Drodzy forumowicze i goście!

25.11.2021
Wszystko wskazuje na to, że nasze forum działa już na nowym hostingu, tu nie powinniśmy już minutami oczekiwać na załadowanie się strony. Jest to nowoczesny hosting, gdzie zasoby są skalowalne, więc nie będzie blokad i zahamowań. Ponoć nie ma też limitów dla baz danych, więc możemy znów spokojnie wszystko pisać i wstawiać, ale kopiowanie poprzednich postów i blisko z góry nie będzie tolerowane, bo szkoda czasu czytających.
Będziemy jeszcze robić upgrade skryptu forum, więc jakieś przerwy będą, jeszcze nie wiem kiedy.
Życzę forumowiczom i gościom przyjemnego surfowania i odnalezienia tego, co was interesuje. No i zdrówka dla wszystkich!

/blueray21

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Największy sekret - David Icke

Krzysztof Rogala
x 117

Największy sekret - David Icke

Nieprzeczytany post autor: Krzysztof Rogala » poniedziałek 15 kwie 2013, 09:57

Największy sekret - David Icke


PREMIERA ! Najbardziej oczekiwanej książki roku.


Obrazek




Od tysięcy lat ludzkość kontroluje rasa zmiennokształtnych między wymiarowych istot znanych w rożnych kulturach jako Chitauri, Nagas, Dajjal, znanych jako demony i diabły, które poprzez sieć tajemnych stowarzyszeń, członków królewskich elit rządzących i głównych rodów takich jak rodziny Rockefellerów, Rothschildów, Romanowów, Saxe-Coburg-Gotha (Windsorów), Merowingów... wśród nich są pedofile, sataniści, sadyści i zabójcy. Nie czują i nie okazują empatii. Urządzają rytualne polowania na ludzi, znęcając się nad kobietami i dziećmi w najbardziej obrzydliwych i odrażających systemach kontroli umysłu, MK-Ultra, Monarcha, MILAB, oraz rytualnych ofiarach ku czci szatana i bogów czarnego słońca Saturna. Wszystko to dla wypełnienia Agendy – rozłożonego w czasie planu scentralizowania kontroli nad ludzkimi duszami dla swoich między wymiarowych demonicznych władców i ich archońskich bogów.




Rasa krzyżujących się rodów, a w zasadzie rasa wewnątrz rasy, stworzyła sieć tajemnych szkół i tajnych stowarzyszeń, które miały na celu umysłowe i emocjonalne zniewolenie mas i pogrążenie ich w wojnie. Przez wieki wykorzystywała tę samą technikę „problem – reakcja – rozwiązanie”: stwórz problem, wywołaj reakcję: „coś należy z tym zrobić” i zaoferuj rozwiązanie, by przywrócić porządek. ICH porządek.

Dlatego jedynym zwycięzcą każdej wojny, nie wyłączając dwóch wojen światowych, jest Babilońskie Bractwo. Jego członkowie zajmują główne pozycje pozornej władzy na świecie – są królami, królowymi, prezydentami, premierami rządów, ministrami, kierują globalnymi ośrodkami politycznymi, biznesu, bankowości, wojska i mediów. Umieszczają niczego nieświadome społeczeństwo w mentalnych więzieniach, zaciskając je w pęta religii i oficjalnej wersji nauki pod tytułem „ten-świat-to-wszystko-co-istnieje”.

Pora, byś wyszedł z nieświadomości i poznał NAJWIĘKSZY SEKRET: od tysięcy lat ludzkość kontroluje gadzia rasa z niższego czwartego wymiaru, Reptilianie. Są wśród nich pedofile, sataniści, sadyści i zabójcy. Nie czują i nie okazują uczuć. Urządzają rytualne polowania na ludzi, znęcają się nad kobietami i dziećmi i mordują.

Wszystko to dla wypełnienia Agendy – rozłożonego w czasie planu scentralizowania kontroli nad całą planetą.

CHCESZ POZNAĆ ICH NAZWISKA?

Książka zawiera ogromną dawkę prowokujących informacji. Proszę więc, nie kontynuuj czytania, jeśli jesteś zależny od swojego obecnego systemu wierzeń albo czujesz, że emocjonalnie nie zniesiesz tego, co się naprawdę dzieje na świecie. Jeśli jednak wybierzesz lekturę, pamiętaj, że nie ma się czego obawiać. Życie jest wieczne i wszystko jest doświadczeniem na drodze oświecenia.

