psychiatra, zmarła w wieku 90 lat.

Dr Bruce Rothschild – psychiatra pracujący w firmie AVON

Dr Darren M. Rothschild – psychiatra, zajmuje się psychiatrią sądową, mechanizmami uzależnień i ich terapią, specjalista w zakresie leczenia zaburzeń depresyjnych

Dr Anthony Rothschild – profesor psychiatrii, celuje w diagnozie i leczeniu zaburzeń psychotycznych. Szalenie utytułowany, zdobywca wielu nagród. Preferuje łączenie podejścia biologicznego z „psychoterapeutycznym”. Pisze też prace dotyczące „terapii” depresji i zaburzeń lękowych.

Gary L. Rothschild – z wykształcenia prawnik, pracuje naukowo, na jego prace powołują się amerykańscy psychiatrzy

Dr Carl Rothschild – psychiatra z Kanady, wśród jego zainteresowań można znaleźć: zaburzenia depresyjne (czy ogólnie zaburzenia afektywne), terapia poznawczo-behawioralna, depresja poporodowa, zaburzenia lękowe, uzależnienie od substancji psychoaktywnych, zarządzanie stresem z użyciem poczucia humoru.

Friedrich Salomon Rothschild – psychiatra i językoznawca (zajmował się semiotyką). Pracował w Heildenberdu (od 1925 do 1928 roku), współpracował wtedy z „psychoterapeutką” Fridą Fromm-Reichmann oraz psychoanalitykiem Erichem Frommem. Następnie pracował we Frankfurcie (od 1928 do 1933 roku), gdzie podjął współpracę z Kurtem Goldsteinem. Ogromny wpływ wywarła na niego filozofia Ludwiga Klagesa, z którym prowadził korespondencję. Rozwinął podejście komunikacyjne w biologii.

więcej informacji o Salomonie Rothschild na stronie: http://www.zbi.ee/~kalevi/kull27.htm (można wybrać opcję automatycznego tłumaczenia).

Dr Walter Rothschild – psychiatra, zdobył wykształcenie na Uniwersytecie Wiedeńskim, obecnie przyjmuje w Los Angeles

Michelle Rothschild – psycholog

Louis Rothschild – psycholog kliniczny, specjalizuje się w pomiarze zmian jakie zachodzą w człowieku pod wpływem oddziaływań psychologicznych, szczególnie zainteresowany problematyką zaburzeń osobowości

Jacqueline Rothschild-Massa – profesor psychologii

Leah Rothschild – młody naukowiec, pracowała w Narodowym Instytucie Zdrowia Psychicznego (The National Institute of Mental Health, USA). Obecnie zatrudniona w the Pediatrics and Developmental Neuroscience laboratorium, gdzie bierze udział w programie badawczym dotyczącym zaburzeń autystycznych. Chce powrócić na uczelnię, gdzie planuje napisać pracę doktorską na temat psychologii klinicznej.

Babette Rothschild – psychoterapeuta, specjalizuje się w stosowaniu metody pracy z ciałem, „terapii” PTSD, Prowadzi wykłady w The Institute for Meditation and Psychotherapy (IMP), ośrodku specjalizującym się w propagowaniu założeń psychologii buddyjskiej. Pani B. Rothschild chętnie wykorzystuje jogę jako podstawowy element swojej metody.



Warto też zauważyć, że rodzina Rothschildów zaangażowana jest w ustalanie standardów jakie musi spełniać dany absolwent psychologii lub lekarz kończący kurs specjalizacyjny z psychiatrii, by zyskać licencję na wykonywanie swojego zawodu.

Poniżej dowód:

http://www.bibliotecapleyades.net/socio ... hild01.htm

Professional Licensing

Many of the laws they create set up licensing systems, ostensibly to protect the public, but in practice only protect the licensed professionals, reducing their liability, making them less accountable in case of misconduct.



Such accountability is usually better served by Common Law torts, than by a system that places it primarily in the hands of peers who stand to lose if misdeeds are publicized. Licensing can also make it harder to get into a field you feel qualified for, in violation of the Constitutional protection of Right to Work.



It also places whole professions under foreign jurisdiction, allowing lawyers to impose regulations prohibited under the Constitution, reducing our Rights to privileges. Privileges are easily revocable.

