Drodzy forumowicze i goście!

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Jezus czy...?

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 7401
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 515
x 122
Podziękował: 5913 razy
Otrzymał podziękowanie: 10489 razy

Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: songo70 » niedziela 06 sty 2013, 13:11

Jezus, Apoloniusz, Szymon, a może jeszcze ktoś inny..?

Oryginalność Jezusa


Autor: nieklerykalny

Data dodania wpisu: 12 czerwca 2011 12:07

Kategoria: Historia

Tagi:apoloniusz z tiany, flawiusz, Jezus




Apoloniusz z Tiany jest uważany za jednego z najlepszych sobowtórów Jezusa, lub na odwrót – Jezus jest uważany za jednego z najlepszych sobowtórów Apoloniusza z Tiany.

Co łączy te dwie postacie?

Data urodzenia

Apoloniusz z Tiany urodził się 13 marca 2 roku n.e w Efezie (dzisiejsza Turcja), Jezus z kolei urodził się ok. 6 roku p.n.e, według Ewangelii w Betlejem, według historyków w Nazaret. Więc żyli w tym samym czasie.

Reformacja starych religii i socjalistyczne poglądy.

Apoloniusz z Tiany chciał pogodzić ideologię braminów z naukami Pitagorasa. Ideologia braminów była mocno socjalistyczna, była stworzona dla ludu i miała mu służyć i rozwijać duchowo. Ponadto promowała stan umysłu „wolny od złych myśli”. A Jezus? Jezusowi przypisuje się reformację judaizmu. Jego podstawową zasadą było docieranie (w przeciwieństwie do większości „Synów Bożych” żyjących w jego czasach) do ubogiego i potrzebującego pocieszenia ludu. Jest uważany za jednego z pierwszych socjalistów, któremu bardziej zależało na „zaginionych owieczkach” niż na bogaczach i despotach. Sam prowadził żebraczy tryb życia.

Podróże i nauczanie.

Tak i Apoloniusz jak i Jezus podróżowali w towarzystwie swoich uczniów nauczając i przekonywując do siebie „rzesze” mas ludzkich.

Cudy niewidy

Wskrzeszanie zmarłych, uzdrawianie chorych, podporządkowywanie sobie sił natury, rozmowy ze zwierzętami, lewitowanie, wypędzanie złych duchów itd.

Syn Boży

Obydwoje nazywali samych siebie Synami Bożymi, którzy są łącznikiem między bogiem/bogami a ludzkością i przyszli na Ziemię by zbawić boże dzieci.

Uczniowie

Obydwoje posiadali uczniów, którzy po ich śmierci mieli kontynuować nawracanie.

Zmartwychwstanie

Apoloniusz ”Zapowiada swoim towarzyszom, że zostanie uwięziony i skazany. A potem mówi się o jego zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu. (
) zmartwychwstały Apoloniusz z Tiany ukazał się dwóm swoim uczniom i pozwolił im nawet ująć się za rękę, iżby się przekonali, że on żyje”. Z Jezusem było podobnie – też zapowiadał swoją śmierć, też zmartwychwstał i też pozwolił się dotknąć by udowodnić, że jest prawdziwy (historyja z Tomaszem),

Co ich różni?

Apoloniusz z Tiany pozostawił po sobie dzieła m.in. biografię Pitagorasa, O ofiarach, i Listy Apoloniusza, był także założycielem szkoły pitagorejskiej w Efezie.

Jezus nie pozostawił po sobie żadnych dzieł, których byłby autorem. Nie ma kompletnie żadnych dowodów historycznych (Biblia takim nie jest), które w 100% mówiłyby o Biblijnym Jezusie. Chrześcijanie upodobali sobie argument, który według nich jest strzałem w dziesiątkę. Chodzi mianowicie o Flawiusza, który opisywał czasy wczesnochrześcijańskie. Jednak jak zawsze zapominają wspomnieć, że Flawiusz, żył w czasach gdy Jezus już dawno pożegnał się z światem żywych (ur. w 34 n.e , zm. po 94 n.e). Nie wspominają także, że Flawiusz był mocno antychrześcijański i pisząc o Jezusie używał zwrotu „wyznawcy Jezusa”, „oni (wyznawcy Jezusa) wierzą” co nie jest żadnym dowodem na istnienie Jezusa. Zenon Kosidowski tak charakteryzuje postać Flawiusza: „Flawiusz, to postać fascynująca i zarazem enigmatyczna (
) Jego psychika była tak zawiła i znaczona paradoksalnymi sprzecznościami, że do dnia dzisiejszego nikt właściwie nie zdołał jej rozszyfrować do końca, a opinie wydawane o nim przez kolejne pokolenia historyków wahają się od najwyższych pochwał aż do pomawiania go o najszpetniejsze bezeceństwa”, czy Flawiusz zatem może być wiarygodnym źródłem informacji ?

Znamy dokładną datę narodzin Apoloniusza. W przypadku Jezusa (Boga) takiej pewności już nie ma. Wszystko to przepuszczenia, obliczenia itd. Żadne źródło historyczne nie podaje takiej daty wprost, co w przypadku Boga powinno być chyba oczywiste?

Jezus nie figuruje w żadnych aktach rzymskich, które mówiłyby że taki a taki został skazany za to i za to i wtedy a wtedy, a rzymianie dbali o takie rzeczy. Podczas spisu ludności w czasie narodzin odnotowano setki Jezusów bowiem imię to było wtedy tak popularne jak dzisiaj Jan czy Stanisław.

Czyżby Jezus był mniej ważny od Apoloniusza i nikt go nie zauważył? Czy kult Apoloniusza został tak przekształcony by odpowiadał wszystkim przepowiedniom żydowskim i stąd wziął się Jezus?

Oprócz Apoloniusza z Tiany, łudząco podobnymi do Jezusa byli Szymon Mag (o którym wspomina Biblia) i „Syn Gwiazdy” Szymon Bar-Kochba. W czasach biblijnego Jezusa, żyło setki Synów Bożych, którzy poświęcając siebie odkupywali winy wszystkich ludzi, żaden z nich nie wrócił; nawet Jezus, który miał wrócić jeszcze za życia swoich uczniów.

ps. Powyższy plagiat poczyniłem z następujących źródeł (niestety nie miałem dostępu do oryginalnych dzieł, pism, i innych przekazów):

http://pl.wikipedia.org/wiki/Apoloniusz_z_Tiany

http://pl.wikipedia.org/wiki/Jezus

http://www.racjonalista.pl/kk.php/t,605

http://pl.wikipedia.org/wiki/Zenon_Kosidowski

http://www.google.pl/#hl=pl&source=hp&q


http://pl.wikipedia.org/wiki/Szymon_Mag

http://pl.wikipedia.org/wiki/Szymon_Bar-Kochba

http://blogi.newsweek.pl/Tekst/historia ... usa-2.html

GNOZA: Szymon Mag i Helena - Oczami Wyznawców Gnostycyzmu
Magia inspiruje wiele milionów ludzi. Powieści takie jak Harry Potter powodują masowe poszukiwanie źródeł z których można zaczerpnąć wiedzy i zrozumienia wiodących ku magicznej stronie życia. Jednym z takich źródeł jest niewątpliwie postać Szymona Maga i Heleny. Mag to kapłan Słońca, prekursor Mitraizmu i Zaratusztrianizmu. Mag to kapłan prawdziwej religii ludzkości, niszczonej i eliminowanej przez chrześcijaństwo.

SZYMON MAG - GNOZA

Szymon Mag, znany także jako Simon Magus lub Szymon z Gitty (Githon), był Samarytaninem protognostykiem, czyli pochodził z Samarii w Izraelu. Według wierzeń starożytnej wspólnoty gnostycznej simonitów (szymonian) był on bóstwem wcielonym eonem, sefirotem w ludzkiej postaci. Niemalże wszystkie z ocalałych europejskich źródeł świadczących o życiu i poglądach Szymona Maga są zawarte w pracach autorów chrześcijańskich. Szymon Mag urodził się w tym samym czasie co ewangeliczny Jezus Chrystus, jednakże żył ponad sto lat. Różne źródła informacji o Szymonie Magu zawierają odmienne jego wyobrażenia, różniące się tak bardzo, że czasem poddaje się pod wątpliwość czy odnoszą się do tej samej osoby. Wprawdzie poważne źródła mówią, że Szymon Mag był uczniem Dozyteusza, którego nauki już miały mieć oddźwięk gnostycki, niemniej tak zwani ojcowie kościoła ciągle właśnie Szymonowi Magowi przypisują bycie ojcem gnozy i w istocie także misterium mistyki chrześcijańskiej. Jego nauki posiadały motywy hermetyczne i mistyczne, które stały się podstawą doktryn późniejszych gnostyków. Dozyteusz jako Samarytanin z urodzenia był mistrzem i kapłanem judaizmu oraz starej magii babilońsko- asyryjskiej, czego nauczał wszystkich swych uczniów, podobnie i Szymona Maga. Jak wiadomo magia i alchemia w starożytnym judaizmie była elementem ważnym i rozpowszechnionym w zasadzie we wszystkich diasporach. Prorok Henoch (Hermes) jest uważany za protoplastę magii judaistycznej oraz współczesnej jej wersji znanej jako kabała.

Szymon Mag, to niewątpliwie jedna z najbardziej tajemniczych postaci z przełomu astronomicznych epok Barana i Ryb, choć pewnie nie tak popularnie czczona jak Jezus Chrystus. Szymon Mag uważany jest za ojca gnostycyzmu i nazywany ojcem wszelkiej mistyki judejskiej i chrześcijańskiej. Wiadomo bowiem, że był też ochrzczonym chrześcijaninem, nie tylko gnostykiem, co w misterium gnosis jest zjawiskiem normalnym. Jedni ludzie widzieli w nim obrońcę prawdziwej wiary chrześcijańskiej, drudzy ojca chrześcijańskiego gnostycyzmu i herezji. Dlatego niektórzy sądzą, iż mogły występować co najmniej dwie postacie o tym samym imieniu, co jednak nie pasuje do tej utalentowanej i wybitnej postaci. Trudno bowiem ciasnym ortodoksom uwierzyć, aby przywiązywał przystąpieniu do chrześcijaństwa zbyt dużą wagę ktoś sam czyniący cuda zadziwiające lud, którego prawie wszyscy samarytanie czcili jako bóstwo wcielone i który uważany był za wielką moc bożą, który nauczał, że objawił się na górze Synaj jako Ojciec, następnie ukazał się wśród Żydów nie w ciele, lecz pozornie jako Mesjasz, Jezus Chrystus, potem zaś został posłany jako Duch Święty, jako Pocieszyciel, którego przyrzekł Chrystus, a więc uznawany i uznający siebie za Boga trynitarnego, będący hestos(stojący, wyprostowany - niezmienny, nieporuszony, wieczny). W istocie, im większa duchem postać, tym więcej wymiarów jej działalności i większe dzieło duchowe jakie za sobą na tej ziemi pozostawia.

Towarzyszką życia Szymona była odkryta w domu niewolnic Tyrze kobieta piękna i mądra Helena, uznawana za wcieloną myśl boską. Helena jako Ennoia (myśl boża) jest postacią symbolicznie szalenie złożoną, uznawaną jako Helena- Sophia, bogini- księżyc, dziewica- ladacznica, kobieta- idea. Dla historyka religii Szymon Mag jest postacią szczególnie interesującą właśnie ze względu na owe wyniesienie Heleny i zainspirowaną przez nią mitologię żeńskiej boskości. Związek „maga" i niewolnicy zapewnia powszechne zbawienie, gdyż rzeczywistości był on związkiem Boga i boskiej Mądrości. W Samarii odkryto statuę Heleny pochodzący z I wieku jako posąg stojącej bogini z pochodnią Światła w prawej ręce. Można więc sądzić, że mit o dziewicy światła stojącej na wieży jest bardzo stary, podobnie jak ideał boskości kobiety kultywowany w starożytności. Gnoza Mistrza Szymona Maga nie ma nienawiści do kobiet ani całej późniejszej katolickiej patologii na temat płci, kobiet i życia seksualnego. Narządy płciowe są uświęcone, współżycie kobiety i mężczyzny jest świętym boskim aktem, a małżonka duchowego Mistrza również jest Mistrzynią i Boginią. W kulturze wedyjskiej żonę Guru czczono na równi z Guru, nawet jak nie prowadziła nauczania ani ascetycznych odosobnień z modlitwami i medytacjami, o czym uczy Księga Manu. Bardzo dużo cech działalności Szymona Maga jest wyjątkowo dokładnie zbieżnych z nauczaniem wedyjskim.

Szymon Mag był związany z odgałęzieniem judaizmu, które wytworzyli samarytanie, a głosił swoje koncepcje religijne opierając się na dających się dziś w części zrekonstruować starszych przekazach. Na przykład na gnozie hermetycznej, która pochodzi od Proroka Henocha (Hermesa), a która jest zalążkiem współczesnej Kabały. Gnoza szymonianwłaściwie jest najstarszą i najpierwotniejszą gnozą chrześcijańską, jaką znamy, i to jej różne ujęcia odnajdujemy w późniejszych dziełach. Dotychczas zwykło się twierdzić, że o samym Szymonie nie da się powiedzieć nic pewnego, co więcej z niezrozumiałą lekkomyślnością zaprzeczano jego historyczności. Na tle jednak synkretyzmu mag i towarzysząca mu boska małżonka ukazują się jako archetypy mistyki i duchowości. Historyczność Szymona Maga jest w świetle faktów i dowodów bardziej nawet oczywista niż historyczność osoby Jezusa Chrystusa. Nauka o zbawczej roli Mistrza nauczyciela duchowego, jaką nauczają uczniowie Szymona Maga jest typowa dla kultury Wschodu, ale w odniesieniu do Jezusa Chrystusa jest źle zrozumiana, bo ciasne umysły apostołów nie mogły pojąć, że ich mistrz nie jest ani jedynym wcielającym się zbawicielem, ani też największym z ówcześnie żyjących. Tak w Grecji jak i w Egipcie czy Mezopotamii wierzono, że bogowie zstępują w ludzkie inkarnacje parami, tworząc harmonijne związki międzyludzkie w czasie swego ziemskiego życia, czego Szymon Mag i Święta Helena są idealnym, praktycznym spełnieniem.

http://www.macierz.org.pl/artykuly/sufi ... cyzmu.html
0 x


panta rhei

Awatar użytkownika
Przebiśnieg
Posty: 1207
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 16:41
x 2
x 16
Podziękował: 790 razy
Otrzymał podziękowanie: 1297 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: Przebiśnieg » niedziela 06 sty 2013, 13:41

Szacowny pozwolę sobie dodać, że jedno ich łączy :D
Ano, żaden z nich nie kazała za swojego życia modlić się do siebie :D
Żaden za swojego życia nie kazał stawiać świątyń na swoją cześć.
Ano żaden za życia.... 8-)
Tylko po ich śmieci różni spryciarze zwęszyli dobry biznes no i żyli sobie jak w raju, mianując siebie ich pośrednikami czy następcami itd itd...
to pa :D
0 x



Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 7401
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 515
x 122
Podziękował: 5913 razy
Otrzymał podziękowanie: 10489 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: songo70 » niedziela 06 sty 2013, 13:51

zdaje się, że tym pierwszym był spryciarz- Konstantyn? :shock: :lol:
0 x


panta rhei

Awatar użytkownika
Przebiśnieg
Posty: 1207
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 16:41
x 2
x 16
Podziękował: 790 razy
Otrzymał podziękowanie: 1297 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: Przebiśnieg » niedziela 06 sty 2013, 14:02

Nie któryś z jego doradców lub następców bo przecież Konstantyn przyjął chrzest na łożu śmierci :idea:
Przekonano go, że religia której jeden z dogmatów głosi, że wszelaka władza pochodzi od boga pozwoli zachować państwo w jedności :roll:
Dogadali się no i podsunęli nie umiejącemu czytać i pisać facetowi dokument i...
i powstała grupa pasożytów....i szkoda mi pisać o tych ... ;)
to pa :D
0 x



Awatar użytkownika
blueray21
Administrator
Posty: 8117
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 23:45
x 44
x 235
Podziękował: 451 razy
Otrzymał podziękowanie: 11105 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: blueray21 » niedziela 06 sty 2013, 14:05

A potem znaleźli się również naśladowcy i mamy już konkurencję.
0 x


Wiedza ochrania, ignorancja zagraża.

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 7401
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 515
x 122
Podziękował: 5913 razy
Otrzymał podziękowanie: 10489 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: songo70 » niedziela 06 sty 2013, 14:08

Przebiśnieg pisze:Nie któryś z jego doradców lub następców bo przecież Konstantyn przyjął chrzest na łożu śmierci :idea:
Przekonano go, że religia której jeden z dogmatów głosi, że wszelaka władza pochodzi od boga pozwoli zachować państwo w jedności :roll:
Dogadali się no i podsunęli nie umiejącemu czytać i pisać facetowi dokument i...
i powstała grupa pasożytów....i szkoda mi pisać o tych ... ;)
to pa :D


może było jak piszesz, obejrzałem kilka dokumentów na National Geographic i sprawy w świetle nowo ujawnianych zwojów b.się komplikują,-
co do Konstantyna i jego świty- jedna religia dla wszystkich miała uratować całe państwo/imperium i zapewnić jego jednolitość i integracje,-
tyle co się dowiedziałem, bo historykiem nie jestem.
;)
0 x


panta rhei

Awatar użytkownika
Kiara
Posty: 3720
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 15:10
x 148
Podziękował: 1647 razy
Otrzymał podziękowanie: 3755 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: Kiara » niedziela 06 sty 2013, 16:50

Mili moi, znam ten tekst o Szymonie Magu... , dodam iż wcale nie jest trudny do odczytania dla tych co chociaż trochę zajmują się epoką Jezusa.


Szymon Mag, to nie jest Jezus;

1.Jezus nie pochodził z Samarii, nie był Samarytaninem.
2. Jezus nie nosił przydomku Kapłana Maga. bo nie był Persem.

