Drodzy forumowicze i goście!

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Prawdziwe Oblicze Kościoła

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 4525
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 508
x 170
Podziękował: 7298 razy
Otrzymał podziękowanie: 7773 razy

Prawdziwe Oblicze Kościoła

Nieprzeczytany post autor: chanell » czwartek 13 cze 2013, 11:38

Prawdziwe Oblicze Kościoła


Polecam wszystkim ,jestem poruszona do głębi ,choć wiem że KK nie jest świętą instytucją .Wstrząsający film !!! Nie polecam fanom KK ,ale takich chyba tutaj nie ma

Film pokazujący prawdę o jednym z najgorszych zborów
religijnych na świecie (Kościoła Katolickiego) zapraszam do oglądania wszystkich 4części


Prawdziwe Oblicze Kościoła - cz.1
https://www.youtube.com/v/qFdlBTJgNUQ


Prawdziwe Oblicze Kościoła - cz.2
https://www.youtube.com/v/9a8Z0upL6Vw


Prawdziwe Oblicze Kościoła - cz.3
https://www.youtube.com/v/f5V2cCXDCuQ


Prawdziwe Oblicze Kościoła - cz.4
https://www.youtube.com/v/HkFn7fKI7TQ
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 4525
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 508
x 170
Podziękował: 7298 razy
Otrzymał podziękowanie: 7773 razy

Re: Prawdziwe Oblicze Kościoła

Nieprzeczytany post autor: chanell » czwartek 07 lis 2013, 21:28

Ile naprawdę było przykazań? Dlaczego Kościół usunął jedno z nich?!

Obrazek

Wśród wielu świeckich komentatorów Pisma Świętego, sprawa kanonu biblijnego od wielu lat wzbudza sporo kontrowersji. Częścią genezy tego problemu jest fakt, iż o tym, jakie księgi powinny zostać uznane za natchnione przez Boga, decydowali czasami członkowie poszczególnych wyznań. To dlatego w Biblii, jaką czytają protestanci, nie odnajdziemy między innymi starotestamentowej Księgi Judyty czy Księgi Tobiasza. Oprócz tego każde wyznanie nieco inaczej interpretuje poszczególne fragmenty Pisma Św.. Choć wydaje się to nieprawdopodobne, różnice mogą dotyczyć tak podstawowych, i wydawałoby się wspólnych dla wszystkich pojęć, jak choćby dziesięć przykazań. W wersji dekalogu przyjętej przez Kościół katolicki brakuje bowiem dość znaczących fragmentów Biblii.

Pozornie można odnieść wrażenie, że czego innego katolicy dowiadują się na lekcjach religii, a co innego mogą przeczytać w Starym Testamencie. W rzeczywistości różnice są znacznie bardziej subtelne. Zasadnicza odmienność między tekstem biblijnym, a tym ogólnie przyjętym, czyli wersją katechetyczną, polega na tym, że w Starym Testamencie nie ma ani słowa o liczbie dziesięć. Gdy więc mówimy: "Piąte. Nie zabijaj", nie ma to wiele wspólnego z numeracją biblijną, której tam po prostu nie ma. Co ciekawe, nawet jeśli przyjmiemy kolejność przykazań podaną w Biblii, znów coś nie będzie się zgadzać. Okaże się bowiem, że przykazanie piąte tak naprawdę powinno być przykazaniem szóstym. Jak to możliwe? Czy Kościół chciał ukryć jedno przykazanie?
Tekst dekalogu pojawia się w Starym Testamencie aż dwukrotnie. Po raz w pierwszy w Księdze Wyjścia, a po raz kolejny w Księdze Powtórzonego Prawa. Obie te księgi stanowią najstarszą część Biblii, czyli Pięcioksiąg Mojżeszowy, przez wyznawców judaizmu nazywany Torą i będący podstawą ich wiary. Dekalog jest również ważnym elementem wiary chrześcijan i nic dziwnego, że wierni wszystkich wyznań poznają go już w dzieciństwie. Ale okazuje się, że mimo wspólnej wiary, uczą się go w różnych formach. W wersji przyjętej przez katolików brakuje między innymi jednego przykazania. Znajdowałoby się ono między przykazaniem pierwszym, "Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną" a drugim - "Nie będziesz wzywał imienia Pana Boga twego nadaremno" (cytaty według katechizmu kardynała Gasparriego). Zgodnie z Biblią Jakuba Wujka zagubione przykazanie brzmi następująco: "Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani żadnej podobizny tego, co jest na niebie w górze i co na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał ani służył. Ja jestem Pan, Bóg twój, mocny, zawistny, karzący nieprawość ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą; a czyniący miłosierdzie tysiącom tych, którzy mię miłują i strzegą przykazań moich".

Takiego przykazania na próżno szukać choćby w książeczce do nabożeństwa. Czy to możliwe, że Kościół świadomie pominął jedno przykazanie? Okazuje się, że ten brak wynika z przyjętego przez Kościół w V wieku podziału dekalogu, który określa się mianem podziału augustyńskiego. Manuskrypty Biblii pisane w języku hebrajskim nie zawierały znaków przestankowych w formie kropek czy przecinków. To dlatego tekst dekalogu należało odpowiednio podzielić. Podział, jaki akceptują katolicy, polega na połączeniu w jedno przykazanie słów mówiących o posiadaniu cudzych bogów oraz o wykonywaniu podobizn Boga. Czy jednak zakaz czynienia wizerunków Boga nie jest przez to pominięty?

Katechizm Kościoła Katolickiego, czyli oficjalna wykładnia wiary sporządzona przez Kongregację Nauki Wiary i zatwierdzona przez papieża, poświęca tej sprawie sporo uwagi. Według Kościoła poprzez czczenie rzeźby Chrystusa tak naprawdę czci się osobę, która jest na niej uwieczniona. Tym samym postaci świętych przedstawionych na obrazach przybliżają wiernych do Boga. Takie stanowisko jest głęboko zakorzenione w historii i wynika z historycznego sporu ikonoklastów z ikonodulami, czyli przeciwnikami i zwolennikami świętych obrazów. Przeciwnicy ikon, ikonoklaści, uważali, że nie można przedstawiać wizerunków świętych. Sobór nicejski II w 787 roku zezwolił jednak na kult obrazów, tłumacząc to tym, że Chrystus sam wcielił się w fizyczną postać, więc można przedstawiać jego wyobrażenia.
Jeśli chodzi o podział augustyński, warto wspomnieć, że nie jest on jedynym podziałem dekalogu. Według najstarszego podziału, filońskiego, który przyjmują na przykład wyznawcy prawosławia czy protestanci, wyszczególnia się fragment mówiący o przedstawianiu wizerunków Boga. Przykazań pozostaje jednak wciąż dziesięć. Jak to możliwe? Po prostu łączy się w jedno dwa ostatnie przykazania Kościoła katolickiego: "Nie pożądaj żony bliźniego swego" oraz "Ani żadnej rzeczy, która jego jest". Co ciekawe, podobny podział do katolików stosują luteranie, którzy również nie wyszczególniają przykazania o wykonywaniu podobizn Boga.

Mimo że podział augustyński podzielił Biblię w jeden z kilku możliwych sposobów, do dziś pojawia się przeciwko niemu wiele głosów sprzeciwu. Wątpliwości może budzić zwłaszcza rozbicie w Kościele katolickim na dwa przykazania fragmentu: "Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego, ani będziesz pragnął żony jego, ani sługi, ani służebnicy, ani wołu, ani osła, ani żadnej rzeczy, która jego jest", które na przykład przy podziale filońskim nie występuje. Biblia, choć jest tekstem odniesienia dla wielu wyznań, może być różne interpretowana. Kontrowersje mogą także wzbudzać choćby nowo powstające w Polsce pomniki świętych i błogosławionych, nieodparcie kojarzące się z "pominiętym" przykazaniem. Tak jak wcześniej wspomniano, Kościół tłumaczy tę pozorną nieścisłość w swoim katechizmie: "Opierając się na misterium Słowa Wcielonego, siódmy sobór powszechny w Nicei (787 r.) uzasadnił - w kontrowersji z obrazoburcami - kult obrazów przedstawiających Chrystusa, jak również Matkę Bożą, aniołów i świętych. Syn Boży, przyjmując ciało, zapoczątkował nową "ekonomię" obrazów. Chrześcijański kult obrazów nie jest sprzeczny z pierwszym przykazaniem, które odrzuca bałwochwalstwo. Istotnie "cześć oddawana obrazowi odwołuje się do pierwotnego wzoru" i "kto czci obraz, ten czci osobę, którą obraz przedstawia". Cześć oddawana świętym obrazom jest "pełną szacunku czcią", nie zaś uwielbieniem należnym jedynie samemu Bogu. Obrazom nie oddaje się czci religijnej ze względu na nie same jako na rzeczy, ale dlatego, że prowadzą nas ku Bogu, który stał się człowiekiem. A zatem cześć obrazów jako obrazów nie zatrzymuje się na nich, ale zmierza ku temu, kogo przedstawiają".(Katechizm Kościoła Katolickiego)
Co ważne i wymagające podkreślenia, zdaniem wielu biblistów i teologów chrześcijańskich, generalną zasadą czytania całego Starego Testamentu, która pozwala go w pełni odkryć i zrozumieć - jest czytanie go z perspektywy Ewangelii. Tylko taka interpretacja pozwoli uniknąć wrażenia niejasności niektórych fragmentów.

(mk/ac/niewiarygodne.pl)
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
blueray21
Administrator
Posty: 7892
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 23:45
x 44
x 225
Podziękował: 451 razy
Otrzymał podziękowanie: 10752 razy

Re: Prawdziwe Oblicze Kościoła

Nieprzeczytany post autor: blueray21 » środa 27 lis 2013, 13:17

Papież Franciszek opublikował "Magna Carta", 85 -cio stronicowy dokument dotyczący jego papiestwa.
Są tam istotne stwierdzenia dotyczące "porzucenia władzy Watykanu", polityki społecznej przywódców itd., ale nie wzmianek na temat oczekiwanych zmian - kapłaństwa kobiet, celibatu, aborcji i małżeństw jednej płci.
Szczegóły zapewne wkrótce pojawią się w tłumaczeniach, więc nie będę tracił czasu.
0 x


Wiedza ochrania, ignorancja zagraża.

Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 6128
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 22
x 167
Podziękował: 4610 razy
Otrzymał podziękowanie: 9427 razy

Re: Prawdziwe Oblicze Kościoła

Nieprzeczytany post autor: Thotal » poniedziałek 02 gru 2013, 22:37

Dylemat księdza sukcesu


O. Fabian Błaszkiewicz

Jest zna­nym księ­dzem. Bez­kom­pro­mi­so­wy, eru­dy­ta. W pracy bywa opry­skli­wy i zda­rza mu się rzu­cić coś nie­cen­zu­ral­nie. Kiedy jego prze­ło­że­ni uka­ra­li go su­spen­są, po­ja­wi­ło się nie­do­wie­rza­nie i zwąt­pie­nie w to, co gło­sił.

