Drodzy forumowicze i goście!

Przeżyliśmy przestój związany z migracją z serwera na serwer i zmianą istotnych danych adresowych dla hostingu. Teraz forum powinno działać szybko, bez długiego oczekiwania na odpowiedź serwera. Zależy to też od szybkości waszych łącz, ale do któregoś września serwer był trudny do zaakceptowania.
Niestety technicznie wielkość naszego forum się mocno powiększyła i musimy zwracać większą uwagę na wykorzystanie przestrzeni dyskowej, nie duplikować postów (dawać linki) itp., bo nie utrzymamy baz danych w limitach dostawcy hostingu, a upgrade jest finansowo nieopłacalny.

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

ODESZLI

Fair Lady
Posty: 1541
Rejestracja: czwartek 25 kwie 2013, 10:12
x 1
x 11
Podziękował: 579 razy
Otrzymał podziękowanie: 950 razy

Re: ODESZLI

Nieprzeczytany post autor: Fair Lady » środa 06 sty 2021, 10:22

Obrazek

Na pierwsza rocznice odejscia Kiary.
0 x



Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 12930
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 897
x 319
Podziękował: 12849 razy
Otrzymał podziękowanie: 19557 razy

Re: ODESZLI

Nieprzeczytany post autor: songo70 » wtorek 19 sty 2021, 17:32

Głowa imperium Rothschildów nie żyje. Miliarder miał 57 lat

Podziel się
Benjamin de Rothschild nie żyje. Miliarder kierujący imperium bankowym miał 57 lat. Przyczyną śmierci był atak serca - informuje The Edmond de Rothschild Group, której był prezesem.

rot.jpg
rot.jpg (38.48 KiB) Przejrzano 525 razy
0 x


panta rhei

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15551
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 825
Podziękował: 29100 razy
Otrzymał podziękowanie: 23404 razy

Re: ODESZLI

Nieprzeczytany post autor: janusz » wtorek 19 sty 2021, 17:55

Nie żyje Maria Koterbska, dama polskiej piosenki

Maria Koterbska, dama polskiej piosenki, bielszczanka, zmarła w poniedziałek w Bielsku-Białej. Miała 96 lat - poinformował późnym wieczorem prezydent Bielska-Białej Jarosław Klimaszewski.

Obrazek
Z wielkim smutkiem przyjąłem wiadomość o śmierci wielkiej damy polskiej piosenki, wspaniałej osoby, wybitnej bielszczanki – Marii Koterbskiej.

Legendarna artystka 13 lipca ubiegłego roku świętowała swoje 96. urodziny pełna optymizmu i pogody ducha. Taką też ją wszyscy zapamiętamy. Zapamiętamy też największe przeboje, jak „Karuzela”, „Serduszko puka w rytmie cza-cza”, „Augustowskie noce” i wiele innych.

W imieniu wszystkich bielszczan rodzinie Pani Marii i jej najbliższym składam wyrazy współczucia. Świat dziś wiele stracił…

Dziękujemy za wszystko Pani Mario. Móc Panią znać, to był prawdziwy zaszczyt 🕯
https://www.youtube.com/watch?v=o3ZeocsyiUI&feature=emb_logo
Maria Koterbska - Augustowskie noce (1966)

Maria Koterbska urodziła się 13 lipca 1924 r. w Bielsku. Nigdy na stałe nie wyjechała z rodzinnego miasta. Karierę zaczynała po wojnie, a największą popularność zdobyła w latach 50. W repertuarze miała 1500 piosenek, w tym ok. 400 nagranych. Jej największe przeboje: "Karuzelę", "Rudzielca", "Złoty pierścionek", "Serduszko puka w rytmie cza-cza", "Augustowskie noce" i "Parasolki" śpiewała cała Polska. Teksty dla Koterbskiej pisali m.in. Wojciech Młynarski, Jeremi Przybora i Agnieszka Osiecka.

Obrazek

W repertuarze miała 1,5 tys. piosenek. Teksty dla niej pisali Wojciech Młynarski, Jeremi Przybora, Agnieszka Osiecka, a także m.in. Anna Zofia Markowa, tekściarka Ireny Santor.

Setki tysięcy kilometrów w autobusach i samochodach, samolotach, pociągach, na statkach. (...) Ale tego życia nie zamieniłabym na żadne inne - oceniła swą karierę Maria Koterbska w biografii, spisanej przez jej syna, Romana Frankla (Karuzela mojego życia, 2008).