David Icke

Przeczytaj darmowy fragment książki "Największy sekret"
0 x



Awatar użytkownika
Przebiśnieg
Posty: 1207
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 16:41
x 2
x 24
Podziękował: 790 razy
Otrzymał podziękowanie: 1322 razy

Re: Największy sekret - David Icke

Nieprzeczytany post autor: Przebiśnieg » wtorek 16 kwie 2013, 19:55

Pozwolę sobie tylko dodać, czy też zauważyć, że każda tajemnica nigdy tak naprawdę nie jest tajemnicą.
Dodam też, że co by nie pisał co by nie zamieszczał Ci, którzy szukali to znaleźli ci którzy wierzą będą dalej wierzyć tzw autorytetom, jak to możemy wywnioskować z wcześniejszych doświadczeń lub też dzięki informacjom zamieszczonych w podaniach legendach czy tez baśniach owczy pęd do samych bram zakładów mięsnych :)
Jednak podawanie takich informacji to całkiem pozytywny rodzaj misji - oczywiście moim skromnym zdaniem
choć dla każdego co innego :D
pozdrawiam :)
0 x



Awatar użytkownika
Kiara
Posty: 3847
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 15:10
x 207
Podziękował: 1752 razy
Otrzymał podziękowanie: 4051 razy

Re: Największy sekret - David Icke

Nieprzeczytany post autor: Kiara » wtorek 16 kwie 2013, 20:23

A ja powiem iż jest to odwrócenie uwagi od prawdy rzeczywistej , taki substytut działający na mało wiedzących szukających sensacji oraz zaspakajających swoje ego przez powiedzmy opanowanie pewnej wiedzy....

Jednak jest to dopiero wstęp do prawdy , która nie otwiera swoich bram dla ludzi którzy niosą w sobie jakieś emocje. Ten kto propaguje , strach , walkę , tworzy zasłonę oraz pole energetyczne zasilające tych , którzy takiej energii bardzo potrzebują.

Żadna wojna nie tworzy wygranych , każda jedna jest przegrana dla obydwu stron , korzyści lub straty są inne, ale energia z niej zasila tylko tych , którzy nią żyją...
Czym innym jest odkrywanie wiedzy , a zupełnie czym innym używanie jej podstępne dla własnych celi, a już szczytem głupoty wiara że ciemna strona pozwala rożnym ludziom bezkarnie odkrywać swoje sekrety, o nie , tak się nie dzieje! Ona ma tu swoich wysłanników , którzy przekazują informacje o niej nie zawsze prawdziwe , czasami tylko częściowo prawdziwe , jednak zawsze w celu osiągnięcia przez nich korzyści.

Kto połknie tą przynętę ten jest ich, bo tworzy dla nich energię nienawiści , zawiści i zemsty, a to znakomity kąsek.
Zrozumienie tej krzyżówki nie jest łatwe, wyjście z tego labiryntu też trudne , ale możliwe, bo gra jest o energią każdego z nas i o być albo nie być ciemnej strony. z tym iż to być teraz to odejście ich do własnej przestrzeni znaczy już dłużnej nie być t tej gdzie Ludzkość pragnie jasności.
Czy walka ją jest w stanie stworzyć? Co tworzą walki , wojny i nienawiść? A co zrozumienie i akceptacja?

Na te pytania niech każdy znajdzie odpowiedz we własnym wnętrzu, zanim połknie kolejny haczyk z przynętą przerysowaną powiedzmy faktami.....

Co wcale nie znaczy iż neguje wszelakie perfidne zło dziejące się na ziemi i istnienie tych widzialnych oraz niewidzialnych , którzy je czynią ludziom.


Obrazek
0 x


Miłość jest szczęściem!

Awatar użytkownika
Kiara
Posty: 3847
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 15:10
x 207
Podziękował: 1752 razy
Otrzymał podziękowanie: 4051 razy

Re: Największy sekret - David Icke

Nieprzeczytany post autor: Kiara » środa 17 kwie 2013, 18:09

Istnieje coś takiego jak doktryna szoku, należy zaszokować umysł ludzki niesamowitościami , on się na nich skupi i zajmie nimi. A za plecami odwracając uwagę realizuje się bardzo istotne rzeczy , które działają przeciw człowiekowi.