O Magach , kapłanach Magach , Perskich kapłanach pisałam sporo na starym forum.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Mag_%28kap ... _perski%29


O, "Helenie" czyli przedstawicielce dawnej wiedzy Hellenistycznej rownież. "Towarzyszką" Szymona Maga , którą kształcił była jego adoptowana córka którą kształcił , Maria Mag-dalena. Obydwoje byli Samarytanami , Persami z rodu Heroda Wielkiego. Mieszkali w jednym domu ( trudno inaczej w takim połączeniu rodzinnym) , zatem powstały później te opowieści dziwnej treści.
W Judei dawnej a teraz rownież w judaizmie są obecne dwie główne szkoły filozoficzne i walczący między sobą ich przedstawiciele.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Filozofia_aleksandryjska

http://pl.wikipedia.org/wiki/Hillel

uzupełnienie;

http://pl.wikipedia.org/wiki/Szammaj

Przeniesienie na współczesność.


http://www.the614thcs.com/40.437.0.0.1.0.phtml


Kiara :) :)
Ostatnio zmieniony niedziela 06 sty 2013, 16:51 przez Kiara, łącznie zmieniany 1 raz.
0 x


Miłość jest szczęściem!

Awatar użytkownika
Przebiśnieg
Posty: 1207
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 16:41
x 2
x 16
Podziękował: 790 razy
Otrzymał podziękowanie: 1297 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: Przebiśnieg » niedziela 06 sty 2013, 16:51

A tak przy okazji, kim był Jezus
Jezus jawi się nam jako prawdziwy społeczny krytyk i rewolucjonista, człowiek, który wskazał korupcję i spowijającą świat chorobę, oraz ujawnił nieuświadomione możliwości nowego sposobu życia – polegającego na społecznych więziach opartych na współczuciu i zrozumieniu. Jednym słowem, oferował nowe życie tym, którzy go szukali


Na półkuli północnej grudniowe zimowe przesilenie zwiastuje nadejście zimy, kiedy to Słońce dociera do najbardziej na południe wysuniętego punktu na naszym niebie i rozpoczyna drogę powrotną na północ. W oczach starożytnych Słońce umierało i miało ponownie się odrodzić, jak robiło to każdego roku – był to symbol narodzin, odnowy i wiecznego powrotu. Zatem Sol Invictus (łac. Słońce Niezwyciężone) było źródłem kultu licznych słonecznych bogów przeszłości, włączając w to syryjskiego Elah-Gabala, Sola rzymskiego cesarza Aureliana i perskiego Mitrę.

Wcześni chrześcijańscy pogromcy, nie chcąc raczej przepuścić okazji na coś dobrego i nieco cynicznie przejmując filozofię „nie naprawiaj tego, co nie zepsute”, dostrzegli, że przesilenie będzie całkiem dobrze pasować do ich własnego, nowo narodzonego boga, Jezusa. (Nie ważne, że w Biblii nie ma żadnych wzmianek o czasie narodzin Jezusa, a wcześniejsze tradycje mówią o 6 stycznia, 28 marca, 20 maja, 20 kwietnia, itd.) Skoro w tym dniu narodziło się Słońce, to narodziło się również dziecię Jezus. Jak powiedział Jan Chryzostom, piszący w IV w., „Któż jest w rzeczywistości tak niezwyciężony jak Nasz Pan?” W istocie, ta koślawa logika, która upatrzyła sobie przyjęcie 25 grudnia za datę narodzin Jezusa, była bardziej normą niż żenującą anomalią, mit Jezusa miał bowiem wiele wspólnego w tymi wstrętnymi „obcymi” bogami. Tajemny kult Mitry oferował swym wyznawcom życie po śmierci. Ich rytualne posiłki i oczywiste podobieństwa do chrześcijańskiego dogmatu – cudowne narodziny, z martwych wstanie poprzez ofiarę, ostatnia wieczerza, oczyszczenie poprzez chrzest oraz fakt, że byli oni kumplami urodzonymi tego samego dnia, i wiele innych – doprowadziły do donoszenia na wyznawców tego kultu oraz larum, że to Mitra „imitował” Jezusa, a nie odwrotnie.

Jednakże Mitra nie był jedynym bogiem, czy też świętym człowiekiem, którego historia poprzedza czasowo historię Jezusa i cechuje się uderzającym do niej podobieństwem. Ozyrys, protagonista najwcześniejszych egipskich mitów, nie tylko został ochrzczony w Nilu, lecz zmarł i został wskrzeszony, by kontynuować swoje dobre dzieło. Kriszna, najwyższy bóg hinduizmu, zstapił, by walczyć ze złem, narodził się z dziewicy, opiekowali się nim pasterze, zwiastowali jego nadejście aniołowie oraz przeżył dziecięcą nagonkę złego króla, który bał się przepowiedni o młodym bożym dziecięciu. I oczywiście Budda, urodzony 25 grudnia przez dziewicę Maję, a jego narodzinom towarzyszyła „gwiazda zwiastująca wraz z mędrcami i aniołami śpiewającymi niebiańskie pieśni”. Chodził po wodzie, podczas postu był kuszony przez diabła, nauczał jako chłopiec, duszpasterstwo rozpoczął w wieku trzydziestu lat i w cudowny sposób nakarmił pięciuset ludzi (kto to liczył?). Och, i został odmieniony na górze, i mówiono, że jego twarz „świeciła jasnością Słońca i Księżyca”. A wszystko to prawie 500 lat przed pojawieniem się Jezusa.

Co mamy z tym wszystkim zrobić? Zacznijmy od faktów. Po pierwsze, jeśli chodzi o podobieństwa z Buddą, w latach przed Chrishną (właśnie tak było pierwotnie pisane imię Jezusa!) istniały drogi handlowe pomiędzy Indiami i Bliskim Wschodem, buddyjscy misjonarze mieli więc wystarczająco dużo okazji do sprzedawania swoich duchowych towarów i wymieniania się informacjami o „zbawcach”. W Aleksandrii, wylęgarni wczesnego chrześcijaństwa, dobrze znane były również mity Ozyrysa. Tak jak późniejsi chrześcijanie w swej misji naprawiania świata napotkali uparte wierzenia świata „pogan”, tak i wcześni chrześcijanie działali w czasie i miejscu zasiedlonym przez już istniejące mity, wierzenia i bogów.

Dla każdego prekursora nowej religii stanowi to problem. Jak wszyscy wiemy, wierzenia to podstępna rzecz. Nie tylko są najczęściej stare, ale prawdopodobnie z tego właśnie powodu niezwykle ciężko jest je przełamać. Chcecie dowodu? To dajcie ten artykuł do przeczytania jakiemuś przyjacielowi ze szczególnie silnie zakorzenionym systemem wierzeń religijnych (zwłaszcza chrześcijańskich), a zobaczycie co się stanie!

Z racji tego dziwnego fenomenu, że ludzie kurczowo trzymają się wierzeń – czy są prawdziwe czy też nie – nieunikniony jest kompromis. No bo co, jeśli pewne elementy tych starych wierzeń można z pożytkiem wykorzystać? Kiedy mit dawno już przekroczył swą datę „przydatności do użycia”, praktyka odświeżenia go może dostarczyć idealnej okazji do wstrzyknięcia pewnych dawno zapomnianych uniwersalnych wartości, omijając jednocześnie konserwatywne przekonanie, że „obce jest złe”. Innymi słowy, proces ten może prowadzić do odkrycia istoty mitu, wydobywając jego symbolizm i ukryte wartości i prezentując je na nowo ludziom, którzy ich łakną.

Z drugiej strony, wspaniała w teorii, praktyka ta jest dość często (tzn. zawsze) nadużywana przez jednostki z bardziej imperialistycznym nastawieniem i motywacjami. Weźmy za przykład historię chrześcijańskiego ucisku, mordy, działania wojenne i tortury. Mit chrześcijański nie tylko został użyty do przejęcia na siłę cudzych wierzeń, lecz również wiele wyplenił. Świątynie, manuskrypty, rytuały oraz niezliczone ilości ludzi, którzy po prostu odmówili chrześcijańskiego zwierzchnictwa, zostały zmiecione z powierzchni ziemi. I po co? Cóż, głównie ze względów politycznych. Chrześcijaństwo zyskało na znaczeniu, ponieważ zostało wybrane na oficjalną religię Imperium Rzymskiego. Jego przyjęcie miało naturę polityczną i cała reszta była tego konsekwencją. Do dziś ugrupowania chrześcijan planują przejęcie świata
dosłownie. (Zobaczcie pierwszy z serii artykułów w tym numerze, pt. „Tea Party and Dominionism” [Tea Partyi dominionizm]). Już samo to wystarczy za dowód, że mit chrześcijański dawno utracił swoją społeczną i duchową użyteczność, o ile rzeczywiście taką pierwotnie posiadał.

Prowadzi nas to do drugiego problemu – samej Biblii i tego, czego ewentualnie możemy dowiedzieć się o tym, kim naprawdę był Jezus. Opinia chrześcijańska, ewangelie i listy z „Nowego Testamentu”, nie są jednak oryginalnymi dokumentami historycznymi. Są albo kopiami kopii (tak więc zawierają nieokreśloną liczbę usunięć, wstawek i zmian), albo zostały utworzone w wiekach późniejszych, po okresie, w którym jakoby Jezus żył i chodził po ziemi (i zmarł, i zmartwychwstał). Przypuszczalnie najwcześniejsze manuskrypty pochodzą z drugiego wieku. Wszystko, co zdarzyło się przedtem, wymaga analizy najwcześniejszych tekstów. Badacz biblijny, Burton Mack, zrobił chyba wszystko, żeby w swoich książkach „Who Wrote the New Testament?” (Kto napisał Nowy Testament?) i „The Lost Gospel” (Zaginiona ewangelia) uczynić zapisy Nowego Testamentu i wierzenia wczesnego „ludu Jezusa” zrozumiałymi dla współczesnych czytelników.

Poprzez uważną analizę ewangelii i najwcześniejszych tekstów chrześcijańskich Mack i jego koledzy doszli do zaskakujących wniosków. Mówiąc w skrócie (przeczytajcie jego książki!), najwcześniejsze „warstwy” – tzn. zdania i teksty, które zostały włączone do opowieści o Jezusie – nie zawierają informacji o jego życiu i czynach. Podobnie jak w przypadku Ewangelii Tomasza, składają się na nie proste wypowiedzi – aforyzmy, dowcipne riposty do hipotetycznych prześmiewców, nasiona mądrości w formie przypowieści. Żadnych wzmianek o cudownych narodzinach, śmierci, zmartwychwstaniu, ani jakichkolwiek innych mitycznych elementów. Innymi słowy, jest bardzo prawdopodobnym, że cały mit chrześcijański został złożony z wcześniejszych idei, a mityczne archetypy, powszechne w cywilizacji helleńskiej tamtych czasów, zostały przeszczepione do tych wypowiedzi.

Hipotetyczne źródło tych wypowiedzi (nazwane przez naukowców „Q”) przedstawia Jezusa jako swego rodzaju mędrca cynika, jak Diogenes albo Krates. (Cynicy, należący do szkoły greckich filozofów, odrzucili normy kulturowe i używali dowcipu oraz humoru, by uwydatnić hipokryzję tamtych czasów.) Krótko mówiąc, Jezus jawi się nam jako prawdziwy społeczny krytyk i rewolucjonista, człowiek, który wskazał korupcję i spowijającą świat chorobę oraz ujawnił nieuświadomione możliwości nowego sposobu życia – społecznych więzi opartych na współczuciu i zrozumieniu. Jednym słowem, zaoferował nowe życie tym, którzy go szukali. To oczywiście, pociąga za sobą przede wszystkim śmierć starego życia – osobistych wzorców zachowań i współżycia, które doprowadziły do zapotrzebowania na jego nauczania.

Dość szybko jednak lud Jezusa stanął wobec problemów, o których wspomniałam powyżej, a mianowicie zakorzenionego systemu życia społecznego i wierzeń. Widoczny w dokumencie „Q” trend wskazuje, że lud Jezusowy – mając wielu żydowskich członków – znalazł się w sytuacji wymagającej uzasadnienia swego istnienia w kategoriach judaizmu. Mit bożego dziecięcia połączono zatem z mitem Mojżesza i chrześcijanie stali się „prawdziwymi” spadkobiercami żydowskiej tradycji. Co zabawne, w najwcześniejszych warstwach „Q” brak jest jakichkolwiek żydowskich komentarzy, co wskazywałoby na to, że nawet jeśli Jezus narodził się jako żyd (a tak naprawdę, nie ma na to żadnych dowodów), nie uważał się za takiego.

Co to wszystko oznacza? Z jednej strony, oznacza to, że być może większość tego, co myślimy o Jezusie i chrześcijaństwie, jest błędne. Lecz ziarna prawdy istnieją, znajdują się wśród plew zapożyczonego, skradzionego i wymyślonego kościelnego dogmatu. Wymagają tylko wnikliwego spojrzenia i śmierci długo utrzymywanych iluzji. W rzeczywistości jest to dość trudne zadanie, co prowadzi nas do drugiego kosmicznego pytania – co z tym zrobimy? Myślę, że możemy zacząć od odnalezienia istoty chrześcijaństwa. Co pozostanie, kiedy odrzucone zostaną wszystkie te kłamstwa? Co możemy odnaleźć w micie Jezusa i w mitach wszystkich religii świata?

Ponad wszystko inne, Jezus krytykował zastany stan rzeczy. Fakt, że robił to 2000 lat temu, nie oznacza wcale, że dziś sprawy mają się lepiej. Był on krytyczny nie bez powodu, a 2000 lat to czas wystarczający, by w obrębie jakiegokolwiek nauczania nagromadziły się wszelkiego rodzaju narośla i choroby. Z pierwotnego prądu, który, jak się wydaje, był otwarty na dobre strony innych wierzeń i kultur, chrześcijaństwo uwsteczniło się do postaci więzień zupełnie skostniałych wierzeń, przeciwko którym wcześniej występowało. Krótko mówiąc, chrześcijański mit znalazł się o krok od śmierci i tylko dzięki rozpoznaniu tego faktu może wyniknąć z tego coś nowego i dobrego. Mit ponownych narodzin ma potężną moc, a to mówi nam coś o funkcji mitu jako takiego.

Na wzór zahipnotyzowanego chłopca, który nie może opuścić kręgu zakreślonego przez hipnotyzera, chrześcijanie bojaźliwie zamknęli swe umysły na prawdy, które często mogą być odnalezione jedynie poza ich systemem wierzeń. Lecz zakładanie i zaręczanie, że „pojąłem to”, blokuje wszelkie szanse dowiedzenia się, czego tak naprawdę nam brakuje. Jezus i Budda probowali pokazać ludziom, jak być „prawymi”, udzielając im praktycznych rad. Z samej natury przedmiotu rad (ludzkie zachowania, wady, wierzenia, emocje) oznacza to psychologiczne prawdy. Lecz psychologia zawsze była niebezpieczna, zakazana i wymazywana przez wszystkich przywódców, którzy obawiali się, że poprzez stosowanie wiedzy, którą ma ona do zaoferowania, poddani mogliby wyczuć ich tajne interesy i ukryte zamiary.

Świat potrzebuje nowej religii, takiej, która opiera się na zasadach o uniwersalnych wartości zakorzenionych w powszechnej możliwości empatii i zdobywania wiedzy, bez względu na kolor skóry czy wierzeń rodziców. Jeśli więc jesteś prawdziwym chrześcijaninem, buddystą czy też wyznawcą hinduizmu bądź jakiejkolwiek większej czy mniejszej religii – co powinien oznaczać dla ciebie czas Bożego Narodzenia?

Boże Narodzenie to czas na odrzucenie przestarzałych monoteistycznych religii i przyjęcia czegoś nowego – nowego w nas samych, w naszym świecie i w sposobie w jaki odnosimy się do innych. W tym roku więc świętujmy Boże Narodzenie, lecz niech będzie ono wolne od wymyślnych wyobrażeń, jakimi zostało zabarwione w przeszłości. Zamiast tego, wykożystajmy je jako okazję do zbliżenia się do naszych bliskich i może do skupienia się na tym, co znaczy odrodzić się, co znaczy walczyć ze złem i co oznacza taki świat, który jest zupełnie możliwy, kiedy żyjemy w świetle prawdy.

- -

Ten artykuł jest przekładem oryginału zamieszczonego w języku angielskim w magazynie:
The Dot Connector Magazine
dokonanym przez polskich tłumaczy z grupy QFG – edytorów blogu PRACowniA.
0 x



Awatar użytkownika
blueray21
Administrator
Posty: 8117
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 23:45
x 44
x 235
Podziękował: 451 razy
Otrzymał podziękowanie: 11105 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: blueray21 » niedziela 06 sty 2013, 17:08

Żeby było jaśniej co do źródła. Quantum Future Group jest grupą związaną ściśle z Laurą Knight Jadczyk (od przekazów Kasjopean), a Dot Conector Magazine to ich okresowe, odpłatne czasopismo w którym właśnie publikują różne swoje prace. Prowadzą też stronę http://www.sott.net, gdzie można znaleźć naprawdę wiele dobrych artykułów poza mainstream'owych i różne cytaty , podzielonych na kilka dziedzin.

Edit: Teraz ta informacja odnosi się do posta poniżej.
0 x


Wiedza ochrania, ignorancja zagraża.