Śpiewałam ponad pięćdziesiąt lat i nigdy się nie zdarzyło, żeby ktoś mnie totalnie skrytykował, nie było żadnych napaści na moją osobę. To zdumiewające - wspominała. Nie osiągnęłam wielu celów, które zamierzałam na początku mojej artystycznej drogi. Przecież chciałam być aktorką. Szkoda, że nigdy nie zagrałam w filmie muzycznym - dodała.

Latem 1978 r. sława Koterbskiej sięgnęła gwiazd: Nasz pierwszy kosmonauta, Mirosław Hermaszewski, odbywał swoją międzyplanetarną podróż na pokładzie “Sojuza". (...) Oprócz przewidzianych planem meldunków przeprowadzano prywatne rozmowy, nadawano życzenia. I właśnie po jednej z takich rozmów przyjaciele Hermaszewskiego z bliskiego jego sercu Wrocławia, chcąc mu zrobić przyjemność, nadali “Wrocławską piosenkę" - napisała we wspomnieniach. W ten sposób została jedyną polską piosenkarką, której głos dotarł w kosmos.

Artystka nigdy nie wyprowadziła się z rodzinnego miasta. 5 maja 1994 r. uchwałą Rady Miejskiej w Bielsku-Białej uzyskała wpis do "Księgi Zasłużonych dla Bielska-Białej". W tym samym roku wygrała plebiscyt na bielszczanina XX wieku. Zajęłam pierwsze miejsce i zostałam Bielszczanką Stulecia (...) Pokonałam nawet innego słynnego bielszczanina - Zbigniewa Pietrzykowskiego, co do tej pory udało się tylko jednemu człowiekowi na świecie, i to nie bez dużych trudności. Był nim Muhammad Ali - skomentowała Koterbska w "Karuzeli".

W życiu prywatnym Maria Koterbska była matką aktora i kompozytora Romana Frankla.

W 1999 roku Maria Koterbska została odznaczona Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Źródło: RMF24-PAP
https://www.rmf24.pl/kultura/news-nie-z ... Id,4994727
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15551
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 825
Podziękował: 29100 razy
Otrzymał podziękowanie: 23404 razy

Re: ODESZLI

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 22 sty 2021, 15:19

"Papcio Chmiel" nie żyje. Twórca komiksów o Tytusie, Romku i A'Tomku miał 97 lat

Nie żyje "Papcio Chmiel", na którego komiksach o Tytusie, Romku i A'Tomku wychowały się pokolenia Polaków. O śmierci Henryka Jerzego Chmielewskiego poinformował wydawca jego komiksów - Prószyński i S-ka.

Obrazek

"Dziś nadeszła bardzo smutna wiadomość - nie żyje Henryk Jerzy Chmielewski (Papcio Chmiel) najpopularniejszy autor komiksów w Polsce, grafik, rysownik i publicysta, nestor i mistrz polskich twórców komiksów" - poinformowało wydawnictwo Prószyński i S-ka.

Obrazek

O śmierci Henryka Jerzego Chmielewskiego poinformował wydawca jego komiksów - Prószyński i S-ka.

"Papcio Chmiel" na zdj. z 2018 r. /Paweł Supernak /PAP
"Papcio Chmiel" na zdj. z 2018 r./Paweł Supernak /PAP
"Dziś nadeszła bardzo smutna wiadomość - nie żyje Henryk Jerzy Chmielewski (Papcio Chmiel) najpopularniejszy autor komiksów w Polsce, grafik, rysownik i publicysta, nestor i mistrz polskich twórców komiksów" - poinformowało wydawnictwo Prószyński i S-ka.


"Młodzieńcze iskierki w oczach"
Henryk Jerzy Chmielewski urodził się 7 czerwca 1923 roku w Warszawie. Był żołnierzem Armii Krajowej i uczestnikiem Powstania Warszawskiego. Był współtwórcą wyobraźni całego pokolenia. I kochał młodych ludzi - tak "Papcia Chmiela" w rozmowie z dziennikarką RMF FM Katarzyną Sobiechowską-Szuchtą wspominał Jan Ołdakowski, szef Muzeum Powstania Warszawskiego.

Potrafił żartować, wkręcać, uwielbiał to. Miał takie młodzieńcze iskierki w oczach - opisywał Ołdakowski. To nie tylko wielki artysta, nie tylko człowiek, który zbudował gusta i wyobraźnię właściwie całego naszego pokolenia, ale też człowiek, który pokazywał, że mimo upływu czasu, mimo chorób, różnych dolegliwości, najważniejszy jest humor, myślenie o innych i czynienie swoją postawą życia lepszym - podkreślił.