Examples:



* Architectural licensing
* Builder’s licensing
* Physician’s licensing
* Psychologist and Psychiatrist licensing


Ponadto rodzina Rothschildów założyła fundację finansującą Centrum Serge Lebovici założone w Paryżu w 1960 roku. Ta placówka psychiatryczna przeznaczona dla dzieci i młodzieży cierpiących z powodu autyzmu i innych zaburzeń rozwojowych, opiera się na „terapii” zorientowanej psychoanalitycznie, której prekursorem był psychiatra S. Lebovici. Identyczną metodę stosuje Instytut Tavistock, znany również ze swej działalności politycznej – opracowywanie manipulacji psychologicznej na masową skalę (informacje na ten temat znajdują się w Internecie).



W sieci można też doszukać się śladów licznych związków psychiatrów z rodziną Rockefellerów……..



Coś tutaj jest nie tak :?


http://historia-niecodzienna.blog.pl/20 ... ychiatria/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
devi
Posty: 794
Rejestracja: wtorek 02 lut 2016, 14:17
x 1
x 35
Podziękował: 455 razy
Otrzymał podziękowanie: 1559 razy

Re: Choroby psychiczne - jak je leczyć?

Nieprzeczytany post autor: devi » wtorek 26 wrz 2017, 15:07

Pszeniczne szaleństwo

Czy to zboże wywołuje choroby psychiczne?

Obrazek

Podstawa większości diet na Zachodzie, pszenica, nie jest zwykle wiązana z chorobą psychiczną. Jednak badania wykazały, że brak tolerancji organizmu na związki zawarte w tym zbożu, może spowodować poważne problemy neurologiczne, w tym zaburzenia psychotyczne. Daleka od łagodnej żywności pszenica została w innych badaniach połączona z wystąpieniem schizofrenii, choroby afektywnej dwubiegunowej, a nawet stwardnienia rozsianego oraz choroby Alzheimera. W duchu zachowania zdrowia fizycznego i psychicznego, wiele osób zdaje sobie sprawę, że pszenica nie należy do żywności, jaką można spożywać lekko.

Niebezpieczeństwa czyhają

Jednym z głównych winowajców, stanowiących zagrożenie dla zdrowia, jest aglutynina z kiełków pszenicy (WGA), kategoria lektyny. Niezależnie, czy pszenicy jest moczona, czy gotowana, związki te pozostają nienaruszone. Drobne i ciężkostrawne lektyny mogą gromadzić się w organizmie i siać spustoszenie w fizycznym i psychicznym samopoczuciu. WGA jest neurotoksyczne, przenika do naczyń krwionośnych w mózgu, przywiera do osłonki mielinowej, w rezultacie doprowadza do zahamowania wzrostu nerwów – szczególnie ważne u osób cierpiących na choroby zwyrodnieniowe neurologiczne, jak stwardnienie rozsiane i choroby Alzheimera.

Lektyny również niszczą kosmki w przewodzie pokarmowym, tworząc stan zapalny bolesnego jelita. Ponieważ istnieje silny związek między jelitami a mózgiem za pośrednictwem nerwu błędnego, zły stan zdrowia jelit silnie wpływa na umysł, nastrój i zachowanie. Jelito jest również uważane za „drugi mózg”, pompując swe własne źródło dobrego samopoczucia w postaci neuroprzekaźników, jak serotonina. Jeśli normalne funkcjonowanie jelit jest utrudnione, produkcja serotoniny spada i wpływa na stabilność stanów psychicznych.

Tak samo uciążliwe jak lektyny okazują się gliadyny w pszenicy, które są jeszcze gorsze dla osób wrażliwych. Jak donosi GreenMedInfo, badania opublikowane w czasopiśmie Psychiatry, łączą gliadyny z wystąpieniem stanu maniakalnego:

"Związek przeciwciał podczas badanego klinicznego przebiegu manii analizowano przy użyciu modeli regresji. Osoby w stanach maniakalnych miały znacznie podniesiony poziom przeciwciał IgG gliadyny, ale nie inne markery celiakii, na początku leczenia w porównaniu z grupą kontrolną w analizie wieloczynnikowej … Wśród osób z manią, podwyższone poziomy były istotnie związane z ponowną hospitalizacją w sześciomiesięcznym okresie obserwacji".