Awatar użytkownika
Przebiśnieg
Posty: 1207
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 16:41
x 2
x 16
Podziękował: 790 razy
Otrzymał podziękowanie: 1297 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: Przebiśnieg » niedziela 06 sty 2013, 17:24

kim był Jezus?
Jezus jawi się nam jako prawdziwy społeczny krytyk i rewolucjonista, człowiek, który wskazał korupcję i spowijającą świat chorobę, oraz ujawnił nieuświadomione możliwości nowego sposobu życia – polegającego na społecznych więziach opartych na współczuciu i zrozumieniu. Jednym słowem, oferował nowe życie tym, którzy go szukali


Na półkuli północnej grudniowe zimowe przesilenie zwiastuje nadejście zimy, kiedy to Słońce dociera do najbardziej na południe wysuniętego punktu na naszym niebie i rozpoczyna drogę powrotną na północ. W oczach starożytnych Słońce umierało i miało ponownie się odrodzić, jak robiło to każdego roku – był to symbol narodzin, odnowy i wiecznego powrotu. Zatem Sol Invictus (łac. Słońce Niezwyciężone) było źródłem kultu licznych słonecznych bogów przeszłości, włączając w to syryjskiego Elah-Gabala, Sola rzymskiego cesarza Aureliana i perskiego Mitrę.

Wcześni chrześcijańscy pogromcy, nie chcąc raczej przepuścić okazji na coś dobrego i nieco cynicznie przejmując filozofię „nie naprawiaj tego, co nie zepsute”, dostrzegli, że przesilenie będzie całkiem dobrze pasować do ich własnego, nowo narodzonego boga, Jezusa. (Nie ważne, że w Biblii nie ma żadnych wzmianek o czasie narodzin Jezusa, a wcześniejsze tradycje mówią o 6 stycznia, 28 marca, 20 maja, 20 kwietnia, itd.) Skoro w tym dniu narodziło się Słońce, to narodziło się również dziecię Jezus. Jak powiedział Jan Chryzostom, piszący w IV w., „Któż jest w rzeczywistości tak niezwyciężony jak Nasz Pan?” W istocie, ta koślawa logika, która upatrzyła sobie przyjęcie 25 grudnia za datę narodzin Jezusa, była bardziej normą niż żenującą anomalią, mit Jezusa miał bowiem wiele wspólnego w tymi wstrętnymi „obcymi” bogami. Tajemny kult Mitry oferował swym wyznawcom życie po śmierci. Ich rytualne posiłki i oczywiste podobieństwa do chrześcijańskiego dogmatu – cudowne narodziny, z martwych wstanie poprzez ofiarę, ostatnia wieczerza, oczyszczenie poprzez chrzest oraz fakt, że byli oni kumplami urodzonymi tego samego dnia, i wiele innych – doprowadziły do donoszenia na wyznawców tego kultu oraz larum, że to Mitra „imitował” Jezusa, a nie odwrotnie.

Jednakże Mitra nie był jedynym bogiem, czy też świętym człowiekiem, którego historia poprzedza czasowo historię Jezusa i cechuje się uderzającym do niej podobieństwem. Ozyrys, protagonista najwcześniejszych egipskich mitów, nie tylko został ochrzczony w Nilu, lecz zmarł i został wskrzeszony, by kontynuować swoje dobre dzieło. Kriszna, najwyższy bóg hinduizmu, zstapił, by walczyć ze złem, narodził się z dziewicy, opiekowali się nim pasterze, zwiastowali jego nadejście aniołowie oraz przeżył dziecięcą nagonkę złego króla, który bał się przepowiedni o młodym bożym dziecięciu. I oczywiście Budda, urodzony 25 grudnia przez dziewicę Maję, a jego narodzinom towarzyszyła „gwiazda zwiastująca wraz z mędrcami i aniołami śpiewającymi niebiańskie pieśni”. Chodził po wodzie, podczas postu był kuszony przez diabła, nauczał jako chłopiec, duszpasterstwo rozpoczął w wieku trzydziestu lat i w cudowny sposób nakarmił pięciuset ludzi (kto to liczył?). Och, i został odmieniony na górze, i mówiono, że jego twarz „świeciła jasnością Słońca i Księżyca”. A wszystko to prawie 500 lat przed pojawieniem się Jezusa.

Co mamy z tym wszystkim zrobić? Zacznijmy od faktów. Po pierwsze, jeśli chodzi o podobieństwa z Buddą, w latach przed Chrishną (właśnie tak było pierwotnie pisane imię Jezusa!) istniały drogi handlowe pomiędzy Indiami i Bliskim Wschodem, buddyjscy misjonarze mieli więc wystarczająco dużo okazji do sprzedawania swoich duchowych towarów i wymieniania się informacjami o „zbawcach”. W Aleksandrii, wylęgarni wczesnego chrześcijaństwa, dobrze znane były również mity Ozyrysa. Tak jak późniejsi chrześcijanie w swej misji naprawiania świata napotkali uparte wierzenia świata „pogan”, tak i wcześni chrześcijanie działali w czasie i miejscu zasiedlonym przez już istniejące mity, wierzenia i bogów.

Dla każdego prekursora nowej religii stanowi to problem. Jak wszyscy wiemy, wierzenia to podstępna rzecz. Nie tylko są najczęściej stare, ale prawdopodobnie z tego właśnie powodu niezwykle ciężko jest je przełamać. Chcecie dowodu? To dajcie ten artykuł do przeczytania jakiemuś przyjacielowi ze szczególnie silnie zakorzenionym systemem wierzeń religijnych (zwłaszcza chrześcijańskich), a zobaczycie co się stanie!

Z racji tego dziwnego fenomenu, że ludzie kurczowo trzymają się wierzeń – czy są prawdziwe czy też nie – nieunikniony jest kompromis. No bo co, jeśli pewne elementy tych starych wierzeń można z pożytkiem wykorzystać? Kiedy mit dawno już przekroczył swą datę „przydatności do użycia”, praktyka odświeżenia go może dostarczyć idealnej okazji do wstrzyknięcia pewnych dawno zapomnianych uniwersalnych wartości, omijając jednocześnie konserwatywne przekonanie, że „obce jest złe”. Innymi słowy, proces ten może prowadzić do odkrycia istoty mitu, wydobywając jego symbolizm i ukryte wartości i prezentując je na nowo ludziom, którzy ich łakną.

Z drugiej strony, wspaniała w teorii, praktyka ta jest dość często (tzn. zawsze) nadużywana przez jednostki z bardziej imperialistycznym nastawieniem i motywacjami. Weźmy za przykład historię chrześcijańskiego ucisku, mordy, działania wojenne i tortury. Mit chrześcijański nie tylko został użyty do przejęcia na siłę cudzych wierzeń, lecz również wiele wyplenił. Świątynie, manuskrypty, rytuały oraz niezliczone ilości ludzi, którzy po prostu odmówili chrześcijańskiego zwierzchnictwa, zostały zmiecione z powierzchni ziemi. I po co? Cóż, głównie ze względów politycznych. Chrześcijaństwo zyskało na znaczeniu, ponieważ zostało wybrane na oficjalną religię Imperium Rzymskiego. Jego przyjęcie miało naturę polityczną i cała reszta była tego konsekwencją. Do dziś ugrupowania chrześcijan planują przejęcie świata
dosłownie. (Zobaczcie pierwszy z serii artykułów w tym numerze, pt. „Tea Party and Dominionism” [Tea Partyi dominionizm]). Już samo to wystarczy za dowód, że mit chrześcijański dawno utracił swoją społeczną i duchową użyteczność, o ile rzeczywiście taką pierwotnie posiadał.

Prowadzi nas to do drugiego problemu – samej Biblii i tego, czego ewentualnie możemy dowiedzieć się o tym, kim naprawdę był Jezus. Opinia chrześcijańska, ewangelie i listy z „Nowego Testamentu”, nie są jednak oryginalnymi dokumentami historycznymi. Są albo kopiami kopii (tak więc zawierają nieokreśloną liczbę usunięć, wstawek i zmian), albo zostały utworzone w wiekach późniejszych, po okresie, w którym jakoby Jezus żył i chodził po ziemi (i zmarł, i zmartwychwstał). Przypuszczalnie najwcześniejsze manuskrypty pochodzą z drugiego wieku. Wszystko, co zdarzyło się przedtem, wymaga analizy najwcześniejszych tekstów. Badacz biblijny, Burton Mack, zrobił chyba wszystko, żeby w swoich książkach „Who Wrote the New Testament?” (Kto napisał Nowy Testament?) i „The Lost Gospel” (Zaginiona ewangelia) uczynić zapisy Nowego Testamentu i wierzenia wczesnego „ludu Jezusa” zrozumiałymi dla współczesnych czytelników.

Poprzez uważną analizę ewangelii i najwcześniejszych tekstów chrześcijańskich Mack i jego koledzy doszli do zaskakujących wniosków. Mówiąc w skrócie (przeczytajcie jego książki!), najwcześniejsze „warstwy” – tzn. zdania i teksty, które zostały włączone do opowieści o Jezusie – nie zawierają informacji o jego życiu i czynach. Podobnie jak w przypadku Ewangelii Tomasza, składają się na nie proste wypowiedzi – aforyzmy, dowcipne riposty do hipotetycznych prześmiewców, nasiona mądrości w formie przypowieści. Żadnych wzmianek o cudownych narodzinach, śmierci, zmartwychwstaniu, ani jakichkolwiek innych mitycznych elementów. Innymi słowy, jest bardzo prawdopodobnym, że cały mit chrześcijański został złożony z wcześniejszych idei, a mityczne archetypy, powszechne w cywilizacji helleńskiej tamtych czasów, zostały przeszczepione do tych wypowiedzi.

Hipotetyczne źródło tych wypowiedzi (nazwane przez naukowców „Q”) przedstawia Jezusa jako swego rodzaju mędrca cynika, jak Diogenes albo Krates. (Cynicy, należący do szkoły greckich filozofów, odrzucili normy kulturowe i używali dowcipu oraz humoru, by uwydatnić hipokryzję tamtych czasów.) Krótko mówiąc, Jezus jawi się nam jako prawdziwy społeczny krytyk i rewolucjonista, człowiek, który wskazał korupcję i spowijającą świat chorobę oraz ujawnił nieuświadomione możliwości nowego sposobu życia – społecznych więzi opartych na współczuciu i zrozumieniu. Jednym słowem, zaoferował nowe życie tym, którzy go szukali. To oczywiście, pociąga za sobą przede wszystkim śmierć starego życia – osobistych wzorców zachowań i współżycia, które doprowadziły do zapotrzebowania na jego nauczania.

Dość szybko jednak lud Jezusa stanął wobec problemów, o których wspomniałam powyżej, a mianowicie zakorzenionego systemu życia społecznego i wierzeń. Widoczny w dokumencie „Q” trend wskazuje, że lud Jezusowy – mając wielu żydowskich członków – znalazł się w sytuacji wymagającej uzasadnienia swego istnienia w kategoriach judaizmu. Mit bożego dziecięcia połączono zatem z mitem Mojżesza i chrześcijanie stali się „prawdziwymi” spadkobiercami żydowskiej tradycji. Co zabawne, w najwcześniejszych warstwach „Q” brak jest jakichkolwiek żydowskich komentarzy, co wskazywałoby na to, że nawet jeśli Jezus narodził się jako żyd (a tak naprawdę, nie ma na to żadnych dowodów), nie uważał się za takiego.

Co to wszystko oznacza? Z jednej strony, oznacza to, że być może większość tego, co myślimy o Jezusie i chrześcijaństwie, jest błędne. Lecz ziarna prawdy istnieją, znajdują się wśród plew zapożyczonego, skradzionego i wymyślonego kościelnego dogmatu. Wymagają tylko wnikliwego spojrzenia i śmierci długo utrzymywanych iluzji. W rzeczywistości jest to dość trudne zadanie, co prowadzi nas do drugiego kosmicznego pytania – co z tym zrobimy? Myślę, że możemy zacząć od odnalezienia istoty chrześcijaństwa. Co pozostanie, kiedy odrzucone zostaną wszystkie te kłamstwa? Co możemy odnaleźć w micie Jezusa i w mitach wszystkich religii świata?

Ponad wszystko inne, Jezus krytykował zastany stan rzeczy. Fakt, że robił to 2000 lat temu, nie oznacza wcale, że dziś sprawy mają się lepiej. Był on krytyczny nie bez powodu, a 2000 lat to czas wystarczający, by w obrębie jakiegokolwiek nauczania nagromadziły się wszelkiego rodzaju narośla i choroby. Z pierwotnego prądu, który, jak się wydaje, był otwarty na dobre strony innych wierzeń i kultur, chrześcijaństwo uwsteczniło się do postaci więzień zupełnie skostniałych wierzeń, przeciwko którym wcześniej występowało. Krótko mówiąc, chrześcijański mit znalazł się o krok od śmierci i tylko dzięki rozpoznaniu tego faktu może wyniknąć z tego coś nowego i dobrego. Mit ponownych narodzin ma potężną moc, a to mówi nam coś o funkcji mitu jako takiego.

Na wzór zahipnotyzowanego chłopca, który nie może opuścić kręgu zakreślonego przez hipnotyzera, chrześcijanie bojaźliwie zamknęli swe umysły na prawdy, które często mogą być odnalezione jedynie poza ich systemem wierzeń. Lecz zakładanie i zaręczanie, że „pojąłem to”, blokuje wszelkie szanse dowiedzenia się, czego tak naprawdę nam brakuje. Jezus i Budda probowali pokazać ludziom, jak być „prawymi”, udzielając im praktycznych rad. Z samej natury przedmiotu rad (ludzkie zachowania, wady, wierzenia, emocje) oznacza to psychologiczne prawdy. Lecz psychologia zawsze była niebezpieczna, zakazana i wymazywana przez wszystkich przywódców, którzy obawiali się, że poprzez stosowanie wiedzy, którą ma ona do zaoferowania, poddani mogliby wyczuć ich tajne interesy i ukryte zamiary.

http://prawdaxlxpl.wordpress.com/2010/1 ... byl-jezus/

to pa :D
0 x



Awatar użytkownika
barneyos
Moderator
Posty: 1209
Rejestracja: piątek 04 sty 2013, 08:49
x 10
x 30
Podziękował: 68 razy
Otrzymał podziękowanie: 1475 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: barneyos » niedziela 06 sty 2013, 19:07

Ja bym dodał kolejnego "sobowtóra" - Briana. Zresztą nakręcono o nim film: "Żywot Braiana według Monthy Pythona".

Kto widział, ten wie, kto nie, niech koniecznie oglądnie.

Dokładnie w momencie narodzin Jezusa, w stajence obok rodzi się Brian - zwykłe dziecko zwykłych wieśniaków. Tyle, że 3 królowie skręcają do nie tej stajenki, co trzeba. I się zaczyna...
0 x


======================================================
Nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko rzeczy, których na razie nie potrafimy zrobić

Awatar użytkownika
Kiara
Posty: 3720
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 15:10
x 148
Podziękował: 1647 razy
Otrzymał podziękowanie: 3755 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: Kiara » niedziela 06 sty 2013, 19:41

Tak , tak , tylko że Jezus nie urodził się w żadnej stajence ni stajni, a ci 3 królowie i ich dary to niefizyczne odwiedziny, to otworzenie dostępu do pewnych energetycznych mocy, jak zawsze symbolika. Zatem co jeszcze ludzie wymyślą na jego temat?

Dobre... barneyos, masz 5!

Kiara :) :)
0 x


Miłość jest szczęściem!

Awatar użytkownika
Przebiśnieg
Posty: 1207
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 16:41
x 2
x 16
Podziękował: 790 razy
Otrzymał podziękowanie: 1297 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: Przebiśnieg » wtorek 08 sty 2013, 21:40

Kiara pisze:. Zatem co jeszcze ludzie wymyślą na jego temat?
:D
Mój kuzyn wymyślił w czasie wizytowania go przez świadków Jehowy, że ponieważ Jezus umiał zamieniać wodę w wino to zrobił biznes jako karczmarz bo miał wino za free ot zamieniał wodę z byle sadzawki na wino więc będąc Żydem czyli mając głowę do interesu nie oparł się no i interes się kręci... :roll:
Cóż obie nazwały czubem i czmychnęły czym prędzej :D
to pa :D
0 x



Awatar użytkownika
Enigma
Posty: 116
Rejestracja: czwartek 03 sty 2013, 19:50
x 3
x 18
Podziękował: 37 razy
Otrzymał podziękowanie: 176 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: Enigma » czwartek 10 sty 2013, 01:35

No tak, ale sam Krysna potrafił się dzielić na tysiące postaci jednocześnie. Miał kilkanaście tysięcy żon (przyjmuje się że są to zrealizowani bramini, którzy chcą towarzyszyć Najwyższemu - choć nie ma co do tego zgodności), oraz zabijał demoniczne istoty - oczywiście przynosząc im w ten sposób wyzwolenie. Zginąć z ręki Najwyższego - toż to zaszczyt. Latał na grzbiecie niezwykłej istoty, przekraczając granice między światami...

Natomiast Budda był i pozostał człowiekiem, choć wiele ma cech wspólnych z nauczaniem Jezusa: cudowne znaki przed narodzinami, prześladowanie ze strony otoczenia, odejście z miejsca zamieszkania, pielgrzymka, asceza, post, spojrzenie we własnego demona, wyzbycie się destrukcyjnych cech, odejście uczniów, przemiana...

To wszystko sprawia, że życie oświeconych mistrzów jest nam bliższe... możliwe do osiągnięcia.
Natomiast harce śri Krysny, nie sposób powtórzyć, ani zastąpić. A samo ich czytanie, daje uczucie szczęścia :)
0 x



Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 10
Podziękował: 5089 razy
Otrzymał podziękowanie: 1578 razy

Jezus - mniej lub bardziej prawdopodobne informacje o nim

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » wtorek 15 sty 2013, 23:08

Postać Jezusa jest na tyle ciekawa, że nie sposób oprzeć się pisaniu o nim.
By jednak nie robić z tematu dotyczącego jego osoby miszmaszu postanowiłem utworzyć ten wątek, w którym zamieszczajmy różne, nawet z palca wyssane informacje z najróżniejszych źródeł. ;)


LO pisze:Reintegracja ras w Kulę Amenti oraz odnowienie Kuli Amenti;
Trzej Chrystusowie;
Zionici i przygotowania do roku 2017.
12 p.n.e. - 22 n.e.