On był zawsze dostępny. Jak prosiliśmy o coś, współpracowaliśmy z nim - on zawsze chętnie przychodził. Miał właściwie czas dla każdego. Na każdą prośbę o wpis autorski reagował z uśmiechem, miał czas każdemu coś w tej książeczce narysować - opisywał Ołdakowski w rozmowie z RMF FM. Uważał, że jako artysta jest dla ludzi. Przychodził na spotkania powstańcze, bardzo lubił też kontakt z młodzieżą. Tracimy kogoś wyjątkowego. To wielki zaszczyt, że mogliśmy z nim współpracować - dodał.

Będę tęsknił za tą postawą, która jest nieczęsta - postawą człowieka, który na pierwszym miejscu stawiał rozmówcę, jego komfort. Pokazywał, że świat jest lepszy, niż nam się czasami może wydawać - podsumował dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego.

"Otrzymałem pseudonim Jupiter"
Do AK wciągnął mnie mój kolega Janusz Mierkowski, kolega ze Szkoły Budownictwa Wodnego i Lądowego, to była jedyna szkoła, liceum, na które pozwolili Niemcy. Mieściła się na ulicy Koszykowej. Obecnie tam jest gmach architektury - mówił Chmielewski w relacji dla Archiwum Historii Mówionej. "Chmielu, organizuje się armia, wojsko polskie, ja już należę, nawet jestem drużynowym" - tak powiedział Janusz Mierkowski. "Czy chciałbyś też wstąpić?". "No, oczywiście że tak!". Otrzymałem pseudonim Jupiter, dlatego że Janusz miał pseudonim Merkury i wpadł na pomysł, że wszyscy żołnierze w jego drużynie muszą mieć pseudonimy od gwiazd. Tak zostałem gwiazdką - opowiadał "Papcio Chmiel".

Obrazek
"Papcio Chmiel" na zdj. z 2003 r./ Andrzej Rybczyński /PAP

Po wojnie Chmielewski został artylerzystą w Wojsku Polskim. Karierę graficzną rozpoczął w 1947 roku jako rysownik w "Świecie Przygód", a następnie w "Świecie Młodych". Największą popularność przyniosła mu ukazująca się od 1957 roku seria komiksów "Tytus, Romek i A’Tomek". Najpierw przez 9 lat czarno-białe rysuneczki robiłem. Później w 1965 r. namalowałem taki serial 10 plansz pod tytułem "Romek i A'Tomek". Jak każdy początkujący - treść: kosmos. Kosmos jest łatwo nabujać i nikt nie sprawdzi, co tam się dzieje - wspominał w rozmowie z dziennikarką RMF FM Katarzyną Sobiechowską-Szuchtą.

Przygody Tytusa, Romka i A'Tomka systematycznie ukazywały się na łamach "Świata Młodych". Ich popularność przerosła oczekiwanie autora. W styczniu 1971 roku 2000. numer "Świata Młodych" w całości został zredagowany przez Tytusa de ZOO. W roku 1973, w związku z 25-leciem "Świata Młodych", Papcio przedstawił charakterystykę Tytusa: waga średniośmieszna, wzrost 90 cm albo 130 (w zależności o tego, czy stał na nogach, czy na rękach).

Od drugiej połowy lat 60., kiedy Tytus, Romek i A'Tomek pojawili się w książeczkach, przygody publikowane w piśmie coraz częściej stawały się fragmentami nowych albumów. Pierwsza z serii książeczek została wypuszczona na rynek przez Wydawnictwo Harcerskie "Horyzonty" w 1966 r. Nosiła tytuł "Tytus zostaje harcerzem". Od razu zdobyła olbrzymią popularność, sprzedając się w łącznym nakładzie 660 rys. egzemplarzy. Podobnie było z następnymi tomami.

Na podstawie komiksów powstał pełnometrażowy film animowany "Tytus, Romek i A'Tomek wśród złodziei marzeń".

Obrazek
"Papcio Chmiel" przy muralu z Tytusem, Romkiem i A'Tomkiem w Muzeum Powstania Warszawskiego/Jacek Turczyk /PAP

W 2009 roku Chmielewski namalował w Muzeum Powstania Warszawskiego mural, przedstawiający Tytusa, Romka i A'Tomka jako uczestników Powstania Warszawskiego. Ten mural to dla mnie osobista zemsta na Niemcach, mogłem się ucieszyć, że Tytus depcze flagę hitlerowską, tym bardziej, że niestety należę do pokolenia, które ma okupację wciąż przed oczami - mówił dziennikarzom. W tym samym roku ukazał się również komiks z Tytusem, Romkiem i A'Tomkiem jako powstańcami. Od 50 lat, czyli od czasu powstania Tytusa, chodził za mną ten temat (...) Ale jak pokazać Tytusa z jego małpimi dowcipami na tle tragicznych wydarzeń martyrologicznych, niepewności życia w każdej sekundzie, ginących kolegów, łez matek, walących się domów i niemieckich mordów? To, co narysowałem, nie może oczywiście służyć jako dokument historyczny, lecz mimo że jest fantazją, opiera się na prawdziwych wydarzeniach powstańczych - mówił wtedy "Papcio Chmiel".