Punkt krytyczny: Doktryna szoku


Michał Cetnarowski, Michał Foerster
Kolejne części „Piły” i „Oszukać przeznaczenie” ściągają do kin niezmienne grono widzów. Gore to nie wynalazek dzisiejszych czasów, ale kiedyś były to raczej filmy/książki niszowe, zrzeszające specjalną subkulturę „wtajemniczonych” fanów, oglądających kolejne odcinki „Obliczy śmierci” na VHS-ie. Dziś spektakularne umieranie jest rozrywką masową, a liczba widzów „Piły” idzie na całym świecie w setki tysięcy. Skąd taka popularność? Porozmawiajmy o podobnej „strategii szoku” w literaturze.

Michał Cetnarowski. Historyk, redaktor, tłumacz. Sekretarz redakcji i redaktor działu literatury polskiej „Fantasy & Science Fiction”, współpracownik „Nowej Fantastyki”, „Czasu Fantastyki”, e-zinu „Creatio Fantastica”. Redaktor antologii „Nowe idzie” (Powergraph 2008), próbującej odpowiedzieć na pytanie, jak wygląda młoda polska fantastyka A.D. 2008. Autor zbioru opowiadań „Labirynty” (Powergraph 2009).

Michał Foerster. Poznaniak, archeolog, krytyk internetowy. Felietonista „Esensji” („Wariacje literackie”), współpracuje też z „Creatio Fantastica”. Gra w zespole rockowym.
Michał Cetnarowski: Kiedyś z podobnych rozwiązań i krwawych scen słynęli Clive Barker i Graham Masterton, dla których – zwłaszcza dla tego drugiego – makabryczne sceny i obscena, najlepiej jeszcze przemieszane z seksem, stanowiły cel sam w sobie, jak we włoskich komiksach fumetti neri z lat 60.-70. XX wieku. Czytało się to za dzieciaka z wypiekami na twarzy albo z dreszczem obrzydzenia, czekając na kolejne „momenty” i splattepunkowe „fragmenty”. Dziś podobne motywy najczęściej się opatrzyły, oczytały; jeśli autor po nie sięga, to najczęściej przegina coraz bardziej, żeby pokazać w tej materii „coś nowego”, „bardziej szokującego” – i tym samym wpada w pułapkę kiczu, przerysowania, nakładającego na całość filtr umowności. Ciężko to czytać jako realizm – a jednocześnie ciężko to czytać w ogóle.
Pytanie na początek byłoby takie – czy podobna strategia literacka może mieć na celu coś więcej niż proste zaszokowanie czytelnika (zasłaniasz twarz z obrzydzeniem, ale po chwili zaczynasz czytać kolejne akapity przez niby przypadkowo uchylone palce)? Czy brutalność tekstu i w tekście może być rozwiązaniem literackim, świadomą strategią autorską, mającą na celu coś więcej niż (specyficznie rozumiana) „atrakcyjność fabularna”?
Obok tekstów „Mastertonów” mamy przecież także „Łaskawe” Litella, „Dziecię boże” McCarthy’ego, „Dziewczynę z sąsiedztwa” Ketchuma czy „Opętanych” Palahniuka.
Po co pisze się takie książki? I po co się je czyta?
Michał Foerster: Kiedy Lawrence Durrell dostał od Henry’ego Millera rękopis „Sexusa”, pierwszego tomu trylogii „Różoukrzyżowanie”, przesłał mu telegram: „Sexus zrujnuje twoją reputację stop wycofać i poprawić”. Brytyjski pisarz był zszokowany liczbą wulgaryzmów i szczegółowymi opisami seksu w książce. Kiedy przeczytał już całą, przesłał Millerowi kolejny telegram. Jak można się domyślać, Durrell diametralnie zmienił zdanie – uznał „Sexusa” za arcydzieło.
To chyba jest najlepsze wytłumaczenie wszystkich obrzydlistw, o których wspomniałeś. Inna sprawa, że czasami trudno jest stwierdzić czy pisarz nie przesadza z epatowaniem przemocą albo seksem. Albo czy nie kryje się za tym, jak mówisz, strategia szoku. Właśnie takie wrażenie miałem podczas lektury „Opętanych”. To znaczy rozumiem, że Palahniuk chciał wymyślić nowy rodzaj horroru i tak dalej. Że zmiksował „Dekameron” ze Stephenem Kingiem, że szwajcarska willa, gdzie Byron i Mary Shelley opowiadali sobie historie z dreszczykiem, że reality show. Rozumiem, ale moim zdaniem nie tłumaczy to w żaden sposób nudziarskiej opowieści zaprawionej w sumie bezsensownym szlachtowaniem. I do tego jeszcze te pseudowiersze! Jeśli jest coś gorszego od gore w wykonaniu Palahniuka, to są to jego poezje.
No właśnie, powiedz mi, proszę, dlaczego tobie się podobają „Opętani”, bo bardzo jestem ciekaw?
MC: „Opętanych” planowałem zostawić sobie na koniec, ale skoro już na samym początku wywołujesz do tablicy
(śmiech)
Tobie książka Palahniuka się nie podobała. Wymieniasz – celnie, bez dwóch zdań – „elementy składowe”, na których oparł autor strukturę książki i pomysł na tekst. Przy czym ja nie robiłbym tego z taką dezynwolturą – przecież kilkoma notatkami na marginesie można podsumować w zasadzie każdy tekst: „Opowieści o pilocie Pirxie” – szkolny kadet, kosmiczne bildungsroman, XIX-wieczny dziennik wychowanka wiktoriańskiej pensji przełożony na scenografie i problemy domniemanej przyszłości; „Władca pierścieni”: mity germańskie i celtyckie, forma „bajki dla dorosłych”, chrześcijańska symbolika; „Komu bije dzwon” – opowieść partyzancka, fabularyzowany quasireportaż wojenny, reminiscencje powieści psychologicznej przełożonej na behawioryzm, melodramat; „Inne pieśni” – Arystoteles, kontakt z Obcymi, bildungsroman na sterydach, XIX-wieczna epika realistyczna. I tak dalej. Podobne zdania mówią nam wiele o tekście – ale zasadniczo stanowią chyba (powinny stanowić) punkt wyjścia do rozmowy, nie jej podsumowanie.