Rada Azurytowa wiedziała, że po to, aby przygotować rasy do fali masowej ascendencji w roku 2017, przywrócona musi zostać integracja Kuli Amenti, przez ponowne zliniowanie części Kuli Amenti uwięzionej wewnątrz pola morfogenicznego Ziemi w D-2. Pola morfogeniczne Alcyone Templarowych Melchizedeków, a także tych, którzy otrzymali Templarowo-Aksjonową Pieczęć w czasie panowania Akhenatona, a które przechowywane były na Syriuszu B, również wymagały reintegracji z Kulą Amenti. Pomimo niepowodzeń kampani Akhenatona, zdołał on pomyślnie zintegrować ludzi Annu z polem morfogenicznym Kuli Amenti, stąd poczyniono takie same przygotowania w odniesieniu do rodzin ras posiadających Pieczęć Templarową i Templarowo-Aksjonową. Tym razem nie tylko rasy miały mieć przywrócone swoje miejsce w Kuli Amenti, ale także cała Kula Amenti miała zostać zliniowana z oryginalnym, 12-to niciowym wzorcem DNA. Zliniowanie Kuli Amenti pozwoliłoby wszystkim rasom na uzdrowienie ich zniekształceń genetycznych, w przygotowaniach do otwarcia Korytarzy Amenti, jak również przywróciłoby integrację Kuli Amenti tak, żeby Korytarze Amenti mogły zostać otwarte. Ten projekt ponownego zliniowania wymagał usług awatara z 12-tego poziomu, którego wzorzec genetyczny zawierał zrównanie 12-to wymiarowych częstotliwości. Ten awatar z 12-go poziomu miał za zadanie zrównanie Kuli Amenti i pola morfogenicznego, obłożonych Templarową Pieczęcią Hebrajczyków i Annu Melchizedeków, a także miał on połączyć ze sobą ugrupowania wewnątrz Eseńczyków, które rozwinęły się z Zgromadzeniu Melchizedeka i Hebrajczyków. Ponadto miał on również ponownie wprowadzić oryginalne, egalitarne wierzenia Templarowe, do nauk Eseńczyków.

Pod kierownictwem Azurytów z Konfederacji Ra w 12 roku p.n.e., awatar 12-go poziomu, czysta, Tarańska esencja duszy Turaneusiam-1, narodziła się w prywatnej rezydencji, poza Betlejem, z matki Esenki Hebrajskich Melchizedeków Błękitnego Płomienia i z ojca Eseńczyka Zgromadzenia Melchizedeka - Hibiru Błękitnego Płomienia. Nie było to niepokalane poczęcie, lecz zainscenizowane zostało to przy pomocy tradycyjnych środków, za pośrednictwem pary wybranej i przygotowanej przez Kapłanów z Ur. Jego matka na imię miała Jedui, zaś ojciec Joehius; oboje byli przywódcami w sekcie Eseńczyków Melchizedeków Błękitnego Płomienia. Esencja duszy dziecka zrodziła się z awatara z HU-4 Sanandy, a dzieckonazwane zostało Jeshua-Melchizedek (stąd Jesheua-12), który później stał się znany jako Jezus, syn Marii i Józefa. Postacie Marii i Józefa nie były rodzicami tego dziecka awatara, byli oni rodzicami awatara z dziwiątego poziomu, który miał wkrótce zejść. Jesheua-12 [Jeshua, Jeszua - w oryg. ang. Jesheua - p.w.], zrodził się z potomków domu Salomona, a w niemowlęctwie zabrany został pod nadzór Kapłanów z Ur.

W 7 roku p.n.e., Elohim zainscenizowali narodziny awatara z dziwiątego poziomu, który miał służyć reintegracji dusz z Syriusz B, obciążonych Templarowo-Aksjonową Pieczęcią, z powrotem z Kulą Amenti, a także miał on zrekonstruować patriarchalne wierzenia Templarowe, tak aby bardziej odzwierciedlały Prawo Jedności. Dziecko to nazwane zostało Jeshewua (stąd Jeshewua-9), a historie dotyczące jego narodzin, Eseńczykom Hebrajskich-Melchizedeków, Marii i Józefowi, zapisane zostały we współczesnej doktrynie chrześcijańskiej jako narodziny Jezusa. Jeshewua również nie narodził się z niepokalanego poczęcia, lecz w wyniku odwiedzin istoty pozaziemskiej Nephilim, która, tak samo jak król Melchizedek, była częścią bytu zwanego Jehovah. Byt Jehovah, który był niegdyś jednym z inicjatorów stworzenia ras Syriańskich_Annunaki z HU-2, pracował z Elohim od czasów Traktatu El-Annu 848 000 lat temu. Matka Jeshewua - Maria narodziła się również z poczęcia przez istotę pozaziemską Nephilim. Po wydarzeniach za czasów panowania Akhenatona, Elohim nie chcieli, aby wiedza o pozaziemskim pochodzeniu dostępna była dla ogółu ludzkości, stąd prawda o narodzinach Jeshewua ukryta została za historią o niepokalanym poczęciu. Po stuleciach, jakie przeminęły po narodzinach dwóch awatarów, historie o życiu Jeshua-12 i Jeshewua-9 plus innego mężczyzny, który nie był awatarem, zostały utrwalone w formę jednej postaci zwanej Jezusem Chrystusem.

Wraz z narodzinami Jesheua-12, awatara 12-go poziomu, pole morfogeniczne Hebrajczyków i Melchizedeków w Alcyone zostało ponownie zintegrowane z Kulą Amenti. Dzięki Jesheua-12 integralność Hebrajczyków Melchizedeków została przywrócona i z tego powodu dla niektórych stał się on znany, jako "zbawiciel" żydowskiego ludu. Części Kuli Amenti, które za czasów panowania Akhenatona uwięzione zostały wewnątrz pola morfogenicznego Ziemi w D-2, zostały ponownie zliniowane i przywrócona była ponownie integracja Kuli Amenti. W większym znaczeniu, Jesheua-12 stał się zbawicielem ras, ponieważ to dzięki jego przyjściu na świat Korytarze Amenti mogły być ponownie otwarte. Zliniowana Kula Amenti była teraz przechowywana wewnątrz pasm Ultra Wysokich Częstotliwości D-3, tym razem pod ochroną Azurytów z Konfederacji Ra. W wieku 20 lat (w 8 r. n.e.), po studiach w Persji i Indiach, Jeshua-12 wzięty został przez Kapłanów z Ur do Egiptu. W latach, kiedy Jeshua-12 miał 20-33 lat (8-21r. n.e.), on wraz z innymi Eseńczykami Melchizedekami Błękitnego Płomienia organizowali potajemnie, bezpośrednio pod przejściem portalowym Arki Przymierza w Wielkiej Piramidzie, w Gizie, ascendencję dla różnych grup. (Podczas gdy Korytarze Amenti były zamknięte, ascendencja mogła być przeprowadzana jedynie poprzez energię pola awatara z 12-go poziomu, którego pole bioenergetyczne mogło przenieść pola energetyczne innych ludzi przez pieczęcie w Kuli Amenti. Poprzez energię pól awatara ludzie mogli przechodzić przez Arkę Przymierza do Błękitnego Płomienia pola merfogenicznego Tary, na Tarę).

Dzięki Jeshua-12, Hebrajscy Eseńczycy, którzy nastali po Eseńczykach Zgromadzenia Melchizedeka Błękitnego Płomienia, mianowani zostali przez Azurytów z Ra, do wspólnej opieki nad Arką Przymierza, wraz z Melchizedekami i Zgromadzeniem Hibiru. Potomkowie tych grup noszą obecnie wewnątrz ich kodu genetycznego, pełny 12-to niciowy pakiet DNA, ponieważ grupa ta była jedną z grup wybranych w 1972 r. do otrzymania pełnego genetycznego zliniowania, w wyniku wzajemnego oddziaływania z hybrydową rasą podróżników w czasie - Zionitami (patrz "Podróżnicy" tom I). Zionici stworzeni zostali podczas infiltracji Zeta w obecnych czasach i wysłani zostali z powrotem w czasie, w celu zliniowania z 12-to niciowym wzorcem DNA, określonych rodowych grup, w celu przyspieszenia ewolucji ludzi w obecnych czasach. Zwolennicy Jesheua-12 oraz jego potomkowie byli jedną z grup wybranych do tego zliniowania. Grupy zaangażowane w restrukturyzację genetyczną przez Zionitów, uwarzane są za Niebiańskich Ludzi, gdyż noszą pełny, 12-to niciowy Silikatowy Matriks DNA, wewnątrz ich funkcjonujacych kodów genetycznych, bez względu na ich podstawową linię rasy.
(Silikatowy Matriks objawia się wewnątrz linii rodzinnych, jako recesywny kompozyt genowy, który pozostaje uśpiony do czasu, aż zostanie wezwany do aktywacji poprzez otwarcie czakr od 8-15).
Do tego genetycznego zliniowania wybrane zostały rozmaite grupy wewnątrz Ras Podstawowych od 3-5 oraz Ras Zgromadzenia od 3-6, wraz z kilkoma innymi odłamami ras hybrydowych, tak więc Silikatowy Matriks rozprowadzony został wyrywkowo pomiędzy linie genetyczne ludzi obecnych czasów. Największe jego zagęszczenie znajdowane jest wśród linii rasowych Hebrajczyków, Melchizedeków, Aryan, Hindusów ze wschodu oraz Tybetańczyków. Podczas gdy Jesheua-12 praktykował w Egipcie (8 - 21r. n.e.), wśród Templarowych Melchizedeków i Hebrajskich Melchizedeków, którzy nie byli świadomi lub zainteresowani narodzinami Jesheua-12, rosła popularność drugiego Chrystusa, Jeshewua-9. Jeshewua-9 również został zabrany do Egiptu na inicjację, szkolenie w ascendencji oraz wyświęcenia jako kapłan Melchizedek i część z tych rytuałów przeprowadzonych było przez Jeseheua-12. Przed wyświęceniem w Egipcie, Jeshewua-9 podróżował po Nepalu, Grecji, Syrii, Persji i Tybecie, szkoląc się w rozmaitych wewnętrznych doktrynach religijnych. Jesheua-12 przed przybyciem do Egiptu w wieku 20 lat, studiował głównie w Indiach i Persji, a jego nauki Templarowe wskazywały na orientację wschodnią, bardziej niż nauki Jeshewua-9. Szkolenie oraz praktyki ascendencji Jeshua-12 oraz Eseńczyków Melchizedeków Błękitnego Płomienia były ukryte i wykonywane jako sekretna, "tajemna szkoła" w Egipcie, w Gizie, a także w innych miejscach. Nauki Jeshewua-9 stały się bardziej znane, co stopniowo ściągnęło na niego coraz więcej prześladowań ze strony Rzymian oraz niektórych ugrupowań rodów ras Hebrajczyków i Templarowych Melchizedeków, którzy nie akceptowali odstępstw od oryginalnego patriarchalnego Templarowego wyznania, jak zostało to ustalone przez króla Melchizedeka w żydowskiej religii.

Kiedy Jeshewua-9 miał 32 lata (rok 25), Elohim z pomocą wspierających ich Eseńczyków Templarowych Melchizedeków, w celu uniknięcia prześladowań politycznych, zesłali Jeshewua-9 na wygnanie na terytorium Francji wraz z jego żoną (kobieta, która w Biblii znana stała się jako Maria Magdalena) i dziećmi. Inny mężczyzna, o imieniu Arihabi, który był Hebrajskim-Annu-Melchizedekiem urodzony w Jerozolimie, pokierowany został przez Elohim, poprzez szereg wizji, dzięki którym uwierzył, że jest prawdziwym Jeshewua-9 i to właśnie ten człowiek został ukrzyżowany. Żaden z Chrystusów awatarów nie został ukrzyżowany, a obaj z nich pozostawili rodzinne linie genetyczne wśród Hebraskich-Melchizedeków. Poświęcenie Arihabi zainscenizowane zostało przez Elohim, celem odwrócenia uwagi od Jeshewua-9, od jego rodziny oraz od jego rodu. Zmartwychwstanie "ciała Chrystusa"/Arihabi zorganizowane zostało przez Elohim, przy użyciu wstawek holograficznych, ale Arihabi został faktycznie przywrócony do życia, po wyświetleniu holograficznym. W podzięce za jego pomoc w odciągnięciu uwagi od Jeshewua-9, ciało Arihabi zostało ożywione przez Elohim, mimo tego, ze nie był on awatarem. Po tym zabrano go do Indii, gdzie żył kolejne 30 lat. Po naturalnej śmierci, esencja duszy Arihabi wzniosła się na Syriusza B, poprzez pomost portalowy Trzecie Oko Horusa. Po jego wzniesieniu się na Syriusz B, Elohim wyświadczyli mu specjalną przysługę i dostosowali jego pole energetyczne tak, aby mógł wznieść się do Układu Gwiezdnego Syriusza w HU-2, przez rdzeń planetarny Syriusza A w HU-1. Historia Jezusa, która znana jest we współczesnych czasach, ewoluowała poprzez mitologię, jaką Elohim wykorzystali do ukrycia tożsamości ich awatara, Jeshewua-9 oraz do uwiecznienia swoich patriarchalnych zapatrywań w wierze Templarowej. Zniekształcenia prawdziwych faktów historycznych wykorzystane zostały do ochrony lini Jeshewua-9 przed politycznymi prześladowaniami, czyniąc tak, aby wyglądało, że Chrystus nie miał żadnych potomków, tym samym pozwalając jego potomkom na pozostanie niewidocznymi dla publicznego wglądu. Nauki Jeshewua-9 oraz Templarowych Melchizedeków stały się głównymi podwalinami współczesnej wiary, zarówno żydowskiej jak i chrześcijańskiej, z tym że religia żydowska nie uznawała Jeshewua-9 za swojego zbawiciela. Tak naprawdę toJeshua-12 był prawdziwym zbawicielem narodu Hebrajczyków, gdyż wprowadził on ponownie pole morfogeniczne ich rasy do Kuli Amenti. Niewielu ludzi wiedziało o Jesheua-12 oraz o jego szkole ascendencji Eseńczyków Melchizedeka Błękitnego Płomienia, stąd większość narodu Hebrajskiego nie zdawała sobie sprawy, że ich przepowiedziany Mesjasz już rzeczywiście przybył. Pomimo tego, że osiągnięcia Jesheua-12 przeszły niezauważone przez większość narodu hebrajskiego, jego wpływ na odnowienie ich rozwoju genetycznego był znaczący - taki niewidoczny prezent dla narodu hebrajskiego, za który Jesheua-12 nie otrzymał uznania.

Pomiędzy rokiem 8 n.e., a 21 n.e. podczas gdy Jesheua-12 praktykował rytuały ascendencji w Gizie, odbyło się kilka wypraw Jesheua-12 i Eseńczyków Melchizedeków Błękitnego Płomienia. Podróżowali oni po Egipcie i Nubii, aż po Jerozolimę, promując oryginalne nauki ascendencji Templaru i gromadząc grupy ludzi, aby ich zabrać do Gizy w celu ascendencji. Poczyniono plany, żeby unieśmiertelnić ród Jesheua-12, który posiadał pełny, 12-to niciowy wzorzec DNA. Wybranych zostało sześć kobiet z różnych pod-ras Zgromadzenia Melchizedeka, aby wydały na świat dzieci Pierwszego Chrystusa, Jesheua-12. Wyselekcjonowano pary, które służyć miały za opiekunów dla tych dzieci. Do każdej kobiety, która miała otrzymać nasienie Jesheua-12 dobrany został mężczyzna Melchizedek Błękitnego Płomienia, który miał służyć za przybranego ojca dla dziecka Jesheua-12. Jesheua-12 nie brał bezpośredniego udziału w wychowywaniu tych dzieci, ani też nie był mężem dla żadnej z tych sześciu kobiet, które wybrane były do noszenia jego nasienia. Dzieci stworzone zostały poprzez uświęcone rytuały prokreacyjne, wyłącznie w celu uwiecznienia 12-to niciowego wzorca DNA w ludzkich rasach. Potomkowie tych dzieci rozprzestrzenili się po różnych regionach świata, niektórzy z nich pojawiając się wśród francuskich arystokratów, inni wśród Celtów, Egipcjan oraz afrykańskich liniach genetycznych. Jedna z linii potomków Jesheua-12 zamieszkuje teraz na kontynencie Stanów Zjednoczonych. Z sześciu rodzin Jesheua-12, które zostały zasiane w latach pomiędzy 18 - 23r. n.e., pięcioro z dzieci przetrwało aby przenieść 12-to niciowy rodowód DNA do puli genetycznej współczesnego człowieka. Ród Jeshewua-9, troje dzieci również pomyślnie rozwijało się i rozprzestrzenili się na różne narody w dzisiejszych czasach. W swoich późniejszych latach Jeshewua-9 wyjechał do Tybetu, gdzie z pomocą Elohim, w 47 roku wzniósł się poza materię do HU-3, poprzez część pola morfogenicznego Tary, przetrzymywanego wewnątrz rdzenia planetarnego Wenus. (To przejście ascendencyjne wymaga wzorca dziesiątej nici DNA, stąd niedostępne jest dla większości ludzi, bez bezpośredniej pomocy oraz rekonstrukcji DNA przez Elohim, Azurytów bądź innych grup opiekunów z HU-2).