Ty, stary, to jest wy­kład ja­kie­goś kle­chy! Ja mogę tu wejść, jak je­stem ate­istą? Nie chce mi się słu­chać pi­to­le­nia o Je­zu­sku i Ma­ryj­ce - mówi stu­dent UJ. Razem z setką in­nych ludzi stoi przed aulą uczel­ni. Za chwi­lę bę­dzie mówił do nich o. Fa­bian Błasz­kie­wicz.
REKLAMA

NA KO­LA­NA, PSIE!

W za­sa­dzie nie wia­do­mo, dla­cze­go tu są. Jedni, bo wie­rzą w Ko­ściół wo­ju­ją­cy. "Je­stem anar­chi­stą, je­stem bo­jów­ka­rzem, bo chcę wy­ko­rze­nić z mego serca wszel­kie zło. Je­stem an­ty­glo­ba­li­stą, bo się nie mogę zgo­dzić na to, żeby ktoś z tego świa­ta zro­bił jedno, wiel­kie pie­kło. (...) Nie mam w ręku mie­cza ani ka­ra­bi­nu. Stoję nie­uzbro­jo­ny pod mu­ra­mi Ba­bi­lo­nu. Wzy­wam mocy Ducha, Duch przy­cho­dzi w ogniu, z murów zo­sta­ją tylko gruzy Ba­bi­lo­nu" - śpie­wa ich guru w za­ło­żo­nej przez sie­bie ka­pe­li "Ko­rzeń z Kraju Mel­chi­ze­de­ka".

Inni są, bo firma wy­sła­ła ich na szko­le­nie. Przy­pad­ko­wo. Żeby od­bęb­nić. Po­słu­chać i wyjść. Tak jak ten stu­dent, ate­ista, który nie wie, czy wcho­dzić, czy nie. Bo kto by chciał słu­chać księ­dza?

Oj­ciec Fa­bian jest już na miej­scu. Stoi przed mi­kro­fo­nem. Bar­czy­sty facet. Krzep­ki. Ni­skie­go wzro­stu, ale na­bi­ty.

Lu­dzie zaj­mu­ją miej­sca. Neony dają po oczach. Zero ka­dzi­deł, tlą­cych się świec i anio­łów pa­trzą­cych ze ścian. Ty­po­wy kor­po­ra­cyj­ny kli­mat jak ze zdję­cia Tomka Wie­cha. Bra­ku­je tylko ta­le­rza z bułką i nie­bie­skie­go kubka z kawą. "Prze­stań­cie mówić słowa: Pro­szę i Dzię­ku­ję" - ksiądz pod­no­si głos. Nie ma na sobie su­tan­ny. Zwy­kła kra­cia­sta ko­szu­la roz­pię­ta pod szyją. Ge­sty­ku­lu­je. Macha rę­ka­mi na lewo i prawo. Wy­po­wia­da­jąc ważne słowa, unosi palec do góry. Co chwi­la do­po­wia­da zdaw­ko­we: "Okej?". Żeby wie­dzieć, że lu­dzie go ro­zu­mie­ją. Po kilku mi­nu­tach cho­dze­nia wkoło z mi­kro­fo­nem w ręku, z jego czoła za­czy­na le­cieć pot. Wtedy na­krę­ca się jesz­cze bar­dziej.

"Cza­sem lu­dzie ze mną pra­cu­ją i mówię do nich: prze­stań po­słu­gi­wać się sło­wem »bła­gam«! Po pro­stu prze­stań to robić. I za­uważ, dla­cze­go czu­jesz dys­kom­fort, że się prze­sta­łeś po­słu­gi­wać tym sło­wem. A wtedy się tym zaj­mie­my. A i tak przy­cho­dzi chłop, pół­to­ra mie­sią­ca mi­nę­ło, i ten mówi: »bła­gam cię«. No to wtedy cza­sem mnie szlag tra­fia i mówię: »na ko­la­na!«. A tam aku­rat je­chał z nami pre­zes Pure Pro­fit, ode­brał wła­śnie te­le­fon i tak mówi: no tak, je­dzie­my z ojcem Fa­bia­nem. I ja w tym cza­sie, nie wie­dząc, że on tam z kimś gada: Na ko­la­na, psie! A pre­zes mówi: no wła­śnie tak, to on".

Sala wy­bu­cha śmie­chem.

Na tych spo­tka­niach jest też po­waż­nie. Wtedy gdy o. Fa­bian roz­ja­śnia obraz Boga i mówi, że chrze­ści­jań­stwo to nie jest cier­pięt­nic­two. Bywa za­baw­nie. Bywa groź­nie. Tak czy ina­czej, za­wsze dzia­ła.

Po spo­tka­niu na Uni­wer­sy­te­cie Ja­giel­loń­skim wspo­mnia­ny ate­ista pod­szedł do o. Fa­bia­na i wprost za­py­tał: - Ej go­ściu, gdzie tu mogę naj­bli­żej kupić Pismo Świę­te? To, co ga­dasz, jest nie­sa­mo­wi­te.

LEP­SZY OD DEPPA

W in­ter­ne­cie jest też na­gra­nie ze spo­tka­nia Od­no­wy w Duchu Świę­tym. O. Fa­bian stoi przed gi­gan­tycz­nym pul­pi­tem, na któ­rym leży stos kar­tek. Rzecz dzie­je się w Łodzi. O. Fa­bian jest w ko­lo­rat­ce. Czar­ne spodnie i czar­na ko­szu­la. Słu­cha go ty­sią­ce ludzi. Znów ge­sty­ku­lu­je. Teraz wie, że mówi do ludzi, któ­rzy są z Bo­giem na "ty". Na­gra­nie na ser­wi­sie YouTu­be trwa go­dzi­nę i dzie­więt­na­ście minut. Jak dobry film. Na youtube.​com można oglą­dać na przy­kład "Pi­ra­tów z Ka­ra­ibów" z Dep­pem czy pol­ski "Sztos". Mają dużo wy­świe­tleń. Ale kon­fe­ren­cja o. Fa­bia­na z Łodzi bije wszyst­kie na głowę. Bli­sko 20 tys. ludzi klik­nę­ło na trój­ką­cik pod okien­kiem z fil­mem.

Każde z wy­po­wia­da­nych przez niego słów jest do­sko­na­le ak­cen­to­wa­ne. Jakby wie­dział, co lu­dzie chcą usły­szeć. "Nie ważne jest to, że sobie za­pa­li­cie świecz­kę i bę­dzie­cie się do­brze mo­dlić. Nie to jest naj­waż­niej­sze! Naj­waż­niej­sze jest to, że je­ste­ście ze sobą! Że je­ste­ście razem. Bo w Pi­śmie Świę­tym jest na­pi­sa­ne, że »gdzie dwóch się spo­tka, tam i Ja je­stem«. Słowo Boże musi w was dzia­łać cały czas" - mówi.

Jak o. Fa­bian ma na sobie ko­lo­rat­kę, to mówi o Bogu. Ale nie mówi jak więk­szość księ­ży. Mówi ję­zy­kiem ulicy, ję­zy­kiem me­diów. Mówi jak do kum­pla. Kiedy jest w kra­cia­stej ko­szu­li, to mo­ty­wu­je, szko­li z cha­rak­te­ru. Cza­sem prze­my­ca słowa o Bogu, o Je­zu­sie, o chrze­ści­jań­stwie.

Jego fani są za­fa­scy­no­wa­ni. Ich zda­niem cięż­ko zna­leźć księ­dza po­dob­ne­go do niego. Ci, któ­rzy mają oka­zję słu­chać jego kazań, szko­leń i kon­fe­ren­cji, czę­sto przy­zna­ją, że lep­sze­go księ­dza nigdy nie spo­tka­li. "No­wa­tor­sko, bły­sko­tli­wie, od­waż­nie i ży­cio­wo od­kry­wa za­po­mnia­ne wątki i po­ma­ga być dum­nym z wiary" - mówią. "Na­wró­cił mnie. Po­ka­zu­je Boga z moich ma­rzeń. To, co mówi, cza­sem jest wstrzą­sa­ją­ce, ale za­wsze tra­fia głę­bo­ko w serce" - opo­wia­da miesz­ka­niec No­we­go Sącza. Kiedy o. Fa­bian zo­stał wy­sła­ny przez pro­win­cja­ła je­zu­itów z No­we­go Sącza do By­to­mia, miesz­kań­cy nie mogli się z tym po­go­dzić. - Po­dob­no wy­sy­ła­ne były nawet listy do prze­ło­żo­nych, żeby jesz­cze raz roz­wa­ży­li tę de­cy­zję. On tu był po­trzeb­ny! - opo­wia­da spo­tka­na przed ko­ścio­łem Je­zu­itów w Nowym Sączu pani Maria.

O. Fa­bian zaj­mu­je się nie tylko szko­le­nia­mi. Jest też wzię­tym re­ko­lek­cjo­ni­stą. Pro­bosz­czo­wie wal­czą, by wła­śnie w ich pa­ra­fiach prze­ma­wiał Błasz­kie­wicz. - Bo jest kon­tro­wer­syj­ny, ale nigdy nie sły­sza­łem, by mówił coś nie­zgod­ne­go z nauką. Sam chciał­bym mówić tak jak on - zdra­dza ksiądz Ro­bert z pa­ra­fii w die­ce­zji ra­dom­skiej.

KSIĄDZ BIZ­NES­MEN

Fa­bian Błasz­kie­wicz jest na pla­ców­ce w By­to­miu od 2011 r. Zda­rza­ło się, że w Nowym Sączu bra­ko­wa­ło miej­sca na jego Mszach o 9.30. Wszyst­kie ka­za­nia są do­stęp­ne w in­ter­ne­cie. Żadne z na­grań nie prze­kra­cza 15 minut.

Od kilku lat Błasz­kie­wicz współ­pra­cu­je z firmą Pure Pro­fit. To agen­cja za­ło­żo­na w Nowym Sączu przez człon­ków wspól­no­ty Magis, którą zaj­mo­wał się Błasz­kie­wicz, kiedy był tam na pla­ców­ce. Firma zaj­mu­je się szko­le­nia­mi, do­radz­twem per­so­nal­nym i mo­ty­wa­cją. Na­tu­ral­nie pierw­szym szko­le­niow­cem firmy zo­stał oj­ciec Błasz­kie­wicz. To on stał się twa­rzą firmy i jego szko­le­nia przy­cią­ga­ły za­wsze naj­wię­cej słu­cha­czy. Śred­nio 200 osób na jedno spo­tka­nie. Każ­de­go uczest­ni­ka szko­le­nie kosz­tu­je 160-200 zło­tych.

O. Fa­bian wy­da­wał w Pure e-bo­oki, książ­ki i płyty. Śle­dząc dzia­ła­nia firmy, można od­nieść wra­że­nie, że je­dy­nym po­wo­dem jej za­ło­że­nia było stwo­rze­nie o. Fa­bia­no­wi płasz­czy­zny do ewan­ge­li­zo­wa­nia. Jak sam za­kon­nik pod­kre­śla w wy­wia­dach, "nie ma ni­cze­go złego w tym, że z Dobrą No­wi­ną wy­cho­dzi się z ko­ścio­łów".