Podobnie brzmi badanie przeprowadzone na John Hopkins School of Medicine w Maryland, przyniosło podobne wyniki:

"Osoby z niedawno rozpoznaną psychozą i z różnymi epizodami schizofrenii, które miały zwiększony poziom przeciwciał gliadyny, mogą mieć te same cechy immunologiczne celiakii, ale odpowiedź ich systemu odpornościowego na gliadynę różni się w stosunku do samej choroby celiakii".

I nie zapominajmy o glutenie, jaki coraz częściej diagnozowany jest jako przyczyna zaburzeń neurologicznych.

"W taki sam sposób, jak góra lodowa celiakii przedstawia iluzję, że nietolerancja na pszenicę jest rzadkością, jest także możliwe, a nawet bardziej prawdopodobne, że pszenica wywiera farmakologiczny wpływ na nas wszystkich. Co odróżnia osobę schizofreniczną lub osobę z autyzmem od zwykłego konsumenta pszenicy? Tylko stopień funkcjonalności, jakim jest on dotknięty skutkami".

Nawet jeśli nie cierpi na jawną chorobą psychiczną lub nietolerancję glutenową, to byłoby mądrzej zatrzymać się na chwilę i rozważyć niewidoczne konsekwencje spożywania pszenicy. Wtedy zdecydować, czy warto ponosić ewentualne ryzyko dla przyszłego zdrowia psychicznego i fizycznego.

źródło: http://www.wakingtimes.com/2013/09/12/w ... l-illness/

przygotował: stophasbara
za: wolna polska
1 x


Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty będziesz nazywał to przeznaczeniem. /C.G. Jung

bejot
Posty: 8
Rejestracja: sobota 11 lis 2017, 10:41
Podziękował: 3 razy
Otrzymał podziękowanie: 11 razy

Re: Choroby psychiczne - jak je leczyć?

Nieprzeczytany post autor: bejot » sobota 11 lis 2017, 10:53

Od 2012 do 2014 roku biłem się po głowie gdy na kogoś się zdenerwowałem. W listopadzie 2014 to mi przeszło razem z depresją gdy doświadczyłem niewysłowionej radości podczas medytacji. Niestety sielanka nie trwała długo.
Pod koniec 2014 po spotkaniu ze swoim "guru" roku chciałem popełnić samobójstwo. Nie miałem depresji. Chęć samobójstwa podszyta była "współczuciem". Rzekomo byłem zły i przeze mnie na świecie dochodziło do różnorakich konfliktów. Na szczęście zaniechałem dokonania samobójstwa. Częściowo powstrzymał mnie głos mówiący że to czego doświadczam to choroba psychiczna. Zadzwoniłem pod 112 i poprosiłem o transport do szpitala psychiatrycznego. Tam zdiagnozowali u mnie zaburzenia paranoidalne. Spędziłem w szpitalu 38 dni. Obchód wykonywany przez ordynatora był parodią. Pytał się każdego jak się czuje. Sam sobie odpowiadał gdy ktoś miał jakieś uwagi - mówił "dobrze". Był to zdecydowanie zły człowiek, zero współczucia dla ludzi chorych psychicznie. Mimo że zażywałem leki to towarzyszyły mi myśli "zabiję cię", "umrzesz tej nocy". Leki biorę do tej pory i te myśli mi nadal towarzyszą. Czy faktycznie jakaś istota z astralu lub człowiek pragnie mojej śmierci, czy jest to nadal zaburzenie psychiczne?
0 x



Awatar użytkownika
grzegorzadam
Moderator
Posty: 8514
Rejestracja: czwartek 26 cze 2014, 17:02
x 21
x 251
Podziękował: 14769 razy
Otrzymał podziękowanie: 11855 razy

Re: Choroby psychiczne - jak je leczyć?

Nieprzeczytany post autor: grzegorzadam » sobota 11 lis 2017, 11:02

Pozbądź się fluoru- ''leki''
viewtopic.php?f=17&t=1387&hilit=chelatacja
viewtopic.php?f=16&t=180&hilit=fluor#p1581

Uzupełniuj witaminy i minerały, pozbądź się pasożytów (Siemionowa), wrócisz do formy.
0 x


czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...

Awatar użytkownika
devi
Posty: 794
Rejestracja: wtorek 02 lut 2016, 14:17
x 1
x 35
Podziękował: 455 razy
Otrzymał podziękowanie: 1559 razy

Re: Choroby psychiczne - jak je leczyć?