Nauki Jesheua-12 były ściśle ocenzurowane przez Templarowych Melchizedeków, którzy później doszli do do władzy politycznej i utrzymywane były przy życiu za pośrednictwem tajnych szkół mistycznych, które rozwinęły się w Europie, Egipcie, Środkowym Wschodzie oraz w określonych częściach Chin i Indonezji. Nauki Jesheua-12 były pierwotnie zawarte w manuskryptach, które stały się chrześcijańską Bblią, lecz zostały zniekształcone bądź zupełnie przeredagowane w rozmaitych okresach czasu, tak aby dopasować je do potrzeb elity władzy wewnątrz rozwijającej się polityczno religijnej machiny. Ostatecznie nauki te zostały zakazane przez wczesne kościoły chrześcijańskie, gdyż ujawniały one tożsamość oraz taktyki Elohim i innych grup istot pozaziemskich, a także mówiły o podziałach wewnątrz Wyznania Templarowego Melchizedeka. Bardzo niewiele z oryginalnych nauk Jeseua-12 przetrwało do obecnych czasów, aczkolwiek istnieją pozostałości tych nauk, potajemnie zachowane we Francji, które pewnego dnia zostaną odkryte.
Oryginalne nauki Jeshewua-9 również zostały zniekształcone i błędnie zinterpretowane, przez struktury polityczne i religijne różnych czasów. Nauki współczesnego Chrześcijaństwa, chociaż dostarczają podstawową konstrukcję, na podstawie której zbudowany może zostać ustrój społeczny i duchowe wtajemniczenie, odzwierciedlają one niewiele z głębi, zawartości i znaczenia oryginalnych nauk Chrystusa awatara.

Po założeniu rodu Jesheua-12 (18 - 23r. n.e.) awatar zakończył swoją pracę na Ziemi. Melchizedekowie Błękitnego Płomienia stali się kontynuatorami jego dziedzictwa i głównymi strażnikami tajemnic Arki Przymierza oraz Kuli Amenti. Różnym grupom przypisano część całej historii, podczas gdy żadna z grup nie posiadała całej chronologii nauk Jesheua-12. Jesheua-12 opuścił Ziemię przez Arkę Przymierza w wieku 39 lat, w roku 27. Nie umarł on, lecz wzniósł się w ciele fizycznym na Tarę i od tamtej pory ewoluował znacznie poza granice materii fizycznej. Po jego Ascendencji Arka Przymierza uwolniona została wewnątrz pasm Ultra Wysokich Częstotliwości z D-3, oczekując na czas, kiedy wibracja siatki Ziemi będzie wystarczająco wysoka aby pozwolić na powrót Kuli Amenti, co zaplanowane zostało przed falą masowej ascendencji w roku 2017. Po sukcesie misji Jesheua-12, Rada Azurytowa, Międzywymiarowe Stowarzyszenie Wolnych Światów oraz wiele innych wspierających grup przyjęli stanowisko nieingerencji. Pozwolili oni Elohim oraz wielu innym Rodzinom Grupowego Matriksu na pokierowanie torem ziemskich wydarzeń tak jak chcieli, wiedząc że prawda o Templarowym Prawie Jedności, taka jaka zachowana została przez Melchizedeków Błękitnego Płomienia i Kapłanów z Ur wyjdzie ostatecznie na światło dzienne, wewnątrz rozwijającej się ludzkiej świadomości.

Chociaż Jesheua-12 pomyślnie zliniował pole morfogeniczne rasy z oryginalnym wzorcem 12-to niciowego DNA, większość ras wciąż nosiło ślady genetycznych zniekształceń z Templarowych Pieczęci i Templarowo-Aksjonowej Pieczęci, które musiały zostać oczyszczone przed otwarciem Korytarzy Amenti. Elohim, Templarowi Melchizedekowie, Melchizedekowie Błękitnego Płomienia oraz wiele innych nie spokrewnionych zespołów Grupowego Matriksu pomagali i wciąż pomagają jednostkom w oczyszczeniu ich kodów genetycznych i przygotowaniu do ascendencji. Wszystkie ideologie współczesnych czasów, nauczające świadomej ewolucji oraz aktywacji DNA i transmutacji są uruchomione w tym celu, włączając w to nową informację, która jest obecnie dostarczana przez wiele różnych pozaziemskich i metafizycznych sił. Jesheua-12, awatar 12-go poziomu z Tary wypełnił swoją misję na Ziemi. Dzięki niemu Kula Amenti przygotowana została na ponowne wejście do rdzenia Ziemi, po tym jak Korytarze Amenti zostaną wreszcie otwarte. Pole morfogeniczne rasy zostało ponownie zjednoczone, tak aby po otwarciu Korytarzy Amenti wszystkie dusze mogły ponownie wznieść się przez Amenti, z chwilą, kiedy ich wzorzec genetyczny ewoluuje do zmontowania czwartej i piątej nici DNA. Plan przygotowania ras do fali ascendencji w roku 2017 ponownie został przywrócony. Od roku 27, kiedy to awatar Jesheua-12 wzniósł się, rasy Ziemi rozwijały się głównie pod wpływem Elohim oraz róznych innych istot z Grupowego Matriksu, nie związanych z poglądami chrześcijańskimi ani żydowskimi.

Dzięki osiągnięciom Jesheua-12 i Jeshewua-9 podstawowy wzorzec morfogeniczny wszystkich ras zwrócony został do Kuli Amenti, a Kula Amenti po raz kolejny stała się całością. Te dokonania ustawiły scenę do masowej ascendencji, ale rasy wciąż miały długą drogę do przebycia w uzdrawianiu i rozwoju ich świadomości oraz kodów genetycznych. Kwarantanna Zagrody Częstotliwości (uszczelnienie Ultra Wysokich Częstotliwości D-3) wciąż blokowała Ziemię przed otwartymi relacjami z międzygwiezdnymi społecznościami. Uszczelnienie bezpieczeństwa Arki Przymierza z D-5 powstrzymywało wszystkie rasy przed ascendencją, za wyjątkiem odłamów rasy Melchizedeków. Rasy wciąż nosiły części Pieczęci Amenti (mutacje nici DNA jeden, dwa i trzy oraz antycząsteczkowa pieczęć "śmierci"), Pieczęci Palaidor (mutacje nici DNAdwa i trzy, uszczelnienie D-4), Templarowej Pieczęci (mutacje nici DNA dwa, cztery i pięć, uszczelnienie D-6), Templarowo-Aksjonowej Pieczęci (mutacje nici DNA 1,5 i 6, uszcelnienie D-7; uszczelnienie "666"), wewnątrz ich kodów genetycznych, a pamięć rodu ludzkiego wciąż pozostawała zamknięta wewnątrz Kuli Amenti w pasmach Ultra Wysokich Częstotliwości trzeciego wymiaru. Czynniki te muszą ewoluować i zostać uzdrowione, zanim ludzkość będzie mogła być przygotowana na stawienie czoła fali ascendencji w roku 2017.

Na przestrzeni ewolucji ras, rasy opiekunów usiłowały przebudzić ludzkość na rzeczywistość jej ewolucyjnego przeznaczenia. Wszystkie główne religie, w tym czy innym czasie zasiane zostały przez grupy opiekunów, aby pomóc rasom w przygotowaniu się na ich ostateczną ascendencję z HU-1. Chociaż nauki dosyć często różnią się od siebie lub są pozornie sprzeczne (wszystkie religie doświadczyły manipulacji i zniekształceń z rąk człowieka oraz tajnych sił istot pozaziemskich), są one zjednoczone ze sobą poprzez swój pierwotny cel osiągnięcia ascendencji i wolności od iluzji materii.


Podróżnicy tom II, część 1 str. 145 - 153
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Przebiśnieg
Posty: 1207
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 16:41
x 2
x 16
Podziękował: 790 razy
Otrzymał podziękowanie: 1297 razy

Re: Jezus - mniej lub bardziej prawdopodobne informacje o ni

Nieprzeczytany post autor: Przebiśnieg » środa 16 sty 2013, 17:04

 Jezus to postać fikcyjna i istnieje tylko w umysłach wierzących. :D


Llogario Pujola - kataloński biblista i badacz tekstów staroegipskich, były ksiądz, który studiował teologię na uniwersytecie w Strasburgu. Napisał książkę "Jezus, 3000 lat przed Chrystusem. Faraon zwany Jezusem”, w której dowodzi, iż życie Jezusa Chrystusa opisane w Ewangeliach jest repliką wcześniejszych o 3000 lat pism egipskich mówiących o faraonie. Jako dowód podaje między innymi następujące zbieżności: 

- Faraona w starożytnym Egipcie uważano za syna boga, był człowiekiem, a zarazem bogiem jak Jezus. Jego matce zwiastowano boskie poczęcie, tak jak potem poczęcie Jezusa. Faraon był pośrednikiem między ludźmi a Bogiem, zmartwychwstał i wstąpił do nieba. 
- Modlitwa "Ojcze Nasz", którą według tradycji chrześcijańskiej ułożył Jezus, jest prawie jednakowa z "Modlitwą ślepca", która znajduje się w tekście egipskim z 1000 roku przed Chrystusem. 
- Tekst egipski (w języku demotycznym) z 550 r. przed Chrystusem, "Opowieść Satmiego", mówi: "Cień boga pojawił się przed Mahitusket i oznajmił jej: »Będziesz miała syna, którego będą zwać Si-Osiris«". W tłumaczeniu Mahitusket znaczy "Łaski pełna". A Si-Osiris znaczy "syn boga", czyli syn Ozyrysa. 
- W mitologii egipskiej Set chce zabić dziecko imieniem Horus. Jego matka Izyda ucieka, więc z nim. Tak jak Święta Rodzina ucieka do Egiptu. 
- Egipcjanie uważali mirrę, kadzidło i złoto za emanacje boga Ra: złoto było jego ciałem, kadzidło jego zapachem, a mirra jego nasieniem. 
- Obraz uczty, który znajduje się on na grobie egipskim w Paheri (1500 lat przed Chrystusem). Przedstawia zamienienie wody w wino przez faraona (jest tam sześć dzbanów, w cudzie, jakiego dokonał Jezus, jest też sześć dzbanów. Teologowie ciągle zadają sobie pytanie, dlaczego sześć (Llogari Pujol twierdzi, że dlatego, iż skopiowano opowieść egipską) 
- Bóg Sobek, o czym opowiadają "Teksty z piramid", z 3000 roku przed Chrystusem rozmnożył chleb i ryby i rozdał ludziom na brzegu jeziora Faiun. Następnie chodzi po wodach tego jeziora. (Na gotyckich malowidłach przedstawiających cudowny połów ryb przez apostołów można się dopatrzyć, że te ryby to specjalny gatunek żyjący tylko w Nilu). 
- Ozyrys, bóg zboża, umierający, co roku, pozwalał Egipcjanom żywić się swoim ciałem (chlebem). W "Tekstach z piramid" zwany jest także "panem wina". Ozyrys daje Izydzie do picia z kielicha swoją krew, by pamiętała o nim po jego śmierci.

Horus został zrodzony z dziewicy - Jezus został zrodzony z dziewicy
Przybranym ojcem Horusa był Seb lub Seph - Przybranym ojcem Jezusa jest Joseph (Józef)
Horus miał królewski rodowód. - Jezus miał królewski rodowód 
Narodzinom Horusa towarzyszyły solarne bóstwa [star gazers] które podążały za gwiazdą Syriusza przynosząc dary - Narodzinom Jezusa towarzyszyło, 3ch mędrców [Zoroastrian star gazers], którzy podążali za "gwiazdą na wschodzie" niosąc dary
Narodziny Horusa były obwieszczone przez anioły. - Narodziny Jezusa były obwieszczone przez anioły
Herut próbował zamordować niemowlę Horusa. - Herod zamordował każdego pierworodnego próbując zabić Jezusa (przyszłego mesjasza)
Horus był ochrzczony przez chrzciciela Anupa nad rzeką w wieku 30 lat - Chrystus był ochrzczony przez Jana chrzciciela nad rzeką w wieku 30 lat
Horus opiera się pokusie złego Suta (Sut był prekursorem hebrajskiego Szatana) na wysokiej górze - Jezus opiera się pokusie szatana na wysokiej górze
Horus miał 12 uczni - Jezus miał 12 uczni.
Horus dokonywał cudów jak chodzenie po wodzie i uzdrawianie chorych - Jezus dokonywał cudów jak chodzenie po wodzie i uzdrawianie chorych
Horus wskrzesił z martwych swego Ojca Ozyrysa [Osiris] - Jezus wskrzesił z martwych Łazarza(Lazarus). Warto zwrócić uwagę na to, że Lasarus to zdrobnienie Elasarus - końcówka "us" jest zromanizowana. Imie Elasar(us) jest wywiedzione od “El-Asar”, imieniem tym obdarzano Ozyrysa
Horus był pochowany i zmartwychwstał w mieście Anu. Miejsce Bethany wspominane przez św. Jana pochodzi od 2ch słów "Bet" i "Anu", które należy tłumaczyć "Dom Anu" 
Horus był ukrzyżowany - Jezus był ukrzyżowany
14. Horusowi towarzyszy 2 złodziei przy ukrzyżowaniu - Jezus został ukrzyżowany z dwoma łotrami.
Horus był pochowany w grobowcu Anu - Jezus został pochowany w grobowcu w Bethany 
Horus zmartwychwstał po 3 dniach - Jezus Zmartwychwstał po 3 dniach.
Zmartwychwstanie Horusa było obwieszczone przez 3 kobiety - Zmartwychwstanie Jezusa było obwieszczone przez 3 kobiety
Horusowi nadano tytuł, KRST co oznacza pomazaniec - Jezusowi nadano tytuł Chrystus[Christos] co oznacza pomazaniec

W tekstach historycznych z tamtych czasów niby życia Jezusa nie ma żadnej wzmianki o Jezusie. Nie ma tez wzmianki o trzęsieniu ziemi po jego śmierci ani o zaćmieniu słońca, które miało mieć miejsce po śmierci Jezusa. To, co można znaleśc to tylko fałszerstwa chrześcijańskich kopistów, którzy próbowali do tekstów Flawiusza wklejać nieudolnie zresztą zapiski o Jezusie. Jezus jest bogiem solarnym podobnie jak dziesiątki przed nim, zwróćmy uwagę jak często w kościele mówi się, że Bog to światłość lub światło, A monstrancja to wypisz wymaluj słońce jest tak, dlatego że skopiowano wierzenia Egipcjan. Jezus Chrystus to postać całkowicie zmyślona, podobnie jak inni Bogowie przed nim. Czy ma ktoś jeszcze jakieś wątpliwości, że nowa religia to plagiat wierzeń egipskich. Ktoś powie to przypadek!? Raczej nie za dużo podobieństw. Historię o Jezusie nawet nie zmyślono, ale skopiowano to, co wcześniej zmyślili Egipcjanie.

Ponadto takich Jezusów w owych czasach było więcej


Jako chłopiec bywa często w świątyni i wszyscy podziwiają jego mądrość. Później w towarzystwie uczniów, wędruje wygłaszając kazania. Jego czyny zyskują mu sławę człowieka obdarzonego boskością i on sam podaje się za Boga, bądź wysłannika Bożego. Jego ambicje reformatorskie dotyczą nade wszystko etyki. Niejeden człowiek doczekuje się dzięki niemu poprawy swego losu, jest przeciwny krwawym ofiarom. Z pewnego młodego mężczyzny wypędza złe duchy i pozyskuje w nim naśladowcę.Uuświadamia jakiemuś zamożnemu młodzieńcowi, że bogactwo nie ma żadnej wartości.. Zna nawet ludzkie myśli. Ucisza burzę na morzu, sprawia, że ustaje trzęsienie ziemi, uzdrawia paralityków, ślepców, wypędza demony, wskrzesza dziewczynę, którą chciano właśnie pogrzebać. Zapowiada swoim towarzyszom, że zostanie uwięziony i skazany. A potem mówi się o jego zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu. (...) zmartwychwstały ukazał się dwóm swoim uczniom i pozwolił im nawet ująć się za rękę, iżby się przekonali, że on żyje"

O kim mowa powiecie wiadomo to Jezus Chrystus.

Niestety błąd to opowieść o Apoloniuszu z Tiany 


Ważniejsze bóstwa solarne:
• aztecki Huitzilopochtli 
• babiloński Szamasz 
• bałtycka Saule 
• celtycki Lug 
• egipski Re (Ra) lub Amon-Re (Amon-Ra), Aton 
• grecki Apollo i Helios, którego kult przetrwał po części w kulcie świętego Eliasza 
• indoirański Mitra 
• indyjski Surja i Sawitri 
• inkaski Inti 
• japońska Amaterasu 
• rzymski Sol 
• słowiański Swaróg 
• staroarabska Hunam 
• skandynawska Sol 
0 x



Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 10
Podziękował: 5089 razy
Otrzymał podziękowanie: 1578 razy

Re: Jezus - mniej lub bardziej prawdopodobne informacje o ni

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » środa 16 sty 2013, 20:22

I moim skromnym zdaniem ów gość się zbytnio nie myli. Podkreślam, zbytnio.
Bo co do rzeczywistego życia Jezusa, a może słuszniej byłoby napisać Jezusów, nie mam najmniejszej wątpliwości. Różnica jest jednak w przedstawieniu jego osoby w Biblii. To zostało sfabrykowane i czyny wspomnianego Echnatona są żywcem przypisane Jezusowi. Tu z byłym księdzem się zgadzam, natomiast rzeczywiste życie Jezusów jest zupełnie wymazane, dla wiadomych celów.
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Przebiśnieg
Posty: 1207
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 16:41
x 2
x 16
Podziękował: 790 razy
Otrzymał podziękowanie: 1297 razy

Re: Jezus - mniej lub bardziej prawdopodobne informacje o ni

Nieprzeczytany post autor: Przebiśnieg » czwartek 17 sty 2013, 17:49

Dodam do tego co napisał szacowny Dariusz , że nawet ciężko jest mi wyobrazić sobie jak ma ,,przerąbane" dusza takiego Jezusa poza formą - ciałem fizycznym - ile myśli jest do niej kierowanych....
Brrrrr
to pa
0 x



Awatar użytkownika
blueray21
Administrator
Posty: 8117
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 23:45
x 44
x 235
Podziękował: 451 razy
Otrzymał podziękowanie: 11105 razy

Re: Jezus - mniej lub bardziej prawdopodobne informacje o ni

Nieprzeczytany post autor: blueray21 » czwartek 17 sty 2013, 17:54

To ktoś, kiedyś tłumaczył. Dusza się po prostu "segmentuje", a właściwie chyba kopiuje w tyle części ile otrzymuje wezwań / modlitw. To nie dotyczy wszystkich dusz, jedynie niektórych awatarów.
0 x


Wiedza ochrania, ignorancja zagraża.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5662
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 356
x 196
Podziękował: 30154 razy
Otrzymał podziękowanie: 8817 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: abcd » środa 17 gru 2014, 01:11

Troszkę poruszono temat Jezusa więc pozwolę sobie na zamieszczenie informacji o tej postaci, jakie znalazłem w książce Wandaluzja:

Juliusz Prawdzic-Tell pisze:22. RZYM NIEZWYCIĘŻONY

Kim był Jezus?