Henryk Jerzy Chmielewski został odznaczony m.in. Warszawskim Krzyżem Powstańczym, Złotym Medalem "Zasłużony Kulturze Gloria Artis" (2007), Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski (w 2009 roku podczas uroczystości z okazji 65. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego). Był Kawalerem Orderu Uśmiechu.

Obrazek
Akwarela z 2012 r. "Tytus Romek i A'Tomek" Henryka Jerzego Chmielewskiego "Papcia Chmiela"/ Jakub Kamiński /PAP

Henryk Jerzy Chmielewski napisał dwie książki autobiograficzne. To "Tarabanie w Barbakanie" i Żywot człeka zmałpionego". "Nareszcie, drogi dzisiejszy Czytelniku, i Ty, Czytelniku emerycie, możecie przeczytać o wszystkich bezeceństwach z życia Papcia Chmiela od 1947 do 2016 roku. Dowiecie się, skąd Papcio czerpał pomysły do tych marnych trzydziestu jeden książeczek komiksowych, sześciu albumów historycznych i podręcznika dla analfabetów - "Elemelementarza". Dowiecie się, jakiego szmalu i majątku, poza sławą, dorobił się ten wąsatosiwy artysta. Dowiecie się, ilu przeżyliśmy z Papciem premierów, sekretarzy partii, posłów i zawieruch ustrojowych. Zdradzę Wam również w tym elaboracie tajemnice miłosnych przygód moich i mojego wesołego staruszka" - można było przeczytać w zapowiedzi tej ostatniej pozycji, podpisanej imieniem najsłynniejszego bohatera komiksów Chmielewskiego - Tytusa.

https://www.rmf24.pl/kultura/news-papci ... Id,5002645
0 x



Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 12930
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 897
x 319
Podziękował: 12849 razy
Otrzymał podziękowanie: 19557 razy

Re: ODESZLI

Nieprzeczytany post autor: songo70 » czwartek 28 sty 2021, 16:23

. Dziś w nocy po ciężkiej chorobie zmarł Ryszard Kotys, aktor filmowy i teatralny, reżyser i scenarzysta. Znany m.in. z roli Mariana Paździocha w serialu telewizji Polsat "Świat według Kiepskich". Miał 88 lat.

https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/202 ... -chorobie/

mymnskb95cfh5m9e17ajpgpovexjwdhw.jpg
mymnskb95cfh5m9e17ajpgpovexjwdhw.jpg (17.52 KiB) Przejrzano 413 razy
0 x


panta rhei

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15551
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 825
Podziękował: 29100 razy
Otrzymał podziękowanie: 23404 razy

Re: ODESZLI

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 01 lut 2021, 13:58

Ryszard Szurkowski nie żyje. Najbardziej utytułowany polski kolarz zmarł w wieku 75 lat
Opracowanie: Joanna Potocka

Dzisiaj, 1 lutego
W wieku 75 lat zmarł Ryszard Szurkowski, najbardziej utytułowany polski kolarz w historii. O jego śmierci Polską Agencję Prasową poinformowała żona sportowca Iwona Arkuszewska-Szurkowska.


Obrazek

Koszmarny wypadek Szurkowskiego w Kolonii
Ryszard Szurkowski 10 czerwca 2018 roku uległ wypadkowi podczas wyścigu weteranów w Kolonii w Niemczech. Dla wielu była to tajemnica poliszynela. Koledzy z peletonu, znajomi, lekarze, dziennikarze zachowali solidarność, nie informując o dramacie opinii publicznej, o co prosiła rodzina i sam Szurkowski. Zmienił on jednak zdanie po wizycie w szpitalu w Konstancinie komentatora Eurosportu Krzysztofa Wyrzykowskiego, którego znał od 45 lat.