- Nie jest tak, że Pure to tylko oj­ciec Błasz­kie­wicz. Mamy kilku in­nych szko­le­niow­ców. Ale oczy­wi­ście za­wsze sta­ra­my się dzia­łać w duchu Ewan­ge­lii i Słowa Bo­że­go - mówi Emi­lia Kulpa z Pure Pro­fit. To dobry współ­pra­cow­nik. Mimo że nie ma zbyt wiele czasu, za­wsze można z nim po­ga­dać. Jak każdy ma też wady. Cza­sem zda­rza mu się być opry­skli­wym. Kiedy się zde­ner­wu­je, po­tra­fi "rzu­cić mię­sem". Cięż­ko do­pro­sić się go o ter­mi­no­we wy­sła­nie maila. A jego re­la­cje ze współ­pra­cow­ni­ka­mi są za­zwy­czaj czy­sto biz­ne­so­we.

Firma za­ra­bia na nim duże pie­nią­dze. Zda­niem jej przed­sta­wi­cie­li całym ho­no­ra­rium o. Błasz­kie­wicz za­wsze dzie­lił się z za­ko­nem je­zu­itów. - W końcu skła­dał śluby ubó­stwa i po­słu­szeń­stwa za­ko­no­wi. Zresz­tą nigdy nie my­śle­li­śmy, że on ma z tym jakiś pro­blem. Nie musi się też mar­twić o dach nad głową i o to, co ma jeść i pić - mówi Kulpa.

PO­CZĄ­TEK ZGOR­SZE­NIA

16 li­sto­pa­da por­tal fronda.​pl opu­bli­ko­wał list pro­win­cja­ła za­ko­nu je­zu­tów: "O. Pro­win­cjał Woj­ciech Zió­łek SJ pod­jął dziś de­cy­zję o za­su­spen­do­wa­niu o. Fa­bia­na Błasz­kie­wi­cza. Na mocy tej de­cy­zji o. Fa­bian nie może spra­wo­wać żad­nych czyn­no­ści ka­płań­skich, nie może spra­wo­wać sa­kra­men­tów, gło­sić kazań, pro­wa­dzić re­ko­lek­cji i kon­fe­ren­cji. De­cy­zja ta po­wo­do­wa­na jest dłu­gim cza­sem nie­le­gal­ne­go prze­by­wa­nia poza domem za­kon­nym, upo­rczy­wym uni­ka­niem wszel­kich kon­tak­tów z prze­ło­żo­ny­mi oraz ro­sną­cym zgor­sze­niem wier­nych, któ­rzy do­wia­du­ją się o jego nie­re­gu­lar­nej sy­tu­acji.


http://tygodnik.onet.pl/wiara/dylemat-k ... cesu/zwfg3



Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 10
Podziękował: 5089 razy
Otrzymał podziękowanie: 1576 razy

Re: Prawdziwe Oblicze Kościoła

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » wtorek 03 gru 2013, 17:00

Filmików o nim nie będę oglądał ale swojski gość z nie - tak się przynajmniej wydaje na pierwszy rzut oka. No, moze niekiedy przegina jak z tym "na kolana psie", ale widać lepiej zna swoje owieczki. ;)
A, że go piętnują, no cóż, taka dola odszczepieńców. :lol:
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Kiara
Posty: 3674
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 15:10
x 144
Podziękował: 1629 razy
Otrzymał podziękowanie: 3691 razy

Re: Prawdziwe Oblicze Kościoła

Nieprzeczytany post autor: Kiara » czwartek 09 sty 2014, 19:09

Mądry człowiek wiedział co mówi !


Obrazek


Obrazek
0 x


Miłość jest szczęściem!

Awatar użytkownika
Przebiśnieg
Posty: 1207
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 16:41
x 2
x 16
Podziękował: 790 razy
Otrzymał podziękowanie: 1297 razy

Re: Prawdziwe Oblicze Kościoła

Nieprzeczytany post autor: Przebiśnieg » sobota 08 lut 2014, 21:14

To może tak na dokładkę i hm tak na uzupełnienie :lol:


Ponieważ Adolf to dla nich autorytet :)
Stefan Wyszyński (ur. 3 sierpnia 1901 w Zuzeli, zm. 28 maja 1981 w Warszawie) – polski biskup rzymskokatolicki, biskup diecezjalny lubelski w latach 1946–1948, arcybiskup metropolita gnieźnieński i warszawski oraz prymas Polski w latach 1948–1981, kardynał prezbiter od 1953. Zwany Prymasem Tysiąclecia, Sługa Boży Kościoła katolickiego.
Członek Franciszkańskiego Zakonu Świeckich

Na łamach swojego pisma oraz podczas wykładów i przemówień Stefan Wyszyński dał się poznać jako
gorliwy zwolennik III Rzeszy i jej wodza Adolfa Hitlera. Oto kilka przykładów poglądów Wyszyńskiego, zamieszczonych w jego artykułach w „Ateneum Kapłańskim” w latach 1932-1939:

„Rasizm kryje w sobie pewne zdrowe myśli, które dotychczas znane były tylko w szczupłym gronie lekarzy i biologów. Dziś przyszedł czas na ich rehabilitację.”

„Hitler jest doskonałym znawcą psychologii tłumu i twórcą nowej, genialnej taktyki.”

„Zasady wychowawcze nacjonalizmu niemieckiego są WZORCEM dla innych narodów. W nacjonalizmie odbija się dusza Niemiec.”

„Dzisiejsza III Rzesza podjęła tytaniczną próbę realizacji wielkiej idei, która ma przynieść odrodzenie ludzkości. Niemcy stały się obok Włoch rzecznikiem ideologii o zasięgu ogólnoludzkim.”

„Dzisiejsza Trzecia Rzesza reprezentuje nie tylko określony system polityczny. Podejmuje ona tytaniczną próbę urzeczywistnienia wielkich idei, mających przynieść odrodzenie ludzkości (
) Dzięki swej antykomunistycznej postawie niemiecki narodowy socjalizm przyczynił się do tego, aby położyć tamę zagrożeniu Europy przez bolszewizm. W tym względzie ma zasługi dla całej ludzkości.”

Hitler jak na prawdziwego jezuitę przystało,głosił to czego uczą pisma święte.
Ojciec Staempfle napisał Adolfowi Main Kampf,kto jak kto ale ksiądz chyba wie co piszę prawda?
Zna święte pisma i prawdę.

http://rumburak.friko.pl/BIBLIA/religia/falszywa.php

“Początki katolickiego faszyzmu
Stary Testament wskazał drogę do ideologii, którą dzisiaj nazywamy faszyzmem. Początkowo był to nacjonalizm par excellence, religijny, narodowy.
Żydowski bóg był najlepszy, jedyny, mordujący tych, którzy nie chcieli go wyznawać i oddawać czci. Kto nie był z Jahwe lub obojętny na jego boskość, tego należało zabić. Terror i przymus w wyznawaniu mojżeszowego boga, oraz jego kult, były obowiązkiem. Żydzi uznali siebie za “wybrany naród” i tym samym zapoczątkowali skrajnie nacjonalistyczne zapatrywania, które przejęło chrześcijaństwo i rozwinęło,
Kontynuację nacjonalizmu widzimy w Nowym Testamencie. Przytoczono tam zalecenie Zbawiciela, nakazującego kochać bliźniego swego jak siebie samego. Oczywiście, z tej nacjonalistycznej rady ewangelicznej, nic dobrego, ogólnoświatowego, nie wynika, gdyż Jezus mówił o “bliźnim” tej samej rasy, religii oraz przekonań. I to miał na myśli Nauczyciel, a nie, jak literalnie, dosłownie, tłumaczy teologia, ma się to odnosić do każdego człowieka. 2000 lat wykazało, że tą ewangeliczną “miłością bliźniego” nikt się nie przejmował. A już akurat najmniej, papieże

Łukasz ewangelista zapisał mordercze słowa wypowiedziane przez Jezusa Chrystusa: “Tych zaś, przeciwników moich, którzy nie chcieli, żebym panował nad nimi, przyprowadźcie tu, i zabijcie na moich oczach.” (19: 27). W tych słowach mamy jaskrawy przykład nacjonalizmu i jedynowładztwa, u podłoża których leży terror i przymus.
U ewangelistów Mateusza (12: 30) i Łukasza (11: 23), Jezus nie zostawia cienia wątpliwości, powiadając: “Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; i kto nie zbiera ze Mną, rozprasza”.

Rzymskie chrześcijaństwo nigdy nie tolerowało “konkurencji” w sferze religii, wiary oraz boga, a tym bardziej myśli ateistycznej, i bezpardonowo tępiło postawy niezgodne z linią papieży. Kościół obnosząc się po świecie z jakąś “misją”, przypisał sobie prawo jedynego i kompetentnego sternika ludzkiej myśli i postawy.
Adolf Hitler (wł. A. Schicklgruber: 1889-1945), głosząc mesjanizm i posłannictwo własnego światopoglądu, pisał w “Mein Kampf”: “Nas wybrało Przeznaczenie na świadków katastrofy, która będzie najlepszym dowodem słuszności nacjonalistycznej teorii rasowej”.

“Zbrodnie ludobójstwa są udziałem katolickiej oligarchii, która mordowała praktycznie każdego kogo tylko chciała się pozbyć. To samo możemy powiedzieć o hitleryzmie i stalinizmie. Katolicyzm mordował nie tylko ateistów i innowierców, ale w ramach czystek także “swoich”, którzy wyłamali się spod władzy papieża. Papieska inkwizycja oraz hitlerowskie i stalinowskie komanda śmierci stały na straży prawowierności i czystości obowiązującej ideologii, programu “nauczania” i właściwego spojrzenia na świat. Kościół stojąc na straży swojej nauki, miał w odwodzie inkwizycję, która baczyła, aby nikt nie ważył się myśleć inaczej niż papież. Palenie książek, zapoczątkowane przez chrześcijaństwo, było wzorcem dla hitlerowców, którzy w ten sposób znaczyli swoją obecność w Europie.
Ojcem duchowym faszyzmu włoskiego był Pius XI (1922-1939). Podpisanie 11 lutego 1929 roku konkordatu z rządem Mussoliniego, i 20 lipca 1933 z hitlerowskimi Niemcami, było przypieczętowaniem ofensywy politycznej Watykanu. Podpisanie konkordatu z Polską, uaktywniło narodowe, czyli katolickie ciągoty do jedynowładztwa Kościoła w naszym kraju. Na mocy konkordatu (Watykan-Włochy), papiestwo zobowiązało się do popierania faszyzmu. Klerowi zakazano wszelkich form działalności politycznej, (a w rzeczywistości antyfaszystowskiej, albowiem lewicę kler nadal piętnował, ganił i zwalczał). Rząd włoski zapewnił specjalne przywileje dla Akcji Katolickiej. Znane są przypadki współpracy najwyższych dygnitarzy kościelnych z włoską tajną policją (OVRA).
Papież w dowód wdzięczności dla wodza włoskich faszystów (18 lutego 1929r.) nakazał przy odprawianiu mszy św., kończyć ją błogosławieństwem: “Pro rege et Duce” – za króla i wodza (faszystów).
Pius XI ogłosił pod patronatem boga 22 encykliki, w których potępiał reformację, społeczne rewolucje, wolnościowe dążenia, liberalizm i komunizm. Encyklika Quadragesimo anno z roku 1931 była ukłonem w stronę faszystowskiej ideologii. Encykliką Divini illius magistri z 31 grudnia 1929, kontynuuje dyktaturę zniewolenia myśli i światopoglądu człowieka
”A posłannictwo wychowawcze Kościoła, rozciąga się na wszystkie narody i nie zna granic ni miejsca, ni czasu i nie ma takiej władzy na ziemi, która by miała prawo przeczyć temu posłannictwu i stawiać mu przeszkody
A tego wszystkiego Kościół potrafi dokonać i dokonał dlatego, ponieważ powierzony mu obowiązek wychowania obejmie także niewierzących, bo wszyscy ludzie powołani są do królestwa bożego”. “Obowiązek wychowania obejmie także niewierzących
” – powiada papież. “Obowiązek
”?! Dyktatura Namiestnika Chrystusa szła w zgodzie z “obowiązkami” całego narodu wobec Mussoliniego i Hitlera. Ten sam cel i drogi, chociaż inny punkt wyjścia.
Katolicki profesor, Binchay, tak scharakteryzował niechęć Piusa XI do wszelkich form demokracji: “Pius XI był człowiekiem mającym pogardę dla ludu i dla instytucji parlamentarnych. Od chwili jego wstąpienia na tron papieski, polityka Watykanu oparta została na bezkompromisowej wrogości wobec klasy robotniczej i ustroju demokratycznego.”