Obrazek Sarmacki grobowiec Chrystusa w Kaszmirze
Obrazek Jezus KRÓL

Kamal Salibi, KIM BYŁ JEZUS – Spisek w Jerozolimie?; Da Capo W-wa 2000, 222 ss.

Oddajmy głos Arabowi, który ma coś do powiedzenia. Jest on chrześcijaninem, badającym związki chrześcijaństwa z islamem, czego wyniki są nie do pominięcia.

Głównym celem KS jest przeniesienie legendy INDYJSKIEJ Jezusa Chrystusa do Arabii. Twierdzi, że Jezus i jego uczniowie PRZYBYLI DO PALESTYNY Z HIDZASU, za czym ma pewne argumenty. KS twierdzi, że językiem ojczystym Jezusa Chrystusa był nie hebrajski a aramejski, czyli asyryjski i protoarabski.

KS awansuje pisma Pawła z Tarsu do V Ewangelii. Wg KS Paweł zaczął działalność apostolską nie od podróży do Jerozolimy lecz do ARABII, bo twierdził, że ZNAŁ CHRYSTUSA ZMARTWYCHWSTAŁEGO. Paweł powrócił też do Damaszku z Arabii nie przez Jerozolimę, co każe się domyślać próby pominięcia naczelnej chrześcijańsko gminy jerozolimskiej, gdzie trwała walka o sukcesję po Chrystusie, i chęć awansowania przez pełnomocnictwo z Hidzasu. KS uważa podróż Pawła do Hidzasu za HISTORYCZNĄ.

Dopiero po 3 latach działalności misyjnej Paweł odwiedził Jerozolimę, po raz I jako chrześcijanin, gdzie Święty Piotr załatwił mu spotkanie z Jakubem, Bratem Chrystusa, z którym się jednak Paweł nie dogadał. Dopiero podczas II chrześcijańskiej wizyty w Jerozolimie – 14 lat po swym chrzcie – zasiadł przy jednym stole z apostołami; Jakubem, Piotrem i Janem, legalizując wobec Jerozolimy swój status apostolski. Główną postacią w tym gronie miał być Brat Chrystusa Jakub a nie Piotr!

Paweł z Tarsu nazywa Jezusa Chrystusa wg prawa rzymskiego Synem Dawida, gdyż Święty Józef spisywał się 22 XII 6 roku naszej ery w Betlejem, które było Domem Rodu Dawidowego, gdzie urodził się Jezus, który został wpisany do Rodu Dawida. Gdyby Józef spisał się w Nazarecie, gdzie miał warsztat ciesielski, to pozbawiłby się indygenatu szlacheckiego.

KS, powołując V Ewangelię Pawła ma kłopoty z listem Pawła do Tytusa, który jest anachronizmem. List nie jest jednak żadnym apokryfem doskonałym tylko autentykiem. Anachronizm listu wynika z ahistoryczności Jezusa Chrystusa, która jest skutkiem połączenia 2 procesów: Procesu w Cezarei Palestyńskiej i Damaszku przeciw Janowi Chrzcicielowi w r. 38, z oskarżenia o spisek przeciw Państwu Rzymskiemu, oraz doraźnego procesu jerozolimskiego z oskarżenia Sanhedrynu w r. 50. W I procesie Jezus został skazany na Ubiczowanie i 10 lat Twierdzy, a w II na Ukrzyżowanie – co nadaje listowi Pawła do Tytusa rzeczowości. Kary Biczowania i Krzyżowania były ALTERNATYWNE a bardzo długie badania Całunu Turyńskiego, który uznano za autentyk, nie mówią o BICZOWANIU tylko nahajkach przy niesieniu krzyża. Prawdą jest też, że w procesie jerozolimskim prokuratorem rzymskim był Poncjusz Piłat, ale jako KURATOR SĄDOWY Jezusa Chrystusa z Herodem Antypasem, choć PREFEKTEM Judei nie był od r. 38.

Nie można wykluczyć, że śledczy chrześcijan Paweł z Tarsu został chrześcijaninem jako funkcjonariusz wojskowego śledztwa przeciw Jezusowi Chrystusowi, które zostało znalezione w archiwum cesarskim w Aleksandrii i stało się podstawą herezji ariańskiej. Wg tego śledztwa to Jezus Chrystus był synem Jana Chrzciciela, który udając się na proces do Cezarei Palestyńskiej mianował Jezusa swym następcą w Petrze. Petra była protektoratem rzymskim a Rzym nie uznał tej sukcesji, gdyż nie było formalnej adopcji, i postawił Jezusa w stan oskarżenia, ale uznał testament Jana, na wykonawcę którego wyznaczono Piłata.

Proces Jana Chrzciciela i Jezusa Chrystusa spowodował komplikacje polityczne, gdyż protektoratem Petry była Arabia, która nie uznawała zależności od Rzymu a tym samym i tetrarchatu, którego członkiem był Jan Chrzciciel, toteż proces musiał być przeniesiony do Damaszku, który był formalnie miastem arabskim. Proces powinien spowodować wypowiedzenie przez Arabów protektoratu Petry.

Jeśli Paweł rozmawiał z Chrystusem ZMARTWYCHWSTAŁYM to może jako antyrzymskim królem Hidzasu? co odnosiło sprawę do prokuratorów w Aleksandrii. Wg KS Koran nie mówi o śmierci Jezusa na krzyżu a dla Arabów ważny był proces nie Jezusa a Jana Chrzciciela.

Postacią HISTORYCZNĄ i polityczną był nie Jezus a Jan, toteż gdy po 3 wiekach zaczęto badać dzieje Jezusa Chrystusa to Ukrzyżowanie odniesiono do procesu Jana Chrzciciela w l. 36-8, który był tysiąc razy głośniejszy od doraźnego procesu jerozolimskiego.

KS doszukuje się jakiegoś bóstwa arabskiego ISU z V w. pne, wnosząc, że Jezus Chrystus był kolejną emanacją Isu, przyjmując jego atrybuty i legendę, która w ten sposób została przeniesiona z Hidzasu do Palestyny – co moim zdaniem nie ma sensu.

Jest geograficzny związek Arabii z systemem STALOWNICZYM Haiderabad-Petra, która była zbrojownią Rzymu, gdyż indyjskie żelazo białe płynęło Morzem Czerwonym. Pobyt Jezusa w Hidzasie wymagał interwencji rzymskiej, wobec czego powagi nabiera tradycja, że POWRÓCIŁ ON DO INDII.

Małgorzata B. Leszka, AGRYPINA MŁODSZA – oskarżona o liczne zbrodnie, żona cesarza Klaudiusza, matka Nerona; Agora, 15 IV 2001, s. 24-25

Do momentu śmierci Brytanika wywód jest logiczny, ale dalej MBL serwuje zakalec, którego strawić nie sposób.

Śmierć Klaudiusza zdaje się być spiskiem senackim, czyli że jakaś koteria życzyła sobie osłabienia władzy cesarskiej przez wcześniejszą śmierć Klaudiusza i osadzenie na tronie nie prawowitego następcy tronu, Brytanika, ale słabszego genealogicznie Nerona – narzędziem czego była właśnie Agrypina. Klaudiusz był intelektualistą, historykiem i wybitnym mężem stanu, ale wyglądał dostojnie gdy stał lub siedział. Chód miał bowiem pokraczny a mowę ciężką, przy czym w kącikach ust pojawiała się piana, co postępowało z wiekiem z powodu skłonności do obżarstwa.

Powodowało to antypatię armii, która wymagała walorów reprezentacyjnych. Neron zaś był postawny i miał zdolności aktorskie. Tym umiała zagrać Agrypina, którą miała dość męża, który mógł być jej ojcem a na kochanka się nie nadawał. Jak go więc uwiodła tak otruła, jak innych.

Spisek przeciw Klaudiuszowi się powiódł, gdyż nie spodziewał się on brawury w stylu Kaliguli, ale powtórzenie tego z Brytanikiem wywołało reakcję senatu, który przestraszył się. Brytanik miał sympatię armii z wdzięczności dla mądrego Klaudiusza, która musiała stanąć tu za senatem, wobec czego w sprawie śmierci Brytanika wszczęto śledztwo, które skierowało się przeciw Agrypine.

WYROK SENATU Neron musiał zaakceptować inscenizując jednak egzekucję sobowtóra. Jednak jeśli sądził, że ukrycie matki w odległej bazie morskiej, której dowódcą był jego nauczyciel sportu a jej kochanek, uwolni go od jej agresywności to się mylił.

Gdy Neron był poza Rzymem to kanclerz Burus wszczął śledztwo przeciw Żydom i został zamordowany. Policja ujawniła zabójców i ich mocodawców, ale przed aresztowaniami Rzym STANĄŁ W OGNIU. Zanim Neron powrócił do Rzymu to jego żona Poppea i działająca incognito matka zafałszowały śledztwo, co spowodowało prześladowanie chrześcijan.

W r. 65 odkryto spisek Pizona, który polegał na tajnym wykupywaniu posesji pogorzelców na depozyty w bankach żydowskich. Ponieważ Neron uznał te grunty za państwowe i kazał architektom kreślić plany Wspaniałego Rzymu więc utracił plebs rzymski czyli lewą nogę swej władzy. Rozwścieczony tym skopał Poppeę na śmierć, a ta przed śmiercią wyznała, że została do tego nakłoniona przez przebywającą nielegalnie w Rzymie Agrypinę.

Ponieważ była to ZBRODNIA STANU więc Agrypina powinna być przesłuchana policyjnie. Wiadomo, że została zamordowana przez swego kochanka, admirała Anicetusa, który w l. 59-65 był jej strażnikiem domowym a któremu uciekła żeby spiskować w Rzymie. Prawdopodobnie owych dwóch asystentów, z którymi Anicetus przybył do rzymskiego domu Agrypiny, było policjantami, na co wskazują jej ostatnie słowa.

Tak to zinterpretowałem w książce INCYDENTU NIE BYŁO (Gdańsk 2001), wobec czego tytułowy artykuł zdaje się być repliką i próbą podważenia mej książki, co się nie udało.

SABINA POPPEA JAKO MARIA SALOME czyli Salome II

Znajomy zwrócił mi uwagę, że Maria Salome, czyli Salome II, urodziła się NIE po deportacji Marii Magdaleny z Tulonu do Palestyny w roku 44, ale w r. 37, rok po ślubie Jezusa z Marią Magdaleną w Kanie Galilejskiej. To identyfikuje Sabinę Poppeę z Salome II.

Salome I podczas ścięcia Jana Chrzciciela w r. 38 była pełnoletnia, gdyż została wykopulowana przez Heroda Antypasa. W tym procesie Jana Chrzciciela Antypas został skazany na wygnanie, które odbył w Lyonie, gdzie był obsługiwany seksualnie przez Salome I. Wobec tego Salome RZYMSKĄ winna być Salome II, córką Marii Magdaleny i Jezusa, która podczas powrotu Jezusa do Palestyny w r. 50 – na którego mieli czekać W RZYMIE jego matka Maria ze swym nowym mężem Józefem z Armatei – została na dworze cesarzowej Agrypiny Młodszej, matki Nerona.

Święty Paweł po przybyciu do Rzymu przesłał pozdrowienia Książniczce Salome jako swej krewnej. Nie wiadomo na czym polegało to pokrewieństwo, ale to, że w Palestynie kopulował Sabinę Poppeę suponuje identyczność Salome II z Sabiną Poppeą. Paweł był śledczym chrześcijan i do niego powinna się zwrócić o pomoc Maria Magdalena po deportacji z Galii w r. 44. Ponieważ nie miała środków do życia więc płaciła ciałem a potem podstawiła córkę. Paweł chciał się nawet z Popeą ożenić, ale oświadczyny nie zostały przyjęte – może za sprawą nowego ojczyma Jezusa, Józefa z Armatei.

W recenzji do książki „Ewangelia według Afraniusza” wnioskuję, że Paweł z Tarsu był pierwszym sobowtórem Jezusa Zmartwychwstałego – na którego nikt nabrać się nie dał. Został on zalegalizowany przez Marię Magdalenę, ale został zdemaskowany przez Tomasza Niewiernego, którym był wyraźnie Judasz Iskariota, który został za to wyśmianie sobowtóra zamordowany przez Rzymian, wobec czego JEGO MIEJSCE zajął poszukiwany przez Rzymian Jezus Zmartwychwstały. Neronowi wytłumaczył istotę spisku Pizona, jako wykupywanie posesji pogorzelców na depozyty w bankach żydowskich, Apolloniusz z Krakowa. Neron wezwał Poppeę i skopał ją na śmierć, ale był przegrany – jak generałowie pruscy po kupieniu folwarku żydowskiego, który nazywał się Związkiem Socjalistycznych Republik Sowieckich, gdyż system został URUCHOMIONY.

Jean Markale, GRAAL – Tajemnice Marii Magdaleny, Poznań Vesper 2005

Kupiłem tą książkę myśląc, że jest to Ewangelia Marii Magdaleny, o której krążą słuchy, ale nic z tego. Jest to raczej zbiór nieszkodliwych plotek, które sprowadzają sprawę onej Ewangelii na manowce.

Sprawa Świętego Graala jest taka jak Arki Przymierza, o której nic nie wiadomo. Ja jednak wykazałem, że było dwie Arki Przymierza: I była ETIOPSKĄ lektyką Mojżesza z czasu oblężenia przez Etiopów Teb Stubramnych, a II lektyką Mojżesza jako skarbnika sueskiego. Były też 2 Graale: I był kielichem, z którego Jezus pił podczas uczty pożegnalnej w twierdzy Tulon w r. 49, a II z Ostatniej Wieczerzy rok później.

Nie było 3 Salome tylko 2, bo ta, która odwiedzała Jezusa w Tulonie, gdzie odbywał karę twierdzy, była królową Rzymu Sabiną Poppeą, która odwiedzała swego ojca pod panieńskim imieniem Marii-Salome. Przed Pożarem Rzymu Maria Magdalena poprosiła Nerona o zgodę na udanie się z wnukiem do rodowych włości Nerona w Galii, na co ten się zgodził, wobec czego nie została zamordowana po wykryciu spisku Pizona a Neronian zapoczątkować nad Renem dynastię MEROWINGÓW – chlubiącą się pochodzeniem od Marii Magdaleny i Jezusa Chrystusa. Ewangelia Marii Magdaleny powinna więc być tradycją Merowingów.

Ostatnim historycznym Merowingiem był palatyn Bretanii Roland II, który wobec likwidacji palatynatu przez Karola Wlk w r. 786 uciekł do Polski, aby na czele floty polskiej i skandynawskiej rozgromić Franków, co wydawało Francję Normanom. Karol musiał się pofatygować do Krakowa, gdzie w r. 789 spotkał się z Leszkiem III i kalifem z Bagdadu. Sprawą najważniejszą było jednak wypędzenie Turków z Afganistanu i Indii, czego dokonać mogli tylko Polacy, za co kalif obiecywał pomoc w odzyskaniu zajętego przez Turków Powołża. Wobec tego podczas oblężenia przez Leszka Kabulu Karol kazał zakuć palatyna w kajdany i zagarnął skarbiec w Mont-Saint Michel.

Katarzy jako Synowie Jezusa, których Bismarck naliczył 42 miliony, nie pochodzili od Marii Magdaleny, ale rzymskiej żony Jezusa, księżniczki Marsylskiej, która urodziła 2 synów.

JM pisze na temat Himmlera i jego zakonu Thule, który był gałęzią różokrzyżowców czyli Zakonu Syjonu. Znalezieniu przez proboszcza Sauniere w Pirenejach Skarbu Templariuszy jest mydleniem oczu, gdyż znalezione przy remoncie kościoła dokumenty Syjonu otworzyły mu salony paryskie, gdzie uzyskał tanie kredyty, za które kupił akcje kolejowe a miał głowę do interesów. Skarbem Templariuszy było złoto Prawdziców, wobec czego niemieckie legendy o Graalu mówią o Rydze, skąd złoto ewakuowano do Szkocji, skąd poszło na finansowanie Waszyngtona.

Nie jest prawdą, że Himmler poznał Hitlera w r. 1923, gdyż w r. 1919 dokonali napadu na bank Rotszylda w Paryżu. Himmler i Hess byli mistykami a Hitler był racjonalistą, toteż hitlerowskie akcje poszukiwania Świętego Graala przypisywać należy Himmlerowi, który miał obsesję znalezienia Archiwum Templariuszy a w nim „tajnych broni”, przy pomocy których chciał wygrać wojnę światową.
http://www.wandaluzja.com/?p=p_264&sName=kim-byl-jezus-

Ramon Hervas, WIELKA TAJEMNICA KOŚCIOŁA – Sekrety templariuszy: Graal i Zakon Syjonu, Amber 2005; Barcelona 2004

Są dowody, że Jezus został ukrzyżowany w sile wieku. Jezusa HISTORYCZNEGO powołałem ja, tłumacząc ahistoryczność pomieszaniem procesu Jana Chrzciciela, o spisek przeciw państwu rzymskiemu, z doraźnym procesem jerozolimskim. W I procesie Jezus został skazany na Ubiczowanie i 10 lat Twierdzy, którą odbył w Tulonie, a ponieważ ten proces był tysiąc razy ważniejszy od II więc gdy zaczęto badać historyczność Jezusa to odniesiono Ukrzyżowanie do procesu Jana.