"To było kilka kilometrów przed metą. Szeroka ulica i niesamowite tempo. Około 40 km/godz. Zbliżaliśmy się do wysepki. Większość kolarzy jechała prawą stroną, ale dwóch przede mną chciało prawdopodobnie ominąć wysepkę z lewej. Sczepili się kierownicami i w ułamku sekundy leżeli obydwaj. Kraksa. Niby nic specjalnego, ale nie miałem szans. Fiknąłem nad kierownicą uderzając twarzą w asfalt. Najpierw wpadło na mnie dwóch kolarzy, a potem kilkunastu, a może i kilkudziesięciu. Słyszałem szczęk rowerów, krzyk i sygnał karetki" - opowiadał Szurkowski o wypadku Wyrzykowskiemu, który zacytował go potem w artykule na stronie internetowej "Rzeczpospolitej".

Mistrz świata z 1973 roku miał uszkodzony rdzeń kręgowy i czterokończynowe porażenie. A ponadto uszkodzoną czaszkę, połamaną w kilku miejscach szczękę, zdeformowany nos, zmiażdżoną wargę.

Początkowo był leczony w Niemczech, potem kontynuował rehabilitację w Konstancinie.

Obrazek
Ryszard Szurkowski podczas spotkania z kibicami w sierpniu 2019 roku/Jakub Kaczmarczyk /PAP

Niesamowita kariera Ryszarda Szurkowskiego

Obrazek
Ryszard Szurkowski na XXVIII Wyścigu Pokoju w 1975 roku/ Zbigniew Matuszewski /PAP

Polską Agencję Prasową poinformowała żona sportowca Iwona Arkuszewska-Szurkowska.

Ryszard Szurkowski na archiwalnym zdjęciu z 1972 roku /Stanisław Dąbrowiecki /PAP
Ryszard Szurkowski na archiwalnym zdjęciu z 1972 roku/Stanisław Dąbrowiecki /PAP
Koszmarny wypadek Szurkowskiego w Kolonii
Ryszard Szurkowski 10 czerwca 2018 roku uległ wypadkowi podczas wyścigu weteranów w Kolonii w Niemczech. Dla wielu była to tajemnica poliszynela. Koledzy z peletonu, znajomi, lekarze, dziennikarze zachowali solidarność, nie informując o dramacie opinii publicznej, o co prosiła rodzina i sam Szurkowski. Zmienił on jednak zdanie po wizycie w szpitalu w Konstancinie komentatora Eurosportu Krzysztofa Wyrzykowskiego, którego znał od 45 lat.

"To było kilka kilometrów przed metą. Szeroka ulica i niesamowite tempo. Około 40 km/godz. Zbliżaliśmy się do wysepki. Większość kolarzy jechała prawą stroną, ale dwóch przede mną chciało prawdopodobnie ominąć wysepkę z lewej. Sczepili się kierownicami i w ułamku sekundy leżeli obydwaj. Kraksa. Niby nic specjalnego, ale nie miałem szans. Fiknąłem nad kierownicą uderzając twarzą w asfalt. Najpierw wpadło na mnie dwóch kolarzy, a potem kilkunastu, a może i kilkudziesięciu. Słyszałem szczęk rowerów, krzyk i sygnał karetki" - opowiadał Szurkowski o wypadku Wyrzykowskiemu, który zacytował go potem w artykule na stronie internetowej "Rzeczpospolitej".

Mistrz świata z 1973 roku miał uszkodzony rdzeń kręgowy i czterokończynowe porażenie. A ponadto uszkodzoną czaszkę, połamaną w kilku miejscach szczękę, zdeformowany nos, zmiażdżoną wargę.

Początkowo był leczony w Niemczech, potem kontynuował rehabilitację w Konstancinie.

Ryszard Szurkowski podczas spotkania z kibicami w sierpniu 2019 roku /Jakub Kaczmarczyk /PAP
Ryszard Szurkowski podczas spotkania z kibicami w sierpniu 2019 roku/Jakub Kaczmarczyk /PAP
Niesamowita kariera Ryszarda Szurkowskiego
Ryszard Szurkowski na XXVIII Wyścigu Pokoju w 1975 roku / Zbigniew Matuszewski /PAP
Ryszard Szurkowski na XXVIII Wyścigu Pokoju w 1975 roku/ Zbigniew Matuszewski /PAP
Ryszard Szurkowski to najlepszy polski kolarz w historii, mistrz świata z 1973 roku, dwukrotny srebrny medalista olimpijski i czterokrotny zwycięzca Wyścigu Pokoju.

Urodził się 12 stycznia 1946 roku w Świebodowie na Dolnym Śląsku. Pierwszy sukces odniósł wiosną 1968 roku, gdy jako nieznany nikomu zawodnik zwyciężył w mistrzostwach Polski w przełajach. Kilka miesięcy później był drugi w mistrzostwach górskich i czwarty w szosowych, a w następnym sezonie został powołany do kadry narodowej i zadebiutował w największej wówczas imprezie na świecie dla amatorów - Wyścigu Pokoju, zajmując drugie miejsce.

