Drodzy forumowicze i goście!

Przeżyliśmy przestój związany z migracją z serwera na serwer i zmianą istotnych danych adresowych dla hostingu. Teraz forum powinno działać szybko, bez długiego oczekiwania na odpowiedź serwera. Zależy to też od szybkości waszych łącz, ale do któregoś września serwer był trudny do zaakceptowania.
Niestety technicznie wielkość naszego forum się mocno powiększyła i musimy zwracać większą uwagę na wykorzystanie przestrzeni dyskowej, nie duplikować postów (dawać linki) itp., bo nie utrzymamy baz danych w limitach dostawcy hostingu, a upgrade jest finansowo nieopłacalny.

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Jezus czy...?

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 14171
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 984
x 395
Podziękował: 14934 razy
Otrzymał podziękowanie: 21848 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: songo70 » niedziela 27 paź 2019, 09:04

Film "Sprawa Chrystusa" - prawdziwa historia dziennikarza, badającego starożytność - Agnieszka Zell

https://youtu.be/5Bl7wusvius
niezaleznatelewizja
186 tys. subskrypcji

Film "Sprawa Chrystusa" to film na podst. książki-bestsellera pod tym samym tytułem. Autor - dziennikarz, laureat nagrody Pulitzera bada historię Chrystua, w obliczu utraty rodziny. Historia oparta na faktach. Jednocześnie warto przypomnieć, że inny film o Chrystusie, "Pasja: wciąż "bije na głowę inne filmy".

https://wpolityce.pl/kultura/357598-s...

Film: "Sprawa Chrystusa" - zwiasun
https://www.youtube.com/watch?v=2abSQ...

TVP2: "Całun Turyński - Nowe odkrycia":

Dlaczego „Pasja” Gibsona bije na głowę wszystkie filmy?:
https://www.youtube.com/watch?v=IDww-...

Dlaczego są dwa obrazy Chrystusa Miłosiernego:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Obraz_J...

Archeolodzy odkryli biblijne Emaus:
https://www.o2.pl/artykul/archeolodzy...

"Jak Mel Gibson sprawił, że odrzuciłem „Tygodnik Powszechny”!:
https://www.youtube.com/watch?v=2IbRo...
0 x


Jak się nie ma talentu, by napisać książkę to się zostaje krytykiem i wylewa wiadro pomyj na innych.

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 17400
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 29
x 928
Podziękował: 31884 razy
Otrzymał podziękowanie: 25603 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 09 lis 2019, 23:22

Ossuarium Jakuba Brata Jezusa - Niezwykłe Odkrycia

https://www.youtube.com/watch?v=MmQm16-AmKg

Opublikowany 9 lis 2019
W dzisiejszym odcinku porozmawiamy o tzw. ossuarium Jakuba, członka rodziny Jezusa z Nazaretu. Ów Jakub jest określany mianem brata Jezusa. Do dziś trwają spory o to czy Jakub był dla Jezusa bratem rodzonym, bratem przyrodnim czy ciotecznym. Mógł to być syn Józefa z poprzedniego związku, jedno z późniejszych dzieci Marii i Józefa, syn rodzeństwa Marii i Józefa lub dalszy kuzyn. Nas bardziej jednak interesuje obiekt, znany jako Ossuarium Jakuba. Obiekt który do dziś wywołuje ogromne kontrowersje. Poznajmy zatem bliżej ten ciekawy artefakt.
0 x



Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 14171
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 984
x 395
Podziękował: 14934 razy
Otrzymał podziękowanie: 21848 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: songo70 » poniedziałek 16 gru 2019, 18:18

Rozmowy wokół postaci Jezusa Chrystusa - Robert A. Gajdziński w rozmowie z Januszem Zagórskim

https://youtu.be/uWnzl8rXbkk
0 x


Jak się nie ma talentu, by napisać książkę to się zostaje krytykiem i wylewa wiadro pomyj na innych.

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 17400
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 29
x 928
Podziękował: 31884 razy
Otrzymał podziękowanie: 25603 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 22 gru 2019, 22:30

Co by było gdyby Jezus nas odwiedził?.Tajemnica wigilijnego światła.Marek Taran cz.6.

https://www.youtube.com/watch?v=QAVHf2zE6Cw

Premiera rozpoczęła się 15 godzin temu

Film zrealizowany w ramach
Projektu edukacyjno-społecznego.
Wiedza dla Wszystkich.
0 x



Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 14171
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 984
x 395
Podziękował: 14934 razy
Otrzymał podziękowanie: 21848 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: songo70 » czwartek 23 sty 2020, 00:48

to może wyjaśniać sobowtóry, powtarzanie historii wielokrotnie poprzez wieki..?

https://youtu.be/xncS4iWwVuE
0 x


Jak się nie ma talentu, by napisać książkę to się zostaje krytykiem i wylewa wiadro pomyj na innych.

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 17400
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 29
x 928
Podziękował: 31884 razy
Otrzymał podziękowanie: 25603 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 23 sty 2020, 22:39

„Wissarion" uważa się za nowe wcielenie Jezusa Chrystusa. Do syberyjskiej tajgi przyciągnął już ponad 4000 wyznawców.

Obrazek

Kiedyś był rosyjskim policjantem. Dziś uważa się za nowe wcielenie Jezusa Chrustusa i nazywa siebie „Wissarionem”, czyli „tym, który pochodzi z lasu”. Tym lasem jest syberyjska tajga – Wissarion przyciągnął tam już ponad 4000 wyznawców i wyznawczyń, którzy z czasem stworzyli wspólnotę. Starają się być samowystarczalni, są wegetarianami i nie mają prawa spożywać alkoholu ani palić tytoniu.

Dostępne od 27/12/2019 do 05/03/2020
https://www.arte.tv/pl/videos/086138-06 ... mqQTXpB6bE
0 x



Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 14171
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 984
x 395
Podziękował: 14934 razy
Otrzymał podziękowanie: 21848 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: songo70 » czwartek 06 lut 2020, 20:01

60. CHRYSTUS I JEGO BRAT - CZEGO BRAKUJE W ZNANYM MICIE?

https://youtu.be/IWEsBLYT464
0 x


Jak się nie ma talentu, by napisać książkę to się zostaje krytykiem i wylewa wiadro pomyj na innych.

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 14171
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 984
x 395
Podziękował: 14934 razy
Otrzymał podziękowanie: 21848 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: songo70 » czwartek 27 lut 2020, 21:14

to jest dobre Jezus(fałszywy bóg Jezuitów, nadzorców planety, ich przywódca) a tak na prawdę i pierwotnie Radomir(imię Słowiańskie raduj i pokój)
viewtopic.php?f=10&t=131&p=115102#p115102
0 x


Jak się nie ma talentu, by napisać książkę to się zostaje krytykiem i wylewa wiadro pomyj na innych.

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 14171
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 984
x 395
Podziękował: 14934 razy
Otrzymał podziękowanie: 21848 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: songo70 » poniedziałek 13 kwie 2020, 12:48

JAK UMIERAŁ JEZUS - WEDŁUG PRZEKAZÓW NELL HALINY NOELL


https://youtu.be/GaDzua79yHs
0 x


Jak się nie ma talentu, by napisać książkę to się zostaje krytykiem i wylewa wiadro pomyj na innych.

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 17400
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 29
x 928
Podziękował: 31884 razy
Otrzymał podziękowanie: 25603 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 14 lis 2020, 13:45

O czym milczy historia: Prorok | Radio Katowice, 25.04.19 r.
Nadawane na żywo 25 kwi 2019

https://www.youtube.com/watch?v=KmZokVZuV8I

Radio Katowice

Dziś o proroku. Tajemniczej postaci. Kuzyn Jezusa. Zmarł śmiercią męczeńską. Jego prawdziwa historia zaczęła się po jego śmierci. Zapraszają Agnieszka Strzemińska i Urszula Pawlik.
0 x



Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 14171
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 984
x 395
Podziękował: 14934 razy
Otrzymał podziękowanie: 21848 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: songo70 » sobota 28 lis 2020, 18:35

Cisi posiądą Ziemię - dialog z Jeszuą

https://youtu.be/Tl1hEIcrVOs
1 x


Jak się nie ma talentu, by napisać książkę to się zostaje krytykiem i wylewa wiadro pomyj na innych.