Jezus został ukrzyżowany w r. 50, w wieku 44 lat, gdyż spis PODATAKOWY w Syrii, do której należała Palestyna był 22 XII 06 r. ne. RH tłumaczy zaś, że Jezus został ukrzyżowany wg danych NAUKOWYCH w wieku lat PIĘĆDZIESIĘCIU przez cofnięcie jego urodzenia do r. 15 pne, czym BURZY chronologię Nowego Testamentu. Była sprawa odkrycia w Niemczech grobu Tysięcznika Pantery, talmudycznego ojca Jezusa, ale Żydzi askenzyjscy ogłosili ZE SZCZEGÓŁAMI, że Pantera wyparł się ojcostwa, które uznał Jan Chrzciciel, co jest zgodne z mą wersją, że Jezus, studiując w Indiach w akademii dla przeznaczonych do władzy książąt krwi, miał rekomendacje dynastyczne Jana Chrzciciela. – RH powołuje też ojca Jezusa, Judasza z Gamali, który został ukrzyżowany w r. 5 ne, gdy Jezus miał mieć lat 20???

Moją wersję potwierdza EWANGELIA WEDŁUG AFRANIUSZA (K. J. Yaszkov, "Solaris" Olsztyn, 2003). Jest to memorandum szefa rzymskiego wywiadu wojskowego w Judei, który przedstawia sprawę Jezusa jako grę wywiadu senackiego dla skanalizowanie antyrzymskiego ruchu Jana Chrzciciela poprzez Jezusa jako Króla Żydowskiego. Doszło jednak do walki między tajnymi służbami rzymskimi a Świątynią Salomona, która spaliła Judasza jako ewentualnego Jezusa Zmartwychwstałego. Ponieważ Jezus nie zgodził się na ukrzyżowanie sobowtóra więc Rzymianie, po wyeliminowaniu Judasza, musieli posłużyć się sobowtórem w którego nikt nie uwierzył i który został zdemaskowany przez Tomasza Niewiernego – najwyraźniej Judasza – którego Rzymianie za to zamordowali, co dopiero powołuje ŚWIĘTEGO JUDASZA.

Potem pojawił się III SOBOWTÓR Jezusa, którego szukali Rzymianie ogłaszając w Judei „stan wojenny”, ale Piotr przemyca III sobowtóra Jezusa – którym był SAM Jezus Zmartwychwstały – z transportem niewolników poza granicę Judei. Nie było to łatwe, gdyż Jezus został zaczepiony przez kobietę: „To ty jesteś Jezus Nazareński?: na co Jezus jako III sobowtór Jezusa Chrystusa: NIE, TO MÓJ BLIŹNIAK. Jeśli tak to Jezus jako Tomasz miał blizny zamalowane lub zoperowane plastycznie?

Ja w recenzji tłumaczę, że Memorandum Afraniusza zostało przywiezione przez Bławatską z biblioteki Jezusa Chrystusa w Siringarze w Kaszmirze. Po ucieczce Chrystusa Zmartwychwstałego musiał poderżnąć sobie żyły również Afraniusz, a śledztwo przejęła prokuratura wojskowa w Aleksandrii, która wysłała do Hidzasu Pawła jako śledczego chrześcijan, i I sobowtóra Jezusa.

Po tej kompromitacji Paweł musiał być chroniony przed zelotami przez Rzymian, którzy trzymali go 2 lata w pałacu Heroda w Cezareii, gdzie żył jak król. Tyle bowiem trwało śledztwo prokuratury aleksandryjskiej, które stało się Ewangelią Ariańską. Podstawą tego śledztwa powinno być memorandum Afraniusza jako szefa wywiadu wojskowego w Judei, który przegrał ze służbą Świątyni Salomona i założonym przez Jana Chrzciciela w Kumran Zakonem Syjonu, który składał się z talmudycznych faryzeuszy-kapitalistów i zelotów-nożowników.

Arabowie założyli w Galii 2 księstwa udzielne: Synów Dawida w Langwedocji i Synów Jezusa w Prowansji. Albigensi byli Synami Dawida, od Jakuba, który odbywał karę twierdzy w Narbonie, a katarowie Synami Jezusa. W 44 r. Maria Magdalena przybyła do Jezusa w Tulonie, który miał już rzymską żonę, księżniczkę marsylską, wobec czego Magdalenę deportowano do Palestyny.

Za Jezusem Chrystusem jako nie uznawanym przez Sanhedryn Królem Żydowskim, stał jego zięć Neron, który chronił teścia poprzez wywiady rzymskie, czego DOKUMENTEM jest Memorandym Afraniusza jako szefa tajnych służb najwyższej klasy - który przegrał jednak z Jezusem Chrystusem jako III sobowtórem Jezusa Zmartwychwstałego. Po "ucieczce" Jezusa z Judei Neron załatwił jednak teściowi posadę Emina Babilonu, czyli najbogatszego króla rzymskiego, który chrześcijanie zwali konspiracyjnie EMAUS. Emaus zostało zburzone przez Trajana w II wojnie żydowskiej: z miliona mieszkańców na żądanie Babilończyków nie oszczędzono nikogo.

Zbigniew Święch, CZAKRAM WAWELSKI – NAJWIĘKSZA TAJEMNICA WZGÓRZA; "Warneńczyk" Kraków 2000

Książka powstała na podstawie Ewangelii Pogańskiej Apolloniusza z Krakowa, wydanej w 8 tomach, ale brakuje co najmniej 2, gdyż została przeredagowana po śmierci Apolloniusza w Izmirze w r. 98. W Ewangelii tej Apolloniusz jawi się jako NAJWIĘKSZY AMULECIARZ RZYMSKI, co ja tłumaczę tym, że był importerem bursztynu, natomiast na plan III spychana jest jego rola DORADCY CEZARÓW, rektora uczelni oraz to, że był on JEDYNYM RYWALEM JEZUSA CHRYSTUSA W WALCE O DUSZĘ RZYMSKĄ.

Również ZŚ nie radzi sobie, kiedy Apolloniusz BYŁ W KRAKOWIE? Ja to tłumaczyłem, że był twórcą XV Legionu Apolloniusza, który powstał na podstawie pokoju krakowskiego w r. 16, a jego słynne zakopywanie amuletów było rytuałem wotywnym przy BUDOWIE ŚWIĄTYŃ. Po rozpoczęciu budowy świątyni POKOJU przybyło jednak poselstwo Partów w ZBROJACH, które zadało sejmowi pytanie: KTO LEPSZY: STARY WRÓG CZY STARY PRZYJACIEL? po czym odeszło pozostawiając szyszki na posadzce – wobec czego trzeba było mury budowanej świątyni Pokoju "obsikiwać".

Legion Apolloniusza był w Anatolii, gdzie Apolloniusz na wieść o wojnie z Partami złożył dowództwo, za co został osadzony w twierdzy. Po kilku latach poprosił o prawo studiowania w Tarsie, gdzie poznał śledczego eseńczyków Pawła, który namówił go na podróż do Kaszmiru, gdzie studiował najzdolniejszy uczeń szkoły w Kumran, Jezus z Nazaretu.

Apolloniusza uważa się za żydofila, bo był chrześcijaninem a chrześcijaństwo uchodziło za sektę żydowską. Ponieważ po Pożarze Rzymu został doradcą Nerona więc zdradził chrześcijan, stając się NAJWIĘKSZYM WROGIEM JEZUSA CHRYSTUSA. To on mógł przekonać Nerona, że głównymi wrogami Rzymu są nie Żydzi a chrześcijanie.

Apolloniusz prawdopodobnie poznał osobiście Jezusa w Kaszmirze, a potem jego Apostołów, i powinien mu asystować w procesie Jana Chrziciela. Jeśli zaczynał swą rzymską karierę jako agent Pawła z Tarsu, późniejszego Świętego, to powinien szpiclować chrześcijan, co go zaprowadziło do Tronu Cezarów – gdzie ten arystokrata przegrał z Jezusem.

Jeśli jest prawdą, że Ewangelię Pogańską Apolloniusza znaleziono w Indiach, W BIBLIOTECE JEZUSA CHRYSTUSA, to redaktorem Ewangelii Apolloniusza mógł być sam Jezus Chrystus, który wyeksponował swego największego przeciwnika – nie tylko filozoficznego – jako amuleciarza. Jezus Chrystus miał umrzeć w Indiach w r. 103 na udar mózgu, będąc o 14 lat młodszym od Apolloniusza, który został nawet kanonizowany jako Przyjaciel Pana.

Małgorzata Woźniacka, GRÓB JEZUSA W CIENIU WOJNY – Jezus Chrystus został pochowany w Srinagarze, letniej stolicy pogrążonego w krwawym konflikcie Kaszmiru, Gazeta Wyborcza, 31 V 2005, s. 12

Cieszę się, że moje informacje zostały potwierdzone reporterską relacją. Mam książkę JEZUS W KASZMIERZE? (Salcia Landmann, Uraeus Gdynia 2001), ale jest to polemika przeciwko tej „prowokacji”, godna zaiste krytyce Protokołów Mędrców Syjonu. Ja w książce „Incydentu nie było” wykazuję jednak historyczność Protokołów i, choć proces berneński autora ich nie ustalił, to nazwisko jego jako Aszer Ginsberg podaje sobowtór Lenina Dikis, którego Stalin kazał za to wykąpać w tuszu.

Jezus studiował w Indach 17 lat, w akademii dla przewidzianych do władzy książąt krwi, i został pochowany na terenie uczelni. W II poł. W l. 60. mówiono mi o istniejącej tam bibliotece, gdzie znaleziono pisma Chrystusa, co MW uwiarygodnia istnieniem indyjskiej biografii Jezusa Chrystusa, którą tłumaczyło 5 uczonych, w tym 3 Europejczyków. Zgadza się to z mym wywodem, bo biografia ta powinna być spisana również na podstawie kartoteki osobowej Akademii Książęcej, może przez samego Chrystusa?

Teozofowie głosili o pobycie w Kaszmirze Apolloniusza z Tyany, co zgadza się, że Legion Apolloniusza powstał z werbunku wandalskiego na podstawie pokoju krakowskiego. Twórcami Wawelu Teozoficznego byli Hindusi, którzy powoływali się na Apolloniusza.

Biografia Apolloniusza została wydana w języku angielskim w 8 tomach, ale są w niej luki wymagające co najmniej 2 tomów – a ponieważ nikt nie pisze biografii w 12 tomach więc jest to AUTOBIGRAFIA – które to arcydzieło narcyzmu zostało ocenzurowane przez chrześcijan.

W Indiach Jezus Chrystus był czczony jako święty muzułmański, i III Pisarz Islamu, po Mojżeszu i Dawidzie. Mieszkałem w Murrhardzie w Wirtemberdze, gdzie był grób świętego luterańskiego Walteriusa, który zniszczyli Prusacy. Uważa się go za nieślubnego syna Ludwika Pobożnego, ale był on synem jego I żony, prawdopodobnie siostry Popiela Gnuśnego, gdyż Karol Wlk pozostawił w r. 789 w Krakowie Ludwika z tytułem Króla Akwitanii jako zakładnika.

Muzułmańska sekta Czcicieli Chrystusa została ostatnio potępiona przez hierarchów islamu toteż opiekę nad Grobowcem Chrystusa, gdzie znajduje się też sarkofag imana szyickiego, przejęła policja indyjska. Grobowiec i oba sarkofagi są drewniane, co potwierdza ich autentyczność, gdyż za Chrystusa Indiami rządzili Sarmaci, którzy budowali grobowce z drewna, jak groby zrębowe na Powołżu. Ostatnio jest głośno o Lodowej Księżniczce z Ałtaju, która jest Pięknością Francuską. Jest to pierwsza mumia sarmacka, która nie jest jasnowłosa.

Wydaje się, że Uczoną Amerykańską, która chciała zbadać genetycznie szczątki z sarkofagu Jezusa była Salcia Landmann. Wywołało to burzę i przejęcie opieki nad grobowcem przez policję, gdy wcześniej grobowiec był pod administracją meczetu i modlili się w nim muzułmanie. Chodziło o porównanie DNA z mieszkańcami Palestyny, ale SL pisze, że T. E. Lawrence nazwał ten kraj najbardziej zaniedbanym i najmniej zaludnionym regionem Bliskiego Wschodu, gdzie „jedynie kibuce syjonistów i wsie niemieckich templariuszy stanowią nieliczne jasne punkty” (s. 216). Ci niemieccy templariusze to wypędzani przez Rosjan Niemcy bałtyccy, jak Polacy z Ukrainy. Palestynę krajem Mlekiem i Miodem Płynącym uczynili dopiero Anglicy.
http://www.wandaluzja.com/?p=p_264&iPageContent=2

Oskar Maya, ZNALEŹLI GRÓB JEZUSA? Sensacja stulecia, albo kompletna bzdura, SUPERexpress, 27 II 2007, s. 9

2 lata temu ogłoszono znalezienie w Jerozolimie GRÓBU JAKUBA, BRATA JEZUSA, co okazało się fałszerstwem, wobec czego należy zbadać, czy ten jerozolimski grób Jezusa nie pochodzi z tego samego warsztatu fałszerskiego? Dla mnie wiarygodna jest książka: K. J. Yaskov, EWANGELIA WEDŁUG AFRANIUSZA, "Solaris", Olsztyn 2003: Cytuję moje omówienie tej książki: „KJY najpierw polemizuje z Joshuą McDowell’em, który ogłosił w r. 1906 Spisek Wielkanocny, nazywany Jerozolimskim, a potem uzasadnia to fragmentem powieści Mistrz i Małgorzata Bułhakowa jako Ewangelią Afraniusza, która w tytułowej książce poprzedza rozdział OBJAWIENIA ZMATRWYCHWSTAŁEGO CHRYSTUSA. Ewangelia wg Afraniusza nazywana jest raportem rezydenta rzymskiego wywiadu wojskowego w Judei do Prokonsula Syrii w Antiochii, Witeliusza, któremu podlegała Palestyna. Jest to jednak nie raport a memorandum.”

Czytałem ów raport ze sceptyczną ciekawością, ale gdy Afraniusz zwrócił się do Heroda Antypasa o zafirmowanie uśmiercenia Jana Chrzcicela a ten ryknął CAŁY SMRÓD SPADNIE NA MNIE to przestraszyłem się. Aresztowanie Jana było trudne, ale dokonał tego Herod prosząc proroka o chrzest. Wytoczenie mu procesu było trudniejsze a uśmiercenie NIEBEZPIECZNE. Proces Jana musiał być tajny a legalizacji wyroku podjęła się Herodiada. Intryga była wg Freuda: Herodiada kazała przenieść proces Jana z Cezarei do Damaszkum gdzie Herod nie miał społecznej obsługi seksualnej, więc obsługiwać go musiała sama, ale odstawiła od łoża. Gdy na uczcie Salome odtańczyła Striptis to Herod nie wytrzymał, ale Herodiada powiedziała przez zęby: Pierdol Salome. – Ta zażądała głowy Jana, NA CO CZEKALI RZYMIANIE.

Śmierć Jana ZAPALIŁA południowo-wschodnią granicę Imperium, gdyż Partowie nie pomijali okazji szkodzenia Rzymowi przez swe tajne służby, nie gorsze od rzymskich. Piętą achillesową Rzymu była Palestyna, gdzie podwójnych agentów było co niemiara, co kosztowało obie strony drogo. W tej sytuacji rzymski radca Sanhedrynu, miłośnik kultury żydowskiej i agent wywiadu senackiego Fabrycjusz zaproponował Afraniuszowi skanalizowanie ruchu Jana przez jego następcę, i nadanie mu charakteru opozycyjnego wobec Sanhedrynu. Jezus nie był agentem, ale Rzym grał na niego jako możebnego ANTYTERRORYSTYCZNEGO spacyfikowania Palestyny. Doszło do układu senackiego wywiadu Fabrycjusza z wojskowym Afraniusza, który wydelegował do sekty Jezusa agenta, Judasza z Iskarionu, który służył Rzymowi za pieniądze, chcąc zebrać kapitał na założenie banku poza Palestyną.

To, że KJY powołuje się na Bułhakowa świadczy, że Bułhakow opracował literacko memorandum Afraniusza, które wcale nie zostało znalezione W ZALAKOWANEJ AMFORZE tylko powinno być ZAŁĄCZNIKIEM do Ewangelii Ariańskiej, czyli śledztwa Prokuratury Wojskowej w Aleksandrii w/s Jezusa Chrystusa. Wobec tego jest pytanie, gdzie Rosjanie to Śledztwo i ten Załącznik nabyli? – Na co można odpowiedzieć, że na Wschodzie herezja ariańska przetrwała do późnego średniowiecza, więc dokumenty te powinny być w archiwum carskim czy synodalnym. Byłyby zniszczone przez bolszewików – którzy czyścili archiwa – ale we wrześniu 1920 była bitwa nad Niemnem, którą polscy nacjonaliści przerwali pod warunkiem oddania Piotrogrodu eserom, którym przewodzili Sawinkow i Kirow.

Wg Afraniusza to aresztowanie Jezusa przez Sanhedryn miało na celu zamordowanie go, czemu zapobiegli Rzymianie. Rzymianie chcieli ukrzyżować sobowtóra, ale Jezus nie zgodził się, więc Rzymianie wykradli Sanhedrynowi ciało Jezusa, który im uciekł, wobec czego wystawiali SOBOWTÓRÓW Jezusa.