W kronikach polskiego kolarstwa szczególne miejsce zajmuje Wyścig Pokoju z 1970 roku, stojący pod znakiem niespotykanej wcześniej dominacji jednego zespołu. Peletonem rządzili podopieczni trenera Henryka Łasaka, którzy wygrywali jak chcieli. Triumfowali drużynowo z ogromną przewagą, a indywidualnie najlepszym okazał się Szurkowski.

Wygrywał Wyścig Pokoju jeszcze w 1971, 1973 i 1975 roku, odnosząc w sumie 13 zwycięstw etapowych. Powszechnie uważano go za najlepszego kolarza-amatora na świecie, tęczową koszulkę indywidualnie zdobył raz - w 1973 roku w Barcelonie. Rok później w Montrealu musiał zadowolić się drugim miejscem, bo wyprzedził go Janusz Kowalski. Razem z kolegami wywalczył w wyścigu drużynowym na 100 km dwa złote medale mistrzostw świata (1973, 1975) oraz dwa srebrne na igrzyskach w Monachium (1972) i w Montrealu (1976).

Interesowały się nim najlepsze grupy zawodowe, m.in. belgijska Molteni, w której występował słynny Eddy Merckx, ale w tamtych czasach kolarze z bloku państw socjalistycznych nie mieli możliwości przejść na zawodowstwo.

Po zakończeniu kariery Szurkowski z sukcesami prowadził kadrę narodową (1984-1988). W 1985 roku jego podopieczny Lech Piasecki wygrał Wyścig Pokoju i został mistrzem świata, a trzy lata później na igrzyskach olimpijskich w Seulu Polacy sięgnęli po srebro w wyścigu drużynowym.

Szurkowski był twórcą pierwszej w Polsce kolarskiej grupy zawodowej Exbud (1988-89), dyrektorem polskiej części Wyścigu Pokoju, a także prezesem Polskiego Związku Kolarskiego (2010-2011).

https://www.rmf24.pl/sport/news-ryszard ... Id,5022760
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15551
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 825
Podziękował: 29100 razy
Otrzymał podziękowanie: 23404 razy

Re: ODESZLI

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 06 lut 2021, 18:30

Obrazek

Ministerstwo Kultury
@MKiDN_GOV_PL
Dotarła do nas smutna wiadomość. Nie żyje Krzysztof Kowalewski (83 lata) - jeden z najpopularniejszych polskich aktorów, odtwórca słynnych ról komediowych, niezapomniany pan Zagłoba z „Ogniem i mieczem”, bohater audycji "Kocham Pana, Panie Sułku". Niech spoczywa w pokoju!

Informację o śmierci aktora potwierdził PAP dyrektor Teatru Współczesnego w Warszawie Maciej Englert.

Krzysztof Kowalewski urodził się 20 marca 1937 roku. Był synem znanej przedwojennej aktorki Elżbiety Kowalewskiej. Był absolwentem warszawskiej PWST. Zagrał około 100 ról filmowych w polskich filmach i serialach.

Obrazek
Dobranoc, panie Sułku. Wspaniały facet, twardy, ocalony z Zagłady.

Na dużym ekranie zadebiutował w 1960 r. niewielką rolą w "Krzyżakach" w reżyserii Aleksandra Forda.

W latach 70. i 80. wystąpił m.in. w filmach wojennych Witolda Lesiewicza "Kwiecień" oraz "Miejsce dla jednego", kryminale Janusza Nasfetera "Zbrodniarz i panna", filmach Janusz Majewskiego "Urząd" , "Zbrodniach, który ukradł zbrodnię" oraz "CK Dezerterzy".

Kowalewski był jednym z ulubionych aktorów Stanisława Barei. Grał w "Nie ma róży bez ognia", w "Brunecie wieczorową porą", w "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz". Wystąpił też w "Misiu".

Widzowi mogli go też podziwiać na deskach teatrów: Klasycznego, Dramatycznego, Polskiego, Studenckiego Teatru Satyrków, Kwadrat oraz Teatru Współczesnego w Warszawie.