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 17400
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 29
x 928
Podziękował: 31884 razy
Otrzymał podziękowanie: 25603 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 25 gru 2020, 18:11

Jezus i Cudowne Narodziny w Innych Religiach
25 gru 2020

https://www.youtube.com/watch?v=fULbq5QhQxk

Kosmiczne Opowieści

Każdy z nas słyszał o cudownych narodzinach Jezusa. Mało kto z nas słyszał jednak o cudownych narodzinach innych starożytnych postaci. W dzisiejszym odcinku przeanalizujemy historie różnych niezwykłych narodzin, związanych z interwencjami boskich istot.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 17400
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 29
x 928
Podziękował: 31884 razy
Otrzymał podziękowanie: 25603 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 20 sty 2021, 21:29

Historia Jezusa, Życie Żony Jezusa Magdaleny i Jej Historia oraz Ostrzeżenie Dla Polski Na Rok 2025
20 sty 2021

https://www.youtube.com/watch?fbclid=Iw ... e=youtu.be

Marian Mówi Wam

Historia Jezusa, która odbiega od powszechnie znanej, w wielu momentach niezgodna z Pismem Świętym. Historia Jezusa uzupełniona o opis podróży Marii Magdaleny.

Zawiera ostrzeżenie dla Polski na rok 2025.
0 x



Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 14171
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 984
x 395
Podziękował: 14934 razy
Otrzymał podziękowanie: 21848 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: songo70 » środa 10 lut 2021, 18:22

Odnaleziony koptyjski manuskrypt ujawnia nowe zdolności Jezusa i skrywaną tajemnicę Piłata.

https://youtu.be/whwu4vlV5QE
0 x


Jak się nie ma talentu, by napisać książkę to się zostaje krytykiem i wylewa wiadro pomyj na innych.

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 14171
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 984
x 395
Podziękował: 14934 razy
Otrzymał podziękowanie: 21848 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: songo70 » sobota 13 lut 2021, 09:55

ciekawa strona- inna tożsamość Jezusa:
https://line.17qq.com/articles/cnpnlllpv.html
0 x


Jak się nie ma talentu, by napisać książkę to się zostaje krytykiem i wylewa wiadro pomyj na innych.

st.Lukas
Posty: 1
Rejestracja: środa 03 mar 2021, 18:33
x 1
Otrzymał podziękowanie: 2 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: st.Lukas » środa 03 mar 2021, 20:06

Rabini kabalisci twierdza ze Biblia sama w sobie jest nic nie warta bez uzupelnienia czyli 2 ksiag zakazanych katolikom lecz znanych klerowi, biblie nalezy rozumiec na 4 sposoby (nie tylko doslownie) kazdy ma ja zrozumiec samodzielnie ! Chrzescianstwo latwo sie polapac ze jest tym czym inne religie z tym ze np. katolik mysli ze wierzy w 1 a np. muzulmanie twierdza ze to wielobóstwo a czemu ? bo katolik wierzy w 1-3-6 itd. Tak piszac prostym tekstem.
Same nazwy (imiona) z mojego rozumienia kabaly nie maja wielkiego znaczenia lecz pewien "porzadek" i tym sladem lecz rozumiec nalezy iz kabala nie koniecznie musi odnosic sie do judaizmu - oczy szeroko otwarte !!! Wszystkie wierzenia, religie staja sie tym samym w innej formie, osobiscie cos ciagnie mnie w kierunku hindu (i buddy) bo to bardizje otwarta wiedza, lecz czego tam nie moge zrozumiec kabala uzupelnia lecz przykro to wiedziec ze ludzie zwiazani z judaizmem probuja cala wiedze swiata podcignac pod siebie i zmieniac nam historie i rzeczywistosc.

Biblijny problem to jezyk hebrajski i gematria -tlumaczenia z jezyka na jezyk i przeliczenia ? Ja nie traktuje tego powaznie bo tlumaczenia, przeliczenia itd moga zmieniac sens, spis legend, dziejow jakis obraz jak wtedy ludzie zyli lecz nijak sie to ma do chrzescianstwa, liczba boska w kabale to nie "1 " jak kler twierdzi a nawet sam kler ten watykanski twierdzi ze 1 to 3 osoby itd. itd. swietych bostw tez sobie pododawali. Mozna znalezc info o hebrajskiej bibli i wydaje sie byc "troszeczke" inna.
Kabalalisci daja info jak sobie w "glowie" stworzyc taka religie. Prostymi slowami bez obrazy nie moim celem jest razic uczucia religijne lecz to przykre miec swiadomosc manipulacji ludzmi przy uzyciu ich duchowosci. Sam Jezus opisywany w paru kulturach a nawet jego grob w indiach - jak tam twierdza, swiatynie Magdaleny na malcie i poludniowej francji gdzie miala przybyc z ich corka , podobizna Jezusa - najlatwiej bylo zastapic posagi Zeusa na Jezusa i z tad podobizna. Nie wszystko w rzymie jest chrzescianskie. Buddysci Tybetanscy twierdza ze glosil nauki dalekowschodnie - buddyzmu, ( ja sie z tym zgadzam ) wiele drog prowadzi do tybetu jesli chodzi o religie i nie tylko ta jedna, legendy badz rzeczywistosc, zawsze fajnie zerknac do najstarszej obecnie religii swiata i tam tez sporo odpowiedzi nie wierzyc ze to wszystko tych co sobie pewien symbol gwiazda davida nazwali i probuja stac sie pepkiem swiata. Kult saturana ciekawy lecz sam symbol Heksagram ma szerokie znaczenie zydzi calkiem nie tak dawno sobie go "przybrali" i zrobila sie troche podobna historia ja z Swastyka. Biblijny zyciorys Jezusa raczej nie moze byc prawdziwy bo znaczylo by to ze chyba wiekszosc wydarzylo sie zgodnie z wiedza tajemna -kabala, bardziej "ktos" sobie podporzadkowal ludzi wierzacych w niego na podstawie legend, to byl inny czas, miec swiadomosc ze katolicy zabijali swoich braci chrzescian po sformowaniu religii przez pana K. Jezus nie mial szans w tym okresie w tej czesci swiata z religia ktora byla jak dzisiejszy "system polityczny".
1 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6807
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1250
x 350
Podziękował: 12511 razy
Otrzymał podziękowanie: 12821 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: chanell » czwartek 04 mar 2021, 12:07

Witaj na forum st.Lukas :) miło że włączyłeś się do dyskusji . Osobiście też mam podejrzenia iż Jezus pobierał nauki w Tybecie .Podobno są na to dowody. Masz rację co do kabalistów o ile dobrze cię zrozumiałam .Piszesz jakbyś nie był Polakiem ( przepraszam takie odniosłam wrażenie po stylistyce i literach ) ale dobrze kombinujesz ;)
Religie zawsze były i będą zniewoleniem człowieka a wszystko zaczęło się w starożytnym Sumerze .Uważam że mają one jedno źródło i zostały stworzone w jakimś celu ,znanym tylko tym którzy je stworzyli . Zauważ że, podziały religijne tylko tworzą konflikty .Ludzie zabijają się w imieniu Boga co jest niedopuszczalne. W Biblii Bóg kazał Izraelitom zająć tereny Palestyny i wyciąć w pień mieszkańców .To nie mogły być słowa Boga ale kogoś kto się pod niego podszywał. Dla mnie Biblia nie jest wiarygodnym źródłem informacji ,choć pewnie część z nich jest prawdziwa. Jak to mówią ; "W każdej bajce jest część prawdy " .
Żeby zdobyć wiernych ,zastąpiono stare bóstwa ,starych Bogów ,nowymi bo ludzie potrzebują w coś wierzyć . Zapewne wiesz że, nas nawracano ogniem i mieczem aż zostaliśmy całkowicie zniewoleni . Bardzo mnie wkurza gdy mówią że, wiara katolicka to nasze korzenie .Nie ,nie zgadzam się z tym .Słowianie mieli swoje własne wierzenia .