perunchmura
Sierpień 23, 2012 o 10:08 am | #29
Odpowiedz | Cytat

Pamiętać należy jednak nie tylko o „symbiozie” KK z nazistami,za kontr argumenty można przyjąć plan walki z KK, po zakończeniu wygranej wojny przez Niemcy o czym mówił Goebbels, do tego ważnym elementem polityki antykościelnej było nadzorowanie polityki kościelnej przez Bormanna, który opracowałaide-memoire nazistowskiej polityki kościelnej,Dokument był dla kościoła złowróżbnym zwiastunem przyszłych zdarzeń,w przyszłości członkami kościołów mogli by być ludzie tylko dorośli i musieli by w tym celu składac pisemne wnioski,Chrzty dzieci byłyby zakazane,kśieza i proboszczowie mieli by obowiązek podjęcia dodatkowo innej pracy w pełnym wymiarze godzin,miał obowiązywac zakaz nauczania religii w szkołach,kościołom nie wolno byłoby posiadac jakiej kolwiek własności.
Zwrócić trzeba także uwagę na sprawę szerzej, gdyż należy mieć świadomość że komunizm (używam tego słowa ogólnie bez podziału na odmiany i odszczepy komunizmu), leninizm czy też marksizm i judeochrześcijaństwo mają wspólne mianowniki, wiele cech łączy te systemy. Zaś socjalizm jako system działający dla ludzi tak naprawde nigdy u nas nie istniał gdyż wszystko co u nas istniało czy to nacjonalizm czy to socjalizm, bądź też inne prądy umysłowe, wszystkie były przeżarte katolicyzmem. “Jako religia – katolicyzm, ta najczystsza forma chrześcijaństwa, jest Młodo-Judaizmem. Zapoczątkowana i rozniesiona po świecie przez synów Izraela, religia ta nie jest jednakże ich oryginalnym tworem, lecz stanowi kompilację całego szeregu grubo wcześniejszych wierzeń religijnych w jakie obfitował starożytny Wschód.”z samewgo założenia ideologia katolicyzmu nie może iść w parze z ideologiami narodowymi , Niemiec ,ŚŁOWIAŃSKIEJ Polski czy tez innych krajów europejskich ,czy to słowiańskich czy tez germańskich.”Pod każdą szerokością geograficzną, w każdym ustroju politycznym katolicyzm umie przystosować się do warunków, iść z wiatrem, a nigdy, z własnej woli, pod wiatr. W monarchii jest najwierniejszą podporą tronu, w republice, byle nie nazbyt czerwonej, Kościół staje się chorążym demokracji. Zawsze i wszędzie trzyma się tych co dzierżą władzę.”
„Każda władza stanowi dla Kościoła nieodpartą siłę, przyciągającą, nawet jeśli kopie i poniewiera. Przypomnieć choćby niefortunne umizgi Watykanu do faszyzmu we Włoszech, w czasie gdy tenże był u szczytu swej potęgi. Albo cyniczne oferty pod adresem Sowietów w roku 1920, na co rzuca trochę światła głośna swego czasu książka byłego dyplomaty sowieckiego Biesiedowskiego.”kiedy pójdziemy dalej tym tropem szybko zauważymy że
„w roku 1945, hitleryzm jest już trupem. Watykan, który przez całe sześć lat wojny zdawał się nie wiedzieć o bestialstwach niemieckich, o Buchenwaldach, Oświęcimiach, Majdankach, Lidicach – dziś Watykan jest pierwszy w potępieniu padłych zbrodniarzy, z którymi wczoraj jeszcze utrzymywał stosunki dyplomatyczne, którym słał telegramy gratulacyjne.”,” Po wybuchu w roku 1830 Powstania Listopadowego rząd Królestwa Polskiego zwrócił się do papieża o błogosławieństwo i moralne poparcie. Prośbę, podpisaną przez marszałka sejmu Władysława Ostrowskiego, zawiózł do Rzymu Sebastian Badeni. Zbyto go niczym. Polski poseł nie wiedział, że ubiegł go ambasador Rosji i że papież stanął po stronie prawosławnego cara przeciwko katolickiej Polsce. Papież już był wysłał na prośbę cara brewe do biskupów w Polsce. Losy wojny jeszcze się ważyły i ostrożnie sformułowane brewe papieskie nie zadowoliło cara. Tymczasem Powstanie upadło i papież już nie potrzebował dyplomatyzować. Wykoncypował w brudnopisie nowy tekst i przesłał go ambasadorowi carskiemu w Rzymie hr. Gagarinowi do aprobaty. Gagarin poczynił pewne skreślenia i poprawki w papieskim tekście i tak wspólnie zredagowana encyklika Cum primum z dnia 9 czerwca 1832 roku została wysłana do Polski. Był to nikczemny paszkwil, w którym bohaterów Powstania zwie się siewcami podstępu i kłamstwa.” „W pierwszych latach po wojnie władze komunistyczne podjęły współpracę z Kościołem katolickim w Polsce, korzystając z jego celebry oraz wspierając jego odbudowę. Była to z pewnością „dziwna” współpraca biorąc pod uwagę całkowicie przeciwstawne fundamenty ideowe obu organizacji (tj. Kościoła i PPR). Trudno jednoznacznie przesądzić, czym kierował się Kościół, który na taką współpracę z komunistami poszedł i zgodnie ze swoją tradycją łatwo dał się władzy wykorzystać we wzmacnianiu jej legitymacji i fundamentów. Z pewnością kler na Ziemiach Zachodnich to komunistom a nie papiestwu zawdzięczał swe umocnienie. Niebezpodstawne wydaje się przypuszczenie, iż widząc polskich milicjantów odzianych w komeżki na procesjach Bożego Ciała czy „ubeków” trzymających wartę honorową przy Grobie Chrystusa na rezurekcji, wyobrażano sobie, iż deklaracje laickości pozostaną na papierze, a polski komunizm da się swojsko ochrzcić.”” W oficjalnym kalendarzu obrzędowym KC PPR kierownictwo partii umieściło święta Bożego Narodzenia, Bożego Ciała oraz Wszystkich Świętych (lecz nie Wielkanocne). Publiczny charakter nadawano świętom Bożego Narodzenia, Wielkanocnym, Boże Ciało, Wszystkich Świętych i Nowy Rok. Zarówno prezydent oraz całe partyjne kierownictwo uczestniczyli gromadnie w centralnych uroczystościach kościelnych. Kościół niejednokrotnie użyczał politykom ambony. Stąd w owym czasie nie były niczym nadzwyczajnym przemowy popularyzujące cele polityki partii robotniczych w czasie rezurekcji.”
„W zamian państwo wsparło Kościół w jego organizacyjnej i materialnej odbudowie. W tych pierwszych latach wybudowano 29 nowych kościołów i odbudowano 699 zniszczonych.Pierwszym uniwersytetem reaktywowanym po wojnie był KUL. W jego inauguracji 12.11.1944 udział wzięły nie tylko władze polskie, ale i ZSRR, w osobie Nikołaja Bułganina. Wydano zgodę na wydawanie pism katolickich (środowisko katolicyzmu politycznego pod patronatem abp A. Sapiehy uzyskało zgodę na swój własny organ — „Tygodnik Powszechny”, podówczas jeszcze organ Kurii Krakowskiej), pozostawiono Kościołowi dobra „martwej ręki” (dekret o reformie rolnej z 6.9.1944 wyłączył dobra kościelne z obszarów przeznaczonych na cele reformy), po myśli Kościoła zorganizowano lekcje katechezy w szkole. Jak grzyby po deszczu odradzały się katolickie seminaria duchowne. Wznowiły działalność wydziały teologii na UW i UJ.”,” Jakkolwiek by to przewrotnie nie zabrzmiało, to okres PRL był dla Kościoła okresem na swój sposób błogosławionym. Nie prima facie, lecz dogłębnie i długofalowo rzecz oceniając. Najważniejszym profitem jaki przyniósł on Kościołowi to znaczne ograniczenie zasięgu antyklerykalizmu — nie tylko „ludowego”, ale nade wszystko inteligenckiego.”,” W Polsce po pięciu wizytach Jana Pawła II, Polacy wybrali na prezydenta byłego prominentnego komunistę, premierem został ewangelik a ministrem spraw zagranicznych żyd (1998). Żaden z okrutnych funkcjonariuszy tajnych służb komunistycznych nie został ukarany,”” “Papież” Jan Paweł II. W momencie jego “wyboru”, „wszyscy” naiwnie oczekiwaliśmy, że odwróci on prokomunistyczną orientację Pawła VI i jego pomocnika w Sekretariacie Stanu arcybiskupa Cassaroliego.
Tymczasem rzeczywistością stało się coś całkowicie przeciwnego. JPII natychmiast mianował Cassaroliego na Sekretarza Stanu w Watykanie, czym potwierdził swoją orientację komunistyczną. Ten modernistyczny pseudopapież do roku 1990 nigdy oficjalnie nie potępił marksizmu i nigdy nie potępił komunistycznych reżimów kierujących państwami, które odwiedzał. Wielokrotnie za to potępiał kapitalizm.
Zaledwie parę dni po zwycięstwie socjalistów w Hiszpanii tj. 2 listopada 1982 JPII odwiedził ten kraj by pogratulować socjalistom zwycięstwa w wyborach.
Gdy JPII w 1988 roku wydał dokument z okazji 1000-lecia przyjęcia chrześcijaństwa na Rusi, w którym opisuje historię chrześcijaństwa w Rosji, ani słowem nie wspomniał w nim o milionach chrześcijańskich ofiar komunistycznych obozów koncentracyjnych.
Kiedy dobre stosunki, jakie panowały między Watykanem i antykomunistycznym Tajwanem za czasów Piusa XII zaczęły być przeszkodą w nawiązaniu dobrych relacji z Chinami ludowymi, JPII nie zawahał się zdegradować tajwańskiego nuncjusza do stanowiska zwykłego chargé d’affaires, by w ten sposób przypodobać się komunistycznym Chinom. Kardynał Cassaroli na koniec ogłosił, że Tajwan nie potrzebuje żadnego nuncjusza watykańskiego. Chińscy komuniści byli wówczas niezmiernie zadowoleni z “ojca świętego”.”
„już od 1970 r. Kościół zaczął odtwarzać i pomnażać majątek. Gdy tylko Edward Gierek został I sekretarzem PZPR, ofiarował katolikom nieruchomości, które Kościół użytkował na Ziemiach Odzyskanych. W ten sposób stał się on właścicielem 4800 świątyń, 1500 innych budynków i 900 ha gruntów rolnych, które przed wojną w większości należały do ewangelików. Nie wyceniono wartości tej darowizny. Dwa lata później rząd przekazał na własność dodatkowe 662 obiekty (kościoły, klasztory, plebanie, budynki parafialne i cmentarze).