Nieprzeczytany post autor: devi » sobota 11 lis 2017, 11:55

Czy nie podłączyło ci się coś z astrala należałoby spytać dobrego jasnowidza.

Póki co przeanalizuj, czy się czymś przypadkiem nie zatrułeś?

Np. co "potrafi" rtęć:



Objawy zatrucia rtęcią

Jak zatrucie rtęcią wpływa na organizm? Opis przewlekłego zatrucia rtęcią.

Wszystkie z niżej wymienionych objawów pojawiają się i znikają. Żaden z nich nie jest stały. Im bardziej ktoś jest zatruty, tym częstsze są u tej osoby objawy, na które czyni ją podatna jej własna fizjologia. Z powodu odmienności osobniczych u różnych osób objawy będą różne, a u każdej z tych osób dany objaw może ale nie musi wystąpić.

W sensie ogólnej oceny jakości życia, fakt że objawy pojawiają się i znikają prowadzi do tego, że ofiara ma tygodnie a nawet lata normalnego funkcjonowania, gdy jest wydajna i efektywna na zmianę z okresami bezproduktywności i trudności w wykonaniu najprostszych zadań. Osoba intensywnie realizuje jakiś projekt po to, aby potem odłożyć go na długi okres czasu. W miarę postępu choroby okresy produktywne są coraz krótsze, rzadsze i oddalone w czasie.

Objawy przewlekłego zatrucia rtęcią powstają w pierwszej kolejności w ośrodkowym układzie nerwowym. Następnie, w miarę jak pogarsza się metabolizm wątroby, pojawiają się dysfunkcje układu odpornościowego i problemy z przewodem pokarmowym. Mogą się pojawić problemy hormonalne. Rzadko występuje dysfunkcja nerek, która jest częsta przy ostrym zatruciu.

Nie ma typowego zestawu objawów – spektrum waha się od lekkich zaburzeń do całkowitego uniemożliwienia funkcjonowania. Zatrucie postępuje powoli i zmienia obraz narastających dysfunkcji.

Występują zmiany emocjonalne. Powoli pojawia się depresja. Ofiary czują się przemęczone, obojętne. Brakuje im motywacji nawet do najprostszych zadań. Tracą zainteresowanie otoczeniem i własnym życiem. Nie cieszą się życiem, nie doświadczają szczęścia czy radości. Doświadczają ciągłego strachu np. przed utratą pracy. Mogą być bardzo spięci. Brakuje im nadziei. Mają poczucie, że ciąży nad nimi klątwa. Nawet mała porażka ich zniechęca. Niewielkie trudności wydają się nie do pokonania.

Zmieniony stan emocjonalny u osoby zatrutej rtęcią prowadzi do upośledzonych stosunków międzyludzkich. Stają się bardzo drażliwi i wrażliwi, reagują silnie na względnie łagodne uwagi. Mogą nie być w stanie słuchać się poleceń, instrukcji czy sugestii i reagować na nie wybuchem złości. Mogą niewinne uwagi interpretować jako bardzo krytyczne. Mogą mieć przesadzoną reakcję na jakiekolwiek stymulacje i charakteryzuje ich nerwowość, zaniepokojenie. Mogą projektować swoje lęki i obawy na innych , wypowiadając niestosowne krytyczne uwagi i atakując inne osoby. Stają się nieśmiali, unikają kontaktu z obcymi. Pomimo tego mogą w nieoczekiwany sposób stracić nad sobą kontrolę w obecności obcych. Mogą chcieć częstych kontaktów z rodziną i przyjaciółmi, zwykle angażując ich w długie dyskusje na te same tematy – a potem unikać kontaktu przez długi czas. Coraz bardziej wycofują się z kontaktów społecznych.

Te zmiany emocjonalne redukują możliwość bieżącego funkcjonowania. Ofiary są często niespokojne. Brakuje im samokontroli i właściwej oceny rzeczywistości. Łatwo wpadają w zakłopotanie. Mogą stać się kłótliwi i zaniedbywać pracę i rodzinę. Nie mają cierpliwości. Tracą poczucie własnej wartości i stają się niedecyzyjni. Pojawiają się stany euforyczna albo maniakalno-depresyjne. Częste są też zachowania albo myśli obsesyjno-kompulsywne. W cięższych przypadkach możliwe są urojenia a nawet halucynacje.