Pozdrawiam i zapraszam do dalszej dyskusji ,również w innych tematach :)
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 17400
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 29
x 928
Podziękował: 31884 razy
Otrzymał podziękowanie: 25603 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 04 mar 2021, 17:00

Kim był Jezus?
1 grudnia 2017/3 Comments/w Aktualności, Ateizm, Bez kategorii, Blogi, Edukacja, Religia, Społeczeństwo Ćwiczenia z ateizmu /przez Alvert Jann

Zwykle pomija się negatywne cechy charakteru, nauczania i działalności Jezusa, a warto na nie zwrócić uwagę. Nie rozstrzygam, czy istniał naprawdę, czy był tylko postacią mitologiczną. Pokazuję Jezusa na podstawie ewangelii, tak jak na przykład na podstawie „Lalki” Prusa można nakreślić sylwetkę Wokulskiego. Zacznę od niezbyt chwalebnej metody wpływania na ludzi, jaką się posługiwał.

I. Straszenie ogniem piekielnym

Jezus wielokrotnie straszył słuchaczy wiecznymi mękami. Z jego słów wyziera wręcz okrucieństwo i sadyzm. Wygląda to na psychiczne znęcanie się nad bliźnimi i nieprzebieranie w środkach, by zyskać wiernych. Straszenie ogniem piekielnym należało do stałego repertuaru nauk Jezusa. Można powiedzieć, że szukał wyznawców strachliwych, łatwowiernych i głupich.

Przykłady: Jezus mówi, że pod koniec świata „pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów” (Mt 13, 40-42). Podobnymi obrazkami wiecznego cierpienia Jezus raczył słuchaczy wielokrotnie.

A oto inny werset z Jezusowego nauczania: „Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu byłoby lepiej uwiązać kamień młyński u szyi i wrzucić go w morze. (…) Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła” (Mk 9,42- 47).

Jasno mówił też Jezus, że większość ludzi pójdzie w ogień piekielny: „Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych” (Mt 22,14). To nie jedyna wypowiedź w tym stylu.

Ktoś może powiedzieć, że to metafory, nie można ich brać dosłownie. Ale nawet jeśli tak, to metafory te wygłaszał Jezus po to, by budzić lęk u słuchaczy. Ponadto biorąc pod uwagę skłonność Jezusa do urojeń, trzeba uznać, że najprawdopodobniej wierzył dosłownie w istnienie ognia piekielnego i piekła pełnego płomieni, gdzie – jak mówił – „ogień nie gaśnie” (Mk 9,48).

Jezus obiecywał też nagrodę: sprawiedliwi mają posiąść niebo. Ale skłonność do straszenie i karania brzmiała niezwykle donośnie i groźnie. Jezus nie złagodził prymitywnej maniery rzucania gróźb, wyzierającej z ksiąg Starego Testamentu.

Ewangelie i postać Jezusa w głównej chyba mierze odpowiadają za powszechne w chrześcijaństwie straszenie wiecznymi mękami w piekle. W tym duchu w średniowieczu większość teologów i świętych głosiła, że tylko nieliczni chrześcijanie zostaną zbawieni. Już św. Augustyn, wybitny autorytet teologiczny, stwierdzał, że „niewielu jest zbawionych w porównaniu z tymi, którzy będą potępieni”. Podobnie twierdził na przykład św. Anzelm, także wybitny teolog: „niewielu jest tych, którzy są zbawieni”. Dziś teolodzy na ogół starają się złagodzić kościelne nauczanie, „teologię strachu” zastąpić „teologią miłości”. Zamiast straszyć, starają się ugłaskiwać wiernych. Nie idzie im łatwo, bo straszących piekłem nie brakuje.

Zapytałem moją znajomą, niepokorną teolożkę Celestynę, co sądzić o tych teologicznych kontrowersjach? Odpowiedziała bez wahania: Olewać do parteru!

II. Urojenia

Według ewangelii Jezus głosił, podobnie jak wielu nawiedzonych kaznodziejów i założycieli sekt, że otrzymał szczególną misję od Boga. Powtarzał wielokrotnie, że posłał go Bóg i niedwuznacznie sugerował, że jest istotą boską: „Ja bowiem od Boga wyszedłem i przychodzę. Nie wyszedłem od siebie, lecz On Mnie posłał”. „Z nieba zstąpiłem nie po to, aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał” (J 8,38-42). To podręcznikowy przykład urojeń.

Psychiatria o urojeniach: „Urojenia to zaburzenia myślenia, czyli przekonanie chorego o istnieniu rzeczy, zjawisk czy wydarzeń wokół niego, które naprawdę nie istnieją. Pewne zdarzenia mogą co prawda mieć miejsce, ale chory nadaje im nieadekwatne znaczenie, nadbudowuje wokół nich chorobowe treści, tzw. system urojeń. (…) nie daje on sobie wyjaśnić, wytłumaczyć, że to, co myśli, nie ma miejsca w rzeczywistości, nie dzieje się naprawdę. Pacjent jest głęboko przekonany o prawdziwości swoich urojeń (…). Zaburzenia urojeniowe charakteryzuje długotrwały i nawrotowy charakter oraz pewna ‚uporczywość’, ciągłość objawów, stąd też ich nazwa: uporczywe zaburzenia urojeniowe.

Zazwyczaj rozwijają się u osób w średnim wieku, najczęściej pomiędzy 35. a 45. rokiem życia. Szacuje się, że dotyczą około 0,05% populacji, chociaż wielu profesjonalistów uważa, że jest to wynik zaniżony, ponieważ część chorych nie podejmuje leczenia”. Zaburzenia urojeniowe nie są, jak widać, rzadkością. Np. w Polsce mieszka około 30 mln. osób dorosłych, daje to ok.15 tys. osób z uporczywymi zaburzeniami urojeniowymi. Nie ma powodu sądzić, że wśród Żydów w czasach Jezusa odsetek ten był mniejszy.

Zazwyczaj zaburzeniom urojeniowym „nie towarzyszą zaburzenia struktury osobowości i intelektu. Również zachowanie i funkcjonowanie społeczne danej osoby w obszarach życia niezwiązanych z urojeniami mogą być niezaburzone i dezintegrować jej codzienne życie dopiero w rozwijającym się procesie chorobowym lub okresie jego nasilenia” (link na końcu).

W przypadku Jezusa mamy do czynienia z zaawansowanym procesem chorobowym, dezintegrującym jego dotychczasowe życie. Jezus opuścił swój dom rodzinny, udał się do Jerozolimy, zaczął głosić, że został posłany przez Boga z wielką misją i jest istotą boską. Nie wrócił do swoich wcześniejszych zajęć. Zaburzenia nie miały charakteru incydentalnego, tylko trwały.

Nie jest chorobą urojeniową wiara w boga czy w cuda, o ile wierzenia te mieszczą się w przyjętych w danym społeczeństwie ramach i nie pociągają za sobą drastycznych zmian w sposobie życia. Natomiast jeśli ktoś wśród żydów w czasach Jezusa czy obecnie gdziekolwiek nabierze głębokiego przekonania, że jest mesjaszem zapowiedzianym w Biblii, albo istotą boską, która zstąpiła z niebios – to mamy do czynienia z ewidentnym urojeniowym zaburzeniem myślenia. Jeżeli osoba ta zacznie „nauczać” o swej misji, podporządkowując temu swoje życie, świadczy to o głębokiej i ciężkiej chorobie urojeniowej.

W psychiatrii wyróżnia się urojenia wielkościowe (megalomańskie): to bezpodstawne przekonanie, że jest się kimś wielkim, że odgrywa się wielką rolę w świecie itp. Urojenia wielkościowe mogą mieć charakter religijny i objawiać się przekonaniem, że jest się bogiem, mesjaszem, prorokiem, aniołem, matką boską itp.

A teraz wyobraźcie sobie, że wasz znajomy zaczyna opowiadać, że zstąpił z nieba, bo Bóg powierzył mu wielką misję do spełnienia. Znajomy porzucił pracę i zaczął nauczać pod kościołami. Co pomyślicie? Że zwariował. Tak samo pomyślało wielu żydów, a nawet najbliższa rodzina Jezusa.

O traktowaniu Jezusa jako kogoś niespełna rozumu powiem za chwilę, najpierw przyjrzyjmy się bliżej jego urojeniom.