Za Gierka zliberalizowane zostały przepisy dotyczące budowy nowych świątyń; wcześniej wszystkie zezwolenia były dość ściśle reglamentowane. Prawda, że władza obrzydzała takie inicjatywy na wszelkie sposoby – nie pozwalała kupować gruntów pod budowę, nie przydzielała materiałów budowlanych i rozbierała wzniesione bez zezwolenia budynki. Tym niemniej polityka liberalizacji doprowadziła do tego, że w pierwszej pięciolatce lat 70. wybudowano 538 świątyń, czyli więcej niż przez ćwierć wieku od zakończenia wojny. Rekord ten został pobity w latach 1982-85, gdy państwo wydało pozwolenia na zbudowanie 1376 kościołów.
Według prof. Michała Pietrzaka, znaczne dochody – oprócz składek wiernych – przynosiły w PRL wpływy z opłaty cmentarnej. Kościół pozostawał wciąż w tej dziedzinie monopolistą, mając w swej gestii trzy czwarte wszystkich cmentarzy w Polsce (w 1970 r. zarządzał 6531 cmentarzami).
Od 1974 r. komuniści zezwolili parafiom i zakonom na prowadzenie działalności gospodarczej “w celach religijnych”. Działalność ta była ściśle kontrolowana przez państwo, ale po uzyskaniu pozwolenia można było prowadzić wydawnictwo, zakład poligraficzny, produkować dewocjonalia, a nawet zakładać hotele. Wyznaniowe osoby prawne zaczęto traktować jako organizacje non profit, płacące podatki jedynie od prowadzonej działalności gospodarczej. Podatki przestały być formą represjonowania Kościoła. „

„Znamienne są następujące liczby: przed wojną,w roku 1937 było w Polsce 7257 kościołów i kaplic i było 11.239 księży; w styczniu 1987 kościołów i kaplic było już 15.340, a księży, (r.1988) – 24.078. Są to dane b.Urzędu d/s Wyznań, jak też Biura Prasowego Episkopatu.”Budowle te stawiano nie w czasie wojny a za czasów PRL-u.

Na koniec powiem tyle że dorabianie do PRL-u ideologii anty katolickiej nie ma najmniejszego sensu i jest śmieszne gloryfikowanie prlu jako strażnika antykatolicyzmu,takie dyrdymały mogą wypisywać pomioty katolickiej żydo komuny,oczywiste jest że coś katolickiego nie może być antykatolickie, nie może być ani anty judeokatolickie ani anty żydowskie.

http://opolczykpl.wordpress.com/slowianski-zew/

Dobrze że Drudzy się za to wzięli bo ja hm no leniwy jestem :D
to może pifko :D
0 x



Awatar użytkownika
Przebiśnieg
Posty: 1207
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 16:41
x 2
x 16
Podziękował: 790 razy
Otrzymał podziękowanie: 1297 razy

Re: Prawdziwe Oblicze Kościoła

Nieprzeczytany post autor: Przebiśnieg » czwartek 20 mar 2014, 18:44

Wstrząsający smutek: Stasiuk o polskich kościołach
:D



Stoją w kra­jo­bra­zie cał­ko­wi­cie osa­mot­nio­ne. Ni­cze­go nie przy­po­mi­na­ją. Zni­kąd się nie wy­wo­dzą. Zro­bio­ne, jakby gdzie in­dziej i przy­nie­sio­ne nocą, a potem pod­stę­pem i prze­mo­cą umiesz­czo­ne na prze­kór pa­mię­ci – pisze o no­wo­cze­snych ko­ścio­łach An­drzej Stat­siuk w fe­lie­to­nie z naj­now­sze­go nu­me­ru „Ty­go­dni­ka Po­wszech­ne­go”.

Wra­że­nie jest szcze­gól­nie wstrzą­sa­ją­ce, gdy wy­bu­do­wa­no je obok wie­ko­wych, naj­czę­ściej drew­nia­nych świą­tyń. Mógł­bym podać przy­kła­dy dzie­siąt­ków tych nie­szczę­snych par, ale nie cho­dzi mi o to, by szy­dzić z gustu i wy­kształ­ce­nia pro­bosz­czów, umie­jęt­no­ści ar­chi­tek­tów oraz na­iw­nej czy wy­mu­szo­nej hoj­no­ści wier­nych. Za­sta­na­wia mnie tylko, co się stało z naszą re­li­gij­no­ścią, co się stało z na­szym ję­zy­kiem, za po­mo­cą któ­re­go naszą re­li­gij­ność wy­ra­ża­my? Czego wy­ra­zem są te be­to­no­we mon­stra roz­sia­ne po wsiach i mia­stecz­kach? Więk­szość z nich po­wsta­ła w schył­ko­wym ko­mu­ni­zmie i w jakiś prze­wrot­ny spo­sób po­dzie­li­ła jego brzy­do­tę i ka­ta­stro­fal­ne bez­for­mie. Tak jakby za po­mo­cą gi­gan­ty­zmu, za po­mo­cą bru­tal­ne­go gwał­tu na prze­strze­ni ar­chi­tek­tu­ra sa­kral­na tam­tych lat chcia­ła za­ma­ni­fe­sto­wać pełne pychy zwy­cię­stwo nad wro­giem, a jed­no­cze­śnie stała się jego bę­kar­tem. Bo cóż po­zo­sta­ło? Fa­bry­ki Pana Boga? Han­ga­ry re­li­gii? Ma­ga­zy­ny wiary? Za­kła­dy Na­praw­cze imie­nia Trój­cy Świę­tej?
REKLAMA

Jakiś wstrzą­sa­ją­cy smu­tek ema­nu­je z tych kon­struk­cji. Nie­wia­do­me jest ich po­cho­dze­nie. Tkwią sie­ro­co w kra­jo­bra­zie. Gu­li­we­ro­wie w kra­inie Li­li­pu­tu. Z fa­sa­da­mi ob­ło­żo­ny­mi żół­tym gre­sem. Z okna­mi ze zbro­jo­ne­go szkła. Z bla­cho­tra­pe­zem na da­chach. Z dzwon­ni­ca­mi jak mi­na­re­ty. Z fal­licz­ny­mi wie­ża­mi. Z fron­to­na­mi z Matką Boską z gipsu, z pa­pie­żem z Bóg wie czego. Z luks­fe­ra­mi. Z krzy­żem na dzio­bie, bo arka to prze­cież naj­po­pu­lar­niej­sze od­nie­sie. I naj­głęb­sza me­ta­fo­ra: łódź z be­to­nu. Dokąd się nią prze­pra­wi­my?

Coś się z nami stało? Nie po­tra­fi­my zbu­do­wać świą­ty­ni, by nie urą­ga­ła oczom i prze­szło­ści. Nie po­tra­fi­my mówić o Bogu. Wy­star­czy po­słu­chać kazań w pro­win­cjo­nal­nych ko­ścio­łach, które są ka­le­kie, sztucz­ne i ana­chro­nicz­ne. Opo­wia­da­ją XIX-wiecz­ne ba­ję­dy dla pańsz­czyź­nia­ne­go ludu. Wy­star­czy włą­czyć to­ruń­skie radio i po­słu­chać szefa, który udrę­czo­ny brnie przez pol­sz­czy­znę, czy­niąc z niej ka­ry­ka­tu­rę ję­zy­ka. Używa jej ni­czym kija na grzbiet stada, któ­re­mu chce prze­wo­dzić. Wy­star­czy po­słu­chać nie­śmier­tel­nej „Barki”, by prze­ko­nać się, że śpiew, pieśń re­li­gij­na za­mie­ni­ły się w po­po­wy kicz. Albo po­słu­chać w przy­wo­ła­nej roz­gło­śni współ­cze­snej mu­zy­ki wy­chwa­la­ją­cej Pana. Usły­szy­my pla­sti­ko­we, syn­te­tycz­ne dźwię­ki z kom­pu­te­ra, pła­skie jak dykta me­lo­die, a nasze uszy stę­że­ją w peł­nym za­że­no­wa­nia ocze­ki­wa­niu na di­sco­po­lo­wy tekst o dupie Ma­ry­ni. I nie­wie­le nasze uszy się po­my­lą, bo do­sta­nie­my por­cję pa­te­tycz­nej gra­fo­ma­nii przy­po­mi­na­ją­cej tłu­ma­cze­nie z „go­ogle trans­la­te”. Po­zo­sta­je na­dzie­ja, że Pan jest nie­skoń­cze­nie mi­ło­sier­ny albo głu­chy.
http://tygodnik.onet.pl/kraj/wstrzasaja ... lach/qf6ex
0 x



baba
x 66

Re: Prawdziwe Oblicze Kościoła

Nieprzeczytany post autor: baba » czwartek 20 mar 2014, 18:58

Za­kła­dy Na­praw­cze imie­nia Trój­cy Świę­tej

Po­zo­sta­je na­dzie­ja, że Pan jest nie­skoń­cze­nie mi­ło­sier­ny albo głu­chy
:lol: :lol: :lol:

Świetny ten Stasiuk, w samo sedno trafia. Moim skromnym zdaniem. Na szczęście nie jest to CAŁE oblicze kościoła. To na pociechę tu zapodaję taką muzyczkę, która mam nadzieję się Panu podoba... :)
nasza Arka Noego... ;)

https://www.youtube.com/v/Ha8f5amqPxA
0 x



Awatar użytkownika
Kiara
Posty: 3674
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 15:10
x 144
Podziękował: 1629 razy
Otrzymał podziękowanie: 3691 razy

Re: Prawdziwe Oblicze Kościoła

Nieprzeczytany post autor: Kiara » czwartek 20 mar 2014, 19:06

A... tak, dzieci to się większości tych panów w kościołach i nie tylko podobają..... :evil: :evil: aż za bardzo!!!!!