Poziom inteligencji stopniowo maleje. Osoby, które wcześniej były bystre, stają się powolne w myśleniu. To stopniowe pogorszenie dotyczy konkretnie pamięci krótkotrwałej i logicznego rozumowania. Nie potrafią planować wydatków, grać w szachy, tracą zdolność koncentracji. Problemy z pamięcią mogą brać się raczej z łatwego rozproszenia uwagi i niezdolności do koncentracji tak aby zapamiętać rzeczy niż z prawdziwych zaburzeń pamięci (czyli osoby mogą skarżyć się na problemy z pamięcią ale radzą sobie dobrze na testach pamięci). Nie są zmotywowane do wykonywania pracy. Myśli są ciężkie, powtarzające się i pedantyczne. Coraz trudniej jest myśleć kreatywnie, ostatecznie staje się to niemożliwe. Pojawiają się problemy w odszukaniu właściwych słów, błędy stylistyczne i gramatyczne. Niezdolność do wyrażenia swoich myśli jest postępująca.

Specyficznym objawem jest niezdolność jasnego myślenia bez włożenia w to wielkiego wysiłku. Najlepszym opisem dla osób, które tego nie doświadczyły, to jak być na ciągłym kacu ale bez bólu. Osoby, które tego doświadczyły, wiedzą że termin „mgła umysłowa” najlepiej oddaje ten stan.

Zmiany poziomu zatrucia prowadzą do tego, że pojawiają się okresy w życiu, gdy zatrute osoby nie mają snów. Sny mogą być też czarno-białe.

Subiektywne doświadczenie zatrucia rtęcią to uczucie drażliwości, podekscytowania, lęki, niepokoju, melancholii, depresji, słabości, zmęczenia, przytłumienia, braku decyzyjności i bólu głowy. Poczucie beznadziei, depresji i bezsensowności są częścią zespołu zatrucia. Ofiara ma poczucie, że jej sposób postępowania jest racjonalny i uzasadniony. Umysłowe skutki zatrucia powodują stres i przerażenie.

Wczesne objawy fizyczne obejmują mdłości, dzwonienie w uszach, bezsenność, uczucie zmęczenia w ciągu dnia, utratę apetytu, tendencję do biegunek na zmianę z zatwardzeniami, zimne stopy i dłonie, tendencję do pocenia się (niektóre osoby mają odwrotnie i nie pocą się wcale), wysypki i zaczerwienienia skóry, głównie na twarzy i szyi.. Niektóre osoby często się czerwienią, inne wcale. Astma to jeden z objawów przewlekłego zatrucia rtęcią. Bardzo powszechne są też problemy z trawieniem.

Skóra staje się sucha, może się pojawić grzybica stóp a okolice kostek stają się swędzące, wysuszone. Często jest to na tyle denerwujące i bolesne, że powoduje bezsenność. Nawet po eliminacji infekcji grzybiczej występuje nadmierne podrażnienie skóry, swędzenie.

Włosy stają się cieńsze, suchsze, bez połysku i koloru, wolniej rosną i są łamliwe.

Zaburzony jest zegar biologiczny. Bardziej powszechne jest późne zasypianie i późne wstawanie. Mimo wysiłków osoby zatrute nie potrafią wyregulować sobie cyklu dnia i nocy.

Ofiary mogą cierpieć na lęk przed światłem, a bardzo jasne światło może być nieprzyjemne. Mogą być problemy z widzeniem, w tym zaburzenia percepcji kolorów ze zmniejszoną wrażliwością na kolor czerwony albo daltonizmem włącznie. Sporadycznie zaburzona jest zdolność skupiania wzroku na oddalonych obiektach. W niektórych przypadkach zaburzone może być widzenie trójwymiarowe.

Dłonie i stopy często stają się bardzo zimne. Pojawia się to nagle, zwykle z poceniem się. W miarę postępu zatrucia może wystąpić brak czucia i mrowienie dłoni i stóp.

U niektórych osób występuje krwawienie dziąseł, łatwo wypadają im zęby, może pojawić się nadmierne ślinienie się i wyjątkowo nieświeży oddech.