Urojenia Jezusa: Urojenia, których doświadczał Jezus, wyrastały z wierzeń zawartych w księgach Starego Testamentu. Można powiedzieć, że księgi dostarczyły materiału, z którego Jezus utkał swoje imaginacje, swoją tożsamość, wyobrażenie o tym, kim jest.

Jak czytamy w ewangeliach, Jezus wyobrażał sobie, że jest wspaniałą postacią pojawiającą się w proroctwach Starego Testamentu, którą w czasach Jezusa żydzi nazywali najczęściej mesjaszem, tj. chrystusem (mesjasz to słowo hebrajskie, jego dokładnym greckim odpowiednikiem jest słowo chrystus). Mesjasz miał z woli Boga odbudować królestwo Izraela i ustanowić wieczne królestwo boże pod swoim panowaniem. W proroctwach owego wybawiciela różnie nazywano i przedstawiano za pomocą poetyckich alegorii i obrazów.

Wielki prorok Daniel nazywał mesjasza Synem Człowieczym (w znaczeniu syna bożego wcielonego w postać człowieka). Jezus utożsamił się z tą postacią i często nazywał siebie właśnie „synem człowieczym”. W halucynacjach proroka Daniela mamy następującą wizję: „a oto na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy. Podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzają Go przed Niego. Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie” (Dn 7,13-14). W księgach Izajasza Bóg mówi: „Ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi” (Iz 49,6).

Według starotestamentowych proroctw mesjasz ma doznać najpierw wielkich cierpień, by następnie z pomocą Boga zwyciężyć. „Wola Pańska spełni się przez Niego” (Iz 53,1-12). Jest to niewątpliwie alegoria cierpień doświadczanych przez Izraelitów i ich nadziei na wspaniałą przyszłość.

Jezus wyobrażał sobie, że jest istotą boską wcieloną w ludzką postać. Stawiał się wyżej niż Abraham, Mojżesz i prorocy. Ci bowiem mieli być wybrani przez Boga do wielkich zadań, ale byli tylko ludźmi. Natomiast Jezus wielokrotnie dawał słuchaczom do zrozumienia, że jest istotą boską, bogiem-synem. Wręcz utożsamiał się z Bogiem: „Ja i Ojciec to jedno” – miał powiedzieć podczas jednej z awantur (J 10,30).

Jezus kilkakrotnie mówił, czego to dokona w roli mesjasza/syna człowieczego. Są to wizje zaczerpnięte ze starotestamentowych proroctw. Np. do apostołów powiedział: „Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi, i wtedy odda każdemu według jego postępowania”, czyli osądzi ludzi. Przyjście w chwale przedstawiał Jezus groźnie, w duchu starotestamentowych proroctw: „słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku; gwiazdy zaczną padać z nieba i moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wówczas ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego, i wtedy będą narzekać wszystkie narody ziemi”. Straszył Jezus, jak zwykle, ogniem piekielnym i wiecznymi mękami. Porównał czekający ludzi sąd do ukarania Sodomy przez Boga, kiedy to – jak powiedział – „spadł z nieba deszcz ognia i siarki i wygubił wszystkich; tak samo będzie w dniu, kiedy Syn Człowieczy się objawi”. Ujawniają się tu sadystyczne cechy Jezusa, często pomijane dziś w kościelnym nauczaniu, bo ukazują go jako okrutnika (Mt 16,27; 24,29-30; 25,31-46; Łk 17,29-30).

Z ewangelii wyraźnie wynika, że wydarzenia te mają nastąpić niebawem, chociaż Jezus mówił, że daty nie zna nikt poza Bogiem.

Poniżej zamieszczam wizję powrotu Jezusa w chwale, krążącą po tradycjonalistycznych portalach katolickich.

koniec_swiata-684x310

Jezusa brano za szaleńca: Jezus zdobywał słuchaczy i wiernych, ale dość często uznawano, że jest niespełna rozumu. Nawet najbliższa rodzina, łącznie z matką, nie bez powodu skłonna była tak go widzieć. W ewangelii św. Marka mamy następującą ciekawą scenę.

Oto Jezus naucza w otoczeniu tłumu: „Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: <Odszedł od zmysłów>. (…) Tymczasem nadeszła Jego Matka i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. Właśnie tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: <Oto Twoja Matka i bracia na dworze pytają się o Ciebie>”. Jezus nie posłuchał dobrych rad rodziny i nie zaprzestał nauczania (Mk 3,21-35).

W ewangeliach jest sporo wzmianek świadczących, że nie chciano uwierzyć w boskie posłannictwo Jezusa. Sądzono, że oszalał, bluźni, lub że opętały go złe duchy. Kilkakrotnie go przeganiano, a nawet chciano zabić. W rodzinnym Nazarecie „wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić. On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się” (Łk 4,29-30).

Podsumujmy: Kim był Jezus? Nie brak publikacji, w których twierdzi się, że Jezus nie istniał. Dużo bardziej prawdopodobne, że był nawiedzonym kaznodzieją, który zdołał zgromadzić grono wiernych. W opowieściach zwolenników i ewangelistów został całkowicie zmitologizowany. Ewangelie zawierają przypuszczalnie łut prawdy, chociaż zatopionej w powodzi fantastycznych opowieści.

Postać Jezusa, nakreślona w ewangeliach, odpowiada popularnemu dziś pojęciu guru. Można powiedzieć, że Jezus był samozwańczym nauczycielem wiary religijnej, kaznodzieją, guru, który uroił sobie, że jest boską postacią w ludzkiej skórze i ma do spełnienia wielką misję. Guru Jezus okazał się na tyle skuteczny w nauczaniu, że wzbudził obawy kapłanów, którzy być może doprowadzili do jego skazania na śmierć.

Działalność Jezusa musiała mieć jednak dość skromne rozmiary, skoro nie została odnotowana w źródłach historycznych pochodzących bezpośrednio z tamtego okresu. Np. nie wspomina o nim Filon z Aleksandrii, żydowski teolog żyjący dokładnie w czasach Jezusa (ok. 10 r. przed n.e. – 50 r. n.e.), autor wielu zachowanych dzieł, dobrze znający sytuację panującą w Jerozolimie, gdzie miał rodzinę i gdzie bywał. Natomiast ewangelie powstały kilkadziesiąt lat po śmierci Jezusa. Podobnie znana szeroko notatka o Jezusie w dziele żydowskiego polityka i historyka Józefa Flawiusza (urodził się on kilka lat po śmierci Jezusa, a o dziejach Izraela zaczął pisać po 70 r.n.e). Ta niewielka notatka jest bez wątpienia albo w całości fałszerstwem, tzn. została wpisana znacznie później przez kopistów, albo co najmniej poddawana była poważnym przeróbkom. Nie ma też w niej nic o tym, co robił i co mówił Jezus.

Nie ulega wątpliwości, że dopiero z czasem apostołowie i ewangeliści upowszechnili szerzej wiarę w boską misję Jezusa. W szczególności za sprawą św. Pawła, który był zhellenizowanym żydem, kult Jezusa nabrał charakteru uniwersalnego.

III. Rys totalitarny

To, co głosił Jezus, jest doskonałym przykładem totalitarnej ideologii. W ideologii tej wódz, religijny przywódca, założyciel sekty, guru, bóg w ludzkiej skórze, w imię najwyższych racji rości sobie prawo do pełnej władzy nad umysłami i postępowaniem ludzi. Nie kto inny tylko Jezus głosił: Znam prawdę najwyższą, przysłał mnie Bóg, musicie we mnie wierzyć, musicie być mi posłuszni w myślach i uczynkach. Jeśli nie, będziecie odtrąceni i srodze ukarani, skazani na wieczne męki. Ideałem totalitaryzmu jest całkowite panowanie nad umysłami i postępowaniem ludzi. Idee, które głosił Jezus, przyznawały mu taką władzę.

Przyjrzyjmy się temu nieco bliżej.

1. „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca (tj. do Boga) inaczej jak tylko przeze Mnie”. „A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca ” (J 14,6,24). Podobnych wypowiedzi Jezusa można by przytoczyć więcej.