Obrazek
0 x


Miłość jest szczęściem!

baba
x 66

Re: Prawdziwe Oblicze Kościoła

Nieprzeczytany post autor: baba » czwartek 20 mar 2014, 19:19

Oj tam, oj tam Kiaro czy Ty aby wszystkiego do jednego worka nie wrzucasz?
Posłuchaj uważnie tej piosenki. ;)
No i SĄ dorośli, którzy szczerze dzieci kochają, nawet w tym religijnym nurcie. 8-)
0 x



Awatar użytkownika
Kiara
Posty: 3674
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 15:10
x 144
Podziękował: 1629 razy
Otrzymał podziękowanie: 3691 razy

Re: Prawdziwe Oblicze Kościoła

Nieprzeczytany post autor: Kiara » czwartek 20 mar 2014, 22:53

Oczywiście że i w tym bezczeszczącym niewinność dzieci są ludzie uczciwi , kochający dzieci, ale niestety krk i wypowiedzi dostojników, zarówno wiedza i akceptacja cicha pedofilii przez JPII nadała koloryt niezmywalny tej organizacji.

Piosenka ładna , dzieci śpiewają pięknie, ale nie zmienia to faktu, który JEST. :evil: :evil:


Obrazek
0 x


Miłość jest szczęściem!

quetzalcoatl888
Posty: 802
Rejestracja: środa 17 kwie 2013, 21:21
x 1
x 3
Podziękował: 218 razy
Otrzymał podziękowanie: 606 razy

Re: Prawdziwe Oblicze Kościoła

Nieprzeczytany post autor: quetzalcoatl888 » piątek 21 mar 2014, 02:14

wszystko jest hologramem, wyzszej rzeczywistosci zalezy czy sie ja widzi...ale fakt kk jest najbardziej upadly -zaklamany oraz izrael pod wzgledem doktryny itd..co zrobic :)
http://www.youtube.com/watch?v=6oGwj6XZU9g
0 x



baba
x 66

Re: Prawdziwe Oblicze Kościoła

Nieprzeczytany post autor: baba » piątek 21 mar 2014, 09:36

Kiara pisze:Piosenka ładna , dzieci śpiewają pięknie, ale nie zmienia to faktu, który JEST. :evil: :evil:


W naszym życiu przyrasta to na co zwracamy uwagę. (prawo przyciągania) 8-)

To nie oznacza nie zauważania, ignorowania, zobojętnienia ani nie przeciwstawiania się. Przeciwnie, zwiększa skuteczność osiągania celu. Taka łamigłówka. :roll:
0 x



Awatar użytkownika
Kiara
Posty: 3674
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 15:10
x 144
Podziękował: 1629 razy
Otrzymał podziękowanie: 3691 razy

Re: Prawdziwe Oblicze Kościoła

Nieprzeczytany post autor: Kiara » piątek 21 mar 2014, 11:18

Dobro dzieci zawsze przyciągało moją uwagę, było priorytetem i nie zmieni się ten priorytet !

Zatem krzywdzenie dzieci będę potępiać i nagłaśniać , a nie temat zamiatać pod dywan , bo krzywdzicielami są panowie w sutannach. Oczywiście nie wszyscy , zawsze to podkreślam, ale za bycie w tej organizacji ponosi się konsekwencje jej czynów.


Obrazek
0 x


Miłość jest szczęściem!

baba
x 66

Re: Prawdziwe Oblicze Kościoła

Nieprzeczytany post autor: baba » piątek 21 mar 2014, 11:28

W pełni rozumiem i popieram Twój gniew Kiaro, też jestem kobietą i matką.
Jedyna sugestia z mojej strony dotyczy SPOSOBU walki.
Wydaje się że działając na wprost często jeszcze bardziej zapętlamy sytuację. Wtedy dobrze jest umieścić w polu widzenia różne opcje dodatkowe, które są furtkami do innego wymiaru rzeczywistości. Jak w świadomym śnieniu. 8-)
0 x



Awatar użytkownika
Kiara
Posty: 3674
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 15:10
x 144
Podziękował: 1629 razy
Otrzymał podziękowanie: 3691 razy

Re: Prawdziwe Oblicze Kościoła

Nieprzeczytany post autor: Kiara » piątek 21 mar 2014, 13:01

Życie fizyczne to nie do końca świadomy sen, trzeba reagować fizycznie , to nie jest mój gniew, to jest absolutna obrona istoty słabszej i nieświadomej premedytacji krzywdzenia jej. Co często kończy się śmiercią dzieci, niestety.
W tym wypadku niezbędna jest zdecydowana postawa, jak znak STOP z ZAKAZEM w określonych układach, dalej nie jest dozwolone wchodzenie.
Pogrywać można z równymi sobie ale nie z dużo słabszymi nie potrafiącymi jeszcze w pełni rozróżniać i dokonywać wyboru na tej podstawie.

Pedofilia jest obrzydlistwem a krk ja toleruje i akceptuje nie oficjalnie, dowodów mamy mnóstwo.

Manipulacja świadoma umysłami ludzi podczas świadomych snów to znana technika i stosowana dosyć pospolicie w naszych czasach, na szczęście nie każdy jej się poddaje. Incepcja stała się zakulisową formą walki z ludźmi nieświadomymi jej faktu. Ale i ona była możliwa TYLKO DO DZISIAJ . od DZISIAJ , KONIEC moja miła... ;) :D , to już koniec. :lol: :lol:


Obrazek
0 x


Miłość jest szczęściem!

baba
x 66

Re: Prawdziwe Oblicze Kościoła

Nieprzeczytany post autor: baba » piątek 21 mar 2014, 16:59

Dzięki za "pociechę" ale akurat nie potrzebuję. Nigdy nie trenowałam świadomego śnienia, zapodałam co robi np mój przyjaciel, kiedy trafia na opór nie do przejścia. Taki opór nasila się im mocniej na niego napierasz. Wykorzystuje Twoją energię do odwracania jej przeciwko Tobie.
W takiej sytuacji lepiej jest to ominąć bokiem po prostu. 8-)

Poza tym ja mam ogromne poczucie bezpieczeństwa jeśli chodzi o tzw świat zewnętrzny ludzki i "nieludzki". To sobie pozwalam na różne eksperymenty. :roll:
Bolesne na ogół. Masochistka. :lol:
0 x



Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 10
Podziękował: 5089 razy
Otrzymał podziękowanie: 1576 razy

Re: Prawdziwe Oblicze Kościoła

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » sobota 22 mar 2014, 20:21

Mariusz Agnosiewicz pisze:Katolicka teologia moralna

W czasach średniowiecza istniała opowieść o mnichu, który zmarł i poszedł do nieba, z którego miał szczęście powrócić na ziemię. Braciszkowie wypytywali go o różne rzeczy. Zapytany jak w niebie z dogmatami, odparł: Aliqualiter aliter (trochę inaczej). Kiedy zaś bracia zapytali go: "No a teologia moralna?", odrzekł: Totaliter aliter (Zupełnie inaczej)! (na podst. Tygodnika Powszechnego, 31 III 2002)

Ksiądz katecheta — Drogie dziatki, na dzisiejszej pogadance chciałbym was wdrożyć do właściwej moralności chrześcijańskiej, gdyż przypuszczam, że nie znacie jej, poza ogólnym zarysem.

Prostaczek — Proszę księdza, ja z dumą mogę przyznać, że znam dobrze moralność chrześcijańską. Jestem stałym czytelnikiem Biblii, którą zgłębiam każdego dnia przed snem.

Kk. — Chłopcze, czytając jedynie Biblię nie poznasz całej pełni właściwej moralności. Na dodatek czytając ją bez duchowego kierownictwa, na dobrą sprawę możesz się zgoła niczego nie dowiedzieć.

P. — Jakże to, ojcze, to nie w Biblii szukać mamy wskazówek moralnych ?

Kk. — No mamy, ale nie tak dosłownie. Biblia zawiera jedynie ogólny zarys tego co dobre, reszta, w całej swej bujności, znajduje się w nauczaniu kościelnym. Mówiąc inaczej, Biblia ma nas jedynie zachęcić do dalszych poszukiwań tego co dobre i słuszne, czyli tego co zawiedzie nas do bram raju. Dział wiedzy objawionej, trudniący się systematyką i wyjaśnianiem dylematów natury moralnej nazywa się teologią moralną. Dzięki niej wiemy wszystko czego Bóg sobie życzył w kwestii moralności, jakiej przestrzegać mają wszyscy ludzie na świecie. Wiemy co to grzech, znamy jego strukturę i przejawy, znamy wreszcie ciężar poszczególnych grzechów, a także formy współsprawstwa w tym bożym przestępstwie. Wiemy, że są trzy formy grzechu myśli, dziewięć grzechów cudzych, siedem oznak połowicznej samowiedzy grzechu, pięć oznak zgody niedoskonałej na grzech, cztery wypadki, gdy grzech śmiertelny zmienia się w powszedni, a osiem wypadków odwrotnych, że jest sześć grzechów przeciwko Duchowi Świętemu, czy też siedem wad głównych, cztery cnoty kardynalne i trzy cnoty teologiczne. A ponadto dużo, dużo więcej informacji do życia niezbędnych.

P. — Bardzo mnie ksiądz zainteresował tymi informacjami, tylko ani trochę tego nie mogę zrozumieć, czy mógłby ksiądz nam to przybliżyć nieco jaśniej, na przykładach, np. po czym poznać, że jeszcze nie grzeszę, ale mam już w tym wspólnictwo ?

[b]Kk. — Specjalnie na dzisiejszą katechezę przyniosłem ze sobą podręcznik do przedmiotu, pt. Teologia moralna, ks. Antoniego Borowskiego (1960). Polecam wam tę pasjonującą lekturę. Biblia jest za trudna do samodzielnego czytania, ale takie podręcznikowe opracowania mogą być przez was samodzielnie zrozumiane, jeśli tylko żyć chcecie cnotliwie i po bożemu. Odpowiadając na twoje pytanie, wspomogę się więc tym opracowaniem. Otóż przykładowo, jak pisze ks. Borowski, jeśli pomagasz złodziejowi w dokonaniu rabunku, wówczas nie grzeszysz bezpośrednio, lecz pośrednio. Z tym że "podtrzymać drabinę złodziejowi po niej wstępującemu — to bliskie współdziałanie pośrednie, podać drabinę — to współdziałanie pośrednie dalekie."

P. — Czyli, jak już zdarzyłoby mi się pomagać jakiemuś złodziejowi, to lepiej bym mu drabinę podał, niż ją przytrzymywał ?

[b]Kk. — Nie inaczej, nie inaczej. Tak nam mówi ekonomia boża.


P. — Jak widzę, nauka ta jest znakomita i niezwykle precyzyjna, dając nam taką istotną wiedzę i na dodatek z boską dokładnością. Czy więc może mi ksiądz zdiagnozować mój dzisiejszy grzech, który na nieszczęście przytrafił mi się na moją zgubę dziś rano? Idąc do szkoły powiedziałem niedobre rzeczy o naszej klasie, a w szczególności powiedziałem, że są to nieuki i obiboki. Ja tak nie myślę, tylko miałem zły humor, gdy musiałem iść na lekcje. Jak wielki jest mój grzech, proszę księdza?