Rtęć zaburza zmysł zapachu, który staje się mniej dokładny, a potem – zmysł słuchu. Percepcja słuchowa nie pogarsza się aż tak jak zdolność pacjenta do zrozumienia i interpretacji dźwięków – np. słyszą wypowiadane do nich słowa ale ich nie rozumieją.

Ofiary doświadczają także dyskomfortu, który opisują jako „ciasna opaska wokół ich głów”. W czasie zasypiania pojawia się ból w kanałach usznych.

Rtęć zaburza też zdolność do regulowania temperatury ciała. Ofiary mogą czuć zimno i ciepło mimo, że temperatura się nie zmieni. Muszą nosić więcej ubrań niż inni albo trudniej im znosić wahania temperatury. Prowadzi to często do nocnego pocenia się.

U niektórych osób występuje znaczne pocenie się, niektórzy – zwykle kobiety – nie pocą się wcale np. mimo wysiłku czy gorąca.

Przyspieszenie tętna (tachykardia) jest bardzo częste. Tętno może zmieniać się w ciągu kilku minut bez powodu. Mogą pojawić się bóle serca. Lekarze podczas badań stwierdzają okresowe szmery w sercu i spłaszczoną falę T albo wydłużony interwał QT podczas EEG.

Kobiety mogą mieć bóle brzucha, w okolicach jelit i poczucie suchości pochwy.

Pojawić się może nienaturalne puchnięcie twarzy i nóg.

Rtęć zaburza system hormonalny. Tarczyca może mieć obniżone funkcjonowanie, co łatwo zmierzyć poprzez zmierzenie sobie temperatury rano przed wstaniem (podczas menstruacji – w 2,3 i 4 dniu okresu). Trzymaj długo termometr (przynajmniej 5 minut) pod pachą albo językiem. Jeżeli średnia temperatura jest niższa niż 36,4 stopnie Celsjusza mogą być problemy z tarczycą, niezależnie od wyników z krwi. U kobiet krew menstruacyjna powinna być jasnoczerwona, co sygnalizuje normalną pracę tarczycy. Brązowa krew oznacza niskie poziomy hormonów tarczycowych.

Kolejnym problemem jest nadmierne oddawanie moczu. Więcej niż 2,5 litra dziennie – czyli oddawanie moczu więcej niż 5 czy 6 razy dzienne – nie jest normalne. Budzenie się każdej nocy po to, aby oddać mocz, również nie jest normalne.

Obniżenie funkcji nadnerczy objawia się poczuciem słabości, zmęczenia, depresji, utratą wagi, hipoglikemią, niepokojem i niskim ciśnieniem krwi.

Jeżeli funkcja nadnerczy jest prawidłowa, symptomem zatrucia może być wysokie ciśnienie i ofiara może czuć ciągły głód.

Rtęć zaburza też zdolność ciała do regulacji glukozy. Poczucie zmęczenia 2-3 godziny po posiłku i chęć zjedzenia słodyczy, co na chwilę daje ukojenie, to objawy hipoglikemii (niezależnie czy jej podłożem są problemy z nadnerczami).

Rtęć powoduje rozregulowanie układu odpornościowego. Ofiary często nie potrafią zwalczyć drobnych infekcji, często chorują a przebieg chorób u nich jest poważniejszy niż u innych osób. Może również wystąpić alergia, astma i inne problemy z oddychaniem.

Alergie zwykle objawiają się astmą, swędzącą skórą, zmęczeniem ale nie ma cieknącego nosa. Nos jest zapchany. Swędzenie występuje na odkrytych partiach skóry, ulgę przynosi jej przemycie.

Ofiary zatrucia rtęcią mają problemy z metabolizmem alkoholu i często nie piją go bo nie sprawia im to przyjemności albo czują się potwornie po jednym czy dwóch drinkach. Gdy metabolizm staje się bardziej zaburzony, pojawia się nadwrażliwość chemiczna.

Rtęć (i inne metale ciężkie) zaburza także aktywność pewnych enzymów, które przestają pełnić funkcję detoksykującą a ofiara staje się bardziej wrażliwa na jakość powietrza, pokarmu i na chemikalia. Może dojść do wybiórczego jedzenia, poczucia zmęczenia czy depresji przy zanieczyszczeniu powietrza, wysypek skórnych poprzez podrażnienie proszkiem do prania albo kosmetykami.