Jezus głosił, że posiada najwyższą prawdę, która pochodzi od Boga, oraz ma monopol na ekspediowanie ludzi do nieba lub karanie wiecznymi mękami. Był przekonany, że jest boską postacią, synem Boga, a na ziemię posłał go Bóg z wielką misją zbawienia i wymierzenia sprawiedliwości. Z ewangelii wynika, że w te urojenia wierzył bardzo głęboko.

2. Jezus wymagał całkowitego posłuszeństwa, strasząc niepokornych ogniem piekielnym. Utożsamiał posłuszeństwo sobie z posłuszeństwem Bogu, miłość do niego z miłością do Boga, a Bogu należy się najwyższe posłuszeństwo i miłość. Wymóg najwyższego posłuszeństwa wyrażał za pomocą rożnych aforyzmów i przypowieści:

„Kto miłuje ojca albo matkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien; i kto miłuje syna albo córkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien” (Mt 10,37).

„Jeśli kto przychodzi do mnie, a nie ma w nienawiści ojca swego i matki, i żony, i dzieci, i braci, i sióstr, a nawet życia swego, nie może być uczniem moim” (Łk 14,26).

Do słuchaczy Jezus powiedział: „Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem” (Łk 14,33). Jak widać, Jezus głosił ideę tworzenia wspólnoty podległej wodzowi absolutnie.

Jak ambitny polityk o totalitarnych zapędach Jezus mówi: „kto nie jest ze mną jest przeciwko mnie” (Mt.12,30).

Teolodzy próbują wyjaśniać, że aforyzmy o nienawiści do rodziny, to metafory. Ale metafory mają coś przekazywać. Nie da się w tym wypadku odwrócić kota ogonem, Jezus mówił, że posłuszeństwo i miłość do niego jest ważniejsze niż rodzina. To w totalitarnych ideologiach posłuszeństwo i miłość do wodza/guru stoją ponad wszystkim.

3. Totalitarne ideologie zawierają obietnicę budowy doskonałego świata dla swoich i unicestwienia obcych. A co głosił Jezus? Mówił, że z woli Boga ustanowi niebiańskie królestwo boże, w którym sprawiedliwi będą żyć szczęśliwie. Niewierni zostaną srodze ukarani. Jezus obiecywał, że strąci ich do piekła. Są to idee zaczerpnięte ze Starego Testamentu.

Jezus mówił o świecie nadprzyrodzonym, ale jego wizje zawierały charakterystyczną dla ideologii totalitarnych nadzieję na życie wolne od dotychczasowej udręki, na przywrócenie sprawiedliwości, na ukaranie niesprawiedliwych. Apostoł św. Piotr, uczeń Jezusa, pisał do wiernych: „Oczekujemy jednak, według obietnicy, nowego nieba i nowej ziemi, w których będzie mieszkała sprawiedliwość” (2 P 3,13). Nadzieje niebiańskie i ziemskie mieszają się ze sobą.

W wizjach Jezus widzi siebie w roli wszechpotężnej istoty, demiurga tworzącego nową rzeczywistość i mającego totalną władzę nad ludźmi. Wygląda to następująco: „Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody”. Do jednych powie: „weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata!”. A do drugich: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! (…). I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego ” (Mt 25,31-46).

Moja dobra znajoma, niepokorna teolożka Celestyna powiedziała, że bardziej podobają się jej bajki o smoku wawelskim.

IV. Dwa słowa na zakończenie

1. Jezus nie tylko straszył ogniem piekielnym. Wygłaszał także znane wzniosłe moralne maksymy, mówiące o miłości bliźniego, łagodzące okrutną moralność Starego Testamentu: „Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb! A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi!”. „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują” (Mt 5,38-39,44). W ślad za tym św. Paweł pisał do wiernych: „Nie daj się zwyciężyć złu, lecz zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12,21).

Jak widać, nauki moralne Jezusa charakteryzują się krańcową zmiennością nastroju. Jezus wygłasza wielkie słowa o miłości, by za chwilę stawiać siebie w roli kata, który będzie wykonywał okrutne wyroki boże. Sprawia wrażenie jakby raz ludzi kochał, a za chwilę nienawidził. Osobiście miałbym większe zaufanie do kogoś, kto nie głosi maksymalistycznych zasad moralnych o miłowaniu nieprzyjaciół, nadstawianiu policzka i zwyciężaniu zła dobrem, ale też nie straszy ludzi na każdym kroku piekłem i wiecznymi mękami.

I coś jeszcze trzeba powiedzieć: Nie zasługuje na uznanie taka miłość bliźniego i taki moralizator, który grozi strąceniem wszystkich niewierzących w niego w ogień piekielny.

2. Biblijne proroctwa nie spełniły się. Jezus, ani żaden inny mesjasz, nie odbudował królestwa Izraelitów pod swoim panowaniem. Dzisiejsze państwo izraelskie nie powstało z mocy mesjasza, tylko w wyniku działalności ruchu syjonistycznego. Religijni Żydzi nie uważają, że spełniło się biblijne proroctwo o królestwie Izraela. Zaś niektóre skrajne odłamy judaistycznych ortodoksów nie uznają obecnego państwa izraelskiego i wręcz odnoszą się doń wrogo.

Nie nastąpiło też zapowiedziane w proroctwach Jezusa zmartwychwstanie wszystkich ludzi, sąd ostateczny i „koniec świata”. Żaden boski mesjasz nie pojawił się w chwale, nie wymierzył sprawiedliwości niewiernym i nie ustanowił niebiańskiego królestwa bożego.

Z wypowiedzi Jezusa wynikało, że sąd ostateczny może nastąpić dość szybko. Pierwsze pokolenia chrześcijan spodziewały się, że może nadejść za ich życia. A tu upłynęło prawie dwa tysiące lat i nic.

Głęboko religijni żydzi, chrześcijanie, Kościół katolicki, ciągle czekają. Wiarę w nadejście sądu ostatecznego, zmartwychwstanie wszystkich ludzi i koniec obecnego świata eksponuje bardzo Katechizm Kościoła katolickiego (KKK 992-1050). Także w szkolnych podręcznikach religii poświęca się temu tematowi sporo miejsca (można mieć nadzieję, że młodzież odnosi się do tych nauk z należnym poczuciem humoru).

Wbrew pozorom, Kościół katolicki nie bardzo różni się pod względem oczekiwania sądu ostatecznego od świadków Jehowy. Świadkowie Jehowy próbowali kilkakrotnie przewidzieć „koniec świata”, ustalając datę na podstawie Biblii. Wobec niepowodzeń, mówią dziś tak samo jak teolodzy katoliccy, że tylko Bóg to wie. Pod tym względem różnica między świadkami Jehowy a Kościołem katolickim dziś nie istnieje. – Alvert Jann

…………………………………………………………………………..

Alvert Jann: Blog „Ćwiczenia z ateizmu” – http://polskiateista.pl/aktualnosci/blo ... z-ateizmu/: Zapraszam licealistów, studentów i wszystkich zainteresowanych na ćwiczenia z ateizmu. Co miesiąc <pierwszego>, czasami częściej, będę zamieszczał krótki tekst, poważny ale pisany z odrobiną luzu. Nie widzę siebie w roli mentora czy wykładowcy, mam na myśli wspólne zastanawianie się. – Nauka nie wyjaśnia wszystkiego, religia nic nie wyjaśnia.

Na blogu znajduje się w tej chwili 55 artykułów, m.in.:

„Kim jest Bóg?” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizm ... ligii-bog/

„Co zamiast religii?” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizm ... t-religii/

„Przenośnie w Biblii: 12 przykładów” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizm ... rzykladow/

costume mini-15816_960_720

……………………………………………………………………………………………….