Kk. — O, to jest sytuacja skomplikowana i jego ciężar zależy od tego czy ujmiemy to jako jeden grzech, czy też jako więcej grzechów. Albowiem, jeśli mówiąc źle o klasie myślałeś o niej jako o "jedności moralnej", jak powiada ks. Borowski, wówczas możesz być spokojny, gdyż popełniłeś tylko jeden grzech. Jeśli jednak obmawiając klasę, myślałeś o każdym z osobna, to wówczas masz tyle grzechów na koncie, ile osób obmówionych miałeś na myśli. Należy też pamiętać, że złorzeczyć wolno nam w pewnych wypadkach, ale ściśle określonych. Na przykład "wolno życzyć choroby, nędzy czy innej przykrości młodzieńcowi rozpustnemu czy w ogóle człowiekowi występnemu, by się opamiętał; wolno ojcu życzyć śmierci dziecka, o którym ma przeświadczenie, że w razie życia dłuższego, dopuści się ciężkich występków." A kiedy nie masz tych powodów wyłączających grzeszność złego czynu, to warto przynajmniej nie mówić o pojedynczych osobach, lecz o całych grupach osób, wówczas ilość grzechów spada ci nawet kilkunastokrotnie !

P. — Moje szczęście, tak tylko palnąłem, nie myśląc o nikim szczególnym. Będę się na przyszłość wyrzekał takich pokus do grzechu, jeśli tylko Bóg pozwoli.

Kk. — To nie od Boga zależy, lecz od ciebie. Musisz znać naturę pokusy do grzechu, wiedzieć, że jest ona różna, że może przybierać charakter ciągły lub też przerywany. Jak pięknie wyjaśnia to ks. Borowski na stronicy 388: "W zasadzie okazja ciągła czy jakby ciągła jest bardziej niebezpieczna niż przerywana, ze względu na nieustanne oddziaływanie na człowieka... Przykłady ciągłej okazji — książki pornograficzne w domu, dziennik przeciwreligijny, obrazy o treści niemoralnej w mieszkaniu itp. Przykłady okazji przerywanej - dom nierządu, widowisko niemoralne w teatrze, źli przyjaciele, klub, itp".

P. — Tak sobie rachuję, że lepiej mi wychodzi odwiedzić burdel od czasu do czasu (okazja przerywana), niż posiadać w domu jakieś pismo przeciwreligijne (okazja ciągła).

Kk. — Dlaczego ciągle musisz psuć mi wykład, ciągle czegoś nie rozumiesz. Jestem pewien, że ks. Borowskiemu nie o to w istocie chodziło. Wyjaśnienie tego znaleźć możemy innego specjalisty w tej dziedzinie, wybitnego jezuity, o. Barry’ego — "Każdy mężczyzna może pójść do domu publicznego, aby nawracać upadłe kobiety, nawet jeśli jest bardzo prawdopodobne, że dopuści się tam grzechu". Jak widzisz, wizyta w domu publicznym, stwarza okazję przerywaną do grzechu, ale nie wówczas kiedy udajesz się tam już z zamiarem grzechu, lecz przy okazji niesienia ewangelii upadłym córkom

P. — Czy duchowni podejmują się takich niebezpiecznych przedsięwzięć, jak wystawienie się na okazję (choć przerywaną) do grzechu?

Kk. — Kapłan to bojownik boży, nie cofa się przed żadnym wyzwaniem. Kościół trwa nadal właśnie dzięki naszej odwadze i gotowości do poświęceń.

P. — W burdelu ?

Kk. — Co ty pleciesz! Dzięki naszej odwadze w ogólności, że stale gotowi jesteśmy walczyć z diabłem i nieść dobrą nowinę na cały świat, jak nam nakazał Jezus.

P. — Pięknie! A co myśleć o onanizmie?

Kk. — Pamiętajcie wszyscy, że masturbacja, czyli onanizm, jest grzechem niezwykle ciężkim, jest nienaturalna i swym ciężarem zbliżona jest do grzechu kazirodztwa.

P. — Dlaczego jest nienaturalna, proszę księdza? Wczoraj był program w telewizji dla młodzieży i tam znany seksuolog, prof. Starowicz, mówił, że jest w zgodzie z naturą.

Kk. — Ewidentny grzesznik i bezbożnik! Nie słuchajcie go, jeśli wam Niebo miłe! O tym co jest zgodne z autentyczną naturą mówi teologia moralna. Mam tutaj inny podręcznik katolicki, autorstwa papieskich teologów Aertnysa i Damena, wydany w 1944 roku w Rzymie, gdzie pisze wyraźnie, że jest to akt przeciwny naturze: "Spółkowanie przeciwne naturze zachodzi, gdy korzysta się z niewłaściwego otworu albo gdy otwór odpowiedni jest wykorzystywany w sposób przeciwny naturze, dla zapobieżeniu poczęciu. Pierwszy przypadek to niepełna sodomia, drugi to onanizm. Niepełną sodomię stanowi wykorzystanie podczas kopulacji tylnego otworu kobiety, bez względu na to, czy mężczyzna wyrzuca z siebie nasienie poza tym otworem, czy też nie."

P. — Ależ proszę księdza, to już prawie pornografia, czy duchownym to przystoi ?

Kk. — Oczywiście, że tak, gdyby chodziło o jakąś drobnostkę to inna sprawa, ale tu ważą się losy waszego zbawienia. Należy więc uregulować to dokładnie, aby katolicy wiedzieli co wolno, a czego już nie. A poza tym, jeśli będziesz to robił, zostaniesz w przyszłości impotentem. Jak zapewne wiecie, każde urządzenie, jeśli się tak mogę wyrazić, wraz z używaniem marnieje i w końcu się psuje. Ze wszystkim tak jest! Lepiej więc trzymajcie rączki grzecznie na kołderce, jeśli chcecie mieć szczęśliwe małżeństwo, obfite w potomstwo, co daj boże. Choć i tam nie można mówić o samowoli. Należy pamiętać, że małżeństwo służy tylko do prokreacji, do mnożenia dzieci bożych. Im mniej seksu, tym lepiej. Jeśli para nalega, by odbyć stosunek, musi on uwzględniać prawidłowe połączenie organów płciowych obojga partnerów, zwanych turpia, części wstydliwych, itd., itd. — ale to już temat na inną lekcje - lekcję przedmałżeńską, która was czeka przy innej okazji. Słuchajcie pilnie tego co naucza teologia moralna kościoła, wówczas pokonacie każdy grzech, nawet ten największy — grzech lubieżności. A jakże pięknie punktuje ks. Borowski okazje, które stanowią wyjątkowe zagrożenia. Ot choćby na stronie 345: "Bliskie niebezpieczeństwo ciężkiego grzechu, tj. gdy ktoś bez dostatecznej ostrożności albo potrzeby naraża się na niebezpieczeństwo grzechu wielkiego; np. rozmowa z kobietą piękną dla mężczyzny namiętnego".

P. — No dobrze, ale jak poznać czy jest się namiętnym czy oschłym ?

Kk. — A czy często wzbudzają się w tobie nieczyste myśli, kiedy widzisz kobietę piękną ?

P. — Stale, proszę księdza.

Kk. — To niedobrze. Masz w sobie wielką skłonność do grzechu i naturę masz nim zmąconą. Pamiętaj, że zawsze kiedy to czujesz, szatan do ucha ci szepcze.

P. — Przyznam, że mnie to aż tak mocno nie martwi. Wprost przeciwnie — cieszę się, że on szepcze i lepiej aby nie przestawał, bo kiedy to się stanie, bałbym się, że coś ze mną nie w porządku.

Kk. — Milcz głupcze! Czy niczego ci nie dała nasza lekcja moralności ?

P. — Proszę księdza, ja chyba jednak będę niemoralny, bo od tych nauk głowa mi tylko napęczniała, wszystko mi się poplątało i w sumie wiem mniej o moralności niż przed katechezą. Ja chyba mam zbyt grzeszną naturę aby poznać i zrozumieć całą moralność której naucza Kościół. Gdy poznałem nauki Jezusa, postanowiłem zostać gorliwym chrześcijaninem, gdyż wydawały mi się one proste i piękne — kochaj ludzi, kochaj Boga. Jezus nie mówiłby w jaki sposób podawać drabinę złodziejowi, aby mniej zgrzeszyć, powiedziałby krótko — zgrzeszyłeś. Tak mi się wydawało. Teraz mi jednak ksiądz uświadomił, że Jezus nie mówił nam wszystkiego, i że nie jest to już takie piękne, a już na pewno nie proste. Ale wiem przynajmniej dlaczego katolicy praktykują obrzędy i ceremonie, a nie praktykują moralności — jest ona po prostu zbyt skomplikowana i zbyt szczegółowa w wydaniu kościelnym; żąda tego, czego nie powinna. Nauczając prostoty, trafia się do serca, chcąc uregulować wszystko — od najskrytszych myśli po sposób i techniki aktu miłosnego — jedynie się zniechęca. Taka moralność to już niemoralność...
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,337 ... ia.moralna
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 10
Podziękował: 5089 razy
Otrzymał podziękowanie: 1576 razy

Re: Prawdziwe Oblicze Kościoła

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » sobota 22 mar 2014, 20:45

Posta dotyczącego "teologii moralnej" wydzieliłem jako niezależny temat: Teologia moralna - katolicka moralność >>
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 10
Podziękował: 5089 razy
Otrzymał podziękowanie: 1576 razy

Re: Prawdziwe Oblicze Kościoła

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » niedziela 23 mar 2014, 12:05

Mariusz Agnosiewicz pisze:Kilka bardzo trudnych pytań

Żona Kaina

Prostaczek — Proszę księdza, kim była żona Kaina i skąd się wzięła?

Ksiądz katecheta — Adam i Ewa, oprócz synów mieli także i córki.

P. — Ale przecież w Księdze Rodzaju mamy napisane: "I poznał Kain żonę" (4,17). Tak więc musiał gdzieś zapoznać swoją żonę. Albo więc była to kobieta, którą stworzył inny bóg, albo też może jego żona pochodziła od małpy. Innego wytłumaczenia chyba nie ma.

Kk. — Poznał znaczy współżył.

P. — To dlaczego pobożni tłumacze nie wyrazili tego jasno? Swoją drogą, kiedy Sodomici mieli ochotę na dwa anioły, nie chcieli wcale ich poznawać, lecz zamierzyli z nimi po prostu "poswawolić" (Rdz 19,5)

Kk. — Kain nie swawolił z żoną, lecz współżył. Żona Kaina pochodziła od Adama i Ewy.

P. — To jeszcze gorzej. Wprawdzie nie byłoby mezaliansu z jakąś ateistką niepochodzącą od Boga, lecz musiało być kazirodztwo! A to jeszcze bardziej sprzeczne z zasadami wiary.

Jezus w piekle

Prostaczek — Czy może nam ksiądz odpowiedzieć na pytanie o obietnicę jaką złożył Jezus łotrowi na krzyżu? Chodzi o to, że obiecał mu wówczas: "Dziś ze mną będziesz w raju" (Łk 23, 43)? Planował więc wyraźnie, że po zgonie uda się do raju, jednak w naszym wyznaniu wiary mówimy o czymś zupełnie innym, mianowicie, że po śmierci "zstąpił do piekieł i trzeciego dnia zmartwychwstał"

Ksiądz katecheta — Mógł tego samego dnia być w piekle i jednocześnie w niebie.