Kowalewski jest również znany słuchaczom radiowym jako Pan Sułek w satyrycznym słuchowisku radiowym autorstwa Jacka Janczarskiego pt. "Kocham Pana, Panie Sułku". Pan Sułek - "starszy bęcwał w młodym wieku" (jak określił tę postać sam Kowalewski) pojawił się na antenie radiowej Trójki w 1973 roku. Od początku towarzyszyła mu Pani Eliza (w tej roli Marta Lipińska). Na każde jej "Kocham Pana, Panie Sułku...", Sułek odpowiada nerwowym: "Cicho!".

Artysta, pytany w jednym z wywiadów, o najważniejszą cechę w zawodzie aktora odparł: "talent to jest coś, z czym się człowiek rodzi, albo nie. Załóżmy, że mówimy o aktorze utalentowanym. Wtedy niewątpliwie równolegle z talentem idzie pracowitość. Jeśli nie ma pracowitości, precyzji, to na dłuższą metę niewiele można osiągnąć".

MOJA HISTORIA: KRZYSZTOF KOWALEWSKI
26 paź 2017

https://www.youtube.com/watch?v=Pk6oZTL ... e=emb_logo

Krzysztof Kowalewski urodził się 20 marca 1937 roku. Był synem znanej przedwojennej aktorki Elżbiety Kowalewskiej. Był absolwentem warszawskiej PWST. Zagrał około 100 ról filmowych w polskich filmach i serialach.

Na dużym ekranie zadebiutował w 1960 r. niewielką rolą w "Krzyżakach" w reżyserii Aleksandra Forda.

W latach 70. i 80. wystąpił m.in. w filmach wojennych Witolda Lesiewicza "Kwiecień" oraz "Miejsce dla jednego", kryminale Janusza Nasfetera "Zbrodniarz i panna", filmach Janusz Majewskiego "Urząd" , "Zbrodniach, który ukradł zbrodnię" oraz "CK Dezerterzy".

Kowalewski był jednym z ulubionych aktorów Stanisława Barei. Grał w "Nie ma róży bez ognia", w "Brunecie wieczorową porą", w "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz". Wystąpił też w "Misiu".

Widzowi mogli go też podziwiać na deskach teatrów: Klasycznego, Dramatycznego, Polskiego, Studenckiego Teatru Satyrków, Kwadrat oraz Teatru Współczesnego w Warszawie.

Kowalewski jest również znany słuchaczom radiowym jako Pan Sułek w satyrycznym słuchowisku radiowym autorstwa Jacka Janczarskiego pt. "Kocham Pana, Panie Sułku". Pan Sułek - "starszy bęcwał w młodym wieku" (jak określił tę postać sam Kowalewski) pojawił się na antenie radiowej Trójki w 1973 roku. Od początku towarzyszyła mu Pani Eliza (w tej roli Marta Lipińska). Na każde jej "Kocham Pana, Panie Sułku...", Sułek odpowiada nerwowym: "Cicho!".

Artysta, pytany w jednym z wywiadów, o najważniejszą cechę w zawodzie aktora odparł: "talent to jest coś, z czym się człowiek rodzi, albo nie. Załóżmy, że mówimy o aktorze utalentowanym. Wtedy niewątpliwie równolegle z talentem idzie pracowitość. Jeśli nie ma pracowitości, precyzji, to na dłuższą metę niewiele można osiągnąć".

W teatrze Kowalewski zadebiutował w 1961 r. rolą Willy'ego w przedstawieniu "Robin Hood" (Teatr Klasyczny). Potem grał kolejno w warszawskich teatrach: Klasycznym (1960-1961), Dramatycznym (1961-1962), Polskim (1962-1970), Studenckim Teatrze Satyryków (1970-1973) i w Teatrze Rozmaitości (1974-1977).

Od 1977 r. artysta był związany z warszawskim Teatrem Współczesnym. Na deskach tego teatru można było go zobaczyć m.in. w spektaklach: "Namiętna kobieta", "Czarowna noc", "Męczeństwo Piotra Ohey'a" i "Napis". Wieloletni wykładowca PWST w Warszawie.

Aktor w 2002 r. został odznaczony Kawalerskim Orderem Odrodzenia Polski
W 1987 r. otrzymał nagrodę prezydenta m.st. Warszawy za rolę Męża w sztuce "Życie wewnętrzne" wg Marka Koterskiego. W 1991 r. zdobył indywidualną nagrodę aktorską za rolę Sir Tobiasza Czkawki w "Wieczorze Trzech Króli" podczas XXXI Kaliskich Spotkań Teatralnych

Jego dorobek w Teatrze Polskiego Radia doceniono w 1992 r., wręczając artyście nagrodę Wielkiego Splendora. W 2006 r. otrzymał nagrodę w kategorii "najlepszy aktor komediowy" za rolę w serialu "Daleko od noszy" w reż. Krzysztofa Jaroszyńskiego podczas VII Festiwalu Dobrego Humoru.