Jest pytanie, co się stało z Ukrzyżowanym, który ZNIKNĄŁ Rzymianom? Badania Całunu Turyńskiego wykazały jego autentyczność, a denat nie był martwy. Jest to prawdopodobnie wyprany całun Jana Chrzciciela, który dał Jezusowi 2 uczniów z tajnymi kontami w bankach aleksandryjskich. KJY obala Spisek Wielkanocny McDowell’a, któremu hierarchowie muzułmańscy pozwolili tylko czytać w bibliotece Jezusa w Sirngarze, gdy Bławatskiej, która zyskała ich względy jako asekurant antybrytyjski, pozwolili ODPISYWAĆ, co opracował Bułhakow? Argumentem za tym jest sprawa AUTOBIOGRAFII Apolloniusza z Krakowa, która została wydana w Anglii w 8 tomach, ale brakuje co najmniej 2, gdyż została ocenzurowana na konsekrację Apollinarego jako Przyjaciela Pana.

Rzymianie zrobili wszystko by znaleźć ukrywającego się Jezusa, ale uczniowie przemycili go przez ustanowioną w TYM CELU granicę celną z transportem niewolników do Syrii. Święty Paweł jeździł do Chrystusa Zmartwychwstałego w Hidzasie – prawdopodobnie jako funkcjonariusz prokuratury wojskowej – skąd Jezus wyjechał do Iranu, gdzie przyjechała do niego matka Maria, a o powrocie Jezusa do Palestyny nie ma mowy, co uwierzytelnia jego grobowiec w Kaszmirze, gdzie miał być pochowany w wieku 97 lat i miała być jego biblioteka, gdyż wg tradycji muzułmańskiej był mistrzem pióra i Wielkim Prawodawcą Islamu.

Wykazuję identyczność żony Nerona Sabiny Poppei z Salome II jako córką Marii Magdaleny, która wyjechała z wnukiem do Trewiru, skąd pochodzili Merowingowie, chlubiący się rodowodem od Marii Magdaleny. Byli oni po mieczu potomkami Nerona, który cywilizował Rzymian teatrem greckim.

To wszystko jest sprzeczne do publikowanych filmowo przez Kanadyjczyków rewelacjach archeologicznych, na których zarobili już ćwierć miliarda $ a chcą miliard. Przy okazji nadmieniam, że zgadzam się z opinią, iż Chusta Świętej Weroniki jest zdjęciem FOTOGRAFICZNYM, ale nie Jezusa tylko Jana Chrzciciela.

Osk, Amerykańska pisarka szokuje: JESTEM KREWNĄ JEZUSA – Amerykanka Kathleen McGowan twierdzi, że ma dowody na swoje pochodzenie od Chrystusa i Marii Magdaleny, SUPERexpress, 7 XII 2006, s. 1, 11

Nie wiem z jakiego irlandzkiego klanu pochodzi McGowan, ale jeśli z osiadłego w Irlandii klanu szkockiego sprawa byłaby prosta. Nazwa Szkocji jest od SCYTII, gdyż Szkoci są potomkami 2 armii z Pomorza, które przybyły do Anglii na wojnę z Rzymianami, gdzie Słowianie pożenili się z Irlandkami, co dało naród IROSZKOTÓW, którzy podbili Piktów. Za Marii Stuart była ewakuacja olbrzymiego skarbu templariuszy z Rygi do Edynburga, wobec czego arystokracja szkocka pochodzi w większości od Kawalerów Mieczowych, którzy jako templariusze byli katarami czyli Synami Jezusa od księżniczki marsylskiej. Skarb ten poszedł na finansowanie Waszyngtona.

Amerykanka, powołując się na Ewangelię Marii Magdaleny suponuje, że pochodzi z klanu irlandzkiego, a to sugeruje, że założycielem klanu był jakiś familiant Merowingów, który schronił się PRZED KAROLINGAMI w Irlandii. Merowingowie pochodzili jednak od córki Jezusa i Marii Magdaleny, Marii Salome, która została żoną Nerona przed jego wstąpieniem na tron jako Sabina Poppea. Małżeństwo to miało jednego syna, z którym Maria Magdalena UCIEKŁA DO GALII, gdyż w Trewirze były włości ojca Nerona.

Merowingowie zrobili karierę jako wasale Attyli, który utwierdził ich na tronie Franków i kazał podbić Anglię Króla Artura, czego dokonali wespół z Sasami i Anglami duńskimi, a potem poddali się Wandalom.

Równie ciekawy jest motyw książki Kathleen McGowan, która wyznaje, że do ujawnienia tajemnicy rodowej skłonił ją sen, w którym Matka Boska oprowadza PISARKĘ po Jerozolimie i każe jej wszystko opisać – co jest poprawne psychologicznie. Mam nadzieję, że była to Wspaniała Jerozolima Herodów a nie zbudowana przez Rzymian mała Kapitolina. Chciałem to sprzedać Niemcom za małe pieniądze, ale Kanclerz Kohl zabrał tylko PAŁAC Salomona Żydom i dał Palestyńczykom, co ośmieszyło Indiana Jonesa.

Mam nadzieję, że Kathleen nie skończy jak Indiana Jones, który strawił miliony ojca na szukaniu Skarbu Świątyni, który odzyskali Asyryjczycy, bo pochodził ze sprzedaży metalurgii filistyńskiej ZA CAŁY SKARBIEC ASYRYJSKI. Jeśli uraziłem kogoś genealogią od Nerona to pocieszam, że polski historyk napisał: KTO ROBI POTWORA ZE ZDOLNEGO I DOBREGO CESARZA, JAKIM BYŁ NERON a do mej sagi rodzinnej należy I wersja Quo vadisa, którą Sienkiewicz dał ocenzurować za milion rubli i Nobla. Mój pradziad jako przyjaciel Popławskiego z Głosu asekurował Sienkiewicza.
http://www.wandaluzja.com/?p=p_264&iPageContent=3
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
blueray21
Administrator
Posty: 8117
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 23:45
x 44
x 235
Podziękował: 451 razy
Otrzymał podziękowanie: 11105 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: blueray21 » środa 17 gru 2014, 12:18

W ramach rozweselenia dywagacji o Jezusie:
On to nawet po śmierci sobie robotę znajdzie:
Obrazek
0 x


Wiedza ochrania, ignorancja zagraża.

baba
x 66

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: baba » środa 17 gru 2014, 12:57

Sorek, że się nie "odniosę" do poprzednich wypowiedzi, mam zbyt mało czasu na czytanie. ;)

Ale sam temat mnie troszkę zaintrygował i poczułam potrzebę żeby się dołączyć. Moim zdaniem (można mieć inne co jest zbędną uwagą oczywiście bo i tak każdy ma własne :mrgreen: ), otóż jakoś mi się wydaje, że dobrze by było oddzielić imię Jezus (lizus) od Chrystus (synonim kryształu, czystości). Nie jestem oczywiście specjalistką od nazewnictwa ale tak mi się to kojarzy. :D

To bzdurne jak dla mnie połączenie sprawia, że przypisujemy tą kryształowość jednemu konkretnemu człowiekowi, który według mnie doskonały nie był. Albo inaczej, był doskonały - na miarę tamtej konkretnej sytuacji, ale na teraz chyba już nie. Jakby nie było, wszystko dookoła mówi nam, że jedyną stałą życia jest bezustanna zmiana a to co się nie zmienia wywołuje choroby albo obumiera. No to raczej teraz mamy inną sytuację rozwojową niż mieliśmy ponad dwa tysiące lat temu.

Myślę, że poziom kryształowy wszyscy mamy (w biologii mi wypada gdzieś jako żywa galaretka) a jaki on jest naprawdę to też do końca jeszcze nie wiadomo bo nasza wiedza na temat kryształów ciągle się rozwija. Wczoraj ględziłam z przyjacielem o kryształowych smokach i on uważa że takie smoki są neutralne. Jakoś mi się nie wydaje, żeby to była do końca prawda bo zdaje się, że w kryształach dość trwale zapisuje się różne ważne informacje a neutralność wyklucza możliwość zapisu. Ale może chodzić o treść samego zapisu - że zawarta wiedza jest neutralna i można ją tak lub inaczej użyć. 8-)

No nie wiem, jak mi się cuś pojawi to pociągnę bo na teraz się wystrzelałam z tego co "samo" przyszło i reszta by była już wyłącznie kombinowaniem. 8-)

Aaa, widzę że obrazek Blu dołączył, może skoro mamy przejść na komputery z zapisem danych w kryształach to te rąbnięte apostoły "cuda+wianki" usiłują się nauczyć jak programować neutralność swoimi "egzorcyzmami" na użytek szerzenia swoich jedynie słusznych "objawień"? :twisted: Durnota, im mniejszej rangi "pracownik" z im większymi kompleksami = żądzą władzy, tym mocniej przecenia swoje możliwości.. :lol: :roll:
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 9011
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 453
Podziękował: 17470 razy
Otrzymał podziękowanie: 15174 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 19 lut 2016, 00:30

Byli i inni.....

Obrazek
0 x



Awatar użytkownika
Kiara
Posty: 3720
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 15:10
x 148
Podziękował: 1647 razy
Otrzymał podziękowanie: 3755 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: Kiara » piątek 19 lut 2016, 10:40

Świetny post merytorycznie Janusz.... wynika z niego jasno że data oraz wspólne zdarzenia dla tych osób SĄ TYLKO OPISEM JAKIEGOŚ PROCESU , KTÓRY WSZYSCY ONI PRZECHODZILI !!
A nie wyjątkowością nadaną osobie JEDNEJ!
Te opisy są SYMBOLIKĄ dotyczącą zjawiska, które jest finalnym etapem ewolucji KAŻDEGO Z NAS NA OKREŚLONYM POZIOMIE.

CHRYSTUSEM / KRÓLEM .... staje się nie rodzi .. staje się po zakończonym cyklu rocznych doświadczeń , gdy ponownie światło rozpoczyna nowy cykl roczny lub fraktalnie większy w cyklu życia fizycznego
Data 25 grudnia narodziny nowego etapu doświadczeń w KAŻDYM CZŁOWIEKU , mogą być ukoronowaniem ( staje się nowo narodzonym CHRYSTUSEM /KRÓLEM.. i to zarówno kobieta jak i mężczyzna) gdy zamknie ktoś cykl swojej ewolucji.
Wówczas GWIAZDA JASNA... czyli wzorzec doskonałości nad przestrzennej zgrywa się z energią osoby , ona rodzi się nie w stajence .. a w grocie , jaskini swojego serca ( gdzie jest depozyt kodu życia każdego z nas) jako NOWA OSOBA... czysta , świetlista , niepokalana...

Ci 3 KRÓLOWIE z darami , to nikt inny jak nasze aspekty energetyczne w nas czyli ;1. aspekt żeński 2. aspekt męski 3. Bogini Matka, czyli energia kundalini. Gdy wkraczamy w wyższy poziom w kolejny wymiar, otrzymujemy od nich "dary" czyli NOWE możliwości duchowo fizyczne.
W tym symbolicznym zdarzeniu "BOŻE NARODZENIE" zwyczajnie opisany jest proces rozwojowy CZŁOWIEKA, gdy przekracza on swoje fizyczne granice i staje się BOGIEM, czyli zaczyna władać swoimi słabościami , a nie one nim jak dzieje się z większością ludzi.

Zacytowane powyżej osoby osiągały kolejne etapy swoich procesów rozwojowych , dlatego maja identyczne opisy, ale nie wiemy na jakich poziomach rzeczywistych się to odbywało.

Ponieważ dotyczy to przeszłości można wnioskować że na niższych niż Jezus , bo On jest kolejnym etapem w procesie naszej ewolucji, co nie umniejsza w żaden sposób roli jego poprzedników.

Jednym słowem KRK i nie tylko KRK manipuluje informacja .. jak zawsze z symboliki tworząc dosłowność, w którą niewiedzący nic ludzie uwierzyli jak w historyczny fakt o narodzeniu Jezusa, które było w innym czasie i innych okolicznościach!

CHODZENIE PO WODZIE ( o czym już kilkakrotnie pisałam) to symboliczne określenie dotyczące wiedzy związanej z rolą wody w życiu fizycznym w aspekcie duchowym, czyli zapisu w jej strukturze wzorców i informacji , która ma na nas wpływ ale i my na nią.
To przeolbrzymia wiedza o roli wody w przemianach i ewolucji życia w każdym wymiarze oraz panowanie dzięki tej wiedzy nad określonymi zjawiskami fizycznymi.

12 . UCZNIÓW..... to odniesienie do 12 poziomów czasu ( fraktalni od sekundy do galaktycznych wymiarów czasu) na które mamy wpływ poprzez zmianę naszej świadomości, czyli zarówno ucząc siebie, uczymy nasze aspekty związane z byciem w danym czasie i wzorcu.

SYN BOŻY.. każdy CZŁOWIEK jest Synem Bożym... ( synem swojej Energii nie wcielonej, która dla nas jest najwyższym Bóstwem), o tym wiemy już od dawna. Człowiek jest dzieckiem swojej Energi , mówiąc "dzieci Boże".... ma to odniesienie do LUDZI posiadaczy Iskry Życia czyli Duszy.Bowiem jesteśmy .. MY LUDZIE , każda kolejna inkarnacja JEJ dziećmi posyłanymi do "szkoły życia" czyli na ziemię w celu nauki.

30..... to symboliczna liczba, dotyczy zarówno III wymiaru jak i III poziomu naszych 3 czakr , które w zakończonym procesie rozwoju czyli osiągnięcia pełni wiedzy po przejściu "Syna Bożego/ dziecka Bożego " przez cały krąg doświadczeń czyli 0, jest dopisywane do trójki. Znaczy to że ktoś zamknął ten krąg w całokształcie osiągnął jego wiedzę , wchodzi na wyższy etap , rozpoczyna kolejny krąg.

DOBRY PASTERZ ... czyli nauczyciel swoich niższych aspektów .. zwierzęcej ,agresywnej / wilkowej emocjonalnej części siebie.

BARANEK BOŻY...... symbol pokonania swoich agresywnych zwierzęcych aspektów, zapanowania nad nimi , stanie się łagodnym jak baranek ufający przekazom i prowadzeniu swojego DUCHA zaświatowego , Energii Nie Wcielonej.

UKRZYŻOWANIE..... to kontrowersyjna symbolika , którą się manipuluje katolikami z wielkim skutkiem !
Jest to moment osiągnięcia zarówno wiedzy jak i zaufania do swojej Energii Nie Wcielonej i ŚWIADOMYM WYBRANIU JEJ WOLI W CAŁYM NASZYM LUDZKIM ŻYCIU. JEST TO SKRZYŻOWANI... POŁĄCZENIE SYMBOLICZNEJ POZIOMEJ LINII ŻYCIA FIZYCZNEGO / LINI LOSU Z PIONOWĄ LINIĄ ŻYCIA DUCHOWEGO/ LINIĄ PRZEZNACZENIA NA POZIOMIE MĄDROŚCI SERCA , CZYLI W PUNKCIE CZAKRY SERCA MIĘDZY PIERSIAMI CZŁOWIEKA.

Gdy CZŁOWIEK wybierze świadomie prowadzenie DUCHA nad DUSZĄ w swoim życiu poddaje się SYMBOLICZNEMU UKRZYŻOWANIU !

Od twej pory jego życie staje się o wiele trudniejsze, wchodzi w 12. lub 13 letni okres Eremity... zaczyna cały proces swojego fizycznego życia od nowa ale w aspekcie dominacji duchowej wiedzy, wiedzy mądrości serca.

Na "3 DNI WSTĘPUJE DO PIEKIEŁ" .... czyli schodzi do najniższego swojego aspektu czakry życia , ziarna życia , otwiera w nim wyższy poziom świetlistości ... po "3 DNIACH .. Z MARTWYCH WSTAJE " CZYLI POWRACA ZE STANU DUCHOWEGO UŚPIENIA DO PEŁNEJ ŚWIADOMOŚCI WSZYSTKICH PROCESÓW DUCHOWO FIZYCZNYCH KTÓRYM PODLEGA ON I CAŁE OTACZAJĄCE GO ŻYCIE JUŻ JAKO NOWO NARODZONY CZŁOWIEK.

SYN DZIEWICY....... czyli syn ( dziewiczy , czysty, nieskalany zgodny z pierwotnym wzorcem) czyli syn naszej czystej pierwotnym zapisem czakry życia jej świetlistej energii , ponownie z niej narodzony, czyli z jej wyższego wzorca , kodu życia dla wyższego wymiaru. Każdy z nas jest "synem Dziewicy" czyli naszej MATRYCY ŻYCIA, KTÓRA ZAWSZE MA SWÓJ PIERWOTNY KOD ŻYCIA. Wracając do niej na symboliczne 3 dni ... ustawiamy, regulujemy z nim kod życia ludzkiej matrycy życia czyli duszy, której podlega każda kolejna ziemska inkarnacja.

Każdy z tych symboli można rozszerzyć informacyjnie bo sa to obszerne tematy, ja tylko opisałam je skrótowo wyjaśniając symbolikę.

Bowiem można długo dyskutować wymyślając 100 różnych opcji gdy nie zna się zupełnie prostej symboliki odnoszącej się do nazw.

Religia katolicka ( nie należny jej mylić z pierwotnymi CHRZEŚCIJANAMI) w celu przejęcia władzy nad LUDŹMI, zatem wykorzystana dawną wiedzę i symbolikę tak my sprytnie manipulować świadomością ludzi i podporządkować ich wolę woli religijnym władcą!

To jest obrzydliwe oszustwo wykorzystujące ludzki brak wiedzy i wielką empatię oraz wiarę w Stwórcę.

NIE BYŁO ŻADNEGO FIZYCZNEGO PRZYBICIA DO KRZYŻA OSOBY FIZYCZNEJ KTÓRĄ ZNAMY JAKO JEZUS.

NIE DOKONALI TEGO CZYNU ŻYDZI, ANI RZYMIANIE, BO NIGDY TAK SIĘ NIE STAŁO, JEZUS NIE UMARŁ FIZYCZNIE NA KRZYŻU.

Obrazek
0 x


Miłość jest szczęściem!

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 9011
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 24
x 453
Podziękował: 17470 razy
Otrzymał podziękowanie: 15174 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 20 lut 2016, 23:28

0 x



ODPOWIEDZ