Czyli tropy genologicznie jak najbardziej trafne – ale i nie (tylko) o tym jest ta książka. Jeśli chodzi o moje odczytanie, Palahniuk znów mówi w niej o zakręcie, na jakim znalazła się współczesna Ameryka. Trochę to autotematyczne, także przegięcie estetyczne w tekście i jazda na „horror biologiczny”, jasne. Ale dzięki temu mocne, zwłaszcza motyw samookaleczenia, dzięki któremu pokocha cię popkultura. Piękny symbolizm, który musi być szczególnie widoczny w rzeczywistości wszechobecnych talk shows i tabloidów, dla których najlepsi „bohaterowie” to najwięksi ekshibicjoniści duszy. Jeśli cię nie ma w mediach, nie istniejesz, jeśli nie dbasz o korporacyjny samorozwój – nie jesteś człowiekiem; jeżeli się uśmiechasz, musisz być szczęśliwy; jeśli zamkniesz oczy, zło nie zaistnieje.
Oczywiście Palahniuk za dobrym pisarzem jest, żeby krytykować „cywilizację dobrobytu” społeczeństw zachodnich bezrefleksyjnie, idąc po linii najmniejszego oporu. Stąd w „Opętanych”, jak sądzę, tyle złośliwej ironii i zgrywy, totalny pisarski odlot na najwyższym poziomie, makabra przemieszana z humoreską. Tajna sekta zabójców, zabijająca za pomocą masażu stóp. Rodzina wilkołaków, mająca powiązania na całym świecie. Zamach – oczywiście udany – na przedstawicieli wszystkich najważniejszych religii na Ziemi. Lekcja społecznej solidarności, udzielana za pomocą wypuszczanych na szczytach stromych ulic kul do kręgli, zbierających krwawe żniwo. Dramatyczna miłość do policyjnego manekina, współczesny „Pigmalion” w wersji hard. Przecież to wszystko to są motywy-symbole, dzięki którym możesz kreślić wyraźne jak cięcie szkłem szlaki na mapie zagubienia.
Palahniuk przejaskrawia obraz, zgoda. Robi to dla swoiście rozumianej zabawy, pornografii gore. Teoretycznie powinno go to dyskwalifikować. Według mnie nie dyskwalifikuje (choć opis kolejnych dekapitacji zamiast szokować szybko nuży; to byłby tekstu grzech największy; ale czy to nie jest działanie zamierzone
?). Jaka byłaby zatem recepta na przemoc w tekście, gdzie są jej granice; co można autorowi i kiedy?
MF: Podoba mi się twoje zdanie o Palahniuku. Oczywiście pozwoliłem sobie na wyliczankę składników koktajlu o nazwie „Opętani”, żeby cię trochę podpuścić. Ale nie tylko dlatego. Zauważ, dobry koktajl ma to do siebie, że jego elementy odkrywamy z przyjemnością. U Palahniuka (sam przyznajesz) tego nie ma, jest za to nużące pokazywanie coraz to nowych sposobów na ukatrupienie człowieka. Przyznam się, że pierwsze opowiadanie – historia faceta z krótką kiszką – mnie zachwyciło. Byłem przekonany, że autor przygotowuje czytelnika na coś większego, że zwierzenia na temat masturbacji będą preludium albo, by tak rzec, grą wstępną do czegoś poważniejszego. Ale nie, Palahniuk ogranicza się do powtarzania, więcej – wałkowania tematu. Być może z tego początkowego rozczarowania wynika moja złośliwość wobec „Opętanych”.
Granie motywami z literatury pulpowej jest, mam wrażenie, niebezpieczne. Bo łatwo się zapomnieć i samemu zacząć pisać pulpę. Właśnie coś takiego chwilami widać u Palahniuka. Kiedyś w księgarni wpadła mi do ręki pozycja zatytułowana „Nagrody Darwina”; może słyszałeś. Koncept jest taki, że w krótkich rozdziałach opisywane są historie, jak to ludzie potrafią się zabić w najgłupszy sposób. Na przykład pewien facet kochał się z dziewczyną na wzgórzu pod drzewem w czasie burzy. Jak można się domyślić, piorun uderzył kochanka w cztery litery. Czytając „Opętanych”, chwilami miałem wrażenie, że to taka literacka wersja „Nagród Darwina”.
Jakie są granice przemocy w tekście? No, Palahniuk wyraźnie je przekroczył. Nie tyle pod względem ilości, co jakości. Dla mnie podstawowe pytanie brzmi: po co? W jakim celu autor dawkuje czytelnikowi akurat taką, a nie inną ilość ohydy? Jestem świeżo po lekturze „Sexusa” Millera, więc co jakiś czas będę wracał do tej książki. Zresztą niedaleko od pornografii seksu do pornografii zbrodni. Czytając Millera, też zadawałem sobie pytanie: po co? Po co autor tak szczegółowo opisuje stosunki z kobietami, te wszystkie szczegóły anatomiczne, gdzie co włożył i ile miał orgazmów. No bo przecież nie po to, żeby przyciągnąć erotomanów.