Był wieloletnim wykładowcą macierzystej uczelni - PWST w Warszawie.

Aktor w 2002 r. został odznaczony Kawalerskim Orderem Odrodzenia Polski, a w 2009 r. otrzymał Złoty Medal "Zasłużony Kulturze Gloria Artis".

Opracowanie:
Sara BounaouiŹródło: RMF/PAP
0 x



Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 12930
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 897
x 319
Podziękował: 12849 razy
Otrzymał podziękowanie: 19557 razy

Re: ODESZLI

Nieprzeczytany post autor: songo70 » poniedziałek 08 lut 2021, 16:17

0 x


panta rhei

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15551
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 825
Podziękował: 29100 razy
Otrzymał podziękowanie: 23404 razy

Re: ODESZLI

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 18 lut 2021, 17:47

Niech mu się teraz lekko śpi
4 maj 2016

https://www.youtube.com/watch?v=RboZ7Had0bI

Piosenka poswiecona Jozefowi Hajdaszowi w pierwsza rocznice smierci. Slowa Julianna Hajdasz Pogorzelski, muzyka Jaroslaw Kukulski. Gra i spiewa zespol Julia i My.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15551
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 825
Podziękował: 29100 razy
Otrzymał podziękowanie: 23404 razy

Re: ODESZLI

Nieprzeczytany post autor: janusz » wtorek 23 lut 2021, 16:08

"Zmarł, realizując swoje ogromne marzenie, zdobywając dach Afryki"

Aleksander Doba zmarł w poniedziałek po zdobyciu Kilimandżaro. - Był świadomy, szczęśliwy, spełniał swoje marzenie - mówił o drodze podróżnika na afrykański szczyt Łukasz Nowak, organizator jego ostatniej wyprawy.

Aleksander Doba jako pierwszy człowiek w historii samotnie przepłynął kajakiem Ocean Atlantycki. Zmarł w poniedziałek na najwyższym szczycie Afryki - Kilimandżaro.

- Wczoraj wieczorem zszokowała nas i zasmuciła wiadomość o śmierci naszego przyjaciela Aleksandra Doby podczas zdobywania Kilimandżaro. Czekamy na oficjalne przyczyny zgonu. Nie chcemy spekulować - powiedział w rozmowie z TVN24 Łukasz Nowak z firmy Soliści, organizator wyprawy.


Obrazek

Poinformował, że Aleksander Doba zdobył Kilimandżaro - 5895 metrów nad poziomem morza - w poniedziałek o godzinie 11. - Wchodził na szczyt z dwoma przewodnikami. Kiedy spotkał się z grupą, która akurat wracała, mówił, że czuł się super, robił zdjęcia, mówił, że idzie po Dach Afryki. Był świadomy, szczęśliwy, spełniał swoje marzenie - mówił organizator wyprawy.

- Na szczycie Aleksander czuł się dobrze, przed pamiątkowym zdjęciem poprosił przewodników, którzy z nim byli, o to, czy może chwilę odpocząć. Stracił przytomność, a następnie funkcje życiowe - mówił. Doba - dodał - "zmarł, realizując swoje ogromne marzenie, zdobywając dach Afryki".

Nowak powiedział, że "ratownicy przystąpili do reanimacji, ale funkcji życiowych nie udało się przywrócić, powiadomiono służby". - Rozpoczęła się akcja sprowadzania ciała Aleksandra ze szczytu. Trwała ponad 20 godzin - przekazał.

Pierwszy człowiek, który przepłynął Atlantyk kajakiem

Aleksander Doba trzykrotnie samotnie przepłynął kajakiem Atlantyk. Pierwsza przeprawa odbyła się z Afryki do Ameryki Południowej. Doba wystartował ze stolicy Senegalu, Dakaru 26 października 2010 roku. Po blisko 99 dniach i przebyciu 5394 kilometrów 2 lutego 2011 roku dotarł do Acarau w Brazylii. Dzięki tej wyprawie zapisał się na kartach historii jako pierwszy człowiek, który samotnie przemierzył kajakiem te wody. Kolejne wyprawy kajakiem przez Atlantyk odbyły się na przełomie 2013 i 2014 roku oraz w 2017 roku.

Doba otrzymał tytuł "Podróżnika Roku 2015" w plebiscycie "National Geographic". W 2018 roku został uhonorowany Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski i Medalem Stulecia Odzyskanej Niepodległości.

Autor:ads/adso

Źródło: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24
0 x



ODPOWIEDZ