Linki do cytowanych publikacji

„Zaburzenia urojeniowe” – https://psychiatria.mp.pl/choroby/73534 ... urojeniowe

Stary i Nowy Testament cytuję za Biblią Tysiąclecia (wydawnictwo Pallottinum) – http://biblia.deon.pl/

……………………………………………………………………………………………………



Słowa kluczowe: absurd, Alvert Jann, antyklerykalizm, ateizm, bóg, Jezus, klerykalizm, kościół katolicki, religia, teologia
Udostępnij ten wpis

http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/kim-byl-jezus/
1 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6807
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1250
x 350
Podziękował: 12511 razy
Otrzymał podziękowanie: 12821 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: chanell » piątek 05 mar 2021, 00:34

Ciekawa analiza ale moim zdaniem trzeba wziąć pod uwagę to, że ewangelie były spisywane wiele lat później ( chyba nawet wieków ) Na 100% były przekłamania ,nadinterpretacje i bujna wyobraźnia spisujących .
Do końca nie wiadomo czy aby Jezus na pewno to powiedział a tego autor analizy chyba nie wziął pod uwagę .Warto jednak zastanowić się nad tą analizą ;)
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 17400
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 29
x 928
Podziękował: 31884 razy
Otrzymał podziękowanie: 25603 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 14 mar 2021, 16:39