http://esensja.pl/magazyn/2010/03/iso/07,501.html

Dlatego była bym bardzo ostrożna w zachłystywaniu się publikacjami rożnych osób szczególnie w kwestiach poruszanych przez David Icka.

Zawsze trzeba brać pod uwagę co wywołują w nas takie informacje, jakie uczucia? Bo w sumie to o nie chodzi ( jak nie wiesz o co chodzi , to zawsze chodzi energię), tym istotą potrzebna jest nasza energia!
Zatem ujawnienia informacji tych najbardziej szokujących mają cel szokowania i pociągnięcia energii, strachu , cierpienia , mają przygnębiać , bo wówczas jesteśmy bezsilni. Siłą naszą jest radość , bycie ponad nie wchodzenie w rolę ofiary.
Czy tematy David Icka to robią?


Obrazek
0 x


Miłość jest szczęściem!

quetzalcoatl888
Posty: 1245
Rejestracja: środa 17 kwie 2013, 21:21
x 1
x 9
Podziękował: 474 razy
Otrzymał podziękowanie: 965 razy

Re: Największy sekret - David Icke

Nieprzeczytany post autor: quetzalcoatl888 » czwartek 18 kwie 2013, 18:38

w pewnym sensie dobrze ze sa takie publikacje bo dzieki nim wiadomo do czego to wszystko zmierza.., naszym celem jest uratowanie chociaz swojej duszy...:) a moze to sie stac tylko dzieki Jezusowi..nie mowie tu koniecznie o kk:)

http://www.teologia.protestanci.org/artykuly/art33.php
0 x



Awatar użytkownika
Kiara
Posty: 3847
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 15:10
x 207
Podziękował: 1752 razy
Otrzymał podziękowanie: 4051 razy