Rtęć zaburza utlenienie krwi. Pojawiają się nagłe duszności, poczucie wyczerpania pomimo braku ćwiczeń fizycznych. Wraz z tym występuje uczucie chłodu, niezdolność do wygenerowania naturalnej ciepłoty ciała. Pomoże w tym suplementacja hormonami tarczycy, nawet gdy testy z krwi są w normie.

Rtęć zaburza mechanizmy krzepnięcia krwi i powoduje łatwe zasinienie skóry i trudności w powstrzymaniu krwawienia.

Osoby zatrute rtęcią mogą mieć dziwny zapach ciała, często określany jako podobny do zapachu słodkiego mleka.

Podczas wypróżniania mogą mieć poczuci, że nie oczyścili całych jelit, pomimo że to zrobili.

Poczucie słabości pojawia się głównie w okolicy ramion pomiędzy bicepsem a tricepsem – chociaż nie ma tam mięśnia, który mógłby być słaby. Jest ono konkretnie ulokowane w tym obszarze,

Pojawić się też mogą drżenia mięśni – drżenie powiek, słaba koordynacja warg i języka prowadząca do niewyraźnej mowy. Drżenia palców, powiek i ust zdarzają się w pierwszej kolejności. Drżenia dłoni powodują niemożność wykonania zadań wymagającej dobrej koordynacji – charakter pisma staje się niewyraźny, trudno jest narysować proste linie czy wykonać inne precyzyjne prace. Na koniec pojawiają się drżenia nóg, które zanikają w trakcie snu a są intensywne przy stresie. Są mniej regularne niż takie, które obserwuje się przy nadczynności tarczycy. Są to delikatne drżenia przerywane co parę minut gwałtowniejszymi ruchami. Zaczynają się od palców. Ostatecznie powodują problemy z poruszaniem się. Mogą też wystąpić napady padaczkowe.

Pogarsza się zdolność skupienia wzroku i kontrolowania źrenic, jak również zdolność do konwergencji – zbieżności dwojga oczu na jednym przedmiocie, aby widzenie było głębokie a nie podwójne. Ostatecznie mięśnie, które poruszają oczami, słabną i ofiara musi obracać głowę na boki, zamiast ruszać oczami.

Widoma oznaka utraty koordynacji to trudność w wybieraniu numerów w telefonie albo powtarzające się błędy przy wpisywaniu cyfr na klawiaturze albo częstsze literówki przy pisaniu na klawiaturze.

U dzieci w bardzo rzadkich przypadkach obserwuje się akrodynię – jest to rzadki zespół, którego objawami są silne skurcze nóg, drażliwość, uczucie mrowienia na skórze i bolesność palców, które mają silny różowy kolor oraz łuszcząca się skóra na dłoniach, stopach i nosie. Podobne objawy są u dorosłych ,szczególnie chemicznie wrażliwych.

W zakresie zachowań seksualnych zatrucie rtęcią u mężczyzn powoduje wycofanie się, depresyjność a u kobiet – zaniepokojenie, nieśmiałość, lęki i napięcie.

W pewnych okolicznościach zatrucie rtęcią może zostać rozpoznane we wczesnej fazie, Na przykład po zastąpieniu plomb amalgamatowych plombami zwykłymi albo przy innych ekspozycjach na rtęć. W tej wczesnej fazie w moczu mogą być krwinki czerwone, mocz staje się wówczas różowy (nie czerwony). Bardzo silna ekspozycja na rtęć powoduje mdłości, utratę apetytu i biegunkę. Zmiany fizyczne, emocjonalne, umysłowe i hormonalne pogłębiają się.


Opracowano na podstawie "Amalgam Illness" A. Cutlera
http://pdm.org.pl/index.php?option=com_ ... &Itemid=78


Poczytaj całą stronkę, zrób analizę pierwiastkową włosa, to będziesz wiedział, czy jesteś zatruty i czym, oraz jakie masz niedobory.


"Śladowe Ilości" — Szaleni kapelusznicy i rtęć

https://www.youtube.com/watch?v=tHliucngkm0


"Śladowe Ilości" — Zatrucie rtęcią - ostre albo przewlekłe

https://www.youtube.com/watch?v=G8PUyy2SsBo
0 x


Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty będziesz nazywał to przeznaczeniem. /C.G. Jung

ODPOWIEDZ