Żywot Jezusa

Obrazek

Vie de Jesus
Prawie 150 lat temu E. Renan opublikował książkę pt. Vie de Jesus, w której zawarł przełomowe i wciąż żywe idee odnośnie życia i działalności Jezusa. Choć jak w wielu innych przypadkach spotkał się on z ostrą krytyką Kościoła, stał się pionierem tego na czym wyrósł Kod Leonarda da Vinci i inne dzieła. Doszedł on m.in. do wniosku, iż Jezus nie był synem Boga, a Biblia nie jest tym, za co uważa ją (raczej oficjalnie głosi) Kościół.
„Kod Leonarda Da Vinci”, który swą popularność opierał na rzekomych „domysłach” odnośnie życia Jezusa, nie był pierwszym przypadkiem, kiedy chrześcijańskim światem wstrząsnęło dzieło kinowe czy literackie. O życiu Jezusa wiadomo oczywiście niewiele, co sprzyja powstawaniu kontrowersji. Trwające kilka sekund sceny „Ostatniego kuszenia Chrystusa” Martina Scorsese ożywiły hipotezę, jakoby Jezus poślubił Marię Magdalenę. Film wywołał falę gniewu w niektórych środowiskach. Joseph Reilly opisał ów film jako „celowy atak na chrześcijaństwo”, zaś James Dobson przypominał, iż „nie szydzi się z Boga” dodając, że film to herezja. W. Dafoe jako Jezus w "Ostatnim kuszeniu Chrystusa". Film wywołał skandal obyczajowy i nie był wyświetlany w niektórych krajach. Nawet w Polsce wciąż dostępny jest tylko na DVD lub przez sieć. Powstaje pytanie, czy tak pozornie potężna instytucja jak Kościół nie ośmiesza się bojąc się krytyki i dyskusji w spojrzeniu na sprawę życia Jezusa. Kościół nie zamierza jednak przyznać się do błędów, i zmieniać swego oblicze na takie, które nie przypomina uroczej twarzy o. Rydzyka.
Ale w tym przypadku kontrowersje nie zaczęły się w 1988 r., ale kilkadziesiąt lat wcześniej – wraz z publikacją książki, na której podstawie powstał film, co miało miejsce w 1951 roku. Doprowadziły one nawet do obłożenia ekskomuniką jej autora, Nikosa Kazantzakisa, przez Grecki Kościół Prawosławny. Książka umieszczona została w Indeksie Ksiąg Zakazanych, zaś grupy protestanckich fundamentalistów z USA wnioskowały nawet o wycofanie jej z bibliotek. Podobne zabiegi przyczyniły się tylko do zwiększenia zainteresowania pozycją.
Niemalże sto lat temu kod da Vinci’ego miał swego niefikcyjnego poprzednika. Była to książka nie tylko kontrowersyjna, ale i równocześnie bestsellerowa. Dzieło Ernesta Renana zatytułowane „Vie de Jesus” opublikowane w 1863 roku sprzedawało się w ilości 5000 kopii tygodniowo. Oczywiście rynek książkowy był wówczas mniejszy, ale nawet dziś sprzedanie 5000 sztuk tygodniowo jest sukcesem każdego autora.
W niemal pół roku sprzedano 60.000 egzemplarzy. W ciągu 20 lat ukazały się nie mniej niż 23 edycje książki.
„ Vie de Jesus” ma także kolejną wspólną cechę z „Kodem Da Vinciego”. W okresie między 1863 a 1864 powstało ponad 300 książek i broszur, w których udowadniano jej herezję i pomyłki. Nie przeszkodziło to w kolejnych edycjach. W sumie „ Vie …” ukazało się w 45 krajach, z czego ostatnia edycja pochodzi z 2005 roku. Tak jak w wielu podobnych przypadkach, środowiska chrześcijańskie ostro atakowały Renana, przy czym wiele z tych ataków miało charakter osobisty. Podobnie jak w przypadku „Kodu…”, książką zainteresował się Watykan, którego ówczesna głowa, Pius IX, nazwał Renana „heretykiem Europy”. Inni określali go jako współczesnego Judasza.
Choć Renan stał się jednym z czołowych i najbardziej zajadłych krytyków Kościoła, sam w młodości zamierzał zostać kapłanem i studiował na jednej z paryskich uczelni. Ale to, co miało przygotować go do posługi, stało się przyczyną jego krytyki katolicyzmu. Kiedy Renan zaczął studiować hebrajski, dowiedział się m.in. że druga część „Księgi Izajasza” różni się od pierwszej nie tylko stylem, ale i wiekiem, że Pięcioksiąg wcale nie wywodzi się z czasów Mojżesza, zaś „Księga Daniela” została spisana całe wieki po opisanych w niej wydarzeniach. Innymi słowy – wszystko nie było tym, za co figurowało.
On sam czuł się rozczarowany faktem, że niewiele osób podziela jego zdanie. Zdecydował się on zatem zostać nauczycielem z misją przekazania światu, kim według niego był naprawdę Chrystus.
Dziś to wszystko wydaje się już mniej kontrowersyjne, ale podstawy tego położył właśnie Renan. Nie akceptując dogmatu o boskości Jezusa, w „ Vie …” udowadniał on, iż historia Jezusa spisana została tak, jak historia żywota innych ludzi, zaś sama „Biblia” powinna być poddawana takiej samej krytycznej ocenie, jak inne historyczne dokumenty.
Zepchnięciu Jezusa z piedestału towarzyszył efekt uboczny. Swym dziełem Renan położył podstawy do wszelkich spekulacji i analiz. Dzisiejsza debata o małżeństwie Jezusa i jego możliwych potomkach bierze swój początek od Renana. Jego inicjatywa zapowiadała powstanie setek innych książek, zajmujących się tak nieistotnymi dla niektórych szczegółami jak np. zastawa użyta do Ostatniej Wieczerzy.
„ Vie de Jesus” – „Żywot Jezusa”, jest zatem odpowiednim tytułem do rozpoczęcia dyskusji na temat dziesiątek drobnych szczegółów z życia człowieka, którego historię opisują ewangelie. Nie był to jednak pierwszy wyraz twierdzeń Renana, bowiem w rzeczywistości były one dobrze znane, zaś sama książka uważana była za kolejny stopień na drodze do obalenia boskości Chrystusa.
Kiedy pojawiło się wolne stanowisko w katedrze hebrajskiego i chaldejskiego w College de France, Renan zgłosił swą kandydaturę. Prawdopodobieństwo, iż uzyska posadę było niewielkie i wiedział on, że wywoła z pewnością kontrowersje. Wkrótce potem wziął udział wytypowany na członka archeologicznej misji w Syrii, co jednocześnie dało władzom więcej czasu na rozwiązanie tego problemu i znalezienie „dogodniejszego” kandydata.
W czasie pobytu tam, wraz z pomocą swej siostry, która także brała udział w wyprawie, Renan nakreślił pierwsze szkice „Żywota…”. Niestety jego pomocnica niebawem zmarła.
Po powrocie do Francji stanowisko wciąż pozostało nieobsadzone i bez przeszkód powierzone zostało wówczas Renanowi. Jego wstępne przemówienie można określić jako co najmniej kontrowersyjne. Szczyt tego przypadł na stwierdzenie, iż Jezus to „człowiek tak wielki, iż […] nie powinienem nie zgadzać się z tymi, którzy zdumieni niezwykłym charakterem zapoczątkowanego przez niego ruchu nazywają go Bogiem”.
Kręgi chrześcijańskie były do tego stopnia oburzone, iż zażądały reakcji w tej sprawie i cztery dni później Renan został zawieszony w swych obowiązkach, choć pensji mu nie wstrzymano. Po Wielkiej Rewolucji Francuskiej nastąpiło wyraźne oddzielenie Kościoła od państwa i wydawało się, że Renan testuje ten system do granic wytrzymałości.
Późniejsza publikacja „ Vie …” nie pomogła mu wcale w powrocie na stanowisko, choć ministerstwo zaoferowało mu posadę w Bibliotheque Imperiale, którą oczywiście odrzucił.
Jednak mimo kontrowersji tysiące czytelników entuzjastycznie przyjęło „Żywot Jezusa” nie uważając zawartego tam stanowiska jako negatywnego. Książka mówiła bowiem wprost, iż Jezus nie mógł być i nie był synem Boga, ale oświeconym człowiekiem, jednym z nas, który dokonał czegoś, co dla innych było wówczas niewyobrażalne.
Sukces „ Vie …” znalazł wyraz w licznych późniejszych publikacjach omawiających związane z nim aspekty. Trzy lata później Renan opublikował „Apostołów”, po których nadszedł czas m.in. na „Ewangelię i drugą generację chrześcijan”, „Antychrysta” oraz książkę pt. „Marek Aureliusz a Kościół chrześcijański”. Przypominało to serię publikacji związanych z wydaniem „Świętego Graala. Świętej Krwii”. W pewnym sensie ten sam los czekał Dana Browna, którego inne powieści także stały się bestsellerami, choć tematycznie odbiegały od „Kodu Leonarda da Vinci”.
To, o czym mówił Renan, nie było jednak unikatem w skali światowej ani też pierwszym przypadkiem poszukiwania przez ortodoksyjnych chrześcijan zemsty na książce i jej autorze. Reakcja była co najmniej taka sama, jak w przypadku „Das Leben Jesu” – książki Davida Friedricha Straussa wydanej trzy dekady wcześniej.
W swym dziele z 1835 roku niemiecki teolog zawarł twierdzenie, jakoby zjawiska nadnaturalne, a w szczególności cuda dokonywane przez Jesusa były zwykłymi mitami. Jednak podczas, gdy Strauss uznał Jezusa za postać legendarną, Renan stwierdził, iż analiza źródeł biblijnych i świeckich wskazuje, że człowiek ten istniał w rzeczywistości i dzięki swym naukom przyciągnął rzesze zwolenników. Z powodu religijnego ferworu, jaki z nich wyniknął, został ukrzyżowany. To właśnie dlatego nie Strauss a Renan odpowiada za 150 lat spekulacji na temat życia Jezusa.
Ale to jeden wyjątkowy szczegół stał się punktem zainteresowania „Świętego Graala…”, „Ostatniego kuszenia Chrystusa” oraz „Kodu Leonarda da Vinci”. Chodzi o możliwość zawarcia małżeństwa między Jezusem i Marią Magdaleną oraz wynikłe z niego potomstwo.
Oba te twierdzenia nie znajdują poparcia w źródłach biblijnych czy historycznych i stąd wynika przyczyna tego, dlaczego „luki” w życiu Jezusa stały się tematem niekończących się spekulacji, na bazie których powstały liczne dzieła dotykające nawet najmniejszych szczegółów.
Renan rzeczywiście odpowiada za trwającą obsesję na punkcie Jezusa. Każda logicznie myśląca osoba mogłaby uznać, że jeśli Jezus nie jest już Synem boga, to może zostać w znacznym stopniu podważona jego rola w historii. Na drugi plan odchodzi to, czy był żonaty i miał potomstwo. Renan uważał jednak, że choć Chrystus nie był Synem Bożym, wciąż powinniśmy badać jego żywot. Jego podejście mówiące „jest człowiekiem, ale powinniśmy nadal badać jego i jego życie” otworzyło wrota do powstania takich książek jak „Kod...”.
Jako naukowiec Renan został zapamiętany dzięki swym dwóm głównym argumentom. Zakładają one, iż Nowy Testament nie jest wiarygodnym źródłem, gdyż został stworzony przez ludzi, zaś formowanie się religii chrześcijańskiej zrozumieć można lepiej poprzez badania z uwzględnieniem czynników socjologicznych, lingwistycznych oraz psychologicznych. Oba argumenty zostały zaakceptowane i przyjęte przez większość świeckich naukowców. Jasne stało się także, iż książka Renana wpłynęła znacznie na współczesne badania nad Biblią.
Choć wielu uznało jego „liberalne” podejście za oczekiwany świeży powiew w studiach nad „Biblią”, należy podkreślić, iż nie oparł on go na swym własnym dogmacie. Wynikały one raczej z faktu, iż nie istnieją żadne dowody mogące poprzeć fakt, iż Jezus był Synem Boga, zrodzonym z dziewicy. Uznał także, iż ewangeliczne „cuda to rzeczy, które nigdy nie miały miejsca i których Jezus nigdy nie dokonał”. W skrócie – Jezus nie był synem Boga, a cuda nie miały miejsca. Dziś podobne podejście powszechne jest wśród wielu sceptyków.
Rozważmy dla przykładu wskrzeszenie Łazarza. Renan twierdzi, iż było to zaplanowane posunięcie mogące mieć na celu podniesienie statusu Jezusa w oczach społeczeństwa. Może być to przypuszczenie tylko po części prawdziwe, bowiem wskrzeszenie Łazarza, według biblijnej chronologii, nastąpiło na kilka dni przed ukrzyżowaniem. Jeśli ktoś wymyślił tą historię, to jeden z uczniów Jezusa, ale po jego śmierci. Za jego życia nie było zbyt wiele czasu na to, by incydent ten stał się przyczyną jego popularności.
Wskrzeszenie osoby zmarłej wydaje się rzeczywiście niezwykłe, jeśli weźmiemy je dosłownie. Powstaje pytanie, czy powinniśmy to tak odczytywać. Bez zagłębiania się w szczegóły, zdaje się raczej, że był to pierwszy z serii dokładnych zabiegów, w których oryginalna opowieść została w znaczny sposób zniekształcona. Dziś, kiedy pod ręką mamy materiały apokryficzne, a także lepiej rozumiemy kulty, które konkurowały wówczas z chrześcijaństwem, powiedzieć możemy, że „wskrzeszenie Łazarza” było raczej ceremonią inicjacyjną dokonywaną przez Jezusa i w której główną rolę spełniał Łazarz. Dziś ten scenariusz nie przyciąga już jednak zbytniej uwagi, gdyż wielu uczonych zaakceptowało dogmat, iż grupa Jezusa otwarta była dla wszystkich, a inicjacja nie była wymagana. Jednak wraz z pojawianiem się nowych apokryficznych materiałów aspekt inicjacji wśród uczniów Jezusa zdaje się zyskiwać na znaczeniu.
Znacznie ważniejsze wydaje się tu być jednak to, czy Jezus mógł dokonywać cudów i czy one w ogóle istnieją. Udowadnia ono, iż Biblia poddawana była zabiegom edycyjnym a jej oryginalna zawartość została znacznie zniekształcona. Oznaczało to również, iż na podstawie oryginału stworzono coś zupełnie nowego, o nowym znaczeniu, ale odbiegające daleko od pierwotnej zawartości.
Entuzjastów „Kodu Leonarda da Vinci” zainteresuje fakt, iż Renan uważał zmartwychwstanie Jezusa za halucynację, której doświadczyła Maria Magdalena i którą za prawdziwą uznali uczniowie, co zarazem spowodowało nadanie Jezusowi mitologicznego statusu. Mówiąc krótko, dla Renana za całe zamieszanie związane z powrotem Jezusa zza grobu, odpowiedzialna była Maria Magdalena. Niedawne badania i odkrycia wskazują, iż oryginalne ewangelie kończą się na scenie ukrzyżowania. Ich dalszy ciąg, jak zmartwychwstanie i spotkanie z Marią Magdaleną widziane są jako kontynuacja oryginału.
Pojawia się jednak większy problem: Jezus jak się zdaje nie był pierwszym i ostatnim człowiekiem, w którego mocy leżało dokonywanie cudów. Inne osoby, jak np. znany z „Biblii” Szymon Mag dokonywali podobnych, jeśli nie identycznych rzeczy. Szymon dał się jednak poznać jako osoba zła („Biblia” określa jego działania jako „czarną magię”) i kiedy cuda Jezusa uznano za prawdziwe, te dokonywane przez niego już nie. (Jednak wedle sekty simonitów to on był Bogiem w ludzkiej postaci.)
Szymon nie był oczywiście jedynym magiem. Tak już utarło się w historii, iż dokonywanie cudów zawsze było domeną wszelkiego rodzaju magów i to nie tylko na Bliskim Wschodzie. W rzeczywistości wszystkie cuda, jakich dokonać miał Jezus i o których mówi „Biblia” to lista takich czy innych sztuk magicznych, których wyjątkowość polega na tym, iż uznane zostały za prawdziwe, a nie wynikłe ze sprytu i zdolności sztukmistrza. Ukazuje to samo w sobie typowe chrześcijańskie poczucie wyższości, które mówi, iż cuda Jezusa to nie to samo co „pogańskie magiczne praktyki”. Podobny pogląd utrzymał się do dziś w społeczeństwach Zachodu i był podstawą radzenia sobie chrześcijaństwa z religiami innych ludów, z którymi się spotykał, a szczególnie wśród mieszkańców Ameryki Południowej.
Sytuacja ta podobna jest do przypadku nam współczesnego, a mianowicie Uri Gellera i pytania o jego nadnaturalną zdolność zginania łyżek siłą woli. Czy to rzeczywiście nadnaturalne zdolności, a może trik? Na oczach widza łyżka wyraźnie się wygina, ale mimo to współcześni sceptycy uznali Gellera za magika, ale to nie z powodu jasnych i określonych dowodów, ale przekonania, że paranormalne zdolności to rzecz nie mogąca istnieć. Uważają oni, iż jak mówi fizyka, łyżeczka zegnie się, jeśli zastosuje się odpowiednią siłę. Ich wniosek: Geller używa siły fizycznej.
Wróćmy jednak do Renana i tego, co udało mu się osiągnąć. Największym jego sukcesem stało się spopularyzowanie poglądu o stworzeniu „Biblii” przez ludzi i obaleniu pojęcia o jej nieomylności. Po drugie uświadomił on, iż rola Jezusa powinna stać się przedmiotem debaty i nie powinna mieć formy dogmatu, w który wszyscy muszą ślepo wierzyć. Mimo wszystko analizując postać Jezusa sam Renan kierował się swym dogmatem o nieistnieniu cudów. Jednak to, czego dokonał (i co udało się też Brownowi) to nie zamierzony atak na Kościół, ale nowa definicja Chrystusa, a raczej już tylko Jezusa.
Dla Renana był on przykładem człowieka o niezwykłej moralności. To nie na jego osobie, a raczej jego przekazie chrześcijaństwo powinno się koncentrować. Sto lat później niektórzy klerycy uznali, iż przesłanie bardziej liczy się od samej postaci, co znalazło wyraz w debatach Soboru Watykańskiego II. Uczestnicy soboru debatując o roli Jezusa mogli uczynić pierwszy krok na drodze do zmiany jego wizerunku w chrześcijaństwie, jednak wszystko zakończyło się przyjęciem konserwatywnego dogmatu.
Renan mówił także w swej książce, iż wiara w boskość Jezusa wynika z głównych czynników. Wynikało to z faktu, iż w historii życia Jezusa jego niezwykła charyzma zbiegła się z sytuacją w żydowskim społeczeństwie okupowanym przez Rzymian, gdzie oczekiwano przywódcy, który wypełnić miał starotestamentowe proroctwo i utorować drogę do nowej ery Izraela. W podobny sposób wyjaśnia się powstawanie współczesnych apokaliptycznych sekt i to, dlaczego raz za razem ludzie poddają się obietnicom swych liderów. Przypomina to także rolę jaką odegrał „Kod…”, który ukazał jak bardzo świat chrześcijański niezadowolony jest z własnej ślepej wiary narzucanej przez Kościół.
„Żywot Jezusa” stał się dziełem epoki, które ktoś porównał nawet to darwinowskiego „O pochodzeniu gatunków” czy „Kapitału” Marksa. Oznaczało To, iż książka stała się jednym z tych dzieł, które zrewolucjonizowały myślenie w XIX wieku.
Autor: Philip Coppens
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 17400
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 29
x 928
Podziękował: 31884 razy
Otrzymał podziękowanie: 25603 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 04 kwie 2021, 19:36