Re: Największy sekret - David Icke

Nieprzeczytany post autor: Kiara » sobota 20 kwie 2013, 15:55

Trzeba zawsze pamiętać iż świat tworzymy myślą, jakie są nasze myśli taki jest nasz świat, podobne przyciąga podobne ( już kiedyś opisywałam energetyczne "grona myślowe "... jak się realizują i jak skupiają dzięki ludziom podobnie myślącym i posiadającym podobny system wartości. Wszystko dzieje się w polu energetycznym które tworzy człowiek , tworząc swój wymiar życia. Albo siebie przyciągamy przez podobieństwo ( może być czasowe gdy jedni ewoluują , a inni nie) albo odpychamy, bo nadal ktoś che doświadczać zdarzeń o niższych wibracjach ( jak opisane przez redmulca ).
Zatem naprawdę trzeba się zastanowić na czym skupia się swoją uwagę , bo w te tematy angażujemy swoją energię, tracąc ją dla celi własnej ewolucji.
Nikt nigdy jeszcze nie wygrał żadnej walki , każdy walczący jest przegrany , bo traci zamiast zyskiwać, zatem już od dawna w przestrzeniach ponad ziemskich wiadomo iż walka nie jest rozwiązaniem problemów. Wręcz przeciwnie nie angażowanie się w nią ( co wcale nie znaczy nie bronienie siebie) powoduje wzmocnienie i wygaszenie wszystkich konfliktów.

Jednak po pierwsze nie dolewamy przysłowiowej oliwy do ognia i on gaśnie, a po drugie nie stajemy się ofiarami cudzych manipulacji tematami , które powodują .... co powodują/ jakie uczucia i odczucia w nas? Niech każdy sam obejrzy to w sobie, pozytywne radosne, czy negatywne pełne strachu?
tym co propagują odgórnie te tematy ( nie chodzi mi o redmulca) właśnie o to chodzi , o energię , którą tworzą te traumatyczne zagadnienia. Nie ważne co i jak robimy czy mówimy , ale o efekt energetyczny tej działalności , bo zasila on negatyw lub pozytyw.

Zatem każdy jest twórcą swojej przestrzeni, i nikt mu tego nie robi , to czyni on sam , bo chce z tych czy innych względów doświadczyć ( przeżyć i odczuć ) skutki. Człowiek dysponuje systemem nerwowym i przez zespół połączeń nerwowych odczuwa skutki własnych i cudzych działań a na niewidzialnych polach energetycznych ( dla przeciętnego wzroku ludzkiego) odbierają to jego ciała subtelne, które albo zagęszczają się i ciemnieją , albo rozświetlają i stają się bardziej subtelne i lekkie.
Skutki te powodują unoszenie się do wyższych wymiarów albo opadanie do niższych, co dzieje się obecnie bo nie ma już sztucznych blokad uniemożliwiających rozdział odmiennych wibracji energetycznych.

Zatem naprawdę wszystko zależy od nas również i to jakim tematem się pasjonujemy , tworząc swoją ewolucję lub blokując ją.


Obrazek
0 x


Miłość jest szczęściem!

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5078 razy
Otrzymał podziękowanie: 1627 razy

Re: Największy sekret - David Icke

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » sobota 20 kwie 2013, 16:15

@Kiara'o, jak kto podejdzie do danego zagadnienia to już tylko jego broszka.
Uważam, że i takie tematy powinny być nagłaśniane, bardziej nawet niż "Wiadomości" wieczorne. Wielu potraktuje je z przymrużeniem oka, ale na wielu wywrze na tyle duży wpływ, ze zacznie myśleć, zadawać pytania, szukać, szperać, węszyć. I o to chodzi.
Podobnie było z nami i PCH, a dziś jesteśmy ... o tyle mądrzejsi! :D

A ewoluuje każdy. Nie w takim samym tempie, ale wszyscy się rozwijamy. :D
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Kiara
Posty: 3847
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 15:10
x 207
Podziękował: 1752 razy
Otrzymał podziękowanie: 4051 razy

Re: Największy sekret - David Icke

Nieprzeczytany post autor: Kiara » sobota 20 kwie 2013, 17:57

Jestem zgodna z tym iż takie i inne tematy mają, a raczej powinny inspirować do myślenia, ale nie powinny zatrzymywać w tylko jednym miejscu, bowiem odkrywanie kolejnych progów naszych możliwości ( władza nad myślami oraz wiedza iż nimi my sami tworzymy rzeczywistość...) to przekraczanie kolejnych progów rozwoju , a to jest nasza ewolucją.

Jasna sprawa iż każdy ma inne zainteresowania i przez inne tematy ( strachy) rozwija swoją moc pokonywania ich, bowiem każdy ma słabości w innych kwestiach , zatem scenariusz jego życia i doświadczenia w nim są inne tematycznie.



Obrazek
0 x


Miłość jest szczęściem!

ODPOWIEDZ