P. — Tak więc odwiedził na chwilkę niebo, gdzie odprowadził łotra, później zaś sam udał się do piekła, albo na odwrót
Trochę to dziwne, proszę księdza. Dlaczego więc nie wyznajemy, że zstąpił do piekła, później wstąpił do nieba, a trzeciego dnia zmartwychwstał? Nielicha zagadka, jedno jest pewne — znów słowa Kościoła i słowa Jezusa rozchodzą się w różnych kierunkach...

Drzewo genealogiczne Jezusa

Prostaczek — Mam takie pytanie: dlaczego Jezus ma dwa różne rodowody? Jeden podaje nam Mateusz, drugi zaś — Łukasz. Zgodni są co do tego, że Jezus pochodzi od Dawida i na tym ich zgoda się kończy. Wyliczając pokolenia w rodzinie Jezusa, które miały go dzielić od Dawida, stykają się jedynie w dwóch miejscach. Ewangelista Mateusz obliczył, że między Dawidem a Jezusem było 28 pokoleń[b], natomiast Łukasz naliczył ich aż [b]41. Nawet z dziadkiem Jezusa nie mogą uzgodnić wspólnego stanowiska. Jeden podaje, że był nim Jakub, drugi twierdzi, że Hele. Na dodatek jeszcze Mateusz podaje, że w linii tej występował Jechoniasz, ten sam którego Jahwe przeklął słowami: "Zapiszcie tego człowieka jako pozbawionego potomstwa, jako męża, który nie zażyje szczęścia w swych dniach, ponieważ żadnemu z jego potomków nie uda się zasiąść na tronie Dawida" (Jer 22, 30). Najwyraźniej się więc pomylił, bo wśród następców Jechoniasza nie może być żadnego Mesjasza! Jak Kościół tłumaczy ten dylemat?

Ksiądz katecheta — No cóż, świadczy to o tym, że ewangeliści nie pisali w porozumieniu. A może po prostu Bóg chciał poddać nas próbie ?...

Wniebowstąpienie

Prostaczek — Księże, dlaczego ewangelista Łukasza pisze w jednym miejscu, że Jezus wstąpił do nieba w dniu zmartwychwstania (Łk 24,50), a gdzie indziej — w Dziejach Apostolskich, które też miał napisać - utrzymuje już, że dopiero po czterdziestu dniach (Dz 1,3)?

Ksiądz katecheta — W ewangelii nie mamy jednoznacznie określone, że wniebowstąpił tego samego dnia, lecz potem

P. — Z kontekstu jednak wynika, że niezwłocznie, a nie po czterdziestu dniach. Zresztą nawet miejsca skąd miał to uczynić są różne. W Ewangelii czytamy, że stało się to w pobliżu Betanii, a w Dziejach, że na Górze Oliwnej. Warto dodać, że Góra Oliwna jest oddalona od Jerozolimy o ok. 880 m, natomiast Betania — ok. 2264 m.

Chrześcijanin się nie broni

Prostaczek — Proszę księdza, dlaczego Kościół szkoli swych funkcjonariuszy w zręcznej i tak dziwacznej obronie jego prawd, tworząc specjalne ośrodki apologetyczne, skoro Jezus mową i czynem odrzucał taką postawę. Powiada nam Biblia, że kiedy świadczono fałszywie przeciw Jezusowi ten milczał wiedząc, że prawda nie potrzebuje obrony. Jezus milczał wobec oskarżeń fałszywych przed Sanhedrynem oraz przed namiestnikiem prowincji. Jedyną apologią religii Chrystusowej ma być zatem życie i postawa samych chrześcijan. Jak się ma do postawy Jezusa gromada rozkrzyczanych apologetów?

Ksiądz katecheta — Twierdzisz, że chrześcijanie powinni milczeć, bo Jezus na procesie
milczał. Po pierwsze — nie milczał, choć mówił niewiele. Po drugie wcześniej mówił i to sporo, również w ogniu dyskusji ze skrybami i faryzeuszami. Polemika to wręcz obowiązek chrześcijan: "bądźcie zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się od was uzasadnienia tej nadziei, która w was jest" (1 List Piotra 3:15).


P. — Czy ksiądz rozróżnia gadanie od apologetyki? Jezus się nie bronił przed zarzutami, które według niego były fałszywe, świadectwem prawdy miało być samo życie! Najpierw u Kajfasza: "...powstał najwyższy kapłan i rzekł do Niego: Nic nie odpowiadasz na to, co oni zeznają przeciwko Tobie? Lecz Jezus milczał". U namiestnika: "A gdy Go oskarżali arcykapłani i starsi, nic nie odpowiadał. Wtedy zapytał Go Piłat: Nie słyszysz, jak wiele zeznają przeciw Tobie? On jednak nie odpowiedział mu na żadne pytanie, tak że namiestnik bardzo się dziwił." Czy więc należy słuchać bardziej autora słów z listu Piotra, czy naśladować postępowanie Jezusa? Bardzo sprytnie jednak ksiądz cytuje Biblię. Warto byłoby jednak dokończyć ów cytat z listu Piotra: "
ale z cichością i bojaźnią..."
Czy katolicka apologetyka i rozkrzyczani pasterze spełniają te wymogi? Natomiast Jezus mówił wyraźnie: "Uczcie się ode mnie, żem jest cichy i pokornego serca" (Mt 11,29). Ale odkąd katolicy zaczęli wydawać 'owoce', szybko okazały się one zgniłe. Życie nie może więc skutecznie bronić ich prawd, stąd właśnie teologowie mają pełne ręce roboty.
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,342 ... nych.pytan
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 6739
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Luton
x 460
x 113
Podziękował: 5267 razy
Otrzymał podziękowanie: 9566 razy

Re: Prawdziwe Oblicze Kościoła

Nieprzeczytany post autor: songo70 » niedziela 23 mar 2014, 12:14

Fragment filmu "Duchy Goi". Metody głoszenia "dobrej nowiny" zmieniają się od 2000 lat - cel pozostaje ten sam: WŁADZA nad ludzkim umysłem.

Jak to pięknie ujął Umberto Eco w książce "Cmentarz w Pradze": "Cywilizacja nie zazna spokoju, dopóki ostatni kamień z ostatniego kościoła nie spadnie na łeb ostatniego klechy i nie uwolni świata od tej hołoty".

https://www.youtube.com/v/4zk1PwfavcI
0 x


JESTEŚMY ZMIANĄ !

Awatar użytkownika
Fedon
Posty: 126
Rejestracja: czwartek 18 kwie 2013, 07:47
x 8
x 9
Podziękował: 289 razy
Otrzymał podziękowanie: 150 razy
Kontakt:

Re: Prawdziwe Oblicze Kościoła

Nieprzeczytany post autor: Fedon » niedziela 23 mar 2014, 12:29

Chciałbym zamieścić coś, co ściśle odpowiada tematowi tego działu, choć różni się znacząco od innych wpisów. to autentyczna historia, która wydarzyła mi się dawno, bardzo dawno, ale często pamięć ją przywracała i kilka lat temu ją zapisałem.

Zdarzyło się w końcu lat siedemdziesiątych a może później. Dokładnie już nie pamiętam. Jeździłem po większych miastach, odwiedzając antykwariaty i określone księgarnie w poszukiwaniu książek, które mnie interesowały. Nie było oczywiście internetu, przez telefon niełatwo było się dogadać a dobre książki były trudno dostępne. W centrum pewnego dużego miasta, którego nazwa nie ma znaczenia, przy zespole zabudowy klasztorno - kościelnej mieściła się, a może mieści się nadal, księgarnia o stosownym profilu.

Wszedłem, była niewielka, mogło stać w niej jednocześnie zaledwie parę osób. Niedługa lada założona książkami, załamująca się pod kątem prostym tworzącym dodatkowe krótkie ramię. Niski sufit i atmosfera spokoju. Sprzedawca z lekka poruszony moim wejściem, wystawił głowę z zaplecza i dokonawszy oceny osoby, zniknął, nie pojawiwszy się więcej. Stałem przy ladzie przeglądając kolejne książki aż utonąłem w którejś, dosłownie zapominając o bożym świecie.

I nagle poczułem uderzenie w prawy bok. Było tak silne, że bezwładnie poleciałem w przeciwną stronę. Dwudziestokilkuletni mężczyzna, ponad sto osiemdziesiąt centymetrów, około dziewięćdziesięciu kilogramów, aczkolwiek w takim miejscu całkowicie nieprzygotowany na jakikolwiek atak. Oparłem się w jakiejś wykręconej, skurczonej pozycji na krótszym ramieniu lady, z trudem łapiąc równowagę. Ból pod żebrem trwał mniej niż chwilę. Książka upadła rozwartym grzbietem do góry – nie wiem czy od siły uderzenia, czy instynktownie ją odrzuciłem szukając punktu oparcia i wznosząc ręce w geście samoobrony.
I zamarłem.

Dokładnie na moim miejscu, tam gdzie stałem sekundę wcześniej, widniała postać niskiego księdza w czarnej sutannie i białymi jak mleko siwymi włosami. Staruszek tkwił nieruchomo, sprawiając wrażenie, jakby stał w tym miejscu od stworzenia świata, cichy, nieobecny dla otoczenia, a na pochylonej, miłej i dobrodusznej, pucułowatej twarzy błąkał się nikły uśmiech, oczy zatopione w trzymanej w rękach książce.

Byłem jak skamieniały. Panowała fizycznie namacalna, przejmująca cisza. Minęła chwila, nie wiem jak długa. Odruchowo zamknąłem upuszczoną książkę i ułożyłem na ladzie. Nic więcej nie było do zrobienia. Nie było nic do powiedzenia. Tylko ta nierealna, surrealistyczna cisza, której kolejne zakłócenie było czymś nie do pomyślenia, nie mogącym się wydarzyć, a którą wciąż pamiętam i czasem słyszę.

Wyszedłem, starając się nie zakłócać tej ciszy.
0 x



Awatar użytkownika
blueray21
Administrator
Posty: 7892
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 23:45
x 44
x 225
Podziękował: 451 razy
Otrzymał podziękowanie: 10752 razy

Re: Prawdziwe Oblicze Kościoła

Nieprzeczytany post autor: blueray21 » niedziela 23 mar 2014, 12:49

Songo dodaj link, bo YT wyłączyło oglądanie tego filmu na stronach.
0 x


Wiedza ochrania, ignorancja zagraża.

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 6739
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Luton
x 460
x 113
Podziękował: 5267 razy
Otrzymał podziękowanie: 9566 razy

Re: Prawdziwe Oblicze Kościoła

Nieprzeczytany post autor: songo70 » niedziela 23 mar 2014, 12:55

blueray21 pisze:Songo dodaj link, bo YT wyłączyło oglądanie tego filmu na stronach.

"szybcy i wściekli" :lol:
https://www.youtube.com/watch?v=4zk1PwfavcI
PS. już ściągnąłem :P
0 x


JESTEŚMY ZMIANĄ !

ODPOWIEDZ