Kim jest Człowiek z Całunu? - film dokumentalny o Całunie Turyńskim
1 kwi 2021

https://www.youtube.com/watch?v=JGMQ9da6gzc

InstytutDialoguJP2

Św. Jan Paweł II w 1998 roku w Turynie powiedział:
"Całun jest wyzwaniem dla rozumu. Od każdego człowieka, a zwłaszcza od uczonego wymaga przede wszystkim wysiłku, który pozwoli mu przyjąć z pokorą głębokie przesłanie, przemawiające do jego umysłu i dotykające jego życia."

Kim jest Człowiek z Całunu? - próba odpowiedzi na to pytanie, które stanowi zarazem tytuł niniejszego filmu dokumentalnego, to wyzwanie z jakim zmaga się bardzo wielu ludzi: naukowcy, teolodzy, wierzący, niewierzący. Ostatecznie jest to pytanie, z którym warto aby zmierzył się każdy z nas, zwłaszcza w tym szczególnym czasie jakim jest okres Triduum Paschalnego i Świąt Wielkiejnocy.

W niniejszym materiale zrealizowanym na wystawie poświęconej Całunowi Turyńskiemu w Centrum Jana Pawła II w Krakowie, jej wieloletni kustosz - Krzysztof Sadło, stara się nas zaznajomić z tym niezwykłym płótnem jakim jest Całun Turyński oraz opowiedzieć o tym co spotkało postać, której odbicie zostało na nim uwiecznione.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 17400
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 29
x 928
Podziękował: 31884 razy
Otrzymał podziękowanie: 25603 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 02 maja 2021, 15:51

Czy Jezus zmartwychwstał? (2021)
22 kwi 2021

https://www.youtube.com/watch?v=Wd3VlKmUJTs

Śmiem Wątpić
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 17400
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 29
x 928
Podziękował: 31884 razy
Otrzymał podziękowanie: 25603 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 19 cze 2021, 14:01

Andrzej Cyrikas - Jesteś kimś więcej niż ciało
19 cze 2021

https://www.youtube.com/watch?v=2eRR_i9NJWc

Jezus 24x7
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 17400
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 29
x 928
Podziękował: 31884 razy
Otrzymał podziękowanie: 25603 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 11 lip 2021, 14:35

Biblia vs. Nauka #103 - Czy Jezus Miał Żonę?
10 lip 2021

https://www.youtube.com/watch?app=desktop&v=PuAozod7FGU&fbclid=IwAR1sZ_HVxKV9BrcH5bYL8XldHQJ6pK0rFW8WMe48YPfNk75OFw_USafNESw

MiK

Pytanie „Czy Jezus miał żonę?” wielokrotnie pojawiało się w wielu opracowaniach naukowych. Jest tematem wielu debat i sporów. Czy Biblia zawiera jakieś wskazówki sugerujące, że Jezus miał żonę? Czy istnieją jakieś dowody naukowe, które dałyby jednoznaczną
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 17400
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 29
x 928
Podziękował: 31884 razy
Otrzymał podziękowanie: 25603 razy

Re: Jezus czy...?

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 24 wrz 2021, 17:08

Czy Jezus Chrystus jest postacią historyczną? Grzegorz Roman
3 sty 2021

https://www.youtube.com/watch?v=Kno8RqGtiSU

Racjonalista.tv

To pytanie należy do najważniejszych dla naszej kultury. Chrześcijanie nie mają wątpliwości, inni nie zawsze mają wyrobione zdanie na ten temat. Czy rzeczywiście mógł faktycznie istnieć ktoś, kto nie podlegał prawom fizyki? Chodził po wodzie, wskrzeszał z martwych, a w końcu sam zmartwychwstał. Grzegorz Roman analizuje najważniejsze zapisy historyczne mówiące o tej postaci. Odnosi się też do argumentów strony przeciwnej.
0 x



ODPOWIEDZ